samozwaniec1 23.02.07, 15:26 Tysiace swietych.Pogubic sie mozna.Po co?W jakim celu kosciol przwoluje do swietosci kolejne dziesiatki ludzi z odleglych epok?Przeciez do Szymona z Krakowa i tak nikt sie nie bedzie modlil... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
nick3 Po to, by udawać, że świat się nie zmienił. 23.02.07, 15:58 I że nadal żywe są dla dzisiejszego człowieka wartości człowieka średniowiecznego. Ale to jest lipa. Tylko, że bez tej lipy Kościół wymagałby radykalnych zmian, których się boi. samozwaniec1 napisał: > Tysiace swietych.Pogubic sie mozna.Po co?W jakim celu kosciol przwoluje do > swietosci kolejne dziesiatki ludzi z odleglych epok? Odpowiedz Link Zgłoś
puuchatek Re: Po to, by udawać, że świat się nie zmienił. 23.02.07, 16:19 nick3 napisał: > I że nadal żywe są dla dzisiejszego człowieka wartości człowieka > średniowiecznego. > > Ale to jest lipa. Jasne, że lipa. W dzisiejszym świecie facet, który idzie i pomaga śmiertelnie chorym - za darmo - narażając przy tym własne życie, byłby co najwyżej nazwany głupcem, prawda? ... Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Siostry Magdalenki 23.02.07, 17:27 W naszych czasch robią to tysiące ludzi, bez rozgłosu i ideologii - nazywają się wolontariusze. W przeciwieństwie do chrześcijańskich ascetów robią to z motywacji humanistycznej. Co nie jest bez znaczenia dla jakości samej pomocy. Chrześcijański święty potrafił lizać kał trędowatego (św. Maria Małgorzta Alacocque) - wszak "widział w trędowatym Jezusa" - ale gdy dzwoniono na mszę (gdzie było więcej Jezusa), opuszczał konajacego choćby i w męczarniach. Nie wyssałem sobie tego z palca. Oto Matka Teresa z trochę innej strony: forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=470 Chrześcijańska charytatywność była w istocie formą ascetycznego samoumartwienia, do którego cierpiący byli wykorzystywani w sumie instrumentalnie. O wiele bardziej niż religijnych pokazów heroizmu - ludzie cierpiący potrzebują dobrej i powszechnie dostępnej słuzby zdrowia. Tego chrześcijanie nie zrobili przez 2000 lat. Oświeceniowe antychrysty natomiast i - tfu, na psa urok! - lewactwo dokonały tego w większości Europy - w 200 lat. Chrześcijańska 'caritas' stanowi ostatnie alibi i usprawiedliwienie istnienia chrześcijaństwa wobec nadmiaru zła, które uczyniło w dziejach i które drzemie w nim nadal. Chrześcijaństwo kreuje tu swój mit ("czystej ewangelicznej dobroci") w postaciach takich jak Matka Teresa, wykorzystując mitotwórczy charakter kultury masowej i nieczyste sumienie kapitalistyczego społeczeństwa. "Osobisty nieprzyjaciel Pana boga" ze mnie? Hola, hola:) Tak łatwo nie pójdzie! Patrz, co robi chrześcijańska caritas w wykonaniu dokładnie tych samych świątobliwych sióstr, które w innych okolicznościach lizałyby pewnie rany trędowatych: www.magdalenki.spinka.pl/ Film mówi nie o jakichś zamierzchłych "błędach przeszłości" ("za które papież już przeprosił":). Te instytuty zostały zamknięte w Irlandii w roku 1996. W chwili ich zamykania było w nich (a mówimy o samej Irlandii) jeszcze kilkadziesiat tysięcy dziewcząt! Przez stulecia miliony takich dziewcząt (a rzecz nie dotyczy tylko wychowania dziewcząt, lecz całej polityki "pedagogicznej" chrzescijaństwa stosowanej wobec społeczeństwa) zyły w warunkach słusznie kojarzących sie nam z obozem koncentracyjnym. W istocie nazizm inteligentnie nawiazał do wielu tradycji okrucieństwa obecnych w chrześcijańskim społeczeństwie. "Miłość chrześcijańska nie jest miłością do człowieka, lecz do jego duszy." Nie ja to powiedziałem:) Odpowiedz Link Zgłoś