rydzyk_fizyk 07.05.07, 07:15 "Według ówczesnych ustaleń spadł ze schodów", powiedziałby pewnie premier Kaczyński. No przynajmniej podobnie mówił o sprawie Kornatowskiego. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ciotka_zenobia To prawda - Śmierć została bez kary 07.05.07, 07:45 >SB śledziła Pyjasa [...] SB zwerbowała do współpracy Maleszkę, przyjaciela Pyjasa. I dodajmy - Maleszke, pozniejszego pracownika Gazety Wyborczej. Gdy ujawnioo, ze Maleszka pracowal dla SB wybuchl skandal, ale Redakcja Wyborczej stanela murem w jego obronie i nie zwolniono go z tej zasluzonej Gazety. Glosy iz zrobiono tak z obawy przed tym co ow Maleszka moglby ujawnic na temat Redaktorow sa oczywiscie przejawem wrogiej propagandy. Tak wiec tytul artykulu "Śmierć została bez kary" jest w stu procentach prawdziwy. Nie bylo kary nawet dla Maleszki, ktorego rola w sprawie Pyjasa zostala ujawniona. Ciotka Zenobia. Odpowiedz Link Zgłoś
haen1950 Re: To prawda - Śmierć została bez kary 07.05.07, 08:59 A jaka była rola Maleszki w sprawie Pyjasa? Odpowiedz Link Zgłoś
c.lina Redaktor GW wystawił mordercom Pyjasa i Pietraszkę 07.05.07, 10:30 haen1950 napisał: > A jaka była rola Maleszki w sprawie Pyjasa? Taka, że dzisiejszy redaktor Wyborczej udając przyjaciela, donosił za pieniądze bezpiece o każdym posunięciu późniejszych ofiar. UBecy wiedzieli o każdym ich kroku i mogli dobrze zaplanować zbrodnię. Tfu, ścierwo... Odpowiedz Link Zgłoś
jimmyjazz to pewnie byli ludzie honoru od Kiszczaka 07.05.07, 20:01 Wiec za co ich sądzić? Przecież działali na rozkaz człowieka honoru. Podnieść im emerytury! Odpowiedz Link Zgłoś
lemurska Śmierć została bez kary 07.05.07, 08:35 Informacje na ten temat stanu zwlok S.Pyjasa znajduja sie w Instytucie Ekspertyz Sadowych im.J.Sehna a indywiduum o nazwisku Marek ma duzo informacji na temat obdukcji ktora przeprowadzil.Szkoda ze tam tworca artykuly tam nie szukal informacji-szukajcie az znajdziecie!! Odpowiedz Link Zgłoś
aquarius43 Śmierć została bez kary 07.05.07, 09:28 Jedno pytanie:czy ktoś widział,jak SB pobiła studenta?Więc napewno czy prawie? Odpowiedz Link Zgłoś
remik.bz Juwenalia swiadczę ,że była to SB 07.05.07, 10:33 aquarius43 napisał: > Jedno pytanie:czy ktoś widział,jak SB pobiła studenta?Więc napewno czy prawie? Oczywiście ,że nikt nie widział. Ale dla mnie najwazniejszym dowodem są "czarne juwenalia" i towarzysząca im atmosfera. Byłem wtedy studentem Politechniki Krakowskiej. Mielismy z kolegami zespół muzyczny. Mielismy oficjalnie grać na imprezach juwenaliowych w tym na wyborach najmilszej studentki Krakowa. Oczywiście po śmierci Staszka Pyjasa zrezygnowaliśmy. Wszelkie imprezy zostały "podziemnie" odwolane. I doskonale pamietam strach i wściekłość oficjalnych organizatorów , takich aparatczyków , dzisiejszych Kwaśniewskich , Kaliszów , Czarzastych ,Siwców. Prosili , blagali , straszyli , kombinowali - żeby nic nie odwoływać. Argument był jeden : "sa naciski ze służb specjalnych , aby udawać ,ze nie ma sprawy", "jak chcecie skończyć studia , to grajcie", "oni wszysko wiedzą i wszystko moga". Pamietam te biedne dziewczyny "najmilsze" , które po prostu panicznie bały się odmowic. Bały się z jednej strony SB ,a z drugiej reakcji "normalnych studentów" . "Aktyw" bał sie o swoje kariery. Gdy by nie ta atmosfera stwarzania (metodą zastraszania) pozorów ,ze nic się nie stało , to moze i miałbym watpliwosci. Ale gdy jedna z najmilszych płacząc pytała mnie "co mam robic ?" - to nie mamiałem watpliwosci ( i nie mam) , kto zabił Staszka Pyjasa. I nie dziwię sie Wildsteinowi , ze tak do dzisiaj nienawidzi komuchów. Staszek Pyjas to był jego najbliższy kumpel. Odpowiedz Link Zgłoś
kawiarniany.filozof Re: Juwenalia swiadczę ,że była to SB 07.05.07, 12:16 > I nie dziwię sie Wildsteinowi , ze tak do dzisiaj nienawidzi komuchów. Staszek > Pyjas to był jego najbliższy kumpel. Osobista nienawiść do "komuchów" (a "komuchem" w rozumieniu B. Wildsteina jest chyba każdy, kto nie myśli zgodnie z jego dogmatami) i żądza zemsty (w duchu odpowiedzialności zbiorowej oczywiście) to, delikatnie mówiąc, niezbyt dobra motywacja działalności dziennikarza, jakim Wildstein podobno jest. A zważywszy na obecną działalność i poglądy pana Wildsteina, to podpinanie go pod pamięć o Stanisławie Pyjasie jest mocnym nadużyciem. Odpowiedz Link Zgłoś
remik.bz Re: Juwenalia swiadczę ,że była to SB 07.05.07, 12:49 kawiarniany.filozof napisał: > > I nie dziwię sie Wildsteinowi , ze tak do dzisiaj nienawidzi komuchów. St > aszek > > Pyjas to był jego najbliższy kumpel. > > Osobista nienawiść do "komuchów" (a "komuchem" w rozumieniu B. Wildsteina jest > chyba każdy, kto nie myśli zgodnie z jego dogmatami) i żądza zemsty (w duchu > odpowiedzialności zbiorowej oczywiście) to, delikatnie mówiąc, niezbyt dobra > motywacja działalności dziennikarza, jakim Wildstein podobno jest. A zważywszy > na obecną działalność i poglądy pana Wildsteina, to podpinanie go pod pamięć o > Stanisławie Pyjasie jest mocnym nadużyciem. "Co ma piernik do wiatraka" ? O tym ,ze smierć Staszka Pujasa bardzo dotkneła Wildsteina to wróble ćwierkały wtedy i ćwierkają dziś w Krakowie. Ja pisze o faktach i nie oceniam Pana Wildsteina. Nie pisałem też ,ze pochwalam jego nienawiść czy żadzę zemsty. Napisałem tylko ,że "się nie dziwię" Odpowiedz Link Zgłoś
alexpark [...] 07.05.07, 20:14 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
mickey.mouse Czy Ci sie to podoba czy nie 07.05.07, 22:07 Jesli to prawda ze Wildstain byl jego przyjacielem, to czy Ci sie to podoba czy nie - jest i zawsze bedzie w jakis sposob zwiazany z tym morderstwem. Jak rozumiem, najbardziej gryzie Cie to, ze pewien nie lubiany ny przez Ciebie czlowiek, jest zwiazany z pewnym symbolem. Odpowiedz Link Zgłoś
jola_z_dywit_2006 Re: Juwenalia swiadczę ,że była to SB 07.05.07, 19:22 remik.bz trudno ci zauwazyc ze ten W. to wspolczesny UB-ek ? I jak mowisz ze byl to najlepszy kumpel Pyjasa to moze lepiej ze mamy tylko jednego W. Odpowiedz Link Zgłoś
remik.bz Uważasz ,ze jego tez trzeba było zamordowac ? 07.05.07, 20:03 jola_z_dywit_2006 napisała: > > remik.bz trudno ci zauwazyc ze ten W. to wspolczesny UB-ek ? > I jak mowisz ze byl to najlepszy kumpel Pyjasa to moze lepiej ze mamy tylko > jednego W. Czyli bardzo, bardzo szkoda ,że go wtedy tez nie zamordowano, tak ? Wiesz ,ze Ty tez reprezentujesz ten "ubecki " styl myslenia? A tak nawiasem Staszek Pyjas był raczej człowiekiem z "krainy łagodnosci " a nie z tych "walczących z caratem". Bardziej filozof i "Ghandi" niż cichociemny. Pewnie tez dlatego władza się go az tak bała (podobnie jak Popiełuszki),ze zamordowała. Jak widac nie na wiele to się zdało. I tak komune diabli wzieli a o Staszku Pyjasie i ks. Popiełuszce jeszcze beda nauczac na lekcjach historii, zobaczysz. Odpowiedz Link Zgłoś
macarthur właśnie że jest anonimowy świadek zbrodni 08.05.07, 00:20 który przypadkiem znalazł się tam na ulicy skąd Pyjasa zwinęła bezpieka i gdzie później go zostawili aczkolwiek nie wyjaśnia to pytania czy zbrodnia była zaplanowana czy oprawcy przesadzili w "straszeniu" Odpowiedz Link Zgłoś
vidi12 A śmierć w domu Wajdówny ??? 07.05.07, 09:32 juz nikogo nie interesuje ??? Odpowiedz Link Zgłoś
0kostek Nie interesuje bo nazwisko Wajda .... 07.05.07, 16:10 ...zakneblowało organom ścigania gębę. Ta sprawa została zatuszowana i córeczka tatusia nigdy nie miała z tego powodu kłopotów. W czasach wolnej Polski jak widać są równi i równiejsi. Co się zmieniło ? Nic. Odpowiedz Link Zgłoś
magdateclaw ględzenie o Pyjasie 07.05.07, 12:17 ten temat juz do znudzenia powaraca i ja sie zastanawiam jak Wy Polacy musicie być nieudolni skoro nie potraficie przez tyle lat tego załtwić. Skoro was to tak pali. Studiowałam wprawdzie w Warszawie, ale w okolicach poko0lenia Pyjasa. Zamiast pić wódę zakuwalismy na SGPiSie i drzelismy przed każdym egzaminem. Staszek - jak go nazywacie wybrał inną drogę, robił wtedy co innego. Robienie z niego teraz bohatera narodowego to patriotyzm bez wazeliny. Kto pamieta tamte czasy wie jak było. Magda Teclaw, Nowy Jork Odpowiedz Link Zgłoś
remik.bz Zakuwac potrafi kazdy 07.05.07, 12:45 magdateclaw napisała: Studiowałam wprawdzie w Warszawie, ale w okolicach poko0lenia Pyjasa. > Zamiast pić wódę zakuwalismy na SGPiSie i drzelismy przed każdym egzaminem. > Staszek - jak go nazywacie wybrał inną drogę, robił wtedy co innego. > Robienie z niego teraz bohatera narodowego to patriotyzm bez wazeliny. > Kto pamieta tamte czasy wie jak było. Pamietam , wiem jak bylo. Większośc studentów kombinowała , jeździła "na roboty do Szwecji", szukała znajomosci, pleców. Niektórzy jak Ty "zakuwali" ( to dobrze) Niektórzy jak Staszek Pyjas widzieli coś więcej niz "zakuwanie " i potulną akceptację rzeczywistosci. I nie robill nic złego , wprost przeciwnie. I za to został zamordowany. W imie czego pytam? Moze mi odpowiesz ? Ps ; a bohaterem był (chociaż zakuwanie to tez pewien rodzaj bohaterstwa , przyznaję) Odpowiedz Link Zgłoś
alexpark Re: ględzenie o Pyjasie 07.05.07, 20:22 Wy Polacy ? magdacostam, Ty juz jestes z tych lepszych, nie z Nas Polakow ? Wielka Pani z Nowego Jorku ? Napierdlalasz na Nas z gory,co ? Rzygac mi sie chce. A jak wiesz pindo lepiej jak to zalatwic - no bo my nie potrafimy - to napisz co proponujesz. z wazelina, po Twojemu. Odpowiedz Link Zgłoś
magdateclaw Wódczana opozycja 07.05.07, 23:37 Staszek Pyjas drinkował i wydrikował. Do tego czy schalny spadł czy ktoś mu pomógł po takim czasie nikt juz nie dojdzie, a legaenda zostaje. Ja go dzieku za autorytet stawiać nie będę. Odpowiedz Link Zgłoś
remik.bz Nie wtrącaj się w nasze sprawy 08.05.07, 08:41 Wybacz Magda , ale nie masz prawa zajmować się naszymi sprawami. Twoje określenie "Wy Polacy" swiadczy o tym ,że nic cię z nami nie łączy. A wtrącanie się w cudze sprawy to delikatnie mówiąc - prostactwo. Domyslam się ,że siedzisz w Stanach. Pytanie z jakiej przyczyny? . Prawdopodobnie motywacja była ekonomiczna ( no chyba ,ze zakochaś się i wyszłaś tam za mąż - to cofam swoje słowa). A polskie problemy , to my tu w Polsce sami rozwiążemy i nie potrzebujemy rad ludzi , którzy "olali" nasze sprawy dla kasy. Odpowiedz Link Zgłoś
mickey.mouse No tak, SGPiS 07.05.07, 22:11 Kuznia kadr KC PZPR i pewnego dzisiejszego stowarzyszenia... - Wam na tej uczelni to tylko stypendia Fulbrighta byly w glowie. Odpowiedz Link Zgłoś
1410_tenrok Wandzia Teclaw - esbecki bażancik????? 07.05.07, 23:58 Rozwiązanie tej smierci jest probierzem czystości intencji każdego rządu. Rząd I nie mogł zrobic nic, ponieważ mordercy byli kryci przez góre. Rząd drugi nie mogł zrobic nic, ponieważ nadal góra nie była zaintzeresowana przekazaniem danych o mordercach. Rząd trzeci spowodował, że jednak góra odtajniła morderców. Rząd czwarty sprawe umorzył. Widocznie, nie był jeszcze czas ku temu. Zobaczymy co zrobi rząd 5. Jak dotąd - kicha!. Dla mnie i dla mojego pokolenia to było straszne morderstwo. Niewielu wtedy gotowych było na walkę. Masy uwiedzone były wówczas przeze gierkokrację. Polskie gestapo uderzyło mocno i starannie, tak jak uderzyło w bogu ducha winnego kolege z Filhistu z Wrocławia. Też go zamordowali. Dla przykładu. Panie Kaczyński - uwierzę Panu, jak wsadzi pan do pierdla morderców Staszka!!!!!! Na razie to ta cała czwarta erpe jest takim samym picem dla kolesi, jak cała reszta od 1944 roku!!! Odpowiedz Link Zgłoś
macarthur Re: ględzenie o Pyjasie 08.05.07, 00:25 magdateclaw napisała: > ten temat juz do znudzenia powaraca i ja sie zastanawiam > jak Wy Polacy musicie być nieudolni skoro nie potraficie przez tyle lat tego > załtwić. Skoro was to tak pali. > > Studiowałam wprawdzie w Warszawie, ale w okolicach poko0lenia Pyjasa. > Zamiast pić wódę zakuwalismy na SGPiSie i drzelismy przed każdym egzaminem. > Staszek - jak go nazywacie wybrał inną drogę, robił wtedy co innego. > Robienie z niego teraz bohatera narodowego to patriotyzm bez wazeliny. > Kto pamieta tamte czasy wie jak było. > > Magda Teclaw, > Nowy Jork Więc uważasz że zamordowanie gościa za to że był niepokorny i wybrała własną drogę jest ok ? Myślę że jak ty zdechniesz czy to będzie Nowy Jork czy Psia Wólka nikt po 20-tu latach nie będzie sobie tobą dupy zawracał Odpowiedz Link Zgłoś
grisza14 Odpieprzcie sie od generala 07.05.07, 12:26 GW ta publikacja usiluje pokazac sie jako dziennik milujacy prawde i publikuje tekst dla wielu jej czytelnikow dotyczacy bardzo juz zamierzchlych czasow.Tymczasem Nadredaktor w dalszym ciagu nie odwolal rozkazu odpieprzenia sie od ludzi honoru.Jak sie cos takiego czyta w Waszej gazecie, to sie zbiera na wymioty.To po propstu z Waszej strony naduzycie i gruba nieuczciwosc. Odpowiedz Link Zgłoś
1410_tenrok grisza!!! Polsce trzeba instytutut Wiesenthala 08.05.07, 00:01 bandytów należy tropic do samego konca!!!! A gjenosse jaruzelskoj niech żyje do konca. Nie żyje, hanba jego jest wielka. Sprzedał pamięć rodziców i zaprzedeł się ruskim. Nawet na pogrzeb matki nie poszedł (bał się wejść do kościoła gjeroj sovetskovo sojuza, psia mać!) Odpowiedz Link Zgłoś
cancro Re: Śmierć została bez kary 07.05.07, 12:27 No i wszystko jasne! Pyjas pijakiem być nie mógł, ponieważ był nasz. Natomiast jego domniemani oprawcy - komuchy, to na bank alkoholicy, bo każdy komuch to alkoholik. Żałosna jesteś Gazeto! (pamiętacie Bareję? "każdy pijak to złodziej!") Odpowiedz Link Zgłoś
przemek05 nie ZSP tylko SZSP... 07.05.07, 13:22 moglo zdzierac ulotki, bo ZSP (Zrzeszenie Stud. Polskich) zostalo rozwiazane (mino protestow srodowiska studenckiego) w pierwszej pol. lat 70-tych. Na to miejsce powolano SZSP (S=socjalistyczny). ZSP ma sie tak do SZSP jak np. demokracja do demokracji ludowej. Odpowiedz Link Zgłoś
pocalujta_wujta Drogi Panie Adamie Lesczynski (niescislosci) 07.05.07, 16:43 Po pierwsze w tamtych czasach nie bylo Zrzeszenia Studentow Polskich tylko SOcjalistyczne Zrzesenie Studentow Polskich a jaka jest roznica miedzy: -ZSP sprzed 1973 roku, -SZSP (dos stanu wojennego) -ZSP w latach osiemdziesiatych i dziewiecdziesiatych ... to juz trzeba znac troche historii tych organizacji i nie jest to prosta kontynuacja (tak sie sklada ze bylem czlonkiem ZSP w latach osiemdziesiatych a nawet zdarzylo mi sie byc pelniacym obowiazki przewodniczacego przez krotki okres tej zabawy studenckiej). Poza tym czy naprawde ktos legitymowal tych studentow co zrywali i byli oni jednoznacznie z SZSP (bo z pewnoscia nie mogli byc z nieisteniejacej wowczas ZSP)? A moze byli to "wspolparcujacy z SB studenci" i niekoniecznie reprezentowali jakas organizacje. Zakaly zdarzaja sie wszedzie... w tym wsrod dziennikarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
rrj Może Leszek Maleszka jakieś wspominki napisze... 07.05.07, 20:12 o koledze w rocznicę? Odpowiedz Link Zgłoś
bezcenzury1 Udział publicysty GW Lesława Maleszka - "Ketmana" 07.05.07, 21:13 "Dla SB najlepszym dostarczycielem informacji na temat Pyjasa mógł być jego najbliższy przyjaciel Lesław Maleszka - "Ketman". Miał on udział w ukrywaniu prawdy o morderstwie - pisze w DZIENNIKU Henryk Głębocki, historyk, pracownik IPN. W historii śmierci Stanisława Pyjasa odnajdujemy schemat, który występuje w wielu innych podobnych sprawach z czasów PRL. Najnowsze ustalenia były możliwe dzięki badaniom archiwów byłej SB przekazanych do IPN. Odnalezione materiały potwierdziły przypuszczenia kolegów Pyjasa i ustalenia prokuratury, iż grupa Pyjasa była przynajmniej rok wcześniej rozpracowywana przez SB. Inwigilacja zamordowanego studenta trwała aż do ostatnich chwil jego życia. Całkowicie wyklucza to tezę o jego przypadkowej śmierci. Jak i dlaczego zatem zginął Pyjas? Najprawdopodobniej były bokser Najbardziej prawdopodobny scenariusz zabójstwa Stanisława Pyjasa - który zginął 30 lat temu w nocy z 6 na 7 maja 1977 r. w Krakowie - przedstawiono w postanowieniach o umorzeniu kolejnych śledztw. Na podstawie zeznań świadków, oględzin miejsca oraz ponownej analizy obrażeń Pyjasa, ustalono, że jego śmiertelne pobicie nastąpić mogło w piwnicy kamienicy na ul. Szewskiej 7 - tam znaleziono okulary należące prawdopodobnie do zamordowanego. Następnie mordercy przenieśli ciało do bramy w tej samej kamienicy, w której mieszkała była dziewczyna zabitego, zaś pod jej drzwi podrzucili chlebak studenta w celu upozorowania tragicznego wypadku. Domniemanym zabójcą mógł być Marian Węclewicz - były bokser "Wisły" i kryminalista na usługach milicji i SB, który miał zostać wynajęty do pobicia Pyjasa za 100 dolarów (co było w tych czasach sumą ogromną). Pyjasa zabito tylko dlatego, że SB chciała uniemożliwić mu zorganizowanie wiecu podczas juwenaliów. Sam Węclewicz zginął wkrótce potem. Niewykluczone, że mógł stać się ofiarą zacierania śladów przez SB. Tego samego dnia, gdy poskarżył się swemu znajomemu, byłemu esbekowi, że nie otrzymał zapłaty w wysokości 100 dolarów za swoją "robotę", podczas odwiedzin u kolegi Jana Knapika - także podejrzewanego o współpracę z SB - podobnie jak Pyjas "spadł" ze schodów i zginął na miejscu. Jerzy Morawski w filmie dokumentalnym "Spadł, umarł, utonął" zwraca uwagę na uderzające podobieństwo Knapika do osoby śledzącej lub eskortującej Pyjasa w ostatnich godzinach życia, której rysopis podał pełnomocnikowi rodziny Pyjasa, mecenasowi Andrzejowi Rozmarynowiczowi, student Stanisław Pietraszko. W lipcu 1977 r. wyłowiono ciało Pietraszki z Zalewu Solińskiego. Dziwne okoliczności także tej śmierci i sposób prowadzenia śledztwa wskazywały na próbę likwidacji niewygodnego świadka. Zabójca z wypożyczalni Istnieje też inna wersja, trudna do zweryfikowania, przekazana dziennikarzom "Gazety Polskiej" przez jednego z policyjnych informatorów: "Z tym Węclewiczem to jest niesłychany kit. W 1977 roku on był już w takim stanie, że trudno by mu było zabić dziecko, zresztą nigdy nie był rasowym bokserem i chodził w niskich wagach. Wtedy, w maju, z cel kontrolowanych przez SB w areszcie przy ul. Montelupich w Krakowie wypuszczono bardzo niebezpiecznego faceta. Wiem, że kilkakrotnie wykonywał dla bezpieki mokrą robotę i włamy. Zarejestrowano go jako TW Bronek. Akcję kontrolował nieżyjący już dziś oficer SB Zbigniew Z., ale dużo wie o tym także inny funkcjonariusz, Tadeusz K. Zgodę na jego wyjście dał SB sędzia S. z Wydziału penitencjarnego". Bez względu na to, która z tych wersji jest prawdziwa, pojawia się tu charakterystyczny mechanizm działania SB - wypożyczanie kryminalistów - konfidentów milicji. Jest to o tyle prawdopodobne, iż poświadczają to inne znane przypadki wykorzystywania agentury MO lub wręcz organizowania z funkcjonariuszy MO i ZOMO specjalnych grup do pobić lub brutalnego rozbijania manifestacji w latach 80., znane z Krakowa i ujawnione niedawno dzięki filmowi dokumentalnemu Macieja Gawlikowskiego pt. "Fachowcy". Jeszcze raz wskazuje to, na rzecz bynajmniej nieoczywistą, iż badanie aparatu represji PRL musi obejmować nie tylko SB i jej agenturę, ale także inne struktury MSW, z MO na czele. Wypadek przy pracy? Do najczęściej przyjmowanych wersji zabójstwa należy teza o "wypadku przy pracy" SB, tj. o niezamierzonym zabójstwie studenta, które doprowadziło do wymknięcia się sytuacji spod kontroli i gorączkowej akcji zacierania śladów, w ramach której paść mogły kolejne ofiary - jak wspomniani Węclewicz i Pietraszko, a może i inni. Wciąż jednak pozostaje pytanie o motywy. Działania SB inwigilującej od ponad roku Pyjasa i jego kolegów, wyraźnie wskazywały, iż usiłowano rozbić lub przejąć pełną kontrolę nad tą grupą. Wiosną 1977 r. urastała ona w Krakowie do roli centrum, wokół którego ogniskowały się inne środowiska i osoby gotowe wspierać KOR, zbierając pieniądze i podpisy pod listem do sejmu w obronie represjonowanych robotników. Pyjas w wypowiedziach i raportach funkcjonariuszy SB (zajmowała się nim nawet centrala SB!) oceniany był jako szczególnie niewygodny lider środowiska. Niewykluczone więc, że użycie anonimów, a potem pobicie Pyjasa było próbą powtórzenia zastosowanej już rok wcześniej (poprzez przesłuchania i zwerbowanie agenta wewnątrz grupy - Lesława Maleszki - "Ketmana") akcji dezintegracji tego środowiska. Niewygodne anonimy Najczęściej pojawiający się motyw zabójstwa to właśnie sprawa anonimów, napisanych przez SB i przesłanych w styczniu i kwietniu 1977 r. kolegom Pyjasa, a sugerujących jego agenturalną współpracę z bezpieką. Miały zasiać nieufność i doprowadzić do dezintegracji środowiska. Studenci, z inicjatywy samego Pyjasa, zanieśli je do prokuratury, żądając wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Funkcjonariusze SB mogli więc poczuć się zagrożeni dekonspiracją. Nie wiemy, czy Pyjas zginął, bo nie zgodził się oddać oryginałów anonimów - charakter pisma mógł ujawnić funkcjonariuszy SB. Prowadzący śledztwo, a nawet sami oficerowie SB sugerowali, że w ich "firmie" działającej "na rozkaz" polecenie odzyskania anonimów grożących dekonspiracją oficerom bezpieki, jak i ich agenturze, mogła wydać jedynie "góra". Bez względu na to, jak wysoko w takim wypadku znajdowali się mocodawcy, tłumaczyłoby to zaangażowanie struktur MSW aż po centralę, w ochronę prawdziwych zabójców i tak staranne zacieranie śladów. Jeśli istotnie tak było, próba "uciszenia" Pyjasa lub jego wyeliminowania i rozbicia grupy przy pozostawieniu w niej konfidentów wyglądałaby na prawdopodobne, bo niemal standardowe działania operacyjne SB. Można było tego dokonać przez zastraszenie lub, czego nie można wykluczyć, przez próbę zwerbowania Pyjasa. Czy zginął on, bo zbyt mocno usiłowano go "przekonać" do współpracy z bezpieką? Tajemnica Maleszki W każdym z tych scenariuszy pojawia się w tle problem konfidentów operujących wokół Pyjasa. Szczególnie gdyby założyć, że usiłowano go zwerbować, ktoś musiał pomóc go wcześniej "opracować", tj. przygotować portret psychologiczny, wykorzystywany do próby werbunku. Najlepszym dostarczycielem informacji na ten temat mógł być najbliższy przyjaciel Pyjasa Lesław Maleszka - TW Ketman. Założyć można, że anonimy, którymi SB usiłowała wiosną 1977 r. zdezintegrować grupę, pisane były na podstawie informacji uzyskanych m.in. od Maleszki. Z niektórych relacji wynika, że Pyjas szukał tych informatorów. Groziło to dekonspiracją agentury. Pozostaje jednak poważna wątpliwość, czy oficerowie SB i ich zwierzchnicy gotowi byli zorganizować morderstwo lub ciężkie pobicie studenta, by chronić nawet dobrze ulokowanych konfidentów? W świetle opublikowanych już dokumentów nie ulega wątpliwości, że "Ketmana" obciąża co najmniej współudział w zacieraniu śladów mogących wyjaśnić śmierć Pyjasa i Pietraszki. Z ramienia SB kontrolował niezależne śledztwo prowadzone przez studentów i KOR w obu tych sprawach. Scenarius Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_fizyk SB bała się PRLowskiej prokuratury!? 07.05.07, 21:52 "Nie wiemy, czy Pyjas zginął, bo nie zgodził się oddać oryginałów anonimów - charakter pisma mógł ujawnić funkcjonariuszy SB. Prowadzący śledztwo, a nawet sami oficerowie SB sugerowali, że w ich "firmie" działającej "na rozkaz" polecenie odzyskania anonimów grożących dekonspiracją oficerom bezpieki, jak i ich agenturze, mogła wydać jedynie "góra". Bez względu na to, jak wysoko w takim wypadku znajdowali się mocodawcy, tłumaczyłoby to zaangażowanie struktur MSW aż po centralę, w ochronę prawdziwych zabójców i tak staranne zacieranie śladów." Odpowiedz Link Zgłoś
roro68 Re: SB bała się PRLowskiej prokuratury!? 08.05.07, 01:32 1) Nie bądź cyniczny. Gierkowska Polska oficjalnie otwierała się na Zachód, w 1977 pracowało w kraju iluś zagranicznych dziennikarzy z wolnego świata, istniało ryzyko, że dowody - dopóki istnieją - mogą przedostać się do wolnego obiegu opinii publicznej. Ze względu na PRLowskich prokuratorów mogli sobie zabijać w biały dzień. 2) To, że Gazeta Wyborcza do dzisiaj zatrudnia kapusia umoczonego w zabójstwa jest czymś niesłychanym, jest objawem moralnej perwersji i sku..syństwa. I chyba tylko klimat III RP i nagromadzenie takich haniebnych faktów sprawia, że nasze mózgi przestały w ogóle rejestrować podobne aberracje jako coś nie do pogodzenia z przyzwoitowścią. To jest ze strony ludzi Gazety Wyborczej plucie w twarz społeczeństwu. Nie pojmuję, w jaki sposób tacy publicyści jak Ewa Milewicz i ktokolwiek w redakcji powołujący się na tzw. etos, mogą spokojnie pracować dla Gazety udając, że nic się nie stało. Albo jak może autor tekstu spokojnie opisywać sprawę, używać w tle nazwiska Maleszki i nie zająknąć się o tym, że tenże sam Maleszka jest ciągle członkiem zepołu Gazety Wyborczej. To jest zupełnie perwersyjne. Odpowiedz Link Zgłoś
smutny1970 Konfidencja to jedno ale oskarżanie kogoś 08.05.07, 02:39 o umoczenie w zabójstwo wymaga dowodów, bo innaczej można być pociągniętym do odpowiedzialności .. Przeczytałem sobie właśnie ten tekst naocznego świadka zdarzeń z ś.p. Pyjasem i jest on jakiś dziwny ... takie pomieszanie stylów, błędów, nadmiernej spostrzegawczości i zatrzegania się jak to się nienawidziło czerwonych. Ze stylistyki (szczególnie początkowej) wynikało by, że pisała to osoba wykształcona, za to z błędów ortograficznych wynika coś przeciwnego (np. słowo "zauważyć" wielokrotnie pisana przez "rz", herbata przez "ch" itd. Z jednej strony wstęp o zbrodniach poprzedniej władzy a z drugiej strony stwierdzenie jak to w środku nocy podał bez obawy, dowód osobisty uzbrojonym milicjantom ... ja bym się czuł co najmniej nieswojo, już szczególnie wtedy jak bym jeszcze jakąś działalność prowadził albo nawet się ocierał o jakieś grupy wtedy inwigilowane (a tak by wynikało z tego tekstu, że autor miał styczność i przynajmniej powinien podejrzewać, że może też być na indeksie). Ile osób jest w stanie podać z głowy długość ulicy ? Jak osoba tak spostrzegawcza jak autor mogła zauważyć tyle szczegółów a np. nie zauważyć pisowni nazwy ulicy Jagiellońska ? Zastanawiam się też ile osób idących na nocną zmianę, zatrzymanych nagle przez uzbrojony patrol milicyjny cechowało by się taką fotograficzną wprost spostrzegawczością: osoby, ich wygląd (wzrost, tusza, wiek), odległości, marki samochodów, kolejność zdarzeń, zapamiętanie osoby Pyjasa (nieznanej mu wtedy), [i ta kolejność: zobaczył jego twarz przez skrzyżowanie ulic, zobaczył co miał pod pachą a dopiero potem tamtego zatrzymano więc co spowodowało, takie zainteresowanie autora jakąś osobą nadchodzącą z przeciwka ?] Spostrzegawczość jak u wywiadowcy skrzyżowanego z Sokolim Okiem ... by ją [osobę] potem rozpoznać i to wszystko w stanie stresu (zatrzymania w nocy przez uzbrojonych milicjantów raczej nie przyjmuje się spokojnie) A najdziwniejsze jest w drodze powrotnej: gość widzi samochód milicyjny i łazi po nocy po bramach z latarką i szuka ... czego ? No i to: "...w świetle latarki zobaczyłem przy schodach leżącego mężczyznę, leżał na prawym boku, z twarzą skierowaną KU ZIEMI, wtenczas podszedłem bliżej i zaświeciłem mu latarką W TWARZ ..." "... z miejsca rozpoznałem, że to był ten sam mężczyzna ..." "... NIE DOTYKAJĄC go jak najszybciej wyszedłem .." Dziwne, niedotykając zaświecił osobie leżącej z twarzą ku ziemi w twarz i rozpoznał z miejsca faceta widzianego raz w życiu ze sporej odległości (przez skrzyżowanie ulic) po 4 godzinach , w nocy na oświetlonej ulicy, gdzie zwykle oświetlenie sztuczne zmienia wygląd w stosunku do oświetlenia dziennego, do tego widzianej z dużej odległości i zupełnie innego ujęcia ... GENIUSZ OBSERWACJI ! I jeszcze ta pisownia Milicja, Milicjant, Milicyjny z dużej litery u osoby nastawionej negatywnie do tej formacji ... Kto ten tekst pisał i ile tu jest faktów a ile dopisków ??? Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_fizyk Re: SB bała się PRLowskiej prokuratury!? 08.05.07, 08:26 > 2) To, że Gazeta Wyborcza do dzisiaj zatrudnia kapusia umoczonego w zabójstwa > jest czymś niesłychanym, jest objawem moralnej perwersji i sku..syństwa. I > chyba tylko klimat III RP i nagromadzenie takich haniebnych faktów sprawia, że > nasze mózgi przestały w ogóle rejestrować podobne aberracje jako coś nie do > pogodzenia z przyzwoitowścią. To jest ze strony ludzi Gazety Wyborczej plucie w > twarz społeczeństwu Skoro ministrem SPRAWIEDLIWOŚCI w obecnym rządzie jest sędzia Kryże to chyba nic nie powinno nas dziwić. Co do anonimów pisanie ich własną ręką przez esbeków to jakaś piramidalna bzdura - skoro coś wysyłasz to musisz się liczyć z tym, że ktoś będzie tym wymachiwał jako dowodem: www.nie.com.pl/tekst_druk.php?id=4039 Odpowiedz Link Zgłoś