Dodaj do ulubionych

Tragedia na Filipinach...

18.02.06, 00:22
Dziwne. Zaprawdę. Bardzo to dziwne... Gadacie tyle o różnych pierdołach,
zwykle komentuję jako 200-800 osoba. A tu ginie około 2000 osób i nawet nikt
nie wysilił się na słowo komentarza...

Jest ponoć coś takiego jak empatia. Dzięki temu możemy wczuć się w sytuację
ludzi dotkniętych tragedią na całym świecie. W teorii.
Bo w praktyce lepiej wczuwamy się w "naszych" kilkadziesiąt ofiar, niż choćby
w tysiące za granicą. Skala nie ma znaczenia - ważne jest to, co jest blisko.

Jest to tym bardziej przykre, gdy się zestawi relacje medialne z miejsc
katastrof. Katowice (67 ofiar) - kilka dni non-stop na żywo. Morze Czerwone,
zatonięcie promu (1000 ofiar) - pierwsza wiadomość, dwa dni względngo szumu.
I wreszcie teraz - Filipiny (2000 ofiar) - któraś tam "ciekawostka" ze świata,
nawet mniej warta od "paktu stabilizacyjnego" i paru innych "ważnych" newsów.
Czy tych dziennikarzy całkiem już porąbało?

Podobno życie ludzkie ma jednaką wagę. I nie ma znaczenia czy to Polak, Arab,
czy Filipińczyk. W chwili tragedii wszyscy się dopominamy współczucia, pomocy
i zrozumienia. Pół świata interesowało się tragedią w Katowicach - może
odpłaćmy tym samym?

Pomijam całkowicie kwestie typu - "Po co wycinali lasy i spowodowali
katastrofę ekologiczną", "Po co mieszkali gdzie mieszkali" etc.
I oczywiste odpowiedzi typu: "Bo nie mieli co żreć", "Bo jakby się z gór
przeprowadzili na równiny, to i tak mogli zginąć od trzęsienia ziemi lub
tsunami" etc.
Nawet mi się nie chce o tym gadać. Nic to nie zmienia. Stało się i już.

Dlatego łączę się w bólu i współczuję. Liczę na to, że jak najwięcej ludzi
wyjdzie z tego cało. I że jeszcze kogoś uda się uratować...

Pozdrawiam i daję do myślenia...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka