Dodaj do ulubionych

Kwestia smaku

02.10.06, 09:34

Na takie orędzie jest już za późno. Jasno też widać, że nie ma sensu liczenie
na to, że Kaczyński zachowa się honorowo i poda do dymisji.

Wygląda na to, że będziemy świadkami histerycznych scen z udziałem
Kaczyńskiego i jego planktonu, gdy przyjdzie odrywać ich od stołków.


Obserwuj wątek
    • 2kathmandu Pomarzyć - piękna rzecz 02.10.06, 09:39
      Takie przemówienie w tv byłoby mozliwe po spełnieniu kilku warunków:

      1. Wypowiadałby je inny premier

      2. który uprzednio sam nie wysłałby Lipińskiego i Mojzesowicza na tego typu łowy (na wiceministerstwo się wstępnie nie zgodził i kazał negocjować dalej)

      3. na koniec przemówienia taki, hipotetyczny premier sam podałby się do dymisji, bo jeśli zawodzą najbliżsi współpracownicy, to znaczy, że się nie umie rządzić

      Dobranoc Państwu.

      • centrolew Re: Pomarzyć - piękna rzecz 03.10.06, 22:33
        Żyjemy w IV RP, tutaj nie ma miejsca na zaufanie, stabilizację, pokój. Liczy się
        paranoja, niszczenie wszystkiego i walka z UKŁADEM!
    • eva15 T. Lis a bajka "Lis i kruk" 02.10.06, 10:42
      Takie listy jak pna Lisa mogą powstać tylko w innej (nie)rzeczywistości, w
      innym kraju i w innej kulturze politycznej. Lis pisze trochę bajkowo o jakimś
      raju na ziemi, a już szczególnie bajkowo to brzmi w odniesieniu do Polski.

      PiS nie spadł z nieba, lecz jest polskim dzieckiem wychowanym w kulturze
      politycznej PRL a później w dużym stopniu SLD. A tam nie było pomiłuj i nie
      było w ciągu tych długich lat takich reakcji na własną korupcję, kryzysy,
      nepotyzm, złodziejstwa etc...

      Jeśli PiS funkcjonując w takim realnym świecie zacznie grać wg. metod
      zalecanych w bajce pana Lisa to wyjdzie na tym jak kruk z bajki "Lis i kruk".
      • vitkabravo Kaczyńscy i honor?... buhahahaha! 02.10.06, 12:13
        oni nie znają tego pojęcia!
        • eva15 Re: Kaczyńscy i honor?... buhahahaha! 02.10.06, 15:06
          A którzy politycy w PL znają pojęcie honoru? Miller, Kwaśniewski? A może ci,
          którzy podłożyli podstępem świnię w postaci podsłuchu i na tej świni chcą
          dojechać do władzy?
          • holyboy_666 Re: więc ja mam pytanie do abby 02.10.06, 17:12
            czy jak michnk nagrywał rywna, to tez mu "podstępem podkładał świnię"?
            • holyboy_666 Re: mialem napisac "do evy", ale co za różnica;-) 02.10.06, 17:13


              • henryk131 Pora zwolnic R-y-w-i-n-a tam tez byl skrot myslowy 02.10.06, 18:00
                • mariuszdd Piszą arty. kubek w kubek,jak jeden preczytam to 03.10.06, 11:53
                  jak bym wszystkie przeczytał :)
                  Żadnej retrospekcji ,wstępu,nic kur..a ,nic !! Od razu z łapami i na grzbiet
                  naskakują,co za dziennikarze ,niech piszą
                  socjologiczne artykuły albo filozoficzne .
                  He eh Zaleska machnęła na sam początek recenzję jakiegoś zapomnianego programu
                  rozrywkowego ,po cholerę mi ta wiedza ,wejdę na film.web i tam poczytam.
                  Oni w ogóle się nie starają ,kaske leci ,nazwiska juz wyrobione ,nawet nie
                  starają sie być oryginalni ,gdyby te teksty wymieszać ,to każdy z nich mógłby
                  to napisać .Ba .. pewnie sami nie wiedzeliby czy to Lis , czy Kolęda .
            • eva15 Re: więc ja mam pytanie do abby 03.10.06, 02:03
              Hmm, myślisz, że Michnik walczy w Pl o władzę (zza kulis)i wg. tej miarki
              należy go mierzyć??? Może masz rację? Wiele za tym przemawia...
    • jasiek.pl Kwestia smaku 02.10.06, 14:35
      St.J.Lec : " Wiem, skąd legenda o bogactwie żydowskim. Żydzi płacą za wszystko"
    • altspringe Jak smakuje dyspozycyjnosc panie Lis? 02.10.06, 15:16
      Zabawne, że smakiem w polityce zajmuje sie dyspozycyjny dziennikarz Lis.
      Niedoszly rzecznik prasowy premiera z Krakowa i smieszny pretendent do
      prezydentury.
      • jasiek.pl Re: Jak smakuje dyspozycyjnosc panie Lis? 02.10.06, 18:40
        altspringe napisał:
        > Zabawne, że smakiem w polityce zajmuje sie dyspozycyjny dziennikarz Lis.

        Ale jesteś męski, przywaliłeś tak mocno i odważnie, podziwiam Cię za to!
        Chociaż temat i czas nie ten, bo jak mówił St.J.Lec : "Jeśliś bez kręgosłupa,
        nie wyłaż ze skóry"
    • abba15 Czy będzie nocna zmiana 02.10.06, 16:35
      Czy będzie nocna zmiana
      Tomasz Nienac
      Istotą ostatnich wydarzeń nie jest odejście Leppera z rządu, lecz jego
      przystąpienie do obozu wrogów Kaczyńskich. Obozu porzucającegowłaśnie wszelkie
      maski, szykującego się na coś w rodzaju powtórki z 4 czerwca 1992 roku.
      Ten program Polsatu zapadł w pamięć. Było niemal jak kiedyś. Tomasz Lis ciepło
      odpytywał Donalda Tuska, a lider PO z łezką w oku przyznawał, że owszem –
      przypomina mu się rok 1992 i że teraz też trzeba podjąć podobną akcję. Już po
      audycji, tak jak 14 lat temu, Lech Wałęsa natychmiast zadeklarował wsparcie. I
      nawet teza jest ta sama: pójdą razem, w imię demokracji, choćby z diabłem, w
      celu obalenia tej władzy.
      Koalicja przeciwko Kaczyńskim
      Ta koalicja właśnie się ukonstytuowała. Nie ma już większych różnic
      wewnętrznych, nie ma wroga poza Kaczyńskimi. Ucywilizowany Andrzej Lepper,
      brzydzący się już radykalizmem, jak przed laty Wałęsa, zmienia front i staje
      ramię w ramię z od dawna cywilizowanymi Tuskiem, Rokitą, Szmajdzińskim i
      Onyszkiewiczem. Liczą więc swoje siły.
      A więc po pierwsze ta część mediów, które wiedzą, o co idzie gra, i nie cofną
      się przed niczym. W których tendencyjny dobór tematów i złośliwy komentarz, do
      czego mają prawo, już nie wystarcza. Sięga się więc po zwykłe kłamstwa i
      manipulacje. Mimo obrzydzenia lustracją, współczucia dla księdza Czajkowskiego
      rzucą na wizji pseudonim donosiciela, rzekomo osoby bliskiej Kaczyńskim – i...
      dalej będą bredzili o brutalnych metodach prezesa PiS.
      Po drugie, te elementy państwa, które schowane za parawanem konstytucjonalizmu
      autoryzują lub zrobią wszystko, by dokopać Kaczyńskim. Na przykład orzekną, jak
      ostatnio Trybunał Konstytucyjny, że badanie przeszłości zbyt szeroko (sic!) jest
      niezgodne z ustawą zasadniczą, a zadawać pytania to poseł w komisji śledczej
      może tylko wtedy, jeśli wcześniej udowodni, iż pytany jest przestępcą.
      Po trzecie, rozmaite odłamy służb specjalnych, które lubią podśmiewać się z
      Macierewicza, ale które poirytował i rozwścieczył fakt, iż ten wiceminister
      obrony naprawdę dobrał się do tyłka wojskowym służbom specjalnym. Które liczą
      straty, jakie im i gangsterom przyniosło ukrócenie w Ministerstwie Finansów tak
      zyskownego procederu dowolnego przyznawania ulg mafijnym firmom. Które dziwią
      się, że tak pięknie zmontowana esbecka operacja wobec Gilowskiej nie działa na
      Kaczyńskiego, który ponownie bierze ją na pokład. Po czwarte wreszcie, kasty i
      korporacje utuczone doskonale na przywilejach klasowych – bo inaczej tego nie
      można nazwać – otrzymanych w III RP. Wiedzą doskonale, że liberałowie, jak
      przejmą władzę, będą cięli – ale zasiłki pogrzebowe. Zasadę, że adwokatem może
      zostać tylko syn adwokata, a notariuszem kuzynka cioci, utrzymają. Skąd ta
      pewność? No przecież utrzymywali ten stan przez lata. To rzekomi socjaliści,
      ludzie PiS, wydali wojnę tym kastom.
      Zjednoczeni przeciwnicy Kaczyńskich są silni. Wręcz potężni. Z determinacją będą
      zmierzali do wypędzenia rządu, próbującego dokonać zbyt głębokiego
      przewartościowania, sięgającego bezczelnie swymi reformami do grup trzymających
      władzę, do służb specjalnych i mediów, a nieograniczającego się do wprowadzenia
      gimnazjów czy kas chorych. O tak, problemami zwykłych ludzi prawica może się
      zajmować. Ale nie problemami służb specjalnych, telewizji, polityki zagranicznej
      – i bynajmniej nie dlatego, żeby były mało interesujące czy nieważne. One po
      prostu są zawarowane dla innych.
      Atuty premiera
      Ale Jarosław Kaczyński nie chce i nie może grać według tych reguł. Nie może być
      Jerzym Buzkiem. Bezczelnie uważa, że ma takie sama prawa jak poprzednicy. Nie
      rozumie tyle razy powielanego komunikatu: współrządzenie przez prezydenta
      Kwaśniewskiego i premiera Millera, obu z SLD, było wynikiem normalnego
      demokratycznego wyboru. Jednoczesne zaś pełnienie funkcji przez prezydenta
      Kaczyńskiego i premiera Kaczyńskiego, obu z PiS, jest dowodem na faszyzację
      kraju i postępującą dyktaturę. Nie rozumie, że pozwala mu się mówić o IV RP, ale
      zabrania tykania reguł III RP. Nie boi się silnych powiązań części układu z
      lewicowymi mediami i elitami Zachodu, zdolnymi w każdej chwili podpisać
      podsunięty protest, list czy inny najbardziej nieprawdziwy komunikat.
      O nie. Jarosław i Lech Kaczyńscy naprawdę robią wszystko, by zdenerwować układ.
      Oni też zapamiętali lekcje 1992 roku. Wiedzą, że nie ma przebacz. Widzą
      nierówność reguł. Czują tę nienawiść. Wiedzą, że sprawy zaszły za daleko, by
      można mówić o jakimkolwiek kompromisie. Że naruszono zbyt potężne interesy, a
      druga strona ma za dużo do stracenia. Wiedzą też, że mają sporo atutów.
      Po pierwsze, prezydenturę. Potwierdzają się analizy Jarosława Kaczyńskiego
      sprzed roku: każdą cenę warto było zapłacić za Pałac Prezydencki. Bo choć głowa
      państwa niewiele w Polsce może robić sama z siebie, to ma ogromne możliwości
      blokujące. Nic naprawdę ważnego nie da się w Polsce zrobić wbrew prezydentowi.
      Nie da się przejąć kontroli nad TVP, nie da się zmienić ustawy o CBA czy
      przywrócić WSI. Można kuglować kadrami wewnątrz administracji, ale instytucji
      nie da się naruszyć. Koalicja – nazwijmy ją symbolicznie – 4 czerwca, doskonale
      zdaje sobie z tego sprawę. Gdyby nie to, tego rządu nie byłoby już dawno.
      Po drugie, nie jest już zdana tylko na łaskę wrogich mediów. Gazety i stacje nie
      tyle przychylne, ile po prostu minimalnie obiektywne, są w zdecydowanej
      mniejszości. Ale ich głos jest już słyszalny, jest w mainstreamie – w głównym
      nurcie. A „Wyborcza” nie ma już monopolu interpretacyjnego. To wystarcza, by
      przynajmniej od czasu do czasu Tusk i jego sprzymierzeńcy musieli się tłumaczyć.
      A to już w porównaniu z czasami rządu Olszewskiego – całkiem dużo.
      Po trzecie, PiS to nie Ruch Odbudowy Polski. To nowoczesna i sprawna maszyneria
      partyjna, zdolna do długich kampanii i błyskawicznych analiz.
      Świadoma siły wynikającej z jedności. Po czwarte, Kaczyńscy szybko weszli w
      kluczowe obszary państwa. Zrozumieli, że służby nie są gwarantem władzy, ale
      tylko minimalna choćby kontrola nad nimi daje szansę, że nie zostaną użyte
      przeciwko nim, że nie zostanie uruchomiona jakaś prowokacja. To samo dotyczy
      MSWiA i Ministerstwa Sprawiedliwości. I po piąte, wyborcy centroprawicowi są
      dziś dużo bardziej odporni na propagandę, trudniejsi do zdemobilizowania czy
      zniechęcenia niż w 1992 roku. Z dystansem podchodzą do mediów, nie wzruszą się
      specjalnie profesorami z Oksfordu, z niepokojem śledzącymi losy prezesa
      polskiego NBP. Co nie znaczy, że klasyczne mechanizmy manipulacyjne w ogóle na
      nich nie działają. Jak najbardziej – tylko trochę wolniej, nieco słabiej.
      Czyja wygrana, czyja porażka
      Dlatego dla Kaczyńskiego najbliższe tygodnie – zapewne z kulminacją w
      październiku, kiedy Platforma zapowiada manifestacje uliczne – będą kluczowe.
      Jeśli przetrwa, a na dodatek będzie potrafił nadać swojemu rządowi – wytracaną
      ostatnio – dynamikę, ma szansę na poważne przełamanie frontu przeciwnika. Jedyne
      co bowiem dzisiaj trzyma Platformę razem, jest nadzieja, że ta władza szybko
      pęknie. Że da się ją zdewastować. Stąd decyzja o uruchomieniu nacisku ulicznego,
      stąd eskalacja języka agresji.
      Każdy miesiąc trwania Platformy Obywatelskiej w opozycji przybliża jej rozbicie
      na część liberalną i konserwatywną.
      Tusk ma jednak na koncie duży sukces – odebrał PiS klucz do sprawowania władzy
      bez udziału PO, odebrał Leppera. Ale nie jest powiedziane, że Lepper jest dziś
      kluczem do odebrania władzy Kaczyńskiemu. Wszystko wskazuje bowiem, że procesy
      gnilne w Samoobronie zaszły bardzo daleko i prędzej czy później około połowy
      posłów Samoobrony dołączy do koalicji rządowej. Zbudowanie trwałej większości
      będzie dla premiera ogromnym sukcesem.
      Wybory, cokolwiek by mówiono, oznaczają porażkę i realną perspektywę oddania
      władzy, a przede wszystkim inicjatywy. Wtedy wszystko może się zdarzyć. Może i
      PiS nie przegra, mo
      • abba15 Re: Czy będzie nocna zmiana 02.10.06, 16:36
        Czy będzie nocna zmiana

        Tę analizę znają obie strony. Widać to w ich działaniach. Kaczyński ucieka przed
        sporem, buduje większość, jest gotów bardzo, bardzo dużo zapłacić PSL.
        Platforma porzuca maskę partii proreformatorskiej i własne złudzenia, że coś
        zmieni w kraju. Ociepla relacje z postkomunistami i Lepperem, wspiera ludzi UW,
        jak prof. Mariana Filara w Toruniu, i z całych sił broni III RP. Wszystko po to,
        by zbudować jak najszerszy front i wymusić wybory. To jest istota tej bitwy.
        Będą wybory – wygrała Platforma, w kraju zapanuje chaos przed- i powyborczy.
        Ludzie Tuska i Rokity zrobią wszystko, by je wymusić. Wiedzą, że ten dzień
        będzie ich nowym 4 czerwca. Jeśli nie będzie wyborów, to po okresie stabilizacji
        pojawi się szansa na spokój. A sklejony ad hoc sojusz wszystkich przeciw
        Kaczyńskim rozleci się jak domek z kart. A kto wie, może pęknie i sama Platforma.
    • abba15 Kwestia smaku czy UBekistan subito? 02.10.06, 16:48
      Nocna zmiana 2...
      Rodzi się nowy 4 czerwca, wracają też upiory przeszłości. "Dziennik"
      poinformował, że Mieczysław Wachowski zakłada Partię Zdrowego Rozsądku (!) i
      będzie działał na rzecz powrotu Lecha Wałęsy do polityki! Wałęsa zapowiada, że
      wraz z PO (Tusk) i PSL (Pawlak) rozjadą PiS w wyborach. Dołóżcie sobie jeszcze
      Olejniczaka i Leppera i będzie można kręcić Nocną Zmianę 2
    • bokassa Kwestia smaku 02.10.06, 17:22
      Panie wyżelowany alfonsiku,nie wierzę aby pańska nienawiść do PiS-u była natury
      ideowej,sądzę,że ma ona podłoże czysto osobiste,najprędzej dostał pan kopa w
      dupę od tych kurdupli jak prywatnie pan ich nazywa.Zlałeś się w gacie,prawda.
      • jasiek.pl Re: Kwestia smaku 02.10.06, 18:52
        bokassa napisał:
        > Panie wyżelowany alfonsiku,........

        Witamy na naszym forum syna Napoleona Afryki, wielkiego cesarza i kanibala! U
        nas wymaga się trochę więcej kultury nawet wówczas kiedy uprawia sie politykę
        kija i maczety. Sądząc po wypowiedzi bardzo cię uwierają kolczyki i pióra w
        nosie!
    • zwiatrem1 Kwestia smaku 02.10.06, 18:35
      Panie lis lubi pan zadymy nieprawdaz a na dodatek takie bardzo czerwone!!
    • gw_organ_tw11 Lis czyli dziennikarswo kloaczne w pigułce 02.10.06, 20:16
      zionie nienawiścią do PiS-u, elementarny brak obiektywizmu i zwyczajnej
      przyzwoiutości. A kto pamięta Lisa jak podczas "Nocnej zmiany" błagał TW Bolka:
      "Niech nas pan ratuje panie prezydencie"
    • sam_sob Re: Kwestia smaku 02.10.06, 20:22
      Oczywistą "Kwestią smaku" są granice między dziennikarzem, a politykiem. Sądzę,
      że nie spełnia tego wymogu autor z czwartej władzy (nieoficjalnej), który
      próbuje mówić co ma robić polityk. Pewnie o podziale i równowadze władzy nie
      mogł się dowiedzieć, bo był zajęty nagraniami z ukrycia?:))
    • abba15 czy pańskie wszy są ze WSI? 02.10.06, 20:53
      czy pańskie wszy
      są z byłego WSI?
      te wszy bezdomne
      zostały niezłomne
    • paskudaprawdziwa Bajki i orędzia, które powinny byc wygłoszone. 02.10.06, 20:59

      Jedna z najcenniejszych cnot dziennikarkich jest mowienie prawdy do wladzy o
      wladzy -
    • aniko a ja sie ciesze, ze tak nie powiedzial 02.10.06, 23:44
      cieszyc sie z czyjegos nieszczescia to nieladnie, ale takie expose
      przysporzyloby PiSowi poparcia, bo przeciez takiego wlasnie zachowania ich
      wyborcy sie po nich spodziewali. za wszelka cene Prawo i Sprawiedliwosc.
      A tak dowidzialam sie, ze nie dosyc, ze jestem lze elita i z ukladu to teraz z
      szarej sieci, a od wczoraj to nawet z zOMO!
      • kaczory_ok Re: a ja sie ciesze, ze tak nie powiedzial 03.10.06, 03:55

        zobacz teks obietkywny a nie lizusowski

        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_061002/publicystyka/publicystyka_a_1.html
        • socata nie ma obiektywnych tekstów! 03.10.06, 13:13
          co to za bzdura "obiektywny tekst"? Każdy dziennikarz ma jakieś przekonania
          polityczne i żaden nie jest do końca obiektywny w tym co robi. Obiektywne to są
          transmisje z orędzi premiera lub prezydenta - żadnych pytań, żadnych skrótów i
          montaży, pokazanie wyłącznie tego co mówi dany polityk. Tyle tylko, że do tego
          potrzeba techników i kamerzystów a nie dziennikarzy. Każde zadane pytanie,
          sposób prowadzenia rozmowy, każdy komentarz czy artykuł są SUBIEKTYWNE!!!! Czy
          Semka, Zaremba, Rybiński albo Jankowska są bardziej subiektywni niż Lis,
          Olejnik, Morozowski czy Kolenda-Zaleska? Ileż razy słuchając tego czy innego
          dziennikarza wkurzałem się bo ja bym ten wywiad inaczej poprowadził. Ale
          właśnie w tym rzecz: każdy robi to po swojemu, obnażając mniej lub bardziej
          swoje SUBIEKTYWNE przekonania....
    • kaczory_ok Re: Kwestia smaku - fryzura Lisa - obciach 03.10.06, 05:05
      Panie Lis, nie dosc ze bredzisz pan,
      to jeszcze ten beznadziejny fryz.

      Nie zaluj pan pare groszy na jakiegos lepszego fryzjera,
      za swoja propagande dostajesz pan pare talarkow,
      wiec nie ma co skapic na wyglad zewnetrzny.
    • uwagiluzne szczytem hipokryzji 03.10.06, 09:45
      byłoby wygłaszanie orędzia w którym zrzuconow by winę na dwa nieszczesnie kozły
      ofiarne, panie Tomaszu. Cieszę sie, że Kaczynskiemu nie przyszło do głowy, żeby
      zdymisjonowac któregokolwiek z obu panów - jedyny plus w całej tej sytuacji, ze
      kiedy w końcu nasz premier przyznał, że takie zachowanie "przekraczało normy
      społeczne", czuł się współwinny. W końcu najłatwiej było umyć ręce, prawda?
      • sam_sob Re: szczytem hipokryzji 05.10.06, 08:13
        Jest pouczanie innych, w sytuacji kiedy nie stać nas na zajęcie się własną
        rodziną zgodnie ze złożoną przysięgą.
    • waldam racja naród jest suwerenem a dziennikarze także 08.10.06, 23:49
      są sługami. Ale czy narodu?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka