irca
29.01.06, 22:12
Hm, najpierw poczułam dreszcz na plecach, pozniej odetchnelam z ulga...
autor pisze:
Rozebrane na czynniki pierwsze wyobrażenia yeppies o szczęściu okazują się
więc w końcu identyczne jak ich rodziców. Chcą żyć tak samo, tyle że niczego
nie zostawią przypadkowi, a cała otaczająca ich rzeczywistość ma być od
początku do końca uszyta przez nich samych na miarę. W garniturze swojego
życia muszą czuć się perfekcyjnie, rękawy nie mogą być ani o milimetr za
długie, koszula musi idealnie pasować do krawata, a faktura materiału - do
paska i butów. Yeppies postępują w życiu jak w centrum handlowym i nie
zawahają się zwrócić do sklepu któregokolwiek z elementów swej życiowej
garderoby, jeśli niewystarczająco dobrze spełni ich wymagania.
... czy nie znaczy to wiec, ze yeppi to po prostu kolejny blyskotliwy (?)
pomysl socjologow, by przyciagnac uwage szerszej publicznosci do ich wywodow?
Mozna sie oczywiscie spierac, czy owo poszukiwanie doskonalosci wynika z
dazenia do profesjonalizmu i checi uczynienia sobie zycia podleglym, czy jest
po prostu manifestacja niedojrzalosci emocjonalnej i spolecznej.
Na szczescie, zycie jest bogatsze niz wskazuja na to raporty i nie daje sie
tak prosto sklasyfikowac - inaczej jako tzw. osoba w srednim wieku - ktora juz
zadne badania sie wlasciwie nie interesuja - powinnam popasc chociazby w
przygnebienbie,
pozdrawiam