Dodaj do ulubionych

Skandal w La Scali: solista pozwie operę

12.12.06, 18:09
Dla utrzymania przychodów, dyrekcja jest w stanie zrezygnować z tradycyjnych
zwyczajów jeszcze panujących w operach.
Może juz stara gwardia wymiera i trzeba szukać publiki wśród kibiców
stadionowych.
Przez wieki elity społeczne inspirowały wyższe zwyczaje kultury
obywatelskiej. Obecnie to masy sa wyznacznikiem poziomu kultury, wyznaczając
kierunek bliżej swobodnego chamstwa.
Obserwuj wątek
    • rilian bufon!!! 12.12.06, 18:23

      • rilian Re: bufon!!! 12.12.06, 18:25
        oczywiście miałem na myśli śpiewaka
      • gejeb kiedy zejdą Sławomir Pietras iWaldemar Dąbrowski 12.12.06, 23:34
        Sławomir Pietras i Waldemar Dąbrowski - czerwoni "animatorzy kultury"
        dyspozycyjni aparatczycy komuny, nawet w czasie stanu wojennego robili
        największe swoje kariery schlebiając Jaruzelskiemu i KC PZPR. Precz z nimi.
    • jacek_makler Re: Skandal w La Scali: solista pozwie operę 12.12.06, 18:37
      rosol4 napisał:

      > Dla utrzymania przychodów, dyrekcja jest w stanie zrezygnować z tradycyjnych
      > zwyczajów jeszcze panujących w operach.
      > Może juz stara gwardia wymiera i trzeba szukać publiki wśród kibiców
      > stadionowych.
      > Przez wieki elity społeczne inspirowały wyższe zwyczaje kultury
      > obywatelskiej. Obecnie to masy sa wyznacznikiem poziomu kultury, wyznaczając
      > kierunek bliżej swobodnego chamstwa.

      A jakie to niby zwyczaje? Że obrażony na świat artysta odmawia wykonywania
      pracy, do której został zatrudniony?
    • zoraz Re: Skandal w La Scali: solista pozwie operę 12.12.06, 18:38
      No co Ty, przyjrzyj się początkom opery, obejrzyj choćby Amadeusza :D
      Wracają stare obyczaje.
    • trente Re: Skandal w La Scali: solista pozwie operę 12.12.06, 18:38
      rosol4 napisał:
      > Może juz stara gwardia wymiera i trzeba szukać publiki wśród kibiców
      > stadionowych. Przez wieki elity społeczne inspirowały wyższe zwyczaje kultury
      > obywatelskiej.

      Gdybys moze dobrze przeanalizowal temat wiedzial bys ze na tym przedstawieniu
      byla wlasnie elita dzisiejszej europy a moze i swiata wliczajac w to glowy
      wielu panstw. Krytyczna reakcja tej elitarnej publicznosci wytlumaczalna jest
      niskim poziomem ktory zaprezentowal spiewak. Od niego oczekiwano wlasnie
      performance'u na najwyzszym swiatowym poziomie a chłop nie sprostał wyzwaniu.

      Co wiec jest na niskim poziomie? Publicznosc, ktora wymaga najwyzszej jakosci
      przedstawienia, czy spiewak ktory odwalil chalture, a teraz jeszcze bezczelnie
      stawia jakies żądania?

      Jesli bedziemy tolerowac niska jakosc spiewania, mowienie o poziomie kultury,
      opery jest nie na miejscu, wtedy bowiem sprowadzimy ja do poziomu mandaryny z
      Sopotu, poziomu ktorego nawet te twoje "masy" nie moga zniesc.
      • allexamina Re: Skandal w La Scali: solista pozwie operę 12.12.06, 19:01
        > Gdybys moze dobrze przeanalizowal temat wiedzial bys ze na tym przedstawieniu
        > byla wlasnie elita dzisiejszej europy a moze i swiata wliczajac w to glowy
        > wielu panstw. Krytyczna reakcja tej elitarnej publicznosci wytlumaczalna jest
        > niskim poziomem ktory zaprezentowal spiewak.

        Hmm... Wygwizdano go z loggione, jakos nie wyobrazam sobie elity Europy w tanich
        miejscach... W La Scali wygwizdywali juz wiekszych niz on - Callas i Pavarotti
        przychodza na mysl...

        Z drugiej strony Alagna to buffon, zawsze taki byl, czesto nawet nie udaje mu
        sie tego ukryc w jego aktorskich kreacjach... A co tylko mezzosopranom wolno?
        Ale pono chcial wrocic nastepnego dnia i sprobowac raz jeszcze, powini mu byli
        dac szanse...

        Czyli burza w szklance wody - jak zawsze w operze...
      • jentyk12 Re: Skandal w La Scali: solista pozwie operę 12.12.06, 20:20
        To sie nie stalo na premierze (gdzie Alagna falszowal jak najety), ale na drugim
        przedstawieniu (gdzie najwyrazniej falszowal jeszcze gorzej). Czyli sluszna
        uwaga, to nie zaproszona "elita" go wygwizdala, ale ludzie co zaplacili za
        bilety i mieli prawo sie domagac...
    • uklad_wcielony Re: Skandal w La Scali: solista pozwie operę 12.12.06, 19:08
      rosol4 napisał:

      > Dla utrzymania przychodów, dyrekcja jest w stanie zrezygnować z tradycyjnych
      > zwyczajów jeszcze panujących w operach.
      > Może juz stara gwardia wymiera i trzeba szukać publiki wśród kibiców
      > stadionowych.
      > Przez wieki elity społeczne inspirowały wyższe zwyczaje kultury
      > obywatelskiej. Obecnie to masy sa wyznacznikiem poziomu kultury, wyznaczając
      > kierunek bliżej swobodnego chamstwa.

      Pal szesc opere. Jest martwa. To wlasnie rozpaczliwa ochrona "tradycyjnych
      zwyczajow" przed jakimkolwiek wplywem srodkow wyrazu wspolczesnej muzyki i
      wspolczesnego teatru zrobila z tego gatunku kiepsko zabalsamowana mumie.
      Nieliczne proby unowoczesnienia opery (Philipp Glass, Meredith Monk) sa
      ignorowane, bo "elity spoleczne" nie zadaly sobie trudu, zeby sprobowac je
      zrozumiec. Od ponad stu lat ten sam repertuar, z grubsza tak samo
      interpretowany, wiec nic dziwnego, ze ludziskom na widowni sie nudzi i
      zaczynaja robic wioche.
      • rarrr Milcz chamie! 12.12.06, 19:50
        Ty plebejski chamie!

        Muzyka poważna jest dla wyższych sfer a nie dla ciebie! Dla motłochu jest radio
        i telewizja i je sobie oglądaj. Tam jest repertuar dla ciebie. Metalicci albo
        Iron Maiden sobie posłuchaj. Repertuar jest taki sam od stuleci, bo jest
        doskonały. Co za tupet, pospulstwo się odezwało! Fora ze dwora, bo zdzielę
        batem!

        Janie, krople trzewiące!


      • jentyk12 Re: Skandal w La Scali: solista pozwie operę 12.12.06, 20:16
        Brednie Pan wygaduje, szanowny Panie. Jak facet spiewa falszywie, to to nie ma
        nic wspolnego z zadnymi "tradycyjnymi obyczajami". Jak by pianista walil obok,
        to by Pan pierwszy gwizdal. A o tym jaka martwa jest dzisiaj opera swiadczy
        fakt, ilu wspolczesnych kompozytorow zabralo sie od pewnego czasu za pisanie
        oper. Cos Pan chyba bardzo slabo w tym zorientowany, co ? O repertuarze tez Pan
        wie niewiele, jezeli "od stu lat" nie zauwazyl Pan nic nowego. A ze "tak samo
        interpretowany" - a jak ma byc? Na okarynie? Tylem do przodu? Niech Pan sie nie
        kompromituje.
        • rarrr Ależ Panowie..... 12.12.06, 20:36
          Śmię uprzejmie zauważyć, że Jaśnie Wielmożny Pan omieszkał zapomnieć iż w XX
          wieku faktycznie niewiele nowego w muzyce poważnej powstało. Owszem można
          wymieniać Pendereckiego, Góreckiego czy innych. Jednak z muzyką ma to tyle
          wspólnego, że używa się instrumentów i wykonuje w filcharmoniach (o zgrozo!).
          Wiek XIX był w sztuce zdecydowanie bardziej twórczy.

          Podobnie jest z malarstwem i architekturą. Wiek XX to upadek kultury i odejście
          od klasycznych form (z wyjątkami np. samochody Rolls-Royce).

          Widzę pustkę, jednakowoż ubolewanie mi tylko pozostało albowiem gdybym
          potrafiła pisać takie utwory jak Chopin lub Beethoven to bym to zrobiła.
          Ale nie wiem jak to się robi. Nuty ułożę żeby nie fałszowały, ale pięknej
          melodii nie wymyślę za holerę...






          • jentyk12 Re: Ależ Panowie..... 12.12.06, 21:05
            Istotnie, posiada Czcigodna Pani zabezpieczona slusznosc: w XX wieku nie
            powstalo wlasciwie nic istotnego w muzyce zwanej powazna. Nic dziwnego, skoro
            komponowali tylko tacy marginesowi faceci jak (daje jak leci): Debussy (Peleas:
            1902), Mahler, Ravel, Ryszard Strauss, Lehar, Sibelius, Schoenberg, Berg, Webern
            (zeby wszystkich trzech odwalic za jednym zamachem), Puccini (Butterfly: 1904,
            Turandot: 1926), Janaczek, de Falla, (i paru innych Hiszpanow), Bartok,
            Rimski-Korsakow, Massenet, Faure, Strawiński, Rachmaninow, Prokofiew,
            Szostakowicz, Respighi, Honegger, Szymanowski, Hindemith, Gershwin, Weill,
            Britten, Poulenc, Henze, Barber, Britten, Ligeti, i jeszcze paru innych takich
            pacanow. Wystarczy zajrzec do programow i katalogow plytowych: nikt tego chlamu
            nie slucha przeciez.
            • rarrr Re: Ależ Panowie..... 12.12.06, 21:30
              Przenajmożniej dziękuję za przyznanie mi niezaprzeczalnej racji. Aczkolwiek
              ośmielę się zauważyć iż Wasza Miłość niechcący nadużyła słowa XX wiek
              rozciągając je na lata z przed I wojny światowej. Historycznie jest to jak
              najbardziej uzasadnione, jednak po I wojnie nastała zupełnia inna epoka i o nią
              mi chodziło.

              I zgadzam się z szanownym przedmówcą, że nikt kto mieni się mianem homo sapiens
              nie słucha chłamu wymienionego przez jaśnie Pana. Ja osobiście posiadam pełną
              kolekcję owych "dzieł" i musze przyznać, że nieszczegónie przypadła mi do gustu.

              Ryszard Strauss jeszcze obleci (w sypialni nadaje rytm). Natomiast pozostałe
              pozycje nie uraczyłu jeszcze moich uszu, gdyż ilekroć mam do wyboru Mozart albo
              Rachmaninow, wybieram Mozarta. A prawdę mówiąc wybieram rzeczywisty fortepian,
              więc czyjeś muzyki słucham niezwykle żadko.

              Również Beethoven sporo hałturzył, i przyznam szczerze, że np. nie miałam
              cierpliwości aby wysłuchać do końca 4 symfonię, mimo że 9 jest boska. O dziwo,
              nie mam takich zastrzerzeń do Chopina, ów nie chałturzył wogóle. Tak mnie
              zainspirował, że nawet nauczyłam się jednego poloneza (tego z mazurkiem w
              środku).

              Powiem tak: Mercedesy w sumie są dobre ale tylko Rollsy nie mają wad (poza ceną
              naturalnie)

















              • jentyk12 Re: Ależ Panowie..... 12.12.06, 22:36
                Jezeli Szanowna Pani koniecznie musi wybierac, to trudno. Ja nie wybieram, tylko
                slucham naprzemiennie, dzieki temu mozg nie jelczeje. Polecam.

                A co do naduzycia, to nalezalo podkreslic, ze chodzi Pani nie o XX wiek, ale o
                okres po I wojnie swiatowej, byloby precyzyjniej. Nawet odcinajac od 1918
                zostanie jeszcze calkiem niezly kawalek genialnej muzyki, brac wybrac. Tez polecam.
          • 3krotek [...] 12.12.06, 21:52
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • dietrich Re: Ależ Panowie..... 12.12.06, 23:31
            Śmiem uprzejmie zauważyć, że raczyła Pani popełnić kilka rażących błędów
            ortograficznych : "śmię", "filcharmoniach", "holerę". Zgodzę się więc z panią,
            że wiek XX (śmiem twierdzić, że i XXI) to upadek kultury. Jeżeli układa pani
            nuty tak samo, jak posługuje się słowem pisanym, to pozostało mi także tylko
            ubolewanie...
          • z_b2 Re: Ależ Panowie..... 12.12.06, 23:40
            a co to je filcharmonia? szianowna pani dziedziczko z Koziej W?lki?
        • uklad_wcielony Re: Skandal w La Scali: solista pozwie operę 12.12.06, 23:10
          jentyk12 napisał:

          > Brednie Pan wygaduje, szanowny Panie. Jak facet spiewa falszywie, to to nie ma
          > nic wspolnego z zadnymi "tradycyjnymi obyczajami". Jak by pianista walil obok,
          > to by Pan pierwszy gwizdal. A o tym jaka martwa jest dzisiaj opera swiadczy
          > fakt, ilu wspolczesnych kompozytorow zabralo sie od pewnego czasu za pisanie
          > oper. Cos Pan chyba bardzo slabo w tym zorientowany, co ? O repertuarze tez
          Pan
          > wie niewiele, jezeli "od stu lat" nie zauwazyl Pan nic nowego. A ze "tak samo
          > interpretowany" - a jak ma byc? Na okarynie? Tylem do przodu? Niech Pan sie
          nie
          > kompromituje.


          Jesli chodzi o moja wiedze, to ma Pan slusznosc, wiem niewiele (co nie znaczy,
          ze nic). Ponizej jednak, odpowiadajac na inny post, przytacza Pan sporo nazwisk
          dwudziestowiecznych kompozytorow (moze mi Pan nie wierzyc, ale tworczosc sporej
          czesci z nich nie jest mi obca). Dlaczego wiec ich dziela to w repertuarze oper
          margines? Wyobrazmy sobie, co by bylo, gdyby w teatrach dramatycznych gros
          repertuaru stanowili Szekspir, Moliere i Gogol (bez przyzwolenia na ingerencje
          w tekst), do Czechowa podchodzilo sie z nieufnoscia, wystawienie Becketta bylo
          skrajnie ryzykowne, a Grotowskiego uznano za idiote i w ogole nie pozwolono mu
          nic wystawic. Podobalby sie Panu taki teatr? A opera to tez teatr, tyle ze
          muzyczny. Serdecznie pozdrawiam.

          P.S. Okaryna tez instrument. Nie mowiac juz o tasmie magnetofonowej (to a
          propos "tylem do przodu").
          • jentyk12 Re: Skandal w La Scali: solista pozwie operę 13.12.06, 10:29
            Bardzo dziwne rzeczy Pan pisze. Dziela wymienionych przeze mnie kompozytorow -
            to margines? Obawiam się, że opiera Pan swe poglądy na repertuarze teatrów
            polskich, gdzie do dzisiaj nie wystawiono porzadnie Peleasa Debussy'ego (trudno
            tak określić wykonanie z akompaniamentem... fortepianowym). Pomine Butterfly i
            Turandot Pucciniego, czy ostatnie dzieła Rimskiego, opery było nie było
            dwudziestowieczne, ale opery R. Straussa, Janaczka, Zemlinsky'ego, Ravela,
            Bartoka, Strawinskiego, Prokofiewa, Szostakowicza, Berga, Poulenca czy Brittena
            to jest zelazny repertuar. To, ze wiele z nich nie bylo nigdy granych w Polsce,
            albo rzadko i przezornie, niestety niczego nie dowodzi...

            Dziwny zestaw nazwisk Pan wybrał jako rzekomo analogiczny repertuar teatrow
            dramatycznych, ale akurat sezon, gdzie grano by wylacznie Szekspira, Moliera i
            Gogola przedstawialby sie wcale nienajgorzej - pod warunkiem, rzecz prosta, ze
            grano by rzeczywiscie tych autorow, a nie swobodne adaptacje piora tchorzliwych
            za to bardzo pomysłowych rezyserow.

            Analogie z Czechowem czy Beckettem są oczywiście bez sensu, jak wykazałem
            powyżej: ich odpowiedniki operowe gra sie wszedzie. Poniekad opera Eotvosa na
            podstawie Trzech siostr (premiera 1998) miala dotad tuzin produkcji na swiecie.
            Grotowski w ogole nie wiadomo skad sie tu wzial, bo o ile mi wiadomo, zadnej
            sztuki nie napisal. Nieprawda jest tez insynuacja, ze w operze "nie pozwala sie
            Grotowskiemu nic wystawic" - przeciwnie, niektore teatry wychodza z siebie, zeby
            skusic najbardziej obrazoburczych rezyserow.

            Czyli nadal cos Panu szwankuja argumenty.
    • bobi33 lubie opere !! 12.12.06, 19:42
      tylko opery uzywam, nie lubie internet explorer
      • wij.paszczak Re: lubie opere !! 12.12.06, 19:51
        a ja firefoxa
        • patman FF wygląda jak IE, pachnie jak IE, biega jak IE 12.12.06, 21:53
          Dlatego pozostańmy przy operze ;p
    • jentyk12 Re: Skandal w La Scali: solista pozwie operę 12.12.06, 20:12
      Najwyrazniej nie ma Pan wielkiego pojecia na temat obyczajow panujacych w
      operze. Gwiazdy wytupane i wygwizdane byly zawsze, odkad istnieje nie tylko
      opera, ale teatr i w ogole wszystkie formy publicznego widowiska. Dzisiaj jest i
      tak znacznie lepiej, niz jeszcze niedawno: na prawykonaniu Swieta wiosny
      Strawinskiego w 1913 w Paryzu doszlo do slynnej bijatyki wszystkich ze
      wszystkimi. Artysta stajacy na scenie powinien sobie z tego dobrze zdawac
      sprawe. Pan Alagna, ktory na premierze spiewal bardzo zle (obietkywnie: po
      prostu falszowal jak rozstrojone pianino), najwyrazniej na drugim spektaklu
      zaspiewal jeszcze gorzej. Uszy po sobie i popracowac troche, nie procesy
      wytaczac (ktory i tak przegra za zerwanie spektaklu).
    • janjanek1 Re: Skandal w La Scali: solista pozwie operę 12.12.06, 20:30
      To publiczność decyduje .To dla publiczności śpiewak śpiewa,a nie dla La
      Scali.Jestem po stronie La Scali.
      • rarrr Re: Skandal w La Scali: solista pozwie operę 12.12.06, 20:38
        A ja po stronie publiczności:)
    • rimmingv do rosola4 12.12.06, 20:46
      Kwiecistosc stylu godna naszego rodzimego sarmaty :)

      Dream on
    • pies_na_lewizne Powinien zaciągnąć rady A.Michnika. On już wygrał 12.12.06, 21:49
    • arkusz.plano Re: Skandal w La Scali: solista pozwie operę 12.12.06, 23:15
      Poniewaz gwizdy dochodzily z loggione, mozna domniemywac,
      że mogły byc 'kupione', zwlaszcza, ze 'przypadkiem' byl za kulisami
      inny solista, ktory spiewa te partie.
      Znamy takie przyklady z historii opery, zreszta oklaski te sie kupowało.
      Klakierzy chyba do dziś maja sie dobrze:)
    • athaualpa Re: Skandal w La Scali: solista pozwie operę 13.12.06, 09:49
      rosol4 napisał:

      > Dla utrzymania przychodów, dyrekcja jest w stanie zrezygnować z tradycyjnych
      > zwyczajów jeszcze panujących w operach.
      > Może juz stara gwardia wymiera i trzeba szukać publiki wśród kibiców
      > stadionowych.
      > Przez wieki elity społeczne inspirowały wyższe zwyczaje kultury
      > obywatelskiej. Obecnie to masy sa wyznacznikiem poziomu kultury, wyznaczając
      > kierunek bliżej swobodnego chamstwa.



      Chwila, moment.
      Tego dupka ponoć wygwizdała publiczność La Scali - jak wiadomo - niezwykle
      wymagająca i potrafiąca wyśpiewać niejedną arię.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka