ebiznes24eu 17.08.07, 21:31 Prawdziwym sprawcą nie był Ługawoj lecz Putin. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lubat Badanie sprawy Litwinienki kosztowało Wlk. Bryt... 17.08.07, 21:32 Mam pytanie, czy w tej sumie zawarta jest cena zakupu polonu? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry.zagloba Juz sie za te wydatki oberwalo winnym w Parlamenci 17.08.07, 21:36 Na dobra sprawe dobry miesiac temu. GW dopiero dzisiaj sie budzi? Odpowiedz Link Zgłoś
czlowiek_ksiazka Re: a może "polon", żeby oczernić Polskę? 17.08.07, 22:21 Ach te głupki z KGB! "polon pozostawią dużo ślądów" - Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: a może "polon", żeby oczernić Polskę? 17.08.07, 23:12 Nie zapominaj jakie bystrzaki z tych Anglików, skoro nawet do kamieni gadają, NIC nie powinno już w ich wykonaniu dziwić. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: a może "polon", żeby oczernić Polskę? 17.08.07, 23:12 Nie zapominaj jakie bystrzaki z tych Anglików, skoro nawet do kamieni gadają, NIC nie powinno już w ich wykonaniu dziwić. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: a może "polon", żeby oczernić Polskę? 18.08.07, 09:21 czlowiek_ksiazka napisała: > Ach te głupki z KGB! > "polon pozostawią dużo ślądów" > - Odpowiedz Link Zgłoś
pimpus18 They are not stingy 17.08.07, 22:24 Angole nie są skąpi, oni po prostu są oszczędni. I tak mieli dużo szczęścia, ”że polon pozostawia dużo śladów”. W takich przypadkach to już raczej za dużo szczęścia. Proboszcz miał nadgodziny? Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Brown - nowy model bezzębnego lwa 17.08.07, 23:22 Brown zaryczał jak lew, odwołał 4 dyplomatów. No i co? Co osiągnął, co pokazał, rozdzierając szeroko paszczę? Ze nie ma zębów? To i bez tego wiadomo... Odpowiedz Link Zgłoś
czlowiek_ksiazka Re: Brown - nowy model bezzębnego lwa 17.08.07, 23:28 "Wielka Brytania wydała 3 miliony funtów..." - Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne lwy 17.08.07, 23:44 Tak masz rację, to samograj... na inny temat: Nie wiem, czy już widziałeś mój wpis o tym, jak Putin w doskonałej akcji PR zestawił swą energię i tężyznę fizyczną z przedstawicielem tłustego rozlazłego Zachodu w osobie ks. Alberta von Monaco. Tja, Putin w topless z klatą jak potężny niedźwiedź (cytat Spiegel) oraz Putin na koniu w pozie malboro man. Piękne krajobrazy, malownicze zdjęcia, perfekcyjna PR i jak ktoś na forum zauważył kompletnie bez fałszu i sztuczności. www.spiegel.de/international/zeitgeist/0,1518,499835,00.html Odpowiedz Link Zgłoś
czlowiek_ksiazka Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 17.08.07, 23:47 Chyba nie czytałem twojego wpisu. Bardzo proszę o link, bo to aż nieprzyzwoite, że przepuściłem jakiś twój komentarz! Książe Monako wydaje mi się sympatyczną osobą. Coś jak Juncker z Luksemburga. Albert też jest sportowcem, otwarty na świat, myślący polityk europejski... Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 17.08.07, 23:57 Albert jest sympatyczny. Ale sportowiec z niego raczej niedzielny z dużym brzuszkiem jak widać na zdjęciach. Ca 6 lat młodszy od Putina wygląda na jego starszego kolegę... Odpowiedz Link Zgłoś
czlowiek_ksiazka Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 17.08.07, 23:58 Eva, ale gdzie jest twój wpis?? Odpowiedz Link Zgłoś
czlowiek_ksiazka Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 17.08.07, 23:59 Czy nie wolałabyś w Polsce 3 takich Albertów z 2 razy większymi brzuszkami od całego PO i armii Tusków-Tyszkiewiczów? Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Tężyzna Putina a zachodnie tłuste, bezzębne lwy 18.08.07, 00:18 czlowiek_ksiazka napisała: > Czy nie wolałabyś w Polsce 3 takich Albertów z 2 razy większymi > brzuszkami od całego PO i armii Tusków-Tyszkiewiczów? Ależ to na pewno. Mnie te brzuszki specjalnie nie wadzą, najbardziej lubiałam starego ks. Monaco mimo, że z wiekiem wyglądał nienajlepiej. Ale w tym szpiglowym artykule o co innego chodzi. Putin zrobił perfekcyjną pokazówkę, jak może wyglądać 54-letni factet, jeśli tylko jest bardzo zdyscyplinowany i ma się pod pełną kontrolą. Czyli, przekaz mówi: "drżyjcie leniwe wypasiory, bo macie do czynienia z kompletnym twardzielem". Na tle takiego Putina jego zachodni koledzy politycy i mniej więcej równolatkowie wypadają niezwykle blado i rozlaźle. I to pewnie należało udowodnić tymi zdjęciami... Słowem przewaga intelektualna jest tu zharmonizowana z fizyczną. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Tężyzna Putina a zachodnie tłuste, bezzębne l 18.08.07, 09:44 eva15 napisała: > Na tle takiego Putina jego zachodni koledzy politycy i mniej więcej > równolatkowie wypadają niezwykle blado i rozlaźle. I to pewnie > należało udowodnić tymi zdjęciami... > Komu udowodnić ? Jak już trzeba uciekać się do takich PR owskich trików, to chyba z meritum nie jest najlepiej. "Słowem przewaga intelektualna jest tu zharmonizowana z fizyczną". To na tych zdjęciach widać też przewagę intelektualną ? Majstersztyk. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Tężyzna Putina a zachodnie tłuste, bezzębne l 18.08.07, 12:40 pagyo napisał: > Komu udowodnić ? Jak już trzeba uciekać się do takich PR owskich > trików, to chyba z meritum nie jest najlepiej. W kontekście tych zdjęć meritum była tężyzna fizyczna. I to meriutum Putin otwarcie pokazał. Nie rozumiem więc, czemu piszesz "chyba z meritum nie jest najlepiej"? Uważasz, że wygląda na zdechlaka albo na tłuściocha? Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Tężyzna Putina a zachodnie tłuste, bezzębne l 18.08.07, 13:16 Wydawało mi się, że prezydenci są od rządzenia (meritum) a nie od demonstrowania muskułów. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Tężyzna Putina a zachodnie tłuste, bezzębne l 18.08.07, 13:24 Nigdy nie słyszałeś o mowie ciała? Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Tężyzna Putina a zachodnie tłuste, bezzębne l 18.08.07, 13:32 Przecież psychologowie kupę niebotycznie drogich kursów na temat mowy ciała uządzają dla managerów, polityków i innych chętnych na wodzów. Putin dał tym wszystkim uczniom pokazową lecję. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Tężyzna Putina a zachodnie tłuste, bezzębne l 18.08.07, 13:32 Przecież psychologowie na Zachodzie kupę niebotycznie drogich kursów na temat mowy ciała uządzają dla managerów, polityków i innych chętnych na wodzów. Putin dał tym wszystkim uczniom pokazową lecję. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Tężyzna Putina a zachodnie tłuste, bezzębne l 18.08.07, 13:49 urządzają, "r" mi uciekło Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Tężyzna Putina a zachodnie tłuste, bezzębne l 18.08.07, 13:52 Mowa ciała? Jaką lekcję? Że nie trzeba wydawać kasy na psychologów, tylko na trenerów kulturystyki? :) Czy to jest efektywna metoda zdobywania zwolenników zalezy chyba też od tego, czego od polityka oczekują ludzie w danym kraju. Nie wszedzie sa koniecznie muskuły i tężyzna fizyczna. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Jedni powinni być sprawni i zdrowi, inni nie? 18.08.07, 14:15 Pomysły z kursami o mowie ciała, ustawianie zachowań oraz pomysły z uspartawianiem polityków i managerów, pokazywaniem ich np. podczas jogginów (vide Bush, Sarkozy, Fischer), by udowodnić, że są w pełni władz fizycznych, pochodzą z Zachodu. Podobnie jak personal trainer, survival training itd.. Bush robiący publicznie jogging w krótkich gaciach jakoś nikogo nie razi, prawda? Tja, w czasach współczesnych to Zachód jako pierwszy uznał, że nie tylko głowa ale i tężyzna fizyczna (a przynamniej zdrowie) potrzebne są, by być pod każdym względem sprawnym. Ale widać nie każdy powinien tym dysponować i to pokazywać. Gdy Putin pokazuje swą sprawność przewyższającą tą zachodnią, pojawia się natychmiast problem i zaczynają złośliwości... Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Jedni powinni być sprawni i zdrowi, inni nie 18.08.07, 14:23 Ja sie nie wyzłośliwiam w stosunku do Putina, tylko w stosunku do ciebie. Jak Bush, czy Sarkozy biegają, to nikt tam nie pisze bałwochwalczo tak jak ty, jacy oni są wspaniali i że biegaja na pewno szybciej i wytrwalej od Putina. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Jedni powinni być sprawni i zdrowi, inni nie 18.08.07, 14:58 No popatrz biegajcy zachodni politycy ci nie wadzą, a przecież jeszcze parę postów wcześniej pisałeś: "prezydenci są od rządzenia (meritum) a nie od demonstrowania muskułów". A tu nagle cisza żadnej krytyki pod adresem Busha i spółki. Hmm... Czy to czasm nie bałwochwalczy stosunek do Wuja Sama? A może po prostu przytomnie widzisz, że oni nie demostrują muskulów, bo ich po prostu nie mają? Nie wiadomo, czy Bush i co. biegają szybciej, NIKT nie sprawdził. Natomiast widać jak byk i to JEST sprawdzone (vide zdjęcia), że Putin swą tężyzną fizyczną dalece przewyższa ks. Alberta. O tym napisać nie wolno? Myślisz, że to już bałwochwalstwo? Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Jedni powinni być sprawni i zdrowi, inni nie 18.08.07, 17:26 "No popatrz biegajcy zachodni politycy ci nie wadzą, a przecież > jeszcze parę postów wcześniej pisałeś: "prezydenci są od rządzenia > (meritum) a nie od demonstrowania muskułów". A tu nagle cisza żadnej krytyki pod adresem Busha i spółki. " Po pierwsze bieganie to dość popularna forma regeneracji nawet wśród polityków. Po drugie ja nie widziałem takich sesji zdjęciowych z biegającymi politykami, które możnaby porównać z tą sesją Putina. Po trzecie ja już napisałem, że do "wyzłośliwiania się" sprowokowały mnie nawet nie tyle te zdjęcia Putina, ile twoje komentarze. Bynajmniej nie pisałaś tylko o księciu Albercie. Ależ o wszystkim można pisać, można się i trochę ponabijać no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Jedni powinni być sprawni i zdrowi, inni nie 18.08.07, 14:31 No dobra, trochę się czepiam... Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 00:01 Cóż mój wpis jest jak zwykle podobny do twojego, też mi Kaczki do głowy przyszły. Taki widać los ludzi nadających na podobnych falach. Ale koro nie czytałeś, to przeczytaj również przynależny do wpisu artykuł. Jest b. ciekawy. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=67563182&a=67588931 Odpowiedz Link Zgłoś
czlowiek_ksiazka Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 00:02 Dzięki, zaraz twoje i herra wpisy prześlędzę... kto ta jeszcze jest...? Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 10:42 Jest ciekawy, ale parę rzeczy jest tam podanych nieprecyzyjnie. Duskutowałem na ten temat wcześniej z Denisem.. kacap.blox.pl/2007/08/Dolar-a-Chiny.html#ListaKomentarzy Twoje wnioski o tym, że Ameryka chyli się ku upadkowi a Rosja zaraz ja przegoni (dokładnie tak nie napisałaś, ale sens był podobny) trochę mnie rozbawiły. A najbardziej wpis herra, że można sie spodziewać zamieszek w USA. To świetne... Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 09:11 Polityk? Chyba playboy Odpowiedz Link Zgłoś
czlowiek_ksiazka Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 17.08.07, 23:49 Super fotki, nie widziałem! :) Kurde, ten Putin to naprawdę MAN! :) Trafił się "podłym i totalitarnym Ruskom" jak ślepej kurze ziarno... Wyobrażasz sobie prezydenta prof. Kaczyńskiego na łonie przyrody i bez koszuli? :))) Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 09:38 Ja nie jestem fanem Kaczyńskiego, ale od kiedy to jakość prezydentury mierzy się obwodem bicepsu i klatki piersiowej? A tak na marginesie - mój stary w jego wieku lepiej wyglądał. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 12:18 Ty masz niestety uporczywą skłonność do wkładania w usta twych rozmówców twoich własnych pomysłów i do częstych nadinterpretacji. Kto z nas mówi, że obwodem bicepsu i klatki piersiowej mierzy się jakość prezydentury? Możesz wskazać cytat? Jak na razie dyskutowaliśmy o tym, że Putin oprócz swoich przewag intelektualnych pokazał teraz jeszcze dodatkowo przewagę czysto fizyczną nad wypasionymi wodzami świata zachodniego. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 13:20 A te przewagi intelektualne też sa gdzieś udokumentowane? Jakieś zestawienie IQ świarowych przywódców rosyjska prasa w ramach ofensywy PR opublikowała ? Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 13:56 A ty musisz mieć jakieś dosłowne cyferki(których i tak nikt nie zdobędzie bo Bush nie da się zbadać), myślenie bardziej abstrakcyjne jest ci obce? Nie znasz biblijnego "po owocach ich poznacie"?? Porównaj tak np., co zrobił Bush ze swej ojczyzny w ciągu swoich 2 kadecji, a co Putin w tym czasie ze swojej. I jaka była sytuacja wyjściowa w obu... Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 14:08 No co Bush zrobił ze swej ojczyzny? Chcesz znowu zacząć dyskusję ze mną na tematy gospodarcze, Proszę bardzo. Ale uprzedzam, że jestem dobrze przygotowany. A co do Putina, ja nie tweirdzę, że jest złym "gospodarzem", ale dostał prezent od Boga w postaci niebotycznego wzrostu cen ropy naftowej i gazu. Ot i cała tejemnica rosyjskiego cudu gospodarczego, który przyznaję Putin dość rozsądnie wykorzystuje. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 14:47 Naprawdę jesteś dobrze przygotowany? Zdajesz sobie sprawę z obniżki dochodów realnych ludności, z masowego zastąpienia dobrze płatnych prac w przymyśle podwójnymi MCjobs, z powolnego wymierania klasy średniej? Zdajesz sobie naprawdę sprawę, co leży u źródeł dzisiejszego kryzysu nieruchomości? Czy rzeczywiście rozumiesz, jak bardzo zmieniły się paradygmaty US-gospodarki i polityki? I, że był to proces powolny, który rozpoczął się wraz z upadkiem zasad Bretton Woods (gdy USA potrzebując kasy na wojnę wietnamską zerwały samowolnie z parytetem dolara w złocie) a później proces ten poszedł dalej za Reagana, Bush jest już tylko dotychczasowym ukoronowaniem tego rozwoju. Wątpię, czy znasz i rozumiesz wszystkie te zależności. Czytając ciebie mam wrażenie, że jesteż apologetą tzw. rynku papierów wartościowych, giełdy i jej pochodnych (może pracownikiem banku lub funduszy etc?)i widzisz rzeczywistość wycinkowo. Tymczasem temat potraktowany serio wyrasta tak dalece poza ramy postów,że nie sposób go tu na serio bez nadmiernych uproszczeń "rozebrać". "Cała tajemnica" rosyjskiego cudu gosp. to niebotyczne ceny gazu i ropy? Naprawdę, ceny robią cud gospodarczy? Czy to już twoja cała wiedza o ekonomii i zarządzaniu? Jeśli takie to proste, to czemu A. Saudyjska brnie w długi, Iranowi też daleko do rozkwitu, podobnie w Azerbajdżanie im większe dochody, tym większa nędza ludności (to akurat dobrze znam z mojej pracy). O demookratycznym Iraku pod US- opieką już nawet nie wspomnę. Może oni wszyscy sprzedają ropę i gaz po dolarze? Co znaczy, że Putin "dość rozsądnie" wykorzystuje wysokie ceny? A jak wyglądałoby bardzo rozsądnie? Pewie gdyby zachodni "inwestorzy" mogli się do tej kasy dorwać? Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 15:20 Na razie odpowiem ci krótko, bo mam w domu małe przemeblowanie i musze m.in przenieść komputer na nowe miejsce (mam nadzieję, że bedzie na nim działać). Ale zapewniema cię, że wrócę. eva15 napisała: >" Naprawdę jesteś dobrze przygotowany? " Jestem. "Zdajesz sobie sprawę z obniżki > dochodów realnych ludności, z masowego zastąpienia dobrze płatnych > prac w przymyśle podwójnymi MCjobs, z powolnego wymierania klasy > średniej? Realne dochody ludności rosną (tak na marginesie napisałaś to tak, że nie wiadomo czy chodzi ci o ostatnie 30 lat , czy 3 lata, czy 3 miesiące). A ty słyszałaś o procesie deindustrializacji, społeczeństwie postindustrialnym ? I o miejscach pracy w nowoczesnych usługach ? Klasa średnia wymiera? To ciekawe. > Zdajesz sobie naprawdę sprawę, co leży u źródeł dzisiejszego kryzysu nieruchomości? Zdaję sobie sprawę. Czy rzeczywiście rozumiesz, jak bardzo zmieniły się > paradygmaty US-gospodarki i polityki? I, że był to proces powolny, > który rozpoczął się wraz z upadkiem zasad Bretton Woods (gdy USA > potrzebując kasy na wojnę wietnamską zerwały samowolnie z parytetem > dolara w złocie) a później proces ten poszedł dalej za Reagana, Bush jest już tylko dotychczasowym ukoronowaniem tego rozwoju. Wątpię,> czy znasz i rozumiesz wszystkie te zależności. > Evo, "paradygmaty US-gospodarki" co za okreslenie. Jeśli dla ciebie kluczowym punktem dla całej historii gospodarczo-politycznej USA jest nadal załamanie się systemu z Bretton Woods to nie jestes zbyt wielkim ekspertem od USA. Wypadałoby poczytac coś więcej niż tylko podręczniki ekonomii politycznej kapitalizmu. "Czytając ciebie mam wrażenie, że jesteż apologetą tzw. rynku > papierów wartościowych, giełdy i jej pochodnych (może pracownikiem > banku lub funduszy etc?)i widzisz rzeczywistość wycinkowo. Tymczasem temat potraktowany serio wyrasta tak dalece poza ramy postów,że nie sposób go tu na serio bez nadmiernych roszczeń "rozebrać"." "Apologeta tzw. rynku papierów wartościowych" ? A co to znaczy? Chyba nie trafiłaś, pracowałem też kiedyś w szacownej instytucji naukowej. > > Naprawdę, ceny robią cud gospodarczy? Czy to już twoja cała > wiedza o ekonomii i zarządzaniu? Jeśli takie to proste, to czemu A. > Saudyjska brnie w długi, Iranowi też daleko do rozkwitu, podobnie w Azerbajdżanie im większe dochody, tym większa nędza ludności (to akurat dobrze znam z mojej pracy). O demookratycznym Iraku pod US-> opieką już nawet nie wspomnę. Może oni wszyscy sprzedają ropę i gaz > po dolarze? " Kpisz? Oczywiście, że ceny robią cud gospodarczy, szczególnie jeśli w ciągi kilku lat rosna z kilkunastu do 70-80 USD za baryłke. I nagle a eksortu ropy dany kraj zaczyna kasować odpowiednio więcej. A jeśli jest to kraj taki jak Rosja, który eksportuje ogromne ilości tych surowców to wystarczy pomnożyć skalę tego wzrostu cen przez ilość sprzedawanych surowców. Pierwsze słyszę o długach Arabii Saudyjskiej, ale sprawdzę. W Azerbejdżanie ropa chyba już sie powoli kończy, to nie jest skala Rosji. Poza tym Azerbejdżan był i jest sporo biedniejszy i cywilizacyjnie zapóźniony. Odowiem na resztę później Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 15:55 Daj spokój, jeśli sądzisz, że wszyscy zwolnieni z fabryk robotnicy wykwalifikowani i inżynierowie dostają dobrze płatne prace w usługach i, że dochody realne w USA nie spadają, to znaczy, że nie bardzo wiesz, o czym mówisz, i trudno dalej poważnie dyskutować. Na początek radzę przeczytać analizy P. Krugmana o spadku dochodów realnych. Poważne, naukowe, dokonane za pomocą materiałów urzędów skarbowych. Już dawno, bo w 2002 r. Krugman pisał nie tylko w pracach naukowych ale i dla szerszej publiczności (w NYT) o ZNIKAJACEJ klasie średniej i zakończył swój art. dość złowieszczo: "Income inequality in America has now returned to the levels of the 1920's. Inherited wealth doesn't yet play a big part in our society, but given time Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 17:48 Czytałem różne teksty Krugmana, ale zdaje się że był on raczej specejalistą od zagadnień związanych z otwartą gospodarką, wymiana międzynarodową, kursem walutowym itp., Chętnie przeczytam ten artykuł i wrócę do dyskusji. Mnie się wydaje że trudno dyskutować powaznie z kimś, kto rzuca tekst w stylu "dochody realne spadają w USA" nie mówiąc o jaki okres mu chodzi. A może chodzi ci nie o absolutny spadek ale o dynamikę? ja wiem o czym mówię i chętnie przedstawię dane (nie wiem, czy w weekend mi się to uda), ale z tego w jaki sposób ty piszesz wnioskuję, że ty słyszysz, że gdzieś dzwonią, ale nie za bardzo w którym kościele. Chcesz mnie wystraszyć Krugmanem? Cytowany przez ciebie fragment brzmi jak socjologiczno-filozoficzna refleksja i ma sie nijak do tez o których piszesz. Z tego fragmentu wynika tylko, że on ubolewa nad rozwarstwieniem dochodowym w USA (czemu ja nie zaprzeczam), rolą systemu podatkowego w tym procesie i tego możliwymi polityczno- społecznymi konsekwencjami w przyszłości. Ale co to ma wspólnego z aktualną kondycją i siłą gospodarki USA ? Ale przeczytam artykuł i ci odpowiem. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 20:54 Pzecież artykule JEST podane o jakie okresy chodzi. Idę na imprezę , na drugi post poniżej odpowiem jutro. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 21:20 Licze na to, Miłej zabawy! Odpowiedz Link Zgłoś
lubat Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 21:54 pagyo napisał: > Mnie się wydaje że trudno dyskutować powaznie z kimś, kto rzuca > tekst w stylu "dochody realne spadają w USA" nie mówiąc o jaki okres > mu chodzi. Ja nie mam tyle czasu, by tak obszernie polemizowac, a w tym konkretnym przypadku odszukiwac danych, które czytałem wiele miesięcy temu w Spieglu. Otóż wedle tych danych, siła nabywcza przeciętnej płacy pracowniczej spadała w USA od wielu lat systematycznie i w roku 2005 osiągnęła poziom wczesnych lat 60-tych. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 22:10 lubat, W artkule Krugmana nie ma potwierdzenia tej tezy. Patrz niżej. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Hameryka rośnie w siłę, a ludzie żyją dostaniej 20.08.07, 01:13 "Over the past 30 years most people have seen only modest salary increases: the average annual salary in America, expressed in 1998 dollars (that is, adjusted for inflation), rose from $32,522 in 1970 to $35,864 in 1999. That's about a 10 percent increase over 29 years Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Hameryka rośnie w siłę, a ludzie żyją dostan 20.08.07, 01:33 Evo, napisałaś, że płace realne w USA spadają . Tak czy nie? Przytoczony przez ciebie gragment świadzcy, że jednak rosną. Tak czy nie? Więc kto tu mijał się z prawdą ja czy ty? Żadne Buha ha ci tu nie pomogą. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Hameryka rośnie w siłę, a ludzie żyją dostan 20.08.07, 02:27 Postaraj się czytać UWAZNIE i ze zrozumieniem, co piszę. Poczytaj więc analizy po 1999r. Albo podaj poważne linki, że jest inaczej, czy wręcz odwrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Hameryka rośnie w siłę, a ludzie żyją dostan 20.08.07, 02:51 Ja czytam uwaznie. A ty? Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Hameryka rośnie w siłę, a ludzie żyją dostan 20.08.07, 01:48 A pomijając już fakt, że sie pomyliłaś (dość często ci się to zdarza) pisząc o spadku realnych dochodów, można znależć czynnik tłumaczący słaby wzrost dochodów w najbiedniejszych grupach społecznych w USA, który Krugman zdaje się pomija - imigracja. Okres o którym pisze Krugman był okresem bardzo intensywnej imigracji do USA. Nie mam teraz danych, ale to z pewnościa bardzo znacząca skala o czym , jako "bywalca Zachodu" chyba nie muszą cie przekonywać. Imigranci jak wiadomo pracuja za niewielkie stawki i generalnie w tych niższych grupach dochodowych musiało się to odbić stagnacja płac realnych. Ale z punktu widzenia konkurencyjności gospodarki USA to nie musiało być wcale negatywne zjawisko. Wręcz przeciwnie. Nie musiało też wpływać negatywnie na konsumpcję. jesli ludność USA w wyniku imigracji przyrastała odpowiednio szybko. Zaryzykowałbym więc twierdzenie, że tym wszystkim ludziom z dzieciństwa Krugmana, tym "rdzennym amerykanom" się znacznie w tym czasie poprawiło (i nie mówię tu o tych bogaczach o których on pisze). Ci w dolnych przedziałach dochodowych to w dużej części nowi imigranci. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 22:23 Poza tym Eva nie pisała o konkretnej grupie społecznej, tylko , że "dochody realne spadają w USA" jakby chodziło o dane dla całego kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Czytanie ze zrozumieniem 20.08.07, 01:15 Eva podała ci link. Spróbuj go spokojnie, ze zrozumieniem przeczytać. A później podaj ewentualnie linki do innych POWAZNYCH analiz które stawiają tezy przeciwne. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Czytanie ze zrozumieniem 20.08.07, 01:37 A ty spróbuj ze zrozumieniem i rozwagą formułować swoje wpisy. Jeśli dochody realne w USA rosną, to nie pisz proszę, że spadają. Cytuję cię jeszcze raz: "Zdajesz sobie sprawę z obniżki dochodów realnych ludności, z masowego zastąpienia dobrze płatnych prac w przymyśle podwójnymi MCjobs, z powolnego wymierania klasy średniej?" Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Pyskówka kontra fakty 20.08.07, 02:45 Zaczynasz bić pianę, jak gekon czy inny zigzaur. Ostatni raz powtarzam "wzrost" rzędu 0,34% (!) na przestrzeni 29 lat jest kabaretowy. Po 1999 jest jeszcze bardziej zabawny. Bądź więc łaskaw wysilić się choć w części tak jak ja, i wstaw do netu poważne dane naukowe za lata 1999- 2006. Zrób coś zamiast pyszczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Pyskówka kontra fakty 20.08.07, 03:03 Evo, jaka pyskówka. Pytam jeszcze raz - czy na początku dyskusji napisałaś, ze dochody realne w USA spadają? Chyba przytoczyłem to zdanie powyżej. jak możesz sie tego wypierać? Ja na to zareagowałem sprzeciwem, a ty mi odpowiedziałaś linkiem do Krugmana. Przeczytałem Krugmana i nie znalazłem otwierdzenia o spadających dochodach. W twoim cytacie jest mowa że dochody wzrosły w cytowanym okresie o 10% realnie. To czy to jest dużo czy mało, to zupełnie inna sprawa. Czy ty się dziewczyno nie potrafisz uczciwie przyznać do błędu?. Po co brniesz i próbujesz mi zarzucać pyskówki. Do tego zarzucasz mi że dobijam każdą dyskusję uporczywą dosłownością, a la chłop z cepem. Ekonomista chyba powinien być precyzyjny tak , czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Pyskówka kontra fakty 20.08.07, 10:13 OK - do 1999r była STAGNACJA, później z tego co pamiętam zaczęły spadać (ale nie w każdym roku). Nie mam teraz czasu na szukanie danych, może ty coś znajdziesz na dowód, że się mylę?. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Najnowsze dane o znikaniu klasy średniej w USA 20.08.07, 17:07 Sprawdziłam sama z zawodowej ciekawości, jak to jest aktualnie z tymi dochodami w USA. W prasie fachowej najczęściej cytowani są, jeśli chodzi o najnowsze badania Thomas Piketty i Emmanuel Saez. Tak samo jak Krugman potwierdzają oni zanik klasy średniej, czyli rosnącą rozbieżność i dwubiegunowość: z jednej strony bardzo bogaci z drugiej b. biedni a w środku coraz większa pustka. Taka struktura była w ostatnich dziesięcioleciach typowa dla krajów III Swiata. Badania obu są obszerne i sięgają od 1917r do 2005. Obaj piszą, że struktura dochodów w USA zbliża się niebezpiecznie do tej sprzed Wielkiej Depresji. Ich publikacje znane są dzięki NYT i innym gazetom szerszym niż fachowe kręgom. Daję linki (ciekawostka współpracuje z nimi Polak - W. Kopczuk) elsa.berkeley.edu/~saez/piketty-saezOUP04US.pdf elsa.berkeley.edu/~saez/TabFig2005prel.xls 209.85.135.104/search? q=cache:501jyoWbUwEJ:elsa.berkeley.edu/~saez/+Thomas+Piketty+Emmanuel +Saez&hl=de&ct=clnk&cd=1&gl=de&lr=lang_en Streszczenie: www.cbpp.org/7-10-06inc.pdf Autorzy często operują również pojęciem dochód gosp. domowych. Trzeba jednak pamiętać, że jeśli nawet ten rósł nieco, to było to związane z aktywizacją zawodową kobiet lub pracą na kilka etatów. www.spiegel.de/wirtschaft/0,1518,454686,00.html Warto przeczytać też ten artykuł z NYT: " While total reported income in the United States increased almost 9 percent in 2005, the most recent year for which such data is available, average incomes for those in the bottom 90 percent dipped slightly compared with the year before, dropping $172, or 0.6 percent." Czyli u najbiedniejszych dochody (płace) spadły, choć średnia jest oczywiście inna. Rzecz w dalszym bogaceniu się bogatych: " The gains went largely to the top 1 percent, whose incomes rose to an average of more than $1.1 million each, an increase of more than $139,000, or about 14 percent. The new data also shows that the top 300,000 Americans collectively enjoyed almost as much income as the bottom 150 million Americans. Per person, the top group received 440 times as much as the average person in the bottom half earned, nearly doubling the gap from 1980." Przy takim duszeniu/grabieniu zwykłych ludzi nie jest specjalnie daleko do wybuchów społecznych i zamieszek: "If the economy is growing but only a few are enjoying the benefits, it goes to our sense of fairness," Professor Saez said. "It can have important political consequences." www.truthout.org/issues_06/040207LA.shtml Dla niemieckojęzycznych: www.spiegel.de/wirtschaft/0,1518,474681,00.html Jeszcze jedno: przy takim "wzroście" płac szerokich mas społecznych nie sposób mówić o dużej konsumpcji. Nawet jeśli w niektórych latach płace wzrosły o 1-3% po uwzględnieniu inflacji, to nie oddaje to jeszcze realnej siły nabywczej. Zważywszy ile nowych produktów (np. PC, elektronika domowa etc.,) pojawiło się na rynku, ile zmieniło swój outfit (i ceny) jest jasnym, że siła nabywcza (ten jedyny naprawdę realny, bo stojący do dyspozycji dochód) MALAŁA. Ale jednocześnie cały czas rosła konsumpcja, do której ludność bez mała siłą naganiano (a do czego ty teraz, neipomny rozwoju sytuacji, chcesz Niemców przekonywać), więc rosła sobie bańka mydlana złych kredytów, zwłaszcza na nieruchomości. Obawiam się, że obecny kryzys dorżnie jeszcze bardziej klasę średniąw USA. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Najnowsze dane o znikaniu klasy średniej w USA 20.08.07, 17:43 Dla znających niemiecki aktualna wersja art. Krugmana: www.zeit.de/2002/46/200246_krugmann.neu.xml?page=1 Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Najnowsze dane o znikaniu klasy średniej w U 20.08.07, 22:42 "Jeszcze jedno: przy takim "wzroście" płac szerokich mas społecznych nie sposób mówić o dużej konsumpcji. Nawet jeśli w niektórych latach płace wzrosły o 1-3% po uwzględnieniu inflacji, to nie oddaje to jeszcze realnej siły nabywczej. Zważywszy ile nowych produktów (np. PC, elektronika domowa etc.,) pojawiło się na rynku, ile zmieniło swój outfit (i ceny) jest jasnym, że siła nabywcza (ten jedyny naprawdę realny, bo stojący do dyspozycji dochód) MALAŁA." Nie mam teraz dostępu do starszych danych, ale wg danych o PKB konsumpcja indywiduwalna w USA w IV kw. 2006 r. i w I kw. 2007 r. rosła w tempie 3,8%. Dopiero w II kw. 2007 r. ta dynamika spadała do ok. 1 ,4% (mniej wiecej). Znowu nie mam w tej chwili twardych danych, ale konsumpcja zdecydowanie największy ma udział w PKB. Więc nie bardzo rtozumiem, co ma oznaczac twoje stwierdzenie, że nie sposób mówić o dużej konsumpcji. Na to przecież są dane. nadal uważam, że dane mówią o tym, że dochody realne w USA nie spadały. Jakim cudem cudem PKB w USA rosłoby w tych wszystkich latach całkiem przyzwoicie, jeśli dochody realne , które sa głównym czynnikiem wzrostu konsumpcji by malały. A konsumpcja jest odpowiedzialna za lwia część PKB w USA ? Tak nie sprawdzałem danych co do tej lwiej części, ale tak zwykle w gospodarkach jest. W Polsce to jakieś z grubsza 80% PKB. Siłą naganiali do konsumpcji? Biedni ci Amerykanie, nieboraki. A rozwarstwienie w USA to zupełnie inny problem. I rzeczywiście może być przyczyna problemów w przyszłości. Powtarzam jednak, duża rolę w tej stagnacji dochodów najbiedniejszych odegrała ogromna ostatnio imigracja do USA. Globalizacja dosięga wszystkich. A co do zamieszek, Herr7 sądził, że mogą być konsekwencją kryzysu finansowego. Mnie się jednak wydaje, że najbiedniejsi pieniędzy na giełdzie raczej nie inwestują. Tak czy inaczej , pozdrawiam i życze dobrej nocy. Swoją drogą trzeba być niezłym świrem (mówię o sobie), żeby do 3 w nocy klepać w komputer zajadle jakieś refleksje o gospodarce USA (zwłaszcza jak się wstaje o 7.00). Przyjemnych snów! Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Najnowsze dane o znikaniu klasy średniej w U 21.08.07, 14:40 Owsze, też piszę, że konsumpcja w USA rosła. Piszę to wyraźnie, że wręcz naganiano do niej i rosła. Tyle, że rosła na KREDYT, aż bańka mydlana pęka teraz właśnie na naszych oczach. Naukowcy (podałam bardzo poważne źródła) piszą wyraźnie, że powiększająca się w USA nędza nie jest w 1.rzędzie z przyczyny imigracji. Imigracja istnieje odkąd istnieją USA i na ogół zawsze imigrowali do USA biedni, więc to NIC nowego. Nie, za tą nędzę odpowiedzialna jest rosnąca rozpiętość dochodów i skutkiem tego powolna lecz nieubłagana likwidacja klasy średniej. Z jednej strony wąska grupa bajecznie bogatych z drugiej rosnąca bieda 150 milionów Amerykanów. Zdaje się, że nie przeczytałeś podanych przeze mnie materiałów amerykańskich. Zamieszki mogą być wynikiem kryzysu finansowego, jeśli w jego wyniku zbyt wiele milionów ludzi straciłoby dach nad głową (nie mogąc dalej spłacać kredytów wziętych ponad ich finansowe siły). Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Najnowsze dane o znikaniu klasy średniej w U 21.08.07, 17:31 Będę odpowiadał w kawałkach "Owsze, też piszę, że konsumpcja w USA rosła. Piszę to wyraźnie, że > wręcz naganiano do niej i rosła. Tyle, że rosła na KREDYT, aż bańka mydlana pęka teraz właśnie na naszych oczach. Piszę to wyraźnie, że i rosła. Tyle, że rosła na KREDYT, aż bańka mydlana pęka teraz właśnie na naszych oczach." Wręcz naganiano do niej? Kto naganiał? Piszesz tak jakby to było odkrycie jakiegoś niecnego spisku. W gospodarce rynkowej istnieje reklama, ludzie mają swoje aspiracje zyciowe, na tej samej zasadzie "nagania sie" ludzi do konsumpcji w Polsce, czy choćby w Rosji (w artykule z NYT cytowanym ostatnio przez GW była o tym dobitnie mowa). Ludzie mają swój rozum, nie są ubezwłasnowolnieni i ponoszą za swoje decyzje odpowiedzialność - podobnie jak firmy. Kredyt natomiast jest naturalnym elementem gospodarki rynkowej. Tak wiem, w USA nieproporcjonalnie większym niż gdzie indziej - ale nie od dzisiaj. Istnieją też instytucje nadzoru bankowego/finansowego pilnujące utrzymania reguł ostrożnościowych i jego stabilności. Bańka na rynku nieruchomości nie pękła teraz - dostosowanie na rynku nieruchomości trwa juz od ponad roku. Ceny domów w USA od jesieni juz nawet zaczęły rosnąc, ruszyły w dół znowu wiosną po ujawnieniu problemów z subprime mortgages i zacieśnieniu standardów udzielania pożyczek hipotecznych. Natomiast nie można mówić na razie o żadnym zwijaniu sie głębokim konsumpcji w USA. Pisałem już , że w II kw. jej dynamika sie obniżyła. Być może w II półroczu to spowolnienie sie któtkookresowo pogłębi (zacieśnienie udzielania kredytów hipotecznych, spadek (?) cen akcji), ale Fed już zasygnalizował, że jest gotów obniżyć stopę funduszy federalnych jeśli będzie jakieś powazne zagrożenie dla konsumpcji i wzrostu, by temu przeciwdziałać. Obecne problemy z kredytem (głównie dla firm) są wynikiem wzrostu niepewności i obniżki zaufania. Banki centralne mają w ręku instrumenty, by to przełamać, podobnie jak w 1998 r. po bankructwie LTCM. A wbrew temu co piszesz o jakimś ubóstwie 150 mln (czyli połowy) mieszkańców USA. Sytuacja na rynku pracy jest obecnie bardzo dobra - o czym pisałem wczesniej, Wyraźnie szybko rosna także realne dochody pracownicze . Z danych Departamentu Pracy USA wynika, że roczną dynamikę funduszu płac (average hourly earnings*index of hours worked) w ostatnich miesiącach można szacować nominalnie na ok. 7%, przy inflacji . W dodatku cena benzyny w USA zaczęła ostatnio silnie się obniżać - a to niezwykle istotny czynnik wpływajacy na kieszeń i samopoczucie amerykańskich konsumentów.. te czynniki stanowia obecnie istotne wsparcie dla konsumpcji w USA. A jeśli chodzi o stopę oszczędności sektora gospodarstw domowych w USA, to jest ona ostatnio DODATNIA. Sprawdź w danych US Commerce Department www.bea.gov/newsreleases/national/pi/pinewsrelease.htm (marzec 1,5%, kwiecień 0,6%, maj 0,4%, czerwiec 0,6%). Konsumenci zdażyli już wyraźnie ograniczyć swoje zadłużenie i najnowsze analizy wskazuja, że obecnie finansuja swoje wydatki w całości z dochodów. Więc wyraźne i znaczące spowolnienie konsumpcji wymagałoby albo znaczącego spowolnienia wzrostu zatrudnienia i dochodów (na co sie nie zanosi), albo pogłębienia sie kryzysu zaufania, co groziłoby skokowym wzrostem stopy oszczedności (do czego zdecydowany jest niedopuścić amerykański bank centralny). Z kolei przedsiębiorstwa amerykańskie maja obecnie duże zyski, a ich bilanse są zdrowe. Sa więc dobrze przygotowane, by przetrwać okres ewentualnego zaciesnienia kredytowania. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Najnowsze dane o znikaniu klasy średniej w U 21.08.07, 18:12 "Naukowcy (podałam bardzo poważne źródła) piszą wyraźnie, że > powiększająca się w USA nędza nie jest w 1.rzędzie z przyczyny > imigracji. Imigracja istnieje odkąd istnieją USA i na ogół zawsze > imigrowali do USA biedni, więc to NIC nowego." Ale po pierwsze - imigracja do USA przybrała znacznie na sile w okresie o którym pisze Krugman w swoim artykule. Po drugie - rozwój globalizacji, na światowy rynek pracy weszło w ostatnich latach ok. 1 mld nowych, tanich pracowników z Indii i Chin (mogę się mylić co do dokładniej liczby). To dość dramatycznie zmieniło światową funkcję produkcji. Konkurencja taniej pracy w sektorze tradables ograniczyła dość powszechnie wzrost płac własnie w tych niśzych przedziałach płacowych, w krajach rozwiniętych. Natomiast ja nie kwestionuję tego, że bogaci jeszcze bardziej sie bogacą. USA maja wiele problemów z polityka socjalną, dostępem do edukacji i służby zdrowia etc. Nikt tego nie kwestionuje. Ale pisanie o rozszerzaniu się sfery nedzy w USA, tak jakby to były problemy na miarę Bangladesz, czy Nigru, jest duża przesadą. Wiem, nigdy nie porównywałaś USA do tych krajów. teza o nieubłaganej likwidacja klasy średniej, jest dużą przesadą, słusznie piszesz POWOLNA. "Rosnąca bieda 150 mln Amerykanów". Chcesz powiedzieć, że połowa ludności USA klepie biedę? I to jeszcze coraz większą? Od jakiego poziomu dochodów na głowę zaczyna się według ciebie bieda? Bo ja najwyraźniej czegoś tu nie rozumiem. Nie martw się, ludzie nie stracą dachu nad głową. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Najnowsze dane o znikaniu klasy średniej w US 21.08.07, 08:09 "Nawet jeśli w niektórych latach płace wzrosły o 1-3% po uwzględnieniu inflacji, to nie oddaje to jeszcze realnej siły nabywczej. Zważywszy ile nowych produktów (np. PC, elektronika domowa etc.,) pojawiło się na rynku, ile zmieniło swój outfit (i ceny) jest jasnym, że siła nabywcza (ten jedyny naprawdę realny, bo stojący do dyspozycji dochód) MALAŁA. " Moim zdaniem twoje wnioski w powyższym akapicie nie są słuszne. Po pierwsze, jeśli zmieniły sie ceny - to to jest już raz uwzględnione w danych o inflacji, które wchodzą do rachunku płac realnych. Zreszta akurat PC i elektronika domowa dość mocno taniały w ostatnich latach (o ile nie absolutnie to z pewnością relatywnie), więc ten przykład nie jest najlepszy. Po drugie, z tym outfitem (PC,elektronika domowa), to chyba jest tak, że jakość przez te lata zmieniała sie na lepsze, ta elektronika użytkowa była coraz bardziej nowoczesna - krótko mówiąc - wartość użytkowa takiego towaru na przestrzeni lat rosła przy danych cenach uwzględnionych w inflacji (a w odatku jak wspomniałem akurat w tych towarach trudno mówić o wzroście cen). Skoro tak, to stosując twoje rozumowanie sprzyjało to raczej ukrytemu wzrostowi płac realnych a nie spadkowi. Poza tym cały czas obracamy się tutaj w sferze podziału dochodu narodowego. Sfera wytwarzania, funkcjonuje w USA nadal całkiem nieźle. Gdyby nie ta cała "nadbudowa" finansowa to nie można by byo mówić o jakiejś strasznej bańce złych kredytów "subprime mortgages" jako takich, to byłby raczej ograniczony problem - i jeszcze kilka lat temu jego konsekwencje byłyby stosunkowo ograniczone do tej nie tak dużej grupy nieszcześliwców, której banki hipoteczne wcisnęły te kredyty, a którzy nigdy nie powinni ich dostać. (Choć zgadzam sie, że dzięki różnym technikom finansowych gospodarstwa domowe w momencie wzrostu cen domów uzyskiwały stosunkowo łatwy dostęp do finansowania. Wysoka stopa konsumpcji i niska oszczędności w USA to zresztą nie jest ptoblem ostatnich kilku lat). Problem tych subprime mortgages został zwielokrotniony i stał się problemem instytucji finansowych dzieki niskiej awersji do ryzyka (bardzo niskie stopy procentowe przez kilka lat) i inżynierii finansowej, która rozproszyła ryzyko i przede wszystkim umożliwiła lewarowanie się na duża skalę. W warunkach niepewności co do zakresu strat (obligacji wyeksponowane na to ryzyko kupowały różne instytucje) i kryzysu płynności, ze strachu nikt nie chce pożyczać i banki/instytucje finansowe mają kłopoty z krótkoterminowym finansowaniem. To może uderzyć rykoszetem w konsumentów - bo przez ten odwrót od ryzyka procedury przyznawania kredytów ulegna zacieśnieniu i spready rosną (chociaż długoterminowe stopy % spadły i Fed pewnei ebędzie obniżał podstawową stopę procentową), no i "wealth effect" - wiele zależy jeszcze jak zachowają się ceny akcji, bo ceny dmów jeszcze pewnie spadną (reakcja banków utnie dodatkowo popyt na domy). Ale gdyby nie ten rozwój inżynierii finansowej, hedge fundy i zbyt swobodne podejście do ryzyka instytucji finansowych, które na wielka skalę lewarowały się, m.in po to by kupować akcje - te problemy z "subprime mortgages" nie miałyby tak dużego zasiegu. Zboczę z tematu trochę - pamiętasz kryzys finansowy w Skandynawii na początku lat 90-tych i ogromne straty banków które zostały z taniejącymi silnie domami/mieszkaniami, po fali ogromnej złych kredytów. Takie rzeczy nie zdarzaja się tylko w USA. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Najnowsze dane o znikaniu klasy średniej w US 21.08.07, 15:06 Specjalnie napisałam, że chodzi o produkty NOWE, lub jako takie ufryzowane - a wówwczas nie wchodzą one do inflacji. Czytaj uważnie, proszę, bo tak trzeba pisać po dwa razy. W elektronice jest szczególnie dużo produktów nowych w ostatnich latach. Od mp3 począłszy na plazmach skożczywszy. Chyba tylko jeszcze młodzież ogarnia jako tako to wszystko, co się nowego na rynku elektronicznym prawie co miesiąc pojawia. >ta elektronika użytkowa była coraz bardziej nowoczesna - krótko >mówiąc - wartość użytkowa takiego towaru na przestrzeni lat rosła >przy danych cenach uwzględnionych w inflacji Znów wracasz do tej amerykańskiej hokus-pokus hedonicznej metody liczenia wartości produktu. A przecież ZAWSZE w historii nowe produkty były (a przynajmniej powinny być) lepsze i nowocześniejsze niż stare. Mój ojciec jeździł w latach 60 syrenkami i Fiatem 126p. Czy to uprawnai mnie dziś do nadawania moim dzisiejszym autom wyższą niż ich oficjalną cena wartość, czyli np. mnożyć tą cenę przez faktor k 3 lub 4? Amis tak właśnie robią. Ba, wliczają do swego PKB wszystkie dawne i nowe "Enrony" z ich kreatywną, niezwykle księżycową księgowością. Czy USA skorygowały kiedykolwiek swój PKB w dół po upadku szeregu koncernów a la Enrona i zwłacza po upadku new economy ??? Buha, ha. Dlatego między innymi prosiłam byś nie dyskutował ze mną o liczeniu US PKB. Pisałam już - dane amerykańskie zaczynają przypominać dane kremlowskiego biura politycznego z okresu późnego Breżniewa. Stopa osczędzania w USA jest oczywiście UJEMNA, a ty piszesz w najlepsze:" Wysoka stopa konsumpcji i niska oszczędności". Jak niska stopa? Co ty piszesz? Ludzi zagnano w kredyty po uszy, po to by zarabiać na nich i na tych dla nich kredytach kazano biedakom konsumować, konsumowwać, konsumować i brać, brać brać kredyty. Te kredyty odsperzedawano później dylej, a żonglerzy finansowi kołysali sie na jachtach na Bahama żyjąc z prowizji od takich oszustw. Wiadomo było, że to klasyczny "łańcuszek św. Antoniego" tudzież kula śniegowa i, że musi to runać. W Stanach zadłużone po uszy jest i państwo i naród: www.brillig.com/debt_clock/ W obliczu bogacącej się Azji i Rosji zrujnowane ekonomicznie (i moralnie) USA nie mają szans na dalsze utrzymanie swego wymarzonego jednobiegunowego świata. Takie stwierdzenie nie ma NIC wspólnego z antyamerykanizmem. To jest stwiedzenie niewartościujące, lecz przywołujące FAKTY i liczby. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Najnowsze dane o znikaniu klasy średniej w US 21.08.07, 18:56 ja aż takim specem od liczenia inflacji nie jestem, ale czy telewizor jest plazmowy, czy tradycyjny, to jest to telewizor. I jego ceny tak czy inaczej wchodzą do indeksu cen jako ceny telewizorów. Podobnie jest z MPC. jesteś pewna , że np, nie wchodzi to do worka pt. "elektroniczne odtwarzacze muzyki" czy coś w tym rodzaju?. Nie ma co kombinować - jeśli chcesz uwzględniać ceny zupełnie nowych produktów przy liczeniu wzrostu realnych płac, to musiałabyś policzyć tez efekt - wzrostu wartości użytkowej za dana cenę już istniejących. Wiec lepiej trzymajmy sie po prostu inflacji - dochody realne w USA rosną. "Znów wracasz do tej amerykańskiej hokus-pokus hedonicznej metody > liczenia wartości produktu". Mnie sie wydaje, że te metody (rachunki narodowe, bilans płatniczy, standardy rachunkowości, itd) sa dość uniwersalne i wystandaryzowane, a pilnuje tego m.in MFW i inne organizacje międzynarodowe. Evo, o jakim hokus pokus ty piszesz ?. ja już napisałem, że w USA jest cała armia najlepiej na świecie wykształconych ekonomistów - spora część z nich nie lubi republikanów i jest zupełnie niezalezna - jesli byłby jakiś hokus - pokus, to już dawno zostałby wykryty. Może zechcesz opublikować jakiś odkrywczy paper na ten temat ? Twoje aluzje do Brezniewa sa nie na miejscu. O ile dobrze pamiętam ze studiów, PKB nie liczy się jedną metodą. a finalny wynik, jest efektem zbilansowania efektów tych metod. Nie sądzę, żeby jakieś "Enrony" były w stanie zafałszować amerykańskie PKB. "Czy USA skorygowały kiedykolwiek swój PKB w dół po upadku szeregu > koncernów a la Enrona i zwłacza po upadku new economy ??? Buha, ha" Znowu jakies onomatopeje, Musze cię rozczarować USA, bardzo czesto i w trybie ciągłym rewiduje dane o swoim PKB, podobnie jak inne kraje - w tym Polska, nawet za wiele lat wstecz. Wejdź na strony odpowiednich urzedów statystycznych to się o tym przekonasz. A co ma upadek "new economy" do PKB. Od kiedy to zmiana wartości rynkowej firmy (stock) w jakikolwiek sposób wpływa na PKB (flow)? Stopa osczędzania w USA jest oczywiście UJEMNA, a ty piszesz w > najlepsze:" Wysoka stopa konsumpcji i niska oszczędności". Jak niska > stopa? Co ty piszesz. Piszę zgodnie z rzeczywistością. Stopa oszczędności w USA NISKA i DODATNIA. To ja zapytam: co ty piszesz? Oto link do danych: www.bea.gov/newsreleases/national/pi/pinewsrelease.htm "W Stanach zadłużone po uszy jest i państwo i naród" Nigdy temu nie zaprzeczałem, że USA sa zadłużone. Na razie jak uzgodniliśmy, obsłyga tego zadłużenia nie stanowi dla USA problemu. Kontrolowana redukcja redukcja tego zadłużenia lezy w interesie całej gospodarki światowej, więc nie sądze, żeby wyniknęły z tego jakies większe perturbacje. Ale kto wie? Podtrzymujac to co do tej pory napisałem, sądze, jest prawdopodobne, że długofalowo międzynarodowa pozycja dolara jako waluty rezerwowej bedzie słabnać. Ale bedzie to pewnie proces bardzo stopniowy i długofalowy. "Ludzi zagnano w kredyty po uszy, po to by zarabiać na nich i na tych dla nich kredytach kazano biedakom konsumować, konsumowwać, konsumować i brać, brać brać kredyty." Powtarzam jeszcze raz, kto tych nieboraków zagnał i kazał? Nie pomyliły ci się czasy i kraje? "W obliczu bogacącej się Azji i Rosji zrujnowane ekonomicznie (i moralnie) USA nie mają szans na dalsze utrzymanie swego wymarzonego jednobiegunowego świata. Takie stwierdzenie nie ma NIC wspólnego z antyamerykanizmem. To jest stwiedzenie niewartościujące, lecz przywołujące FAKTY i liczby." USA nie są ani zrujnowane ekonomiczne, ani moralnie. Chiny rosna w siłę i ze względu na swoje rozmiary rzeczywiście zaczynają ważyć. Japonia ciągle liże rany. A Rosja ma przed soba jeszcze długa drogę, by dogonic USA i wiele pułapek na niej. Natomiast co do marzeń USA - ja jestem ekonomista a nie politologiem. Odpowiedz Link Zgłoś
yellow_tiger Re: Najnowsze dane o znikaniu klasy średniej w US 22.08.07, 10:58 Pagyo masz sile! Naprawde podziwiam! O liczeniu inflacji metoda HPI juz byla mowa na tym forum i jak latwo mozna zgadnac eva15 nie ma zielonego pojecia o czym pisze. Pisze to co pisze, bo tak jej ideologia nakazuje a ze nie ma to nic wspolnego z rzeczywistoscia to juz nie jej probelm. Tu jest link do tej dyskusji: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=57736935&a=57820004 i posty po tym. Goraco polecam! Trzymaj sie. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 21:17 Evo, przeczytałem artykuł Krugmana w NYT. Nie znalazłem tam nic co potwierdzałoby twoje słowa, że w USA płace realne spadają. Artykuł w całości poświęcony jest narastniu rozpiętości w dochodach w USA, ale w cytowanych badaniach nie ma nic o tym że realne płace w USA spadają (zdaje się, że z tych badań wyszło, że realne dochody najbiedniejszych mogły nieznacznie spaść). Stopa bezrobocia w USA, obecnie jest na poziomie 4,6%. To bardzo niski poziom. Mimo spowolnienia dynamiki gospodarczej w USA pomiędzy II kw. 2006 a I kw. 2007, jest to niższy poziom niż przed tym okresem spowolnienia gospodarczego. Zatrudnienie w sektorze przywatnym poza rolnictwem rośnie obecnie w srednim tempie ok. 140 tys. osób na miesiąc. Okresowe zmiany zatrudnienia w przemyśle to rzecz normalna w gospodarce rynkowej. Podobnie jak tendencja wzrostu udziału usług w PKB, między innymi kosztem przemysłu w miarę postępu rozwoju gospodarczego. Proces realokacji tradycyjnych gałęzi przemysłu do krajów o niszżych kosztach wytwarzania jest naturalny i korzystny dla ogólnoświatowego rozwoju gospodarczego. Właśnie dzięki temu, że gospodarka USA dość sprawnie przechodzi takie zmiany, sprawia, że odgrywa czołową rolę w świecie. A kraje które takie przemiany hamuja - tracą. A to o czym pisał Krugman (czyli narastanie nierównosci) to zupełnie inna sprawa. To może z czasem rzeczywiście rozsadzić system społeczny. Ale pewnie nieprędko. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 14:20 To miedzy innymi napisałem w odpowiedzi na wasze mowy nad grobem gospodarki USA w dyskusji októrej wspomniałaś eva15 napisała: > Ale, aby nie było zbyt poważnie i aby się czytelnicy zbytnio nie > wystraszyli rosnącą w oczach Rosją, musiał się pojawić choć jeden > rodzynek propagandowo-rozrywkowy: > > Pisanie o tym, że US-gospodarka jest stabilna, jest równe pisaniu o > tym, że w Iraku i Afganistanie panują pokój, dobrobyt i demokracja > oraz miłość i wdzięczność do Hameryki za te cenne dary. > Evo15, Muszę niestety znowy wytoczyć przeciwko tobie działa. Gospodarka amerykańska JEST stabilna. Mylisz się sądząc inaczej. W tej dekadzie to właśnie gospodarka amerykańska ciągnęła za uszy inne gospodarki świata, które dzięki jej dynamizmowi mogły ratować sie eksportem na amerykański rynek. To dzieki niej na początku XXI wieku jaki taki wzrost gospodarczy sie na świecie dokonywał. Taki sie mechanizm wytworzył, że inne kraje, które nie były w stanie same z siebie wygenerować impulsów wzrostu gospodarczego pożyczały Stanom pieniądze, a amerykanie konsumując i inwestując na kredyt generowali popyt dla całej gospodarki światowej. I wszyscy byli zadowoleni. Pomiędzy II kw. 2006 a I kw. 2007 gospodarka amerykańska rzeczywiście zwolniła, bo za dużo nainwestowali i wzrosły im zapasy w firmach, które musieli upłynnić spowalniając produkcję ale mają to już poza sobą. W II kw. 2007 tempo wzrostu PKB wyniosło 3,4% i będą je rewidować w górę - i to pomimo kryzysu w budownictwie mieszkaniowym. Jak dotąd ten kryzys gospodarce amerykańskiej nie przeszkadza. Na II połowę 2007 r. przewiduje się wzrost w granicach 3%. Jak na gospodarkę roziniętą to jest już przyzwoite tempo wzrostu. To że Rosja rozwija się szybciej jest naturalne, bo PKB na głowę ma nieporównanie niższe od USA i minie wiele dziesiątków lat, zanim będzie w stanie sie do amerykańskiego poziomu zbliżyć. Taki mechanizm o którym pisałem okupiony został narastaniem deficytu obrotów bieżących USA i narastaniem zadłużenia. Kurs dolara osłabł, ale stopniowo. Nie martwcie się, ucieczki od dolara nie będzie. Jak trwoga do do Boga czyli dolara. nie wiem czy zauważyliście, ale w momentach największej nerwowości na rynkach finansowych światowi inwestorzy kupowali amerykańskie obligacje i dolara. Kurs dolara w takich momentach silnie się umacniał. Czyli Evo15, jakie relacje się zmieniają? Tak naprawdę nic się nie zmienia - dolar rządzi, a amerykańskie obligacje traktowane sa jako safe heaven. Trudno o lepsze argumenty przeciwko "niemądrościom" które wypisujecie. Zresztą jeśli zajrzysz do statystyk, to przekonasz się że deficyt obrotów bieżących w USA i deficyt handlowy w ostatnich kwartałach obniżał się. A obecne zaburzenia na rynkach finansowych też nie oznaczają, że coś strasznie złego (poza problemami na rynku nieruchomości) dzieje się w gospodarce USA. "Fundamenty" gospodarcze absolutnie nie uzasadniają głębokiego spadku cen akcji. To jest problem z braniem nadmiernego ryzyka na rynku papierów komercyjnych. Ale na razie żadnego wielkiego kryzysu finansowego ja nie widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Ze starychnaliz ex-ante prbujsze wniskować es-ante 18.08.07, 15:29 Najwyraźniej po wycinkowyej analizie sądząc pracujesz albo w banku albo w funduszach. Myślisz nie tylko wycinkowo ale i zaklinasz rzezcywistość jak guru od giełdy. Ja naprawdę nie wierzę, że można w krótkich postach rzetelnie przeanalizować US-gosp. i jej powolny upadek, więc odpowiem tylko krótko na podane przez ciebie aspekty, mimo, że, powtarzam, to spojrzenie wycinkowe: 1. To, że USA stały się największym importerem świata nie świadczy o ich STABILNOSCI, bo i niby czemu? Swiadczy tylko o tym, że cały świat pracuje na potrzeby Imperium dostarczając mu towarów i usług w zamian za drukowane przez niego zielone, coraz mniej warte paciorki/papierki. Pytanie czemu się nato zgadza i jak długo to jeszcze potrwa? 2. W jednym masz rację: niektóre, podkreślam niektóre kraje potrzebowały tych papierków, bo nie były w stanie wygenerować poaważnego popytu wewnątrznego, po wojnie było tak w zrujnowanej E. Zach. (ale krótko), od lat 80. chodzi głównie o Chiny. Tak długo jak długo, jak długo Chiny potrzebują USA jako kraju swego eksportu i jak długo większość transakcji surowcowych odbywa suię w dol. tak długo jeszcze dolar będzie się utrzymywał jako tako na powierzchni. Ale już NIE z własnej mocy, lecz z CUDZEGO nadania, bo tak na razie wygodniej. Chiny planują jednak w najbliższych latach wykorzystać swe niebotyczne rezerwy na reformy krajowe (gł.reforma ubezpieczeń zdrowotnych i emerytalnych/rentowych), planują wielkie odciążenie dochodów ludności, co spowoduje szybki rozwój popytu wewn. To tylko kwestia czasu, a rynek USA przestanie być im do tego stopnia, co dziś potrzebny. Co wtedy piszę poniżej. >Jak trwoga do do Boga czyli dolara. nie wiem czy zauważyliście, >ale w momentach największej nerwowości na rynkach finansowych >światowi inwestorzy kupowali amerykańskie obligacje i dolara. Kurs >dolara w takich momentach silnie się umacniał. No właśnie to wycinkowe myślenie i zaklinanie rzeczywistości. Tak BYŁO owszem, ale już nie jest. Dawniej USA były jedyną największą kotwicą gosp. światowej. Dziś wyrastają inne centra w Azji oraz pojawiło się euro. nie licz na kolejną powtórką z historii. przyjrzyj się raczej, cow w każdej chwili mogłyby zrobić Chiny z USA. Nie robią tylko dlatego, bo uważają, że czas jeszcze nie dojrzał. Nie robią ale OTWARCIE grożą. Oto jak się dzisiaj z uSA rozmawia: "The Chinese government has begun a concerted campaign of economic threats against the United States, hinting that it may liquidate its vast holding of US treasuries if Washington imposes trade sanctions to force a yuan revaluation.(...) Beijing may use its $1.33 trillion (£658bn) of foreign reserves as a political weapon to counter pressure from the US Congress(..)" www.telegraph.co.uk/money/main.jhtml?xml=/money/2007/08/07/bcnchina107a.xml Ty żyjesz przeszlłością i na jej podstawie wyciągasz wnioski na przyszłość. A to błąd. USA wiszą dziś na chińskim włosku i stąd ta nerwowość i najnowsze, zmnasowane ataki na Chiny. Skoro strach przed Chinami hamuje USA przed otwartym protekcjonizmem, skoro Chiny z uporem ani myślą "puścić" jena , to nagle odkryto, że Chińczycy mają niską jakość i trujące propdukty. Każdy powód jest dobry, by choć trochę zmniejszyć chiński poptop i ratować bilandss handlowy. A gdzie byli całymi latami zachodni managerowie produktów i jakości??? Powymierali? Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Ze starych analiz ex-ante próbujesz wniosków na 18.08.07, 15:37 Ze starych analiz ex-ante próbujesz wyciganai wniosków na przyszłość. ____________ Sorry post mi uciekł zanim skończyłam go tytułować. Od 2 dni mam ogromne kłopoty z wysyłaniem postów. Muszę czekać całymi minutami zanim post wyjdzie, na ekranie nie widać, że wyszedł, więc klikami znów i znów 2-3 min. i nic. Później albo nie pojawia się wcale w wątku (wtedy zabawa od nowa) albo pojawia się kilka postów i tak w kółko, a wszystko trwa dziwacznie długo. Albo coś się skrochmaliło w sieci, albo GBW chce mi uprzykrzyć pisanie.. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Ze starychnaliz ex-ante prbujsze wniskować es 18.08.07, 19:04 Evo kochana, Dlaczego dyskutujesz na epitety (wycinkowa analiza, pracownik banku, albo funduszu, żyjesz przeszłością itp.) a nie na fakty? A z faktami masz ogromne problemy moja Ewo. To co piszesz to jest jak powiedziałem wczesniej bardziej ekonomia polityczna, z naciskiem na polityczna, a nie ekonomia. Zacznijmy od końca "USA wiszą dziś na chińskim włosku i stąd ta nerwowość i najnowsze, > zmnasowane ataki na Chiny. Skoro strach przed Chinami hamuje USA > przed otwartym protekcjonizmem, skoro Chiny z uporem ani > myślą "puścić" jena , to nagle odkryto, że Chińczycy mają niską > jakość i trujące propdukty. Każdy powód jest dobry, by choć trochę > zmniejszyć chiński poptop i ratować bilandss handlowy. Po pierwsze Chińska gospodarka nie jest w pełni rynkowa, a kontrolowany przez władze kurs yuana jest ogromnie nedowartościowany. Chinom gospodarka galopuje, sami chcą ja schłodzić, bo widzą że im się to wymyka spod kontroli i grozi wzrostem inflacji, ale nie godza sie na żadne urynkowienie yuana, choć to by im samym rozwiązało szereg problemów. To jest ukryta forma protekcjonizmu. Po drugie, Nie rozśmieszaj mnie tym z tym wiszeniem na chińskim włosku, że niby Chińczycy zaczna gwałtownie wyprzedawać na wielką skalę obligacje amerykańskie i spuszczą dolara wpędzając USA w recesję. Nie stanie się tak z prostego powodu - Chińczycy sami strzeliliby sobie w stopę. Jakby gospodarka amerykańska siadła, to odbiłoby się to na całej gospodarce światowej, ale najbardziej na Ameryce Południowej i Południowo=Wschodniej Azji. Japończycy np., którzy teraz po latach wreszcie osiągaja jakiś przyzwoity wzrost zawdzięczają go głównie eksportowi w tym przede wszystkim do USA. To są naczynia połączone i ja bardzo wątpię, żeby się to Chińczykom opłacało. Poza tym taki krok kosztowałby ich samych niewyobrażalne pieniądze. Przecież jak zaczną sprzedawać na gwałt te dolarowe obligacje, to zaczną i one i dolar szybko tracić na wartości. Czyli Chińczycy sprzedawaliby dużo poniżej ceny zakupu, nie mówiąc o tym, że wartość ich niesprzedanych rezerw w dolarach tez sie wyraźnie zmniejszy. Wyrzuciliby w błoto ładnych parę miliardów i wykoleiliby przy okazji własną gospodarkę. Opłaca im się to? Wszystko jest oczywiście możliwe, ale taki scenariusz oznaczałby, że na czele Chin stoją ludzie o mentalności Mao. A czasy się chyba jednak zmieniły. Coś mi się wydaja, że to ty Evo zaklinasz rzeczywistość, a twój antyamerykanizm utrudnia ci logiczne myślenie. " To, że USA stały się największym importerem świata nie świadczy o > ich STABILNOSCI, bo i niby czemu? Swiadczy tylko o tym, że cały > świat pracuje na potrzeby Imperium dostarczając mu towarów i usług w > zamian za drukowane przez niego zielone, coraz mniej warte > paciorki/papierki. Pytanie czemu się nato zgadza i jak długo to > jeszcze potrwa?" Głębia twojej analizy jest, że użyje popularnego ostatnio określenia "porażająca". To nie są czasy niewolnictwa ani kolonializmu, ani gospodarki sterowanej. Czemu się na to zgadza świat? Bo to nie żadne rządy o tym decydują tylko prywatne firmy, banki, konsumenci. Nikt nie każe Japończykom ani innym Azjatom tyle oszczędzać, niech sami konsumują i dają w ten sposób kopa swoim gospodarkom. Niemcy i cała Europa dopiero niedawno zaczęła odnosić sukcesy i zmniejszać bezrobocie, wraz z poprawą sytuacji na rynku pracy konsumenci śmielej ostatnio zaczynaja konsumować. Gdyby tak było wcześniej USA z przyjemnością mówiąc twoim językiem "dostarczałyby towary i usługi na potrzeby imperium europejskiego". Ale nie mieli jak dostarczać, bo to imperium nie zgłaszało specjalnie na to zapotrzebowania. A dlaczego? Bo trawiła je euroskleroza - za dużo socjalizmu, za mało rynku. Oni też rozwijali się przez długie lata dzięki eksportowi do USA (w tym szczególnie Niemcy - mylisz się, że tylko Chiny w latach 80-tych potrzebowały amewrykańskiego bodźca.). Dopiero jak się Niemcy wzięli ostatnio za liberalne reformy rynku pracy, coś się zaczęło zmieniać. I deficyt handlowy USA w ostatnich miesiącach zaczął sie zmniejszać, między innymi właśnie dzięki większemu popytowi ze strony Europy. A dolar jest nadal walutą swiatową, na dolary jest popyt między innymi dlatego właśnie, że gospodarka USA w ostatnich latach była wyraźnie bardziej dynamiczna i innowacyjna niz inne, a rynki finansowe USA najbardziej rozwinięte i najbardziej płynne. jest oczywiście możliwe, że świat się wystraszy narastającego zadłużenia USA i przestanie kupować ich obligacje. Ale to raczej mało prawdopodobne, zwłaszcza, że ostatnio deficyt budżetowy w USA zaczął się obniżać, podobnie jak deficyt obrotów bieżących. Po to żeby to zagrożenie wyeliminować potrzebny jest szybki wzrost popytu w Europie i Azji, czego w latach 00-tych nie było , nie z winy USA, i zwiekszenie stopy oszczędności w USA, co zaczyna się właśnie dokonywać i wiązac się pewnie będzie z nieco wolniejszym wzrostem PKB. A z wzrostu popytu wewnętrznego w Chinach USA mogą się tylko cieszyć. Jeśli tak zię stanie dolar poważnie zyska na wartości, bo wtedy nierównowaga płatnicza zacznie się zmniejszać. Spadek popytu Chin na amerykańskie papiery to nie będzie jednak proces gwałtowny i Stany się do tego dostosują. No a tu Ewo dałaś straszną plamę. Jeśli tak wygląda cała twoja wiedza na temat gospodarki USA... Ja napisałem, ze w momentach największej nerwowości na rynkach finansowych światowi inwestorzy kupowali amerykańskie obligacje i dolara. Kurs dolara w takich momentach silnie się umacniał. > A ty mi na to: "No właśnie to wycinkowe myślenie i zaklinanie rzeczywistości. Tak BYŁO owszem, ale już nie jest. Dawniej USA były jedyną największą kotwicą gosp. światowej. Dziś wyrastają inne centra w Azji oraz pojawiło się euro. nie licz na kolejną powtórką z historii." Kochana Ewo strasznie sie mylisz, Tak właśnie JEST TERAZ. Ja mówię o tym jak rynki finansowe reagowały w ostatnich dniach. W chwilach największej nerwowości światowi inwestorzy kupowali amerykańskie obligacje, a dolar z poziomu 1,37 z kawałkiem wzmocnił sie w ciągu zaledwie dnia-dwóch do ok. 1,34 USD za EURO. Więc to ty prezentujesz "wishfull thinking". I do tego nie znasz faktów a wygłaszasz kategoryczne sądy. Ostatnie reakcje rynków finansowych to najlepszy dowód czy gospodarka USA, jak tego chcesz "upada", czy też nadal stanowi dla inwestorów oazę bezpieczeństwa. Oni głosuja własnymi pieniędzmi. To nie byle co. > Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Ze starychnaliz ex-ante prbujsze wniskować es 19.08.07, 15:50 Popatrz Evo, nawet rosyjskie źródła informacji podają, że inwestorzy jak teraz trwoga to uciekają do dolara www.newsru.com/finance/17aug2007/trade.html Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 US- gospodarka wirtualna a realna równia pochyła 19.08.07, 21:50 Mówienie komuuś, że pewnie pracuje w banku lub w funduszach jest epitetem? To nowe dla mnie, ale kto wie, może masz i rację patrząc na dzisiejsze naciągania i oszustwa tych instytucji. Niemniej to ostra ocena, ale skoro tak uważasz.... Wycinkowo piszesz, bo twoja analiza jest analizą z pkt. widzenia tzw. rynków i automatycznie jest zawężona do niektórych tylko aspektów. Nie jest to jakiś zarzut lecz stwierdzenie faktu. Jak ty dyskutujesz? Ja piszę, że Chińczycy na razie nie rzucą dolarów na rynek, bo im się to nie opłaca, a ty na to mnie pouczasz, że Chińczycy nie rzucą dolarów na rynek, bo by sobie strzelili w stopę. I tak całkiem często. Ja, że Chiny nie chcą "puścić" yuana, ty mni na to, że kurs yuana jest niedowartościowany... Nie rozumiesz, co ja piszę, czy bawisz się w echo? Zdaje się, że nie lubisz dyskutować na wyższym poziomie abstrakcji. Dla ciebie albo rzeczy muszą być DOSŁOWNE, albo ich nie ma. A przecież, nie trzeba być sensu stricte niewolnikiem lub krajem skolonizowanym wojskiem jak Irak czy Afganistan, by pracować na potrzeby Imperium. Zasada od wieków jest ta sama: TYLKO ten władca, który bije monetę i którego monetą inni płacą ma prawdziwą władzę. Taki "cysorz" siedzi sobie i bije tą monetę (dziś zielony papier), a w zamian za to płyną do niego statki z towarami. USA NIE pomogło obniżenie kursu dolara. Mimo, że dolar stracił w stosunku euro 1/3 swej wartości od punktu zero (wprowadzenie euro), tyle co NIC pomogło to US-gospodarce, jej ujemny bilans w Europą niespecjalnie się zmienił (chodzi tu głównie o bilans z Niemcami). Ujemny bilns h. skurzcył się ciut w handlu z Chinami, ale nie dlatego, że USA zaczęły tam sprzedawać swoje prallki, auta, telewizory, lecz dlatego, że zaczęły ograniczać chiński import. Nawet jeszcze niższy kurs dolara nie zmeini faktu, że USA nie mają atrakcyjnych TOWAROW, którymi mogłyby konkurować na europejskich i światowych rynkach. USA już prawie NIC nie produkują, co na rynkach światowych miałoby siłę przebicia. Ameryka jest mistrzem świata w ciągnięciu kasy z licencji, w zupełnie opętanym patentowaniu każdej pierdółki, w zalewaniu globu tanią (pod każddym wzgl.) popokulturą i w finansowej żonglerce- czyli w tzw. WIRTUALNEJ ekonomii, którą poważny kryzys zdmuchnie niczym wiatr światło świecy. Nie pisz mi o rosnącym US PKB, proszę. Do jego obliczania stosuje się nałogowo netodę hedoniczną (znów kłania się wirtualizm US- ekonomii) oraz dochody takich firm jak różne Enrony, wyspecjalizowane w kreatywnej księgowości. Wiarygodność amerykańskich danych makroekonomicznych zbliża się powoli do wiarygodności meldunków ekonomicznych z Kremla z czasów późnego Breżniewa. Muszę się uśmiechać czytając, jak namawiasz wszystkich Europę do większej konsumpcji. Tak jesteś zapatrzony w takie nauki hamerykańskich pożal się Boże neoliberalnych guru od ekonomii, że nawet NIE WIDZISZ związku przyczynowo-skutkowego między dzisiejszym kryzysem hipotecznym a US-wrzaskami i naganianiem do konsumpcji. Ponad stan i zdrowy rozsądek. Ekonomię skończyłam na Zachodzie ba, uczęszczałam nawet (krótko, ale zawsze)na wykłady w samym mateczniku dzisiejszego neolibealizmu, więc twoje bezradne przycinki o ekonomii politycznej traktuję z należnym temu pobłażaniem i pozdrawiam. Myślę, że nie ma co dalej dyskutować, nie przekonasz mnie, że Hameryka rośnie w siłę, a ludzie żyją dostaniej. USA apogeum rozkwitu mają już za sobą. Przed nimi (jeśli się nic nie zmieni) równia, pytanie tylko, jak bardzo pochyła.... Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: US- gospodarka wirtualna a realna równia poc 20.08.07, 01:27 eva15 napisała: > Mówienie komuuś, że pewnie pracuje w banku lub w funduszach jest > epitetem? W twoich ustach tak, co wyraźnie "wyłazi" z każdego twojego postu. > Wycinkowo piszesz, bo twoja analiza jest analizą z pkt. widzenia > tzw. rynków i automatycznie jest zawężona do niektórych tylko > aspektów. Nie jest to jakiś zarzut lecz stwierdzenie faktu. > Ewo, jakich rynków? Próbujesz ustawić mnie uparcie w narożniku pt. wycinkowa analiza z pkt. widzenia rynków. To nie jest żadna analiza z pkt. widzenia rynków - jesli tak to twój Krugman jest też analitykiem rynkowym, bo on w swoich pracach nt. otwartej gospodarki, kursów walutowych itd. też w taki sposób analizuje. Jeśli tak to ja mogę pozwolić sobie na uszczypliwośc z ekonomia polityczna kapitalizmu, albo z tym, że masz podejście socjologiczno- politologiczne. > Jak ty dyskutujesz? Ja piszę, że Chińczycy na razie nie rzucą > dolarów na rynek, bo im się to nie opłaca, a ty na to mnie pouczasz, > że Chińczycy nie rzucą dolarów na rynek, bo by sobie strzelili w > stopę. I tak całkiem często. Ja, że Chiny nie chcą "puścić" yuana, > ty mni na to, że kurs yuana jest niedowartościowany... Nie > rozumiesz, co ja piszę, czy bawisz się w echo? Ewo, to ty teraz sprytnie usiłujesz odwrócić kota ogonem, czepiajac się pobocznych wątków mojej wypowiedzi a nie meritum. Główną twoja tezą było to, że USA powinny się bać, bo wisza na chińskim włosku, czyli na ich dolarowych rezerwach walutowych. Czy dobrze zrozumiałem? I ja próbowałem udowodnić, że to strachy na Lachy. A teraz wytaczasz przeciwko mnie armaty, ale w tematach pobocznych. Bądźmy poważni. Podobno pisałaś, że im się na razie nie opłaca. Owszem napisałaś: "Nie robią tylko dlatego, bo uważają, że czas jeszcze nie dojrzał". O tym, że się nie opłaca nie było ani słowa, może i oto ci chodziło, ale z tego co napisałaś to wcale jednoznacznie nie wynikało (a kiedy to się im zacznie według ciebie opłacać?). I nie to była twoja główna teza. O niedowartościowanym yuanie napisałem, nie dlatego, że nie zauwazyłem, co na ten temat napisałaś, tylko, żeby podkreślić, że to ukryta forma protekcjonizmu. > Zdaje się, że nie lubisz dyskutować na wyższym poziomie abstrakcji. > Dla ciebie albo rzeczy muszą być DOSŁOWNE, albo ich nie ma. > A przecież, nie trzeba być sensu stricte niewolnikiem lub krajem skolonizowanym wojskiem jak Irak czy Afganistan, by pracować na potrzeby Imperium. Zasada od wieków jest ta sama: TYLKO ten władca, który bije monetę i którego monetą inni płacą ma prawdziwą władzę. Taki "cysorz" siedzi sobie i bije tą monetę (dziś zielony papier), a > w zamian za to płyną do niego statki z towarami. > I to jest ta ekonomiczna, głęboka analiza, do której według ciebie nie jestem zdolny? Czuję się troche rozczarowany. USA NIE pomogło obniżenie kursu dolara. Mimo, że dolar stracił w > stosunku euro 1/3 swej wartości od punktu zero (wprowadzenie euro), > tyle co NIC pomogło to US-gospodarce, jej ujemny bilans w Europą niespecjalnie się zmienił (chodzi tu głównie o bilans z Niemcami). Ujemny bilns h. skurzcył się ciut w handlu z Chinami, ale nie dlatego, że USA zaczęły tam sprzedawać swoje prallki, auta, > telewizory, lecz dlatego, że zaczęły ograniczać chiński import. Evo, kurs walutowy nie jest jedynym czynnikiem wpływającym na bilans handlowy. W swoich poprzednich postach wyjasniałem dość obszernie skąd się wzięła nierównowaga handlowa i płatnicza USA-reszta świata w ostatnich latach. W dużym uproszczeniu przede wszystkim stąd, że USA mało oszczędzały, a właściwie żyły na kredyt, A reszta świata oszczędzała za dużo nie mogąc wygenerować dostatecznego popytu. Reszta świata kredytowała konsumpcje w USA i korzystała z tego eksportując do tego kraju i w ten sposób zapewniając sobie wzrost gospodarczy. W latach 90-tych korzystała z tego także Europa w tym Niemcy, dla których USA to bardzo ważny rynek eksportowy.(uprzedze cię, to nie jest żadna anliza z pkt. widzenia rynków - to jest mainstream makroekonomii gospodarki otwartej). Ja nie analizowałem ostatniej poprawy amerykańskiego bilansu płatniczego z pkt. widzenia poszczególnych krajów, ale główna przyczyna tej poprawy, było osłabienie tempa wzrostu gosp. w USA pomiędzy II kw. 2006 a I kw. 2007, przy jednoczesnym ozywieniu gospodarczym (popytu wewnetrznego na rynkach eksportowych USA. Słabszy dolar tez jakas rolę w tym odegrał. Popyt krajowy w Miemczech zaczął rosnąć szybciej dopiero od niedawna, przyspieszył ostro antycypując podwyżke stawek VAT, a po ich wprowadzeniu siadł chwilowo ostro w I kw., ale bardziej fundamentalnie patrząc - pomogły reformy na rynku pracy i spadek bezrobocia. Nie twierdzę, że akurat Niemcy mają jakiś decydujący wpływ na eksport USA, ale pewnie coś tam bedzie rosnąć. > Nawet jeszcze niższy kurs dolara nie zmeini faktu, że USA nie mają > atrakcyjnych TOWAROW, którymi mogłyby konkurować na europejskich i > światowych rynkach. USA już prawie NIC nie produkują, co na rynkach > światowych miałoby siłę przebicia. Ameryka jest mistrzem świata w ciągnięciu kasy z licencji, w zupełnie opętanym patentowaniu każdej pierdółki, w zalewaniu globu tanią (pod każddym wzgl.) popokulturą i w finansowej żonglerce czyli w tzw. WIRTUALNEJ ekonomii, którą poważny kryzys zdmuchnie niczym wiatr światło świecy. > Evo, czy naprawdę sądzisz że międzynarodowi inwestorzy są tacy głupi? Gdyby było tak jak piszesz. Dolar już zjechałby na łeb i na szyję, a kapitał wyrywałby jak najdalej od USA. USA nie maja już atrakcyjnych towarów, już nic nie produkują? Evo, jak tu z tobą poważnie dyskutować ? Mam ci wyliczyć ? Przynajmniej zauważasz że sa mistrzem świata w ciągnięciu kasy z licencji. Prawda jest taka, jak napisałem w odpowiedzi Lubatowi, że siła gospodarcza danego kraju zalezy dziś przede wszystkim od zdolności do generowania nowych technologii od innowacyjności, od zdolności do zmian. W USA nadal mechanizm rynkowy i nauka działa w tych aspektach chyba najsprawniej (choć rzeczywiście ostatnio jak pisał Krugman owoce tego nie są równomiernie dystrybuowane, ale to zupełnie inna sfera). Czytałaś kiedyś Schumpetera? . Nie ma co ukrywać, że zbrojenia też tu pomagają. Mikroeloktronika wyszła z USA, biotechnologie chyba też. Silicon Valley, okolice Bostonu, to miejsca które kojarzą się z wyznaczaniem nowych horyzontów. Ale pójdę ci Evo na rękę, od 2-3 lat dynamika wydajności pracy/produktywności w USA jakby zmalała. I jeśli już szukać jakiegoś powodu dla którego pozycja USA miałaby ucierpieć, to według mnie taki systematyczny spadek dynamiki wydajności pracy/produktywności - jesli okazałby się trwały - byłby najbardziej niepokojacym sygnałem. Ale akurat o tym Evo - wieszcząc upadek amerykańskiej gospodarki - nic nie piszesz. Używasz tylko jakichś gazetowych argumentów. "Nie pisz mi o rosnącym US PKB, proszę. Do jego obliczania stosuje > się nałogowo netodę hedoniczną (znów kłania się wirtualizm US- ekonomii) oraz dochody takich firm jak różne Enrony, wyspecjalizowane w kreatywnej księgowości. Wiarygodność amerykańskich danych makroekonomicznych zbliża się powoli do wiarygodności meldunków ekonomicznych z Kremla z czasów późnego Breżniewa." A jak to Evo wykryłaś? Pisząc takie rzeczy sama sie ośmieszasz. Według mnie USA mają jedną z najbogatszych statystyk na świecie, w dodatku jest tam taka armia niezaleśnych ekonomistów śledzących te sprawy fachowo, że jestem o te dane spokojny. Poza tym dane są tylko danymi i od tego sa ekonomiści, żeby je rozkładac na czynniki pierwsze i analizować. Dane sa ogólnie dostępne, razem z metodologią ich przygotowania. Jeśli są jakieś błędy - armia niezależnych ekonomistów je wykrywa. Porównanie z czasami Breżniewa może c Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: US- gospodarka wirtualna a realna równia poc 20.08.07, 02:24 Po kolei: > W twoich ustach tak, co wyraźnie "wyłazi" z każdego twojego postu. 1. Interpretacja jest twoja i ty za nią odpowiadasz, bardziej odzwierciedla twoje problemy niż moje zamiary. > Próbujesz ustawić mnie uparcie w narożniku pt. wycinkowa analiza >z pkt. widzenia rynków. To nie jest żadna analiza z pkt. widzenia >rynków - jesli tak to twój Krugman jest też analitykiem rynkowym, >bo on w swoich pracach nt. otwartej gospodarki, kursów walutowych >itd. też w taki sposób analizuje. 2. Analiza wycinkowa (partial analysis/ Partialanalyse) jest potrzebna i w pracy ekonomistów wręcz konieczna. Ale nie może być podstawą ocen skomplikowanych, złożonych tematów - to jest NADużyciem. Ty piszesz wycinkowo i uzurpujesz sobie prawo analiz szerszych. Krugman, który nota bene, nie jest "mój", analizuje całość, WSZYSTKIE aspekty makroekonomi. Spróbuj go uważnie czytać (nie tylko ten jeden podany przeze mnie art.). Wtedy może zrozumiesz różnicę między tobą a kandydatem na Nobla. >Podobno pisałaś, że im się na razie nie opłaca. Owszem >pisałaś: "Nierobią tylko dlatego, bo uważają, że czas jeszcze nie >dojrzał". O tym, że się nie opłaca nie było ani słowa, może i oto >ci chodziło, alez tego co napisałaś to wcale jednoznacznie nie >wynikało Dobijasz każdą dyskusję tą niezdolnością do abstrakcji i uporczywą dosłownością, a la chłop z cepem. Powoli, po raz kolejny z tym konfrontowana czuję niejaką bezradność i niechęć ponownego tłumaczenia się. Skoro nie napisałam wszystkiego dosłownie, jak krowie na granicy, to wg. ciebie jest to 1:0 dla ciebie. Wygrywasz bezrefleksyjnym uporem i dosłownością wypowiedzi. Takie zwycięstwa chętnie w twoje ręce oddaję. To nic dla mnie. > Evo, kurs walutowy nie jest jedynym czynnikiem wpływającym na >bilans handlowy. W swoich poprzednich postach wyjasniałem dość >obszernie (....) Gdzie twierdzę, że jest JEDYNYM??? Poczciwcze, ja twój tok myślenia kumam. Ale proszę nie wciskaj mi kitu, że w ostatnich latach takie np. Niemcy dużo oszczędzały, bo cię po prostu wezmę za wariata. Sorry, sam się prosisz. Tym bardziej, że dalej piszesz o naszej ukochanej Hamryce jako o niezwykle ważnym dla Niemiec rynku. Może byś tak zajrzał, zamiast ćpania US-ideologii jak trawki, do statystyk des Statistischen Bundesamtes? W międzyczasie Polska ma dla Niemiec w handlu podobną pozycję jak Hameryka. (www.destatis.de/jetspeed/portal/cms/) Sorry, na dziś wystarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: US- gospodarka wirtualna a realna równia poc 20.08.07, 02:49 eva15 napisała: > 1. Interpretacja jest twoja i ty za nią odpowiadasz, bardziej > odzwierciedla twoje problemy niż moje zamiary. Jakie problemy? Nie żartuj, twoje intencje widac jak na dłoni. "Ty piszesz wycinkowo i uzurpujesz sobie prawo analiz > szerszych." Daj już spokój. OK. jak chcesz to możesz sobie wziąć ten monopol na szersze analizy. Krugman, który nota bene, nie jest "mój", analizuje > całość, WSZYSTKIE aspekty makroekonomi. Spróbuj go uważnie czytać > (nie tylko ten jeden podany przeze mnie art.). Wtedy może zrozumiesz różnicę między tobą a kandydatem na Nobla." Jezu, jak tu z tobą dyskutować. A ty gdzieś wyczytałaś, że ja aspiruję do Nobla, albo że się przyrównuje do Krugmana? Pisałem tylko, że to co napisałem o przyczynach nierównowagi płatniczej USA- reszta świata, to jest analiza wzięta żywcem z podrecznika/artykułów Krugmana. Krugman przyczyny tej nierównowagi tłumaczy w ten sam sposób. W kilku postach przecież pisałem,że Krugman ma pokaźny dorobek jako specjalista od makroekonomii gospodarki otwartej. Dotarło ? > Dobijasz każdą dyskusję tą niezdolnością do abstrakcji i uporczywą > dosłownością, a la chłop z cepem. No comments. "Może byś tak zajrzał, zamiast ćpania US-ideologii jak trawki" US-wrzaski, US-ideologia, To są właśnie twoje "nieideologiczne" argumenty. Rzeczywiście lepiej skończmy tę dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: US- gospodarka wirtualna a realna równia poc 20.08.07, 10:31 Nigdzie nie piszę, że kandydujesz do Nobla, znów wciskasz mi w usta rzeczy niepowiedziane. Zanim skończę chcę sprostować własną nieprecyzyjność i przekręcenia. W liczbach całkowitych USA są dla Niemiec ważniejszym krajem niż Polska. Eksport do nich jest w ca 3 razy większy niż do Polski (do USA: 86092978 Euro, do PL: 28820413 euro). Zważywszy, że Polska jest ca 8 razy mniejsza niż USA, eksport niemiecki liczony na głowę mieszkańca kraju docelowego jest w przypadku Polski 3 razy WIEKSZY niż w przypadku USA. ims.destatis.de/aussenhandel/Default.aspx Sorry, po nocy byłam zbyt zaczepna. Chciałam iść spać i zamiast to zrobić, wdawałam się z coraz większym rozdrażniem,(że nie śpię) w dalszą dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Ze starychnaliz ex-ante prbujsze wniskować es 18.08.07, 22:05 ":Najwyraźniej po wycinkowyej analizie sądząc pracujesz albo w banku > albo w funduszach." Otóż nie pracuję ani w banku ani w funduszach. Ale rzeczywiście w sektorze finansowym. Tyle, że jestem ekonomistą, a nie specjalista od rynków finansowych i praca w istytucji finansowej to stosunkowo krótki epizod w mojej karierze zawodowej. Pozwól, że pospekuluję co do twojego miejsca pracy (rozumiem, że w RFN?). Na pewno jestes w opozycji do "liberalnej ekonomiki". Masz "alternatywne" poglądy w stosunku do recept IMF i Banku Światowego. Wspomniałaś coś o zajmowaniu się nierównosciami (w krajach rozwijajacych się)? Twoje podejście jest bardziej socjologiczno/politologiczne niż ekonomiczne. Jakiś lewicowy instytut ? No i chyba miałaś za sobą jakiś epizod związany z ZSRR, Rosją ? Mieszkałaś tam? Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Nietrafne analizy są typowe dla analityków finans. 19.08.07, 21:59 1:0 dla mnie. Po twoim pisaniu rozpoznałam natychmiast twój profil z sektora finansowego. Natomiast ty trafiłeś kulą w płot: Zaden lewicowy instytut, żadna socjologia, politologia. Nie trzeba mieć również związków z Rosją, by zachować zdrowy rozsądek, obiektywne podejście do FAKTOW, a przede wszystkim do widzenia ZŁOZONOSCI zjawisk. Nie trafiłeś, ale no cóż, nietrafne analizy są typowe dla anlityków finansowych. Widać tak z całą ostrością w ostatnim czasie. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Nietrafne analizy są typowe dla analityków fi 19.08.07, 22:32 Korekta: Nie trafiłeś, ale no cóż, nietrafne analizy są typowe dla anlityków finansowych. Widać to z całą ostrością w ostatnim czasie. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Nietrafne analizy są typowe dla analityków fi 19.08.07, 23:41 Już myślałem, że zrezygnowałaś. Ale ty też trafiłaś kulą w płot. Przecież napisałem, że w prywatnej instytucji finansowej pracuję od stosunkowo niedawna, a karierę zawodową rozpoczynałem od szacownej instytucji naukowej, gdzie zajmowałem sie bynajmniej nie rynkami finansowymi, tylko zmianami strukturalnymi w gospodarce i wzrostem gospodarczym. Co więcej, ja też pobierałem nauki w różnych miejscach za granicą, i dla równowagi w stosunku do twojego epizodu w jaskinii liberalizmu dodam, że byłem kiedyś na stażu naukowym w znanym lewicującym brytyjskim uniwersytecie. Złośliwościami pod adresem analityków finansowych pokrywasz swoje wpadki merytoryczne? (vide upieranie się, że ucieczka do dolara w okresach niepewności to przeszłość, podczas gdy to sie własnie dzieje w ostatnich dniach, pisanie, że dochody realne w USA spadają)? Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Nietrafne analizy są typowe dla analityków fi 19.08.07, 23:57 pagyo napisał: > Ale ty też trafiłaś kulą w płot. Przecież napisałem, że w >prywatnej instytucji finansowej pracuję od stosunkowo niedawna Daj spokój, przecież nie twierdziłam, że pracujesz tam od dawna. Widać jak na dłoni, że argumentujesz, jak ktoś z sektora finansowego i tyle. Jakie znów wpadki merytoryczne? Ty obracasz się w sferze wiary, a ja faktów. Ty wierzysz, np., że dochody realne ludności w USA rosną, ja ci podaję prace NAUKOWCOWE mówiąc, że od lat 70. MALEJA. Ty werzysz, że dolar rośnie w siłę, tymczasem FAKTEM jest, że w ciągu kilku zaledwie lat stracił 1/3 swej wartości w stosunku do euro. Co innego dyskutować o faktach, o co innego o żarliwej werze. Ja z wiarą nie lubię walczyć, każdy ma do niej prawo i każdy ma taką jaką sobie sam uzna za stosowną. Więc zostań i ty przy swoich wierzeniach. Czas sam ci b. szybko pokaże, że to tylko wiara, nie rzeczywistość. Nie będziesz mógł bez końca ignorować faktów. Dla alityków kolejny ciężki tydzień na giełdzie wiary i wciskania kitu.. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Nietrafne analizy są typowe dla analityków fi 20.08.07, 00:01 prace NAUKOWCOW Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Nietrafne analizy są typowe dla analityków fi 20.08.07, 02:15 "Ty wierzysz, np., że dochody realne ludności w USA rosną, > ja ci podaję prace NAUKOWCOWE mówiąc, że od lat 70. MALEJA" Evo, brak mi słów. Pozwól, że zacytuję ci jeden z twoich ostatnich postów, gdzie wyraźnie piszesz, że dochody realne w USA ROSNĄ: "Over the past 30 years most people have seen only modest salary increases: the average annual salary in America, expressed in 1998 dollars (that is, adjusted for inflation), rose from $32,522 in 1970 to $35,864 in 1999. That's about a 10 percent increase over 29 years Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Nietrafne analizy są typowe dla analityków fi 20.08.07, 02:20 "Daj spokój, przecież nie twierdziłam, że pracujesz tam od dawna. > Widać jak na dłoni, że argumentujesz, jak ktoś z sektora finansowego > i tyle." Nie , ja argumentuję jak ekonomista, w przeciwieństwie do ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Nietrafne analizy są typowe dla analityków fi 20.08.07, 02:32 Jeśli tak, to zgoda. Twoje subietywne twierdzenie to obiektywny dowód. Sprawa staje się bezdyskusyjna. Jak wolne, uczciwe wybory w Hameryce... Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Nietrafne analizy są typowe dla analityków fi 20.08.07, 03:15 Sama mnie do tego sprowokowałaś. Choć przyznaje, ze je też w kilku miejscach nadużyłem a naszej dyskusji emocjonalnych i niepotrzebnie napastliwych sformułowań Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Nietrafne analizy są typowe dla analityków fi 20.08.07, 17:44 Ja też niestety nadużyłam, ale była noc i byłam coraz bardziej zła na siebie, że kradnę sobie sen. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 09:32 eva15 napisała: > > Piękne krajobrazy, malownicze zdjęcia, perfekcyjna PR i jak ktoś na > forum zauważył kompletnie bez fałszu i sztuczności. > Kompletnie bez fałszu i sztuczności? Mój numer jeden to zdjęcie, na którym Putin coś tam pokazuje w dali. Przypomina mi to scenę z filmu Barei "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz", tę na dworcu kolejowym. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Ocena Putina przez speca od gry Olbrychskiego 18.08.07, 13:24 pagyo napisał: > Kompletnie bez fałszu i sztuczności? Opieram się na zdaniu specjalistów od gry, a ci twierdzą, że podobno kompletnie. Kilka tyg. temu w jednym z wywiadów Olbrychski powiedział, że jak każdy wieloletni aktor, zna wszystkie możliwe techniki gry i udawania. Tricki ubierania się w cudze piórka rozpoznaje u każdego polityka, widzi kiedy ten gra i a nawet, kto go danych póz i chwytów uczy.(Zna widać polskich speców od PR, bo ci pewnie nie obywają się bez aktorów i reżyserów jako konsultantów - tak ja przypuszczam). Niedawno Olbrychski jechał do Moskwy na przyznanie mu nagrody teatralnej z rąk Putina. Mówił, że znając perfekcyjność putinowych wystąpień, cieszył się, że będzie mógł przyjrzeć mu się zu bliska i wtedy łatwiej mu będzie przeanalizować, kiedy i jak Putin gra, wciela się w inne postaci niż naprawdę jest, czyli kiedy pojawi się wystudiowany, wyrafinowany fałsz, widoczny może tylko, dla specjalisty. Olbrychski wystawił Putinowi następujące świadectwo: Putin NIE GRA, nie jest szkolony i ustawiany pod publikę/kamery. On JEST sam z siebie naprawdę taki jaki jest - suwerenny, rozluźniony, perfekcyjyn i bystry(dawał szybkie riposty, na uwagi których przewidzieć z góry i przygotować się do nich niesposób). W występach Putina nie ma cienia gry, fałszu, czy sztuczności. Tyle Olbrychski. No ale może on się nie zna.... Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Ocena Putina przez speca od gry Olbrychskiego 18.08.07, 13:55 W występach może nie ma, ale na tym zdjęciu jest jak Nalberczak i Łącz z filmu Barei Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Ocena Putina przez speca od gry Olbrychskiego 20.08.07, 02:25 OK. Evo, Putin wygląda naprawdę dobrze. Nie ma co ukrywać. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 10:05 "Tja, > Putin w topless z klatą jak potężny niedźwiedź (cytat Spiegel) oraz > Putin na koniu w pozie malboro man. " Evo, A nie zauważyłąś jakie jaja z tych "malowniczych zdjęć kompletnie bez fałszu u sztuczności" robi sobie Spiegel: Poniżej zamieszczam podpis Spiegla pod moim ulubionym zdjęciem z Putinem wskazującym coś w oddali a'la Nalberczak u Barei, na którym ma skórzane rękawiczki bez palców. Spiegel żartuje (w wolnym tłumaczeniu), że wygląda jak fan Village People, imitujacy ich "ruch sceniczny". Here Putin appears to be auditioning for a part in a Village People tribute show. We know the 80s are back, Vlads, but can a world leader really pull off fingerless leather gloves? And why the shrubbery in the belt? Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 12:27 Znów nadinterpretujesz. Nigdzie nie twierdzę, że Spiegle nie robi sobie jaj. Tam jest wszystko i ironia i podziw i złość i uszczypliwość. Dla każdego coś miłego, zresztą jak zwykle u Spiegla. Tyle, że ja NIE I SPIEGLU i jego zamiarach tu dyskukuję. Putin dobrze zna Spiegla, wie jak pisze, poza tym i wywiad i zdjęcia musiały być, jak zawsze u głów państwa, autoryzowane. Skoro Putin tak to puścił, to musiał mieć na myśli coś innego niż ty, a takie złośliwostki wcale mu widać nie przeszkadzały. Prawdopodobnie przeciwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Tężyzna Putina a zachodnei tłuste, bezzębne l 18.08.07, 13:45 eva15 napisała: > Znów nadinterpretujesz. Nigdzie nie twierdzę, że Spiegle nie robi > sobie jaj. Tam jest wszystko i ironia i podziw i złość i > uszczypliwość. Dla każdego coś miłego, zresztą jak zwykle u Spiegla. > Tyle, że ja NIE I SPIEGLU i jego zamiarach tu dyskukuję. > > Putin dobrze zna Spiegla, wie jak pisze, poza tym i wywiad i zdjęcia > musiały być, jak zawsze u głów państwa, autoryzowane. Skoro Putin > tak to puścił, to musiał mieć na myśli coś innego niż ty, a takie > złośliwostki wcale mu widać nie przeszkadzały. Prawdopodobnie > przeciwnie. Ale w Spieglu ten wywiad i zdjęcia to dwie różne sprawy. Wydrukowanie zdjęć musiało być autoryzowane? Ejże... Podpisy pod zdjęciami musiały być akceptowane? Nie mówię, że nie ale jesteś tego taka pewna? To Spiegel poprosił o tę sesję zdjęciową i ją wykonał? Ejże chyba nie, świadczą o tym kpiące podpisy pod zdjęciami. Mieliby go tak ustawiać a potem z tego żartować? Jeśli ją przedrukowali to po co autoryzacja? Wyborcza też musi dawac do autoryzacji podpisy pod zdjęciami Putina zanim je wydrukuje ? Poza tym nic nie nadinterpretuję, tylko trochę mnie rozbawiła ta "ofensywa PR" i ta fala zachwytu i komplementów, którą żeście tutaj z c_k zaprezentowali. Z tego co napisałaś można było odnieść wrażenie, że też i Spiegel pisze w podobnym tonie. Dlatego z tego drwię i przywołuję też drwiny Spiegla, żeby to wyprostować i nie dostać nudności od tej słodyczy. Ja nie mówię przecież że Spiegel obraża Putina, Putin pewnie nie jest też pozbawiony poczucia humoru (chociaż ma zwykle dość ponury wygląd). A skąd ty wiesz co ja mam na myśli? Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Brown - nowy model bezzębnego lwa 18.08.07, 09:24 Zachował sie tak, jak musiał się zachować w tej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry.zagloba Fakt: wypil piwo, ktore Blair nawarzyl:) 18.08.07, 09:37 Retorsje musialy byc. A Rosje w stosunkach z UK najbardziej boli fakt, ze te ichnie miliony - wraz z milionerami - wspomagaja banki brytyjskie, nie zas rosyjskie. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Fakt: wypil piwo, ktore Blair nawarzyl:) 18.08.07, 12:34 No to podobnie jak pagyo, nie akceptujesz inwestycji zagranicznych i nie rozumiesz korzyści z nich płynących, a to poważny błąd. Im państwo chce być potężniejsze i mieć wpływ na bieg wydarzeń zagr. tym LEPIEJ dla niego, jeśli jego obywatele i biznesmeni uruchamiają inwestycje zagraniczne. To nie komunizm, żeby tylko państwo się tym zajmowało. Od czego są prywatni inwestorzy? Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: Fakt: wypil piwo, ktore Blair nawarzyl:) 18.08.07, 14:03 eva15 napisała: > > No to podobnie jak pagyo, nie akceptujesz inwestycji zagranicznych i > nie rozumiesz korzyści z nich płynących, a to poważny błąd. Im > państwo chce być potężniejsze i mieć wpływ na bieg wydarzeń zagr. > tym LEPIEJ dla niego, jeśli jego obywatele i biznesmeni uruchamiają > inwestycje zagraniczne. To nie komunizm, żeby tylko państwo się tym > zajmowało. Od czego są prywatni inwestorzy? Evo, Evo... I ty mi zarzucasz jakieś nadinterpretacje? Wydawało mi się że się w tej sprawie inwestycji zagranicznych porozumieliśmy. Jak możesz mnie tak przekręcać? Gdzie ja napisałem, że nie akceptuję polskich inwestycji zagranicznych ? Chodziło mi przecież o to, że trudno w prognozowaniu salda FDI zakładać, że co roku polska firma będzie wydawała tyle kasy na zakup firmy za granica jak Orlen na Możejki. Gdzie w tym jakaś niechęć do inwestycji zagranicznych? Nieładnie... Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Fakt: wypil piwo, ktore Blair nawarzyl:) 18.08.07, 12:34 No to podobnie jak pagyo, nie akceptujesz inwestycji zagranicznych i nie rozumiesz korzyści z nich płynących, a to poważny błąd. Im państwo chce być potężniejsze i mieć wpływ na bieg wydarzeń zagr. tym LEPIEJ dla niego, jeśli jego obywatele i biznesmeni uruchamiają inwestycje zagraniczne. To nie komunizm, żeby tylko państwo się tym zajmowało. Od czego są prywatni inwestorzy? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry.zagloba Jak to nie akceptuje? Ja sie z tych 18.08.07, 13:24 ruskich milionow ciesze - min. dzieki temu nam stopy procentowe po wariacku nie rosna;) Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Jak to nie akceptuje? Ja sie z tych 18.08.07, 13:28 No właśnie, dzięki "Ruskim". Czyli jak będą chcieli wam przyłożyć (np. wycofując kasę), to mogą, bo mają was w ręku a nie odwrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry.zagloba Bank Angli przezyl Sorosa, przezyje i 18.08.07, 13:49 Abramowicza. A Berezowski to znow tak nie bardzo ma dokad swoja kase wycofac:))) Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 przeżył Sorosa, ale z jakim skutkiem 18.08.07, 14:04 Bieriezowskiego kasa już się nie liczy. Facet odcina kupony od tego, co kiedyś w Rosji ukradł. Na Zachodzie majątku pomnożyć nie umie, więc mu topnieje to, co ma. Przypuszczam, że ma mniej niż oficjanie podaje, zwłaszcza, że zachciało mu się finansować różne "rewolucje" i "powstańców". Dziś rewolucja na zamówienie jest kosztowna, a wynik jak widać, często niezadowalający.. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry.zagloba Nie badz naiwna:) On pomnazac nie musi, bank to za 18.08.07, 14:07 niego zrobi:))) Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk I to wszystko przez nas 18.08.07, 00:05 Jakby Skłodowska-Curie nie odkryła tego cholernego Polonu, Litwinienko żyłby pewnie do tej pory... Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
lubat pagyo i eva15 18.08.07, 17:56 Z waszym dyskursem koresponduje rozmowa Andrzeja Lubowskiego, której - niestety nie od początku - wysłuchałem dzisiaj w TVN 24. Jest on autorem książki "Kontuzjowane mocarstwo". Mowa o USA. Jego tezy idą chyba jeszcze dalej, niż przedstawia to eva15. Kilka hasłowo ujętych przykładów: - USA są lokomotywą gospodarczą świata, ale tylko dlatego, że ten świat akceptuje jeszcze "ogólnoświatową zrzutkę" na amerykańską konsumpcję ponad stan. Jednak z odejściem zimnej wojny jest coraz mniej powodów do akceptowania tego stanu rzeczy, i pewnego dnia znikną wszystkie. - Jednym z podstawowych powodów "uwiądu" gospodarki amerykańskiej jest coraz bardziej widoczne zanikanie klasy średniej. - Globalizacja, która była pierwotnie sojusznikiem USA, ich wytworem, coraz bardziej działa na ich niekorzyśc . No i takie drobne uwagi jak: "polityka zdrowotna USA - haniebna", "w USA istnieją uczelnie o najwyższym poziomie na świecie, ale powszechny system edukacyjny jest jednym z najgorszych". Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: pagyo i eva15 18.08.07, 20:05 Lubat, Dołączyłem powyżej jeszcze jedną replikę dla Evy15. 1. "USA są lokomotywą gospodarczą świata, ale tylko dlatego, że ten świat akceptuje jeszcze "ogólnoświatową zrzutkę" na amerykańską konsumpcję ponad stan" Pełna zgoda. Tyle, że to "akceptowanie zrzutki" było dla tego świata wygodne przez długie lata, bo się inne gospodarki z własnymi problemami nie potrafiły uporać. To jast taka sama "zasługa" USA, jak i reszty świata. Ja tylko mówię, że to dostosowanie się w sposób gwałtowny najprawdopodobniej nie odbędzie, tylko stopniowy, bo gwałtowny sposób nie lezy w niczyim interesie - nawet Chin, którymi straszy Eva15. podobna sytuacja miała już miejsce w połowie lat 80- tych, po "reaganomice" i jakoś sobie z tym i USA i świat poradziły. Zresztą już gdzies tak od 2006 r. świat odkrył, że nie wisi tylko na USA. Mimo spowolnienia ówczesnego w USA gospodarka światowa nie ucierpiała, bo równoczesnie nareszcie wybuchło ożywienie w Europie, Japonii i krajach rozwijających się. Ja nie jestem bezkrytycznym apologetą USA. Ale od uznania tych bolączek do stwierdzenia, że gospodarka USA pada, dolar wisi na włosku, droga bardzo daleka. Lubię być adwokatem diabła, tym bardziej , że tego diabła bardzo łatwo bronić. Jak czytałem Evę15, Herra7 i innych to po prostu nie mogłem wytrzymać, bo tam aż roiło sie od uproszczeń półprawd i jakiegoś takiego ideologicznego zacietrzewienia. Dlatego zareagowałem. Mnie się wydaje, że siła gospodarcza danego kraju, czy siła w ogóle zalezy dziś przede wszystkim od zdolności do generowania nowych technologii od innowacyjności, od zdolności do zmian. W USA nadal mechanizm rynkowy i nauka działa w tych aspektach chyba najsprawniej. Chociaż rzeczywiście od 2-3 lat dynamika wydajności pracy jakby zmalała. I jeśli już szukać jakiegoś powodu dla którego pozycja USA miałaby ucierpieć, to według mnie taki systematyczny spadek dynamiki wydajności pracy/produktywności byłby najbardziej niepokojacym sygnałem. Ale akurat o tym Eva nic nie pisze. USA Odpowiedz Link Zgłoś
onufry.zagloba Mysle, pagyo, ze to pulapka owego kryterium 19.08.07, 21:58 "spadku wydajnosci", bo jest z tym w US zapewne tak samo jak w UK. Wiaze sie to z przenoszeniem prac prostych do panstw III Swiata, gdzie owe wskazniki wydajnosci (ustalana dla produkcji, powiedzmy to sobie bez ogrodek; nie zas dla ruszania glowa) zaczynaja pracowac na Chiny, Indie czy Indonezje. Niemniej w kraju pozostaja stanowiska pracy dla najlepiej wykwalifikowanych: od projektantow po marketingowcow. Inna rzecz, ze pozostaja takze owe rzesze bezrobotnych "roboli" obciazajacych - przynajmniej w UK - dosc znacznie budzet panstwa. Stad i wielki wrzask (choc to musztarda po obiedzie, gdyz przez wiele lat polityka spoleczna stawiala sens ksztalcenia pod znakiem zapytania) o ksztalcenie owych bezrobotnych "roboli", jakby kazdy z nich mogl zostac konstruktorem czy wynalazca:) Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: pagyo i eva15 19.08.07, 22:30 Hej, naprawdę brzydko dyskutujesz. To nie eva15 straszy Chinami, i to nie jakiś evy wymysł. To Chiny same straszą USA otwarcie i najbezczelniej w świecie. Ja ten FAKT przytoczyłam i podałam stosowny link źródłowy. Odpowiedz Link Zgłoś
pagyo Re: pagyo i eva15 20.08.07, 02:32 Czepiasz się, OK. Przytoczyłaś, ale z przekonaniem, że to jest poważne zagrożenie dla USA. A ja starałem sie wykazać, że strachy na Lachy. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: pagyo i eva15 20.08.07, 02:34 Ooo, to ty nawet już wiesz, jakie mam przekonania? Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: pagyo i eva15 20.08.07, 17:48 pagyo napisał: > Wiem, antyamerykańskie. Ooo, jesteś z tej inteligentnej frakcji: kto nie z nami ten przeciwko nam? Kto nas krytykuje, jest nienawidzącym nas wrogiem itd? Serio myślisz, że krytyka US-polityki i gospodarki to już antyamerykanizm? Co wobec tego jest krytyką? Pewnie coś takiego NIE istnieje, nie ma prawa istnieć wobec Imperium Dobra twoim zdaniem? Odpowiedz Link Zgłoś