Dodaj do ulubionych

Hawala, czyli niewidzialne banki

28.12.05, 16:19
"Tymczasem al Kaida nadal spokojnie płaci hawalowymi pieniędzmi za broń,
szkolenia i pensje terrorystów. Osama ben Laden powiedział kiedyś
pakistańskiej gazecie "Karaczi Ummat", że jego ludzie są "świadomi pęknięć w
zachodnim systemie finansowym jak linii na własnych dłoniach". Na razie
wygląda więc na to, że alkaidowcy jeszcze długo będą dużo lepiej zarządzać
swoimi pieniędzmi, niż Zachód będzie je w stanie tropić."

Wiele jest zła na świecie. Bush mówił, że wojna będzie długa i trudna.
Wcześniej podobnie waleczny był don Kichot.



Obserwuj wątek
    • toja3003 co za bzdura: "hawaladarzy nie ponoszą praktycznie 28.12.05, 16:35
      - całe ich wyposażenie to często notes i długopis".
      A gotówka to tak się sama w walizce przenosi
      z kontynetu na kontynent co? I oczywiście
      nigdzie nie ma przepisów ograniczających
      fizyczny jej transfer. No a jak zginie taki notesik
      to nikt się nie przejmuje. Rozumiesz pan: zaufanie.
      • nonieee Zwykly Western Union n/t 28.12.05, 17:58

      • maruda.r Re: co za bzdura: "hawaladarzy nie ponoszą prakty 28.12.05, 22:47
        toja3003 napisała:

        > - całe ich wyposażenie to często notes i długopis".
        > A gotówka to tak się sama w walizce przenosi
        > z kontynetu na kontynent co? I oczywiście
        > nigdzie nie ma przepisów ograniczających
        > fizyczny jej transfer. No a jak zginie taki notesik
        > to nikt się nie przejmuje. Rozumiesz pan: zaufanie.

        **********************************

        Po co ma się przenosić, skoro hawaladarzy po obu stronach oceanu dysponują
        podobnymi majątkami i stosują rozliczenia w szerszym gronie, niż dwie osoby.
        Chyba nie sądzisz, ze banki za przelewem wysyłają walizkę pieniędzy.



        • fawad Re: co za bzdura: "hawaladarzy nie ponoszą prakty 28.12.05, 23:15
          Zaufanie zaufaniem ale nie moze byc tak, ze jedna strona ma permanentnie
          dodatnie saldo z inna strona. Co jakis czas musza wyrownywac salda bo inaczej
          czesc hawaladarow tracilaby. Banki tez tak robia, nie przelewaja pieniedzy wraz
          z kazdym przekazem ale co kilka dni wysylaja sobie kase gdy roznica urosnie do
          znaczacej kwoty.

          > hawaladarzy po obu stronach oceanu dysponują
          > podobnymi majątkami i stosują rozliczenia w szerszym gronie

          Takie transakcje pomniedzy hawaladarami wewnatrz jednego kraju majace na celu
          wyrownanie sald ponad granicami po pierwsze wymagaja znacznej liczby uczestnikow
          co komplikuje sprawe niepomiernie (na pewno notesik i dlugopisik nie wystarcza)
          a po drugie ma szanse powodzenia jedynie gdy uda sie znalezc bilansujaca sie
          siec miedzynarodowych transferow co komplikuje sprawe jeszcze bardziej. Jestem
          pewien, ze przeplyw pieniedzy (zobowiazan) z krajow Zachodu do krajow Wschodu
          jest o wiele wiekszy niz w druga strone wiec co jakis czas wypchane walizki
          pieniedzy musza granice przekraczac aby ta roznice wyrownac. Skoro to wszystko
          opiera sie na nierejestrowanej wymianie kaski z raczki do raczki a nie za pomoca
          legalnego systemu finansowego wiec na pewno naruszane sa liczne przepisy jak
          chocby limity wwozu gotowki, ktore ma wiele krajow (jesli nie wszystkie). To w
          dodatku bylby najmniejszy problem, transakcje finansowe powyzej pewnej kwoty w
          wielu krajach MUSZA byc dokonywane w legalnym obiegu ze wzgledu na problem
          prania pieniedzy. Jesli ta siec hawaladarow naprawde dziala tak jak opisano to
          nie mam watpliwosci, ze jest wykorzystywana przez handlarzy narkotykow, ludzmi
          itp itd.

          TomiK


          • eva15 fawad: świąta naiwności, jak pisał Brecht 28.12.05, 23:54
            fawad napisał:
            >To w dodatku bylby najmniejszy problem, transakcje finansowe powyzej pewnej
            >kwoty w wielu krajach MUSZA byc dokonywane w legalnym obiegu ze wzgledu na
            >problem prania pieniedzy.

            Pewnie nie wiesz, za co co jakiś czas idą siedzieć po wpadce managerowie banków
            na Zachodzie. Rzecz nie w tym, co robią halawardowie i bankowcy, bo wszyscy w
            tym biznesie robią praktycznie TO SAMO. Rzecz w tym, że bankowców łatwiej
            złapać niż halawardów (skutki cywilizacji-komputeryzacji, ewidencji etc..)

            Ale nie sposób złapać BANKIEROW!!

            Jak pisał B. Brecht- po co napadać na bank? Dużo bezpieczniej jest go utworzyć.
            Bardziej niebezpiecznie jest w nim pracować. Czyli lepiej być halawardem - taki
            sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Nie naraża się dla żadnego pana palącego
            cygara w zaciszu salonów, lecz co najwyżej dla siebie, jeśli w ogóle..
            • fawad Re: fawad: świąta naiwności, jak pisał Brecht 29.12.05, 02:30
              > Pewnie nie wiesz, za co co jakiś czas idą siedzieć po wpadce managerowie
              > banków

              To fakt, nie czytuje pitawali. Jesli sugerujesz, ze owych menedzerow sadza sie
              za pranie pieniedzy to znaczy, ze system dziala i przynajmniej niektorych
              wlapuje q.e.d. Dziekuje za wsparcie moich argumentow choc one same sie bronia.
              Malowniczosc zycia halawardow, ktorzy sa "sobie sterem, żeglarzem, okrętem'
              (sic!) nie ma tu nic do rzeczy i moze jedynie zainteresowac rozognione
              czytelniczki harlequinow. Podobnie jak ubarwione opisy przygod wlascicieli
              kantorow wymiany walut. Milej lektury.


              > Rzecz w tym, że bankowców łatwiej złapać niż halawardów (skutki
              > cywilizacji-komputeryzacji, ewidencji etc..)

              I wlasnie DLATEGO panstwa robia co moga by skierowac przeplyw pieniedzy do
              kontrolowanych, "legalnych" kanalow. I stad moj brak wyrozumialosci dla
              dzialanosci halawardow, niby niewinnej ale nic dlugo pozostaje nie splamione.


              > Nie naraża się dla żadnego pana palącego cygara w zaciszu salonów

              Nie tylko Brechta jak widze czytasz ale takze komunistyczne bibuly z poczatku XX
              wieku. Co zreszta potwornie wyziera ze wszystkich twoich postow. Nawet tych na
              temat halawardow.

              TomiK
              • eva15 Re: fawad: świąta naiwności, jak pisał Brecht 29.12.05, 17:50
                fawad napisał:
                > To fakt, nie czytuje pitawali

                Najwyraźniej wiesz, co to jest, a ja naprawdę nie wiem. Liczę na to, że mi to
                wyjaśnisz.

                >Jesli sugerujesz, ze owych menedzerow sadza sie za pranie pieniedzy to znaczy,
                >ze system dziala i przynajmniej niektorych wlapuje q.e.d. Dziekuje za
                >wsparcie moich argumentow choc one same sie bronia.

                Mylisz się - system NIE działa (a raczej działa przeciw prawu), bo wsadza się
                nie twórców i beneficjentów systemu lecz jedynie jego wykonawców.

                > (sic!) nie ma tu nic do rzeczy i moze jedynie zainteresowac rozognione
                > czytelniczki harlequinow.

                Znów znasz się na czymś lepiej niż ja. Co to są te twoje rozogniające
                harlequiny?

                > Nie tylko Brechta jak widze czytasz ale takze komunistyczne bibuly z poczatku
                >XX wieku. Co zreszta potwornie wyziera ze wszystkich twoich postow. Nawet tych
                >na temat halawardow.

                Coś ci się myli. Albo ci chodzi o koniec XIX w (Marks, Engels) albo, biedaku, o
                lata 30. XXw. Jeśli o to ostatnie, to po co sięgać do staroci? Uaktualnienie i
                dopasowanie do dzisiejszych realiów sowieckich pomysłów (zwłaszcza tych
                później tam zwalczanych -trockistowskich) odbywa się dziś w USA, nieszczęśniku.
                Czytam więc aktualne hity ideologów neokonsów, zwłaszcza tego najgłówniejszego -
                Th. Friedmana. A, że z jego poglądów wyziera szeroko trockizm - to już nie moja
                wina.

                Z twoich postów natomiast wyziera potworna, ponura powaga i branie każdego
                mojego słowa na serio. Zyczę ci w Nowym Roku więcej poczucia humoru, nieboraku.
                • fawad Re: fawad: świąta naiwności, jak pisał Brecht 30.12.05, 00:25
                  To juz czas zyczen? Moze wybiegam przed orkiestre ale w imieniu wszystkich,
                  ktorych tu zdazylas nazwac biedakami, nieszczesnikami lub nieborakami zycze ci w
                  Nowym Roku bezbolesnego zejscia z piedestalu, z ktorego wysokosci spogladasz na
                  nas z falszywym wspolczuciem demiurga.

                  TomiK
                  • eva15 współczucie jest szczere i prawdziwe, wierz mi 30.12.05, 00:45
                    fawad napisał:
                    >spogladasz na nas z falszywym wspolczuciem demiurga.
                    • fawad Re: współczucie jest szczere i prawdziwe, wierz m 30.12.05, 19:07
                      A wiec to nie jest poza, tobie naprawde wydaje sie, ze jestes lepsza.

                      TomiK
                  • eva15 powiesz mi, co to pitawale i harlequiny??? 30.12.05, 00:47
                    czy jak je tzam zwał?
                    • fawad Re: powiesz mi, co to pitawale i harlequiny??? 30.12.05, 19:08
                      Ziew.
          • maruda.r Re: co za bzdura: "hawaladarzy nie ponoszą prakty 29.12.05, 15:03
            fawad napisał:

            > Zaufanie zaufaniem ale nie moze byc tak, ze jedna strona ma permanentnie
            > dodatnie saldo z inna strona. Co jakis czas musza wyrownywac salda bo inaczej
            > czesc hawaladarow tracilaby.

            *************************************

            Przeciez o tym napisałem.



            Skoro to wszystko
            > opiera sie na nierejestrowanej wymianie kaski z raczki do raczki a nie za pomoc
            > a
            > legalnego systemu finansowego wiec na pewno naruszane sa liczne przepisy jak
            > chocby limity wwozu gotowki, ktore ma wiele krajow (jesli nie wszystkie).
            *************************************

            Transakcje gotówkowe nie są zabronione w obrębie jednego kraju. Jakie więc
            przepisy są naruszane? Nie ma też większych ograniczeń w przekazywaniu drobnych
            sum za posrednictwem poczty czy firm typu Western Union. Rejestracja w takim
            wypadku służy jedynie identyfikacji odbiorcy, a więc nie odbiega specjalnie od
            technologii stosowanej przez hawaladarów.

            Artykuł mówi o rzeczywistości, w której działaja hawaladarzy - sprowadzającej
            się do rynku drobnych klientów. Jest to szara strefa. Tak jak w przypadku
            domorosłego hydraulika, elektryka czy pani trudniącej się wypiekiem ciast
            domowych. Legalizacja takiej strefy przynosi zwykle skutki odwrotne do
            zamierzonych. Potencjalny biedny klient ma cieknący kran, bo go nie stać na
            oficjalna usługę; a pan Henio nie ma kilku złotych na przybory wędkarskie, bo
            nie opłaca mu sie rejestrowac działalnosci. Towar dalej leży w hurtowni.

            I jak zawsze, gdy pisze sie o szarej strefie, straszy się czytelnika
            potencjalnymi mozliwościami: a to, że pan Henio zmonopolizuje rynek usług
            hydraulicznych, a to że pani Zosia zmonopolizuje rynek domowych wypieków.

            Gdyby Al-Kaida miała kupować broń, to musiałaby uruchomić armię hawaladarów, co
            prędzej czy później poskutkowałoby przeciekiem. Dajesz się nabierać na
            tradycyjne dziennikarskie straszenie czarną strefą.

            • fawad Re: co za bzdura: "hawaladarzy nie ponoszą prakty 30.12.05, 00:05
              > Transakcje gotówkowe nie są zabronione w obrębie jednego kraju.

              Zauwaz moje wysilki w celu zbudowania tezy, ze wyrownywanie sald
              transgranicznych przy pomocy operacji wewnatrzkrajowych jest praktycznie
              niewykonalne. Tak wiec przelywy gotowki ponad granicami sa nieuniknione.

              I dalej :

              > Jakie więc przepisy są naruszane? Nie ma też większych ograniczeń w
              > przekazywaniu drobnych sum za posrednictwem poczty czy firm typu Western
              > Union.

              Jak sam napisales/as nikt nie przesyla fizycznych pieniedzy wraz z kazda
              transakcja. Wysylka nastepuje dopiero, gdy uzbiera sie jakas rozsadna kwota.
              Jesli jest to ponadgraniczny (patrz argumentacja wyzej) przeplyw zywej gotowki
              (a tak ponoc dzialaj te sieci) to przypominam sobie calkiem wyraznie, ze calkiem
              niskie limity wwozu gotowki istnieja na kazdej granicy, jaka przekraczalem.

              TomiK


    • block-buster Re: Hawala, czyli niewidzialne banki 28.12.05, 16:57
      Jak zwykle sowiecki szpion z Lubianki o USA i naszym ukochanym prezydencie
      Bushu wyraza literacka opinie Don Kichot.
      Moze i Don Kichot,ale NASZ najblizszy PRZYJACIEL.Nie to co palkownik Putin...
      • eva15 hej kto Polak do gramatyki i ortografii 28.12.05, 23:41
        block-buster napisał:

        > Jak zwykle sowiecki szpion z Lubianki o USA i naszym ukochanym prezydencie
        > Bushu wyraza literacka opinie Don Kichot.
        > Moze i Don Kichot,ale NASZ najblizszy PRZYJACIEL.Nie to co palkownik Putin...

        ty morze ras jak na prawdziwa polska patriota pszytało napisać
        cóś czysta polszczyzna? Zeby ciebie raz zrozómić.
    • rudy102_t_34_85 Hawala po galicyjsku. 28.12.05, 17:09
      U Kopalińskiego w "Słowniku mitów i tradycjii" można przeczytać o handlarzach
      bydłem ze wsi Piaski Wielkie niedaleko Krakowa.Przez ponad 300 lat
      pośredniczyli w sprzedaży rogacizny między chłopami z Galicjii a krakowskimi
      masarzami.Kiedy objeżdżali wsie aby skupywać woły NIGDY nie brali ze sobą
      pieniędzy za to mieli sterty kijów jakimi podpierali się biedni wędrowcy.Brali
      od chłopów bydło i w zamian dawali im te kije jako zastaw.Kiedy potem woły
      sprzedali wykupywali swoje kije płacąc od sztuki jak za wołu + procenty za
      zwłokę.Przez stulecia działalności "kijacy" nikogo ponoć nie oszukali-wierzono
      im na słowo honoru bo kije oczywiście nie były warte jako przedmiot złamanego
      grosza...
      • grba Galicja? 28.12.05, 18:09
        Kijacy podkrakowscy zaczęli działać w średniowieczu, podobno już Kazimierz
        Wielki miał wydać dokument regulujący ich działalność. „Golicja i Głodomeria”
        pod berłem Habsburgów nikomu się wtedy nie śniła...
        • rudy102_t_34_85 Re: Galicja? 29.12.05, 12:58
          Very słusznie!Powinienem był użyć nazwy bardziej uniwesalnej czasowo...Tak jak
          nie powinno się pisać o Małopolsce w odniesieniu do kultur neolitu (chyba że
          mówimy o wykopaliskach a. "na terenie dzisiejszej...").
    • maruda.r Re: Hawala, czyli niewidzialne banki 28.12.05, 22:49

      Właśnie szybkość jest jedną z największych zalet hawali - pieniądze rzadko idą
      dłużej niż jeden dzień. Poza tym jest tania i bardzo konkurencyjna - kursy walut
      są tu zawsze wyższe od oferowanych przez bank.

      *******************************

      Czego nie da się powiedzieć o bankach, dośc dowolnie wybierających kurs.

      • eva15 banki mają jeszcze parę innych wad 28.12.05, 23:58
        dla klientów są za drogie a dla managerów niebezpeczne:

        co jakiś czas po jakiejś spektakularnej wpadce idą siedzieć bankowcy -
        managerowie banków - na Zachodzie to reguła niczym pory roku. Rzecz nie w tym,
        co robią halawardowie i bankowcy, bo wszyscy w tym biznesie robią praktycznie
        TO SAMO. Rzecz w tym, że bankowców łatwiej złapać niż halawardów (skutki
        cywilizacji-komputeryzacji, ewidencji etc..)

        Ale nie sposób złapać BANKIEROW!!

        Jak pisał B. Brecht- po co napadać na bank? Dużo bezpieczniej jest go utworzyć.
        Bardziej niebezpiecznie jest w nim pracować. Czyli lepiej być halawardem - taki
        sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Nie naraża się dla żadnego pana palącego
        cygara w zaciszu salonów, lecz co najwyżej dla siebie, jeśli w ogóle..



        • toja3003 haha - zlikwidować pieniądze i do barteru! 29.12.05, 09:54
          z powrotem do jaskiń najlepiej!
          • maruda.r Re: haha - zlikwidować pieniądze i do barteru! 29.12.05, 15:20
            toja3003 napisała:

            > z powrotem do jaskiń najlepiej!

            *************************************

            Sprawa wcale tak nie wygląda, jak piszesz. Pietruszka kupiona w warzywniaku nie
            zyska na smaku, jeżeli zapłacę za nią kartą.

            A barter jest stosowany znacznie częściej, niż się powszechnie sądzi. Jest on
            oczywistym rozwiązaniem wśród kontrahentów będących wobec siebie dostawcami i
            odbiorcami. Po co przelewać pieniądze w tę i z powrotem, skoro wartość wymiany
            (ewidencjonowanej) można zbilansować i skompensować przelewem jedynie różnicę.

            • toja3003 o jakich "dostawcach i odbiorcach" mówisz? 30.12.05, 12:45
              z 3-go świata? Albo bazarowych?
              Poważne firmy się w to nie bawią,
              towar, dostawa, rachunek, księgowość, przelew
              tak to się załatwia i to jest kliknięcie myszki
              więc barter by to tylko komplikował.
              Masz jakieś konkretne przykłady czy tylko "tak" piszesz?
          • eva15 Re: haha - zlikwidować pieniądze i do barteru! 29.12.05, 17:53
            toja3003 napisała:

            > z powrotem do jaskiń najlepiej!

            Prędzej nas wszystkich policja finansowa powystrzela.


    • xaliemorph Re: Hawala, czyli niewidzialne banki 29.12.05, 21:47
      Typowy stronniczy artykuł. Straszy wielkimi niebezpieczeństwami wskazując jako jedyne słuszne rozwiązanie rozwój swego rodzaju biurokracji. Moim zdaniem jedynie ludzie powinni mieć jako tako (cóż zależy to od lokalnych możliwości np. na pustyni z tym gorzej) umożliwiony dostęp do bankowości, ale byłbym jak najbardziej daleko do zmuszania ludności do karmienia biurokratycznych hydr bankowości, które to wcale a wcale wiele bardziej nie są bezpieczne, w umowach czasami trzeba się wystrzegać wielu tzw. "małych druczków" czy dodatkowych kosztów manipulacyjnych już nie mówiąc o tzw. roboczych dniach operacyjnych co w dobie dzisiejszej elektroniki są po prostu śmieszne, a taki hawalarz (?) nawet może szybciej sprawę załatwić. Jeżeli ludzie się nie buntują i to im odpowiada to nie ma co na siłę im wciskać banków. A artykuł w swej wymowie straszy terroryzmem ku chwale globalnej biurokracji (na glinianych nogach czasem by się miało odczucie).
    • dontworry Re: Hawala, czyli niewidzialne banki 29.12.05, 23:00
      A to pieprzone hawalardy. Słowo honoru im wystarcza, a w dodatku alkaide
      sponsorują. Zamiast, jak normalni ludzie, zabezpieczyć sie przez wyru..iem
      przez innych normalnych ludzi, to oni tak po prostu... no to pies ich trącał.
      Zakazać, opodatkować dzikusów!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka