Dodaj do ulubionych

Mozzzzzz-Art!

04.02.06, 14:42
Uroczy tekścik. Niewiele ma wprawdzie wspólnego z Mozartem, ale miło się
czyta. Miło - bo miło przypomnieć sobie jak to człowiek lat naście mając
popisywał się buntowniczą postawą, sprzeciwianiem się utartym poglądom,
bezkompromisowym atakowaniem autorytetów itp. Do obowiązkowego repertuaru
należały naturalnie wygibasy językowe, neologizmy i gry słów. Szkoda, że
przeciętny facet z tego wyrasta jeszcze przed maturą... No, po prostu szkoda,
że nie jesteśmy przed maturą!
Mozartowi, a właściwie muzyce Mozarta, obrońcy niepotrzebni. Jako zwykły
słuchacz nie podjąłbym się zresztą takiej roli. Krytycy ani muzykolodzy też
nie muszą go bronić. Najlepiej robią to wybitni muzycy - wykonując utwory
Mozarta. Warto przejrzeć listę obecności: Busch, Horszowski, Haskil, Boehm,
Fricsay, Landowska, De Larrocha, Richter, Ojstrach, Janowitz, Ludwig,
Welitsch, Goldberg, Perrahia, Kraus, Haefliger, Fischer-Dieskau, Francescatti,
Kwartet Budapeszteński, Solomon, Schnabel, Fischer, Callas, Furtwaengler,
Klemperer, Gieseking, Cassadesus... Dość, bez zaglądania na półki z płytami
można by jeszcze wypisać setkę nazwisk wielkich muzyków, którzy Mozarta grywali.
Nie ujmując nic autorytetowi cytowanego przez Autora Gombrowicza - mało znaczą
jego wypowiedzi w porównaniu z tym rejestrem. Podobnie jak mało znaczy np.
efekciarska krytyka Beethovena w felietonach Stefana Kisielewskiego.
Czytając "Mozzzzzz-Art-a" zŻymnąć się nawet trudno. Mozna raczej przypomnieć
sobie stare o jego muzyce powiedzenie - jest za łatwa dla dzieci, a za trudna
dla dorosłych. Dla przerośniętych nastolatków zupełnie zaś niedostępna.
Obserwuj wątek
    • henrypleasants Re: Mozzzzzz-Art! 05.02.06, 16:41
      Pan zdaje się dotknął sedna osobowości szanownego publicysty A. Ch. Podstarzały nastolatek, he he. Ja
      bym jeszcze, ku uciesze gawiedzi i nie bez złośliwości, dodał, że to klasyczny podtatusiały hippie, taki
      smętny dinozaur pokolenia 68, z całym dobrodziejstwem inwentarza. Nieznośne.
      Już porywanie się z rozumkiem na Pendereckiego było szaleńczą odwagą, a co dopiero dekonstrukcja
      kanonu, w którym Mozart znajmuje jedno z miejsc najpierwszych (nie ja, skromny robaczek, tam go
      umieściłem, tylko tzw. ludzkość). I wyciąganie Gombrowicza w kwestii Bacha... Ręce opadają.
      Obawiam się jednak, że te wszystkie rewolucyzujące gesty pana A. Ch. są jedynie pustymi formami,
      pozbawionymi treści fajerwerkami, desperackim robieniem hałasu wokół siebie. Bo Neue Musik umiera,
      mimo sztucznego podtrzymywania systemem kuratorskim (a więc z naszych podatków - skandal!), a
      triumfy święci RMF Classic.
      Moim zdaniem trzeba wyczekiwać generała na białym koniu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka