Dodaj do ulubionych

Kazirodztwo polityczne

25.01.06, 09:30
Podłość i draństwo

Dlaczego w Jeleniej Górze i w całym kraju panuje głęboka zapaść społeczno-
gospodarcza? Proszę mi tylko nie mówić, że rankingi, sondaże i różne
sprawozdania mówią co innego. Ja chodzę po ulicach. Na przykład faktyczne
bezrobocie w Jeleniej Górze wynosi ok. 20% podczas gdy PUP wykazuje je na
poziomie 14%. Wiele osób wyjechało za granicę. Innych, dla poprawienia
statystyki wykreślono z rejestru bezrobotnych sposobem. Wysyłano masowo
telegramy do bezrobotnych i kierowano po kilkadziesiąt osób bez względu na
kwalifikacje i doświadczenie zawodowe do jednego śmiesznego pracodawcy wiele
kilometrów za miasto. Kto nie pojechał na tzw. rozmowę kwalifikacyjną, bo nie
miał pieniędzy lub oceniając realnie swoje szanse, został wykreślony z
rejestru dla bezrobotnych. Papiery są lżejsze, życie ludzi cięższe. Zwłaszcza
bez ubezpieczenia zdrowotnego. O bzdurnych kursach i próżnych szkoleniach,
żeby się tylko wywiązać z przyznanych limitów nie warto wspominać. Jak mawia
mój kolega Mieczysław Kodź - na takie działania urzędniczo-biurokratyczne nie
ma innego określenia jak podłość i draństwo.

Siekiera, motyka, bimber, szklanka…

Trzeba nazywać rzeczy po imieniu. W Jeleniej Górze i adekwatnie w każdej
innej małej Ojczyźnie panuje – jak w każdym „burdelu” – egoizm, złodziejstwo,
nepotyzm i korupcja. Wszyscy o tym wiedzą, ale nikt nie reaguje. Nie ma w
naszym mieście dziennikarzy śledczych i rzetelnych stróżów prawa. Są za to
paparazzi szukający tanich sensacji i „fruwający” prokuratorzy. Są umoczeni
sędziowie i pijani policjanci. Ten ma tramwaj, tamten knajpę, jeszcze inny
mieszkanie, pracę, koncesję, lub wczasy po znajomości. Nie ma polityków
zainteresowanych naprawą Rzeczypospolitej. Sprawdziłem I, II, III i IV
władzę. Sprawdziłem PiS, PO, Samoobronę, sprawdziłem LPR, Owszem, w kampanii
wyborczej wszyscy są za transparentnością życia publicznego, ale jak dostaną
się do żłobu, to jakoś szybko zapominają o CIA, CBA i wartościach
katolickich. Dużo gadki, zwadki, kalkulacji politycznej, tematów zastępczych –
zero działań. Polityka stała się dziś dla wielu nygusów jedynym sposobem na
życie. Co prominentniejsi politycy awansują w hierarchii społecznej na jakimś
stołku prezesowskim[1], inni, żółtodzioby, zadawalają się byle ochłapami w
tanich komisjach. Pokorne ciele dwie matki ssie. Stąd brak mleka dla innych.
Stąd frustracje i patologie. A wszystko to przy aprobacie i wsparciu wielu
różnych faryzeuszy i obłudników. Żaden prokurator, żaden wojewoda i urząd
kontroli nie ruszy niewygodnego tematu. Blado wypadają w tej materii
organizacje pozarządowe. W radach nadzorczych też zasiadają swoi ludzie. Aby
tylko dla siebie. Szara strefa i czarny rynek rozwijają się jak za okupacji.
W bidzie i niepewności jutra, zatracił Naród poczucie solidarności
społecznej. Taka jest cała prawda i sedno kryzysu państwa oraz głębokiego
rozwarstwienia społecznego.

Boże, patrzysz i nie grzmisz

Oto kilka przykładów jawnych/tajnych przekrętów:

1. Radnego wybrano do zarządzania spółką komunalną?

Nielegalny Prezes c.d.

www.ropoiwzk.com/gorace%20tematy/nielegalny%20prezes%20c.d..htm
2. Komisja rewizyjna czy Komisja retuszująca?

Straty „Budowlanki”

www.ropoiwzk.com/gorace%20tematy/Radny%20przerywa%20milczenie%20II.htm
3. Radny wykorzystuje mienie komunalne?

Radny asfaltem stoi

www.jelenia-gora.bip.info.pl/dokument.php?iddok=4012&idmp=85&r=o
Radny Andrzej Sylwester Grochala jest Pełnomocnikiem Zarządu Kółka Rolniczego
w Siedlęcinie ds. działalności gospodarczej. Zarobił z tego tytułu 118.397,00
zł w 2004 r. wg oświadczenia majątkowego. Wspomniana firma zajmuje się od
wielu lat remontem dróg miejskich. Zachodzi pytanie, czy pan Grochala, z
Klubu Zofii Czernow, pełniący funkcję radnego już czwartą kadencję, nie jest
uprzywilejowany przy przetargach na te intratne roboty? Czy w swojej
działalności gospodarczej nie wykorzystuje mienia komunalnego[2] np. w
postaci materiałów, wypożyczanych maszyn i urządzeń, korzystania z energii,
wody, jakiejkolwiek własności oraz innych praw majątkowych należących do
gminy? Czyż nie jest choćby nadużyciem pobieranie przez radnego pożytków (z
finansów publicznych, budżetu gminy – majątku obrotowego) z wykorzystaniem
mienia komunalnego jakim są drogi miejskie? Domyśleć się można dlaczego pan
Andrzej Grochala jest wiecznie tak spolegliwy i ugodowy w stosunku do władz
SLD. Kto się odważy sprawdzić rzetelnie te papiery?



4. Wcześniej, przez bodaj dwie kadencje, bezkarnie[3] pełnił funkcję
radnego architekt miejski blisko związany z Unią Wolności – Mirosław
Jaskólski. Trzepał podwójną kasę i z tego powodu wydawał pewnie obiektywne
decyzje? Wątpię, czy potrącano mu chociaż z pensji za czas spędzany na
sesjach. Gdzie byli wówczas jacykolwiek „detektywi”?



Ciemno wszędzie, głucho wszędzie…

Tak oto życie toczy się dalej, niczym nie zmącone w tej krainie „mlekiem i
miodem płynącej”.

Jednym słowem – jak powiedziałem na XLI sesji Rady Miejskiej Jeleniej Góry –
spółkują nadal razem towarzysze i towarzyszki już od wielu lat w ramach
jednego stada. To stado obejmuje szerokie spektrum klienteli władzy,
począwszy od polityków, urzędników, sędziów, prokuratorów, policjantów,
biznesmenów, a na dziennikarzach, ośrodkach badań opinii społecznej i
sztucznych autorytetach moralnych skończywszy. To się nazywa kazirodztwo
polityczne.



Jelenia Góra, 20.01.2006 r.



Prezes Ruchu Ochrony Praw Obywatelskich i walki z Korupcją

Posiadacz dyplomu złożenia egzaminu dla kandydatów na członków rad
nadzorczych w spółkach Skarbu Państwa

Członek Komisji Prawa i Spraw Społecznych oraz Komisji Rewizyjnej Rady
Miejskiej Jeleniej Góry

Socjolog

Grzegorz Niedźwiecki



------------------------------------------------------------------------------
--

[1] Najbardziej jaskrawym przykładem wdzięczności politycznej jest była
prezydent miata Jeleniej Góry i była przewodnicząca Rady Miejskiej – pani
Zofia Czernow. – stale u władzy z ramienia opcji liberalnych. Wysłowić się
nie umie, ale dyrektorem jednego z oddziałów Banku Zachodniego, a obecnie
prezesem JPC „Anilux” S.A. zostaje w try miga. Nie jest tajemnicą
poliszynela, że członkiem rady nadzorczej Aniluxu jest radny SLD i że
koalicja Klubu Radnych Zofii Czernow z SLD w Radzie Miasta funkcjonuje
sprawnie.

[2] USTAWA z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności
gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne (Dz. U. z dnia 11
września 1997 r.).

Art. 19. W ustawie z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie terytorialnym (Dz. U.
z 1996 r. Nr 13, poz. 74, Nr 58, poz. 261, Nr 106, poz. 496 i Nr 132, poz.
622 oraz z 1997 r. Nr 9, poz. 43) po art. 24d dodaje się art. 24e-24h w
brzmieniu:

"Art. 24e. 1. Radni nie mogą podejmować dodatkowych zajęć ani otrzymywać
darowizn mogących podważyć zaufanie wyborców do wykonywania mandatu zgodnie z
art. 23a ust. 1.

Art. 24f. 1. Radni nie mogą prowadzić działalności gospodarczej na
własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami z wykorzystaniem mienia
komunalnego, a także zarządzać taką działalnością lub być przedstawicielem
czy pełnomocnikiem w prowadzeniu takiej działalności.



[3] USTAWA z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie terytorialnym

Art. 24b. 1. Osoba wybrana na radnego nie może wykonywać pracy w ramach
stosunku pracy w urzędzie gminy, w której uzyskała mandat,
Obserwuj wątek
    • jego_ekscelencja Re: Kazirodztwo polityczne 25.01.06, 11:22
      Taka jest już nasza polska rzeczywistość. Ja się do tego przyzwyczaiłem przez
      ostatnie 15 lat.
    • blumenalle Re: Kazirodztwo polityczne 30.12.13, 00:37
      Biegły rzeczoznawca pozbawił go majątku.
      Dotyczy " SKORUMPOWANEGO OSZUSTA " bieglego sadowego z Jeleniej Gory "jerzego karpinskiego " ! Firma PRZEDSIĘBIORSTWO WIELOBRANŻOWE KON BUD JERZY KARPIŃSKI
      Status Podmiot aktywny
      Adres rejestrowy ul. Szafirowa 13
      58-560 Jelenia Góra, dolnośląskie
      Jerzy Karpiński
      Miasto: Jelenia Góra
      tel. (75) 767-64-35
      tel. kom. 604-21-88-90
      p.w.konbud@neostrada.pl
      www.youtube.com/watch?v=SXlRh8MXMmk
      Jak wycenić dom? Okazuje się, że nie jest to wcale proste zadanie. A przynajmniej – nie dla biegłego sądowego, który przecież powinien być ekspertem w swojej dziedzinie. Efekt? Niepotrzebna batalia sądowa, stracony czas i pieniądze oraz gorzka refleksja, że sprawiedliwość faktycznie „jest ślepa". Niestety, ślepa – jak zwykle – na sytuację tych, którzy się jej domagają...

      Typowy sen typowej polskiej rodziny? Własny, wygodny dom, w którym można będzie spędzić spokojną emeryturę i który kiedyś odziedziczą dzieci. Cóż, nie każdemu dane jest to marzenie zrealizować, ale państwu Biedrzyńskim się udało. W 1997 roku budynek został oddany do użytku – ponad 100 metrów kwadratowych, starannie dobrane, wysokiej jakości materiały i dwie działki o powierzchni 1600 metrów. Prawdziwy powód do radości.

      Życie jest jednak pełne niespodzianek – w 2009 roku państwo Biedrzyńscy postanowili się rozstać. Jak to zwykle bywa w sprawach rozwodowych, konieczny był podział majątku. Trzeba było wobec tego wycenić nieruchomość. Na zlecenie bolesławieckiego sądu biegły przygotował tzw. operat szacunkowy, określając wartość budynku i dwóch działek na niecałe 348 tysięcy złotych. Wycenę podważyła jednak była żona Anna Luberda, argumentując, że wartość domu jest niższa ponieważ na jednej z działek znajduje się słup energetyczny. Sąd zatem powołał kolejnego biegłego. Słupa – podkreśla Biedrzyńska – na posesji nie ma i nigdy nie było.

      Po niemal roku Jerzy Karpiński przedstawił nową wycenę. Niższą (początkowo, ale o tym za chwilę) o 138 tysięcy złotych, a co ważniejsze – sporządzoną w sposób, który zakrawa na absurd! Na to nie zgodził się Bogusław Biedrzyński i od tego czasu trwa jego sądowa gehenna. Gehenna walki o własny, ciężko zapracowany dorobek życia.

      Ile kosztuje dom?

      Zanim wrócimy do batalii pana Biedrzyńskiego, warto powiedzieć kilka słów na temat samej wyceny nieruchomości – procedury i jej efektów. Otóż sporządzając operat szacunkowy rzeczoznawca powinien brać pod uwagę między innymi: cel wyceny, przeznaczenie i funkcję nieruchomości, jej położenie, wiek, stan i stopień wyposażenia w infrastrukturę techniczną czy stan samego budynku.

      Oceniając wartość specjalista może zastosować na przykład podejście „porównawcze" – określić cenę poprzez analizę cen podobnych nieruchomości. Tak też stało się w tym przypadku. Jerzy Karpiński wziął pod uwagę 11 obiektów o – jego zdaniem – podobnej powierzchni i funkcji. Jak sam argumentuje: „brałem pod uwagę położenie, wielkość budynku, wielkość i kształt działki, atrakcyjność budynku i jego architekturę" (cytat z protokołu z przesłuchania). Rzeczoznawca osobiście także obejrzał z zewnątrz analizowane nieruchomości.

      Na pozór zatem wydaje się, że wycena sporządzona została zgodnie z zasadami sztuki. I tu pojawia się problem. Kupując na przykład samochód zdajemy sobie doskonale sprawę, że lekko „zajeżdżony" Golf z 84 roku będzie znacznie tańszy od utrzymanego w dobrym stanie egzemplarza z roku 99. Budynków – o ile nie są zabytkowe i faktycznie można je porównać pod względem parametrów i standardu – dotyczyć powinna ta sama zasada. Wygląda jednak na to, że – zdaniem rzeczoznawcy Karpińskiego – jest zupełnie inaczej. Bogusław Biedrzyński postanowił więc sprawdzić to na własną rękę.

      Prywatne śledztwo

      Wynajęte przez Biedrzyńskiego biuro detektywistyczne przyjrzało się bliżej wszystkim 11 nieruchomościom, które rzeczoznawca uwzględnił w operacie szacunkowym. I cóż się okazało?

      Oto z 11 branych pod uwagę podczas wyceny nieruchomości, zaledwie 2 można było w ogóle porównać z posiadłością państwa Biedrzyńskich. Przede wszystkim do analizy wybrane zostały budynki znajdujące się nie tylko w powiecie bolesławieckim, ale również w ościennych, gdzie rynek wygląda nieco inaczej – co, samo w sobie, zaburza wycenę. Najważniejsze jednak, że wolnostojący dom z 1997 roku porównano między innymi do: budynków przedwojennych, przeznaczonych do generalnego remontu, zawilgoconych lub w bardzo złym stanie technicznym albo w zabudowie szeregowej. Wśród nich znalazła się też jedna nieruchomość formalnie nie będąca w ogóle budynkiem mieszkalnym oraz jedna w trakcie budowy.

      Dodajmy do tego fakt, że część z porównywanych działek faktycznie posiadała status nie działek budowlanych, lecz... pastwisk!

      Warto w tym miejscu wspomnieć, że Karpiński wyceny opisywanej nieruchomości dokonał tak naprawdę dwukrotnie: w 2010 roku po raz pierwszy, po raz drugi natomiast – w postaci aktualizacji wyceny pierwotnej, dwa lata później. Również za drugim razem pod uwagę wzięte zostało 11 „podobnych" nieruchomości, co w sumie daje 22 budynki rzekomo odpowiadające wycenianemu. Na dodatek, chociaż – jak pisaliśmy wcześniej – tylko dwa z nich faktycznie można było uwzględnić w kalkulacji, to w rzeczywistości w jednym z przypadków rzeczoznawca nie podał prawdziwej ceny transakcyjnej! Co w efekcie oznacza, że tylko jedna z 22 nieruchomości w ogóle nadawała się na jakąkolwiek podstawę do sporządzenia operatu szacunkowego. Oczywiście jest to praktyka całkowicie niezgodna z zasadami postępowania profesjonalnego rzeczoznawcy.

      Ostatecznie wartość domu zaniżona została nie o nieco ponad 130, lecz aż o 180 tysięcy złotych!

      W świetle tych rewelacji Biedrzyński poprosił o przygotowanie operatu szacunkowego dwóch innych, niezależnych rzeczoznawców. Ostatecznie, na początku 2013 roku wycenili jego nieruchomość na – w miarę zgodnie – 390 i 400 tysięcy złotych, a więc niemal dwukrotnie więcej niż Karpiński. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w chwili, gdy biegły przedstawiał kontrowersyjną opinię, sytuacja na rynku nieruchomości była o wiele lepsza niż obecnie – tym bardziej więc dziwi fakt, że wskazał tak niską cenę.

      Prawo i bezprawie

      Gwoli ścisłości – w 2012 roku zapadł ostateczny wyrok sądowy o podziale majątku. W jego wyniku dom otrzymała była małżonka pana Biedrzyńskiego, zaś on sam „został spłacony". Tyle tylko, że spłata ta odbyła się zgodnie z wyceną przedstawioną przez rzeczoznawcę Karpińskiego. Innymi słowy – Bogusław Biedrzyński stracił w wyniku niekompetencji (czy może niesumienności?) biegłego kolosalną sumę, na którą ciężko pracował przez wiele lat.

      Trzeba tu wspomnieć koniecznie o jeszcze jednym niezmiernie istotnym fakcie. Otóż budynek będący przedmiotem sporu został sfinansowany z majątku odrębnego pana Bogusława. W aktach sprawy jest to jednoznacznie potwierdzone, a jednak wydaje się nie mieć znaczenia ani dla sądu, ani dla prokuratury, ani – tym bardziej – dla biegłego!

      Nic dziwnego, że Biedrzyński postanowił walczyć o swoje. Niestety, skarga kasacyjna dotycząca wyroku o podziale majątku nie przyniosła skutku. Prokuratura nie dopatrzyła się w działalności rzeczoznawcy żadnych uchybień, a on sam również nie miał sobie nic do zarzucenia.

      21 listopada 2012 roku, na wniosek Bogusława Biedrzyńskiego, prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie „przedstawienia fałszywej opinii dotyczącej wyceny nieruchomości". Mówiąc krótko – nic z tego nie wyszło. Na nic zadały się kolejne skarbi, zażalenia i odwołania. Nieruchomość, zdaniem sądu, w chwili dokonania się podziału majątku warta była dokładnie tyle, ile wskazał powołany przezeń rzeczoznawca.

      8 lutego 2013 roku reprezentująca Biedrzyńskiego kancelaria złożyła w Prokuratu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka