lmblmb 19.09.07, 08:16 Ależ ja się nie wstydzę tego, że jestem Słowianinem, bo nim nie jestem. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
abu75 Sami sobie cudzy 19.09.07, 08:55 Tylko nasuwa mi się pytanie: ilu naszych rodaków myśli o sobie "jestem Słowianinem"? Chyba głównie myślą: "jestem Polakiem" [no, może niektórzy jeszcze dodadzą: jestem góralem, Ślązakiem, Kaszubem]. Nigdy nie byliśmy uczeni identyfikowania się ze wspólnotą szerszą niż naród, no bo czy można identyfikować się z wrogiem - Rosją? [o tym, że to wróg choć brat-Słowianin, mieliśmy okazję przekonać się nader często w swojej historii]. Odpowiedz Link Zgłoś
katrina_bush Najlepiej być sobą ! 20.09.07, 17:24 Najlepiej być sobą ! A potem ewentualnie szukać szufladek. Lech, Czech i Rus. Kto rano wstaje i jako pierwsze myśli: jam słowianin ?! Odpowiedz Link Zgłoś
paragraf1610 Re: Sami sobie cudzy 19.09.07, 09:19 Dokładnie, w życiu by mi do głowy nie przyszło żeby się identyfikować ze "Słowniańszczyzną". Czyje sie Polakiem, Europejczykiem czy juz nawet Ziemianinem prędzej niż Słowianinem. Jak dla mnie mogą obrażać Słowian ile wlezie, nie mam poczucia że to o mnie. Dodam że zupełnie nie jestem religijny i katolikiem się też nie czuję (choc oficjalnie nim jestem). Natomiast z drugiej strony wywiad mi się podobał, po raz pierwszy w życiu zastanowiłem się nad źródłem mojej obojętności wobec pojecia Słowian. Kto wie, może autorka ma rację, może to wina naszych relacji z Rosją ale to chyba jednak za mało... Mam wielu znajomych na Białorusi, Ukrianie i w Rosji też. Byłem na mszy w cerkwii w Mińsku białoruskim i podobało mi się. Uznaję noc świętojańską zamiast walentynek i ogólnie jak jade na Wschód to czuję się tam świetnie wśród tych ludzi. Czy to są "objawy" Słowniańszczyzny ? Cholera, ja zawsze łączyłem istnienie tej więzi z czasem Rzeczypospolitej Obojga Narodów, no bo z Rosjanami historia wygląda już zupełnie inaczej, z reguły jak się pojawiają to pojawia się niewidzialna bariera, wchodzi sztuczność. Gdy są sami Polacy, Ukraińcy i Białorusini to napięcie znika. Więc gdzie tu Słowiańszczyzna ??? Może za mało Rosjan poznałem ale jak narazie to nie widzę żadnej wspólnoty, same przeciwieństwa niemal we wszystkim, całym spojżeniu na świat. Odpowiedz Link Zgłoś
angie_82 Re: Sami sobie cudzy 19.09.07, 14:14 Wydaje mi się, że poczucie więzi między Słowianami wynika raczej nie tyle z podobieństwa starodawnych obyczajów, ile z bliskości językowej. Ot, spotykasz Czecha albo Słowaka, Rosjanina, Chorwata albo Serba, próbujecie się porozumieć i okazuje się, że wprawdzie nie idzie, ale słowa podobne, brzmienie zbliżone...i instynktownie czuje człowiek, że to może być jakaś dawna rodzina, tylko daleka. Zawsze wyczuwam tę więź, i przeważnie właśnie dzięki podobieństwu językowemu. Natomiast ta sztuczność w kontaktach z Rosjanami, o której mówiłeś, wynika pewnie z historii najnowszej: jakiś czas temu spotykałem się z Rosjanami i Serbami i były to bardzo sympatyczne kontakty, i właściwie czuło się, że to w sumie ludzie o podobnym sposobie bycia: słowiański "słomiany ogień", "zastaw się a postaw się", nieco wybujała fantazja, lekki brak zdrowej oceny rzeczywistości, zdrowa odrobina arogancji, skłonność do całonocnych zabaw (z góry przepraszam za uproszczenia i stereotypy), i dzielił nas tylko język, ale znowu nie aż tak bardzo. Natomiast gdy tylko zaczynały się rozmowy o polityce, albo historii - wtedy robiło się sztucznie i źle. Ale to się zdarza nawet w najlepszej rodzinie. A co dopiero w tak niejednolitej i krewkiej jak słowiańska. Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: Sami sobie cudzy 19.09.07, 16:20 jestem człowiekiem, mężczyzną, ślązakiem, europejczykiem, chrześcijaninem, krakusem, polakiem, niemcem, kirgizem, katolikiem - to są moje korzenie.. ale ewentualne związki ze słowiańszczyzną? żeby miały jakiś na mnie wpływ??? chyba nie, nie poczuwam się.. Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Oczywiście, że teoretycznie, Słowiańszczyzna „to n 20.09.07, 10:40 Oczywiście, że teoretycznie, Słowiańszczyzna „to nic gorszego”. Tyle, że w Europie mamy 3 główne żywioły etniczne: najliczniejszy słowiański i posiadający najmniejsze sukcesy, natomiast kultura śródziemnomorska (od Grecji, przez Włochy do Iberii z Francją) jest ludnościowo mniejsza ale jakie osiągnięcia! Podobnie z grupą anglosaską czyli krajami anglo- i niemieckojęzycznymi + Skandynawia i Beneluks. A duma wiąże się głównie z sytuacją bieżącą a nie z tym w co wierzyli przodkowie 3 tysiące lat temu. Przykład: kiedy jestem we Władku albo gdzieś w Chałupach to widzę te tabuny ludzi, którzy rankiem wychodzą z pociągów przyjeżdżających „gdzieś z Polski” i potem łażą od domu do domu w poszukiwaniu kwatery. Otóż gospodarze tych domów często nie fatygują się nawet żeby wywiesić kartkę w oknie „wolne pokoje” albo „brak wolnych pokoji” ale wolą (?) żeby co chwilę ktoś im zakłócał spokój takimi pytaniami. Co więcej, publika nie reaguje też na kartkę „brak wolnych pokoji”, po prostu nie wierzy w wiarygodność gospodarza (?) i twardo mówi „no tak, widziałem kartkę ale może jednak są wolne pokoje” czyli „ignoruję twoją informację, nie ufam ci, pewnie kłamiesz i chowasz jakiś towar pod ladą”. Tak nie da się budować efektywnych więzi biznesowych opartych na zaufaniu i profesjonalnej informacji. I dalej. Przecież w takiej małej dość miejscowości wystarczy tablica z dykty w centrum z listą tych stu czy dwustu adresów i każdy gospodarz obok mógłby wbić swoją szpileczkę – jak zielona to są pokoje, jak czerwona to nie ma. I miałby spokój. Ale gdzie tam. Nawet na kawał dykty nas nie stać w Polsce. A jak jest np. na Zachodzie? Przyjeżdżasz sobie do takiej austriackiej wioseczki w Alpach i masz piękny plan miasta z lampkami, gdzie jest wolne a gdzie nie. Oczywiście oprócz tego wszystko jest w internecie i możesz sobie 24h/7d wysłać zapytanie do serwera z terminem i automat odpowiada ci ofertami, potwierdzasz mejlem, wszystko. Możesz sobie nawet obejrzeć plany obciążenia poszczególnych pokoi w pensjonacie. A co mamy w Polsce? Pardon, ale obsmarkane karteluszki przyklejane ordynarnie bez ładu i składu pod jakąś krzywą budą przystanku autobusowego. I to jest „koszenie kasy”? Dla mnie to jest żenada. Zatem mamy w Polsce 2 Polski. Jedna, ta mniejsza, tu ludzie z polotem, pomysłami, fantazją, otwarci na świat i innych, potrafią znaleźć się w nowym towarzystwie czy sytuacji. Druga Polska, ta większa, to kraj ludzi zahukanych, bez dowcipu, ponuraków zamkniętych na otoczenie, wietrzących wokół spiski, układy, obcych, onych. Myślę, że ta druga to jednak „coś gorszego” proszę pani autorki. Odpowiedz Link Zgłoś
sauternes Janion to stalinowka i zydowka,pisala traktaty 20.09.07, 16:58 na czesc socjalizmu. Dzis sie jej odmienilo i pisze peany o slowianszczyznie.tej samej,ktora komuna niszczyl.niszczyla tozsamosc i poczucie wiezi,przynaleznosci Mozna to dzis odbudowac wylacznie prze wzcmocnienie postaw nacjonalistycznych,konserwatywnych. Odpowiedz Link Zgłoś
toporowa stereotypy Pani Janion 21.09.07, 00:00 Pani Janion powtarza stereotypowe twierdzenia, te same, ktore "od zawsze" propaguje Gazeta Wyborcza ustami rozmaitych swoich autorów. Twierdzi wiec, że "ofiara zlozona przez Polakow" sprawila, że maja oni "pretensje do wielkosci i gorowania nad innymi [...] bo nikt tak nie cierpial jak my." Zaznacza, że bardzo waznym motywem [myslenia?, postepowania?] Polakow jest 'rywalizacja w cierpieniu" z Żydami, co w dodatku "uniemozliwia uznanie wyjatkowosci Holokaustu". Strasznie to zgryźliwe i raczej podłe. Mam mniej wiecej tyle samo lat co Pani Janion, więc pewnie znamy z grubsza podobną ilość ludzkich losów z okupacji niemieckiej i z czasów późniejszych. Myślę o losach ludzi realnych, krzywdzonych w czasie wojny i długo po wojnie, ktorych wysiłek i postawa przecież nie zostały sprawiedliwie, we właściwym czasie i w odpowiedni sposób ocenione ani w kraju ani za granicą. Znam wiele takich osób i nigdy nie dostrzegałam wśród nich mesjanistycznego obłąkania ani tez chęci wywyższania się. Nie zauważyłam też aby eksponowali oni poczucie własnej krzywdy. Niesprawiedliwosci (czesto potworne) nauczyli sie oni traktować bez histerii, ze swiadomoscią, że pod butem bandytów i zbrodniarzy sa one nieuniknione. Ci ludzie zawsze imponowali mi mądrością jaką nabywa się w cierpieniu, gdy można nauczyć sie prawdy o naturze ludzkiej niejako "z pierwszej ręki" a nie jedynie z książek. Bo przeciez Pani Janion także wie, ze typowy "model" Polaka -Patrioty to niekoniecznie groteskowy kabotyn w rogatywce z pawim piorem, znany ze sztuk Mrożka.. Najczęściej, jest to czlowiek, ktory za okupacji działał w ruchu oporu, po okupacji był prześladowany przez UB i lżony przez wszelkie wladze, klepal biedę jako obywatel niższej kategorii - i jeśli jeszcze zyje, ma duzo niższą emeryturę niż jego oprawcy i prześladowcy. Pani Janion nie interesują jednak losy ludzi realnych. Woli ona budować swe wywody w oparciu fikcyjny, literacki, karykaturalny "model mrożkowski", znacznie podatniejszy, gdy trzeba go nagiąć do quasi-historycznych i quasi-socjologicznych tez. Więc nawet dzisiaj, gdy Pani Janion szkicuje 'portret zbiorowy" Polaków z wojennego pokolenia, przypisuje same wady. Żadnych zalet. Odbrązowianie historii? Ale, na Miły Bóg, gdzież ci ludzie maja swe patetyczne pomniki aby trzeba było stosować zabieg "odbrązowiania"? Gdzi jest pomnik Pileckiego? Fieldorfa-Nila? Innych? Pani Janion także nie zalicza sie do grona tych nielicznych autorów, ktorzy tego rodzaju ludziom poswiecili książkę lub artykuł w gazecie. Sprawa rzekomej rywalizacji Polaków z Żydami "o cierpienie"? Myślę, że jest to znowu bardzo publicystyczne, ale też stosownie płytkie ujecie relacji polsko-zydowskich. Istotne jest, że funkcjonujacy w świecie, 'normatywny" obraz relacji polsko-żydowskich uksztaltowany zostal w oparciu o fikcję literacka Kosińskiego, Grossa i in. a nie o obiektywne fakty. Odpowiedz Link Zgłoś