krakoslaw.lem 17.02.06, 22:08 Z całą pewnością dawni ojcowie-fundatorzy Kościoła uznaliby większość jego dzisiejszych hierarchów za herezjarchów :-) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
michal39a7 Re: Teologia to nie skała 17.02.06, 23:13 co on robi w Polskim kościele, przecież większość naszych katolików go nie rozumie :) Odpowiedz Link Zgłoś
obalmykaczyzm Re: Teologia to nie skała 17.02.06, 23:34 Nalezy tedy w te tepe lby wbijac i wbijac, az rzestana sie obrazac, a zaczna sluchac. Bo katolik polski ma dzis za glowne zadanie obrazac sie - a to na ksiedza Bartosia, a to na jakies pismo muzyczne, a to na artustow w galeriach. A tu ks. Bartos z jaqkas za przeprszeniem ja kogo hermeneutyka, nawet nie wiadomo jak to wymawiac... Dzizaz, krajst olmajti... Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Teologia to nie skała 18.02.06, 17:10 Ech, szanowny o. Bartosiu :)))) Tak sobie Pana poczytałam wtedy i pomyslałam, ż e to naprawde ujmujące, kiedy z ust człowieka kościoła pada choćby nazwisko Ricouer:) Dlaczego? Dlatego , ze to ewenement...a z drugiej strony, tak zupełnie praktycznie, to przyszlo mi do głowy też coś zupełnie innego. Czy pan przypadkiem nie uciekl przed zyciem do zakonu, bo zakon, jaki by nie był, daje duże możliwości rozwoju intelektualnego , nei każąc za to płacić (i dosłownie i w pzrenośni), a to dość wazne w dzisiejszej Polsce...Oczywiście, że płaci się za to wolnością wypowiedzi i interpretacji filozofii (nie spodziewam sie, aby pisał Pan np. o Bataille'u i kryzysie wiary w takim aspekcie), ale poza tym, własciwei jest pan wolnym człowiekiem, o wiele bardziej niż poza zakonem... Nie, żebym nie wierzyła w pana powołanie, czy kwestionowała je, tak tylko przychodzi mi czasem do glowy, że ta droga, którą pan wybrał jest wlasciwie jedynie pozornie " kamienista"...ale to już zupełnie inna sprawa...W każdym razie dobrze sie pana czyta:) Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Teologia to nie skała 18.02.06, 17:31 Przyszło mi jeszcze jedno do głowy...To nie problem dualizmu kartezjańskieggo jest naszym dzisiejszym problemem w rozumieniu czegokolwiek i to nie tylko na poziomie religii...Z tym, jak sadzę, lepiej czy gorzej uporało sie kilku ludzi po drodze. Dzisiejszym problemem jest "nieodróznialność jednego od drugiego , a przy tym nieodróżnianialnosć symbolu od fantazmatu, a tego wszystkiego razem wziętego od świata proejektowanego, zaistniałego i nie istniejacego zarazem". Zreszta , co ja się bedę rozpisywać , Baudrillard zrobił to o wiele lepiej pisząc o symulakrach. I jakoś tak mam wewnetrzne przekonanie , z e jego diagnoza to najwlaściwsza diagnoza XX wieku. Jakbym znalazła jakiś fajny zakon to też bym mogła wstapić :) Wikt , opierunek i mozna mysleć [- wierzyć(?) hmmm...to już niekoniecznie ] Ale rola zakonnic w kościele jest tak nudna, że jednak pójdę dalej ta moja krzywą droga :) Wydaje mi sie jednak, ż e wczesniej czy pózniej jednak zostawi ojciec kosciół...ale , niezbadane sa wyroki b(B)oskie, albo może płynnosc karmy:) Odpowiedz Link Zgłoś
plmlp Tertulian, jako ultramontanista był heretykiem, 18.02.06, 21:02 choć nie za te właśnie tezy. Odpowiedz Link Zgłoś
plmlp ...a teologia to generalnie uczone gadulstwo.O 18.02.06, 21:08 niczym. Choć zeby stwierdzic, że o niczym, też trzeba kilku tysiącleci. Sensowna jest jedynie historia teologii (w ramach historii filozofii). Autor także wydaje książkę z zakresu historii mysli (o Tomaszu z Akwinu). Odpowiedz Link Zgłoś
dccircle Re: Teologia to nie skała 18.02.06, 21:57 iluminacja256 napisał: > Ech, szanowny o. Bartosiu :)))) > Tak sobie Pana poczytałam wtedy i pomyslałam, ż e to naprawde ujmujące, kiedy z > ust człowieka kościoła pada choćby nazwisko Ricouer:) Dlaczego? Dlatego , ze to > ewenement...a z drugiej strony, tak zupełnie praktycznie, to przyszlo mi do > głowy też coś zupełnie innego. Czy pan przypadkiem nie uciekl przed zyciem do > zakonu, bo zakon, jaki by nie był, daje duże możliwości rozwoju intelektualnego > , nei każąc za to płacić (i dosłownie i w pzrenośni), a to dość wazne w > dzisiejszej Polsce...Oczywiście, że płaci się za to wolnością wypowiedzi i > interpretacji filozofii (nie spodziewam sie, aby pisał Pan np. o Bataille'u i > kryzysie wiary w takim aspekcie), ale poza tym, własciwei jest pan wolnym > człowiekiem, o wiele bardziej niż poza zakonem... Nie, żebym nie wierzyła w pan > a > powołanie, czy kwestionowała je Taki ładny chłopak. Wygląda trochę, jak filmowy Harry Potter - mniam! Odpowiedz Link Zgłoś
slawi_3000 Re: Teologia to nie skała 19.02.06, 12:01 Oj, szanowna Pani! Z Pani to jest typowa "intelektualistka". Czyta Pani Ricoeur'a, a nie przeczytała Pani nawet tytułu artykułu :). I dlaczego tak Panią intryguje lepszy rozwój intelektualny zakonników? Może związany jest z osobą, a nie brakiem np. pieluch? Czy więcej jest w zakonie wolności - eee..., chyba tyle, co wszędzie - granice wolności wyznaczamy my sami. Przepraszam, że się tak wypowiadam,może nie w swoim miejscu, ale jest Pani kolejną kobietą z mojego otoczenia zazdroszczącą zakonnikowi możliwości rozwoju. Opadają ręce. Pozdrowienia. Sławek (ojciec 6-ga dzieci) Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Teologia to nie skała 19.02.06, 12:58 Ricouer nie spada z nieba, bo Bartoś cały czas pisze interpretacji symbolu chrzescijańskim w odniesieniu do hermeneutycznych interpretacji symboliki autorstawa Ricouera. Dlatego radzę zechcieć przeczytac co ów zakonnik napisał w artykule, a nie jedynie -jaki jest jego tytuł. Równei dobzre mógłby mówić o symbolu jako znaku i interpretować go semiotykami , tylko , że wtedy niewielu ludzi w ogóle zechciałoby go słuchać poza teoretykami jezyka i logikami. Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Teologia to nie skała 19.02.06, 13:10 Natomiast co do tego, jakobym zrekomo "zazdrościła zakonnikowi możliwości rozwoju ", ujmę to krótko. Fakt, ze jestem kobietą nijak nie wpływa na mój rozwój intelektualny, gdyż wybaczy Pan, ale macica lub nasieniowody nie sa siedliskiem inteligencji, jest nim mózg, a o ten dbam. Nie rozumiem więc , jak ma się to do mojego postu- być może opisuje Pan własną sytuację. Przez wolność , rozumiem i tak przyziemny aspekt, jak to, ze zakonnik nie troszczy sie o swoje utrzymanie , zatem może poświęcać sie głownie swojej pracy intelektualnej , nie ganiając za zleceniami tłumaczeń, korekt i podobnych rzeczy, aby mieć co jesć. Mam nadzieje, że wyraziłam sie dość jasno i precyzyjnie. Odpowiedz Link Zgłoś
dccircle Re: Teologia to nie skała 18.02.06, 21:56 obalmykaczyzm napisała: > Nalezy tedy w te tepe lby wbijac i wbijac, az rzestana sie obrazac, a zaczna > sluchac. Bo katolik polski ma dzis za glowne zadanie obrazac sie - a to na > ksiedza Bartosia, a to na jakies pismo muzyczne, a to na artustow w galeriach. > A tu ks. Bartos z jaqkas za przeprszeniem ja kogo hermeneutyka, nawet nie > wiadomo jak to wymawiac... Dzizaz, krajst olmajti... "oświeceni" polscy katolicy powiedzą, że mówi o hemoroidach :) Odpowiedz Link Zgłoś
mgt-22 Re: Teologia to nie skała 19.02.06, 00:05 właśniw, powinien się przenieść do innego Kośćioła albo zalozyc sobie swój Odpowiedz Link Zgłoś
struve pseudoteologia 18.02.06, 07:06 Za 100 lat o tych teologach nikt już nie będzie pamiętał a św. Augustynie czy Tomaszu wszyscy. Więc szkoda czasu na czytanie tego. Odpowiedz Link Zgłoś
toni25 Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 18.02.06, 11:19 > Za 100 lat o tych teologach nikt już nie będzie pamiętał a św. Augustynie czy > Tomaszu wszyscy. Więc szkoda czasu na czytanie tego. Dlaczego więc tu piszesz?Przecież tego za 100 lat nikt nie będzie pamiętał.Idąc Twoim tokiem myślenia - wszystko co robisz,nie ma sensu,bo nie przejdzie do historii. Zgodnie z chrześcijańską wiarą cała historia kiedyś się skończy.To,co przeszło do historii zginie tak samo jak to,co do niej nie przeszło.Liczyć się będą tylko uczynki konkretnych ludzi.Czyli to samo co dzisiaj,indywidualne ludzkie życie. "...w każdym pokoleniu trzeba szukać nowych sposobów wyrażania religijnych prawd." Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 18.02.06, 11:41 racja, warto duzo szumiec, historia to zapisuje, tylko rodzaj "szumiaczy" jest inny: obok wielkich postaci w historii zapisni sa i Bierut, i Stalin i Robespierre, ale o.Bartos to zwykła płotka zresztą jedna noga juz poza Kościołem,a niedlugo juz pewnie sobie nie poradzi z zostaniem szkoda,ale widac niektorzy wola bylejakosc Odpowiedz Link Zgłoś
hefajstos-q Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 18.02.06, 18:07 Ejkuraczku, a skąd ty wiesz, kto zostanie płotką, a kto dużą rybą. Tomasz z Akwinu też przez ówczesnych zapewne był uważany za płotkę. Możesz się niezgadzać z jego pogłądami (wydaje mi się, że masz strach przed samodzielnym myśleniem), ale wiedzy i odwagi (odwagi mówienia prawdy) nie możesz mu odmówić. A to jest warunek konieczny dla dużych osiągnięć. Czego mu szczerze życzę. Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 18.02.06, 18:47 ....po pierwsze teologia to nie nauka, po drugie religia to nie symbole tylko zamkniecie rozumu i strach przed odpowiedzialnoscia. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 18.02.06, 22:59 Jakoś nie można tego co powiedziałeś nie mozna odniesć do religii. W II wieku św. Augustyn powiedział, że wiara musi wynikać z rozumu i poznania. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 18.02.06, 23:38 aelithe napisał: > Jakoś nie można tego co powiedziałeś nie mozna odniesć do religii. W II wieku > św. Augustyn powiedział, że wiara musi wynikać z rozumu i poznania. - a to co za argument? to ci wystarczy, ze ktos cos powie - i juz po sprawie - nawet jak to nie mazdnego sensu? znany oficer SS w 1936 powiedzial, ze likwidacja zydow musi wynikac z rozumu i poznania - a wiec nic zlego nie moze odnosic sie do nazizmu????? Odpowiedz Link Zgłoś
mgt-22 Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 19.02.06, 00:10 ej kapitalizm, jak się nazywał ten oficer SS i gdzie to można znaleźć? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 19.02.06, 18:32 mgt-22 napisał: > ej kapitalizm, jak się nazywał ten oficer SS i gdzie to można znaleźć? Hitler Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 20.02.06, 14:08 Hitler był oficerem SS? Jakim cudem, skoro byl kapralem i nigdy nei był w SS, a potem to już od razu byl Fuhrerem? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 20.02.06, 19:41 ...niech ci bedzie kapral, chodzi o to, ze nie mozna bronic slusznosci jakiegos argumentu podajac czyjas wypowiedz za dowod na jej racjonalnosc jak to zrobil 'aelithe'; "....Jakoś nie można tego co powiedziałeś nie mozna odniesć do religii. W II wieku św. Augustyn powiedział, że wiara musi wynikać z rozumu i poznania..." forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=37025423&a=37076651 Odpowiedz Link Zgłoś
bantus Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 22.02.06, 00:57 jeśli już to ten murzyn (nie powiem przecież afroamerykanin;)) żył i gadał w IV w. i zwykłym sofistą to on był. tak to przynajmniej w moim odczuciu wygląda, był być może niezłym retorem, ale oczytanie i parę inteligentnych chwytów to jeszcze nie prawdziwa mądrość.. Odpowiedz Link Zgłoś
mgt-22 Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 19.02.06, 00:09 płotką lub cieniasem zwykle zostaje ten co się zadaje z GW he he he Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 19.02.06, 01:20 hefajstos-q napisał: > Ejkuraczku, a skąd ty wiesz, kto zostanie płotką, a kto dużą rybą. Tomasz z > Akwinu też przez ówczesnych zapewne był uważany za płotkę. Możesz się > niezgadzać z jego pogłądami (wydaje mi się, że masz strach przed samodzielnym > myśleniem), ale wiedzy i odwagi (odwagi mówienia prawdy) nie możesz mu odmówić. > > A to jest warunek konieczny dla dużych osiągnięć. Czego mu szczerze życzę. > Pzdr. Skąd wiem?Po prostu znam Ewangelie , jej fundamenty ,ktore Bratos obala pod płaszczykiem rozwoju teologii. Teologia oderwana od Słowa Bozego to tylko prywatne filozofie, najczesciej bezwarosciowe dla Kościoła. To widac gołym okiem- i po tym, ze o. Bartos głosi te wszystkie hasła ,ktore głosza dla usprawiedliwienia siebie wszyscy ktorzy wybieraja grzechy i odchodza od Boga. I ci tez mu klaszczą!! I jeszcze jedno: od dzis nie daje tacy dla dominikanów. Nie bede utrzymywac takiego gamonia. Niech idzie w swiat i zobaczy co to prawdziwe,dorosłe, odpowiedzilne zycie, bo on mentalnie cały czas jest dzieckiem. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 19.02.06, 01:21 ejkuraczek napisała: >pe es: Teologia to nie skała,ale Ewangelia-TAK! Odpowiedz Link Zgłoś
diabelek_x Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 19.02.06, 11:01 > I jeszcze jedno: od dzis nie daje tacy dla dominikanów. Nie bede utrzymywac > takiego gamonia. Niech idzie w swiat i zobaczy co to prawdziwe,dorosłe, > odpowiedzilne zycie, bo on mentalnie cały czas jest dzieckiem. > Pozdr. ================== Oczywiscie ma Pani prawo zrobic ze swoimi pieniedzmi to co uwaza za sluszne. Obawiam sie jednak, ze ten zakonnik mentalnie jest znacznie "starszy" od Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
ckodwro Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 18.02.06, 18:39 ale Ty jestes malym czlowieczkiem Odpowiedz Link Zgłoś
ckodwro Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 18.02.06, 18:39 to bylo do ejakurecze Odpowiedz Link Zgłoś
ckodwro Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 18.02.06, 18:40 raczek czy cos tam... Odpowiedz Link Zgłoś
toni25 Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 20.02.06, 23:08 Niestety,ja nie o tym pisałem.Tj.o żadnym szumie nie wspomniałem.Coś Ci szumi? Ja pisałem raczej o ciszy,czyli o poszukiwaniu nowych form wyrazu starych prawd. >ale o.Bartos to zwykła płotka zresztą jedna noga juz poza Kościołem No.właśnie - epitety jako argumenty obniżają wartość wypowiedzi.Nogami zakonnika jako specjalistka od granic Kościoła nie powinnaś się zajmować. Odpowiedz Link Zgłoś
grazynaj7 Re: trzeba szukać nowych sposobów wyrażania... 18.02.06, 23:21 Warto czytać. Ojciec Bartoś napisał i opublikował w Wyborczej ważny dla mnie artykuł. Dziękuje. Był o symbolu - symbolu Wielkiej Soboty. W moim życiu trwała wtedy Wielka Sobota. Ten artykuł mnie zmienił, pogodził, posklejał - na tyle na ile może artykuł przeczytany kilkakrotnie i schowany do szuflady. Niezbadane są ścieżki Pana. Symbole mają ogromną moc. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 I tu się mylisz, drogi struve! :))) 19.02.06, 00:41 W dzisiejszej teologii dokonuje się rewolucja jeszcze o wiele większa niż ta z czasów Tomasza z Akwinu. >"Za 100 lat wszyscy będą pamiętać Tomasza i Augustyna, a z dzisiejszych teologów - żadnego." He, he! Jakaż naiwna pewność siebie konserwatywnego umysłu, wynikająca chyba tylko ze skrajnego bezwładu wyobraźni! Ja bym się obawiał raczej o twoich klasyków. Tomasza w XIX w. nie pamiętał już prawie nikt. Przypomniał o nim dopiero Leon XIII niespodzianie dekretując jego filozofię jako oficjalnie katolicką. Nawet teologowie na gwałt musieli grzebać w starociach, szukając kto to był ten Tomasz:) "Klasycy" - wbrew mitologii konserwatywnej - to też nie żadne skały! Zmieniają się. Sobór Watykański II-gi chciał pominąć w swoich dokumentach nazwisko Tomasza z Akwinu kompletnym milczeniem. Nasz tomista, prof. Swieżawski wywalczył dwa odnośniki do Tomasza, argumentując, że to bardzo postępowy myśliciel zupełnie źle rozumiany przez całą dotychczasową teologię. Obawiam się, że może nie za 100 (choć kto wie, czas przyśpiesza:), ale już za 500 lat Augustyn i Tomasz będą interesować głownie "egiptologów". Może i wykształceni ludzie będą kojarzyli imiona. Coś jak Amenhotep IV-ty:)) Odpowiedz Link Zgłoś
campbell Re: Teologia to nie skała 18.02.06, 18:52 Ojcze Tadeuszu, myśli i pisze ojciec pieknie i madrze. Proszę nie występowac z koscioła...jako praedicator ma ojciec przed sobą mnóstwo odpowiedzialnej i potrzebnej pracy. A łamy gazety tez sie do tego nadają. Odpowiedz Link Zgłoś
poglodek I znowu ten heretycki bełkot ojca Bartosia .... 18.02.06, 18:52 i pomyśleć, że na początku XX w byłby już dawno ekskomunkiowany Odpowiedz Link Zgłoś
sentropia Re: I znowu ten heretycki bełkot ojca Bartosia .. 18.02.06, 21:56 może eks-muminkowany? Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Nazywając "heretykiem" ekskomunikujesz sam siebie. 19.02.06, 00:25 Nazywając publicznie "heretykiem" osobę niepotępioną przez kościół sam automatycznie ekskomunikujesz się z kościoła. Tak mówi prawo kanoniczne. Jeśli podejrzewasz herezję masz obowiązek zgłosić to do Sądu Kościelnego (czy jakiej innej inkwizycji, nie jestem specem). Mnie to wszystko może nie przejmuje tak bardzo. Ale ty podobno w to wierzysz, poglodek. Czy się mylę? Odpowiedz Link Zgłoś
isma Re: Nazywając "heretykiem" ekskomunikujesz sam si 21.02.06, 09:11 A ktory konkretnie kanon? Odpowiedz Link Zgłoś
again66 myle sie ? 18.02.06, 18:53 przeczytalam wywiad z o.B i ten tekst rowniez. cos mi sie wydaje, ze ojciec Bartos dostal po uszach za zbyt rewolucyjne wyrazanie opinii, myle sie? Odpowiedz Link Zgłoś
sound_of_silence Re: myle sie ? 18.02.06, 19:21 Nawet jeśli "dostał po uszach" (czy tak nazywasz nieprzychylne komentarze? można mieć nadzieję, że nie miały chrakteru zamykania ust tylko polemiki) to mówi dalej. W polskim Kosciele trudno się przebić takim słowom, ale kropla drąży skałę. Pewnie trudno się też polskim duszpasterzom ( i pewnie nie tylko polskim) wyzbyć modelu duszpasterstwa jako tylko stawiania nieprzekraczalnych norm i rozliczania z ich realizacji. Znacznie mniej jest zrozumienia dla tego, że człowiek wierzący musi chcieć i mieć odwagę być konsekwentnym w życiu wg swojej religii i światopoglądu. A na pewno przyczyni się do tego rozumienie tego w co wierzy,a przynajmniej próba zrozumienia zamiast powtarzania niezrozumiałych formułek "bo tak nalezy". To jest w ogóle problem "świadomego życia", a takie jest trudne. Dziękuję Ojcu za dotychczasowe słowa i mam nadzieję, że jest Ojciec świadom ważności tego co robi i mówi i z taką samą łagodnością, ale i konsekwencją będzie Ojciec dalej próbował uczyć nas wiary świadomej, wiary z wyboru. Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
adam_mazurek_1963 Re: Teologia to nie skała 18.02.06, 20:32 Gratulacje dla Ojca Bartosia! Mam prośbę do niego. Niech wytłumaczy katolickiej hierarchii w Polsce, żeby przestała się powoływać w nauczaniu tylko na tradycję i jednostronnie rozumianą historię. Ten sposób jest u ludzi myślących skompromitowany. Jeżeli chcemy naśladować Chrystusa, to przestańmy naśladować Konstantyna. To trwa 16 wieków za długo i spowodowało zbyt wiele ludzkiej krzywdy. Przestańmy sie stawiać na piedestale skalistej teologii, tylko naśladując Chrystusa nie depczmy nadłamanego źdźbła i znośmy cierpliwie zniewagi niewierzących. Odpowiedz Link Zgłoś
kuala_lumpur Re: Teologia to nie skała 18.02.06, 20:42 Ciekawe, ojcze Tadeuszu, co na ten temat powiedziałby św. Pius X, papież...? Odpowiedz Link Zgłoś
toni25 Re: Teologia to nie skała 20.02.06, 23:17 > Ciekawe, ojcze Tadeuszu, co na ten temat powiedziałby św. Pius X, papież...? Najpierw Pius X musiałby długo dyskutować z Soborem Watykańskim II,a dopiero potem z ojcem Tadeuszem o wspólczesnej teologii. Odpowiedz Link Zgłoś
anthony1 Re: Teologia to nie skała 18.02.06, 20:51 Rydzyki, Michniki i inne szabrowniki. Łapaj złodzieja (!!!) – krzyczy jakiś jegomość w tłumie. Gdy zdezorientowani ludzie zaczynają się rozglądać niepewnie wokół, osobnik ów korzystając z zamieszania, wyciąga - upatrzonej wcześniej osobie - portfel z kieszeni i znika !. Ten stary jak świat złodziejski numer, co rusz powtarzają polskie – pożal się Boże – „ elity ” biznesowo – polityczne. „ Gazeta Wyborcza ” w wydaniu z dnia 18 lutego 2006 roku, pyta w tytule artykułu: „ Co zrobił ojciec Rydzyk z pieniędzmi na stocznię ?”. I piórami swoich dziennikarzy odpowiada, że cały zebrany od naiwnych szmal ( w kwocie kilkaset milionów złotych, albo i dolarów : nikt tego nie wie ) który miał być przeznaczony na ratowanie stoczni gdańskiej, został przez Rydzyka zrabowany i przeznaczony na zbudowanie imperium medialnego ( radio „ Maryja”, telewizja „ Trwam ”, gazeta Nasz Dziennik „ ). Po raz kolejny ( nie wiadomo który ) „ Gazeta Wyborcza ” zakrzyczała donośnie : łapaj złodzieja Rydzyka, który ukradł pieniądze wyłudzone „ Moherowym Beretom” pod pretekstem ratowania stoczni, i pobudował za nie prywatne imperium medialne !!. Rewelacje „ Gazety Wyborczej” , potwierdzają tylko to o czym społeczeństwo wie od dawna. Szkoda, że dziennikarze nie pokusili o udzielenie odpowiedzi na pytanie jak do tego przekrętu mogło dojść ? Skąd skromny zakonnik wiedział, że w kapitaliźmie pierwszy milion trzeba ukraść ? Dlaczego zrabowaną kasę przeznaczył na budowę imperium medialnego ? , Skąd czerpał wzorce ? Na długo przed tym jak swój pierwszy milion ukradł redemptorysta z Torunia, powstała w Polsce „ Gazeta Wyborcza „ Na mocy porozumień „ okrągłostołowych ”, władze komunistyczne zgodziły się, aby opozycja demokratyczna wydawała własny, niezależny dziennik : „ Gazetę Wyborczą ” . W zamyśle działaczy opozycyjnych, gazeta ta miała być wspólną własnością całego narodu. Długo się jednak naród z nowego nabytku nie nacieszył, zespół redakcyjny gazety, bezczelnie ową gazetę ... zrabował !!! Marek Remuszko – dziennikarz pracujący w „ Gazecie Wyborczej” w pierwszym roku jej istnienia - w książce „ Gazeta Wyborcza. Grabież gazety przez zespół redakcyjny”( wyd. Volumen) , opisuje w jaki sposób dziennikarze ukradli społeczeństwu jego własność, i jak na zrabowanym majątku powstało imperium medialne, będące prywatnym biznesem złodziei. Ojciec Rydzyk, tworząc za zrabowane pieniądze własne imperium medialne, miał więc przetarty szlak przez złodziei z „ Gazety Wyborczej”, było mu więc dużo łatwiej niż Michnikowi i spółce ! Skoro już wiemy jak tworzy się w Polsce imperia medialne, to dla ścisłości wyjaśnijmy jeszcze, dlaczego imperium Michnika, chce wykończyć imperium Rydzyka ? Przysłowie ludowe mówi, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze !. Imperium „rydzykowe”, pomniejsza kasę i wpływy „michnikowemu”, a to się autorytetom moralnym z „ Gazety Wyborczej „ nie podoba !. Na szczęście – jak mówi inne porzekadło ludowe – „ku.., ku..e łba nie urwie”, więc pluralizm światopoglądowy w mediach będzie zachowany ! Anthony Ivanowitz 20.luty. 2006r. www.pospoliteruszenie.org Odpowiedz Link Zgłoś
piotr7777 Re: Teologia to nie skała 18.02.06, 21:04 Czy Bartoś ma zgodę na noszenie świeckiego stroju? Normalnie dominikanie chodzą w białych habitach? Odpowiedz Link Zgłoś
talking_head Re: A MOŻE ODEJŚĆ Z TAK OBRZYDLIWEGO KOŚCIOŁA ? 18.02.06, 21:17 PANU BARTOSIOWI KOŚCIÓŁ KATOLICKI WYRAŹNIE NIE SŁUŻY. PISZE STALE DONOSY DO TAK PRZYJAZNEJ KOŚCIOŁOWI GAZETY I NIC, ZERO REAKCJI. JEGO KRUCJATĘ WSPIERA CZOŁOWY SPEC OD SPRAW DUCHOWYCH, ŻEBY NIE POWIEDZIEĆ KATOLIK PEŁNĄ GĘBĄ, MOSIEK LIZUS I KICHA. PANIE BARTOŚ, JAK PANU TAK ŹLE I WSZYSTKO PANU W KOŚCIELE NIE PASUJE TO DAJ PAN SPOKÓJ, KOŚCIOŁOWI I SOBIE. DO SYNAGOGI STAROZAKONNI PANA NIE PRZYJMĄ, JAKO HERETYKA, TAM TO DOPIERO PANUJE PRTODOKSJA. PO PARU PANA WYSKOKACH OD RAZU BY PANA PRZEROBILI NA MACĘ. ALE JEST DUŻO KOŚCIOŁÓW PROTESTANCKICH, JEST JESZCZE KOŚCIÓŁ BŁ. JURASA OWSIAKA Z JEGO CREDO "RÓBTA CO CHCETA", NIC TYLKO WYBIERAĆ, PO CO SIĘ MĘCZYĆ ? Odpowiedz Link Zgłoś
modernista Re: A MOŻE ODEJŚĆ Z TAK OBRZYDLIWEGO KOŚCIOŁA ? 18.02.06, 21:43 Nie masz zielonego pojęcia o naszych Starszych Braciach w wierze. Tam to teraz kobiety mogą być rabinami -o. Bartoś byłby tam pewnie tradycjonalistą :) ...a macę to robią nadal z chrześcijanskich dzieci, a nie z żylastych potomków inkwizytorów ;) Odpowiedz Link Zgłoś
talking_head Re: A MOŻE ODEJŚĆ Z TAK OBRZYDLIWEGO KOŚCIOŁA ? 18.02.06, 21:51 AJ WAJ, O JA NIESZCZĘSNY, PRZECIEŻ CAŁĄ WIEDZĘ O NASZYCH STARSZYCH BRACIACH CZERPIĘ Z "KOSZERNEJ". I CHYBA PISZĄC O KOBIETACH RABINACH, "O SODOMIA, O GOMORIA", NIE MASZ NA MYŚLI IZRAELA ??? O CADYKU Z WIELUNIA, CHYBA NIE CHCESZ POWIEDZIEĆ, ŻE WPUSZCZAJĄ TE NIECZYSTE STWORZENIA DO SALI MODLITWY ??? ACH, MAM NADZIEJĘ, ŻE NACZYTAŁEŚ SIĘ O TYCH KABALARZACH Z AMERYKI, ALE CI SĄ GORSI NIŻ GOJE. Odpowiedz Link Zgłoś
sentropia Re: A MOŻE ODEJŚĆ Z TAK OBRZYDLIWEGO KOŚCIOŁA ? 18.02.06, 22:03 wyłącz Caps Lock, gamoniu Odpowiedz Link Zgłoś
sentropia Re: A MOŻE ODEJŚĆ Z TAK OBRZYDLIWEGO KOŚCIOŁA ? 18.02.06, 22:01 nie krzycz, bo pójdziesz do piekła Odpowiedz Link Zgłoś
dccircle Re: A MOŻE ODEJŚĆ Z TAK OBRZYDLIWEGO KOŚCIOŁA ? 18.02.06, 22:04 talking_head napisał: > > DO SYNAGOGI STAROZAKONNI PANA NIE PRZYJMĄ, > JAKO HERETYKA, TAM TO DOPIERO PANUJE PRTODOKSJA. > PO PARU PANA WYSKOKACH OD RAZU BY PANA PRZEROBILI > NA MACĘ. > ALE JEST DUŻO KOŚCIOŁÓW PROTESTANCKICH, JEST > JESZCZE KOŚCIÓŁ BŁ. JURASA OWSIAKA Z JEGO > CREDO "RÓBTA CO CHCETA", NIC TYLKO WYBIERAĆ, > PO CO SIĘ MĘCZYĆ ? A cóż to za kretyn wypisuje tu takie durnoty? Co ty wiesz o judaizmie, nienawistna szujo? Odpowiedz Link Zgłoś
sentropia Re: A MOŻE ODEJŚĆ Z TAK OBRZYDLIWEGO KOŚCIOŁA ? 18.02.06, 22:06 hej dccircle, czy mieszkasz w dc? Odpowiedz Link Zgłoś
kozaczek3 Teologia to Harry Potter w nowym wydaniu! 18.02.06, 22:21 Wszystko tam zależy od tego w co uwierzymy. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Teologia to nie skała 18.02.06, 22:55 Muszę przyznać, że esej ojca dominikanina jest napisany rewelacyjnie. Nie tylko nienagannie literacko, ale także nowoczesnie w swojej wymowie duchowej. Nie tylko bardzo trafnie opisuje naszą Polska rzeczywistość, ale również głęboko wnika w prawdy religijne. Opisany tekst jest przepełniony duchowością. Trudno tu doszukiwac się tępego polakokatolicyzmu, raczej należy spojrzeć na głęboki związek duchowości ze współczesnością. Odpowiedz Link Zgłoś
dorsai Re: Teologia to nie skała 18.02.06, 23:07 Duchowość??? W polskim katolicyzmie?? Nie, nie słyszałem... Słyszałem i widziałem natomiast, że znajomość symboliki chrześcijańskiej i Bibili jest wśród polskich katolików na poziomie pzregotowania do I Komunii św. i książeczki do nabożenstwa zwłaszcza zaś różańca i litanii. A w ogóle to i tak większosć z polskich katolików uwaza Kościół Katolicki za partię polityczną (podobno prawicową) Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm Re: Teologia to nie skała 18.02.06, 23:43 aelithe napisał: > Muszę przyznać, że esej ojca dominikanina jest napisany rewelacyjnie. Nie tylko > > nienagannie literacko, ale także nowoczesnie w swojej wymowie duchowej. Nie > tylko bardzo trafnie opisuje naszą Polska rzeczywistość, ale również głęboko > wnika w prawdy religijne. > Opisany tekst jest przepełniony duchowością. Trudno tu doszukiwac się tępego > polakokatolicyzmu, raczej należy spojrzeć na głęboki związek duchowości ze > współczesnością. - a krotko mowiac, duchowienstwo i chrzescijanska moralnosc nijak sie maja do nowoczesnosci, postepu, moralnosci i wolnosci czlowieka - to moze bylo dobre przed rewolucja przemyslowa i oswieceniem - ale nie w XXIw dzis juz nie wystarcza prymitywna moralnosc oparta na cudach, mistycyzmie, duchach, kadzidlach i poswiecaniu ludzkiego zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
mgt-22 Re: Teologia to nie skała 19.02.06, 00:16 wygląda na to że dr Bartoś będzie kontynuował swoje prace badawcze w cywilu podobnie jak były o. Obirek. Odpowiedz Link Zgłoś
jadzka_k kapitalizm - coś ci się poplątało 21.02.06, 11:08 > - a krotko mowiac, duchowienstwo i chrzescijanska moralnosc nijak sie maja do > nowoczesnosci, postepu, moralnosci i wolnosci czlowieka - to moze bylo dobre > przed rewolucja przemyslowa i oswieceniem - ale nie w XXIw > > dzis juz nie wystarcza prymitywna moralnosc oparta na cudach, mistycyzmie, > duchach, kadzidlach i poswiecaniu ludzkiego zycia. Moralność chrześcijańska jest oparta na przykazaniu miłości Boga i bliźniego, a ty wypisujesz nie wiadomo co. Jaka to jest ta sprzeczność między moralnością chrześcijańską a nowoczesnością, postępem itd.? Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.una Bardzo przyjemnie czytac i dowiadywac sie, 19.02.06, 00:27 ze teologia ewoluuje razem z czlowiekiem oraz innymi naukami i nie boi sie wyzwan wspolczesnosci. Ciekawa jestem jednak, co o. Bartos mysli o najwazniejszym wyzwaniu spolecznym wspolczesnosci - o globalizacji dzikiego kapitalizmu, uwazanej przez wielu myslicieli za neoniewolnictwo. Czy Ksiadz nie uwaza, ze KK powinien sie wlaczyc do walki o prawa dla pokrzywdzonych i wyzyskiwanych? Jesli tak - to w jaki sposob? Mysle, ze religia nie powinna byc tylko filozofia ducha, ona musi tez spelniac spoleczna role naprawiacza swiata. Dziekuje za ciekawy tekst. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Biblia, lewica i buddyzm w XXI wieku:) 19.02.06, 01:13 Myślę, że chrześcijaństwo w XXI wieku, jeśli "sól nie utraciła swojego smaku", podejmie stanowiące jego dawne, prorockie korzenie biblijne, wołanie o sprawiedliwy świat. Myślę, że już niedługo tylko w ten sposób kościół może wiarygodnie przedstawić wagę i potrzebę kontynuowania tradycji monoteizmu objawionego (odkrywając siłę i niezbędność biblijnych korzeni zachodniej idei sprawiedliwości i solidarności społecznej ("lewicy")). He, he. Obaj tonący: lewica i chrześcijaństwo okażą się sobie być może potrzebniejsi, niż myślą:))) Ciekawe, czy zdołają się pojednać. Będzie im to potrzebne. Inaczej religią Zachodu stanie się buddyzm. Jest bowiem zarówno filozoficznie jak i mistycznie (pomimo gwałtownych przeczeń apologetów:) głębszy od chrześcijaństwa. (Myślałem dużo:) Brakuje mu jednak prorockiego wołania o wolność i sprawiedliwość, które uczyniło nowoczesną Europę. Najszczęśliwsze dla świata byłoby złączenie wartości wszystkich trzech wizji. Jestem pewien:) że jest to możliwe! Choć wymaga ludzi nieprzeciętnych od każdej ze stron. Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.una Re: Biblia, lewica i buddyzm w XXI wieku:) 19.02.06, 06:38 Och nie! Nie zgadzam sie, ze lewica jest tonaca! Ona odradza sie teraz przeciez w nowej wersji latynoamerykanskiej z ogromna preznoscia, namietnoscia i skutecznoscia. Jej skutecznosc jest tak wielka, ze obalila ona nawet dogmaty skostnialego IMF i WB, ktore teraz zaczely promowac pewne formy socjalizmu (sic!). To jest wprost niesluchane, bo te instytucje dotad promowaly niewolnictwo i kolonializm pod przebraniem reform. Podobnie chrzesciajanstwo nie upada, ono tylko w Europie czesciowo przygaslo, ale odradza sie teraz w nowej oswieconej formie, takiej o jakiej pisze Ksiadz. Chrzescijanstwo podbija nawet Azje, widac ma wieksza sile przyciagania niz buddyzm, glownie dzieki swoim ideom milosci, sprawiedliwosci i braterstwa. Symboliczna forma chrzescijanstwa jest jak najbardziej do pogodzenia z mentalnoscia wspolczesnego wyksztalconego czlowieka. Ja tez uwazam, ze polaczenie idei chrzescijanstwa, buddyzmu i lewicy byloby najszczesliwsze dla ludzkosci. Do niedawna bylam pesymistyczna, bo wydawalo mi sie, ze globalizacja wszystko zniszczy, ale jaskolki z Ameryki Lacinskiej budza moje nadzieje, ze moze byc lepiej, choc kataklizmu klimatycznego wynikajacego z globalnego ocieplenia chyba nie unikniemy. Byc moze bedzie on wstrzasem, ktory nawroci ludzkosc na bardziej racjonalne oraz empatyczne tory rowoju. Obawiam sie jednak, ze zgina w miliardy ludzi. Poki co, jestem za mariazem lewicy z chrzecijanstwem i uwazam, ze razem moga one stworzyc dostateczna sile, zeby obalic liberalny niszczycielski kapitalizm i wyzwolic ludzkosc:)) Odpowiedz Link Zgłoś
laclos Re: Biblia, lewica i buddyzm w XXI wieku:) 19.02.06, 08:44 Mam nadzieje, Auroro, że nie sympatyzujesz z teologia wyzwolenia. Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.una Niestety, musze Cie zawiezc - sympatyzuje:) 20.02.06, 03:49 Mysle, ze tradycyjna religia wielka w polaczeniu z humanistycznymi ideami socjalizmu sa nie do zwyciezenia:) Odpowiedz Link Zgłoś
diabelek_x Re: Biblia, lewica i buddyzm w XXI wieku:) 19.02.06, 11:22 > Poki co, jestem za mariazem lewicy z chrzecijanstwem i uwazam, ze razem moga > one stworzyc dostateczna sile, zeby obalic liberalny niszczycielski >kapitalizm i wyzwolic ludzkosc:)) ==================== No i co takiego po juz "wyzwoleniu ludzkosci" bedzie miala ta buddo-christo lewica tym wszystkim ludziom do zaoferowania? Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 "Co będzie miała do zaoferowania?" 20.02.06, 00:59 25% więcej w tym samym opakowaniu. (+ kubek gratis:) Odpowiedz Link Zgłoś
toni25 Re: Biblia, lewica i buddyzm w XXI wieku:) 21.02.06, 02:03 > Inaczej religią Zachodu stanie się buddyzm. Jest bowiem > zarówno filozoficznie jak i mistycznie (pomimo gwałtownych przeczeń > apologetów:) głębszy od chrześcijaństwa. (Myślałem dużo:) Buddyzm i chrześcijaństwo wydają mi się szczególnie antropocentryczne/humanistyczne,choć w odmienny sposób. W buddyzmie człowiek uświadamia sobie naturę własnego umysłu,pogłębia świadomość siebie.To jest świadoma koncentracja na samym sobie.Doświadczenie Buddy wskazuje ścieżkę jego uczniom. Doświadczenie Jezusa jest inne - ale także jest drogą dla Jego uczniów.Jednak jej sensu nie sposób pojąć do końca.Język symbolu jest tu rzeczywiście dobrze pasujący,bo nigdy nie wyczerpuje w prosty sposób sensu słów. "Symbol pojawia się nie wtedy,gdy mamy przed soba zwykły znak,który coś mówi,bo jest to właściwe wszystkim znakom,ale kiedy mamy przed sobą znaki złożone,skomplikowane,w których sens już nie odsyła nas do jakiejś rzeczy,ale do innego sensu...(Symbol) można zrozumieć na podstawie swoistej struktury niejednoznaczności,która nie ma jednego sensu,która przedstawia wiele sensów.Ten splot sensów,to odsyłanie jednego sensu do drugiego,domaga się aktu interpretacji...Bo symbol jest czymś,co trzeba odszyfrowywać...i zadanie to ... narzuca nam sama natura symbolu,który jest jakby kłębkiem sensu składającym się z sensów zamkniętych jedne w drugich,jak chińskie kulki." Tutaj Ricoeur jakby przypadkowo:) posłużył się wschodnim rekwizytem. Praktyką wg słów Jezusa jest prawda i miłość,one też są drogą ściśle związaną z porządkiem społecznym.Nietrudno jest dostrzec w historii Jezusa motywu konfliktu jedostki z grupą,z oficjalną władzą państwową i religijną.Te i inne odniesienia społeczne odczytane z ewangelii stały się impulsem do budowania w Europie bardziej sprawiedliwego i wolnego świata,szanujacego prawa jednostki. Niesamowite w historiach biblijnych jest zawierzenie ich bohaterów własnemu wewnętrznemu doświadzeniu.To oni sami decydowali o tym,jaki wewnętrzny głos jest dla nich najważniejszy,jakie doświadczenie przemawia do nich z całą mocą i powinno przekładać się na zaangażowanie w sprawy zewnętrzne. Innym zupełnie aspektem doświadczenia wewnętrznego zajmuje się buddyzm. Myślę,że Twoja intuicja o owocnym spotkaniu tych dwu duchowości jest słuszna.Ale chyba należy do odległej przyszłości. Odpowiedz Link Zgłoś
wojtek_2000 buddyzm pragmatyczny 07.03.06, 07:16 > Będzie im to potrzebne. Inaczej religią Zachodu stanie się buddyzm. > Jest bowiem zarówno filozoficznie jak i mistycznie (pomimo gwałtownych > przeczeń apologetów:) głębszy od chrześcijaństwa. (Myślałem dużo:) Być może jest głębszy, ale raczej "w dół"; poza tym, lepiej w penetrowanej głębi jest spotkać Ojca, niż (nie) spotkać Nikogo, czy jakiegoś Starodawnego Węża (Ap 2:24). Ech, poza tym, prawdziwy buddysta powinien chyba zrezygnować z rozmaitych wynalazków "scjentystycznego obiektywizmu", typu elektryczność, urządzenia AGD, RTV, komputer, telefon, samochód, itd. Uznając wielość różnych prawd, powinien również na wszelki wypadek unikać silniejszych osobników na ulicy. Tja, a tak fajnie byłoby połączyć używanie różnych urządzeń i gadżetów z głębią moralnej beztroski. I być panem swojego świata, jak to wyżej wspomniany Wąż onegdaj - jak widać całkiem skutecznie - zaproponował. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: buddyzm pragmatyczny 08.03.06, 01:29 "Na Wojtusia z popielnika iskiereczka mruga..." :) Odpowiedz Link Zgłoś
laclos Re: Bardzo przyjemnie czytac i dowiadywac sie, 19.02.06, 08:43 Zanim odpowie ci ojciec Bartoś, ja polecam lekture encykliki "Deus Caritas est" Odpowiedz Link Zgłoś
salmanassar1 Re: Teologia to nie skała 19.02.06, 00:44 Podziwiam odwage o. Bartosia, ze zdecydowal sie zabrac glos na temat teologii w tym kraju, w tej gazecie i na tym forum. Wiekszosc postow ponizej swiadczy niestety, ze i tak ludzie go nie rozumieja. Przywykli patrzec na swiat religii w sposob stereotypowy. Tak im po prostu wygodniej. Na ten stereotyp sklada sie resztka wiedzy religijnej z przedszkola, teksty z ulubionych seriali i wlasny przerost ambicjonalny. *** Dobre życie jest najlepsza zemstą *** (przysłowie hiszpańskie) Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Teologia to nie skała 19.02.06, 01:25 salmanassar1 napisał: > Podziwiam odwage o. Bartosia, ze zdecydowal sie zabrac glos na temat teologii w > > tym kraju, w tej gazecie i na tym forum. Wiekszosc postow ponizej swiadczy > niestety, ze i tak ludzie go nie rozumieja. Przywykli patrzec na swiat religii > > w sposob stereotypowy. Tak im po prostu wygodniej. Na ten stereotyp sklada sie > resztka wiedzy religijnej z przedszkola, teksty z ulubionych seriali i wlasny > przerost ambicjonalny. > A Ty w jaki sposób uczestniczysz w życiu Kościoła, ile czasu zjamuje Ci modlitwa ,czytanie Pisma sw.??? A Kościól dziekuje serdecznie za takich "rewolucjonistów' ,ktorzy przemycaja pochwałę grzechów pod płaszykiem teologii.Wlasnych grzechów tez ,mam racje? Odpowiedz Link Zgłoś
wojtek_2000 Symbol vs. substancja 19.02.06, 05:09 Otóż ojciec Bartoś pisze, że sakrament jest symbolem; po czym twierdzi, że obecność Chrystusa w Sakramencie Eucharystii jest sakramentalna, czyli symboliczna. To typowy przykład rozumowania idem per idem (lub, równoważnie, ignotum per ignotum), które raczej cofa niż rozwija myśl teologiczną, i istotnie - zgodnie z wstępną enuncjacją Autora - może wywoływać lekką irytację u czytelnika. Odejście od (platońskiego) realizmu symbolicznego w teologii datuje się na XI wiek; chyba słusznie, bo platońska filozofia nie bardzo przystawała do idei chrześcijaństwa. Doskonale to widać na przykładzie mowy św. Pawła na Areopagu, Dzieje Apostolskie 17:22-32; punkt kulminacyjny tego wystąpienia - gdy Paweł mówi o zmartwychwstaniu Chrystusa - wywołuje wyraźny zawód, czy wręcz drwiny u filozoficznie przysposobionych słuchaczy, którzy uznawali dysonans świata ducha i świata materii, ludzkiej duszy i ludzkiego ciała. Znacznie bardziej adekwatny opis Eucharystii uzyskuje się przy pomocy arystotelesowskiej koncepcji substancji i jej przypadłości (akcydensów), twórczo rozwiniętej przez św. Tomasz z Akwinu (a zupełnie pominiętej przez Autora, który przecież jest wybitnym znawcą teologii tomistycznej). To akcydensy podlegają fizycznej percepcji, a substancja pozostaje "niemierzalna", choć to właśnie ona stanowi o istocie danego bytu. Taka koncepcja jest znacznie bliższa nowożytnemu pojmowaniu rzeczywistości, niż "rozmyta" retoryka realizmu symbolicznego, a już zwłaszcza pojęcia typu "realność inaczej"; neotomistyczne rozumienie Eucharystii nie ma nic wspólnego z "przejawem świadomości marksistowskiej", jak to uprzejmie suponuje Autor, lecz raczej nawiązuje do zasady "fides quaerens intellectum" interpretowanej w duchu np. Encykliki "Fides et Ratio" Jana Pawła II. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Symbol vs. substancja 20.02.06, 02:22 Tomizm wykuty na piątkę (Gogacz czy Krąpiec?:) Niestety wiąże się to z odmową uznania, że w ogóle istnieją inne sposoby myślenia. (Edukacja tomistyczna na uniwersytetach katolickich jest w istocie indoktrynacją. Cała myśl europejska oprócz tomizmu jest tam przedstawiana w sposób absolutnie skrótowy, wulgarnie skarykaturyzowany i co najgorsze - fałszywy. Co do "skrótowości" posiadam książeczkę rozmiaru niemal kieszonkowego, w której jeden z głównych polskich tomistów, profesor, rozprawia się z całą myślą europejską na ok. 40 stronach. "Jest' takoj burżuazijnyj fiłosof..." - strona, dwie na każdego! Bolszewizm.) W twoim poscie jest jeden argument z którym warto dyskutować: odrzucenie Pawła przez filozofów greckich. Można wskazać, że: dyskutantami Pawła byli "stoicy i epikurejczycy" (za Biblią), a więc wcale nie > słuchacze, którzy > uznawali dysonans świata ducha i świata materii, ludzkiej duszy i ludzkiego > ciała. Masz jednak rację, że orientalna (zaratusztriańska z pochodzenia) idea zmartwychwstania była obca mentalności greckiej. Ale już od samego początku semicki cielesny realizm był w chrześcijańskim rozumieniu zmartwychwstania mocno przeobrażony na sposób gnostycki (nie przeczą temu nawet zwroty "nie jestem duchem", palec Tomasza, czy - ewidentna skądinąd "doktrynotwórcza" legenda - jedzenie ryb przez Zmartwychwstałego.) "Zasiewa się cielesne, powstaje duchowe" - pisał o zmartwychwstaniu Paweł. Ciało zmartwychwstania jest ciałem, ale nie jest to ciało materialne lecz (gnostycka:) soma pneumatike. Ten rys był mocny i już Nowy Testament podawał dłoń platonizmowi. Znaczne partie teologiczne (Nowy Adam - a więc Zbawienie!, pleroma) nie dają się odłączyć od platonizmu. Stąd i realizm symboliczny jest powietrzem, którym oddycha teologia Nowego Testamentu. Symbol w tym rozumieniu to jednak co innego niż sakrament, zwłaszcza w późniejszym katolickim rozumieniu. Bartoś nie rozumuje więc idem per idem, co mu zarzucasz. Wszak odejście od realizmu symbolicznego nie jest automatycznie zniesieniem idei sakramentu (katolicyzm jest tu przykładem). Nawet jeśli dalszą logika historyczna tego odejścia jest właśnie stopniowa likwidacja sakramentalizmu w ogóle, a katolicyzm po prostu zatrzymał się po uczynieniu pierwszego kroku na tej drodze i "zakrzepł". Masz rację, że: > Taka koncepcja jest > znacznie bliższa nowożytnemu pojmowaniu rzeczywistości, niż "rozmyta" > retoryka realizmu symbolicznego No, w kwestii "substancji" można by zakwestionować owo "znacznie". Wszak następnym kandydatem pod topór jest po realizmie symbolicznym właśnie owa "substancja". I jest to dalszy ciąg tego samego procesu:) Ze "świadomością marksistowską" to Bartoś poszedł na populistyczną łatwiznę odwołując się do waszych diabłów ("marksizm!"). Pozytywizm naukowy. To oddawałoby trafnie owo "nowożytne pojmowanie rzeczywistości", którym tak szermujesz. Że niby "tomizm jest naukowy":)) Ale "nowożytność" już minęła:) Niektórzy twierdzą nawet, że minęła już nawet "nowoczesność". (Postmoderniści! Vade retro, Satanas!) Myśl ostatnich dwóch wieków jest znacznie bogatsza niż scjentystyczny obiektywizm, w stronę którego ślesz tak uprzejme ukłony. "Rozmycie" i "realność inaczej" (czy tak nazwane nie są już nieodwracalnie "umoczone"?) to sprawy znacznie bliższe całej mistyce i w ogóle ludzkiej tradycji doświadczania sacrum niż to nagle tak ci bliskie "nowożytne pojmowanie rzeczywistości". Dobrze wiesz, że to właśnie ono było głównym czynnikiem desakralizacji świata europejskiego. A querere intellectum można doprawdy na wiele sposobów:) Dlaczego akurat tomizm miałby rościć sobie do tej postawy szczególne prawo własności? Odpowiedz Link Zgłoś
wojtek_2000 odpowiedź racjonalna 07.03.06, 00:00 > Tomizm wykuty na piątkę (Gogacz czy Krąpiec?:) Żaden z nich; jestem fizykiem teoretykiem :-) > Niestety wiąże się to z odmową uznania, że w ogóle istnieją inne sposoby > myślenia. Tego nie napisałem; z edukacją tomistyczną na uniwersytecie katolickim nie mam (być może niestety) nic wspólnego; a obcowanie z filozofią traktuję jako przeżycie natury raczej estetycznej. > odrzucenie Pawła przez filozofów greckich. chodziło mi o to, że wiele nurtów filozofii greckiej uznawało zasadniczy dysonans pomiędzy duszą a ciałem, który to dysonans nijak nie przystaje do chrześcijaństwa. > Masz jednak rację, że orientalna (zaratusztriańska z pochodzenia) idea > zmartwychwstania była obca mentalności greckiej. Mnie interesuje temat zmartwychwstania W BIBLII, a więc prawda objawiona przez Boga ludowi Starego Przymierza; por. np. Księga Hioba 19:25-26, Księga Izajasza 26:19, Księga Ezechiela 37:1-14, Księga Daniela 12:2, Druga Księga Machabejska 7:9,11,14,23, czy Prorok Ozeasz 6:2. > Ale już od samego początku semicki cielesny realizm był w chrześcijańskim > rozumieniu zmartwychwstania mocno przeobrażony na sposób gnostycki Gnostycyzm jest nie do pogodzenia z chrześcijaństwem; zwłaszcza św. Jan Apostoł, który umarł najpóźniej ze wszystkich autorów biblijnych, zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa herezji gnostyckiej. Dlatego w wielu miejscach atakuje ją w sposób jednoznaczny (zwłaszcza dla ówczesnego czytelnika); weźmy choćby Jn 9:6: "Chrystus splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego". Po co ten naturalizm? Gdyż to właśnie wydzieliny ludzkiego ciała i proch ziemi były kategoriami najniżej stojącymi w hierarchii gnostyckiej, i przez to najbardziej pogardzanymi. Szereg anty-gnostyckich aluzji, subtelnych i dlatego dziś już mało zrozumiałych, jest zawartych w Pierwszym Liście św. Jana i w Apokalipsie. > "Zasiewa się cielesne, powstaje duchowe" - pisał o zmartwychwstaniu Paweł. Oczywiście, tu się zgadzamy; 1 List do Koryntian, rozdział 15. Warto jednak zauważyć, że ciało zmartwychwstałe nie jest tożsame z duchem, czy duszą (wtedy zmartwychwstanie nie miałoby ontologicznego sensu). > skądinąd "doktrynotwórcza" legenda - jedzenie ryb przez Zmartwychwstałego Co do jedzenia ryb przez zmartwychwstałego Chrystusa (Łk 24:42-43), to jest to integralny fragment Biblii; jeśli zaczniesz odrzucać te fragmenty Biblii, które nie przystają do Twojego światopoglądu, a podkreślać te, które pasują, to wtedy łatwo dojdziesz do dowolnego wniosku. > Znaczne partie teologiczne (Nowy Adam - a więc Zbawienie!, pleroma) nie dają > się odłączyć od platonizmu. To jakaś poważna nadinterpretacja; ciekawe jak powiązać autora słów o Nowym Adamie (np. 1 Kor 15:45) - św. Pawła, który był faryzeuszem i żydowskim uczonym w Piśmie, uczniem Gamaliela - z pogańską i wrogą myśli judaistycznej grecką filozofią (a propos wrogości: wystarczy przeczytać choćby obie Księgi Machabejskie); por. też mowa Pawła na Areopagu. > Symbol w tym rozumieniu to jednak co innego niż sakrament, zwłaszcza w > późniejszym katolickim rozumieniu. Zgoda; krótki historyczny rys jest na stronie: www2.tygodnik.com.pl/tp/2815/wiara01.php > Bartoś nie rozumuje więc idem per idem, co mu zarzucasz. Owszem, tak właśnie jest: o. Bartoś pisze, że obecność w SAKRAMENCIE jest SAKRAMENTALNA; czy też: sakrament jest SYMBOLEM (znakiem), a obecność jest SYMBOLICZNA. To typowy przykład rozumowania idem per idem (lub jak kto woli, ignotum per ignotum: a = b <=> ~a = ~b). > > Taka koncepcja jest > > znacznie bliższa nowożytnemu pojmowaniu rzeczywistości, niż "rozmyta" > > retoryka realizmu symbolicznego > > No, w kwestii "substancji" można by zakwestionować owo "znacznie". Owszem tak - "znacznie", zwłaszcza jeśli przywoła się dobrze ugruntowane teorie nauk przyrodniczych: z jednej strony redukcjonizm szkoły kopenhaskiej (Bohr, Dirac, Heisenberg), jak i teorie zmiennych ukrytych (z grubsza rzecz ujmijmy i powołajmy się na Einsteina, Schroedingera, a zwłaszcza de Broglie'a, czy Boehma) > następnym kandydatem pod topór jest po realizmie symbolicznym właśnie > owa "substancja". Definicja "substancji" jest istotnie trudna (z drugiej strony - w jakimś sensie - to dobrze, bo "substancja" w przypadku Eucharystii ma ujmować pewną rzeczywistość nadprzyrodzoną), lecz sam podział na substancję i jej przypadłości odzwierciedla - niejako z definicji - podział na to, co nie podlega i co podlega fizycznej percepcji; w realizmie symbolicznym tak jasne odniesienie do rzeczywistości nie jest możliwe. > Ze "świadomością marksistowską" to Bartoś poszedł na populistyczną łatwiznę > odwołując się do waszych diabłów ("marksizm!") Myślę, że to jest "diabeł" każdego człowieka dobrej woli, bo z filozofii marksistowskiej wynikło stalinowskie ludobójstwo. > Pozytywizm naukowy. To oddawałoby trafnie owo "nowożytne pojmowanie > rzeczywistości", którym tak szermujesz. Że niby "tomizm jest naukowy":)) Niekoniecznie pozytywizm naukowy; bardzo ciekawa krytyka pozytywizmu naukowego znajduje się w Encyklice Fides et Ratio Jana Pawła II; Papież jednak nie odrzuca nauki: a wręcz przeciwnie - krytykując pozytywizm poznawczy, proponuje jak najdalej idącą odwagę rozumu w poznawaniu Prawdy. > Ale "nowożytność" już minęła:) Niektórzy twierdzą nawet, że minęła już > nawet "nowoczesność". (Postmoderniści! Vade retro, Satanas!) Z punktu widzenia nauk przyrodniczych - a zwłaszcza fizyki - taki punkt widzenia jest zupełnie nieuprawniony. Marzeniem fizyków od lat jest stworzenie "jednej teorii wszystkiego" - to miała być najpierw supersymetria, potem teoria superstrun, membran, itd. Na razie udało się zunifikować oddziaływania elektromagnetyczne ze słabymi (Nobel chyba w 1979 roku m.in. dla Stevena Weinberga), oraz z silnymi; brakuje jeszcze grawitacji - to tak naprawdę z grubsza... > Myśl ostatnich dwóch wieków jest znacznie bogatsza niż scjentystyczny > obiektywizm, w stronę którego ślesz tak uprzejme ukłony. Jest mi bliski, bo z jego osiągnięć korzystam na codzień - elektryczność, środki transportu, lodówka, pralka, telefon komórkowy, radio, Internet, etc. etc. etc. etc. > "Rozmycie" i "realność inaczej" (czy tak nazwane nie są już > nieodwracalnie "umoczone"?) Określenia "realność inaczej" używa ojciec Bartoś; w istocie, to sformułowanie nasuwa skojarzenia gnostycko-postmodernistyczne. > to sprawy znacznie bliższe całej mistyce i w ogóle > ludzkiej tradycji doświadczania sacrum niż to nagle tak ci bliskie "nowożytne > pojmowanie rzeczywistości". Ale my tu nie mówimy o doświadczeniach mistycznych, tylko o teologii, która powinna być uprawiana w sposób rozumny, w zgodzie z przykazaniem miłości: "kochaj Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim UMYSŁEM, i całą swoją mocą" (podkreślenie moje). Dygresja: jeśli chodzi o mistykę, to warto przeczytać, co jest napisane nt. teologii św. Tomasza w wielkim dziele mistycznym, "Dialog o Bożej Opatrzności" św. Katarzyny ze Sieny. > Dobrze wiesz, że to właśnie ono było głównym > czynnikiem desakralizacji świata europejskiego. Tu rozpoczynamy zupełnie inny wątek, choć bardzo ciekawy; ja podam link do jakiegoś mojego innego postu, gdzie na końcu proponuję lekturę ciekawych książek: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11&w=12335732&a=36413085 W znakomitych książkach ks. Hellera można poczytać o nowożytnym pojmowaniu oddziaływania wiary i nauki (to bardzo ważny temat, dość mocno eksploato Odpowiedz Link Zgłoś
wojtek_2000 odpowiedź racjonalna op. 2 07.03.06, 00:02 W znakomitych książkach ks. Hellera można poczytać o nowożytnym pojmowaniu oddziaływania wiary i nauki (to bardzo ważny temat, dość mocno eksploatowany); chodzi o budowanie pomostów pomiędzy wiarą i nauką, które to dziedziny tak bardzo oddaliły się od siebie, zwłaszcza poczynając od czasów Oświecenia. Jan Paweł II pisze sporo o tych problemach w swojej książce "Przekroczyć próg nadziei", a przede wszystkim poświęca im swoją, wspomnianą przeze mnie powyżej, Encyklikę Fides et Ratio z 1998 roku. Jeszcze będąc arcybiskupem krakowskim, rozpoczął spotkania przedstawicieli środowisk "dwóch kultur: wiary i nauki", które potem kontynuowane były przez szereg lat w Castel Gandolfo na letnich seminariach (w Polsce tymi zagadnieniami zajmuje się m.in. abp Józef Życiński i wybitny kosmolog fizyczny, filozof i teolog, ks. prof. Michał Heller); por. np. punkt czwarty z tekstu: www.staff.amu.edu.pl/~zbzw/ph/sci/jpii99.html Przy okazji można zaznajomić się z ciekawą opowieścią, jak to pewien fizyk (Alan Sokal) okrutnie zadrwił z postmodernizmu w latach 90-tych, publikując na łamach jednego z periodyków postmodernistycznych artykuł na temat potrzeby "nowego", postmodernistycznego uprawiania (filozofii) nauki; a gdy różne osoby zaczęły analizować i powoływać się na ten artykuł (pamiętam nawet relację z Nowego Jorku na dwie czy trzy kolumny w Życiu Wołka zdaną ze sprawy przez Krzysztofa Czabańskiego), to Sokal przyznał się, że zrobił sobie żart, używając "absurdalnych lub pozbawionych znaczenia" cytatów z rozmaitych artykułów postmodernistycznych (podał źródła). Cytuję za stroną: www.cultsock.ndirect.co.uk/MUHome/cshtml/index.html Alan Sokal, a theoretical physicist at New York University, submitted an essay entitled "Transgressing the Boundaries: Toward a Transformative Hermeneutics of Quantum Gravity," to Social Text. It was accepted and published in a special edition of Social Text which was concerned to counter charges that cultural studies' presentation and use of contemporary scientific ideas was often incompetent. The article was a parody of much cultural studies commentary on science. It was riddled with non-sequiturs and unscientific nonsense, but was also riddled with quotations from, and references to, the patron saints of post- modernity and, no doubt in part as a result of those references, it was published in its entirety. The quotations were, in Sokal's words, 'absurd or devoid of meaning'. After publication, Sokal immediately revealed his hoax, sparking off an extraordinary broadside from the cultural theorists. > A querere intellectum można doprawdy na wiele sposobów:) Dlaczego akurat tomizm > miałby rościć sobie do tej postawy szczególne prawo własności? Hę, napisałem chyba wyraźnie, że "[...] interpretowanej w duchu Jana Pawła II". Ja tu dodatkowo przekopiuję tekścik, który gdzieś już podałem: to co pisał św. Augustyn (przypomnę, ok. 1600 lat temu), czy św. Tomasz z Akwinu - pozostaje nieustannie wzorem myśli teologicznej. Jako ciekawostkę dodam, że rozważania Augustyna nt. czasu w kontekście początku Księgi Rodzaju zgadzają się z współczesnymi wizjami naukowej kosmologii i są nagminnie cytowane - również przez ateistów, czy deistów - np. przez S. Hawkinga, czy S. Weinberga. Natomiast niewątpliwym problemem jest to, że teologia (podobnie jak np. nauki ścisłe) potrzebuje - powiedzmy - nowego paradygmatu metodologicznego, w szczególności uwzględnienia osiągnięć naukowo-intelektualnych ostatnich czasów; można sobie obejrzeć takowe strony: www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/dyskusji.html www.cco.caltech.edu/~nmcenter/sci-faith.html To na tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
wojtek_2000 sprostowanko 07.03.06, 01:35 > (pamiętam nawet relację z Nowego Jorku na dwie czy trzy kolumny > w Życiu Wołka zdaną ze sprawy przez Krzysztofa Czabańskiego) Sorry, to był jednak Krzysztof Kłopotowski, jeśli dobrze pamiętam... Odpowiedz Link Zgłoś
wojtek_2000 odpowiedź racjonalna op. 3 07.03.06, 03:53 Dodam jeszcze, jak już się dorwałem do głosu, że sojusz wiary i nauki - to "pogodzenie starych kochanków" (reconciliation of old lovers) - jest szczególnie ważny dziś, kiedy trzeba stawić skuteczny odpór współczesnemu pogaństwu, które szerzy się pod postacią bełkotliwej ideologii New Age'u (czerpiącego wiele również z nieświeżych idei gnostyckich), niszcząc ludzkie serca, dusze i umysły. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Odpowiedź melancholijna:) 08.03.06, 02:28 Obawiam się w takim razie, że moje serce, dusza&umysł są dogłębnie zniszczone i "nieświeże":) Stary, jesteś dogmatyk okropny (właściwie, na podstawie tego, co napisałeś, mówię bez poczucia nierzetelności: fundamentalista). Z mojego punktu widzenia to nie jest zaleta umysłu (ale rozumiem spojrzenie odmienne). Masz dość dobrą wiedzę, więc byłoby o czym podyskutować:) gdyby nie to, że sprawa prezentuje się ("osobowościowo") dość beznadziejnie. Sądzę ponadto, że dogmatyzm myślenia nie pozostaje u ciebie niestety bez negatywnego wpływu na jego (myślenia) jakość (tego nie da się rozłączyć). Pewnych faktów np. nie dopuszczasz do świadomości, bo nie odpowiadają twojemu sztywnemu, uświęconemu obrazowi świata. (Np. nie umiesz uznać historycznej zależności biblijnej idei zmartwychwstania - dobrze wypisałeś cytaty - od zaratusztrianizmu. "Bo przecież Biblię napisał Bóg"). To tylko jeden z przykładów. Tak więc rozmowa byłaby ciężka. "Stawiałbyś odpór" mojej "bełkotliwej ideologii". A wiesz, że szarlatani, tacy jak ja, przyłapani na posługiwaniu się obiektywnym komputerem, boją się demaskacji jak ognia:) Mimo wszystko, pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
wojtek_2000 odpowiedź de-finitywna 09.03.06, 00:04 Dzięki za Twoją odpowiedź; tak naprawdę - całkiem fajna. > mówię bez poczucia nierzetelności: fundamentalista Owszem, tak; wolę rozwijać, niż kontestować. Niestety, historia ludzkości poucza, że myśl utopijnych idealistów, nierzadko lewicowych (tym niemniej uczciwych i szlachetnych), po stosunkowo niedługim czasie - powiedzmy, po kilkudziesięciu latach - przeradza się w realny totalitaryzm, często immanentnie związany z terrorem i ludobójstwem; w jakimś stopniu dotyczy to również zbrodni lewicowych partyzantów w Ameryce Łacińskiej - w tym kontekście obrona tzw. teologii wyzwolenia wywoływać może jedynie etyczny niesmak. Mnie osobiście w lewicy nieodmiennie najbardziej zdumiewa to, że przypisując sobie ideały obrony słabszych, jednocześnie aprobuje ona mordowanie niewinnych dzieci. > Np. nie umiesz uznać historycznej zależności biblijnej idei zmartwychwstania Raczej chciałem podkreślić wyraźną odrębność (kulturową, prawną, obyczajową, etc.) społeczności Izraela Starego Przymierza od innych ludów, tak oczywistą zwłaszcza w kontekście ksiąg Starego Testamentu. Jest jasne, że kanon tekstów biblijnych "jakoś" się kształtował w kontekście historycznym (choć np. niektórzy pobożni Żydzi wierzą, że Mojżesz dostał całą Torę od Boga na górze Synaj - m.in. dlatego była ona zawsze tak skrupulatnie przepisywana, by nie pominąć lub nie dodać choćby jednej litery, czy znaku). My jednak wierzymy, że Biblia jest dziełem natchnionym przez Boga; przy czym "natchnionym" nie oznacza oczywiście "podyktowanym", więc przy interpretacji Pisma Świętego należy posługiwać się odpowiednimi metodami, uwzględniającymi gatunki literackie, rozmaite uwarunkowania językowe, kulturowe, obyczajowe, historyczne, etc. etc. Jest na ten temat sporo ciekawych opracowań, choćby (wspomniany przez o. Bartosia) dokument "Interpretacja Pisma Świętego w Kościele” Papieskiej Komisji Biblijnej: biblia.wiara.pl/?grupa=6&art=1115747445&dzi=1115458140&katg= W kontekście tego dokumentu ciekawie byłoby np. zbadać dzieła sławnych średniowiecznych egzegetów Tory, choćby Rasziego czy Ibn-Ezry; podobnie z dziedzictwem żydowskiej mistyki, np. merkawy, czy z myślą Filona z Aleksandrii. Powiem szczerze, że różne uwarunkowania historyczne, czy też mityczne treści biblijnych są mi mało znane (może oprócz jakichś ogólnie dostępnych, typu Gilgamesz). Zaratustra kojarzy mi się jednoznacznie z (pięknym) poematem symfonicznym Ryszarda Straussa; samą książkę Nietzschego "Also sprach ..." chyba kiedyś przekartkowałem; pamiętam, że czytywali ją z upodobaniem moi szkolni koledzy jakoś tam powiązani z rastafarianami (tja, Hajle Syllasje, reggae, trawa, Bob Marley, Gedeon Jerubbal, ale też Brygada Kryzys - zresztą T. Lipiński jest teraz właśnie, zdaje się, buddystą). Odnosząc się jeszcze raz do mitów oraz różnych religii i/lub systemów etycznych, to Bóg sieje ziarna Prawdy "tam, gdzie chce" i w wielu miejscach, lecz jej pełnia - w Chrystusie - jest w Świętym Kościele Powszechnym; por. deklaracja Dominus Iesus z 2000 roku: www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/dominus_iesus.html Jeśli zaś chodzi o New Age i o to, do czego te praktyki mogą prowadzić, pozwolę sobie polecić poniższą stronę (jest tam również ciekawe świadectwo pewnego filozofa i gnostyka): www.przyjaciele.org/pomoc/czytelnia.php?id=19 Inne sensowne artykuły (niechaj się krzewi czytelnictwo): na temat UFO: www.fronda.pl/arch/13-14/064.htm na temat homeopatii: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2893093.html www.ozon.pl/a_tygodnikozon_2_18_957_2005_35_1.html na temat różnych "cudotwórców" i współczesnych szarlatanów: www.ozon.pl/a_tygodnikozon_2_21_1116_2006_4_1.html www.ozon.pl/a_tygodnikozon_2_18_986_2005_36_1.html Rozmaite audycje radiowe na te tematy: www.sielskiefale.pl/sielski.php?fra=63&men=2&b=aud Tego, co mówi Robert Tekieli, chyba nie powinno się lekceważyć; on kiedyś - zanim się nawrócił - uprawiał magię i zetknął się z gnozą (por. np. FRONDA nr 30, jesień 2003, str. 190). > Mimo wszystko, pozdrawiam. Ja również, wszystkiego dobrego; życzę Ci osobistego spotkania z Chrystusem. Nara. Odpowiedz Link Zgłoś
chrisb_op Re: Teologia to nie skała 19.02.06, 06:32 krakoslaw.lem napisał: > większość jego dzisiejszych hierarchów za herezjarchów :-) Trudno, ale Apostołowie to byli zdrajcy i tchórze, a po Zesłaniu Ducha Świętego potrafili przyjać i cierpienie i nawet śmierć... Piotr w ten sposob stał sie skałą. Pewnie trzeba się modlić o nową pięćdziesiątnicę NB. O zyciu hierarchów z innej strony: www.kbroszko.dominikanie.pl/celibat.htm Zapraszam Odpowiedz Link Zgłoś
arahat1 jestem buddysta i wspolczuje tym wszystkim 19.02.06, 07:42 ktorzy tak mecza sie ze swoim bogiem!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
laclos Re: jestem buddysta i wspolczuje tym wszystkim 19.02.06, 08:40 Oj, chyba nie jestes buddystą. Jesli nawet uważasz, ze jestes, to nic z tego nie rozumiesz Odpowiedz Link Zgłoś
kotkotson Re: Teologia to nie skała 19.02.06, 08:53 "Jak czytamy w "Małym słowniku teologicznym", sakramenty są symbolami działania Boga wobec człowieka w czasie i przestrzeni, są znakami skutecznymi, bo wyrażają rzeczywistość ukrytą. Każdy więc sakrament jest znakiem, symbolem. Taka jest zresztą definicja sakramentu: "widzialny znak (symbol) niewidzialnej rzeczywistości". " tak sie dziwnie sklada ze lista sakramentow pokrywa sie z lista pozycji w cenniku uslug kosciola, wiec nie jest to calkiem niewidzialna rzeczywistosc (chyba ze niewidzialna dla urzedu skarbowego :)) Odpowiedz Link Zgłoś
lehoo Re: Teologia to nie skała 19.02.06, 10:48 A pewnie, że nie. Jeśli dany system nie zawiera obiektywnego kryterium uznania prawdy formułowanych w nim stwierdzeń, to dowolnie wypowiedziane stwierdzenie za prawdziwe uznane być w nim może. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Czy ktoś mi odpowie? 19.02.06, 11:00 Ja już nie chcę wiedzieć, jak kobieta po urodzeniu dziecka może nadal być dziewicą (odrosło jej po porodzie to i owo, czy jak?). Nie spędza mi snu z powiek na czym polega obecność Chrystusa w Eucharystii, ani fakt, że nie potrafię pojąć znaczenia symbolu, jakim jest ten czy tamten Sakrament. Ale jedno mi spać nie daje. Otóż Jezus z Nazaretu jest postacią historyczną, wspominaną także i przez pogańskich kronikarzy tamtego okresu. I oni i Ewangeliści są zgodni, że był w pełni człowiekiem: jak każdy - urodził się, rósł pod opieką matki, dojrzewał, jadł i pił jak każdy, wreszcie cierpiał, gdy umierał śmiercią męczeńską. Ale jednocześnie był Synem Bożym, co - m.in. - znaczy, że nie miał ojca ziemskiego, tj. kogoś, kto by odbył stosunek płciowy z jego przyszłą matką, po którym to stosunku, w +/- 9 miesięcy, urodziłby się chłopiec. Jak wiadomo, każdy człowiek posiada określoną liczbę chromosomów, połowa z nich pochodzi od ojca, połowa od matki. Skoro Jezus z Nazaretu był człowiekiem i Bogiem, a ojca ziemskiego nie posiadał, to - czy miał tylko połowę chromosomów (wyłącznie te od matki)? Jeżeli tak, to czy wogóle można go uznać za należącego do gatunku ludzkiego? - czy wszystkie jego chromosomy pochodziły od matki? (Problem podobny do wyżej wspomnianego.) - czy połowa chromosomów pochodzi od Boga Ojca? Mało prawdopodobne, skoro Bóg jest Duchem, istotą niematerialną, zatem chromosomów jako takich ani posiadać, ani przekazać nie może. Czy ktoś wie, jak ten problem interpretuje Kościół, wyjaśnia biologia chrześcijańska? Bo chyba jakoś wyjaśniać muszą? Odpowiedz Link Zgłoś
charlesbovary Re: Teologia to nie skała 19.02.06, 12:22 "(M.J. Lagrange, H. de Lubac, Y. Congar, M.D. Chenu) przez wiele lat mieli zakaz nauczania i doznali ze strony Kościoła wiele przykrości." Ale, jak mniemam, nie udzielali prasie wywiadów, utrzymanych w tonie wypowiedzi o.Tadeusza, tylko podporządkowywali się decyzjom tegoż Kościoła, n'est-ce pas? Drogi Ojcze Tadeuszu! W Tobie coś się gotuje, ale mam przeczucie, że chyba nie chodzi o problemy poruszane przez Ciebie w GW, a o coś leżącego głębiej. Odpowiedz Link Zgłoś
monster1972 on wygląda na mlodszego brata, jaki to ojciec? 19.02.06, 14:40 i czyj:-) hehehe ateista Odpowiedz Link Zgłoś
ktosnikt Teologia to nie skała 19.02.06, 19:27 Rzeczywistość realna to nie tylko rzeczywistość postrzegana zmysłami, ale również rzeczywistość duchowa, pozazmysłowa (odróżnić od rzeczywistości pozazmysłowej psychicznej).Jej centrum jest Bóg. Jest ona obiektywna, niezmienna, niezależna.,,Żywa myśl biegnąca ku Bogu” (cytat) ma charakter subiektywny, uzależniony od intelektu, psychiki, elementów kulturowych. Gdyby jednak ta ludzka,, żywa myśl biegnąca ku Bogu” mogła, pominąwszy czynniki subiektywne, właściwie odczytać duchową rzeczywistość, byłaby jedna spójna wielka religia lub jedno stanowisko w tej kwestii. Jeżeli,,teologii jest wiele” (cytat) i różnią się zasadniczo, należy je wszystkie odrzucić i oprzeć się na Objawieniu. Sprawa Eucharystii. Chrystus jest obecny w niej w sposób cielesny i duchowy, a więc całkowity. Znamienne są słowa,, Co złączycie na ziemi, będzie złączone w niebie”.W czasie mszy św. następuje zjednoczenie,,chleba” z Chrystusem tak, jak w czasie Ostatniej Wieczerzy. Apostołowie przebywali z Chrystusem i nie pojmowali Jego Bóstwa. Dopiero na Górze Tabor, gdy On na to pozwolił, zobaczyli Go w blasku chwały.. Nie widzimy Go też w czasie Eucharystii, ale to nie oznacza, że nie jest obecny osobowo, to nie my przecież wyznaczamy reguły. T. Bartoś jest wspaniałym filozofem, ale bardzo słabym logikiem. Dla przykładu:,,Miłość zmysłowa gardząc ciałem, nie jest miłością”.(Cytat) Po pierwsze: - miłość zmysłowa nie gardzi ciałem, nie byłaby zmysłową. Po drugie: - pogarda ciałem jest obca zasadom chrześcijańskim. Po trzecie ( nawiązując do tego samego artykułu): - miłości erotycznej nie trzeba wprowadzać na ,,katolickie salony”, jest tam wprowadzona przez katolickie małżeństwa. Racje teologiczne T Bartosia balansują w obrębie kreowanych pojęć, odbijają się jak piłeczka, wirują niczym piasek porywany silnym podmuchem, bo zapewne zdolności intelektualne, które posiada są w stanie wzniecić silną dokuczliwą pustynną burzę, ale czy o to mu chodzi, trudno się zorientować. Być może on sam tego nie wie, jest, bowiem słabym logikiem. (W-a S) Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 "Obiektywna, niezmienna, niezależna":) He, he, he! 19.02.06, 21:36 Jakże zabawna ta pewność siebie apodyktycznych, integrystycznych nieuków! Z ust integrystów padają "pewniki" wypowiadane prokuratorskim tonem przypominającym bardziej wyroki skazujące niż umysłową refleksję. Ale "pewność" tych wyroków jest pewna tylko dla nieszczęśników całkowicie odciętych od wszelkich dobrodziejstw nauk humanistycznych ostatnich 200 lat:))) Powiem Ci krótko. Realność rzeczywistości duchowej WCALE NIE POLEGA NA TYM, jakoby była ona "obiektywna, niezmienna, niezależna". Nawet, gdyby coś takiego mogło istnieć (a nie może - filozofia jednak czasem coś udowadnia. Poza KUL-em:), to, jak pokazuje refleksja teologiczna nie miałoby znaczenia dla chrześcijaństwa. Pojęcie "obiektywności" powstało w czasach nowożytnych, wiąże się z mentalnością naukową i choć może to być trudno wyobrażalne dla Ciebie, nie miało ścisłego odpowiednika w myśli starożytnej czy średniowiecznej (oczywiście i wtedy odróżniano jawę od snu, ale mimo tego sny były np. dla materialisty Epikura decydującym argumentem za istnieniem bogów:) "Niezmienność"? Metafizyka grecka. Nie - Biblia. (W NT pojawia się takie słowo w odniesieniu do Boga, ale bez przywiązywania dużej wagi do tego typu myślenia. Bóg Biblii był za to od dawna Bogiem Żywym, czyniącym ciągle "Rzeczy Nowe", pozostającym we wzajemnej interakcji z człowiekiem.) "Niezmienność" przejęta z myśli greckiej oczywiście służyła wyrażaniu istotnych spraw duchowych. Ale stanowiła dużą przeszkodę do wyrażenia - innych. Dlatego należało szukać i szukano (i znaleziono:) lepszych sposobów mówienia o Bogu. Obraz czy pojęcie dogmatyczne, które fiksuje na sobie umysł jak na czymś już ostatecznym, to IDOL. Oto dlaczego integryzm nie kształtuje dobrego ducha w swoich adeptach. Ponieważ wbrew swojemu mniemaniu nie czci Boga Żywego, lecz bałwany wykute w słowach. Bałwochwalstwo to daje o sobie znać złymi owocami. Piszesz: > rzeczywistość duchowa, pozazmysłowa (odróżnić od rzeczywistości > pozazmysłowej psychicznej). W jaki sposób odróżnić? Dekretem werbalnym? Bo jeśli masz na myśli kryterium poznawcze, to zmieniam się w słuch:) Skądinąd sam również widzę tu pewne rozróżnienie, ale uczciwa poznawcza analiza doświadczenia duchowego wskazuje tu raczej na ciągłość niż na radykalne zerwanie. To wcale nie musi oznaczać ubytku na realności! (Ale o tym już kiedy indziej:) Odpowiedz Link Zgłoś
zeter1 Re: Teologia to nie skała 19.02.06, 20:08 Ojciec Bartoś niby się tlumaczy, że źle go zrozumiano /nawet red. zmieniła sens pytania o dziewictwo Maryji na niepokalane poczęcie/, ale w gruncie rzeczy dalej powtarza swoje. 1. O realności czy symboliczności obecności Chrystusa w Najświetszym Sakramencie pisze: <Mówiąc "symboliczny", nie mówię "nieprawdziwy", a tym bardziej nie wyrażam braku własnej wiary. Jeśli zaś w odniesieniu do Eucharystii mówimy, że obecność Chrystusa ma symboliczny charakter, to jest to obecność realna, ale realna inaczej, szczególna (nadzwyczajna): nie fizyczna, nie taka, jaką ma ciało zajmujące miejsce w przestrzeni, lecz sakramentalna. Tomasz z Akwinu pisał: "nie jak w miejscu, lecz jak w sakramencie" ("non sicut in loco, sed sicut in sacramento"). Słowo "sakrament" oznacza zaś "znak", powiada Akwinata, a więc symbol.> Zaś w Kościele obowiązuje to: <Sobór Watykański I: "Jeśli ktoś przeczy temu, że w Najświętszym Sakramencie, Eucharystii zawarte są prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie Ciało i Krew wraz z duszą i bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa, a więc twierdzi, że tam jest tylko jako w znaku, obrazie lub poprzez swoją moc - niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych".> Konia z rzędem temu, kto powie na pewno: uznaje o.Bartoś realną obecność Chrystusa czy nie? Sądząc po głosach obrońców Bartosia na tym forum, to chyba jednak odczytują to jednak jako "symboliczność". Zresztą, na czym innym miałaby polegać spoleczna nośność "nowości" w tym przypadku?. Bo jeżeli uznaje realna obecność, to mówi to samo co się mówiło kilka wieków temu. I nie ma problemu. I komentarz /nie mój/, chyba dalej aktualny /pisany po 1. wywiadzie/: <Obawiam się, że o. Bartoś nie przyjmie jako dowodu realnej obecności Chrystusa Pana w Eucharystii ani cudu z Lanciano, ani innych cudów eucharystycznych. Obawiam się, że wiara w te cudy może kojarzyć się mu z tym, co nazwał w omawianym wywiadzie "religijnością bardziej rytualistyczną aniżeli refleksyjną".> 2. Sprawa Matki Bożej. Ojciec Bartoś dośc sprytnie przechodzi nad kwestia swojego stosunku do dogmatów maryjnych. Po 1. wywiadzie s.Kominek pisała: <Dogmatów maryjnych nie ma aż tak wiele, by nie można ich było zapamiętać. Jest ich zaledwie cztery, dwa z nich zostały w cytowanej powyżej wypowiedzi zakontestowane. Pierwszy o dziewictwie Maryi - przez porównanie do narodzenia z dziewicy w różnych religiach, a drugi - o Niepokalanym Poczęciu - przez zwykłe pomijanie. Jednak przypomnijmy: "Jeśli ktoś nie wyznaje... że święta zawsze Dziewica i niepokalana Maryja... w ostatnich czasach w sposób szczególny i prawdziwy, bez nasienia, z Ducha Świętego poczęła, bez naruszenia dziewictwa porodziła i pozostała także dziewicą po narodzeniu - niech będzie wyłączony (Sobór laterański, kanon 3; rok 649). Jak można powyższe słowa traktować symbolicznie? Wydaje się, że są jasne i nie ma tu żadnego symbolizmu. Chodzi o rzeczywistość, która raz tylko miała miejsce w historii i nigdy się nie powtórzy.> Co teraz mówi o.Bartoś? Ano, że pytanie nie dotyczyło dogmatu /Niepokalane Poczęcie/, a dziewiczości w ogóle... Cytuję: <Zapytany przez redaktora Lizuta o dziewictwo Maryi (niepokalane poczęcie, czyli bezgrzeszność Matki Jezusa, pojawiło się w pytaniu w wyniku pomyłki redaktorskiej), chciałem się zastanowić, jak można je dziś zrozumieć, jak sformułować tę samą prawdę, uwzględniając współczesny kontekst kulturowy, filozoficzny, estetyczny. Przekaz teologiczny o Maryi, oblubienicy Boga, świętej i dzielnej kobiecie, żyjącej miłością do Stwórcy, zrozumieć można pełniej, gdy korzystamy z wiedzy historycznej na temat znaczenia dziewictwa w tamtych czasach. Dlatego wspomniałem o badaniach antropologów, dlatego też przywołałem sens symbolu. Dziewictwo jest symbolem, co nie oznacza, że jest fikcją.> I znów. Konia z rzędem temu, kto powie, czy o.Bartoś uznaje czy nie uznaje dogmaty maryjne? Jeżeli uznaje, łatwo mógł to jasno wyrazić. I nie ma problemu. Na czym więc miałaby polegać nowość podejścia? I skąd brałby się wtedy entuzjazm forumowiczów, niechętnych Kościołowi i naszej religii? Wszystkie cytaty s.Kominek stąd: www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20060207&id=my11.txt Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Teologia to nie skała 19.02.06, 21:19 Rozumując w taki sposób doprowadzmy sprawę do absurdu...Redukujemy jej istotę do absurdu. Pisząc dziewictwo ------> symbol odsyła nas w sferę dziwiczości i czystości duchowej, a jednocześnie atrybutów kojarzonych z dziewiczościa, nie zaś dziewictwa ginekologicznego. inaczej można zacząc wyciągac argumenty pierwszego lepszego antropologa - Maryja nie była jedyną dziewicą , która poczeła za intwerwencją boską.Mitologia grecka, asyryjska (czyli religia grecka, religia Asyryjczyków) wręcz roi sie od takich dziewic. Co wiecej, nawet donoszeniu plodu dziewicy w udzie boga zawdzięczmy winorośl! Chyba nie chodzi panu o sprowadzenie dyskursu do takiego poziomu? Bo wydaje mi się, że nie... Odpowiedz Link Zgłoś
zeter1 Re: Teologia to nie skała 20.02.06, 00:46 Dziewictwo Maryi było jak najbardziej realne. Róznica między "tym" dziewictwem a tymi w innych religiach, polega na realności, a nie mityczności. Chodzi o rzeczywistość, która raz tylko miała miejsce w historii i nigdy się nie powtórzy. I to oprócz dziewiczości i czystości duchowej. Bo była także bez grzechu pierworodnego, Niepokalanie Poczęta. Jest to dogmat, dotyczy Matki Boga, więc roztrząsania o "naturalizmach" nie będzie... Ale problem jest, u o. Bartosia. On chyba /?/ się wstydzi tak wiernego, dogmatycznego rozumienia tej prawdy, wolałby, aby była "lepiej uzasadniona naukowo". Mamy przecież XXI wiek... Piszę <chyba>, bo nie wiem, jak rozumieć jego zdanie: "Dziewictwo jest symbolem, co nie oznacza, że jest fikcją." Nie wiem, czy nie jest fikcją dziewictwo jako takie, czy dziewictwo Maryi. Wiedział, że tego tez dotyczy polemika i krytyka, mógł krótko ją uciąć. A nie zrobił tego... Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Myślenie religijne vs. "robotyka duchowa":) 20.02.06, 03:23 Zeter, zobacz jak bierzesz za swoją własną myśl - apologetyczną kliszę. Ufasz jej autorytetowi tak dalece, że nawet nie próbujesz sam "policzyć zębów koniowi" (piję do średniowiecznego przyrodoznawstwa). > Róznica między "tym" dziewictwem > a tymi w innych religiach, polega na realności, a nie mityczności. > Chodzi o > rzeczywistość, która raz tylko miała miejsce w historii i nigdy się nie > powtórzy. Czy Kryszna, Budda i Zaratustra rodzili się wiele razy??? A wszyscy rodzili się z dziewicy! (Według neoplatończyków także - Platon, syn Apollona:) Nie ma żadnego uprawnionego sposobu, by uznać, że dziewictwo matki Zaratustry było "bardziej mityczne" niż dziewictwo matki Jezusa. Można oczywiście wierzyć w to drugie, a w to pierwsze - nie. Ale co do samego sposobu wierzenia i co do cech wyznawanej treści wiara zaratusztrianina jest analogiczna w charakterze do wiary chrześcijanina. Piszesz: > Ale problem jest, u o. Bartosia. On chyba /?/ się wstydzi tak wiernego, > dogmatycznego rozumienia tej prawdy, wolałby, aby była "lepiej uzasadniona > naukowo". O tym to naprawdę trzeba by długo:) Ale można cię prosić, byś nie podejrzewał od razu paskudnych motywacji za czyjąś myślą (wszak katolicyzm zaleca - niezależnie od praktycznej powinności obrony społecznej - heroiczne domniemywanie niewinności bliźniego)? Mam tylko jeszcze taką uwagę: dla ciebie "wierne" = "dogmatyczne" (chyba w potocznym sensie tego słowa, a więc: "dosłowne" i "ostateczne"). Chciałbym, żebyś wiedział, że myślenie symboliczne nie uważa się za "niewierne". Nie rozstrzygaj więc ukradkiem, czym jest wierność, na drodze wyliczenia zrównującego: "...wierne, dogmatyczne..." Piszesz: > nie wiem, jak roz > umieć > jego zdanie: "Dziewictwo jest symbolem, co nie oznacza, że jest fikcją." I to jest powiedziane bez zarzutu. Niepozbawiona arogancji naiwność obiektywistycznej "mentalności nowożytnej" polega jednak na tym, że odrzuca się wszystko, do uznania czego nie może cię twój rozmówca zmusić (dowodem, eksperymentem). Twierdzenia, które wymagałyby - jako niezastępowalnego czynnika zrozumienia - osobistego wnikania (meditatio) - mentalność ta z góry odrzuca jako nonsens. Tymczasem, być może, kwestie autentycznie duchowe już z natury są takie, że nie da się inaczej. Stąd "nowożytna mentalność" bierze z nimi rozbrat już na wstępie. Nie inaczej niestety neotomizm, ta "robotyka duchowa":) Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.una Re: Myślenie religijne vs. "robotyka duchowa":) 20.02.06, 03:59 Mysle, ze kwestie duchowosci jak najbardziej mozna wywiezc z funkcji materialnego mozgu, co ich w zaden sposob nie umniejsza, ani nie czyni mniej wiarygodnymi. mozg z posiadanych informacji i emocji tworzy nowe formy myslowe (wyobraznia) oraz "duchowe" i to wlasnie jest najwiekszy cud natury. Odpowiedz Link Zgłoś
zeter1 Re: Myślenie religijne vs. "robotyka duchowa":) 20.02.06, 11:55 To wszystko już było. Wszystkie tropy z innych religii, to nic innego, jak potwierdzenie istnienia w ludziach tej samej potrzeby: szukania Boga. Człowiek ma tę potrzbę wdrukowaną przez Boga od początku. Wypełnienie nastąpiło w Chrystusie i w chrześcijaństwie. Ja może przypomnę - nie chodzi o to, że różne naukowe tropy wskazują na podobne wątki w świecie. Nikt tego nie neguje. Wielu myślało, że ukręcą z tego "bicz" na chrześcijaństwo. Ale w istocie nic nie dyswalifikują, nie obalają prawd. Rzecz dotyczy wewnętrznej sprawy katolików: czy o.Bartoś ulega im, psując naukę Kościola, czy nie. A w zdaniu o realności i mityczności chodzi o to, że PRAWDZIWE wcielenie i narodzenie z dziewicy odbyło się tylko raz w dziejach. Było to narodzenie z Maryi dziewicy. A wszystkie inne - to tylko mity. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Myślenie religijne vs. "robotyka duchowa":) 20.02.06, 13:05 zeter1 napisał: > To wszystko już było. Wszystkie tropy z innych religii, to nic innego, jak > potwierdzenie istnienia w ludziach tej samej potrzeby: szukania Boga. Człowiek > ma tę potrzbę wdrukowaną przez Boga od początku. Wypełnienie nastąpiło w > Chrystusie i w chrześcijaństwie. Żyd Ci powie, że w Jahwe, buddysta - że w Buddzie, a muzułmanin - że w Mahomecie... Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Myślenie religijne vs. "robotyka duchowa":) 20.02.06, 14:07 zeter- zanim zaczniesz dowodzić , ż e mity to tylko mity, to weż poprawkę na to,że religia też nie jest niczym innym jak TYLKO, albo AZ mitem i nie istnieje żadna religia, która nie jest jednocześnie mitem. Twoja Matka Boska - Dziewica rodzi w stajence, podczas, gdy matka Buddy, Maya Devi -Dziewica rodzi pod Figowcem. I co? Bedziemy się bić o to, która z nich jest tylko mitem ? Weż cos poczytaj czy jak , bo ręce opadają i człwoeik sie czuje , jakby ojca Dyrektora spotkał w necie, a on przecież ma chyba wazneijsze sprawy, jak np. rządzenie Polską... Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Myślenie religijne vs. "robotyka duchowa":) 20.02.06, 14:24 totalna_apokalipsa napisała: > zeter- zanim zaczniesz dowodzić , ż e mity to tylko mity, to weż poprawkę na > > to,że religia też nie jest niczym innym jak TYLKO, albo AZ mitem i nie istnieje > > żadna religia, która nie jest jednocześnie mitem. > Twoja Matka Boska - Dziewica rodzi w stajence, podczas, gdy matka Buddy, Maya > Devi -Dziewica rodzi pod Figowcem. I co? Bedziemy się bić o to, która z nich > jest tylko mitem ? Weż cos poczytaj czy jak , bo ręce opadają i człwoeik sie > czuje , jakby ojca Dyrektora spotkał w necie, a on przecież ma chyba wazneijsze > > sprawy, jak np. rządzenie Polską... Kochani, ale tu chodzi o to czy o.Bartos jest katolikiem, a nie która religia jest lepsza czy bardziej prawdziwa... Dlatego dziwi mnie ta roszada ludzi zupełnie nie związanych z Kościołem, ktorzy jak zwykle chca reformowac nie swoje podwórko... Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Myślenie religijne vs. "robotyka duchowa":) 20.02.06, 14:34 No sorry bardzo, ale wybitnie żle sie czuję, zastanawiajac się na forum, czy katolicki ksiądz (skoro jest ojcem chyba jest po seminarium?) jest naprawdę (Sic!) katolikiem? Wg niektorych osobnikow w tym kraju to nawet abp Gocłowski nei jest katolikiem , bo prawdziwym katolikiem jest tylko dj z pewnego radia .:P Jak dla mnie to nie ma zupełnie nic wspólnego w religią, a z wiara to już w ogóle. Mysle, ze ten biedny zakonnik, jak was czyta to załamuje rece. gozrej jednak bedzie jak trafi też na podobnych wam zwierzchników, bo wtedy odejdzie z KK kolejny człwowiek, który powinien w nim zostać. Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Myślenie religijne vs. "robotyka duchowa":) 20.02.06, 14:41 totalna_apokalipsa napisała: > No sorry bardzo, ale wybitnie żle sie czuję, zastanawiajac się na forum, czy > katolicki ksiądz (skoro jest ojcem chyba jest po seminarium?) jest naprawdę > (Sic!) katolikiem? Wg niektorych osobnikow w tym kraju to nawet abp Gocłowski > nei jest katolikiem , bo prawdziwym katolikiem jest tylko dj z pewnego radia .: > P > Jak dla mnie to nie ma zupełnie nic wspólnego w religią, a z wiara to już w > ogóle. Mysle, ze ten biedny zakonnik, jak was czyta to załamuje rece. gozrej > jednak bedzie jak trafi też na podobnych wam zwierzchników, bo wtedy odejdzie > z KK kolejny człwowiek, który powinien w nim zostać. Widzę,że dla Ciebie katolicyzm=o. Ryzyk i jego radio, a zakonnicy kształca się w seminariach diecezjalnych. Hm...przy takim znawstwie rzeczy to rzeczywiscie nic tylko załamac ręce...nad Tobą:) Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Myślenie religijne vs. "robotyka duchowa":) 20.02.06, 14:50 "Nie płaczcie nade mna, nad soba płaczcie"... Może zapytaj ojca Bartosia czym w zakonie rózni się BRAT od OJCA, a on dość dokładnie wytłumaczy ci na czym polega róznica, a jest ona dośc duża... Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Myślenie religijne vs. "robotyka duchowa":) 20.02.06, 16:41 totalna_apokalipsa napisała: > "Nie płaczcie nade mna, nad soba płaczcie"... > > Może zapytaj ojca Bartosia czym w zakonie rózni się BRAT od OJCA, a on dość > dokładnie wytłumaczy ci na czym polega róznica, a jest ona dośc duża... To nie na temat. Nawet tu nie jarzysz..eh...i tacy ludzie klaskaja Bartosiowi. Biedny Bartos..nie wstyd mu? Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Myślenie religijne vs. "robotyka duchowa":) 20.02.06, 16:57 To ejst jak najbardziej na temat. Gdybyś zechciał przez ten czas poszukać , co odróżnia tego nominalnego brata i ojca w zakonie, i dlaczego napisałam o seminarium w wypadku Bartosia dodajac znak zapytania(?), to dotarloby do Ciebie, że jak na razie ty nie zdajesz sobie sprawy, o czym piszesz...Ech, tacy ludzie, klaszczą Bartosiowi, bo "klasakają" to nie wiem komu... Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Myślenie religijne vs. "robotyka duchowa":) 20.02.06, 15:20 ejkuraczek napisała: > > Kochani, ale tu chodzi o to czy o.Bartos jest katolikiem, a nie która religia > jest lepsza czy bardziej prawdziwa... Czy aby nie za bardzo się rozpędziłeś? Gdyby istniały wątpliwości, czy o. Bartoś jest katolikiem, to już jego przełożeni zdążyliby się tym zainteresować, on - w końcu - jest dominkaninem. A - ogólnie biorąc - to trudno wyczuć o co tu chodzi, bo chyba to zależy od tego - komu, spośród wypowiadających się na forum. Przyznam się, że nie widzę w tym nic nagannego, przynajmniej dopóki ludzie nie zaczynają się obrzucać błotem, jak to - niestety - często na różnych forach bywa. Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Myślenie religijne vs. "robotyka duchowa":) 20.02.06, 16:46 koloratura1 napisała: > ejkuraczek napisała: > > > > > Kochani, ale tu chodzi o to czy o.Bartos jest katolikiem, a nie która rel > igia > > jest lepsza czy bardziej prawdziwa... > > Czy aby nie za bardzo się rozpędziłeś? Gdyby istniały wątpliwości, czy o. > Bartoś jest katolikiem, to już jego przełożeni zdążyliby się tym zainteresować, > > on - w końcu - jest dominkaninem. Co z tego ,ze jest zakonnikiem? Nie rozumiem? Katolik to ktos uznający katolicka nauke i autorytet Koscioła, a tutaj co do Bartosia mam watpliwosci...zreszta on sam ma watpliwosci. Co do przelozonych to oni się interesują..tyle ,że przez pryzmat zachowania dobrej opinii o oryginalnych dominikanach i dobrym samopoczuciu zakonu a nie przez pryzmat dobra przeciętnego Kowalskiego..to chyba niezbyt ewangeliczne, ale to nie do konca moja( i Twoja) sprawa. > > A - ogólnie biorąc - to trudno wyczuć o co tu chodzi, bo chyba to zależy od > tego - komu, spośród wypowiadających się na forum. > Przyznam się, że nie widzę w tym nic nagannego, przynajmniej dopóki ludzie nie > zaczynają się obrzucać błotem, jak to - niestety - często na różnych forach > bywa. A ja widze duzo złego w zerowaniu na niewiedzy ludzkiej: a na tym forum jej nie brakuje. Odpowiedz Link Zgłoś
toni25 Re: Myślenie religijne vs. "robotyka duchowa":) 20.02.06, 20:20 ejkuraczek napisała: > Co z tego ,ze jest zakonnikiem? Nie rozumiem? Katolik to ktos uznający > katolicka nauke i autorytet Koscioła, a tutaj co do Bartosia mam > watpliwosci...zreszta on sam ma watpliwosci. > Co do przelozonych to oni się interesują..tyle ,że przez pryzmat zachowania > dobrej opinii o oryginalnych dominikanach i dobrym samopoczuciu zakonu a nie > przez pryzmat dobra przeciętnego Kowalskiego..to chyba niezbyt ewangeliczne, > ale to nie do konca moja( i Twoja) sprawa. Nowy prowincjał dominikanów powiedział,że pierwszym zadaniem zgromadzenia jest „posługa myślenia", która ma być poszukiwaniem prawdy w filozofii i teologii oraz refleksją nad rzeczywistością, w której żyjemy.Własnie takie zadanie stawia sobie Autor. POSŁUGA MYŚLENIA!!!Widać zakłada,w przeciwieństwie do Ciebie,że przeciętny Kowalski takiej posługi potrzebuje - czyli,że Kowalski MYŚLI. Widzisz ewangeliczność w bezmyślności??? >A ja widze duzo złego w zerowaniu na niewiedzy ludzkiej: a na tym forum jej nie > brakuje. Dominikańska "posługa myślenia" nie "żeruje" na ludzkiej niewiedzy,ale ją uzupełnia wiedzą.Myślenie,także na gruncie religii,nie boli,tak mówią dominikanie.Ten,kto propaguje odmienny pogląd,prawdziwie żeruje na ludzkiej niewiedzy,kiedy straszy szkodliwością myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Myślenie religijne vs. "robotyka duchowa":) 21.02.06, 10:11 toni25 napisał: > ejkuraczek napisała: > > Co z tego ,ze jest zakonnikiem? Nie rozumiem? Katolik to ktos uznający > > katolicka nauke i autorytet Koscioła, a tutaj co do Bartosia mam > > watpliwosci...zreszta on sam ma watpliwosci. > > Co do przelozonych to oni się interesują..tyle ,że przez pryzmat zachowan > ia > > dobrej opinii o oryginalnych dominikanach i dobrym samopoczuciu zakonu a > nie > > przez pryzmat dobra przeciętnego Kowalskiego..to chyba niezbyt ewangelicz > ne, > > ale to nie do konca moja( i Twoja) sprawa. > > Nowy prowincjał dominikanów powiedział,że pierwszym zadaniem zgromadzenia jest > „posługa myślenia", która ma być poszukiwaniem prawdy w filozofii i teolo > gii > oraz refleksją nad rzeczywistością, w której żyjemy.Własnie takie zadanie > stawia sobie Autor. > POSŁUGA MYŚLENIA!!!Widać zakłada,w przeciwieństwie do Ciebie,że przeciętny > Kowalski takiej posługi potrzebuje - czyli,że Kowalski MYŚLI. > Widzisz ewangeliczność w bezmyślności??? Nie rozumiem czemu mi ciagle wmawiasz brak myslenia. Oczywiscie ,że nalezy myslec, szukac i sprawdzac we własnym doswidczeniu i we wlasnym zyciu pewne podane teorie. Tyle,że mam wrazenie,że własnie poglądy naszego bohatera sa kompletnie bezmyslne, powierzchowne, manipulacyjne i pełno w nich błedów i sprzecznosci. Nie mam do niego pretensji ,że się pogubił i gada bez sensu bo pogubienie może się zdarzyc każdemu ,ale karmienie ludzi-laików w tej materii ta bezmyslna papką to juz nieodpowiedzialnosc. Ja nie neguję rozważan czy poszukiwan ale zdaje się,że autor doszedł do jakiś bezcelowych ,dekadenckich wniosków. Az trudno to brac powaznie z punktu widzenia czlowieka wierzącego, ale mysle,że i kazdego czlowieka rozsądnego i umiejącego logicznie myslec!! > >A ja widze duzo złego w zerowaniu na niewiedzy ludzkiej: a na tym forum je > j nie > > brakuje. > Dominikańska "posługa myślenia" nie "żeruje" na ludzkiej niewiedzy,ale ją > uzupełnia wiedzą.Myślenie,także na gruncie religii,nie boli,tak mówią > dominikanie. Tak mówią wszyscy chrzescijanie. Badź łaskaw nie wmawiac mi własnych uprzedzen. źle trafiłes. > > Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Myślenie religijne vs. "robotyka duchowa":) 21.02.06, 00:33 ejkuraczek napisała: > > Co z tego ,ze jest zakonnikiem? Nie rozumiem? Katolik to ktos uznający > katolicka nauke i autorytet Koscioła, a tutaj co do Bartosia mam > watpliwosci...zreszta on sam ma watpliwosci. A może dominikanie, którzy przecież należą do - jakby to powiedzieć - najinteligentniejszych zgromadzeń, nie mają nic przeciwko wątpliwościom a'la Bartoś i nie uważają ich za godzące w autorytet Kościoła? > Co do przelozonych to oni się interesują..tyle ,że przez pryzmat zachowania > dobrej opinii o oryginalnych dominikanach i dobrym samopoczuciu zakonu a nie > przez pryzmat dobra przeciętnego Kowalskiego..to chyba niezbyt ewangeliczne, > ale to nie do konca moja( i Twoja) sprawa. Zdecydowanie nie nasza. Pozwól tylko zwrócić sobie uwagę, że akurat ten zakon nie jest głównie nastawiony na "przeciętnego Kowalskiego"... > A ja widze duzo złego w zerowaniu na niewiedzy ludzkiej: a na tym forum jej > nie brakuje. Z tym "żerowaniem na niewiedzy ludzkiej" na tym forum to jednak mocno przesadziłeś. Nie zauważyłam tego "żerowania", a już kompletnie nie potrafię zgadnąć kto i dlaczego miałby chcieć "żerować". Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Myślenie religijne vs. "robotyka duchowa":) 21.02.06, 09:55 koloratura1 napisała: > ejkuraczek napisała: > > >> A może dominikanie, którzy przecież należą do - jakby to powiedzieć - > najinteligentniejszych zgromadzeń, nie mają nic przeciwko wątpliwościom a'la > Bartoś i nie uważają ich za godzące w autorytet Kościoła? Skąd wiesz,że nie mają? Domini Canes zostali powołani do obrony prawdy Kościoła a nie do jej negowania. > > > Co do przelozonych to oni się interesują..tyle ,że przez pryzmat zachowan > ia > > dobrej opinii o oryginalnych dominikanach i dobrym samopoczuciu zakonu a > nie > > przez pryzmat dobra przeciętnego Kowalskiego..to chyba niezbyt ewangelicz > ne, > > ale to nie do konca moja( i Twoja) sprawa. > > Zdecydowanie nie nasza. > Pozwól tylko zwrócić sobie uwagę, że akurat ten zakon nie jest głównie > nastawiony na "przeciętnego Kowalskiego"... Kaplan nie nastawiony na czlowieka? To ja dziekuje za takiego apostoła. Ale tu masz trochę racji- rzecywiscie u dominikanów mozna sie czasami spotkac z pogarda do ZWYKŁEGO człowieka. > > > A ja widze duzo złego w zerowaniu na niewiedzy ludzkiej: a na tym forum j > ej > > nie brakuje. > > Z tym "żerowaniem na niewiedzy ludzkiej" na tym forum to jednak mocno > przesadziłeś. Nie zauważyłam tego "żerowania", a już kompletnie nie potrafię > zgadnąć kto i dlaczego miałby chcieć "żerować". Nasz bohater. Czemu tych rewelacji nie głosi wsród teologów katolickich tylko wsród tych,ktorzy nawet nie bardzo wiedzą co to jest teologia? To tylko świadczy o jakości argumentów naszego bohatera. Pzdr. ps. przestancie mnie brac za faceta!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Ja tylko w jednej kwestii: 21.02.06, 12:42 ejkuraczek napisała: > > Skąd wiesz,że nie mają? Domini Canes zostali powołani do obrony prawdy > Kościoła nie do jej negowania. Domini Canes zostali powołani w r. 1212, tj. przeszło 250 lat wcześniej, niż niejaki Kopernik przyszedł na świat. Wtedy to jedną z wówczas niekwestionowanych prawd Kościoła była opinia odnośnie ruchów ciał niebieskich, której to prawdy obrona, prez wiele lat odbywała się w sposób - rzekłabym - wielce spektakularny... Przepraszam, że posługuję się czymś w rodzaju demagogii i to - w dodatku - mocno wytartej. Ale robię to po to, żeby unaocznić, iż nawet w Kościele nie ma niezmienności. Skąd, zatem, pewnośc, że za czas jakiś nie okaże się, że to właśnie Bartoś i jemu podobni mają rację? Skąd przekonanie, że dominikanie nigdy nie dojdą do takiego wniosku? A może Bartoś wśród inteligentnych ludzi (choćby i wśród własnych współbraci), wcale nie jest taki całkiem odosobniony? PS.: Przepraszam, że "zmieniłam Ci płeć, ale zmylił mnie Twój niejednoznaczny nick. Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Ja tylko w jednej kwestii: 21.02.06, 13:00 > > > Domini Canes zostali powołani w r. 1212, tj. przeszło 250 lat wcześniej, niż > niejaki Kopernik przyszedł na świat. Wtedy to jedną z wówczas niekwestionowanyc > h > prawd Kościoła była opinia odnośnie ruchów ciał niebieskich, której to prawdy > obrona, prez wiele lat odbywała się w sposób - rzekłabym - wielce spektakularny > ... > Przepraszam, że posługuję się czymś w rodzaju demagogii i to - w dodatku - mocn > o > wytartej. Ale robię to po to, żeby unaocznić, iż nawet w Kościele nie ma > niezmienności. Skąd, zatem, pewnośc, że za czas jakiś nie okaże się, że to > właśnie Bartoś i jemu podobni mają rację? Skąd przekonanie, że dominikanie nigd > y > nie dojdą do takiego wniosku? A może Bartoś wśród inteligentnych ludzi (choćby > i > wśród własnych współbraci), wcale nie jest taki całkiem odosobniony? > > PS.: Przepraszam, że "zmieniłam Ci płeć, ale zmylił mnie Twój niejednoznaczny > nick. > Spoko,sama myslałam,ze jestes facetem. Dla katolików autorytetem sa zatwierdzone ex cathedra dogmaty KOścioła oraz Biblia. Nauka o ciałach niebieskich dogmatem nigdy nie była. Ale nie w tym rzecz. Nad oBartosiem za długo dumac nie trzeba. Oprocz tego ,że jego wypowiedzi sa nielogiczne i sprzeczne ze soba( sprzeczne nawet z tym co on w tej chwili robi i kim jest!) to godza one w wazne cnoty ewangeliczne jak posłuszenstwo, czystosc, mysle ,ze sfera ubóstwa tez jest mocno nieuporządkowana( te pretensje ,ze musiał siedziec w Pradze!! co za rozkapryszony dzieciak!). Prawdziwi teolodzy trzymaja się Slowa Bozego i rozwijając teologie wchodzą w głąb Slowa ,a nie odbijaja na boki negując Słowo Boze. Poza tym kiepskie sobie znalazl autorytety- byłych kapłanów. Bartos wsrod swoich braci jesli chodzi o poglady jest odosobniony -sam o tym pisał w artykule "usta "Koscioła"". I całe szczęscie,choc na pewno ktoś powinien mu pomóc sie pozbierac. Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Ja tylko w jednej kwestii: 21.02.06, 13:30 Po pierwsze: - nie jestem ani historykiem koscioła, ani teologiem, ale wiem jedno --------> dogmaty w kościele także nie pojawiły się wraz z Chrystusem, ale wprowadzane były przez LUDZI. I tutaj, ku Twojemu zdziwieniu, owa dogmatyczna teza dotycząca niepokalanego poczęcia Maryi Dziewicy pochodzi z XIX wieku! tak wiec, mówiąc o tym wcześneij zapewne głosiłbys herezje , jakie dziś wg Ciebie głosi ojciec Bartoś . Po drugie: - nie sadzę, abyśmy mieli prawo oceniać tego człwoeika (wydaje sie sympatyczny), bo go NIE ZNAMY. Tak wiec takie wtręty -jak poniższy -są nie na miejscu: Oprocz tego ,że jego wypowiedzi sa > nielogiczne i sprzeczne ze soba( sprzeczne nawet z tym co on w tej chwili robi > i kim jest!) to godza one w wazne cnoty ewangeliczne jak posłuszenstwo, > czystosc, mysle ,ze sfera ubóstwa tez jest mocno nieuporządkowana( te > pretensje ,ze musiał siedziec w Pradze!! co za rozkapryszony dzieciak!). Po trzecie: >Prawdziwi teolodzy trzymaja się Slowa Bozego i rozwijając teologie wchodzą w > głąb Slowa ,a nie odbijaja na boki negując Słowo Boze. Faryzeusze też zarzucali Jezusowi , ż enie trzyma sie slów pisma i popełnia blużnierstwa...Czasem trzeba posłuchać, zanim człowiek zacznie sie uwazaćza bardziej papieskeigo od papieża. Bartoś NIGDZIE nie zanegował słowa bożego, pokazał jedynie inną droge interpretacyjną (wprawdzie za to kiedyś szło się na stos, ale to już inna sprawa...) Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Ja tylko w jednej kwestii: 21.02.06, 14:24 iluminacja256 napisał: > Po pierwsze: > - nie jestem ani historykiem koscioła, ani teologiem, ale wiem jedno -------- > 62; > dogmaty w kościele także nie pojawiły się wraz z Chrystusem, ale wprowadzane > były przez LUDZI. I tutaj, ku Twojemu zdziwieniu, owa dogmatyczna teza > dotycząca niepokalanego poczęcia Maryi Dziewicy pochodzi z XIX wieku! tak > wiec, mówiąc o tym wcześneij zapewne głosiłbys herezje , jakie dziś wg Ciebie > głosi ojciec Bartoś . Tak dogmaty pojawiaja się dzieki ludziom...ktorymi posługuje się Pan Bóg. Dogmat moze byc ustanowiony i dzis, co nie znaczy,że prawda ,która zawiera wczesniej nie istniala. Dla przykładu: kiedy zatwierdzono dogmat o Trójcy świetej i czy przed zatwierdzeniem tego dogmatu Trójcy Świetej nie było? A co nie dogmatyczne mozna interpretowac dowolnie jednak w ramach nauki Kościoła. > > Po drugie: > - nie sadzę, abyśmy mieli prawo oceniać tego człwoeika (wydaje sie > sympatyczny), bo go NIE ZNAMY. Tak wiec takie wtręty -jak poniższy -są nie na > miejscu: pisz za siebie. > > Oprocz tego ,że jego wypowiedzi sa > > nielogiczne i sprzeczne ze soba( sprzeczne nawet z tym co on w tej chwili > > robi > > i kim jest!) to godza one w wazne cnoty ewangeliczne jak posłuszenstwo, > > czystosc, mysle ,ze sfera ubóstwa tez jest mocno nieuporządkowana( te > > pretensje ,ze musiał siedziec w Pradze!! co za rozkapryszony dzieciak!). > > Po trzecie: > >Prawdziwi teolodzy trzymaja się Slowa Bozego i rozwijając teologie wchodzą > w > > głąb Slowa ,a nie odbijaja na boki negując Słowo Boze. > > Faryzeusze też zarzucali Jezusowi , ż enie trzyma sie slów pisma i popełnia > blużnierstwa...Czasem trzeba posłuchać, zanim człowiek zacznie sie uwazaćza > bardziej papieskeigo od papieża. Bartoś NIGDZIE nie zanegował słowa bożego, > pokazał jedynie inną droge interpretacyjną (wprawdzie za to kiedyś szło się na > > stos, ale to już inna sprawa...) Nie pisze o tym artykule ale o wczesniejszych, w których Bartos nie tylko je neguje ,ale wrecz ich nie zna. Chwyt z faryzeuszami jest dosc tani i mozna go przypiąc do wszystkiego: jesli ktoś np. zaneguje wiernosc malzenską albo stwierdzi ,ze aborcja to coś dobrego to Kościól się temu skrzeciwi. Czy to znaczy,że Kościól w tym przypadku wystepuje w roli faryzeuszy? Kto tu jest faryzeuszem w tym wypadku?? Biblie trzeba rozpatrywac całosciowo: powołanie apostołow, sukcesja apostolska, nieomylnosc urzedu papieskiego itd. jak zanegujemy jedne dogmat to i wszystkie mozemy odrzucic. Wtedy w ogóle mozemy odrzucic nauczanie Biblii. Widac to w "rozwoju" ( o paradoksie!) niektorych zborów protestanckich. Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Ja tylko w jednej kwestii: 21.02.06, 14:55 > Tak dogmaty pojawiaja się dzieki ludziom...ktorymi posługuje się Pan Bóg. Dogmat moze byc ustanowiony i dzis, co nie znaczy,że prawda ,która zawiera > wczesniej nie istniala. No proszę, a ja zawsze myślałam, że dogmaty przyjmuje sie bezwarunkowo i co za tym idzie , nie można dowodzić ich na zasadzie logicznej, nie można zatem dowiesć też ich wczesniejszego istnienia badż nieistnienia...gdyż pzreczyłoby sie wtedy istocie dogmatu...a tymczasem rewolucja - bedziemy dogmatów dowodzić logicznie ... Skąd zatem wiesz, ż e o. Bartosiem nie posługuje się Pan Bóg? Co do pozycji punktu trzeciego , odniosę sie tylko do tego: Biblie trzeba rozpatrywac całosciowo: powołanie apostołow, sukcesja > apostolska, nieomylnosc urzedu papieskiego itd Biblia nie wspomina ani słowem o nieomylności urzędu papieskiego - jet to zdaje sie wytwór soboru watykańskiego I (choć tego akurat nei jestem w 100 % pewna - wiem jednak, ze jest to zdecydowanie akt pózniejszy niż ci sie wydaje) ...Mam dziwne wrażenie, ż e choć sama nei jestem praktykującym katolikiem(tutaj zaraz usłysę zapewne , co sadzisz na ten temat) to wiem o historii kościoła wiecej niż ty, nie pochlebiajc sobie...A co do negacji wierności małzeńskiej...Nie tzreba byc katolikeim, aby wiedziec, że mit platoński widzi tylko dwie połowki jako zjednczenie, a nei tzry i więcej... Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Ja tylko w jednej kwestii: 22.02.06, 21:15 iluminacja256 napisał: > > > Tak dogmaty pojawiaja się dzieki ludziom...ktorymi posługuje się Pan Bóg. > Dogmat moze byc ustanowiony i dzis, co nie znaczy,że prawda ,która zawiera > > wczesniej nie istniala. > > No proszę, a ja zawsze myślałam, że dogmaty przyjmuje sie bezwarunkowo i co za > > tym idzie , nie można dowodzić ich na zasadzie logicznej, nie można zatem > dowiesć też ich wczesniejszego istnienia badż nieistnienia...gdyż pzreczyłoby > sie wtedy istocie dogmatu...a tymczasem rewolucja - bedziemy dogmatów dowodzić > > logicznie ... Uwazasz,że wiara jest nielogiczna? Czym a raczej kim jest więc LOGOS??? Co do dogmatów to chyba się nie rozumiemy. > Skąd zatem wiesz, ż e o. Bartosiem nie posługuje się Pan Bóg? Po rezultatach jego dzialnosci i kierunkiu jego "rozwoju" "Po owocach poznacie"- na razie sa to zgniłki;( > Co do pozycji punktu trzeciego , odniosę sie tylko do tego: > > Biblie trzeba rozpatrywac całosciowo: powołanie apostołow, sukcesja > > apostolska, nieomylnosc urzedu papieskiego itd > > Biblia nie wspomina ani słowem o nieomylności urzędu papieskiego - jet to zdaje > > sie wytwór soboru watykańskiego I (choć tego akurat nei jestem w 100 % pewna - Chwala Bogu ,że nie jestes pewna, bo akurat o tym w Biblii jest, dogmaty nie mogą byc sprzeczne z Biblia. > wiem jednak, ze jest to zdecydowanie akt pózniejszy niż ci sie wydaje) ...Mam > dziwne wrażenie, ż e choć sama nei jestem praktykującym katolikiem(tutaj zaraz > usłysę zapewne , co sadzisz na ten temat) to wiem o historii kościoła wiecej > niż ty, nie pochlebiajc sobie...A co do negacji wierności małzeńskiej...Nie > tzreba byc katolikeim, aby wiedziec, że mit platoński widzi tylko dwie połowki > jako zjednczenie, a nei tzry i więcej... Skąd wiesz,że masz racje?;) Wszystko mozna obalic zwlaszcza jak sie ma w tym swój własny interes....;) Pozdro;) Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Ja tylko w jednej kwestii: 21.02.06, 15:07 ejkuraczek napisała: > > Dla katolików autorytetem sa zatwierdzone ex cathedra dogmaty KOścioła oraz > Biblia. Ani mi w głowie się spierać. > Nauka o ciałach niebieskich dogmatem nigdy nie była. Co nie zmienia faktu, że broniono jej równie zajadle co i dogmatów. > Nad oBartosiem za długo dumac nie trzeba. Na pewno, bo mogłoby się okazać... Ale co ja piszę?! Przecież wiadomo: zakaz myślenia i już! Mimo wszystko - polecam Ci ksążkę Mynarka pod taki właśnie tytułem ("Zakaz myślenia", w oryg.: "Denkverbot"). Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Ja tylko w jednej kwestii: 22.02.06, 21:09 koloratura1 napisała: > ejkuraczek napisała: > > > > > Dla katolików autorytetem sa zatwierdzone ex cathedra dogmaty KOścioła or > az > > Biblia. > > Ani mi w głowie się spierać. > > > Nauka o ciałach niebieskich dogmatem nigdy nie była. > > Co nie zmienia faktu, że broniono jej równie zajadle co i dogmatów. > > > Nad oBartosiem za długo dumac nie trzeba. > > Na pewno, bo mogłoby się okazać... Ale co ja piszę?! > Przecież wiadomo: zakaz myślenia i już! > > Mimo wszystko - polecam Ci ksążkę Mynarka pod taki właśnie tytułem ("Zakaz > myślenia", w oryg.: "Denkverbot"). forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=37025423&a=37200205&t=1140638893536 Zeby o czyms myslec trzeba miec jakies podstawy, nie obraź się...;) Pozdr > Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Ja tylko w jednej kwestii: 23.02.06, 00:38 ejkuraczek napisała: > > Zeby o czyms myslec trzeba miec jakies podstawy, nie obraź się...;) Ależ ani myślę się obrażać. Też uważam, że - aby myśleć - trzeba mieć jakieś podstawy. No i jeszcze, a może - przede wszystkim - posiadać umiejętność samodzielnego myślenia oraz chcieć się zdobyć na ten - bądź co bądź - wysiłek intelektualny. Ślepa wiara raczej w tym nie pomaga... Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Ja tylko w jednej kwestii: 23.02.06, 10:21 koloratura1 napisała: > ejkuraczek napisała: > > > > > Zeby o czyms myslec trzeba miec jakies podstawy, nie obraź się...;) > > Ależ ani myślę się obrażać. Też uważam, że - aby myśleć - trzeba mieć jakieś > podstawy. W sumie nasza rozmowa zw tym przypadku to juz zwykłe bicie piany, ale masz racje, przy braku znojmosci 2+2=4 trudno z kims rozwiazywac skomplikowane równania matematyczne. Tylko...kto tu wtedy nie mysli?;) > No i jeszcze, a może - przede wszystkim - posiadać umiejętność samodzielnego > myślenia oraz chcieć się zdobyć na ten - bądź co bądź - wysiłek intelektualny. > Ślepa wiara raczej w tym nie pomaga... A jest coś takiego jak nie-samodzielne myslenie? Czy jesli uznam ,że 2+2=4 ,a niemowląt nie karmi się schabowym to mysle samodzielnie czy juz nie? Myjesz zęby pastą do zebów? A nie pastą do butów? Co za niesamodzielne myslenie! Spróbuj pastą do podłogi to pomysle ,ze jestes ślepa;) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Ja tylko w jednej kwestii: 23.02.06, 13:01 ejkuraczek napisała: > > W sumie nasza rozmowa zw tym przypadku to juz zwykłe bicie piany, Od początku byłam tego zdania, tylko nie chciałam Ci robić przykrości... > ale masz racje, przy braku znojmosci 2+2=4 trudno z kims rozwiazywac > skomplikowane równania matematyczne. Tylko...kto tu wtedy nie mysli?;) Ejże? To Ty chcesz sprowadzić dyskusję nad TAKIMI sprawami do matematycznych rozważań? Czy to aby nie bluźnierstwo? > A jest coś takiego jak nie-samodzielne myslenie? Czy jesli uznam ,że 2+2=4 ,a > niemowląt nie karmi się schabowym to mysle samodzielnie czy juz nie? > Myjesz zęby pastą do zebów? A nie pastą do butów? Co za niesamodzielne > myślenie! Spróbuj pastą do podłogi to pomysle ,ze jestes ślepa;) Może to i dobrze, że - gdy idzie o samodzielne myślenie - chcesz się ograniczyć do tematów, jak powyższe. Podrzucę Ci jeszcze parę, także wartych samodzielnego przemyślenia: - w zimie, takiej jak dziś, nie jeździ się do pracy w sandałkach; - gaz w domowej kuchenc wyłącza się przekręcając kurek, a nie - zalewając płomień wodą (chociaż moja sąsiadka, dotknięta Alzheimerem, tak właśnie próbowała robić); - papierosa zapala się nie - od strony filtra, ale od - przeciwnej; - jeżeli ma się brudne ręce, to się je po prostu myje, a nie - wystawia za okno celem przewietrzenia; (...) Tematy bardziej skomplikowane, wręcz - światopoglądowe - zostawisz tym, którzy Ci powiedzą, CO masz mysleć. Ale to już Twój wybór i masz do niego prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Ja tylko w jednej kwestii: 23.02.06, 18:08 koloratura1 napisała: > > Tematy bardziej skomplikowane, wręcz - światopoglądowe - zostawisz tym, którzy > Ci powiedzą, CO masz mysleć. > Ale to już Twój wybór i masz do niego prawo. Tzn komu? Panu Bogu? Jasne ,że mam prawo Mu wierzyc i jak na razie swietnie na tym wychodzę.Ale On mnie do niczego nie zmusza, ja z własnej chęci... A na marginesie: czy Ty jestes wierząca?;) > > Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Ja tylko w jednej kwestii: 24.02.06, 18:27 ejkuraczek napisała: > koloratura1 napisała: > > > > > Tematy bardziej skomplikowane, wręcz - światopoglądowe - zostawisz tym, k > tórzy > > Ci powiedzą, CO masz mysleć. > > Ale to już Twój wybór i masz do niego prawo. > > Tzn komu? Panu Bogu? Jasne ,że mam prawo Mu wierzyc i jak na razie swietnie na > tym wychodzę.Ale On mnie do niczego nie zmusza, ja z własnej chęci... Czy naprawdę uważasz, że o Panu Bogu pisałabym w liczbie mnogiej? Czy to naprawdę było tak trudno zgadnąć, że miałam na myśli samozwańczych nterpretatorów Jego - rzekomej - woli? Nieważne jak wysokiej rangi. > A na marginesie: czy Ty jestes wierząca?;) Przepraszam, ale co Ci do tego? > > > > Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Ja tylko w jednej kwestii: 24.02.06, 19:08 koloratura1 napisała: > > > > > > > Tzn komu? Panu Bogu? Jasne ,że mam prawo Mu wierzyc i jak na razie swietn > ie na > > tym wychodzę.Ale On mnie do niczego nie zmusza, ja z własnej chęci... > > Czy naprawdę uważasz, że o Panu Bogu pisałabym w liczbie mnogiej? Czy to > naprawdę było tak trudno zgadnąć, że miałam na myśli samozwańczych > nterpretatorów Jego - rzekomej - woli? Nieważne jak wysokiej rangi. Skąd wiesz ,że samozwanczych? Bóg Ci to objawił?;) > > > A na marginesie: czy Ty jestes wierząca?;) > > Przepraszam, ale co Ci do tego? Ano własnie. Wszystko na ten temat. Pozdrawiam serdecznie > > > > > > Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Ja tylko w jednej kwestii: 24.02.06, 22:16 ejkuraczek napisała: > koloratura1 napisała: > > > > > Czy naprawdę uważasz, że o Panu Bogu pisałabym w liczbie mnogiej? Czy to > > naprawdę było tak trudno zgadnąć, że miałam na myśli samozwańczych > > nterpretatorów Jego - rzekomej - woli? Nieważne jak wysokiej rangi. > > Skąd wiesz ,że samozwanczych? Bóg Ci to objawił?;) Ja objawień nie miewam. Głosów też nie słyszę. > > > > > A na marginesie: czy Ty jestes wierząca?;) > > > > Przepraszam, ale co Ci do tego? > > Ano własnie. Wszystko na ten temat. ?????????????????? Odpowiedz Link Zgłoś
wojtek_2000 pomieszanie pojęć 07.03.06, 05:17 > Niepozbawiona arogancji naiwność obiektywistycznej "mentalności nowożytnej" > polega jednak na tym, że odrzuca się wszystko, do uznania czego nie może cię > twój rozmówca zmusić (dowodem, eksperymentem). Twierdzenia, które wymagałyby - > jako niezastępowalnego czynnika zrozumienia - osobistego wnikania > (meditatio) - mentalność ta z góry odrzuca jako nonsens. Słuchaj, my tu jednak omawiamy artykuł, który traktuje o teologii; przy czym zakładamy, że teologia jest pewną dziedziną wiedzy, a więc ex definitione dąży do wyrażania swoich badań i osiągnięć w sposób możliwie obiektywny, a więc "ogólnie" zrozumiały (przynajmniej dla pewnego grona odbiorców). Nie rozmawiamy o osobistych przeżyciach religijnych; nimi zajmuje się choćby mistyka, i ilu mistyków - tyle przeżyć osobistych, z którymi możemy się zapoznawać czytając dzieła np. św. Jana od Krzyża, św. Teresy z Avila, św. Faustyny i wielu innych. Dobrze byłoby więc nie mylić pojęć, i nie odrzucać kryterium rozumowego w ocenie prac teologicznych. Przywołam jeszcze krótki cytat z Encykliki Fides et Ratio Jana Pawła II: "Wiara, pozbawiona oparcia w rozumie, skupiła się bardziej na uczuciach i przeżyciach, co stwarza zagrożenie, że przestanie być propozycją uniwersalną. Złudne jest mniemanie, że wiara może silniej oddziaływać na słaby rozum; przeciwnie, jest wówczas narażona na poważne niebezpieczeństwo, może bowiem zostać sprowadzona do poziomu mitu lub przesądu." Odrzucając elementarny obiektywizm wypowiedzi dotyczących religii i wiary zachęcasz, by Twoją opinię nt. neotomizmu jako "robotyki duchowej" przyjąć wzruszeniem ramion. Z jednym można się z Tobą zgodzić: osoba, która nie uznaje logicznej zasady wyłączonego środka i spójności systemów myślowych może śmiało stawiać banialuki i brednie nt. Buddy, Zaratustrian, i innych na równi z chrześcijańswem. Co więcej, nie możemy wymagać od takiej osoby odrobiny konsekwencji, by np. nie używała urządzeń które powstały przy zastosowaniu (przynajmniej implicite) tychże zasad logiki, np. komputera i Internetu. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Teologia to nie skała 20.02.06, 13:01 zeter1 napisał: > "Dziewictwo jest symbolem, co nie oznacza, że jest fikcją." Nie > wiem, czy nie jest fikcją dziewictwo jako takie, czy dziewictwo Maryi. > Wiedział, że tego tez dotyczy polemika i krytyka, mógł krótko ją uciąć. A nie > zrobił tego... Bo może mimo tego całego prania mózgu, jaki w swoim czasie przeszedł, pozostało mu sporo zdrowego rozsądku? Odpowiedz Link Zgłoś
zeter1 Re: Teologia to nie skała 20.02.06, 15:55 No właśnie. Potwierdzasz moje obawy, o czym pisałem gdzieś wyżej, odczytujesz głos o.Bartosia nie jako nową formę dla starych prawd, ale jako złamanie starych prawd. I o to toczy sie spór POMIĘDZY katolikami. Jak zauważył wyżej ejkuraczek - czy o.bartoś nie tworzy "nowej nauki". W konsekwencji,czy uznaje jeszcze podstawy wiary katolickiej. Nie jest to tylko tzw. spór akademicki. Takie czy inne interpretacje moga prowadzić /i prowadzą u wielu teologów/ do zanegowania fundamentów nauczania Kościoła - sens dogmatów, prawdziwość prawd wiary /tu: dogmatów maryjnych, realności obecności Chrystusa w Eucharystii/. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Teologia to nie skała 21.02.06, 00:40 zeter1 napisał: > Takie czy inne interpretacje moga > prowadzić /i prowadzą u wielu teologów/ do zanegowania fundamentów nauczania > Kościoła - sens dogmatów, prawdziwość prawd wiary /tu: dogmatów maryjnych, > realności obecności Chrystusa w Eucharystii/. No i gdy się cos takiego przytrafi Bartosiowi, albo komukolwiek innemu, to - mam nadzieję - będą mieli dość odwagi cywilnej, aby z Kościołem się rozstać. Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Teologia to nie skała 21.02.06, 10:22 zeter1 napisał: > No właśnie. Potwierdzasz moje obawy, o czym pisałem gdzieś wyżej, odczytujesz > głos o.Bartosia nie jako nową formę dla starych prawd, ale jako złamanie > starych prawd. I o to toczy sie spór POMIĘDZY katolikami. Jak zauważył wyżej > ejkuraczek - czy o.bartoś nie tworzy "nowej nauki". W konsekwencji,czy uznaje > jeszcze podstawy wiary katolickiej. > Nie jest to tylko tzw. spór akademicki. Takie czy inne interpretacje moga > prowadzić /i prowadzą u wielu teologów/ do zanegowania fundamentów nauczania > Kościoła - sens dogmatów, prawdziwość prawd wiary /tu: dogmatów maryjnych, > realności obecności Chrystusa w Eucharystii/. Mysle,że pól biedy, gdyby Bartos wymyslił jakies nowe teorie,tezy, którym nalezaloby się z uwaga przyjrzec, poniuchac z prawa, z lewa, zestawić, rozważyc itp. natomiast autor widocznie tracąc grunt pod nogami chwycił sie przerobionych juz przez innych teologów, byłych czonków Koscioła tez i je dość bezmyslnie powtarza licząc na zachwyt tych ,którym Kosciól ,jego dogmaty i trudne wymagania nie na rekę. Tu nie ma nic nowego. Jesli ktoś wierzy komus kto nagle "odkrył",ze 2+2=5 to mozna mu najwyzej wspólczuc i się za niego modlic. Nawet na bicie w klawiature trochę szkoda czasu:( Choc moze i warto- nie sądze,aby taki narcyz jak on tego wszystkiego nie czytał. Odpowiedz Link Zgłoś