Dodaj do ulubionych

''Samotność w sieci'' jak harlequin

14.09.06, 09:24
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • skogkatt ''Samotność w sieci'' jak harlequin 14.09.06, 11:25
      Książka to taki sam płytki melodramatyczny banał jak film. Zbyt
      nieprawdopodobne i wydumane by mogło być prawdziwe.
      • pogromca_mrowek Samotnośc w kinie 15.09.06, 11:07
        Z tego co słyszałem o filmie w radio BIS a recenzje ich sa zwykle trafne (choc brutalne "nuuuuuda, nuuuuda, dłuzyzna, czy nie mogli go chociaz skrócic?") to widzom grozi "Samotność w kinie"
        • xply Przeciez ksiazka tez byla Harlekinem ;-PP 15.09.06, 12:31
          Tylko bardzo dobrze napisanym. Ba! BARDZO DOBRZE mozna nawet
          powiedziec, no to czego sie spodziewali po filmie? Erotyku? :-)
          --
          Ostro sobie pogrywamy
        • nat99 Re: Samotnośc w kinie 15.09.06, 15:45
          to naprawde daje do myslenia, jak na premierze tak glosnego filmu ludzie
          wychodza juz po dwudziestu minutach, a ci bardziej wytrwali w polowie filmu!
          Fakt, ze trudno zekranizowac ksiazke, w ktorej tylko maile pisza, ale isc na
          film i czytac te maile to porazka! Wg mnie po co brac sie za ekranizacje tylko
          dlatego, ze ksiazka byla bestsellerem?! Ksiazka mi sie bardzo podobala (i wcale
          nie jestem w tych 90 procentach polakow, ktorzy w tym roku przeczytali jedna
          ksiazke albo nie skonczyli jeszcze zadnej), ale filmu zdecydowanie nie polecam.
          Poboczne watki sa tylko lizniete, na dodatek nie wiadomo dlaczego sa w tym, a
          nie innym momencie filmu. Najdziwniejszy dla mnie byl fragment ze szpitalem
          psychiatrycznym. Skad ci, ktorzy nie siegneli po ksiazke, maja wiedziec z czym
          to sie laczy?? Reasumujac-nuuuuda
      • zyrafa-bez-szyi Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 12:08
        hmm, czasem zycie przerasta "wysublimowana" wyobraznie i wymagania niektorych i
        jest jeszcze bardziej kiczowate, niz jakakolwiek holly-bolly-woodzka
        produkcja...;)
      • mike-great Fuj! Tak się mamlać - to ma być ambitne kino??? 15.09.06, 13:50
        Fuj! Tak się mamlać - to ma być ambitne kino???
      • kraxa dla mnie najwieksza beka 15.09.06, 14:47
        To egzaltowane stwierdzenia niektorych, ze ta ksiazka to najlepsze co w zyciu
        przeczytali;-) Latwo sie domyslic, ze nie za wiele tego bylo. A mistrzem
        klimatow damsko- meskich najrozniejsego kalibru pozostaje milan kundera i pan
        wisniewski moglby mu buty pucowac
      • rembka Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 17:24
        Ksiazka pelna niedorzecznosci, ckliwe romansidlo na dziecieco naiwnej bazie.
        Nie moglam przebrnac przez te nudne, wielostronicowe e-maile godne grafomanow,
        a nie profesjonalistow. Nikt nie ma czasu produkowac takich pisemnych
        tasiemcow. Ja mam 70 slow na minute, i nic innego nie robilabym przez cale
        tygodnie, tylko musialabym pisac na klawiaturze, zeby skomponowac takiej
        dlugoscie tekst. Autor zapomnial, czy greka rznie? 100% rozczarowania ksiazka,
        nawet nie mysle, zeby isc na to do kina.
      • helena23 Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin-nieprawda 15.09.06, 17:49
        a wlasnie ze jest mozliwe poznac kogos powaznego przez internet, sama poznalam
        i jestem z facetem ktorego poznalam przez gg, znajomi sie dziwia kiedy mowie
        jak sie poznalismy bo to banalane, lecz z drugiej strony to jest przciez XXI-
        era komputerow, internetu i innych wynalazkow :-)))
        • the_dzidka Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin-nieprawda 15.09.06, 18:14
          Nikt nie twierdzi, że to nie jest mozliwe :) Rozmawiamy tu o kiepskiej książce
          po prostu.
    • efedra Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 14.09.06, 12:43
      Nora Ephron, a nie Ephorn.
      • michal5 Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 14.09.06, 17:56
        Najnudniejszy film sezonu!!! Dwie godziny dłużyzny, nie wnikając już w żadne
        analizy na temat banalności wywodów bohetów, konstrukcji etc. Jedyne, co
        ciekawe - to dwa ujęcia z nagą Cielecką, trwających jednak nie dłużej niż
        minutę, więc i tak nie warto siedzieć w kinie.
        Jeśli ktoś zastanawia się czy pójść - nie polecam. Naprawdę szkoda 20 zł -
        lepiej wydać je na jakieś wino, które bohaterowie, szczególnie Cielecka, piją
        bez opamiętania niemal w każdej scenie, a ochotą, której nabiera się na ten
        trunek, to jedyny pozytywny aspekt obecności w kinie. Jeśli ktoś ma fatalne
        zdanie o polskim kinie, to po tym filmie jeszcze bardziej się w nim utwierdzi.
    • konfabulator Reklama, reklama. 15.09.06, 11:05
      Reklama, reklama wszedobylska reklama. Na pierwszych paru fotosach z filmu juz
      widac product placement. Samsung, Apple, itd. Co za syf!
      • nat99 Re: Reklama, reklama. 15.09.06, 15:35
        jeszcze blueconnect i samsung:)
        • nat99 Re: Reklama, reklama. 15.09.06, 15:37
          o LOT mi chodzilo. Troche tego bylo, bardzo rzuca sie w oczy.
    • milou8 Kiepski film na podstawie pretensjonalnej książki 15.09.06, 11:17
      Przeczytałam Samotność w sieci i szkoda mi czasu na film. Dorosły facet a pisze
      jak egzaltowana panienka. Śmierć ukochanej bohatera wywołuje refleksje nad
      głupotą ludzką - głuchoniemi, którzy bawią się w pobliżu pracującej maszyny.
      Nie polecam, jest dużo ciekawszych, wyrobionych literacko pozycji.
      • anesska szczerze popieram :))) 15.09.06, 12:41
        szczerze popieram :) książka jest naciągana, kiczowata aż do bólu, brakowało mi
        w niej jeszcze tylko elementu inwazji kosmitów, bo chyba wszystkie inne
        oklepane melodramatyczne chwyty z harlequinów się już w niej znalazły...
        pozycja zupełnie przeciętna i naprawdę nie rozumiem, skąd ten zachwyt milionów?
    • mariuszdd Przyssali się do infrastruktury zachodniej 15.09.06, 11:22
      i myśli zachodniego świata .
      A powinni spotykać sie przy gnojowicy ,lub pól zielonych obsianych burakami i
      wśród beneficjentów KRuS
      • madrilena86 zdecydowanie nie polecam 15.09.06, 11:39
        Tego nawet nie można rozpatrywać w kategorii banału, bo w banałach jest jakaś
        akcja i to ona jest krytykowana, a tutaj przez 90% filmu czekamy na coś co ma
        się zdarzyć, a gdy to już się dzieje, nie spełnia naszych oczekiwań. Nie mówię o
        jskichś wyuznanych scenach erotycznych. Czekałam na coś z głębią. Wytłumaczenie
        w jakiś sposób dlaczego ona się w nim tak bardzo zakochała, bo ja po tego typu
        rozmowach z facetem, na pewno nie zareagowałabym tak jak ona. Myślałam, że Chyra
        i Cielecka grywają w ambitniejszych filmach i w sumie tylko ich udział zachęcał
        do obejrzenia filmu (i to, że miałam darmową wejściówkę...)
    • go2belarus ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 11:48
      A czemu tu się dziwić - książka jest jednym z największych gniotów, jakie
      napisano. To właśnie poziom Harlequina, więc jaki niby miałby być film? Fabuła
      odzwierciedla chyba jakieś kompleksy autora, bo ja nie wierzę, że normalny
      dorosły mężczyzna może mieć takie kiczowane potrzeby psychiczno-erotyczne... I
      ten grafomański język :( Dziwi mnie, że ktoś sie podjął sfilmowania tego - to z
      góry skazane na klęskę zamierzenie.
      • rembka Re: ''Samotność .. go2bielarus 15.09.06, 17:29
        Zgoda, ale z nie takich gniotow, Hollywood potrafil zrobic dobry kawal
        rozrywki, ba, jeszcze zgarnac pare Oskarow!
    • gardenia_nowak muszę stanąć w obronie filmu 15.09.06, 11:51
      no bo niestety nie można było zrobić dobrego filmu _na podstawie_ tak
      beznadziejnej książki.
      Książka była nudna, banalna i egzaltowana, to jaki ma być film? Trzeba by całą
      tę idiotyczną historię przerobić, żeby wyszło z tego coś choćby poprawnego w
      stylu amerykańskiego melodramatu na 3 z plusem.
      Nie zamierzam póść na ten film - za to podoba mnie się trailer - fajne zdjęcia
      i myślę, że 1:09 video pt. "Samotność w sieci" zupełnie mi wystarczy...
      • gardenia_nowak PS 15.09.06, 11:52
        1:09 video - chodziło mi o czas w minutach :-))))
      • wiesios Re: muszę stanąć w obronie filmu 15.09.06, 18:38
        przeglądający forum...kazdy z was krytykuje film, niekiedy książkę...czytałem
        książkę, taka sobie, nie widziałem filmu, ale...czy sam tytuł nic dla was nie
        znaczy?...ktoś podjął temat. odważył się znaczy się...ale jaka jest
        rzeczywistość?..ta wirtualna, tak naprawdę kilka słów nic nie znaczy,..trzeba
        się sprzedać, jak rzecz:)..tylko po to by ktos do nas zaklikał...

        a ja jestem za...takimi filmami, kiepskie, niekiepskie...coś pokazują. może nie
        do końca realia samotności w sieci, ale przynajmniej to że tak naprawdę
        wielu/wiele, takich tutaj jest...

        życze wszystkim realnych znajomości:)
        • adomas Re: muszę stanąć w obronie filmu 15.09.06, 18:43
          Ale przecież w tym zjawisku poznania kogoś w sieci nie ma nic niezwykłego.
          Co tu pokazywać? Tym się ekscytują ludzie którzy korzystają z internetu od
          święta i myślą że w tym internacie to same porno i pedofilia oraz brzydkie
          słowa. I tam poznać kogoś! Cóż za dreszcz emocji. A przecież ludzie normalni
          czyli korzystający z internetu na codzień pewnie śmieją się na samą myśl, że
          można napisać o tym książkę a co dopiero film nakręcić.
          To tak samo jakby zrobić film "samotność w tramwaju", samotność w autobusie,
          samotność w tłumie, samotność w kawiarni, w pociągu, wszędzie.
          Sieć jest takim samym miejscem jak każde inne. Ekscytować się tym że można kogoś
          poznać w sieci to może jeszcze było można 10 lat temu, ale teraz?
        • gardenia_nowak Re: muszę stanąć w obronie filmu 15.09.06, 20:57
          wiesz co, może i bym się przejeła, ale ta koparka...

          ps. mojego męża poznałam przez net. Pobraliśmy się półtora miesiąca temu. I co?
          I nic. Miejsce nawiązania kontaktu, jak każde inne.
    • vaporetto Nora Ephron, nie Ephorn 15.09.06, 11:55
      n/t
    • wanilia1 ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 11:56
      Książka to niestety też potworna grafomania niewyżytego megalomana. Uległam
      reklamie, przeczytała i załamałam się. Historie wyssane z palca, a na końcu
      książki maile z peanami na cześć autora, który niby tchnął odrobinę romantyzmu
      w nasze życie - obrzydliwe. Dla równowagi kilka maili z krytyką, ale zaraz po
      nich riposta autora i znów wychodzi na jego - pisał te brednie z potrzeby
      serca. Nigdy więcej nie sięgnę po żadną książkę tego autora. Film raczej też
      nie będzie lepszy mimo zachęcającej obsady.
    • boruta_wwa Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 11:58
      film to totalna żenada, miałem nieprzyjemność go widzieć, próba nakręcenia
      jakiegoś artystycznego dzieła a wychodzi nuda bez składu i ładu, szczególnie
      bardzo przykra dla osób, które czytały książkę, w ogóle to z kina wyszło połowę
      widzów a ja zostałem czego szczerze żałuję
      b.
    • krogulec5 ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 12:04
      Przepięknie sfilmowany film, ze znakomitą muzyką. Widziałem go w ubiegłym
      tygodniu na premierze. Niepotrzebne dłużyzny w Nowym Orleanie. Film niewiele ma
      wspólnego z emocjami książki, nie można mu jednak odmówić nastroju. Ponieważ
      jestem mężczyzną to trudno mi nie napisać choć zdania o Magdzie Cieleckiej.
      Dotychczas nie byłem jej fanem - ale po tym filmie to się zmieniło. Chyra
      również doskonale się komponuje z filmem. Mimo wszystkich mankamentów i
      dotychczas niepochlebnych opinii krytyki proponuję flm obejrzeć i ocenić
      samodzielnie, nie zapominając, że TAKIEJ książki chyba nie dało by się dobrze
      przenieść na ekran.
      • kasikj Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 12:17
        Nie zgodzę się z osobami piszącymi, ze to co napisane w książce nie może być
        prawdziwe. Powiem tak - takie zdanie ma ten, kto nigdy nie spotkał się z takim
        uczuciem (być może zbyt górnolotnie sie wyraziłam) ale zapewniam was, że jest
        to możliwe. Sama jestem przykładem, ze cos takiego może się zdarzyć. Czytając
        książkę jakieś 3 lata temu z każdą stroną powtarzałam sobie - to jest zupełnie
        jak w twoim zyciu, znasz to dobrze. Czułam się jakbym czytała swój życiorys
        choć moment nie był sprzyjający gdyż kilka dni wcześniej zakończyło sie to co
        było między mną a osobą po drugiej stronie.
        natomiast na film się wybieram i nie zależenie od opinii, które czytam mam
        nadzieję, że odnajdę wiele wspaniałych chwil przeniesionych z książki na ekran.

        Niemniej pozdrawiam wszystkich sceptyków oraz tych którym się nie podobało:)
        • pogromca_mrowek Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 12:34
          kasikj napisała:

          > Nie zgodzę się z osobami piszącymi, ze to co napisane w książce nie może być
          > prawdziwe. Powiem tak - takie zdanie ma ten, kto nigdy nie spotkał się z takim
          > uczuciem (być może zbyt górnolotnie sie wyraziłam) ale zapewniam was, że jest
          > to możliwe. Sama jestem przykładem, ze cos takiego może się zdarzyć. Czytając
          > książkę jakieś 3 lata temu z każdą stroną powtarzałam sobie - to jest zupełnie
          > jak w twoim zyciu, znasz to dobrze. Czułam się jakbym czytała swój życiorys
          > choć moment nie był sprzyjający gdyż kilka dni wcześniej zakończyło sie to co
          > było między mną a osobą po drugiej stronie.
          > natomiast na film się wybieram i nie zależenie od opinii, które czytam mam
          > nadzieję, że odnajdę wiele wspaniałych chwil przeniesionych z książki na ekran.

          Idziesz obejrzeć film czy wprowadzic sie w trans wspomnień o wielkiej (?) miłości?


          BTW: przyznam że byłem w szoku jak łatwo można znależć dziewczynę w sieci (i 24 latke i 28, i 26, o młodszych nie wspominając) zupełnie niechcący i wcale nie szukając, nie na jakichs sympatiach.pl żadnych czatach (które sa mi po prostu obce i niezrozumiałe) - zrozumiałem że ludzie (kobiety ale męzczyzni pewnie tez, nie próbowałem ;-) są strasznie samotni i niekiedy tak złaknione uczucia że wystarczy słowo (nie tylko by się zakochały ale i np by "odpłynęły") a w realu były gotowe Ci sie oddać... Ale to temat na inną opowieść...
          • yagres Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 12:38
            Nie zamierzam go obejrzeć. Coż może być emocjującego w patrywaniu się jak dwoje
            ludzi klika ze sobą i gada bzdury o wielkiej miłości do siebie. Ten film musi
            być nudny i nie ma na to rady.
            Jedyny pożytek ztego filmu ma obsada i ekipa filmowa. Za państwowe pieniądze
            nieźle sobie zarobili i zwiedzili kawałek świata (Wiedeń, Paryż , Nowy Orlean).
            A może też nawet pobzykali…
          • iluminacja256 Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 13:01
            Między "znalezieniem dziewczyny w sieci", a pokochaneim kogoś z sieci jest
            dramatyczna róznica . Taka sama jak miedzy szybkim numerkiem po spotkaniu z
            kimś w realu, a stworzeniem zwiazku na lata. Jak ktos to myli, to ma problem.

            Nad ksiazką poplakalam sie ze smiechu - to "Trędowata" 70 lat pozniej, a do
            filmu obejrzenai filmu nikt mnie nei zmusi. Jakoś bardziej o samotnosci mówi do
            mnei inny film - "Intymność"
          • kasikj Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 13:21
            pogromca_mrowek napisał:

            > kasikj napisała:
            >
            > > Nie zgodzę się z osobami piszącymi, ze to co napisane w książce nie może
            > być
            > > prawdziwe. Powiem tak - takie zdanie ma ten, kto nigdy nie spotkał się z
            > takim
            > > uczuciem (być może zbyt górnolotnie sie wyraziłam) ale zapewniam was, że
            > jest
            > > to możliwe. Sama jestem przykładem, ze cos takiego może się zdarzyć. Czyt
            > ając
            > > książkę jakieś 3 lata temu z każdą stroną powtarzałam sobie - to jest zup
            > ełnie
            > > jak w twoim zyciu, znasz to dobrze. Czułam się jakbym czytała swój życior
            > ys
            > > choć moment nie był sprzyjający gdyż kilka dni wcześniej zakończyło sie t
            > o co
            > > było między mną a osobą po drugiej stronie.
            > > natomiast na film się wybieram i nie zależenie od opinii, które czytam ma
            > m
            > > nadzieję, że odnajdę wiele wspaniałych chwil przeniesionych z książki na
            > ekran.
            >
            > Idziesz obejrzeć film czy wprowadzic sie w trans wspomnień o wielkiej (?)
            miłoś
            > ci?
            >
            >
            > BTW: przyznam że byłem w szoku jak łatwo można znależć dziewczynę w sieci (i
            24
            > latke i 28, i 26, o młodszych nie wspominając) zupełnie niechcący i wcale
            nie
            > szukając, nie na jakichs sympatiach.pl żadnych czatach (które sa mi po prostu
            o
            > bce i niezrozumiałe) - zrozumiałem że ludzie (kobiety ale męzczyzni pewnie
            tez,
            > nie próbowałem ;-) są strasznie samotni i niekiedy tak złaknione uczucia że
            wy
            > starczy słowo (nie tylko by się zakochały ale i np by "odpłynęły") a w realu
            by
            > ły gotowe Ci sie oddać... Ale to temat na inną opowieść...



            Wiesz ja nie myślałam o znalezieniu kogoś na jeden numer i w moim przypadku
            zupełnie tak nie było. Poprostu napisałam to wychodząc na przeciw ludziom
            wątpiącym, że cos takiego może się zdarzyć.
            Widocznie ty tego nie rozumiesz bo być moze trafiały ci się tylko takie na
            jeden raz.

            I nie ide wprawiać się w trans tylko poprostu obejrzeć film (do kina również
            nie bo to wielka różnica iśc do kina a na film).
            • pogromca_mrowek Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 16.09.06, 22:06
              1. Gdzie napisałem że SZUKAŁEM?
              2. Gdzie napisałęm że szukałem jakichs lasek na numerek?
              3. Gdzie napisałem że NIE ROZUMIEM że może sie zdarzyć prawdziwa miłosc przed internet (gwoli scisłosci - poznanie kogos "do wielkiej miłosci" - bo "związek przez gg" to jak seks przez telefon - wole pomilczec z ukochaną obok niż klikać z nia przez gg na odległość)
              4. Gdzie napisałęm ze nie można znaleźć "wielkiej miłosci" w sieci - sam - zdarzyło sie "znalazlem" na sympatii.pl, choc to akurat sie skończylo po roku.
              5. Chciałęm tylko zwrócic uwagę - i o tym pisałem bo swego czasu mnie to zaszokowało - że ludzie (akurat kobiety,faceci nie wiem) są często bardzo samotni i BARDZO BARDZO złaknieni, spragnieni uczucia, niekiedy nawet samej iluzji czy namiastki uczucia (vide moja koleżanka (poznanna w sieci), której probuje przemówić do rozumu, ech to tez ciezki przypadek.
              6. Reasumując moge napisać że nie tylko nie jest niemozliwe poznanie swojej połowki i "wielkiej miłosci" przez siec (bo raczej nie "w sieci") ale nawet bardzo łątwe, jesli tylko sie chce. Pozdrawiam
              • pogromca_mrowek Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 16.09.06, 22:09
                ps5. Koleżanka zakochała sie pewnym faciecie (wie juz nie to sk... i nie warto ale... ) - żeby znowu nie było ze kogos męcze, oszukuje czy szukam na numerek.
                BTW jak ktos szuka lasek na numerek to niech idzie na pierwsza dyskoteke a jak koniecznei w seici to na czat.
        • ready4freddy Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 13:02
          nie widzialem filmu (i pewnie nie zobacze), ale ksiazke czytalem. to nie o to
          chodzi, ze "to sie nie moglo zdarzyc" - wrecz przeciwnie, ksiazke przeczytalem
          za zacheta kogos, z kim cos podobnego przezylem. problem w tym, ze ksiazka jest
          po prostu kiepska, a autor jest grafomanem w pelnym tego slowa znaczeniu :)
          • iluminacja256 Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 13:08
            A do tego jest megalomanem na punkcie własnej grafomanii, a to juz tworzy taką
            miesznkę jak idiota przeswiadczony o geniuszu:) W sumie Leon dwojga imion
            powinien wydać teraz ksiazkę - " Jak napisać kiepawą powieść i zarobić grubą
            kasę - testy dla początkujących i srednio zaawansowanych"
      • beatrix17 Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 22:15
        krogulec5 napisał:

        > TAKIEJ książki chyba nie dało by się dobrze
        > przenieść na ekran.

        To po co przenosić?Z braku innych pomysłów? Książki nie czytałam, ale
        scenariusz słaby i nie trzymający się kupy, niewiarygodne zachowania i emocje.
        Książka mogła stanowić inspirację i można z tego był ułożyć zgrabną historię ,
        prawdopodobnie . Wg mnie wyszło na to, że film powstał , żeby pokazywac Panią
        Cielecką - rzeczywiście ładna kobieta i Pana Chyrę - tez niczego sobie . Ale
        tyle zachodu, żeby pokazać dwóje ładnych ludzi?...
    • miauka Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 12:44
      Przecież ta książka to kosmiczna szmira. To i trudno, żeby film był lepszy.
    • atrap ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 12:57
      Film jest słaby pod wieloma względami: nużący, wyprany z emocji, posiada
      pourywane wątki, sztuczno-plastikowy, naszpikowany reklamą, podczas oglądania
      czeka się na jego koniec...niestety
    • magda.costam Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 13:34
      Czytajac wasze wypowiedzi mam wrazenie, ze wiekszosc bylaby zajebistymi
      pisarzami, rezyserani i aktorami; "bylaby", bo checi, cierpliwosci i talentu
      brakuje... Latwo pisac...
      A "Samotnosc w sieci" przeczytalam, i przeplakalam... Na film jakos mnie nie
      ciagnie bo myse, ze trudno pokazac emocje z ksiazki na ekranie.

      Pozdrawiam
      • kasikj Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 13:41
        Dokładnie tak - zgadzam sie.
        Każdy jest mocny ale w gębie....
        • mitochondrium Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 14:16
          Wisniewski jest rzeczywiscie koszmanrym grafomanem
          ksiazka jak harlequin, szmira i melodramat
          ale...
          mozna pokochac kogos on line nie widziawszy go "fizycznie"
          mozna wysiasc z samolotu, zobaczyc po raz pierwszy, przytulic, pocalowac
          czuc sie jakby spotkalo sie kogos bliskiego choc przeciez jeszcze nigdy
          mozna czuc ta intymnosc od pierwszego spojrzenia
          wiem, bzdura, no harlequin wlasnie
          ale lecialem kilka razy za ocean i bylo wlasnie tak jak ten grafoman
          Wisniewski to opisal
          straszne, czasem zycie bywa jak tanie romansidlo :)
      • iluminacja256 Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 13:57
        Nie trzeba pisac ksiazek, zeby wiedziec co odróznia grafomanię od arcydzieła.
        Jesli ktoś tego nei odóznia - no cóż, myli po prostu emocje z krytyką .

        New Kids on the Block tez mialo fanki mdlejace na koncercie na dzwięk ich
        muzyki. Nie zmienia to faktu, z e ich muzyka była do dupy i nikt komu słoń na
        ucho nie nadepnał, nie twierdził inaczej. Mniszkówna też była cholernei
        poczytna, co nei znaczy, ze pisała dobre ksiązki:)
      • the_dzidka Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 13:58
        > A "Samotnosc w sieci" przeczytalam, i przeplakalam...

        Ja też - z rozpaczy, że toto uznane zostało za znakomitą powieść i wielkie
        wydarzenie literackie.
        Dawno się tak nie wkurzałam przy czytaniu jakiejkkolwiek lektury, dojechałam do
        końca tylko dlatego, że z zasady nie pozostawiam juz rozpoczetych lektur.
        Naprawdę nie możesz zrozumiec, że nam - większości - nie chodzi o to, że
        wybrzydzamy o tak, dla zasady a sami byśmy nie umieli czegoś takiego napisać?
        Wybrzydzamy, bo książka się nam NIE PODOBA. Po prostu nam się nie podoba. Nie
        uważam, że byłabym dobrą pisarką. Ale uważam, że JLWiśniewski jest pisarzem bez-
        na-dziej-nym.
      • enaka Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 14:05
        Kiedy przymierzam sukienke i stwierdzam, ze jest po prostu bardzo zle uszyta,
        to mam prawo ja skrytykowac, chocbym nigdy w zyciu nie miala w reku igly.

        Tak samo jest z literatura czy filmem. Jestem odbiorca, ktory ma prawo do
        krytyki.

        -----------
        Nie głosując wspierasz koalicję. Tę koalicję.
        akcjaobywatelska.wordpress.com/
        • drzejms-buond Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 14:09
          kicha? uuuuuuuu to szkoda..a tak czekałem...
          ksiażka była genialna!
          • pogromca_mrowek Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 16.09.06, 22:36
            drzejms-buond napisał:

            > kicha? uuuuuuuu to szkoda..a tak czekałem...
            > ksiażka była genialna!

            Czytając Wasze wypowiedzi mozna odnieść wrażenie że niektórzy czytali inną książkę.
            Ale - dla wielu Lepper to zło i dramat Polski, czołowy szkodnik, a ilu na niego głosowało? Z tą książką jest podobnie - dla niektórych (wiekszosci?) jest super i genialna
            P.S Czy musze pisać wiersze by móc powiedziec ze Cyprian Kamil Norwid był IMHO genialnym poetą?.
            Niektórym laskom włacza sie typowy układ obronny, niemal utożsamiając sie z ksiązka i opisaną tam historią bronia "sprobujcie napisać lepszą".
            "A Zbyszek fakt, bije mnie, ale to taki kochany chłopak, no i nie bije zbyt często, widocznie go zdenerwowałam więc zasłuzyłam przeciez, to moja wina". albo "a Joli facet pije/pali/bierze prochy a mój nie wiec przeciez nie jest taki zły" itd itd to akurat jest oszukiwanie sie ktore chroni przed brutalną prawdą (przed która nie potrafią uchronic sie faceci - stad niektorzy wpadaja w alkoholizm itp) tym niemniej kobieca logika bedzie dla mnie zawsze ekscytującą tajemnicą.
      • aiczka Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 14:11
        Nie trzeba umieć gotować, żeby wiedzieć, że kucharz przesolił ziemniaki.
        Wystarczy zjeść wcześniej odpowiednio dużo nieprzesolonych.
    • ktos.inteligentny Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 14:19
      Moje zarzuty wobec filmu
      1) Akcja siada. Mamy dłuużyzny, czyli momenty niepotrzebne a nawet szkodliwe z
      punktu widzenia spójności wypowiedzi. Najbardziej tego widocznym przykładem
      jest cała scena w Nowym Orleanie w dzielnicy zrujnowanej powodzią. On sobie
      chodzi a my czekamy aż skończy, bo do niczego to nie prowadzi.
      2) Film jest niezgrabny stylistycznie. Rozmowa dwóch Cieleckich, gdy jedna
      odgrywa serce a druga rozum, jest na siłę. Jeśli reżyser nie umie przekazać
      konfliktu emocji i rozumu w inny sposób niż poprzez czytanie tekstu książki na
      dwa głosy, to po prostu źle świadczy o nim lub o scenariuszu. Zarzut
      niezgrabności stylistycznej można też postawić kręconym w Nowym Orleanie
      ujęciom z ulicy, gdy główny bohater A.C idzie sobie na samotny space a
      przechodnie gapią się na niego jak na jakieś dziwadło. Oczywiście wynika to z
      faktu, że ich uwagę zwróciła kamera i ekipa. Wygląda to więc jak jakiś
      dziwaczny film z wakacji.
      Bawi też scena na uniwersytecie w Niemczech gdy studenci notują wykład
      prowadzony przez A.C z tak tępymi minami, że nie mamy wątpliwości, iż oglądamy
      bandę spędzonych kijem statystów a nie studentów dobrej uczelni. Przy montażu
      również zawiodła czujność, bo gdy A.C przerywa wykład by odebrać wiadomość od
      ukochanej i wgapia się w ekran na przebitce widać dalej notujących studentów -
      w dodatku wpatrzonych w niego i gorączkowo pracujących długopisami. Co
      notowali?! Jak udało im się notować i nie patrzeć w kartkę?!
      3) Film jest źle zagrany, co szczególnie jest bolesne bo przecież i M.C i A.C
      są generalnie naprawdę dobrymi aktorami. Jednak scena gdy M.C próbuje
      zreferować parę faktów z dziedziny genetyki jest aż bolesna. Widać, że nagle
      aktorka sztywnieje, zmienia się jej głos i zaczyna prawie dukać. Zdaje się że
      nawet przekręciła słowo "tachykardia" i zamiast tego słyszymy dziwne
      słowo "tachykadria", co wskazywałoby na zbyt szybkie kadry - zatem chorobę
      filmu a nie serca ;-)) Andrzej Chyra tak źle mówi po niemiecku i angielsku, że
      autorzy filmu musieli mu odebrać możliwość mówienia w tych językach. Prowadzi
      do dziwacznych scen, gdy zalecająca się do niego Niemka jako jedyną odpowiedź
      na swoje awanse otrzymuje dziwne mruknięcia. Trudno to dobrze zagrać, więc i
      mruczy dziwacznie.
      4) Bohaterowie filmu są niewiarygodni psychologicznie. M.C zniechęcona do męża,
      zakochana w A.C nie wiadomo dlaczego jednak porzuca tę miłość a dodatkowo
      jescze bardziej nie wiadomo dlaczego wraca na wykład kochanka by uśmiechać się
      do niego spod kolumny. Oczywiście mogę sobie tłumaczyć wiele, ale jeśli
      narrator przerzuca na mnie prawie cały wysiłek rekonstrukcji psychiki
      bohaterki, to może nie warto iść do kina tylko sobie podumać w parku na ławce?

      Co niniejszym serdecznie polecam zamiast filmu.
      • mitochondrium Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 14:21
        Wisniewski jest rzeczywiscie koszmanrym grafomanem
        ksiazka jak harlequin, szmira i melodramat
        ale...
        mozna pokochac kogos on line nie widziawszy go "fizycznie"
        mozna wysiasc z samolotu, zobaczyc po raz pierwszy, przytulic, pocalowac
        czuc sie jakby spotkalo sie kogos bliskiego choc przeciez jeszcze nigdy
        mozna czuc ta intymnosc od pierwszego spojrzenia
        wiem, bzdura, no harlequin wlasnie
        ale lecialem kilka razy za ocean i bylo wlasnie tak jak ten grafoman
        Wisniewski to opisal
        straszne, czasem zycie bywa jak tanie romansidlo :)
        • iluminacja256 Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 14:41
          Ale jak polecisz za ocean nei znając angielskiego, to zycie bolwsnie kopnie cię
          w dupę i pokaze wraz ze srodkowym palcem wyciągniętym do góry :'English
          spoken'. W harlequinie zaraz znajdzie siępomocny przystojniak, którego ojciec
          dziadek przypadkowo walczył w 1917 w legionach i dlatego wnuczek zna płynnie
          polski;/ To wkurza kazdego, kto zyje na swiecie, nie w harlequinie.
          • eee.tam Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 14:51
            nie brakuje na gazecie znawcow harlekinow ;)))
      • agnieszka.medrek Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 15:54
        fantasyczna ocena filmu, zgadzam się prawie w 100%, żałuje tylko, że nie
        przeczytałam jej zanim poszłam do kina a nie na ławeczkę
    • mateusz.zagorski Nedza - i Ci Amerykanie mowiacy z polskim akcentem 15.09.06, 14:27
      Po raz kolejny marketing zwyciezyl i z pewnoscia film zarobi nie mniej niz
      ksiazka. A co dostanie widz? Beznamietna, zle zrobiona i nudna opowiesc z bardzo
      dlugimi przestojami ukazujacymi a to Paryz a to Nowy Orlean czy Berlin.
      Sceneria miala byc nowoczesna i zimna (duzo betonu, szkla i stali) efekt jednak
      pozostawia wiele do zyczenia.
      Usmialem sie przy kilku scenach, w ktorych amerykanie mowili z akcentem jakby
      przed chwila dotarli do Stanow znad Wisly. To jest szczegol ale ekipa
      producencka mogla zadbac o ludzi wladajacych angielskim.




    • piter1966 ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 14:49
      film beznadziejny, może książka jest lepsza do czytania bo film nie
      pominięto wiele wątków straszna dłużyzna mógłby trwać najwyżej godzinkę a
      trzeba wysiedzieć w kinie 120 minut brrrrrrr.
      • pogromca_mrowek Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 16.09.06, 22:43
        piter1966 napisał:

        > film beznadziejny, może książka jest lepsza do czytania bo film nie
        > pominięto wiele wątków straszna dłużyzna mógłby trwać najwyżej godzinkę a
        > trzeba wysiedzieć w kinie 120 minut brrrrrrr.

        Trzeba? Naprawde trzeba??
    • zzzzzppppp Reklamują to jako ekranizację 'kultowej' powieści. 15.09.06, 15:35
      Tak wyświechtano to słowo. Nędzne popłuczyny, romansidło. To co, że w sieci?
      Sieć, jak sieć. Coś w rodzaju telefonu, połączopnego z telewizorem.
      A gdzie tu wyjątkowość, problem (rzeczywisty, nie wydumany), nowatorstwo?
      To ja już wolę 'Rejs' albo 'Chłodnym okiem'. To rzeczywiscie były jeszcze
      pozycje kultowe.
    • agnieszka.medrek ''S@motność..." - płakać się chce... 15.09.06, 15:45
      Wróciłam właśnie z kina, nie mogłam wysiedzieć w pracy więc poszłam na pierwszy
      seans w moim mieście. W kinie było tylko 5 osób :)
      Jestem bardzo bardzo zawiedziona tym filmem! Jest koszmarny, nieprzekonywujący,
      płytki, wyprany z jakichkolwiek emocji. Nie ma w nim wogóle żadnego napięcia,
      nastroju, żadnego erotyzmu, żadnej delikatności.
      Historia i sposób przedstawienia ich-czyli Jakuba i Ewy (od kiedy ONA ma imie
      EWA??!!) uczucia jest spłycona do wszelkich granic. Tak naprawde to nawet nie
      widać w tym filmie, że było między nimi uczucie! To wygląda raczej jak
      sex-randka umówina w Internecie. To nieiwrygodne jak można zepsuć filmem taką
      ładnę, romantyczną, glęboką i w gruncie rzeczy interesującą historię.
      Zastanawiam sie gdzie tkwią główne przyczyny tej porażki.
      Przyznać trzeba że zdjęcia i ujęcia są bardzo fajne, robione tak jak lubię.
      Aktorzy też grają OK, no może poza wiarygodnym przedstawieniem żaru i miłości
      jaka jest w oczach zakochanych w sobie osób (pewnie to za sprawą tego, że
      prywatnie ich uczucie dawno już się wypaliło). Druga sprawa to są sceny, które
      kazano im zagrać.
      Myslę, że największym menkamentem filmu jest jego żałośnie płytki i chaotyczny
      scenariusz. Nie wiem, kto jest autorem dialogów, ale ten ktos powinien zarabiać
      na życie w iiny sposób. Do tej pory myślałam, ze najgorsze dialogi jakie miałam
      okazje słyszeć w produkcji TVP są w PLEBANII której kilka odcinków przypadkowo
      oglądałam, teraz nie jestej tego już taka pewna.... Dialogi w filmie są
      potraktowane minimalistycznie, jest ich malo, a te które są, sa tak krótkie i
      proste, że mam wrażenie, jakby producnt w kontrakcie zobowiązał sie płacić
      aktorom osobno za każde wypowiedziane słowo.
      To samo dotyczy muzyki. Jest piękna, ale dlaczego jest jej tak mało??!! Przecież
      to właśnie muzyka buduje w filmie nastrój, powoduje, że się wzruszamy albo
      boimy. Muzyka jest niezwykle ważnym elementem filmu, a ja przez większa część
      filmu słyszałam za plecami odgłosy przewijanej taśmy filmowej i trzaski
      urządzenia do odtwarzania tej taśmy!
      Wiedziałam o tym, ze w filmie nie da się zmieścić tego wszystkiego co jest w
      książce, byłam na to przygotowana, ale nie wiedziałam, że w filmie zmieści się
      zaledwie ułamek procenta książki. Natalia, Jennifer - nawet pisać komentarz jest
      trudno - za mało, bez emocji, bez wzruszeń....
      Chba autorzy scenariusza nie mieli pomysłu na zebranie zawartości książki w
      film, poślizgali się jedynie po temacie, bez przekonania i bez celu, bo film nie
      kończy sie żadną puentą, nie stawia trudnych, ba, żadnych pytań, nie przekazuje
      nam żadnych prawd o życiu, o człowieku, coś jakby filmowanie ukrytą kamerą kilku
      osób a później pocięcie tego materiału i złożenie w jeden dwugodzinny film.
      Koszmar.
      Ale najbardziej drażniły mnie dłużyzny - ujęcia gdy ktoś idzie, jedzie, siedzi,
      patrzy przed siebie, wchodzi do pomieszczenia, patrzy na telefon, odkłada
      płaszcz, cos tam ogląda (np. ona obrazy) itd itp Przeciez jakby wyrzucić
      dłużyzny, które i tak absolutnie niczego do filmu nie wnosiły, to film skróciłby
      sie do góra 45 minut, a może nawet nabrałby jakiegos tempa.
      Lubie filmy w których jest atmosfera, kiedy czasami łza zakręci sie w oku, albo
      dreszcz przejdzie pio plecach, albo serce stanie na chwiole ze strachu, albo
      płynący z filmu erotyzm rozgrzeje krew. W książce Wiśniewskiego było wiele
      takich mamentów. Ja płakałam czytając o Natalii, albo przeżywałam emocje zwiżane
      z fragmentem o rozbitym samolocie- strach Jakuba, i ten który czuła ONA i całe
      to ogromne napięcie. Czułam w książce napięcie jakie było między nimi wieczorem
      przed wspólnie spędzona nocą. No i sam koniec książki, tę bezradność zakrętu
      życiowego na jakim znalazła się ONA i później jej decyzję i znak zapytania nad
      słusznościa tej decyzji. W filmie nie było NIC.
      Ten film moga oglądać wyłacznie te osoby, które bardzo dokładnie znają książkę,
      bo milczenie bohaterów filmu jest wymowne - w każdym razie chcę wierzyc, że taka
      była intencja scenarzysty i reżysera.
      Jedno jest pewne - drugi raz na ten film nie da sie pójść, a po pierwszym razie
      ja żałuje że wogóle taki film został zrobiony.

      Liczyłam na odrobine wzruszenia, a tak sie zawiodłam, że płakac mi się chce....
      • mitochondrium Re: ''S@motność..." - płakać się chce... 15.09.06, 16:22
        Liczyłam na odrobine wzruszenia, a tak sie zawiodłam, że płakac mi się chce....

        co marudzisz, skoro Ci sie chce plakac to znaczy ze sie wzruszylas
        no wiec? cel osiagniety
        cbdu.
        • pogromca_mrowek Re: ''S@motność..." - płakać się chce... 16.09.06, 22:50
          mitochondrium napisał:

          > Liczyłam na odrobine wzruszenia, a tak sie zawiodłam, że płakac mi się chce....
          >
          > co marudzisz, skoro Ci sie chce plakac to znaczy ze sie wzruszylas
          > no wiec? cel osiagniety
          > cbdu.

          ;-)
    • golass genialna recenzja 15.09.06, 15:48
      po prostu genialna, dawno tak dobrej nie czytalem. P. Szymczyk: BRAWO!
    • przeslaw_mostowicz ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 16:38
      Podejżewam, że za pośrednictwem tej książki pan Wiśniewski zdradza swoją żonę,
      z wizją swojej idealnej wielbicielki, która pieści jego rozdęte do rozmiarów
      planety ego. Oczywiście zdarzają się takie historie i tacy ludzie w
      rzeczywistości, ale na szczęście rzadko. Spójrzmy na tę książkę nie jak na
      tandetne romansidło, ale jak na literaturę faktu w której autor udokumentował
      pretensjonalność i egzaltację zwego wewnętrznego życia. Brawa za odwagę.
    • dziaaba Kocham jak ktos mi obrzydza film zanim go obejrze! 15.09.06, 16:40
      j.w.
      • rembka Yo, Dziaaba, to po co czytasz recenzje? 15.09.06, 17:34
        dziaaba napisała:

        > j.w.
    • morfeusz_1 Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 17:07
      bla bla bla
    • myself00 Re: ''Samotność w sieci'' jak harlequin 15.09.06, 17:31
      Książkę uważam za jedną z tych,które czyta się cudownie i na długo pozostają w
      pamięci. Filmu nie widziałam i zobaczyć nie zamierzam.Sądzę, że jest marną
      próbą odzwierciedlenia ujętych w książce problemów. Szkoda czasu na takie
      ekranizacje, robione wyłącznie dla kasy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka