flyhalf A o co pytali? 18.12.06, 11:24 W tym jest problem, reprezentatywność to mały pikuś. Jak pytanie jest głupawe, to i tak wyniki będą do niczego. Np. jakby mnie się ktoś zapytał czy jestem za konstytucją, to bym nie wiedział o co chodzi. Jaką? Tę która odrzucili Francuzi? czy jakąś inną, której jeszcze nie ma a-powinna-być? Bez takich "detali" trudno ocenić rzetelność tego badania, a skoro tych detali nie ma to zapewne było nierzetelne.... Odpowiedz Link Zgłoś
bullowy Jak to dobrze,że jesteśmy Europejczykami.. 18.12.06, 11:52 Dojrzali europejscy politycy są gwarantem w naszym kraju normalności,uff Niestety,ale nasi politycy w większości nie nadają sie do rządzenia czym kolwiek.Dlatego Polacy widzą to i popierają dojrzałą Europę.Dzisiaj Unia już wielu Polaków nakarmiła czego nie można powiedzieć o Polskich politykach złodzejach... Odpowiedz Link Zgłoś
rombill 63 proc. Polaków chce eurokonstytucji 18.12.06, 12:04 WBREW SUGESTIOM PISOWCOW POLACY TO NAROD KTORY WIE CO CHC Z UNII NIE WYSTąPIMY! Odpowiedz Link Zgłoś
pw2221 bzdury! 90% ludzi w ogóle nie wie co to jest ta 18.12.06, 12:10 EUROKONSTYTUCJA !! Odpowiedz Link Zgłoś
mulla_komar Jesli konstytucja bedzie miala gora 50 stron 18.12.06, 12:24 I bedzie zawierac same konkrety, a nie spis ogolnikow jak obecna, to wtedy nalezaloby rozwazyc czy nalezy ja poprzec. Na razie nic ona nie daje, wrecz przeciwnie, wprowadza jeszcze wiekszy zamet. Odpowiedz Link Zgłoś
jankulikowski3 Re: 63 proc. Polaków chce eurokonstytucji 18.12.06, 12:25 Panie - emigrancik - czy Pan czasami nie przesadza. Co ma wspólnego głosowanie we Francji i w Holandii? Nic. Że 63 % Polaków chce Eurokonstytucji świadczy to o jednym : żeby nie żądzili nami tacy Panowie jak Kaczyńscy, żeby Polska była Polską, żeby - resztę można sobie dopowiedzieć. Pozdrawiam wszystkich forumowiczłów. JK Odpowiedz Link Zgłoś
chabergebertwilker Euroszusci 18.12.06, 12:48 Donald przegrales, ale nie martw sie, caly czas prowadzisz w rankingach! Odpowiedz Link Zgłoś
cadyk_z_sedesu Niezależny sondaż 18.12.06, 12:48 Tak to prawda, sondaż jest zupełnie niezależny. W tym celu zorganizowano ZSPiH (Zespół Sondażowy Prostytutek i Hien), w zupełnie niezależnym od Gazetki składzie na czele z Anetą Krawczyk. W skład zespołu wszedł Stasiak, Wroński i Pacewicz. A w domu wyborczej poza tym wszyscy zdrowi - tak w każdym razie sądzą. Odpowiedz Link Zgłoś
wazelina2005 Re: Niezależny sondaż tylko w TV Trwam 18.12.06, 13:37 i radiu Maryja! Alleluja i do przodu! Odpowiedz Link Zgłoś
pies_na_lewizne Co z tego ze chca? 18.12.06, 12:58 Co z tego ze chca? Skoro nie wiedza jeszcze co bedzie zawierac? jak bedzie gotowa konstytucja, i odbedzie sie dyskusja publiczna to potem mozna zapytac ilu jest za a ilu przeciw. a tak to jest ot, taka gadka szmatka, ten sondaz nie wart jest funta psich klakow. Odpowiedz Link Zgłoś
exdziewica 63 proc. Polaków chce eurokonstytucji 18.12.06, 13:18 Zrobić sondaż ile procent zapoznało się z jej treścią aby potem ocenić sens tego sondażu. Odpowiedz Link Zgłoś
ewodia 63 proc. Polaków chce eurokonstytucji 18.12.06, 13:22 Uważam, że konstytucja europejska powinna być jaknajszybciej uchwalona. EU-ro powinno być jaknajszybciej wprowadzone. Co by z nas zostało, gdybyśmy posłuchali Giertych i nie weszli do Unii? Riosja by nas już całkowicie zmajoryzowała Odpowiedz Link Zgłoś
maria333 63 proc. Polaków chce eurokonstytucji 18.12.06, 13:23 Ale Prezesopremier wie lepiej niż Naród. To przypadkowe społeczeństwo, którego 80%, łże elity etc., stało tam gdzie ZOMO. Nawet jak siedzieli w więzieniu, jak on (fałszywe) lojalki podpisywał. On jest Naród, bo Partia to Naród, a on jest przecież Partia! Nie przypomina Wam to czegoś? Mnie niestety tak... Odpowiedz Link Zgłoś
ratatatam to klamstwo!!! 18.12.06, 13:27 prawda jest taka ze 148 % Polakow popiera jewrokonstytucje ! Odpowiedz Link Zgłoś
rudy_rudolf bliźniacze zacofanie 18.12.06, 13:46 a nasze konserwtywne wladze (a wlasciwie doslownie jak konserwa-zimne, nieprzystepne i..niesmaczne) jak zwykle wykazują się zerowa inicjatywą, flegmatyzmem i zacofaniem.eh. szukasz pomysłu na oryginalny prezent? kliknij www.asiaq.pl Odpowiedz Link Zgłoś
jola_dywity6 Re: bliźniacze zacofanie 18.12.06, 14:30 ciekawam ile osob z tych 63% przeczytalo te 400 stron, ktore zawiera projekt konstytucji? Odpowiedz Link Zgłoś
magnusg Przypomne najwazniejsze argumenty"PRO" tej 18.12.06, 15:17 konstytucji przytaczane przed referendum we Francji przez Chiraca: -zwiekszenie wplywu Francji w strukturach UE -lepszy parytet glosow dla Francji po przyjeciu Eurokonstytucji -mozliwosc ujednolicenia stawek podatkowych, azeby francuskie firmy nie mialy zachety do przenoszenia produkcji do nowych krajow czlonkowskich UE Prosze mi teraz wytlumaczyc, po przeczytaniu tej argumentacji jaki interes Polska i Polacy mieliby miec w popieraniu tej konstytucji. Pomijam juz fakt, ze w ogole dalsze drazenie tego tematu jest niczym innym jak pluciem w twarz Holendrom i Francuzom, ktorzy w demokratyczny sposob ta konstytucje wyslali na smietnik.Euroentuzjasci i biurokracja w Brukseli stosuje zasade-"My jestesmy elitami i wiemy co dobre.A jak spoleczenstwo tego nie chce, to trzeba ich olac". Zalosne i antydemokratyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
kosa811 63 % chce EU a 37 PiSu i jego szemranej koalicji 18.12.06, 15:33 czyli 'szafa [lesiaka] gra' Odpowiedz Link Zgłoś
sredni4 Utopia 18.12.06, 15:35 Od 1991 roku, po podpisaniu układu o stowarzyszeniu z Unią Europejską, rozpoczęła się nowoczesna, niemilitarna agresja na Polskę. Zaatakowano nas wrogą, zakłamaną ideologią liberalną i wszechobecną propagandą demoralizacji oraz agresywną propagandą polityczną. Formalne i ostateczne poddanie Polski, w całości obcym interesom i obcemu prawu, nazywa się dzisiaj akcesją, choć nie jest to swobodne i dobrowolne przystąpienie do UE. Jest to typowe zawłaszczenie naszego kraju przez kraje i struktury UE, w celu dalszej eksploatacji, neokolonialnej i wrogiej Polakom indoktrynacji. Podpisany dwa lata temu układ o stowarzyszeniu krytykował nawet sam towarzysz Józef Oleksy. I nie może być inaczej, skoro taka minister Danuta Huebner - jak powiedziała w marcu 2003 r. - sama nie wie, co to jest interes narodowy, a w świątecznym wydaniu "Wprost" uznana została za szkodnika narodowego! Dzisiaj już działała na rzecz tego potworka socjalistycznego, jako polski komisarz, co nie oznacza, że działa na rzecz Polski. Zamiast pełnej wiedzy przed wejściem do UE, o dotychczasowym stanie naszych stosunków z Brukselą, mieliśmy propagandę w wykonaniu towarzysza Sławomira Wiatra i bajeczek Bogusława Wołoszańskiego. No i co na to wszystko byli parlamentarzyści i były prezydent? Nic, niestety nic! Niewiele się po nich zresztą należało spodziewać, przecież to oni sami nas tam wepchnęli. Prawda zawiera się w przedstawionych przez prof. Jerzego R. Nowaka, 15 eurozłudzeniach, z których dwa warto omówić: Euromity 1) Iluzja unijnej pomocy Słynny amerykański laureat nagrody Nobla, prof. Milton Friedman ostrzegał: Pamiętajcie, że cudzoziemcy nie będą inwestować w Polsce, by pomóc Polsce, lecz tylko, by pomóc sobie. Cudzoziemcy powinni mieć pełną swobodę inwestowania w Polsce, ale tylko wtedy, gdy będzie to w interesie Polski. Nikt, z decydentów o tym nie chciał pamiętać. Profesor Carl Poper, słynny politolog brytyjski, już w 1993 roku ostrzegał na łamach "Wprost": Na rozkaz brukselskich biurokratów, dusicie się własnymi rękoma. W momencie, gdy dopłyniecie już do waszej wymarzonej Brukseli, wasze wyroby będą całkowicie niekonkurencyjne. Będziecie załatwieni. Przypomnę jeszcze wypowiedź amerykańskiego ekonomisty, prof. Johna Kennetha Galbraitha, który stwierdził, że tacy doradcy, jacy przybyli do nas z Zachodu, potrafiliby doprowadzić do bankructwa nawet bogate Stany Zjednoczone. 2) Mit o szczodrości UE 14 grudnia 2002 r. w dzienniku "Rzeczpospolita" pojawiło się wielkie zdjęcie towarzysza Leszka Millera, a obok niego napis: Dzień dobry Europo i stwierdzenie: Wszystkie nasze żądania zostały przyjęte przez Unię. Tydzień później ten sam dziennik, tylko na odległej stronie, informował, że żadne nasze istotne żądanie nie zostało w Brukseli przyjęte. I tak było - oddali Polskę bez walki. Według prof. Bojarskiego, największe straty wywołane aneksją Polski do Unii Europejskiej spowodowane zostały w latach 2002 - 2006 utratą Produktu Krajowego Brutto w wysokości 35 mld USD (dochodów publicznych ludności i przedsiębiorstw). Był to wynik likwidacji miejsc pracy. Na skutek transferów za granicę, zysków i nadzwyczajnych zysków od części funduszy rentowych, ubezpieczeniowych i polskich lokat bankowych, Polska straciła 18 mld USD, a na skutek wyprzedaży majątku narodowego - dalsze 10 mld. Ogółem koszty i straty netto, to kwota około 81 mld USD. Trzeba równocześnie podkreślić, że szacunkowe koszty i straty, poniesione zaledwie w ciągu 11 lat transformacji (1991 - 2001), pomniejszone o niewielkie wpływy i korzyści, wyniosły około 595 mld USD, co oznacza 156 procent rocznej wartości PKB (w odniesieniu do 2001 r.), przeliczonej na dolary, według aktualnej siły nabywczej (382,6 mld USD). Naturalnie, powyższa analiza ma charakter szacunkowy, wymagający uaktualnienia. Ocena ta nie obciąża w całości przedsiębiorstw krajów i struktur UE, gdyż mają w tym swój udział także, lokalne siły globalistyczne, różne agentury w Polsce i polscy kolaboranci. W Unii jesteśmy już dwa lata i kryzys gospodarczy się pogłębia, co prowadzi do dalszego ubożenia społeczeństwa i bankructwa państwa. Dzisiaj trudno przewidzieć, czym tak naprawdę może się to skończyć dla Polaków. Co dalej? Czas więc na pytanie: co dalej? Dzisiaj, po naszym wejściu do UE, sytuacja wygląda zgodnie z przewidywaniami: gwałtowne załamanie się finansów państwa i dalsza, szybka pauperyzacja społeczeństwa, zniszczenie polskiego rolnictwa, rybołówstwa i przemysłu, pełne uzależnienie się od kapitału zachodniego (głównie niemieckiego) i niemieckich pracodawców, dla których na polskiej ziemi pracować będą niemieccy pracownicy i najemni Polacy. Nie jest prawdą, że Polska nie miała alternatywy. Alternatywą było nie wchodzenie do Unii! Przed poszerzeniem Unii, do tego socjalistycznego kołchozu należało jedynie 15 z 44 państw europejskich, więc - czy to oznacza, że tylko 15 narodów europejskich, to narody mądre, a pozostałe 29 zamieszkują miliony durniów, którzy nie chcą dobrobytu, chcą natomiast same się unicestwić? Trzeba pamiętać, że najbogatsze kraje Europy (Szwajcaria i Norwegia) znajdują się poza strukturami unijnymi i nic złego im się nie dzieje. Wiedzieć trzeba również, że argument euroentuzjastów o całkowitym zniszczeniu polskiego handlu zagranicznego, jeśli nie będziemy w Unii, był kłamliwy. Póki co, Światowa Organizacja Handlu nie jest zależna od urzędasów brukselskich. Stwórca dał nam jeszcze jedną szansę: zupełne, niespodziewane dla nikogo, fiasko wprowadzenia konstytucji UE, która jest potworkiem francuskiej masonerii. Fiasko niespodziewane, nawet dla samego Millera, Kwaśniewskiego, Tuska i innych euroentuzjastów. Suwerenność najbardziej istotna Dzisiaj, dla Polski Nicea nie jest już najważniejsza i nie ma racji (a kiedy ją miał?) wielopartyjny poseł Jasiu Marysia Rokita, gdy pajacował i wykrzykiwał: Nicea, albo śmierć. Nadal najbardziej istotna była i jest dla kraju suwerenność i niepodległość państwa. Tak więc nie powinniśmy mieć nic przeciwko temu, że prawdopodobnie powstanie Europa dwóch prędkości. Ależ proszę bardzo. W tej sytuacji koniecznym jest, mimo czynionych prób wprowadzenia zapisów tej konstytucji (celowo piszę z małej litery) "od kuchni", wykazywanie ogromnej czujności oraz nawiązanie ścisłej współpracy z krajami Europy Środkowej, w szczególności chociażby z Czechami, czy Słowakami. To znacznie wzmocni naszą siłę w dalszych negocjacjach z potęgami europejskimi i, wyniesie nas do rangi przywódcy państw (do czego jesteśmy predestynowani), które nie chcą się pogodzić z dominacją Niemiec i Francji w Europie. Przed Polakami dzisiaj stoją dwa perspektywiczne, fundamentalne zadania. Po pierwsze, jest konieczność wykreowania prawdziwego, powszechnie uznanego po prawej stronie, i nie tylko, autorytetu. Powinien być to ktoś z gruntu rzetelny, o dużym doświadczeniu i realnej wizji dla Polski na najbliższe lata. Wizji, która zostanie zaakceptowana przez Naród, i która, pod jego kierunkiem będzie konsekwentnie realizowana. Drugie zadanie na już, to faktyczna konsolidacja sił prawicowych, stworzenie Ruchu Odrodzenia Narodowego. To realizacja dalekosiężnego planu dla Polski, a nie dla "wybrańców" w parlamencie, których (w przeważającej większości), wizja Polski sięga najwyżej najbliższych 4 lat, czyli działań, które zapewnią im reelekcję. Zadaniem dla Polaków jest myślenie o Polsce, a nie o sobie. ** ** ** Już kilka razy Naród Polski uratował Europę przed zagładą (przykładowo Islamu i Sowietów), może uratuje i teraz przed powrotem komunizmu, w postaci zdrajców, nazywanych dzisiaj liberałami, socjalistami, czy globalistami. Może takie jest nasze przeznaczenie - ratując innych, ratujemy siebie. Wierzę, że tak się stanie. Jest jeszcze Bóg na niebie! Odpowiedz Link Zgłoś
sredni4 Re: Utopia 18.12.06, 15:36 Rozmiar dokonanych zniszczeń i głębokość zapaści gospodarczej skłaniają do wyraźnego mówienia o klęsce gospodarczej poniesionej przez Polskę w okresie neoliberalnej transformacji. Ogólna ocena tej klęski wymaga szerszego spojrzenia historycznego. W wyniku I wojny światowej, a następnie wojny bolszewickiej z Rosją, Polska była straszliwie zniszczona. Do tego doszła wkrótce obca dywersja, wojna celna z Niemcami oraz zapaść gospodarcza wywołana przez wielki światowy kryzys ekonomiczny końca lat 20. Pomimo tego w ciągu 15 lat wielosektorowej gospodarki rynkowej i interwencjonizmu państwowego do 1939 r. odbudowano i zintegrowano rozdarty i zniszczony wcześniej przez trzech zaborców kraj. Zbudowano Centralny Okręg Przemysłowy, nowoczesną Gdynię, port i magistralę węglową ze Śląska, zaporę wodną w Rożnowie oraz uzbrojono narodową armię1. W złym systemie gospodarczym PRL, w dziesięcioleciu 1971-1980, zrealizowano szeroki program modernizacji 2/3 polskiego przemysłu oraz program inwestycyjny. Warto przypomnieć budowę najbardziej kapitałochłonnych obiektów: Huty "Katowice", elektrowni Bełchatów, Portu Północnego w Gdańsku, rafinerii w Płocku, drogi szybkiego ruchu z Warszawy na Śląsk czy Trasy Łazienkowskiej w stolicy. Przyrost wartości majątku trwałego w tym okresie szacowano wówczas (na pewno z propagandową przesadą) na 336 mld dolarów, przy zadłużeniu zagranicznym na 18 mld dolarów. Stworzono około 1,8 mln nowych miejsc pracy i wzrosły wynagrodzenia2. Pozostały jednak liczne wady systemu i pod koniec tego okresu doszło do załamania koniunktury oraz wielkich protestów społecznych. Niemniej okres powojennej odbudowy, uprzemysłowienia i rozwoju kraju obejmuje liczne pozytywne osiągnięcia Narodu, zasługujące na trwałą pamięć i uznanie. Jak na tym tle można ocenić ostatnie 15 lat - od 1990 do 2005 roku? Gospodarka neoliberalna doprowadziła do zniszczenia i wyprzedaży ponad połowy majątku narodowego, do ogromnego zadłużenia kraju i zwolnienia z pracy paru milionów obywateli oraz do utraty przez młode pokolenie Polaków perspektyw życia w Ojczyźnie. Wielu źle wykształconych młodych liberałów nie zdaje sobie sprawy z tej szokującej różnicy dokonań wymienionych okresów w naszym kraju. Nie orientuje się też w możliwościach i wysokim tempie rozwoju osiąganym dawniej przez Japonię, a w ostatnich latach przez Chiny, Koreę, Indonezję i inne kraje, które podobnie jak Polska międzywojenna łączą gospodarkę rynkową z interwencjonizmem państwowym. Odrzuciły one neoliberalne zalecenia "autorytetów światowych", Banku Światowego i innych globalistycznych organizacji. Tymczasem dogmatyczni liberałowie niepowodzenia gospodarcze Polski tłumaczą niedostatkiem liberalizmu w okresie transformacji, brakiem stabilizacji, nadmiernymi ograniczeniami ze strony państwa, zbyt wysokimi obciążeniami podatkowymi i świadczeniami socjalnymi oraz niedostateczną swobodą dla działalności przedsiębiorstw. W rzeczywistości o dużym zakresie i tempie zniszczeń polskiej gospodarki zdecydowały następujące, wrogie działania neoliberalne i przestępcze: 1. Opanowanie i sparaliżowanie państwowych organów kierowania i nadzoru gospodarczego oraz organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. 2. Zablokowanie możliwości przekształcenia własności państwowej na rzecz władz komunalnych, spółek pracowniczych i instytucji publicznych. 3. Finansowa "terapia szokowa" Balcerowicza, podważająca warunki finansowe działalności przedsiębiorstw krajowych. 4. Uniezależnienie Narodowego Banku Polskiego od polskich władz oraz przejęcie większości krajowych banków i instytucji finansowych przez kapitał zagraniczny, niechętny wzrostowi krajowej wytwórczości. 5. Zawłaszczenie licznych składników majątku narodowego przez nomenklaturę partyjną i jej wspólników oraz dalsze działania pozaprawne. 6. Przejmowanie przez kapitał zagraniczny w trybie pozornej sprzedaży bardziej wartościowych państwowych przedsiębiorstw oraz zrywanie krajowych powiązań kooperacyjnych i wpływów budżetowych. 7. Nadmierne obciążenie budżetu państwa rosnącymi kosztami obsługi długu, wydatkami na rzecz Unii Europejskiej i innych organizacji, kosztami wojskowych misji międzynarodowych i zakupu zagranicznego uzbrojenia (np. amerykańskich myśliwców) przy równoczesnych zwolnieniach podatkowych zagranicznych "inwestorów". 8. Osłabienie aktywności i odpowiedzialności dyrekcji przedsiębiorstw i instytucji państwowych w oczekiwaniu na "restrukturyzację". 9. Zdrada interesu narodowego, rozwój przestępczości gospodarczej, korupcji i mafii powiązanych ze służbami specjalnymi i obcą agenturą. 10. Opanowanie środków masowego przekazu przez zagraniczne ośrodki dyspozycyjne zainteresowane przemilczaniem i fałszowaniem destrukcyjnych procesów gospodarczych w kraju. Mniej widoczny, ale istotny udział w procesie postępującej destrukcji gospodarczej ma również bardzo wysokie oprocentowanie kredytu bankowego. W dalszej części pokażemy, jak wadliwie działa ten mechanizm. Wątpliwy wzrost dochodu narodowego Przyjęcie w "Narodowym Planie Rozwoju Polski" na lata 2007-2013, podobnie jak na lata 2004-2006, produktu krajowego brutto za cel główny gospodarki jest karygodnym błędem i szczególnym fałszem, na co zwracałem już uwagę3. Wskaźnik PKB ujmuje całość aktywności gospodarczej w kraju, ale nie łączy się jednoznacznie ze wzrostem materialnego poziomu życia społeczeństwa. W Brazylii w ciągu czterdziestu lat po II wojnie światowej wskaźnik PKB wzrósł aż szesnastokrotnie, a nie doprowadziło to nawet do zmniejszenia biedy4. W USA od 1973 r. PKB wzrósł o 55 proc., a płace realne spadły o 14 proc.5. Podstawowym celem gospodarki nie jest wzrost PKB, a możliwie pełne zaspokojenie naturalnych, obiektywnych potrzeb materialnych i duchowych oraz wszechstronny rozwój każdego człowieka i społeczeństwa. Trzeba przy tym mówić o poziomie i jakości życia wszystkich obywateli. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka ONZ z 1948 r. w artykule 25 stanowi: "Każdy człowiek ma prawo do poziomu życia zapewniającego zdrowie i dobrobyt jemu i jego rodzinie, włączając w to wyżywienie, odzież, mieszkanie, opiekę lekarską i konieczne świadczenia socjalne, a także prawo do poczucia bezpieczeństwa w przypadku bezrobocia, choroby, kalectwa, owdowienia, starości lub utraty środków do życia w inny sposób od niego niezależny". Te podstawowe prawa liberalni autorzy Planu całkowicie zlekceważyli, przy pełnej akceptacji władz Unii Europejskiej. Wartości wskaźników PKB rosną z roku na rok z kilku powodów, także niezwiązanych ze wzrostem gospodarczym. I tak, PKB rośnie wraz ze wzrostem stawek podatku VAT, z reorganizacyjnym dzieleniem jednostek gospodarczych i procesów objętych analizą, ze zmianami szacowania aktywności "szarej strefy" gospodarczej oraz zaliczania innych usług gospodarczych, nie podlegających formalnej rejestracji (np. pomocy sąsiedzkiej i wartości usługi z własnościowego mieszkania). Wskaźnik rośnie też, kiedy rosną ceny, różnie przeliczane przy porównaniach. I co najważniejsze, PKB rośnie także wraz ze wzrostem dochodów czerpanych z naszej gospodarki i wywożonych za granicę, a są to szybko rosnące i tylko częściowo ujawnione dochody. PKB nie obejmuje tak istotnej dla jakości życia wartości domowych usług wychowawczych, opiekuńczych i społecznych oraz korzystania ze zdrowego środowiska, nie uwzględnia też wartości majątku zniszczonego czy wyprzedanego, zniszczonego środowiska i zasobów naturalnych. Za to do PKB zalicza się różne formy działalności o charakterze negatywnym, jak np. koszty likwidacji kopalń i zakładów pracy, usuwania skutków powodzi, napraw awaryjnych, rekultywacji środowiska, walki z przestępczością, spekulacje finansowe i inne. Udział realnej produkcji przemysłowej, stanowiący dawniej główną część wartości PKB, wynosi obecnie zaledwie 22 proc. Ponad 60 proc. PKB wytwarzane jest obecnie w sferze usł Odpowiedz Link Zgłoś
sredni4 Re: Utopia 18.12.06, 15:38 Udział realnej produkcji przemysłowej, stanowiący dawniej główną część wartości PKB, wynosi obecnie zaledwie 22 proc. Ponad 60 proc. PKB wytwarzane jest obecnie w sferze usług, w większości w dziedzinie inżynierii finansowej, oraz w usługach częściowo zbytecznych (np. pośrednictwa, reklamy i propagandy). Z tych wszystkich powodów wskaźnik wartości PKB właściwie nie nadaje się do porównań międzyokresowych aktywności gospodarki narodowej5, 6. Zmiany wartości PKB nie pokazują tego, co dzieje się w gospodarce i społeczeństwie, nie są więc poważnym argumentem potwierdzającym realny wzrost naszej polskiej gospodarki. Lepszym wskaźnikiem byłby już produkt narodowy netto. Do jego wyznaczenia potrzeba od produktu krajowego brutto odjąć wartość amortyzacji majątku krajowego oraz dochody dla zagranicy, a dodać dochody krajowe z zagranicy. Trudności obliczeniowe tego wskaźnika są jednak większe i na ogół nie jest on wyliczany. Opracowano kilka wskaźników znacznie lepiej aniżeli PKB charakteryzujących poziom i jakość życia obywateli. W Polsce pionierskie badania w tym zakresie podjął już czterdzieści lat temu prof. Jan Drewnowski7 (kontynuowane następnie w Genewie). Organizacja Narodów Zjednoczonych stosuje indeks rozwoju ludzkiego, a organizacja Redefining Progress z San Francisco tzw. wskaźnik autentycznego postępu. Jest potrzeba powrotu do wyznaczania tych wskaźników w kraju i zdystansowania się od propagandowego i zafałszowanego wskaźnika PKB. Przy okazji warto zauważyć, że prace i publikacje naszego Głównego Urzędu Statystycznego stale pozostają pod wpływem państwowej ideologii wzrostu, a nie interesu społecznego. Wystarczy porównać dane statystyczne dotyczące np. uposażeń pracowniczych czy obcych narodowości zamieszkujących w Polsce, zawarte w "Dużym Roczniku Statystycznym Rzeczypospolitej Polskiej 2005" i w "Małym Roczniku Statystycznym 1938", aby dostrzec rażące braki naszej obecnej statystyki. Dominują wartości średnie ukrywające zwiększenie się rozwarstwienia społecznego. Dramatyczne skutki gospodarki liberalnej w świecie Nastawienie na osiąganie możliwie dużych, szybkich i mało ryzykownych dochodów skłania dziś przedsiębiorców kapitalistycznych do unikania kapitałochłonnych inwestycji trwałych, tak potrzebnych szczególnie w przemyśle ciężkim, energetyce i infrastrukturze. Dlatego chętnie, za niewielkie pieniądze, wykupują istniejące obiekty za granicą, posiadające już wykwalifikowanych, tanich pracowników oraz odpowiednią infrastrukturę. Po modernizacji eksploatują je jak długo się da, aby po zniszczeniu porzucić je i przenieść się do innych. Tym bardziej unikają oni wszelkich inwestycji wolnorentujących się w sieci infrastrukturalne. Dążą do szybkiej eksploatacji zagospodarowanych już zasobów naturalnych i wykupują za granicą dalsze zasoby, zabezpieczając sobie przyszłe potrzeby. Lekceważą i omijają międzynarodowe konwencje o ochronie środowiska, a przoduje w tym najbogatsze państwo świata - USA. Pogoń za najtańszymi warunkami działalności gospodarczej skłania przedsiębiorców do przenoszenia jej do krajów najbiedniejszych, o najniższym poziomie płac i najłatwiejszym wyzysku miejscowych pracowników. Często są to nieletni, jak np. w Indiach, którzy powinni jeszcze uczęszczać do szkół. W końcu łatwość i pewność zysków pcha kapitalistów do ograniczania swej działalności produkcyjnej, a poszerzania międzynarodowych spekulacji czysto finansowych. Nadaje to całej gospodarce neoliberalnej piętno doraźności i ponadnarodowego kosmopolityzmu, bez troski o zrównoważony rozwój poszczególnych krajów i całego świata. Warunkiem uzyskania międzynarodowej pomocy jest zwykle szerokie otwarcie gospodarki kraju potrzebującego na gospodarkę światową, czyli zderzenie słabej gospodarki miejscowej z potentatami międzynarodowymi. Powoduje to gwałtowny napływ tańszych, masowych towarów zagranicznych i zmniejszenie produkcji miejscowej. Przybywają też zagraniczni inwestorzy, którzy wykupują najlepsze obiekty, a osiągane zyski wywożą za granicę i tam też zwykle opłacają podatki. Krajowi uboższemu pozostawia się natomiast utrzymanie i rozbudowę kosztownej infrastruktury, kształcenie potrzebnych pracowników, opiekę zdrowotną oraz utrzymanie rencistów i emerytów. Kraje rozwijające się zmuszane są do sprzedawania krajom bogatym swoich produktów, głównie rolniczych i surowcowych, po zaniżonych cenach. Szerzej mechanizmy neokolonializmu, niszczące siły rozwojowe krajów biedniejszych, przedstawiłem w książce: "Dokąd Polsko? Wobec globalizacji i integracji europejskiej"8. W drugiej połowie XX wieku kraje bogate zaoferowały krajom rozwijającym się, podobnie jak Polsce w okresie transformacji, znaczne "kredyty pomocowe", głównie na cele nieprodukcyjne. W ten sposób wepchnęły je w "pułapkę zadłużeniową". Teraz każdego dnia kraje rozwijające się spłacają krajom rozwiniętym około 300 mln dolarów, to jest dwa razy więcej aniżeli otrzymują "pomocy" (m.in. na spłacenie odsetek od poprzednich pożyczek). Według danych Programu Rozwoju ONZ (UNDP), 80 proc. krajów świata ma obecnie dochód na mieszkańca niższy niż 10 lat temu, a 60 krajów stale ubożeje od 1980 roku. Nędza w świecie poszerza się i pogłębia, obok stałego wzrostu bogactw nielicznych i pomimo stałego wzrostu możliwości zaspokojenia potrzeb wszystkich ludzi na świecie. Utrzymaniu "ładu i rozwoju" (dyscypliny) w świecie niesprawiedliwości gospodarczych służą potężne instytucje międzynarodowe, takie jak Światowy Bank Rozwoju i jego odpowiedniki regionalne, Światowy Fundusz Walutowy, Światowa Organizacja Handlu WTO i inne. Natomiast powstrzymanie zaciekłej konkurencji między korporacjami najbogatszych krajów świata jest celem spotkań Grupy G-8 i innych, które uzgadniają podział między siebie światowych rynków zbytu oraz specjalizacji produkcyjnych. Czynią też gesty mające łagodzić sprzeciw biedniejszej, większościowej części świata. Nie zapobiega to jednak grożącej globalnej rewolucji czy wojnie. Stałemu narastaniu różnic między krajami bogatymi a biednymi towarzyszy jeszcze ostrzejsze różnicowanie sytuacji materialnej w poszczególnych krajach, także najbogatszych. W 1979 r. przeciętny dochód 20 proc. bogatszych Amerykanów był 9 razy większy niż dochód 20 proc. najbiedniejszych, natomiast w 1997 r. był już wyższy 15-krotnie. W latach 1997-2000 majątek każdego z 400 najbogatszych ludzi wzrastał każdego dnia prawie o 1 mln dolarów. Jednocześnie roczny czas pracy typowego Amerykanina w okresie od 1970 r. wydłużył się o 184 godziny (pomimo rewolucji komputerowo-teleinformacyjnej), praktycznie bez wzrostu wynagrodzenia. USA od 20 lat doświadczają stałego spadku większości wskaźników jakości życia, a wydatki budżetowe na więziennictwo rosły 6 razy szybciej niż na szkolnictwo wyższe9. Podobne procesy w krajach zachodnich doprowadziły m.in. do zniszczenia wcześniejszej równowagi społecznej między pracownikami (związkami zawodowymi i radami pracowniczymi) a pracodawcami i władzami publicznymi. Praktyka liberalna spowodowała znaczne osłabienie roli związków pracowniczych oraz organów państwowych na korzyść wyemancypowanego kapitału przedsiębiorstw, korporacji i finansjery. Państwo zmniejszyło swój wpływ na gospodarkę, natomiast prywatny biznes znacznie zwiększył swój wpływ na politykę i na państwo. Rzesze pracownicze, stawiane wobec ograniczania dawno zyskanych świadczeń socjalnych, zmniejszania płac i wydłużania czasu pracy, podejmują różne formy protestu. Szerzy się niezadowolenie, strajki i grożą dalsze niepokoje społeczne. Kraje zachodnie, uwikłane w różne wewnętrzne konflikty, straciły dawną dynamikę rozwojową i nie mają szans na realizację "strategii lizbońskiej". Ich realny wzrost PKB na poziomie 1 do 2 proc. rocznie nie wystarcza nawet na odtworzenie i utrzymanie istniejącej infrastruktury, budownictwa komunalnego i innych dóbr publiczn Odpowiedz Link Zgłoś
sredni4 Re: Utopia 18.12.06, 15:39 Egoistyczny liberalizm niszczy solidaryzm społeczny, a inspiruje i aktywizuje różne partykularne i marginalne grupy społeczne. Wspiera krańcowy indywidualizm i hedonizm, osłabiając więzi międzyludzkie, także w rodzinie. Sprzyja wszelkim separatyzmom lokalnym i etnicznym, podważając jedność państw i pokój społeczny. Podkopuje i niszczy wielowiekowy dorobek integrującej, humanistycznej cywilizacji chrześcijańskiej i idei państwowej. Odpowiedz Link Zgłoś
sredni4 Re: Utopia 18.12.06, 15:42 W 1992 roku miałem bezprecedensową okazję wglądu w tajne dokumenty Politbiura i Komitetu Centralnego, które utajnione są do dziś. Dokumenty te wskazują bardzo wyraźnie na to, że cała idea przetworzenia wspólnego rynku europejskiego w państwo federalne została uzgodniona pomiędzy lewicowymi partiami europejskimi i Moskwą jako wspólny projekt, który Gorbaczow w 1988-89 roku nazywał „wspólnym domem europejskim”. Pomysł ten był bardzo prosty. Po raz pierwszy zaczęto o nim mówić w 1985-86 roku, kiedy włoscy komuniści, a potem również niemieccy socjaldemokraci, odwiedzili Gorbaczowa. Skarżyli się oni, że zmiany w świecie, szczególnie po tym, jak p. Thatcher wprowadziła prywatyzację i liberalizowała gospodarkę, zagrażały osiągnięciom (jak to nazywali) całych pokoleń socjalistów i socjaldemokratów – zmiany te stanowiły zagrożenie odwrócenia całej sytuacji. Dlatego też jedynym sposobem przetrzymania tego szturmu dzikiego kapitalizmu (jak go nazywali) było wprowadzenie tych samych celów socjalistycznych we wszystkich krajach naraz. Wcześniej partie lewicowe i Związek Radziecki sprzeciwiały się bardzo mocno integracji europejskiej, bowiem uważali, iż jest to sposób blokowania ich socjalistycznych celów. W 1985 roku zupełnie zmienili swój pogląd, w którym trwają do dziś. Sowieci doszli do wniosku i do porozumienia z partiami lewicowymi, że jeśli będą wspólnie współpracować, to będą w stanie przejąć kontrolę nad całym projektem europejskim i wywrócić go do góry nogami. Zamiast otwartego rynku zamieniliby go w państwo federalne. Według tajnych sowieckich dokumentów, 1985-86 rok był momentem przełomowym. Opublikowałem większość z tych dokumentów, możecie je nawet znaleźć w internecie. Dzięki nim po raz pierwszy można zrozumieć, że istnieje spisek – dla nich całkiem zrozumiały, ponieważ próbowali uchronić swoje polityczne wpływy. Na wschodzie Sowieci potrzebowali zmiany relacji z Europą, ponieważ wchodzili w przedłużający się i bardzo głęboki, strukturalny kryzys; na zachodzie partie lewicowe obawiały się zepchnięcia na margines i stracenia własnych wpływów i prestiżu. Tak więc zawiązali konspirację, dogadali się i przeszli do realizacji swych planów. Przykładowo w styczniu 1989 roku, do Gorbaczowa przyjechała delegacja Komisji Trójstronnej. W skład delegacji weszli: były premier Japonii Yasuhiro Nakasone, były prezydent Francji Giscard d’Estaing, amerykański bankier David Rockefeller oraz były Sekretarz Stanu USA Henry Kissinger. Panowie odbyli bardzo miłą rozmowę, podczas której próbowali wyjaśnić Gorbaczowowi, że Rosja Sowiecka musi zintegrować się ze światowymi instytucjami finansowymi, takimi jak Układ Ogólny o Taryfach Celnych i Handlu (GATT), Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF), czy Bank Światowy. Podczas rozmowy Giscard d’Estaing nagle zabrał głos mówiąc: „Panie Prezydencie, nie mogę Panu powiedzieć kiedy dokładnie się to stanie, prawdopodobnie za jakieś 15 lat – ale Europa będzie państwem federalnym, i dlatego też musicie się na to przygotować. Musimy się wspólnie zastanowić, Pan i liderzy europejscy, jak Wy na to zareagujecie, w jaki sposób pozwolicie innym krajom wschodniej Europy w tym projekcie uczestniczyć, albo nawet stać się jego częścią, musicie się na to przygotować”. To był styczeń 1989 roku, w czasie kiedy traktat z Maastricht nie był nawet naszkicowany. Skąd u diabła Giscard d’Estaing wiedział, że minąć musi akurat 15 lat? I jak to się stało – niespodzianka, niespodzianka – że właśnie on został autorem konstytucji europejskiej (2002-03)? Bardzo dobre pytanie. Czyż nie pachnie tu spiskiem? Szczęśliwie dla nas część sowiecka tej konspiracji wcześniej się rozpadła i nie dotrwała do tego momentu, kiedy Moskwa mogła mieć jakiś wpływ na rozwój wypadków. Jednakże główną ideą było doprowadzenie do pewnej zbieżności, tak żeby Związek Radziecki trochę zmięknął, stając się bardziej socjaldemokratyczny, natomiast Europa Zachodnia miałaby stać się socjaldemokratyczna i socjalistyczna. Wtedy nastąpiła ta upragniona zbieżność. Struktury muszą do siebie pasować. Dlatego właśnie struktury Unii Europejskiej początkowo budowane były na podobieństwo struktur sowieckich. Dlatego też tak bardzo są do siebie podobne, tak w funkcjonowaniu, jak i samej budowie. Nie jest przypadkiem, że Parlament Europejski na przykład, przypomina mi Radę Najwyższą. Jest tak, bo został on zaprojektowany w ten sam sposób. Podobnie jest z Komisją Europejską, która przypomina Biuro Polityczne. I to dosłownie, z tą jedynie różnicą, że Komisja składa się dziś z 25 członków, a Biuro Polityczne miało zazwyczaj od 13 do 15 członków. Te dwie instytucje są identyczne, tworzący je ludzie przed nikim nie odpowiadają, przez nikogo w ogóle bezpośrednio nie są wybierani. Kiedy przyglądam się całej tej dziwacznej działalności Unii Europejskiej, z jej 80.000 stron regulacji, przypomina mi to wszystko Gosplan. Mieliśmy niegdyś taki Gosplan, organizację która z wyprzedzeniem na pięć lat planowała wszystko, co się miało dziać w gospodarce, co do najmniejszego szczegółu. Dokładnie z tym samym mamy do czynienia w UE. Unijna korupcja również jest tego samego typu, co korupcja sowiecka – z góry na dół, a nie z dołu do góry. Przypatrując się wszystkim strukturom i cechom tego wyłaniającego się potwora europejskiego można zauważyć, że coraz bardziej przypomina on Związek Radziecki. Oczywiście jest to łagodniejsza forma Związku Sowieckiego. Proszę, nie zrozumcie mnie źle. Nie twierdzę, że w Unii Europejskiej istnieje Gułag. Nie ma KGB – przynajmniej jak dotychczas – ale bardzo uważnie przyglądam się na przykład takim konstrukcjom jak Europol. Organizacja ta martwi mnie bardzo, ponieważ wkrótce będzie ona potężniejsza od KGB. Funkcjonariusze Europolu będą posiadać immunitet dyplomatyczny. Czy możecie sobie wyobrazić KGB z immunitetem dyplomatycznym? Będą ścigali nas za 32 rodzaje przestępstw, z których dwa szczególnie mnie martwią, jedno z przestępstw nazywa się rasizmem, drugie ksenofobią. Żaden kraj na świecie nie identyfikuje czegoś takiego jako przestępstwo [nie całkiem jest to prawdą, jako że Belgia już uznaje to za przestępstwo – Paul Belien]. Tak więc jest nowy rodzaj zbrodni i zostaliśmy niniejszym ostrzeżeni. Ktoś z rządu brytyjskiego powiedział nam, że kto sprzeciwiał się będzie niekontrolowanej imigracji z Trzeciego Świata, zostanie uznany za rasistę, oraz że kto będzie w opozycji do dalszej integracji europejskiej, zostanie uznany za ksenofoba. Jeśli dobrze pamiętam, to publicznie mówiła o tym Patricia Hewitt. Tak więc pogrożono nam. Tymczasem zalewają nas swoją ideologią. Związek Radziecki był państwem ideologicznym. Dzisiejszą ideologią Unii Europejskiej jest ideologia socjaldemokratyczna, oparta w dużej mierze na politycznej poprawności. Przyglądam się bacznie, jak polityczna poprawność zatacza coraz to szersze kręgi, stając się powoli opresyjną ideologią, nie wspominając już o tym, że dziś już prawie nigdzie nie można palić [p. Bukowski jest nałogowym palaczem – przyp. tłum.]. Spójrzcie na to prześladowanie ludzi, takich jak ten szwedzki pastor, którego prześladowano przez kilka miesięcy, ponieważ powiedział, że Biblia nie akceptuje homoseksualności. Francja uchwaliła to samo prawo dotyczące mowy nienawiści, jeśli chodzi o gejów. Brytyjczycy uchwalają podobne prawa dotyczące relacji rasowych, a teraz także wygłaszania przekonań religijnych, i tak dalej, i tak dalej. To wszystko, czego jesteśmy świadkami, to jest systematyczne wprowadzanie ideologii, które później przerodzić się może w używanie środków ucisku. Najwyraźniej do tego ma służyć w przyszłości Europol. W innym razie do czegóż byłby nam on potrzebny? Dla mnie Europol wygląda bardzo podejrzanie. Uważnie p Odpowiedz Link Zgłoś
sredni4 Re: Utopia??!! 18.12.06, 15:43 W 1992 roku miałem bezprecedensową okazję wglądu w tajne dokumenty Politbiura i Komitetu Centralnego, które utajnione są do dziś. Dokumenty te wskazują bardzo wyraźnie na to, że cała idea przetworzenia wspólnego rynku europejskiego w państwo federalne została uzgodniona pomiędzy lewicowymi partiami europejskimi i Moskwą jako wspólny projekt, który Gorbaczow w 1988-89 roku nazywał „wspólnym domem europejskim”. Pomysł ten był bardzo prosty. Po raz pierwszy zaczęto o nim mówić w 1985-86 roku, kiedy włoscy komuniści, a potem również niemieccy socjaldemokraci, odwiedzili Gorbaczowa. Skarżyli się oni, że zmiany w świecie, szczególnie po tym, jak p. Thatcher wprowadziła prywatyzację i liberalizowała gospodarkę, zagrażały osiągnięciom (jak to nazywali) całych pokoleń socjalistów i socjaldemokratów – zmiany te stanowiły zagrożenie odwrócenia całej sytuacji. Dlatego też jedynym sposobem przetrzymania tego szturmu dzikiego kapitalizmu (jak go nazywali) było wprowadzenie tych samych celów socjalistycznych we wszystkich krajach naraz. Wcześniej partie lewicowe i Związek Radziecki sprzeciwiały się bardzo mocno integracji europejskiej, bowiem uważali, iż jest to sposób blokowania ich socjalistycznych celów. W 1985 roku zupełnie zmienili swój pogląd, w którym trwają do dziś. Sowieci doszli do wniosku i do porozumienia z partiami lewicowymi, że jeśli będą wspólnie współpracować, to będą w stanie przejąć kontrolę nad całym projektem europejskim i wywrócić go do góry nogami. Zamiast otwartego rynku zamieniliby go w państwo federalne. Według tajnych sowieckich dokumentów, 1985-86 rok był momentem przełomowym. Opublikowałem większość z tych dokumentów, możecie je nawet znaleźć w internecie. Dzięki nim po raz pierwszy można zrozumieć, że istnieje spisek – dla nich całkiem zrozumiały, ponieważ próbowali uchronić swoje polityczne wpływy. Na wschodzie Sowieci potrzebowali zmiany relacji z Europą, ponieważ wchodzili w przedłużający się i bardzo głęboki, strukturalny kryzys; na zachodzie partie lewicowe obawiały się zepchnięcia na margines i stracenia własnych wpływów i prestiżu. Tak więc zawiązali konspirację, dogadali się i przeszli do realizacji swych planów. Przykładowo w styczniu 1989 roku, do Gorbaczowa przyjechała delegacja Komisji Trójstronnej. W skład delegacji weszli: były premier Japonii Yasuhiro Nakasone, były prezydent Francji Giscard d’Estaing, amerykański bankier David Rockefeller oraz były Sekretarz Stanu USA Henry Kissinger. Panowie odbyli bardzo miłą rozmowę, podczas której próbowali wyjaśnić Gorbaczowowi, że Rosja Sowiecka musi zintegrować się ze światowymi instytucjami finansowymi, takimi jak Układ Ogólny o Taryfach Celnych i Handlu (GATT), Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF), czy Bank Światowy. Podczas rozmowy Giscard d’Estaing nagle zabrał głos mówiąc: „Panie Prezydencie, nie mogę Panu powiedzieć kiedy dokładnie się to stanie, prawdopodobnie za jakieś 15 lat – ale Europa będzie państwem federalnym, i dlatego też musicie się na to przygotować. Musimy się wspólnie zastanowić, Pan i liderzy europejscy, jak Wy na to zareagujecie, w jaki sposób pozwolicie innym krajom wschodniej Europy w tym projekcie uczestniczyć, albo nawet stać się jego częścią, musicie się na to przygotować”. To był styczeń 1989 roku, w czasie kiedy traktat z Maastricht nie był nawet naszkicowany. Skąd u diabła Giscard d’Estaing wiedział, że minąć musi akurat 15 lat? I jak to się stało – niespodzianka, niespodzianka – że właśnie on został autorem konstytucji europejskiej (2002-03)? Bardzo dobre pytanie. Czyż nie pachnie tu spiskiem? Szczęśliwie dla nas część sowiecka tej konspiracji wcześniej się rozpadła i nie dotrwała do tego momentu, kiedy Moskwa mogła mieć jakiś wpływ na rozwój wypadków. Jednakże główną ideą było doprowadzenie do pewnej zbieżności, tak żeby Związek Radziecki trochę zmięknął, stając się bardziej socjaldemokratyczny, natomiast Europa Zachodnia miałaby stać się socjaldemokratyczna i socjalistyczna. Wtedy nastąpiła ta upragniona zbieżność. Struktury muszą do siebie pasować. Dlatego właśnie struktury Unii Europejskiej początkowo budowane były na podobieństwo struktur sowieckich. Dlatego też tak bardzo są do siebie podobne, tak w funkcjonowaniu, jak i samej budowie. Nie jest przypadkiem, że Parlament Europejski na przykład, przypomina mi Radę Najwyższą. Jest tak, bo został on zaprojektowany w ten sam sposób. Podobnie jest z Komisją Europejską, która przypomina Biuro Polityczne. I to dosłownie, z tą jedynie różnicą, że Komisja składa się dziś z 25 członków, a Biuro Polityczne miało zazwyczaj od 13 do 15 członków. Te dwie instytucje są identyczne, tworzący je ludzie przed nikim nie odpowiadają, przez nikogo w ogóle bezpośrednio nie są wybierani. Kiedy przyglądam się całej tej dziwacznej działalności Unii Europejskiej, z jej 80.000 stron regulacji, przypomina mi to wszystko Gosplan. Mieliśmy niegdyś taki Gosplan, organizację która z wyprzedzeniem na pięć lat planowała wszystko, co się miało dziać w gospodarce, co do najmniejszego szczegółu. Dokładnie z tym samym mamy do czynienia w UE. Unijna korupcja również jest tego samego typu, co korupcja sowiecka – z góry na dół, a nie z dołu do góry. Przypatrując się wszystkim strukturom i cechom tego wyłaniającego się potwora europejskiego można zauważyć, że coraz bardziej przypomina on Związek Radziecki. Oczywiście jest to łagodniejsza forma Związku Sowieckiego. Proszę, nie zrozumcie mnie źle. Nie twierdzę, że w Unii Europejskiej istnieje Gułag. Nie ma KGB – przynajmniej jak dotychczas – ale bardzo uważnie przyglądam się na przykład takim konstrukcjom jak Europol. Organizacja ta martwi mnie bardzo, ponieważ wkrótce będzie ona potężniejsza od KGB. Funkcjonariusze Europolu będą posiadać immunitet dyplomatyczny. Czy możecie sobie wyobrazić KGB z immunitetem dyplomatycznym? Będą ścigali nas za 32 rodzaje przestępstw, z których dwa szczególnie mnie martwią, jedno z przestępstw nazywa się rasizmem, drugie ksenofobią. Żaden kraj na świecie nie identyfikuje czegoś takiego jako przestępstwo [nie całkiem jest to prawdą, jako że Belgia już uznaje to za przestępstwo – Paul Belien]. Tak więc jest nowy rodzaj zbrodni i zostaliśmy niniejszym ostrzeżeni. Ktoś z rządu brytyjskiego powiedział nam, że kto sprzeciwiał się będzie niekontrolowanej imigracji z Trzeciego Świata, zostanie uznany za rasistę, oraz że kto będzie w opozycji do dalszej integracji europejskiej, zostanie uznany za ksenofoba. Jeśli dobrze pamiętam, to publicznie mówiła o tym Patricia Hewitt. Tak więc pogrożono nam. Tymczasem zalewają nas swoją ideologią. Związek Radziecki był państwem ideologicznym. Dzisiejszą ideologią Unii Europejskiej jest ideologia socjaldemokratyczna, oparta w dużej mierze na politycznej poprawności. Przyglądam się bacznie, jak polityczna poprawność zatacza coraz to szersze kręgi, stając się powoli opresyjną ideologią, nie wspominając już o tym, że dziś już prawie nigdzie nie można palić [p. Bukowski jest nałogowym palaczem – przyp. tłum.]. Spójrzcie na to prześladowanie ludzi, takich jak ten szwedzki pastor, którego prześladowano przez kilka miesięcy, ponieważ powiedział, że Biblia nie akceptuje homoseksualności. Francja uchwaliła to samo prawo dotyczące mowy nienawiści, jeśli chodzi o gejów. Brytyjczycy uchwalają podobne prawa dotyczące relacji rasowych, a teraz także wygłaszania przekonań religijnych, i tak dalej, i tak dalej. To wszystko, czego jesteśmy świadkami, to jest systematyczne wprowadzanie ideologii, które później przerodzić się może w używanie środków ucisku. Najwyraźniej do tego ma służyć w przyszłości Europol. W innym razie do czegóż byłby nam on potrzebny? Dla mnie Europol wygląda bardzo podejrzanie. Uważnie p Odpowiedz Link Zgłoś
sredni4 Re: Utopia??!! 18.12.06, 15:44 To wszystko, czego jesteśmy świadkami, to jest systematyczne wprowadzanie ideologii, które później przerodzić się może w używanie środków ucisku. Najwyraźniej do tego ma służyć w przyszłości Europol. W innym razie do czegóż byłby nam on potrzebny? Dla mnie Europol wygląda bardzo podejrzanie. Uważnie przyglądam się temu, kogo i za co się prześladuje, ponieważ w tej dziedzinie jestem ekspertem. Wiem w jaki sposób powstały Gułagi. Wygląda na to, że żyjemy w okresie gwałtownego, systematycznego i bardzo konsekwentnego demontażu demokracji. Spójrzcie na najnowszy brytyjski projekt ustawy (Legislative and Regulatory Reform Bill). Zgodnie z tym projektem ministrowie stają się ustawodawcami, którzy mogą wprowadzać nowe prawa bez powiadomienia o tym Parlamentu, czy kogokolwiek innego. Natychmiastową moją reakcją było pytanie, dlaczego my tego potrzebujemy? Wielka Brytania przetrwała dwie wojny światowe, wojnę z Napoleonem, hiszpańską Armadę, nie wspominając już o Zimnej Wojnie, kiedy grożono nam co chwilę światową wojną nuklearną. Nigdy do tej pory nie było potrzeby wprowadzać tego typu prawa, nie było potrzeby zawieszać naszych swobód obywatelskich i wprowadzać jakichś nadzwyczajnych środków. Dlaczegóż więc musimy robić to właśnie teraz? Takie działanie jest w stanie przemienić każdy kraj demokratyczny w dyktaturę. Dzisiejsza sytuacja jest naprawdę ponura. Większość partii politycznych dała się nabrać na ten nowy projekt UE. Żadna z nich tak naprawdę nie sprzeciwia się temu projektowi. Partie te zostały skorumpowane. Kto zatem stanie w obronie naszych wolności? Wygląda na to, że zmierzamy do pewnego rodzaju upadku, pewnego rodzaju kryzysu. Najbardziej prawdopodobnym jest gospodarczy krach w Europie, który musi nastąpić w swoim czasie ze względu na wzrost wydatków i podatków. Niezdolność do stworzenia konkurencyjnego środowiska, przeregulowanie gospodarki, biurokratyzacja, to wszystko musi doprowadzić do upadku. Szczególnie wprowadzenie Euro było szalonym pomysłem. Waluta nie powinna podlegać politycznym naciskom. Nie mam żadnych wątpliwości. Unia Europejska rozpadnie się prędzej czy później, jak rozpadł się Związek Radziecki. Jednak nie możemy zapominać o tym, że taki rozpad pozostawia po sobie tak ogromne zniszczenie, że potrzeba później całego pokolenia do odbudowy. Tylko pomyślcie co będzie, gdy dojdzie do kryzysu gospodarczego. Będzie wrzało od wzajemnych oskarżeń pomiędzy narodami. Spójrzcie na ogromną liczbę imigrantów z krajów Trzeciego Świata, którzy żyją dziś w Europie. Do tego doprowadziła polityka Unii Europejskiej. Jak oni się zachowają, kiedy będziemy mieli do czynienia z krachem gospodarczym? Prawdopodobnie będziemy świadkami, jak przy końcu istnienia Związku Radzieckiego, z takimi konfliktami narodowościowymi, że aż trudno to sobie wyobrazić. W żadnym innym kraju, może poza Jugosławią, nie było takich napięć etnicznych, z jakimi mieliśmy do czynienia w Związku Sowieckim. Dlatego właśnie to samo również zdarzy się wkrótce po rozpadzie UE. Ten ogromny gmach biurokratyczny zwali się nam na nasze głowy. Dlatego szczerze mówię, im szybciej skończymy z Unią Europejską tym lepiej. Im wcześniej Unia się rozpadnie, tym mniej przyniesie szkód. Ale musimy działać szybko, ponieważ Eurokraci są bardzo zwinni. Nie lada sztuką będzie ich pokonać. Dziś to jeszcze jest proste. Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy Bahama. Jeśli jutro połowa ludności Wielkiej Brytanii przestanie płacić podatki, nic się nie wydarzy, nikt nie pójdzie do więzienia. Dziś jeszcze można to zrobić. Jednak nie ręczę za dzień jutrzejszy, kiedy już Europol będzie w pełni rozwinięty i obsadzony przez byłych oficerów Stasi czy Securitate. Wtedy wszystko się może zdarzyć. Tracimy czas. Musimy ich poskromić. Trzeba usiąść i pomyśleć, opracować strategię w najkrótszym jak to tylko możliwe czasie, aby osiągnąć maksymalny możliwy efekt. W innym razie będzie już za późno. Co więc powinienem powiedzieć? Nie mam niestety optymistycznej konkluzji. Jak do tej pory, pomimo że istnieją jakieś antyunijne siły w prawie każdym kraju, nie jest to wystarczające. Tracimy i marnujemy czas. Odpowiedz Link Zgłoś
sredni4 Re: Utopia??!! 18.12.06, 15:47 Bilans kosztów członkostwa Polski w UE Do dnia dzisiejszego obiektywna prawda o wejściu Polski do UE jest wyciszana i nie może w pełni przebić się w mediach. Obecny rząd PiS nie sporządził, jak dotychczas, bilansu kosztów za rok 2004 i 2005 naszego członkostwa w UE. Nie wspominając już o braku, ogromnie niekorzystnego dla Polski, bilansu kosztów w tzw. okresie stowarzyszeniowym z UE. Tę tragiczną prawdę o wejściu Polski do UE odczuwa już nasza gospodarka, a także 85% polskich rodzin. Chciałbym podzielić się z P.T. Czytelnikami wiedzą na temat naszej akcesji do UE, uzyskaną ze stron internetowych Min. Finansów, UKIE, z materiałów Wydawnictwa Kancelarii Sejmu i z Traktatu Akcesyjnego (jest to prognoza na podstawie danych z roku 2004). Na ile poważnie można było, w 2004r. traktować plany UE wobec Polski, skoro na lata 2004 - 2006 UE przewidywała dla nas w październiku 2000 r.- 15,92 mld euro, w połowie 2001 r.- 14,37 mld euro, w połowie 2002 r.- 13,85 mld euro, na jesieni Odpowiedz Link Zgłoś
sredni4 Re: Utopia??!! 18.12.06, 15:47 Negatywnym skutkiem liberalizacji obrotów towarowych z UE będzie zmniejszenie wpływów do budżetu z ceł z 5 mld zl do 270 mln zł w 2005 r. wg Min. Finansów. Ponadto, 75% wpływów z jeszcze pobieranych ceł i podatków VAT będziemy musieli przekazać do UE (UKIE ” Nasze warunki członkostwa” str. 53). Państwo polskie nie będzie mogło ochraniać swoich producentów cłami i wspierać ich poprzez system bankowy (85% banków przekazano, bo trudno to nazwać sprzedażą, obcemu kapitałowi). Producentów nieposiadających własnych kapitałów czeka, więc agonia. Obce banki nie chcą kredytować polskich firm, co jest zrozumiałe, wolą kredytować firmy z kraju pochodzenia - są związane z nimi kapitałowo i eliminują polską konkurencję. Czekają nas wysokie kary za przekroczenie wielkości norm magazynowania artykułów żywnościowych narzuconych nam przez UE. Rządzący zdecydowali się je płacić i słusznie, ponieważ koszt likwidacji zapasów przekroczyłby wysokość kar (cóż za humanitaryzm UE w stosunku do głodujących w Afryce i już w Polsce!). Manipulacja UE składkami nowych członków wygląda następująco: załóżmy, że w 2004 r. wpłacamy do UE składkę A; załóżmy, że w 2005 r. otrzymujemy z UE płatności B za 2004 r. i wpłacamy składkę C za 2005 r, załóżmy nawet, że A = B = C, więc C - B=0 (w rzeczywistości jako płatnicy netto więcej wpłacimy niż otrzymamy, czyli C>B>A). Byłby to cud, gdybyśmy w 2005 r. wyszli na tym unijnym interesie na zero, tzn. dostali tyle samo dotacji, ile wyniosą nasze płatności. Co jednak naprawdę stało się ze składką A? Otóż składka A, czyli czysty zysk UE, stanowi tzw. lukę finansową (stratę), która przejdzie na następne lata budżetu RP i będzie się zwiększała – powstanie tzw. efekt kuli śniegowej. Jest jeszcze kwestia prowizji bankowych od przelewów naszych składek do UE i od dotacji dla nas, czyli zwrotu, choć części naszych pieniędzy z UE. Mamy kolejny absurd, obce banki pobiorą dwa razy prowizje od tych samych, naszych pieniędzy. Wg Rządowego Centrum Studiów Strategicznych i ”Raportu na temat rezultatów negocjacji o członkostwo RP w UE” z 17.12.2002 r. wejście RP do UE spowoduje lukę (stratę) w budżecie szacowaną na 30 – 35 mld zł. Dla porównania: na ochronę zdrowia w 2004 r. przewidziano kwotę 31 mld zł, ale przy tak obciążonym budżecie ochrona zdrowia ulegnie załamaniu jeszcze przed końcem roku (dziś w 2006 r. wiemy, że tak się stało). ZUS również traci płynność finansową. Trzeba pamiętać, że 2004 r. to początek spłat długu zagranicznego – 3,9 mld $, musimy także dokonać wypłat z tytułu obsługi długu publicznego (obligacje) – 34 mld zł, czyli łącznie 49,6 mld zł. Budżet RP w 2004 r. to kwota 152 mld zł (przewidywane wpływy z podatków i z wyprzedaży majątku narodowego) + uzupełnienie (tzw. deficyt) w wysokości 46 mld zł z nowych pożyczek i sprzedaży obligacji (nowe długi) = 198 mld zł. Od tej kwoty należy odjąć: 49,6 mld zł spłat długów i ok.30 mld zł kosztów akcesji do UE. Z w miarę realnych 152 mld zł zostaje dla nas Polaków na wszystkie nasze potrzeby 72,4 mld zł + kwota deficytu, czyli lichwiarsko oprocentowanego długu publicznego. Wszystkie 9 państw wchodzących do UE (z wyjątkiem Malty) będzie płatnikami netto. Wpłacą razem do UE ok. 25-30 mld euro. To te państwa będą podtrzymywać upadającą gospodarczo UE, której największe państwa wykazują przyrost PKB w granicach 1%, czyli w granicach statystycznego błędu obliczeniowego. Zagrożone są wypłaty dla rolników w związku z nie w pełni uruchomionym system rejestracji IACS. W myśl nowej polityki rolnej w UE producenci żyta z nowych państw członków nie otrzymają dopłat. Dopłaty w I roku członkostwa wynoszące 36% dopłat unijnych, wyniosą w rzeczywistości 15,4% po uwzględnieniu tzw. plonu referencyjnego, który dla Polski ustalono na poziomie 50% plonów unijnych. W negocjacjach z UE przyjęto dochód z 1 ha przeliczeniowego w Polsce w wysokości 2300 euro/rok i od tej kwoty będzie liczony podatek rolny, dojdzie jeszcze podatek katastralny (zapłacą go wszyscy obywatele). W rezultacie dopłaty z UE nie wystarczą nawet na zwiększone podatki rolnika. Z ok. 2 mln gospodarstw rolnych w Polsce ma zostać ok. 200 tys. (ostoję katolicyzmu trzeba przecież zlikwidować w żydowsko- masońskiej UE). Gospodarka rolna w UE jest wyłączona z wolnego rynku. Poniżej niektóre ustalenia z Traktatu Akcesyjnego (T.A.) np.; 1. Hutnictwo – podano listę hut w Polsce do zamknięcia. Instalacje produkcyjne w tych hutach muszą ulec fizycznej likwidacji, żeby nie można było wznowić na nich produkcji. Obecnie pojawiła się koniunktura w przemyśle hutniczym, którego zostało nam 30% ogólnej mocy przerobowej, resztę sprzedano łącznie z koksowniami, które w 40% pokrywały potrzeby rynku europejskiego (mięliśmy 8 mld zł zysku rocznie z samych tylko koksowni). 2. Górnictwo – ograniczenie wydobycia i zatrudnienia (szyby są zatapiane, co uniemożliwia wznowienie wydobycia w przyszłości). Pojawia się koniunktura w górnictwie, a rządzący do 2005 r. je likwidują. 3. Rolnictwo – musimy ograniczyć produkcję mleka do 7,2 mln ton/rok, polskie potrzeby żywnościowe wynoszą 11-12 mln ton/rok, a zdolności produkcyjne 16-18 mln ton/rok. Zniszczono już stada krów, ich stan liczebny w 2003 r. był porównywalny ze stanem z 1945 r. 4. Polska nie ma prawa prowadzić w państwach UE instytucji kredytowych (banków, firm ubezpieczeniowych). 5. Polska została zobowiązana do przerobu śmieci z państw UE (dawnej 15). Podano daty i określono zdolności produkcyjne, które musimy osiągnąć pod groźbą kar finansowych. 6. Polska musi się podjąć magazynowania odpadów radioaktywnych z elektrowni jądrowych z państw UE. 7. Musimy złomować na nasz koszt 50% tonażu naszej floty połowowej. 8. Polska nie ma prawa udzielać pomocy publicznej (z budżetu) swoim firmom (mogą to robić Niemcy na terenie dawnego NRD!?). 9. Polska musi anulować wszystkie umowy handlowe z państwami z poza UE (ok.190 umów), co wiąże się z nałożeniem na nas wysokich kar liczonych w mld $ zgodnie z prawem międzynarodowym. 10. Polska nie wchodzi do strefy Schengen (bez związku z akcesją) tzn., że obowiązują nas wizy i kontrole celne powyżej 3 miesięcy pobytu w państwach UE. To niektóre tylko z kilku tys. stron zapisów w T.A. dyskryminujących Polskę i Polaków. Kwestie uznawania dyplomów uczelni i szkół nie podlegają regulacjom UE, są regulowane dwustronnymi państwowymi umowami. W dziedzinie nauki dla Polski w UE przewiduje się tylko 5 (pięć) wyższych uczelni. UE chce intensyfikować środki, żeby złamać przewagę USA na tym polu - na podstawie biuletynu informacyjnego AGH z Krakowa z kwietnia 2003 r. Rektor AGH był uczestnikiem konferencji poświęconej nauce w UE w Bristol (Wlk. Brytania) w marcu 2003 r. W tzw. okresie stowarzyszeniowym (dostosowawczym?) z UE straciliśmy 80% majątku produkcyjnego, otworzyliśmy rynek niszcząc własny handel i producentów, straciliśmy wg oficjalnych danych ok. 5 mln miejsc pracy (w tym czasie UE zyskała 1,2 mln miejsc pracy), ogromnie wzrosło zadłużenie kraju (wynosi już ogółem ok. 950 mld zł! i rośnie). Zlikwidowano wiodące Biura Projektów, Ośrodki Badawczo-Rozwojowe, Ośrodki Doradztwa Technicznego, Zakłady Doświadczalne, niemal wszystkie ośrodki oryginalnej polskiej myśli naukowej, technicznej, medycznej i rolniczej (materiały branżowe GUS 1990-2002, Warszawa) – to się stało w ramach wyrównywania poziomów gospodarek między Polską a UE. Trudno pojąć ekonomiczny sens tego stowarzyszenia i akcesji do UE, komu rzeczywiści ma on przysporzyć korzyści? W ciągu kilku miesięcy od dnia akcesji nastąpił znaczny wzrost cen z powodu wzrostu stawki VAT i z powodu zablokowania możliwości przepływu tańszych towarów z Polski do UE. UE nie może przecież ponosić strat. Odpowiedz Link Zgłoś
sredni4 Re: Utopia??!! 18.12.06, 15:48 Po naszej akcesji do UE spotykamy już roszczenia niemieckie do naszych ziem zachodnich (Niemcy obliczają swoje roszczenia na kwotę 233 mld euro!), napotykamy również podobne roszczenia gmin żydowskich (przyp.1.) na kwotę 65 mld $, co daje łącznie 1,35 bln zł. Wyegzekwowanie tych roszczeń może umożliwić zapis w T.A. o nadrzędności prawa UE nad prawem polskim, a potwierdzić jakaś konstytucja UE, którą popiera część zdradzieckich elit rządzących Polską od 1944 r. (w większości żydowskiego pochodzenia i od 1944 r. bez mandatu Narodu). Oszukano nas w referendum, UE miała być organizacją niezależnych państw. Dzisiejsza UE zmierza wyraźnie do UE-państwa, z własną konstytucją, ze wspólną walutą, z jednym prezydentem, z jednym ministrem spraw zagranicznych i ze wspólną armią. Wg zapisów w T.A. Polska musi przyjąć walutę euro w terminie, który ustali rząd i sejm RP, co w praktyce oznacza koniec jej samodzielnego bytu państwowego – prawdziwa władza należy zawsze do tych, którzy kontrolują obieg pieniądza. Polska jest największym państwem Zachodniej Słowiańszczyzny, której byt ekonomiczny, a zatem i każdy inny jest w UE zagrożony. Czy w związku z tym my Polacy nie powinniśmy poczuwać się do większej odpowiedzialności za los Ojczyzny i braci Słowian i do dokonywania właściwych wyborów? Nie martwmy się o Europę, ona nigdy nie przejmowała się nami, choć ma wobec nas ogromne, do dziś niespłacone długi – przypomnijmy: 1683 r. wojska polskie pod wodzą króla Jana III Sobieskiego zapobiegły podbiciu Europy przez Tatarów, w 1920 zatrzymaliśmy pochód komunizmu na zachód, w wojnie z Niemcami 1939 – 45 ponieśliśmy największe straty ze wszystkich państw biorących w niej udział (na każde 1000 mieszkańców Polska straciła 222 osoby, następna w kolejności Jugosławia straciła 108 osób), a co otrzymaliśmy w zamian – od 1772 r. do 1918 r. zabory, w 1939 r. zostawiono Polskę Hitlerowi i Stalinowi, w 1944 r. wrzucono nas do komunistycznego obozu. (Tak światowe żydostwo chce upodlić i zniszczyć katolicki Naród.) Czyżby od 01.05. 2004 r. Europa chciała nam to wynagrodzić? Jak dotąd ze wszystkich dostępnych danych wynika, że już w okresie stowarzyszeniowym z UE straciliśmy więcej majątku niż w wojnie z Hitlerem? Wg wyliczeń prof. A. Klafkowskiego z 1988 r. w wyniku niemieckiej agresji 1939- 1945 straty Polski wyniosły 480 mld $ (można przyjąć, że przejęte przez ZSRR polskie ziemie z istniejącym na nich majątkiem stanowią stratę porównywalną), w wyniku stowarzyszenia z UE Polska straciła (wg różnych źródeł) od 600 mld $ do 2 bln $. W wyniku akcesji do UE i spłaty długów Polska w latach 2004 - 2006 może ponosić straty nawet w wysokości ok. 80 mld $ rocznie (na podstawie opracowań profesorów: Kazimierza Poznańskiego, Mieczysława Kabaja, Andrzeja Karpińskiego, Zygmunta Królaka i innych ekonomistów). Tylko głupcy mogą głosić pogląd, że obcy kapitał odbuduje nam gospodarkę. Dziś w 2006 roku o akcesji do UE wiemy, że w latach 2004 – 2005 Polska otrzymała 3,4% wszystkich unijnych funduszy przyznanych naszemu krajowi (z przemówienia premiera K. Marcinkiewicza w sejmie RP 01.2006 r.). Tak, więc rzeczywistość okazała się o wiele gorsza niż prognoza zawarta w powyższym artykule, którego nie chciała wydrukować żadna liberalna gazeta. Czy można oczekiwać, że PiS, które opowiadało się za akcesją, doprowadzi do opublikowania prawdziwych jej kosztów? Programy przedakcesyjne UE dla Polski (PHARE, ISPA, SAPARD) wg rządowych stron internetowych Ministerstw: Gospodarki, Finansów, Środowiska, wg danych statystycznych, publikacji prasowych 1999 – 2003, pokazują, że zaakceptowane do rozliczenia wydatki inwestorów nie przekroczyły ogółem kilku procent kwot przyznanych Polsce. Pytanie, kto do kogo dopłaca jest więc czysto retoryczne. Jeżeli uwzględnimy jeszcze fakt, że kwoty, które przyznaje UE nie powinny przekraczać 1% PKB i odliczymy od nich nasze składki, to absurd tej akcesji staje się nie możliwy do pojęcia dla normalnego człowieka. Jeżdżąc po Polsce można spotkać techniczne budowle (np. mostki nad strumykiem, czy kanałem), prawdopodobnie wykonane kiedyś wcześniej, z umieszczoną na nich w widocznym miejscu tabliczką z napisem: ,,wykonano lub wyremontowano z funduszy UE”. I tak oto unijną obłudę wpaja się w polskie umysły. Przyp.1. W okresie międzywojennym 1919-1939 na podstawie tzw. Małego Traktatu Wersalskiego Żydzi w Polsce byli zwolnieni z płacenia podatków od nieruchomości, żydowskich właścicieli kamienic nie obowiązywało prawo o eksmisji, państwo polskie miało obowiązek pokrywać koszty związane z oświatą i kulturą tej mniejszości narodowej. Zaciągnięte w latach 30-tych XX wieku w polskich bankach wysokie kredyty przez kapitalistów żydowskich (przekraczające 80% wartości ich majątków) nigdy nie zostały spłacone. Odpowiedz Link Zgłoś
jola_dywity6 Re: Utopia??!! 18.12.06, 15:51 czy ty myslisz ze ktos te wszystkie twoje posty czytal? wiekszosc jest tu na forum zeby:pluc na PiS, obsrac GW,Michnika przy okazji no i Platforme bo wszystkie krzywdy swiata i Polski to przez Tuska (albo jego dziadka) nie wiem czy nie przeniose sie na forum prywatne, bo tu juz zaczyna smierdziec Sorbona albo innymi wymiotami Odpowiedz Link Zgłoś
s-k-i-n 63 proc. Polaków z Warszawy chce eurokonstytucji 18.12.06, 15:52 idę o zakład ze sondażownie nie wystawiają łba poza okolice Warszawy Odpowiedz Link Zgłoś
wojna_o_kase Polacy popieraja bo nic nie kumaja 18.12.06, 16:03 tzw. Konstytucja jest traktatem dajacym w europie prymat korporacji i kapitalu nad pracownikami i konsumentami. Niczym wiecej. Zeby to popierac trzeba byc glupim. Polacy sa glupi bo maja fatalne media, vide GW, Wprost i wiekszosc pozostalych. Odpowiedz Link Zgłoś
nick.crestone Michalkiewicz przewidzial ten artykul! 18.12.06, 18:47 "...koalicj[a] rządow[a], która najwyraźniej znowu stała się przedmiotem ataku, ale przy zmienionej taktyce; już nie od frontu i w centrum, tylko z flanki i po skrzydłach. Zachęcona rezonansem, jaki wywołała rozpętana przez springerowski „Dziennik” kampania, jakoby w Polsce „odradzał się” nazizm, razwiedka uruchomiła kolejny hak, tym razem uderzając w drugie skrzydło koalicji – w Samoobronę. ...jeśli senator Niesiołowski szczerze powiedział co wiedział, to znaczy, że – po pierwsze – obydwa skandale w intencji cięcia po skrzydłach zaaranżowała razwiedka nie tylko krajowa, ale i niemiecka, która wykorzystała niemiecki stan posiadania na rynku medialnym w Polsce, po drugie – że obydwie razwiedki za wszelką cenę chciałyby nie dopuścić do wejścia w życie w lutym ustawy lustracyjnej, po trzecie – że środkiem wiodącym do tego celu jest destabilizacja sytuacji politycznej w Polsce, która – po czwarte – ułatwiłaby Niemcom operację marginalizowania i eliminowania ze sceny politycznej przeciwników ratyfikacji konstytucji Unii Europejskiej. Całość tutaj: www.michalkiewicz.pl/tor_13-12-2006.php Odpowiedz Link Zgłoś
cierpliwy 63 proc. Polaków chce eurokonstytucji 18.12.06, 20:42 Nasz rząd wie najlepiej co chce naród. A jak naród nie wie czego chce, to niech się zapyta tego rządu, który wie najlepiej co ten naród chce. Odpowiedz Link Zgłoś
maria-anna 63 proc. Polaków chce eurokonstytucji 18.12.06, 21:34 Brawo. To dobrze świadczy o nas, jako społeczeństwie. Jesteśmy mądrzy,dalekowzroczni ... Odpowiedz Link Zgłoś
lolektyrmand Eurokonstytucja tak, ale pederaści nie 20.12.06, 13:30 A czemu nie ma informacji o pytaniach zadawanych Europejczykom na temat związków homoseksualistów? Tamte wyniki są druzgocące dla wyznawców światopoglądu prezentowanego w "Gazecie". "Rzeczpospolita" o nich napisała. Odpowiedz Link Zgłoś
lolek0000 Gazeta ma adresy wszystkich kosmopolitów w Polsce. 26.12.06, 17:10 ...i to wśród nich eurokonstytucja ma to niesamowite poparcie. Żaden uczciwy Polak nie opowie się za oddaniem suwerenności w ręce masonów z Francji i Niemiec. Odpowiedz Link Zgłoś