Dodaj do ulubionych

Czy habilitacja zniknie?

20.03.06, 07:19
czemu nadal propagujemy model radziecki, zamiast amerykanskiego?
Habilitacja to bzdura. Wystarczy wykazac sie dorobkiem, a srodowisko wie
lepiej, kto jest gora a kto dolem.
licencjat, magister, doktor - wystarczy.
Jeden profesor belwederski wystarczy, poza tym profesorowie uniwersyteccy. Po
jednym!
U proscic strukture i wprowadzic jednoznaczne zasady mianowania na profesora
belwederskiego.
Za duzo blichtru.
Obserwuj wątek
    • nfa05 po co komu profesor belwederski 20.03.06, 08:00
      A po co komu profesor belwederski ? Toz to kuriozum na skale światową. Czy
      istnieje profesor białodomowy ? albo elizejski ?
      • ansad3 Re: po co komu profesor belwederski 20.03.06, 08:15
        A czy istnieje profesor Kremlowski?
        • nfa05 Re: po co komu profesor belwederski 20.03.06, 08:33
          no właśnie czy władcy Kremla namaszczaja prof ? a Lukaszenka ? U nas nie chca
          się tego pozbywac bo 'to takie miłe'. A jakby kogos pozbawić tego warkoczyka
          przed nazwiskiem to kto sie zorientuje, że ktos kto np. takie brednie pisze
          może być prof ? Przeciez mądrego od głupiego u nas nie poznaje się po
          argumentach tylko po tytułach.
          • d14b0ll0s Re: po co komu profesor belwederski 20.03.06, 10:12
            Jest jakis porzadek na swiecie tym jest
            Na kazdy wiersz dobry jest zly wiersz
            Na kazdych trzech madrych i glupich jest trzech
            I rowno to i sprawiedliwie

            Lecz taka zasada jest glupim nie w smak
            Ci inni wyszydzac ich lubia
            I krzycza glupiemu "Durak, ty durak"
            A glupim jest przykro i glupio

            Wiec by sie czerwienic nie musial kto kiep
            By mogl rozpoznawac swoj swego
            Kazdemu madremu stempelek na leb
            Przybilo sie razu pewnego

            Od lat te stempelki w uzyciu sa i
            Ten system i pozniej sie przyda
            I madrym dzis mowia "Ech, durnie zesz wy"
            A glupich, jak zwykle, nie widac.



            ...a habilitacje trzeba wycofac i upodobnic sie do modelu UK/US.
            Zabawne sa proby tlumaczenia przez polskich dr hab. swojego tytulu. Slyszalem o
            takich:
            1) Habilitated Doctor [co Amerykanom skojarzylo sie z 'rehabilitated']
            2) D.HABIL. [co z kolei polskim kolegom skojarzylo sie z 'DEBIL']
            • muzg_na_patyku Re: po co komu profesor belwederski 20.03.06, 15:55
              > ...a habilitacje trzeba wycofac i upodobnic sie do modelu UK/US.
              > Zabawne sa proby tlumaczenia przez polskich dr hab. swojego tytulu. Slyszalem o
              > takich:
              > 1) Habilitated Doctor [co Amerykanom skojarzylo sie z 'rehabilitated']
              > 2) D.HABIL. [co z kolei polskim kolegom skojarzylo sie z 'DEBIL']

              A dlaczego właśnie do UK/US a nie modelu Francuskiego czy Chińskiego? Sugerujesz aby zamiast doktor było pi ejcz di? Przecież nie o to chodzi jakie tytuły ma się przed nazwiskiem i jak one się na inną mowę tłumaczą tylko o to jak zmienić dzisiejszą sytuację, tj zakotwiczania się starych profów zazwyczaj do końca życia na jednej katedrze, co uniemożliwia wybijanie się jednostek ponadprzeciętnych (Zawsze pod "egidą" jakiegoś Profesora-pijawki, jego nazwisko pojawia się przy każdym doniesieniu, jakkolwiek mały miałby w danej pracy udział).
              • jurek_lisowski Habilitację Zamienić Na Rehabilitację !!!!!!!! 20.03.06, 18:53
        • ethebor Re: po co komu profesor belwederski 20.03.06, 14:42
          U nich istnialo jeszcze cos wiecej niz profesor - "Akademik" czyli czlonek
          akademii nauk.

          ansad3 napisał:

          > A czy istnieje profesor Kremlowski?
          • khmara Re: po co komu profesor belwederski 20.03.06, 14:51
            ethebor napisał:

            > U nich istnialo jeszcze cos wiecej niz profesor - "Akademik" czyli czlonek
            > akademii nauk.

            U nas też istnieje:
            członek-korespondent PAN,
            członek zwyczajny PAN.

            Pisze się: prof. dr hab. czł. zw. PAN.
            • janek0 Re: po co komu profesor belwederski 22.03.06, 14:02
              khmara napisał:

              > Pisze się: prof. dr hab. czł. zw. PAN.

              Źle !
              Pisze się prof. zw. dr hab czł. zw. PAN. Za brak pierwszego "zw." można w zęby
              dostać ! A najlepiej jest, jak taki jak wyżej jest jeszcze księdzem biskupem.
      • tsheshek wlasnie jestem na stypendium w USA, ... 20.03.06, 16:04
        nie ma oczywiscie habilitacji, naukowcy rozliczani sa z wynikow, ilosci badan,
        publikacji, a przede wszystkim z przyznanych grantow, przepasc pomiedzy Polska
        nauka a amerykanska jest ogromna (mowie o poziomie uniwersyteckim), i choc
        oczywiscie glownie chodzi o pieniadze, to nasz hierarchiczny feudalny system na
        pewno nie pomaga, a zazwyczaj szkodzi. Zdarzaja sie u nas zdolni ludzie z
        pomyslami, ale sa systematycznie, przepraszam za wyrazenie udupiani. Mam kilku
        kolegow (tak jak ja lekarzy), ktorzy przychodzili do swoich szefow z pomyslami
        na badania i uslyszeli "to nie ma sensu", "nie warto", a przekaz nie wprost -
        nie wychylaj sie. Rece opadaja.
      • polski_francuz Re: po co komu profesor belwederski 21.03.06, 12:34
        Istnieje elizejski. Nominacje profeserow we Francji sa podpisane przez
        prezydenta i opublikowane w Journal Officiel (tutejszym monitorze).

        PF
    • sebastiannos Pitolicie 20.03.06, 09:57
      System nie jest wcale taki zły- jest całkiem dobry, po co wprowadzac zamęt?

      Problem lezy w umiejętnym posługowaniu się tym systemem- i wszystko bedzie oki.
      • osa5 system jest feudalny 20.03.06, 10:03
        i niszczący naukę w Polsce
        • ethebor Re: system jest feudalny 20.03.06, 14:45
          A myslisz, ze ten inny nie jest feudalny...
      • khmara System dobry jak komunizm,tylko ludzie nie dorośli 20.03.06, 10:04
        Od kilkudziesięciu lat umiejętność posługiwania się systemem polegała na tym,
        żeby wiedzieć, komu pozwolić się habilitować, a kogo uwalić.
        • sebastiannos Sprostowanie formalne 20.03.06, 10:20
          Ja nie uważam że system ten jest idealny.
          Mozliwe, że Amerykański system jest lepszy, a może Watykański, a może
          Brazylijski a może Chiński lub izraelski.
          W porywach nawet Kolumbijski.
          Chodzi mi tylko oto, że sa ważniejsze problemy szkolnictwa wyzszego jak system
          awansu naukowego.
          W obecnym systemie ktoś kto jest zdolny- tak czy tak prędzej czy później
          wypłynie, i tyle, po co na siłe robić kolejny bałagan, bedzie to kosztowac i
          wszystkich będzie męczyć.
          I apropo komunizmu- ej sory- co to ma za związek? Wulczanka to komunistyczna
          firma? Złe ubrania szyje? Nie wszystko co pochodzi z przed roku 89 jest od razu
          z założenia złe.
          Większym problemem jest moim zdaniem wewnetrzne zepsucie zarówno części kadry
          naukowej- choć z tym nie jest jeszcze tak źle, jak i wewnetrzne zepsucie
          studentów- tu jest bardzo źle.
          Czy to jest oki, że wiekszość "studiowania" odbywa się podczas chlania w
          akademikach? Oczywsicie ja nei jestem abstynentem, ale gdyby zwykli ludzie
          zdawali sobie sprawe jak za po cześci ich pieniądze studiuje sie w Polsce to
          złapaliby się za głowe.
          To sa problemy, a nie jakies tam stopnie naukowe itd.
          • nfa05 Re: Sprostowanie formalne 20.03.06, 10:25
            Czarna Księga Komunizmu w Nauce i Edukacji
            www.nfa.pl/articles.php?topic=5
            miłej lektury
            • sebastiannos Ra 20.03.06, 10:28
              Co nie znaczy ze nie potrafią nauczać.
      • welarg Re: System jest właśnie schizofreniczny 20.03.06, 10:19
        System jest właśnie schizofreniczny, ponieważ z habilitacji robi się cyrk.
        1. Trzeba sprządzić 15 różnego rodzaju wykazów, np. oświadczenia współautorów
        prac w sprawie ich udziału w opracowaniach publikacji. A jak współautorzy są
        już na cmentarzu, to co ?
        2. Minimum 6-ciu recenzentów: 2 redakcyjnych, 2 uczelnianych (instytutowych) i
        dwóch z CKK. Te CKK to dawne KC (dawni docenci marcowi). Dwie profesjonalne
        recenzje redakcyjne powinny wystarczać. Pozostałe 4 recenzje kosztują ok. 10
        tys. zł. To strata czasu i pieniędzy.
        Myślę, że kilka porządnych publikacji plus książeczka na ok. 150 str.
        maszynopisu powinny być wystarczającym wymogiem.
        Ale zwolnienie przyszłego profesora z tego typu wymagań to przesada w drugą
        stronę. Powinno być normalnie - tak jak przy doktoracie, ale CKK odeslałbym do
        lamusa.
        • ar.co Re: System jest właśnie schizofreniczny 20.03.06, 13:02
          No, z tą książeczką na 150 str maszynopisu to trochę przesadziłeś. Odkąd to
          cokolwiek mierzy się grubością publikacji? W takiej sytuacji ja powinienem być
          już profesorem zwyczajnym (mam w tzw. dorobku 3 książki liczące od prawie 300
          do prawie 800 stron, nie licząc kilkunastu artykułów w czasopismach naukowych),
          podczas gdy w rzeczywistości jestem raptem 3 lata po doktoracie i do
          habilitacji czeka mnie jeszcze długa droga (chociaż oczywiście wolałbym nie być
          zobowiązanym do jej robienia).
          Lepszym pomysłem (przynajmniej z mojego punktu widzenia) byłaby ocena całości
          dorobku, a nie pisanie konkretnej pracy "na stopień" - przy założeniu, że
          zostanie odpowiednio wyśrubowany poziom doktoratów, bo w tej chwili bywa
          żałosny.
          • welarg Re: System jest właśnie schizofreniczny 21.03.06, 09:34
            Warunki, które podałem, faktycznie są ulgowe. Ale jeśli je uchylimy, to
            profesorami będą zostawać ludzie, którzy tych warunków nie spełniają.
            A jeśli chodzi o objętość, to proszę sprawdzić ile stron liczyły prace Alberta
            Einsteina i Marii Curie-Skłodowskiej.
    • toja3003 zlikwidować i doktoraty - będzie jeszcze szybciej. 20.03.06, 10:36
      i o czym ten artykuł mówi? przecież
      są już profesorowie "uniwersyteccy" (uczelniani).
      • nfa05 Re: zlikwidować i doktoraty - będzie jeszcze szyb 20.03.06, 10:44
        miłej lektury: EUROPEJSKA KARTA NAUKOWCA
        www.nfa.pl/articles.php?topic=32
        • osa5 zlikwidować feudalizm 20.03.06, 10:50
          o tytułach powinna decydować ilość i jakość publikacji i badań oraz poziom ich
          wykorzystania w nauce i praktyce.
          • ewa9823 Re: zlikwidować feudalizm 20.03.06, 11:00
            osa5 napisała:

            > o tytułach powinna decydować ilość i jakość publikacji i badań oraz poziom
            ich
            > wykorzystania w nauce i praktyce.

            a nie kolesiowskie poręczenia
            • sw.patryk Re: zlikwidować feudalizm 20.03.06, 11:33
              O czym wy ludzi zloci dyskutujecie ? Polski system szkolnictwa wyzszego jest
              chory . Z dwoch powodow. Po pierwsze sposob awansowania jest oparty na blednych
              zalozeniach , a nawet jesli przyjac je za zadowalajace , nie sa one zupelnie
              realizowane wg. wyznaczonych zasad. ISTNIEJE PELNA DOWOLNOSC I DECYDOWANIE
              ZALEZNE OD WIDIZMISIE TZW. " PATRONA " . Nie ma zazwyczaj najmniejszego
              znaczenia realna wartosc ew. kandydata na dr. habilitowanego. Podczas
              okresowych komisji weryfikacyjnych nie decyduje obiektywny dorobek delikwenta ,
              a chec lub niechec szefa. Moge opisac wiele przypadkow , kiedy przedluzano
              etaty " badaczom " z zerowym dorobkiem ( bo rokuja !) i wyrzucanie osob o
              dorobku kilku - kilkunastu punktow filadelfijskich- bo nie spelnili na czas
              wymagan . Przez lata deklaracje wladz uczeln , ze jedynym kryterium oceny jest
              realny , mierzalny dorobek naukowy , a nie sympatie ( i interesy! ) szefow ,
              okazaly sie sie zwykla lipa. Malo tego . Warunkowe przedluzanie etatu dla
              wzbogacenia dorobku , nie konczy sie stworzeniem szansy na ukonczenie pracy ,
              mimo opublikowania zadanych prac. Prywata i realizowanie wlasnych , czesto
              zupelnie prywatnych interesow szefow ( kasa !) to powszechna praktyka. Bledem
              systemu jest to , ze uzyskanie habilitacji zwalnia tego geniusza z
              odpowiedzialnosci przed kolegami, a " przyklepanie " przez CKK i uzyskanie "
              belwederyzacji " zwalnia z jakiejkolwiek . Nie ma ZADNEJ REALNEJ kontroli nad
              profesorami - kierownikami jednostek. W najjaskrawszej postaci wystepuje to w
              uczelniach medycznych . Zwlaszcza w jednostkach klinicznych - zabiegowych.
              Znam wielu "samodzielnych pracownikow nauki " , ktorych samodzielnosc
              sprowadza sie do samodzielnego intrygowania , dokopywania , zerowania na pracy
              innych , mlodszych kolegow. Malo tego . Wielu z nich nie zna zadnego jezyka
              obcego i zada przygotowywania sobie tlumaczen na polski . Po co ci badacze
              jezdza za pieniadze podatnikow na zjazdy naukaowe , ktore odbywaja sie w
              jezykach obcych ( dla nich ) ? Tego nie wiem , ale spotkalem sie z tym
              wielokrotnie. Prywata i brak weryfikacji po uzyskaniu pewnego stopnia "
              rozwoju " naukowego oraz kolesiostwo to glowne przyczyny slabosci.
              Kolesiostwo , bo " ...jak ja jego dobrze ocenie , to potem on mnie " , jest
              nagminne. Proponuje prosta gre , ktora uswiadomi , jaka wartosc maja tytuly
              zdobywane dotychczas . Wystarczy sprawdzic w MEDLINE dorobek delikwentow ,
              mierzony liczba publikacji w recenzowalnych czasopismach , a potem ew. liczbe
              cytacji .To wszystko jest tym prostsze , ze w obecnych czasch mozliwosci
              zrobienia np. specjalizacji poza osrodkiem akademickim co niewielkie. Mozna
              wiec wykorzystywac innych i uzyskiwac calkiem realne korzysci. Nieradkie sa
              przypadki funkcjonowania " badaczy " , ktorzy uzyskali tytul na podstawie
              dorobku , ktorego nie tylko nie wypracowali, ale nawet nie przeczytali "
              swoich " prac . Z prostego powodu . Nie znali angielskiego.
              System anglosaski bylby wiec najlepszy, bo jest obiektywny . Masz dorobek ,
              masz szanse na kierowanie zespolem , czy niezaleznosc od czesto
              niepelnosprawnych profesorow , czy docentow. Oczywiscie jest ogromna ilosc osob
              zaslugujacych na swe pozycje zawodowe.
              • nfa05 Re: zlikwidować feudalizm 20.03.06, 11:50
                Informacje uprawnione. Tak jest wszedzie albo niemal wszędzie
                www.nfa.pl/articles.php?topic=1&sortby=opened-DESC
                www.nfa.pl/articles.php?topic=4
                stąd zasadnośc kierowania sie na system anglosaski ale tego decydenci boja się
                jak ognia i wiedza dlaczego się boją.
                • sw.patryk Re: zlikwidować feudalizm 20.03.06, 11:59
                  dziwie sie ,ze tak malo glosow jest dotyczacych tej powszechnej choroby
                  polskich wyzszych uczelni . Czego sie boicie ? Przeciez wasi dobroczyncy nie
                  znaja waszych nickow ! Chyba , ze akceptujecie ten chory system - " Bo nic sie
                  nie da zrobic ! "
                  • itd-gw feudalizm - glosy krytyczne 20.03.06, 12:10
                    Glosow krytycznych na forum GW bylo bardzo wiele, ale mniej wiecej do konca 2004r.
                    Potem redakcja GW zmienila front udostepniajac swoje lamy glownie feudalom,
                    czyli profesurze. Taka drobna propaganda sukcesu:-)

                    Stad dyskusje przeniosly sie na NFA
                    www.nfa.pl
                    zapraszamy do zapoznania sie z portalem i podjecie merytorycznej dyskusji
                    • pomruk Re: feudalizm - glosy krytyczne 20.03.06, 12:18
                      Właśnie zaczęła się też dyskusja na forum "nauka". Polecam,bo juz wielokrotnie
                      wiele osób tam wystepowało w podobnych sprawach (a poza tym nie trzeba sie
                      logować ;))) Na pewno będziewięcej głosów niż na NFA.
                      • sw.patryk Re: feudalizm - glosy krytyczne 20.03.06, 12:29
                        podaj adres prosze , bo nie znam
                        • pomruk Re: feudalizm - glosy krytyczne 20.03.06, 13:55
                          też gazeta.pl.forum>Aktualności i Media, tylko wybierasz "nauka" a nie "wiadomości"
            • ar.co Re: zlikwidować feudalizm 20.03.06, 13:03
              Ale ktoś ten poziom musi oceniać, więc "kolesiostwa" i tak się nie usunie.
          • ethebor Re: zlikwidować feudalizm 20.03.06, 14:47
            Ale zeby zrobic te publikacje potrzebne sa badania, a zeby byly badania
            potrzebna jest kasa, zeby dostac kase potrzebne sa publikacje... i kolko sie zamyka.
            Poziom wykozystania troche zalezy od dziedziny.

            osa5 napisała:

            > o tytułach powinna decydować ilość i jakość publikacji i badań oraz poziom ich
            > wykorzystania w nauce i praktyce.
          • polski_francuz Re: zlikwidować feudalizm 21.03.06, 12:37
            Alez tak jest wszedzie. Niezbyt rozumiem o ci ci chodzi?

            PF
      • pashow.von Proszę nie manipulować 23.03.06, 00:55
        toja3003 napisała:

        > i o czym ten artykuł mówi? przecież
        > są już profesorowie "uniwersyteccy" (uczelniani).

        Ale to nie krasnoludki, tylko habilitowani mędrcy bez żadnej publikacji na LF
        produkują denne doktoraty recenzowane przed kolegów. Przecież to czy ktoś jest
        prof. zw. czy nzw. nie ma znaczenia żeby mieć doktorantów i recenzować przec
        podopiecznych kolegów albo ludzi z układu.
    • khmara Habilitacja zniknie 20.03.06, 12:52
      Habilitacja zostanie zniesiona, to kwestia czasu. Nie ma sensu w tej chwili
      dyskutować o tym, czy znieść habilitację, tylko o tym, co po habilitacji.
      Oprócz zniesienia habilitacji bardzo ważną sprawą dla poprawy warunków pracy na
      uczelniach jest wprowadzenie w życie zasad Europejskiej Karty Naukowca.
      • chilly Re: Habilitacja zniknie 20.03.06, 13:33
        A jak skomentujecie ten cytat: "Utrzymywanie jednocześnie tytułu doktora i
        doktora habilitowanego wpływa na coraz słabszą jakość prac doktorskich." czy
        profesor Woźnicki nie jest aby na bakier z logiką? Doktorat nie jest pracą
        samodzielną, tylko zrealizowaną pod kierunkiem promotora (zwykle to on nawet
        wymyśla temat).Promotor jest doktorem na pewno habilitowanym, recenzenci też -
        a jakże. Czy nie profesura więc odpowiada za (podobno) "coraz słabszą jakość
        prac doktorskich"? Ja przyczyny widzę, z jednej strony, w masowości doktoratów
        (zastępujących powoli dawne dyplomy magisterskie), z drugiej zaś - w
        konieczności wypromowania minimum dwóch doktorów (za wszelką cenę!) by
        zostać "belwederskim". Przyczyn na pewno jest więcej, ale te akurat wydają mi
        się oczywiste.
        Co zaś do dyskusji o "liście filadelfijskiej" i "impact factorach" jako jedynie
        słusznej i obiektywnej miary "wartości" naukowca - wątpię! Nie ja jeden
        zresztą. Może też przy okazji spróbujmy się pokusić o ocenę tych wyrobników,
        którzy nie pracują w "naukach twardych"? Humanistów różnych. Jak ocenić dorobek
        historyka, który przez całe swe życie zawodowe zajmuje się dziejami Kurpiów?
        Jaki ma sumaryczny IF?
        Najgorzej to już chyba mają dydaktycy i metodycy przedmiotów wszelakich. Przez
        swoich kolegów z wydziału (instytu) fizyki, historii, chemii itd (tu wstawić
        dowolne) są traktowani jak jednostki niepełnowartościowe. Jeśli publikują, to w
        pismach co najwyżej krajowych, bez IF. Habilitacji z metodyki nauczania fizyki
        na wydziale fizyki nie przeprowadzą. Jeśli zaś zrobią ją na wydziale
        pedagogicznym, otrzymując stosowny stopień, to często jest to powodem
        delikatnego relegowania ich z dotychczasowej pracy, bo "będą się liczyć"
        pedagogom, nie fizykom.
        Przy okazji. Cały system kształcenia nauczycieli wydaje mi się nieprawidłowy
        (myślę o nauczycielach-przedmiotowcach). Od czasow PRL-u pamiętam, że na
        spcjalność nauczycielską szli zwykle słabsi kandydaci (w niczym im nie ujmując
        i dostrzegając wyjątki). Inni studenci "robili" za to dodatkowe kursy, dające
        uprawnienia do pracy w szkole. Tak na wszelki wypadek. I tak zosało. A ja
        pytam: po co nauczycielowi tak dogłębna znajomość biologii, chemii czy fizyki,
        przy często słabym przygotowaniu pedagogiczno-metodycznym? Czy kandydat nie
        powinien od razu decydować, że chce zostać nauczycielem i dlatego będzie
        studiował na kierunku pedagogicznym, wybierając tam specjalność? Koniecznie
        podwójną - np. fizyka z informatyką, matematyka z informatyką, chemia z fizyką
        (lub biologią). W innych krajach występują nawet takie skojarzenia jak np.
        fizyka (czy biologia) z językim angielskim. Co Wy na to?
    • babariba-babariba wot siurpriz... m.c.o. magister zostaje... 20.03.06, 12:56
      ...kontraktowym profesorem w jezuickiej uczelni w juesej.
      A polscy profesorowie nie mają na ten temat nic do powiedzenia...
      • ewa9823 Re: wot siurpriz... m.c.o. magister zostaje... 20.03.06, 13:34
        o sukcesie naukowym powinny decydować dzieła badacza
    • nfa05 Re: Czy habilitacja zniknie? 20.03.06, 13:46
      Jakie perspektywy ? www.nfa.pl/articles.php?topic=18
    • krl11 Re: Czy habilitacja zniknie? 20.03.06, 14:02
      Do znudzenia trzeba powtarzać, że obecnie niestety przy obniżającym się poziomie
      doktoratów i etatystycznej strukturze uczelni habilitacja jest jedyną zaporą
      przeciwko promowaniu zupełnych beztalenci na ciepłe, bezpieczne synekury
      naukowe, z gwarancją pracy do śmierci.
      Poziom doktoratów będzie się obniżał z powodu masowości.
      Jeśli jednak zniesiemy habilitację jako formalny wymóg przy awansach naukowych i
      gwarancjach zatrudnienia, to w to miejsce trzeba wprowadzić inne skuteczne
      mechanizmy usuwania z uczelni i jednostek badawczych ludzi z doktoratem,
      nieaktywnych naukowo. A więc trzeba by zaostrzyć politykę finansowania nauki:
      finansować dobrze, ale przede wszystkim tych dobrych i najlepszych.
      I o ewentualnym zniesieniu habilitacji trzeba dyskutowac kompleksowo, wraz z
      dyskusją na temat zasad finansowania nauki i mechanizmów usuwania adiunktów z
      uczelni.
      Odnoszę wrażenie, że wielu dyskutantów opowiadających się za zniesieniem
      habilitacji to adiunkci, którzy tej habilitacji nie zrobili, bo są słabi
      naukowo, i oni liczą, że dzięki temu poprawi się ich pozycja na uczelni. A
      przecież potrzeba nam właśnie takiej reformy, w której tacy uczeni na niby
      żegnaliby się raczej z uczelniami.
      • khmara Re: Czy habilitacja zniknie? 20.03.06, 14:34
        krl11 napisał:
        > Jeśli jednak zniesiemy habilitację jako formalny wymóg przy awansach naukowych
        > i
        > gwarancjach zatrudnienia, to w to miejsce trzeba wprowadzić inne skuteczne
        > mechanizmy usuwania z uczelni i jednostek badawczych ludzi z doktoratem,
        > nieaktywnych naukowo.

        Zgadzam się, że dobrze by było stworzyć mechanizmy pozwlające usuwać z uczelni
        nieaktywnych naukowo profesorów.

        > I o ewentualnym zniesieniu habilitacji trzeba dyskutowac kompleksowo, wraz z
        > dyskusją na temat zasad finansowania nauki

        Pełna zgoda.

        > Odnoszę wrażenie, że wielu dyskutantów opowiadających się za zniesieniem
        > habilitacji to adiunkci, którzy tej habilitacji nie zrobili, bo są słabi
        > naukowo

        Tacy słabi naukowcy opowiedzieli się już za zniesieniem habilitacji jak Ziejka i
        Woźnicki w imieniu KRASP, z niezależnych - Kalisz i Jajszczyk.
      • nfa05 Re: Czy habilitacja zniknie? 20.03.06, 14:36
        Bzdura Za zniesieniem hab jest wielu wybitnych prof którym zarowno hab jak i
        prof do niczego nie jest potrzebne. Winny byc zmiany kompleksowe i oparcie
        oceny na jawnym dorobku i zatrudnianiu na podstawie rzeczywistych konkursow a
        tego najbardziej się boja mierni prof ktorym jesli by odebrac ten warkoczyk
        przed nazwiskim to nic by nie zostało do pokazania.
        Nie chodzi o obniżenie tylko o podwyższenie wymagań i to wymagań w kontekście
        swiatowym a nie genetyczno-towarzyskim jak dotychczas u nas ( wyjatki tylko
        potwierdzają regułę)
      • sw.patryk Re: Czy habilitacja zniknie? 20.03.06, 17:27
        Doktoraty sa takie , jak sa nadzorowane przez promotorow , a potem recenzentow
        i komisje rad wydzialow . Nic sie samo nie robi. Jak zwykle to jest czysty
        interes miec doktoranta , bo to przepustka do tytulu profesorkiego. Nie ma
        wiekszego znaczenia , jaka jest wartosc doktoratu. W mojej bylej firmie
        uslyszalem w ramach dowcipu sentencje dot doktoratu : " ... pol godziny
        wstydu , cale zycie chwaly ... " I jestem pewien , ze tak wygladalo i wyglada
        to wszedzie niemal . Kri cos tam , z cala pewnoscia habilitacje wtrudzie i
        znoju zrobiles , wchodzac bez wazeliny swojemu patronowi , bo tak do glebi cie
        porusza dyskusja , a to juz cos znaczy . Nie ma , bo nie sa tym zainteresowani
        decydenci szansy na zniesienie tej kretynskiej bariery , jaka jest
        habilitacja.Nie opowiadaj bzdur o skutecznym mechanizmie, bo tak dlugo , jak
        bezkarnie dopisywac sie beda do prac profesorowie et consortes , czyli ich
        poplecznicy , co jest nagminne, tak dlugo nie ma o czym nawet rozmawiac. Teraz
        rozmawiamy anonimowo, ale moge podac przyklady kilku profesorow , ktorzy
        zgromadzili dorobek do habilitacji , nie kiwajac nawet palcem w bucie, a
        tresc prac ( jesli znali angielski ) poznali dopiero przed habilitacja.
        Liczba , liczba sie liczyla w tym zestawieniu do rady wydzialu , a potem CKK .
        Wstyd i przyzwoitosc , to ostatnia cecha polskiego " naukowca " . W wiekszosci
        przypadkow . Nieaktywni naukowo sa rowniez in gremio samodzielni pracownicy
        naukowi , z wyjatkami oczywiscie . Kazdy , kto pracuje w uczelni , zwlaszcza
        medycznej jest w stani epodac tez wiele przykladow indolencji profesorskiej
        rowniez na niwie zawodowej. Czy mozna sobie wyobrazic profesora chirurgii ,
        ktory nie operuje ? Niestety mozna , tymbardziej , ze tak czest jest .
        Najczesciej , bo nie ma czasu , operujac ( lepiej lub gorzej w prywacie ) , a
        czesto rowniez , bo nie umie. Tu akurat mozna byloby badacza pochwalic , ze nie
        chce choremu szkodzic , ale najbardziej szkodzi systemowi szkolenia , bo co to
        za autorytet chirurgiczny , ktory nie umie operowac? Bywa ?
        Bardzo czesto. I nikt o tym nie dyskutuje , bo to profesor chirurgii ,
        urologii , ginekologii etc. Nikt takiego goscia juz nie weryfikuje. Rektor
        nie , bo kadencja jest krotka i mozna potem nie byc wybranym , dziekan nie ,
        bo istnieje suwerennosc badacza, a koledzy tez nie , bo oni tez beda
        weryfikowani. Oczywiscie nie wszyscy polscy profesorowie moga byc tak
        okreslani , ale to niestety bardzo czesty obraz.
        Ale maja habilitacje .
    • ethebor Re: Czy habilitacja zniknie? 20.03.06, 14:41
      To nie model radziecki tylko niemiecki...

      koham.mihnika napisał:

      > czemu nadal propagujemy model radziecki, zamiast amerykanskiego?
      > Habilitacja to bzdura. Wystarczy wykazac sie dorobkiem, a srodowisko wie
      > lepiej, kto jest gora a kto dolem.
      > licencjat, magister, doktor - wystarczy.
      > Jeden profesor belwederski wystarczy, poza tym profesorowie uniwersyteccy. Po
      > jednym!
      > U proscic strukture i wprowadzic jednoznaczne zasady mianowania na profesora
      > belwederskiego.
      > Za duzo blichtru.
      • sw.patryk Re: Czy habilitacja zniknie? 20.03.06, 16:38
        Niemiecki jest tez model zarzadzania praca oddzialow w placowkach sluzby
        zdrowia. Pan i wladca ordynator , z drugim stopniem specjalizacji ZAWSZE WIE
        NAJLEPIEJ I CO WAZNE DUZO, DUZO lepiej niz podwladny , ktory ma taka sama
        specjalizacje. O tyle jednak wazniejsza , ze zrobiona niedawno , wiec i wiedza
        zapewne aktualniejsza. Ale tak , jak w uczelniach , tak i tu panuje kult
        nieomylnosci. A wszystko dlatego , ze brak jest okresowej weryfikacji i
        obowiazku ( kontrolowanego ) podnoszenia kwalifikacji . I wracamy do punktu
        wyjscia . Habilitacja i jej nastepstwa , to papier na niesmiertelnosc i
        nieomylnosc.
    • turaj1 Re: Czy habilitacja zniknie? 20.03.06, 14:48
      w polsce jeszcze długo nie, jakież to byłoby proste tylko doktor i juz
      profesor...należy jeszcze rozbudować scieżkę kariery o kolejne stadia i
      szykany.będzie wiecej i trudniej i byle kmiotek bez poparcia sie nie
      dostanie....a tak dla swoich zawsze coś się skręci....
      widziałem od środka jak sie to robi i chce mi się po prostu rzygać jak po
      uwazaniu i protekcji swoich sie ciągnie a innych uwala, to jest jeden wielki
      syf i skandal.....
      • ewa9823 Re: Czy habilitacja zniknie? 20.03.06, 15:36
        CK - grupka ludzi wzajemnie popierających się
    • avin Stary dowcip 20.03.06, 15:17
      Przed publicznym szaletem narasta kolejka.
      W koncu ktos z grona czekajacych krzyczy: Czy tam sie ktos
      k.rwa habilituje?
      • ewa9823 Re: Stary dowcip 20.03.06, 15:34
        jo
        • takitamjeden Re: Stary dowcip 20.03.06, 15:38
          czy to prawda, że żona prof Brzezińskigo robiła tytuły u prof Wojciszke???
          • osa5 Re: Stary dowcip 20.03.06, 15:52
            strach jest czymś obrzydliwym
    • slayer_fan Nic nie zmieniać! Dobrze jest jak jest! 20.03.06, 17:48


      • ewa9823 Re: Nic nie zmieniać! Dobrze jest jak jest! 20.03.06, 18:02
        ;))) jo a po co Polsce rozwój nauki
        • slayer_fan Obawiam się by to nie doprowadziło do 20.03.06, 18:34
          "wyścigu szczurów"
          Taki wyścig to zawsze dużo nerwów zżera a zdrowie jest najważniejsze i spokojna praca :)
    • itd-gw od doktoratu do belwederu 20.03.06, 18:31
      profesor woznicki podaje
      "Droga od doktoratu do stanowiska profesorskiego trwa w polskich uczelniach
      przeciętnie 15-20 lat - ocenia prof. Jerzy Woźnicki, prezes Fundacji Rektorów
      Polskich."

      Sa jednak wyjatki - pani Liliana Sikorska, ktora osiagnela 'wszystko'przed
      czterdziestka i wystepujac z referatem na omawianej konferencji okazala sie
      ZWOLENNICZKA UTRZYMANIA HABILITACJI

      Od momentu uzyskania doktoratu (1996) do profesora belwederskiego (2002) minelo
      SZESC lat.

      Pytanie do prof. Woznickiego: Dlaczego innym zdolnym to sie nie udalo?

      Oto kopia wpisu z www.nfa.pl/skomentuj.php?what=news&id=139

      Dziwie sie Lilianie Sikorskiej, ze zdecydowala sie na publiczne wystapienie na
      konferencji KRASPu Model awansu naukowego w Polsce i to z referatem:
      Co dalej mlody doktorze? Czyli o karierze naukowej po doktoracie

      Dziwie sie rowniez panu Ziejce, ktory na pewno wie who is who w humanistyce i
      dopuscil do tego wystapienia...

      Sam nepotyzm jest trudny do udowodnienia, jednak szanujacy sie naukowiec unika
      sytuacji, ktore mogly by stawiac jego osiagniecia w dwuznacznym swietle i tym
      samym nie watpie, ze pani Liliana Sikorska rozwieje wszelkie podejrzenia
      ujawniajac dokumenty na podstawie ktorych uzyskala tytul naukowy doktora
      habilitowanego i tym samym wykaze, ze jej malzonek, czlonek CK nie mial wplywu
      na uzyskanie przez nia tytulu profesora belwederskiego juz w JEDENASCIE LAT PO
      MAGISTERIUM
      www.prezydent.pl/x.node?id=1011848&eventId=1507657
      Tymczasem najprostsza proba dowiedzenia sie kim sa i co soba reprezentuja
      referenci na konferencji KRASP prowadzi do bardzo zastanawiajacej blyskawicznej
      kariery (szybszej niz w USA) pani Liliany w instytucie swojego meza, czlonka CK!!!!

      Oto kilka adresow:

      informacja o malzenstwie Jacka Fisiaka i Liliany Sikorskiej
      www.pan.poznan.pl/aktualnosci/nowi_czlonkowie/jacek_fisiak.htm
      informacje o karierze pani Liliany
      elex.amu.edu.pl/ifa/staff/sikorska.html#ss3
      Degrees

      * M.A. in English, Poznań, 1991
      * Ph.D. in English literature, Poznań, 1994
      * D.Litt. in English literature, Poznań, 1996


      pouczajace jest rowniez porownanie zbieznych punktow w karierze naukowej pary
      Fisiak-Sikorska.

      Przypominam, ze w szanujacych sie instytucjach swiatowych jest niedopuszczalna
      zaleznosc sluzbowa zony i meza, a nawet tzw. partnerow...


      Dla mnie osobiscie referat pani Sikorskiej na konferencji o 'Modelu awansu
      naukowego w Polsce przy tak duzym etycznym przekroczeniu przyjetych standardow
      swiatowych w karierze pani Liliany jest dowodem najwyzszej buty i arogancji
      KRASPu w stosunku do srodowiska akademickiego...



      • moped co to za profesor, ktory jest stary... 20.03.06, 18:41
        co tu wiele pisac...
        jak stary profesor moze cos wskorac?
        jest stary i rutyniarz!!

        Wiadomo od dawna, ze w nauce najwieksze osiagniecia ma sie w latach
        dwudziestych zycia...porownajcie Ameryke Polnocna z reszta swiata...

        Kto ilu ma noblistow...
        A jesli to sa z innych krjaow...to gora Ameryka Polnocna, ktora swoja mysla
        stworzyla warunki!
        • kandyd11 Przykładowa habilitacja. 20.03.06, 18:50
          To jest fragment przedmowy habilitacji prof. Dr-a hab. Szplita z Akademii
          Świetokrzyskiej w Kielcach. Jest ona podobno całkowicie apolityczną i
          niezwiązana z żadną ideologią. Podobno była wysoko przez różne
          gremia oceniana. Została obroniona w Hochschule fuer Oekonomie w
          enerdówkowskim Berlinie na poczatku listopada 1989 roku. Autor miał w dorobku
          naukowym 7 prac w lokalnym wydawnictwie uczelnianym jednej z polskich uczelni
          (po polsku), cztery p[race w geazecie „Słowo Ludu” (organ KW PZPR w Kielcach)
          oraz jeden maszynopis w języku niemieckim.

          To jest dosłowny cytat postu z forum dyskusyjnego GW w Kielcach

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24536089&a=28391261
          gdzie sporo o tej pracy dyskutowano. Obrońca prof. Szplita i jego pracy
          twierdzi, ze praca ma duże walory naukowe.

          „Praca zaczyna się tak:
          >>Vorwort
          Die Beschluesse und Materialien des XI. Parteitages der SED, des X. Parteitages
          der PVAP sowie des XXVII. Parteitages der KPdSU verdeutlichen erneut; Der
          Hauptweg der weiteren Gestaltung der sozialistischen Gesellschaft ist
          gekennzeichnet von der Einheit von Wirtschafts- und Sozialpolitik. Von der
          Beherrschung dieses Wechselvarhaeltisses und der sich insbesondere aus der
          revolutionären Entwicklung der Produktivkräfte ergebenden wachsenden
          Komplexität des volkswirtschaftlichen Reproduktionsprozcese hängt es ab, in
          welchem Masse die Ziele, zur weiteren Erhöhung des materiellen und geistig-
          kulturellen Lebensniveaue der Bevölkerung auf der Grundlage eines
          kontinuierlichen und hohen Wirtschaftswachstums erreicht werden können.
          Die Wohnungspolitik ist ein wesentlicher Bestandteil der Sozialpolitik des
          sozialistischen Staates. Wohnungsbeduerfnisse auf sozialistische Weise zu
          befriedigen und sozialistische Wohnverhältnisse zu schaffen heißt gleichermaßen
          auch, gesellschaftliche Bedingungen zu gestalten.<<

          Przepraszam, jeśli skan nie jest najlepszy. A można to przetłumaczyć
          następująco:

          „Przedmowa. Postanowienia i materiały XI zjazdu SED, X zjazdu PZPR jak również
          XXVII zjazdu KPZR dobitnie przypominają (ponawiają):
          Główna droga (sposób) dalszego kształtowania socjalistycznego społeczeństwa
          jest scharakteryzowana przez jedność polityki gospodarczej i socjalnej. Od
          opanowania tych zmieniających się stosunków i wynikłej z otrzymywanego w
          szczególności z rewolucyjnego rozwoju sił produkcyjnych rosnącej złożoności
          ludowo –gospodarczych (spółdzielczych) procesów reprodukcyjnych zależy w jakim
          zakresie mogą zostać osiągnięte cele dalszego wzrostu materialnego i duchowo
          kulturalnego poziomu życia ludności na bazie ciągłego i wysokiego wzrostu
          gospodarczego.
          Polityka mieszkaniowa jest jedną z istotniejszych części składowych polityki
          socjalnej socjalistycznego państwa. Zaspakajać na socjalistyczny sposób
          potrzeby mieszkaniowe i tworzyć socjalistyczne stosunki mieszkaniowe oznacza
          również tworzyć [odpowiednie] warunki społeczne.”

          Niech mi ktoś powie, co to takiego "sozialistische Wohnverhältnisse"
          (socjalistyczne stosunki mieszkaniowe). To tłumaczenie jest bardzo toporne, ja
          nie mam ambicji bycia biegłym tłumaczem takich tekstów. Nie znam ani
          terminologii, ani sposobu prezentowania myśli w tym stylu. Nie mam też czasu
          ani ochoty, aby się do tego specjalnie przykładać. Generalnie praca jest, chyba
          nawet w porównaniu do prac powstałych w naszej rodzimej Akademii Nauk
          Społecznych przy KC PZPR, mocno „ideologiczna”.
          Tak np. słowo „sozialistisch” (socjalistyczny) występuje na pierwszej stronie
          przedmowy co najmniej 8 razy, zwrot VR Polen (PRL) na pierwszej stronie
          przedmowy dwa razy. Słowa „Polen” (Polska) bez skrótu VR (Volksrepublik) nie
          spotkałem, mimo, iż formalnie rzecz biorąc w chwili, gdy Szplit stopień
          uzyskiwał (nie wcześniej niż trzeciego listopada 1989, kiedy to odbyło się
          kolokwium) PRL już nie istniał(a)! Nie było więc potrzeby używania tej nazwy. A
          NRD istniała, tak naprawdę, jeszcze tylko sześć dni.
          Jesienią 1989 roku NRD wrzała, w Lipsku co dzień była jakąś demonstracja, a
          ludzie masowo zabezpieczali akta STASI (NRD-owski odpowiednik naszej Bezpieki).
          Bóg jeden wie, kto, jak i GDZIE miał te „nowe zadania” ze szplitowej
          habilitacji realizować. To są realia tej pracy. Autor cytuje np. wypowiedzi E.
          Honeckera i naszego W. Jaruzelskiego ze zjazdów SED i PZPR, jak zrozumiałem,
          jako źródła naukowe. Nie znam się na stylu uprawiania nauki pt. „ekonomia
          polityczna socjalizmu”, ale nie wydaje mi się by wypowiedzi te wnosiły
          cokolwiek do jakiejkolwiek nauki (nie dyskutuję np. o „nośności” ich treści,
          ale choć się na tym nie znam, to wiem, że takie hasła bywały bardzo nośne)”.
          • kandyd11 I życiorys Pana profesora 20.03.06, 18:55
            A to jest życiorys profesora dr-a ha. A. Szplita w sygnowanej jego nazwiskiem
            książce.

            Pochodzi z książki "Leksykon przedsiębiorczości" pod redakcją profesora
            Andrzeja Szplita. Pozycja nie jest z lat zamierzchłego PRL-u, lecz sprzed
            kilku lat

            cytuję fragment:
            Szplit Andrzej odgrywa poważną rolę wśród grona współczesnych ekonomistów i
            działaczy zajmujących się problematyką organizacji i zarządzania.
            Urodził się 3 listopada 1942 r. W Kielcach w rodzinie inteligenckiej. Tutaj
            wychowywał się i ukończył szkołę średnią.
            W 1960 roku rozpoczął studia w Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu.
            Jego nauczycielem był Józef Kaleta, jeden ze zwolenników transformacji
            systemowej w Polsce, który wpajał mu nie tylko gruntowną wiedzę z ekonomii
            klasycznej, (J.A.Schumpetera, J. Burnhama, D. Bella i J.K. Galbraitha), ale i
            zasady funkcjonowania gospodarki wolnorynkowej.
            Wpływ Józefa Kalety na Andrzeja Szplita był bardzo znaczący, gdyż nie tylko
            211; napisał pod jego kierunkiem pracę doktorską, ale i w pierwszym okresie
            swojej
            działalności naukowej przejął od swego mistrza poglądy na metodę badań i
            istotę zjawisk społeczno-gospodarczych.
            Uważa się za ucznia J. Kalety i jest zwolennikiem gospodarki rynkowej, szuka
            jednak dróg własnych.
            W 1967 r. Andrzej Szplit wrócił do Kielc. Przez 4 lata pracował jako
            nauczyciel ekonomii w szkole średniej, następnie awansował na stanowisko
            dyrektora przedsiębiorstwa produkcyjno-handlowego.
            W latach 1975-1980 pracował w służbach inwestycyjnych, pełniąc funkcję
            zastępcy dyrektora ds. ekonomicznych kieleckiego INWESTPROJEKTU. Pilnie
            obserwował życie gospodarcze i społeczne, dużo czytał, zapoznając się z
            dorobkiem światowej myśli ekonomicznej, filozoficznej i społecznej.
            Praca na stanowiskach kierowniczych w handlu i budownictwie stała się bodźcem
            do ukończenia Studium Podyplomowego z zakresu organizacji i zarządzania na
            Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego.
            W 1980 r. Rozpoczął pracę w Politechnice Świętokrzyskiej, początkowo jako
            adiunkt w Instytucie Technologii i Organizacji Budownictwa, a następnie –
            zastępca dyrektora ds. dydaktycznych w instytucie Nauk Społecznych.
            W 1984 r. Odbył 5 miesięczny staż naukowy w Uniwersytecie w Lipsku, gdzie
            napisał „Studium o finansach w budownictwie”. Praca ta zrodziła się
            pod
            wpływem niedoskonałości zarządzania mieszkalnictwem w systemie nakazowo-
            rozdzielczym i była wstępem do przygotowywanej ogólnej teorii efektywności i
            rozwoju tego działu gospodarki.
            Dzięki znajomości języków obcych i dużemu dorobkowi naukowemu otrzymał
            stypendium habilitacyjne w Hochschule fuer Oekonomie w Berlinie, gdzie
            powstała obszerna praca habilitacyjna pod charakterystycznym dla tego okresu
            tytułem: „Porównywalne badania efektywności inwestycji mieszkalnictwa w
            krajach europejskich”. Był pierwszym Polakiem, który na tej berlińskiej
            uczelni zdobył tytuł doktora habilitowanego nauk ekonomicznych.
            Andrzej Szplit w pracy habilitacyjnej wykazał nie tylko ogrom erudycji i
            zdolności pisarskich, ale również dowiódł, że jest ekonomistą samodzielnym i
            zwolennikiem efektywnej gospodarki rynkowej. Przeciwstawiając się przeżytkom
            centralnego zarządzania i planowania opowiedział się za rozwojem własności
            prywatnej w budownictwie, zarówno w mieście jak i na wsi.
            W czasie pobytu na stażu i stypendium habilitacyjnym w Niemczech wykładał na
            Uniwersytecie w Lipsku, w Hochschule fuer Oekonomie w Berlinie i Hochschule
            fuer Technik und Wirtschaft w Mittweidzie.
            Po powrocie z Berlina w 1990 r. Był organizatorem dwóch zakładów w
            Politechnice Świętokrzyskiej: na Wydziale Budownictwa Lądowego –
            Samodzielnego Zakładu Ekonomiki i Marketingu w Budownictwie oraz
            Ogólnouczelnianego – Samodzielnego Zakładu Ekonomii, Zarządzania i
            Marketingu. W tym samym roku otrzymał nominacje na stanowisko profesora
            nadzwyczajnego i wychodząc naprzeciw potrzebom kształcenia ustawicznego
            utworzył w uczelni Szkołę Przedsiębiorczości i Biznesu. Doprowadził także do
            pomyślnego stanu kształcenie podyplomowe
            Jest jednym z inicjatorów opracowania założeń dydaktycznych i organizacyjno-
            finansowych kierunku studiów Zarządzanie i Marketing. Ostatnio spełnia
            statutowe obowiązki wynikające z zajmowanych stanowisk, m.in.: kierownika
            Samodzielnego Zakładu Ekonomii, Zarządzania i Marketingu; prodziekana
            Wydziału Mechanicznego, dyrektora Szkoły Przedsiębiorczości i Biznesu.
            Współpracuje z uczelniami krajowymi i zagranicznymi. Jest autorem wielu
            publikacji w opracowaniach krajowych i zagranicznych. Pełni funkcję
            przewodniczącego Zarządu Oddziału Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego w
            Kielcach i jest członkiem Regionalnej Rady Naukowo – Gospodarczej przy
            Wojewodzie Kieleckim.
            Żonaty, ma dwoje dzieci, syn jest magistrem ekonomii, ukończył krakowską
            Akademię Ekonomiczną, córka kończy medycynę w Akademii Medycznej w Warszawie.
            Jest optymistą i ma duże poczucie humoru. Dla przedsiębiorczych rodaków w
            warunkach gospodarki rynkowej upatruje ogromne możliwości rozwoju.



            • sw.patryk Re: I życiorys Pana profesora 20.03.06, 19:53
              Nie , no q...a uderzajacy zyciorys naukowca. Porazajacy swa wielkoscia. Ale ma
              habilitacje. Wprawdzie z Niemiec ludowych . Ale zawsze. To w koncu ten sam ,
              niemiecki model . Obowiazujacy w Polsce do dzisiaj.
              Gratulacje.
            • polski_francuz Obrzydliwe 21.03.06, 12:43
              jest obsmarowywalne innych po nazwisku bedac schowanym pod pseudonimem.

              Jestes zwyklym lobuzem.

              PF
              • wewel Re: Obrzydliwe 21.03.06, 19:22
                A co jest obrzydliwego w cytowaniu tego, co gość napisał? To Lenina tez nie
                wolno cytować? Bo to obrzydliwe? Zresztą w oryginale wypowiedz o habilitacji
                profesora Szplita podpisano imieniem i nazwiskiem, tu jest tylko przepisana z
                forum kieleckiego. I dlaczego to własnie przepisujacy ma sie wstydzić?
                Najwyższy czas ujawnić CAŁĄ treśc WSZYSTKICH takich habilitacji. To nie moze
                byc tajne. I trzeba pisac własnie z nazwiskami.
                • polski_francuz Re: Obrzydliwe 21.03.06, 20:11
                  Na publicznym forum?

                  I ci jak sie nie spodoba? Spalimy ksiazki, czy tez razem z nimi nieszczesnych
                  habilitantow.

                  Puknij sie.

                  PF
                  • osa5 Re: Obrzydliwe 21.03.06, 21:46
                    polski_francuz jesteś profesorkiem o podobnym dorobku??
                    • polski_francuz Re: Obrzydliwe 22.03.06, 07:43
                      Powiedzmy, ze dobrze znam te problemy. I jestem w takim wieku, ze widzialem jak
                      sie kariery naukowe w Polsce rozwijaly.

                      Co co mieli zrobic habilitacje zrobili lub robia.

                      Dla mnie odpowiada ona, powiedzmy, 6-8 prac naukowych na zblizony temat, czyli
                      3-4 lata pracy normalnej naukowca. I potem napisanie syntezy w formie
                      przewodnika po tych pracach. Nic nieludzkiego zatem. I nie mowcie mi ze tego
                      sie nie da zrobic.

                      Co, ktorzy nie chcieli (z lenistwa glownie) nie zrobili. I podejrzewam iz wielu
                      z nich tutaj sie wypowiada za jej zniesieniem. Dla usprawiedliwienia och
                      lenistwa.

                      Wydaje mi, poza tym, sie etycznie podle, przytaczac po nazwisku jakiegos goscia
                      ni dajac mu szans na obrone swoich racji.

                      A w koncu w kazdej populacji jest 5 % idiotow. W tym wsrod dr, dr hab i
                      profesorow. Zlikwidowanie habilitacji tego nie zmieni.

                      Dlatego warto dzialac spokojnie i ETYCZNIE.

                      A w koncu, powiem wam szczerze za te rewolucje podejrzewam te podobna do
                      rewolucji rozpalonej przez PiS: rewolucje nieudacznikow i demagogow.

                      I temu jestem przeciwny.

                      PF
                      • ewa9823 Re: Obrzydliwe 22.03.06, 09:26
                        polski_francuz napisał:

                        > Powiedzmy, ze dobrze znam te problemy. I jestem w takim wieku, ze widzialem
                        jak
                        >
                        > sie kariery naukowe w Polsce rozwijaly.
                        >

                        zapominasz, że wiele habilitacji było niszczonych w CK (Centralna Komisja) -
                        pomimo doskonałych ocen dorobku habilitanta i doskonałych recenzji - a więc
                        habilitacje CK dawała według uznania i układów. Merytoryczna strona pracy nie
                        miała znaczenia.
                        • polski_francuz Re: Obrzydliwe 22.03.06, 09:33
                          Uklady sa i w nauce francuskiej i w amerykanskiej. Nikt z tego powodu, nie
                          zmienia calego systemu o 2 doktoratach (ani systemu politycznego nawiasem
                          mowiac)jest on i w Niemczech i we Francji. Ma swoje wady i zalety.

                          Wada jest wydluzanie czasu do przejecia odpowiedzialnosci.

                          Zaleta jest doping do pracy.

                          Co do twoich watpliwosci.

                          Powiedzmy, ze CKK powinna sprawdzac te habilitacja z malych/mlodych uczelni.
                          Gdzie brak tradycji, dobrych ludzi a politycznie ludzie wszystko moga.

                          Dodam jeszcze jedno, jak ktos jest dobry to poszuka gdzie indziej. Zawalczy i
                          postara sie mimo wszystko wygrac. I kariere naukowa zrobi. Trzeba miec
                          charakter i pracowitosc a nie tylko inteligencje.

                          Niewielu jest karmionych srebrna lyzka. I system jest tez nie dla takich.

                          A to tak wyglada, ze niektorzy by chcieli aby tak bylo.

                          PF
                          • nfa05 Re: Obrzydliwe 22.03.06, 10:20
                            cos o patologiach i etyce
                            www.nfa.pl/articles.php?topic=1
                            www.nfa.pl/articles.php?topic=2
                            m.in. o tym co się robi z dobrymi!
                            • ewa9823 Re: Obrzydliwe 22.03.06, 11:02
                              nfa05 napisała:

                              > cos o patologiach i etyce
                              > www.nfa.pl/articles.php?topic=1
                              > www.nfa.pl/articles.php?topic=2
                              > m.in. o tym co się robi z dobrymi!


                              dziękuję za ten post .. wyraźnie trzeba walczyć z systemem nauki w Polsce..
                              systemem - bierny, wierny, mierny
                          • khmara Re: Obrzydliwe 22.03.06, 13:57
                            polski_francuz napisał:

                            > Wada jest wydluzanie czasu do przejecia odpowiedzialnosci.
                            >
                            > Zaleta jest doping do pracy.

                            Logika tych dwóch zdań jest taka, że im większa odpowiedzialność, tym mniejsza
                            motywacja do pracy. Gratulacje dla wszystkich zainteresowanych (ironia).
                            Funkcjonujemy w systemie, w którym ci, co ponoszą odpowiedzialność za jego
                            działanie, mogą sobie pozwolić, by mieć wszystko gdzieś.

                            Jeżeli chodzi o odczucia estetyczne, to wymyślanie obcym ludziom od leni i
                            nierobów jest bardziej obrzydliwe niż publikowanie w internecie tekstów, które
                            wyszły na papierze. Robię habilitację i o jej wadach mogę długo, ale na
                            dyskutowanie z dogmatami francuza po prostu szkoda czasu. Wierzących racjonalne
                            argumenty nie przekonują. Proszę dokładnie przejrzeć skład osobowy dowolnej
                            uczelni medycznej w Polsce, by przekonać się, że do zrobienia habilitacji
                            inteligencja i pracowitość często nie wystarczają. Proszę też sobie wyobrazić,
                            że nawet teraz można zrobić habilitację na akademii medycznej mając zero cytowań
                            w SCI.
                            • polski_francuz Re: Obrzydliwe 22.03.06, 16:04
                              Tak by bylo, gdyby jedynie przedluzenie czasu i doping do pracy istnialy i
                              dawaly logiczna jednosc. A ze tak nie jest (bo w gre i inne elementy wchodza)
                              to nie mozna robic koniunkcji ani alternatywy.

                              Dogmaty? Poglady.

                              Podkreslalem, ze chodzi o moje osobiste obserwacje. Nikomu nie ublizam.

                              Niestety nie znam srodowisk medycznych tak dobrze, bym mogl cos skomentowac.
                              Chyba sa rzeczywiscie nieco feudalne.

                              Powodzenia w pisaniu habilitacji.

                              Publikowac trzeba i trzeba miec cytowania. Zurnale medyczne maja taki IF ze
                              jestem zazdosny.

                              A przede wszystkim nie dac sie. System nie jest zly. To my mamy ups and downs.

                              PF
                        • janek0 Re: Obrzydliwe 22.03.06, 14:18
                          ewa9823 napisała:

                          > polski_francuz napisał:
                          >
                          > > Powiedzmy, ze dobrze znam te problemy. I jestem w takim wieku, ze widzial
                          > em
                          > jak
                          > >
                          > > sie kariery naukowe w Polsce rozwijaly.
                          > >
                          >
                          > zapominasz, że wiele habilitacji było niszczonych w CK (Centralna Komisja) -
                          > pomimo doskonałych ocen dorobku habilitanta i doskonałych recenzji - a więc
                          > habilitacje CK dawała według uznania i układów. Merytoryczna strona pracy nie
                          > miała znaczenia.

                          Zgodnie ze statystykami CK, "niszczonych" jest 5-10% habillitacji, w zależności
                          od sekcji, czy jak się to tam nazywa. A skutecznie przeprowadzanych jest
                          kilkaset przewodów rocznie.

                          Nie wiem, ile z tych 10% jest "doskonałych" (czy doskonale ocenianych, bo to nie
                          to samo), ale jakoś nie mam wrażenia, że po zniesieniu habilitacji nagle
                          zostanie przywrócona wymarzona sprawiedliwość. I tak w tej chwili o
                          przeprowadzeniu postępowania hab. decyduje "środowisko" czyli odpowiednia Rada
                          Wydziału. Jak ktoś podpadnie kolegom, to habilitacji nie będzie, niezależnie od
                          tego, ile centralnych komisji by nie znieść.
                          • itd-gw Re: Obrzydliwe 22.03.06, 17:19
                            Habilitacje niszczone nie wchodza do statystyki. PO prostu w ogole NIE POZWALA
                            sie niewygodnym na otwarcie przewodu habilitacyjnego.

                            Podaje przyklad Ewy KOstarczyk, wielokrotnie opisywany na www.nfa.pl.
                            Probowala KILKAKROTNIE ZLOZYC HABILITACJE (rozne wersje) i ani razu sie nie
                            zgodzono na powolanie recenzentow.

                            Smaczku dodaje fakt, ze jej dorobek naukowy zapewne przewyzsza w sumie dorobek
                            razem wziety wszystkich jej potencjalnych recenzentow z namaszczenia CK

                            I nie jest to jedyny przypadek - moze jedyny dobrze znany medialnie.

                            Obrzydliwe doprawdy - pozdrawiam polskiego_francuza i zycze mu malej ilosci
                            luster w mieszkaniu
                            • polski_francuz Re: Obrzydliwe 22.03.06, 19:39
                              Raz jeszcze-takie czy inne negatywne przypadki, nie powinny powodowac zmniany
                              systemu.

                              Trzeba byc odpowiedzialnym a nie demagogiem.

                              Obecnie widzimy w skali kraju do czego demagogia przedwyborcza moze prowadzic.

                              Czy jeszcze chcesz innych przykladow?

                              Polska lezy w Europie i europejskie wazne kraje maja habilitacje.

                              Co do pogladow. Nie daje sie zkrzyczec przez demagogow w modzie teraz. Zdrowy
                              rozsadek to najlepsze lekarstwo. Masz co do powiedzenia to powiedz bez
                              obrazania dyskutanta.

                              PF
                              • khmara Re: Obrzydliwe 22.03.06, 20:41
                                Dr Kostarczyk, dr Podolski ze Szczecina, któremu uczelnia odebrała grant z KBN,
                                to nie są przypadki ODOSOBNIONE - to są przypadki UJAWNIONE. Swojego przypadku
                                nie opiszę, bo nie zamierzam ujawniać nazwiska. Z demagogią przedwyborczą nie ma
                                to nic wspólnego - te same postulaty powtarzamy na NFA od ponad roku. Polska
                                leży w Europie, a Europa przyjęła Europejską Kartę Naukowca rok temu w marcu
                                jako zbiór praw pracowników naukowych i wyznacznik dobrej praktyki dla
                                instytucji zatrudniających pracowników naukowych i finansujących badania. Karta
                                Naukowca była ostentacyjnie ignorowana przez nasze najwyższe władze akademickie
                                podczas prac nad ustawą o szkolnictwie wyższym z 27 lipca 2005 i przez
                                poprzedni rząd. Za chwałę obecnemu rządowi należy uznać zamiar wprowadzenia w
                                życie postanowień Karty w polskich instytucjach naukowych - link w sygnaturce.
                                • polski_francuz A moze podzielimy srodowisko? 22.03.06, 20:48
                                  Wiesz czekalem na reakcje i twoja i innych.

                                  Bo mi inna rzecz do glowy przyszla. Nie sadzisz, ze jest to proba podzielenie
                                  srdowika naukowego w Polsce miedzy starych (profesorow, dr hab) i mlodych (dr)?

                                  Ta metoda tak pieknie podziala w polityce, moze sie w ten sposob srodowisko
                                  naukowe probuje zatomizowac.

                                  Taka mala "rewolucja kulturalna".

                                  Nie sadzisz?

                                  PF
                                  • khmara Re: A moze podzielimy srodowisko? 22.03.06, 21:37
                                    Sądzę, że do podziału środowiska już doszło za sprawą nieprzejednanej postawy
                                    rektorów w trakcie prac nad ustawą Prawo o szkolnictwie wyższym. Tylko podział
                                    na młodych doktorów i starych profesorów wcale nie jest oczywisty. Rzeczywistą
                                    władzę na uczelniach sprawują układy personalne, które tworzyły się przez
                                    dziesięciolecia. Dlatego wśród zwolenników zniesienia habilitacji nie brakuje
                                    profesorów o uznanym dorobku. Nie będzie rewolucji kulturalnej, ani powtórki z
                                    1968 roku. Trzeba skończyć z tworzeniem naukowej makulatury i wydawaniem książek
                                    habilitacyjnych i profesorskich w nakładzie 200 egz., a bohaterów 1968 posłać na
                                    emerytury, żeby wreszcie przestali mącić.
                                • janek0 Re: Obrzydliwe 22.03.06, 22:05
                                  khmara napisał:

                                  > Dr Kostarczyk, dr Podolski ze Szczecina, któremu uczelnia odebrała grant z KBN,
                                  > to nie są przypadki ODOSOBNIONE - to są przypadki UJAWNIONE.

                                  No dobrze, przecież nikt chyba nie twierdzi, że takie przypadki się nie zdarzają
                                  - chociaż wypowiadanie się o dorobku wymienionych osób tylko na podstawie tego,
                                  co można znaleźć w internecie wydaje mi się przedwczesne. Pytanie brzmi, czy
                                  zniesienie habilitacji spowoduje również zniesienie "układów", o których
                                  piszesz/piszecie. Przecież jeżeli "układ" wydziałowy powstrzymuje kogoś przed
                                  zrobieniem habilitacji, to również będzie tego kogoś powstrzymywał przed
                                  "zrobieniem kariery", nawet, jeśli habilitacja zostanie zniesiona. Granty,
                                  publikacje, wyjazdy, dydaktyka - wszystko przecież jest w rękach "środowiska".
                                  Więc czy mi się wydaje, czy żądanie zniesienia habilitacji kłóci się z logiką ?

                                  Swoją drogą, ile może być takich "nieujawnionych" przypadków, jeśli co roku jest
                                  skutecznie kończonych 400 przewodów habilitacyjnych, a poziom aktywność naukowej
                                  w Polsce (co widać gołym okiem) jest, delikatnie mówiąc, niezadawalający ?
                                  • khmara Re: Obrzydliwe 22.03.06, 22:23
                                    Podolski był stypendystą FNP, zaraz potem dostał grant z KBN, a potem doszło do
                                    konfliktu z profesorem, który fizycznie wyrzucił go z laboratorium. Rektor
                                    stanął po stronie profesora. Cała sprawa skończyła się w sądzie. Podolski wygrał
                                    odszkodowanie, ale na uczelnię nie wróci. Tej habilitacji nie będzie. Itd-gw ma
                                    rację - chodzi nie tylko o uwalone habilitacje, ale również o te, które nie
                                    miały szans powstać.

                                    Pierwsza rzecz to wprowadzenie w życie jawnych, obiektywnych i porównywalnych
                                    zasad finansowania i oceny dorobku - zgodnie z zaleceniami Karty Europejskiej.
                                    Wtedy nie będzie potrzebna ani habilitacja, ani sąd kapturowy w postaci CK.
                                    Wydziałowe i ponadwydziałowe układy też będą miały mniej do powiedzenia.
                                    • janek0 Re: Obrzydliwe 23.03.06, 00:37
                                      khmara napisał:

                                      > Podolski był stypendystą FNP,
                                      Boleję nad losem pana Podolskiego (serio), ale czy nie jest to przykład na
                                      poziom jednostek, a nie wadliwość systemu ?

                                      > Pierwsza rzecz to wprowadzenie w życie jawnych, obiektywnych i porównywalnych
                                      > zasad finansowania i oceny dorobku - zgodnie z zaleceniami Karty Europejskiej.
                                      Wyrośnie mi sześciometrowy kaktus na wskazanej przez Ciebie części ciała, jeśli
                                      uchwalenie czegokolwiek zmieni cokolwiek, o ile nie będą tego chcieli sami
                                      zainteresowani. Zresztą, porównaj mi "obiektywnie" dwa doktoraty w dowolnej
                                      dziedzinie, albo sukcesy w uzyskiwaniu grantów w sytuacji braku pieniędzy.
                                      Obydwa kryteria będą losowe.

                                      > Wtedy nie będzie potrzebna ani habilitacja, ani sąd kapturowy w postaci CK.
                                      > Wydziałowe i ponadwydziałowe układy też będą miały mniej do powiedzenia.
                                      A jakieś argumenty ? Wydaje mi się, że wciąż bijesz złego konia (yhm, nieładne
                                      tłumaczenie). Co ma CK do "układów" wydziałowych, skoro naprawdę nie ma dowodów
                                      na praktykę systematycznego "ubijania" habilitacji na poziomie CK, a habilitacji
                                      wcale mało nie jest ?
                                      • khmara Re: Obrzydliwe 23.03.06, 01:52
                                        > Boleję nad losem pana Podolskiego (serio), ale czy nie jest to przykład na
                                        > poziom jednostek, a nie wadliwość systemu ?

                                        Sprawą systemową w przypadku Podolskiego jest to, że kierownik grantu nie jest
                                        na tyle samodzielny, by samemu decydować, w jaki sposób będzie wydawał
                                        pieniądze, na które podpisuje umowę z KBN i z których sam się rozlicza (o to
                                        poszło w tym przypadku). Sprawą systemową jest też to, że można kogoś po prostu
                                        nie wpuścić do laboratorium i uniemożliwić jakąkolwiek działalność naukową.
                                        Jeżeli ktoś jest na tyle samodzielny, żeby wygrać konkurs grantowy, to
                                        wypadałoby, żeby uczelnia stworzyła mu warunki do samodzielnej pracy.

                                        > zainteresowani. Zresztą, porównaj mi "obiektywnie" dwa doktoraty w dowolnej
                                        > dziedzinie, albo sukcesy w uzyskiwaniu grantów w sytuacji braku pieniędzy.

                                        Porównać można dorobek publikacyjny na podstawie liczby cytowań, punktacji z
                                        listy czasopism MEiN (Ocena parametryczna) lub według jakichkolwiek innych,
                                        ustalonych i jednakowych dla wszystkich porównywanych kryteriów. Tylko najpierw
                                        trzeba te kryteria ustalić. Doktoraty można porównać tylko i wyłącznie na
                                        podstawie recenzji, tylko nie wiem, jaki sens ma porównywanie dwóch prac
                                        doktorskich z tej samej dziedziny i na podobnym poziomie. Jeżeli to ma być
                                        konkurs o zatrudnienie, to kandydat powinien mieć też jakieś publikacje sprzed
                                        doktoratu, referaty wygłoszone na konferencjach, uzyskane w ramach konkursu
                                        stypendia itp.

                                        > Co ma CK do "układów" wydziałowych, skoro naprawdę nie ma dowodów
                                        > na praktykę systematycznego "ubijania" habilitacji na poziomie CK, a habilitacji
                                        > wcale mało nie jest ?

                                        Systematyczne ubijanie habilitacji na poziomie CK występuje stosunkowo rzadko -
                                        kiedy habilitant jest z ośrodka A, a recenzent z ośrodka B, a ośrodki A i B są
                                        skonfliktowane. Natomiast anonimowość recenzji CK sprzyjała zwykłej
                                        nieuczciwości - można było bezkarnie uwalić konkurenta. Poza tym układy są
                                        najróżniejsze, również ponaduczelniane. To jest akademicka dyskusja, bo nowa
                                        ustawa zmieniła te procedury. Superrecenzja jest wymagana teraz tylko na
                                        poziomie uzyskiwania tytulu. W przypadku habilitacji można natomiast obawiać się
                                        wyznaczenia przez CK recenzenta niekompetentnego, np. z innej, pokrewnej
                                        dziedziny. To dopuszczają przepisy, a recenzentów zagranicznych nie powołuje się.
                                    • polski_francuz Inteligencja emocjonalna 23.03.06, 10:27
                                      Powiem wam i ja moja historie à la Podolski.

                                      Od szkoly podstwowej az do dyplomu magisterskiego, kolegowalem sie z,
                                      podziedzmy, Andrzejem. Byl superzdolny, juz od szkoly podstawowej (pani od
                                      fizyki pytala sie go czy dobrze?) a na studiach mial indywidualny program.

                                      Jego kariera skonczyla sie na SD, kiedy zarzucil profesorowi kopiowanie jego
                                      badan. Doktorant profesorowi.

                                      No i profesor go wyrzucil.

                                      I Andrzej skonczyl jako inzynier informatyk.

                                      Co mnie ta historia pokazuje. Raz jeszcze, ze trzeba miec inteligencje
                                      emocjonalna i jakos sie ukladach z szefami aktualnych ukladow.

                                      Jak sie ma cierpliwosc i charakter to sie dojdzie do szefowania i sie rzeczy
                                      pozmienia.

                                      Czy z Podolskim, to nie bylo aby podobnie?

                                      PF
                                      • nfa05 Re: Inteligencja emocjonalna 23.03.06, 11:02
                                        Rozumiem, ze to jest postulat respektowania kryteriow niemerytorycznych i
                                        programowo amoralnych w awansowaniu naukowcow. Kto tego nie chce przyjąć musi
                                        odejśc. I tak jest w nauce polskiej co tłumaczy jej poziom całkiem niezalezny
                                        od finansowania i tytułowania.
                                        'Jak sie ma cierpliwosc i charakter to sie dojdzie do szefowania i sie rzeczy
                                        pozmienia' - jak się aprobuje status quo to się niczego nie zmienia i nie
                                        zmieni.
                                        • polski_francuz Re: Inteligencja emocjonalna 23.03.06, 11:17
                                          To jest postulat zachowania zdrowego rozsadku w nauce.

                                          Przynajmniej w nauce.

                                          "jak się aprobuje status quo to się niczego nie zmienia i nie zmieni"

                                          To jest oczywista bzdura. Do glowy mi tak "a vista" przychodzi krol Juan
                                          Carlos, ktory wladze dostal od Franco po to by frankizm utrwalic. I potem, tak
                                          szybko jak tylko, mogl wprowadzil demokracje.

                                          Naukowcy maja swoja role w spoleczenstwie i obowiazuje ich takie same prawa jak
                                          i spoleczenstwo. W tym "nierozbijanie struktur" za kazdym razem jak te
                                          struktury nie sa nam przychylne.

                                          PF


                                          • khmara Re: Inteligencja emocjonalna 23.03.06, 11:31
                                            polski_francuz napisał:

                                            > To jest postulat zachowania zdrowego rozsadku w nauce.
                                            >
                                            > Naukowcy maja swoja role w spoleczenstwie i obowiazuje ich takie same prawa
                                            jak i spoleczenstwo. W tym "nierozbijanie struktur" za kazdym razem jak te
                                            > struktury nie sa nam przychylne.
                                            >
                                            > PF

                                            Fantastycznie. Czyli jak profesor kradnie, to nie zgłaszamy tego do prokuratury.
                                            Jak profesor wyda podwładnemu polecenie służbowe, które jest sprzeczne z prawem,
                                            to należy polecenie wykonać, a potem użyć inteligencji emocjonalnej, jeżeli ktoś
                                            inny powiadomi prokuraturę.
                                            • polski_francuz Re: Inteligencja emocjonalna 23.03.06, 12:23
                                              Zlodziejstwo i dzialania niezgodne z prawem jest potepiane przez spoleczenstwo.
                                              Ktorego czlonkiem jest i profesor i doktor i kazdy inny.

                                              Czytaj co pisze a nie co chcesz widziec.

                                              Inteligencja emocjonalna odpowiada za nasze stosunki z innymi. W tym za
                                              stosunki miedzy profesorem a doktorem i odwrotnie.

                                              PF
                                              • nfa05 Re: Inteligencja emocjonalna 23.03.06, 12:36
                                                Jakos brak takiego potępienia
                                                www.nfa.pl/articles.php?topic=1
                                              • khmara Re: Inteligencja emocjonalna 23.03.06, 13:41
                                                Proszę mi nie stawiać diagnoz na odległość. Nie mam problemów w kontaktach z
                                                innymi ludźmi. Dlatego w ogóle myślę o habilitacji. Mierżą mnie rzeczy, które z
                                                nauką nie mają niec wspólnego. Liczenie, kto na pewno będzie głosował przeciw, a
                                                kto za. Jak dobrać recenzentów, przewidując wybory CK. Jak zneutralizować
                                                pana/panią X, który/a na pewno będzie przeciw i do tego ma wpływy wiadomo gdzie.
                                                Habilitacja to co najmniej 60% inteligencji emocjonalnej, wartość naukowa tego
                                                wszystkiego jest drugorzędna. Dzięki temu bez problemu robią ją naukowe miernoty
                                                o wysokim stopniu inteligencji emocjonalnej. Darujmy sobie ten cyrk. Jeżeli ktoś
                                                twierdzi, że habilitacja w obecnej formie świadczy o czymkolwiek, to albo jest
                                                skończonym hipokrytą, albo zupełnie nie zna środowiska.
                                                • polski_francuz Re: Inteligencja emocjonalna 23.03.06, 14:18
                                                  "Jeżeli ktoś twierdzi, że habilitacja w obecnej formie świadczy o czymkolwiek,
                                                  to albo jest skończonym hipokrytą, albo zupełnie nie zna środowiska".

                                                  Juz ci, albo innemu dyskutantowi napisalem, ze habilitacja to 6-8 prac na
                                                  zblizony temat + przewodnik po pracach.

                                                  Swiadczy o tym, ze ktos potrafil przez kilka lat poswiecic sie studiom jakiegos
                                                  tematu na poziomie wystarczajaco dobrym by publikowac w czasopismach LF.

                                                  Co do diagnozy na odleglosc, albo masz kiepskie uklady (i mnie sie zdarzalo)
                                                  albo je wyolbrzymiasz (co mi sie nie zdarzalo, bo z natury jestem uparty
                                                  Litwin:).

                                                  Zacznij od tych publikacji. A reszta powinna przyjsc. Ludzie szanuja
                                                  pracowitych i upartych. A szacunek srodowiska to jest dobry punkt startowy.

                                                  PF
                                                  • khmara Re: Inteligencja emocjonalna 23.03.06, 15:01
                                                    polski_francuz napisał:

                                                    > Juz ci, albo innemu dyskutantowi napisalem, ze habilitacja to 6-8 prac na
                                                    > zblizony temat

                                                    Tylko tyle?

                                                    > Zacznij od tych publikacji.

                                                    Bez problemu, tyle to już mam.

                                                    > Co do diagnozy na odleglosc, albo masz kiepskie uklady

                                                    Znowu pudło. Akurat wśród przedstawicieli swojej specjalności mam układy niezłe.
                                                    Ale ustawa o tytule i stopniach stanowi, że recenzentem CK może być osoba, która
                                                    nie jest specjalistą. Sam Ziejka przyznaje, że w postępowaniu habilitacyjnym
                                                    często głosuje za czymś (a może przeciw), na czym się kompletnie nie zna. Proszę
                                                    się wczytać w przepisy, takich kwiatków jest więcej.
                                                  • polski_francuz Re: Inteligencja emocjonalna 23.03.06, 16:03
                                                    Wszystko zalezy od dyscypliny. W mojej 6-8 publikacji to juz duzo. Na 3
                                                    publikacje rocznie trzeba sie postarac. Poza tym poprawki recenzentow, zdania
                                                    edytora itd.

                                                    Pierwszym krokiem jest chyba w Polsce jakies otwarcie przez RW? I chyba RW
                                                    ustala recenzentow.

                                                    A jak z RW stoisz?

                                                    Inteligentnie emocjonalnie?

                                                    PF
                                                  • khmara Re: Inteligencja emocjonalna 23.03.06, 16:23
                                                    A dużo jest RW jednorodnych pod względem inteligencji emocjonalnej?

                                                    Dwóch recenzentów wyznacza RW, dwóch CK.
                                                  • polski_francuz Re: Inteligencja emocjonalna 23.03.06, 16:39
                                                    Nie wiem na pierwsze pytanie.

                                                    Zacznij od poczatku, coz co mozna poradzic.

                                                    No i powodzenia, mysle zesmy pogadali i poznali punkty widzenia.

                                                    Pozdro

                                                    PF
                                      • itd-gw Re: Inteligencja emocjonalna 23.03.06, 13:53
                                        > Jego kariera skonczyla sie na SD, kiedy zarzucil profesorowi kopiowanie jego
                                        > badan. Doktorant profesorowi.
                                        >

                                        Brawo! Ja znam inne okreslenie - to jest kradziez wlasnosci intelektualnej,
                                        zawlaszczanie dorobku, czy jak to sie nazywa w jezyku prawniczym...

                                        Ja tez mam zdolnego kolege, ktory sie nie wykazal 'inteligencja emocjonalna'.
                                        Jak profesor zadzwonil do niego do domu z prosba o przewiezienie mu ze sklepu
                                        telewizora to i owszem przewiozl bez slowa, ale nastepnego dnia rozpoczal
                                        szukanie pracy. Jak znalazl to SAM ZLOZYL WYPOWIEDZENIE.

                                        Niedlugo polski_francuz napisze, ze przed 1989 r. odmowa podpisania lojkalki
                                        przed wyjazdem, wstapienia do partii, zostania TW to przyklad braku inteligencji
                                        emocjonalnej.

                                        W tam systemie zwykly obywatel byl tak samo bezsilny wobec aparatu przemocy jak
                                        jak jest obecnie doktorant w stosunku do profesora....

                                        A moze powolanie mediatora kademickiego byloby najleszym przykladem inteligencji
                                        politykow. TYlko, ze wtedy osoby o pogladach polskiego_francuza musialy by sie
                                        wykazac inteligencja emocjonalna by zaakzeptowac ograniczenie swojej
                                        wszechwladzy :-)
                                        • polski_francuz Re: Inteligencja emocjonalna 23.03.06, 14:12
                                          "Brawo! Ja znam inne okreslenie - to jest kradziez wlasnosci intelektualnej,
                                          zawlaszczanie dorobku, czy jak to sie nazywa w jezyku prawniczym"

                                          Oczywista bzdura. W normalnym ukladzie, to profesor proponuje temat i
                                          kontroluje wykonanie pracy. Doktorant wykonuje. Oboje sa wspolwlascielami
                                          pracy.

                                          Chcesz powiedziec, ze podanie tematu i kontrola wykonania pracy sie nie licza?

                                          "aparatu przemocy jak jest obecnie doktorant w stosunku do profesora"

                                          Taki sam aparat przemocy ma manager do pracownika, premier do ministra i
                                          prezydent do premiera (we Francji przynajmniej).

                                          I jakos sie z tym godza.

                                          Poza tym, proponuje, abys dyskutowal ze mna, a nie z twoimi urojeniami.
                                          Partnerem do dyskusji urojen jest psychoanalityk.

                                          PF

                                          PF
                                          • khmara Re: Inteligencja emocjonalna 23.03.06, 15:05
                                            polski_francuz napisał:

                                            > W normalnym ukladzie, to profesor proponuje temat i
                                            > kontroluje wykonanie pracy. Doktorant wykonuje. Oboje sa wspolwlascielami
                                            > pracy.

                                            To już jest kryminał. Proszę poczytać prawo autorskie. Właścicielem pracy jest
                                            ten, czyje nazwisko widnieje na stronie tytułowej jako autora.
                                            • polski_francuz Re: Inteligencja emocjonalna 23.03.06, 15:59
                                              Mowie o pracy doktorskiej. Ty o publikacjach. Tu sa rozne szkoly.
                                              Niemiecka: profesor zawsze pierwszy.
                                              Amerykanska i (polskiego_francuza) profesor za swoim doktorantem.

                                              PF
              • wewel Re: Obrzydliwe 23.03.06, 17:51
                polski_francuz napisał:

                > jest obsmarowywalne innych po nazwisku bedac schowanym pod pseudonimem.
                >
                > Jestes zwyklym lobuzem.
                >
                > PF

                Ja dalej nie pojmuję na czym polega tp "obsmarowywanie"? Przeciez to cytat z
                pracy naukowej, za która czlowiek otrzymał stopień doktora habilitowanego. To
                jest tak pi razy drzwi ok 4 - 6 tys. na jednym etacie i stabilizacja
                nieosiagalna dla zwykłych dr. Ten życiorys to tez cytat Z KSIĄŻKI PROFESORA
                SZPLITA (RED. NAUKOWY). Czy ktos kogos tym cytatem skrzywdził? Nie byłoby
                przeciez całej sprawy, gdyby dorobek tego pana Szplita był od poczatku jawny, a
                tłumaczenie tytułu habilitacji poprawne. Nie byłoby czego "ujawniać" i nikt by
                nie wpadł na pomysł, aby to jakoś szczególnie eksponować. O co Polskiemu
                Francuzaowi chodzi?
                • polski_francuz Re: Obrzydliwe 23.03.06, 18:08
                  "O co Polskiemu Francuzowi chodzi?"

                  O to ze cytuje sie na publicznym forum dorobek prywatnego czlowieka.

                  Jest to narudzeniem prawa do jego prywatnosci.

                  Samemu jest sie zas schowanym za pseudonimem.

                  Habilitacja nie przewiduje publicznego rozwazania czy komus sie nalezy czy nie.

                  Dotarlo wreszcie?

                  Zreszta moze by admin sie tym zainteresowal, bo ten gosciu swoje prywatne
                  porachunki ze Szplitem prezentuje forum.

                  PF
                  • wewel Re: Obrzydliwe 24.03.06, 12:59
                    Człowieku lecz się! Habilitacja jest Z DEFINICJI PUBLIKACJĄ, tzn jest
                    PUBLICZNA. Gdyby było inaczej, to uczelnia mogłaby nadac ja byle matołowi i
                    nikt nie mógłby niczego powiedziec, nic nie mozna by sprawdzic, a matol
                    nauczałby studentów i korzystajac z posiadanego stopnia "uwalal" lepszych od
                    siebie. to dopiero byłoby CHORE i OBRZYDLIWE. Życiorys pana Szplita jest
                    opublikowany w książce, której był redaktorem naukowym. To jest tylko CYTAT.
                    Utajnijmy jeszcze wypowiedzi polityków i okaze sie, ze Hilter ze Stalinem
                    wspólnie wartosci moralne (np. prawa człowieka z konwecji europejskiej)
                    stanowili. Takich bredni jak prezentuje polski_francuz jeszcze nie czytalem. To
                    jest lepsze niz cytowana habilitacja i zyciorys razem wziete. warto by Autor
                    pocztał wypowiedzi na portalu nfa, szczególnie ostatnia wypoeidx prof. Kalisza.
                    • wewel Re: Obrzydliwe 24.03.06, 14:05
                      Jeszcze jedno. Aby nie było watpliwości; nie odnoszę mojego poprzedniego postu
                      do prof. Szplita. Nie usiłuje nikogo oceniac. Piszę o skutkach wdrożenia
                      pomysłu "francuza" na utajnianie (bo o to w istocie chodzi!) tego, co kto
                      napisał. I nieważne, kto i gdzie chce taką jawnośc ograniczać; skutek bedzie
                      ZAWSZE fatalny. A pisanie z podaniem nazwiska ma jeszcze jeden walor. Chodzi o
                      to, ze wypowiedx jest bardziej wiarygodna; kazdy moze to sprawdzić.
                      Jesli "polski_francuz" zna jakies inne, lepsze metody zagwarantowania
                      wiarygodnosci, to niech poda. Chodzi o sprawdzanie maksymalnie OBIEKTYWNE, a
                      nie bazujące na autorytecie (cos jakby tych autorytetów było troche mniej; czy
                      to czasem nie to własnie tak "francuza" boli?) czy autorytecie instytucji.
                      Tzw. "jakość" naszych naukowców i uczelni jest poważnym (finansowym też)
                      problemem. A absolutna jawność wszelkich naukowych dokonań warunkiem sine qua
                      non kazdego rozwiązania. Jesli "francuz" ma lepsze pomysły i argumenty przeciw
                      jawności (poza wybitnym, choc oryginalnym niewątpliwie poczuciem estetyki) to
                      niech je poda.
                • ewa9823 Re: Obrzydliwe 23.03.06, 18:46
                  jak widać niektórzy tzw. naukowcy wstydzą się swego dorobku!!! i ukazywanie ich
                  prac naukowych jest dla nich obsmarowywaniem i łobuzerstwem!!!
    • nfa05 Warto poczytac 21.03.06, 12:17
      Warto poczytac przed dyskusją www.nfa.pl/infopage.php?id=18
    • 1410_tenrok Re: Czy habilitacja zniknie? 22.03.06, 15:25
      najpierw należy rozwalic koterie i układy i odczynic czary. Wprowadzmy system
      amerykanski - połowa humanistyki idzie na stos!
      • felinecaline Re: Czy habilitacja zniknie? 23.03.06, 17:25
        Nie mozna zlikwidowac habilitacji! Przenigdy! W RM wystepuja zawsze i
        wylacznie "doktorzy habilitowani" jako experci odwszystkiego. No wiec
        cobytobylo jakby ich 3a bylo zrownac z pospolstwem niehabilitowanym.
    • kasia510 Re: Czy habilitacja zniknie? 24.03.06, 23:05
      habilitacja to hamulcowy postępu
    • xyz33 Re: Czy habilitacja zniknie? 25.03.06, 08:24
      ta dyskusja o habilitacjach dowodzi, że habilitacje nie sprzyjają rozwojowi
      nauki natomiast kariera indywidualna jest przez habilitację umacniana. Sama
      habilitacja nie ma nic wspólnego z nauką
      • osa5 kiedy ostatnio jakiś habilitowany czy profesor 25.03.06, 19:53
        kiedy ostatnio jakiś habilitowany czy profesor otrzymał międzynarodową
        nagrodę?? ilu takich mamy??
        • mad28 Re: kiedy ostatnio jakiś habilitowany czy profeso 16.04.08, 22:32
          najbardziej irytuje mnie sugerowanie przez "profesorów", że
          umożliwienie samodzielnej pracy doktorom obniży poziom nauczania. A
          jakoś im nie przeszkadza, że adiunkci (no i oczywiście asystenci)
          najczęściej odwalają najcięższą robotę za "profesorków"!!! Prowadzą
          zajęcia, sprawdzają prace magisterskie, prowadzą badania -
          a "profesorek" przychodzi i podpisuje tylko listę (jak jest) i
          uśmiecha się szeroko na radzie wydziału czy w senacie błyszcząc
          erudycją przed forum innych "profesorków"! Oczywiście jest to
          uogólnienie, bo wciąż można spotkać wspaniałych fachowców - ale
          niestety są to wyjątki - i to jest smutne.
          Jak zwykle chodzi pewnie o kasę - bo nagle okazać się może, że na
          kilku etatach mogą uczelnie zatrudniać doktorów za mniejszą kasę a
          nie profesorów - i to prawdopodobnie ich boli.
    • itakdalej.itakdalej Wiek emerytalny profesorów trzeba też zmienić 16.04.08, 23:22
      Ta sprawa także musi być wreszcie załatwiona tak jak należy, tzn.
      jak w krajach z których uniwersytety najwięcej wnoszą do rozwoju
      cywilizacji. To jest granda, i łamanie konstytucyjnej zasady
      równości, że profesorowie mogą pracować na pełnych etatach do 70-
      roku życia! Znam kilka takich przypadków - naukowo już są od dawna
      wypaleni, na konferencjach bredzą, ale dalej chcą pociągać za
      sznurki w instytutach.
      Powinien być automat: przekraczasz 65 lat, dajemy ci kwiatek, i do
      widzenia. Masz opróżnić pokój w ciągu miesiąca.
      Jeśli ktoś jest dobry, znajdzie pracę w uczelni prywatnej. Ale nawet
      jeśli nie znajdzie, będzie miał kontakt z nauką: będzie mógł nadal
      przychodzić na seminaria, recenzować prace doktorskie (zakładam, że
      habilitacyjnych już nie będzie), wnioski o awanse, pisać artykuły
      pod szyldem jednostki jako emeritus i dostawać za to dodatkowe
      wynagrodzenie ze specjalnego funduszu. Takie recenzje będą cenne, bo
      bardziej obiektywne, tzn. pisane z większego dystansu, spoza systemu
      gier i koterii, a poza tym będzie można więcej czasu poświęcić
      czytaniu. Ale nie ma już mowy na emeryturze o prowadzeniu zajęć w
      macierzystej jednostce, a także doktorantów i studentów.
      Tak jest na Zachodzie, nie rozumiem dlaczego nasze uczelnie mają
      pełnić rolę przechowalni emerytów.
    • slim65 Re: Czy habilitacja zniknie? 16.04.08, 23:27
      Zniesienie habilitacji jest świetnym pomysłem. Umożliwi to młodym
      awans profesorski. Zlikwiduje też wszechwładną GERANTOKRACJĘ
      panującą na polskich uczelniach.
      Tylko dwa przykłady:
      Amerykański noblista nie może byc recenzentem polskiego doktoranta,
      bo w USA nie ma habilitacji.
      Miłosz mógłby byc w Polsce tylko st. wykładowcą, bo nie miał
      doktoratu.
      Oprócz habilitacji należy zlikwidować:
      --Standardy programowe - uczelnie powinny same układać programy
      --Komisję Akredytacyjną - akredytacją powinny zajmować się prywatne
      firmy ( tak jak np. dla ISO 9000, 14000)
      --darmowe studia- wprowadzić bon edukacyjny dla studentów jako
      środek płatniczy (przyklad Holandii - stypendium/pożyczka -
      proporcja zależna od wyników nauczania)
      Oprócz tego należy przyciągnąc do uczelni doświadczonych fachowców,
      szczególnie w naukach inżynierskich i biznesowych, mogą to być
      specjaliści kończący karierę, wykazujący się dokonaniami w
      gospodarce i wieloletnim stażem i, przede wszystkim, kapitałem; oni
      pracowaliby głównie dla splendoru tytułu np. profesora
      kontraktowego, lub docenta.
      To nie są wydumane marzenia lecz istniejące na świecie rozwiązania.
      Minister Kudrycka zasługuje na najwyższe uznanie za podjęcie tak
      trudnego tematu i podjęcie walki z gerantokratyczną mafią
      profesorską. Trzymajmy kciuki, żeby się jej udało.
      Trzeba pamiętać, że niski stan nauk technicznych i biznesowych
      ciągnie w dół naszą gospodarkę i wszyscy to prędzej czy później
      odczujemy to na wwłasnej kieszeni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka