Dodaj do ulubionych

W Unii boso, ale w ostrogach

21.02.06, 18:39

Czy moze mi ktos przytoczyc chociaz jedna poztywna opinie o tym rzadzie publikowana
w GW? Czy mamy do czynienia z monstrum rzadowym, czy tez z antyrzadowym zaslepieniem Gazety.
Apeluje do jej redaktorow, by nieco uwiarygodnili swe relacje i napisali o tym rzadzie cos pozytywnego.
Inaczej akcje Agory pojda jeszcze bardziej w dol.

Wac
Obserwuj wątek
    • 18261826www Nie w Unii ale w Polsce boso, ale w ostrogach 21.02.06, 18:55
      ....aby stac sie normalnym ,cywilizowanym,europejskim narodem,zyjacym w
      dobrobycie i cieszacyl wolnoscia jakie niesie demokracja ,musimy uporzadkowac
      nasz wlasny burdelik.Nie ten kto obiecuje przed wyborami zlote gory, ale ten
      ,ktory mowi prawde kim jestesmy, co mamy ,co soba reprezentujemy i ile musimy
      poswiecic aby w przyszlosci nasze dzieci mogly zyc godnie jak przystalo na
      czlowieka cywilizowanego.Wszystkie dziedziny zycia w Polsce sa chore ,badz
      wrecz niedorozwiniete.Wszyscy bez wyjatku musimy sie zmienic,musimy zmienic ta
      cholerna mentalnosc,ktora czyni z nas blaznow w oczach innych.
        • 18261826www Re: Nie w Unii ale w Polsce boso, ale w ostrogach 21.02.06, 20:31
          Masz jakies kompleksy?
          Bo ja nie?
          ============================================================================
          Istotnie mam kompleksy i to glebokie,jeden z wieszczow pisal :wstyd mi za
          tych,co nie majac wstydu zapomnieli ze u kresu groby nas zrownaja.
          Wstyd mi za nasz rodzimy,prostacki rasizm wypowiadany czesto przez poczciwych z
          gruntu ludzi.Wstyd mi kiedy na kazdym przejciu granicznym Polaka traktuja jak
          potencjalnego przestepce.Wstyd mi ,kiedy widze pijane polskie autobusy w
          miastach Europy.Wstyd mi kiedy widze rodaka ,ktorego zatrzymal za wykroczenie
          obcy policjant,rodak wciska mu flache ,sluzalczo mruzac jedno oko.
          Oj nazbieralo sie tych kompleksow!
          • dziecioroob Re: Nie w Unii ale w Polsce boso, ale w ostrogach 22.02.06, 14:46
            Chyba jednak masz zbyt dużo kompleksów.
            >>>>>>>>>Wstyd mi kiedy na kazdym przejciu granicznym Polaka traktuja jak
            >>>>>>>>>potencjalnego przestepce.
            To jednak Oni powinni się wstydzić za zbyt pochopne uogólnienia.
            >>>>>>>>>kiedy widze pijane polskie autobusy w miastach Europy
            Od kiedy autobus może być pijany?
        • dox1 Re: Nie w Unii ale w Polsce boso, ale w ostrogach 21.02.06, 20:47
          homophob_and_racist napisał:

          > masz jakies kompleksy ?
          > Bo ja nie ?

          Malpy tez niemaja kompleksow.


          > ja uwazam ze jestesmy duzo normalniejsi niz niektorzy 'przodownicy' juni
          > juropejskiej.

          Psychicznie chorzy nie zdaja sobie sprawy ze sa chorzy, oni tez uwazaja ze sa
          normarlniejsi.

          W pl to plaga! ta kolektywna schizofrenia fabrykowana przez KK !!!!!!!!!
      • dox1 Re: Nie w Unii ale.... JESZCZE POLSKA NIEZGINELA 21.02.06, 20:36
        18261826www napisał:

        > ....aby stac sie normalnym ,cywilizowanym,europejskim narodem,zyjacym w
        > dobrobycie i cieszacyl wolnoscia jakie niesie demokracja ,musimy uporzadkowac
        > nasz wlasny burdelik.Nie ten kto obiecuje przed wyborami zlote gory, ale ten
        > ,ktory mowi prawde kim jestesmy, co mamy ,co soba reprezentujemy i ile musimy
        > poswiecic aby w przyszlosci nasze dzieci mogly zyc godnie jak przystalo na
        > czlowieka cywilizowanego.Wszystkie dziedziny zycia w Polsce sa chore ,badz
        > wrecz niedorozwiniete.Wszyscy bez wyjatku musimy sie zmienic,musimy zmienic ta
        > cholerna mentalnosc,ktora czyni z nas blaznow w oczach innych.

        Mam nadzieje ze jest w PL mnustwo ludzi myslacych jak ty i ze was bedzie coraz
        wiecej.
    • eva15 Gdzie właściwie jest różnica?? 21.02.06, 19:30
      Ja za bardzo nie widzę różnicy w zachowaniach w stosunku do EU w wykonaniu
      poszczególnych rządów lub polityków. Miller też się swego czasu postawił
      niegorzej niż Jurgiel i doprowadził do zerwania rozmów, Rokita hamletyzował na
      całą Europę "Nicea albo śmierć", Cimoszewicz zapierał się jak żubr i wszystkich
      traktował sztywno i poejrzliwie. Jedyna duża różnica to to, że Kwaśniewski znał
      języki (kilka obcych) i Belka znał język (jeden obcy).
      • maruda.r Re: Gdzie właściwie jest różnica?? 21.02.06, 23:51
        eva15 napisała:

        > Ja za bardzo nie widzę różnicy w zachowaniach w stosunku do EU w wykonaniu
        > poszczególnych rządów lub polityków. Miller też się swego czasu postawił
        > niegorzej niż Jurgiel i doprowadził do zerwania rozmów
        > języki (kilka obcych) i Belka znał język (jeden obcy).

        **************************************

        To głupota Millera ma byc usprawiedliwieniem dla głupoty Marcinkiewicza?

        • eva15 Re: Gdzie właściwie jest różnica?? 22.02.06, 00:50
          maruda.r napisał:
          > To głupota Millera ma byc usprawiedliwieniem dla głupoty Marcinkiewicza?

          Naturalnie, że nie. Mnie chodzi o coś innego. Tak jedni jak i drudzy robią
          podobne błędy i raczej marnie rozgrywają Unię. Już od dawna. Ale GW piętnuje
          tylko tych drugich. Tak się zachowując GW niejako automatycznie wysyła mnie na
          barykady niechcący w obronie kaczych rządów. Bo ja bardziej od Kaczorów nie
          lubię manipulacji. I dla mnie zupełnie nie gra roli z jakiego obozu ona
          aktualnie pochodzi..
        • eva15 zna nieszczęśniku, zna 22.02.06, 01:20
          Biedaczyno, wiem o czym piszę, miałam okazję być z Kwaśniewskim w
          miądzynarodowej interakcji. Zna, faktycznie zna języki, i NALEZY mu to przyznać
          uczciwie. Przechodził dość swobodnie z polskiego na angielski (niezły) rosyjski
          (dobry)i niemiecki (kulawy, ale jednak). Kaczyński może pomarzyć.
          • bart_canada Honey, jezeli tobie imponuja jezyki Kwasniewskiego 22.02.06, 01:47
            to tylko pogratulowac twojej znajomosci 'miądzynarodowych'
            standardow 'interakcji'(?) Jego angielski to nieco tylko
            lepsze dukanie z prowincjonalnym akcentem i cala kolekcja
            typowych polskich bledow - zachowujac twoja gradacje, jego
            niemiecki musi byc nawet gorszy od mojego.

            Fakt, ze Kaczynski jest jeszcze wiekszym betonem, ale to
            zupelnie tak jak porownywac ciebie z meerkatem, drobne roznice sa,
            ale ogolnie dno.
            • eva15 imponująca ignorancja 22.02.06, 02:00
              widzisz biedaku, nie kapujesz do czego służą przymiotniki w ojczystym języku,
              po co istnieje ich stopniowanie i co ono WYRAZA. Czytasz NIE rozumiejąc, ale za
              to pleciesz tonem znawcy o językach obcych w cudzym wykonaniu. Spij dobrze, i
              myśl co życzysz, jesteś hermetyczny.
            • koloratura1 Re: Honey, jezeli tobie imponuja jezyki Kwasniews 22.02.06, 13:00
              bart_canada napisał:

              > Jego angielski to nieco tylko
              > lepsze dukanie z prowincjonalnym akcentem i cala kolekcja
              > typowych polskich bledow

              Bzdura!

              Kwaśniewski zupełnie przyzwoicie mówi po angielsku. Na pewno nie jak rodowity
              Anglik, ale nie gorzej niż "średnia światowa" polityków. Naprawdę nie ma się
              czego wstydzić.
              Wprawdzie nie mam i nigdy nie miałam koneksji Ewy, ale od lat jestem starszym
              wykładowcą tego języka na wyższej uczelni oraz dysponuję (międzynarodowym)
              certyfikatem egzaminatora z tego języka. (Wspominam o tym nie - żeby się
              pochwalić, ale po to, żeby umotywować moje kompetencje co do ferowania ocen.)
              • eva15 Re: Honey, jezeli tobie imponuja jezyki Kwasniews 22.02.06, 15:00
                Ponadto potrafi on (Kwaśniewski) przechodził w miarę płynnie w rozmowie z
                jednego języka na drugi. W grupie międzynarodowej radzi sobie całkiem nieźle
                BEZ tłumacza. Tez trochę, choć nie tak wiele jak ty, mogę to ocenić. Obok mojej
                pracy zdarzyło mi się przez lata musieć intensywnie godzinami consequtiv
                łumaczyć. Wiem również, że to niełatwe żonglować przed "wścibską" grupą pełną
                pytań dwoma językami, a co dopiero trzema na raz..
              • bart_canada Re: Honey, jezeli tobie imponuja jezyki Kwasniews 22.02.06, 17:41
                "średnia światowa" polityków nie jest dla mnie poziomem odniesienia. Czy
                wliczasz do sredniej Kazakhstan i Myanmar? Dla mnie poziomem odniesienia jest
                powiedzmy polityk z Francji/Quebec czy Skandynawii, a Kwasniewski odstaje
                znaczaco od tego towarzystwa. Mowi z akcentem i robi bledy gramatyczne, jak do
                cholery nie mogles tego zauwazyc? Co do rosyjskiego i niemieckiego nie moge sie
                wypowiadac bo nie slyszalem, ale nawet nasza dyzurna Besserwisserin, evunia
                sklasyfikowala je nizej. W ten sposob to ja mowie 'niezle' w 9 jezykach.

                A co do starszych wykladowcow jezykow: w polskich warunkach nie jest to zadna
                miara jakosci, nawet poparta miedzynarodowym certyfikatem. Znalem paru takich
                jak jeszcze mieszkalem w Polsce (UL) i strasznie mi imponowali - do momentu
                wizyty w kraju po dekadzie nieobecnosci.
                • koloratura1 Re: Honey, jezeli tobie imponuja jezyki Kwasniews 22.02.06, 21:51
                  bart_canada napisał:

                  > "średnia światowa" polityków nie jest dla mnie poziomem odniesienia. Czy
                  > wliczasz do sredniej Kazakhstan i Myanmar?

                  Nie zdarzło mi się słyszeć Kazacha mówiącego po angielsku (oprócz paru moich
                  studentów, studiujących w Polsce różne kierunki; rzeczywiście - nie byli zbyt
                  dobrzy z angielskiego), a o czymś takim jak Myanmar - pierwsze słyszę ( co,
                  zapewne, jest moim problemem, pt, kiepska znajomość geografii). Zatem -
                  odpowiedź na Twoje pytanie brzmi - nie, nie ich akurat miałam na myśli.

                  > Dla mnie poziomem odniesienia jest
                  > powiedzmy polityk z Francji/Quebec czy Skandynawii,

                  Polityka z Quebeck (Kanada)należy uznać za native speakera (którym Kwasniewski w
                  żadnym wypadku nie jest), jako że będzie to osoba bilingual (ang + franc.).
                  Zatem - nie może być punktem odniesienia w tej dyskusji.
                  Co do polityków francuskich, tych z Francji (jest taki kraj, w Europie, wiesz?)
                  - Kwaśniewski na pewno im nie ustępuje. Masz rację wyłącznie gdy idzie o
                  Skandynawów; oni nawet w domach, na codzień, często posługują się angielskim. Co
                  w żadnym wypadku nie stanowi normy ani europejskiej, ani światowej.

                  > a Kwasniewski odstaje
                  > znaczaco od tego towarzystwa.

                  Wyłącznie od native speakerów oraz Skandynawów. Od reszty polityków światowych -
                  nie odstaje.

                  > Mowi z akcentem i robi bledy gramatyczne,

                  Jak każdy nie-native speaker, (w sumie - nie takie znów rażące).

                  > jak do cholery nie mogles tego zauwazyc?

                  Po co to chamstwo? Czyżby brało się z braku argumentów?

                  > Co do rosyjskiego i niemieckiego nie moge sie
                  > wypowiadac bo nie slyszalem, ale nawet nasza dyzurna Besserwisserin, evunia
                  > sklasyfikowala je nizej. W ten sposob to ja mowie 'niezle' w 9 jezykach.

                  Szczerze gratuluję.

                  > A co do starszych wykladowcow jezykow: w polskich warunkach nie jest to zadna
                  > miara jakosci, nawet poparta miedzynarodowym certyfikatem. Znalem paru takich
                  > jak jeszcze mieszkalem w Polsce (UL) i strasznie mi imponowali - do momentu
                  > wizyty w kraju po dekadzie nieobecnosci.

                  Wybacz, ale byłoby poniżej mojej godności osobistej próbować Cię przekonywać o
                  moich kompetencjach. Zresztą akurat nie Ty będziesz je weyfikował.
                  • bart_canada Re: Honey, jezeli tobie imponuja jezyki Kwasniews 22.02.06, 22:35
                    > Polityka z Quebeck (Kanada)należy uznać za native speakera (którym

                    Taaa, ten bilingual Quebec to tylko teoria. Wystarczylo spojrzec na akcent
                    Chretiena. French Canadians czesto w ogole nie mowia po angielsku mimo lat
                    nauki w szkole i vice versa.

                    > Wyłącznie od native speakerów oraz Skandynawów. Od reszty polityków
                    światowych nie odstaje.

                    A wiec twoje kryterium znajomosci jezyka to sredniaki i to jeszcze politycy?
                    Brawo, nie ma to jak rownac do najlepszych. Powtarzam: znajmosc jezykow
                    Kwasniewskiego moze zaimponowac Polakom, z ktorych 70% jest analfabetami
                    funkcjonalnymi nawet w swoim wlasnym jezyku. Jezeli ktos potrafi cos tam
                    powiedziec w obcym to jest juz wielkie halo. Kwasniewskiego slyszalem jak mowil-
                    nie bylem specjalnie zauroczony i zaloze sie, ze nie potrafilby napisac nawet
                    krotkiego eseju bez 'welcome in Poland' i innych kwiatkow. Kryterium znajomosci
                    jezyka do cztery elementy, z ktorych jeden ma na trojke, drugi moze na czworke.
                    Reszta na 100% to dwoja (czytanie i pisanie).

                    > > jak do cholery nie mogles tego zauwazyc?
                    >
                    > Po co to chamstwo? Czyżby brało się z braku argumentów?

                    Alez delikatny/a jestes, i dalej:

                    > Wybacz, ale byłoby poniżej mojej godności osobistej próbować Cię przekonywać o
                    > moich kompetencjach. Zresztą akurat nie Ty będziesz je weyfikował.

                    To po co do cholery sie zaczales/as chwalic?
                  • eva15 do koloratura1 22.02.06, 23:52
                    To co bard-camnada wyprawia to dość typowe dla niektórych Polaków na emigracji.

                    Dla tego typu ludzi jest niemiłym szokiem odkrycie, mimo lat i nauki nigdy nie
                    będą tak mówić jak native speaker. Swoje kompleksy/urazy próbują leczyć
                    wskazując, że Polacy w PL JESZCZE gorzej mówią po angielsku/niemiecku/francusku
                    itd.
                    N aogół jest to rzecz jasna prawdą. Ale mądrale zapominają przy tym, że o ile
                    dla nich - emigrantów- to dziś codzienny, niejako nowy język ojczysty,
                    dla Polaków w Polsce to TYLKO i WYŁACZNIE używany od czasu do czasu język OBCY.
    • homophob_and_racist Re: W Unii boso, ale w ostrogach 21.02.06, 20:07
      'Wybiorcza' napisze pozytywnie o tym rzadzie wtedy kiedy 'New York Slimes'
      napisze pozytywnie o G W Bushu, czyli nigdy !
      Wybiorcza uwaza ze powinnismy sie klaniac w pas i czolgac w jelitach grubych
      homosocjalistycznych eurolewakow.
      Nie dociera do ich tepych lbow ze licza sie tylko z tymi ktorzy twardo bronia
      swego i szanuja samych siebie.
      • ddaa Re: W Unii boso, ale w ostrogach 22.02.06, 11:58
        Ja podam. Obniżenie akcyzy za paliwo do najniższego poziomu (o co juz się burzy
        UE) i spadek dzięki twemu ceny zza litr Pb 95 o ok. złotówkę w porównaniu do
        szczytowych cen w ubiegłym roku.
    • koloratura1 Re: W Unii boso, ale w ostrogach 22.02.06, 12:41
      timoszyk napisał:

      >
      > Czy moze mi ktos przytoczyc chociaz jedna poztywna opinie o tym rzadzie
      > publikowana w GW?

      Trudno będzie...

      > Czy mamy do czynienia z monstrum rzadowym, czy tez z
      > antyrzadowym zaslepieniem Gazety.

      Raczej to pierwsze.

      > Apeluje do jej redaktorow, by nieco uwiarygodnili swe relacje i napisali o tym
      > rzadzie cos pozytywnego.

      Nie da się tego napisać. Z tego zadania mógłby się wywiązać wyłącznie Nasz Dziennik.

      > Inaczej akcje Agory pojda jeszcze bardziej w dol.

      Bardzo wątpię.
    • lavender.dk Re: W Unii boso, ale w ostrogach 22.02.06, 13:44
      Wyciagniecie z lamusa "kompromisu luksemburskiego" samo w sobie nie jest niczym
      zlym, pod warunkiem, ze sluzy rzeczywiscie waznym interesom danego panstwa. tan
      np. zrobila w 1992 r. Francja szantazujac pozostale panstwa w sprawie
      podpisania przez Wspolnote porozumienia rolnego z USA w ramach GATT. Czy
      zablokowanie reformy rynku cukru - korzystne dla pewnej grupy rolnikow, a wbrew
      interesom milionow zjadaczy cukru, ciastek, itp. i przemyslu spozywczego -
      jesttakim waznym interesem? Mam watpliwosci...
    • ggronik Re: W Unii boso, ale w ostrogach 23.02.06, 07:42
      Jeśli ten rząd zrobi coś dobrego to na pewno zostanie w GW pochwalony, nie
      martw się. Ale rzecz w tym, że tego nie robi. Dajmy mu szansę, a potem
      proponujmy mediom, żeby to pochwaliły :)))

      Brak koordynacji ze strony premiera polskich działań w Unii jest bardzo zły i
      jest faktem. Ale widocznie premier naprawdę nie podejmuje tych kluczowych
      decyzji, albo nie chce. Ale coś wydaje mi sie, że to pierwsze. Niestety.

      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka