Dodaj do ulubionych

Hugo Chávez i Diego Maradona idą na wojnę z USA

21.08.07, 07:11
"Wszyscy gadają pod dyktando Białego Domu, CIA, bo w Ameryce
laboratoria polityczne pracują 24 godziny na dobę."
---------------------------------
Swieta prawda. Szkoda, ze niewielu to rozumie.

"Chávez chce m.in. prawa do nieograniczonej reelekcji oraz przejęcia
władzy nad całą gospodarką i bankiem centralnym."
---------------------------------
Czy kogos z Gazety stac na napisanie jakie prawa obecnie ma Bush,
nie tylko chce? Watpie bardzo, to prawda scisle tajna pod oslona
tzw. "bezpieczenstwa narodowego".
Obserwuj wątek
    • hapita Hugo Chávez i Diego Maradona idą na wojnę z USA 21.08.07, 07:21
      Czy nienawiść? Może to tylko reakcja obronna przed agresją
      USA.Maradona to też komunistyczny idoelog?
      • artie40 Re: Hugo Chávez i Diego Maradona idą na wojnę z U 21.08.07, 07:30
        hapita napisał:
        > Czy nienawiść? Może to tylko reakcja obronna przed agresją
        > USA.Maradona to też komunistyczny idoelog?

        Maradona to po prostu głupek od kopania piłki. Tyle, że dosyć
        sławny. Kokaina wyżarła mu mózg.
        • snow21 Maradona to "głupek" bo nie popiera USA,jakby 21.08.07, 10:59
          • snow21 popierał to GW zrobiłaby z niego autorytet moralny 21.08.07, 11:01
        • scibor3 Re: Hugo Chávez i Diego Maradona idą na wojnę z U 21.08.07, 14:57
          > Kokaina wyżarła mu mózg.

          Bardziej niż A. Michnikowi wóda?
    • puuchatek Re: Hugo Chávez i Diego Maradona idą na wojnę z U 21.08.07, 09:04
      plorg napisał:

      > "Chávez chce m.in. prawa do nieograniczonej reelekcji oraz przejęcia
      > władzy nad całą gospodarką i bankiem centralnym."
      > ---------------------------------
      > Czy kogos z Gazety stac na napisanie jakie prawa obecnie ma Bush (...)

      Czy sugerujesz, że Bush ma prawo do nieograniczonej reelekcji? :-)

      Widzisz, tym się właśnie różni demokracja (choćby kulawa) od dyktatury: taki Bush - choćby nie wiem co robił - już za rok z kawałkiem odejdzie do historii. A pan Chavez, który potrafi jedynie straszyć swoich obywateli Amerykanami, chce de facto rządzić dożywotnio.

      Najśmieszniejsze jest to, że kiedy już "socjalistyczna rewolucja" Chaveza zacznie zdychać z głodu (jak każda socjalistyczna rewolucja w historii...), to oczywiście ci wstrętni Amis będą głównym dostarczycielem pomocy humanitarnej...
      • samwuj Re: Hugo Chávez i Diego Maradona idą na wojnę z U 21.08.07, 09:28
        Amerykanie regulują swoją drabinę społeczną, poprzez dodawanie
        ołowiu do mózgów tym co mają być na dole tej drabiny. Jak masz
        wpisane w amerykańskiej teczce że masz być nikim do dostajesz
        troszkę więcej ołowiu w żarciu i już stajesz się alkoholikiem lub
        narkomanem poprostu się staczasz. Taka to jest demokracja
        amerykańska. Nikt nie stanie w obronie narkomana i alkoholika. A
        władza może wszystko. Doskonałe państwo policyjne.
        • adam11115 Re: Hugo Chávez i Diego Maradona idą na wojnę z U 21.08.07, 10:42
          > Amerykanie regulują swoją drabinę społeczną, poprzez dodawanie
          > ołowiu do mózgów tym co mają być na dole tej drabiny. Jak masz
          > wpisane w amerykańskiej teczce że masz być nikim do dostajesz
          > troszkę więcej ołowiu w żarciu i już stajesz się alkoholikiem lub
          > narkomanem poprostu się staczasz. Taka to jest demokracja
          > amerykańska. Nikt nie stanie w obronie narkomana i alkoholika. A
          > władza może wszystko. Doskonałe państwo policyjne.


          Tobie juz widac dali i to niejedna dawke
        • stawo73 Ołowica? 21.08.07, 11:18
          Różne juz głupoty,chorych z nienawiści do USA lewaków,czytałem na
          tym forum,ale Ty w swojej głupocie przeszedłeś już wszelkie granice.
      • plorg Re: Hugo Chávez i Diego Maradona idą na wojnę z U 21.08.07, 09:33
        > Widzisz, tym się właśnie różni demokracja (choćby kulawa) od
        > dyktatury: taki Bush - choćby nie wiem co robił - już za rok
        > kawałkiem odejdzie do historii.
        ---------------------------------------
        Nie musi duzo robic, wystarczy wprowadzenie stanu wojennego z powodu
        kolejnego zamachu terrorystycznego, a rzad USA ma juz niejeden na
        swoim koncie. Wiec kolejny nie zrobi im zadnej roznicy.

        > A pan Chavez, który potrafi jedynie straszyć swoich obywateli
        > Amerykanami, chce de facto rządzić dożywotnio.
        ---------------------------------------
        Czy chcesz de facto powiedziec, ze Bush nie chce?
        Moze tylko oficjalnie sie do tego nie przyznaje?
        A propos straszenia swoich obywateli:
        video.google.com/videoplay?docid=1168777314409407137&q


        > to oczyw iście ci wstrętni Amis będą głównym dostarczycielem
        > pomocy humanitarnej...
        ---------------------------------------
        Alez oczywiscie dostarcza taka "pomoc i demokracje" jak w Iraku i
        Afganistanie.
        • eva15 Re: Hugo Chávez i Diego Maradona idą na wojnę z U 21.08.07, 12:09

          Dobrze zrobione to video
      • snow21 Hindus do Brytów-Litości,już nam nie pomagajcie bo 21.08.07, 13:39
        całkiem zbankrutujemy (przełom 19 i 20 wieku w kolonialnych Indiach)
    • tonieja10 amerykanscy politycy ciezko pracowali na 21.08.07, 09:09
      na nienawisc ludzi z Ameryki Lacinskiej do USA.
      • snow21 W Polsce też się nienawidzi sowietów(i jest za co) 21.08.07, 11:57
    • sluchacz3ki Maradona dostanie za to dużą porcje dragów i wódy 21.08.07, 10:25
      Dziennikarze mogliby skończyć już z pisaniem o takim śmieciu jak Maradona.
      Sportowiec powinien być wzorem, a nie pojemnikiem na wódę i narkotyki. Maradona
      powinien całkowicie odejść w zapomnienie.
    • snow21 GW krytykuje Arabów,a Chavez nie może krytykowaćUS 21.08.07, 10:56
    • tornson Retoryka GW niczym nie różni się od stalinowskiej 21.08.07, 11:27
      propagandy. Poprostu zamienili ZSRR na USA i na żywca jadą ze stalinowskich
      broszurek propagandowych.
    • mekagojira Nie lubic komucha Chaveza i cpuna Maradony mozna 21.08.07, 13:11
      a nawet nalezy, jednak artykul GW to faktycznie tania agitka w stylu
      artykulow sprzed lat w Prawdzie, tyle ze z odwroconymi rolami.
      W koncu nie mozna zaufac inteligencji czytelnikow i dac im prawa do
      samodzielnego wyciagniecia wnioskow, nieprawdaz, tow, Stasinski?

      "W towarzystwie zachwyconego Diego Maradony pokazywał, jak - pif-paf! - strzelać
      będzie do amerykańskich najeźdźców"
      "Na widowni tłumnie zasiedli posłowie, gubernatorzy, sztab generalny armii,
      studenci i inni wielbiciele prezydenta na czele z słynnym piłkarzem Diego Maradoną."
      "Przysłuchujący się przez osiem godzin występom prezydenta Maradona, aż kwilił z
      zachwytu"

      Lol, co za styl - tyle ze Kapuscinskiego z Was nie bedzie tow. Stasinski;)
      Jest chyba mozliwosc nalozenia kar przez rade etyki mediow jesli gazeta miesza
      podawanie informacji w artykule z autorskim komentarzem/ subiektywnymi
      odczuciami autora?

      • snow21 Na agitkach to Adam Michnik zna się jak mało który 21.08.07, 13:29
    • cygan37 Hugo Chávez i Diego Maradona idą na wojnę z USA 21.08.07, 14:10
      Ziemia obiecana, ziemia zapomniana

      Ameryka Południowa od kilku lat pogrąża się w kryzysie. Jeszcze w
      latach 90-tych rządy tamtejszych państw stosowały się do zaleceń
      Międzynarodowego Funduszu Walutowego, a reformy przeprowadzali tam
      tacy specjaliści jak Jeffrey Sachs (ten sam, który doradzał
      Balcerowiczowi jesienią roku 1989). Jednak koszty polityki
      prowadzonej pod dyktando tzw. porozumienia waszyngtońskiego, czyli
      modelu polityki opartego na liberalizacji gospodarki i walce z
      deficytem budżetowym, dały się we znaki ludności tego regionu. W
      przeciwieństwie do innych miejsc globu mieszkańcy Ameryki
      Południowej na początku XXI w. nie tylko się nie wzbogacili, ale
      wręcz zubożeli. Jedynym państwem spośród wszystkich 16 krajów
      kontynentu, które osiągnęło sukces w tym czasie, jest Chile. Na
      dodatek po zamachach 11 września opinia publiczna skupiła się na
      Iraku, Afganistanie i Libanie, a Ameryka Łacińska, jak stwierdził to
      Moises Naim w listopadowym numerze Foreign Policy, „stała się
      Atlantydą – zaginionym kontynentem. Z dnia na dzień zniknęła z map
      inwestorów, prezesów, dyplomatów i dziennikarzy”.
      Trudno się więc dziwić dojściu do głosu polityków, określanych przez
      zachodnie media mianem populistów, a przez mieszkańców Wenezueli,
      Brazylii i Boliwii – mianem bohaterów. Ideologicznym przywódcą tej
      nowej rewolucji jest Hugo Chávez, który jako nowy lider ludów
      pokrzywdzonych przez globalny kapitalizm pragnie przejąć schedę po
      odchodzącym Fidelu Castro.

      Bolivar XXI wieku

      Gdy w pierwszej połowie XIX w. Ameryka Południowa wyzwalała się spod
      przywództwa imperium hiszpańskiego, liderem tej antykolonialnej
      rewolucji był urodzony w Caracas Simon Bolivar. O zasięgu tego ruchu
      świadczyć może fakt, że Bolivar był w tym czasie prezydentem
      Wenezueli, Kolumbii, Boliwii i Peru.
      Wiek później, w 1954 r. w wenezuelskiej miejscowości Sabaneta, w
      rodzinie dwóch nauczycieli, przyszedł na świat Hugo Rafael Chávez
      Frías – człowiek, który uwierzył, że może kontynuować dzieło
      Bolivara. W latach 70. rozpoczął studia na Akademii Wojskowej i
      uzyskał stopień podporucznika, a niedługo potem odbył studia
      politologiczne na Uniwersytecie, nomen omen, im. Simona Bolivara.
      Przez 17 lat służył w wenezuelskim wojsku, w którym osiągnął stopień
      pułkownika.
      W latach 80. Chávez wraz z kolegami założył lewicowy „ruch
      boliwariański”, którego filozoficznym fundamentem była idea
      panamerykanizmu, podbudowana gospodarczo-społeczną teorią Marksa. W
      tym czasie angażował się też w działalność sportową (od dzieciństwa
      marzył, by zagrać w amerykańskiej lidze baseballa), a także
      kulturalną (jest autorem kilku sztuk teatralnych i powieści). Kiedy
      po wielu latach walki w 1999 r. objął urząd prezydenta (próbował już
      w 1992 r., ale jego zamach stanu na czele Ruchu V Republiki się nie
      powiódł), od razu wprowadził program budowy dróg, dotacji
      mieszkaniowych i masowych szczepień. Czy Huguito, jak mówią na niego
      najbliżsi, może być wrogiem współczesnego świata, jak to przedstawia
      George Bush?

      Niech żyje Bóg i Chávez

      Od momentu objęcia władzy przez Cháveza gospodarka Wenezueli rozwija
      się w średnim tempie ok. 9 proc. rocznie. Bezrobocie spadło do
      poziomu 10 proc., podobnie zmniejszyła się sfera ubóstwa.
      Korzystając ze wzrostu cen ropy, Chávez sfinansował m.in. program
      walki z ubóstwem, analfabetyzmem, otworzył darmowe kliniki.
      Realizacja tych programów pochłania ponad 40 proc. budżetu
      Wenezueli.
      Programy społeczne wdrażane przez administrację Cháveza noszą nazwę
      tzw. misiones, a sam prezydent, który jako dziecko nie miał nawet
      butów i do szkoły chodził w sznurkowych sandałach, na nowo odczytuje
      przesłanie Jezusa o pomocy bliźnim. W ramach misji Chávez
      zorganizował „Operację Cud”, dzięki której sprowadzeni z Kuby
      lekarze pomogli 200 tysiącom osób. Lider Ruchu V Republiki napisał
      kiedyś, że „moje poczucie braterstwa jest tak wielkie jak te
      sawanny, które przeoraliśmy, by posiać na nich ziarno przyszłości”.

      Poza sukcesami wewnątrz kraju Chávez jest też aktywny na arenie
      międzynarodowej. W ramach swej „oil diplomacy” próbuje stworzyć
      front przeciw dominacji Stanów Zjednoczonych, proponując odejście od
      kapitalizmu, który według niego „prowadzi tylko do destrukcji
      człowieczeństwa”. W tej walce nie jest osamotniony – powoli
      dołączają do niego prezydenci innych krajów – Lula z Brazylii,
      Morales z Boliwii, Kirchner z Argentyny. Jednak to Chávez jest tym,
      który nadaje ton.
    • kapitan.kirk A ja nie mam nic naprzeciwko 21.08.07, 18:58
      Wenezuelczycy wybrali Chaveza w demokratycznym głosowaniu i nadal
      popierają go w większości spraw (choć nie we wszystkich, bo np.
      większość jest przeciwko likwidacji wolnych mediów). Nie ma się też
      co dziwić, że hasło "Socjalizm XXI" wieku fascynuje prostych ludzi,
      którzy dotąd znali tylko kapitalizm w najbrutalniejszej
      półkolonialnej formie, a debilizm i ostateczny krach systemu
      sowieckiego to dla nich sprawa z odległej pókuli, o której niewiele
      wiedzą. Liczą się dla nich konkretne efekty - walka z biedą,
      chorobami i przestępczością - a tu Chavez akurat dobrze się sprawdza
      i sprawdzać się będzie do czasu, aż nie będzie miał już co rozdawać.

      Nie ma wątpliwości, że za pewnien czas "Socjalizm XXI wieku" szlag
      trafi, bo jak dotąd szlag trafiał każdy system tego rodzaju. I
      żadna, choćby największa koniunktura na ropę nic tu nie zmieni, bo
      wszelakie "socjalizmy" polityczno-gospodarcze są w stanie - jak
      dowodzi historia - zmarnotrawić absolutnie każde zasoby i zrobić
      dziadów nawet z najlepiej prosperujących. I w tym jest jednak pewien
      pożądany aspekt - zaznawszy bowiem na własnej skórze "dobrodziejstw"
      dyktatury gospodarczej i politycznej (ku którym Chavez powoli, ale
      konsekwentnie zmierza) Wenezuelczycy na przyszłość mniej będą
      skłonni do skrajności ideologiczno-ekonomicznych i bardziej uważni w
      swoich politycznych wyborach; dadzą też adekwatny przykład sąsiadom.

      Pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka