Dodaj do ulubionych

Nieżyczliwość nasza codzienna

10.04.07, 16:28
Smutne to, ale prawdziwe. Na początku lat 90. żyło się ciężej, każdy dzień
oznaczał wyrzeczenia, więcej wciąż było przed nami niż za nami, ale z
podniesioną głową, z pogodnym obliczem parło się do przodu. Potem różnie
bywało - coraz większa liczba afer i brutalizacja języka budziły sprzeciw i
irytację, ale problem pozostawał jakby poza sceną życia prywatnego - był
roztrząsany medialnie, a jego wyrazicielem byla opinia publiczna. Od
ostatnich wyborów zrobiło się duszno i nieprzyjemnie. Zaufanie do tych, do
których się je miało, jakby osłabło, a reszta - to już tylko złworogo lśniące
oczy i kły. Za te winy PiS będzie najdłużej przeklinany, bo w przestrzeni
społecznej wywołują największe spustoszenie. Jednym słowem, jednym
dmuchnięciem dokonują koalicjanci zabójstwa języka kompromisu, rozsądku, a
nade wszystko - zaufania. A zaufanie buduje się latami.
A mogło być tak pięknie... Sprzyja czas, sprzyja Europa, a my tacy jacyś
odpychający. Niestety, tak zapamiętam ten czas.
Pani Krystyno, dziękuję za wnikliwą analizę. I nadzieję, że gdzieś żyją
ostatni Mohikanie życzliwości. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • toja3003 Pamiętam jaka była żenada kiedy 12.04.07, 16:39
      Pamiętam jaka była żenada kiedy parę lat temu Wrocław ubiegał się o Expo.
      Gdzieś tam nasi w świat pojechali z prezentacją. Byli też i konkurenci: z
      laserami, robotami, trzema wymiarami, cudami. Nasi przygotowali jakąś planszę z
      korka w stylu gazetki szkolnej a w krytycznym momencie całość się im
      przewróciła, do tego mieli zestaw wyblakłych slajdów i oczywiście żaróweczka
      też się biedakom w rzutniku przepaliła. Pech.

      Albo jak ktoś się napalił bez zastanowienia żeby zrobić olimpiadę zimową w
      Zakopcu. Panowie z MKOl-u wysiedli na baraczkowato-badziewiastym lotnisku w
      Krakowie i potem chcieli dostać się do naszej zimowej stolYcy ale gdzieś za
      Myślenicami skończyła się dwupasmówka i potem parę godzin stali w korku, bo
      baca kury przez drogę szcz.. przeganiał.

      Oczywiście w obu przypadkach grzecznie nam podziękowano za dalszą wpółpracę.

      Nie inaczej niedawno było z przelotem jakimś kukuruźnikiem (goście bali się do
      niego wsiadać, myśleli, że to żart!) nad Gdańskiem żeby pokazać „boisko” dla
      ludzi z UEFA. Oczywiście niegotowe, więc skończyło się na „prezentacji” jakichś
      ogródków działkowych, gdzie kiedyś - wicie, rozumicie, weźmiemy się i zrobicie –
      powstanie stadion, że tralala.

      Polak potrafi. My zawsze silni, zwarci, gotowi a potem zostajemy bez jednego
      guzika przy kalesonach.

      A co się dzieje w Strykowie? Nawet jak dorobiliśmy się paru następnych
      kilometrów autostrady (17 lat po socjaliźmie!) to ktoś zapomniał ustawić
      tabliczek jak na nią wjechać a po mieście, jak smrody w gaciach, krócą się
      popierdujące autka.

      Nie życzliwości i uśmiechu nam trzeba ale profesjonalizmu i normalności a jedno
      nie wyklucza drugiego.
      • bravor Re: Pamiętam jaka była żenada kiedy 13.04.07, 12:54
        Smutne jest, że naukowcy zajmują się swoimi urojeniami, fatamorgane podnoszą do
        rangi dyscypliny naukowej.

        Ciekawi mnie czy jest gdzieś w świecie taka istytucja jak PAN, którą
        reprezentuje pani profesor?
    • allspice Nieżyczliwość nasza codzienna 14.04.07, 08:18
      Usmiechajmy się i bądżmy dla siebie życzliwi:-)
      • taziuta Re: Nieżyczliwość nasza codzienna 14.04.07, 13:21
        allspice napisała:

        > Usmiechajmy się i bądżmy dla siebie życzliwi:-)

        Ja się uśmiecham do Cezzio, do Pani Profesor i do Ciebie! :-)
        • allspice Re: Nieżyczliwość nasza codzienna 15.04.07, 08:36
          taziuta napisał:

          > allspice napisała:
          >
          > > Usmiechajmy się i bądżmy dla siebie życzliwi:-)
          >
          > Ja się uśmiecham do Cezzio, do Pani Profesor i do Ciebie! :-)

          Odwzajemniam usmiechy...:-)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka