Dodaj do ulubionych

63 proc. Polaków chce eurokonstytucji

    • flyhalf A o co pytali? 18.12.06, 11:24
      W tym jest problem, reprezentatywność to mały pikuś.
      Jak pytanie jest głupawe, to i tak wyniki będą do niczego.
      Np. jakby mnie się ktoś zapytał czy jestem za konstytucją, to bym
      nie wiedział o co chodzi. Jaką? Tę która odrzucili Francuzi?
      czy jakąś inną, której jeszcze nie ma a-powinna-być?
      Bez takich "detali" trudno ocenić rzetelność tego badania, a skoro
      tych detali nie ma to zapewne było nierzetelne....
      • bullowy Jak to dobrze,że jesteśmy Europejczykami.. 18.12.06, 11:52
        Dojrzali europejscy politycy są gwarantem w naszym kraju normalności,uff
        Niestety,ale nasi politycy w większości nie nadają sie do rządzenia czym
        kolwiek.Dlatego Polacy widzą to i popierają dojrzałą Europę.Dzisiaj Unia już
        wielu Polaków nakarmiła czego nie można powiedzieć o Polskich politykach
        złodzejach...
    • rombill 63 proc. Polaków chce eurokonstytucji 18.12.06, 12:04
      WBREW SUGESTIOM PISOWCOW POLACY TO NAROD KTORY WIE CO CHC Z UNII NIE WYSTąPIMY!
    • pw2221 bzdury! 90% ludzi w ogóle nie wie co to jest ta 18.12.06, 12:10
      EUROKONSTYTUCJA !!
      • popelina2005 pw2221..sądzisz, że większość to barany, jak ty ? 18.12.06, 12:22
    • mulla_komar Jesli konstytucja bedzie miala gora 50 stron 18.12.06, 12:24
      I bedzie zawierac same konkrety, a nie spis ogolnikow jak obecna, to wtedy
      nalezaloby rozwazyc czy nalezy ja poprzec. Na razie nic ona nie daje, wrecz
      przeciwnie, wprowadza jeszcze wiekszy zamet.
    • jankulikowski3 Re: 63 proc. Polaków chce eurokonstytucji 18.12.06, 12:25
      Panie - emigrancik - czy Pan czasami nie przesadza. Co ma wspólnego głosowanie we Francji i w Holandii? Nic. Że 63 % Polaków chce Eurokonstytucji świadczy to o jednym : żeby nie żądzili nami tacy Panowie jak Kaczyńscy, żeby Polska była Polską, żeby - resztę można sobie dopowiedzieć.
      Pozdrawiam wszystkich forumowiczłów. JK
      • chabergebertwilker Euroszusci 18.12.06, 12:48
        Donald przegrales, ale nie martw sie, caly czas prowadzisz w rankingach!
    • cadyk_z_sedesu Niezależny sondaż 18.12.06, 12:48
      Tak to prawda, sondaż jest zupełnie niezależny. W tym celu zorganizowano ZSPiH (Zespół Sondażowy Prostytutek i Hien), w zupełnie niezależnym od Gazetki składzie na czele z Anetą Krawczyk. W skład zespołu wszedł Stasiak, Wroński i Pacewicz. A w domu wyborczej poza tym wszyscy zdrowi - tak w każdym razie sądzą.
      • wazelina2005 Re: Niezależny sondaż tylko w TV Trwam 18.12.06, 13:37
        i radiu Maryja!
        Alleluja i do przodu!
    • pies_na_lewizne Co z tego ze chca? 18.12.06, 12:58
      Co z tego ze chca? Skoro nie wiedza jeszcze co bedzie zawierac?

      jak bedzie gotowa konstytucja, i odbedzie sie dyskusja publiczna to potem mozna
      zapytac ilu jest za a ilu przeciw.

      a tak to jest ot, taka gadka szmatka, ten sondaz nie wart jest funta psich
      klakow.

    • exdziewica 63 proc. Polaków chce eurokonstytucji 18.12.06, 13:18
      Zrobić sondaż ile procent zapoznało się z jej treścią aby potem ocenić sens
      tego sondażu.

    • ewodia 63 proc. Polaków chce eurokonstytucji 18.12.06, 13:22
      Uważam, że konstytucja europejska powinna być jaknajszybciej uchwalona. EU-ro
      powinno być jaknajszybciej wprowadzone. Co by z nas zostało, gdybyśmy
      posłuchali Giertych i nie weszli do Unii? Riosja by nas już całkowicie
      zmajoryzowała
    • maria333 63 proc. Polaków chce eurokonstytucji 18.12.06, 13:23
      Ale Prezesopremier wie lepiej niż Naród.
      To przypadkowe społeczeństwo, którego 80%, łże elity etc., stało tam gdzie
      ZOMO. Nawet jak siedzieli w więzieniu, jak on (fałszywe) lojalki podpisywał.

      On jest Naród, bo Partia to Naród, a on jest przecież Partia!

      Nie przypomina Wam to czegoś? Mnie niestety tak...
    • ratatatam to klamstwo!!! 18.12.06, 13:27
      prawda jest taka ze 148 % Polakow popiera jewrokonstytucje !
    • rudy_rudolf bliźniacze zacofanie 18.12.06, 13:46
      a nasze konserwtywne wladze (a wlasciwie doslownie jak konserwa-zimne,
      nieprzystepne i..niesmaczne) jak zwykle wykazują się zerowa inicjatywą,
      flegmatyzmem i zacofaniem.eh.

      szukasz pomysłu na oryginalny prezent? kliknij www.asiaq.pl
      • jola_dywity6 Re: bliźniacze zacofanie 18.12.06, 14:30
        ciekawam ile osob z tych 63% przeczytalo te 400 stron, ktore zawiera projekt
        konstytucji?
      • magnusg Przypomne najwazniejsze argumenty"PRO" tej 18.12.06, 15:17
        konstytucji przytaczane przed referendum we Francji przez Chiraca:
        -zwiekszenie wplywu Francji w strukturach UE
        -lepszy parytet glosow dla Francji po przyjeciu Eurokonstytucji
        -mozliwosc ujednolicenia stawek podatkowych, azeby francuskie firmy nie mialy
        zachety do przenoszenia produkcji do nowych krajow czlonkowskich UE

        Prosze mi teraz wytlumaczyc, po przeczytaniu tej argumentacji jaki interes
        Polska i Polacy mieliby miec w popieraniu tej konstytucji.
        Pomijam juz fakt, ze w ogole dalsze drazenie tego tematu jest niczym innym jak
        pluciem w twarz Holendrom i Francuzom, ktorzy w demokratyczny sposob ta
        konstytucje wyslali na smietnik.Euroentuzjasci i biurokracja w Brukseli
        stosuje zasade-"My jestesmy elitami i wiemy co dobre.A jak spoleczenstwo tego
        nie chce, to trzeba ich olac".
        Zalosne i antydemokratyczne.
    • kosa811 63 % chce EU a 37 PiSu i jego szemranej koalicji 18.12.06, 15:33
      czyli 'szafa [lesiaka] gra'
    • sredni4 Utopia 18.12.06, 15:35
      Od 1991 roku, po podpisaniu układu o stowarzyszeniu z Unią Europejską,
      rozpoczęła się nowoczesna, niemilitarna agresja na Polskę. Zaatakowano nas
      wrogą, zakłamaną ideologią liberalną i wszechobecną propagandą demoralizacji
      oraz agresywną propagandą polityczną.

      Formalne i ostateczne poddanie Polski, w całości obcym interesom i obcemu
      prawu, nazywa się dzisiaj akcesją, choć nie jest to swobodne i dobrowolne
      przystąpienie do UE. Jest to typowe zawłaszczenie naszego kraju przez kraje i
      struktury UE, w celu dalszej eksploatacji, neokolonialnej i wrogiej Polakom
      indoktrynacji. Podpisany dwa lata temu układ o stowarzyszeniu krytykował nawet
      sam towarzysz Józef Oleksy. I nie może być inaczej, skoro taka minister Danuta
      Huebner - jak powiedziała w marcu 2003 r. - sama nie wie, co to jest interes
      narodowy, a w świątecznym wydaniu "Wprost" uznana została za szkodnika
      narodowego! Dzisiaj już działała na rzecz tego potworka socjalistycznego, jako
      polski komisarz, co nie oznacza, że działa na rzecz Polski.
      Zamiast pełnej wiedzy przed wejściem do UE, o dotychczasowym stanie naszych
      stosunków z Brukselą, mieliśmy propagandę w wykonaniu towarzysza Sławomira
      Wiatra i bajeczek Bogusława Wołoszańskiego. No i co na to wszystko byli
      parlamentarzyści i były prezydent? Nic, niestety nic! Niewiele się po nich
      zresztą należało spodziewać, przecież to oni sami nas tam wepchnęli. Prawda
      zawiera się w przedstawionych przez prof. Jerzego R. Nowaka, 15
      eurozłudzeniach, z których dwa warto omówić:
      Euromity
      1) Iluzja unijnej pomocy
      Słynny amerykański laureat nagrody Nobla, prof. Milton Friedman ostrzegał:
      Pamiętajcie, że cudzoziemcy nie będą inwestować w Polsce, by pomóc Polsce, lecz
      tylko, by pomóc sobie. Cudzoziemcy powinni mieć pełną swobodę inwestowania w
      Polsce, ale tylko wtedy, gdy będzie to w interesie Polski. Nikt, z decydentów o
      tym nie chciał pamiętać.
      Profesor Carl Poper, słynny politolog brytyjski, już w 1993 roku ostrzegał na
      łamach "Wprost": Na rozkaz brukselskich biurokratów, dusicie się własnymi
      rękoma. W momencie, gdy dopłyniecie już do waszej wymarzonej Brukseli, wasze
      wyroby będą całkowicie niekonkurencyjne. Będziecie załatwieni.
      Przypomnę jeszcze wypowiedź amerykańskiego ekonomisty, prof. Johna Kennetha
      Galbraitha, który stwierdził, że tacy doradcy, jacy przybyli do nas z Zachodu,
      potrafiliby doprowadzić do bankructwa nawet bogate Stany Zjednoczone.
      2) Mit o szczodrości UE
      14 grudnia 2002 r. w dzienniku "Rzeczpospolita" pojawiło się wielkie zdjęcie
      towarzysza Leszka Millera, a obok niego napis: Dzień dobry Europo i
      stwierdzenie: Wszystkie nasze żądania zostały przyjęte przez Unię. Tydzień
      później ten sam dziennik, tylko na odległej stronie, informował, że żadne nasze
      istotne żądanie nie zostało w Brukseli przyjęte. I tak było - oddali Polskę bez
      walki.
      Według prof. Bojarskiego, największe straty wywołane aneksją Polski do Unii
      Europejskiej spowodowane zostały w latach 2002 - 2006 utratą Produktu Krajowego
      Brutto w wysokości 35 mld USD (dochodów publicznych ludności i
      przedsiębiorstw). Był to wynik likwidacji miejsc pracy. Na skutek transferów za
      granicę, zysków i nadzwyczajnych zysków od części funduszy rentowych,
      ubezpieczeniowych i polskich lokat bankowych, Polska straciła 18 mld USD, a na
      skutek wyprzedaży majątku narodowego - dalsze 10 mld. Ogółem koszty i straty
      netto, to kwota około 81 mld USD.
      Trzeba równocześnie podkreślić, że szacunkowe koszty i straty, poniesione
      zaledwie w ciągu 11 lat transformacji (1991 - 2001), pomniejszone o niewielkie
      wpływy i korzyści, wyniosły około 595 mld USD, co oznacza 156 procent rocznej
      wartości PKB (w odniesieniu do 2001 r.), przeliczonej na dolary, według
      aktualnej siły nabywczej (382,6 mld USD).
      Naturalnie, powyższa analiza ma charakter szacunkowy, wymagający uaktualnienia.
      Ocena ta nie obciąża w całości przedsiębiorstw krajów i struktur UE, gdyż mają
      w tym swój udział także, lokalne siły globalistyczne, różne agentury w Polsce i
      polscy kolaboranci. W Unii jesteśmy już dwa lata i kryzys gospodarczy się
      pogłębia, co prowadzi do dalszego ubożenia społeczeństwa i bankructwa państwa.
      Dzisiaj trudno przewidzieć, czym tak naprawdę może się to skończyć dla Polaków.

      Co dalej?
      Czas więc na pytanie: co dalej? Dzisiaj, po naszym wejściu do UE, sytuacja
      wygląda zgodnie z przewidywaniami: gwałtowne załamanie się finansów państwa i
      dalsza, szybka pauperyzacja społeczeństwa, zniszczenie polskiego rolnictwa,
      rybołówstwa i przemysłu, pełne uzależnienie się od kapitału zachodniego
      (głównie niemieckiego) i niemieckich pracodawców, dla których na polskiej ziemi
      pracować będą niemieccy pracownicy i najemni Polacy. Nie jest prawdą, że Polska
      nie miała alternatywy. Alternatywą było nie wchodzenie do Unii!
      Przed poszerzeniem Unii, do tego socjalistycznego kołchozu należało jedynie 15
      z 44 państw europejskich, więc - czy to oznacza, że tylko 15 narodów
      europejskich, to narody mądre, a pozostałe 29 zamieszkują miliony durniów,
      którzy nie chcą dobrobytu, chcą natomiast same się unicestwić? Trzeba pamiętać,
      że najbogatsze kraje Europy (Szwajcaria i Norwegia) znajdują się poza
      strukturami unijnymi i nic złego im się nie dzieje. Wiedzieć trzeba również, że
      argument euroentuzjastów o całkowitym zniszczeniu polskiego handlu
      zagranicznego, jeśli nie będziemy w Unii, był kłamliwy. Póki co, Światowa
      Organizacja Handlu nie jest zależna od urzędasów brukselskich.
      Stwórca dał nam jeszcze jedną szansę: zupełne, niespodziewane dla nikogo,
      fiasko wprowadzenia konstytucji UE, która jest potworkiem francuskiej
      masonerii. Fiasko niespodziewane, nawet dla samego Millera, Kwaśniewskiego,
      Tuska i innych euroentuzjastów.
      Suwerenność najbardziej istotna
      Dzisiaj, dla Polski Nicea nie jest już najważniejsza i nie ma racji (a kiedy ją
      miał?) wielopartyjny poseł Jasiu Marysia Rokita, gdy pajacował i wykrzykiwał:
      Nicea, albo śmierć. Nadal najbardziej istotna była i jest dla kraju suwerenność
      i niepodległość państwa. Tak więc nie powinniśmy mieć nic przeciwko temu, że
      prawdopodobnie powstanie Europa dwóch prędkości. Ależ proszę bardzo. W tej
      sytuacji koniecznym jest, mimo czynionych prób wprowadzenia zapisów tej
      konstytucji (celowo piszę z małej litery) "od kuchni", wykazywanie ogromnej
      czujności oraz nawiązanie ścisłej współpracy z krajami Europy Środkowej, w
      szczególności chociażby z Czechami, czy Słowakami. To znacznie wzmocni naszą
      siłę w dalszych negocjacjach z potęgami europejskimi i, wyniesie nas do rangi
      przywódcy państw (do czego jesteśmy predestynowani), które nie chcą się
      pogodzić z dominacją Niemiec i Francji w Europie.
      Przed Polakami dzisiaj stoją dwa perspektywiczne, fundamentalne zadania. Po
      pierwsze, jest konieczność wykreowania prawdziwego, powszechnie uznanego po
      prawej stronie, i nie tylko, autorytetu. Powinien być to ktoś z gruntu
      rzetelny, o dużym doświadczeniu i realnej wizji dla Polski na najbliższe lata.
      Wizji, która zostanie zaakceptowana przez Naród, i która, pod jego kierunkiem
      będzie konsekwentnie realizowana.
      Drugie zadanie na już, to faktyczna konsolidacja sił prawicowych, stworzenie
      Ruchu Odrodzenia Narodowego. To realizacja dalekosiężnego planu dla Polski, a
      nie dla "wybrańców" w parlamencie, których (w przeważającej większości), wizja
      Polski sięga najwyżej najbliższych 4 lat, czyli działań, które zapewnią im
      reelekcję. Zadaniem dla Polaków jest myślenie o Polsce, a nie o sobie.

      ** ** **
      Już kilka razy Naród Polski uratował Europę przed zagładą (przykładowo Islamu i
      Sowietów), może uratuje i teraz przed powrotem komunizmu, w postaci zdrajców,
      nazywanych dzisiaj liberałami, socjalistami, czy globalistami. Może takie jest
      nasze przeznaczenie - ratując innych, ratujemy siebie. Wierzę, że tak się
      stanie. Jest jeszcze Bóg na niebie!

      • sredni4 Re: Utopia 18.12.06, 15:36
        Rozmiar dokonanych zniszczeń i głębokość zapaści gospodarczej skłaniają do
        wyraźnego mówienia o klęsce gospodarczej poniesionej przez Polskę w okresie
        neoliberalnej transformacji. Ogólna ocena tej klęski wymaga szerszego
        spojrzenia historycznego.

        W wyniku I wojny światowej, a następnie wojny bolszewickiej z Rosją, Polska
        była straszliwie zniszczona. Do tego doszła wkrótce obca dywersja, wojna celna
        z Niemcami oraz zapaść gospodarcza wywołana przez wielki światowy kryzys
        ekonomiczny końca lat 20. Pomimo tego w ciągu 15 lat wielosektorowej gospodarki
        rynkowej i interwencjonizmu państwowego do 1939 r. odbudowano i zintegrowano
        rozdarty i zniszczony wcześniej przez trzech zaborców kraj. Zbudowano Centralny
        Okręg Przemysłowy, nowoczesną Gdynię, port i magistralę węglową ze Śląska,
        zaporę wodną w Rożnowie oraz uzbrojono narodową armię1.
        W złym systemie gospodarczym PRL, w dziesięcioleciu 1971-1980, zrealizowano
        szeroki program modernizacji 2/3 polskiego przemysłu oraz program inwestycyjny.
        Warto przypomnieć budowę najbardziej kapitałochłonnych obiektów:
        Huty "Katowice", elektrowni Bełchatów, Portu Północnego w Gdańsku, rafinerii w
        Płocku, drogi szybkiego ruchu z Warszawy na Śląsk czy Trasy Łazienkowskiej w
        stolicy. Przyrost wartości majątku trwałego w tym okresie szacowano wówczas (na
        pewno z propagandową przesadą) na 336 mld dolarów, przy zadłużeniu zagranicznym
        na 18 mld dolarów. Stworzono około 1,8 mln nowych miejsc pracy i wzrosły
        wynagrodzenia2. Pozostały jednak liczne wady systemu i pod koniec tego okresu
        doszło do załamania koniunktury oraz wielkich protestów społecznych. Niemniej
        okres powojennej odbudowy, uprzemysłowienia i rozwoju kraju obejmuje liczne
        pozytywne osiągnięcia Narodu, zasługujące na trwałą pamięć i uznanie.
        Jak na tym tle można ocenić ostatnie 15 lat - od 1990 do 2005 roku? Gospodarka
        neoliberalna doprowadziła do zniszczenia i wyprzedaży ponad połowy majątku
        narodowego, do ogromnego zadłużenia kraju i zwolnienia z pracy paru milionów
        obywateli oraz do utraty przez młode pokolenie Polaków perspektyw życia w
        Ojczyźnie.
        Wielu źle wykształconych młodych liberałów nie zdaje sobie sprawy z tej
        szokującej różnicy dokonań wymienionych okresów w naszym kraju. Nie orientuje
        się też w możliwościach i wysokim tempie rozwoju osiąganym dawniej przez
        Japonię, a w ostatnich latach przez Chiny, Koreę, Indonezję i inne kraje, które
        podobnie jak Polska międzywojenna łączą gospodarkę rynkową z interwencjonizmem
        państwowym. Odrzuciły one neoliberalne zalecenia "autorytetów światowych",
        Banku Światowego i innych globalistycznych organizacji.
        Tymczasem dogmatyczni liberałowie niepowodzenia gospodarcze Polski tłumaczą
        niedostatkiem liberalizmu w okresie transformacji, brakiem stabilizacji,
        nadmiernymi ograniczeniami ze strony państwa, zbyt wysokimi obciążeniami
        podatkowymi i świadczeniami socjalnymi oraz niedostateczną swobodą dla
        działalności przedsiębiorstw.
        W rzeczywistości o dużym zakresie i tempie zniszczeń polskiej gospodarki
        zdecydowały następujące, wrogie działania neoliberalne i przestępcze:
        1. Opanowanie i sparaliżowanie państwowych organów kierowania i nadzoru
        gospodarczego oraz organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości.
        2. Zablokowanie możliwości przekształcenia własności państwowej na rzecz władz
        komunalnych, spółek pracowniczych i instytucji publicznych.
        3. Finansowa "terapia szokowa" Balcerowicza, podważająca warunki finansowe
        działalności przedsiębiorstw krajowych.
        4. Uniezależnienie Narodowego Banku Polskiego od polskich władz oraz przejęcie
        większości krajowych banków i instytucji finansowych przez kapitał zagraniczny,
        niechętny wzrostowi krajowej wytwórczości.
        5. Zawłaszczenie licznych składników majątku narodowego przez nomenklaturę
        partyjną i jej wspólników oraz dalsze działania pozaprawne.
        6. Przejmowanie przez kapitał zagraniczny w trybie pozornej sprzedaży bardziej
        wartościowych państwowych przedsiębiorstw oraz zrywanie krajowych powiązań
        kooperacyjnych i wpływów budżetowych.
        7. Nadmierne obciążenie budżetu państwa rosnącymi kosztami obsługi długu,
        wydatkami na rzecz Unii Europejskiej i innych organizacji, kosztami wojskowych
        misji międzynarodowych i zakupu zagranicznego uzbrojenia (np. amerykańskich
        myśliwców) przy równoczesnych zwolnieniach podatkowych
        zagranicznych "inwestorów".
        8. Osłabienie aktywności i odpowiedzialności dyrekcji przedsiębiorstw i
        instytucji państwowych w oczekiwaniu na "restrukturyzację".
        9. Zdrada interesu narodowego, rozwój przestępczości gospodarczej, korupcji i
        mafii powiązanych ze służbami specjalnymi i obcą agenturą.
        10. Opanowanie środków masowego przekazu przez zagraniczne ośrodki dyspozycyjne
        zainteresowane przemilczaniem i fałszowaniem destrukcyjnych procesów
        gospodarczych w kraju.
        Mniej widoczny, ale istotny udział w procesie postępującej destrukcji
        gospodarczej ma również bardzo wysokie oprocentowanie kredytu bankowego. W
        dalszej części pokażemy, jak wadliwie działa ten mechanizm.

        Wątpliwy wzrost
        dochodu narodowego
        Przyjęcie w "Narodowym Planie Rozwoju Polski" na lata 2007-2013, podobnie jak
        na lata 2004-2006, produktu krajowego brutto za cel główny gospodarki jest
        karygodnym błędem i szczególnym fałszem, na co zwracałem już uwagę3. Wskaźnik
        PKB ujmuje całość aktywności gospodarczej w kraju, ale nie łączy się
        jednoznacznie ze wzrostem materialnego poziomu życia społeczeństwa. W Brazylii
        w ciągu czterdziestu lat po II wojnie światowej wskaźnik PKB wzrósł aż
        szesnastokrotnie, a nie doprowadziło to nawet do zmniejszenia biedy4. W USA od
        1973 r. PKB wzrósł o 55 proc., a płace realne spadły o 14 proc.5.
        Podstawowym celem gospodarki nie jest wzrost PKB, a możliwie pełne zaspokojenie
        naturalnych, obiektywnych potrzeb materialnych i duchowych oraz wszechstronny
        rozwój każdego człowieka i społeczeństwa. Trzeba przy tym mówić o poziomie i
        jakości życia wszystkich obywateli. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka ONZ z
        1948 r. w artykule 25 stanowi: "Każdy człowiek ma prawo do poziomu życia
        zapewniającego zdrowie i dobrobyt jemu i jego rodzinie, włączając w to
        wyżywienie, odzież, mieszkanie, opiekę lekarską i konieczne świadczenia
        socjalne, a także prawo do poczucia bezpieczeństwa w przypadku bezrobocia,
        choroby, kalectwa, owdowienia, starości lub utraty środków do życia w inny
        sposób od niego niezależny". Te podstawowe prawa liberalni autorzy Planu
        całkowicie zlekceważyli, przy pełnej akceptacji władz Unii Europejskiej.
        Wartości wskaźników PKB rosną z roku na rok z kilku powodów, także
        niezwiązanych ze wzrostem gospodarczym. I tak, PKB rośnie wraz ze wzrostem
        stawek podatku VAT, z reorganizacyjnym dzieleniem jednostek gospodarczych i
        procesów objętych analizą, ze zmianami szacowania aktywności "szarej strefy"
        gospodarczej oraz zaliczania innych usług gospodarczych, nie podlegających
        formalnej rejestracji (np. pomocy sąsiedzkiej i wartości usługi z
        własnościowego mieszkania). Wskaźnik rośnie też, kiedy rosną ceny, różnie
        przeliczane przy porównaniach. I co najważniejsze, PKB rośnie także wraz ze
        wzrostem dochodów czerpanych z naszej gospodarki i wywożonych za granicę, a są
        to szybko rosnące i tylko częściowo ujawnione dochody.
        PKB nie obejmuje tak istotnej dla jakości życia wartości domowych usług
        wychowawczych, opiekuńczych i społecznych oraz korzystania ze zdrowego
        środowiska, nie uwzględnia też wartości majątku zniszczonego czy wyprzedanego,
        zniszczonego środowiska i zasobów naturalnych. Za to do PKB zalicza się różne
        formy działalności o charakterze negatywnym, jak np. koszty likwidacji kopalń i
        zakładów pracy, usuwania skutków powodzi, napraw awaryjnych, rekultywacji
        środowiska, walki z przestępczością, spekulacje finansowe i inne.
        Udział realnej produkcji przemysłowej, stanowiący dawniej główną część wartości
        PKB, wynosi obecnie zaledwie 22 proc. Ponad 60 proc. PKB wytwarzane jest
        obecnie w sferze usł
        • sredni4 Re: Utopia 18.12.06, 15:38
          Udział realnej produkcji przemysłowej, stanowiący dawniej główną część wartości
          PKB, wynosi obecnie zaledwie 22 proc. Ponad 60 proc. PKB wytwarzane jest
          obecnie w sferze usług, w większości w dziedzinie inżynierii finansowej, oraz w
          usługach częściowo zbytecznych (np. pośrednictwa, reklamy i propagandy). Z tych
          wszystkich powodów wskaźnik wartości PKB właściwie nie nadaje się do porównań
          międzyokresowych aktywności gospodarki narodowej5, 6.
          Zmiany wartości PKB nie pokazują tego, co dzieje się w gospodarce i
          społeczeństwie, nie są więc poważnym argumentem potwierdzającym realny wzrost
          naszej polskiej gospodarki. Lepszym wskaźnikiem byłby już produkt narodowy
          netto. Do jego wyznaczenia potrzeba od produktu krajowego brutto odjąć wartość
          amortyzacji majątku krajowego oraz dochody dla zagranicy, a dodać dochody
          krajowe z zagranicy. Trudności obliczeniowe tego wskaźnika są jednak większe i
          na ogół nie jest on wyliczany.
          Opracowano kilka wskaźników znacznie lepiej aniżeli PKB charakteryzujących
          poziom i jakość życia obywateli. W Polsce pionierskie badania w tym zakresie
          podjął już czterdzieści lat temu prof. Jan Drewnowski7 (kontynuowane następnie
          w Genewie). Organizacja Narodów Zjednoczonych stosuje indeks rozwoju ludzkiego,
          a organizacja Redefining Progress z San Francisco tzw. wskaźnik autentycznego
          postępu. Jest potrzeba powrotu do wyznaczania tych wskaźników w kraju i
          zdystansowania się od propagandowego i zafałszowanego wskaźnika PKB.
          Przy okazji warto zauważyć, że prace i publikacje naszego Głównego Urzędu
          Statystycznego stale pozostają pod wpływem państwowej ideologii wzrostu, a nie
          interesu społecznego. Wystarczy porównać dane statystyczne dotyczące np.
          uposażeń pracowniczych czy obcych narodowości zamieszkujących w Polsce, zawarte
          w "Dużym Roczniku Statystycznym Rzeczypospolitej Polskiej 2005" i w "Małym
          Roczniku Statystycznym 1938", aby dostrzec rażące braki naszej obecnej
          statystyki. Dominują wartości średnie ukrywające zwiększenie się rozwarstwienia
          społecznego.
          Dramatyczne skutki
          gospodarki liberalnej
          w świecie

          Nastawienie na osiąganie możliwie dużych, szybkich i mało ryzykownych dochodów
          skłania dziś przedsiębiorców kapitalistycznych do unikania kapitałochłonnych
          inwestycji trwałych, tak potrzebnych szczególnie w przemyśle ciężkim,
          energetyce i infrastrukturze. Dlatego chętnie, za niewielkie pieniądze,
          wykupują istniejące obiekty za granicą, posiadające już wykwalifikowanych,
          tanich pracowników oraz odpowiednią infrastrukturę. Po modernizacji eksploatują
          je jak długo się da, aby po zniszczeniu porzucić je i przenieść się do innych.
          Tym bardziej unikają oni wszelkich inwestycji wolnorentujących się w sieci
          infrastrukturalne. Dążą do szybkiej eksploatacji zagospodarowanych już zasobów
          naturalnych i wykupują za granicą dalsze zasoby, zabezpieczając sobie przyszłe
          potrzeby. Lekceważą i omijają międzynarodowe konwencje o ochronie środowiska, a
          przoduje w tym najbogatsze państwo świata - USA.
          Pogoń za najtańszymi warunkami działalności gospodarczej skłania
          przedsiębiorców do przenoszenia jej do krajów najbiedniejszych, o najniższym
          poziomie płac i najłatwiejszym wyzysku miejscowych pracowników. Często są to
          nieletni, jak np. w Indiach, którzy powinni jeszcze uczęszczać do szkół. W
          końcu łatwość i pewność zysków pcha kapitalistów do ograniczania swej
          działalności produkcyjnej, a poszerzania międzynarodowych spekulacji czysto
          finansowych. Nadaje to całej gospodarce neoliberalnej piętno doraźności i
          ponadnarodowego kosmopolityzmu, bez troski o zrównoważony rozwój poszczególnych
          krajów i całego świata.
          Warunkiem uzyskania międzynarodowej pomocy jest zwykle szerokie otwarcie
          gospodarki kraju potrzebującego na gospodarkę światową, czyli zderzenie słabej
          gospodarki miejscowej z potentatami międzynarodowymi. Powoduje to gwałtowny
          napływ tańszych, masowych towarów zagranicznych i zmniejszenie produkcji
          miejscowej. Przybywają też zagraniczni inwestorzy, którzy wykupują najlepsze
          obiekty, a osiągane zyski wywożą za granicę i tam też zwykle opłacają podatki.
          Krajowi uboższemu pozostawia się natomiast utrzymanie i rozbudowę kosztownej
          infrastruktury, kształcenie potrzebnych pracowników, opiekę zdrowotną oraz
          utrzymanie rencistów i emerytów. Kraje rozwijające się zmuszane są do
          sprzedawania krajom bogatym swoich produktów, głównie rolniczych i surowcowych,
          po zaniżonych cenach. Szerzej mechanizmy neokolonializmu, niszczące siły
          rozwojowe krajów biedniejszych, przedstawiłem w książce: "Dokąd Polsko? Wobec
          globalizacji i integracji europejskiej"8.
          W drugiej połowie XX wieku kraje bogate zaoferowały krajom rozwijającym się,
          podobnie jak Polsce w okresie transformacji, znaczne "kredyty pomocowe",
          głównie na cele nieprodukcyjne. W ten sposób wepchnęły je w "pułapkę
          zadłużeniową". Teraz każdego dnia kraje rozwijające się spłacają krajom
          rozwiniętym około 300 mln dolarów, to jest dwa razy więcej aniżeli
          otrzymują "pomocy" (m.in. na spłacenie odsetek od poprzednich pożyczek). Według
          danych Programu Rozwoju ONZ (UNDP), 80 proc. krajów świata ma obecnie dochód na
          mieszkańca niższy niż 10 lat temu, a 60 krajów stale ubożeje od 1980 roku.
          Nędza w świecie poszerza się i pogłębia, obok stałego wzrostu bogactw
          nielicznych i pomimo stałego wzrostu możliwości zaspokojenia potrzeb wszystkich
          ludzi na świecie.
          Utrzymaniu "ładu i rozwoju" (dyscypliny) w świecie niesprawiedliwości
          gospodarczych służą potężne instytucje międzynarodowe, takie jak Światowy Bank
          Rozwoju i jego odpowiedniki regionalne, Światowy Fundusz Walutowy, Światowa
          Organizacja Handlu WTO i inne. Natomiast powstrzymanie zaciekłej konkurencji
          między korporacjami najbogatszych krajów świata jest celem spotkań Grupy G-8 i
          innych, które uzgadniają podział między siebie światowych rynków zbytu oraz
          specjalizacji produkcyjnych. Czynią też gesty mające łagodzić sprzeciw
          biedniejszej, większościowej części świata. Nie zapobiega to jednak grożącej
          globalnej rewolucji czy wojnie.
          Stałemu narastaniu różnic między krajami bogatymi a biednymi towarzyszy jeszcze
          ostrzejsze różnicowanie sytuacji materialnej w poszczególnych krajach, także
          najbogatszych. W 1979 r. przeciętny dochód 20 proc. bogatszych Amerykanów był 9
          razy większy niż dochód 20 proc. najbiedniejszych, natomiast w 1997 r. był już
          wyższy 15-krotnie. W latach 1997-2000 majątek każdego z 400 najbogatszych ludzi
          wzrastał każdego dnia prawie o 1 mln dolarów. Jednocześnie roczny czas pracy
          typowego Amerykanina w okresie od 1970 r. wydłużył się o 184 godziny (pomimo
          rewolucji komputerowo-teleinformacyjnej), praktycznie bez wzrostu
          wynagrodzenia. USA od 20 lat doświadczają stałego spadku większości wskaźników
          jakości życia, a wydatki budżetowe na więziennictwo rosły 6 razy szybciej niż
          na szkolnictwo wyższe9.
          Podobne procesy w krajach zachodnich doprowadziły m.in. do zniszczenia
          wcześniejszej równowagi społecznej między pracownikami (związkami zawodowymi i
          radami pracowniczymi) a pracodawcami i władzami publicznymi. Praktyka liberalna
          spowodowała znaczne osłabienie roli związków pracowniczych oraz organów
          państwowych na korzyść wyemancypowanego kapitału przedsiębiorstw, korporacji i
          finansjery. Państwo zmniejszyło swój wpływ na gospodarkę, natomiast prywatny
          biznes znacznie zwiększył swój wpływ na politykę i na państwo.
          Rzesze pracownicze, stawiane wobec ograniczania dawno zyskanych świadczeń
          socjalnych, zmniejszania płac i wydłużania czasu pracy, podejmują różne formy
          protestu. Szerzy się niezadowolenie, strajki i grożą dalsze niepokoje
          społeczne. Kraje zachodnie, uwikłane w różne wewnętrzne konflikty, straciły
          dawną dynamikę rozwojową i nie mają szans na realizację "strategii
          lizbońskiej". Ich realny wzrost PKB na poziomie 1 do 2 proc. rocznie nie
          wystarcza nawet na odtworzenie i utrzymanie istniejącej infrastruktury,
          budownictwa komunalnego i innych dóbr publiczn
          • sredni4 Re: Utopia 18.12.06, 15:39
            Egoistyczny liberalizm niszczy solidaryzm społeczny, a inspiruje i aktywizuje
            różne partykularne i marginalne grupy społeczne. Wspiera krańcowy indywidualizm
            i hedonizm, osłabiając więzi międzyludzkie, także w rodzinie. Sprzyja wszelkim
            separatyzmom lokalnym i etnicznym, podważając jedność państw i pokój społeczny.
            Podkopuje i niszczy wielowiekowy dorobek integrującej, humanistycznej
            cywilizacji chrześcijańskiej i idei państwowej.
          • sredni4 Re: Utopia 18.12.06, 15:42
            W 1992 roku miałem bezprecedensową okazję wglądu w tajne dokumenty Politbiura i
            Komitetu Centralnego, które utajnione są do dziś. Dokumenty te wskazują bardzo
            wyraźnie na to, że cała idea przetworzenia wspólnego rynku europejskiego w
            państwo federalne została uzgodniona pomiędzy lewicowymi partiami europejskimi
            i Moskwą jako wspólny projekt, który Gorbaczow w 1988-89 roku nazywał „wspólnym
            domem europejskim”.

            Pomysł ten był bardzo prosty. Po raz pierwszy zaczęto o nim mówić w 1985-86
            roku, kiedy włoscy komuniści, a potem również niemieccy socjaldemokraci,
            odwiedzili Gorbaczowa. Skarżyli się oni, że zmiany w świecie, szczególnie po
            tym, jak p. Thatcher wprowadziła prywatyzację i liberalizowała gospodarkę,
            zagrażały osiągnięciom (jak to nazywali) całych pokoleń socjalistów i
            socjaldemokratów – zmiany te stanowiły zagrożenie odwrócenia całej sytuacji.
            Dlatego też jedynym sposobem przetrzymania tego szturmu dzikiego kapitalizmu
            (jak go nazywali) było wprowadzenie tych samych celów socjalistycznych we
            wszystkich krajach naraz.

            Wcześniej partie lewicowe i Związek Radziecki sprzeciwiały się bardzo mocno
            integracji europejskiej, bowiem uważali, iż jest to sposób blokowania ich
            socjalistycznych celów. W 1985 roku zupełnie zmienili swój pogląd, w którym
            trwają do dziś. Sowieci doszli do wniosku i do porozumienia z partiami
            lewicowymi, że jeśli będą wspólnie współpracować, to będą w stanie przejąć
            kontrolę nad całym projektem europejskim i wywrócić go do góry nogami. Zamiast
            otwartego rynku zamieniliby go w państwo federalne.

            Według tajnych sowieckich dokumentów, 1985-86 rok był momentem przełomowym.
            Opublikowałem większość z tych dokumentów, możecie je nawet znaleźć w
            internecie. Dzięki nim po raz pierwszy można zrozumieć, że istnieje spisek –
            dla nich całkiem zrozumiały, ponieważ próbowali uchronić swoje polityczne
            wpływy. Na wschodzie Sowieci potrzebowali zmiany relacji z Europą, ponieważ
            wchodzili w przedłużający się i bardzo głęboki, strukturalny kryzys; na
            zachodzie partie lewicowe obawiały się zepchnięcia na margines i stracenia
            własnych wpływów i prestiżu. Tak więc zawiązali konspirację, dogadali się i
            przeszli do realizacji swych planów.

            Przykładowo w styczniu 1989 roku, do Gorbaczowa przyjechała delegacja Komisji
            Trójstronnej. W skład delegacji weszli: były premier Japonii Yasuhiro Nakasone,
            były prezydent Francji Giscard d’Estaing, amerykański bankier David Rockefeller
            oraz były Sekretarz Stanu USA Henry Kissinger. Panowie odbyli bardzo miłą
            rozmowę, podczas której próbowali wyjaśnić Gorbaczowowi, że Rosja Sowiecka musi
            zintegrować się ze światowymi instytucjami finansowymi, takimi jak Układ Ogólny
            o Taryfach Celnych i Handlu (GATT), Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF), czy
            Bank Światowy.

            Podczas rozmowy Giscard d’Estaing nagle zabrał głos mówiąc: „Panie Prezydencie,
            nie mogę Panu powiedzieć kiedy dokładnie się to stanie, prawdopodobnie za
            jakieś 15 lat – ale Europa będzie państwem federalnym, i dlatego też musicie
            się na to przygotować. Musimy się wspólnie zastanowić, Pan i liderzy
            europejscy, jak Wy na to zareagujecie, w jaki sposób pozwolicie innym krajom
            wschodniej Europy w tym projekcie uczestniczyć, albo nawet stać się jego
            częścią, musicie się na to przygotować”.

            To był styczeń 1989 roku, w czasie kiedy traktat z Maastricht nie był nawet
            naszkicowany. Skąd u diabła Giscard d’Estaing wiedział, że minąć musi akurat 15
            lat? I jak to się stało – niespodzianka, niespodzianka – że właśnie on został
            autorem konstytucji europejskiej (2002-03)? Bardzo dobre pytanie. Czyż nie
            pachnie tu spiskiem?

            Szczęśliwie dla nas część sowiecka tej konspiracji wcześniej się rozpadła i nie
            dotrwała do tego momentu, kiedy Moskwa mogła mieć jakiś wpływ na rozwój
            wypadków. Jednakże główną ideą było doprowadzenie do pewnej zbieżności, tak
            żeby Związek Radziecki trochę zmięknął, stając się bardziej
            socjaldemokratyczny, natomiast Europa Zachodnia miałaby stać się
            socjaldemokratyczna i socjalistyczna. Wtedy nastąpiła ta upragniona zbieżność.
            Struktury muszą do siebie pasować. Dlatego właśnie struktury Unii Europejskiej
            początkowo budowane były na podobieństwo struktur sowieckich. Dlatego też tak
            bardzo są do siebie podobne, tak w funkcjonowaniu, jak i samej budowie.

            Nie jest przypadkiem, że Parlament Europejski na przykład, przypomina mi Radę
            Najwyższą. Jest tak, bo został on zaprojektowany w ten sam sposób. Podobnie
            jest z Komisją Europejską, która przypomina Biuro Polityczne. I to dosłownie, z
            tą jedynie różnicą, że Komisja składa się dziś z 25 członków, a Biuro
            Polityczne miało zazwyczaj od 13 do 15 członków. Te dwie instytucje są
            identyczne, tworzący je ludzie przed nikim nie odpowiadają, przez nikogo w
            ogóle bezpośrednio nie są wybierani.

            Kiedy przyglądam się całej tej dziwacznej działalności Unii Europejskiej, z jej
            80.000 stron regulacji, przypomina mi to wszystko Gosplan. Mieliśmy niegdyś
            taki Gosplan, organizację która z wyprzedzeniem na pięć lat planowała wszystko,
            co się miało dziać w gospodarce, co do najmniejszego szczegółu. Dokładnie z tym
            samym mamy do czynienia w UE. Unijna korupcja również jest tego samego typu, co
            korupcja sowiecka – z góry na dół, a nie z dołu do góry.

            Przypatrując się wszystkim strukturom i cechom tego wyłaniającego się potwora
            europejskiego można zauważyć, że coraz bardziej przypomina on Związek
            Radziecki. Oczywiście jest to łagodniejsza forma Związku Sowieckiego. Proszę,
            nie zrozumcie mnie źle. Nie twierdzę, że w Unii Europejskiej istnieje Gułag.
            Nie ma KGB – przynajmniej jak dotychczas – ale bardzo uważnie przyglądam się na
            przykład takim konstrukcjom jak Europol.

            Organizacja ta martwi mnie bardzo, ponieważ wkrótce będzie ona potężniejsza od
            KGB. Funkcjonariusze Europolu będą posiadać immunitet dyplomatyczny. Czy
            możecie sobie wyobrazić KGB z immunitetem dyplomatycznym? Będą ścigali nas za
            32 rodzaje przestępstw, z których dwa szczególnie mnie martwią, jedno z
            przestępstw nazywa się rasizmem, drugie ksenofobią. Żaden kraj na świecie nie
            identyfikuje czegoś takiego jako przestępstwo [nie całkiem jest to prawdą, jako
            że Belgia już uznaje to za przestępstwo – Paul Belien].

            Tak więc jest nowy rodzaj zbrodni i zostaliśmy niniejszym ostrzeżeni. Ktoś z
            rządu brytyjskiego powiedział nam, że kto sprzeciwiał się będzie
            niekontrolowanej imigracji z Trzeciego Świata, zostanie uznany za rasistę, oraz
            że kto będzie w opozycji do dalszej integracji europejskiej, zostanie uznany za
            ksenofoba. Jeśli dobrze pamiętam, to publicznie mówiła o tym Patricia Hewitt.

            Tak więc pogrożono nam. Tymczasem zalewają nas swoją ideologią. Związek
            Radziecki był państwem ideologicznym. Dzisiejszą ideologią Unii Europejskiej
            jest ideologia socjaldemokratyczna, oparta w dużej mierze na politycznej
            poprawności. Przyglądam się bacznie, jak polityczna poprawność zatacza coraz to
            szersze kręgi, stając się powoli opresyjną ideologią, nie wspominając już o
            tym, że dziś już prawie nigdzie nie można palić [p. Bukowski jest nałogowym
            palaczem – przyp. tłum.].

            Spójrzcie na to prześladowanie ludzi, takich jak ten szwedzki pastor, którego
            prześladowano przez kilka miesięcy, ponieważ powiedział, że Biblia nie
            akceptuje homoseksualności. Francja uchwaliła to samo prawo dotyczące mowy
            nienawiści, jeśli chodzi o gejów. Brytyjczycy uchwalają podobne prawa dotyczące
            relacji rasowych, a teraz także wygłaszania przekonań religijnych, i tak dalej,
            i tak dalej.

            To wszystko, czego jesteśmy świadkami, to jest systematyczne wprowadzanie
            ideologii, które później przerodzić się może w używanie środków ucisku.
            Najwyraźniej do tego ma służyć w przyszłości Europol. W innym razie do czegóż
            byłby nam on potrzebny? Dla mnie Europol wygląda bardzo podejrzanie. Uważnie
            p
          • sredni4 Re: Utopia??!! 18.12.06, 15:43
            W 1992 roku miałem bezprecedensową okazję wglądu w tajne dokumenty Politbiura i
            Komitetu Centralnego, które utajnione są do dziś. Dokumenty te wskazują bardzo
            wyraźnie na to, że cała idea przetworzenia wspólnego rynku europejskiego w
            państwo federalne została uzgodniona pomiędzy lewicowymi partiami europejskimi
            i Moskwą jako wspólny projekt, który Gorbaczow w 1988-89 roku nazywał „wspólnym
            domem europejskim”.

            Pomysł ten był bardzo prosty. Po raz pierwszy zaczęto o nim mówić w 1985-86
            roku, kiedy włoscy komuniści, a potem również niemieccy socjaldemokraci,
            odwiedzili Gorbaczowa. Skarżyli się oni, że zmiany w świecie, szczególnie po
            tym, jak p. Thatcher wprowadziła prywatyzację i liberalizowała gospodarkę,
            zagrażały osiągnięciom (jak to nazywali) całych pokoleń socjalistów i
            socjaldemokratów – zmiany te stanowiły zagrożenie odwrócenia całej sytuacji.
            Dlatego też jedynym sposobem przetrzymania tego szturmu dzikiego kapitalizmu
            (jak go nazywali) było wprowadzenie tych samych celów socjalistycznych we
            wszystkich krajach naraz.

            Wcześniej partie lewicowe i Związek Radziecki sprzeciwiały się bardzo mocno
            integracji europejskiej, bowiem uważali, iż jest to sposób blokowania ich
            socjalistycznych celów. W 1985 roku zupełnie zmienili swój pogląd, w którym
            trwają do dziś. Sowieci doszli do wniosku i do porozumienia z partiami
            lewicowymi, że jeśli będą wspólnie współpracować, to będą w stanie przejąć
            kontrolę nad całym projektem europejskim i wywrócić go do góry nogami. Zamiast
            otwartego rynku zamieniliby go w państwo federalne.

            Według tajnych sowieckich dokumentów, 1985-86 rok był momentem przełomowym.
            Opublikowałem większość z tych dokumentów, możecie je nawet znaleźć w
            internecie. Dzięki nim po raz pierwszy można zrozumieć, że istnieje spisek –
            dla nich całkiem zrozumiały, ponieważ próbowali uchronić swoje polityczne
            wpływy. Na wschodzie Sowieci potrzebowali zmiany relacji z Europą, ponieważ
            wchodzili w przedłużający się i bardzo głęboki, strukturalny kryzys; na
            zachodzie partie lewicowe obawiały się zepchnięcia na margines i stracenia
            własnych wpływów i prestiżu. Tak więc zawiązali konspirację, dogadali się i
            przeszli do realizacji swych planów.

            Przykładowo w styczniu 1989 roku, do Gorbaczowa przyjechała delegacja Komisji
            Trójstronnej. W skład delegacji weszli: były premier Japonii Yasuhiro Nakasone,
            były prezydent Francji Giscard d’Estaing, amerykański bankier David Rockefeller
            oraz były Sekretarz Stanu USA Henry Kissinger. Panowie odbyli bardzo miłą
            rozmowę, podczas której próbowali wyjaśnić Gorbaczowowi, że Rosja Sowiecka musi
            zintegrować się ze światowymi instytucjami finansowymi, takimi jak Układ Ogólny
            o Taryfach Celnych i Handlu (GATT), Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF), czy
            Bank Światowy.

            Podczas rozmowy Giscard d’Estaing nagle zabrał głos mówiąc: „Panie Prezydencie,
            nie mogę Panu powiedzieć kiedy dokładnie się to stanie, prawdopodobnie za
            jakieś 15 lat – ale Europa będzie państwem federalnym, i dlatego też musicie
            się na to przygotować. Musimy się wspólnie zastanowić, Pan i liderzy
            europejscy, jak Wy na to zareagujecie, w jaki sposób pozwolicie innym krajom
            wschodniej Europy w tym projekcie uczestniczyć, albo nawet stać się jego
            częścią, musicie się na to przygotować”.

            To był styczeń 1989 roku, w czasie kiedy traktat z Maastricht nie był nawet
            naszkicowany. Skąd u diabła Giscard d’Estaing wiedział, że minąć musi akurat 15
            lat? I jak to się stało – niespodzianka, niespodzianka – że właśnie on został
            autorem konstytucji europejskiej (2002-03)? Bardzo dobre pytanie. Czyż nie
            pachnie tu spiskiem?

            Szczęśliwie dla nas część sowiecka tej konspiracji wcześniej się rozpadła i nie
            dotrwała do tego momentu, kiedy Moskwa mogła mieć jakiś wpływ na rozwój
            wypadków. Jednakże główną ideą było doprowadzenie do pewnej zbieżności, tak
            żeby Związek Radziecki trochę zmięknął, stając się bardziej
            socjaldemokratyczny, natomiast Europa Zachodnia miałaby stać się
            socjaldemokratyczna i socjalistyczna. Wtedy nastąpiła ta upragniona zbieżność.
            Struktury muszą do siebie pasować. Dlatego właśnie struktury Unii Europejskiej
            początkowo budowane były na podobieństwo struktur sowieckich. Dlatego też tak
            bardzo są do siebie podobne, tak w funkcjonowaniu, jak i samej budowie.

            Nie jest przypadkiem, że Parlament Europejski na przykład, przypomina mi Radę
            Najwyższą. Jest tak, bo został on zaprojektowany w ten sam sposób. Podobnie
            jest z Komisją Europejską, która przypomina Biuro Polityczne. I to dosłownie, z
            tą jedynie różnicą, że Komisja składa się dziś z 25 członków, a Biuro
            Polityczne miało zazwyczaj od 13 do 15 członków. Te dwie instytucje są
            identyczne, tworzący je ludzie przed nikim nie odpowiadają, przez nikogo w
            ogóle bezpośrednio nie są wybierani.

            Kiedy przyglądam się całej tej dziwacznej działalności Unii Europejskiej, z jej
            80.000 stron regulacji, przypomina mi to wszystko Gosplan. Mieliśmy niegdyś
            taki Gosplan, organizację która z wyprzedzeniem na pięć lat planowała wszystko,
            co się miało dziać w gospodarce, co do najmniejszego szczegółu. Dokładnie z tym
            samym mamy do czynienia w UE. Unijna korupcja również jest tego samego typu, co
            korupcja sowiecka – z góry na dół, a nie z dołu do góry.

            Przypatrując się wszystkim strukturom i cechom tego wyłaniającego się potwora
            europejskiego można zauważyć, że coraz bardziej przypomina on Związek
            Radziecki. Oczywiście jest to łagodniejsza forma Związku Sowieckiego. Proszę,
            nie zrozumcie mnie źle. Nie twierdzę, że w Unii Europejskiej istnieje Gułag.
            Nie ma KGB – przynajmniej jak dotychczas – ale bardzo uważnie przyglądam się na
            przykład takim konstrukcjom jak Europol.

            Organizacja ta martwi mnie bardzo, ponieważ wkrótce będzie ona potężniejsza od
            KGB. Funkcjonariusze Europolu będą posiadać immunitet dyplomatyczny. Czy
            możecie sobie wyobrazić KGB z immunitetem dyplomatycznym? Będą ścigali nas za
            32 rodzaje przestępstw, z których dwa szczególnie mnie martwią, jedno z
            przestępstw nazywa się rasizmem, drugie ksenofobią. Żaden kraj na świecie nie
            identyfikuje czegoś takiego jako przestępstwo [nie całkiem jest to prawdą, jako
            że Belgia już uznaje to za przestępstwo – Paul Belien].

            Tak więc jest nowy rodzaj zbrodni i zostaliśmy niniejszym ostrzeżeni. Ktoś z
            rządu brytyjskiego powiedział nam, że kto sprzeciwiał się będzie
            niekontrolowanej imigracji z Trzeciego Świata, zostanie uznany za rasistę, oraz
            że kto będzie w opozycji do dalszej integracji europejskiej, zostanie uznany za
            ksenofoba. Jeśli dobrze pamiętam, to publicznie mówiła o tym Patricia Hewitt.

            Tak więc pogrożono nam. Tymczasem zalewają nas swoją ideologią. Związek
            Radziecki był państwem ideologicznym. Dzisiejszą ideologią Unii Europejskiej
            jest ideologia socjaldemokratyczna, oparta w dużej mierze na politycznej
            poprawności. Przyglądam się bacznie, jak polityczna poprawność zatacza coraz to
            szersze kręgi, stając się powoli opresyjną ideologią, nie wspominając już o
            tym, że dziś już prawie nigdzie nie można palić [p. Bukowski jest nałogowym
            palaczem – przyp. tłum.].

            Spójrzcie na to prześladowanie ludzi, takich jak ten szwedzki pastor, którego
            prześladowano przez kilka miesięcy, ponieważ powiedział, że Biblia nie
            akceptuje homoseksualności. Francja uchwaliła to samo prawo dotyczące mowy
            nienawiści, jeśli chodzi o gejów. Brytyjczycy uchwalają podobne prawa dotyczące
            relacji rasowych, a teraz także wygłaszania przekonań religijnych, i tak dalej,
            i tak dalej.

            To wszystko, czego jesteśmy świadkami, to jest systematyczne wprowadzanie
            ideologii, które później przerodzić się może w używanie środków ucisku.
            Najwyraźniej do tego ma służyć w przyszłości Europol. W innym razie do czegóż
            byłby nam on potrzebny? Dla mnie Europol wygląda bardzo podejrzanie. Uważnie
            p
            • sredni4 Re: Utopia??!! 18.12.06, 15:44
              To wszystko, czego jesteśmy świadkami, to jest systematyczne wprowadzanie
              ideologii, które później przerodzić się może w używanie środków ucisku.
              Najwyraźniej do tego ma służyć w przyszłości Europol. W innym razie do czegóż
              byłby nam on potrzebny? Dla mnie Europol wygląda bardzo podejrzanie. Uważnie
              przyglądam się temu, kogo i za co się prześladuje, ponieważ w tej dziedzinie
              jestem ekspertem. Wiem w jaki sposób powstały Gułagi.

              Wygląda na to, że żyjemy w okresie gwałtownego, systematycznego i bardzo
              konsekwentnego demontażu demokracji. Spójrzcie na najnowszy brytyjski projekt
              ustawy (Legislative and Regulatory Reform Bill). Zgodnie z tym projektem
              ministrowie stają się ustawodawcami, którzy mogą wprowadzać nowe prawa bez
              powiadomienia o tym Parlamentu, czy kogokolwiek innego. Natychmiastową moją
              reakcją było pytanie, dlaczego my tego potrzebujemy?

              Wielka Brytania przetrwała dwie wojny światowe, wojnę z Napoleonem, hiszpańską
              Armadę, nie wspominając już o Zimnej Wojnie, kiedy grożono nam co chwilę
              światową wojną nuklearną. Nigdy do tej pory nie było potrzeby wprowadzać tego
              typu prawa, nie było potrzeby zawieszać naszych swobód obywatelskich i
              wprowadzać jakichś nadzwyczajnych środków. Dlaczegóż więc musimy robić to
              właśnie teraz? Takie działanie jest w stanie przemienić każdy kraj
              demokratyczny w dyktaturę.

              Dzisiejsza sytuacja jest naprawdę ponura. Większość partii politycznych dała
              się nabrać na ten nowy projekt UE. Żadna z nich tak naprawdę nie sprzeciwia się
              temu projektowi. Partie te zostały skorumpowane. Kto zatem stanie w obronie
              naszych wolności? Wygląda na to, że zmierzamy do pewnego rodzaju upadku,
              pewnego rodzaju kryzysu. Najbardziej prawdopodobnym jest gospodarczy krach w
              Europie, który musi nastąpić w swoim czasie ze względu na wzrost wydatków i
              podatków. Niezdolność do stworzenia konkurencyjnego środowiska, przeregulowanie
              gospodarki, biurokratyzacja, to wszystko musi doprowadzić do upadku.
              Szczególnie wprowadzenie Euro było szalonym pomysłem. Waluta nie powinna
              podlegać politycznym naciskom.

              Nie mam żadnych wątpliwości. Unia Europejska rozpadnie się prędzej czy później,
              jak rozpadł się Związek Radziecki. Jednak nie możemy zapominać o tym, że taki
              rozpad pozostawia po sobie tak ogromne zniszczenie, że potrzeba później całego
              pokolenia do odbudowy. Tylko pomyślcie co będzie, gdy dojdzie do kryzysu
              gospodarczego. Będzie wrzało od wzajemnych oskarżeń pomiędzy narodami.
              Spójrzcie na ogromną liczbę imigrantów z krajów Trzeciego Świata, którzy żyją
              dziś w Europie.

              Do tego doprowadziła polityka Unii Europejskiej. Jak oni się zachowają, kiedy
              będziemy mieli do czynienia z krachem gospodarczym? Prawdopodobnie będziemy
              świadkami, jak przy końcu istnienia Związku Radzieckiego, z takimi konfliktami
              narodowościowymi, że aż trudno to sobie wyobrazić. W żadnym innym kraju, może
              poza Jugosławią, nie było takich napięć etnicznych, z jakimi mieliśmy do
              czynienia w Związku Sowieckim. Dlatego właśnie to samo również zdarzy się
              wkrótce po rozpadzie UE. Ten ogromny gmach biurokratyczny zwali się nam na
              nasze głowy.

              Dlatego szczerze mówię, im szybciej skończymy z Unią Europejską tym lepiej. Im
              wcześniej Unia się rozpadnie, tym mniej przyniesie szkód. Ale musimy działać
              szybko, ponieważ Eurokraci są bardzo zwinni. Nie lada sztuką będzie ich
              pokonać. Dziś to jeszcze jest proste. Jeśli dziś milion ludzi ruszy na
              Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy Bahama. Jeśli jutro połowa ludności
              Wielkiej Brytanii przestanie płacić podatki, nic się nie wydarzy, nikt nie
              pójdzie do więzienia. Dziś jeszcze można to zrobić. Jednak nie ręczę za dzień
              jutrzejszy, kiedy już Europol będzie w pełni rozwinięty i obsadzony przez
              byłych oficerów Stasi czy Securitate. Wtedy wszystko się może zdarzyć.

              Tracimy czas. Musimy ich poskromić. Trzeba usiąść i pomyśleć, opracować
              strategię w najkrótszym jak to tylko możliwe czasie, aby osiągnąć maksymalny
              możliwy efekt. W innym razie będzie już za późno. Co więc powinienem
              powiedzieć? Nie mam niestety optymistycznej konkluzji. Jak do tej pory, pomimo
              że istnieją jakieś antyunijne siły w prawie każdym kraju, nie jest to
              wystarczające. Tracimy i marnujemy czas.

              • sredni4 Re: Utopia??!! 18.12.06, 15:47

                Bilans kosztów członkostwa Polski w UE

                Do dnia dzisiejszego obiektywna prawda o wejściu Polski do UE jest wyciszana i
                nie może w pełni przebić się w mediach. Obecny rząd PiS nie sporządził, jak
                dotychczas, bilansu kosztów za rok 2004 i 2005 naszego członkostwa w UE. Nie
                wspominając już o braku, ogromnie niekorzystnego dla Polski, bilansu kosztów w
                tzw. okresie stowarzyszeniowym z UE. Tę tragiczną prawdę o wejściu Polski do UE
                odczuwa już nasza gospodarka, a także 85% polskich rodzin.
                Chciałbym podzielić się z P.T. Czytelnikami wiedzą na temat naszej akcesji do
                UE, uzyskaną ze stron internetowych Min. Finansów, UKIE, z materiałów
                Wydawnictwa Kancelarii Sejmu i z Traktatu Akcesyjnego (jest to prognoza na
                podstawie danych z roku 2004). Na ile poważnie można było, w 2004r. traktować
                plany UE wobec Polski, skoro na lata 2004 - 2006 UE przewidywała dla nas w
                październiku 2000 r.- 15,92 mld euro, w połowie 2001 r.- 14,37 mld euro, w
                połowie 2002 r.- 13,85 mld euro, na jesieni
                • sredni4 Re: Utopia??!! 18.12.06, 15:47
                  Negatywnym skutkiem liberalizacji obrotów towarowych z UE będzie zmniejszenie
                  wpływów do budżetu z ceł z 5 mld zl do 270 mln zł w 2005 r. wg Min. Finansów.
                  Ponadto, 75% wpływów z jeszcze pobieranych ceł i podatków VAT będziemy musieli
                  przekazać do UE (UKIE ” Nasze warunki członkostwa” str. 53). Państwo polskie
                  nie będzie mogło ochraniać swoich producentów cłami i wspierać ich poprzez
                  system bankowy (85% banków przekazano, bo trudno to nazwać sprzedażą, obcemu
                  kapitałowi). Producentów nieposiadających własnych kapitałów czeka, więc
                  agonia. Obce banki nie chcą kredytować polskich firm, co jest zrozumiałe, wolą
                  kredytować firmy z kraju pochodzenia - są związane z nimi kapitałowo i
                  eliminują polską konkurencję.
                  Czekają nas wysokie kary za przekroczenie wielkości norm magazynowania
                  artykułów żywnościowych narzuconych nam przez UE. Rządzący zdecydowali się je
                  płacić i słusznie, ponieważ koszt likwidacji zapasów przekroczyłby wysokość kar
                  (cóż za humanitaryzm UE w stosunku do głodujących w Afryce i już w Polsce!).
                  Manipulacja UE składkami nowych członków wygląda następująco: załóżmy, że w
                  2004 r. wpłacamy do UE składkę A; załóżmy, że w 2005 r. otrzymujemy z UE
                  płatności B za 2004 r. i wpłacamy składkę C za 2005 r, załóżmy nawet, że A = B
                  = C, więc C - B=0 (w rzeczywistości jako płatnicy netto więcej wpłacimy niż
                  otrzymamy, czyli C>B>A). Byłby to cud, gdybyśmy w 2005 r. wyszli na tym unijnym
                  interesie na zero, tzn. dostali tyle samo dotacji, ile wyniosą nasze płatności.
                  Co jednak naprawdę stało się ze składką A? Otóż składka A, czyli czysty zysk
                  UE, stanowi tzw. lukę finansową (stratę), która przejdzie na następne lata
                  budżetu RP i będzie się zwiększała – powstanie tzw. efekt kuli śniegowej. Jest
                  jeszcze kwestia prowizji bankowych od przelewów naszych składek do UE i od
                  dotacji dla nas, czyli zwrotu, choć części naszych pieniędzy z UE. Mamy kolejny
                  absurd, obce banki pobiorą dwa razy prowizje od tych samych, naszych pieniędzy.
                  Wg Rządowego Centrum Studiów Strategicznych i ”Raportu na temat rezultatów
                  negocjacji o członkostwo RP w UE” z 17.12.2002 r. wejście RP do UE spowoduje
                  lukę (stratę) w budżecie szacowaną na 30 – 35 mld zł. Dla porównania: na
                  ochronę zdrowia w 2004 r. przewidziano kwotę 31 mld zł, ale przy tak obciążonym
                  budżecie ochrona zdrowia ulegnie załamaniu jeszcze przed końcem roku (dziś w
                  2006 r. wiemy, że tak się stało). ZUS również traci płynność finansową. Trzeba
                  pamiętać, że 2004 r. to początek spłat długu zagranicznego – 3,9 mld $, musimy
                  także dokonać wypłat z tytułu obsługi długu publicznego (obligacje) – 34 mld
                  zł, czyli łącznie 49,6 mld zł. Budżet RP w 2004 r. to kwota 152 mld zł
                  (przewidywane wpływy z podatków i z wyprzedaży majątku narodowego) +
                  uzupełnienie (tzw. deficyt) w wysokości 46 mld zł z nowych pożyczek i sprzedaży
                  obligacji (nowe długi) = 198 mld zł. Od tej kwoty należy odjąć: 49,6 mld zł
                  spłat długów i ok.30 mld zł kosztów akcesji do UE. Z w miarę realnych 152 mld
                  zł zostaje dla nas Polaków na wszystkie nasze potrzeby 72,4 mld zł + kwota
                  deficytu, czyli lichwiarsko oprocentowanego długu publicznego.
                  Wszystkie 9 państw wchodzących do UE (z wyjątkiem Malty) będzie płatnikami
                  netto. Wpłacą razem do UE ok. 25-30 mld euro. To te państwa będą podtrzymywać
                  upadającą gospodarczo UE, której największe państwa wykazują przyrost PKB w
                  granicach 1%, czyli w granicach statystycznego błędu obliczeniowego.
                  Zagrożone są wypłaty dla rolników w związku z nie w pełni uruchomionym system
                  rejestracji IACS. W myśl nowej polityki rolnej w UE producenci żyta z nowych
                  państw członków nie otrzymają dopłat. Dopłaty w I roku członkostwa wynoszące
                  36% dopłat unijnych, wyniosą w rzeczywistości 15,4% po uwzględnieniu tzw. plonu
                  referencyjnego, który dla Polski ustalono na poziomie 50% plonów unijnych. W
                  negocjacjach z UE przyjęto dochód z 1 ha przeliczeniowego w Polsce w wysokości
                  2300 euro/rok i od tej kwoty będzie liczony podatek rolny, dojdzie jeszcze
                  podatek katastralny (zapłacą go wszyscy obywatele). W rezultacie dopłaty z UE
                  nie wystarczą nawet na zwiększone podatki rolnika. Z ok. 2 mln gospodarstw
                  rolnych w Polsce ma zostać
                  ok. 200 tys. (ostoję katolicyzmu trzeba przecież zlikwidować w żydowsko-
                  masońskiej UE). Gospodarka rolna w UE jest wyłączona z wolnego rynku.
                  Poniżej niektóre ustalenia z Traktatu Akcesyjnego (T.A.) np.;
                  1. Hutnictwo – podano listę hut w Polsce do zamknięcia. Instalacje produkcyjne
                  w tych hutach muszą ulec fizycznej likwidacji, żeby nie można było wznowić na
                  nich produkcji. Obecnie pojawiła się koniunktura w przemyśle hutniczym, którego
                  zostało nam 30% ogólnej mocy przerobowej, resztę sprzedano łącznie z
                  koksowniami, które w 40% pokrywały potrzeby rynku europejskiego (mięliśmy 8 mld
                  zł zysku rocznie z samych tylko koksowni).
                  2. Górnictwo – ograniczenie wydobycia i zatrudnienia (szyby są zatapiane, co
                  uniemożliwia wznowienie wydobycia w przyszłości). Pojawia się koniunktura w
                  górnictwie, a rządzący do 2005 r. je likwidują.
                  3. Rolnictwo – musimy ograniczyć produkcję mleka do 7,2 mln ton/rok, polskie
                  potrzeby żywnościowe wynoszą 11-12 mln ton/rok, a zdolności produkcyjne 16-18
                  mln ton/rok. Zniszczono już stada krów, ich stan liczebny w 2003 r. był
                  porównywalny ze stanem z 1945 r.
                  4. Polska nie ma prawa prowadzić w państwach UE instytucji kredytowych (banków,
                  firm ubezpieczeniowych).
                  5. Polska została zobowiązana do przerobu śmieci z państw UE (dawnej 15).
                  Podano daty i określono zdolności produkcyjne, które musimy osiągnąć pod groźbą
                  kar finansowych.
                  6. Polska musi się podjąć magazynowania odpadów radioaktywnych z elektrowni
                  jądrowych z państw UE.
                  7. Musimy złomować na nasz koszt 50% tonażu naszej floty połowowej.
                  8. Polska nie ma prawa udzielać pomocy publicznej (z budżetu) swoim firmom
                  (mogą to robić Niemcy na terenie dawnego NRD!?).
                  9. Polska musi anulować wszystkie umowy handlowe z państwami z poza UE (ok.190
                  umów), co wiąże się z nałożeniem na nas wysokich kar liczonych w mld $ zgodnie
                  z prawem międzynarodowym.
                  10. Polska nie wchodzi do strefy Schengen (bez związku z akcesją) tzn., że
                  obowiązują nas wizy i kontrole celne powyżej 3 miesięcy pobytu w państwach UE.
                  To niektóre tylko z kilku tys. stron zapisów w T.A. dyskryminujących Polskę i
                  Polaków. Kwestie uznawania dyplomów uczelni i szkół nie podlegają regulacjom
                  UE, są regulowane dwustronnymi państwowymi umowami.
                  W dziedzinie nauki dla Polski w UE przewiduje się tylko 5 (pięć) wyższych
                  uczelni. UE chce intensyfikować środki, żeby złamać przewagę USA na tym polu -
                  na podstawie biuletynu informacyjnego AGH z Krakowa z kwietnia 2003 r. Rektor
                  AGH był uczestnikiem konferencji poświęconej nauce w UE w Bristol (Wlk.
                  Brytania) w marcu 2003 r.
                  W tzw. okresie stowarzyszeniowym (dostosowawczym?) z UE straciliśmy 80% majątku
                  produkcyjnego, otworzyliśmy rynek niszcząc własny handel i producentów,
                  straciliśmy wg oficjalnych danych ok. 5 mln miejsc pracy (w tym czasie UE
                  zyskała 1,2 mln miejsc pracy), ogromnie wzrosło zadłużenie kraju (wynosi już
                  ogółem ok. 950 mld zł! i rośnie). Zlikwidowano wiodące Biura Projektów, Ośrodki
                  Badawczo-Rozwojowe, Ośrodki Doradztwa Technicznego, Zakłady Doświadczalne,
                  niemal wszystkie ośrodki oryginalnej polskiej myśli naukowej, technicznej,
                  medycznej i rolniczej (materiały branżowe GUS 1990-2002, Warszawa) – to się
                  stało w ramach wyrównywania poziomów gospodarek między Polską a UE. Trudno
                  pojąć ekonomiczny sens tego stowarzyszenia i akcesji do UE, komu rzeczywiści ma
                  on przysporzyć korzyści?
                  W ciągu kilku miesięcy od dnia akcesji nastąpił znaczny wzrost cen z powodu
                  wzrostu stawki VAT i z powodu zablokowania możliwości przepływu tańszych
                  towarów z Polski do UE. UE nie może przecież ponosić strat.
                  • sredni4 Re: Utopia??!! 18.12.06, 15:48
                    Po naszej akcesji do UE spotykamy już roszczenia niemieckie do naszych ziem
                    zachodnich (Niemcy obliczają swoje roszczenia na kwotę 233 mld euro!),
                    napotykamy również podobne roszczenia gmin żydowskich (przyp.1.) na kwotę 65
                    mld $, co daje łącznie 1,35 bln zł. Wyegzekwowanie tych roszczeń może umożliwić
                    zapis w T.A. o nadrzędności prawa UE nad prawem polskim, a potwierdzić jakaś
                    konstytucja UE, którą popiera część zdradzieckich elit rządzących Polską od
                    1944 r. (w większości żydowskiego pochodzenia i od 1944 r. bez mandatu Narodu).
                    Oszukano nas w referendum, UE miała być organizacją niezależnych państw.
                    Dzisiejsza UE zmierza wyraźnie do UE-państwa, z własną konstytucją, ze wspólną
                    walutą, z jednym prezydentem, z jednym ministrem spraw zagranicznych i ze
                    wspólną armią. Wg zapisów w T.A. Polska musi przyjąć walutę euro w terminie,
                    który ustali rząd i sejm RP, co w praktyce oznacza koniec jej samodzielnego
                    bytu państwowego – prawdziwa władza należy zawsze do tych, którzy kontrolują
                    obieg pieniądza.
                    Polska jest największym państwem Zachodniej Słowiańszczyzny, której byt
                    ekonomiczny, a zatem i każdy inny jest w UE zagrożony. Czy w związku z tym my
                    Polacy nie powinniśmy poczuwać się do większej odpowiedzialności za los
                    Ojczyzny i braci Słowian i do dokonywania właściwych wyborów? Nie martwmy się o
                    Europę, ona nigdy nie przejmowała się nami, choć ma wobec nas ogromne, do dziś
                    niespłacone długi – przypomnijmy: 1683 r. wojska polskie pod wodzą króla Jana
                    III Sobieskiego zapobiegły podbiciu Europy przez Tatarów, w 1920 zatrzymaliśmy
                    pochód komunizmu na zachód, w wojnie z Niemcami 1939 – 45 ponieśliśmy
                    największe straty ze wszystkich państw biorących w niej udział (na każde 1000
                    mieszkańców Polska straciła 222 osoby, następna w kolejności Jugosławia
                    straciła 108 osób), a co otrzymaliśmy w zamian – od 1772 r. do 1918 r. zabory,
                    w 1939 r. zostawiono Polskę Hitlerowi i Stalinowi, w 1944 r. wrzucono nas do
                    komunistycznego obozu. (Tak światowe żydostwo chce upodlić i zniszczyć
                    katolicki Naród.) Czyżby od 01.05. 2004 r. Europa chciała nam to wynagrodzić?
                    Jak dotąd ze wszystkich dostępnych danych wynika, że już w okresie
                    stowarzyszeniowym z UE straciliśmy więcej majątku niż w wojnie z Hitlerem? Wg
                    wyliczeń prof. A. Klafkowskiego z 1988 r. w wyniku niemieckiej agresji 1939-
                    1945 straty Polski wyniosły 480 mld $ (można przyjąć, że przejęte przez ZSRR
                    polskie ziemie z istniejącym na nich majątkiem stanowią stratę porównywalną), w
                    wyniku stowarzyszenia z UE Polska straciła (wg różnych źródeł) od 600 mld $ do
                    2 bln $. W wyniku akcesji do UE i spłaty długów Polska w latach 2004 - 2006
                    może ponosić straty nawet w wysokości ok. 80 mld $ rocznie (na podstawie
                    opracowań profesorów: Kazimierza Poznańskiego, Mieczysława Kabaja, Andrzeja
                    Karpińskiego, Zygmunta Królaka i innych ekonomistów). Tylko głupcy mogą głosić
                    pogląd, że obcy kapitał odbuduje nam gospodarkę.
                    Dziś w 2006 roku o akcesji do UE wiemy, że w latach 2004 – 2005 Polska
                    otrzymała 3,4% wszystkich unijnych funduszy przyznanych naszemu krajowi (z
                    przemówienia premiera K. Marcinkiewicza w sejmie RP 01.2006 r.). Tak, więc
                    rzeczywistość okazała się o wiele gorsza niż prognoza zawarta w powyższym
                    artykule, którego nie chciała wydrukować żadna liberalna gazeta. Czy można
                    oczekiwać, że PiS, które opowiadało się za akcesją, doprowadzi do opublikowania
                    prawdziwych jej kosztów?
                    Programy przedakcesyjne UE dla Polski (PHARE, ISPA, SAPARD) wg rządowych stron
                    internetowych Ministerstw: Gospodarki, Finansów, Środowiska, wg danych
                    statystycznych, publikacji prasowych 1999 – 2003, pokazują, że zaakceptowane do
                    rozliczenia wydatki inwestorów nie przekroczyły ogółem kilku procent kwot
                    przyznanych Polsce. Pytanie, kto do kogo dopłaca jest więc czysto retoryczne.
                    Jeżeli uwzględnimy jeszcze fakt, że kwoty, które przyznaje UE nie powinny
                    przekraczać 1% PKB i odliczymy od nich nasze składki, to absurd tej akcesji
                    staje się nie możliwy do pojęcia dla normalnego człowieka.
                    Jeżdżąc po Polsce można spotkać techniczne budowle (np. mostki nad strumykiem,
                    czy kanałem), prawdopodobnie wykonane kiedyś wcześniej, z umieszczoną na nich w
                    widocznym miejscu tabliczką z napisem: ,,wykonano lub wyremontowano z funduszy
                    UE”. I tak oto unijną obłudę wpaja się w polskie umysły.

                    Przyp.1. W okresie międzywojennym 1919-1939 na podstawie tzw. Małego Traktatu
                    Wersalskiego Żydzi w Polsce byli zwolnieni z płacenia podatków od
                    nieruchomości, żydowskich właścicieli kamienic nie obowiązywało prawo o
                    eksmisji, państwo polskie miało obowiązek pokrywać koszty związane z oświatą i
                    kulturą tej mniejszości narodowej. Zaciągnięte w latach 30-tych XX wieku w
                    polskich bankach wysokie kredyty przez kapitalistów żydowskich (przekraczające
                    80% wartości ich majątków) nigdy nie zostały spłacone.

                  • jola_dywity6 Re: Utopia??!! 18.12.06, 15:51
                    czy ty myslisz ze ktos te wszystkie twoje posty czytal? wiekszosc jest tu na
                    forum zeby:pluc na PiS, obsrac GW,Michnika przy okazji no i Platforme bo
                    wszystkie krzywdy swiata i Polski to przez Tuska (albo jego dziadka) nie wiem
                    czy nie przeniose sie na forum prywatne, bo tu juz zaczyna smierdziec Sorbona
                    albo innymi wymiotami
                    • sredni4 Re: Utopia??!! 18.12.06, 16:01
                      mam nadzieję
    • s-k-i-n 63 proc. Polaków z Warszawy chce eurokonstytucji 18.12.06, 15:52
      idę o zakład ze sondażownie nie wystawiają łba poza okolice Warszawy
    • wojna_o_kase Polacy popieraja bo nic nie kumaja 18.12.06, 16:03
      tzw. Konstytucja jest traktatem dajacym w europie prymat korporacji i kapitalu
      nad pracownikami i konsumentami. Niczym wiecej. Zeby to popierac trzeba byc glupim.

      Polacy sa glupi bo maja fatalne media, vide GW, Wprost i wiekszosc pozostalych.
    • antithesis widac jej nie znaja 18.12.06, 17:43
    • nick.crestone Michalkiewicz przewidzial ten artykul! 18.12.06, 18:47
      "...koalicj[a] rządow[a], która najwyraźniej znowu stała się przedmiotem ataku,
      ale przy zmienionej taktyce; już nie od frontu i w centrum, tylko z flanki i po
      skrzydłach. Zachęcona rezonansem, jaki wywołała rozpętana przez
      springerowski „Dziennik” kampania, jakoby w Polsce „odradzał się” nazizm,
      razwiedka uruchomiła kolejny hak, tym razem uderzając w drugie skrzydło
      koalicji – w Samoobronę.

      ...jeśli senator Niesiołowski szczerze powiedział co wiedział, to znaczy, że –
      po pierwsze – obydwa skandale w intencji cięcia po skrzydłach zaaranżowała
      razwiedka nie tylko krajowa, ale i niemiecka, która wykorzystała niemiecki stan
      posiadania na rynku medialnym w Polsce,
      po drugie – że obydwie razwiedki za wszelką cenę chciałyby nie dopuścić do
      wejścia w życie w lutym ustawy lustracyjnej,
      po trzecie – że środkiem wiodącym do tego celu jest destabilizacja sytuacji
      politycznej w Polsce, która –
      po czwarte – ułatwiłaby Niemcom operację marginalizowania i eliminowania ze
      sceny politycznej przeciwników ratyfikacji konstytucji Unii Europejskiej.

      Całość tutaj:
      www.michalkiewicz.pl/tor_13-12-2006.php
    • cierpliwy 63 proc. Polaków chce eurokonstytucji 18.12.06, 20:42
      Nasz rząd wie najlepiej co chce naród. A jak naród nie wie czego chce, to niech
      się zapyta tego rządu, który wie najlepiej co ten naród chce.
      • jola_dywity6 Cierpliwy" masz 200% racji 18.12.06, 21:06
        wlasnie o to chodzi
    • maria-anna 63 proc. Polaków chce eurokonstytucji 18.12.06, 21:34
      Brawo. To dobrze świadczy o nas, jako społeczeństwie. Jesteśmy
      mądrzy,dalekowzroczni ...
    • lolektyrmand Eurokonstytucja tak, ale pederaści nie 20.12.06, 13:30
      A czemu nie ma informacji o pytaniach zadawanych Europejczykom na temat
      związków homoseksualistów? Tamte wyniki są druzgocące dla wyznawców
      światopoglądu prezentowanego w "Gazecie". "Rzeczpospolita" o nich napisała.
    • lolek0000 Gazeta ma adresy wszystkich kosmopolitów w Polsce. 26.12.06, 17:10
      ...i to wśród nich eurokonstytucja ma to niesamowite poparcie. Żaden uczciwy
      Polak nie opowie się za oddaniem suwerenności w ręce masonów z Francji i
      Niemiec.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka