brak_nadziei 08.10.06, 03:10 Wybitnym demagogiem jest Adam Michnik,który,tydzień temu,w artykule "Liberał w świecie zarazy" przyrównał polityków,rządzących dziś w Polsce do hitlerowców z lat 30. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maruda.r Demagogia Tworkistanu 08.10.06, 07:27 Podziwiać trzeba przenikliwość Arystotelesa, który doskonale rozumiał, że demagodzy, zdobywając sobie przewagę, rozpętują mechanizm dewastujący obywatelską społeczność. ********************************** Do czasu, oczywiście. Prędzej czy później, społeczność zorientuje się, że demagodzy nie mają do zaoferowania nic więcej poza bełkotem i strachem. I tak jest właśnie w przypadku Tworkistanu stworzonego przez braci Kaczyńskich. Odpowiedz Link Zgłoś
empirio Polska - raj dla demagogów 08.10.06, 20:01 Mamy słabo wykształcone społeczeństwo, a więc podatne na manipulacje (bardzo proszę forumowiczów, by nie myśleli od razu o sobie). W takim społeczeństwie będą pojawiać się demagogowie i będą zdobywać poklask. Nic się nie zmieni, dopóki chętniej będziemy dotować budowę świątyń niż bibliotek, a znajomość katechizmu wśród uczniów będzie bardziej ceniona niż znajomość logiki. - NIEOBOJĘTNI - blogi wolnych ludzi Odpowiedz Link Zgłoś
milo_1 Re: Polska - raj dla demagogów 08.10.06, 20:46 empirio napisał: > Mamy słabo wykształcone społeczeństwo, a więc podatne na manipulacje (bardzo pr > oszę forumowiczów, by nie myśleli od razu o sobie). W takim społeczeństwie będą > pojawiać się demagogowie i będą zdobywać poklask. Nic się nie zmieni, dopóki c > hętniej będziemy dotować budowę świątyń niż bibliotek, a znajomość katechizmu w > śród uczniów będzie bardziej ceniona niż znajomość logiki. --------------------------------- Całe szczęście że większość forumowiczów stanowią WYKSZTAŁCIUCHY a więc nie są podatni na manipulacje ,ale czy dopiero taka "rozpierducha" jaką zgotowali nam "kaczyści" skłania do zastanowienia się, że siedząc wygodnie w domciu ktoś za nas podjął decyzję o takim a nie innym stanie rzeczy .Przecież na PiSuar głosowało zaledwie 3 mln polskiej społeczności tej właśnie słabo wykształconej, bojaźliwej, widzącej w kaczorach ratunek dla swoich frustracji i podsycanych nienawiści.Po prostu część społeczeństwa nie rozumiało do tej pory co to znaczy "społeczeństwo obywatelskie" ,że od ich zaangażowania zależy końcowy wynik. W dobie tak szybkich środków przekazu wystarczył rok czasu aby obudzić ich z marazmu. Demagodzy jakimi są bracia bliźniacy doskonale rozumieja fakt że szybka informacja w tym przypadku np.TVN 24 i internet jest dla ich działania wielkim zagrożeniem dlatego tak z nim walczą.Wykorzystują przy tym swoje źródło informacji jakim jest TV TRWAM i RM ,które dociera właśnie do tej mniej wykształconej części społeczeństwa bardzo podatnej na manipulację.Oni doskonale o tym wiedzą a socjotechnika w ich wykonaniu jest wypisz -wymaluj rodem z rozważań Arystotelesa. Uważam ,że świątynie trzeba budować a dzieci uczyć katechizmu ale muszą to robić kapłani którzy nauczą samodzielności w myśleniu.Tego boi się skostniała część kościoła bo człowiekiem nie myślącym samodzielnie łatwiej jest sterować. ________ Panie Prezydencie Kaczyński - warto skorzystać z pomocy osobistego kapelana -- ks.Indrzejczyka,który zawsze cenił w kontaktach ze swoimi podopiecznymi samodzielnośc w myśleniu i nigdy jej nie ograniczał.Jest wzorcem postępowego kapłana z jakże bogatą przeszłością opozycjonisty.Można to jak widać wspaniale połączyć.......... polskiejutro.com/art.php?p=2742 Na dobra katechezę nigdy nie jest za późno...... Chyba,że ks. Indrzejczyk został juz oddelegowany z tej funkcji..... ---------------------------------------------- " nie poszedłeś do urny to wybrał za ciebie naród durny....." Odpowiedz Link Zgłoś
empirio Re: Polska - raj dla demagogów 08.10.06, 21:21 Zasadniczo się z Tobą zgadzam, oprócz dwóch spraw: nie uważam, by uczenie katechizmu i budowanie świątyń było rzeczą dobrą. Religia zawsze była siłą sprzeciwiającą się wolności, dzielącą ludzi, wywołującą nienawiść. Jeśli ktoś koniecznie chce budować świątynie, niech robi to z prywatnych pieniędzy, a religię w szkole publicznej uważam za skandal - wypisz wymaluj, replika PRL-owskiej indoktrynacji, wpajanie dzieciom jedynie słusznej ideologii. Jeśli rodzice chcą tę ideologię wpajać swoim dzieciom - ich wybór, ale nie w szkole. Niestety, nie ma takich kapłanów, którzy nauczą samodzielności myślenia, ponieważ wiara religijna oparta jest na wyrzeczeniu się tejże samodzielności. Albo wierzę, albo myślę - tertium non datur. - NIEOBOJĘTNI - blogi wolnych ludzi Odpowiedz Link Zgłoś
milo_1 Re: Polska - raj dla demagogów 08.10.06, 22:32 Rzeczywistość płata figle i wbrew logice Kaczory zdają sobie z tego sprawę ,że możliwe jest trzecie wyjście i tego się najbardziej obawiają wytaczając tak cięzkie armaty ......ale "lud ciemny to kupi" jak mawiał Kurski........ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Ludzie, nie przypadkiem staruszka nas ostrzega! 08.10.06, 22:42 Zaufajcie kobiecie, co do której wykształcenia ani patriotyzmu - wypróbowanego w najczarniejszych okolicznościach - nie można żywić żadnych zastrzeżeń. Jeśli człowiek w tym wieku, o tak ustalonej renomie, trudzi się, by usiąść do klawiatury i pisać tak zdecydowany w swojej wymowie tekst, to znaczy, że w kraju jest źle! Ona widziała najgorsze rzeczy naszego stulecia z bliska. Takiego człowieka w takim wieku nie niepokoją drobiazgi. Odpowiedz Link Zgłoś
milo_1 Re: Ludzie, nie przypadkiem staruszka nas ostrzeg 08.10.06, 23:22 nick3 napisał: > Zaufajcie kobiecie, co do której wykształcenia ani patriotyzmu - wypróbowanego > w najczarniejszych okolicznościach - nie można żywić żadnych zastrzeżeń. > > Jeśli człowiek w tym wieku, o tak ustalonej renomie, trudzi się, by usiąść do > klawiatury i pisać tak zdecydowany w swojej wymowie tekst, to znaczy, że w > kraju jest źle! > > Ona widziała najgorsze rzeczy naszego stulecia z bliska. Takiego człowieka w > takim wieku nie niepokoją drobiazgi. ------------------------------------------------ W tym momencie warto przypomnieć artykuł prof.Skargi z początku tego roku -jakże aktualna jest zwłaszcza druga część artykułu w kontekście obecnych poczynań PiSu Szkoda tylko że GW zakwalifikowała ten artykuł do szuflady pt. archiwum....... Można miec nadzieję że cdn. nie nastąpi bo PiSuarowa Polska odejdzie w niebyt... Tekst dość obszerny ale warto przeczytać aby "spuentować" go obecną publikacją prof.Skargi ____________________ Inteligencja zamilkła (2) Barbara Skarga* 13-01-2006 , ostatnia aktualizacja 13-01-2006 19:29 Mamy więc demokrację, ale w specyficznym wydaniu, jako panowanie gustów ludu. A lud lubi igrzyska. Dziś takim igrzyskiem dla gawiedzi jest lustracja. Do niedawna były nim różne nadzwyczajne komisje sejmowe. Taka widocznie jest natura człowieka, że lubi innym dopiekać do żywego. Nie chodzi mi jednakże o insynuacje padające na forum wspomnianych komisji, które świadczyły przede wszystkim o niskim poziomie kultury, nie tylko politycznej. W tych oskarżeniach, rzucanych bez poważnych podstaw, a rozpowszechnianych przez prasę, zanikło to, co najistotniejsze w kulturze i co zawsze było etosem inteligencji - szacunek dla człowieka, także dla przeciwnika. Skrzynka na donosy I tak zrodziła się nie tylko wzajemna nieufność, lecz również chorobliwa podejrzliwość. Obywatela przestało się traktować jak członka społeczności uprawnionego do politycznego działania i wyrażania swych myśli. Żąda się prześwietlenia całej jego przeszłości, a to znaczy, że zakłada się niejako z góry, że nie ma on czystego sumienia, że popełnił przestępstwo. Nurtuje mnie następne pytanie: czy lustracja jest zgodna z tradycjami prawa europejskiego, wedle którego nie ma winnego, póki mu się winy nie dowiedzie? Mam przekonanie, że temu prawu urąga. Jakże tu łatwo popaść w sprzeczność z wrodzonym poczuciem słuszności i naturalnymi normami uczciwości, czego od każdego prawa domagał się Arystoteles! Jak łatwo można rzucać oskarżenia bez żadnej podstawy i żądać, by oskarżony dowodził swej niewinności! Niszczy się go, więc pytam raz jeszcze: za co? Za to, że ze strachu coś podpisał, za wiele powiedział? Wierzy się notatkom ubeków, ale nie bierze się pod uwagę ani metod bezpieki, ani jej nagminnych kłamstw, ani tego zwykłego faktu, że ludzi mocnych jest mało, że strachowi - zwłaszcza o rodzinę - ulega wielu. Ten, kto sam nie przeszedł przez piekło, nie ma prawa sądzić, a w każdym razie od sądu powinien się wstrzymać. Widziałam w swym życiu zbyt wielu ludzi złamanych, by patrzeć przychylnie na tych, co rzucają kamieniem. Niektórym zresztą wystarczy, że ktoś należał do znienawidzonej partii - już z góry jest winien. Czyżbyśmy przyjęli zasady kodeksu prokuratora Wyszyńskiego (głównego oskarżyciela w procesach stalinowskich)? Czyżby nasze, tak katolickie społeczeństwo tęskniło za szubienicami i nie brało pod uwagę słów wypowiadanych codziennie: "i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom"? W tej atmosferze obsesyjnego pragnienia zemsty nie wiadomo za co, której domagają się najczęściej ludzie mali, którzy sami niewiele przeżyli chwil ciężkich, wystarczy donos. Donosom się wierzy, choć podstawowe prawdy etyki dawno pokazały, że donosowi wierzyć nie wolno, że jest on interesowny i że się go po prostu wrzuca do kosza. Jakże się pod tym względem zmieniła mentalność ludzi! Przypominam sobie, że po wejściu armii sowieckiej do Wilna na budynku dawnych sądów zajętym przez NKWD zawisła skrzynka z napisem: "Skrzynka na donosy". Biegaliśmy ją oglądać, bośmy nie mogli uwierzyć, że jakakolwiek władza państwowa, choćby i sowiecka, może się opierać na donosach. Dla inteligencji miejsca już nie ma Co więc może inteligencja w tej atmosferze małości, podłości i wielkich słów o odrodzeniu moralnym, które brzmią fałszywie? Moralność bowiem nie polega ani na wyśnionej dekomunizacji, bo nie wiadomo, co by to słowo miało dziś znaczyć, ani na osądzaniu przeciwników politycznych pod lada pozorem, ani na tworzeniu superkomisji o specjalnych uprawnieniach, bo niszczą one współżycie społeczne oparte na normalnym, konstytucyjnie ustanowionym prawie, niszczą też zaufanie społeczne - tę delikatną tkankę, która wzmacnia się w dyskusjach, gdzie decydują racje, ale nie w prokuratorskich śledztwach. Etyczność w ogóle podważa sens zemsty i odwetu. Nie znosi siły. Nie ma też zaufania do państwa koncentrującego władzę. Dlatego w pięknych słowach o państwowości, które wygłaszają niektórzy, dostrzegamy wyraźną dwuznaczność. Nie jest bowiem jasne, czy chodzi o państwo jako wspólnotę obywatelską, czy o etatyzm, czy po prostu o totalność władzy. Wiemy dobrze, bośmy to przeżyli, że koncentracja władzy jest zabójcza dla rozwoju gospodarczego kraju, nie mówiąc o tym, że grozi, jeśli tylko ulegnie zideologizowaniu - a ulega wyraźnie - ubezwłasnowolnieniem obywatela, ograniczeniem pola jego działań, a co gorsza, myśli. Nie ma wszak obywatelstwa bez wolności. Powróciły też upiory przeszłości. Ten sam antysemityzm, ta sama ideologia narodowa zamykająca się na wszystko, co inne, grzęznąca w tradycji przykrojonej na miarę gawiedzi. Nie ma się więc co dziwić, że inteligencja zamilkła. Może w ogóle zniknęła, może zamknęła się w swym profesjonalizmie, może zatopiły ją te różne grona ludzi sukcesu? Pozostały co prawda jeszcze niewielkie jej bastiony, ale nie będę wymieniać ich nazw, by nie stały się przedmiotem ataków, może nawet chęci zniszczenia. Głos bowiem perswazji nie jest miły. Nawet głos umiłowanego Papieża nie jest w Polsce słuchany. Kto pamięta, że Jan Paweł II wciąż mówił o pojednaniu i że ostatnia świątynia, jaką poświęcił, nosi wezwanie miłosierdzia? Tak, dla inteligencji nie ma już miejsca. Może się odrodzi w najmłodszym pokoleniu? Może ono zatęskni za innym sposobem życia? Rozmawiając ze studentami, mam czasem taką nadzieję. Ale nadzieje, jak wiemy, bywają złudne. *Prof. Barbara Skarga (ur. 1919) - filozof i etyk, pracownik Instytutu Filozofii i Socjologii PAN. Autorka wielu książek, m.in.: "Narodziny pozytywizmu polskiego 1831-1864" (1964), "Kłopoty intelektu. Między Comtem a Bergsonem" (1975), "Czas i trwanie. Studia nad Bergsonem" (1982), "Przeszłość i interpretacje" (1987), "Ślad i obecność" (2002), "Kwintet metafizyczny" (2005). Redaktor naukowy "Przewodnika po literaturze filozoficznej XX wieku" (t. 1-5, 1994-97). Odznaczona Orderem Orła Białego. Była łączniczką AK, w 1944 r. została aresztowana przez Rosjan i skazana na dziesięć lat łagru. Po wyjściu z niego dostała nakaz dożywotniego osiedlenia w kołchozie. Do kraju wróciła w 1955 r. Przeżyciom w ZSRR poświęciła książkę "Po wyzwoleniu... (1944-56)" (1985). Śródtytuły od redakcji Barbara Skarga* Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Ty to swietnie robisz od dosyc dawna juz. 09.10.06, 14:24 Re: Ty to swietnie robisz od dosyc dawna juz. ************************************* Chybiony zarzut. Nigdy nie głosowałem na Kaczyńskich. Odpowiedz Link Zgłoś
m.m5 Idealny opis Kaczystanu! 08.10.06, 07:41 Dziękuję pani profesor za ten artykuł. Mam wrażenie, jakbym czytała własne sądy nt tzw. IV RP. Parażająca zbieżność! Odpowiedz Link Zgłoś
abba15 Re: Idealny opis UBekistanu 08.10.06, 09:12 m.m5 napisała: > Dziękuję pani profesor za ten artykuł. Mam wrażenie, jakbym czytała własne sądy > nt tzw. III RP. Parażająca zbieżność! wogóle łże-UBecja to wybitni demagodzy chćby ta łże-pani i inni dychowo ubodzy Odpowiedz Link Zgłoś
zgodnik1 abba15.. ty znowu bluzgasz Kaczyńskim! 08.10.06, 10:18 ty SB-cki chamie! Odpowiedz Link Zgłoś
janek-007 Gazeta Wyborcza przechtyrzyla sama siebie... 08.10.06, 17:38 artykol p.Skargi jak ulal pasuje do okresu 'okroglo stolowego' panujacego w Polsce w latach 1989-2005. 'Swietnymi' demagogami sa; Tusk, Lokita, Leper, Michnik, Zycinski i wielelu wielu innych obroncow 'Okraglego Stolu'. Tyrania upadla po wyborach jesienia 2005 roku. Pani profesor zadaje pytanie, 'Dlaczego demagogow lud slucha i popiera?' ano pani profesor; lud przejzal przestal popierac demagogow w 2005 a pani nie do konca przemyslala druga czesc swojego artykulu. Pani artykuł mozna podsumowac: 'Mile zlego pocztki lecz koniec zalosny...'. Co do sadow to nie sa one wladza sama w sobie ale maja wladze nadana przez Sejm a nie zeslana przez Boga wiec podlegac powinny i podlegaja Sejmowi, tak powinno byc w demokracji. Jak sedziowie i sadownictwo sa liche i skorumpowane to nalezy im sie przyjzec z dosyc bliska. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Naziści robili to, co robi PiS. 08.10.06, 22:30 janek-007 napisał: Co > do sadow to nie sa one wladza sama w sobie ale maja wladze nadana przez Sejm a > nie zeslana przez Boga wiec podlegac powinny i podlegaja Sejmowi, tak powinno > byc w demokracji. Trójpodział władzy, kolego. Jak sedziowie i sadownictwo sa liche i skorumpowane to nalezy > im sie przyjzec z dosyc bliska. Oby tylko nie z za bliska. Naziści zmonopolizowali władzę właśnie w ten sposób, że ciągle mówili o korupcji każdej instytucji, która mogłaby im stanowić przeszkodę. Robili dokładnie to, co robi PiS: uważali, że nic poza nimi nie jest reprezentacją narodu i realizowali tak pojętą "wolę narodu". Formalnie byli demokracją. Jeszcze w 1943 zrobili zgodnie z prawem wybory, w których poparło ich 100% społeczeństwa:))) Odpowiedz Link Zgłoś
janek-007 Po do siegac po nazistow... 08.10.06, 23:17 przypomnij sobie co zrobili komunisci po 1945 roku, duzo lepiej i szybciej od nazistow. Obecna koalicja to nie byli nazisci natomiast 'okragly stol' to byla kontynuacja komunizmu w wydaniu trockistowskim. Wiec obecna koalicja ma czysta karte a insynuacje o nazizmie itd. itp to wyssane z palca brednie nie kogo innego jak postkomuny i jej obroncow. Twoje argumenty mijaja sie z rzeczywistoscia i sa nie prawdziwe. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 ..żeby zobaczyć, jak dziwnie podobnie jest dzisiaj 08.10.06, 23:40 janek-007 napisał: > Obecna koalicja to nie byli nazisci [...] Wiec obecna koalicja ma czysta > karte Janku, "byli" - nie. Ale oby nie - "przyszli". Michnik nie rzucał słów na wiatr, kiedy pisał o uderzających podobieństwach (przy pewnych, na pewno ważnych, różnicach) pomiędzy Niemcami '33 a Polską '06. Też czytałem tę książkę z reportażami z Niemiec, co on. Zbieżności (liczne!) naprawdę robią wrażenie. Odpowiedz Link Zgłoś
janek-007 Nie mozna ekstrapolowac sytuacji... 08.10.06, 23:56 z lat 30 na lata 2006. Co wyscie sie tak uparli jak male dzieci na analogie z przed 70 lat. Michnik moze sobie pisac co chce ale to wcale nie musi byc prawda chociazby tylko z tego powody ze Michnik nie ma monopolu na prawde. Sytuacja jest chyba bardziej skomplikoweana anizeli sie tobie i Michnikowi wydaje. Michnik przeczytal ksiazke i robi sobie analogie takie jak mu sie podoba i jakie mu odpowiadaja. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Dobrotliwi PiSfaszyści & wykształciuchy-dzieciuchy 09.10.06, 20:51 Taki piar teraz budujecie?:) Słowo "wykształciuchy" na określenie sprzeciwu środowiska akademickiego wobec pisowskich dążeń w kierunku autorytaryzmu - zdaje się na to wskazywać. A także taka retoryka: > Co wyscie sie tak uparli jak male dzieci (Pomijając fakt merytoryczny, że trafną analogię można dostrzec tu nie tylko z tym, co było 70 lat temu, jak to zrobił Michnik, ale i z tym, co było 2400 lat temu, jak to zrobiła Skarga.) Odpowiedz Link Zgłoś
janek-007 Guzik prawda naiwny lewaku... 10.10.06, 00:14 Jak Michnik i ty jestescie tacy dobrzy, to tylko wam sie tak wydaje, to trzeba bylo pojsc dalej i robic analogie nie tylko skutkow ale i przyczyn. Jezeli swoimi oglupialymi zmyslami ty i Michnik widzicie dzisiaj w Polsce jakies analogie z lat 30-stych to powinienes takze slepy widziec ich przyczyny. Sam sobie, przez pomylke chyba, udowodniles ze neoliberalna Polska z 1989 - 2005 to tak naprawde Weimarska IIIRP, jezeli dalej podtrzymujesz swoje lunatyczne analogie z lat 1930. Powinienes chyba cos wiedziec, ty i twoj idol, o przyczynach i skutkach zanim zaczniecie ujadac na Polske. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Weimarska IIIRP :) 10.10.06, 01:01 To nie jest takie złe określenie! Tak - ich wady były podobne. Ale i skok demokratyczny w porównaniu do stanu poprzedzającego był w obu podobny. I niepokój części społeczeństwa nieprzygotowanej na daleko idące skutki tej zmiany. I stopień zniesławienia - ze strony propagandy tych, którzy przyszli później. Odpowiedz Link Zgłoś
janek-007 Analogie sytuacji z lat 30 i dzisiaj... 10.10.06, 01:12 poprostu nie maj sensu. Sa tylko akcje i ich konsekwencje. Jakie beda te konsekwencje to tak naprawde nikt nie wie. Napewno beda konsekwencje tego co nastapilo w ostatnich 25 latach i to nie tylko w Polsce ale i w skali globalnej. "Medium is the message". Jezeli medium byl neoliberalizm i powszechne zlodziejstwo to wyobraz sobie jaki jest 'the message' tylko nie narob w spodnie. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 PiS - jak NSDAP - jest socjalny tylko w retoryce. 10.10.06, 01:32 Narodowi socjaliści wtedy i dziś mają ten sam patent na opanowanie kraju. Wobec mas przejmują retorykę socjalistyczną. A ponieważ jednocześnie odrzucają lewicowy krytycyzm wobec ideologii leżącej u podstaw społeczeństwa (państwo, patriotyzm, Wartości, etc.) - zabierają elektorat lewicy. Następnie kumplują się z Thyssenem i Kruppem, a rzesze bezrobotnych zaganiają do robót drogowych (nader marnie opłacanych:) Oto tekst demaskujący państwo solidarne PiS-u. Te fakty warto znać, by się nie nabrać na pisowskie krzyczenie na neoliberalizm. PiS nie realizuje żadnej polityki socjalnej. Nawet nie wywiązuje się z większości swojego rzekomego programu. TEKST: Solidarna fikcja Od czego próbuje uciec Jarosław Kaczyński Prawo i Sprawiedliwość organizuje wiece w obronie „Polski solidarnej”. Jarosław Kaczyński obiecuje, że kraj rozkwitnie, tylko najpierw trzeba rozbić „układ”. – Możliwy jest sukces w wymiarze praca dla każdego, mieszkanie dla każdego – przekonywał tydzień temu w Gdańsku. Tymczasem hasło „Polski solidarnej” jest puste. Państwo Kaczyńskich nie stało się ani bardziej socjalne, ani sprawiedliwe. Wielkie transparenty na wiecach PiS mają zasłonić niepowodzenia budowniczych IV RP i odwrócić uwagę od niespełnionych obietnic wyborczych. Pod rządami Kaczyńskich umacnia się gmach neoliberalnego państwa, którego symbolem jest wicepremier Zyta Gilowska. Państwo nadal znajduje się na utrzymaniu najbiedniejszych, a zyski z gospodarczego przyspieszenia i integracji europejskiej spływają do portfeli najbogatszych. Sejm pod wodzą PiS uchwalił w ciągu roku 161 ustaw. Oprócz tych, które pozwoliły ekipie Kaczyńskich przejąć władzę nad kolejnymi segmentami państwa – Krajową Radą Radiofonii i Telewizji, mediami publicznymi, Służbą Cywilną i służbami specjalnymi – trudno doszukiwać się pomysłów rewolucjonizujących stosunki społeczne, sprawiających, że tych, którzy uwierzyli w ostatnich wyborach PiS-owi stać będzie choćby na dywan prezentowany w nadawanych w najdroższym czasie antenowym reklamówkach PiS. Projekt przyszłorocznego budżetu – pierwszego w całości stworzonego przez akuszerów IV RP – nadal w 65 proc. utrzymywany jest z podatków pośrednich, czyli obciążających najbiedniejsze warstwy społeczeństwa. Liberalny kurs gospodarki – mimo antyliberalnej retoryki kampanii wyborczej – został zachowany. Zapowiadana szumnie reforma podatkowa zachęcająca firmy do tworzenia nowych miejsc pracy i pomagająca najbiedniejszym rodzinom, poszła w zapomnienie. W czerwcu br. rząd przyjął zmiany podnoszące progi podatkowe i kwoty wolne od podatku, co przyniesie zyski głównie najbogatszym – osoby zarabiające 10 tys. zł miesięcznie i więcej zaoszczędzą rocznie minimum kilka tysięcy złotych. Biedniejsi podatnicy mogą liczyć jedynie na symboliczny upust. W rzeczywistości więc koszt utrzymania państwa, w jeszcze większym stopniu niż dotychczas, spadł na barki najuboższych. O zmniejszaniu podatków pośrednich „solidarna” koalicja nawet nie myśli. Podobnie nie ma mowy o zwiększeniu płacy minimalnej. Mimo że specjaliści ostrzegają przed niebezpieczną dla gospodarki tzw. luką popytową, gdzie wzrostowi wydajności nie towarzyszy odpowiedni wzrost wynagrodzeń, a zatrudnieni zmuszani są do coraz cięższej pracy za takie same pieniądze. PiS- owski rząd nie reaguje na to, że wydajność w Polsce rośnie 3 razy szybciej niż płace. Ekipa Kaczyńskich wyznaje sztandarowe hasło liberałów o wysokich kosztach pracy, mimo że w rzeczywistości są one w Polsce niższe niż w innych krajach – 4,5 raza w porównaniu z Francją, 3 razy w porównaniu z Hiszpanią i 5 razy w porównaniu ze Szwecją. Nadal poszerza się rozwarstwienie dochodów społecznych. W „solidarnej Polsce” rośnie liczba osób zmuszonych do zatrudnienia się w więcej niż jednym miejscu pracy – takich ludzi jest już prawie 1,1 mln. Kolejny milion szuka sobie drugiego etatu – to też wzrost w porównaniu z ub. r. Rośnie przeciętna liczba godzin przepracowanych w tygodniu – do prawie 41. Mimo okresowego spadku bezrobocia, którym tak chełpią się rządzący, wydłużył się średni czas poszukiwania pracy – do 19 miesięcy. A ci, którzy ją otrzymują, coraz mniej mogą być pewni swojej przyszłości. W ciągu roku wzrósł bowiem, z 25 proc. do 27 proc., odsetek osób znajdujących zatrudnienie na czas określony. W ten sposób rzekomo antyliberalny rząd PiS-u realizuje jeden z kanonów klasycznie liberalnej polityki – postulat uelastycznienia rynku pracy tak, by pracodawca mógł bez większych konsekwencji zwalniać pracowników. Plany ulg podatkowych za tworzenie nowych miejsc pracy zostały zawieszone na kołku. Być może rząd liczy, iż statystyki bezrobocia nadal będą się polepszały dzięki polityce rządów Irlandii, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii, które robią więcej dla polskich bezrobotnych niż gabinet PiS. Wbrew rządowej propagandzie, nie znaleziono pieniędzy na obiecane nauczycielom 7-proc. podwyżki. Powinni oni mówić o szczęściu, jeżeli otrzymają symboliczną waloryzację pensji, jak cała budżetówka. W podobnej sytuacji znalazła się służba zdrowia, która liczyła na duże, w niektórych przypadkach nawet 40-proc., podwyżki, za które ręczył minister zdrowia Zbigniew Religa. Premier Jarosław Kaczyński z rozbrajającą szczerością stwierdził niedawno: „Siła wyższa. Nie jesteśmy teraz w stanie takich środków zdobyć”. Naukowcom też nie będzie się powodziło lepiej. Mimo zapowiedzi z expos? Jarosława Kaczyńskiego, że na naukę popłynie więcej pieniędzy, ponieważ środki na ten cel „są na poziomie zastraszająco niskim”, w rzeczywistości akademicy dostaną mniej niż rok temu – w budżecie na naukę przewidziano tylko 0,1 proc. wzrostu nakładów, czyli o wiele mniejszy niż zakładana inflacja. Główne hasło wyborcze braci Kaczyńskich – trzy miliony mieszkań – realizowane jest tylko w podpunkcie „luksusowe apartamenty dla najbogatszych po nowojorskich cenach”. Ceny mieszkań osiągają oszałamiające poziomy – w Warszawie średnia waha się wokół 6 tys. za mkw. Którą samotną matkę z dzieckiem, reklamującą rok temu PiS, stać w IV RP na 50-metrowe mieszkanie za 300 tys. zł? Albo młode małżeństwo na kredyt mieszkaniowy przy zarobkach 1200 zł brutto? Wbrew kampanijnym zapowiedziom, liczba mieszkań oddanych do użytku w ciągu roku spadła o ponad 10 proc. Wzrostowi cen nieruchomości towarzyszą niespotykane dotąd koszty wynajmu mieszkań, które w ciągu roku podskoczyły średnio o 30 proc. Nic dziwnego, że ceny nieruchomości galopują, skoro w projekcie budżetu na 2007 r. na wsparcie budownictwa mieszkalnego przeznaczono tylko 0,1 proc. PKB, najmniej od kilkudziesięciu lat. Z projektów rozbudowy sieci autostrad, które miały być zbawieniem dla polskiej gospodarki, nadal nic nie wychodzi. Czego smutnym symbolem jest 6 kilometrów autostrad, jakie w przyszłym roku planuje się oddać do użytku w Polsce. Jak na razie liderzy PiS-u spijają śmietankę ubitą przez rządy SLD-owskie. Tak się stało z oddaniem do użytku, pod koniec lipca br., odcinka autostrady A-2 ze Strykowa do Konina ukończonym w rekordowym tempie i to przed ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Partia rządząca przypisała ten sukces sobie. Obserwatorów życia gospodarczego zaskoczyło, że wielki biznes i giełda nie reagują na zmiany na szczytach władzy. Nie bez powodu. Biznesmeni wiedzą, że „rząd solidarny” nie zrobi nic wbrew ich interesom. Mogą więc spać spokojnie. Polityczny boks między Kaczyńskimi, Lepperem i Giertychem, lustrację, dekomunizację i usuwanie mitycznego układu traktują jedynie jako nieszkodliwą dla nich rozrywkę rządzących, ponieważ gospodarka spokojnie podąża liberalnym kursem. Obecna Odpowiedz Link Zgłoś
janek-007 Nie sadze zeby PiS byli 'socjalni'... 10.10.06, 02:36 prospoleczni to tak. "Social" ma negatywne konotacje i to raczej lewica byla prososjalna na poprzednim etapie zanim przepoczwarzyla sie w neoliberalow. W koncu zdecyduj sie co ci bezrobotni maja robic i czy powinni byc bezrobotnymi. Chyba lepiej jest dac bezrobotnym prace i godnosc anizeli trzymac ich na socjalu, faszerowac narkotykami oraz oglupiajacymi ideologiami i pozwolic im sie degenerowac oraz degenerowac cale spoleczenstwa pozwalajac przy tym cwaniakom nabijac sobie kase ich kosztem poprzez odwracanie kota ogonem i fikcyjne programy ktore tak naprawde nic nie zmieniaj na lepsze. W koncu po cos zyjemy na tym swiecie chyba nie tylko po to azeby nabijac sobie kobze cudzym kosztem i opowiadac neoliberalne brednie straszac ludzi PiSem i faszyzmem. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 'Socjalni,solidarni' PiS spełnia się w doborzesłów 10.10.06, 13:40 Jeszcze raz przytoczę fragment cytatu, bo może nie czytałeś: Projekt przyszłorocznego budżetu – pierwszego w całości stworzonego przez akuszerów IV RP – nadal w 65 proc. utrzymywany jest z podatków pośrednich, czyli obciążających najbiedniejsze warstwy społeczeństwa. Liberalny kurs gospodarki – mimo antyliberalnej retoryki kampanii wyborczej – został zachowany. Zapowiadana szumnie reforma podatkowa zachęcająca firmy do tworzenia nowych miejsc pracy i pomagająca najbiedniejszym rodzinom, poszła w zapomnienie. W czerwcu br. rząd przyjął zmiany podnoszące progi podatkowe i kwoty wolne od podatku, co przyniesie zyski głównie najbogatszym – osoby zarabiające 10 tys. zł miesięcznie i więcej zaoszczędzą rocznie minimum kilka tysięcy złotych. Biedniejsi podatnicy mogą liczyć jedynie na symboliczny upust. W rzeczywistości więc koszt utrzymania państwa, w jeszcze większym stopniu niż dotychczas, spadł na barki najuboższych. O zmniejszaniu podatków pośrednich „solidarna” koalicja nawet nie myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
janek-007 Zostana rozliczeni w nastepnych wyborach... 10.10.06, 23:23 Cos mi sie wydaje ze uprawiasz nic innego jak tylko tzw. DEMAGOGIE. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: ..żeby zobaczyć, jak dziwnie podobnie jest dz 09.10.06, 14:22 Ja bym tez w analizach historycznych (czy to aby nie "polityka historyczna"?) nie poprzestawal na nazistach. Choc poczytanie sobie o szalenstwie nazistowskim tez jest pouczajace - jest taka nawet dobra ksiazka ostatnio w Polsce napisana przez katalonska germanistke - tytulu nie pomne - rodzaj leksykonu zasadniczych pojec z "kosmosu myslowego" nazisty. Czemu nie poszukac tez materialow przedstawiajacych klimat intelektualny, argumentacje i mentalnosc (moze nawet reportazy z epoki) historycznych ideowych bojownikow o wolnosc - szlachetnych rewolucjonistow? I porownac z tym co z wolnosci wyszlo? Moze sie okazac, ze tezy wyglaszane przez np. nicka3 sa nie tylko zaskakujaco zbiezne z tezami dziewiczych szlachetnych rewolucjonistow, ale i np. z haslami zawartymi w encyklopedii PRL... DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Nudziarz jesteś, don. 09.10.06, 16:17 "A bo mnie się wszystko kojarzy z..." (bolszewią:) Zamiast w kółko powtarzać tę samą insynuację (że nick3 wygląda jak skrzyżowanie Stalina z Bierutem) pomyślałbyś wreszcie coś nowego! Kiedy mówiłem (i mówił Michnik) o zbieżnościach IVRP '06 z III Rzeszą '33 to nie chodziło o jakieś mniej lub bardziej liczne "hasła" i "pojęcia" lecz o całą konstelację zjawisk z różnych dziedzin życia politycznego. (Michnik skupił się na "zgodnej z interesami narodu" ideologizacji prawa, lecz podobieństwo tych wszystkich patologii robi wrażenie zwłaszcza, gdy zagłębić się w epokę Niemiec weimarskich i zobaczyć całokształt klimatu, z którego wynurzył się nazizm.) donq napisał: > Czemu nie poszukac tez materialow przedstawiajacych klimat intelektualny, > argumentacje i mentalnosc (moze nawet reportazy z epoki) historycznych ideowych > > bojownikow o wolnosc - szlachetnych rewolucjonistow? I porownac z tym co z > wolnosci wyszlo? No i to jest jedna z tych twoich wysilonych "symetrii", której ocenienie zostawiam każdemu indywidualnie. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: ..żeby zobaczyć, jak dziwnie podobnie jest dz 09.10.06, 16:21 "A bo mnie się wszystko kojarzy z..." (bolszewią:) Zamiast w kółko powtarzać tę samą insynuację (że nick3 wygląda jak skrzyżowanie Stalina z Bierutem) pomyślałbyś wreszcie coś nowego!:) Kiedy mówiłem (i mówił Michnik) o zbieżnościach IVRP '06 z III Rzeszą '33 to nie chodziło o jakieś mniej lub bardziej liczne "hasła" i "pojęcia" lecz o całą konstelację zjawisk z różnych dziedzin życia politycznego. (Michnik skupił się na zjawisku "zgodnej z interesami narodu" ideologizacji prawa, lecz podobieństwo i dziś i wtedy występujących patologii robi wrażenie zwłaszcza, gdy zagłębić się w epokę Niemiec weimarskich i zobaczyć całokształt klimatu, z którego wynurzył się nazizm.) donq napisał: > Czemu nie poszukac tez materialow przedstawiajacych klimat intelektualny, > argumentacje i mentalnosc (moze nawet reportazy z epoki) historycznych ideowych > > bojownikow o wolnosc - szlachetnych rewolucjonistow? I porownac z tym co z > wolnosci wyszlo? No i to jest jedna z tych twoich wysilonych "symetrii", której ocenienie zostawiam każdemu indywidualnie (bo najlepiej zrozumiane wnioski to te, do których doszło się samemu). Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: ..żeby zobaczyć, jak dziwnie podobnie jest dz 09.10.06, 19:08 Nie wiem czego skrzyzowaniem jestes drogi nicku, albowiem oczy moje nie widzialy a uszy nie slyszaly Twej szacownej osoby. Ja tylko czytam, co Twoja intelligentsia wypisze za pomoca Twoich palcow na forum najwiekszego (jeszcze?) polskiego dziennika. No coz, "jestem jaki jestem" (ze posluze sie bezpretensjonalnym stwierdzeniem pewnego artysty bez granic). Nie wydaje Ci sie, ze Twoje (i Michnikowe) analogie sa co najmniej "wysilone"? Bo mnie tak. I nieco mnie (jak zwykle) smiesza frazy o "ideologizacji prawa" w ustach ludzi, ktorzy we krwi maja ideologizacje wszystkiego a "zdrowy rozsadek" maja w glebokiej wzgardzie. A argumenty "ad Hitlerum" tzn, ze jesli Hitler lub nazisci cos mysleli lub cos zrobili, to musi to byc ewidentnie zle, jest dosc zalosnym intelektualnie zabiegiem, nie uwazasz? DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 "Zdrowy rozsądek" vs (?) Ideologia 09.10.06, 21:07 Nie wydaje Ci sie, ze Twoje (i Michnikowe) analogie sa co najmniej "wysilone"? Bo mnie tak. Cóż. Mnie - nie. Michnikowi - nie. Krzemińskiemu - nie. (I chyba Skardze też - nie) Ale już zanim ci dwaj się wypowiedzieli - kiedy porównanie to uchodziło za "histerię" napisałem tekst bardziej drobiazgowo niż u Michnika dokumentujący sprawę, więc nie jest to powtarzanie cudzej opinii. > I nieco mnie (jak zwykle) smiesza frazy o "ideologizacji prawa" w ustach ludzi, > > ktorzy we krwi maja ideologizacje wszystkiego a "zdrowy rozsadek" maja w > glebokiej wzgardzie He, he! ROZSĄDEK NIE JEST PRZECIWIEŃSTWEM IDEOLOGII. Przeciwieństwem ideologii jest KRYTYCYZM. Może nawet istnieć (i istnieje) ideologiczny kult "zdrowego rozsądku" (w ideologii konserwatyzmu). "Zdrowe rozsądki" różnych kultur to w pewnym sensie sumy żywionych w danych społeczeństwach przesądów. Fetyszyzowanie "zdrowego rozsądku" do celów politycznych przez mentalność prawicową spełnia wszelkie kryteria praktyki ideologicznej! Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: "Zdrowy rozsądek" vs (?) Ideologia 09.10.06, 21:30 > Ale już zanim ci dwaj się wypowiedzieli - kiedy porównanie to uchodziło > za "histerię" napisałem tekst bardziej drobiazgowo niż u Michnika dokumentujący > sprawę, więc nie jest to powtarzanie cudzej opinii. No nigdy bym sie nie osmielil sugerowac, ze Twoje analizy zawierajace intelektualne argumentacje nie sa Twojego autorstwa! A pan antropolog znowu o wyspach Trura Bura... Nie mozna byc swoim antropologiem na powaznie... Tak, moj drogi, "zdrowy rozsadek" to sumy zywionych w kulturze, wypracowanych przez nia, przekonan i wartosci (a nie "przesadow"). I za to go lubie! Ze uproszczony i zawodny czasem? Tak - jak wszystko na tym swiecie! Lewacy tez maja swoj zdrowy rozsadek, calkiem chory zreszta. A ideologia (w negatywnym sensie, bo tego slowa uzywa sie czasem na okreslenie po prostu zestawu przekonan) to antytradycjonalistyczne wydumane teorie udajace, ze "wiedza lepiej", "wyzwalaja", "analizuja", "wznosza sie ponad przesady", "tworza nowego czlowieka" itp. Czerwony zabobon. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: "Zdrowy rozsądek" vs (?) Ideologia 09.10.06, 21:52 > [...]Czerwony zabobon "Czerwony" - niedobrze. Ale "zabobon"? Czy to aby nie jest w ustach tradycjonalisty jakiś komplement?:) > Lewacy tez maja swoj zdrowy rozsadek Mają. I nie widzą w tym niczego złego. Zło (ideologiczność) widzą w robieniu ze "zdrowego rozsądku" jakiegoś absolutu. Ideologia ("umysł zamknięty") jest tam, gdzie panuje dogmat odmawiający poddania się krytycznej refleksji (nie ważne czy mieniący się "postępowym" czy "reakcyjnym"). Tam, gdzie się fetyszyzuje "zdrowy rozsądek" - tak właśnie się dzieje. donq napisał: > A ideologia (w negatywnym sensie, bo tego slowa uzywa sie czasem na okreslenie > po prostu zestawu przekonan) to antytradycjonalistyczne wydumane teorie udajace > , > ze "wiedza lepiej" Najlepiej spór rozwiązać powziętą ad hoc definicją:) >to antytradycjonalistyczne wydumane teorie I już wszystko wiadomo. Tradycjonalistyczne - nie mogą być ideologią po prostu "z definicji":) Tak właśnie działa ideologiczność. > Nie mozna byc swoim antropologie > m > na powaznie... Można. Ty negujesz możliwość istnienia humanistyki:) Bo wyobrażasz sobie wszelką naukę na podobieństwo nauki ścisłej jako posiądającą swój przedmiot "przed sobą" jak jakąś "rzecz". Nie każda naukowość na tym polega. Nie jest tak, że człowiek nie może badać swoich uwarunkowań (choć wszystkich - ani nawet większości z aktualnych - oczywiście nie prześwietli). Po prostu KULTURA JEST W RUCHU. Nieustannie się sobie uświadamia w refleksji i od razu tym samym się zmienia (mówiłeś, że znasz te "lewackie":))) teorie, więc ci tego nie tłumaczyłem) Jest to poznanie zawsze otwarte, nieukończone, kontynuowalne, ale przez to wcale nie - daremne. To jest coś czego nierozumienie jest - prawicą. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: "Zdrowy rozsądek" vs (?) Ideologia 09.10.06, 22:29 Zabobon w ustach tradycjonalisty jest obelga zaczernieta z obcego jezyka. Tradycjonalista wie, ze dla "wolnosciowca" to obelga, choc dla tradycjonalisty nic to nie znaczy. > Mają. I nie widzą w tym niczego złego. Zło (ideologiczność) widzą w robieniu > ze "zdrowego rozsądku" jakiegoś absolutu. W posiadaniu nic zlego (kazdy posiada). W zawartosci - kwestia smaku. > Ty negujesz możliwość istnienia humanistyki:) > > Nie każda naukowość na tym polega. Rzeczywiscie neguje, ze tzw. "nauki humanistyczne" sa nauka, w takim sensie jak fizyka. Neguje, ze moga sie powolywac na ten sam "obiektywizm" i ze moga udzielac "udowodnionych" "odpowiedzi". Wszystkie "odpowiedzi" sa oparte na pewnych, arbitralnie przyjetych, "wiarach". Filozofia jest bardzo przyjemna i ciekawa dziedzina ludzkiej dzialalnosci, ale nie jest "nauka" (co zreszta niewiele zmienia). Ale zgodze sie, ze mozna przypatrywac sie sobie. To co mialem na mysli, to to, ze nie mozna w toku rozumowania, ktore ma sens jedynie wtedy, gdy przyjmie sie pewne zalozenia (logiczne i kulturowe) dojsc do wnioskow, ktore tym zalozeniom przecza, nie dyskredytujac tego, co sie wywnioskowalo. Powtorze: "To be civilized is to be able to criticize what we believe without ceasing to believe in it." Lewactwo celuje wlasnie w tym - w tym, ze nie wiedza, skad im nogi wyrastaja. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: "Zdrowy rozsądek" vs (?) Ideologia 09.10.06, 22:52 donq napisał: > W zawartosci - kwestia smaku. A więc przyznajesz, że tradycja nie jest bez reszty determinującym nas absolutem, skoro podlega osądowi ze strony jakiegoś kryterium. Skądinąd to nic bardziej niż konserwatyzm prawicy nie sprzeniewierza się europejskiej tradycji!:) Tradycją europejską jest Samopodważanie (Krytyka). Mówiąc w pewnym skrócie: Lewica to Sokrates, a prawica - ci, co go na śmierć skazali. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: "Zdrowy rozsądek" vs (?) Ideologia 09.10.06, 23:10 > Skądinąd to nic bardziej niż konserwatyzm prawicy nie sprzeniewierza się > europejskiej tradycji!:) Bzdura. Konserwatyzm probuje ratowac, co sie jeszcze da. Pod naporem lewactwa, ktorego glownym wrogiem tradycyjnie jest europejska tradycja... > Tradycją europejską jest Samopodważanie (Krytyka). Krytyka nie jest "samopodwazaniem". Jeszcze raz wkleje: "To be civilized is to be able to criticize what we believe without ceasing to believe in it." Na pewno nie jest zas "samopodwazaniem" bleblanie lewactwa. Oni podwazaja tylko kulture tzw. "opresyjna", "patriarchalna" itp. Nikomu z nich do glowy nie przyjdzie nie tylko "Samopodważanie", ale nawet zwykla krytyka swoich wymyslow. Nic bardziej trudnego do wyobrazenia, niz krytykujacy swoich kolegow lewacki fylozof. Chyba ze za "odchylenia prawicowe"... DonQ DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: "Zdrowy rozsądek" vs (?) Ideologia 09.10.06, 23:30 He, he! Krytyka, która "nie podważa"!:) Coś jak "konstruktywna opozycja":) > "To be civilized is to be able to criticize what we believe > without ceasing to believe in it." "Nie ufaj autorytetom. Zawsze się znajdzie równie poważny autorytet o poglądzie przeciwnym.":) Oskarżyciele Sokratesa "próbowali ratować co się jeszcze da". Ale to nie oni reprezentują główny nurt tradycji europejskiej. Reprezentuje ją ten, który "psuł młodzież" zarażając ją nihilistyczną "wiedzą o niewiedzy". Uświadomianie, że nie jest wiedzą to, co się wiedzą mieni, jest "podważaniem" tradycji. Znajdź lepsze słowo, lub chociaż powód, dla którego nie chcesz uznać - tego. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: "Zdrowy rozsądek" vs (?) Ideologia 10.10.06, 00:17 Sam sobie wybieram, ktorym autorytetom ufam. Wyjatkowy talent lewactwo przejawia w kooptowaniu do swoich szeregow zmarlych, ktorzy nie moga protestowac. Vide Sokrates. Jak aktywisci gejowscy martwych prawdziwych lub mniemanych homo. Ja nie przyjmuje Twojego ustawienia mnie jako przeciwnika Sokratesa. Odpowiedz mi na pytanie: w jaki sposob lewackie teorie sie "samopodwazaja". Lewak nie jest w stanie sie "samopodwazyc". On moze tylko podwazac, jak juz pisalem, "patriarchat", "drobnomieszczanstwo" itp. Krytycyzmu nie ma za grosz. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 "Zdrowy rozsądek" vs Sokrates 10.10.06, 00:53 donq napisał: > Ja nie przyjmuje Twojego ustawienia mnie jako przeciwnika Sokratesa. Wiem, że to niezbyt piarowo korzystne, ale taka jest prawda. Dlatego właśnie uważam konserwatyzm za zjawisko rozmijające się z głównym nurtem tradycji europejskiej (nie przypadkiem święci triumfy głównie w USA, gdzie intelektualny etos europejski trwa już niemal tylko wśród społeczności akademickiej) Sokrates był w rzeczy samej "lewakiem", a jego konserwatywni przeciwnicy kierowali się tą samą - jakże charakterystyczną - emocją, którą przez stulecia będzie można wśród "tępicieli lewactwa" rozpoznać. Przeciwnik Sokratesa nie może uszanować swojego rozmówcy, albo zaprzestać inwektyw czy demonstracji moralnego oburzenia. Bo wtedy będzie musiał zasiąść do rozumowania, które zmusi go do wyznania, że nie wie tego, co mieni się wiedzieć. Nie ma bardziej wywrotowej społecznie filozofii niż sokratejskie "Wiem, że nic nie wiem". Nie miałby racji, kto by sądził, że to co uprawiał Sokrates, to były jakieś dywagacje "czysto teoretyczne". Gdyby były "czysto teoretyczne", panowie konserwatyści, którzy nie mają zbytnio głowy do "abstrakcji", w ogóle by się tym nie zainteresowali. Tymczasem sokratesowa "niewiedza" miała nader konkretne przełożenia praktyczne (Grecy zresztą nie znali czegoś takiego jak "teoria oddzielona od praktyki"). Jak najbardziej "antyopresyjne"! (Pytanie zawsze ma rys "antyopresyjny", bo podważa pewność tego, w imię czego każą cierpieć.) Czytamy w "Chmurach" Arystofanesa, że pierwsza rzecz, jaką do domu przynosi chłopiec z lekcji u Sokratesa to pytanie, skąd wiadomo, że rodzice mają go prawo bić. A sam Sokrates w dialogu "Eutyfron" zadaje kapłanowi pytanie, dlaczego ten uważa, że to co nakazują bogowie jest dobre i należy to spełniać. To dlatego musiał zginąć. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: "Zdrowy rozsądek" vs Sokrates 10.10.06, 14:02 Jesli przyjac za "prawde jedyna" optyke widzenia swiata wykreowana przez oswieceniowe legendy, to jak najbardziej masz racje. Nie jest to jedyna optyka i mozna przyjac inna. Wiem, ze to trudne - czy tego chcemy czy nie oswieceniowa optyka jest wszedzie, tak ze przyjmuje sie ja za oczywistosc. A warto poprobowac innych, chocby dlatego, ze owa optyka jest produktem maksymalnych uproszczen, naduzyc i czystej propagandy. A praktyka posmiertnego zapisywania ludzi z dawnych czasow do swoich szeregow to jedno z oszustw intelektualnych lewactwa i swiadczy o skrajnym uproszczeniu i prymitywizmie lewackiej wizji swiata. Podzial postep/reakcja, przeniesiony setki lat wstecz za pomoca "praw historii" zakladajacych jej "naukowy" rozwoj. To jest jedna z rzeczy w lewactwie najbardziej drazniacych czlowieka myslacego. Prymitywizm i skrajny schematyzm prezentowany jako intelektualizm i, horrendum zupelne, krytycyzm. Czy to wskutek prostoty i prymitywizmu podkladu myslowego niezbednego wsrod lewackiej "spolecznosci akademickiej" tak liczne sa rzesze lewackich "naukowcow" zaludniajacych nasze uniwersytety? Odpowiedz chyba nie jest trudna. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 To zgubne Oświecenie:))) 11.10.06, 00:07 donq napisał: > czy tego > chcemy czy nie oswieceniowa optyka jest wszedzie, tak ze przyjmuje sie ja za > oczywistosc. Ależ don, niemal identycznymi słowami konserwatysta mówi o tradycji! Jeśli jest tak, jak mówisz, to może Oswiecenie jest naszą tradycją?:) Czy jednak w takim razie ktoś tak nią przesiąknięty ("czy tego chcemy, czy nie":) jak współczesny Europejczyk, może złorzeczyć swoim własnym korzeniom: > owa optyka jest > produktem maksymalnych uproszczen, naduzyc i czystej propagandy. To już nie jest źle być "antropologiem własnej kultury"?:) Inna uwaga: Może to i w polskich warunkach retorycznie dobre - wciąż przypominać nickowi3, kim on "naprawdę jest": > Podzial postep/reakcja, przeniesiony > setki lat wstecz za pomoca "praw historii" zakladajacych jej "naukowy" rozwoj. Ale pozwolę sobie zwrócić uwagę, że to nie tylko nijak się ma do postu, na który ponoć odpowiadasz. Co gorsza jednak, imputujesz mi poglądy, które - co ci klarowałem - są mi obce. Głuchy telefon. Ale to nie szkodzi. Od trudnego zmagania się z argumentami zdecydowanie bardziej piarowe jest dowalanie "lewakowi", nieprawdaż? Plus inwektywy. To też retorycznie dobre - być w nieustającym natarciu:))) Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: To zgubne Oświecenie:))) 11.10.06, 01:04 > Jeśli jest tak, jak mówisz, to może Oswiecenie jest naszą tradycją?:) > > Czy jednak w takim razie ktoś tak nią przesiąknięty ("czy tego chcemy, czy > nie":) jak współczesny Europejczyk, może złorzeczyć swoim własnym korzeniom: Niestety masz racje, do pewnego stopnia jest, takze dlatego, ze oswieceniowe myslenie to sprymityzowana i wykoslawiona tradycja przedoswieceniowa. Dla jasnosci dodam, ze niektorych autentycznych filozofow czy naukowcow, ktorych umieszcza sie w tej epoce cenie (nawet jesli sie z nimi nie zgadzam). To co jest odpychajacego w oswieceniu to to, ze dla wspolczesnego lewaka to "dziedzictwo" to glownie prymitywizm publicystycznych "oswieconych" philosophes. Trzeba to po prostu odprymityzowac. > To już nie jest źle być "antropologiem własnej kultury"?:) Wycofalem sie (tzn. specyzowalem) z tego wczesniej. Za monologi i samodefiniowanie lewaka - przepraszam. Jednak: - bardziej wierze temu co widze, a nie zapewnieniom lewackiego PR - jestes poniekad ofiara tego, ze (juz to mowilem) nie chodzi mi w zasadzie o rozmowe, ale o wylozenie co mysle - nie uwazaj tego, ze nie zgadzam sie dyskutowac w obrebie Twojego kosmosu myslowego za ignorowanie tego co mowisz DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: "Zdrowy rozsądek" vs (?) Ideologia 09.10.06, 21:37 A co do krytycyzmu: "To be civilized is to be able to criticize what we believe without ceasing to believe in it." DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: "Zdrowy rozsądek" vs (?) Ideologia 09.10.06, 21:57 "Także lewica ma swój zdrowy rozsądek" Słusznie napisałeś:) Tyle, że jest to rozsądek/tradycja "skrytykowany", a więc nie - zabsolutyzowany. Odpowiedz Link Zgłoś
chloppolski1 Re: Idealny opis Kaczystanu! 08.10.06, 11:10 ...no wlasnie taka zbieznosc miedzy wami, ze az cie "parazilo".. Odpowiedz Link Zgłoś
timoszyk Re: Idealny opis Kaczystanu! 08.10.06, 16:59 m.m5 napisała: > Dziękuję pani profesor za ten artykuł. Mam wrażenie, jakbym czytała własne sądy > > nt tzw. IV RP. Parażająca zbieżność! To przeciez zamierzone! Tak sie wlasnie manipuluje czytelnikiem, by niby to sam doszedl do oczekiwanych przez autora artykula wnioskow. Zapomina ta pani dodac tylko jeden maly szczegol. Otoz demagog w tych dywagacjach moze spelniac swa zlowieszcza role, gdy mu sie da wladze, gdy w ogole istnieje mozliwosc skupienia wladzy w indywidualnych rekach. A jak sie juz komus da wladze, to zawsze bedzie demagogiem, bo zawsze bedzie walczyl o tej wladzy utrzymanie, utrwalenie i rozszerzenie. Dlatego myli sie ta pani, ze demagogia wystepuje w demokracji tylko. W dyktaturach jawi sie ona ze zdwojona moca. Wiec chodzi o to, by system byl rzeczywiscie demokratyczny, czyli by pod zadnym pozorem nie oddawac wladzy w rece jednostek. Wac Odpowiedz Link Zgłoś
hlim Re: Idealny opis Kaczystanu! 09.10.06, 08:46 Ja również bardzo dziękuje Pani profesor za ten artykuł. Może gdyby takich wypowiedzi płynących z ust niekwestionowanych autorytetów było więcej, obecna władza zrozumiałaby swoje naganne postępowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: Idealny opis Kaczystanu! 09.10.06, 18:56 Poszedłbym jeszcze dalej mówiąc, że gdyby władzę przejęli filozofowie, co zdaje sie postulował Arystoteles, to nastąpiłby niewątpliwy okres szczęśliwości powszechnej w demokracji możnych i mądrych. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
czynnikmiarodajny Demagogia 08.10.06, 09:04 Po raz kolejny czytam tekst w którym są sugestie, że za komuny było pod wieloma względami lepiej i demokratyczniej niż pod rządami PiSu bo wtedy była umiarkowana dyktatura a teraz jest totalna. Bo np jak pisze p.Skarga wtedy rządził Generalissimus który był wojskowym, a teraz taki który nie był nawet w wojsku. Nie wchodząc w szczegóły, jak rozumiem pani Skardze żyło się wtedy lepiej czy tak? Poza tym jak ktoś aspiruje do tytułu profesora nie wypada mu większości poglądów oponentów kwalifikować jako demagogii. Odpowiedz Link Zgłoś
abba15 Re: Demagogia 08.10.06, 09:14 czynnikmiarodajny napisał: > Nie wchodząc w szczegóły, jak rozumiem pani Skardze żyło się wtedy lepiej czy > tak? Poza tym jak ktoś aspiruje do tytułu profesora nie wypada mu większości > poglądów oponentów kwalifikować jako demagogii. wogóle łże-UBecja to wybitni demagodzy chćby ta łże-pani i inni dychowo ubodzy Odpowiedz Link Zgłoś
r306 Glupie gnojki - nie dorosliscie tej kobiecie... 09.10.06, 22:03 ... do piet i dokladnie robicie to co opisala: "Demagog przeinacza fakty, zwalcza cudze argumenty, przytaczając słowa nigdy przez przeciwnika niewypowiedziane" I nawet tego nie zauwazacie.... Oblakancy... Odpowiedz Link Zgłoś
t-800 Re: Demagogia 08.10.06, 11:47 perlyprzedwieprze.blox.pl/2006/05/Hitler-moj-blizni-Czytajac-Adama-M.html Odpowiedz Link Zgłoś
chloppolski1 ...pani profesor... 08.10.06, 11:13 ...ona nie jest demagogiczna ona jest przerazliwie brzydka...podobnie jak Walec- Gronkiewicz i odwrotnie niz Tusek!... Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: ...pani profesor... 08.10.06, 16:19 chloppolski1 napisał: > ...ona nie jest demagogiczna ona jest przerazliwie brzydka...podobnie jak Walec > - > Gronkiewicz i odwrotnie niz Tusek!... ************************************** Jak ci się Tusk tak podoba, to proś go o rękę. Odpowiedz Link Zgłoś
zgodnik1 chłoppolski1, obrażasz 87 letnią PaniąProfesor... 08.10.06, 16:42 jąką trzeba być świnią, by dopuścić sie obelg wobec starego człowieka? Odpowiedz Link Zgłoś
pierot6 Re: chłoppolski1, obrażasz 87 letnią PaniąProfeso 08.10.06, 16:45 to właśnie szkoła Kaczyńskich, z nich biorą przykład tacy, jak ten bydlak chłoppolski ! Odpowiedz Link Zgłoś
vitkabravo chloppolski1..ty bolszewicka gnido! 08.10.06, 16:50 mówisz o Kobiecie, uhonorowanej najwyższym orderem Orła Białego ! Odpowiedz Link Zgłoś
janul1 [...] 08.10.06, 19:02 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Pisuary - bez przenośni jesteście faszystami. 08.10.06, 22:21 Bezczelna brutalność i brak względów dla kogokolwiek - choćby najbardziej godnego szacunku - kto krytykuje wasze poczynania dowodzi, że jesteście bandytami. W Polsce istnieje faszyzm. Odpowiedz Link Zgłoś
milo_1 Re: Pisuary - bez przenośni jesteście faszystami. 08.10.06, 22:33 nick3 napisał: > Bezczelna brutalność i brak względów dla kogokolwiek - choćby najbardziej > godnego szacunku - kto krytykuje wasze poczynania dowodzi, że jesteście > bandytami. > > W Polsce istnieje faszyzm. -------------------------------- KACZYZM = FASZYZM Odpowiedz Link Zgłoś
gw_gazeta_ubekistanu Re: Tak uczą stalinowcy, esbecja, Michnik i Kuroń 09.10.06, 12:09 wychodzą potem takie podłoty wypisujące kalumnie na Kaczynskich, którzy nigdy nie skundlili się jak Michnik i GW pijąc wode z mordercami komunistycznymi. Ubecko-stalinowskie zagrywki GW i jej sfory porażają. Odpowiedz Link Zgłoś
sewa1 Powyzsze komentarze... 08.10.06, 11:38 ..potwierdzaja jedynie slusznosc tez Pani Profesor. tam gdzie pojawiaja sie epitety typu "lze-UBecja" pod adresem elit dawnej Solidarnosci, konczy sie miejsce na dialog, a zaczyna walka z faszyzmem. bez odbioru s. Odpowiedz Link Zgłoś
t-800 Demagogia 08.10.06, 11:45 > Demagog wskazuje ludowi wroga, bo każdy demagog musi mieć wroga. Rzuca więc oskarżenia przeciwko wszystkim, których za niebezpiecznych dla siebie uznaje, i woła, że lud ich sądzić powinien, co lud na ogół nader chętnie przyjmuje O czym to (bo dalej nie czytałem)? O stosunku "GW" i PD do Radia Maryja, LPR i o stosunku "GW" do Jaruzelskiego, Kiszczaka, Prezia itd.? Odpowiedz Link Zgłoś
tles01 demagogia Kaczyńskich !..prosta prawda... 08.10.06, 12:09 Kaczyńscy,zawsze i wszędzie,zsyłali gromy na komuchów z byłej PZPR 1.. A co mamy w rządzie PIS-u ?.. ministrowie Kryże,Wasserman,..PZPR-owscy prokuratorzy, którzy brali czynny udział w oskarżaniu opozycji i wsadzaniu ich do więzień!!!..Jasiński, przyjaciel Kaczyńskich..wysoki rangą działacz PZPR, Neneman,to samo...to tylko niektórzy, ale baardzo znaczący ludzie PZPR,w rządzie Kaczyńskich!...To jest właśnie demagogia i zakłamani!.. Odpowiedz Link Zgłoś
berno Re: demagogia Kaczyńskich !..prosta prawda... 09.10.06, 08:01 Na takim właśnie wybieraniu pojedynczych ludzi z różnych partii(dawnych i dzisiejszych)polega polityka kadrowa B.K.Człowiek pozbawiony własnego zaplecza politycznego lepiej służy nowemu panu ,jest skłonny podporządkować się bezwzględnie i całkowicie.Ale taka metoda "pozyskiwania kadr"jest niska,bardzo niska. Odpowiedz Link Zgłoś
fervex.adult Re: Demagogia 08.10.06, 12:29 > O czym to (bo dalej nie czytałem)? To moze przeczytaj. Glupio jest sie wypowiadac nie przeczytawszy tekstu, osiolku. Odpowiedz Link Zgłoś
grzmucin Re: Demagogia 12.10.06, 17:54 > O czym to (bo dalej nie czytałem)? :DDD Za ciężki ten tekst dla ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
bantus Re: Demagogia faszystów 08.10.06, 13:10 Bo taka jest prawda. Po 15 latach demokracji w Niemczech Hitler zostaje kanclerzem, NSDAP (populistyczna skrajna prawica) przejmuje władzę i zostaje proklamowane powstanie III Rzeszy (IV RP). Powstaje tajna policja polityczna (kondrwywiad pod dowództwem Macierwicza). Zaczęto palić nieprawomyślne książki (walka z "inteligencją") i zdelegalizowano wszelkie partie opozycyjne (próby delegalizacji SLD). Zlikwidowano związki zawodowe, Itd. itd. Każda demokracja po nastu latach istnienia jest narażona na obalenie przez tyranów. Odpowiedz Link Zgłoś
gw_gazeta_ubekistanu Skarga widzi demagów tam, gdzie jej wygodnie 08.10.06, 13:24 znana z ciągąt lewackich, a biorac pod uwagę jej zyciorys musi to szokować, niczego się nie nauczyła, jedynie w miłosci do kłamstwa, i łajdactwa GW pozostała stałą. Odpowiedz Link Zgłoś
vitkabravo przeczytaj jeszcze raz, i jeszcze raz.,może załap 08.10.06, 17:12 załapiesz! Odpowiedz Link Zgłoś
janul1 Re: Bo jak nie poprzesz bredni tej pani toś kiep 08.10.06, 18:44 stary ubecki numer GW, jak się nie popiera łajdactwa pseudoprofesorów to ćwiercinteligent i larum podniesione Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: Demagogia 08.10.06, 15:13 Tekst, który pani prof. z pomocą Arystotelesa napisała, ma nas przestraszyć wizją tyranii pod rządami braci Kaczyńskich, bo chociaż nazwiska nie padły, ale to nie o Greków chodziło. Opisuje przewidująco co ma się dziać dalej, podobnie pisał A.Michnik robiąc niesmaczne porównania do hitleryzmu. W tego typu artykułach, aby były wiarygodne, warto byłoby też rozważać dlaczego liberalna demokracja III RP odbija się zgagą u dużej większości wyborców. Jeśli daje się do zrozumienia, że dlatego, bo demagodzy oszukali lud słowem demagogicznym, to oznacza że postrzega się wyborców jako stado baranów i traci się kontakt z realizmem. Zalecam odwrót od kassandryzmu do realizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Demagogia 08.10.06, 16:17 adrem63 napisał: Opisuje przewidująco co ma się dziać dalej, podobnie pisał > A.Michnik robiąc niesmaczne porównania do hitleryzmu. ********************************* Słusznie, bo powinien porównać do stalinizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: Demagogia 08.10.06, 18:43 Porównanie do stalinizmu wypada z kolei zbyt groteskowo. Chodzi mi o to, że jeśli już straszyć ludzi swoimi wizjami przyszłości to trzeba to czynić inteligentnie, a nie w taki sposób z którego wynika, że autor ma swoich czytelników za durniów. Dużo lepiej straszy swoich czytelników np. J. A. Majcherek w artykule „ Ci groźni idealiści”. Tak trzymać ! Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Porównanie IV RP '06 III - Rzesza '33 ma podstawy 08.10.06, 22:13 Brzmi szokująco i niewiarygodnie, bo wiemy do czego później w Niemczech doszło ale zaczynało się "normalnie". Prawie - normalnie. Wcale nie dużo gorzej niż dziś pod rządami PiS-u! Trochę gorzej. Ale przewaga podobieństw nad rozbieżnościami uderza każdego, kto zapozna się uważniej z relacjami z '33-ciego. Zaniepokoiła Michnika, kiedy przeczytał reportaże z epoki. I chwała mu za to, że odważył się powiedzieć coś tak "histerycznego" (ulubiona inwektywa Goebbelsa przeciwko krytykom nazizmu:)) Ostatnio zbieżności zaniepokoiły też znanego socjologa, prof. Krzemińskiego, czemu dał wyraz na łamach - nie, nie Gazety Wyborczej - Rzeczypospolitej. Napisał, że, nie da się ukryć, ewidentnie - są. Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: Porównanie IV RP '06 III - Rzesza '33 ma pods 09.10.06, 11:07 Hi Nick ! Jeśli znasz jakiegoś jasnowidza, który potrafi przewidzieć konkretnie rozwój wydarzeń przyszłości to podeślij mi proszę jego namiary. Tylko proszę nie podawaj mi takich, którzy przepowiadają: „ oj sie będzie działo”, bo takich znam na pęczki. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Porównanie IV RP '06 III - Rzesza '33 ma pods 09.10.06, 15:55 W '33-cim też nikt nie wiedział, co będzie się działo. Choć zgadnąć próbowało wielu. Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: Porównanie IV RP '06 III - Rzesza '33 ma pods 09.10.06, 16:51 Rozumiem, uważasz, że historia ma zdolność powtarzania się, a Kaczyńscy to zmutowany duplikat Adolfa Hitlera w formie jednojajowych bliźniąt. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Porównanie IV RP '06 III - Rzesza '33 ma pods 09.10.06, 19:02 Można pocieszać się myślą, że "historia powtarza się jako groteska". Ale warto wiedzieć, że malarz Adolf też powszechnie uchodził w oczach sceptyków za postać zabawną. (Poza tym - i tu już gospodarcza i militarna słabość naszego kraju nie daje nam wolności od zagrożenia - z demokracją jest trochę jak z pastą do zębów, którą o wiele łatwiej jest wycisnąć z tubki niż wciągnąć spowrotem. A bez demokracji - wierz mi - jest głupio.) Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: Porównanie IV RP '06 III - Rzesza '33 ma pods 10.10.06, 11:16 >z demokracją jest trochę jak z pastą do zębów, którą o wiele łatwiej jest wycisnąć z tubki niż wciągnąć spowrotem.< To dość popularna konstatacja i ta wiara w demokrację... Porównanie demokracji do pasty do zębów zabawne, ale mnie kojarzy się raczej z kitem, który się wciska ludziom do głowy, aby wierzyli, że mają coś do powiedzenia w sprawach kraju. Notabene, tego kitu wcale nie trzeba spowrotem do tuby, bo produkują go w nadmiarze beneficjenci liberalnego bałaganu, dogmatyczna część elit, a nawet ci którym ten kit już wciśnięto. >A bez demokracji - wierz mi - jest głupio.< A jeśli demokracja jest ciężko chora ? To może miałbyś rację pisząc: >Gdyby wyeliminować chorych nie byłoby chorób.< Odpowiedz Link Zgłoś
czynnikmiarodajny Kaczyńscy to Hitler do kwadratu 09.10.06, 22:12 Tak, tak Kaczyńscy to niewątpliwie Hitlerzy a ponieważ jest ich dwóch to sprawy potoczą się na pewno szybciej i większość nas, razem z dziennikarzami i prześladowaną straszliwie inteligencją skończy z pewnością w PiSowskich obozach śmierci, które lada dzień powstaną...nie bójmy się o tym mówić na głos. Dziewię się z resztą, że nawet takie sławy jak profesorowie Krzemiński czy Śpiewak jakoś nie mają śmiałości powiedzieć tego wprost w TV. Każdy wykształcony człowiek widzi przecież że podobieństwo III Rzeszy i IV RP jest oczywiste! Tymczasem trafiłem właśnie na fragment Dzienników Gombrowicza, który pasuje jako komentarz do tekstu pani Skargi, szczególnie w kotekście jej przeżyć w Sowietach. W oryginale tyczy on się aregntyńskiej Polonii, która przyjechała po II wojnie. Pisze Gombrowicz (1953) "Ludzi tych nie mogą zrozumieć. Jest dla mnie zagadką, że facet, który przeszedł siedem kręgów piekła, zaznał sytuacji sięgających samego dna duszy, wyczerpał ostatcznie sens walki, bólu, rozpaczy, wiary i zwątpienia, tu, w Argentynie, wylądowawszy, wstępuje jakby nigdy nic do komitetu i zaczyna recytować nieśmiertelny, jak się okazuje, frazes. Wiedza o życiu, którą uzyskali, którą musieli uzyskać, jest jak gdyby obok nich - mają ją w kieszeni swojej, ale nie w sobie - a zresztą i ta kieszeń zostala zaszyta". Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Ale nie mają talentów malarskich... 09.10.06, 22:23 A Gombrowicz się nie liczy. Był pedziem, a ponadto szkaradnie szydził z Narodu & Świętości. Odpowiedz Link Zgłoś
milo_1 Co tam Arystoteles-dla demagoga ciemny lud jest 08.10.06, 19:50 lusterkiem w którym widzi owoce swego działania. Kaczyści i oszołomstwo ślepo w nich wierzące i tak nie zrozumie wywodów łżeelit p.prof.Skargi nie mówiąc juz o źródłach pochodzących z czasów kiedy "starsi bracia w wierze" tworzyli podbudowę ich wiary..... Odpowiedz Link Zgłoś
malanov Demagogia 08.10.06, 20:44 przeczytałem pierwsze zdanie Pani Profesor i dalje nie będę, bo autorka nie przywiązuje wagi do słów. Pisze bowiem, że "Demagog wskazuje ludowi wroga, bo każdy demagog musi mieć wroga". Wiekszość studenów wie, że słowo "każdy" w odniesieniu do ludzkich zachowań, intencji itp. nie ma zastosowania. Bo wystarczy, żeby znalazl sie jeden tylko demegag, ktory nie musi miec wroga i zdanie profesorki nie bedzie prawdziwe. Słowo "kazdy" mozna zastosowac w matematyce, fizyce, ale nie w naukach spolecznych. Dlaczego niby mam czytac kogos, kto w pierwszym zdaniu pisze bzdury. Odpowiedz Link Zgłoś
famessimus53 Re: Demagogia 08.10.06, 21:23 Nihil novi- nie trzeba być doktorem,by masować plecy tzw ludu-Panem et circenses-a jakie uniwersytety ukończył ów Arystoteles-skąd u niegramotnego taka wizja.Chętnie podpieramy się zaszłościami,ponieważ Owi koryfeusze są nazwiskami bez powłoki cielesnej, i wszystko można mówić i wmawiać w Ich imieniu, ale czy za czasów Peryklesa była demokracja-Dubio- Kłamie Ten, kto tak twierdzi. Oida.Z administracyjnym pozdrowieniem Odpowiedz Link Zgłoś
pmonroe Re: Demagogia 09.10.06, 01:00 No wlasnie, spolecznstwu wmawia sie , ze ich wrogiem jest PiS i Kaczynscy, a przeciez sytauacja gospodarcza ostatniego roku nie jest najgorsza i na arenie miedzynarodowej Polska ma o dobra pozycje. Odpowiedz Link Zgłoś
quickly Re: Demagogia 09.10.06, 05:56 pmonroe napisał: "...i na arenie miedzynarodowej Polska ma o dobra pozycje." -------------------------------------------------------------------------------- A tego debila skad wypuscili!? Odpowiedz Link Zgłoś
quickly List do Pani Barbary Skargi. 09.10.06, 06:20 Szanowna Pani Basiu, wiem, ze po opublikowaniu tego artykulu na lamach Gazety Wyborczej, przeczyta Pani kazdy wpis znajdujacy sie pod Pani artukulem (zreszta dokladnie tak, jak to robi kazdy autor zamieszczajacy swoj artykul). Czyz to niemilo posluchac prawdziwego "glosu ludu", prawda!? Nieskrepowanego, zywego i szczerego, az do bolu glosu plebsu... Pani Barbaro, stan demagogi to mamy permanentny odkad siega moja pamiec. Czym bylo powstanie "Solidarnosci", jak nie jedna Wielka Demagogia!? Kazde dziecko wiedzialo wtedy, ze mialo juz byc lepiej i uczciwiej... I co? Jak jest, to kazdy wie. Wielki wodz L. Walesa to byl dopiero wirtuoz demagogii! Pamieta Pani te 100 mln zl, ktore obiecywal kazdemu Polakowi? A moze szwankuje Pani na starosc pamiec? A czym jest obecna polityka Stanow Zjednoczonych, jak nie jedna wielka demagogia (czyli "wojna z terroryzmem"). Pani Barbaro, tytul profesorski do czegos zobowiazuje. Pisaniem, ze cytryna jest kwasna, a cukier slodki, nie odkrywa Pani zadnej Ameryki. Moze w koncu na stare lata uda sie Pani przetrzec oczy i zobaczyc, ze "nie wszystko zloto co sie swieci" i znajdzie odwage na miare Pana Chomskiego i walnie cos bardziej konkretnego!? Smialo! Przynajmniej cos po Pani zostanie na tym swiecie, Pani Profesor. Takze Pani Basiu, jezeli ma Pani publikowac takie ogolne, bezbarwne bzdety, to proponuje Pani zamiast tego wskoczyc w cieple papcie, zrobic sobie herbatki z miodem i dac sobie spokoj z definiowaniem demagogii. My doskonale wiemy, co to jest demagogia z doswiadczenia. Pani Basiu, a moze tak zamiast ogolnikow, jakies konkretene fakty, przyklady? Byloby wtedy znacznie ciekawiej... Mozna by bylo podyskutowac... No tak, ale wtedy moze Pani dostac na stare lata w nos, a kto wie, moze nawet odbiora Pani ciezko wypracowana w czarnych latach komunizmu emeryture... No coz, w takich demagogicznych czasach przyszlo nam zyc... Z najwiekszym uszanowaniem dla Pani Profesor, quickly Odpowiedz Link Zgłoś
donq Brak demokracji -> brak demagoga? 09.10.06, 14:08 Czy autorce chodzi o to, ze trzeba zlikwidowac demokracje? Jesli nie ma demokracji, nie trzeba sie przypodobywac ludowi, prawda? Mozna robic to, co sie uwaza za potrzebne i sluszne bez rozpraszania sie na utrzymywanie sondazy na przyzwoitym poziomie. Wezmy na ten przyklad sytuacje obecna. Moze i panuje mania lustracyjna rozpetana przez demogogow, ale chyba nikt nie zaprzeczy, ze sluzby specjalne istnieja, dzialaja i historycznie w satelickiej wzgledem Sowietow Polsce mialy duzo do powiedzenia, wiec twierdzenia o ich szkodliwej dla Polski dzialalnosci w ostatnich czasach moga nie byc bezzasadne. Moze to prawda, ze demagogami sa ci, ktorzy bronia tzw. III RP, Ubekistanu czy jak tam zwal. Moze rzeczywiscie nalezy radykalnie zmienic te sytuacje. Jesli tak jest (a chyba nie tylko mnie nie wystarcza najszczersze zapewnienia znanych autorytetow, ze absolutnie nie), to jak przeprowadzic niezbedne zmiany w demokracji, gdzie demagogiem moze byc tez np. autorytet majacy w zyciorysie tzw. "pogmatwane sciezki". Moze lepiej rzeczywiscie przeprowadzic zamach stanu, zrobic swoje, po czym mozna demokracje z pompa przywrocic. Moze nawet zyskujac poklask co poniektorych autorytetow, ktorzy z ponoc chrzescijanskim zacieciem miluja tych, ktorzy zbladzili, ale przejrzeli. Coz - moze to nawet najlepsza droga na piedestal? A swoja droga, czy sama koncepcja demokracji (tej tzw. liberalnej) nie jest lekko trachnieta? Czlowiekowi, ktory przypodobuje sie ludowi zarzuca sie demagogie. No nie mowcie mi, ze uwazacie, ze w demokracji nie trzeba sie przypodobywac - takie sa reguly gry. Zwazcie tez, ze demokracja opisywana przez cytowanego Arystotelesa moze miec niepokojaco malo wspolnego z "demokracja liberalna". Arystoteles mowi, ze demagog "szukając poparcia ludu, oskarża możnych i mądrych, to jest tych, którym zazwyczaj lud zazdrości, tropi ich, wysuwa różne kłamliwe oskarżenia". Czy to nie pasuje jak ulal do demagogii lewackich, uczulonych na "moznych i madrych"? Tam, gdzie sa mozni i madrzy, nie ma przeciez demokracji, bo istnieje "dyskryminacja". Moze wiec "demokracja liberalna" jest z definicji demagogiczna? DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Brak demokracji -> brak demagoga? 09.10.06, 15:52 Istnienie "możnych i mądrych" (tj. elit) nie jest żadną dyskryminacją "według lewaków" (przynajmniej o ile ja mam być tym "lewakiem"). Drogi Wielki Insynuatorze, musisz wiedzieć, że mądry egalitaryzm może polegać na tym, by umożliwić jak największej ilości ludzi (w perspektywie: wszystkim) stanie się elitą. I nawet ten nieszczęsny peerel ma tu swoje jasne karty! Tak:) Brzydziłem się nim, kiedy był, a teraz niektórych jego stron żałuję!:) Kiedy w latach 90-tych we wsi Poświętne, gdzie "klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki" wszedłem do chałupy, gdzie mieściła się biblioteka, a wiejska kobiecina otworzyła zgrzytając kluczami pokój, w którym mieściły się półki z książkami, na których zobaczyłem większość z lektur moich studiów, to się nieco nad minionym ustrojem zadumałem, stojąc tak we wsi Poświętne z "Systemem idealizmu transcendentalnego" Schellinga w ręku. Dziś już tej biblioteki nie ma. Dziś, w wolnej Polsce, zasoby tych bibliotek zostały rozkradzione, a książki można kupić w stolicy na straganach u "przedsiębiorczych ludzi" po 5 PLN. Za to, że te biblioteki były. I za to, że troszczono się o humanistyczne wychowanie dzieci (poczytaj podręczniki dla nauczycieli albo dla rodziców z tamtego czasu), a nie tylko o to, by były sprawnymi trybikami kapitalistycznego społeczeństwa (i "przyzwoitymi ludźmi", he, he!) I za to, że zanim coś dopuszczono dla dzieci, to musiało to przejść weryfikację estetyczną. I za to, że był Teatr Telewizji w porze największej oglądalności. Widzisz wszelki humanizm w krzywym zwierciadle swojej złości i z takim przeciwnikiem wojujesz. Właściwie mógłbym ci tylko przytaknąć, gdybyś nie twierdził, że ci twoi "lewacy" to realni ludzie, a ja jestem jednym z nich. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Brak demokracji -> brak demagoga? 09.10.06, 21:02 Zrobienie z wszystkich elity jest niemozliwe z paru przyczyn: 1. Logicznych - jesli wszyscy sa elita to elity z definicji nie ma 2. "Wolnosciowych" - nie chcialbym na Twoim miejscu sprawdzac, ilu ludzi chce sie meczyc z Schellingiem (cokolwiek by o nim nie mowic; niech pozostanie tym, do ktorego wyrywa sie dusza kazdej elity). Bardzo wielu ludzi pragnie byc plebsem i nie ma powodu, aby im to uniemozliwiac. Niech sobie beda. 3. Naturalnych - nie kazdy ma potencjal, by stac sie elita (to tylko stwierdzenie faktu), wiec po co go meczyc albo ludzic ze moze? No chyba ze sie bedzie ludzi hodowac tak by byli "immensely superior to droids" - hodowanie ludzi kolacze sie gdzies tam po mozgach wszystkich, ktorzy chca "stworzyc nowego czlowieka". 4. Historyczno-zdroworozsadkowych - jak uczy doswiadczenie proby zrobienia wszystkich elita prowadza do wyrownania wszystkich w dol; oczywiscie ktos musi tym wszystkim zarzadzac, co niektorym (np. mnie) nasuwa brzydkie podejrzenia, ze niektore madrze egalitarne swinie planuja od poczatku byc rowniejsze (bez obrazy) 5. Pragmatycznych - nie ma takiej potrzeby. To co trzeba zapewnic to mozliwosc spolecznego awansu zdolnym i ambitnym - to rzeczywiscie jest wazne. To rzeklszy, dodam, ze nie widze nic zlego w tym, aby na wsi istnialy biblioteki. Slusznie sie oburzasz, ze rozkradli. No ale czego sie spodziewac po transformacji zrobionej przez zdrajcow i sluzby :) No i mam takie podejrzenia, ze w PRL-u biblioteki wiejskie zakladano w celach indoktrynacyjnych a nie by "lud" sie edukowal. Zawartosc bibliotek nie byla chyba przypadkowa? Moze sie myle, bo niestety nie dane mi bylo za komuny korzystac z wiejskich bibliotek. Ale z troska o dzieci juz nieco przesadziles. Oczywiscie - "humanista" "humaniscie" reke myje i Towarzystwo Krzewienia Kultury Swieckiej (ktorego bylem dumnym, choc nieswiadomym czlonkiem :)) pewnie w Twoich oczach jest cudownym edukacyjnym tworem. Nie mowiac juz o Towarzystwie Przyjazni Polsko Radzieckiej (ktorego rowniez bylem czlonkiem, ale wcielonym juz na sile), bo na mysl o przyjazni z glownym implementatorem "humanizmu" kazdy "humanista" popuszczal z wrazenia (a teraz spodnie sie piora...). "Weryfikacje estetyczna", powiadasz. Ty naprawde masz (w napadach nostalgii) ciagoty zamordystyczne. Ktos ma narzucac dzieciom, co to jest Jedyna Sluszna Estetyka? A swoja droga to upadek sztuki i kultury (miedzy innymi dla dzieci) to wlasnie dzielo "wolnosci". Kto gardluje za p. Nieznalska i innymi "artystami"? Ja tez czasami tesknie za PRLem - mlody bylem... DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Demagog przeżywa biedaczkę demokrację:) 09.10.06, 21:31 donq napisał: > Zrobienie z wszystkich elity jest niemozliwe z paru przyczyn: > > 1. Logicznych - jesli wszyscy sa elita to elity z definicji nie ma Elementarna dialektyka, don. Chwaliłeś się, że rozumiesz (a jednak nie dałeś się zindoktrynować lekturze Schellinga. A może w twojej bibliotece nie było?:) Mówiąc o "staniu się wszystkich elitą" mam na myśli zdolność do osobistego, autonomicznego, indywidualnego przeżywania świata. Do tego nie potrzeba mieć kontrastu w postaci "plebsu" (Jak widzisz, nie o wszystkim myślę dialektycznie:) Społeczeństwo szwedzkie, którego trującą próbkę serwował nam peerel w postaci Pippi Langstrumpf i innych opowiadań tej lewaczki, Astrid Lindgren, jest pewnym drogowskazem kierunku, w którym taki jak ja "lewak" uważa, że należy dążyć. donq napisał: > No i mam takie podejrzenia, ze w PRL-u biblioteki wiejskie zakladano w celach > indoktrynacyjnych a nie by "lud" sie edukowal. Ależ Schelling był idealistą! Poza tym w biblitece w Poświętnem były też (chyba "reakcyjne"?) "Opowiadania" Czechowa i wiele innych "wykształciuchowskich" lektur podstępnie łudzących polskiego rolnika, że nie jest przedmiotem szkaradnej manipulacji. Nie należałem drogi don do TPPR-u choć "zmuszali" (ano zmuszali, ale nie do końca skutecznie) ani do niczego podobnego. Nie byłem na ani jednym pochodzie pierwszomajowym (choć sprawdzali obecność:) Nikt mnie nie zabił (choć kłopoty nasza rodzina miała). Tak więc to nie "humanistom" spodnie się piorą. Ci, którym się piorą spodnie, nienawidzą najbardziej (nie wskazuję nikogo konkretnie). Rozumiem ten odruch. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Demagog przeżywa biedaczkę demokrację:) 09.10.06, 22:02 No Schellinga nie czytalem, z zadowoleniem konstatuje. Wiem, wiem, kim byl. Nie lubie niemieckich idealistow, a filozofii nie studiuje, wiec nie musze. > Nie należałem drogi don do TPPR-u choć "zmuszali" (ano zmuszali, ale nie do > końca skutecznie) ani do niczego podobnego. Nie byłem na ani jednym pochodzie > pierwszomajowym (choć sprawdzali obecność:) Nikt mnie nie zabił (choć kłopoty > nasza rodzina miała). A mnie (nas) pani zmusila w nastepujacy prosty sposob - najpierw poprosila, bysmy powiedzieli, kto chce nalezec, wiec nikt sie nie zglosil (no chyba, ze jacys luzusi cichaczem). Na nastepnej lekcji rzekla, ze wypisala legitymacje wszystkim, bo nie chcialy tylko trzy osoby, a ona juz zapomniala kto... > Ci, którym się piorą spodnie, nienawidzą najbardziej (nie wskazuję nikogo > konkretnie). A moze tak byc, moze. Ale stara milosc nie rdzewieje, nawet u "humanistow". A Astrid Lindgren lubilem, Dzieci z Bullerbyn i Pippi Langstrump byly fajne i smieszne, o ile pamietam. Nie wiem, czy byla lewaczka. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Demagog przeżywa biedaczkę demokrację:) 09.10.06, 22:32 donq napisał: > A Astrid Lindgren lubilem, Dzieci z Bullerbyn i Pippi Langstrump byly fajne i > smieszne, o ile pamietam. Nie wiem, czy byla lewaczka. O, nieświadomy! Padłeś ofiarą lewackiej "inżynierii dusz". Prawdopodobnie nosisz w sobie embrion "nowego człowieka" (efekty mogą się ujawnić w najbardziej nieprzewidzianych okolicznościach:). Ponadto spieszę cię poinformować, że w takim szanującym się konserwatywnym towarzystwie jak Opu$ Dei (obecnie w kręgach władzy) książki Astrid Lindgren (pospołu z "Mikołajkami" Sempe i Goscinnego:) są lekturami surowo zabronionymi dzieciom, które mają niewątpliwe szczęście być potomstwem członków tej oazy prawdziwego katolicyzmu w dzisiejszym zepsutym świecie. Chyba nie ośmielisz się sądzić, że - bez ważkiego powodu?:))) Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Demagog przeżywa biedaczkę demokrację:) 09.10.06, 22:46 No widzisz, czlowiek sie uczy cale zycie. Lewacka inzynieria dusz rzeczywiscie podstepna jest. Moze Opus Dei slusznie zedemaskowalo te knowania, musze sie dowiedziec. A swiat istotnie jest zepsuty... DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Demagog przeżywa biedaczkę demokrację:) 09.10.06, 23:04 Pora go naprawić. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Demagog przeżywa biedaczkę demokrację:) 10.10.06, 00:07 Wlasnie naprawiam. Zadalem sobie troche trudu i pogooglowalem nieco. Zapytany o Opus Dei + Astrid Lindgren google wiele nie zwraca (glownie ksiegarnie i np. daty zwiazane ze znanymi ludzmi). Szukanie Astrid Lindgren ze slowem catholic produkuje tego typu strony: www.love2learn.net/literature/authors/lindgren.html malygosc.pl/?grupa=6&art=1151915572&dzi=1150730913 Klamstwo lewackie? Informacja z tajnego lewackiego podziemia? Agenci tygodnika "Fakty i Mity" wkreceni w tajne struktury zdemaskowali? A moze Opus Dei kontroluje juz nawet google! DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Opu$ Dei vs Pippi Langstrumpf:))) 10.10.06, 00:25 "Kłamstwo lewackie" - oczywiście. Don, aż wstyd to mówić o tak poważnym człowieku jak nie przymierzając Ty, ale zachowujesz się jak wychowanek cywilizacji obrazkowej. Nie cały świat musi być w necie:) (nie mówiąc już np. o tym, że nie jest największym autorytetem wiedzy historycznej Wikipedia) Infromację o stosunku wychowawców Opus do Pippi Langstrumpf i Mikołajka czerpię z artykułu prasowego (nie w GW:), w którym wypowiadali się na ten temat członkowie (współpracownicy?) Opus Dei, mieszkający na warszawskim osiedlu Dzieła. Mogę też zapytać ich osobiście. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Opu$ Dei vs Pippi Langstrumpf:))) 10.10.06, 19:01 No ze wstydem przyznaje, ze mam lekkie objawy "uwikipediowizowania". Na swoja obrone moge tylko powiedziec, ze Wikipedie traktuje tylko jako poczatek (ksiazke jakas tez w domu mam :)) Smialo, smialo, zapytaj, chetnie sie dowiem. A i gazete nie wstyd podac (chyba ze to "Fakty i Mity" lub "Nie"). DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Opu$ Dei vs Pippi Langstrumpf:))) 10.10.06, 23:46 Tych pism nie czytuję, więc nawet nie wiem, czy są rzeczywiscie szmatławe, czy też to opinia wyolbrzymiona przez klerykalną propagandę. To musiał być "Newsweek" albo "Wprost" (które czytam w czytelni). Raczej nie "Polityka", bo tę - kupuję. Więc wiedziałbym co i gdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Opu$ Dei vs Pippi Langstrumpf:))) 11.10.06, 00:51 > Tych pism nie czytuję, więc nawet nie wiem, czy są rzeczywiscie szmatławe, czy > też to opinia wyolbrzymiona przez klerykalną propagandę. Na pewno wyolbrzymiona, bo jest tam zdroj mysli czystej, czego klerykalizm zniesc nie moze, jak powszechnie wiadomo. > To musiał być "Newsweek" albo "Wprost" (które czytam w czytelni). Raczej > nie "Polityka", bo tę - kupuję. Więc wiedziałbym co i gdzie. Dzieki. Dawno? DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Brak demokracji -> brak demagoga? 09.10.06, 21:05 No ale wracajac do rzeczy - bez demokracji nie byloby demagogow, prawda? DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Ale nie w drugą stronę:) 09.10.06, 23:08 Gdyby wyeliminować chorych nie byłoby chorób. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Ale nie w drugą stronę:) 10.10.06, 13:33 Czyli zgodzilismy sie, ze brak demokracji -> brak demagoga. Ale nie zawsze brak demagoga -> brak demokracji, jak twierdzisz. Ale zgadzasz sie, ze demokracja zacheca politykow do demagogii, schlebiania ludowi? Przeciez by wygrac wybory (a nawet by cokolwiek w nich ugrac) trzeba miec kartki w urnie. Jak mozna je zyskac nie glaszczac wrzucajacych? Oddeifikuj sobie na chwile swoja demokracje i przyjmij do wiadomosci, ze nie jest to jedyny sposob, w jaki moze byc zorganizowane spoleczenstwo. Tzn. nie jest to fetysz i cel absolutny. Celem jest takie zorganizowanie spoleczenstwa, by bylo stabilne, w okreslonych rozsadnych granicach wolne (a nie wyzwalane asymptotycznie do calkowitego zakazu "przymusu"). Wtedy widzisz, ze demokracja jest dla ludzi a nie ludzie dla demokracji. Twoja analogia jest calkowicie chybiona - demokracja nie jest analogiczna do chorych ludzi. Tzn. jest tylko wtedy, gdy sie ja zrobi celem samym w sobie zapelniajac pustke po ponoc odrzucanych "Prawdach Absolutnych". Jest tylko i wylacznie pewnym sposobem organizacji wladzy. To, czy jest czy jej nie ma, ma znaczenie czysto pragmatyczne; jesli jest obciazeniem, bo nie ma wiekszosci, bo lud glupi ciagle glosuje na demagogow, bo rzad nie jest w stanie rozwiazac patowej sytuacji, bo rzad nie panuje nad niczym - trzeba rozwazyc np. zamach stanu. Tak jak w Hiszpanii AD 1936. Przy okazji smieszne, ale symptomatyczne, jest to, ze dla "humanisty" na piedestale znajduje sie "demokracja" nie zas czlowiek. Czy to nam czegos nie przypomina? Walk o socjalizm moze? DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Ale nie w drugą stronę:) 10.10.06, 13:46 > Ale zgadzasz sie, ze demokracja zacheca politykow do demagogii, schlebiania > ludowi? Przeciez by wygrac wybory (a nawet by cokolwiek w nich ugrac) trzeba > miec kartki w urnie. Jak mozna je zyskac nie glaszczac wrzucajacych? Jeszcze do powyzszego dodam, ze jest to wzkazanie na to, ze demokracja niczego nie rozwiazuje - aby dzialala sprawnie musi byc wiekszosc ludzi, ktora zachowuje pewne wspolne widzenie swiata w zasadniczych kwestiach. Gdy takiego wspolnego widzenia swiata nie ma - demokratyczny wybor rzadow prowadzacy do stabilnosci jest niemozliwy. W najlepszym razie jest polaryzacja (kulturowo-wartosciowa), przerzucanie sie wladza z lewa na prawo, polaryzacja sie poglebia i konczy sie np. tak jak we wspomnianej Hiszpanii. Spoleczenstwo wielokulturowe jest mrzonka chyba ze jedna kultura niekwestiowanie dominuje a inne uznaja ten fakt. Istnienie wartosci, na ktorych jest oparte spoleczenstwo jest zatem warunkiem istnienia demokracji. Lewacy to wiedza bardzo dobrze, ich wyszydzanie i oburzenie na ludzi odwolujacych sie do wartosci, jakoby przeciwstawione "demokratycznemu pluralizmowi" przypomina zgorszenie p. Pawlaka nagraniami p. Beger. To czego chca lewacy to nie "demokracja" i "wolnosc". Oni chca przedefiniowania podstaw, na ktorych jest oparte "opresyjne" spoleczenstwo. Bo to jest wazne, a nie techniczne szczegoly organizacji wladzy. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: Ale nie w drugą stronę:) 10.10.06, 17:08 Poza drobiazgami, zgadzam sie z tym poglądem na temat demokracji. Zastanawia mnie tylko dlaczego rozważasz zamach stanu i jako przykład dajesz Hiszpanię AD 36, a nie np. Polskę AD 26. Wydaje mi się to zabawne. Zakładam przy tym, że nie kierujesz się zapachem krwi, który w Hiszpanii był znacznie intensywniejszy. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Ale nie w drugą stronę:) 10.10.06, 18:58 > Poza drobiazgami, zgadzam sie z tym poglądem na temat demokracji. > Zastanawia mnie tylko dlaczego rozważasz zamach stanu i jako przykład dajesz > Hiszpanię AD 36, a nie np. Polskę AD 26. > Wydaje mi się to zabawne. > Zakładam przy tym, że nie kierujesz się zapachem krwi, który w Hiszpanii był > znacznie intensywniejszy. Bo, wstyd sie przyznac, wskutek mojego zainteresowania hiszpanskim tematem wiem o nim wiecej niz o polskim... Poza tym, przypadek Hiszpanii z lat 30 to klasyczny przypadek matni bez wyjscia i konfliktu ideologicznego bez innych rozwiazan niz silowe. Od dawna przesladuje mnie pytanie - czy w ogole mozliwe jest inne wyjscie z takiej matni? Wydaje sie, ze w Hiszpanii nie bylo mozliwe. W Polsce - nie wiem :( Zapach krwi istotnie byl w Hiszpanii intensywny. W Polsce niedlugo potem juz tez, niestety... DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: Ale nie w drugą stronę:) 10.10.06, 21:21 A ja myślałem, że wstydzisz się tego, że w Polsce zamachu dokonało „lewactwo”. A tak poważnie to nie wiem co znaczy u Ciebie słowo lewactwo. Może masz jakąś definicję, ciekawe czy mieszczę się w niej. >Poza tym, przypadek Hiszpanii z lat 30 to klasyczny przypadek matni bez wyjscia i konfliktu ideologicznego bez innych rozwiazan niz silowe. Od dawna przesladuje mnie pytanie - czy w ogole mozliwe jest inne wyjscie z takiej matni? < Myślę, że tak samo mogli mówić ojcowie rewolucji o przypadku Rosji na początku wieku 20. Inne wyjścia zawsze są możliwe, kosztują jednak trochę czasu, ale "jedynie słuszne" rozwiązania nie mogą czekać.:-) Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Ale nie w drugą stronę:) 11.10.06, 00:48 Lewactwo definiuje sobie dosc rozmycie i autystycznie (tzn. nie na podstawie oficjalnych definicji lewackich public relations, ale na podstawie tego co widze). W uproszczeniu - obecna post-modernistyczna "fylozofie", belkot feministek trzeciej czy ktorejs tam fali, "marksizm kulturowy" Gramsciego, marksistow, trockistow i anarchistow, "metne lby" yntelektualystow a la GW, "artystow" od szczynowych Chrystusow, prymitywnych interpretatorow historii wedlug kalek oswieceniowych itp. Sparkobiercow wyszczekanych publicystow francuskiego oswiecenia, na wyrost nazywanych "philosophes". Mimo roznic maja oni wspolna ceche - sa ewidentnie antykulturowi, nienawidza cywilizacji bialego czlowieka (a wiec swego domu) i pragna ja zastapic swoja wydumana teoria, polityczna, kulturowa, plciowa czy jeszcze jakas inna. > Inne wyjścia zawsze są możliwe, kosztują jednak trochę czasu, ale "jedynie > słuszne" rozwiązania nie mogą czekać.:-) Obawiam sie, ze niestety nieprawda jest, ze "inne wyjścia zawsze są możliwe". Jak mozna sie dogadac z kims, dla ktorego najwyzszym celem jest np. spalenie wszystkich Kosciolow? Zawrzec kompromis - spalmy polowe? Kazdy ma swoje granice kompromisu... DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: Ale nie w drugą stronę:) 11.10.06, 12:22 Dziękuję za definicję lewactwa wg. DonQ. Jest dość szeroka i zmieszczą się w niej z pewnością wszyscy, którzy myślą inaczej. Co do istnienia „wyższej konieczności” wymordowania setek tysięcy ludzi, czyli po trupach do jedynie słusznego celu, to jednak zachowam swój sceptycyzm. Zgadzam się z poglądem, że pewien rodzaj demokracji mozna czasowo zastąpić łagodną formą dyktatury dla dokonania sanacji moralnej i sanacji stosunków społecznych. Jednak dokonywanie mordu na demokracji w celu uprzywilejowania określonych grup społecznych trzeba się stanowczo sprzeciwiać. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 "Jeden z wielu ustrojów" ??? Reakcyjne cwaniaki!:) 10.10.06, 14:15 "Lepszy samo-rząd (selfgovernment) niż dobry rząd." Abraham Lincoln To jest "definicja" demokracji. donq napisał: >Celem jest takie zorganizowanie spoleczenstwa, >by bylo stabilne, w okreslonych rozsadnych granicach wolne (a nie wyzwalane >asymptotycznie do calkowitego zakazu "przymusu"). CZYIM CELEM? I kto ma prawo podporządkowywać życie całego społeczeństwa swoim celom? Nie wiem, co to jest "wolność w rozsądnych granicach". Wiem, że jest zasadnicza różnica pomiędzy społeczeństwem, które zaakceptuje zasadę minimalizacji przymusu międzyludzkiego, a takim, które tego nie zrobi. To jest różnica "egzystencjalna". Co to bowiem w praktyce znaczy nie zaakceptować tej zasady? Pomyślmy. Znaczy to, że wszyscy zbiorowo się zgadzają, że w pewnej sytuacji jeden człowiek może robi coś drugiemu wbrew jego woli - i to nie obronie własnej ani obronie nikogo trzeciego. A wszyscy patrzą na to i co więcej - nie wolno przeszkadzać opresorowi. Dopuszczanie takiego stanu rzeczy - złe samo w sobie - na dodatek otwiera przed opresorami ogromne możliwości. Tama przerwana w jednym miejscu nie zda się już na wiele. Ci, którzy mają w społeczeństwie przewagę, mają też środki, by przekonać społeczeństwo, że różne kolejne postaci przymusu nie są dla ("histeryzującej":) ofiary takie złe. Ba, w gruncie rzeczy mają na celu jej dobro. Powiedz mi, co może powstrzymać chętnych od skorzystania z takiej możliwości. Bo że można na jej drodze osiągnąć korzyści - to jasne. Tak - minimalizacja przymusu międzyludzkiego jest "absolutem". Przymus jest stosunkiem nieludzkim i niekomunikacyjnym. Jest wyrazem nieadekwatnego rozpoznania drugiego człowieka. Jako rzeczy, nie - jako wolności. Poza tą zasadą - nie ma humanizmu. Ustrojowym wyrazem (koniecznym ale nie - dostatecznym) woli minimalizacji przymusu jest demokracja. Dlatego nie jest ona "jednym z wielu ustrojów", jak próbują nam wcisnąć spragnieni bycia "policjantami swoich bliźnich", reakcyjni demagodzy. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: "Jeden z wielu ustrojów" ??? Reakcyjne cwania 10.10.06, 15:16 Hi hi hi, fajni ci pluralisci, "demaskujacy" z oburzeniem poglady istotnie rozne od swoich. > CZYIM CELEM? I kto ma prawo podporządkowywać życie całego społeczeństwa swoim > celom? A Ty masz prawo podporzadkowywac "zycie spoleczenstwa", czyli system wartosci, ktore owo spoleczenstwo przyjmuje, swoim teoriom "antyprzymusowym"? > Nie wiem, co to jest "wolność w rozsądnych granicach". Podobnie ja nie wiem, co to znaczy "likwidacja przymusu". > Wiem, że jest zasadnicza różnica pomiędzy społeczeństwem, które zaakceptuje > zasadę minimalizacji przymusu międzyludzkiego, a takim, które tego nie zrobi. Ta "wiedza" to jedynie Twoja wyobraznia. > Znaczy to, że wszyscy zbiorowo się zgadzają, że w pewnej sytuacji jeden > człowiek może robi coś drugiemu wbrew jego woli - i to nie obronie własnej > ani obronie nikogo trzeciego. A wszyscy patrzą na to i co więcej - nie wolno > przeszkadzać opresorowi. Oczywiscie, ze tak. W obronie podstawowych zasad wszedzie sie to robi, bo nie mozna inaczej - i dobrze. A jesli chcialbys mi wmowic, ze Twoja demokracja w "obronie demokracji" nie jest w stanie zrobic nic zlego nikomu (nie w obronie swojego obywatela, a jedynie w obronie "demokracji"), to takie bajki mozesz opowiadac innym "wolnosciowcom". Jesli Twoja "demokracja" (jak kazdy system zreszta) nie bedzie skutecznie zwalczac wywrotowcow, wkrotce przestanie istniec. Wywrotowiec to nie ktos, kto robi krzywde innym, ale kto otwarcie podwaza i kontestuje podstawy. Pluralizm jest mozliwy tylko wsrod ludzi, ktorzy nie kontestuja. Jak Ty bys powiedzial - nie ma tolerancji dla jej przeciwnikow, co w istocie znaczy - nie ma akceptacji dla pogladow podwazajacych podstawy. Taki brak akceptacji przejawia kazdy porzadek spoleczny, tak ze nie jest zarzutem, ze "wolnosc" tez taki poglad ma. Zarzutem jest, ze twierdzi, ze go nie ma, przykrywajac tym samym "pluralizmem" wprowadzanie w zycie swoich podstaw. Oszustwo. Oczywiscie zabiegiem bezbolesnym dla lewackiego umyslu jest deifikacja i personalizacja "demokracji" w ten sposob, ze dzialania przeciw niej sa odbierane duzo silniej niz bandycka agresja na innego czlowieka: jak swietokradztwo. Nie ma zadnej gwarancji, ze w pewnym ustroju nie grozi nam przejecie wladzy przez szubrawcow. Najlepszym sposobem minimalizacji tego ryzyka (gwarancji nie ma) jest to, by wartosci podstawowe byly wlasciwe, a nie by techniczne rozwiazanie ogranizacji wladzy bylo takie a nie inne. "Wolnosciowcy" tez to wiedza, stad ich prozelityzm i presja kulturowa. Wiedza, ze jesli sie wygra wojne kulturowa, nie bedzie juz znaczenia, czy ustroj jest "demokratyczny" czy nie, bo nawet jesli bedzie, to ludzie wyznajacy wartosci "wolnosciowe" beda wybierac "wolnosciowcow". Ja wiem to samo - jesli w sferze wartosci "wolnosc" zostanie odrzucona, "reakcja" nie musi sie bac demokracji. Bo w demokracji ludzie moga decydowac jedynie o sprawach drugorzednych (i do tego demokracja sie nadaje) - sprawy pierwszorzedne sa zawsze definiowane przez oglad swiata wspolny ludziom. "Pluralizm" jest tylko narzedziem w walce kulturowej, ktora sama w sobie jest dazeniem do zniesienia pluralizmu (ktory odniesiony do spraw zasadnicznych jest niemozliwy w zadnym spoleczenstwie, demokratycznym czy nie). "Wolnosc" wie, ze moze bezpiecznie "pluralizmem" w tej walce szafowac, bo jesli ja wygra, wlasnie to zwyciestwo pluralizm skasuje, a raczej zredukuje do opisu roznic drugorzednych. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: "Jeden z wielu ustrojów" ??? Reakcyjne cwania 10.10.06, 16:38 Do celów polemiki ze mną definiujesz sobie moje poglądy i moje "prawdziwe intencje" tak, jak ja bym tego nie zrobił. I wiesz o tym. Udajesz, że nie rozumiesz sposobu, w jaki próbuję ci pokazać, że wola minimalizacji przymusu w społeczeństwie nie jest jeszcze jednym systemem ideologicznym. Piszesz słowo "wolność" w cudzysłowie i udajesz, że nie da się go rozumieć inaczej niż jako jeszcze jeden "-izm". A ja tymczasem dostarczyłem ci chyba dość dobrych wyjaśnień, dlaczego nie zgadzam się na takie traktowanie sprawy minimalizacji opresji. Spróbuj z tym polemizować. Spodziewałem się po tobie, że weźmiesz się poważnie do dyskusji z tą sprawą. Ty tymczasem uciekasz w erystykę i błędy logiczne. > Hi hi hi, fajni ci pluralisci, "demaskujacy" z oburzeniem poglady istotnie > rozne od swoich. Nie podałeś kwantyfikatora. Duży czy mały? "Niektóre" czy "wszystkie"? Zarzut miałby moc, gdyby było - "wszystkie". Ale jest - "niektóre" (np. antypluralistyczne, totalitarne) - i cóż w tym dziwnego. Z tego, że ktoś jest pluralistą nie wynika, że musi być frajerem!:) > "zycie spoleczenstwa", czyli system wartosci, > ktore owo spoleczenstwo przyjmuje Nie. Życie społeczeństwa to nie "system wartości". Życie społeczeństwa to życie społeczeństwa (jest np. materialne, inaczej niż "system wartości") Ta próba krętactwa jest bardzo znamienna. Tak. Chcę "opresjonować" "hidżaby". I będę je "opresjonować" do skutku!:) Kobiety (resp. życie społeczeństwa) to nie hidżaby. Nie chcę też nikogo swoim teoriom "podporządkować". Chcę tylko (i posługuję się do tego "swoimi teoriami"), aby nikt nie podporządkowywał innych ludzi - swoim. (Różnica między teorią emancypacyjną a ideologiami "wartości" - znów jest tu mniej więcej taka jak pomiędzy apofatyzmem a orzekaniem pozytywnym) Nie odpowiedziałeś na poniższe pytanie: > > CZYIM CELEM? I kto ma prawo podporządkowywać życie całego społeczeństwa s > woim > > celom? Piszesz: > Podobnie ja nie wiem, co to znaczy "likwidacja przymusu". Mówiłem o minimalizacji - żeby być ścisłym (a w tym celu czasem, niestety - mówię to bez satysfakcji - kota pogonić trzeba) Przymus to takie traktowanie ciebie, któremu się sprzeciwiasz, a ono nadal trwa. Kiedy znajdziesz się w takiej sytuacji, będziesz wiedział i co to "przymus" i co to "likwidacja przymusu". > Jesli Twoja "demokracja" (jak kazdy system zreszta) nie bedzie skutecznie > zwalczac wywrotowcow, wkrotce przestanie istniec. Wywrotowiec to nie ktos, kto > robi krzywde innym, ale kto otwarcie podwaza i kontestuje podstawy. Demokracja nie ma innych podstaw niż niekrzywdzenie innych. W tym sensie nie ma ona swoich "wywrotowców" poza tymi, którzy p r a k t y c z n i e podważają zasadę minimalizacji przymusu (teoretycznie - o ile nie jest to społecznie efektywne - wolno to robić w demokracji bez przeszkód. Vide: donq:) Ci jednak, którzy p r a k t y c z n i e podważają zasadę minimalizacji przymusu, właśnie robią krzywdę innym ludziom (a więc nie są "tylko wywrotowcami"). > Oszustwo. Lubisz oskarżać "lewactwo". Taka twoja uroda. Ale jeśli moje rozumowanie powyżej jest poprawne, oskarżasz (w tym punkcie) bezzasadnie. deifikacja i > personalizacja "demokracji" w ten sposob, ze dzialania przeciw niej sa > odbierane duzo silniej niz bandycka agresja na innego czlowieka: jak > swietokradztwo. J.w. Jeśli poprawnie rozumowałem - działania przeciwko demokracji są z istoty działaniami gwałtu na skalę społeczną. To jest rodzaj bandytyzmu. Nie jedyny. Ale bardzo poważny. > Najlepszym sposobem minimalizacji tego ryzyka (gwarancji nie ma) jest to, by > wartosci podstawowe byly wlasciwe, a nie by techniczne rozwiazanie ogranizacji > wladzy bylo takie a nie inne. Tak wierzysz. Ja wierzę na odwrót. Empiria historyczna zdaje się być po mojej stronie. Tak czy inaczej, póki nie przedstawisz za tym argumentów, jest to teza arbitralna. > "Pluralizm" jest tylko narzedziem w walce kulturowej, ktora sama w sobie jest > dazeniem do zniesienia pluralizmu (ktory odniesiony do spraw zasadnicznych jest > > niemozliwy w zadnym spoleczenstwie, demokratycznym czy nie). Cynizm totalitarysty. (Twoje społeczeństwo byłoby w istocie monoideologiczne.) "Lewacy" przynajmniej łudzą człowieka nadzieją, że może być inaczej:) Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: "Jeden z wielu ustrojów" ??? Reakcyjne cwania 10.10.06, 17:59 Ja uwazam, ze prawidlowo rozumiem Twoje intencje. Ze Ci nie w smak to, ze tak mozna je rozumiec, to nie moja wina. Nie domagaj sie, ze bede z toba rozmawial na wyznaczonej przez Ciebie "rowninie pojeciowej". Jak juz mowilem, legendy oswieceniowe nie sa "faktami". > Udajesz, że nie rozumiesz sposobu, w jaki próbuję ci pokazać, że wola > minimalizacji przymusu w społeczeństwie nie jest jeszcze jednym systemem > ideologicznym. Nic nie udaje, po prostu owa "wola" _jest_, oszczedzajac Ci systemow ideologicznych, produktem jeszcze jednej wizji swiata. Nie pochlebiaj sobie, ze odkryles "meta-metafizyke" lub "metahumanizm". > Piszesz słowo "wolność" w cudzysłowie i udajesz, że nie da się go rozumieć > inaczej niż jako jeszcze jeden "-izm". "Wolnosc" w Twoim rozumieniu to wlasnie jeszcze jeden "-izm", trafiles w sedno. > Ta próba krętactwa jest bardzo znamienna. Kretactwem jest twierdzenie, ze nie probujesz wprowadzic lub nie masz "systemu wartosci". I ze "zycie spoleczenstwa" jest "interpersonalna wypadkowa przezywania swiata przez poszczegolne jednostki". Ktore to jednostki nie posiadaja wspolnych wartosci, a jedynie swoje "pragnienia". Moga oczywiscie zachowywac sie zgodnie z narzuconymi wzorcami, ale od tego nalezy je wyzwalac (ponoc dysponujesz kryteriami pozwalajacymi na odroznianie "swoich" od "nieswoich" pragnien). Nawet jesli ludzie mysla, ze sa wolni i ich pragnienia sa ich, Ty wiesz lepiej - trzeba ich wyzwolic i tak. Oczywiscie nie ma to nic wspolnego z podporzadkowywaniem. To jest cecha charakterystyczna lewactwa i legenda oswieceniowa. Te "wolne szable", ktore wskazywaly droge do wolnosci ludziom, ktorzy nie byli wolni, choc nie zdawali sobie sprawy z tego, a przez to byli niebezpieczni dla wolnosci. Lewak zawsze wie lepiej, co znaczy wolnosc innego, choc bez ustanku gardluje, ze chce, aby nikt nie podporzadkowywal innych ludzi sobie. I to nieustanne przekonanie, ze sie odkrylo recepte, doznalo "oswiecenia", odkrylo "niezmienne prawa historii", ostateczna metafilozofie wolnosci, "bezideowa teorie emancypacyjna", teorie wszystkiego. Jakie to naiwne. > (Różnica między teorią emancypacyjną a ideologiami "wartości" - znów jest tu > mniej więcej taka jak pomiędzy apofatyzmem a orzekaniem pozytywnym) To oczywiscie bzdura. Teoria emancypacyjna ma swoje "wartosci". Co za roznica czy sie je ustali "apofatycznie" czy "pozytywnie". W kazdym przypadku beda przebiegle z teorii wyzierac znienawidzone (znienawidzone oczywiscie jedynie w teorii) "wartosci". Ale to ciekawy aspekt: mniemana "apofatycznosc" "wolnosci" znaczy, ze w rdzeniu teorii jest "tajemnica", "absolut" cos czego dotknac trudno, ale jest. No bo "apofatycznosc" jedynie przyznaje, ze nie potrafi sie opisac owego absolutu, ale silnie zaklada jego istnienie. Lewacka teologia, nieprawdaz? > Przymus to takie traktowanie ciebie, któremu się sprzeciwiasz, a ono nadal > trwa Mon Dieu, czemu to sie ludzie nie beda sprzeciwiac. Placeniu podatkow, na przyklad. Odpowiadaniem za splodzone przez nich potomstwo. Nie ma regul, nie ma spoiwa spolecznego. Zanurzony w "metafilozofii" zapewne nie zauwazasz, ze moga sie sprzeciwic nawet samej "wolnosci". I co wtedy? > Mówiłem o minimalizacji - żeby być ścisłym (a w tym celu czasem, niestety - > mówię to bez satysfakcji - kota pogonić trzeba) Oczywiscie, oczywiscie. A KTO bedzie ustalal kryteria minimalizacji i komu bez satysfakcji "pogonic kota"? Tym prostym zdaniem bez satysfakcji przyznajesz, ze juz nie jestes "meta", co wspolistnieje w sposob zagadkowo bezkonfliktowy z przekonaniem o jednak byciu "meta". A ja sie calkowicie zgadzam - czasem trzeba komus "pogonic kota". > Demokracja nie ma innych podstaw niż niekrzywdzenie innych. W tym sensie nie > ma ona swoich "wywrotowców" poza tymi, którzy p r a k t y c z n i e podważają > zasadę minimalizacji przymusu (teoretycznie - o ile nie jest to społecznie > efektywne - wolno to robić w demokracji bez przeszkód. Vide: donq:) > > Ci jednak, którzy p r a k t y c z n i e podważają zasadę minimalizacji > przymusu, właśnie robią krzywdę innym ludziom (a więc nie są "tylko > wywrotowcami"). Oszustwo, oszustwo, oszustwo. Kazdy tyran moze powiedziec, ze "wywrotowcy robia krzywde innym ludziom". Cecha (a i celem podejrzewam) ideologii "wolnosci" jest calkowity brak obiektywnych kryteriow, ktore moglyby wskazac, kto w istocie robi krzywde innym ludziom. Przyjecie ideologii "wolnosci" i "demokracji" oznacza calkowite zdanie sie na kaprys wladzy, ktora bedzie arbitralnie decydowac, kto w tym tygodniu robi krzywde innym ludziom. Obywatele, z powodu zakazu uzywania "opresyjnych" kryteriow obiektywnych sa calkowicie bezsilni i pozbawieni jakichkolwiek mozliwosci argumentacji. Bo jezeli wladza mowi, ze to "krzywdziciel ludzi" (dawniej "wrog ludu"), a ja mam mozliwosc, z braku obiektywnych kryteriow, wypowiadania sie jednoznacznie na temat jedynie _moich_ krzywdzicieli, nie mam zadnych mozliwosci sensownego powiedzenia, ze wladza jest tyranska. I o to wlasnie w "wolnosci" chodzi: Oczywiscie nie dostrzezesz nic zdroznego w wypowiadaniu jednym tchem: > Jeśli poprawnie rozumowałem - działania przeciwko demokracji są z istoty > działaniami gwałtu na skalę społeczną. To jest rodzaj bandytyzmu. Nie jedyny. > Ale bardzo poważny. > Znaczy to [przyjecie obiektywnych wartosci], że wszyscy zbiorowo się > zgadzają, że w pewnej sytuacji jeden > człowiek może robi coś drugiemu wbrew jego woli - i to nie obronie własnej > ani obronie nikogo trzeciego. A wszyscy patrzą na to i co więcej - nie wolno > przeszkadzać opresorowi. Oczywiscie odpowiesz, ze demokracja scigajac antydemokratycznych bandytow "dziala w obronie osob trzecich". Jakie to wygodne. I da sie usprawiedliwic wszystko. > Tak wierzysz. Ja wierzę na odwrót. Empiria historyczna zdaje się być po mojej > stronie. To nie empiria, to lewacka legenda. > Cynizm totalitarysty. (Twoje społeczeństwo byłoby w istocie monoideologiczne.) > "Lewacy" przynajmniej łudzą człowieka nadzieją, że może być inaczej:) Tak, byloby monoideologiczne, tzn. wszyscy by sie zgadzali co do podstaw (i tak nie brakowaloby powodow do konfliktow o sprawy niezasadnicze). A lewacy rzeczywiscie tylko "ludza". DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
czynnikmiarodajny Re: "Jeden z wielu ustrojów" ??? Reakcyjne cwania 10.10.06, 21:05 Brawo! Znakomita polemika, na tle tej wymiany agresji, przyjemnie przeczytać coś znacznie lepszego niż sam artykuł. Od siebie dodam skromną reflexję, że lewacy uwielbiają posługiwać się pojęciami polityczno-potocznymi ubranymi w majestat nauki, by dodatkowo podkreślać swoje bycie "ponad". Irytujące są niebywale te przeróżne "uczone" dywagacje (a czasem całe tomy) na temat definiscji "populistów" i "demagogów", które uzasadniać maja, że nikt poza lewakami nie ma prawa wypowaiadać się na wiele tematów. A defnicje demagoga i populisty sporwadzić się dają do tego, że są to osoby, które zasadniczo nie kłamią (wtedy można by ich bowiem nazwać po prostu kłamcami), ale mają odmienne od nas poglądy i co najgorsze większe poparcie polityczne. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 To, co proponujesz w zamian to w praktyce faszyzm. 10.10.06, 22:53 A jak się przekonamy pod koniec, nie tylko - w praktyce. Także całkiem jawnie - w teorii. donq napisał: > Ja uwazam, ze prawidlowo rozumiem Twoje intencje. Ze Ci nie w smak to, ze tak > mozna je rozumiec, to nie moja wina. Coś mi się widzi don, że osiągnąłeś tu poziom samowystarczalności komunikacyjnej, przy którym potrzeba realnego rozmówcy schodzi na plan dalszy:) Wobec autystycznego zachowania jednego z dyskutantów, należałoby tu właściwie rozmowę zakończyć. Pozwolę sobie jednak odpowiedzieć na kilka twoich argumentów, które mogą się wydać bardziej racjonalne: > owa "wola" [minimalizacji przymusu międzyludzkiego] jest, oszczedzajac Ci > systemow ideologicznych, produktem jeszcze jednej wizji swiata. No, cóż. Dla mnie jest to mowa zdająca się wyrażać coś cennego, czego na razie nie potrafię ująć lepiej. Być może i jest ona produktem jakiejś wizji świata. Ty twierdzisz, jak rozumiem, że to źle. Ale właściwie dlaczego - źle? (Nawróć się na Oświecenie!:) Żartowałem. (Na Oświecenie, jeśli ma ono jakiś sens, nie da się "nawrócić". A jeśli jej nie ma - nie warto.) Zachęcam, ale nie zmuszam:) No więc dobrze. Odpowiedz dlaczego - źle. Ano, bo to wizja ci obca. A skoro tak to stosować się do niej mógłbyś tylko pod przymusem. I co? To już wystarczy za argument?:) Ja też myślę, że - wystarczy:) Ale jeśli uważasz inaczej, jestem otwarty na inne powody, dla których nie powinienem narzucać ci "zasady minimalizacji przymusu". > Kretactwem jest twierdzenie, ze nie probujesz wprowadzic lub nie masz "systemu > wartosci". Skoro już raz mi wyjaśniłeś, "kim naprawdę jestem", nic nie stoi na przeszkodzie, byś to zrobił i drugi raz. Bo ja doprawdy nie wiem, jaki to "system wartości" próbuję ci narzucić (wiem, "lewacki":) Coś więcej?:) I prosiłbym jednakowoż z jakimiś odniesieniami do moich postów. Chyba, że dysponujesz innymi źródłami wiedzy. > Nawet jesli ludzie mysla, ze sa wolni i ich > pragnienia sa ich, Ty wiesz lepiej - trzeba ich wyzwolic i tak. W dziedzinie polityki przymusu państwowego ustawodawca ma obowiązek bezwzględnie ograniczyć przymus do dopilnowania wyłącznie tego, by przestrzegali reguł demokracji. Co do "polityki pozapaństwowej" - primo: jest ona wyraźnie ograniczona ramami porządku demokratycznego. Marzenia o palmie męczeńskiej odłóż więc na później. Secundo: także i tu nie należy nikogo traktować przedmiotowo, co mi zarzucasz: > (ponoc dysponujesz kryteriami pozwalającymi na odroznianie "swoich" > od "nieswoich" pragnien) Kryteria takie istnieją. Dostarcza ich między innymi psychologia. Nie byłaby to jednak psychologia humanistyczna, gdyby kryteria te były apodyktyczne i pozwalały definitywnie zdiagnozować sytuację inaczej niż w komunikacji z daną osobą. (Możesz to sobie tłumaczyć na swój język, że są to narzędzia "presji indoktrynacyjnej":) Ale w jakim sensie "presji"? Że muzułmanka definitywnie nie chce rozmawiać o swoim noszeniu hidżabu, a tu ją "lewacy" "nagabują"? Jeśli by tak rzeczywiście postępowała, należałoby z nią spróbować rozmawiać o czymś innym. Zapewne powinny to robić kobiety (wiesz, brygady żeńskich politruków zgniłego skandynawskiego społeczeństwa permisywnego:) Próbować stworzyć więzi społeczne ("bombardowanie miłością":). Nie, nie idzie mi tu o jakieś zabawne działania urzędników. O coś o wiele podstępniejszego - o zwykły dialog społeczny prowadzony przez wszechobecnych "świeckich funkcjonariuszy":) NGO's, lewackich sąsiadów z poczuciem misji, wychowawczynię dzieci w przedszkolu, etc. No, a jeśli i to nasza niezłomna wyznawczyni praw Allacha uznałaby za "agresję kulturową", "nękanie", etc.? Można przecież wyobrazić sobie kogoś, kto od razu przewidująco warczy na każdego podstępnie usiłującego wydrzeć mu zbawienie duszy. Wtedy, drogi don, twój kolega "totalitarysta", nick3, mówi to głośno i wyraźnie: należy ją zostawić. Ona nie chce tworzyć z nami społeczeństwa i należy to uszanować. To jest być może ten przypadek o który pytasz: > Zanurzony w "metafilozofii" zapewne nie zauwazasz, ze moga sie sprzeciwic nawet > > samej "wolnosci". I co wtedy? Tak więc lewak nie wie - jak insynuujesz - co jest "prawdziwą wolnością" innego. On tylko zgodnie ze swoją wiedzą skłonny jest pytać tam, gdzie podejrzewa przejawy świadomości zafałszowanej. A istnieje takowa. Teoria emancypacyjna ma swoje "wartosci". Co za roznica > czy sie je ustali "apofatycznie" czy "pozytywnie". Duża różnica. Bo apofatycznie się niczego nie "ustali". Raczej "od-stali" tam, gdzie coś się wydawało "stać". > Ale to ciekawy aspekt: mniemana "apofatycznosc" "wolnosci" znaczy, ze w rdzeniu > > teorii jest "tajemnica", "absolut" cos czego dotknac trudno, ale jest. No > bo "apofatycznosc" jedynie przyznaje, ze nie potrafi sie opisac owego absolutu, > > ale silnie zaklada jego istnienie. Tym "czymś" jest konkret indywiduum. Kazdy tyran moze powiedziec, ze "wywrotowcy robia > > krzywde innym ludziom". Może. I właśnie dlatego ustrój, który obywa się bez pojęcia "wywrotowca" (a takim ustrojem jest demokracja "bez wartości"), jest ustrojem odcinającym wiele przykrych możliwości. Sam sobie strzeliłeś gola:) No, ale wszystko możliwe póki piłka w grze. Może więc demokracja "bez wartości" (czyli: demokracja) stwarza jakieś inne poważne zagrożenia, przy których państwo policyjne tropiące "wywrotowców" to pikuś? Tak zdajesz się sugerować: > Przyjecie ideologii "wolnosci" i "demokracji" > oznacza calkowite zdanie sie na kaprys wladzy, ktora bedzie arbitralnie > decydowac, kto w tym tygodniu robi krzywde innym ludziom. Obywatele, z powodu > zakazu uzywania "opresyjnych" kryteriow obiektywnych sa calkowicie bezsilni i > pozbawieni jakichkolwiek mozliwosci argumentacji. Bo jezeli wladza mowi, ze > to "krzywdziciel ludzi" (dawniej "wrog ludu"), a ja mam mozliwosc, z braku > obiektywnych kryteriow, wypowiadania sie jednoznacznie na temat jedynie _moich_ > > krzywdzicieli, nie mam zadnych mozliwosci sensownego powiedzenia, ze wladza > jest tyranska. Mówisz o jakiejś demonicznej "władzy". "My-oni". Ale jeśli władza w demokracji (a przypominam, że jest to realizacja woli u p r a w n i o n e j większości, mającej walor prawny tylko pod warunkiem przestrzegania nieustannie zabezpieczanych praw mniejszości - wszystkich mniejszości) budzi w tobie taki lęk, to dlaczego ja nie mam się zasadnie bać każdej innej władzy, zwłaszcza tej twojej - nie deklarującej woli minimalizacji przymusu? Przypominam też, don, że mówiąc o demokracji nie mówimy o jakimś ustroju utopijnym (jak twój ustrój "nieliberalny"), lecz o czymś, w czym już żyjemy. Nie jest to okoliczność bez znaczenia dla naszych rozważań. Kluczowym argumentem przeciwko wiszącej rzekomo nad tobą groźbie stania się ofiarą systemu, jest to, że jeśli w jakiejś demokracji w dzisiejszym jej stanie nie ma ludzi wyraźnie dyskryminowanych, to demokracja jest takim ustrojem, że mają oni w nim również środki, by nie pozwolić na zmianę tego stanu rzeczy. > Mon Dieu, czemu to sie ludzie nie beda sprzeciwiac. Placeniu podatkow, na > przyklad. Odpowiadaniem za splodzone przez nich potomstwo. Dlatego też mówiłem o m i n i m a l i z a c j i przymusu (być może "asymptotycznej likwidacji", bo skoro można coś robić pod obopólnym przymusem, to może można nauczyć się i bez). W sytuacji, kiedy ktoś krzywdzi rodzinę niepłaceniem alimentów, minimalizacją przymusu może być jak najbardziej jakaś forma zmuszenia go - ale nie każda - by je płacił. Abyś mógł się bronić przed opresją, nie są ci potrzebne żadne "obiektywne kryteria" (Prawdziwemu despocie mógłbyś machać nimi przed nosem. Wbiłby cię na pal i tyle.) Potrzebny jest ci natomia Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 To, co proponujesz w zamian to w praktyce fas, cd. 10.10.06, 23:02 Abyś mógł się bronić przed opresją, nie są ci potrzebne żadne "obiektywne kryteria" (Prawdziwemu despocie mógłbyś machać nimi przed nosem. Wbiłby cię na pal i tyle.) Potrzebny jest ci natomiast wpływ na politykę w sprawach, które ciebie dotyczą. Nie sądzę, by w jakimkolwiek ustroju więcej obywateli mogło na raz osiągnąć większy wpływ na swój los - zwłaszcza w aspekcie uniknięcia cierpienia - niż właśnie w ustroju demokratycznym, uznającym zasadę minimalizacji przymusu. Don, tytułem zakończenia. W kółko pozwalasz sobie na język oskarżycielski. Choć argumenty, które przedstawiasz, nie dają ci do nich podstaw. Musisz nieustannie podkręcać atmosferę pozbawionymi rzetelnego uzasadnienia skojarzeniami insynuującymi, typu: > Bo jezeli wladza mowi, ze > to "krzywdziciel ludzi" (dawniej "wrog ludu") Tymczasem twój własny pomysł polityczny jest jawnie bandycki. Piszesz o swoim państwie: > Tak, byloby monoideologiczne, tzn. wszyscy by sie zgadzali co do podstaw (i > tak nie brakowaloby powodow do konfliktow o sprawy niezasadnicze). (Chcę zauważyć, że powodów do "konfliktow o sprawy niezasadnicze" nie brakowało i w NSDAP i w WKPb i w KPCh.) Czegoś tu nie rozumiem. Dlaczego wobec takiej niedwuznaczności twoich poglądów, to akurat ja mam się ciągle tłumaczyć przed podejrzeniami o skłonności totalitarne!? Właściwie już ta, tak jasno przedstawiona przez ciebie alternatywa, wystarcza, by znaleźć właściwy horyzont do oceny pietrzonych przez ciebie zastrzeżeń wobec demokracji. Z faszyzmem się nie dyskutuje. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: To, co proponujesz w zamian to w praktyce fas 11.10.06, 00:36 A na oswiecenie sie nie nawroce, bo obrazaloby mnie budowanie mojej wizji swiata na kanwie dziel kilku francuskich publicystow, na wyrost w autoreklamie i przez klakierow nazywanych "philosophes", ktorzy wygadani istotnie byli jak przekupka na targu (jak to ladnie kiedys ujales), ale glebia mysli rowniez byli do owej przekupki porownywalni. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: To, co proponujesz w zamian to w praktyce fas 11.10.06, 00:26 Poruszasz sie w ustalonym przez siebie pejzazu ideologicznym, gdzie oczywiste jest a priori, ze jestes szlachetnym wyzwalaczem, a ja podstepnym faszysta. Z ktorym sie nie dyskutuje. Dobrze, ze to zdemaskowales na koniec. Nigdy nie wezme za dobra monete tego aspektu Twojego samozakrecenia, ktory pozwala Ci mowic tyle o potrzebie rozmowy z inna osoba, nienarzucaniu niczego itp. jednoczesnie pozwalajac na stwierdzenie "z tym nie dyskutuje", jesli "temu" przypnie sie latke "faszysta". Ktore to pojecie nic nie znaczy, bo jest celowo rozmyte by mozna bylo atakowac przeciwnika emocjonalnie i okreslic, kogo "humanizm", ze tak powiem, pokrywa, a kogo juz nie. Osoba napietnowana jako "faszysta" najwyrazniej traci swoje czlowieczenstwo i stawia sie poza nawiasem. Jesli sie z nia nie rozmawia, nie mozna przeciez zastosowac w stosunku do niej "psychologii humanistycznej", bo ta polega na "komunikacji z dana osoba". > [...] Ty twierdzisz, jak rozumiem, że to źle. [...] Nie, ja nie twierdze, ze to zle. Ja tylko probuje pozbawic Cie "meta" pozycji, na ktorej calkowicie nieuzasadnienie sie stawiasz i ktora jest Twoja glowna pozycja majaca dac przewage nad "zamordystami". > Wtedy, drogi don, twój kolega "totalitarysta", nick3, mówi to głośno i > wyraźnie: należy ją zostawić. > Ona nie chce tworzyć z nami społeczeństwa i należy to uszanować. Czy to nie jest "wykluczanie"? "Zostawic" w jakim sensie? Jako dalej podmiot troski "humanisty" i demokracji, czy moze jako "faszystke", z ktora juz sie nie rozmawia, i ktorej strach pomyslec co sie dalej robi w imie obrony demokracji? Czy sam pomysl "naszego spoleczenstwa" nie pachnie zamordyzmem? Co to jest "nasze spoleczenstwo"? Niewatpliwie definiuje sie je "apofatycznie" wymieniajac wszystkich, ktorych sie nie lubi, dodajac za kazdym razem "... nie nalezy do naszego spoleczenstwa". Naprawde musze byc autystyczny, bo pojac mimo Twych wyjasnien nie moge, w jaki sposob taka definicja nie jest "wykluczeniem" i definicja (niech bedzie "apofatyczna") wspolnych wartosci "naszego spoleczenstwa". > Tym "czymś" jest konkret indywiduum. Nie, tym czyms jest konkret deifikowanej "demokracji", "tolerancji" itp. Konkret calkowicie antyhumanistyczny i pozbawiony jakiegokowiek juz odniesienia do "indywiduum". > W dziedzinie polityki przymusu państwowego ustawodawca ma obowiązek > bezwzględnie ograniczyć przymus do dopilnowania wyłącznie tego, by > przestrzegali reguł demokracji. Rozumiem, ze nie ma wartosci, ale sa reguly. Dla mnie to jasne - caly ten system "wolnosci" ma prowadzic do tego, by reguly mozna bylo ustalac niezaleznie od jakichkolwiek wartosci, zeby nic nie krepowalo w najmniejszym stopniu ustalajacych reguly w ich ustaleniu tak, jak jest wygodnie w danej chwili. Cala przebieglosc tej koncepcji polega, jak juz napisalem, na pozbawieniu czlowieka mozliwosci oceny owych regul. Sa to reguly demokracji i kropka. Nie podlegaja ocenie obiektywnej, bo wartosci obiektywnych nie ma. O ocenach subiektywnych mozna zas porozmawiac, oczywiscie do momentu, gdy sie zdemaskuje faszyste. > Może. I właśnie dlatego ustrój, który obywa się bez pojęcia "wywrotowca" O nie moj drogi. Wrogowie demokracji sa liczni i bardzo demoniczni. Tego mi nie wmowisz. Oczywiscie nie uzywasz pojecia "wywrotowiec", bo to jest pojecie z "zamordyzmu", ale "wrog demokracji" czy "krzywdziciel ludzi" to wlasnie "wywrotowiec" w demokracji. Gola do swojej bramki bym sobie strzelil, jeslibym przyznal, ze "demokracja bez wartosci obywa sie bez pojecia wywrotowca". A ja tego nie przyznaje. Alez demokracja jak najbardziej moze byc panstwem policyjnym tropiacym wywrotowcow. Oczywiscie uzywajac, zgodnie z zasadami nowomowy, innych okreslen. Np. nie "policja" ale np. "sztafety ochronne demokracji" i nie "wywrotowiec", ale "faszysta". > Mówisz o jakiejś demonicznej "władzy". "My-oni". Aaa, rozumiem, oni sa fajni, bo "nasi" > Ale jeśli władza w demokracji > (a przypominam, że jest to realizacja woli u p r a w n i o n e j > większości, A KTO ustala, co to jest uprawniona wiekszosc? Wiekszosc nie moze, bo nie wiadomo jeszcze, czym jest i czy jest uprawniona. > [...] to dlaczego ja nie mam się zasadnie bać każdej innej władzy, zwłaszcza > tej twojej - nie deklarującej woli minimalizacji przymusu? Dlatego, ze "moja" deklaruje cos znacznie wazniejszego - przywiazanie do wlasciwych wartosci. I (nie majac zludzen, wladza jest wladza) w przypadku naduzyc mozna zbudowac argumentacje pokazujaca, ze wladza czyni zle, bo istnieja kryteria jej obiektywnej oceny. A i istnieje szansa (tym wieksza im silniej sa odczuwane wspolne wartosci), ze te wartosci beda wladze mitygowac automatycznie. Przeciw Twojej wladzy nie da sie zbudowac argumentacji - bo wladza nie reprezentuje zadnych wartosci, wiec nie mozna jej zarzucic ich lamania. To jest prawdziwie mefistofelesowski trik - pod plaszczykiem wyzwolenia przemycic arbitralna wladze, ktorej nie sposob sie sprzeciwic. > Przypominam też, don, że mówiąc o demokracji nie mówimy o jakimś ustroju > utopijnym (jak twój ustrój "nieliberalny"), lecz o czymś, w czym już żyjemy. > Nie jest to okoliczność bez znaczenia dla naszych rozważań. To, w czym zyjemy, jest jeszcze dalekie od idealu "wolnosciowego". Ale prawdziwie "wyzwolonych" spoleczenstw mielismy juz niemalo, wiec to zadna utopia. Jeszcze taka refleksje podrzuce - ideologia "wolnosciowa" jest, w Twojej interpretacji, pijawka. Ona dazy do "minimalizowania przymusu" z jakiegos juz ustalonego poziomu. Sama nie jest w stanie zdefiniowac, jaki poziom przymusu jest konieczny, umie tylko "apofatycznie" ssac - to zminimalizowac, tamto zminimalizowac itp. Bez odniesienia do "zamordyzmu" nie istnieje. > Abyś mógł się bronić przed opresją, nie są ci potrzebne żadne "obiektywne > kryteria" (Prawdziwemu despocie mógłbyś machać nimi przed nosem. Wbiłby cię na > pal i tyle.) Oczywiscie, ze by mnie wbil. W Twojej demokracji nawet nie mialbym czym zamachac, bo demokratyczny despota absolutnie odrzucilby jakiekolwiek "wartosci" z mojej listy (i demokratyczne spoleczenstwo przyklasneloby, bo to ja wtedy bylbym zamordysta i wrogiem "wolnosci" chcacym narzucic moje wartosci z kartki. > Tymczasem twój własny pomysł polityczny jest jawnie bandycki. Tylko dla umyslu "wolnosciowego". Dla normalnego jest jedyny mozliwy. Nie chodzi o to, by nie bylo wartosci, ale by byly wlasciwe wartosci. "Wolnosci" tez o to chodzi, mimo calej otoczki propagandowej o "neutralnosci". DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Tak jak twój mistrz Franco - jesteś totalitarystą. 11.10.06, 21:50 Totalitarystą jesteś - przynajmniej w deklaracjach (implicite, ale obiektywnie jawnie). Primo: Franco, którego system stawiasz za wzór, był totalitarystą. Sam deklarował swoje państwo jako "totalitarne" i to do samego końca. "Totalitaryzm" stanowił wartość programową frankizmu. Secundo: Deklarując "monoideologiczność" swojego państwa deklarujesz wolę używania przemocy wobec wszystkich nieuznających twojej ideologii ("właściwych wartości"). Nie rozstrzygając, czy to dobrze czy to źle - jest to właśnie totalitaryzm. Na moje pytanie: > [...] to dlaczego ja nie mam się zasadnie bać każdej innej władzy, zwłaszcza > tej twojej - nie deklarującej woli minimalizacji przymusu? Odpowiedziałeś: >Dlatego, ze "moja" deklaruje cos znacznie wazniejszego - przywiazanie do >wlasciwych wartosci. Do oceny teorii - na co słusznie zwracają uwagę krytycy marksizmu - wlicza się także to, w jakim stopniu dostarcza wygodnej zasłony dla odbiegających od niej patologicznych praktyk. W twojej utopii (bo takie państwo na razie jest dalekie od realizacji) komuś musi przypaść rola "rozpoznania" "właściwych wartości". Ponieważ są to "wartości tradycyjne" uprawnionym "rozpoznawaczem" jest w dość przewidywalny sposób - kler. Tak więc ustrój, który proponujesz przypominałby formalnie - irański (formalnie - bo materialnie, zamiast "błędnych" wartości muzułmańskich powinny być "słuszne" chrześcijańskie") Tak więc wybory w warunkach braku wolności słowa i permanentnej indoktrynacji "tradycją" - w których "każdy może wybrać kolor, jaki mu się podoba, pod warunkiem, że jest to kolor czarny" - oraz Rada Strażników Rewolucji (duchownych) pilnująca czy, mimo wszystko, lud nie pobłądził. Moim skromnym zdaniem musiałbyś zamknąć granice:) Osobiście - wolę podlegać przymusowi w kraju, w którym wszyscy wierzą w potrzebę minimalizacji przymusu międzyludzkiego, niż w kraju, który nawet w oficjalnych deklaracjach tę potrzebę odrzuca - a w zamian - chce mnie podporządkować "słusznym wartościom" "rozpoznawanym" przez samoodnawiające się gremium. Póki zostawisz ludziom wybór pomiędzy tymi alternatywami - myślę, że twoje państwo nie zaistnieje. O tym dlaczego "Wartości" są ideologią i są, ostatecznie, nie do pogodzenia z humanizmem (zdaje się, że nie chcesz wyrzec się tego słowa jako pozytywnego), o tym będę musiał powiedzieć ci innym razem. Wierzę, że jest to do zrobienia - argumentami. "Rozum przemawia cicho, ale uporczywie." Freud "Kosmosy myślowe" wprawdzie istnieją, ale nie są nie do przejścia! Konserwatysta, wbrew temu co zdaje się sugerować, nie jest innym gatunkiem człowieka od humanisty (po twojemu: "lewaka") Nie bylibyśmy ludźmi! Właśnie na tym, że rozmowa jest nieuchronna - nie na czym innym - polega "jedność rodzaju ludzkiego":) Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Tak jak twój mistrz Franco - jesteś totalitar 11.10.06, 23:01 Pierwsze primo - nie stawiam panstwa gen. Franco za wzor ani nie jest on moim idolem. Podaje go jako przyklad na to, jak moze sie skonczyc konflikt ideologiczny i ze kompromis nie zawsze jest mozliwy. > Secundo: Deklarując "monoideologiczność" swojego państwa deklarujesz wolę > używania przemocy wobec wszystkich nieuznających twojej ideologii ("właściwych > wartości"). Nie rozstrzygając, czy to dobrze czy to źle - jest to właśnie > totalitaryzm. To nie jest prawda. Lewacy nie znaja odcieni i umiaru. "Patriotyzm" wedlug nich to automatycznie szowinizm. Calkowicie naturalna nieufnosc do obcych to "ksenofobia". Dystans wobec "kochajacych inaczej" to "homofobia". Brak zachwytu nad "teoria emencypacji" to "faszyzm". "Wolnosc" oczywiscie nie zna zadnych ograniczen. "Tolerancja" to koniecznie entuzjastyczna akceptacja. Niepodpalanie kosciolow to "klerykalizm". Itp. itd. Ja tylko mowie - spoleczenstwo musi miec podstawy. Musi z koniecznosci nie z wyboru, bo nie moze ich nie miec. Nie moze nie reagowac na zamach na te podstawy (i kazde reaguje). Wobec tego dobrze, jak ma podstawy wlasciwe. Ci, ktorzy owe podstawy kontestuja, jesli sa teoretykami, moga sobie w Hyde Parku wygadywac co im slina na jezyk przyniesie. Jesli sa praktykami, wchodza w konflikt ze spoleczenstwem, co nie jest bez konsekwencji. To jest Twoj wywod dotyczacy demokracji. Z ktorym sie calkowicie zgadzam, bo zadna organizacja nie moze istniec nie reagujac na proby jej zniszczenia. I ja tez to mowie bez satysfakcji, bo nie jestem zadnym krwi potworem, jak twoj nierozrozniajacy odcieni rozowy umysl mniema (bez satysfakcji nie znaczy z ubolewaniem). Zasada Hyde Parku jest banalnie prosta i jedyna mozliwa: "Within this area, a speaker is allowed to talk about any subject without fear of legal repercussions. Only two subjects are off limits: the British Royal Family and the overthrow of the British government." Tak ze nieprawda jest, ze "deklaruję wolę używania przemocy wobec wszystkich nieuznających mojej ideologii" lecz jedynie wobec tych, ktorzy daza do podwazenia podstaw. Dokladnie jak Ty to bez satysfakcji przyznajesz. > W twojej utopii (bo takie państwo na razie jest dalekie od realizacji) komuś > musi przypaść rola "rozpoznania" "właściwych wartości". Tak, jest to oczywiste. Ktos musi rozpoznac "wlasciwe wartosci" (np. w zakresie prawa ustawodawca robi to za kazdym razem gdy ustala przepisy prawne). Tak samo jak w Twojej demokracji, ktorej "reguly" (nie mylic z wrazymi "wartosciami") rowniez nie biora sie z rozdeptanej purchawki. Nie odpowiedziales na moje nagabywania o to samo. W Twoich opisach demokracji jest wyrazny dysonans: z jednej strony twierdzisz, ze nikt konkretny nie ustala regul, z drugiej mowisz np. "a przypominam, że jest to realizacja woli uprawnionej większości" (nie wiadomo przez kogo i na jakiej podstawie uprawnionej), lub ze "kota pogonic trzeba" (znow nie wiadomo komu i jak bardzo i kto ma o tym decydowac) lub po prostu mowiac o "regulach" demokracji, tez nie wiadomo skad wzietych. Ja nie mowie, ze nie masz racji mowiac, ze trzeba "pogonic kota". Ja tylko mowie, ze to pozostaje w nierozwiazywalnym konflikcie z deklaracjami o "braku wartosci". I podejrzewam, ze jest to celowe intelektualne oszustwo "teorii emancypacji", majace na celu przemycenie swoich ideowych wartosci tylnymi drzwiami jako demokratyczne "reguly bez wartosci". Nad analogiami z Iranem przechodze do porzadku dziennego, bo moge ci zarzucic to samo. Ze ci, ktorzy beda "gonic kota" to odpowiednik "Straznikow Rewolucji" i ze formalnie Twoja demokracja nie roznic sie bedzie od kraju ajatollachow. Bo jak kogokolwiek przekonasz, ze "gonienie kota" ma byc w istotny teoretyczny czy praktyczny sposob rozne od dzialalnosci owych straznikow? I ze "reguly" demokracji beda dla dysydentow mniej surowe niz "wartosci" ajatollachow? To co chcesz powiedziec, to jest mniej wiecej tyle: "w liberalnej demokracji ludzie wyznajacy obowiazujaca ideologie beda sie mieli lepiej niz w innym systemie". Jest to banal. > O tym dlaczego "Wartości" są ideologią i są, ostatecznie, nie do pogodzenia z > humanizmem (zdaje się, że nie chcesz wyrzec się tego słowa jako pozytywnego), > o tym będę musiał powiedzieć ci innym razem. Dla mnie jest to belkot. Myslec o "humanizmie" inaczej jak o zestawie pogladow prezentujacym punkt widzenia i wartosciujacym jest calkowicie jalowe. Jesli przyjac za dobra monete brak "wartosci" "humanizmu", staje sie on calkowicie pusty. Ale wiem o co chodzi - przez "wartosci" rozumiesz wartosci, ktorych "humanizm" nie lubi. "Humanizm" nie ma "wartosci" w tym sensie, ze nie ma wartosci, ktorych nie lubi. Znow banal zahaczajacy o tautologie, ale przystrojony w odswietne szaty "neutralnosci". > Konserwatysta, wbrew temu co zdaje się sugerować, nie jest innym gatunkiem > człowieka od humanisty (po twojemu: "lewaka") > Nie bylibyśmy ludźmi! > Właśnie na tym, że rozmowa jest nieuchronna - nie na czym innym - > polega "jedność rodzaju ludzkiego":) Amen. Tak wlasnie jest. I mimo zideologizowania rozumiemy wszyscy, ze istnieja wartosci, prawda, piekno itp. I to obiektywnie - mimo pryncypialnosci ideologicznej mowisz, ze jestem "obiektywnie jawnie" totalitarysta. Nie potrafisz sie wyzwolic ze swojego czlowieczenstwa, aby stac sie w pelni "humanista" - i to jest optymistyczne! DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Tak jak twój mistrz Franco - jesteś totalitar 11.10.06, 23:08 Odpowiedz mi prosze jeszcze jedno pytanie - zakladam, ze jestes zwolennikiem swieckiego modelu republiki, ktory istnieje we Francji i ze w Twojej optyce jest ona dosc blisko modelu demokracji bez wartosci. Tam bardzo czesto w roznych debatach rozni ludzie powoluja sie na "wartosci republikanskie". Co to wlasciwie jest i jak to rozumiec? DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
abba15 UBekologia 09.10.06, 16:52 Wydarzenia ostatnich dni udowadniają, że Polska stanęła na skraju pełzającego zamachu stanu wywołanego przez grupy pragnące nie dopuścić do zmian. Nie pozwólmy! Bronimy premiera, bronimy rządu! Począwszy od jesieni 2005 roku i podwójnego zwycięstwa wyborczego Prawa i Sprawiedliwości, Polska wraca do rzeczywistej niepodległości. Zrzuca z siebie gorset "okrągłego stołu", kontraktu, który zmienił nasz kraj w państwo oligarchii mafijnej, kierowane przez postkomunistyczną nomenklaturę oraz służby specjalne. Od jesieni 2005 r. realna niepodległość naszego kraju jest odbudowywana mimo różnorakich ataków politycznych. Odtwarzane są cywilne i wojskowe służby specjalne, które będą służyć nie grupom interesu, ale bezpieczeństwu narodowemu i państwu. Wzrost gospodarczy, zmniejszające się bezrobocie, rosnąca produkcja, poprawa bezpieczeństwa wewnętrznego - to tylko niektóre ze zmian. W polityce zagranicznej twardo stawiamy nasze postulaty m.in. wobec Niemiec i Rosji, odchodząc od wasalnej polityki wobec tych państw, prowadzonej przez ekipy postkomunistyczne i liberalne - i broniąc niezależności politycznej i ekonomicznej. Rządy Prawa i Sprawiedliwości stanowią zagrożenie, gdyż -przeprowadzając reformy państwa- odsuwają od władzy wszechobecną do tej pory agenturę kierującą przez ostatnie 16 lat naszym życiem politycznym. Odsuwany jest czerwono - liberalny "salon" mający do tej pory monopol na prawdę. Polska pozbywa się układu nomenklaturowego, narzuconego przez "okrągły stół". To jest rzeczywista przyczyna ostatnich nie przebierających w środkach atakach na PiS i rząd. Dlatego działania Samoobrony, lewicy postkomunistycznej i Platformy Obywatelskiej muszą być traktowane nie inaczej, jak próba przeprowadzenia zamachu stanu i obalenia legalnych władz wybranych przez Naród. Zerwanie przez Andrzeja Leppera koalicji rządowej, organizowanie przez Platformę Obywatelską (przy wsparciu Lecha Wałęsy) ruchu społecznego oporu wobec legalnych władz, wpisują się w zaplanowany scenariusz odsunięcia PiS od władzy i powrotu postkomuny. Nie możemy na to pozwolić, jeżeli chcemy żyć w państwie demokratycznym! Prezydent Lech Kaczyński jest naszym prezydentem. Rząd Jarosława Kaczyńskiego jest naszym rządem. Premier Jarosław Kaczyński jest naszym premierem. Ta Polska jest naszą Polską. Polską, która wraca do swych tradycji historycznych, patriotycznych i umacnia przekonanie, że dumą jest być Polakiem. Obecne władze, jak i kierunek zmian, mają nasze całkowite poparcie. Współczesna "koalicja strachu": Samoobrona-Platforma Obywatelska-SLD, której udziałem były największe afery po 1989 r., dokonaną prowokacją polityczną otwarcie występuje przeciwko systemowi demokratycznemu, przeciwko dziedzictwu niepodległości i przeciwko dziedzictwu "Solidarności". Chce za wszelką cenę wrócić do czasów oligarchii mafijnej. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudaprawdziwa Demagogia i wolnosc. 10.10.06, 20:00 Dziekuje Pani Profesor za ponowne przypominanie tego, co w tradycji europejskiego myslenia bylo jest i bedzie mialo swoja aktualna wage i wielkosc. Erystyka, jezyk propagandy,demagogia..., w tym nowowoczense doskonale opracowywane amerykanskie techniki oddzialywan slownych (od ktorych wszystkich ucza sei np. specjalisci od reklmy)byly i beda zywe w jezyku i kulturze mowienia. Nei pozbedziemy sie tego, ale dobrze jest miec przyjanjmniej ogolne pojecie o ich "sztuce" i przypominac, badac, idnetyfikowac. Pani Profosor Skarga robi to z doskonala dla siebie klasa i za to dzeikuje. Sprowokowala tez ciekawa dyskusje, tym bardzeij wyrazy uznania. Serdecznei pozdrawiam, Pani wielka fanka, PP Odpowiedz Link Zgłoś
gw_gazeta_ubekistanu Skarga na służbie jedynie słusznej ideologii GW-SB 11.10.06, 11:18 a jedynym argumentem jej zwolennikow, że to przeciez pani profesor, że ona musi wiedziec najlepiej. A kobiecina ma juz swoje lata i zwyczajnie się pogubila, trzeba byc wyrozumiałym, a nie powtarzac jak mantrę popluczyny po mysli rodem z GW i TW. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudaprawdziwa Re: Skarga na służbie jedynie słusznej ideologii 11.10.06, 16:03 "Kobiecina" jak napisalas/es jest filozofem (filozofka?), w klasycznym znaczeniu tego slowa i nie jest to "kobiecina", ale DAMA polskiej (i nie tylko polskiej) mysli krytycznej, wysoka klasa profesjonalnego myslenia i osiagniec. A "ilozofia" to nazwa pochodzaca od philo-sophia, co znaczy "milosc madrosci". "Madrosc" to krytyczna wiedza, zawierajaca w sobie, to co nieustanne nazwyane jest dazeniem do "prawdy" . Prawda jest nieuchwytna ponoc, a jednak wazna jako samo dazenie; jako doskonaly cel niedoskonalej mysli ludzkiej ( w tym wiedzy naukowej). Jeszcze inaczej : "milosc madrosci" oznacza, ze madrosci nie mozna posiadac, zawlaszczyc nia. Mozna tylko do niej dazyc, nie majac zadnych szans na to, ze sie ja zupelnie posiadzie. Wazne jednak jest samo dazenie i to ona stanowi o historii nie tylko fiolozofii, ale, jak sadze, historii mysli ludzkiej. Dal mnie Pani Profesor jest filozofem (filozofka?) w najszlachetniejszym, klasycznym znaczeniu tego slowa. A ze dotyczy to posrednio obecnej polityki, to inna sprawa. Niestety nie da sie odizolowac filozofii od polityki, a moze jednak nie "niestety" ale na cale szczescie tej drugiej... paskuda.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
piglowacki Re: Demagogia 03.11.06, 17:30 Ten tekst miesiącami powinien być „na szpicy”. = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = „Opowieść zwolenników IV Rzeczypospolitej to polityczny thriller, w części już przetestowany za rządów Jana Olszewskiego. Może być kontynuowany, jeżeli jego konstruktorzy zdołają opanować język debaty publicznej, zburzyć dotychczasową hierarchię społecznych wartości, czyli znieść panowanie w sferze symbolicznej zwolenników III RP. Trzeba na to trochę czasu. Elity wyruszyły więc na wojnę.” - Prof. J.Raciborski (11.02.2005) Odpowiedz Link Zgłoś
blekitna.rapsodia Demagogia kwitnie tam, gdzie narod 27.11.06, 18:11 jest oszukiwany, manipulowany, wyzyskiwany i okradany przez oligarchow (jak w III RP). Demagodzy obiecuja ciemiezonemu ludowi poprawe losu. Dziwne, ze pani profesor tego nie rozumie. Czyzby zaprzeczala, ze Polska nielegalnie uwlaszczyly sie esbeckie mafie? Przeciez jest na to mnostwo dowodow, wystarczy poczytac prase. Czyzby pani profesor zwalaczala prawo i buyla przeciw uczciwosci i sprawiedliwosci? Odpowiedz Link Zgłoś
blekitna.rapsodia III RP idealny grunt dla demagogow 27.11.06, 19:24 bo ona zostala stworzona przez demagogow oraz globalnego tyrana - mafijny kapitalizm. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=52978755 Odpowiedz Link Zgłoś