Dodaj do ulubionych

Po co dziś państwo narodowe

11.06.06, 15:52
No faktycznie... Po co nam ta Polska? Po co nam Sląsk? po co Gdańsk, po co
Mazury? Po co były powstania, wojny, po co po nich cmentarze? Zaorać!
Dyskoteki na nich postawić! Powstańcom ordery odebrać i na złom! Po co nam
bigos, kiedy hamburgery lepsze? Po co nam nasz język ojczysty, po co polska
literatura! Wprowadzić ustawowo niemiecki i rosyjski jako języki urzędowe!
Niech żyje Bruksela! Pod niemieckimm przewodem po co nam być narodem?!
Obserwuj wątek
    • nick.crestone Naród to tylko złudzenie twierdzi Maria Janion 13.06.06, 06:35
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3374302.html
      Wygląda to na skordynowaną akcję lewactwa przygotowującego sie do ponownego
      podejscia do tzw. konstytucji europejskiej, czyli do utworzenia superpaństwa
      rządzonego przez grupy nieodpowiedzialne przed nikim.

      Proponuję, żeby Beck i Janion na poczatek przekonali Żydów,że ich poczucie
      więzi narodowej jest tylko niepotrzebnym złudzeniem, a państwo Izrael jest
      zbędne, bo przeciez najwyższym dobrem jest kosmopolityczna wspólnota. Będe sie
      tej argumentacji z zainteresowaniem przyglądał.

      Wychodzi na to, że i Beck i Janion to albo antysemici, albo ludzie którzy
      naprawdę nie wiedza, co plotą, albo i jedno i drugie.

      • blp Re: Naród to tylko złudzenie twierdzi Maria Janio 13.06.06, 08:13
        nie chodzi o to że narod jest tylko zludzeniem. Chodzi o to że narod nie jest
        bytem obiektywnym tylko poczuciem więzi i tożsamości zbiorowej opartej na
        wspólnej kulturze, pamięci historycznej czy państwowości. Narody powstawały
        głównie w XIX wieku po załamaniu się systemu feudalnego jako nowa forma
        mobilizacji spoołecznej wobec wyzwań nowoczesności, w wyniku powszechnej
        edukacji, przymusu szkolnego czy służby wojskowej. wcześniej "narodem" franuskim
        czy angielskim było 1-2% szlachty (w Polsce 8-10, ale to wyjątkowa sytuacja),
        reszta utożsamiała się tylko ze swoim miastem lub parafią.
        To ze narod jest wspólnota wyobrażoną i że powstał na skutek ideologii XIX
        wiecznego nacjonalizmu wcale nie umniejsza jego wagi - od 200 lat tworzy
        najsilniejsze, obok rodzinnych, więzi społeczne
        • sirus_curse Pachnie niladnie 14.06.06, 04:41
          Narody europejskie wykrystalizowaly sie najczesciej w XIX wieku. Kosztowalo
          sporo krwi. Taki np. narod niemiecki byl troche opozniony i przezyl swoj
          nacjonalizm w XX wieku, i dlatego ten wiek byl tak przyjemny dla Europy. Wyglada
          na to, ze narody Europy wschodniej maja ochote na przezycie swojego nacjonalizmu
          w XXI wieku. A wiec wszystkiego najlepszego w XXI wieku.
        • d.o.m Re: Naród to tylko złudzenie twierdzi Maria Janio 15.06.06, 23:43
          I jeszcze warto pamiętać o wspólnym języku.
      • von_thusk To lewacy więc ralizują swój nadrzędny cel powstan 13.06.06, 08:33
        Jeropejskiego Sojuza - nowego ZSRR, z skrajnie leacko i radykalnie
        homoseksualną ideologią, z wojującym ateizmem jako religią.
        • burlasino Re: To lewacy więc ralizują swój nadrzędny cel po 15.06.06, 11:10
          Z tym, że takich nawiedzonych durniów, jak ty, w tym "sojuzie" nie potrzeba.
          Nikt więc nie będzie ciągnął cię do niego na siłę. Możesz spokojnie ogrodzić
          się i wegetować sobie w swoim grajdole.
      • fritz.fritz I dlatego, ze Narod nie jest potrzebny, Niemcy 13.06.06, 15:01
        daza do zdominiowanie Uni Europejskiej przy pomocy extremalnie
        antydemokratycznego podzialu glosow miedzy kraje i rownie extremalnie
        antydemokratycznego modelu podejmowania decyzji w Uni.

        Konstytucja o ktora walcza z cala zaciekloscia Niemcy jest calkowitym
        zaprzeczeniem gleboko humanistycznej idei Uni Europejskiej jako wspolnego dobra
        wszystkich krajow.

        Niemcy walcza o realizacje chorobliwych celow mocarstwowych, podzialu Europy na
        strefy wplywow: niemiecka i rosyjska.
        To jest powrot do modelu pruskiego Europy, to jest model, ktory musi prowadzic
        do wojen, historia powtorzy sie.

        Oczywiscie, w tym kontekscie istnienie panstw narodowych a szczegolnie Polski
        czy Ukrainy jest po prostu wrecz wcieleniem wscieklego nacjonalizmu z ktory
        trzeba walczyc.

        Co tez robia.
        • fritz.fritz Link uzupelniajacy do Rzepy na temat podzialu 13.06.06, 15:09
          glosow:
          www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060613/publicystyka/publicystyka_a_11.html
          • brat_barnaba Re: Link uzupelniajacy do Rzepy na temat podzialu 15.06.06, 11:13
            O czym ty, człowieku, gadasz? Patrz szerzej i dalej. Tak czy siak zadecyduje
            kryterium demograficzne!
    • von_thusk I trawa walka GW, z narodem polskim, z państwem 13.06.06, 08:31
      polskim ... tak powinien istnieć tylko Jewropejskij Sojuz ze stolcjej w
      Brukselii z komisarzami i Jewro Parlamentem ... tak to mażenie wszystkich
      spadkobierców KPP w Polsce.
      • burlasino Re: I trawa walka GW, z narodem polskim, z państw 15.06.06, 11:19
        A jakie są twoje maRZenia? Wychodek za stodołą, błoto po kolana na drodze, bród
        i smród w chałupie i "Boże coś Polskę..." w pijanym bełkocie albo na kacu?
        • annamarta8 Re: I trawa walka GW, z narodem polskim, z państw 15.06.06, 16:10
          Burlasino - prosze bez przesady! Nie kazdy Polak to prymityw z samego dna
          spoleczenstwa. Podnies troche glowe i zobacz cos wartosciowszego, bo kompleksy
          masz, ze strach bierze!
          :)
          • burlasino Re: I trawa walka GW, z narodem polskim, z państw 16.06.06, 01:44
            Oczywiście, że nie każdy Polak to ciemniak i prymityw, tego nie twierdziłem.
            Użyłem tylko symbolicznej syntezy, co powinnaś rozumieć. Możesz to nazywać
            kompleksami, ale ja odczuwam to jako smutek i wstyd.
    • toja3003 Wnioski z tej, jakże trafnej, analizy są takie, że 13.06.06, 08:50
      Wnioski z tej, jakże trafnej, analizy są takie, że brak narodowych państw
      oznacza pokój, bo większość wojen toczą ze sobą narodowe państwa a więc
      przyszłość Europy to europejskie
      społeczeństwo obywatelskie czyli ponad pół miliarda ludzi
      posiadających europejskie obywatelstwo, natomiast
      narodowość mieszkańca USE (Stany Zjednoczone Europy), posiadającego europejskie
      obywatelstwo winna pozostać jego prywatną sprawą, podobnie jak to jest z
      religią.
      W ten sposób Europejczyk staje się dwuwymiarowy: europejsko-obywatelski
      i indywidualnie-narodowy.

      • fritz.fritz Re: Wnioski z tej, jakże trafnej, analizy są taki 13.06.06, 15:04
        toja3003 napisała:

        > Wnioski z tej, jakże trafnej, analizy są takie, że brak narodowych państw

        ... tja, wszystkie panstwa zostana zatapione jednym, mowiacym po niemiecku..
        I wszyscy bada glosowac na nowego führera..

        To jest dokladnie, to co Niemcy chcieli ostatnio osiagnac przy pomocy dwoch
        wojen swiatowych i co im sie nie udalo. Teraz chca to samo osiagnac przy pomocy
        zielonego stolika. Francuzi i Holendrzy zablokowali ten idiotyzm.



        Wole angielski, zdecydowanie.
        • toja3003 Masz rację i warto tu spojrzeć na historię: 13.06.06, 16:47
          W Europie istnienie niezależnych państw wielokrotnie
          prowadziło do wojen, bo wojny toczą się
          głównie między państwami.

          Brak niezależnych (narodowych) państw
          to brak wojen. Co byłoby z USA gdyby
          powstało tam też pół setki niezależnych
          państw, zamiast federalnego państwa
          z 50-ma stanami? Zapewne wielokrotnie toczyłyby
          ze sobą krwawe wojny.

          W Europie właśnie dlatego mamy pokój, że
          się integrujemy. Im ściślejsza
          integracja tym gwarancja pokoju większa.

          A po niemiecku nikt ci mówić nie każe,
          zresztą akurat Polska może przegłosować
          każdą propozycję Niemiec choćby z jednym
          państwem np. Hiszpanią, Włochami, Anglią,
          Francją, w przyszłości z Ukrainą
          czy Turcją. W czym problem?

          Co ty tak boisz się tych Niemców? Oni już dawno przestali
          polerować armaty a zajęli się polerowaniem
          mercedesów. A Francuzi i Holendrzy
          niczego nie zablokowali, bo przymierzają
          się właśnie do przyjęcia belgijskiego planu
          stworzenia USE (Stanów Zjednoczonych Europy).

          Nie chcesz? Twoja sprawa. Inni zrobią to
          bez ciebie albo i nawet bez Polski a chętni
          z Polski sobie tam wyjadą, bo już 2 miliony
          pojechało tam do pracy - milion rocznie, to sobie
          policz co będzie za 10 lat.
          • fritz.fritz Re: Masz rację i warto tu spojrzeć na historię: 13.06.06, 17:14
            toja3003 napisała:

            > W Europie istnienie niezależnych państw wielokrotnie
            > prowadziło do wojen, bo wojny toczą się
            > głównie między państwami.
            >
            > Brak niezależnych (narodowych) państw
            > to brak wojen. Co byłoby z USA gdyby
            > powstało tam też pół setki niezależnych
            > państw, zamiast federalnego państwa
            > z 50-ma stanami? Zapewne wielokrotnie toczyłyby
            > ze sobą krwawe wojny.
            >
            Dokladnie o to chodzi: powstala federacja w ktorej wszystkie stany maja wplyw
            na losy USA. Kazdy ze stanow ma w senacie po dwa glosy, a wiec Kalifornia z 35
            mln ludzi ma tyle samo glosow co Alaska z 0.65 mln glosow.

            Jestem jak najbardziej za takim modelem Uni Europejskiej.

            Problem z Niemcami polega polega na tym, ze sa przeciwko takiemu modelowi Uni.
            Sa modelem antydemokratycznym, extremalnie dyskryminujacym mniejsze kraje Uni
            Eurpejskie.
            Niemcy chca aby w europejskim senacie, Radzie Europy, kazdy kraj mial ilosci
            glosow proporcjonalna do ludnosci.

            W przypadku USA, Kaliforni i Alaski znaczyloby to, ze Kalifornia mialaby 36
            mln / 0.65 mln = 55 razy wiecej glosow niz Alaska. A wiec gdyby Alaska miala
            dwa glosy to Kalifornia mialaby 110 glosow.

            Wplyw Alaski w tej sytuacji na losy USA bylby zerowy, Alaska nie mialaby
            najmniejszego powodu zostawac w USA.
            Taki system bylby extremalnie antydemokratyczny.

            Dokladnie taki system chca wprowadzic Niemcy w Uni Europejskiej.

            Dlatego wlasnie Niemcy sa najwiekszym niebezpieczenstwem dla Uni, niszcza
            demekratyczne podstaw Uni Europejskiej.

            W Europie panuje tylko dlatego pokoj, poniewaz istnieje NATO i USA zapewniaja
            bezpieczenstwo krajow Uni Europejskiej.

            Niemcy, Kohl, nie chcial uznac w 1989 roku polskich granic zachodnich.
            Do uznania granic Niemcy zostaly zmuszone przez USA.

            Jak sadzisz, jakby wygladala sytuacja w Europie z otwartym problemem polskich
            granic zachodnich a wiec gdyby Polska i Niemcy znajdowaly praktycznie w stanie
            wojny?

            A wiec jeszcze raz: Niemcy probujac przepchnac obecna konstytucje sa wielkim
            niebezpieczenstwem dla przyszlosci Uni Europejskiej i dla pokoju w Uni.
            • toja3003 Cieszę się, że popierasz Stany Zjednoczone Europy 14.06.06, 15:47
              Cieszę się, że popierasz Stany Zjednoczone Europy na wzór amerykański a
              szczegóły da się ustalić.
              • fritz.fritz Re: Cieszę się, że popierasz Stany Zjednoczone Eu 15.06.06, 18:55
                toja3003 napisała:

                > Cieszę się, że popierasz Stany Zjednoczone Europy na wzór amerykański a
                > szczegóły da się ustalić.

                Problem polega na tym, ze bedzie trzeba przelamac Niemcow, ktore wlasnie nie
                daja sie! I dokladnie to jest ten problem.
                • toja3003 no to "przełammy ich" 1:0 to niewiele. 16.06.06, 09:36
                  • fritz.fritz Re: no to "przełammy ich" 1:0 to niewiele. 16.06.06, 14:08
                    Ciezko bedzie, 45 lat reedukacji pod kontrola mocarstw zachodnich jak widac
                    poszlo na marne, Niemcom odbija znowu szajba mocarstwowa.

                    Wszystko zalezy od Francji.
                    Jezeli Francja jednak zarzada zmiany modelu podzialu glosow, to model ten
                    zostanie zmieniony.
            • burlasino Re: Masz rację i warto tu spojrzeć na historię: 15.06.06, 11:38
              Nie manipuluj fritz! Owszem, reprezentacja poszczególnych stanów w Senacie jest
              jednakowa, ale Senat USA nie jest bynajmniej główną izbą amerykańskiego
              parlamentu. Do kompetencji Senatu należy m.in. zatwierdzanie (nominowanych
              przez Prezydenta USA) sędziów Sądu Najwyższego, ambasadorów, członków rządu i
              innych wysokich urzędników. Zatwierdza on też, bądź odrzuca, traktaty zawierane
              przez niego i sądzi go (pod przewodnictwem prezesa SN) w wypadku postawienia
              przez Izbę Reprezentantów w stan oskarżenia.
              Podstawową izbą prawotwórczą kongresu USA jest Izba Reprezentantów, a w niej
              mandaty obsadzane są proporcjonalnie do liczby ludności w danym stanie
              (dokładnie w okręgach wyborczych). Jest to do tego stopnia rygorystycznie
              przestrzegane, że przed każdymi wyborami odbywa się kontrolny spis ludności i
              przydzielanie mandatów następuje po każdym spisie od nowa.
              Docelowy Parlament Europejski też może być dwuizbowy, przy czym
              kompetencje "izby wyższej" również byłyby mocno ograniczone. W każdym razie nie
              do pomyślenia jest aby w istotnych kwestiach politycznych czy gospodarczych
              głos ćwierćilionowej Malty ważył tyle samo co szcześdziesięciomilionowej
              Francji czy czterdziestomilionowej Polski, bo oznaczałoby to złamanie
              podstawowej zasady demokracji.
              • toja3003 oczywiście masz rację [burlasino] zresztą nawet 15.06.06, 11:49
                bez regulacji prawnych, całkiem praktycznie, np. Kalifornia ma więcej do
                powiedzenia niż Alaska, bo inny jest potencjał ludnościowy, gospodarczy i
                czysto statystycznie inne jest też prawdopodobieństwo obsadzania ważnych
                urzędów przez Kalifornijczyków czy Alaskańczyków.
                • fritz.fritz Re: oczywiście masz rację [burlasino] zresztą naw 15.06.06, 19:10
                  toja3003 napisała:

                  > bez regulacji prawnych, całkiem praktycznie, np. Kalifornia ma więcej do
                  > powiedzenia niż Alaska, bo inny jest potencjał ludnościowy, gospodarczy i
                  > czysto statystycznie inne jest też prawdopodobieństwo obsadzania ważnych
                  > urzędów przez Kalifornijczyków czy Alaskańczyków.

                  Oczywiscie ze calkowicie nie ma racji.
                  Zobacz moja wypowiedz po wyzej.

                  Federalny system dwuizbowy polega wlasnie na tym, ze duze stany maja przewage w
                  izbie parlamentarnej, proporcjonalnie do wielkosci, natomiast druga daje malym
                  realny wplyw na podejmowanie decyzcji. W ten sposob sa zainteresowane
                  pozostaniem w organizacji, poniewaz maja realny wplyw na swiat w ktorym zyja.

                  Na tym wlasnie polega roznica miedzy demokrcja a dyktatura. Niemcy chca
                  wprowadzic w Uni dyktature poprzez wlasnie wprowadzenia proporcjonalnego modelu
                  glosowania rowniez w Radzie Europy.


                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=43430941&a=43665058

                  Sprawe obsadzania stanowisk i itd. nie ma nic w tym wspolnego.

                  Na plaszczyznie stanowej, Stan Alaska ma dokladnie takie same kompetencje
                  wewnatrz stanu jak Kalifornia i to jest wazne.

              • fritz.fritz Re: Masz rację i warto tu spojrzeć na historię: 15.06.06, 19:03
                burlasino napisała:

                > Nie manipuluj fritz! Owszem, reprezentacja poszczególnych stanów w Senacie
                jest
                >
                > jednakowa, ale Senat USA nie jest bynajmniej główną izbą amerykańskiego
                > parlamentu. Do kompetencji Senatu należy m.in. zatwierdzanie (nominowanych
                > przez Prezydenta USA) sędziów Sądu Najwyższego, ambasadorów, członków rządu i
                > innych wysokich urzędników. Zatwierdza on też, bądź odrzuca, traktaty
                zawierane
                >
                > przez niego i sądzi go (pod przewodnictwem prezesa SN) w wypadku postawienia
                > przez Izbę Reprezentantów w stan oskarżenia.
                > Podstawową izbą prawotwórczą kongresu USA jest Izba Reprezentantów, a w niej
                > mandaty obsadzane są proporcjonalnie do liczby ludności w danym stanie
                > (dokładnie w okręgach wyborczych).

                Ty naprawde nie masz najmniejszego pojecia o czym mowisz.

                Kazda (ale to absolutnie kazda) ustawa w USA musi przejsc przez dwie izby
                wiekszascia glosu.
                Wlasnie dlatego Alaska ma rowniez realny wplyw na losu USA.

                Dokladnie taki sam system, ustawa musi zostac przeglosowana w obydwu izbach,
                jest federacjach szwajcarskiej i niemieckiej.

                W Szwajcarii, w tzw. Ständerat kazdy kanton (to jest stan szwajcarski) ma po
                dwa glosy, tak samo jak w USA.

                W Niemczech, w Ländekammer, sa pewne roznice i tak najmniejszy Land, Bremen,
                liczacy 0.65 mln ludzi ma 3 glosy natomiast Nordrhein West., liczaca 18.5 mln
                ludzi ma cale 6 glosow.


                Jeszcze raz, naprawde nie masz zielonego pojecia jak federacje funkcjonuja, na
                czym polega demokracja w federalnych systemach wyborczych. Temat jest niezwykle
                wazny, a wiec zainteresuj sie tematem i nie gadaj bezsensu.
                • burlasino Re: Masz rację i warto tu spojrzeć na historię: 16.06.06, 02:05
                  Nadal manipulujesz, fritz, w dodatku pusząc się i robiąc za besserwissera.
                  Oczywiście tylko ty wiesz wszystko najlepiej i masz o tym pojęcie (wszelkiego
                  koloru).
                  Niemniej możliwości blokowania ustaw w Senacie USA przez tzw. małe stany są
                  dość symboliczne. Piszę świadomie o blokowaniu, bowiem kreowanie ustaw przez
                  np. Alaskę niemal w ogóle nie wchodzi w rachubę, gdyż jej udział w Izbie
                  Reprezentantów (proporcjonalny, co cały czas świadomie przemilczasz) jest zgoła
                  symboliczny. Małym stanom nie opłaca się więc "stawać okoniem" w Senacie, gdyż
                  i tak niewiele zwojują (nie mają bynajmniej prawa veta tylko muszą uzyskać
                  większość - zwykłą lub kwalifikowaną, zależnie od sprawy), a w retorsji za to
                  mogłyby nigdy nie przeforsować swoich interesów w Izbie Reprezentantów.
                  W Konstytucji Europejskiej też są pewne mechanizmy "federacyjne", choćby tzw.
                  podwójna większość, tj. konieczność uzyskania poparcia nie tylko większości
                  głosów (proporcjonalnych), ale i większości państw Unii. Ponadto,
                  wybitnie "federacyjnym" jest uprawnienie każdego państwa, niezależnie od
                  wielkości, do obsadzenia stanowiska jednego z komisarzy w unijnym "rządzie",
                  czego nie ma ani w USA ani w żadnym inym federacyjnym państwie, które
                  wymieniałeś.
                  I daj już sobie spokój z tymi impertynencjami w rodzaju: "nie masz pojęcia"
                  czy "nie gadaj bez sensu", bo to żaden argument, a przeciwnie.
                  • fritz.fritz Re: Masz rację i warto tu spojrzeć na historię: 16.06.06, 14:05
                    burlasino napisała:

                    > Nadal manipulujesz, fritz, w dodatku pusząc się i robiąc za besserwissera.
                    > Oczywiście tylko ty wiesz wszystko najlepiej i masz o tym pojęcie (wszelkiego
                    > koloru).
                    > Niemniej możliwości blokowania ustaw w Senacie USA przez tzw. małe stany są
                    > dość symboliczne

                    Zupelnie nie zrozumiales.
                    Jeszcze raz.
                    Kazda ustawa musi zostac przeglosowana w odbwu izbach. W obu izbach, tzn. sie
                    w kongresie i senacie.

                    Glosowanie polega na tym, ze obecni podnosza rece do gory (teraz naciska sie
                    gozik) i rece sa liczone. Alaska i Kalifornia maja w senacie dokladnie taka
                    sama ilosc rak, mianowicie 2 (dwie).
                    Dlatego wlasnie Alaska ma dokladnie taki sam wplyw na wynik glosowania co
                    Kalifornia.
                    Na tym wlasnie polega zasada demokracji w systemach federalnych. Mali nie sa
                    postawieni pod sciana, tylko maja relany wplyw na to, czy ustawa zostanie
                    przyjeta.

                    > Niemniej możliwości blokowania ustaw w Senacie USA przez tzw. małe stany są
                    > dość symboliczne. Piszę świadomie o blokowaniu, bowiem kreowanie ustaw przez
                    > np. Alaskę niemal w ogóle nie wchodzi w rachubę, gdyż jej udział w Izbie
                    > Reprezentantów (proporcjonalny, co cały czas świadomie przemilczasz) jest
                    zgoła symboliczny.

                    Trzy stwierdzenia: jedno jest korekt, drugie jest nierelewantne albo zle a
                    trzecie jest falszywe.

                    Falszywe: O tym, ze w kongresie, czy parlamencie europejskim glosy sa
                    proporcjonalne do ludnosci wie kazde dziecko. Tak ze nie ma co przemilczac.
                    Wlasnie dlatego w drugiej izbie, senacie, kazdy stan ma taka sama ilosc glosow,
                    zeby mialy realny wplyw na podojmowane ustawy, pomimo tego, ze sa duzo mniejsze.


                    Korekt jest, ze wplyw Alaski w kongresie wlasnie dlatego ze jest mala, jest
                    bardzo maly. Ale w niektorych sytuacjac, w ktorych wynik glosowania stoi na
                    ostrzu noza, i owszem, moze byc rozstrzygajacy.

                    Alaska oczywiscie moze kreowac jakas ustawe w Kongresie i probowac znalezc dla
                    nie wiekszosc. To jest tak, jakby posel z Bialegostoku nie mogl zaproponowac
                    ustawy. Czy mu sie to uda, czy tez nie, zalezy od tego czy nalezy do partii
                    demokratycznej czy tez republikanow.

                    Ty w dalszym ciagu nie rozumiesz systemu federalnego. W kongresie siedza
                    przedstawiciele partii, w senacie przedstawiciele stanow.
                    Zastanow sie nad tym.

                    > W Konstytucji Europejskiej też są pewne mechanizmy "federacyjne", choćby tzw.
                    > podwójna większość, tj. konieczność uzyskania poparcia nie tylko większości
                    > głosów (proporcjonalnych),....
                    Zgadza sie. Jest parlament europejski, gdzie proporcjonalnosc decyduje.
                    To jest OK.

                    >...ale i większości państw Unii.

                    I dokladnie w tym miejscu nastepuje zalamanie sie systemu federalnego i proba
                    wprowadzenia dyktatury przy pomocy konstytucji.
                    Kazdy kraj dostanie pewna ilosc glosow. To wlasnie te glosy beda liczone w
                    czasie glosowania w Radzie Europejskiej (= senacie).

                    Proponowana przez konstytucje ilosc glosow dla kazdego kraju jest rowniez
                    proporocjonalna do ludnosci tego kraju. Innymi slowy Niemcy beda mialy ca. 30
                    razy tyle glosow co np. Estonia (Kalifornia mialaby w tym przypadku 55 razy
                    wiecej glosow niz Alaska). A wiec wplyw Estoni zarowno w Parlamencie
                    Europejskim jak i w Radzie Europejski bylby zerowy. Dlatego wlasnie przyjecie
                    tej konstytucji oznacza zniszcznie idei Uni Europejskiej jako wspolnego dobra
                    wszystkich krajow.

                    Alternatywnym modelem jest model zaproponowany po raz pierwszy przez Szwedow w
                    latach 80-tych i bazujacy na bardzo dobrze znanych modelach metematycznych
                    szukajacych rownowagi miedzy wlasnie wielkoscia kraju i jego wplywem przy
                    zachowaniu zasad demokracji i stwierdzajacym, ze ilosci glosow w takim systemie
                    federalnym powinna byc proporcjonalna do pierwiastka kwadratowego z ilosci
                    ludnosci, a wiec przy zalozeniu ze Niemcy maja 81 mln i Francja ma 64 mln:
                    Niemcy powinny miec 9 glosow a Francja 8.

                    Taki model jest jak najbardziej do zaakceptowania.

                    Model tez zreszta rowniez przypomninay przez polskich naukowcow z UJ i jest
                    rowniez znany pod nazwa Modelu Jagiellonskiego.




                    > Ponadto,
                    > wybitnie "federacyjnym" jest uprawnienie każdego państwa, niezależnie od
                    > wielkości, do obsadzenia stanowiska jednego z komisarzy w unijnym "rządzie",
                    > czego nie ma ani w USA ani w żadnym inym federacyjnym państwie, które
                    > wymieniałeś.

                    To jest dzielenie 12 kosci miedzy 27 psow.

                    Podzial glosow miedzy kraje i model glosowania sa absolutnie najwazniejszymi
                    elementami federacji europejskiej. Proponowany system jest jednoznaczny z
                    wprowadzeniem dyktatury niemieckiej. Dlatego trzeba zrobic wszystko, zeby do
                    niego nie dopuscic.

                    > I daj już sobie spokój z tymi impertynencjami w rodzaju: "nie masz pojęcia"
                    > czy "nie gadaj bez sensu", bo to żaden argument, a przeciwnie.

                    Ciekawe, przecie to ty "zarzucasz manipulacje".

                    Ty wiesz najlepiej, ze tym tamatem nie interesowales sie, nie przeczytales
                    zadnego artykulu na ten temat, nie porownales zapisow w nowej konstytucji z
                    istniejacymi systemami federalnymi. Gdybys to zrobil, nigdy bys nie napisal
                    tego co napisales.

                    Innymi slowy naprawde nie masz pojecie ale ... zarzucasz manipulacje.



                    > I daj już sobie spokój z tymi impertynencjami w rodzaju: "nie masz pojęcia"
                    > czy "nie gadaj bez sensu", bo to żaden argument, a przeciwnie.


                    Czy to sie poslowi uda, czy tez nie, za
                    • burlasino Re: Masz rację i warto tu spojrzeć na historię: 17.06.06, 03:26
                      Tzw. podwójna większość, to właśnie procedura bardzo zbliżona do sposobu
                      funkcjonowania amerykańskiego parlamentu; większość głosów jest odpowiednikiem
                      Izby Reprezentantów, a większość państw - odpowiednikiem Senatu. Przy
                      obliczaniu większości państw każdy z krajów Unii, niezależnie od wielkości, ma
                      bowiem 1 głos.
                      Niestety, obawiam się, fritz, że na twoją obsesję antyunijną nie ma lekarstwa i
                      nadal będziesz czepiał się brzytwy aby forsować swoje stanowisko. Przy okazji
                      prawiąc impertynencje.
          • nick.crestone Błąd w rzoumowaniu toja3003 i podobnych 13.06.06, 20:25
            toja3003 napisała:
            "...Brak niezależnych (narodowych) państw to brak wojen. Co byłoby z USA gdyby
            powstało tam też pół setki niezależnych państw, zamiast federalnego państwa z
            50-ma stanami? Zapewne wielokrotnie toczyłyby ze sobą krwawe wojny...."

            Rzeczywsście, jeśli będzie tylko jedno państwo, to nie będzie wojen
            międzypaństwowych.I co z tego? Będą zamiast tego wojny domowe.

            Przykład USA jest błędny. Stany Zjednoczone powstay jako zwiazek 13 kolonii,
            wszystkich mówiących tym samym językiem i ukształtoanym przez jedna kulturę. I
            momo to wybuchła krwawa i brutalna wojna domowa, kóra trwała 4 lata (1861-65) i
            pozostyawiła po sobie smierć i zniszczenia.

            Wojny wybuchają wskutek sprzeczności interesów róznych regionów. Jedno
            socjalistyczne wszechpaństwo europejskie nie zlikwiduje różnic interesów między
            północą i południem, różnic kultorowych utd. Model superpaństwa był już
            przerabiany, i zawsze upadał - Cesarstwo Rzymskie, Bizancjum, Zwi,azek
            Sowiecki, III Rzesza. Co do USA, też nie wiadomo czy sie utrzyma.

            Dbajmy więc o nasze polskie narodowe interesy i nie dajmy się mamić komisarzom
            i ich propagandzistom.


            mapokazuje, że nawet w ramach jednego państwa i jednej kultury (anglosaskiej) w
            • toja3003 [ nick.crestone ] - piszesz nielogicznie, Oczywiśc 14.06.06, 15:49
              Oczywiście możemy pozostać dalej podzieleni a Rosja, Chiny i teroryści się
              cieszą, bo mogą nas wykańczać po kawałku.
              • nick.crestone Re: [ nick.crestone ] - piszesz nielogicznie, Ocz 14.06.06, 20:40
                Zauważ proszę, że Rosja i Chiny to właśnie państwa narodowe, i jak widzę,
                słusznie się z nimi liczysz.
                NC
                • toja3003 nie żartuj, policz sobie ilość narodowości 15.06.06, 09:37
                  w Rosji i Chinach, ilość języków, mniej czy bardziej
                  specyficznych autonomii i regionów; Czeczeni, Tybetańczycy, Jakuci czy
                  Mongołowie to też dla ciebie Chińczycy albo Rosjanie?
                  • burlasino Re: nie żartuj, policz sobie ilość narodowości 15.06.06, 11:41
                    Wydaje mi się, że próbujesz tłumaczyć "myślącym inaczej" :))
                    • toja3003 po prostu chciałbym się czegoś dowiedzieć i 15.06.06, 11:46
                      jeśli ktoś mi wciska, że np. Rosja to jest państwo Rosjan to w to nie wierzę
                      ale chętnie poznam jakiś nowy punkt widzenia.
                      • burlasino Re: po prostu chciałbym się czegoś dowiedzieć i 15.06.06, 12:02
                        To nie jest kwestia punktu widzenia. Pisząc o "myślacych inaczej" zrobiłem
                        parafrazę "sprawnych inaczej". :))
      • d.o.m Re: Wnioski z tej, jakże trafnej, analizy są taki 16.06.06, 00:06
        > Wnioski z tej, jakże trafnej, analizy są takie, że brak narodowych państw
        > oznacza pokój, bo większość wojen toczą ze sobą narodowe państwa a więc
        > przyszłość Europy to europejskie

        Nie zgadzam się z tym. Wystarczy pamiętać o europejsko-azjatyckiej próbie
        stworzenia państwa obywateli bez narodu - ZSRR. Czy może lepiej nowego
        sztucznego "narodu sowieckiego". Kosztowało to życie milionów ludzi.

        Z drugiej strony mamy USA. Wystarczy posłuchać sobie ichniejszej telewizji by
        szybko przekonać się jak skrajnie narodowe to państwo, żeby nie powiedzieć
        nacjonalistyczne. Jest to naród różnorodny, złożony z ludzi pochodzących z wielu
        innych narodowości, ale jednak naród i to bardzo dumny.

        I popieram porpozycję z wcześniejszego postu: ideę likwidowania państw
        narodowych proponuję najpierw przetestować w Iraelu. Good luck!
    • plzoltek Po co dziś państwo narodowe - w USA i UE, a w inn 13.06.06, 15:43
      innych regionach świata właśnie uwzmocniają się ta tendencja : panstwo narodowe
      • warmi2 Re: Po co dziś państwo narodowe - w USA i UE, a w 13.06.06, 17:38
        W USA ta nie musi sie umacniac poniewaz nigdy nie oslabla.

        Z drugiej strony sam koncept USA z milionami ludzi z wszystkich zakatkow swiata zyjacych pod jednym dachem to wlasnie ideal Europejczykow tak wiec Amerykanow caly ten fetysz nie dotyczy - oni juz tak zyja od poczatku.

    • alterpars Re: Po co dziś państwo narodowe 13.06.06, 18:13
      No jasne lepiej sie plawic do konca swiata w martyrologii narodu Polskiego
      patrzac na odjezdzajacy swiat. Mlodzi to juz dawno zrozumieli i co bardziej
      obrotni wyubrali mniej martyrologiczne zycie na Zachodzie.
    • ragathol He he 13.06.06, 20:38
      Tandetny artykuł lewackiego śmiecia. Cieszę się, że wasza gazeta ma coraz
      mniejszą poczytność. Zdanie "wzniosłyby się na wyżyny kosmopolityzmu" wyjaśnia
      wszystko. Dłuższy komentaż nie potrzebny.
      • mark.parker Epoka państw obywatelskich 14.06.06, 04:12
        Oto epoka XXI wieku - państwa obywatelskie w jednym organizmie europejskim, też
        obywatelskim - to jedyny sposób pokonania fałszywych ciągot nacjonalistycznych,
        które w Polsce sprowadzają się do Leppera w łapciach, Giertycha w brunatnej
        koszuli i Kaczyńskich w kurduplowatych pozach Duce :) To odejście od religii
        "narodowych" i ich manipulatorów w postaci rydzykowego Radia z ryjem, szacunek
        dla innych wyznań i prądów bezwyznaniowych.
        • nick.crestone Re: Epoka państw obywatelskich 14.06.06, 04:39
          Od razu widać (po stopce) kogo ciągnie do kołchozowej "równosci" w barakach.
        • janek-007 Twoj post pasuje do tresci artykulu... 14.06.06, 04:42
          Twoj post pasuje do tresci artykulu jak przyslowiowy kwiatek do kozucha. Twoja
          nachalna propaganda i beznadziejna krytyka obecnego rzadu i Radia Maryja
          wystawiaja ci jednoznacznie ocene niedostateczna i kwlifikuja cie do lewckiego
          ciemnogrodu. Wydaje mi sie ze Urlich Beck nie krytykuje panstwa narodowego ale
          krytykuje wlasnie lewacki pseudo intelektualny belkot ktorego ty jestes
          przedstawicielem i zywym przykladem. Przeczytaj artykul jeszcze raz albo i
          jeszcze kilka razy jak nie wystarczy. U. Beck krytykuje wlasnie belkot 'elit'
          ktore tak naprawde nie wiedza czego chca i o czym mowia. U.Beck pisze o Azji
          Srodkowej ale rownie dobrze mogloby sie to co pisze odnosic do lewacko-
          krytykanckich srodowisk w dzisiejszej Polsce. Polska przez ostatnie 16 lat byla
          wlasnie taka Azja Srodkowa na mniejsza skale. Po ostatnich wyborach PiS,
          koalicja i Radio Maryja staraja sie wlasnie znowu umiejscowic Polske w europie.
          Ty natomiast ze swoim belkotem jestes tylko belkoczacym osobnikiem ktory slyszy
          ze dzwonia ale nie wie w ktorym kosciele.
        • blp Re: Epoka państw obywatelskich 17.06.06, 10:35
          Racja - dlatego też raz po raz Kaczyński stwierdza w różnych wywiadach, że skoro
          organizacje obywatelskie go krytykują, to nalezy je zwalczac bo sa szkodliwe dla
          polski a takze ze PiS nie ma zadnego interesu w tym zeby popierac spoleczenstwo
          obywatelskie nad ktorym nie ma kontroli a wiec nie wiadomo co ono tam sobie
          wymysli... gdyby jakis czolowy polityk wyjechal z czyms takim w USA, we Francji
          albo nawet w Czechach czy na Węgrzech, to byłby skonczony
      • burlasino Re: He he 15.06.06, 11:43
        ragathol napisał:
        > Tandetny artykuł lewackiego śmiecia. Cieszę się, że wasza gazeta ma coraz
        > mniejszą poczytność. Zdanie "wzniosłyby się na wyżyny kosmopolityzmu"
        wyjaśnia
        > wszystko. Dłuższy komentaż nie potrzebny.

        Tandetny komentarz prostaka bez znajomości ortografii.
    • skipper_ Re: Po co dziś państwo narodowe 14.06.06, 13:13
      proponuje zaczac likwidacje panstw narodowych
      od niemiec...

      a nastepie niech lewacy zaczna likwidowac swoja
      idologiczna ojczyzne - rosje...

      gdy zakoncza te dwa zadania sukcesem - prosze bardzo,
      niech likwiduja reszte panstw... ;-)
      • toja3003 nikt ci nie każe niczego likwidować, tyle, że 14.06.06, 16:42
        narodowość powinna być sprawą prywatną,
        podobnie jak religia, bo nie ma już dziś
        państw wyzaniowych
        i z podobnego powodu nie mażliwości
        utrzymania państwa narodowych, ponieważ
        społeczeństwo składa się z obywateli
        różnych narodowości.
        • skipper_ Re: nikt ci nie każe niczego likwidować, tyle, że 14.06.06, 17:35
          toja3003 napisała:

          > narodowość powinna być sprawą prywatną,
          > podobnie jak religia, bo nie ma już dziś
          > państw wyzaniowych
          > i z podobnego powodu nie mażliwości
          > utrzymania państwa narodowych, ponieważ
          > społeczeństwo składa się z obywateli
          > różnych narodowości.

          hahahahaha zastanawiam sie jak infantylnym,
          badz jak bardzo oderwanym od rzeczywistosci
          trzeba byc by wygraszac tego typu "teorie"...

          poczucie przynaleznosci narodowej oraz
          wiezi z nich wynikajacych jest ciagle bardzo silne
          (i cale szczescie) oraz w zadnym wypadku nie jest
          to sprawa "prywatna"...

          i wcale nie trzeba odwolywac sie do wojen, ktore
          tak a propos jeszcze pare lat temu w centrum Europy
          toczyly sie...

          wystarczy zwrocic uwage na to co dzieje sie z okazji
          chocby takiej imprezy jak puchar swiata w pilce noznej...

          coz... lewacy zawsze probowali walczyc z tradycja, kultura
          i wszelkimi wynikajacymi z tego wiezmi miedzyludzkimi...

          idealnym dla nich spoleczenstwem jest masa totalnie
          wypranych z jakichkolwiek tradycji i wartosci jednostek
          niezdolnych do samodzielnego dzialania oraz laczenia sie
          w grupy... ideal dla rzadow totalitarnych...
          • toja3003 nie żartuj - naprawdę wierzysz w to co mówisz? 15.06.06, 10:02
            Dobry przykład podałeś z tą piłką nożną, zobacz ile różnych narodowości się
            miesza w drużynach klubowych, drużyny angielskie, niemieckie czy francuskie już
            dawno przestały być wyłącznie angielskie, niemieckie czy francuskie w sensie
            narodowościowym. Podobne procesy następują na poziomie drużyn krajowych –
            przykłady chyba potrafisz dostrzec, jeśli się choć trochę piłką interesujesz.

            Te procesy będą postępować dalej ale sport to tylko jeden z wymiarów tych
            procesów – popatrz na gospodarkę i na miliony ludzi, którzy przeprowadzają się
            z kraju do kraju w związku z pracą, popatrz jak międzynarodowa jest nauka czy
            sztuka, jak rośnie znaczenie międzynarodowych instytucji, wojskowych sojuszy,
            kapitału, koncernów, mediów, masowej kultury, która też jest międzynarodowa.
            Nawet gdybyśmy bardzo chcieli to klasycznego państwa narodowego nie da się
            utrzymać, bo ono po prostu zanika.

            Ale oczywiście możesz mieć swoje zdanie i uważać, że narodowość nie powinna być
            sprawą tylko prywatną jak religia ale powinna być powiązana z państwem. Pytam
            zatem: co to jest narodowość? Co powoduje, że ktoś uważa np., że należy do
            narodu żydowskiego. Przecież w Moskwie Żyd mówi po rosyjsku, w Ameryce po
            angielsku, załóżmy statystycznie, że obaj nie chodzą do synagogi więc co?

            Zdaje mi się, że mylisz pojęcie obywatelstwa i narodowości. Obywatelstwo to
            zbiór praw i obowiązków, wynikajacych z konstytucji i pochodnego ustawodawstwa,
            określanych przez dane państwo i dotyczących obywateli tegoż państwa. I tylko
            tyle. Posiadanie określonego obywatelstwa nie mówi nic o narodowości obywatela.

            Przykłady można mnożyć. np. Olisadebe jest polskim obywatelem narodowości
            nigeryjskiej. Z kolei obywatel polski, ktory wyjeżdża do Francji i dostaje tam
            obywatelstwo jest obywatelem francuskim narodowości polskiej. Rzecz jasna
            istnieją mieszanki tych kombinacji, podwójne obywatelstwa itp. Tylko nie mów,
            że obywatelstwo to jacyś przodkowie, bo wtedy nikt w Polsce nie byłby Polakiem,
            bo nasi dziadkowie czy pradziadkowie byli do 1918 roku albo obywatelami
            rosyjskimi albo pruskimi (niemieckimi) albo austriackimi (węgierskimi), bo nie
            było polskiego państwa.
            • skipper_ Re: nie żartuj - naprawdę wierzysz w to co mówisz 15.06.06, 14:59
              toja3003 napisała:

              > Dobry przykład podałeś z tą piłką nożną, zobacz ile różnych narodowości się
              > miesza w drużynach klubowych, drużyny angielskie, niemieckie czy francuskie już
              >
              > dawno przestały być wyłącznie angielskie, niemieckie czy francuskie w sensie

              nie rozumiem co maja kluby pilkarskie, ktore moga kupowac sobie zawodnikow
              gdziekolwiek do omawianego problemu?

              > narodowościowym. Podobne procesy następują na poziomie drużyn krajowych –
              >
              > przykłady chyba potrafisz dostrzec, jeśli się choć trochę piłką interesujesz.

              i? jak na razie ciagle by byc reprezentatem jakiegos kraju trzeba
              posiadac obywatelstwo tego kraju...

              > Te procesy będą postępować dalej ale sport to tylko jeden z wymiarów tych
              > procesów – popatrz na gospodarkę i na miliony ludzi, którzy przeprowadzaj
              > ą się
              > z kraju do kraju w związku z pracą, popatrz jak międzynarodowa jest nauka czy
              > sztuka, jak rośnie znaczenie międzynarodowych instytucji, wojskowych sojuszy,
              > kapitału, koncernów, mediów, masowej kultury, która też jest międzynarodowa.
              > Nawet gdybyśmy bardzo chcieli to klasycznego państwa narodowego nie da się
              > utrzymać, bo ono po prostu zanika.

              bzdura... czym innym jest otwartosc i wspolpraca, a czym innym
              izolacjonizm, ktory jakos ostatnimi czasy prawie w ogole nie wystepuje...

              za to w dalszym ciagu "kalsyczne" panstwa maja sie dobrze...

              > Ale oczywiście możesz mieć swoje zdanie i uważać, że narodowość nie powinna być
              >
              > sprawą tylko prywatną jak religia ale powinna być powiązana z państwem. Pytam
              > zatem: co to jest narodowość? Co powoduje, że ktoś uważa np., że należy do
              > narodu żydowskiego. Przecież w Moskwie Żyd mówi po rosyjsku, w Ameryce po
              > angielsku, załóżmy statystycznie, że obaj nie chodzą do synagogi więc co?

              i tu tkwi zasadniczy blad tezy "upadku panstw narodowych"... panstwa powstaja
              gdy pewne duze grupy ludzi zaczynaja odczuwac wspolnote interesow,
              w przeszlosci bylo to powiazane z przynaleznoscia etniczna, choc nie byla
              ona konieczna - przyklad Rzeczpospolitej Obojga Narodow (a tak dokladniej
              to 3 glowne narody + pare mniejszych)...

              zasadniczym elementem panstwotworczym jest wlasnie wspolnota interesow,
              a takiej obejmujacej wszystkie narody w EU nie ma...

              > Zdaje mi się, że mylisz pojęcie obywatelstwa i narodowości. Obywatelstwo to
              > zbiór praw i obowiązków, wynikajacych z konstytucji i pochodnego ustawodawstwa,
              >
              > określanych przez dane państwo i dotyczących obywateli tegoż państwa. I tylko
              > tyle. Posiadanie określonego obywatelstwa nie mówi nic o narodowości obywatela.

              obawiam sie, iz blad myslowy tkwi po stronie blednych zalozen
              o "panstwie narodowym"... wspolnota interesow oraz kultura oraz tradycja sa
              zasadniczym elementem, a nie pochodzenie etniczne

              > Przykłady można mnożyć. np. Olisadebe jest polskim obywatelem narodowości
              > nigeryjskiej. Z kolei obywatel polski, ktory wyjeżdża do Francji i dostaje tam
              > obywatelstwo jest obywatelem francuskim narodowości polskiej. Rzecz jasna
              > istnieją mieszanki tych kombinacji, podwójne obywatelstwa itp. Tylko nie mów,
              > że obywatelstwo to jacyś przodkowie, bo wtedy nikt w Polsce nie byłby Polakiem,
              >
              > bo nasi dziadkowie czy pradziadkowie byli do 1918 roku albo obywatelami
              > rosyjskimi albo pruskimi (niemieckimi) albo austriackimi (węgierskimi), bo nie
              > było polskiego państwa.

              no wlasnie... Polski nie bylo przez 123 lata, wiec 2 pokolenia, a jakos
              pozniej pojawila sie? czemu? moze warto o tym pomyslec...
              • toja3003 powiedziałem wszystko - dzięki skipper za dyskusję 15.06.06, 16:44
                • skipper_ Re: powiedziałem wszystko - dzięki skipper za dys 16.06.06, 00:25
                  prosze bardzo ;-)
          • burlasino Re: nikt ci nie każe niczego likwidować, tyle, że 15.06.06, 11:54
            "poczucie przynaleznosci narodowej oraz wiezi z nich wynikajacych jest ciagle
            bardzo silne (i cale szczescie) oraz w zadnym wypadku nie jest to
            sprawa "prywatna"..."

            A jaka, służbowa, ustawowa? Chcesz przymusić ludzi do odczuwania "uczuć
            narodowych" przy pomocy kodeksu karnego?

            "wystarczy zwrocic uwage na to co dzieje sie z okazji chocby takiej imprezy jak
            puchar swiata w pilce noznej..."

            Bzdura! To są zwyczajne "więzi plemienne" czyli grupowe, jakie obserwuje się na
            wszystkich poziomach: regionu, miasta, a nawet gminy. Czy kibice Victorii
            Parczew i Lewartu Lubartów to też narody?
            • skipper_ Re: nikt ci nie każe niczego likwidować, tyle, że 15.06.06, 15:12
              burlasino napisała:

              > "poczucie przynaleznosci narodowej oraz wiezi z nich wynikajacych jest ciagle
              > bardzo silne (i cale szczescie) oraz w zadnym wypadku nie jest to
              > sprawa "prywatna"..."
              >
              > A jaka, służbowa, ustawowa? Chcesz przymusić ludzi do odczuwania "uczuć
              > narodowych" przy pomocy kodeksu karnego?

              coz... nikt nikogo nie musi do niczego zmuszac... bo i nie oto chodzi...
              natomiast problemem jest w obecnych czasach pewne jednostki w wyniku
              zbyt latwego zycia zatracaja podstawowe "instykty stadne" czyli
              przestaja odczuwac przynaleznosc do jakiejkolwiek grupy...
              wiec czy to bedzie panstwo tradycyjne, czy jakis socialistczny
              zwiazek europejski, obywatelami w pelnym slowa znaczeniu oni i tak
              nie beda...

              > "wystarczy zwrocic uwage na to co dzieje sie z okazji chocby takiej imprezy jak
              >
              > puchar swiata w pilce noznej..."
              >
              > Bzdura! To są zwyczajne "więzi plemienne" czyli grupowe, jakie obserwuje się na
              >
              > wszystkich poziomach: regionu, miasta, a nawet gminy. Czy kibice Victorii
              > Parczew i Lewartu Lubartów to też narody?

              tylko czemu zwalczajacy sie kibicie roznych miejscowych klubow sa
              w stanie zjednoczyc sie i wpolnie kibicowac druzynie narodowej?
              • burlasino Re: nikt ci nie każe niczego likwidować, tyle, że 16.06.06, 02:16
                skipper_ napisał:
                > tylko czemu zwalczajacy sie kibicie roznych miejscowych klubow sa
                > w stanie zjednoczyc sie i wpolnie kibicowac druzynie narodowej?

                Ponieważ więzi grupowe, o których pisałem, występują na różnych poziomach
                identyfikacji, także regionalnym i kontynentalnym. Tak więc kibic z Ghany
                będzie raczej kibicował innemu państwu afrykańskiemu niż np. Francji, a kibic z
                Japonii raczej Korei niż Niemcom.

                > natomiast problemem jest w obecnych czasach pewne jednostki w wyniku
                > zbyt latwego zycia zatracaja podstawowe "instykty stadne" czyli
                > przestaja odczuwac przynaleznosc do jakiejkolwiek grupy...
                > wiec czy to bedzie panstwo tradycyjne, czy jakis socialistczny
                > zwiazek europejski, obywatelami w pelnym slowa znaczeniu oni i tak
                > nie beda...

                W wyniku zbyt łatwego życia? Popatrz na USA, gdzie żyje się bardzo łatwo, a
                gdzie poczucie "amerykanizmu" graniczy niemal z szowinizmem. Poza tym
                obywatelstwo nie musi być odczuwane akurat tak, jak Ty sobie je wyobrażasz.
                • timoszyk Re: nikt ci nie każe niczego likwidować, tyle, że 16.06.06, 18:21
                  burlasino napisała:

                  >> W wyniku zbyt łatwego życia? Popatrz na USA, gdzie żyje się bardzo łatwo, a
                  > gdzie poczucie "amerykanizmu" graniczy niemal z szowinizmem. Poza tym
                  > obywatelstwo nie musi być odczuwane akurat tak, jak Ty sobie je wyobrażasz.

                  Zyje sie latwo jedynie na filmach Holywood. Ktos w koncu musi ciezko pracowac,
                  by stworzyc to co tam istnieje.

                  Wac
    • timoszyk Re: Po co dziś państwo narodowe 14.06.06, 18:52

      Czy te mysli mozna zastosowac takze do Izraela? Ciagle slysze jaka cennoscia
      jest "zydowski charakter" tego kraju i jak wiele warto poswiecic, by ten
      charakter utrzymac i nie dac sie zdominowac Arabom, ktorzy mnoza sie jak
      kroliki? Jesli proponujemy pewne zasady, to chyba sa one uniwersalne, prawda?
      Osobiscie jakze czesto widze walke z bezrozumnym nacjonalizmem, ale tylko
      malych krajow. Duze kraje bowiem, gdy walcza o swoje, walcza o cywilizacje,
      dobro swiata, wszechobecny pokoj, itd. I te male kraje, upierajace sie przy
      swoim "nacjonalizmie" ciagle tym wielkim przeszkadzaja.
      Panstwa narodowe dlatego maja sens, bo jako spojne pod wzgledem kulturowym,
      wykazuja duza sprawnosc. Nie ma w nich tarc tak charakterystycznych dla
      wielonjarodowosciowych zlepkow, prowadzacych tak czesto do wojen domowych.
      Jedynym wyjatkiem moze byc dobrowolny sojusz ludzi roznych narodowosci, jak to
      ma miejsce w Szwajcarii, czyli kantonizacja poparta prawem do referendum.
      Wszystkie inne rozwiazania nie sprawdzily sie i wole, by takich prob wiecej nie
      podejmowano.

      Wac
      • annamarta8 Re: Po co dziś państwo narodowe 14.06.06, 20:26
        - z najwyzszym zainteresowaniem przeczytalam Wasze posty. O dziwo dzisiaj nikt
        sie nie kloci, nie ubliza i dzieki temu mozna sie bylo bardzo dobrze zorientowac
        w pogladach i racjach Waszych. Wywiazala sie b. interesujaca dyskusja. Ja
        osobiscie widze wielkie wartosci w panstwie narodowym polskim. Dlatego bardzo
        chcialabym, aby inne panstwa staly sie wielonarodowe i wielowyznaniowe z bardzo
        silnym akcentem homoseksualnym, aby i struktury rodzinne takze oslabic. Kiedy
        juz beda jak ta masa gotowe i bezwolne wtedy staniemy sie mocarstwem! Teraz
        rozumiec mozna jaka wartoscia jest spojnosc narodowa. Ha!Ha! Ten model, mysle
        pasuje do kazdego snu o potedze.
    • polsport1 michnik preztdentem, kiszczak premierem 15.06.06, 16:17
      ludzi honoru trzeba dopuscic do wladzy, dla jaruzelskiego pewnie znajdzie sie
      miejsce rzecznika praw czlowieka, i po co nam to panstwo narodowe???
    • paganinni a porzuc pan rodzine i dzieci i zyj samotnie 15.06.06, 17:51
      to klasyczna propaganda tych, ktorzy chca pozbawic inne narody sily, jaka daje
      poczucie przynaleznosci narodowej.
      • trebeg Re: a porzuc pan rodzine i dzieci i zyj samotnie 18.06.06, 19:47
        Drodzy Panstwo,

        Ja tez z wielka ciekawoscia przeczytalem dyskusje,
        zwlaszcza, ze odbywa sie bez chamstwa. Dziekuje wszystkim.

        A teraz w sprawie:
        Przypominaja sie dyskusje o tym, ilu aniolow zmiesci sie
        glowce od szpilki, albo od kiedy zarodek ludzki ma dusze.
        Sa to dyskusje nieco teologiczne, a wiec oparte na
        niedefiniowalnych i w zwiazku z tym nieweryfikowalnych
        zalozeniach.
        Kazdy z forumowiczow w inny sposob uzywa tych samych slow.
        Niw chce powiedziec, ze jedna definicja slowa jest sluszniejsza
        od drugiej, tylko ze sa one rozne.
        Nastepnie z tresci
        pojecia ktore sie kryje za danym slowemw (W ten sposob
        dorozumianego na wlasny sposob) wyciaga sie wnioski,
        ktorych nie da sie wyciagnac przy innym dorozumieni
        tego samego slowa. I w ten sposob nie tyle nie ma
        porozumienia, co wzajemnego zrozumienia.

        Z jednej strony mamy narody powstale poprzez istnienie
        panstwa, tak jak w USA, albo w Szwajcarii, a z drugiej
        strony panstwa stworzone przez narod jak np. Finlandia,

        We Francji kazdy obywatel tego panstwa jest Francuzem.
        Tym samym slowem nazywa sie obywatela i czlonka narodu,
        a przeciez nie jest to zupelnie to samo. W zasadzie tak
        jest rowniez w przypadku Polski.
        Jesli chodzi o Israel to obywatelami izraelskimi sa rowniez
        mieszkajacy tam Arabowie i Druzowie.
        Istnienie Jugoslawii spowodowalo powstanie slowa: Jugoslowianin.
        z punktu widzenia narodowosciowego nieco absurdalnie, czego
        dowodem jest obecna tam sytuacja.
        Sa przyklady panstw wielonarodowych i narodow wielopanstwowych.
        Rowniez panstw wielojezycznych i jezykow wielopanstwowych.
        Obywatele polscy narodowosci niemieckiej maja w RP prawa mniejszosci,
        ale w RFN Polacy nie maja takich praw, za to maja na Litwie.
        Tak wiec problem nie jest taki prosty.
        Rowniez patriotyzm moze byc panstwowy jak i narodowy.
        Do tego dochodzi problem panstw wyznaniowych.
        Duzo tego, wiec dziekuje za ciekawe w tej sprwie posty
        Zydzi, zydzi i Iraelczycy. Nie zawsze sie pokrywa.
        Polacy, katolicy, obywatele polscy, nie zawsze sie pokrywa.

        Pozdrowienia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka