malford
16.04.07, 07:26
Przyspawanie do stołka nie jest w tym przypadku niczym dziwnym. Żydowski
odpowiednik Adolfa Eichmanna ma na sumieniu takie rzeczy, przy których
opłacanie z budżetu własnej kochanki jest dziecinną igraszką. Jednego panu W.
udało się dokonać - podważyć wiarę w nadzwyczajną inteligencję jego nacji.
Jak się robi przekręty, to trzeba finezyjnie, a nie cepem. Facet w dziurawych
skarpetkach ma naturalnie zaprzyjaźnioną kanalię w Białym Domu, więc
stanowiska nie straci. Ale przynajmniej smrodu narobił.