e150 14.08.06, 07:10 teraz kundle będą szczekać. niech wszelkie prawicowe oszołomy wytłumaczą sie z tego co robili za czasów komuny. odwaga staniała i to bardzo Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
galba Kolega ma kłopoty z językiem polskim... 14.08.06, 07:48 > B16 też był w hitlerjugend... "Też". Szkoda, że tak proste słówko jest dla kolegi tak wielką tajemnicą. Wyjaśniam więc: "też" oznacza tyle co "również", "także". Jeśli mówimy, że GG należał do Waffen SS to nie możemy powiedzieć, że B16 "też" należał do Hitlerjugend. To tak jakby stwierdzić, że "Ronaldo to Brazylijczyk, Smolarek też Polak"... Odpowiedz Link Zgłoś
qbba77 Re: Kolega ma kłopoty z językiem polskim... 14.08.06, 08:09 a "kolega"? sprawdzałeś w słowniku? to nie jest ktoś kto uwagi na forum prawi! zabolało, nie miałeś odpowiedzi....... i pierdoły wypisujesz, przejdź na tematy językowe..... Odpowiedz Link Zgłoś
krzych.korab Postaraj się zrozumieć tekst napisany przez galbę 14.08.06, 08:19 i nie pisz głupot. Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Postaraj się zrozumieć tekst napisany przez g 14.08.06, 09:58 krzych.korab napisał: > i nie pisz głupot. To ty postaraj się zrozumieć, że losy Ratzingra i Grassa są porównywalne. Hitlerjugend moze nie został uznany za organizację zbrodniczą jak SS, ale w porównaniu losów tych dwóch postaci jest to bez znaczenia. Grass nie zabił nikogo, młody Ratzinger też, ale jeśli jeden działał w organizacji zbrodniczej, to drugi w organizacji wychowującej zbrodniarzy... Niewielka zgoła różnica. A Ratzinger też był o krok od wysłania na front, wprawdzie jako żołnierz wehrmachtu,ale zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
beor Re: Postaraj się myśleć 14.08.06, 11:21 m_16 napisał: > To ty postaraj się zrozumieć, że losy Ratzingra i Grassa są porównywalne. Postaraj się wyczuć różnicę między tymi dwoma facetami. O przeszłości jednego (R) wiadomo wszystko (lub prawie wszystko) od dawna. Niczego nie ukrywał, wszyscy wszystko wiedzą. Drugi (GG) w obawie o swój lewacki autorytet skrywał prawdę o tym co w życiu zrobił. Różnica jest kolosalna: stanąć z "otwartą przyłbicą", a "kryć się po kątach jak (czerwony) szczur". > Hitlerjugend moze nie został uznany za organizację zbrodniczą jak SS, ale w > porównaniu losów tych dwóch postaci jest to bez znaczenia. Grass nie zabił > nikogo A skąd ty to wiesz? Czy GG strzelał w powietrze, czy może podmieniał naboje w swym karabinie na ślepaki? Przecież SAM NA OCHOTNIKA zgłosił się do ogólnie rozumienego wojska (tylko, że w 1942 marynarka go nie chciała). Jak myślisz co GG robiłby na niemieckich U-bootach? Sabotowałby walkę kolegów marynarzy, trułby ich, przekonywał, albo psuł torpedy, czy raczej zatapiałby amerykańskie konwoje oraz neutralne statki handlowe i pasażerskie? Ja stawiam na to drugie! > ale jeśli jeden działał w organizacji zbrodniczej, to drugi w organizacji > wychowującej zbrodniarzy... Niewielka zgoła różnica. Mylisz się, albo chwalisz się niewiedzą i ignorancją. Waffen SS nie jest organizacją zbrodniczą. To SS ma taki status. Waffen SS to w założeniu jednostki bojowe (być może, splamione w jakimś stopniu działaniami zbrodniczymi w pacyfikacjach i mordach - np. dywizja Prinz Eugen szalejąca po Bałkanach i tam wybita do nogi). Jednak nie zmienia to faktu - to były świetnie uzbrojone i świetnie wyszkolone jednostki bojowe (z reguły lepsze niż Wermacht). Dlaczego więc GW wraz ze stadami lewaków regularnie piętnuje łotewskich weteranów Waffen SS demontrujących w Rydze, a w obronę bierze Guentera Grassa? Są na tym świecie równi i równiejsi? Bycie lewakiem (jak GG) zmazuje wszystkie grzechy, to taki nowoczesny "odpust zupełny"? Jakoś nikt nie ma zrozumienia dla Łotyszy z Waffen SS, a byli to zwykli żołnierze walczący o własny wolny kraj. 2 łotweskie dywizje Waffen SS walczyły w Kotle Kurlandzkim. Co najmniej jedna z nich zamiast przebijać się do Berlina wolała pozostać na ojczystej ziemi bronić jej przed czerwoną zarazą. Wyobraź sobie (jeśli potrafisz - lewacy nie mają wyobraźni :-), że po 2 latach w miarę znośnej okupacji niemieckiej wracają do Twego kraju wcześniejsi sowieccy okupanci. Wracają ci, którzy przed dwoma laty wywieźli lub wymordowali 400 tysięcy (słownie czterysta tysięcy) Twoich łotewskich rodaków. Niby nie dużo, powiesz, Polaków zginęło więcej. Tylko że obecnie Łotwa ma 2400 tys. ludności (dwa miliony czterysta tysięcy), czyli komuchy wywiozły 1/6 ludności. Odnosząc to do dzisiejszej Polski byłoby to prawie 6,5 miliona osób!!! Przed tym bronili Łotwy Łotysze w Waffen SS. Ale to nie znajduje zrozumienia. Za to udział przyszłego lewackiego pisarza w tych samych formacjach jest możliwy do akceptacji. A za kilka tygodni GG dostanie pewnie medal za odwagę, że ujawnił tak chwalebny epizod swego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
beor Re: Postaraj się myśleć 14.08.06, 12:34 Ok, pomyliłem się. Prawdopodobnie Waffen SS również uznano za organizację zbrodniczą (np. ze względu na działalność wspomnianej dywizji "Prinz Eugen" i innych jej podobnych). To jednak tylko bardziej podkreśla głupotę jaką jest porównywanie drogi Ratzingera (przymusowo wcielony do Hitlerjugend, która organizacją zbrodniczą NIE BYŁA), z drogą Grassa - ochotnika, wcielonego do Waffen SS - organizacji zbrodniczej, który trafił nie do tej formacji wojskowej, do której chciał. To ostatnie nijak nie zmienia postaci rzeczy - zabijanie wroga, śmierć, kalectwo, okrucieństwo na lądzie i na morzu nijak się nie różnią, zmienia się tylko rodziaj broni i odległość od "celu". Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Postaraj się myśleć 14.08.06, 13:01 beor napisał: > Ok, pomyliłem się. Prawdopodobnie Waffen SS również uznano za organizację > zbrodniczą (np. ze względu na działalność wspomnianej dywizji "Prinz Eugen" i > innych jej podobnych). > > To jednak tylko bardziej podkreśla głupotę jaką jest porównywanie drogi > Ratzingera (przymusowo wcielony do Hitlerjugend, która organizacją zbrodniczą > NIE BYŁA), z drogą Grassa - ochotnika, wcielonego do Waffen SS - organizacji > zbrodniczej, który trafił nie do tej formacji wojskowej, do której chciał. > To ostatnie nijak nie zmienia postaci rzeczy - zabijanie wroga, śmierć, > kalectwo, okrucieństwo na lądzie i na morzu nijak się nie różnią, zmienia się > tylko rodziaj broni i odległość od "celu". > Więc po kolei: 1. Wcześniej argumentowałeś broniąć Łotyszy z SS, że chcieli oni tylko bronić swojego kraju. Czy Grass nie może powoływać się na podobną motywację, jeśli chodzi o swoją decyzję o wstąpieniu do marynarki? Wprawdzie ten kraj to Trzecia Rzesza, ale cóż.. zawsze to także rodzina i prrzyjaciele, kultura. Przynajmniej Ty posługując sie takim argumentem odnośnie Łotyszy, nie masz prawa krytykować Grassa. Pojawiał się tam wprawdzie wątek buntu przeciw rodzinie, jako motywu wstąpienia do marynarki, ale to nie wydaje się tu istotne, bo równie dobrze mozna powiedzieć wielu żołnierzy łotewskich nie wstępowało do armii z "właściwej motywacji". Liczy się to, czy istniała jakaś moralna racja za wstąpieniem Grassa do armii. Otóż mimo wszystko coś takiego istniało. W 1943 (chyba a nie w 1942) mogła to być po prostu chęć obrony swojego kraju. A że bronił równocześnie zbrodniczego reżimu? Łotysze z SS też broniąc swojej ziemi bronili, przy okazji, tego samego reżimu, tyle ze służyli w jednostkach o wiele gorszej sławie. 2. Mylisz problemy, bo o chęci młodego Grassa wstąpienia do kriegsmarine wiedziano juz zdaje sie wcześniej. To nie jest przedmiotem kontrowersji. A różnica i taka, że flota i Wehrmacht, choć dokonywały zbrodni, nie zostały zdaje się uznane za organizacje zbrodnicze, w przeciwieństwie do SS. 3. O tym, że nie oddał ani jednego strzału mówił sam Grass. Udowodnij, że kłamie, wtedy pogadamy. A patrząc obiektywnie miał, raczej prawo służyć w armii broniącej swego kraju, choćby z najpodlejszym rządem. Nie miał jednak prawa robic tego w SS. Tyle, że do słżby tam został zmuszony, a nie wstąpił do niej dobrowolnie. Odpowiedz Link Zgłoś
beor Re: Postaraj się myśleć 14.08.06, 14:17 m_16 napisał: > Więc po kolei: > 1. Wcześniej argumentowałeś broniąć Łotyszy z SS, że chcieli oni tylko bronić > swojego kraju. Czy Grass nie może powoływać się na podobną motywację, jeśli > chodzi o swoją decyzję o wstąpieniu do marynarki? Grass może, a jakże. Tylko że w analogicznej sytuacji łotewskich dywizji Waffen SS, jej członkowie są odsądzani od czci i wiary, odmawia im się prawa do wspominania kolegów i demonstrowania tego że jeszcze żyją. Odmawia im się prawa do demonstracji dumy z faktu, że przeciwstawili się sowietom. I robi to GW oraz całe stada lewicujących europeskich intelektualistów. Tych samych, którzy teraz ze zrozumieniem kiwają głowami nad skomplikownym losem i życiowymi wyborami niemieckiego noblisty. Jest tu z całą pewnością nierówność w traktowaniu Guentera Grassa i łotweskich weteranów Waffen SS. Ci sami ludzie, którzy dziś wołają o zrozumienie dla GG za 3 kwartały będą ostro protestować przeciw szerzeniu faszystowskiej ideologii przez kilkuset zgrzybiałych łotweskich patriotów chcących złożyć kwiaty pod Mildą w centrum Rygi. > Ty posługując sie takim argumentem odnośnie Łotyszy, nie masz prawa krytykować > Grassa. Pojawiał się tam wprawdzie wątek buntu przeciw rodzinie, jako motywu > wstąpienia do marynarki, ale to nie wydaje się tu istotne, bo równie dobrze > mozna powiedzieć wielu żołnierzy łotewskich nie wstępowało do armii > z "właściwej motywacji". Liczy się to, czy istniała jakaś moralna racja za > wstąpieniem Grassa do armii. Otóż mimo wszystko coś takiego istniało. W 1943 > (chyba a nie w 1942) mogła to być po prostu chęć obrony swojego kraju. W 1942. www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060812/kultura/kultura_a_2.html W tym czasie niewielu miało świadomość nieuchronnej i szybkiej klęski III Rzeszy. Twierdzenie, że taką świadomość miał 15-letni GG jest bajką na miarę tych opowiadanych w KRLD o Kim Ir Senie. > A że bronił równocześnie zbrodniczego reżimu? Łotysze z SS też broniąc swojej > ziemi bronili, przy okazji, tego samego reżimu, tyle ze służyli w jednostkach > o wiele gorszej sławie. ??? Co masz na myśli? "Zła sława" jest pojęciem mało namacalnym, poza tym łatwo zatrzeć ją wrazeniami jeszcze gorszymi, takimi jak stacjonowanie sowieckich armii. Zauważ, że GG służył na froncie wschodnim, po jego dywizji przyszły dywizje azjatyckich dzikusów... > 2. Mylisz problemy, bo o chęci młodego Grassa wstąpienia do kriegsmarine > wiedziano juz zdaje sie wcześniej. To nie jest przedmiotem kontrowersji. A > różnica i taka, że flota i Wehrmacht, choć dokonywały zbrodni, nie zostały > zdaje się uznane za organizacje zbrodnicze, w przeciwieństwie do SS. Widać nie wyciągnięto z tego żadnych wniosków. Ciekawe skąd to zaniechanie wynikło? Może z sympatii jaką darzy Grassa europejska ineligencja? > 3. O tym, że nie oddał ani jednego strzału mówił sam Grass. Udowodnij, że > kłamie, wtedy pogadamy. O tym, że służył w obronie przeciwlotniczej także mówił sam Grass (jak przypuszczam). Jest to wystarczająca przesłanka by nie dowierzać temu co mówi na swój temat. Może nadal się wstydzi liczby zabitych przez siebie wrogów i dlatego JESZCZE o tym nie napisał? > A patrząc obiektywnie miał, raczej prawo służyć w armii broniącej swego kraju, > choćby z najpodlejszym rządem. Nie miał jednak prawa robic tego w SS. Tyle, że > do służby tam został zmuszony, a nie wstąpił do niej dobrowolnie. To prawo mieli też Łotysze z dywizji Lettland. Nie mieli innej armii w której mundurach mogliby bronić swojej ojczyzny przed rozgrabieniem, swoich kobiet przed gwałtami, swojej inteligencji przed wywóżką i śmiercią, swoich duchownych przez zakatowaniem, swojej kultury przed rusyfikacją. Jednak rokrocznie im się tego prawa odmawia, zazwsze gdy chcę uczcić swych poległych kolegów. Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Postaraj się myśleć 14.08.06, 15:01 Po kolei 1. To nie jest relatywizacja, bo Grass nie służył w SS dobrowolnie, a Łotewscy weterani tak (chyba że nie mieli możliwości wstąpienia do Wehrmachtu, ale ich jednostki mordowały zdaje się Żydów i innych cywilów). Poza tym jest rożnica pomiędzy akceptacją przeszłości a jej gloryfikacją. Łotewscy weterani chcą uczcić swoją przeszłość, pośrednio wyrażając też szunek dla samej SS. Natomiast ja nie uważam (i Grass zapewne podobnie) by służba w SS była czymś jakkolwiek chwalebnym, nawet w obronie kraju, natomiast mozna uznać ją za coś akceptowalnego. Czasem musimy po prostu pracować na rzecz diabła. Włąsciwą postawą wobec takich faktów jest zarówno niepotępianie tych co zostali do tego zmuszeni, jak i niegloryfikowanie tej przeszłości, która była smutna koniecznością. 2. Niechodzi o to co myślał młody Grass, ale do czego miał moralne prawo. Jak mówiłem, wielu młodych ludzi wstępowało do wojska w sposób nieprzmyślany, nie mając rzetelnej wiedzy(propaganda)itp. Wreszcie nie ma znaczenia czy w 1942/1943 było jasne że III Rzesza upadnie (od 1943 było raczej jasne). Pytanie , jest takie, czy młody człowiek, ma prawo walczyć w armii swojego państwa, nawet zbrodniczego i napadającego innych, gdy istnieje mozliwość, że jego kraj przegra wojnę i poniesie wszystkie tego straszliwe konsekwencje? Na powyższe pytanie odpowiadam twierdząco. Jedynie przynalezność do SS jest problemem, ale w przypadku Grassa nie była ona dobrowolna. 3. Mówiąc "zła sława"- mam na myśli czynne uczestnictwo w mordach i organizowanie ich. SS robiło to na o wiele większą skalę niz Wehrmacht. Porównanie z ruskimi nic tu nie daje, zwłaszcza że w obu przypadkach były to równie okrutne postępki. 4. Stwierdzenie, że Grass coś zataił jest spekulacją. Gdyby tak było, to po co by się w ogóle teraz przyznawał. Nic nie wiadomo, by cos go do tego zmusiło. Póki co można mu wierzyć (i przyzwoitość to właśnie nakazuje). To było normalne że czasem żołnierz na wojnie nie miał kontaktu z wrogiem, przynajmniej przez pewien czas, zwłaszcza jak był młody (Gras wziął udział w dwóch akcjach na tyłach wroga-nie musiał jednak do nikogo strzelać). 5. Nie było żadnego zaniechania dotyczącego wczesniejszej służby Grassa. Po prostu państwo niemieckie było wówczas zbrodnicze, ale główną instytucja od zbrodni było SS, a nie Wehrmacht i marynarka. A w wehrmachcie i w marynarce służyli też ci co po prostu chcieli broni kraju i tyle. Nie mozna ich za to pociągać do odpowiedzialności, skoro nie było innej armii, chyba że dobrowolnie wstępowali do "organizacji " zbrodniczych. 6.Jednak rokrocznie im się tego prawa odmawia, zazwsze gdy chcę uczcić swych > poległych kolegów. > Jak już mowiłem, różnica (między Łotyszami a Grassem) jest taka, że oni chcą "uczcić" (poległych, ale pośrednio także swoją służbę w tych jednostkach), a on chciałby zapewne tylko zrozumienia. Oni sądzą, że ta słuzba była czymś dobrym, dla Grassa jest czymś co najwyżej neutralnym, a moze nawet i to nie skoro mówi o swej książce jako o spowiedzi. W każdym razie mozna niesprzecznie rozgrzeszać Grassa, nie zgadzając się na łotewskie manifestacje, tak jak ja to czynię. Odpowiedz Link Zgłoś
t-800 Brunatna koszula - autorytet moralny "GW"... 14.08.06, 22:22 Chichot historii. Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Brunatna koszula - autorytet moralny "GW"... 15.08.06, 09:39 Znaczy, kto był tą koszulą, ty może?? Mój ojciec, też widać komunista, w latach 60-tyh pobór zobili i do wojska wzięli. Odpowiedz Link Zgłoś
beor Re: Postaraj się myśleć 15.08.06, 10:53 m_16 napisał: > Po kolei > 1. To nie jest relatywizacja, bo Grass nie służył w SS dobrowolnie, a Łotewscy > weterani tak (chyba że nie mieli możliwości wstąpienia do Wehrmachtu, ale ich > jednostki mordowały zdaje się Żydów i innych cywilów). Do Wermachtu chyba nie dopuszczano obcokrajowców, specjalnie po to były tworzone legiony narodowe Waffen SS: łotewskie, nordyckie i inne. Błędem jest także przypisywanie zbrodni całym łotewskim legionom Waffen SS. Istniała jedna formacja łotewska (nazwy nie pamiętam), nie będąca Legionem Waffen SS, która uczestniczyła w zbrodniach na Polakach (chyba w Powstaniu Warszawskim), Żydach i innych narodowościach. Jednostka ta została potem dołączona do jednego z łotweskich Legionów. Czemu ludzie tak staranni w podkreślaniu różnicy między "dobrowolne wstąpienie" a "wcielenie" w przypadku Grassa, nie potrafią rozróżnić Łotweskich Legionów i ODRĘBNEJ zbrodniczej jednostki dołączonej pod koniec wojny do Legionów Łotweskich (w dodatku wielokrotnie mniejszej od samych Legionów)? Czy to zbyt trudne? > Poza tym jest rożnica pomiędzy akceptacją przeszłości a jej gloryfikacją. > Łotewscy weterani chcą uczcić swoją przeszłość, pośrednio wyrażając też szunek > dla samej SS. Dla Łotyszy nie było innej możliwości walki o własne państwo. Nie wyrażają szacunku dla SS (ten skrót oznacza z reguły służby wartownicze w KL), tylko dla Waffen SS - jednostek bojowych, które broniły Łotwy przed czerwoną zarazą. Łotysze chcą czcić kolegów którzy oddali życie za Łotwę, a nie za Hitlera. > Natomiast ja nie uważam (i Grass zapewne podobnie) by służba w SS była czymś > jakkolwiek chwalebnym, nawet w obronie kraju, natomiast mozna uznać ją za coś > akceptowalnego. Czasem musimy po prostu pracować na rzecz diabła. Zdaje się, że Grass uważa jednak inaczej. Za dzisiejszym onetem (za Berliner Zeitung): 16 sierpnia 1961 r., kilka dni po budowie muru berlińskiego, Grass wezwał pisarzy NRD-owskich do zajęcia jasnego stanowiska wobec działań wschodnioniemieckich władz. Napisał: "Ten kto milczy, jest winny" BZ: "Ten apel świadczy równocześnie o całkowitym braku wstydu [Grassa]". Jednym słowem Grass mógł służyć Hitlerowi i nazistom, ale już NRDowscy pisarze nie mogli służyć władzom komunistycznym. Diabeł diabłu nierówny? To się nazywa ABERACJA. > Właściwą postawą wobec takich faktów jest zarówno niepotępianie tych co > zostali do tego zmuszeni, jak i niegloryfikowanie tej przeszłości, która była > smutna koniecznością. Właściwą postawą jest zrozumienie i (kiedy się da) przyjecie argumentacji jaka kierowała ludźmi. Łotysze bronili swej ziemi dostępnymi środkami. GG pierwotnie szedł do wojska, by się uniezależnić od rodziny - ciekawy cel który chciał realizować zatapiając statki handlowe i pasażerskie. > 2. Niechodzi o to co myślał młody Grass, ale do czego miał moralne prawo. Jak > mówiłem, wielu młodych ludzi wstępowało do wojska w sposób nieprzmyślany, nie > mając rzetelnej wiedzy(propaganda)itp. Wreszcie nie ma znaczenia czy w > 1942/1943 było jasne że III Rzesza upadnie (od 1943 było raczej jasne). Pisałem już: 1942. Nie pisz na nowo życiorysu Grassa, jeśli data jest nieprawidłowa, podaj źródło tej informacji. > Pytanie , jest takie, czy młody człowiek, ma prawo walczyć w armii swojego > państwa, nawet zbrodniczego i napadającego innych, gdy istnieje mozliwość, że > jego kraj przegra wojnę i poniesie wszystkie tego straszliwe konsekwencje? Na > powyższe pytanie odpowiadam twierdząco. Jedynie przynalezność do SS jest > problemem, ale w przypadku Grassa nie była ona dobrowolna. Teraz już piszesz "ma prawo walczyć", wcześniej było "ma prawo bronić". W 1942 zgłoszenie się do Kriegsmarine oznaczało (w razie przyjęcia do służby) czynny udział w poszerzaniu niemieckiego imperium w Europie. Czy młodzi Łotysze pamiętając swoich utraconych 2 lata wcześniej znajomych, nauczycieli, wujów, pastorów, swe zgwałcone dziewczyny nie mieli prawa do obrony swego kraju? Kim Ty jesteś by im tego prawa odmawiać? > 3. Mówiąc "zła sława"- mam na myśli czynne uczestnictwo w mordach i > organizowanie ich. SS robiło to na o wiele większą skalę niz Wehrmacht. > Porównanie z ruskimi nic tu nie daje, zwłaszcza że w obu przypadkach były to > równie okrutne postępki. Pisanie o "złej sławie" Legionów Łotweskich w porównaniu z legionem Grassa, jest grubym nadużyciem. Ani Ty, ani ja nie możemy powołać się na żadne źródła dotyczące legionu Grassa. A "zła sława" dotyczy WSZYSTKICH jednostek SS, nie wyłączając z tego legionu w którym służył Grass. Chyba, że "legion Grassa" ma "dobrą sławę": ratował ludzi, oddawał swe racje żywnościowe i w ogóle pozorował walkę... > 4. Stwierdzenie, że Grass coś zataił jest spekulacją. Gdyby tak było, to po co > by się w ogóle teraz przyznawał. Nic nie wiadomo, by cos go do tego zmusiło. > Póki co można mu wierzyć (i przyzwoitość to właśnie nakazuje). To było > normalne że czasem żołnierz na wojnie nie miał kontaktu z wrogiem, > przynajmniej przez pewien czas, zwłaszcza jak był młody (Grass wziął udział w > dwóch akcjach na tyłach wroga-nie musiał jednak do nikogo strzelać). Grass przez 60 lat taił prawdę o swym niechlubnym udziale w 2WW. Rozważanie czy powiedział już całą prawdę, czy jeszcze coś ukrywa jest w tej sytuacji zupełnie sensowne. Ślepe ufanie jego słowom jest dowodem braku trzeźwego oglądu sytuacji, końskich klapek na oczach i braku zgody na rzeczywistość bo "nie pasuje do mojej wizji". "Akcje na tyłach wroga" w wykonaniu Waffen SS były z reguły pacyfikacjami białoruskich, polskich, ukraińskich czy rosyjskich wsi w odwecie za działania partyzantów lub pomoc wojskom sowieckim lub zrozstrzeliwaniem ofiar łapanek. Uczestnicząc w takich działaniach Grass nie musiał strzelać by ubabrać się ludzką krwią... Ciekwe, kiedy nam o tym opowie? > 5. Nie było żadnego zaniechania dotyczącego wczesniejszej służby Grassa. Po > prostu państwo niemieckie było wówczas zbrodnicze, ale główną instytucja od > zbrodni było SS, a nie Wehrmacht i marynarka. A w wehrmachcie i w marynarce > służyli też ci co po prostu chcieli broni kraju i tyle. I znów: w 1942 III Rzesza nie broniła się jeszcze, a atakowała. W 1942 Kriegsmarine i Wermacht nie broniły terytoriów niemieckich, tylko poszerzały i utwierdzały niemieckie panowanie w Europie. > Nie mozna ich za to pociągać do odpowiedzialności, skoro nie było innej armii, > chyba że dobrowolnie wstępowali do "organizacji " zbrodniczych. Piszesz tak jakby w 1942 SS (albo Waffen SS) miały już status "organizacji" zbrodniczych. A do odpowiedzialności można ich pociągać, nie byli bezmyślnymi marionetkami, tylko myślącymi ludźmi. > 6.Jednak rokrocznie im się tego prawa odmawia, zawsze gdy chcą uczcić swych > > poległych kolegów. > > > Jak już mowiłem, różnica (między Łotyszami a Grassem) jest taka, że oni > chcą "uczcić" (poległych, ale pośrednio także swoją służbę w tych > jednostkach), a on chciałby zapewne tylko zrozumienia. Oni sądzą, że ta > słuzba była czymś dobrym, dla Grassa jest czymś co najwyżej neutralnym, a moze > nawet i to nie skoro mówi o swej książce jako o spowiedzi. W każdym razie > mozna niesprzecznie rozgrzeszać Grassa, nie zgadzając się na łotewskie > manifestacje, tak jak ja to czynię. Łotysze bronili swego kraju. Jednak dla Ciebie takie postawienie sprawy jest nie do zaakceptowania, skoro nie zgadzasz się na płynące z tego wnioski. Bo wniosek jaki płynie z obrony ojczyzny, która została zaatakowana, jest taki, że jest się bohaterem swej ojczyzny. W przypadku Niemców w 2WW sprawa wygląda zupełnie inaczej - to ich państwo zaatakowało cały świat. Owszem bronili oni potem swego państwa, ale nic w tym nie ma z bohaterstwa, tylko tragizm ich Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Postaraj się myśleć 15.08.06, 18:16 beor napisał: > m_16 napisał: > > > Po kolei > > 1. To nie jest relatywizacja, bo Grass nie służył w SS dobrowolnie, a Łot > ewscy > > weterani tak (chyba że nie mieli możliwości wstąpienia do Wehrmachtu, ale > ich > > jednostki mordowały zdaje się Żydów i innych cywilów). > Do Wermachtu chyba nie dopuszczano obcokrajowców, specjalnie po to były > tworzone legiony narodowe Waffen SS: łotewskie, nordyckie i inne. > Błędem jest także przypisywanie zbrodni całym łotewskim legionom Waffen > SS. Istniała jedna formacja łotewska (nazwy nie pamiętam), nie będąca Legionem > Waffen SS, która uczestniczyła w zbrodniach na Polakach (chyba w Powstaniu > Warszawskim), Żydach i innych narodowościach. Jednostka ta została potem > dołączona do jednego z łotweskich Legionów. > Czemu ludzie tak staranni w podkreślaniu różnicy między "dobrowolne > wstąpienie" a "wcielenie" w przypadku Grassa, nie potrafią rozróżnić Łotweskich > Legionów i ODRĘBNEJ zbrodniczej jednostki dołączonej pod koniec wojny do > Legionów Łotweskich (w dodatku wielokrotnie mniejszej od samych Legionów)? > Czy to zbyt trudne? > Niestety, samo zaliczenie tej jednostki w poczet, wspomnianych legionów, stanowi przesłankę by, uznać że żadne uroczystości na cześć służby w tych jednostkach nie powinny mieć miejsca. Poza tym, jakże to, sam piszesz dalej o tym, że powszechne praktyki SS w trakcie akcji na tyłach wroga polegały na eksterminacji. A w Legionach Łotewskich miałoby być inaczej? Cięzko uwierzyć, bo zwykle jednostki podobnego typu otrzymują podobne funkcje i zadania. Jeśli nie wiemy wiele o postępkach Grassa i jego oddziału, per analogiam nie wiemy też wiele o dywersji Łotyszy. > > Poza tym jest rożnica pomiędzy akceptacją przeszłości a jej gloryfikacją. > > > Łotewscy weterani chcą uczcić swoją przeszłość, pośrednio wyrażając też s > zunek > > dla samej SS. > Dla Łotyszy nie było innej możliwości walki o własne państwo. Nie wyrażają > szacunku dla SS (ten skrót oznacza z reguły służby wartownicze w KL), tylko dla > Waffen SS - jednostek bojowych, które broniły Łotwy przed czerwoną zarazą. > Łotysze chcą czcić kolegów którzy oddali życie za Łotwę, a nie za Hitlera. > Żałuję ale sądzę, że w tym wypadku, uczczenie jednego jest również oddaniem czci drugiego. Zwłaszcza, że takie święto nie jest po prostu uczczeniem poległyych, jest uczczeniem ich służby oraz jednostek w których służyli. A swe podejrzenia odnośnie tej służby wyjawiłem wyżej. > > Natomiast ja nie uważam (i Grass zapewne podobnie) by służba w SS była cz > ymś > > jakkolwiek chwalebnym, nawet w obronie kraju, natomiast mozna uznać ją za > coś > > akceptowalnego. Czasem musimy po prostu pracować na rzecz diabła. > Zdaje się, że Grass uważa jednak inaczej. Za dzisiejszym onetem (za Berliner > Zeitung): 16 sierpnia 1961 r., kilka dni po budowie muru berlińskiego, Grass > wezwał pisarzy NRD-owskich do zajęcia jasnego stanowiska wobec działań > wschodnioniemieckich władz. Napisał: "Ten kto milczy, jest winny" > BZ: "Ten apel świadczy równocześnie o całkowitym braku wstydu [Grassa]". > Jednym słowem Grass mógł służyć Hitlerowi i nazistom, ale już NRDowscy pisarze > nie mogli służyć władzom komunistycznym. Diabeł diabłu nierówny? > > To się nazywa ABERACJA. > Nie to się nazywa różnica: za dezercję groziło jak sądzę coś znacznie poważniejszego, niż za sprzeciw wobec komunistycznych władz: diabeł faktycznie diabłu nierówny. > > Właściwą postawą wobec takich faktów jest zarówno niepotępianie tych co > > zostali do tego zmuszeni, jak i niegloryfikowanie tej przeszłości, która > była > > smutna koniecznością. > Właściwą postawą jest zrozumienie i (kiedy się da) przyjecie argumentacji jaka > kierowała ludźmi. Łotysze bronili swej ziemi dostępnymi środkami. GG pierwotnie > szedł do wojska, by się uniezależnić od rodziny - ciekawy cel który chciał > realizować zatapiając statki handlowe i pasażerskie. > Jak już pisałem wcześniej, motywacja nie ma znaczenia. Istotne jest czy miał prawo to czynić. Piszesz dalej, że nia miał prawa tego czynić w 1942 roku, bo wówczas Niemcy były w ofensywie. Nie przekonuje mnie to, bo gdy toczy się wojna, kraj nawet odnoszący w danym momencie sukces, jest zagrożony klęską. Bo zawsze isnieje możliwość, że losy się odwrócą, a wtedy będzie za późno. na ratunek. I mozna walczyć w jego obronie, nawet prowadząc ofensywę. Gdyby Grass zaciągnął się do armii w 1939 lub 1941 roku sytuacja byłaby może inna. Wówczas jedynym uzasadnieniem moralnym jego zachowania byłby interes imperialny IIIRzeszy, czyli coś niemoralnego. Choć nawet wtedy istnieje powinność walki za ojczyznę, nawet w niesłusznej sprawie. Od momentu wypowiedzenia wojny, kraj jest bowiem zawsze w niebezpieczeństwie. I w pewnym sensie nie ma tu znaczenia, czy to nasza ojczyzna zaczęła czy nie. Chodzi tylko o to by nie popełniać zbrodni. W marynarce Grass raczej nie jej nie popełniłby, bo atakowałby zapewnie statki handlowe przewożące materiały na potrzeby brytyjskiego przemysłu wojennego,często pływające pod eskortą. W kązdym razie mniejsze byłyby na to szane niż w SS. > > 2. Niechodzi o to co myślał młody Grass, ale do czego miał moralne prawo. > Jak > > mówiłem, wielu młodych ludzi wstępowało do wojska w sposób nieprzmyślany, > nie > > mając rzetelnej wiedzy(propaganda)itp. Wreszcie nie ma znaczenia czy w > > 1942/1943 było jasne że III Rzesza upadnie (od 1943 było raczej jasne). > Pisałem już: 1942. Nie pisz na nowo życiorysu Grassa, jeśli data jest > nieprawidłowa, podaj źródło tej informacji. > > > Pytanie , jest takie, czy młody człowiek, ma prawo walczyć w armii swojeg > o > > państwa, nawet zbrodniczego i napadającego innych, gdy istnieje mozliwość > , że > > jego kraj przegra wojnę i poniesie wszystkie tego straszliwe konsekwencje > ? Na > > powyższe pytanie odpowiadam twierdząco. Jedynie przynalezność do SS jest > > problemem, ale w przypadku Grassa nie była ona dobrowolna. > Teraz już piszesz "ma prawo walczyć", wcześniej było "ma prawo bronić". W > 1942 zgłoszenie się do Kriegsmarine oznaczało (w razie przyjęcia do > służby) czynny udział w poszerzaniu niemieckiego imperium w Europie. > Zobacz moją wcześniejszą odpowiedź. > Czy młodzi Łotysze pamiętając swoich utraconych 2 lata wcześniej znajomych, > nauczycieli, wujów, pastorów, swe zgwałcone dziewczyny nie mieli prawa do obron > y > swego kraju? Kim Ty jesteś by im tego prawa odmawiać? > Problem jest, problemem konfliktu między dwiema powinnościami:obrony ojczyzny isumienia (tzn. nie popełniania żadnych wojennych zbrodni). Marynarka zapewne zatapiała i statki pasażerskie, ale większość jej celów miała charakter bardziej wojskowy (można dyskutować, czy statek handlowy jest celem wojskowym, według mnie na pewno, przynajmniej jeśli zaopatruje machinę wojenną wroga). A z oddziałami SS było inaczej, bo tu odsetek zbrodni cywilnych ofiar był wielokrotnie większy. Twierdzę tyle podczas wojny można było iść do Wehrmachtu, ale do SS już nie. Nawet jeśli nie było innej alternatywy dla obrony swojego kraju. Chyba że faktycznie łotewskie Wafen SS nie popełniało zazwyczaj zbrodni, ale trudno mi w to uwierzyć, jak pisałem wyżej. Choć oczywiście, to co piszę pomija kontekst wiedzy tych luzi. Na ile wiedzieli oni o zbrodniach popełnianych przez formacje do których wstępowali. > > 3. Mówiąc "zła sława"- mam na myśli czynne uczestnictwo w mordach i > > organi Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Postaraj się myśleć 15.08.06, 18:34 beor napisał: > > 3. Mówiąc "zła sława"- mam na myśli czynne uczestnictwo w mordach i > > organizowanie ich. SS robiło to na o wiele większą skalę niz Wehrmacht. > > Porównanie z ruskimi nic tu nie daje, zwłaszcza że w obu przypadkach były > to > > równie okrutne postępki. > Pisanie o "złej sławie" Legionów Łotweskich w porównaniu z legionem Grassa, > jest grubym nadużyciem. Ani Ty, ani ja nie możemy powołać się na żadne źródła > dotyczące legionu Grassa. A "zła sława" dotyczy WSZYSTKICH jednostek SS, > nie wyłączając z tego legionu w którym służył Grass. > Chyba, że "legion Grassa" ma "dobrą sławę": ratował ludzi, oddawał swe racje > żywnościowe i w ogóle pozorował walkę... Tak dotyczy wszystkich jednostek SS. Wszelako Grass do swojej trafił z przymusu, Łotysze nie. > > > 4. Stwierdzenie, że Grass coś zataił jest spekulacją. Gdyby tak było, to > po co > > by się w ogóle teraz przyznawał. Nic nie wiadomo, by cos go do tego zmusi > ło. > > Póki co można mu wierzyć (i przyzwoitość to właśnie nakazuje). To było > > normalne że czasem żołnierz na wojnie nie miał kontaktu z wrogiem, > > przynajmniej przez pewien czas, zwłaszcza jak był młody (Grass wziął udzi > ał w > > dwóch akcjach na tyłach wroga-nie musiał jednak do nikogo strzelać). > Grass przez 60 lat taił prawdę o swym niechlubnym udziale w 2WW. Rozważanie czy > powiedział już całą prawdę, czy jeszcze coś ukrywa jest w tej sytuacji zupełnie > sensowne. Ślepe ufanie jego słowom jest dowodem braku trzeźwego oglądu sytuacji > , > końskich klapek na oczach i braku zgody na rzeczywistość bo "nie pasuje do moje > j > wizji". > > "Akcje na tyłach wroga" w wykonaniu Waffen SS były z reguły pacyfikacjami > białoruskich, polskich, ukraińskich czy rosyjskich wsi w odwecie za działania > partyzantów lub pomoc wojskom sowieckim lub zrozstrzeliwaniem ofiar łapanek. > Uczestnicząc w takich działaniach Grass nie musiał strzelać by ubabrać się > ludzką krwią... > Ciekwe, kiedy nam o tym opowie? Niestety to co piszesz jest demagogiczne. Z powodów częściowo już wypowiedzianych: otóż jeśli jest jak piszesz, to również zbrodnie Łotyszy mogą ujrzeć światło dzienne dopiero po czasie.. Popraw mnie jeśli się mylę, ale zdaje się zbrodnie SS-galizien ( to oczywiście akurat ukraińcy) dopiero przed paroma laty nbrały rzeczywistego rozgłosu. Jeśli nie ufać Grassowi, to Łotyszom też nie. Nadto jak, zdaje się pisałem, gdyby Grass nie był zainteresowany wyjawieniem prawdy to by nic nie mówił w ogóle, bo nie wiemy nic, by coś go do tego zmusiło innego niż sumienie. Raczej więc możemy domniemywać, że jeśli już wystawił się na ogień krytyki, to w imię prawdy. A jeśli w imię prawdy to powiedział wszystko. Jeśli rał udział w egzekucjach, a nie mógł inaczej -nie ponosi raczej winy. > > > 5. Nie było żadnego zaniechania dotyczącego wczesniejszej służby Grassa. > Po > > prostu państwo niemieckie było wówczas zbrodnicze, ale główną instytucja > od > > zbrodni było SS, a nie Wehrmacht i marynarka. A w wehrmachcie i w marynar > ce > > służyli też ci co po prostu chcieli broni kraju i tyle. > I znów: w 1942 III Rzesza nie broniła się jeszcze, a atakowała. > W 1942 Kriegsmarine i Wermacht nie broniły terytoriów niemieckich, tylko > poszerzały i utwierdzały niemieckie panowanie w Europie. > Odpowiedziałem wyżej. > > Nie mozna ich za to pociągać do odpowiedzialności, skoro nie było innej a > rmii, > > chyba że dobrowolnie wstępowali do "organizacji " zbrodniczych. > Piszesz tak jakby w 1942 SS (albo Waffen SS) miały już status > "organizacji" zbrodniczych. A do odpowiedzialności można ich pociągać, nie > byli bezmyślnymi marionetkami, tylko myślącymi ludźmi. Myślącymi ludźmi byli i Łotysze, nie chodzi żaś tylko o to, że ktoś nie myślął, rzecz dotyczy wzmiankowanego wyżej konfliktu powinności. A jeśli przywołujemy problem niewiedzy o ówczesnych zbrodniach SS, to podobnie można mówić o zbrodniach Wehrmacjhtu i marynarki, a to wszystko razem pozwala rozgrzeszyć i Grassa i praktycznie każdego hitlerowca. Jednakże my uznajemy, służbę w SS za rzecz zasadniczo hańbiącą, bo inaczej nie sposób byłoby włąsciwie znaleść winnych zbrodni, a jednostki te były bardziej niż inne, aktywne w popełnianiu zbrodni. Pytanie tylko czy każda służba w SS godna jest potępienia. Intuicyjne jest, że słuzba wymuszona nie zasługuje na potępienie. > > > 6.Jednak rokrocznie im się tego prawa odmawia, zawsze gdy chcą uczcić swy > ch > > > poległych kolegów. > > > > > Jak już mowiłem, różnica (między Łotyszami a Grassem) jest taka, że oni > > chcą "uczcić" (poległych, ale pośrednio także swoją służbę w tych > > jednostkach), a on chciałby zapewne tylko zrozumienia. Oni sądzą, że ta > > słuzba była czymś dobrym, dla Grassa jest czymś co najwyżej neutralnym, a > moze > > nawet i to nie skoro mówi o swej książce jako o spowiedzi. W każdym razie > > > mozna niesprzecznie rozgrzeszać Grassa, nie zgadzając się na łotewskie > > manifestacje, tak jak ja to czynię. > Łotysze bronili swego kraju. Jednak dla Ciebie takie postawienie sprawy jest ni > e > do zaakceptowania, skoro nie zgadzasz się na płynące z tego wnioski. Bo wniosek > jaki płynie z obrony ojczyzny, która została zaatakowana, jest taki, że jest si > ę > bohaterem swej ojczyzny. > W przypadku Niemców w 2WW sprawa wygląda zupełnie inaczej - to ich państwo > zaatakowało cały świat. Owszem bronili oni potem swego państwa, ale nic w tym > nie ma z bohaterstwa, tylko tragizm ich Kluczowe jest to właśnie, że mozna bronić swojego kraju i nie być jego bohaterem- nie będąc w ogóle bohaterem (bo nie jestem pewien, czy bohaterstwo, należyy tak relatywizować do danego narodu, ale jeśli tak to założyć trzeba istnienie powinności obrony Ojczyzny, niezależnie od tego czy rządzi nią dyktator czy nie -bowiem w takim wypadku bohaterstwo to tyle co odważna służba interesom ojczyzny, nie człowieka- w takim wypadku mozna mówić oniemieckich bohaterach wojennych jako spełniających obowiązek obrony ojczyzny, co z kolei zakłada istnienie wspomnianego obowiązku, co z kolei rozgrzesza Grasa, w sposób jaki przedstawiłem). Jeśli broniąc ojczyzny dopuszczam się zbrodni lub służę jakiemuś złu to po prosstu nie jestem bohaterem i tyle. Ani Łotysze ani Grass bohaterami nie byli, większe zastrzeżenia można atoli mieć do tych pierwszych, o ile moje moje wcześniejsze argumenty są dobre. Jednakże jedni i drudzy spełniali jakoś swój obowiązek, czy powinność. Co do argumentu że to Niemcy byli agresorem, to odpowiedż moja musiałaby być powtórzeniem tego co napisałem parę akapitów wyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
beor Re: Postaraj się myśleć 16.08.06, 23:26 Relatywizm. Relatywizm moralny. To powinien być cały komentarz do Twojej wypowiedzi. Relatywizujesz służbę Grassa w Waffen SS ("Intuicyjne jest, że słuzba wymuszona nie zasługuje na potępienie.") Bowiem to co dla Grassa nie zasługuje na potępienie, dla Łotyszy winno być wieczną plamą na honorze (pewnie Bałtowie mają inny honor, inną moralność niż Grass). Jak sam mógłbyś się domyśleć, do Legionów Łotweskich trafiało się nie tylko na ochotnika, ale także z przymusu. [Domyślam się, że teraz podasz następne kryterium odróżniające świętego Grassa od podłych Łotyszy - zaangażowanie w walkę. Bo Grass walczył tak jak Clinton palił trawkę - palił, ale się nie zaciągał, a Łotysze z całym zaangażowaniem stawali przeciw sowietom.] Relatywizujesz też zakłamanie i dwulicowość Grassa. Przez 60 lat z piedestału swego życiorysu i moralnej wyższości oceniał, piętnował zło, przywoływał do porządku ludzi i całe narody. Jak 16 VIII 1961 pisząc do pisarzy w NRDówku "kto o tym milczy, ten jest winny". Jakoś w 1942 tej prawdy jeszcze nie znał, zgłaszając się do Kriegsmarine. Nota bene: w Kriegsmarine walczyłby oczywiście z tymi, którzy zagrażali jego ojczyźnie (chwała mu za to!!!). Zwróć uwagę, że walczyłby o utrzymanie status quo: o UTRZYMANIE DYMIĄCYCH KOMINÓW AUSCHWITZ, o UTRZYMANIE WYZYSKU I MORDÓW PODLUDZI Z RASY SŁOWIAN itd.) Skoro postulujesz by brać pod uwagę intencje (bo do intencji sprowadza się problem "pod przymusem <-> na ochotnika"), to czemu nie rozważasz jaki zysk miałaby III Rzesza ze służby Grassa w Kriegsmarine? Grass broniłby w Kriegsmarine tego co w 1942 stanowiło III Rzeszę: komór gazowych, wyzysku Słowian, znikania z grassowego Gdańska Żydów, zasiedlanej przez rodzinę Eriki Steinbach Gdyni, niemieckiego Paryża, niemieckich Bałkanów, niemieckich stepówna Ukrainie, Generalnej Guberni... Jednym słowem Grass broniłby sWOJEJ oJCZYZNY... Hłe, hłe, hłe... Ciekawe, że Grass ze swej młodości nie zapamiętał obrazów z "akcji na tyłach wroga" dokonywanych zapewne wśród słowiańskiej rasy niewolników (nie dzieli się tym z nami), ale zachował obraz "rasizmu" wśród amerykańskich żołnieży w amerykańskim obozie jenieckim. Trochę to kuriozalne wspomnienia, nie sądzisz. Poza tym trudno uwierzyć, by w "akcjach na tyłach wroga" 17-letni Grass mógł sobie pozwolić na luksus nieświadomości lub choćby na bycie biernym obserwatorem. Skończyłoby się to dla niego baaardzo szybko - pod cienką warstwą ziemi. A tak dożył pięknego wieku w poważaniu u ludzi, świadomy swej wyższości nad niejednym człowiekiem. W końcu Niemiec z Waffen SS to nie byle kto. Z pewnością jest lepszy niż prymitywny Bałt z Waffen SS walczący bezskutecznie o swoją ojczynę, czy amerykański żołnierz walczący nie w swoich wojnach, nie w swoim kraju. Biorąc pod uwagę kolejne ujawniane fakty dotyczące Grassa (BrelinerZeitung: Grass ubiegł publikację akt Stasi o sobie) proponuję zakończyć dyskusję. Strach się bać czego jeszcze możemy się dowiedzieć o moralnym autorytecie Guenterze Grassie, nobliście. Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Postaraj się myśleć 17.08.06, 23:04 Bynajmniej to co piszę to nie relatywizm, po prostu zwracam uwagę na subtelne różnice. Przede wszystkim nie jestem pewien czy potępiam Łotyszy za ich służbę; nie chcę żeby organizowali swoje uroczystości, z powodów o których pisałem. Na pewno nie zamierzam potępiac tych z nich którzy byli brani siłą, ale dotychczas mówiliśmy przede wszystkim o o dobrowolnych ochotnikach. Po drugie bowiem, o tyle o ile były to formacje ochotnicze, sytuacja jest inna niż Grassa, który, raz jeszcze powtórzmy, trafił do SS na skutek poboru, nie własnej woli. Do sytuacji z 1961 roku już się odnosiłem. Argument, że "w 1942 jeszcz tej prawdy nie znał" to demagogia, bo oczy wście, że jeśli mamy 15 lat, to możemy robić głupie rzeczy i naprawdę zazwyczaj miewamy mniejsze czy większe kłopoty ze zrozumieniem czym jest odpowiedzialność, zwłaszcza w jej bardziej "duchowych formach", jako odpowiedzialność za słowa i za gesty. Co do wątku, że Grass broniąc III Rzeszy, bronł obozów itp. , to przypominam, że nie było wtedy pełnej świadomości hitlerowskich zbrodni, a nawet gdyby, to itak sprawa nie byłaby jasna moralnie, bo alternatywą dla wygranej przez III Rzeszę wojny (co oznaczałoby utrwalenie zbrodni) była... przegrana przez III Rzeszę wojna, co z kolei oznaczałoby grożbę dla niemieckiej ludności (np. rodzin żołnierzy), zwłaszcza ze strony "mniej sympatycznych" aliantów, w rodzaju Rosjan, o zbrodniczości których sam pisałeś, by usprawiedliwić Łotyszy. Istniały zatem (niezależne od subiektywnych) racje by wybrać służbę w wojsku. A to, że Niemcy okupowały wówczas całą Europę, nie jest paradoksalnie tak ważne skoro przeciw sobie miały potężną koalicję o wielokrotnie większym potencjale ludzkim i gospodarczym. Kluczową kwestią był konflikt: czy lepiej życzyć zwycięstwa wrogowi, czyli życzyć własnemu narodowi potężnych cierpień i równocześnie końca ludobójstwa, czy starać się chronić fuhrera, ale przede wszystkim własną ojczyznę. Konflikt ten najlepiej wyraził Tomasz Mann: w czasie wojny nadawał on w alianckim radiu audycje dla Niemców, gdzie zdaje się życzył Niemcom klęski. I opinie takie wygłaszał (o ile się nie mylę) zarówno wtedy, gdy Niemcy górowały jak i wtedy, gdy pod niemieckimi bombardowaniami ginęli winni wraz z niewinnymi. I chyba musiał tak czynić bo trudno zmieniać poglądy w zależności od sytuacji na froncie. Po prostu trzeba było wybrać albo ojczyzna ( i fuhrer) albo bezkompromisowe zawierzenie moralności wbrew własnej ojczyźnie. Wcale nieoczywisty wybór. Nawet jednak wszelako , gdyby to Mann miał rację, a niemieccy żołnierze się mylili, to i tak tragizm tej sytuacji może być racją dla wyrozumiałości, nawet dla tych co wybrali źle. Nie musi to jednak usprawiedliwiać pewnych form wysługiwania się fuhrerowi takich jak służba w jednostkach, predestynowanych do popełniania zbrodni. Jeśli chodzi o stosunek Grassa do akcji na tyłach - istotne jest to, że biorąc w nich udział musiał wykonywać rozkazy i tyle (nie miał wyboru). I to jest usprawiedliwienie. A mógł otrzymać takie zadanie, które nie czyniło go odpowiedzialnym za zabicie kogoś, lub w ogóle nie dozwalało na uczestnictwo w jakimś mordzie. O tym nic nie wiemy. Co do cytowanego przez siebie artykułu, musiałbym poznać jego treść. Ale dopóki nie pokaże się, że Grass wiedział o tej mającej nastąpić publikacji i że nawet ona może nie wyjawić całej prawdy, to nie ma podstaw sądzić, że coś zataił. Inny argument, gdyby Grass był w 1944/5 roku był tak perfidny i świadomy swoich zbrodni jak piszesz, to raczej nie przyznałby się do służby tam w kwestionariuszu amerykańskim. I to niezależnie od tego czy byłby nazistą, czy nie. Jako nazista wiedziałby, że w nowej sytuacji nie ma potrzeby ujawniać takich faktów jeśli nie trzeba. Ta sytuacja pokazuje, że młody Grass, byl może naiwny ale prawdomówny. A co do głównego zarzutu:kwestii relatywizmu. Wychodzę po prostu z założenia, że należy być ostrożnym w ocenie postaw Niemców. Gdy pytamy, dlaczego III Rzesza była zbrodnicza i zła nie znajdujemy jednej precyzyjnej odpowiedzi, która wskazywałaby zupełnie jasno na różnicę pomiędzy tym ustrojem, a postępkami innych krajów. Każdy element zła w tym państwie miał już jakiś precedens w polityce państw europejskich. Agresji dokonywano już wcześniej, młodzież z kwiatem u karabina, wierząc w dobrą wojnę, maszerowała już w 1914 roku, obozy koncentracyjne pierwsi zrobili Brytyjczycy, rasizm częściowo też, dyktatorów nauczono się tolerować w Europie. Jeśli coś naprawdę wskazywało na wyjątkowe bestialstwo hitlerowców i ich diabelstwo, to skala zbrodni. Ale o skali przeciętny Niemiec wiedział najmniej, o oświęcimskich krematoriach pewno też. Konkluzja jest taka: trzeba subtelniej wyznaczać granicy winy i niewiny: Grass cokolwiek by nie powiedzieć wstydził się tej służb, skoro nie chciał jej ujawnić. Dziś chce tylko zrozumienia, a nie respekty dla tego okresu w swoim życiu. Łotewscy weterani raczej się nie wstydzą. Nadto większośc z nich to raczej ochotnicy, a Grass nie. Wreszcie by powtórzyć wcześniej zadane pytanie: Jak to jest, że pisząc o Grassie wskazywałeś na nieuchronnośc jego uczestnictwa zbrodni (jako rację dla tego podałeś- fakt powszechnych eksterminacji podczas SS-owskich akcji na tyłach) a ni słowa nie wspomniałeś o podobnej "nieuchronności" odnośnie Łotyszy (skoro eksterminacje były powszechne w SS- to oni pewno też mordowali, a jeśli były jednstki zbrodnicze i niezbrodnicze -jak sugerowałeś, choć brzmi to niewiarygodnie- to dlaczego 10.dywizja Grassa- lub przynajmniej jej oddział (np. Grassa:) też nie mógł należeć do tych "fajnych", na innym forum, przeczytałem, że podobno ci z tej dywizji mieli opinię "szlachetnych"- więc gdyby miało być "dobre" i "złe" Waffen SS, to oni byliby OK). Sądzę, że w SS nie było "dobrych" i "złych" jednostek, ale przymusowa rekrutacja usprawiedliwia. I nie jest tym samym służba na okręcie podwodnym, (jako marynarz), który bądź co bądź prowadzi działania przeciw jednostkom uzbrojonym, lub mogącym być takimi (już w czasie I wojny zbrojono niektóre okręty pasażerskie oraz posługiwano się nimi jako środkami transportu wojskowych materiałów, co sprawiło że ówwczesna Kriegsmarine zaczęła je atakować z nienacka, nie patrząc na cywilów - bo honorowe "aresztowanie okrętu"- ewakuacja cywilów i zatopienie pustego staku, zagrażało z kolei u-bootowi), co służba w jednostce która rozstrzeliwuje bezbronnych cywilów, i stosuje zasady odpowiedzialności zbiorowej. Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Postaraj się myśleć 14.08.06, 13:10 I jeszcze jedno: nietolerowanie nietolerancji nie jest nietolerancją - jest obroną tolerancji. Nie tolerancja jako kwalifikacja moralna czynu, nie jest prostą negacją tolerancji- jest postawą odrzucenia ideału tolerancji. A ideał tolerancji, nie zakłada tolerancji absolutnej, jedynie tolerancję wobec tych, którzy sami, jakoś nas tolerują i dają się tolerować. Nie należy sztucznie rozszerzać zakresu tolerancji, poza tym winna ona być jednak wartością absolutną dla naszego społeczeństwa-mieć prymat nad innymi wartościami-tyle tylko, że w odpowiednio zawężonym rozumieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
pytong1 A czy Piłatowi wolno pisać? 14.08.06, 12:52 Zdecydowanie tak. Tyle tylko, ze nie z pozycji autorytetu moralnego ... Odpowiedz Link Zgłoś
oty77 Re: Postaraj się myśleć 14.08.06, 12:55 1. Grass nie jest 'lewackim autorytetem'. Jest po prostu dobrym pisarzem ("Pełzając rakiem"). 2. Nie dziel literatury na 'lewicową' i 'prawicową' - takiej nie było i nie ma. Jest albo zła, albo dobra - i tyle (o Grassie w pozytywach wypowiadał się np. Ernst Juenger - jeśli nie wiesz, kto to, tym gorzej, choć to smutne. Polecam na początek choćby ostatnie strony posłowia Kunickiego do "Na marmurowych skałach" EJ). Nie przenoś swoich preferencji politycznych na wybory estetyczne... (Picasso był zły, bo komunista, Evola jako futurysta - OK. Ja uważam, że obaj byli świetni). 3. Waffen SS to nie SS - poczytaj sobie Degrell'a, Williamsona, Sydnora, Bryję-Ledwocha, de Maziere'a czy Sajera. Zastanów się raz potępiasz (Grassa) za udział w SS, raz bynajmniej nie (casus łotewskiej D SS). Bez odbioru. Odpowiedz Link Zgłoś
beor Odzew 14.08.06, 14:38 oty77 napisała: > 3. Waffen SS to nie SS - poczytaj sobie Degrell'a, Williamsona, Sydnora, > Bryję-Ledwocha, de Maziere'a czy Sajera. Zastanów się raz potępiasz (Grassa) > za udział w SS, raz bynajmniej nie (casus łotewskiej D SS). Wiem. Waffen SS to z reguły bardzo dobrze uzbrojone i dobrze wyszkolone jednostki bojowe, zdecydowanie lepsze w walce niż Wermacht. Z reguły zajmowały się walką, nie pełniły funkcji wartowniczych w obozach koncentracyjnych, niekiedy jednak były używane w akcjach ludobójczych, a także same takie akcje przeprowadzały. Najgorszą sławą cieszyła się (zdaje mi się) wspomniana "Prinz Eugene", na którą po zakończeniu wojny urządzono na Bałkanach regularne polowanie, wybijając ją "do nogi". Czy taka znajomość tematu wystarczy? Oczekuję, że stosunek mediów i "europeskich intelektualistów" do noblisty Guentera Grassa (który przez 60 lat ze strachu/wstydu kłamał na temat swojej wojennej historii) będzie taki sam jak stosunek do łotweskich weteranów, którzy co roku są oskarżani o faszyzm i potępiani przez europejską inteligencję, gdy chcą uczcić kolegów którzy polegli broniąc ojczyzny przed sowietami. Albo, że łotewscy weterani składający kwiaty w Rydze będą traktowani z takim samym zrozumieniem i pobłażaniem przez europejską inteligencję, GW i Ciebie, jak Guenter Grass, niemiecki noblista, który przez 60 lat kłamał na temat swojej służby wojskowej w obronie swego zniewolonego przez nazizm kraju. Czy oczekuję zbyt wiele? Przekonamy się już za 3 kwartały na Łotwie. Bądź wtedy w Rydze, śledź prasę polską, niemiecką, europejską. Będziesz? Odpowiedz Link Zgłoś
adam.2x Chlopak 17 lat wcielony na 3 miesiace .... 14.08.06, 07:36 Dobrze jest zachowac proporcje. Odpowiedz Link Zgłoś
krzych.korab Służył rok a nie trzy miesiące i ani razu nie 14.08.06, 08:33 strzelał. Kłamstwo aż piszczy. Odpowiedz Link Zgłoś
jazg1 Do SS przyjmowano tylko ochotników 14.08.06, 09:30 i to nie byle jakich, trzeba się było wykazać aryjskością i zasługami dla NSDAP. I takim gnojkiem jest Grass Odpowiedz Link Zgłoś
warsawstudent Re: Do SS przyjmowano tylko ochotników 14.08.06, 09:53 Ktos tu nieuwaznie czyta artykul. cytat: >>W 1944 r. Waffen SS była tak wykrwawiona, że przyjmowała już nie tylko „rasowo czystych” ochotników. Brała Niemców z poboru, a nawet okupowanych Flamandów czy Ukraińców. W takiej sytuacji jak Grass znalazły się tysiące niemieckich nastolatków.<< Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Do SS przyjmowano tylko ochotników 14.08.06, 10:00 jazg1 napisał: > i to nie byle jakich, trzeba się było wykazać aryjskością i zasługami dla > NSDAP. I takim gnojkiem jest Grass TAk było przed 1944 rokiem, ale nie wtedy kiedy wzięli Grassa. Odpowiedz Link Zgłoś
wlalos Re: Do SS przyjmowano tylko ochotników 14.08.06, 11:16 Grass nie był członkiem SS, lecz służył w oddziałach wojskowych Waffen-SS. Do Waffen-SS można było trafić z poboru, a także nie trzeba było być szczególnie czystym rasowo. Były całle dywizje cudzoziemskie, np. osławiona ukraińska SS-Galizien. Odpowiedz Link Zgłoś
wysokiktos upadek autorytetow 14.08.06, 07:39 czyli jak rodzi sie postep wspolczesnej cywilizacji Odpowiedz Link Zgłoś
qbba77 Re: upadek autorytetow 14.08.06, 08:04 jaki upadek? a papież nie był w hitler jugen?! Odpowiedz Link Zgłoś
meritum3 Re: upadek autorytetow 14.08.06, 08:15 qbba77 napisał: > jaki upadek? a papież nie był w hitler jugen?! Nie tylko skoro przebywał w razem z Grasem w tym samym obozie MUSIAŁ BYĆ TAKŻE W SS może jednak ujawni swój numer ss-mański Odpowiedz Link Zgłoś
galba Kompromituje go kłamstwo a nie służba w SS 14.08.06, 07:44 Nie jest kompromitująca służba w Waffen SS lecz fakt, że przez kilkadziesiąt lat, by pozować na autorytet, kłamał w tej sprawie. > teraz kundle będą szczekać. niech wszelkie prawicowe oszołomy wytłumaczą sie z > tego co robili za czasów komuny. odwaga staniała i to bardzo Proszę bardzo: za komuny chodziłem do szkoły podstawowej. Do Waffen SS się tam nie zapisałem. Odpowiedz Link Zgłoś
e150 Re: Galba 14.08.06, 07:56 Galba - z rożnych zdarzen w moim życiu pamietam, że najbardziej radykalna była tzw. trzecia linia albo wrecz zwykli gapie. To oni najostrzej krzyczeli i ferowali od razu wyroki. Konformisci i cykory błyskawicznie przeradzały się w radykałow. I tak jest cały czas. Bo zródła obu tych skrajnych postaw są takie same. Lek przed sobą. Lęk przed światem, życiem, zmianami, stabilizacją w życiu. Więc nie pieprz jak połamany. Patrz jaka była sytuacja. Akurat ty samą prawde piszesz w swom blogu - czytałem, prawda, prawda, gów.. prawda. galba napisał: > Proszę bardzo: za komuny chodziłem do szkoły podstawowej. Do Waffen SS się tam > nie zapisałem. > Odpowiedz Link Zgłoś
qbba77 Re: Kompromituje go kłamstwo a nie służba w SS 14.08.06, 08:14 zatajenie prawdy to nie jest kłamstwo, tym bardziej, że z własnej woli, bez nacisków przyznał się do "winy".... Odpowiedz Link Zgłoś
werbus Re: Kompromituje go kłamstwo a nie służba w SS 14.08.06, 09:38 Zaczęło się palić koło życi i uprzedził podanie tej wiadomości.Żaden autorytet moralny,esesmańska normalna ŚWINIA.Nad czym tu dyskutować. qbba77 napisał: > zatajenie prawdy to nie jest kłamstwo, tym bardziej, że z własnej woli, bez > nacisków przyznał się do "winy".... Odpowiedz Link Zgłoś
government Re: Kompromituje go kłamstwo a nie służba w SS 14.08.06, 08:20 galba napisał: > Nie jest kompromitująca służba w Waffen SS lecz fakt, że przez kilkadziesiąt > lat, by pozować na autorytet, kłamał w tej sprawie. DOKŁADNIE!!! Odpowiedz Link Zgłoś
krzych.korab Służba w bandyckim SS nie kompromituję ? SBekom 14.08.06, 08:24 też dalibyście spokój ?. Odpowiedz Link Zgłoś
gosciu_z_niemiec Re: Kompromituje go kłamstwo a nie służba w SS 14.08.06, 09:00 galba napisał: > Proszę bardzo: za komuny chodziłem do szkoły podstawowej. Do Waffen SS się > tam nie zapisałem. Na pochody pierwszomajowe oczywiscie nie chodziles. Nie zapisales sie do zadnej organizacji, jak ZSM czy czerwone harcerstwo. Nie glosiles referatow o wspanialosci socjalizmu na wychowaniu obywatelskim czy innych bzdetach. Nie rypales klamstw na pamiec, nie pisales grzecznie klasowek z falszowanej historii. Nie spiewales Miedzynarodowki na okolicznosciowych apelach. Nie zakladales bialej koszuli na akademie ku czci i chwale. A twoi starsi bracia czy koledzy, krewni czy sasiedzi nie maszerowali grzecznie przed komisje poborowe LWP, a niektorzy z nich nie siedzieli na czolgach czy ciezarowkach jadacych w 1968 pacyfikowac Czechoslowacje. Nie salutowali grzecznie politrukom, nie skandowali sloganow ku chwale. A moze nie mozna tego porownywac? Moze wieksze zlo usprawiedliwia mniejsze zlo a wiekszy bandytyzm usprawiedliwia mniejszy? No tak, odmowa marszu w pochodzie pierwszomajowym oznaczala strate kielbaski i setki wodki za darmo, za odmowe udzialu w akademii ku czci obcinano premie, za odmowe sluzby w LWP pakowano do pudla na dwa lata, ale za odmowe sluzby Fuehrerowi stawiano mlodych Niemcow pod sciana. Dlatego galba uwaza, ze Niemcy mieli sie dac rozstrzelac ale kielbaski i wodki nie mozna bylo przepuscic, w koncu to normalne potrzeby czlowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
falo-chron Re: Kompromituje go kłamstwo a nie służba w SS 14.08.06, 09:14 Popieram ten tok myślenia. Nic nie jest białe lub czarne - wszystko ma domieszkę szarości i zgniłej zieleni. Ale oczywiście najwięcej krzyczą zawsze ci, co mają najmniejsze pojęcie - lub po prostu są ... nie dość mądrzy. Ja na całe szczeście jestem na tyle jeszcze młody by 2WŚ a także pacyfikacji Czechosłowaci nie pamiętać, i z tego tytułu twierdzę, że nie nam oceniać ludzi tamtych czasów. Człowiek musi się umieć znaleźć w kazdej sytuacji w jaką wrzucił go los i czas. Za PRLu ludzie żyli tak jak żyli - i robili tak jak pisze moj przewdmówca. To samo tyczy się okresów 2WŚ. Trzeba w jakiś sposób przystosować się do zaistniałych realiów. Bo kto zna przyszłość? Nikt. Oczywiście jakby każdy wiedział że komuna upadnie, że PRL upadnie, że Hitler przegra , że ... i wiele więcej - to decyzje i wybory ludzkie byłyby zgoła odmienne. Dlatego nikomu z nas teraz żyjących i patrzących na różne rzeczy z perspektywy czasu i historii nie wolno (po prostu nie mamy do tego prawa) oceniać ludzi, którzy tej perspektywy znać nie mogli. Dziś my też mamy swoje sprawy, podejmujemy swoje decyzje. Bracia K. tworzą nam IVRP - kto wie co z tego wyjdzie? Może za 20 lat ktoś inny powie, że ten kto służył dla IVRP okrył się hańbą - bo tak nas oceni VRP. I wtedy ci wszyscy pyskacze co dziś z takim lekkim sercem wyrokują sami będą skomleć i sie tłumaczyć. Pozdrawiam i życze wszystkim rozwagi, dystansu i normalności. Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz A co zlego bylo w chodzeniu na pochody 1 majowe ? 14.08.06, 09:59 Byly tlumy ludzi, orkiestry, lody, balony, chorągiewki. Dzieci to uwielbiają. Wieczorem pokazy filmowe. Wszystko w imię slawienia etosu klasy robotniczej. Dziś zamożnym się to nie podoba a roboli spychają do rynsztoka by ich kosztem zarabiać kasę poprzez zaniżanie należnych uposażeń. Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: SS to prawie nasze SB. Tylko ochotnicy, spraw 14.08.06, 10:15 SS to "prawie" SB?? Mam prośbę, jeśli nie masz własnego mózgu, to pożycz od kogoś, albo najlepiej od razu dwa, na zapas. Odpowiedz Link Zgłoś
krzych.korab I nie ma to nic wpólnego z pochodami 1 majowymi 14.08.06, 10:02 Tak a propo, nie chodziłem i nikt mnie nie karał. Odpowiedz Link Zgłoś
pytong1 Są pewne granice relatywizacji ... 14.08.06, 10:06 Oczywiście można próbowac zrelatywizować wszystko. Doskonałym przykładem jest tutaj (prowadzona w obecnej dyskusji) próba zrównywania słuzby w Hitllerjugend oraz w Waffen-SS. Klasyczny chwyt "umoczonych", którzy zazwyczaj usiłuja wmówic ogółowi, że "wszyscy byliśmy umoczeni". Po pierwsze-nire wszyscy, po drugie- istniały zasadnicze różnice w stopniu "umoczenia". Zupełnie czym innym jest udział w masowej organizacji do której przynależnośc miała charakter przymusowy (Hitlerjugend) czy służba w odziałach w ramach powszechnego poboru (Wehrmacht) a czym innym- ochotnicza służba w elitarnych oddziałach typu Waffen-SS ... To troszke tak jak gdyby poównywać członkowstwo w reżimowym, nie ma co ukrywać, harcerstwie z pracą w UB ... Różnica jest jak się wydaje dość ewidentna, jak jednak widać-nie dla wszsystkich .... Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Są pewne granice relatywizacji ... 14.08.06, 10:12 pytong1 napisał: > Oczywiście można próbowac zrelatywizować wszystko. Doskonałym przykładem jest t > utaj (prowadzona w obecnej dyskusji) próba zrównywania słuzby w Hitllerjugend o > raz w Waffen-SS. Klasyczny chwyt "umoczonych", którzy zazwyczaj usiłuja wmówic > ogółowi, że "wszyscy byliśmy umoczeni". Po pierwsze-nire wszyscy, po drugie- is > tniały zasadnicze różnice w stopniu "umoczenia". Zupełnie czym innym jest udzia > ł w masowej organizacji do której przynależnośc miała charakter przymusowy (Hit > lerjugend) czy służba w odziałach w ramach powszechnego poboru (Wehrmacht) a cz > ym innym- ochotnicza służba w elitarnych oddziałach typu Waffen-SS ... > To troszke tak jak gdyby poównywać członkowstwo w reżimowym, nie ma co ukrywać, > harcerstwie z pracą w UB ... Różnica jest jak się wydaje dość ewidentna, jak j > ednak widać-nie dla wszsystkich .... > > > Ależ zrozum wreszcie do diabła, że Grass nie wstąpił do SS dobrowolnie, też trafił tam z przymusu. Ta wersja póki co nie została zakwestionowana. Zatem jesłi różnica (między losem Ratzingera a Grassa) miałaby polegać odróżnieniu służby dobrowolnej od przymusowej, to mozna powiedzieć że obaj panowie służyli z przymusu, nie ma więc w ich postępowaniu żadnej różnicy, przynajmniej w tym aspekcie. Nawiasem mówiąc, żadnych innych istotnych różnic też chyba nie ma, o czym piszę post dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
pytong1 Re: Są pewne granice relatywizacji ... 14.08.06, 10:28 Po pierwsze: do Waffen -SS nie dało sie wstapić z przymusu- to była z założenia formacja dla elit a nie przymusowy pobór. Po drugie Grass sam przyznał, że trafił tam na ochotnika a jego wyjasnienia dotyczą jedynie tego, że "ani razu nie wystrzelił" Proszę, czytaj ze zrozumieniem... PS. Rozumiem, że fakty nie zawsze muszą być miłe ale z rzeczywistością trudno dyskutowac ... Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz W końcowym okresie wojny do SS brano z poboru. 14.08.06, 11:14 Robiono tak nawet jeszcze wcześniej. Z braku poborowych nawet wlączano m. in. przestępców - klusowników siedzących do tej pory w obozach koncetracyjnych - do specjalnych jednostek "rehabilitacyjnych", czegoś w rodzaju karnych batalionów. Ludzie, którzy o tym nie wiedzą (jak również o innych podstawowych faktach historycznych) powinni się nieco podszkolić zanim zabiorą publicznie glos. Odpowiedz Link Zgłoś
cozano Re: Są pewne granice relatywizacji ... 14.08.06, 11:18 Co do faktow. Miedzy 1943 a 1945 liczba niemieckich zolnierzy spadla z 9,4 do 7,8 miliona, natomiast liczba czlonkow Waffen-SS zwiekszyla sie z 450 tys do 830 tys, czyli ponad 10% zolnierzy bylo w Waffen-SS. Trudno zatem mowic, ze w ostatnim okresie wojny Waffen-SS byla formacja elitana. Odpowiedz Link Zgłoś
konrad.ludwik02 Re: Elitaryzm w tym okresie polegał na najlepszym 14.08.06, 11:26 ... uzbrojeniu, wyposażeniu, wikcie (słynna SS-mańska czekolada!) formacji Waffen SS! Odpowiedz Link Zgłoś
falo-chron Re: Są pewne granice relatywizacji ... 14.08.06, 11:31 Sprawa pierwsza - jak sie Niemcom hitlerowskim na łeb wszystko waliło, to dla nich już było bez różnicy kto jest w W-SS, byleby było. Stąd potwierdzenie znajduje wersja pisarza, że choć nie miał zamiaru tam trafić - w istocie został wcielony do tej jednostki. Druga sprawa to kwestia przebiegu służby i "strzelania". Tutaj dyskusja jest mało sensowna - ponieważ szczegółów przebiegu jego służby w W-SS nie znamy a argumentowanie że "nie umiem sobie wyobrazić roku służby bez oddania strzału" równie dobrze moge skontrować tym "że bardzo dobrze mogę sobie wyobrazić jak odbyć rok słuzby - nawet na wojnie i nie strzelać". Kwestia interpretacji. Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Są pewne granice relatywizacji ... 14.08.06, 13:21 pytong1 napisał: > Po pierwsze: > do Waffen -SS nie dało sie wstapić z przymusu- to była z założenia formacja dla > elit a nie przymusowy pobór. > Po drugie Grass sam przyznał, że trafił tam na ochotnika a jego wyjasnienia dot > yczą jedynie tego, że "ani razu nie wystrzelił" Proszę, czytaj ze zrozumieniem > ... > > PS. Rozumiem, że fakty nie zawsze muszą być miłe ale z rzeczywistością trudno d > yskutowac ... Oto fragmenty artykułu, który komentujemy: Wcześniej pisarz bezskutecznie usiłował zaciągnąć się ochotniczo na pokład niemieckiej łodzi podwodnej. Podkreśla, że do Waffen SS został wcielony bez własnej woli. W 1944 r. Waffen SS była tak wykrwawiona, że przyjmowała już nie tylko „rasowo czystych” ochotników. Brała Niemców z poboru, a nawet okupowanych Flamandów czy Ukraińców. W takiej sytuacji jak Grass znalazły się tysiące niemieckich nastolatków. Tyle artykuł chyba jednak nie ja czytam bez zrozumienia -neguje on zarówno,to że Grass wstąpił do Waffen SS na ochotnika, jak i to że nie mógł tego uczynić. Chyba że artykuł lub Grass mówią nieprawdę. Jeśli tak udowodnij. A póki co , sam powoływałeś się na artykuł, który mówi dokładnie coś przeciwnego niż Ty twierdzisz. I jeszcze śmiesz pouczać mnie bym był obiektywny i godził się z przedstawionymi faktami!!! Żałosne!! Czy to Ty nie umiesz czytać? Czy podobnie jak większość naszego prawicowo-rąbniętegospołeczeństwa masz tupet kłamać w żywe oczy by dać ujście swoim resentymentom, w tym przypadku niechęci do dobrego literata? Odpowiedz Link Zgłoś
pytong1 Re: Są pewne granice relatywizacji ... 14.08.06, 13:45 Koledze M16 polecam przede wszystkim lekturę autentycznej wypowiedzi Grassa z Frakkfurte Allgemeine Zeitung, a nie jej streszczenia sporządzonego na zasadzie głuchego telefonu w GW. To a propos udowadniania. Na pytanie dzeinnikarza FAZ "Warum haben Sie sich freiwillig zur Wehrmacht gemeldet? " Grass odpowiedział: "Mir ging es zunächst vor allem darum rauszukommen. Aus der Enge, aus der Familie. Das wollte ich beenden, und deshalb habe ich mich freiwillig gemeldet. Auch das ist ja eine merkwürdige Sache: Ich habe mich gemeldet, mit fünfzehn wohl, und danach den Vorgang als Tatsache vergessen. So ging es vielen meines Jahrgangs: Wir waren im Arbeitsdienst, und auf einmal, ein Jahr später, lag der Einberufungsbefehl auf dem Tisch. Und dann stellte ich vielleicht erst in Dresden fest, es ist die Waffen-SS." PS.A co do stylu wypowiedzi, to przykro mi, że usiłujesz sprowadzić całość naszej dyskusji do jakis emocjonalnych pohukiwań w stylu ... no mniejsza o to. Troszkę więcej dystansu bym koledze proponował. Do innych i do siebie ... Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Są pewne granice relatywizacji ... 14.08.06, 15:31 Powoływałeś, się na artykuł komentowany na tym forum, czyli artykuł polski, i to Ty go nie doczytałeś, próbując mnie jeszcze do tego pouczać i imputując mi nieobiektywność. Nie próbuj więc odrócić kota ogonem, ewidentnie bowiem, to ty zachowałeś się nieobiektywnie i nie starannie, nie przeglądając nawe artykułu, który komentowałeś. Teraz próbujesz to zwalic na gazetę. Dodatkowo, na ile rozumiem ten fragment, to ostatnie dwa jego zdania mówią o znalezieniu się W Waffen-SS na zasadzie niedobrowolnego poboru: o co więc chodzi. Mam także sugestię-oducz się traktować ludzi z góry i sugerować im jakieś emocjonalne uwikłania. Jeśli uważnie przyjrzysz się moim postom, to zobaczysz , że wnikliwość czytelnika łączę ze staranną, może za bardzo rozbudowaną argumentacją. Argumentacją , która ma pewną wartość niezależnie od mojego zaangażowania. Emocje utrudniaja mi wcale formułowania argumentów. I sugerowanie , choćby implicite, że sprowadzam dyskusje do osobistych uraz, jest obrazą dla kogoś, kto jak ja, prawie zawsze dołącza przesłankę do wniosk, równiez w poprzednim poście. Nawet zresztą jeśli błędnie zrozumiałem niemiecki artykuł (którego wcześniej nie znałem), to i tak to co napisałeś wcześniej (zanim ten artykuł przytoczyłeś) dawało mi prawo do ostrej krytyki Twojego Postu. Złośliwość załączyłem dopiero w konkluzji, wcześniej był argument, uzasadniający tę konkluzję. Tyle pro domo sua. Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Kompromituje go kłamstwo a nie służba w SS 14.08.06, 09:45 galba napisał: > Nie jest kompromitująca służba w Waffen SS lecz fakt, że przez kilkadziesiąt > lat, by pozować na autorytet, kłamał w tej sprawie. > > > teraz kundle będą szczekać. niech wszelkie prawicowe oszołomy wytłumaczą > sie z > > tego co robili za czasów komuny. odwaga staniała i to bardzo > > Proszę bardzo: za komuny chodziłem do szkoły podstawowej. Do Waffen SS się tam > nie zapisałem. > Niestty nie rozumiem, na czym miałaby polegać wina Grassa. Zgoda zataił, może nawet kłamiąc faktswojej służby. I co ztego? Byłaby to przewina, gdyby zatajenie dotyczyło jakiegoś szczególnie ohydnego faktu. Ale fkt przynalezności do SS nie był ohydny skoro nie wstąpił tam dobrowolnie. To trochę tak jakby zataił jakieś fakty z życia prywatnego, niezalezne od niego, np. przestępczą działalność członka rodziny, a nawet i to nie bo jego służba nie miała charakteru przestępczego. Mówi się, że stracił prawo do bycia autorytetem bo będąc bezlitosny w wytykaniu innym ich kompromisów z sumieniem, sam poszedł na taki kompromis. Tyle, że Grassowi, o ile się nie mylę, przede wszystkim o kompromisy, które polegają na zapomnieniu o własnej odpowiedzialności za pewne czyny. Tymczasem on sam, za powołanie do SS odpowiedzialny nie był. Reasumując,źle zrobił, że zataił (czy może nawet skłamał). Ale to mały grzech. Gdyby prześwietlić dowolny autorytet moralny znaleźlibyśmy przewiny podobnego kalibru. Poza tym rozliczył się ostatecznie z przeszłością. Odpowiedz Link Zgłoś
meritum3 Re: Wyznana hańba Güntera Grassa 14.08.06, 08:12 Będą musieli przebaczyć i "naszemu" paieżowi bo skoro razem przebywał z G. Grassem w jednym amerykańskim obozie, gdzie nawet jak G. pisze grali w kości a był to obóz dla SS-manów. (SS- manów nie trzymano razem z wermachtem odwrotnie było bo w obozach wermachtu szukali schronienia SS-mani). to sprawa jasna. Rzucam hasło B-XVI ujawnij swój wytatuowany numer. Gras miał odwagę to zrobiś i za to należy mu się szacunek. Przy okazji apel do Wałęsy - Lechu powiedz kto to był BOLEK ?. ( Wałeśa apeluje do Grasa o zrzeczenie się honorowego obywatelstwa Gdańska) Odpowiedz Link Zgłoś
myczkin 28 kwietnia 1943 Kraków 14.08.06, 08:44 28 kwietnia 1943 Krakow, blisko 100 tys. obywateli polskich zglosilo się na ochotnika do formowanej narodowej tzw. galicyjskiej Waffen-SS, dlaczego IPN nie nie ujawnia nazwisk tych osób, dlaczego gen. P. Szandruk ostatni dowódca (Galizien) jest kawalerem krzyża Virtuti Militarii ??? Odpowiedz Link Zgłoś
kuc_szetlandzki Re: 28 kwietnia 1943 Kraków 14.08.06, 08:51 Ależ pisiorstwo wszelkiej maści tudzież inni najprawdziwsi od dzieciństwa budowali IV-tą piaskownicę, zabierali wrogom łopatki tylko jeszcze nie znaleźli "prawdziwego" biografa. Odpowiedz Link Zgłoś
milo32 Re: 28 kwietnia 1943 Kraków 14.08.06, 09:03 General Szandruk zdobyl Krzyz Virtuti Militari w Wojnie Obronnej 1939. Liczebnosc SS-Galizien od czerwca 1943 do maj 1945 nie przekroczyla 22.000 zolniezy i przewazali w niej ukrainscy ochotnicy. Pod koniec wojny do Waffen-SS wcielano na terytorium Rzeszy przymusowo. W ten sposob trafiali tam Kaszubi, Slazacy, Alzatczycy, Luksemburczycy i Tyrolczycy. Z Czterech Panzernych tego sie niesposob dowiedziec. Odpowiedz Link Zgłoś
myczkin Re: 28 kwietnia 1943 Kraków 14.08.06, 09:12 logika 4 pancernych :), a z czytania ze zrozumieniem pała !, przecież pisze wyraźnie zgłosiło się na ochotnika blisko 100 tys. osób w większości obywateli polskich ... Odpowiedz Link Zgłoś
fyrlok Re: 28 kwietnia 1943 Kraków 14.08.06, 14:25 100.000 tylko w oczach pijanego Niemca, widzacego wszystko poczwórnie, hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz Nie sposób się dowiedzieć z 4 pancernych? A skąd 14.08.06, 10:26 wziąl się na wschodzie szeregowy Gustaw Jeleń ? Z poboru wcielony do Wehrmachtu, zdezerterowal na wschodzie, zglosil sie do I Armii WP. Drugi czlonek zalogi czolgu to Jan Kos - wywieziony na Syberię w 1940. Zglosil się na ochotnika do I Armii WP. Trzeci to dowódca Olgierd Jarosz - z rodziny wywiezionej do Rosji po powstaniu styczniowym. Obywatel ZSRR, skierowany jako etniczny Polak do I Armii WP. I obywatel ZSRR - Gruzin Saakaszwili. Potem dochodzi Tomasz Czereśniak - chlop ze wsi Studzianki. Po co ta mieszanka ludzka w jednym czlogu jeśli nie po to intencjonalnie aby pokazać bardzo różne losy Polaków na wschodzie w czasie II Wojny Światowej? To wlasnie dlatego ten film jest bardzo dobry bo oprócz sensacyjnych przygód pokazuje wielki kawal prawdy o tamtych czasach. I dlatego Kaczory nie mogą go dziś strawić. Wolą postawić pomnik antysemickiemu bandycie Ogniowi, któremu przedtem nie udala się kariera w MO. Odpowiedz Link Zgłoś
fyrlok Re: 28 kwietnia 1943 Kraków 14.08.06, 14:23 A dlaczego Morel (polsko-zydowski morderca masowy Slazaków) ma Order Odrodzenia drugiej klasy ? Odpowiedz Link Zgłoś
bergman1 mając 16 lat był dzieckiem. 14.08.06, 09:27 tak wyczytałem a za dziecko odpowiada rodzina. Odpowiedz Link Zgłoś
jazg1 Günter Grass jest zbrodniarzem 14.08.06, 09:28 Kłamie, podobnie jak Clinton, który palił ale się nie zaciągał, a Grass był ssmanem, ale nie strzelał. Do SS przyjmowano wyłącznie ochotników, a Waffen SS ma złą sławę zbrodni, popełnianych przez tę formację. I takim zbrodniarzem jest Grass. Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Günter Grass jest zbrodniarzem 14.08.06, 09:45 Jesteś w stanie powtórzyć to przed sądem? Odpowiedz Link Zgłoś
tormann Re: Wyznana hańba Güntera Grassa 14.08.06, 09:32 Bartos Kohlenbursche wyartykułował wielki problem "Gazety Wyborczej"... Waffen SS - gorzej być nie mogło. I na kogo trafiło? Nie na E. Steinbach, nie na papieża, nie na H. Hupkę, ale właśnie na Grassa, tak bliskiego sercu "Gazety WEyborczej". Odpowiedz Link Zgłoś
jotesz Re: Wyznana hańba Güntera Grassa 14.08.06, 09:37 A Benedykta nikt nie namawia do zdjęcia piuski? Przecież nastolatek Ratzinger był w hitlerjugend! Odpowiedz Link Zgłoś
dagmaranowicka Re: Wyznana hańba Güntera Grassa 14.08.06, 09:43 aloe nie ukrywal tego faktu przez kilkadziesiat lat.HALO! bo o to tu chodzi! Odpowiedz Link Zgłoś
myczkin sam sie przyznal bez bicia i bez Kurskiego 14.08.06, 09:46 ludzie strzeżcie się nawróconych grzeszników :) ps. nie ma nic gorszego jak byli "palacze" którzy zaczęli walczyć ze szkodliwością nałogu palenia Odpowiedz Link Zgłoś
magnusg Przyklad Grassa pokazuje jedno swietnie!!!!!!!!! 14.08.06, 09:47 Jak sie w Niemczech sam nie przyznales do czlonkostwa w SS to nikt o to nie pytal.Tak wygladalo ich rozliczenie z przeszloscia.Nic dziownego, ze tysiace nazistow i SS-manow uszlo jakimkolwiek karom i robilo swietne kariery w Niemczech. Odpowiedz Link Zgłoś
myczkin Re: Przyklad Grassa pokazuje jedno swietnie!!!!!! 14.08.06, 09:50 że ani Rosjanom ani Amerykanom nie zależolo na denazifikacji Niemiec, tylko na robieniu z nimi interesów, bo to pracowity Naród!, Odpowiedz Link Zgłoś
magnusg Re: Przyklad Grassa pokazuje jedno swietnie!!!!!! 14.08.06, 09:53 kiedys byl pracowity-to juz historia. Odpowiedz Link Zgłoś
myczkin Re: Przyklad Grassa pokazuje jedno swietnie!!!!!! 14.08.06, 10:03 po prostu wykorzystali swoje 5 minut w historii, w przeciwieństwie z ... Odpowiedz Link Zgłoś
magnusg Re: Przyklad Grassa pokazuje jedno swietnie!!!!!! 14.08.06, 10:05 w przeciwienstwie z DDR??:) Odpowiedz Link Zgłoś
myczkin Re: Przyklad Grassa pokazuje jedno swietnie!!!!!! 14.08.06, 10:07 padam, leże i kwicze Odpowiedz Link Zgłoś
krzych.korab Nie muszą z tego co zrabowali utrzymają następne 14.08.06, 10:04 pokolenie. Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz Kolejne klamstwo. To w RFN umarzano śledztwa 14.08.06, 10:37 przeciw wielu hitlerowcom i skandalicznie obniżano im kary. W zasięgu wplywów politycznych ZSRR (NRD, Polska etc) ich los byl znacznie gorszy i jeśli już się tam znaleźli to większość stanęla przed sądem. W Polsce byly nawet egzekucje publiczne jak np. Hossa w Oświęcimiu. Odpowiedz Link Zgłoś
pytong1 Co powiedział Grass ... 14.08.06, 10:48 Gdyby ktos był zainteresowany historią Grassa opowiedzianą przez samego zainteresowanego podaję link: www.faz.net/s/RubCF3AEB154CE64960822FA5429A182360/Doc~E405E110A92BE45B7A76B55CF4698239D~ATpl~Ecommon~Sspezial.html A skrótowa historia dywuzji w kórej słuzył: pl.wikipedia.org/wiki/10._Dywizja_Pancerna_SS_Frundsberg Odpowiedz Link Zgłoś
konrad.ludwik02 Re: Wielkie dzięki za oba pouczające linki! 14.08.06, 11:09 Jednak pozwolę sobie zauważyć, że Wikipedia - jako dzieło "prywatnoautorskie" nie jest w pełni wiarygodna - vide hasło "SS", w którym pisze, jakoby RSHA i Gestapo podlegały ... SS! Było przecież diametralnie odwrotnie: RSHA (Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy) podlegały wszystkie formacje policyjne, w tym Gestapo i SS, z tym, że Waffen SS podlegało operacyjnie dowództwu Wehrmachtu. Odpowiedz Link Zgłoś
pytong1 Dyskusja zdaje się odbiegac od tematu .. 14.08.06, 11:14 ... i zmierzac coraz bardziej w stronę akademickiej dysputy miłosnków broni i barwy. Przecież kwestie tego czy innego koloryu munduru w tym wypadku naprawde mają drugorzędne znaczenie... Odpowiedz Link Zgłoś
konrad.ludwik02 Re: Rudolf Höss nie został powieszony publicznie 14.08.06, 10:58 ... choć w Oświęcimiu czekały na tę chwilę dzisiątki tysięcy ludzi. Publicznie powieszony został w Poznaniu Reichsleiter Arthur Geiser; dokonano jeszcze więcej egzekucji publicznych, fotoreportaż jednej z nich, który ukazał się w "Przekroju", wzburzył polską opinię publiczną (pokazano wieszanie kobiet- aufseherek obozowych i zaniechano takich egzekucji. Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz Nier sądzę aby Grass wyfasowal czarny mundur i 14.08.06, 09:53 czapkę z trupią czaszką. Polowy mundur Waffen SS byl normalny feldgrau z kurtką typu panterka w kolorze szarozielonym. Czy w końcowym okresie wojny III Rzeszę bylo stać na mundury wyjściowe dla poborowych ? Wątpliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
myczkin na 100% "nordyka" to on nie wygląda :) 14.08.06, 09:56 powyżej 182 cm to on chyba nie ma, blondyn z niego żaden, to jak on trafil do tej elity, po znajomości :) Odpowiedz Link Zgłoś
grba Waffen SS 14.08.06, 09:55 Obóz zagłady w Bełżcu nosił nazwę: SS-Sonderkomando Belzec lub Dienstelle Belzec der WAFFEN SS Odpowiedz Link Zgłoś
myczkin Re: Waffen SS 14.08.06, 09:58 najciekawsza to jest obsada narodowościowa tego obozu ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Wyznana hańba Güntera Grassa 14.08.06, 09:58 Nie oburza postępowanie neonazistów w Augustowie, których zachowanie jest o tyle karygodne, że ma miejsce wiele lat po tym, jak niemalże wszystkie zbrodnie Hitlera zostały opisane, udokumentowane i udowodnione w kraju najbardziej tą wojną dotkniętym. Nie oburza bierność policji, mimo że wiadomo, że propagowanie treści faszystowskich jest karalne. Bezkarnie można również pokazywać, ile śniegu napadało w Bawarii i pisać antysemickie artykuły do Szczerbca. Można też odsądzić od czci i wiary człowieka, który był zaangażowany w naprawę stosunków polsko-niemieckich i dostał literackiego Nobla za swoją t-w-ó-r-c-z-o-ś-ć, a nie życiorys. I co jest paradoksalne - tego ostatniego domagają się zwykli forumowi gó..arze, którzy sami chętnie założyliby brunatne koszule. Odpowiedz Link Zgłoś
myczkin Re: Wyznana hańba Güntera Grassa 14.08.06, 10:00 o prezydentem Poznania jest nadal Grobelny, za ktorego prezydentury pałowano pedałów w Poznaniu, no i co !!! Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Wyznana hańba Güntera Grassa 14.08.06, 10:02 Też boleję nad tym faktem. I co? Odpowiedz Link Zgłoś
mietowe_loczki Re: Wyznana hańba Güntera Grassa 14.08.06, 10:16 Nie. Jest prawomocny wyrok w tej sprawie. Coś jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś
grunio Służyli w kuchnii 14.08.06, 10:08 W latach 70-tych Niemcy wspominający swą rolę podczas drugiej wojny światowej często podawali, że w wojsku owszem i służyli ale jako pomocnicy kucharza albo jako dobosze w orkiestrze pułkowej. Ciekawe, kto mordował mieszkańców Woli, Ochoty i innych dzielnic Warszawy w czasie Powstania Warszawskiego? Odpowiedz Link Zgłoś
myczkin Re: Służyli w kuchnii 14.08.06, 10:10 ich dowódcą byl niejaki von den Bach-Żelewski Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz Brygada Bronisława Władysławowicza Kamińskiego 14.08.06, 11:06 RONA, brigadefuehrera SS. Za kradzieże i rabunki na wlasne konto Kamiński zostal skazany i prawdopodobnie po wyroku Sądu Wojennego SS w nocy 28/29.VIII.1944, rozstrzelany przez Niemców w Łodzi i tam pochowany jako NN. Brygada niemieckich przestępców Oberfuerhrera SS Oskara Dirlewangera. 19.VI.1945 w miejscowości Altshausen porucznik francuski z Sűreté, Hoffmann, przekazał grabarzowi Hundowi zwłoki do pochowania na lokalnym cmentarzu. Burmistrz Riegel zaś dokonał w miejscowej księdze wpisu: "Oskar Dirlewanger, pułkownik SS, zmarł śmiercią naturalną w miejscowym areszcie o godzinie 19.30". Kampfgruppe "Reinefarth". Grupa składala się z 16 kompanii policji i wielu mniejszych oddzialów pod dowództwem Heinricha-Friedricha Reinefartha - wyższego dowódcy SS i Policji w Kraju Warty. W RFN zwolniony został od odpowiedzialności karnej "z powodu braku wystarczających dowodów winy" - równocześnie przyznano mu najwyższą rentę generalską. Zmarł 7 V 1979 w Westerland na wyspie Sylt. Odpowiedz Link Zgłoś
max_von_alscher Re: Wyznana hańba Güntera Grassa 14.08.06, 10:12 Piszecie o sprawach o ktorych nie macie absolutnie pojecia. Zadzwonilem specjalnie do wujka ze strony ojca, ktory w 1944 roku stanal prze podobna sytuacja, a ktory jednozancznie stwierdzil -nikogo nie wcielano na sile do Waffen SS. Komendy poborowe wprawdzie otrzymywaly dyrektywy ile ochotnikow musza dostarczyc i w rzeczywistosci naciskano na poborowych apelujac do uczuc patriotycznych, necac ich sluzba w elitarnych jednostkach (co w przypadku 17latkow, ktorzy przeszli szkole Hitlerjugend, bylo rzecza latwa) ale zawsze w przypadku zgody poborowy musial podpisac tzw Freiwilligenmeldung (Zgloszenie na ochotnika). Poniewaz moj wujek odmowil podpisania zgody zostal zwyczajnie wcielony do jednostki liniowej a nie podstawiony pod murem jak to niektorzy sugeruja. Najbardziej oburza mnie osobiscie proba wybielenia Waffen SS przez Grassa, organizacji uznanej prze Trybunal Norymberski za zbrodnicza. Czyzby poczatek podwazania zasadnosci wyrokow Trybunalu Norymberskiego ? Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz Gdy poborowy stanąl przed komisją ta podejmowala 14.08.06, 11:25 decyzję gdzie go skierować i wtedy z pewnością padal tekst: "Poborowy, zdolny do slużby liniowej. Poborowy, podpiszcie no się tu." I 17 latek podpisywal. W sumie bylo mu wszystko jedno bo propaganda nazistowska rzecz jasna nie podawala publicznie nieprzyjemnych faktów z praktyki Waffen SS. Wprost przeciwnie, slużbę w tych jednostkach przedstawiano jako wyjątkowy honor. Trzeba by bylo mieć ponadprzecietne rozeznanie by uchylać się i samodzielnie oceniać w tych warunkach mając dopiero 17 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
br61 Re: Wyznana hańba Güntera Grassa 16.08.06, 01:15 "Czyzby poczatek podwazania zasadnosci wyrokow Trybunalu Norymberskiego?" Bardzo mozliwe. Byc moze jest to poczatek dziwnej przemiany katow na ofiary, winnych na niewinnych, glupich na madrych. Takie to , panie swiety, post- modernistyczne myslenie : prawda jest to co MY chcemy uznac za prawde. Odpowiedz Link Zgłoś
br61 Re: Wyznana hańba Güntera Grassa 16.08.06, 01:21 a nawet "co my CHCEMY uznac za prawde". Odpowiedz Link Zgłoś
grba Re: Wyznana hańba Güntera Grassa 14.08.06, 10:11 Poświęciłem kiedyś chwilę i przeczytałem kilka tekstów ze strony organizacji Krew i honor Polska” klonu „Blood and honour”. Po zapoznaniu się z apologią Hitlera uprawianą przez ludzi, którzy podobno są Polakami, chciałbym powiedzieć że: 1. Nie zrozumieli istotnej części ideologii Adolfa Hitlera jaką był antypolonizm i antyslawizm, a ich peany można porównać do śpiewu tyłka na cześć bata, czyli zwyczajny masochizm. 2. Nie pojęli też, że inną ważną częścią topornej ideologii Adolfa Hitlera, był niemniej toporny darwinizm społeczny, który w stosunkach miedzy narodami i ludźmi streszczał się do haseł „słabi muszą zginąć”, „zwycięzca ma zawsze rację”. Jak wiadomo nazizm wraz z jego wodzem Adolfem Hitlerem przegrał, okazał się słaby, a więc dla ideowego nazisty nie powinien mieć racji bytu. Konkludując współczesny nazista to epigon klęski, zwolennik przegranych, katastrofista, który jeżeli chce być w zgodzie z wyznawaną przez siebie ideologią powinien popełnić samobójstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
myczkin darwinizm spoleczny 14.08.06, 10:13 jedź do Szwecji i zakladaj związki zawodowe :) Odpowiedz Link Zgłoś
pytong1 Pomieszanie z poplątaniem ... 14.08.06, 10:13 Wydaje się, że jednak odrobinkę czymś innym jest niemiecki problem współodpowiedzialności za nazim a czym innym polski problem rozliczenia z komunizmem. Przede wszystkim, Niemcy w sposób samodzielny i co nalezy podkreślić- dmokratyczny stworzyli system nazistowski, a następnie masowo go popierali aż do samego końca. Opozycja typu graf von Stauffenberg pojawiła sie dopiero w momencie zbliżającego sie widma klęski Rzeszy. Poza tem Niemcy są głeboko świadomi swej winy i podjęli bardzo radyklane i konretne działania rozwiązujące ten problem (RFN oparta była na trzech D-denazyfikacji, demokratyzacji i demilitaryzacji). Dopiero ostatnnio podejmuje sie próby relatywizowania roli Niemców w II wojnie- głównie na poziomie języka (prosze zauważyć nie mówi sie dzis o udziale Niemców ale hitlerówców w powstaniu warszawskim co jest wierutną bzdurą). W Polsce natomiast sytuacja jest dokładnie odwrotna. Komunizm został nam narzucony siłą i przez kilkadziesiąt lat istniał jedynie dzięki warunkom zewnętrznym, przy biernym co najmniej oporze większości społeczeństwa. poza tem, komunizm polski krzywdził jedynie własnych obywateli a na koniec wreszcie -nie został nawet w symboliczy sposób rozliczony. Aż po dziś dzień ... Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz Niemcy nigdy demokratycznie nie stworzyli systemu 14.08.06, 11:40 nazistowskiego. Rząd z kanclerzem Hitlerem w Republice Weimarskiej zostal formalnie powolany 30.01.1933 nie przez Reichstag lecz przez prezydenta Rzeszy Hindenburga z inspiracji politycznej kliki z udzialem wyższych oficerów Reichswehry po dlugim okresie rządow kanclersko-prezydenckich na podstawie nadzwyczajnych dekretów. NSDAP, choć miala najwięcej poslów, przed powstaniem rządu Hitlera nigdy nie osiąnęla w Reichchstagu większości ponad 50% pozwalającej na powolanie rządu. Większość w Reichstagu osiągnięto po aresztowaniu poslów komunistcznych i wielu SPD znów na podstawie nadzwyczajnego dekretu parafowanego przez Hindenburga po prowokacyjnym podpaleniu Reichstagu przez Goeringa. Odpowiedz Link Zgłoś
konrad.ludwik02 Re: Dopóki nie przeczytam autobiograficznej ... 14.08.06, 10:17 ... książki Güntera Grassa, nie potrafiłbym się wypowiedzieć o jego ewentualnej winie - poza oczywistą winą za dotychczasowe zatajanie swej przeszłości. Po pierwsze, musiałbym wiedzieć, na jakiej zasadzie został wcielony do Waffen SS: czy tak jak ksiądz Kościoła Wyznającego (Bekennende Kirche) Hans-Friedrich Lenz - automatycznie po rozwiązaniu jego jednostki łącznościowej czy innej wehrmachtowskiej lub luftwaffenowskiej, czy też na zasadzie samorzutnego zgłoszenia się? Jak się zachowywał na froncie, dlaczego nie oddał ani jednego strzału do uzbrojonego przeciwnika - co przecież byłoby rzeczą normalną i nie mogłoby zostać uznane za naganne? Czy brał udział w akcjach represyjnych, "antypartyzanckich", pacyfikacjach, egzekucjach? Dopiero ocena tego materiału pozwoliłaby na sformułowanie opinii osobistej, oczywiście - jak zawsze subiektywnej! Poza wszystkim - Günter Grass pozostanie jednak wielkim pisarzem, podobnie jak quislingowiec Knut Hamsun. Odpowiedz Link Zgłoś
grunio Re: Dopóki nie przeczytam autobiograficznej ... 14.08.06, 10:23 Nie zmieni to faktu, że służył w formacji zbrodniczej - chciał, czy nie chciał był towarzyszem broni Dirlewangera. Odpowiedz Link Zgłoś
konrad.ludwik02 Re: Dopóki nie przeczytam autobiograficznej ... 14.08.06, 10:46 No tak, ale jako przynależni do cywilizacji zachodniej - nie uznajemy przecież odpowiedzialności zbiorowej! Trzeba wiedzieć, co G. Grass osobiście robił w tej Waffen SS, aby móc się autorytatywnie o nim wypowiedzieć! Gdyby Grass brał udział w tłumieniu Powstania Warszawskiego w jednostkach Dirlewangera, Reinefahrta, Geibla, Schmidta, nie mówiąc już Mieczysława Kamińskiego - o, to byłoby coś zupełnie innego! Odpowiedz Link Zgłoś
gentile1 Jaki CZARNY mundur ??!!! 14.08.06, 10:55 Imbecyle z GW znowu bredzą jak Piekarski na mękach. Waffen SS używało mundurów feldgrau anie czarnych! czarne nosili tylko członkowie Allgemeine SS Odpowiedz Link Zgłoś
michnischerbeobachter Re: Jaki CZARNY mundur ??!!! 14.08.06, 11:09 No właśnie: images.google.pl/imgres? imgurl=www.diggerhistory.info/images/uniforms4/Waffen- SS.jpg&imgrefurl=www.diggerhistory.info/pages- uniforms/germany.htm&h=1204&w=1006&sz=252&hl=pl&start=1&tbnid=o3Nmd- kB21f0UM:&tbnh=150&tbnw=125&prev=/images%3Fq%3Dwaffen%2Bss%26svnum%3D10%26hl% 3Dpl%26lr%3D%26sa%3DG Odpowiedz Link Zgłoś
konrad.ludwik02 Re: Jaki CZARNY mundur ??!!! 14.08.06, 11:22 Mundur wyjściowy (paradny) wszystkich formacji Allgemeine SS był czarny, na czapce trupia czaszka, runy, sztylet "Meine Ehre heißt Treue!" Waffen SS rzecz jasna wojował w "panterkach" znanych z Powstania Warszawskiego, bo w zdobycznych chodzili żołnierze "Zośki"; były one raczej koloru khakki, aniżeli Feldgrau; pancerniacy Waffen SS mieli czarne pancerniackie ubiory, Totenkofverbände - czyli strażnicy w kacetach - też czarne, ale w kacetach, które przecież podlegały SS, było też wielu ludzi z Waffen SS, najczęściej ozdrowieńców. Odpowiedz Link Zgłoś
michnischerbeobachter Re: Jaki CZARNY mundur ??!!! 14.08.06, 11:48 Allgemeine to jedno a Waffen SS były jednostkami bojowymi. Mundury polowe były w kolorze feldgrau www.zeugwart.de/shopE/ Na mudndur polowy zakładano dwustronną tarnjacke (kurtke w kamuflażu o wielu wzorach). Na zewnatrz wykładano jedynie patki kołnierza z runami. Kurtki nie były jednolite a na pewno nie były w kolorze khaki, takiego używału wojska anglosaskie. Żadne regularne jednostki frontowe oprócz oczywiście załóg wozów pancernych nie nosiły czarnych mundurów. W zwiazku z tym pisanie o tym ze Grass- w nim paradował jest bzdetem typowym dla GW-niarzy Odpowiedz Link Zgłoś
konrad.ludwik02 Re: Jaki CZARNY mundur ??!!! 14.08.06, 12:29 Racja - panterki miały niewielkie elementy khaki, raczej łaciaty pomarańcz, feldgrau i oliwkowy. Myślę, że opinia o czarnych mundurach wzięła się ze "Stawki większej niż życie" (czy tak jakoś), starsi ludzie mogli zapamiętać paradujących po miastach SS-manów w czarnych mundurach wyjściowych. Jednak insygnia (runy!) zawsze były noszone, na prawym wykładanym kołnierzu! Odpowiedz Link Zgłoś
p.s.j Re: Jaki CZARNY mundur ??!!! 14.08.06, 13:30 Ponadto zamieszanie pogłębiaja wojska pancerne (także Wehrmachtu), które miały czarne mundury polowe, i co gorsza, z trupią czaszką (stanowiącą co prawda w przypadku pancerniaków bezpośrednią kontynuację emblematów kawalerii Prus, ale może się mieszać). Odpowiedz Link Zgłoś
apropag Re: Jaki CZARNY mundur ??!!! 14.08.06, 19:30 Panowie. w ferworze dyskusji zapomnieliscie ze mowicie o Czlowieku Grassie Ktory jest Gdanszczaninem niemcem Pisarzem itd. Dlaczego nie omawiacie tego co napisal, dlaczego nie omawiacie tego ze jednak zdecydowal sie powiedziec ze byl w Wafen SS. Pomyslcie co czuje. Zostalo mu jeszcze pare lat zycia dzieki waszej "przemyslanej "dyskusji moga to byc lata gorzkie. Czy zasluzyl sobie na to. Wczoraj umieral moj przyjaciel Niemiec mial 81 lat Jego wspomnienia z mlodosci dominowal rosyjski Czolg ktory gdy jechal na niego byl wysoki jak wiezowiec.Czy mialem w nim nie widziec Czlowieka? Odpowiedz Link Zgłoś
jjjnjankowski Re: Wyznana hańba Güntera Grassa 14.08.06, 13:14 nie chce mi sie dyskutowac z kurskim co zaznaczam i milkne Odpowiedz Link Zgłoś
fyrlok Re: Wyznana hańba Güntera Grassa 14.08.06, 13:57 > niemiecko-izraelski historyk Michael Wolffsohn. Co za bzdurne i poprostu nie zgadzajace sie okreslenie. To jest Niemiec zydowskiego pochodzenia czyli zydowski Niemiec albo, jesli ktos chce, niemiecki Zyd. Ale nie Izraelczyk itp. (choc prawdopodobnie ma w kieszeni tez izraelski paszport). Ten facet notabene naucza na historie na wyzszej szkole Bundeswehry. Odpowiedz Link Zgłoś
fyrlok Re: Wyznana hańba Güntera Grassa 14.08.06, 14:01 > dodaje żydowski pisarz Ralph Giordano. A to ciekawe, co w tym przypadku jest niby innego ? Dlaczego nie niemiecko-wlosko-"izraelski" pisarz ? :))) Odpowiedz Link Zgłoś
glatzer Waffen SS nigdy nie zostało uznane za zbrodniczą 14.08.06, 20:23 Waffen SS nigdy nie zostało uznane za organizację zbrodniczą! Autor artykułu nie zna dobrze historii. Odpowiedz Link Zgłoś
2560a Re: Gdzie wasze teczki???? 14.08.06, 21:36 No, kurde ,jak te lepsze , zachodnie Niemcy mialy cos lepszego do roboty to robily ale te gorsze , wschodnie ,musialy miec teczke=haka na Grossa.To oni po zjednoczeniu swego IPN nie maja? To oni zamiast teczek do roboty sie zabrali? I zrozum to Szwaba. Terazniejszosc i przyszlosc wazniejsza od przeszlosci? Odpowiedz Link Zgłoś
unicef123 Re: Wyznana hańba Güntera Grassa 14.08.06, 22:21 nareszcie ktoś powiedział o tym ,że : ...no cóż naród , naród jest zawsze manipulowany ..." (były Prez.L.Wałęsa , czy ktoś to poza mną zauważył ? - nie sądzę) Odpowiedz Link Zgłoś
takizenek Niemcy sadza G. Grassa ... 15.08.06, 08:31 ... a u nas w Polsce kryminalista jest wicepremierem a jego kolezanka skazana za oszustwa wyborcze zasiada w Sejmie zeby decydowac o sprawach narodu!!! sa tez i inni... i jakos nikomu to nie przeszkadza, ani Walesie, ani Kurskiemu (znanym polskim moralistom)!!! "Dziwny jest ten swiat...", jak spiewal wielki Marcinkiewicz Odpowiedz Link Zgłoś
amanasunta53 A to ciekawe Grass be a Eryka S. i jej wystawa ok! 15.08.06, 18:11 Przewrotne szwaby! Odpowiedz Link Zgłoś
amanasunta53 Michael Wolffsohn. to ten co ,,polskich obozach . 15.08.06, 18:13 piaał w SDZ? Odpowiedz Link Zgłoś
czesiek47 Re: Wyznana hańba Güntera Grassa 16.08.06, 13:37 Jeżeli chcecie sądzić Grassa. to musicie też Benedykta XVI.Był hitlerowcem z własnej woli, wstąpił do hitlerjungen zafascynowany działalnością Hitlera. Odpowiedz Link Zgłoś