slayer_fan Stroi się w szaty wolnorynkowca 16.03.06, 00:47 "... Bankowy Nadzór socjalizmu Szkopuł jednak w tym, iż w sektorze bankowym dominuje socjalizm, a wolny rynek jest w nim dawkowany w niewielkich ilościach, do czego także przyczynił się obecny szef NBP, gdy był jeszcze ministrem finansów i posłem. - W bankowości mamy bardzo mało zasad wolnego rynku. Sektor bankowy był "świętą krową" przez ostatnie 16 lat. Rządzący i ustawodawcy zawsze przedkładali interes banków ponad interes klienta. Kiedy banki z własnej winy wpadały w kłopoty, to parlament przyjmował ustawę o ich restrukturyzacji - bez ogródek przyznaje dr Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha. Podaje przy tym przykład z ostatnich dni, gdy Komisja Nadzoru Bankowego z prezesem Balcerowiczem na czele chce utrudnić obywatelom branie kredytów hipotecznych w walutach obcych i to pod pozorem ochrony interesów konsumentów. –- Takie działanie to kolejna próba ograniczenia konkurencji w bankowości, bo najwięcej kredytów na zakup mieszkania w obcych walutach udzielają małe banki, które są bardziej elastyczne. Duże banki wolą udzielać drogich kredytów w złotówkach. Ograniczenia proponowane przez KNB to ograniczenie wolnego rynku - nie ma wątpliwości Gwiazdowski. Według niego, ostatnie 15 lat działalności Komisji Nadzoru Bankowego to same niepowodzenia i zaprzeczanie zasadom wolnego rynku. Niekonstytucyjne prawo Balcerowicza Prezes NBP Leszek Balcerowicz, choć teraz przywdziewa szaty obrońcy prawa, to jednak 17 lat temu jako minister finansów i wicepremier nie miał skrupułów złamać konstytucji. W grudniu 1989 roku ministerstwo finansów, kierowane przez Balcerowicza, zaprojektowało i przeforsowało w Sejmie ustawę o uregulowaniu stosunków kredytowych, która w sposób odgórny zmieniła treść zawartych wcześniej między klientami a bankami umów kredytowych. - Ta ustawa była jawnym pogwałceniem Konstytucji, lecz w tym rewolucyjnym zapale nikt sobie głowy praworządnością nie zaprzątał, a poprzez tę bezprawną ustawę bardzo wielu rolników, którzy dziś stanowią żelazną gwardię Samoobrony, znalazło się w sytuacji takiej, że nie było w stanie spłacić podwyższonych ustawowo rat kredytów. Jednak wtedy trzeba było ratować banki nie prawo - stwierdza prezydent Centrum im. Adama Smitha. Teraz wojna wywołana przez prezesa Balcerowicza może przenieść się do Sejmu, a kolejnymi starciami będą przesłuchania przed komisją śledczą, która ma wyjaśnić kulisy sprzedaży kilku banków i działalności NBP, a o której powołaniu już wkrótce ma zdecydować Sejm. Czy jednak spowoduje to odejście Balcerowicza, czy tylko przyspieszy jego powrót do polityki? ..." www.nczas.com/?a=show_article&id=3029 Odpowiedz Link Zgłoś
elet look this: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=WyxEdbys" targe 16.03.06, 00:50 Odpowiedz Link Zgłoś
elet tym razem sie udalo, link w srodku :) 16.03.06, 00:52 www.youtube.com/watch?v=WyxEdbyswKA Odpowiedz Link Zgłoś
ginlo moze lekturka na noc 16.03.06, 01:39 www.federalreserve.gov/boarddocs/speeches/2000/20001024.htm Odpowiedz Link Zgłoś
rocznik_74 Odwalcie sie od Leszka!!! 16.03.06, 00:57 Zostal mianowany przez demokratycznie wybranego prezydenta! Robi jak umie, zapewniam ze jego nastepca w stylu Tereski L. (o ktorej nikt juz nie chce pamietac) dopiero Wam da popalic - bo odczujecie to na wlasnej kieszeni. Balcerowicz ma niewatpliwie racje w tym ze bogaci inwestuje w rozne instrumenty a osczednosci bankowe biednych [przeciwnikow L.B.] zezre inflacja. To jak z tym pilowaniem galezi na ktorej sie siedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
ginlo A moze troche pokory i lektur wiecej 16.03.06, 01:40 www.federalreserve.gov/boarddocs/speeches/2000/20001024.htm Odpowiedz Link Zgłoś
verey Re: niezaleznosc vs. "niezaleznosc" 16.03.06, 00:59 Przeczytalem i uwazam, ze to jest bardzo dobry glos pomagajacy zrozumiec jaka jest konieczna rownowaga pomiedzy "niezaleznoscia" a "odpowiedzialnoscia" banku centralnego.Pomaga mi ten artykul zrozumiec,ze wypowiedzi i plany pana Balcerowicza sa nie tylko wyrazem jego braku zrozumienia i wyksztalcenia ale i objawem ciagot antydemokratycznych. Pan Balcerowicz chcialby byc przed nikim nieodpowiedzialny za swoje dzialania, podczas gdy praktyka demokracji jest odpowiedzialnosc przez wyborcami i ich emanacja, parlamentem i rzadem.Nie dziwi mnie to w przypadku pana Balcerowicza, ktory sie doktoryzowal w temacie centralnego zarzadzania gospodarka i najwidoczniej teraz moze tamte oblakane idee wprowadzac w zycie, centralnie i bez kontroli sterujac ekonomia poprzez bank centralny.Szczwana gapa! Sytuacja wydaje mi sie ciezka, bo walka z i zmiana takich infatylnie - ignoranckich osob jest w interesie Polski , a z drugiej politycy ktorzy walcza z panem Balcerowiczem nie wydaja sie obiecywac glebszego zrozumienia dla sluzby panstwu i obywatelom.Nie mniej krytykowania pana Balcerowicza nie oznacza bycia PiS-owcem, Lepperowcem czy czyms innym.Oznacza tyle co jest- niezgode na rzady komunistycznego karierowicza i jego wykladnie zrozumienia czym jest rzadzenie. Moze bys mogl przetlumaczyc ten tekst do szerszego uzytku?Ja dziekuje, ze go znalazles i przedstawiles. Odpowiedz Link Zgłoś
ginlo Chetnie, ale wlasnie pakujesie na narty 16.03.06, 01:22 Moze po weekendzie, na razie Polska musi przegrac z moim wypoczynkiem. Jak masz chwile to wrzuc go gdzies na forum do nowych artykulow. Niewiele, ale moze troche wyborcy "elitarnego" PO zmadrzeja. Tym razme trzymam kciuki za PiS, bo ta fuzja to wynik lenistwa UOKiK, ale nie powod, zeby sie poddawac. I na to, ze ona doprowadzi do zasilnej koncetracji tez sa mocne argumenty. Tylko troche czasu potrzebuje na obliczenia. Ale nawet jak to poslesz znajomym to tez cos. Pzdr eurozerca ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
verey Re: Chetnie, ale wlasnie pakujesie na narty 16.03.06, 01:25 Mam wrazenie, ze angielska wersja artykulu ktory zamiesciles gdzies zniknela... Odpowiedz Link Zgłoś
ginlo Pan moderator lubi Balcerowiczowski pluralizm 16.03.06, 01:32 i wykasowal mi post To ja go powtorze dla Pana i odradzam kolejna kasacje, bo moge o to zrobic dosc skuteczna awanturei nawet redaktor Gadomski nie pomoze. Pozdrawiam Remarks by Governor Laurence H. Meyer At the University of Wisconsin, LaCrosse, Wisconsin October 24, 2000 The Politics of Monetary Policy: Balancing Independence and Accountability It is widely believed, at least among central bankers, that "independence" is a prerequisite for achieving the goals that traditionally have been assigned to central banks--specifically for achieving price stability. "Independence" does not mean literally independence from government, because central banks here and abroad are almost always part of government. The relationship of central banks to the rest of government is, in practice, therefore much more complex than the term "independence" might suggest. The motivation for granting independence to central banks is to insulate the conduct of monetary policy from political interference, especially interference motivated by the pressures of elections to deliver short-term gains irrespective of longer-term costs. The intent of this insulation is not to free the central bank to pursue whatever policy it prefers--indeed every country specifies the goals of policy to some degree--but to provide a credible commitment of the government, through its central bank, to achieve those goals, especially price stability. Even a limited degree of independence, taken literally, could be viewed as inconsistent with democratic ideals and, in addition, might leave the central bank without appropriate incentives to carry out its responsibilities. Therefore, independence has to be balanced with accountability--accountability of the central bank to the public and, specifically, to their elected representatives. It is important to appreciate, however, that steps to encourage accountability also offer opportunities for political pressure. The history of the Federal Reserve's relationship to the rest of government is one marked by efforts by the rest of government both to foster central bank independence and to exert political pressure on monetary policy. The purpose of this paper is to clarify the relationship of central banks within government, to explain the nature, degree of, and rationale for the independence afforded to many central banks--with a special focus on the role of the Federal Reserve within the U.S. government--and to discuss the balancing of independence and accountability in principle and in practice. Independence The dictionary defines independence as being free from the influence, guidance, or control of another or others. As applied to central banks, that translates into being free from the influence, guidance, or control of the rest of government, meaning both the executive and legislative branches in the United States. It is useful to distinguish two types of independence for central banks: goal independence and instrument independence. If a central bank is free to set the final objectives for monetary policy, it has goal independence. If a central bank is free to choose the settings for its instruments in order to pursue its ultimate objectives, it has instrument independence. Most central banks have specific legislative mandates and therefore do not have goal independence. Thus the "independence" of "independent" central banks is instrument independence under which the central bank has authority to choose settings for its instruments in order to pursue the objectives mandated by the legislature, without seeking permission from, or being overturned by, either the executive or the legislature. However, countries vary considerably in the specificity of the mandated goals and hence in the degree of discretion of central banks in the conduct of monetary policy. The Need for Independence Central bank independence is designed to insulate the central bank from the short-term and often myopic political pressures associated with the electoral cycle. Elected officials have incentives to deliver benefits before the next election even if the associated costs might make them undesirable from a longer-term perspective. This phenomenon has been called the political business cycle in which pre-election stimulus leads to higher inflation followed by monetary restraint after the election. On the other hand, it appears that elected officials in many countries apparently understood the incentives under which they operate and have structured charters for their central banks that, in effect, tie their own hands--that is, limit political interference with monetary policy to enhance the prospects of achieving and maintaining price stability. Nevertheless, the urge to exert political pressure--to support the objectives of the Administration as well as those of the Congress, to take the U.S. case, and other times to support the re-election of the President or of congressional incumbents--sometimes becomes irresistible. At such times, the tradition of independence at the Fed, the leadership of its Chairman, the influence of long terms for governors, and the presence of Reserve Bank presidents on the Federal Open Market Committee (FOMC) become especially important. In addition, budget priorities and monetary policy objectives can be in conflict. The executive branch generally wants to keep the cost of servicing its debt low, and this preference might be at odds with the need for monetary policy to vary interest rates to maintain price stability. This tension has been present during both World Wars and for several years following World War II. Finally, especially in countries where debt markets are not well developed, central banks might be called upon to finance budget deficits by printing money, again interfering with maintaining price stability. The Federal Reserve, for example, was asked to directly underwrite government debt during World War I but a statutory prohibition on directly purchasing government debt was later added to the Federal Reserve Act. Some have worried that even an independent central bank could succumb to the temptation to stimulate the economy today at the expense of higher inflation in the future. This is referred to as the problem of time inconsistency. That is, the central bank has an incentive to commit itself to price stability and then to renege on this promise in order to gain employment in the short run with relatively little initial sacrifice in the form of higher inflation. In the long run inflation would rise and the central bank would either have to tolerate the higher rate of inflation or push output below potential for a while to restore price stability. Once the public understood this process, moreover, it would expect higher inflation, so that, in the longer run, the result could be higher inflation without any short-run gain in output. Several solutions to the time inconsistency problem have been offered. First, the rest of government could impose a rule on the central bank, restricting its ability to play the game described above. The rule would ensure a credible commitment to price stability, thereby anchoring the public's expectations and removing the inflationary bias that otherwise might result. Second, the government could appoint conservative central bankers--central bankers with a greater commitment to price stability than the public--and thereby offset the inflationary bias that would otherwise arise. Third, central bankers could be forced to operate under performance or incentive contracts, whereby they could be penalized for failure to maintain price stability. The Governor of the Bank of New Zealand operates under such a performance contract; he can be removed from office for failure to achieve his inflation target. I have never found the literature on time inconsistency particularly rel Odpowiedz Link Zgłoś
ginlo Wolnosc slowa w GW i CASEtransparentnosc 16.03.06, 01:34 Dzieki, takie rzeczy mozna znalez przez cash googla, pokazac Ci smieszny trick, taka pulpka na moderatorow i CASE np. i dowod na manipulacje genialnych informatykow hehe 72.14.203.104/search?q=cache:84p0PM9-VdwJ:www.case.com.pl/strona--ID-o_case_sponsorzy,nlang-19.html+sponsorzy+site:case.com.pl&hl=pl&gl=pl&ct=clnk&cd=1 Odpowiedz Link Zgłoś
ginlo niezalzenosc vs. "niezalenosc" 16.03.06, 01:36 Buraku administratorze bedziesz mial mnie na sumieniu, przez to usuwanie, nie wyspie sie i moge zasnac jutro w drodze na narty. Remarks by Governor Laurence H. Meyer At the University of Wisconsin, LaCrosse, Wisconsin October 24, 2000 The Politics of Monetary Policy: Balancing Independence and Accountability It is widely believed, at least among central bankers, that "independence" is a prerequisite for achieving the goals that traditionally have been assigned to central banks--specifically for achieving price stability. "Independence" does not mean literally independence from government, because central banks here and abroad are almost always part of government. The relationship of central banks to the rest of government is, in practice, therefore much more complex than the term "independence" might suggest. The motivation for granting independence to central banks is to insulate the conduct of monetary policy from political interference, especially interference motivated by the pressures of elections to deliver short-term gains irrespective of longer-term costs. The intent of this insulation is not to free the central bank to pursue whatever policy it prefers--indeed every country specifies the goals of policy to some degree--but to provide a credible commitment of the government, through its central bank, to achieve those goals, especially price stability. Even a limited degree of independence, taken literally, could be viewed as inconsistent with democratic ideals and, in addition, might leave the central bank without appropriate incentives to carry out its responsibilities. Therefore, independence has to be balanced with accountability--accountability of the central bank to the public and, specifically, to their elected representatives. It is important to appreciate, however, that steps to encourage accountability also offer opportunities for political pressure. The history of the Federal Reserve's relationship to the rest of government is one marked by efforts by the rest of government both to foster central bank independence and to exert political pressure on monetary policy. The purpose of this paper is to clarify the relationship of central banks within government, to explain the nature, degree of, and rationale for the independence afforded to many central banks--with a special focus on the role of the Federal Reserve within the U.S. government--and to discuss the balancing of independence and accountability in principle and in practice. Independence The dictionary defines independence as being free from the influence, guidance, or control of another or others. As applied to central banks, that translates into being free from the influence, guidance, or control of the rest of government, meaning both the executive and legislative branches in the United States. It is useful to distinguish two types of independence for central banks: goal independence and instrument independence. If a central bank is free to set the final objectives for monetary policy, it has goal independence. If a central bank is free to choose the settings for its instruments in order to pursue its ultimate objectives, it has instrument independence. Most central banks have specific legislative mandates and therefore do not have goal independence. Thus the "independence" of "independent" central banks is instrument independence under which the central bank has authority to choose settings for its instruments in order to pursue the objectives mandated by the legislature, without seeking permission from, or being overturned by, either the executive or the legislature. However, countries vary considerably in the specificity of the mandated goals and hence in the degree of discretion of central banks in the conduct of monetary policy. The Need for Independence Central bank independence is designed to insulate the central bank from the short-term and often myopic political pressures associated with the electoral cycle. Elected officials have incentives to deliver benefits before the next election even if the associated costs might make them undesirable from a longer-term perspective. This phenomenon has been called the political business cycle in which pre-election stimulus leads to higher inflation followed by monetary restraint after the election. On the other hand, it appears that elected officials in many countries apparently understood the incentives under which they operate and have structured charters for their central banks that, in effect, tie their own hands--that is, limit political interference with monetary policy to enhance the prospects of achieving and maintaining price stability. Nevertheless, the urge to exert political pressure--to support the objectives of the Administration as well as those of the Congress, to take the U.S. case, and other times to support the re-election of the President or of congressional incumbents--sometimes becomes irresistible. At such times, the tradition of independence at the Fed, the leadership of its Chairman, the influence of long terms for governors, and the presence of Reserve Bank presidents on the Federal Open Market Committee (FOMC) become especially important. In addition, budget priorities and monetary policy objectives can be in conflict. The executive branch generally wants to keep the cost of servicing its debt low, and this preference might be at odds with the need for monetary policy to vary interest rates to maintain price stability. This tension has been present during both World Wars and for several years following World War II. Finally, especially in countries where debt markets are not well developed, central banks might be called upon to finance budget deficits by printing money, again interfering with maintaining price stability. The Federal Reserve, for example, was asked to directly underwrite government debt during World War I but a statutory prohibition on directly purchasing government debt was later added to the Federal Reserve Act. Some have worried that even an independent central bank could succumb to the temptation to stimulate the economy today at the expense of higher inflation in the future. This is referred to as the problem of time inconsistency. That is, the central bank has an incentive to commit itself to price stability and then to renege on this promise in order to gain employment in the short run with relatively little initial sacrifice in the form of higher inflation. In the long run inflation would rise and the central bank would either have to tolerate the higher rate of inflation or push output below potential for a while to restore price stability. Once the public understood this process, moreover, it would expect higher inflation, so that, in the longer run, the result could be higher inflation without any short-run gain in output. Several solutions to the time inconsistency problem have been offered. First, the rest of government could impose a rule on the central bank, restricting its ability to play the game described above. The rule would ensure a credible commitment to price stability, thereby anchoring the public's expectations and removing the inflationary bias that otherwise might result. Second, the government could appoint conservative central bankers--central bankers with a greater commitment to price stability than the public--and thereby offset the inflationary bias that would otherwise arise. Third, central bankers could be forced to operate under performance or incentive contracts, whereby they could be penalized for failure to maintain price stability. The Governor of the Bank of New Zealand operates under such a performance contract; he can be removed from office for failure to achieve his inflation target. I have never found the literature on time inconsistency particularly relevant to central banks. Surely central bank Odpowiedz Link Zgłoś
gumienny Maci i kit wciska 16.03.06, 01:07 Jeremiady na temat filozofii, patologii, socjalizmu, wymienialnosci pieniadza, oszczednosciach biedoty, despotyzmie, wolnosci jednostki..... Nic o wlasnym konflikcie interesow, i braku wlasnej bezstronnosci ze wzgledu na radykalne poglady polityczne ktore glosi wszem i wobec. Nie ma zdania i nie dyskutuje o gigantycznej fuzji i eliminacji konkurencji w Polsce wbrew wczesniejszemu kontraktowi. Insynuuje, ze wszyscy poza nim to zazdrosnicy, ktorzy tylko pilnuja zeby sie ktos nie wzbogacil. Twierdzi, ze nie kieruje sie osobistym interesem, ale wszystkich swoich przeciwnikow politycznych o to wlasnie oskarza. Lze, kiedy udaje, ze ochrona konkurencji czy anti-trust to nie problem (wbrew oczywistym regulacjom na calym swiecie) i woli zamiast tego wyglaszac kazania o wolnosci i okrutnym despotyzmie, oskarzajac przeciwnikow politycznych o zamach na oszczednosci obywateli. Kompromitacja. Odpowiedz Link Zgłoś
nick.crestone Balcerowicz wyprowadził z Polski 200 miliardów $ 16.03.06, 01:42 Ja powszechnie wiadomo, pan Balcerowicz zrobił doktorat z ekonomii politycznej socjalizmu u znanego teoretyka tej dziedziny, profesora Pohorille z SGPiS, który dowiódł teoretycznie wyższości centralnego planowania nad wolnym rynkiem i był jednym z architektów gospodarczego bankructwa PRL. Dalsza kariera zawodowa dr. Balcerowicza polegała na kształceniu podobnych mu teoretyków ekonomii socjalistycznej w IPPM-L (Instytut Podstawowych Problemów Marksizmu- Leninizmu) przy KC PZPR, aż w ramach przygotowań do tzw. Okrągłego Stołu "strona rządowa" wysłała Balcerowicza na kilkumiesięczne szkolenie do Harvardu, gdzie Jeffrey Sachs przeszkolił go, jak stosuje sie tzw. "terapię szokową" i stabilizuje walutę kosztem likwidacji lokalnej gospodarki, i kto ma na tym zyskać. Po powrocie z USA Balcerowicz rozpoczął działalność od wprowadzenia sztywnego kursu złotówki w stosunku do dolara, z oprocentowaniem w wysokości 36% miesiecznie (!!!). Ta ustawiona przez niego pompa wyssała z kraju około 200 miliardów dolarów w formie odsetek od spekulacyjnego kapitału zagranicznego, który jak tsunami naplynąl do Polski z banków kierowanych przez mocodawców Jeffreya Sachsa. Skąd Balcerowicz, Rosati, Kuczyński etc, wzieli 200 miliardów w biednym kraju,żeby wypłacić odsetki? Ano, sprzedalo sie polski majątek - banki, zakłady ubezpieczeniowe, fabryki, przetwornie żywności, telekomunikacje itd., i odsetki wypłaciło. Mechanizm ten opisał Jerzy Przystawa w artykule napisanym kilka lat temu na marginesie procesu FOZZ: mazowsze.kraj.com.pl/1068213420,75203,.shtml Niedawno temat ten powrócił na krótko podczas procesu Żemka i Chim, ale został natychmiast wyciszony przez tzw. media. Można sie domyslać, że opisany wyżej mechanizm drenażu polskiego majątku stal sie także źródłem fortun Kulczyka i podobnych. Osobiście zresztą uważam, że Kulczyk nie ma żadnego własnego majątku, a jest tylko firma-"słupem" firmującym majątek post-komunistycznej mafii i służb specjalnych PRL i obecnych, głównie WSI. Teraz nadchodzi czas rozliczeń, i mafia Balcerowicza, Tuska, Bieleckeigo, Olechowskiego i podobnych broni się wszelkimi metodami, przy ujadaniu agentów wpływu w mediach i pożytecznych idiotów na sali Sejmu (wystarczy wsłuchać się w okrzyki posłów SLD i PO). Odpowiedz Link Zgłoś
fyrlok Re: Wolny rynek to nie patologia 16.03.06, 01:57 Dziendobry Panu, Panie Profesorze! Jestem panskim "fanem", zarówno odnosnie fachowej wiedzy, jak i systematyki/konsekwencji oraz stylu dzialania. Ale tez co do panskiej osobistej dyscypliny. Podziwiam. Notabene: Czy Pan jeszcze tyle biega ? Mens sana...... :) uklony! "Slonski Fyrlok" ekonomista/informatyk Odpowiedz Link Zgłoś
ginlo Re: Wolny rynek to nie patologia 16.03.06, 02:47 Lekturak dal fana www.federalreserve.gov/boarddocs/speeches/2000/20001024.htm Odpowiedz Link Zgłoś
corleonne IIIRP tak jest panstwem prawa,jak pieklo to niebo 16.03.06, 01:59 "Niepodległość odzyskana w 1989 r. umożliwiła Polsce przemiany, których najgłębszą istotą jest przechodzenie od socjalistycznego państwa bezprawia do państwa prawa". --- Zdaje sie ze p. Balcerwicz nie jest w stanie zrozumiec tego, co jest jasne dla kazdego Polaka i nie tylko Polaka,ze IIIRP zostala zbudowana na gigantycznym przekrecie, na grabiezy przez krajowe i zagranieczne mafie calego majatku narodowego, na puszczeniu Polakow z torbami i zamienieniu Polski w kolonie. Jesli ten pan nadal tego ne rozumie, to znaczy, ze NIGDY niczego nie rozumial i nie nadaje sie na zadne stanowisko. Bardziej prawdopodobne jednak, ze on wyznaje orwellizm i dla niego prawo to mafijnosc, a klamstwo to prawda. Ten pan doprowadzil Polske do runiny, padlai nas nauka, lecznictwo, szkolnictwo, mlodziez jest wypedzana, a mafie handluja naszymi bankami i pija nasza krew. Bezprawie to mamy dopiero teraz, jest ono wbudowane w nasza konsytytycje, ktora powala politycznym mafiom krasc bezkarnie. PRL byla rajem w porownaniu z obecna Polska z III swiata. Odpowiedz Link Zgłoś
lks17 PRL - owski raj i krwopijca Balcerek 16.03.06, 10:35 Corleone - jakim cudem przetrwałeś ostatnie 17 lat. Może już piszesz z zaświatów? Odpowiedz Link Zgłoś
gg1968 Wolny rynek to nie patologia - no i co z tego? 16.03.06, 02:11 Balcerowicz ma rację, ale PiSuarom nie chodzi o rację czy prawdę tylko o poparcie ludu, a lud nie lubi Balcerowicza i podoba mu się jak PiS Balcerowicza atakuje. Całe to zamieszanie w sprawie fuzji baków rząd mógłby rozwiązać dogadująć się z UniCreditto ale po co? Przecież można trochę poszaleć, pobawić się oblężoną twierdzę, którą wszyscy atakują i chcą złupić a dzielny PiS, LPR i SO bronią do ostaniego żołnierza. Nie liczy się interes kraju tylko doraźny interes trzech populistycznych partii... i tyle. Jedyny pożytek z bankowej komisji śledczej to to,że może się zajmie SKOKami Odpowiedz Link Zgłoś
gonimniepeleton Stoje po stronie prof Balcerowicza. 16.03.06, 02:43 Wara kaczej postkomunie od wolnosci!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kratzer O jakim to wolnym rynku mowa? 16.03.06, 02:47 Przecież takiego "zjawiska" nie ma i nie było w Polsce od co najmniej 1939r. Chyba, że ma to być rynek "wolny" dla wybranych. Taki owszem istnieje. Czemu ta tęsknota za wolnym rynkiem ujawniona zostaje dopiero dziś? Wcześniej wolny rynek nie był potrzebny? Odpowiedz Link Zgłoś
midwesterner Re: O jakim to wolnym rynku mowa? 16.03.06, 03:25 kratzer napisał: > Przecież takiego "zjawiska" nie ma i nie było w Polsce od co najmniej 1939r. > Chyba, że ma to być rynek "wolny" dla wybranych. Taki owszem istnieje. Czemu ta > > tęsknota za wolnym rynkiem ujawniona zostaje dopiero dziś? Wcześniej wolny > rynek nie był potrzebny? Byl. I nawet skuteczie dziala, n.p. za komuny - czego dowodem byl handel waluta i sklepy komercyjne. Odpowiedz Link Zgłoś
neiden Re: Wolny rynek to nie patologia 16.03.06, 03:35 wolny rynek jest powaznym bledem ekonomicznym. deficyt w usa jest rezultatem tej beznadziejnej polityce wolnego rynku.tu bedzie koniec tego -wolnego rynku juz w najblizszym czasie. wolny rynek to utopia taka sama jak komunizm!gazeta powinna przupominac polskim politykom o obronie poskich interesow w pierwszej kolejnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
bogalfa Re: Wolny rynek to nie patologia: do verey'a 16.03.06, 04:00 No tak, verey postawił mnóstwo pytań, na żadne właściwie nie odpowiedział, ale wnioski potępiające Balcerowicza na końcu wyciągnął. Zarysowują się coraz bardziej główne elementy polityki gospodarczej (by tak ją nazwać) PiSu: etatyzm, nacjonalizm, populizm, teoria spiskowa (tzw. układ"). Byłoby lepiej, żeby polskie społeczeństwo nie zapłaciło słono za taką politykę. No bo chyba nie potrzebuje jeszcze jednej okrutnej lekcji zideologizowanego myślenia rządzących. Odpowiedz Link Zgłoś
verey Re: Wolny rynek to nie patologia: do verey'a 16.03.06, 04:20 Postawilem szereg pytan nie z tego powodu, ze ja nie znam, lub nie wydaje mi sie ze znam na nie odpowiedzi a dlatego, ze autentycznie chcialbym uslyszec, co do powiedzenia ma w tych sprawach p.Balcerowicz, zamiast frazesow i ideologii, ktora produkuje. Niewatpliwie jestem zainteresowany aby dowiedziec sie jak p.Balcerowicz racjonalizowal dla siebie wstapienie do partii komunistycznej w okresie po strzelaniu do robotnikow na Wybrzezu i czy widzi on jakos zwiazek tamtej swojej decyzji i dzisiejszej swojej postawu wyzszosciowej wobec innych opinii, innych osob i generalnie swiata. Podobnie chetnie uslyszalbym jego opinie na temat wyksztalcenia ktore odebral na SGPiS czy z okresu jego pracy w Instytucie Marksizmu przy KC PZPR. Ostatecznie to sa fakty z jego zycia, moze nie az tak sexy jak ostatnio pobrane honorowe doktoraty, ale jednak.I jako takie musialy go uksztaltowac. Zamiast tego p.Balcerowicz wydaje mi sie produkowac propagande, dawniej i dzis.Zmieniaja sie teorie i poglady, metoda jego zas pozostaje bez zmian. Przejrzystosc zycia i dokonan urzednika panstwowego na tak wysokim stanowisku jak jego , nie jest dla mnie tylko zaqdawaniem pytan ale przede wszytskim kwestia odpowiedzi, ktore p Balcerowicz na nie udziela.Albo raczej,nie udziela - gdyz woli raczej fryzowac swoj zyciorys do wiatrow, ktore obecnie wieja. I gdziez tu jakakolwiek niezaleznosc? Odpowiedz Link Zgłoś
bogalfa Re: Wolny rynek to nie patologia: do verey'a cd. 16.03.06, 04:45 Twoje pytania vereyu są tak postawione, że z góry zakładają odpowiedź o jaką ci chodzi. Coś w rodzaju: kiedy przestał pan bić swoją żonę? Balcerowicz, co chyba przyznasz, jest człowiekiem wysoce inteligentnym, myślącym, rozważnym, zawodowo doświadczonym, i wykłada swoje racje w sposób jasny i otwarty. Twoje "argumenty" są ad personam a cały wywód zalatuje tradycją okresu błędów i wypaczeń. A może po prostu podobna mentalność? Wolałbym, żebym nie miał racji. Odpowiedz Link Zgłoś
verey Re: Wolny rynek to nie patologia: do verey'a cd. 16.03.06, 05:01 Moje pytania dotycza konkretnych wydarzen z zycia p.Balcerowicza, co do ktorych ja mam swoj stosunek ale chcialbym tez aby mial on okazje sie wypowiedziec.Fakt, ze pytania te odnosza sie do moich pogladow nie dyskwalifikuje ich.Nie widze powodu, aby zadawac pytania "obiektywne"i" wygodne" albo takie w ktore sam nie wierze albo nie mam silnych podstaw aby zanc na nie odpowiedz, bo to w koncu prowadzi do robienia p.Balcerowiczowi dobrze- gry w jego gre.Nie uwazam go takze za wysoce inteligentnego, myslacego czy rozwaznego, odwrotnie wydaje mi sie byc kims kto nalykal sie powierzchownej wiedzy ale komu brakuje solidnego wykszatlcenia- kims kto moze godzinami truc o roli bankow centralnych i niezaleznosci ale nie ma nic do powiedzenia w tym zakresie z wlasnego doswaidczenia- bo po prostu nie rozumie takich spraw jak posiadanie wlasnych pogladow czy wewnetrzna integracja.Sprytna choragiewka, ot co. Odpowiedz Link Zgłoś
lks17 Re: Wolny rynek to nie patologia: do verey'a cd. 16.03.06, 10:43 Verey - sam sobie odpowiedziałes na swoje pytania. Ty wiesz, ja wiem - choc wiemy co innego. Dla cibie Balcerowicz jest chorągiewką, niedoukiem, oszustem, żydem i co tam jeszcze. Liste możesz dalej wydłużac. Powodzenia. Nie wchodzę w dyskusję z paranoikami. Wolny człowiek ma także prawo do paranoii. Odpowiedz Link Zgłoś
jadzka_k Re: Wolny rynek to nie patologia: do verey'a 16.03.06, 08:35 Balcerowicz nie ukrywa, że należał do PZPR, a p. Jasiński ukrywa. Odpowiedz Link Zgłoś
sburczymucha Re: Wolny rynek to nie patologia 16.03.06, 03:59 Zaczalem to czytac i po kilku zdaniach musialem przerwac. Tego nie da sie czytac. To wypociny. Za co on zostal profesorem? Balcerowicz nie tylko pisze kiepsko, nieprzekonywujaco, ale szpikuje nas prymitywnymi banalami. Ten facet z komunistycznego ideologa przemienil sie w ekstremalnego ideologa liberalizmu. Balcerowicz pisze: "Jeżeli pieniądz się znajdzie w rękach władzy politycznej, to jest narażony na psucie". (co za styl!) Sparafrazujmy ten slogan: "Jeżeli pieniądz znajdzie się w rękach jednego "nieomylnego" cymbala, to tez jest narażony na psucie". Faktem jest, ze zlotowka jest za droga, czyli zostala popsuta, nie przez wladze polityczna, ale przez zachodniego agenta, za ktorego Balcerowicza uwazam. Agenta platnego, ktorego dotad nikt nie kontrolowal, a przeciez nie ma ludzi nieomylnych. Droga zlotowka wykonczyla wiele polskich zakladow pracy, wyeliminowala polskie towary z rynkow zagranicznych, uczynila tysiace ludzi bezrobotnymi. Za to Balcerowicz zasluguje na najwyzsza pogarde i miano zdrajcy i kundla. To, ze jego zona prowadzi fundacje, na ktora loza rozmaite banki, jest nieetyczne, stanowi oczywisty dla wszystkich konflikt interesu, bo daje okazje do przekretow i przekupstwa. "Dotacje" dla tej agencji to poprostu lapowki dla Balcerowicza przekazywane z kurtuazja na rece jego malzonki. Dogmat "nieomylnosci" i "niezaleznosci" urzednikow, pelniacych podobne funkcje w innych krajach nie istnieje (USA). A ludzie, ktorzy klaszcza Balcerowiczowi na tym forum, to albo nic nie rozumiejacy naiwniacy, albo cyniczni szubrawcy spod znaku "okraglego stolu", ktorzy wzogacili sie zlodziejstwem, sprzedajac za bezcen dobra narodowe (albo ich krewni, znajomkowie, albo wspolpracownicy). Polska spolaryzowala sie, podzielila sie na superbogatych-nielicznych i superlicznych-ale biednych. Na szczescie mamy demokracje i wiekszosc decyduje. I ta wiekszosc rozliczy zlodziei i szubrawcow, zgodnie z prawem i sprawiedliwie. Mimo ogromnych pieniedzy uruchomionych po to, aby tak sie nie stalo. Miejmy nadzieje, ze za 10 lat Polska stanie sie normalnym krajem. Odpowiedz Link Zgłoś
bogalfa Re: Balcerowicz agentem? 16.03.06, 04:03 No, no, Balcerowicz agentem???? Itd. Itp. Co za frapujący przykład na diagnozę postawioną w moim poprzednim poście. Prosimy o więcej, "burczymucho". Odpowiedz Link Zgłoś
ben.huur Balcerowicz agentem? chyba tak - agentem 16.03.06, 04:43 mafijnej finansjery globalnych zlodziei. Odpowiedz Link Zgłoś
verey Ignorancja/psychopatia 16.03.06, 05:36 Podziele sie tutaj dowcipem, ktoty mnie bawi ale i wydaje mi sie niesc istotna informacje o ludzkich postawach. Gosc wjechal na autostrade nieodpowiednim wjazdem, w wyniku czego jechal samochodem pod prad, karkolomnie unikajac czolowych zderzen z nadzjezdzajacymi prawidlowo pojazdami.Sytuacje te podchwycila lokalna rozglosnia radiowa i poinformowala o tym wydarzenkiu sluchaczy. Uslyszala to zona tego goscia i jednoczesnie zdala sobie sprawe, ze moze on w tym momencie znajdowac sie na wymienionym odcinku autostrady. Zadzwonila wiec do niego na komore, aby go ostrzec, i poiedziala:Kochania, slyszalam, ze na autostradzie ktos jedzie pod prad. A on na to: Kochanie, myslisz, ze tylko jeden? Ten zart dla mnie ilustruje postawe p.Balcerowicza, ktory poucza i poprawia- broni prawa przed Sejmem, ktory przeciez stanowi prawa i jest najwyzsza wladza w kraju, ktorej podlegaja panswtwoi urzednicy, a takze podnosi lament w obronie swojej wysnionej niezaleznosci i racji a takze nie widzi we wlasnym postepowaniu konfliktu interesow. Najwyrazniej w jego opini i obrazie swiata wszyscy jada pod prad, ktorego jedyny sluszny nurt wyznacza p.Balcerowicz.Mozliwe, ze ma on szereg tytulow doktorskicj ale absolutnie wyglada mi na psychopate, nie widzacego ani swiata wokol siebie ani swoje ze swiatem wspolzaleznosci i jej zasad.Dlatego mysle sobie, ze jest zle wyksztalconym ignorantem .Moglbym wspolczuc, gdyby nie fakt, ze p.Balcerowicz mna rzadzi ,pomimo swoje oczywistej niekompetencji w sprawach podstawowych. Odpowiedz Link Zgłoś
jadzka_k Re: Ignorancja/psychopatia 16.03.06, 08:45 Jeżeli uważasz, że Argentyna jechała w dobrym kierunku, to twój problem. Odpowiedz Link Zgłoś
ginlo A czy Ty wiesz w jakim kierunku jechala Agentyna 16.03.06, 09:42 JAkie byly przyczyny kryzysu. Wyobraz sobie, ze przyczyna kryzysu w argentynie byly bardzo wysokie stopy procentowe i proba utrzymania przewartosciowanej relacji lokalnej waluty do dolara. Zgadnij w imie czego to tak wygladalo??? W imie walki z inflacja. Skutek byl taki, ze ludzie bardzo chetnie brali pozyczkiw UDS, bo to sie oplacalo - to nie Panstwo tam sie zadluzalo, lecz obywatele. Czy nie dostrzegasz, ze retoryka Leszka w kwestii poziomu stop, gdyby byla zrealizowana w postaci decyzji o stopach moglaby doprowadzic do tej samej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
drex1 Re: A czy Ty wiesz w jakim kierunku jechala Agent 16.03.06, 10:25 a tu dokładnie jak to było z Argentyną. www.obywatel.org.pl/index.php?menu=0&msgid=106 porażająca lektura.... "..Ponad rok temu Komisja Meltzera sformowana przez Kongres USA w celu oceny działania MFW wyraźnie stwierdziła, że polityka tej instytucji odegrała destabilizującą rolę podczas kryzysu w Azji, Brazylii i Rosji w latach 1997-98 roku, kiedy to Fundusz za każdym razem domagał się realizacji celów, które miały przywrócić "zaufanie rynków finansowych" do danego kraju. Komisja zaleciła też kroki zmierzające do zmniejszenia liczebności pracowników MFW i uniknięcie w przyszłości tak katastrofalnych pomyłek gospodarczych. Wydaje się jednak, że trzeba finansowego Pearl Harbour, żeby informacje te podane zostały do wiadomości publicznej i odniosły realny skutek. Zadziwiające ale i tragiczne jest to, że choć MFW miał ten sam wpływ na praktycznie każdą gospodarkę, której "pomagał" w ciągu ostatnich kilkunastu lat, ludzie odpowiedzialni za politykę tej instytucji są wciąż na świeczniku. Gdyby byli lekarzami, prawdopodobnie trafiliby do więzienia za świadome spowodowanie uszczerbku na zdrowiu pacjentów...." Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Wolny rynek to nie patologia 16.03.06, 13:27 sburczymucha napisał: > Zaczalem to czytac i po kilku zdaniach musialem przerwac. > Tego nie da sie czytac. To wypociny. Na jakiej, zatem, podstawie komentujesz artykuł, z którego przeczytałeś zaledwie kilka zdań? Odpowiedz Link Zgłoś
ak813 PanieB. Sami ich tworcy(moneterysci) wyrzekli juz 16.03.06, 06:00 sie tych pierol o ktorych pan piszesz.Jezeli myslisz Balcerowicz ze wszyscy sa tak ciemni jak ty to twoja godzina juz przeszla. Odejdz i nalepiej polam rece i nogi - ty przekrecie z Instytutu Podstawowych Problemow Marxizmu-Leninizmu na piewce lacinskiego kapitalizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
aron2004 Re: Wolny rynek to nie patologia 16.03.06, 06:59 a fajny mamy w Polsce wolny rynek : przykład : w woj. warmińsko mazurskim dyrektor PKS decyduje o tym czy prywatna firma może busem wozić ludzi. To tak jakby dyrektor TESCO decydował o tym czy można otworzyć na wsi prywatny sklep o wymiarach 5x5 metrów. O taki wolny rynek pewnie walczył Balcerowicz. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Wolny rynek to nie patologia 16.03.06, 07:07 aron2004 napisał: > a fajny mamy w Polsce wolny rynek : przykład : w woj. warmińsko mazurskim > dyrektor PKS decyduje o tym czy prywatna firma może busem wozić ludzi. To tak > jakby dyrektor TESCO decydował o tym czy można otworzyć na wsi prywatny sklep > o wymiarach 5x5 metrów. O taki wolny rynek pewnie walczył Balcerowicz. Możesz napisać coś więcej? Bo taka lakoniczna informacja zakrawa na - wybacz - bzdurę wyssaną z palca. Żaden, bowiem, dyrektor PKS nie ma kompetencji w zakresie wydawania zgody na prowadzenie działalności gospodarczej. PS.: Balcerowicz na pewno nie miał z tym nic wspólnego. Odpowiedz Link Zgłoś
olias a kiedy to mieliśmy wolny rynek? 16.03.06, 07:35 pan balcerowicz myli wyrażenie "wolny" z wyrażeniem "wolny od przyzwoitości". Kiedy to niby był ten mityczny "wolny rynek"? Gdy wicepremier Balcerowicz pozwalał sprowadzać bez cła i akcyzy alkohol na własne potrzeby? Bez ustawowego ograniczenia ilosci? dzięki czemu późniejsi "z listy 100 najbogatszych Polaków" ściągało spir w cysternach kolejowych? A może wolny rynek był wtedy gdy Jan Krzysztof Bielecki (kolejny zasłużony dla kapitału i tzw. wolności gospodarczej) ogłosił że pierwszy milion TRZEBA ukraść? A może mieliśmy wolny rynek gdy ponowny wicepremier Balcerowicz dofinansowywał polski system bankowy kwotą 5 mld zł, aby następnie sprzedać go za 2 mld? Wolny rynek? jest teraz może, gdy za miesiąc ciężkiej pracy pracownik pozbawiony praw i godności dostaję 600 zł? Czy wolny rynek to pytanie młodej kobiety przed przyjęciem do pracy czy zamierza mieć dzieci? Czy wolny rynek to sytuacja gdy lekarz zarabia formalnie 1100 zł zaś jacyś niezbyt rozgarnięci ludzie zwali marketingowcami (inna nazwa komiwojarzera) po tzw. uczelniach prywatnych biorą 10 x tyle. Panie Balcerowicz - to wszystko to wrogowie WOLNEGO RYNKU. Wraz z Panem, przez którego liberalizm dziś jest skończony w Polsce na najblizsze tysiąc lat! Odpowiedz Link Zgłoś
lexis2 Balcerowicz musi ZOSTAĆ!!! 16.03.06, 07:37 żeby ten kraj był normalnym krajem wolnorynkowym i wiarygodnym. Te głupki z PiSu Samoobrony i LPR-u to się nadają do leczenia w zakładzie zamkniętym. Zadufane w sobie i pozbawione wyobraźni w dodatku pod wpływem tego guru Rydzyka - to dopiero jest kompromitacja !!!! Więc niech Jaruś nie wrzeszczy z tej sejmowej ambony bo sąd nad Balcerowiczem to JEDNA WIELKA ŻENADA!!! Widać gołym okiem jak jedna Kaczka stoi w cieniu a druga wojuje.....Czarna rozpacz..i wstyd. Cieszę się że na nich nie głosowałam. Ale co z tego???? Odpowiedz Link Zgłoś
ak813 [...] 16.03.06, 07:41 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
inet1 Re: Wolny rynek to nie patologia 16.03.06, 07:39 "Szanowni Państwo, jesteście obywatelami wolnej Polski i musimy zbudować i dokończyć budowę kraju praworządnego, dającego ludziom wolność, w tym wolność gospodarczą, i takiego, w którym panuje prawda, a nie fałsz. Państwa, w którym organy rządzące nie organizują komisji, które orzekają na początku..." A ja już dałem sobie z tym spokój. Spokojnie żyję sobie w GB. Odpowiedz Link Zgłoś
lgarze_z_gw Koniec tego ćwierćinteligentnego bufona bliski 16.03.06, 07:45 Trzymał kasę UB-ekom, to i wrzeszcą teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
kosa811 Pisowscy inteligenci i agenci trzymają kaskę w BOŚ 16.03.06, 08:12 zajrzyj sobie na zeznania Dorna i innych, ich zadłużenia, sprawdź kto jest w szefostwie banku, jakie partie są kredytowane, a trochę cię może oświeci. a nazywanie LB ćwierćinteligentem to wręcz nie przystoi dobrze wychowanemu człowiekowi - chyba, że zazdrościsz panu Kurskiemu czy jego kumplowi z branży - Urbanowi. zresztą, z góry masz u mnie rozgrzeszenie, tym bardziej że jestem niewierzący w brednie kaczyzmu Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej1971 1 proste pytanie! kto zamiast Balcerowicza? 16.03.06, 08:25 Może jest jakiś trzeci Kaczyński? tu nie wystarczy mieć kolegów Odpowiedz Link Zgłoś
lexis2 Re: 1 proste pytanie! kto zamiast Balcerowicza? 16.03.06, 10:47 andrzej1971 napisał: > Może jest jakiś trzeci Kaczyński? > tu nie wystarczy mieć kolegów > Jak to KTO?? Ojciec Dyrektor Rydzyk. Z nim nawet Papież nie zadziera.... Odpowiedz Link Zgłoś
robal_pl Re: Wolny rynek to nie patologia 16.03.06, 08:30 Dobrze powiedziane ! Brawo ! Odpowiedz Link Zgłoś
dc99 Wolny rynek jest patologią 16.03.06, 08:43 jeżeli rozwarstwienie dochodów wynosi na nim już prawie 700:1 i szybko zmierza do wymarzonej przez neoliberałów Wall-Martowskiej proporcji 1000:1. Zadekretowanie tzw. "wolności" w sytuacji gdy 95% społeczeństwa nie ma środków na praktyczne korzystanie z tejże wolności i może sobie co najwyżej polizać lizaczka przez papierek, brzymi mniej więcej tak samo jak "Ministerstwo Miłości" u Orwella, albo np. przepisy określające procedurę wystąpienia PRL z Układu Warszawskiego (formalnie było to jak najbardziej możliwe :)). Ale cóż, znamy już takie dekrety z przeszłości - w 1945 też przecież ogłoszono że nagle zaczęła panować "wolność", bo do władzy dorwali się "ci słuszni". "Wolność"? "Obywatele"? Po 17 latach neoliberalizmu w Polsce tzw. "wolność" polega np. na panującym w praktyce "przywiązaniu do ziemi" niczym u chłopów pańszczyźnianych w XIX w. w carskiej Rosji (ze względu na relację średniej płacy do średnich cen nieruchomości). Używanie słów takich jak "wolność" czy "obywatele" przez jednego z głównych architektów zamiany Polski w jedną wielką Biedronkę jest co najmniej niestosowne. "Wolny rynek" tak się ma do "wolności" jak "demokracja ludowa" do "demokracji". Odpowiedz Link Zgłoś
kres_ludzkosci Re: Wolny rynek jest patologią 16.03.06, 14:03 szkoda, ze nikt juz nie czyt'kapitalu' marxa... slowskowyt.blox.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
rczarn11 Re: Wolny rynek to nie patologia-brawo!!! 16.03.06, 09:00 Szkoda, że pozwolono mu dokonczyc tego co zacząl. Z drugiej strony jak sie czyta przyglupie kometarze niedouczonych (moherowych) internautow to i tak wiele zrobil. Teraz PIS prosta droga dąży do przeksztalecenia PL w Bialorus. Najpierw zlikwiduja wszystko co jest niezalezne, potem wsadza opozycje do wiezienia a na koniec zmienia konstytucje, zeby dluzej szerzyc dobrobyt...skad my to znamy? Ludzie opanujcie sie PIS dziala jak komuna, czy nie pamietacie jak bylo za komuny? Odpowiedz Link Zgłoś
wiking69 Balcerowicz nadęty pyszałku ty jesteś patologią 16.03.06, 09:38 Balcerowicz to przekleństwo Polski i Polaków od 1989 roku. Dzięki tobie mamy takie wysokie bezrobocie bezwzględny profesorku. Odpowiedz Link Zgłoś
oryganion Re: Wolny rynek to nie patologia 16.03.06, 09:38 Bolszewizm PiS-u i kłamliwe twierdzenie że większosc moze wszystko - nawet zmienic konstytucję łamiąc podstawowe wartości jest widoczny do bólu Nic nie ogranicza w Polsce Ustawodawcę - tłumaczenie jest proste - my wygraliśmy - werdykt Narodu - i teraz możemy wszystko Państwo będzie dbalo o bogactwo swoich urzędnikó i klienteli politycznej -stare znane techniki - dodatykowo podlane sosem nacjonalistycznym i anelskim powołuja sie na patyriotyzm - tak jakby zapomnieli że patriotyzm to jest tylko uczucia i azuczucie - ale to nie oznacza że wymachując tym sztandarem maja prawo łamać podstawowe wartości i prawa człowieka ale w naszym kraju juz tak jest że jak trzeba z poetami iść na bagnety to będą miliony - jak trzeba w miare uczciwie życ i nic szczególnego wzniosłego i anielskiego nie robic - to sa juz kłopotyu widoczny jest zasadniczy spór - jakiego państwa chcemy - czy dalej socjalizm opiekuńczy czy własnośc prywatna i wolny rynek obawiam sie że w possowieckich łbach genetycznie jest utrwalony wschodni model bo nie należy do tradycji kultury zachodniej która zawsze był aindywidualna i przeciwna kolektywnej tradycji - Historia juz wydała wyrok -wszędzie na świecie zachodnim idea wolnego rynku i własności prywatnej wygrała - a my dalej w totalnym zadupiu i kmiotkowe - i PiS to wykorzystuje do bólu Odpowiedz Link Zgłoś
janul1 Esbecki zakładnik - Balcerowicz musi odejść 16.03.06, 09:44 razem ze łżę-elYtą ktorą reprezentuje Odpowiedz Link Zgłoś