Dodaj do ulubionych

Wrócić i zainwestować

    • corgan1 panie Jeremi - odpowiem panu tak 08.07.06, 17:14
      "Jedynym trwałym źródłem bogactwa narodu jest praca jego obywateli."

      Ale nie napisał pan czyja praca i gdzie. Owszem tak to może działa w normalnych
      krajach, ale Pan i ekipa pańskiego towarzystwa ustaliła że w Polsce jedna praca
      jest lepsza od innej, więc fakt zacharowywania się po 16 godz dziennie kierowcy
      tira nie ma takiego znaczenia jak 10 godz byle prezesa. Jeśli pan uzywa
      słowa "my naród" to odpowiem że "my naród" jesteśmy indywidualnymi osobnikami
      fakt czy PKB rośnie o 1% czy o 5% ma dla "nas" znaczenie o tyle czy przedkłąda
      się to na nasze pensje i czy ludzie maja przysłowiowe co włożyć do garnka.

      "Polacy wyjeżdżający do Irlandii czy Wielkiej Brytanii przyczyniają się przede
      wszystkim do wzrostu zamożności tamtych państw, a w mniejszym stopniu do
      wzrostu zamożności Polski"

      Tak, bo tam mogą zarobić jakieś pieniądze, zapłacić podatki, mieć ubezpieczenie
      zdrowotne i emerytalne. W przeciwnieśństwie do przeważających ofert które
      zostawili w Polsce albo które im oferowano. Osobnicy którzy w Polsce byli na
      stażu albo na bezpłatnych praktykach albo smażyli frytki w McDonaldzie albo w
      ogóle pracowali na czarno że o bezrobociu nie wspomnę i tak by się nie
      przyczyniali do wzrostu bogactwa Polski.

      Więc płacz nad emigracją to jest jak płacz pastucha który sam nie może nakarmić
      całego bydła rozpacza że głodne bydło sobie ucieka na inne pastiwsko i ktoś
      inny ma korzyść z tego że je wydoi.

      "[emigracja] Stanowi przecież zagrożenie dla przyszłości państwa i jest
      świadectwem nieudolności władz."

      Zagrożeniem dla biologicznej egzystencji tego narodu są 700 zł pensje za które
      człowiek pracując fizycznie nawet nie może sie porządnie najeść i ubrać nie
      mówiąc o możliwosci założenia rodziny.

      "Podstawową przyczyną emigracji jest ogromna różnica wysokości zarobków w
      Polsce i krajach zachodniej Europy. Pracując na Zachodzie, zapewnimy sobie
      lepsze warunki materialne, nawet biorąc pod uwagę wyższe koszty utrzymania"

      tak to prawda.

      "Wysokość zarobków jest pochodną produktywności, która w Polsce jest jeszcze
      bardzo niska, ale na szczęście rośnie szybciej niż w bogatych krajach Europy."

      W przeciwieństwie do pensji szeregowych pracowników bo pensji różnej masci
      prezesów wskaźniki produtywności jak i koszty pracy jakoś nie dotyczą.

      Jeszcze jedna uwaga - owa ogólnokrajowa produktywność w Polsce wynosi 50%
      produktywności zachodnioeuropejskiej. Podobnie średni poziom PNB Polski jest to
      50% średniej UE. Tyle że zarobki pracowników w Pl to nie 50% średniej Ue tylko
      duuuuuuużo mniej.

      "Od naszej osobistej aktywności i polityki gospodarczej rządu zależy, jak
      szybko będziemy zmniejszać dzielący nas dystans."

      znowu pytanie - kim są "my"? To ja biedny żuczek czy szefowie firm wchodzacych
      w sklad Lewiatana którym chyba się płaci za myślenie i organizowanie swoich
      biznesów, prawda? Kto ma większy wplyw na naszą gospodarkę? Bo mam dziwne
      wrażenie że tania i wykształcona siła robolska jest ekipie Lewiatana bardzo na
      rękę i podniesienie pensji może zdmuchnąć wiele tak dziś "obiecujących"
      biznesów które trzymają się wyłącznie dzięki taniej sile roboczej.

      "W porównaniu do innych państw wydajemy znacznie więcej na utrzymanie młodych
      emerytów i rencistów (50 miliardów złotych rocznie!),"

      Czy pan proponuje powojenny wyż demograficzny (naszych dziadków i rodziców) a)
      uśpić b) wybić c) zmniejszyć im renty i emerytury? Inna sprawa - kto wyrzucił
      poza nawias społeczny tyle ludzi w wieku produkcyjnym z postsocjalistycznych
      zakładów? Proszę popytać wśród swojej ekipy Lewiatana jakie szanse za na
      zatrudnienie mają ludzie po 50-tce? Bez względu na umiejętności - nikt ich na
      rynku pracy nie chce. Więc co zrobiła większość z nich? PRZESZŁA SOBIE NA
      RENTY, niektórym udało to sie bez problemu, innym z problemami. Moja matka
      została rencistką w wieku 37 lat u schyłku komuny bo zakład zrujnowal jej
      zdrowie a panowała ruska reguła "u nas mnogo ludiej" czyli jak 1 element się
      zużył to go się wywalało i wymieniało na nowy. Prosze popytać swoich kolegów
      partyjno-biznesowych jak to było hehe

      "Nic dziwnego, że [Czesi] mają autostrady"

      Mają ich około 500 km czyli mniej niż my z czego sami Czesi zaczęli budowę
      autostrad w 1939 roku a pierwsza do użytku oddali w 1972 r. Od 1990 czesi
      zbudowali zobie tylko albo aż 150 km autostrad.

      "w którym górnicy zarabiają więcej od lekarzy. Nie rozstaliśmy się z kultem
      pracy fizycznej z czasów komunizmu"

      Obawiam sie że obie grupy zarabiają i tak mało. Zwłaszcza lekarze. Ale w
      kopalniach i szpitalach od zawsze panowl ustrój neofeudalny np. nikt nigdy nie
      liczył się kosztami ludzi, z ludźmi i z kosztami jako takimi również.

      Kultu pracy fizycznej za komuny lat 80-tych nigdy nie było a teraz nie ma tym
      bardziej bo robotnicy fizyczni bez względu na to co potrafią dla naszego
      przenno-buraczanego kapitalizmu byli zawsze głupimi robolami z plebsu których
      umiejętności nikt nigdy nie cenił, nikt ich nie słuchał a tzw. biura
      pogardzały. Jak robolski plebs się buntował i nie zamknął ryja to go się
      wywalało i wymieniało na nowy, bo "są na wasze miejsca tysiące". Tyle że plebs
      ma "lewiatanowe" miejsca pracy w d.... i - niektórzy przynajmniej - wybrali
      sobie folwarki angielskie, irlandzkie, szkockie lub w ogóle tam gdze można
      pracowac. Bo przecież taki wykfalifikowany spawacz albo murarz albo dekarz
      znajdzie prace wszędzie w Europie, prawda?

      "Wynagrodzenia będą wzrastały stopniowo, podążając za wzrostem produktywności.
      Szybciej nie mogą, bo nasze przedsiębiorstwa stałyby się mniej konkurencyjne i
      zalałyby nas produkty z importu."

      Czyje wynagrodzenia? Plebsu robolskiego czy prezesów? I jak bardzo stopniowo?
      Jakie mam gwarancję że Jaś pracująć dziś 15 lat po 12 godz dziennie doczeka
      wysokiej pensji jako Jan i ze jak będzie dochodziło do podwyzek to jakaś młoda
      HR Asia nie wywali go na zbity pysk bo jest juz za stary? Ludzie nie maja czasu
      i możliwości aby nadal czekac.

      Ale nie czuje pan panie Jeremi że produktywność wzrasta w Polsce szybciej od
      wzrostu wynagrodzeń? I że całej ekipie Lewiatanopodobnej wzrost wynagrodzeń
      plebsu jednak nie jest na rękę?

      Że firmy staną się mniej konkurencyjne????? Prosze popytać swoich Lewiatonowych
      prezesów za co biorą pieniądze? Chyba za to żeby myśleć jak to być
      konkurencyjnym, jaki nowy produkt wymyśleć? jak najlepiej zorganizować pracę?
      Jak ludziom najlepiej płacić? Kto z nich myśli w tych kategoriach?

      Tylko do tej pory z uwagi na poczucie wielkiego bezrobocia że "na rynku na
      wasze miejsca są tysiące" można było nic nie robić tylko brać pensję, ew.
      straty i swoje niepowodzenia zrzucić na roboli, dołożyć im więcej pracy,
      obniżyć zarobki, pozbawić premii, wywalic 1/4 ludzi a pozostałym 3/4 dołożyć
      robote która robili tamci zwolnieni. Wiele budów np. hipermarketow była
      prowadzona z myślą że części podwykonawcom sie po prostu nie zapłaci, lekarzy
      można było wykorzystać po 14 godz na dobę bo "leczenie to powołanie" że o
      pielęgniarkach juz nie wspomnę.

      Tyle że teraz - "game over" - ten stały nacisk na robolski plebs się kończy.
      Już moze nie ma "tysięcy cv na 1 miejsce pracy", już nie ma "setek na wasze
      miejsca". I firmy stoją pod ścianą. Jak nie wszyscy to na pewno część.

      Odpowiem pana współlewiatanowcom-prezesom firm to samo co powiedział mi jeden
      dyrektor z byłęj firmy - "masz ch... to kombinuj". Nie ma setki roboli na
      miejsca pracy Wielkiego Pana Prezesa? więc "masz ch... to kombinuj" Panie
      Prezes! Niech pan to powtórzy innym prezesom panie Jeremi.

      "Trzecim powodem wyjazdów są szersze możliwości realizacji kariery zawodowej. W
      Polsce liczba firm oferujących atrakcyjne ścieżki rozwoju zawodowego jest
      ograniczona."

      No tak jest. Tylko po co się rozwijać skoro trzeba by było niechcący ludziom
      wiecej zapłacić aby ich ściągnąć do pracy? Ale po co mysleć i kombinowac skoro
      wszystko idzie dobrze - na dziwki, służbowego merol
      • corgan1 Re: panie Jeremi - odpowiem panu tak (dokonczenie) 08.07.06, 17:15
        No tak jest. Tylko po co się rozwijać skoro trzeba by było niechcący ludziom
        wiecej zapłacić aby ich ściągnąć do pracy? Ale po co mysleć i kombinowac skoro
        wszystko idzie dobrze - na dziwki, służbowego merola i wczasy na Teneryfie jest.
        Kto w tym kraju poza międzynarodowymi koncernami rozwija sensownie dział HR i
        nie traktuje tego jako np. fanaberię związaną z ISO-9001?

        "Podtrzymując, dzięki dotacjom z budżetu, miejsca pracy i wynagrodzenia na
        poziomie zbyt wysokim w stosunku do wyników finansowych w tradycyjnych
        niskorentownych przedsiębiorstwach, jednocześnie ograniczamy możliwości
        inwestowania i tworzenia wyższej jakości stanowisk pracy w nowoczesnych
        wysokorentownych sektorach gospodarki."

        Ale Panie Jeremi! Niech pan przyzna uczciwie ile firm prywatnych egzystuje bądź
        egzystowała tylko dlatego że ich biznes finansowało państwo choćby takie
        zakłady pracy chronionej albo ostatnio specjalne strefy ekonomiczne albo
        zamówienia budżetowe jak w przypadku Prokomu albo cała działaność lwa polskiego
        biznesu dr JanaK też była oparta na styku interesów państwowo-prywatnych. No
        więc po co się wysilać, wymyślac jakiś błękitny laser albo ekran LCD skory
        łatwy i szybki szmal można było zrobić na operacjach giełdowych albo
        prywatyzacji np. TPSA?

        "Dla przykładu: gdybyśmy zmniejszyli dotacje do górnictwa i przeznaczyli
        zaoszczędzone pieniądze na sfinansowanie programu informatyzacji administracji
        publicznej, zwiększylibyśmy znacząco jej sprawność i w efekcie obniżyli koszty
        prowadzenia działalności gospodarczej w naszym kraju, jednocześnie dając
        atrakcyjną pracę tysiącom informatyków."

        Których informatyków i tak by pewnie nie było bo tyle Polska nie kształci a i
        tak pensje które by im zaproponowano nie bylyby dla nich interesujące. Z
        ciekawości - rozmawiał Pan w tej sprawie z górnikami że mają dac sie wpędzić w
        nędze i bezrobocie. I co? zgodzili się? Co oni na to? hehe Bo rozumiem że w
        nowych wspaniałych miejscach pracy po ograniczeniu dotacji dla górnictwa nie ma
        miejsca dla górników i reszty byłych pracowników kopalń, prawda?

        "I wreszcie czwarty powód emigracji, szczególnie młodzieży, to chęć ucieczki z
        zaścianka, w którym zanika tolerancja dla odmiennych poglądów"

        Zwłaszcza ekonomicznych. Rozumiem ze np. jedynym objawionym guru polskiego
        biznesu i polityki monetarnej jest np. Leszek Balcerowicz. Innych osób nie ma.
        innych poglądów na gospodarke nie ma również. Jest np. pojecie "eruroskleroza"
        o której mówił rześko ostatnio w "RZ" prof Jan Winiecki. Nie przytacza dowodów
        na "eurosklerozę" ale co tam... wazne że ma racje a z tymi którzy maja rację
        się nie dyskutuje.

        "Nie mogliśmy uniknąć okresu wysokiego bezrobocia."

        W tym kraju nikt nigdy nie dyskutował na temat czy chce być bezrobotnym czy
        nie. Tylko pewne grupy plebsu robolskiego MUSIAŁY zaakceptować poglady
        oświeconego "lyberalizmu" że są nieefektywni i że muszą stracić pracę. Więc te
        zastępy młodych rencistów którzy zamiast zasiłku i niepewnej pracy "załatwili"
        sobie renty to taki swoisty gest Kozakiewicza tym wszystkim którzy mówią
        że "pewnych rzeczy nie dało się uniknąć". A ze to kosztuje budżet państwa? a
        kogo to z tych rencistów obchodzi?

        "Nie można było uniknąć kryzysu na polskim rynku pracy, ale nie byłby on tak
        dotkliwy, gdyby nie błędna i nadal kontynuowana polityka ukierunkowana na
        zwiększanie zabezpieczeń społecznych zamiast na zwiększanie zatrudnienia."

        Ale te miejsca pracy które powstają i te SSE które powstały zwalnianymi z rynku
        pracy łódzkimi szwaczkami, byłmi górnikami nmie mówiąc o byłych PGRach NIE SĄ
        KOMPLETNIE ZAINTERESOWANI!!! Oni płaczą ze nie ma ludzi do pracy tzn że nie ma
        młodych, wykształconych gotowych pracowac po 12 godz pon-sob za grosze!
        Starszymi nie są zupełnie zainteresowani!

        Mój wujek szuka pracy w Wałbrzychu. Wszędzie tam w nowych zakładach i starych
        równiez szukają ludzi do pracy. Nawet nie chce sporo zarabiac, ale chce
        pracować. Jak mówi zgodnie z prawdą że ma 50 lat to pindy z personalnych
        oburzają sie że w tym wieku to nie przyjmują. Nawet go nie pytają o
        kwalifikacje o to co umie a czego nie! Jedna mu sie w twarz roześmiała że "w
        tym wieku do pracy? jest pan śmieszny" Tak szukał pracy od 2 lat. btw - właśnie
        pakuje walizki i jedzie do swojej szwagierki do pracy do Niemiec. Zeby nie być
        śmiesznym.

        "Czy ten pozytywny scenariusz zostanie zrealizowany, czy potrafimy ograniczyć
        skalę emigracji, czy wykorzystamy potencjał Polaków, którzy wyjeżdżają za
        granicę, czy potrafimy ich zachęcić do powrotu? To pytania do nas wszystkich,
        ale kieruję je do osób, które decydują o polityce gospodarczej i społecznej w
        naszym kraju. Mam nadzieję, że zdają sobie sprawę z zagrożeń, jakie niesie
        emigracja młodzieży."

        Sugeruję je najpierw skierować do swoich współlewiatanowców - co oni maja
        zamiar zrobić bez spawaczy, murarzy, pielęgniarek czy tych "tysięcy które są na
        wasze miejsca".

        Jeszcze jedno - tania siła robocza jest jak tania ropa - to łatwe pieniądze
        które sprawiają że nitk nie myśli o reformie kraju i swoich biznesów. Skoro
        jest dobrze, ropa/ludzie są, kasa płynie to po co się zmóżdżać? po co myśleć
        jak usprawniać produkty i biznes? po co organizować biznes i firmy?
      • cabernet.merlot Re: panie Jeremi - odpowiem panu tak 08.07.06, 20:03
        corgan1 napisał:

        > "Jedynym trwałym źródłem bogactwa narodu jest praca jego obywateli."
        >
        > Ale nie napisał pan czyja praca i gdzie. Owszem tak to może działa w normalnych
        >
        > krajach, ale Pan i ekipa pańskiego towarzystwa ustaliła że w Polsce jedna praca
        >
        > jest lepsza od innej, w

        Przeciez w innych krajach jedna praca tez jest lepsza od innej.
        Przyjrzyj sie placom.
      • cabernet.merlot Re: panie Jeremi - odpowiem panu tak 08.07.06, 20:11
        corgan1 napisał:

        >
        > "Polacy wyjeżdżający do Irlandii czy Wielkiej Brytanii przyczyniają się przede
        > wszystkim do wzrostu zamożności tamtych państw, a w mniejszym stopniu do
        > wzrostu zamożności Polski"
        >
        > Tak, bo tam mogą zarobić jakieś pieniądze, zapłacić podatki, mieć ubezpieczenie
        >
        > zdrowotne i emerytalne. W przeciwnieśństwie do przeważających ofert które
        > zostawili w Polsce albo które im oferowano. Osobnicy którzy w Polsce byli na
        > stażu albo na bezpłatnych praktykach albo smażyli frytki w McDonaldzie albo w
        > ogóle pracowali na czarno że o bezrobociu nie wspomnę i tak by się nie
        > przyczyniali do wzrostu bogactwa Polski.
        >
        > Więc płacz nad emigracją to jest jak płacz pastucha który sam nie może nakarmić
        >
        > całego bydła rozpacza że głodne bydło sobie ucieka na inne pastiwsko i ktoś
        > inny ma korzyść z tego że je wydoi.
        >
        > "[emigracja] Stanowi przecież zagrożenie dla przyszłości państwa i jest
        > świadectwem nieudolności władz."
        >
        > Zagrożeniem dla biologicznej egzystencji tego narodu są 700 zł pensje za które
        > człowiek pracując fizycznie nawet nie może sie porządnie najeść i ubrać nie
        > mówiąc o możliwosci założenia rodziny.
        >

        Tu przyklad z pastuchem klania sie jeszcze raz:
        Krowa tyle daje mleka ile zjadla paszy.

        Pracownik tyle dostaje pensji ile wytworzyl bogactwa.


        Ktos kto dostaje 700 zl wytworzyl bogactwa za 700 zl wiec
        nie przyczynil sie w wielkim stopniu do wzrostu bogactwa kraju.

        Po prostu jego pracodawca nie ptrafi go wykorzystac
        to wytworzenia wiekszej ilosci bogactwa.

        Ludzie w Polsce tego nie ruzumieja
        Dlatego sa przekonani, ze tak naprawde to wytwarzaja
        wiecej bogactwa niz im sie placi.

        Dlatego naciskaja tylko na place nie rozumiejac,
        ze powinni tez naciskac na lepsze zarzadzanie
        i unowoczesnianie gospodarki bo tylko wtedy beda mogli
        wiecej zarabiac.
        • lesew Re: panie Jeremi - odpowiem panu tak 08.07.06, 23:30
          Nie przeczytałeś Corgana1 uważnie: on właśnie pisze o tym, że szefowie naszych
          firm zadowalają się wykorzystaniem "ekstensywnych" czynników rozwoju (niskie
          płace), a nie myślą, nie próbują, takich, które pozwoliłyby zachować
          konkurencyjność przy wyższych płacach! Sądzę, że nie jest aż tak źle: są firmy,
          które dbają również o "intensywne" czynniki wzrostu, choć niestety nie jest to
          regułą. Prawdą jest natomiast, że to nasze kochane władze zafundowały nam
          wspomnianą w artykule "socjalizację" gospodarki. Dziwię się amnezji wszystkich
          ubolewających nad faktem, że mamy tylu młodych emerytów! Jeszcze nie tak dawno
          zmuszano ludzi do przechodzenia na wcześniejsze emerytury, czy nawet wprowadzano
          t. zw. świadczenia pomostowe, pod fałszywym, populistycznym pretekstem, że
          "starzy" zabierają miejsca płacy młodym - o tym też Corgan1 wspomina(pisząc o
          rentach i o niechęci do przyjmowania do pracy ludzi po 50-ce). Jeszcze dzisiaj
          spotyka się podobną argumentacje: zwolnić starych - przyjąć młodych: tylko z
          czego płacić "starym" nowe zasiłki, renty, emerytury? A przede wszystkim - po
          co, skoro Ci "starzy" mogą jeszcze i zarobić na siebie i zapłacić podatki i
          zapłacić składki emerytalne! Częścią takiej usilnej "socjalizacji" gospodarki są
          też przepisy ograniczające możliwości pracy emerytów pod rygorem zawieszenia
          części bądź całości emerytury: w imięczego ?! Czy budżetowi nie są potrzebne
          dodatkowe podatki? Po co zmuszać ludzi do zasilania "szarej strefy"?
        • 1realista Re: panie Jeremi - odpowiem panu tak 09.07.06, 12:47
          cabernet.merlot napisał:
          > Tu przyklad z pastuchem klania sie jeszcze raz:
          > Krowa tyle daje mleka ile zjadla paszy.

          Tylko że tutaj sytuacja polega na ograniczeniu dawek paszy i dojeniu tej krowy na siłę. A jak krowa już nie daje rady to bierze się następnę krowę. Jesli mamy łąkę z trawą i nadmiernie ją eksploatujemy nie nawożąc i nie podlewając to po pewnym czasie będziemy mieli pustynię. I taka własnie pustynia powstaje na rynku pracy.

          > Pracownik tyle dostaje pensji ile wytworzyl bogactwa.

          Pokaz mi firmy gdzie wzrost produktywnosci przekłada sie na wzrost pensji pracowników. Zazwyczaj do tej pory cięło się koszty pracownicze. I jeśli były wzrosty to rzucało się jakieś ochłapy aby linczu nie było.

          > Ktos kto dostaje 700 zl wytworzyl bogactwa za 700 zl wiec
          > nie przyczynil sie w wielkim stopniu do wzrostu bogactwa kraju.

          dziwne że prezes takich siedmiusetzłotowców zarabia kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy. Skoro jest taki dobry to niech nie będzie takim łaskawcą i wywali wszystkich siedmiusetzłotowców na bruk. Przecież sam doskonale da sobie radę ( przecież dużo zarabia więc jest bardzo efektywny) a i nie będzie musiał się użerać z plebsem.

          > Dlatego naciskaja tylko na place nie rozumiejac,
          > ze powinni tez naciskac na lepsze zarzadzanie
          > i unowoczesnianie gospodarki bo tylko wtedy beda mogli
          > wiecej zarabiac.

          Niestety ta bajeczka juz sie zdeaktualizowała. Rozpoczęły sie wyjazdy ludzi do pracy za granicę i nagle się okazało że wydajnośc polskich pracowników jest identyczna lub większa w zagranicznych firmach. No i jakimś cudem dostają za mniejszą pracę dużo większe pieniądze. Ciekawe jak to robią na tym zachodzie że dodrukowywują pieniądze a nie widać negatywnego wpływu tej drukarskiej robótki
          na rynek... widac są większe chachmenty niż polacy.
    • semper_fidelis2 Polacy nie wyjeżdżają 08.07.06, 17:18
      Żaden Polak przy zdrowych zmysłach nie rzuci ziemi skąd nasz ród, ziemi na
      której miały mijejsce takie wydarzenia jak Kircholm, odsiecz wiedeńska, cud nad
      Wisłą czy ostatnie cudowne odzyskanie funkcji prezesa rady ministrów. Ziemi,
      która wydała takich tytanów ducha jak ks. Kolbe, ks. Zaleski czy ks. Jankowski.
      A i ci, którzy dzialali poza głównym nurtem życia narodu jak ks. Kopernik czy
      ks. bp Krasicki, też mają swego rodzaju zasługi. Dlatego wyjeżdżają tylko ubecy
      i ich dzieci, ludzie zbałamuceni wyziewami cywilizacji śmierci albo też
      niewierni. I bardzo dobrze.
      • rafvonthorn Re: Polacy nie wyjeżdżają 08.07.06, 18:06
        Jaki ładny przykład XIX wiecznego myślenia. Obawiam się, że nowy Prezes Rady
        Ministrów jest takim samym, lekko przygłupawym, zaściankowym durniem...
      • stregaren Re: Polacy nie wyjeżdżają 08.07.06, 20:06
        Semper !Co Ty za bzdury wypisujesz???
        A ja myslalam, ze zostaja w Polsce :
        -rodziny (rozumiem, ze trudno jest rozstac sie z rodzina, zostawic dzieci i to
        szanuje)
        - osoby chore,
        - starsze
        i te, ktore dorobily sie na lapowkarstwie i innych takich ciekawkostkach w
        czasach komunizmu !

        semper_fidelis2 napisał:

        > Żaden Polak przy zdrowych zmysłach nie rzuci ziemi skąd nasz ród, ziemi na
        > której miały mijejsce takie wydarzenia jak Kircholm, odsiecz wiedeńska, cud
        nad
        >
        > Wisłą czy ostatnie cudowne odzyskanie funkcji prezesa rady ministrów. Ziemi,
        > która wydała takich tytanów ducha jak ks. Kolbe, ks. Zaleski czy ks.
        Jankowski.
        >
        > A i ci, którzy dzialali poza głównym nurtem życia narodu jak ks. Kopernik czy
        > ks. bp Krasicki, też mają swego rodzaju zasługi. Dlatego wyjeżdżają tylko
        ubecy
        >
        > i ich dzieci, ludzie zbałamuceni wyziewami cywilizacji śmierci albo też
        > niewierni. I bardzo dobrze.
      • lesew Re: Polacy nie wyjeżdżają 08.07.06, 22:51
        O Boże! Ty widzisz takiego nawiedzonego i nie grzmisz?! To, proszę, przynajmniej
        spuść nogę i kopnij!
    • cabernet.merlot Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 17:19
      Proletariusze gllendy zguba Polski!
      Zajmuja sie pie..mi!

      It's the economy, stupid!
    • orwella Masz racje. Popieram i wypedzic mafie z Polski 08.07.06, 17:25
    • enlightened Wroce jak Polska wprowadzi kapitalizm 08.07.06, 17:27
      Wroce jak Polska wprowadzi kapitalizm, pozbedzie sie haraczu z ZUS'u, wprowadzi
      niskie podatki liniowe, i zasady wolnego rynku - czyli nigdy...
      • wiarusik Re: Wroce jak Polska wprowadzi kapitalizm 08.07.06, 17:40
        enlightened napisał:

        > Wroce jak Polska wprowadzi kapitalizm, pozbedzie sie haraczu z ZUS'u,
        wprowadzi
        >
        > niskie podatki liniowe, i zasady wolnego rynku - czyli nigdy...
        >
        >

        Przecież mamy kapitalizm,ten najczystrzy XIX wieczny-wyzysk i marna pensja,
        o co Ci chodzi?Wszystko jest w porządku....
        • alterpars wyjechalem, nie wracam, ciesze sie 08.07.06, 17:45
          gdzie tu dylematy. Zwlaszcza po ostatnich wyborach??????? W sumie moge
          powiedziec ze moje uczucia patriotyczne wobec Polski dzieki Braciom Kaczynskim
          zmalaly do wartosci ujemnych
        • enlightened Re: Wroce jak Polska wprowadzi kapitalizm 08.07.06, 17:48
          > Przecież mamy kapitalizm,ten najczystrzy XIX wieczny-wyzysk i marna pensja,
          > o co Ci chodzi?Wszystko jest w porządku....

          Mylisz socjalizm z kapitalizmem.
          Gdybyscie mieli kapitalizm, to obywatele nie musieliby oddawac polowy swoich
          zarobkow panstwu.
          W kapitalizmie nie ma czegos takiego jak wyzysk. Jezeli nie podobaja ci zie
          zarobki to zmieniasz prace, albo sie przekwalifikujesz, albo zakladasz wlasna
          firme. To socjalizm ze swoimi sztywnymi regulacjami, i podatkami czyni
          obywatela niewolnikiem spoleczenstwa.

          Proponuje ci emigracje, zebys na wlasnej skorze sie przekonal jak prawdziwy
          kapitalizm wyglada na Zachodzie.
          • wiarusik Re: Wroce jak Polska wprowadzi kapitalizm 08.07.06, 17:56
            enlightened napisał:

            > > Przecież mamy kapitalizm,ten najczystrzy XIX wieczny-wyzysk i marna pensj
            > a,
            > > o co Ci chodzi?Wszystko jest w porządku....
            >
            > Mylisz socjalizm z kapitalizmem.
            > Gdybyscie mieli kapitalizm, to obywatele nie musieliby oddawac polowy swoich
            > zarobkow panstwu.
            > W kapitalizmie nie ma czegos takiego jak wyzysk. Jezeli nie podobaja ci zie
            > zarobki to zmieniasz prace, albo sie przekwalifikujesz, albo zakladasz wlasna
            > firme. To socjalizm ze swoimi sztywnymi regulacjami, i podatkami czyni
            > obywatela niewolnikiem spoleczenstwa.
            >
            > Proponuje ci emigracje, zebys na wlasnej skorze sie przekonal jak prawdziwy
            > kapitalizm wyglada na Zachodzie.
            >

            Skoro w epoce liberalnego kapitalizmu w 1-szej połowie XIX wieku wszystko
            było takie "cacy",to skąd te późniejsze rewolucje i PRLki?
            Może nie wszystko jest takie proste?
            • enlightened Re: Wroce jak Polska wprowadzi kapitalizm 08.07.06, 18:07
              Idz na Google. Znajdz sobie liste krajow w ktorych najlepiej powodzi sie
              obywatelom (ie. najbogatszych krajow). Porownaj ta liste z lista wolnosci
              gospodarczej w danych krajach. Zobaczysz ze dobrobyt jest proporcjonalny do
              stopnia w jakim dany kraj ma wdrozony liberalny, wolny rynek.

              Kapitalizm = dobrobyt dla tych ktorym chce sie pracowac.
              Socjalizm = bieda dla wszystkich.
              • alterpars Ale dywagacje 08.07.06, 18:09
                Chcecie to wracajcie do tego zadupia....
                • wiarusik Re: Ale dywagacje 08.07.06, 18:13
                  O WYPRASZAM SOBIE!-ja tu mieszkam:))
                  • alterpars Re: Ale dywagacje 08.07.06, 18:52
                    mowi sie trudno....
    • a123m Re: Wrócić i zainwestować - TAK! 08.07.06, 17:54
    • aron2004 Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 18:23
      ha ha górnicy zarabiają więcej od lekarzy. Tylko górników na wczasy nie stać
      jak już to w Ustroniu, a konowały leżą teraz na plażach Krety, Majorki i
      Teneryfy.
    • amoremio Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 18:33
      > Polska jest jedynym krajem, w którym górnicy zarabiają więcej od lekarzy.
      > Nie rozstaliśmy się z kultem pracy fizycznej z czasów komunizmu

      Bzdura!

      Polska jest jedynym krajem, w którym LEKARZE zarabiają mniej od GÓRNIKÓW.
      Taka jest prawda. A biedni zmeczeni górnicy, tych zostawcie w spokoju.

      Lepiej zajmijcie sie OBRONA Kraju przed ta nowa PGR-"elita"
      co to (niby)rzadzi (sie w) Panstwem. Przedsiebiorcy maja tez
      wplywy, wladze i odpowiedzialnosc (patrz lata 20/30te w Niemczech) !!!

      Chcecie zmienic sytuacje, to zmieniajcie sytuacje
      - a nie chwalcie sie Wasza teoretyczna madroscia.
      • lingwista3 Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 19:11
        "gornicy zarabiaja wiecej od lekarzy" znaczy to samo, co "lekarze zarabiaja
        mniej od gornikow", czyli zgadzasz sie z autorem artykulu.
        • amoremio Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 20:53
          To byl oczywiscie tzw. instrument stylistyczny

          jak np.
          1) Ale sa tez biale myszy !
          2) Prawier wszystkie myszy sa czarne, to fakt.
          3) Wiadomo, ze nie wszystkie myszy sa czarne !
          4) Zdecydowana wiekszosc myszy jest niebiala ! itakdalej
          znacza to samo, ale sa calkiem innymi informacjami.....

          Ale dla niektórych nie do przeskoczenia :)))
      • lavojtek Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 21:53
        Nie mam zamiaru wracac (ewentualnie odwiedzic rodzine) a tym
        bardziej "inwestowac" (czytaj: zywic darmozjadow na urzedowych stolkach).
    • amoremio Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 18:35
      Jako pięćdziesięciolatek muszę uderzyć się we własne piersi, bo to moje
      pokolenie jest u władzy i ustala reguły gry, zwiększa zadłużenie państwa, które
      następne pokolenia będą musiały spłacać. To moje pokolenie korzysta z wczesnych
      emerytur i rent, dla sfinansowania których osoby pracujące muszą oddawać połowę
      swoich wynagrodzeń.
      -----------------------------
      Przeoczylem przedtem, no, no, respekt, Panie Ekspercie.
      • adam.2x Wazny element obecnych problemow politycznych... 08.07.06, 19:03
        amoremio napisała:

        > ... To moje pokolenie korzysta z wczesnych emerytur i rent, dla sfinansowania
        których osoby pracujące muszą oddawać połowę swoich wynagrodzeń....
        ----------------------
        ... i gospodarczych. Komuna pozostawila wielka ilosc ludzi ktorzy nie sa
        przystosowani do nowoczesnego panstwa ani zawodowo ani psychologiczne. W czasie
        przemian nie postarano sie im uswiadomic ze musza przekwalifikowac sie zmienic
        mentalnosc i nie przeznaczono srodkow na taka re-edukacje. Dano tylko
        bezwarunkowe zapomog w formie bardziej lub mniej otwartej (np nierentowne
        przedsiebiorstwa panstwowe) aby sidzieli cicho. Wtedy to byli 30+,40+ -
        latkowie. Po kilkunastu latach juz jest za pozno aby cokolwiek w tym zmienic i
        gospodarka bedzie juz permanentnie obciazona na dlugie lata. Dla wiekszoci
        obecnego mlodego pokolenia emigracja jest chyba jedynym wyjsciem.
    • ambl Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 18:36
      Pieprzenie w bambus:autostrady byłyby już dawno gdyby zlecili ich budowę zagranicznym inwestorom których kiedyś było co najmniej kilku bo myśleli że chcą działać w normalnym kraju ale się zawiedli natomiast do dzieła przystąpili różne Kulczyki i inni złodzieje Mordasewiczo podobni i mamy to co mamy.A gdyby tak sumę wyciągniętą przez tych opryszków z budżetu na te wirtualne "autostrady" podzielić przez kilometry już wybudowanych ile to by wyszło na km.? Niedawno H.Bochniarz powiedziała że owszem oni wszyscy są otwarci na zmiany tylko aby nie było "presji płacowej"no to b. dziękujemy
    • amoremio Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 18:38
      Tylko ze jest to apel "w ciemnosci"

      do oSÒB, które albo nigdy nie byly zagranica
      (i sa z tego dumne/durne)

      albo regularnie odwiedzaja swoje bratnie partie
      w Rosji, Chinach, Libii, Iraku, Korei, ...

      zreszta w ogóle ciemne typy, ciemnota.........
    • ryssio Co za bzdura z tym "inwestowaniem pieniędzy" 08.07.06, 19:27
      Ciekawe, ilu emigrantów zarobi tyle, żeby za odłożone pieniądze założyć jakiś
      poważny biznes w kraju. A wracać z Anglii po to, żeby "rozkręcać" coś za parę
      tysięcy funtów, nikt nie będzie, bo i po co, skoro ma tam pracę.
    • ekipa.wwa Zbudujmy nowa Atlantyde .... 08.07.06, 19:28
      A moze by tak zamiast pchac sie spowrotem do PL zainwestowac i kupic jakas
      konkretna wyspe wspolnie z innymi emigrantami i zalozyc nowe panstwo? Kilka za:
      1.Wiekszosc emigrantow to ludzie wyksztalceni
      2.Ci niewyksztalceni sa za to z reguly zawodowcami chocby w branzy rzemieslniczej
      3.Wiekszosc potrafila sie odnalezc i dac sobie rade w obcym srodowisku
      4.Ogolnie emigranci to sprytni ludzie
      Wiec moze po prostu kupic teren,ustalic zdrowe zasady i dzialac?
      • stregaren Re: Zbudujmy nowa Atlantyde .... 08.07.06, 20:10
        Jestem za !


        > A moze by tak zamiast pchac sie spowrotem do PL zainwestowac i kupic jakas
        > konkretna wyspe wspolnie z innymi emigrantami i zalozyc nowe panstwo? Kilka
        za:
        > 1.Wiekszosc emigrantow to ludzie wyksztalceni
        > 2.Ci niewyksztalceni sa za to z reguly zawodowcami chocby w branzy
        rzemieslnicz
        > ej
        > 3.Wiekszosc potrafila sie odnalezc i dac sobie rade w obcym srodowisku
        > 4.Ogolnie emigranci to sprytni ludzie
        > Wiec moze po prostu kupic teren,ustalic zdrowe zasady i dzialac?
      • andreski Re: Zbudujmy nowa Atlantyde .... 08.07.06, 20:21
        wspanialy pomysl . popieram .
      • immonaa Re: Zbudujmy nowa Atlantyde .... 09.07.06, 03:46
        ekipa.wwa napisał:

        > A moze by tak zamiast pchac sie spowrotem do PL zainwestowac i kupic jakas
        > konkretna wyspe wspolnie z innymi emigrantami i zalozyc nowe panstwo? Kilka za:
        > 1.Wiekszosc emigrantow to ludzie wyksztalceni
        > 2.Ci niewyksztalceni sa za to z reguly zawodowcami chocby w branzy rzemieslnicz
        > ej
        > 3.Wiekszosc potrafila sie odnalezc i dac sobie rade w obcym srodowisku
        > 4.Ogolnie emigranci to sprytni ludzie
        > Wiec moze po prostu kupic teren,ustalic zdrowe zasady i dzialac?


        Już jest, Nowa Zelandia. Imigranci urodzeni poza NZ stanowią około 20% ludności,
        a każdy pochodzi od emigrantów, bo zaludniono to miejsce stosunkowo niedawno
        (nie licząc ludności autochtonicznej). Imigrantów się oficjalnie rekrutuje na
        podstawie wykształcenia, znajomości języka itp.
        W rankingach wolności gospodarczej i najlepszego miejsca do prowadzenia firmy NZ
        jest na topie, bezrobocia praktycznie nie ma, a lewicowa (!) partia
        przeprowadziła tu jakiś czas temu reformy, na jakie w PL miałby odwagę tylko
        Korwin-Mikke - oczywiście przeprowadziła je dlatego, że wyborcy to popierali
        (czy wyobrażacie to sobie u nas? tzn. u was?). Krótkie ich streszczenie można
        znaleźć na nz.pasnik.pl/ref.html
    • andreski emigracja-tak , powrot ... 08.07.06, 20:03
      celne uwagi , szkoda ze tyle lat potrzeba zeby niektorzy zauwazyli prawdy
      oczywiste . i ten pan jest ekspertem . moje gratulacje . mimo wszystko odpowiem
      co ja o tym mysle .
      po pierwsze : polityka
      to biznesmeni , bankowcy i.t.p. sa lobbystami ktorzy kreuja polityke i
      politykow . politycy ci nastepnie plodza ustawy roznego typu , a wiec, to nie
      wyborcza masa , wbrew pozorom ma wplyw na to jakie szumowiny i oszolomstwo
      dochodzi do decydowania o sprawach zywotnych dla kraju .
      po drugie , pieniadze :
      zarabia sie malo , rzecz oczywista . tak samo jak to , ze wysokosc zarobkow
      zalezy od sytuacji ekonomicznej przedsiebiorstw ,a ta ,od bardzo wielu
      czynnikow ( takze politycznych). chodzi o cos wiecej . o to mianowicie ,ze
      pracujac w co najmniej 8 firmach w polsce , zadna (!!!) z nich nie placila mi w
      terminie ,czesto na raty i kilkanascie razy wcale . dlaczego ? bo wlasciciele
      czuja sie calkowicie bezkarni . o lewych umowach ,czy tez o lapowkach dla
      kierownikow budow , zeby szybciej przelew poszedl ,to nawet nie ma co
      wspominac .
      po trzecie , mieszkanie:
      17 lat minelo od zdawaloby sie totalnej zmiany systemu , i co ? do dzis na
      ogromnej czesci populacji zeruje twor zwany "spoldzielnia mieszkaniowa". wampir
      ssacy pieniadze ludzi ktorzy , w normalnym kraju zatrudniliby najbardziej
      konkurencyjnego administradora a za pozostale pieniadze byc moze pomogliby
      swoim dzieciom w urzadzeniu ich zycia . oprocz tego , kredyty hipoteczne . jak
      przecietna osoba pracujaca za 1000 zl.brutto moze otrzymac kredyt ? nie moze
      i , nikogo nie interesuje ze ta osoba w rzczywistosci zarabia np.1500, ale
      nieoficjalnie oczywiscie poniewaz , szefowi nie oplaca sie podpisac takiej
      umowy.
      po czwarte , cala reszta:
      lewi rencisci ,zlodziejski zus ,korupcja ,darmozjady na panstwowym .
    • andreski emigracja tak , powrot ... 08.07.06, 20:18
      ciag dalszy , juz krotszy.
      po ostatnie , uklad:
      istnieje uklad ? ja mysle ze tak . uklad ubolsko-czerwony ,ktory wypasl sie na
      przejmowaniu zakladow , ziemi i wypracowaniu sobie pozycji z ktorych
      najtrudniej go ruszyc . jak chocby te nieszczesne spoldzielnie . no i zaplecze
      polityczne ,tez wazne . zawsze wyskoczy jakis z geba pelna "rownosci
      spolecznej" niczym dawniej z jednakowymi zalodkami.
      dlatego wyjezdzajcie moi drodzy , jesli tylko mozecie . wrocimy tam ,zbudowac
      nowe , normalne miejsce do zycia ,kiedys . a moze ,nigdy ?
    • test314 Gdzie poza Polską może mnie spotkać coś takiego? 08.07.06, 20:50
      www.youtube.com/watch?v=8sgehx0xUG8&mode=related&search=poland
      Uprzedzam - bardzo brutalne.
      Tu gdzie przebywam (Dublin) raczej nie.
      • wiarusik Re: Gdzie poza Polską może mnie spotkać coś takie 08.07.06, 21:12
        Taaaaak......
        A to Polska właśnie.
        Wstyd.
        Gdyby ten gość był sam i wpadł w moje ręce(ten co kopał),
        ZA....DOLIŁBYM go i jeszcze to nakręcił.
        Pocieszam się tym,że wszędzie tak.
        • test314 Re: Gdzie poza Polską może mnie spotkać coś takie 08.07.06, 21:19
          No właśnie! Problem w tym że nie był sam. Uciekać też nie można bo jesteś z
          dziewczyną. Sytuacja bez wyjścia. Co masz na myśli pisząc "wszędzie tak"?
          • wiarusik Re: Gdzie poza Polską może mnie spotkać coś takie 08.07.06, 21:34
            Spójż jak go zmasakrowali.
            Ten chłopak też dupa,że się dał.
            Ja mam taki charakter,że gdy sytuacja bez wyjścia nie odpuszczam,bronię się
            czym popadnie.Jeszcze do tego nie doszło,ale mógłbym nawet zabić.
            Obecność dziewczyny motywowałaby mnie jeszcze bardziej.
            Powiedziałby tak do niej i musiałby se ch.ja zszywać.Vis maior.
            Rozglądnij się.Na strzeżonych osiedlach tego nie ma,ale dalej.
            • test314 Re: Gdzie poza Polską może mnie spotkać coś takie 08.07.06, 21:42
              wiarusik napisał:
              > Rozglądnij się.Na strzeżonych osiedlach tego nie ma,ale dalej.

              No więc co to za pociecha że wszędzie tak?
              • wiarusik Re: Gdzie poza Polską może mnie spotkać coś takie 08.07.06, 21:50
                Raczej rzadna.Więc po co emigrować?
                Angole myślisz,że lepsi?
                Może jeszcze gorsi?
                Postrachy boisk.
                • test314 Re: Gdzie poza Polską może mnie spotkać coś takie 08.07.06, 22:00
                  Akurat ja wyemigrowałem głównie ze względu na pieniądze, ale nie ma porównania
                  jeśli chodzi o chodzenie w nocy po centrum Dublina i Poznania. W Dublinie czuję
                  się znacznie bezpieczniej. A co do Angoli postrachów boisk to chyba już sobie z
                  tym problemem poradzili i możesz iść z dzieciakiem na mecz w Polsce jeszcze bym
                  się nie odważył.
    • jarek10016 Zadupie 08.07.06, 21:54
      Ludzie co ten gosciu wie o zasciankowosci,mieszkalem niedaleko Leeds w Angli tam bylo zadupie.Teraz mieszkam w Irlandii w Limericku trzecie miasto co do wielkosci w Irlandi.He he przyjedzcie i zobaczcie jak to wyglada, niewywozone smiecie,kable energetyczne na budynkach wisza jak u nas chyba przed I wojna swiatowa,autobusy jezdza jak chca ludzie ubieraja sie jakby dopiero co wyszli z toalety. To jest dopiero zadupie. W Polsce w sredniej wielkosci miescie lepiej to wyglada o niebo.Pozdrowka z tego szerokiego swiata he he.
      • test314 Re: Zadupie 08.07.06, 22:06
        Ja mieszkam w Dublinie i niby to co piszesz to prawda ale napisz jeszcze jacy są
        mieszkańcy tego zaścianka, uprzejmi, przyjaźni, przyjacielscy, poproszeni o
        pomoc stają na głowie żeby Ci pomóc, poza centrum miasta ukłoni Ci się każda
        osoba po trzydziestce, której spojrzysz na ulicy w oczy. Uwielbiam Irlandczyków!!!
    • pigiwkosmosie Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 21:58
      brak slow zeby oddac to wszystko co sie klebi w glowie
      przeraza ten chory smutny kraj
      pogubiony
      okaleczony
      i
      mam juz bilet
      w jedna strone
      a
      babcie bede odwedzac na swieta


      • bronek24 ciag dalszy odpowiedzi do cabernet.merlot 08.07.06, 23:33
        Przepraszam, poszedlem obejrzec koncowke meczu Niemcy-Portugalia.Niezly, tylko
        nie wiadomo po co.

        Co do angielskich czy tez irlandzkich zasciankow (ktos opisywal takowe w
        Limerick): nie , nie sa takie same jak w Polsce, co nie znaczy ze sa koniecznie
        lepsze, sa INNE, tak jak wszystko jest INNE.
        Z innoscia oczywiscie mozna swietnie zyc, nigdy jej do konca nie przejrzawszy :
        to nawet czasem jest bardzo wygodne.

        Ja mieszkam i pracuje w Anglii od 31 lat, moge sie w pewnym sensie tez uwazac
        za znawce spraw imigracyjno/emigracyjnych z racji zawodu i jeszcze raz
        powtarzam: wypychanie mlodych ludzi z kraju urodzenia (mowie caly czas o
        masowym zjawisku, nie o indywidualnych wyborach, jak bylo kiedys) jest polityka
        katastrofalna dla wszystkich.
    • princealbert Życie z dala od rodziny i przyjaciół, wśród ludzi 09.07.06, 00:45
      haha, co za głupoty. Panie kochany, to właśnie w Polsce się dusiłem, to z
      Polakami nie mogę znaleźć wspólnego języka. Życie w normalnym kraju wśród ludzi
      obytych i wykształconych jest stymulujące i ciekawe. Życie w polskim zaścianku -
      nie.

      A tak a propos - Joseph Conrad wyemigrował z Polski i nie przeszkodziło mu to w
      karierze jednego z najlepszych angielskich pisarzy. Nigdy też nie myśał o
      powrocie do 'ojczyzny'.
      • freud1 Raczej nie wroca... 09.07.06, 01:07
        (Przepraszam, nie wkleilem tam gdzie trzeba - pozno juz :))
        Grecy, Wlosi, Hiszpanie, Portugalczycy, Irlandczycy, ba nawet Rosjanie (w
        niedalekiej przyszlosci) owszem, ale z pewnoscia nie wiekszosc z nas (tzn.
        Polonii). Chyba ze w mundurze obcego wojska... Powod? To proste, Polacy jak
        zaden inny narod, przechodza juz po stosunkowo krotkim pobycie za granica
        niezwykla metamorfoze. Z wlasnego, z racji dzialalnosci w SPD i DPG NRW dosc
        bogatego doswiadczenia z rodakami mieszkajacymi w Niemczech, jestem pewien, ze
        polscy emigranci juz niebawem wystawia Polsce rachunek. Slony i bolesny. Nasi
        rodacy (i nie mowie tu o Aussiedlerach etc., bo to juz jakby inny temat) sa,
        ogolnie rzecz biorac, bardziej niemieccy niz sami Niemcy. Niepokojace jest to,
        ze ta swoja niemieckosc definiuja w bardzo specyficzny sposob. Czasami odnosze
        nawet wrazenie, ze ich ulubionym (a moze i jedynym) hobby jest opluwanie i
        oczernianie Polski. Najgorszym w tym wszystkim jest to, ze nikt tego od nich nie
        wymaga, nie mowiac juz o tym, zeby byli do tego zmuszani. Trudno jest
        polemizowac z Niemcami na temat Polski (a jak mam nadzieje wiadomo, opinia o
        Polsce po drugiej stronie Odry jest nieciekawa) kiedy jednym z tych Niemcow
        okazuje sie koles (rodak oczywiscie), ktory roztacza przed uczestnikami dyskusji
        wizje kraju dzikiego, nedznego (nie, nie biednego, ale nedznego), w ktorym nie
        zansz dnia ani godziny, kiedy zostaniesz zasztyletowany w bialy dzien przed
        ratuszem, stojac w kolejce po piwo w proszku. Odwiedzajac ostatnio w NRW jedna
        ze szkol srednich z grupa rzeszowskich dzieciakow z jednego z tamtejszych
        gimnaziow (praktycznie kazdy z komurka, z przenosnymi konsolami do gier,
        I-podami itp.) mialem zaszczyt wysluchac wykladu nt. "Bieda w Polsce" autorstwa
        dziweczyny z Wroclawia, o przepraszam, chcialem powiedziec Breslau (siksa za
        kazdym razem zwracala 12. letnim dzieciakom uwage). Nie musze chyba dodawac, ze
        dziolcha w Niemczech jakby od niedawna (raptem 2 lata), ale referowala
        oczywiscie po niemiecku (ech, ale co to byl za niemiecki). W trakcie owego
        referatu (rzadko tylko przerywanego chichotkami autorki), moglem wraz z
        dzieciakami dowiedziec sie min. tego, ze sredni czynsz w Polse wynosi 1200 pln,
        przy sredniej placy wysokosci 700 pln (przy kompletnym braku jakiegokolwiek
        wsparcia od panstwa). Natomiast srednia wielkosc powierzchni gospodarstw rolnych
        wynosi raptem 3,5ha, przyczym ca. 90% gospodarstw nie przekracza tej liczby
        (zdajac sobie sprawe z niskiej samooceny w kraju nt. gospodarki, takze rolnej,
        odsylam wszystkich zainteresowanych na strony obop w celu przekonania sie jak ta
        sytuacja wyglada naprawde). Na koniec, jakze interesujacego - szczegolnie dla
        12.letnich dzieciakow- referatu, moglismy przysluchac sie jeszcze dyskusji
        toczonej przez grupe niemieckich uczniow obecnych na sali. Dyskusji ponad
        naszymi glowami, gdyz po slawnym referacie, jakos nie moglem sie zdobyc na
        dalsze tlumaczenie. Jest to tylko jeden malenki epizodzik, choc zapewniam, ze
        tylko ja sam moglbym ich podawac wlasciwie w nieskonczonosc.
        Przepraszam, ze uogolniam opierajac sie tylko i wylacznie, ze wzgledu na
        zamieszkanie, na sytuacji w Niemczech. Obawiam sie jednak, ze wszedzie tam gdzie
        sa Polacy sytuacja, w roznym stadium, jest podobna. Z reszta wystarczy poczytac
        sobie wypowiedzi boedermana, ktory "Polsce dobrze nie zyczy". Coz, tak to sie
        przewaznie zaczyna...
        W odruznieniu do Bosniakow, czy Rosjan, ktorzy w kraju swojego pochodzenia
        doswiadczyli nie takich krzywd i biedy jestesmy mistrzami w kalniu wlasnego
        gniazda. Niestety...
        Dobrej nocy
        • buj_w_chutach Re: Raczej nie wroca... 09.07.06, 08:22
          zgadzam się z tobą.Miałem okazję poznać takich ludzi,ale nie w Niemczech tylko w
          Stanach.Ich nienawieść do Polski była porażająca.Tylko,że to było pare lat
          temu,nie rozumiałem ich.Teraz rozumiem ich bardzo dobrze,choć ich zachowania
          nadal nie akceptuję.
          • qvintesencja Przesadzacie 09.07.06, 08:44
            buj_w_chutach napisał:

            > zgadzam się z tobą.Miałem okazję poznać takich ludzi,ale nie w Niemczech
            tylko
            > w
            > Stanach.Ich nienawieść do Polski była porażająca.Tylko,że to było pare lat
            > temu,nie rozumiałem ich.Teraz rozumiem ich bardzo dobrze,choć ich zachowania
            > nadal nie akceptuję.

            Proces asymilacji czesto przechodzi przez faze odrzucenia poprzedniego kraju.
            Inaczej trudno stac sie w pelni natywnym w nowy kraju, zapomniec poprzedniego
            jezyka itp. Pod tym wzgledem ludzie z Polski nie roznia sie od innych grup z
            wyjatkiem tych ktore maja sklonnosc do gettoizacji, czesto na tle religijnym.

            Opisywane fakty sa wiec normalne: nalezy wyciagac wszystko zeby zilustrowac jak
            zle bylo w poprzednim kraju. Kiedys na plan pierwszy wysuwano komunizm, pozniej
            byl okres gdy mowiono ze nie ma sklepow. Dzisiaj sa to niskie place i bezrobocie
            ale to tez zaniknie w przyszlosci.
      • lingwista3 Re: Życie z dala od rodziny i przyjaciół, wśród l 09.07.06, 01:11
        Conrad wyjechal z Polski jako poddany rosyjski w wieku 17u lat, a umarl kiedy
        niepodlegla Polska istniala od kilku zaledwie lat. Byl wtedy oczywiscie
        swiatowej slawy pisarzem angielskim, z zona Angielka i takimiz synami, z cala
        swa biografia, tworczoscia, wplywami, przyjazniami, itd, ktore nic albo bardzo
        malo mialy wspolnego z Polska. Dziwne byloby, gdyby ten obywatel swiata mial
        nagle wracac do Polski.

        Conrad pisal genialnie, choc dziwnie, po angielsku : byl genialnym
        fenomenem ,nie tylko jezykowym ; pisarzem uniwersalnych idei, rzadkim
        zjawiskiem, zupelnie niezaleznym od tego gdzie mu sie zdarzylo urodzic.

        Jesli sugerujesz, ze zastepy Conradow wykluwaja sie w szeregach polskiej
        emigracji zarobkowej, to jestes szalonym optymista, ale miejmy nadzieje!
      • adam.2x Życie w polskim zascianku 09.07.06, 01:41

        Nie wiem kiedy wyemigrowales ale takie sam obraz Polski pozostal mi z lat 70-
        siatych. Chce wierzyc ze teraz jest inaczej. Gdy przyjezdzam co pare/kilka lat,
        widze wspanialy postep przy wszystkich problemach ktore istnieja.
    • sajjitarius Re: Wrócić i zainwestować 09.07.06, 01:55
      "Życie z dala od rodziny i przyjaciół, wśród ludzi o odmiennych obyczajach i
      języku nie daje szczęścia mimo materialnego dostatku. W miarę szybko można
      nauczyć się praktycznego języka, ale poznanie kulturowego kodu wymaga wspólnych
      przeżyć i historii. Wyjeżdżając do bogatszego kraju, skorzystamy z owoców pracy
      wielu pokoleń jego obywateli, ale rzadko będziemy czuli się swobodnie jak u
      siebie."

      Jak mozna pisac takie bzdety ? Z dala od przyjaciol ? A co w Anglii przyjaciol
      nie mozna sobie znalezc ? A o co chodzi z tym poznaniem kodu kulturowego ? Na
      czym polega polski kod kulturowy ? No moze nie do konca istotnie rozumiem kody
      kulturowe tutejsze, natomiast wiem z autopsji, ze nie musze bawic sie w
      odgadywanie jak zalatwic jakakolwiek sprawe w urzedzie, niemal kazda moge
      zalatwic telefonicznie lub przez internet i wiem ze nikt nie oczekuje ode mnie
      lapowki. Wszystko z usmiechem, zyczliwoscia...czy to sa te kody kulturowe
      ktorych nie rozumiem ? "Rzadko bedziemy czuli sie swobodnie jak u siebie." Tak,
      na prawde ? Bo moje doswiadczenie jest dokladnie odwrotne. To tutaj w Anglii
      czuje sie jak najbardziej u siebie, czego niestety nie moge powiedziec o
      Polsce...powszechny nepotyzm, lapowkarstwo, nierzetelnosc, kolesiostwo,
      kretactwa...politycy w kolko dyskutujacy o wirtualnych problemach....nie tez
      dziekuje...wole obcych mi kulturowo Anglikow...jakos tak zyc z nimi latwiej ...
      • lingwista3 Re: Wrócić i zainwestować 09.07.06, 03:10
        Jako lingwista, od razu podpowiadam ci jeden kod kulturowy, a mianowicie pisze
        sie "Sagittarius".

        Nie mam uszczypliwych intencji : wrecz przeciwnie, przyznaje ci duzo racji.
        Ten facet jest piecdziesieciolatkiem, jak sam mowi, wobec czego prawdopodobnie
        reprezentuje pokolenie twoich rodzicow, z ktorym zapewne rzadko sie zgadzasz.
        To normalne roznice pokoleniowe: on o "wspolnych przezyciach i historii", a ty
        o przyszlosci, znajdowaniu nowych przyjaciol, negowaniu "polskiego kodu
        kulturowego", itd.

        Inaczej mowiac, ty jestes nastawiony na przyszlosc i masz postawe "lekka" , on
        dzwiga garb przeszlosci i doswiadczenia, co czyni go "ciezkim".

        To swietnie, ze sie czujesz w Anglii "u siebie", mam nadzieje, ze bedziesz
        szybko uznany za "swojego", zeby nastapila jednak symetria sentymentow.



        • sajjitarius Re: Wrócić i zainwestować 09.07.06, 20:10
          Bez uszczypliwosci, ale mylisz sie w wielu punktach. Po pierwsze, bardzo dobrze
          wiem, ze "pisze sie" "Sagittarius" w odniesieniu do znaku Zodiaku. Tylko skad
          wiesz, ze moja ksywa (sajjitarius) istotnie odnosi sie do tegoz znaku ? Bo
          jesli akurat sie odnosi do czegos zupelnie innego, Twoje uwagi sa po prostu nie
          na temat i bez zwiazku.

          Po drugie, nie nie jestem zbuntowanym dwudziestolatkiem. Blizej mi wiekowo do
          tego pokolenia piecdziesieciolatkow do ktorego zalicza sie autor tego artykulu.
          Ale Twoja uwaga co do kierunku spojrzen (moje spojrzenie na przyszlosc, jego
          spojrzenie...hm...wlasciwie niewiadomo gdzie) jest odzwierciedleniem wlasnie
          niezrozumialego dla mnie 'kodu kulturowego' tak bardzo powszechnego w kraju
          Piastow nad Wisla, ktory sprowadza sie do tego, ze czterdziestolatek w Polsce
          jest juz na cokolwiek za stary i najlepiej jakby sobie wykupil miejsce na
          cmentarzu i doniosl te swoje garby do tegoz grobu, natomiast w moim kraju
          (Anglia, choc Kanada tez jest moim krajem) piecdziesieciolatek jest jeszcze
          mlodym czlowiekiem, ktory dopiero zaczyna myslec o rozpoczeciu drugiej kariery
          w zyciu...dlatego czuje sie w Anglii czy w Kanadzie u siebie, a Polska jest dla
          mnie obcym krajem, z ludzmi myslacymi pokretnie, noszacymi juz nie tylko dziwne
          garby na grzvietach, ale smetki na twarzach...i to zarowno
          piecdziesieciolatkowie jak i dwudziestolatkowie...

          Co do ostatniej uwagi, znowu ta hipokryzja...zanim zaczniesz pouczac kogos lub
          zyczyc komus, zeby "szybko zostal uznany za 'swojego' " najpierw powinienes byc
          pewien, ze za swego uznawany nie jest...a w tajemnicy Ci powiem, ze jedynym
          krajem w ktorym za swego nie jestem uznawany jest od lat Polska...
      • stregaren Re: Wrócić i zainwestować 09.07.06, 15:14
        Zgadzam sie z Toba jesli chodzi o szalona roznice dotyczaca urzedow w Polsce i
        za granica. Tutaj czuje sie wspaniale gdy wiem, ze wystarczy jeden telefon ,
        Internet lub umowienie sie na spotkanie gdzie wiem, ze na pewno ktos na mnie
        bedzie czekal o umowionej godzinie i ze nie bede musiala placic zadnej lapowki.
        Zdrowy system. W Polsce jeszcze niestety choroba lapowkarstwa jest
        nieuleczalna ! A ilu chorych !! Ho !ho !
    • me-e sprawa powrotow jest b. prosta... 09.07.06, 02:46
      ...polacy wracaja do polski na emeryture...poprzednio kupujac domy lub
      mieszkania...i w polsce wydaja pieniadze...oczywiscie nie wszyscy...ale duzo
      • skrzypce1 Re: sprawa powrotow jest b. prosta... 09.07.06, 04:33
        Zarowno sprawa wyjazdu, jak i sprawa powrotu do kraju nie sa sprawami prostymi.
        W pierwszym przypadku, rezygnujesz ze swojej ojczyzny, zostawiasz swoich
        najblizszych, swoje mlode lata. W drugim przypadku...zostawiasz swoja rodzine
        swoja druga "ojczyzne", swoje najlepsze lata...Zeby to zrozumiec, to trzeba
        przezyc swoje zycie. A po tym, to juz nie jest wazne, gdzie bedzie twoj grob.

        Duzo prostszym rozwiazaniem jest wytlumaczac zjawisko emigracji politykom. Nie
        bedzie potrzeba na to calego zycia ludzkiego a jedynie pare lat. A tak nawiasem
        mowiac, to wspolczuje tym wszystkim Polakom, ktorzy z roznych powodow opuscili
        ojczyzne. Wiele dlugich lat minie zanim sie poczuja swobodnie w kraju swojego
        wyboru...Wiele beda musieli przejsc - i zlego (tego chyba wiecej) i dobrego.
        • sajjitarius Re: sprawa powrotow jest b. prosta... 09.07.06, 20:25
          skrzypce1 napisał:

          > Zarowno sprawa wyjazdu, jak i sprawa powrotu do kraju nie sa sprawami
          prostymi.
          >
          > W pierwszym przypadku, rezygnujesz ze swojej ojczyzny, zostawiasz swoich
          > najblizszych, swoje mlode lata. W drugim przypadku...zostawiasz swoja rodzine
          > swoja druga "ojczyzne", swoje najlepsze lata...Zeby to zrozumiec, to trzeba
          > przezyc swoje zycie. A po tym, to juz nie jest wazne, gdzie bedzie twoj grob.
          >
          > Duzo prostszym rozwiazaniem jest wytlumaczac zjawisko emigracji politykom.
          Nie
          > bedzie potrzeba na to calego zycia ludzkiego a jedynie pare lat. A tak
          nawiasem
          >
          > mowiac, to wspolczuje tym wszystkim Polakom, ktorzy z roznych powodow
          opuscili
          > ojczyzne. Wiele dlugich lat minie zanim sie poczuja swobodnie w kraju swojego
          > wyboru...Wiele beda musieli przejsc - i zlego (tego chyba wiecej) i dobrego.

          Dziekuje za wyrazy wspolczucia, ale na prawde tego wspolczucia nie potrzebuje.
          Codziennie gratuluje sobie ze swego czasu wyjechalem z Polski...utrzymuje
          kontakty z przyjaciolmi w Polsce, z ktorymi konczylem razem studia...i szczerze
          im wspolczuje...jak sie meczyli, tak sie mecza...i gratuluja mi wyjazdu...
    • vaclavnewyork Re: Wrócić i zainwestować 09.07.06, 05:26
      Wolna wola swiadomy wybor nie musisz " korzystac" z tych wszystkich ktorych
      wymieniles.Czasami dobrze wczesniej sie zastanowic co chce sie napisac.Swoje
      sprawy nalezy brac we wlasne dlonie.
    • kokain Moje zdanie 09.07.06, 06:34
      Nareszcie jakieś mądre słowa na temat emigracji. Zgadzam się z każdym słowm oprócz dwóch kwesti. Owsze, wzięłam odpowiedzialność za swój los wyjeżdżając z kraju, bo w Polscebyło to niemożliwe. Niczym kule bilardowe młodzi ludzie odbijają się od band bezrobocia, preferowanych kwalifikacji, stażów czy zwykłych wpływwowych znajomości. Tutaj, z czystym kontem, w pół roku osiągnęłam więcej niż po studiach we własnym kraju. Jeśli mam decydować gdzie zainwestować swój potencjał, wybieram instynkt samozachowawczy i zdecyduję sie zostać tu gdzie jestem
      A druga kwestia- jeśłi po kilku latach mieszkania na obczyźnie, włożeniu wysiłku w poznanie nowej kultury, aklimatyzację, zdobyciu stanowiska mam wrócić do kraju, który mi to uniemożliwiał, żeby pracować na jego, nie mój dobrobut, ponownie wybiorę obczyznę. Nie wracam do kraju, w którycm członkowie klubu przy ulicy Wiejskiej nazywają takich jak ja zdrajcami, karierowiczami i sprzedawczykami.
    • gobi03 nie zaścianek tylko getto 09.07.06, 07:39
      Wyrwałem się z obozu utrzymywanego przez komunistów - taka jest prawda.
      Nie było w Polsce dekomunizacji, płatni zdrajcy i pachołki rosji utrzymali się
      na swoich pozycjach. Wolność gospodarcza posłuzyła przede wszystkim
      ustosunkowanym aferzystom. Powiązania władzy z biznesem i światkiem przestępczym
      są tajemnicą tylko dla prokuratorów. W polskiej polityce zwyciężają ludzie bez
      honoru.
      Dlatego ludzie bez szans na przyzwoite życie wyjeżdżają tam, gdzie komuna
      przegrała.
    • qvintesencja Pan Mordasewiicz delikatnie sciemnia 09.07.06, 08:34
      Pan Mordasewicz pisz:

      >bawiam się, że w tym zakresie sytuacja będzie się poprawiała bardzo wolno.
      >Wynagrodzenia będą wzrastały stopniowo, podążając za wzrostem produktywności.
      >Szybciej nie mogą, bo nasze przedsiębiorstwa stałyby się mniej konkurencyjne i
      >zalałyby nas produkty z importu.

      Slusznie. Ale Pan Mordasewicz pomija jedna sprawe: w warunkach nadmiernej
      podazy sily roboczej jest ogromna przewaga pracodawcow ktorzy nie placa
      NAWET gdy maja duzo kasy. Jest to oczywiscie zrozumiale bo takie sa prawa
      rynku.

      ALE WLASNIE DLATEGO otwarty rynek europejski jest silnym batem na pracodawcow
      by otworzyli kase.

      >Dlatego byłem zdziwiony radością demonstrowaną przez naszego premiera, kiedy
      >Hiszpania otworzyła dla nas swój rynek pracy. Jestem gorącym zwolennikiem
      >integracji europejskiej, w tym swobody przepływu pracowników, ale wydaje mi
      >się, że emigracja powinna być dla każdego rządu źródłem niepokoju i wstydu.
      >Stanowi przecież zagrożenie dla przyszłości państwa i jest świadectwem
      >nieudolności władz. Nie wyjeżdża się masowo z dobrze urządzonego i oferującego
      >perspektywę rozwoju państwa.

      Pan Mordasewicz jako pracodawca moze sobie to wypisywac ale rzeczywistosc jest
      taka ze wyjazdy sa NAJLEPSZYM SPOSOBEM uregulowania rynku pracy NA TYM ETAPIE.
      Bez wyjazdow w nieskonczonosc trwalaby beznadzieja niskich plac i czesto
      brutalna przewaga pracodawcow.

      Przeszlo przez to wiele krajow (Irlandia, Hiszpania, Portugalia, Grecja,
      Finlandia) i nie wywolalo to zadnych ujemnych skutkow. PRZECIWNIE przyczynilo
      sie do rozwoju.

      Pan Mordasewicz pomija zupelnie aspekt rownowagi na rynku pracy bo pracodawcom
      oczywiscie nie jest w smak ze beda musieli wlczyc o pracownikow. Pytanie czy
      pan Mordasewiecz nie wie jak dziala rynek pracy tylko celowo sciemnia.

      Rzucanie nacjonalistycznych hasel jest bez sensu. Dzialaja twarde prawa rynku
      ktore teraz weszly w obszar rynku pracy. Dzieki Unii pracownicy zyskali potezna
      bron i niech pracodawcy tez poczuja co to znaczy wlaka na rynku o pracownika.
      To bedzie bardzo uzdrawiajace i doprowadzi do takich samych efektow jak w
      innych krajach.
      • bronek24 Re: Pan Mordasewiicz delikatnie sciemnia 09.07.06, 12:44
        Oczywiscie emigracja/imigracja sily roboczej wplywa na rynek pracy - obnizenie
        sie stawek w Wlk Brytanii, co miejscowa sile robocza zaczyna bardzo niepokoic,
        na skutek naglego i masowego naplywu taniej sily roboczej, jest tego najlepszym
        przykladem.
        Stawki w Polsce , za pomoca tego samego mechanizmu, wzrosna po jakims czasie.
        Ale czy jest to rzeczywiscie jedyny i najlepszy mechanizm na regulacje zarobkow
        i poziomu zycia obywateli? Koszty psychologiczne i spoleczne sa zbyt duze, zeby
        regulowac rynek pozbywaniem sie ogromnej liczby mlodych ludzi z kraju.
      • bronek24 Re: Pan Mordasewiicz delikatnie sciemnia 09.07.06, 12:44
        Oczywiscie emigracja/imigracja sily roboczej wplywa na rynek pracy - obnizenie
        sie stawek w Wlk Brytanii, co miejscowa sile robocza zaczyna bardzo niepokoic,
        na skutek naglego i masowego naplywu taniej sily roboczej, jest tego najlepszym
        przykladem.
        Stawki w Polsce , za pomoca tego samego mechanizmu, wzrosna po jakims czasie.
        Ale czy jest to rzeczywiscie jedyny i najlepszy mechanizm na regulacje zarobkow
        i poziomu zycia obywateli? Koszty psychologiczne i spoleczne sa zbyt duze, zeby
        regulowac rynek pozbywaniem sie ogromnej liczby mlodych ludzi z kraju.
        • giles emigracja zarobkowa to zjawisko ..... 09.07.06, 17:50
          w obecnej sytuacji polski raczej nieuchronne. roznica w pkb per capita miedzy
          pl a bogatsza czescia ue jest spora, za to koszt emigracji po przystapieniu do
          ue gwaltownie sie obnizyl(legalna mozliwosc pracy, coraz powszechniejsza
          znajomosc angielskiego wsrod mlodego pokolenia, tanie linie lotnicze, nizsze
          koszty rozmow telefonicznych z krajem itp). trudno sie wiec dziwic, ze ludzie
          wyjezdzaja. rozdzieranie szat nic tu nie da. gdyby polska ekonomia byla w
          stanie zagospodarowac tych ok. 18 % bezrobotnych, dawno by to przeciez zrobila.
          moim zdaniem najnowsza fala emigracji zarobkowej z pl przyniesie glownie
          korzysci: odciazy rynek pracy, w wielu zawodach wymusi podwyzke plac a na
          dluzsza mete bedzie katalizatorem przyspieszajacym procesy modernizacyjne.

          nadzieja, ze ci ktorzy dzis wyjezdzaja tlumnie beda wracac, jest plonna.
          przyklad takich krajow jak hiszpania, wlochy, jugoslawia czy turcja pokazuja,
          ze wroci w najlepszym wypadku co piaty emigrant. reszta zapusci korzenie tam,
          dokad wyjechala.

          na koniec osobista konkluzja: zadna polityka antyemigracyjna itp. nic nie da.
          trzeba nam madrej polityki gospodarczej, zorientowanej na dlugofalowy wzrost.
          wtedy motywacja do emigracji zacznie sie zmniejszac. niestety pod rzadami
          pisu/samoobrony i lpr-u zanosi sie na cos zupelnie przeciwnego. wcale sie wiec
          nie zdziwie, jesli strumyk emigracji zamieni sie wkrotce w rwaca rzeke :-)).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka