maruda.r
18.06.06, 03:55
Amerykanie nie są unilateralistami. Uważają po prostu, że międzynarodowa
współpraca powinna mieścić się w granicach nienaruszających suwerenności
państwa. Inaczej mówiąc, Amerykanie wierzą w uniwersalne zasady, lecz sądzą,
że powinny być one wcielane w życie przez rządy państw wyłonione
demokratycznie i ponoszące odpowiedzialność przed wyborcami.
(...)
To jeden z powodów, dlaczego Amerykanie coraz silniej popierają ideę
„wspólnoty krajów demokratycznych”, czyli globalnego multilateralnego organu,
do którego wstęp byłby zarezerwowany wyłącznie dla państw demokratycznych.
***********************************
Srututu. Ideologię polegającą na stosowaniu reguł demokracji tylko wobec
Amerykanów, Amerykanie chcą rozszerzyć na demokrację tylko dla kilku państw.
I wciąż mamy ten sam litemotive: popierajcie swojego szeryfa. Nic więc się nie
zmieni, poza tym, że szeryf rozszerzy okręg wyborczy i wyznaczy, kto może na
niego głosować. Bo przeciez szeryfa nie mogą wybierać ludzie o innych
pogladach, niż jego własne.