wasylzly
20.12.05, 22:11
odnosze wrazenie, ze premier dobrze oddal atmosfere tych negocjacji, jezeli jest tak, jak mowi, to swoja uczciwoscia i skromnoscia, zaskarbil sobie serca niektorych, bo znajaca zimnokrwista nature anglosasow, nie latwo im cos lekka reka oddac. Jasne chodzilo przede wszystkim o Unie, trza bylo pokazac , ze istnieje, ale tez duzo zalezalo od postwy "nowych", a jezeli na sie juz jakies nitki zaufania w rece, nie mozna ich jak Miller zaprzepascic.
Ok, premierze daj pani Merkel, w podziece, polski glejt na budowe Centrum Wypedzen / moze oni wymysla jakas inna nazwe, bo ta nie za bardzo szczesliwa /, uhandluj jeszcze cos przy tym, a bedziesz mial w Unii najwiekszego sojusznika, jakiego mozesz sobie wyobrazic, a i o pojednaniu mozna bedzie glosniej po obu stronach mowic. Ale o tym cicho sza. Dylomacja.