elan13
01.07.07, 22:39
Tematem tym zajął się Waldemar Łysiak pisząc:
"... do miana Mefistofelesa III Rzeczypospolitej Michnik ma konkurenta -
swego biesiadnego kumpla, J. Urbana. W połowie lat 80-ych wieku XX ci dwaj
wykoncypowali razem różowo-czerwoną postpeerelowską elitę nowej władzy,
odnieśli triumf, i teraz każdy dysponuje potężnym prasowym medium, z tym,
że "Nie" Urbana ma inną klientelę, głównie postaparatczykowską,
postmilicyjną, postesbecką, kołtuńską, prymitywnie (nie zaś "postępowo")
antykościelną - wszystkich tych ćwierćinteligenckich i półinteligenckich
chamusiów, których rajcuje pornografia i językowe "mięso", a którzy nie
wykazują chęci, by ewoluować od ćwierćinteligenckości-półinteligenckości ku
inteligenckości salonowej. J. Urban może mieć jednak o tyle bardziej
uzasadnione pretensje do grania roli Mefistofelesa, że fizycznie przypomina
go nieomal sobowtórzo..."
I tu należy obowiązkowo zajrzeć na stronę 213 książki Łysiaka -
"Rzeczpospolita kłamców - salon", gdzie zobaczymy wczesnorenesansowy
konterfekt Mefistofelesa autorstwa doktora Fausta. Podobieństwo, to mało
powiedziane.