Dodaj do ulubionych

Kaczyński wart tyle co 50 posłów - Felieton

27.03.06, 07:57
Pani Ewo, Kaczyńscy razem tj. prezes wszystkich Polaków 4RP i prezydent
wszystkich PiSuarów warci są 77 posłów (2/3-1/2). Tylko wiekszość
umozliwiająca przełamywanie ew. weta umozliwi realne rządzenie opozycji w
warunkach, gdy prezydentem jest Kaczyński... (w razie realizacji takiego
scenariusza na pewno zrobią bezwzględnie wszystko, by skompromitowac taki
rząd)
Obserwuj wątek
    • maruda.r Kaczyński wart tyle co 0,5 posła 27.03.06, 08:15

      Gdyby rządem tak huśtało jak huśta Sejmem, gdyby rząd nie został odseparowany
      przez Jarosława Kaczyńskiego od zabiegania o głosy w Sejmie, gdyby to premier
      Kazimierz Marcinkiewicz mówił o wywracaniu stolików,

      ************************************

      Nie zgadzam się z diagnozą Milewicz. Marcinkiewicz jest asem w rękawie na
      wypadek, gdyby wybory odbyły się w przyspieszonym terminiem. Warto zwrócic uwagę
      na wyniki sondaży: zdumiewajace różnice poparcia dla PiS-u i pisowskiego rządu.
      To śmieszne, ale ludzie wciąż nie kojarzą mechanizmu konstruowania rządu. Było
      nie było, w krytycznej sytuacji Marcinkiewicz zostanie lokomotywą wyborów.

      Stąd pasywna politycznie postawa Marcinkiewicza. Siedzieć cicho, nie gadać
      głupot i żadnych własnych pomysłów. Przypominam, że mimo katastrofy formacji AWS
      pod przewodnictwem Krzaklewskiego, Buzek wziąz jest odbierany pozytywnie. Nawet
      europosłem został.



      • dr_avalanche Re: Kaczyński wart tyle co 0,5 posła 27.03.06, 23:05
        To jest ciekawa i niestety bardzo prawdopodobna hipoteza.
    • michalw4 Dać kopa Kaczyńskiemu 27.03.06, 10:28
      i paru jego najwierniejszym pretorianom, postawić na czele PiSu Marcinkiewicza i
      można robić koalicję. Rokita ma rację i czas żeby ci rozsadniejsi z PiSu też się
      zorientowali, że Kaczory ciągną ich na dno. A jak już będą na dnie, to na głowie
      im stanie Lepper...
      • avin Re: Dać kopa Kaczyńskiemu 27.03.06, 10:49
        michalw4 napisał:

        > i paru jego najwierniejszym pretorianom, postawić na czele PiSu
        Marcinkiewicza
        > i
        > można robić koalicję. Rokita ma rację i czas żeby ci rozsadniejsi z PiSu też
        si
        > ę
        > zorientowali, że Kaczory ciągną ich na dno. A jak już będą na dnie, to na
        głowi
        > e
        > im stanie Lepper...
        Michasiu, obodz mamusie i powiedz zeby przestawila zegarek o godzine,
        Przedszkole jest juz otwarte.
    • hwadu Komu zagraża Jarosław Kaczyński? 27.03.06, 10:45
      Polityczny odstrzał
      Jarosław Kaczyński otarł się o śmierć w wyniku wypadku samochodowego
      spowodowanego przez nieznanych sprawców. Lecha Kaczyńskiego zastraszała mafia
      pruszkowska. Prokuratura prowadziła przeciwko obecnemu liderowi Prawa i
      Sprawiedliwości trzy sfingowane sprawy. Brukowiec wydrukował jego sfałszowaną
      lojalkę ze stanu wojennego, TVP zaś wyprodukowała szkalujący braci film.
      Robiono z nich homoseksualistów i przysposobione przez rodziców dzieci lumpów.
      Arsenał środków, jakich układ rządzący III RP użył, by raz na zawsze
      wyeliminować Kaczyńskich z polityki, pokazuje skalę patologii w polskim życiu
      publicznym.

      Nakłuć na oponach samochodu Jarosława Kaczyńskiego dokonano specjalnym
      narzędziem. Z wielką precyzją. W każdym kole po dziesięć. W taki sposób, żeby
      przy większej prędkości musiały pęknąć. Był 1993 r. i odbywający dużą liczbę
      spotkań w kraju Kaczyński jeździł szybko. Takie działania wobec Kaczyńskiego i
      jego współpracowników powtarzały się.

      W 1996 r. Jarosław Kaczyński o mało nie zginął. Jechał w okolicach Mławy swym
      oplem vectra. - Samochód wypadł z drogi przy szybkości 160 km na godzinę -
      wspomina. - Byliśmy o włos od śmierci, policjanci powiedzieli nam, że
      przeżyliśmy tylko dlatego, że to niemiecki solidny wóz. Po drodze wyrwaliśmy
      drzewo z korzeniami. Jak się okazało, ktoś lekko poluzował zawór w kole, by
      powietrze powoli uchodziło.

      Sprawdzić, czy Jarosław Kaczyński miał narzeczoną i dlaczego się z nią rozstał,
      albo czy nie jest homoseksualistą - taka dyrektywa pojawia się w papierach tzw.
      zespołu Lesiaka, który w czasie inwigilacji prawicy miał doprowadzić do
      eliminacji lub - jeśli się nie uda - marginalizacji politycznego środowiska
      Kaczyńskich. Obelżywą, kłamliwą plotkę o rzekomym homoseksualizmie obecnego
      lidera PiS ludzie Urzędu Ochrony Państwa kolportowali w ramach służbowych
      obowiązków. Podobnie jak pracownicy białoruskiego prezydenta Aleksandra
      Łukaszenki, którego propaganda głosi, że homoseksualistami są działacze
      demokratycznej opozycji.

      Choć Kaczyńscy bywali zwalczani metodami zbliżonymi do tych, jakie wobec
      opozycji stosuje białoruski reżim, w III RP rzadko mogli liczyć na obronę ze
      strony mediów i autorytetów. A duża część wręcz brała w atakach udział.

      Lojalka, czyli fałszywka służb specjalnych

      3 czerwca 1993 r. „Oświadczam, że będę przestrzegał przepisów stanu wojennego” -
      taki dokument podpisany rzekomo przez Jarosława Kaczyńskiego 17 grudnia 1981
      r. drukuje będący u szczytu popularności tygodnik „Nie”.

      Kaczyński odpowiada, że wydrukowana lojalka to ordynarna fałszywka. -
      Powycinano litery z pisma, w którym podpisania lojalki odmówiłem. Dostarczono
      też sfałszowaną notatkę o rzekomym podpisaniu przez mnie lojalki ze
      sfałszowanymi podpisami nieżyjących oficerów - mówi dziś „GP”.

      Proces wytoczony przez Kaczyńskiego gazecie Jerzego Urbana trwał 6 lat. Jeszcze
      w 1996 r. Marek Barański dostarczył do sądu nowe dokumenty. Dopiero w 1997 roku
      oświadczył, że on i jego pismo padli ofiarą prowokacji, gdyż ktoś dostarczył im
      sfałszowany dokument. Ostatecznie sąd skazał Barańskiego na 10 tys. zł grzywny.

      Kopia fałszywki odnalazła się w szafie płk. Jana Lesiaka, odpowiadającego za
      inwigilację prawicy. Znaleziono tam też próbki pisma Kaczyńskiego, którymi
      próbowano uprawdopodobnić autentyczność dokumentu.

      To nie jedyna prowokacja „Nie” wobec Kaczyńskich. W gazecie ukazał się też
      fotoreportaż „Jeden dzień z życia Jarosława K. - Na zdjęciu w „Nie” pokazano
      kogoś podobnego z postury do mnie. Miał zainteresowania z pogranicza seksshopów
      i pedofilii - wspomina Jarosław Kaczyński.

      Kaczyński klaszcze z playbacku

      Ale podobne metody stosują wobec Kaczyńskiego nie tylko brukowce. Czerwiec 1990
      r. Podczas posiedzenia Komitetu Obywatelskiego Lech Wałęsa w obcesowym tonie
      wypowiada się o będącym w podeszłym wieku Jerzym Turowiczu. „Panie Turowicz,
      Polska czeka na Pańskie pretensje do Wałęsy i do demokracji” - nawołuje.
      Zachowanie Wałęsy jest powszechnie potępiane.

      W mediach pojawia się informacja, że jedynym, który klaskał po niestosownym
      zachowaniu Wałęsy był Jarosław Kaczyński. - Potem TVP zmontowała nawet
      materiał, w którym pokazano, jak biję brawo. Rzecz w tym, że tego dnia zaspałem
      i w tym momencie na sali w ogóle mnie nie było - wyjaśnia sam zainteresowany.
      Podobnie traktowany był obecny prezydent. W 1991 r. „Kurier Polski” oskarżył
      Lecha Kaczyńskiego o to, że będąc w Waszyngtonie podjął rozmowy mające ułatwić
      amerykańską akceptację dla odwołania Leszka Balcerowicza. Lech Kaczyński nie
      był wtedy w Waszyngtonie, ani w ogóle w Stanach Zjednoczonych.

      Jak z Mrożka

      Powodem brutalnych ataków na Kaczyńskich jest konflikt z najsilniejszymi na
      scenie politycznej siłami. Nie tylko komunistami, ale także z tymi środowiskami
      z dawnej „Solidarności”, które poszły z nimi na układy.

      27 września 1989 r. Lech Wałęsa podejmuje decyzję o tym, że to Jarosław
      Kaczyński będzie redaktorem naczelnym „Tygodnika Solidarność”. Rozpoczyna się
      frontalny atak mediów oburzonych, że gazeta wymyka się z rąk ludzi Unii
      Demokratycznej. Z „Tygodnika Solidarność” odchodzi większość podbuntowanych
      przeciwko Kaczyńskiemu dziennikarzy. To wydarzenie jest prawdziwym
      początkiem „wojny na górze”. Ataki wzmagają się, gdy Kaczyński zakłada
      Porozumienie Centrum, które wysuwa kandydaturę Wałęsy na prezydenta.

      Kaczyński jest głównym twórcą programu Wałęsy i Porozumienia Centrum. Wkrótce
      po wygraniu wyborów Wałęsa rezygnuje z jego głównych postulatów. Kaczyński,
      który odszedł od Wałęsy wkrótce potem, stara się doprowadzić do realizacji
      programu. Postulaty takie jak dekomunizacja, lustracja, rozbicie
      postkomunistycznych układów na styku państwa i biznesu czy - początkowo - nasze
      wstąpienie do NATO i sojusz z Ameryką, pozostają w sprzeczności z interesami
      układu.

      W czasach PC powszechnie stosowaną przeciw Kaczyńskim metodą były rozsiewane
      przez służby specjalne plotki. - Rozpowszechniano plotkę, że jesteśmy
      przysposobionymi przez rodziców dziećmi jakichś lumpów - wspomina Jarosław
      Kaczyński.

      Niestworzone rzeczy opowiadano o majątku zgromadzonym przez ówczesnego lidera
      PC. Miał być właścicielem masarni, fabryki i banku. W tym samym czasie mieszkał
      w jednym mieszkaniu z rodzicami. Chwilami przypominało to sceny z Mrożka. Do
      Kaczyńskiego dzwoniono ze skargami, że samochody jego firmy zakłócają rano
      ludziom spokój. Polityk tłumaczył, że nie ma żadnej firmy. Po jakimś czasie
      dotarły do niego podziękowania, że samochody już nie hałasują.

      Rozbić i zniszczyć

      Najostrzejsze działania przeciwko Kaczyńskim i ich politycznym sojusznikom
      podjęte zostały w czasie tzw. inwigilacji prawicy, po obaleniu wspieranego
      przez PC rządu Jana Olszewskiego. Określenie „inwigilacja” nie do końca oddaje
      jednak charakter tych działań. - To było coś więcej niż inwigilacja czy
      obserwowanie. Grupa Lesiaka działała po to, żeby nas rozbić i zniszczyć - mówi
      Kaczyński.

      W latach 1991-1997 w gabinecie szefa UOP działała grupa pod nazwą Zespół
      Inspekcyjno-Operacyjny. Szefem zespołu był Jan Lesiak, były funkcjonariusz
      Służby Bezpieczeństwa. Lesiak od drugiej połowy lat 70. pracował w
      Departamencie III Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, zajmującym się działalnością
      opozycji. Rozpracowywał Komitet Obrony Robotników. W 1990 r. został negatywnie
      zweryfikowany, jednak uwzględniono jego odwołanie. Byłymi funkcjonariuszami SB
      byli także najbliżsi współpracownicy Lesiaka.

      Według pokrzywdzonych, którzy widzieli akta inwigilacji prawicy, jej
      inspiratorami byli ludzie związani z kancelarią Wałęsy z wszechwładnym
      Mieczysławem Wachowskim.

      Dziennikarstwo inspirowane

      Sprawę inwigilacji prawicy nagłośnił w 1997 r. Zbigniew Siemiątkowski,
      eseldow
      • mt7 Re: Komu... Człowieku zaciąłeś się, czy jesteś 27.03.06, 11:44
        automatem, który wkółko przesyła tą samą wiadomość.
        Zlituj się Pan.
      • uklad_wcielony Re: Komu zagraża Jarosław Kaczyński? 27.03.06, 11:45
        To, ze nie warto wierzyc w ani jedno slowo napisane w tygodniku Urbana, powinno
        byc oczywiste.
        To, ze Jaroslaw Kaczynski byl przez kogos konsekwentnie zwalczany, jest mozliwe.
        Ale niezaleznie od tego, co doprowadzilo tego pana do frustracji, nie wolno sie
        zgadzac na wyladowywanie jej na polskim spoleczenstwie poprzez osmieszanie i
        niszczenie wszystkiego, co ono samo (tak, ono, a nie zaden stolik brydzowy)
        zdolalo osiagnac przez 17 lat.
        Za to spoleczenstwo juz wkrotce wystawi Kaczynskiemu rachunek.
      • kraxxus Re: Komu zagraża Jarosław Kaczyński? 27.03.06, 15:55
        hwadu:
        > Jarosław Kaczyński otarł się o śmierć w wyniku wypadku samochodowego
        > spowodowanego przez nieznanych sprawców
        i inne takie...

        Nie wiedzialem, ze w 1996 JK byl w Niemczech (bo tylko tam wolno jezdzic tak
        szybko, a nie slyszalem, ze poszedl siedziec za usilowanie zabojstwa, czym jest
        przeciez taka jazda po polskich drogach ),
        ze w zwiazku z tym przeniosl Mlawe za Odre.
        Nie wiedzialem, ze mozna skonstruowac tak precyzyjne narzedzia do dziurawienia
        opon, ze jak sie zrobi dziesiec dziurek w 1993 r. to opona peknie w 1996 r.
        Jak sie wyrwie dzrewo z korzeniami to oczywiscie nic sie nie ma prawa post
        factum poluzowac.
        A czy dmuchal wtedy w balonik ?
        A policja, tak mocno zwiazana z ukladem, podala JK te fakty na tacy ?
        A dlaczego sugestia homoseksualizmu jest oszczercza i obrzydliwa ?

        A czy to tylko od ludzi z postkomuny (Boromski , Siemiatkowski) dowiedzial
        sie JK czyhajacym na niego ukladzie ?

        Szkoda szarych komorek na to wszystko...
      • wilmor1 hwadu..nie truj.. cham to...cham! 27.03.06, 18:26
        ubeckie metody,o których piszesz,kaczyński stosuje teraz wobec opozycji!..
    • wilmor1 JKaczyński to zwykły lump... 27.03.06, 18:21
      nie warto toczyć dyskusji z tym baranem!
    • tadluzny Robic WYBORY! 27.03.06, 22:08
      Wedlug sondazy wybory w obecnym momencie nic nie zmienia jesli chodzi o
      mozliwosc utworzenia rzadu posiadajacego wiekszosc w Sejmie. No moze z tym
      blogoslawienstwem ze LPR i PSL znikna.
      Mam wiec propozycje, jesli Kaczory nie chca sie oficjalnie przyznac, ze nie
      nadaja sie do rzadow mimo stworzenia koalicji majacej wiekszosc w obecnej
      kadencji Sejmu, to niech beda wybory! Pod jednym wszakze warunkiem... Dlaczego
      to pieniadze podatnikow mamy wyrzucac w bloto? Niech PIS sfinansuje te wybory!
      Wtedy to mozemy miec wybory chocby co miesiac.
      Pozdro.

      (Jak ja sie nie lubie powtarzc.)
    • jerzy.kosecki Re: jeszcze miesiąc, dwa góra trzy, a 28.03.06, 19:21
      Prezes PiS-u bedzie wart tyle co dwa jego koty. Tego mu gorąco życzę. Ten Pan
      mnie oszukał - miała byc koalicja PO-PiS, a przez jego pychę (i głupote) będzie
      koalicja z hołotą z Samoobrony. To będzie koniec pana Kaczyńskiego.
    • japoeta1 Re: Kaczyński wart tyle co 50 posłów - Felieton 28.03.06, 20:24
      Dwór się chwieje
      Po Warszawce krąży plota, jakoby Agora, a zwłaszcza zainteresowani wzrostem jej
      akcji obcokrajowcy, za nic mieli etos i chcieli się pozbyć Adama Michnika. Nowym
      kandydatem wskazanym przez Wielkiego Adama miał być ponoć Tomasz Lis. I wówczas
      cały dwór w Wyborczej wpadł ponoć w panikę i pojawiła się kontrkandydatura Jacka
      Żakowskiego. Ten, co prawda, jest w porównaniu do Lisa utalentowany średnio, ale
      gwarantuje pozostawienie hierarchii układów i układzików nietknięte. No i
      wszystkie stanowiska ponadawane za zasługi, nie za talent pozostaną nietknięte.
      A może ci, którzy nabijają się z Leppera, który chce założyć partię ze swoim
      nazwiskiem w tytule, powinni zarejestrować "Gazetę Wyborczą Adama Michnika" albo
      Żakowskiego?
    • makjuz Jakich 50. posłów warty jest K. ... 31.03.06, 17:05

      Protestuję. On jest warty całej 100. poslów nowaków (vide: głodujący
      nieskutecznie niegdyś poseł Nowak. Kaczyński wystarczy z Ziobro np. lub
      Wassermanem, żeby było weselej jeden jedyny za cały 460. osobowy Sejm. A gdy
      dodać jego alter ego Pana Prezydenta to można także Senat rozpirzyć, tę izbę
      dumania. I już jest tanie państwo kaczyńskich plus kotek Pusio. Innymi słowy:
      kaczyński jeden wystarczy za Parlament cały, wszystkich marszałków i tę czeredę
      reprezentantów Polan, drugi z braci i tak jest od bycia więc niechaj nic nie
      robi, tzn. niechaj dalej wali głupa...Uff! Żeby jeszcze nie mścili się np. na
      Generale i reszcie starców, to byłoby tylko śmiesznie, a tak jest na dodatek
      strasznie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka