Dodaj do ulubionych

W Warszawie nigdy się nie dorobię

    • gobi03 Wyjeżdżaj i wróć 12.09.06, 03:37
      Stary - niczego nie musisz się pozbywać. Pozostań Polakiem, płać podatki
      Królowej Anglii i żyj szczęśliwie. Jednak kup małą działeczkę w pobliżu miasta
      wojewódzkiego. Na starość wybudujesz tu sobie domek z kominkiem, będziesz
      strzygł żywopłot i kosił trawę, będziesz miał blisko opiekę lekarską i niskie
      koszty utrzymania oraz wysoką emeryturę. Teraz też wielu starszych ludzi tak robi.
    • lolo11 Juz od jakiegos czasu w GW.... 12.09.06, 04:04
      jest duzo wywiadow i namawiania do wyjazdu z kraju. Smiesza mnie te anonimowe
      wywiady. Dzinnikarz GW podajacy sie za "informatyka" nawet nie doszedl do
      prostego wniosku, ze placac 2 tys. miesiecznie kredytu za dom czy wlasnosciowe
      mieszkanie nie bedzie musial placic ponad 1 tys. za wynajem mieszkania. To
      tylko dziennikarz GW moze tak przeliczac a nie informatyk. Gazeto Wyborcza -
      skonczcie z tymi bzdurami. Pleeeeeeeese!!!!!!!!!!!!!
      • dziwak4 W Warszawie nigdy sie nie dorobie 12.09.06, 04:16

        Wydaje mi sie,ze autor artykulu skoro zostaje mu
        miesiecznie 2tys.zl i chce wyjechac aby sie dorobic
        zapomina o tym,ze juz sie dorobil ale guza na mozgu.
        Zawsze uwazalem,ze ludzie pracujacy w komputerach to
        ludzie ograniczeni umyslowo i to patologicznie.
        Wiem cos o tym,bo czasami musze prowadzic z nimi zajecia
        z matematyki czy fizyki i stawiac na koncu pozytywna ocene
        z testu poprostu z litosci.
        :(

        • maxman Re: W Warszawie nigdy sie nie dorobie 12.09.06, 08:29
          Przyjezdzaj do Stanow, moj kolega informatyk z Polski zarabia ok 9 tysiecy
          dolarow i jego zona nie pracuje i wychowoje dwoje dzieci. Po czterech latach
          maja mieszkanie dwa samochody i laptopy co drugi rok nowe a stare wysylaja do
          Polski do rodziny. Ja mam troje dzieci i sam sie zatrudniam a zona podjela nie
          dawno prace bo najmlodszy z naszej rodziny wlasnie skonczyl 10 lat.
          Mamy dom i samochody i laptopy i aparaty cyfrowe najnowszej generacji. Cala
          rodzina ma komorki gdzie miesieczny koszt (piec komorek) 60 dollarow a do Polski
          dzwonimy po 3.5 centa za minute. Do Polski nie jezdzimy bo jest zle
          ustawiona-gory na poludniu a moze na polnocy- kpiny. Zapraszamy co roku nasza
          rodzine oczywiscie nie w czasie wakacji bo LOT rzada $1299 USD za bilet ale po
          wakacjech i bilet kosztuje $400 USD .
          Na urlop spedzamy zawsze w nowym miejscu w tym roku bylismy RPA. Mamy
          oszczednosci nie liczymy na zadna pomoc. Mamy ubezpieczenie i wsanialych
          specjalistow , ktorzy nie biora lapowek, ponadto razem z zona jestesmy
          ubezpieczeni od nieszczesliwych wypadkow na sume 1 milion dolarow kazdy- oplata
          miesieczna 130 dolarow. Tutaj jest prawdziwy kapitalizm i jezeli nie jestes
          mieczakiem to masz normalne zycie.
      • perculator Re: Juz od jakiegos czasu w GW.... 12.09.06, 05:25
        Ty smieszysz ze swoim "Pleee...se" Pisze sie "please"

        I Ty i wiekszosc tych Forumowiczow tutaj nie wiedza co to normalne zycie w
        normalnym kraju. Szkoda wogole cokolwiek z Wami dyskutowac. Cala inteligencja
        wyjechala wiec widac kto pozostal po Waszych zalosnych wypowiedziach.
        "Bohater" artykulu niech wyjezdza jaknajszybciej. Nigdy nie powroci, bo sie z
        reguly po zasmakowaniu normalnosci nie powraca do kraju gdzie wszystko jest na
        opak.

    • 80c51 Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 06:24
      I co? On wyjedzie, inni- młodzi, zdolni - wyjadą. Kto zapłaci za becikowe, renty
      emerytury,...? Ty? Ja zarabiam tu 7kzł brutto. To 'dużo'. A gdzie tam- dużo.
      Samochód- ależ oczywiście. Skończę spłacać za 7 lat. Mieszkanie? Wolne żarty. No
      to może wydaję na 'niewiadomoco'? Gdzie tam. Żarcie, paliwo, ubezpieczenie,
      ubranie, czasem jakaś płyta, internet. Kino- raz na pół roku(!). Państwu
      zostawiam _miesięcznie_ 4500zł (lekko licząc), nie mając z tego _nic_ (jak
      wyjadę, to wydatki państwa nie spadną a wpływy- owszem). Zapłacisz za mnie?
      Zacznij od dziś- służę numerem konta.
      Tu wrócę, oczywiśćie. Na wakacje. Jeśli będą tańsze od tych na Krecie.
    • p_majorek W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 07:38
      7 tysiecy to malo? Na dwie osoby w Warszawie?
      To ile ty chcesz? I jak szybko chcesz splacic ten kredyt? W rok?
      Znam mnostow ludzi, ktorzy ze znacznie mniejszymi pensjami wzieli kredyty i
      splacaja. O takich zarobkach w rodzinie to moga pomarzyc. A jednak sobie radza
      i ciesza sie z tego...
      Ciekawe jak szybko kupisz cos za granica...:)))))
    • micra wszędzie można się "dorobić" 12.09.06, 07:45
      tylko zależy co jest czyim celem - jaki pułap przed sobą stawia. Jeżeli celem
      jest samo "dorobienie się" i to powiedzmy miliona dolarów - to w Warszawie jest
      ciężko, ale i na świecie w dowolnym miejscu globu też nie za wiele łatwiej.

      Jeżeli celem jest normalne życie - myślę, że w Warszawie i w większości dużych
      miast Polski - da się - łatwiej lub trudniej, ale się da. Mówię o pracy w branży
      IT. Co do jednego zgodzę się z bohaterem artykułu - tak, na "Zachodzie" można
      więcej zarobić - tego ukryć się nie da, ale nie wszyscy na "Zachodzie" zarabiają
      - pewnie większość tak, ale znajdą się i życiowi nieudacznicy, którym się to nie
      uda.

      W tej chwili w Warszawie w IT myślę, że można spokojnie rozmawiać o pensjach
      brutto ok. 7-10 tys., ale i więcej - mówię oczywiście o osobach z doświadczeniem.

      Ja akurat w Warszawie bywam z doskoku - na codzień pracuję w domu, używam VPNa
      do połączeń z firmą macierzystą lub firmami, w których coś robimy. Pensji nie
      mam warszawskiej, ale bardzo zbliżoną. Koledzy mają nawet te warszawskie, ale
      cóż, jedni mają więcej, inni mniej. Może i trzeba porównywać się do tych na
      szczycie, ale nie zamierzam z tego robić celu swojego życia. Natomiast za
      pensję, którą dostaje bohater z żoną wspólnie - można utrzymać się spokojnie i
      nie trzeba rozdzierać szat (chyba, że ktoś lubi).

      Dużym plusem wyjazdów na zachód obecnej kadry jest to, że rosną pensje osób
      pracujących w kraju i ten trend mi odpowiada. Natomiast co do perspektyw,
      rozwoju, możliwości - pracując tam, czy tu, są podobne. Tu też trafiają się
      kontrakty globalne, które można zrealizować nie ruszając się poza krzesło w
      mieszkaniu, a doświadczenie jest takie samo.
    • woojtekg Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 07:49
      jak czytam takie artykułu to aż sie we mnie gotuje, ludzie czy wam sie w głowie
      poprzewracało ???
      ja mieszkam ze swoją dziewczyną ( zarabiam jakies 3 tys zł ), pomoc od rodziców
      max 500 zł na miesiąć, mamy mieszkanie na kredyt ( około 900 zł co miesiąc ),
      samochód 9 letni, czyli psujący się i był0 nas stać na wakacje za granicą, stać
      nas zeby chodzić na wesela, nie biedujemy, ale też bez extrawagancji, jak moja
      dziewczyna zacznie zarabiać ( kończy studia ) to będzie nas stać na dzieci,
      więc nie piszcie takich bzdur, że za 7 tys w wawie nie da sież zbudować rodziny

      p.s

      mieszkam we wrocławiu, więc wcale nie jest tak tanio
      • maxman Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 08:26
        Przyjezdzaj do Stanow, moj kolega informatyk z Polski zarabia ok 9 tysiecy
        dolarow i jego zona nie pracuje i wychowoje dwoje dzieci. Po czterech latach
        maja mieszkanie dwa samochody i laptopy co drugi rok nowe a stare wysylaja do
        Polski do rodziny. Ja mam troje dzieci i sam sie zatrudniam a zona podjela nie
        dawno prace bo najmlodszy z naszej rodziny wlasnie skonczyl 10 lat.
        Mamy dom i samochody i laptopy i aparaty cyfrowe najnowszej generacji. Cala
        rodzina ma komorki gdzie miesieczny koszt (piec komorek) 60 dollarow a do Polski
        dzwonimy po 3.5 centa za minute. Do Polski nie jezdzimy bo jest zle
        ustawiona-gory na poludniu a moze na polnocy- kpiny. Zapraszamy co roku nasza
        rodzine oczywiscie nie w czasie wakacji bo LOT rzada $1299 USD za bilet ale po
        wakacjech i bilet kosztuje $400 USD .
        Na urlop spedzamy zawsze w nowym miejscu w tym roku bylismy RPA. Mamy
        oszczednosci nie liczymy na zadna pomoc. Mamy ubezpieczenie i wsanialych
        specjalistow , ktorzy nie biora lapowek, ponadto razem z zona jestesmy
        ubezpieczeni od nieszczesliwych wypadkow na sume 1 milion dolarow kazdy- oplata
        miesieczna 130 dolarow. Tutaj jest prawdziwy kapitalizm i jezeli nie jestes
        mieczakiem to masz normalne zycie.
      • klaranyc Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 13.09.06, 14:42
        Wydajesz pieniądze na wakacje, a od rodziców bieżesz jałmużnę? Wstyd!
    • slaynes Szok 12.09.06, 07:59
      Facet zarabia 7 tys. miesiecznie, stac go na wszelakiego zabawe i jeszcze moze
      odlozyc 2 tys. miesiecznie szok! wiekszosc z nas o czyms takim moze tylko
      pomazyc, ja odkladam 200 miesiecznie tylko ze wiem po co... To ze ty odkladajac
      2000 pln miesiecznie przez 10 lat nie potrafisz pomyslec o swoim interesie i
      boisz sie bezrobocia w wieku 50 lat naprawde nie wymaga zadnego komentarza.
      Zarabiam 1000 na reke, mieszkam z rodzicami, moja sytuacja jest nieporownywalnie
      gorsza od twojej in jak widac nasze myslenie jest zupelnie inne... Ja mysle o
      tym jak zostac pracodawca, a ty jak sie dorobic pracujac.
      Masakra!


      Slayne's Propaganda Office
    • darkle To niestety prawda 12.09.06, 08:04
      Zgadza się, w tym skorumpowanym kraju traci się czas... Kto tylko może to stąd
      ucieka. Zostaną tylko szczury i komunistyczno-solidaruchowa mieszanka złodziei
      z okrągłego stołu, którzy wszystko co w tym kraju było, rozdysponowali juz
      między sobą. Wstyd że jestem polakiem, ale niestety tego nie da się zmienić.
      Dzięki polskim "elitom" czyli bandzie złodziei i oszustów o bandyckim
      rodowodzie polska ma taką pozycję w świecie jaką ma... A jeszcze nie dawno
      polacy śmiali się z rumunów podpłwywających niby do chleba szybciej niz
      łabędzie. Dzięki "udanej" transformacji ustrojowej i gospodarczej (nowy cud nad
      wisłą :-)) teraz Rumuni opowiadają takie dowcipy o polakach
      • tuli_pan a ja mam gdzies 12.09.06, 08:09
        kraj w ktorym zima trwa 7-8 miesiecy
    • aretah Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 08:14
      a ja w tym miesiącu zarobiłam 1200 złotych. I tez muszę zapłacic za mieszkanie,
      i tez muszę za cos zyć. Na wyjścia do knajp, kin, teatrów mnie nie stac...
      • asdffdsa4 Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 23:45
        Zuch dziewczyna, że nie bredzisz o wypieraniu się Polski jak autor. Trzymam kciuki za Ciebie.
    • rafal_sobczynski W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 08:19
      Ale bzdura. Najlepsze jest to :

      "Stalibyśmy się aspołeczni, z rodzicami widywalibyśmy się tylko na święta,
      przestali im pomagać finansowo, odmawiali na każde zaproszenie typu ślub-wesele."
      - wiekszość ludzi tak żyje, jak można być aspołecznym żyjac jak wiekszość
      społeczeństwa, pomagać rodzicom finansowo to bajka

      No rzeczywiście bardzo smutne, bardzo bardzo smutne.. tylko 7 tysiecy. No to
      starcza na chleb ledwie. A co mają powiedzieć inni, te ledwie pewno z 80% którzy
      łącznie do puli wkładaja do 2-3 tys? Wyszło by na to, że aby nie byli aspołeczni
      musieliby głodować i jeździć na wesela:P No bo przecież jak można wytrzymać bez
      rozrywek i obiadów na mieście? A jednak wiekszość ludzi tak żyje. A stwierdzenie
      że małe miasta mniej wypalają to tak jak powiedzieć ze drewno pali sie dobrze na
      śląsku,a na pomorzu nie.
    • maxman W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 08:26
      Przyjezdzaj do Stanow, moj kolega informatyk z Polski zarabia ok 9 tysiecy
      dolarow i jego zona nie pracuje i wychowoje dwoje dzieci. Po czterech latach
      maja mieszkanie dwa samochody i laptopy co drugi rok nowe a stare wysylaja do
      Polski do rodziny. Ja mam troje dzieci i sam sie zatrudniam a zona podjela nie
      dawno prace bo najmlodszy z naszej rodziny wlasnie skonczyl 10 lat.
      Mamy dom i samochody i laptopy i aparaty cyfrowe najnowszej generacji. Cala
      rodzina ma komorki gdzie miesieczny koszt (piec komorek) 60 dollarow a do Polski
      dzwonimy po 3.5 centa za minute. Do Polski nie jezdzimy bo jest zle
      ustawiona-gory na poludniu a moze na polnocy- kpiny. Zapraszamy co roku nasza
      rodzine oczywiscie nie w czasie wakacji bo LOT rzada $1299 USD za bilet ale po
      wakacjech i bilet kosztuje $400 USD .
      Na urlop spedzamy zawsze w nowym miejscu w tym roku bylismy RPA. Mamy
      oszczednosci nie liczymy na zadna pomoc. Mamy ubezpieczenie i wsanialych
      specjalistow , ktorzy nie biora lapowek, ponadto razem z zona jestesmy
      ubezpieczeni od nieszczesliwych wypadkow na sume 1 milion dolarow kazdy- oplata
      miesieczna 130 dolarow. Tutaj jest prawdziwy kapitalizm i jezeli nie jestes
      mieczakiem to masz normalne zycie.
    • p26 W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 08:39
      A co mają powiedzieć ci z mniejszego miasta co mają razem na rękę 3000 PL???
      Też żadnej przyszłości bo ceny utrzymania mniejsze ale i zarobki mniejsze.
      Mieszkanie w rzeszowie to około 180.000 - 250.000 tyś złotych. W sumie tak jak
      autor tego artykulu też zastanawiam się nad wyjazdem. Jestem prawie
      zdecydowany. Pracę bym miał sobie jak załatwić jeszcze przed wyjazdem. Wyjazd
      wstępnie - wiosna 2007. Pozdrawima wszystkich emigrantów.
    • cwalineczka1 podobna sytuacja, częstochowa 12.09.06, 08:47
      Czytając artykuł miałem wrażenie jakbym sam go pisał.
      Jestem w tym samym wieku i też pracuje jako informatyk, tyle że w Częstochowie.
      Zarabiam 1500-2000 na rękę, czasami dorabiam - praca bez umowy w małej firmie. Próbuje nie myśleć o emeryturze...
      Spotykam się z dziewczyną, chcemy założyć rodzinę - normalna sprawa.
      Ona kończy studia, będzie zarabiać pewnie około 1000.

      Jak na Częstochowskie realia to i tak nieźle - będzie nas stać na wynajęcie, opłaty i jedenie. Może nawet czasami pojedziemy na wakacje. Ale to czasami.
      O kredycie na mieszkanie nie ma co marzyć - brak zabezpieczenia, stałej pracy.
      Myślę że mógłym zmienić prace na lepszą - coś tam portafie, ale w mojej branży to góra 3000.

      Jednym słowem na życie we dwoje wystarczy, ale chcielibyśmy kiedyś mieć dziecko.

      Lubie Polskę. Podoba mi się życie tutaj. Mam znajomych, rodzinę. Nie chce wyjeźdzać.

      Siostra siedzi już od roku za granicą, ciągnie mnie. Wizją stałej pracy, wysokich zarobków, szansa na emeryturę i spokojną starością. Trudno mi nie przyznać jej racji. Próbuję się kłucić, ale brak mi argumentów.

      Dlaczego nie wyjeźdzam ? Nie wiem.

      Nie ochodzi o to że czekam na zmiany. Wiem że nic się nie zmieni, będzie coraz gorzej. Coraz wyższe podatki, ceny. Zarobki stoją w miejscu. Sami wiecie.

      pozdrawiam
      Michał
      michal@kaczka.com
      • asdffdsa4 Re: podobna sytuacja, częstochowa 12.09.06, 23:42
        > Jednym słowem na życie we dwoje wystarczy, ale chcielibyśmy kiedyś mieć dziecko

        A ja marzę, żeby mieć 106 dzieci. A jakoś nikt nie chce mi dać pieniędzy na ich utrzymanie.

        > Nie ochodzi o to że czekam na zmiany. Wiem że nic się nie zmieni, będzie coraz
        > gorzej. Coraz wyższe podatki, ceny. Zarobki stoją w miejscu. Sami wiecie.

        Ciesz się, że w Nigerii nie pracujesz w kopalni.
    • pilot2006 W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 08:49
      masz rację!!!!.gdybym był młodszy zrobiłbym to samo ( mam znajomych w
      N.Zelandii - tam jest normalnie)a taki co napisał to powyżej powinien zdjąc nie
      czapkę ale moherowy beret z głowy przed Toba!!!.Powodzenia i....nie prześpij
      swojej szansy
    • jacek.sygula bigos polecam całotygodniowy i zero przyjemności 12.09.06, 09:00
      co daje oszczędności na poziomie 2500 - 3000 zł

      i nie płacz, że nie masz jak nie umiesz oszczędzać - wielu ludzi w Polsce w
      ogóle nic nie może zaoszczędzić, nie mówiąc o tym, że nie mają co da garnka
      włożyć :(
      więc jak Ci tu xle to oczywiście wyjedź, ale pamietajże 1000 zł tutaj i 1000
      funtów w Anglii ma tę samą siłę nabywcżą i tam też będziesz klepał biedę
      • kacka3 Nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać 12.09.06, 09:13
        Trzeba sobie uświadomić jedną prawdę, że niestety w Polsce człowiek nie jest
        odpowiednio wynagradzany i doceniany za wykształcenie, zdolności twórcze, wkład
        pracy itp., itd. Co ma powiedzieć autor kilkunastu książek, humanista, który
        nigdy się nie dorobi, jeśli wydawnictwa płacą mu tantiemy po 10-15% od ceny
        produkcji jednego egzemplarza? Akurat opuszczenie kraju w przypadku polonisty
        równa się całkowitej zmianie zawodu. A dlaczego ma jechać gdzieś za chlebem,
        jeżeli chce pisać w swoim języku i ma takie a nie inne zamiłowania? Tak więc
        biedny humanista zmaga się z wrogim żywiołem, ucząc w państwowej szkole,
        redagując teksty itp., itd. I dostaje za to wszystko niewiele ponad 2.000 zł.
        Nie twierdzę, że informatycy nie powinni zarobić, ale... Właśnie, jeżeli komuś
        nie odpowiada 7.000, to rzeczywiscie niechże sobie wyjeżdża. Problem tkwi w
        czymś zupełnie innym. To tu w naszym kraju ludzka praca powinna być doceniana,
        tu w naszym kraju powinno się liczyć wykształcenie i zdolności. I to nie tylko
        informatyka, ośmielę się zauważyć, ale także nauczyciela (pracuje za głupie
        1500 zł.), lekarza (od jego zaangażowania i umiejętności zależy często nasze
        życie, a dostaje marne grosze)... Informatycy uważają się za jakąś
        uprzywilejowaną pod tym względem klasę. I tak macie - Panowie i Panie - dużo za
        dużo! I wcale nie jesteście lepsi od innych grup zawodowych, więc jeżeli innym
        wystarczy owe 2.000 zł., to wam tym bardziej 7.000!
    • krisenrun W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 09:09
      Mysle ze jak zarobki spadna wam do 4000zl to umrzecie z głodu!!!
      • asdffdsa4 Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 23:36
        O tym bym chętniej przeczytał na gazeta.pl :>>>
    • jm7423 Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 09:18
      A jednak potrzebujemy i to bardzo Informatycy to grupa ludzi którzy w dużym
      stopniu przyczyniaja sie do rozwoju przemysłowego na całym świecie mówi sie że
      polacy wiecznie nażekają szkoda tylko że nasi politycy maja to w D...., a
      zdrugiej strony jak tu nienażekać skoro polak ma 16 zawodów 5 fakultetów i 300
      kursów i oferuje sie mu prace za 1000zł ludzie to jaki ma sens życie w tym
      debilnym kraju mamy sie cieszyć z byle czego to właśnie takie zachowanie
      doprowadziło ten kraj do wojen najazdów i ogólnie do w....... w d...., bo nikt
      niezwracał uwagi co sie dzieje dookoła nas, ludzieje niedaja sobie rady z tym
      syfem jaki na oferują politycy
    • p.pacholczak W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 09:19
      Polacy mają to we krwi że lubią narzekać. Zostało nam to z przeszłości.
      Przykładem jest autor artykułu. Dochody tej rodziny nawet jak na warszawskie
      warunki są duże. 3500 zł zarabiają specjaliści w dużych międzynarodowych
      firmach. Zwykła pensja jest dużo niższa. Powinniscie się cieszyć że macie dobrą
      pracę. Jeśli uważacie że zarabiacie za mało mozecie prosić o podwyżkę lub
      zmienić pracę. Za 7 tyś. można wygodnie żyć w Warszawie i nie narzekać. Na
      zachodzie nie jest tak wspaniale dla informatyków. Tam informatycy zarabiają
      podobnie jak fizyczni pracownicy no chyba że jesteś managerem. Utrzymanie
      będzie kosztować Cię kilka razy tyle co w Warszawie. Nie narzekaj, ciesz się że
      tak Ci się poszczęściło że macie dobrą pracę i mieszkacie w Warszawie.
    • dominikpick W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 09:32
      A ja razem z żoną i dwójką dzieci świetnie sobie radzimy za 3,5 tys złotych (co
      prawda bez wynajmu mieszkania, więc koszt życia o jakieś 1000 zł mniejszy) i
      wydaje nam się, że nie jest źle i gdybyśmy mieli drugie 3,5 tyś, to już dawno
      kupilibyśmy mieszkanie na kredyt i nie biedzili nad własnym losem, tylko
      spotkojnie splacali raty zamiast placic za wynajem. Jak ktos twierdzi, ze w
      wieku 20 paru lat zarabiajac w dwie osoby 7 tys zl. wiedzie mu sie fatalnie to
      wspolczuje i polecam jakas terapie. (przy okazji w Niemczech całkiem normalna
      pensja to 1500€, ale za to za wynajem płaci się co najmniej 3 razy tyle co u
      nas)
    • locke123 W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 09:34
      Informatyku! Spadaj z tego zasyfionego kraju! Jak znasz język to się nawet nie
      zastanawiaj. Ja już siedzę parę miesięcy w Niemczech na projekcie. Niebo a
      ziemia! W Polsce musisz mieć jakieś durne certyfikaty, jakieś nienormalne
      doświadczenie...podejrzewam, że ludzie z takim doświadczeniem, jakiego wymagają
      w Polsce to pewno siedzą w Irlandii w Intelu, albo w USA w HP, czy jakimś innym
      gigancie i się śmieją...kto z 2 letnim doświadczeniem w projektowaniu aplikacji
      biznesowych przyjdzie do pracy w firmie polskiej za 3000 PLN? Kto? Spieprzaj z
      tego zasyfionego kraju i się nawet nie przyznawaj do tego, że stamtąd
      pochodzisz... :) i ściągaj rodzinę! Mój brat już jest tu od 5 lat. Jest
      lekarzem. Awansuje, zrobił doktorat...W Polsce nie mógł, bo stare pieruńskie
      dziady z uczelni mu tylko kłody pod nogi rzucali...a teraz...teraz to on kicha
      na nich wszystkich...ma kontakt z najnowszą technologią, zrobił doktorat i
      zarabia n-razy więcej niż jakiś tam "wielki" nadęty i durny profesor z akademii
      medycznej...ten kraj to jeden wielki syf! gdzie kolesie kolesiów załatwiają
      sobie lukratywne posadki, przez kumplostwo wygrywa się przetargi...co, nie jest
      tak? Tylko nikt o tym nie mówi! Ja nie twierdzę, że za granicą jest
      różowo...nie...trzeba zapierniczać...jak wół...ale tutaj przynajmniej to
      docenią, jak siedzisz po godzinach nad kodem w Javie i próbujesz rozwiązać
      problem zarządu, a w Polsce...ech...szkoda gadać....SPIERNICZAJ z Polski jak
      możesz, stary!!! Popieram w 100%.
    • hetman_a Ja znam już sporo znajomych, którzy powiedzieli... 12.09.06, 09:35
      ... temu krajowi Bye Bye! O wracaniu tutaj nawet nie chcą słyszeć.
    • fxx26 W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 09:42
      Przerażają mnie wyliczenia robione przez autora. Jak można być tak rozrzutnym!?
      Pracuję w Warszawie od kilku lat. Zarabiam trochę mniej, ale uważam, że to
      bardzo dużo!!!
      Oszczędziłem w tym czasie na mieszkanie - kupione prawie za gotówkę (cały czas
      wcześniej wynajmując). Dla ścisłości podam jeszcze, że mam żonę (niepracującą)
      i dziecko (i samochód - też siedmioletni i rozlatujący się).


    • bartek.sawicki W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 09:42
      to wyjedź i nie wracaj!!!
      zwolnij miejsce karaluchom!!
    • gembusia W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 09:42
      Rozumiem Pana pesymizm ,czuje to samo. Mam 44 lata pracuje jako urzednik
      państwowy w dużym mieście małopolski zarabiam 1300zł brutto/ wcześniej
      pracowałam na uczelni , miałam własna firmę -zniszczyły mnie podatki
      zusy,nieuczciwośś ludzka/ -nie siedzę za biurkiem tylko w terenie kontroluje
      przedsiębiorców, mam dwa fakultety certyfikaty językowe i na wychowaniu 13-
      letnie dziecko.Jestem rozwódką której były nie płaci alimentów ,komornik nie
      śćiaga , a na zapomogę alimentacyjna zarabiam za dużo o 2zł. Ubieram się w
      ciucholandach - moje dziecko marzy o zakupach w normalnym sklepie,mam 15-letni
      samochód i bęzynę w ilosci 5l,nie chozdę do teatru,kina,basen - żyję jak emeryt
      żeby przeżyć- włściwie -wegetuję . Mam dość!!!! i czekam tyko gdy dziecko
      skończy gimnzjum -chodzi do klasy germanistycznej i wyjeżdżam.Jeśli będę
      musiała zostać żeby opiekować się rodzicami to napewno wszystko zrobię żeby
      moja córka nie wegetowała w tym kraju i miała ciągle nadzieję że będzie
      lepiej.Ta nadzieja zatrzymała mnie tutaj po skończeniu studiów w 86 roku - żle
      wybrałam.
      • asdffdsa4 Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 23:33
        kondolencje
    • mcgoo Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 09:45
      Pomimo, ze wizja nieco przesadzona (tez jestem informatykiem na dorobku w
      Wawie), to jednak troche racji w tym jest.

      1. ZUS - tykajaca bomba zegarowa czyli solidaryzm spoleczny gwarantowany
      majatkiem narodowym na biezaco sprzedawanym :). to ci sztuczka magiczno-
      socjotechniczna ekipy lat 90. Dzisiaj okazuje sie, ze ma nam zostac tylko
      solidaryzm bo gwarancje odeszly na gielde i panstwo ma juz conajwyzej 50%
      szzans na decyzje w sprawie gwarancji.

      2. Faktycznie podobne budzecik domowy - tylko, ze jeszcze synka mamy no i wtedy
      zaczyna sie jazda - praca, delegacje, przedszkole, opiekunki, prosby o pomoc
      rodzicow odleglych o 450 km i zero pomocy ze strony panstwa - dajemy rade nie
      zamierzamy wyjezdzac. Tylko rodzi sie pytanie - po co mi to panstwo ? emerytura
      odplywa w niebyt, lekarz na ktorego placimy co miesiac wspolnie z zona okolo
      800 PLN jest fikcja, policja zamiast pomagac czesto przeszkadza, tego nie wolno
      tam koncesja, tu umowa o zakazie komurencji, silniejsi maja racje :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka