annka-cygannka Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 19:31 od 3 lat pracuję w szkole specjalnej w której uczą się glównie dzieci z rodzin uzależnionych od pomocy społecznej. Matki nie piorą swoim dzieciom ubrań- jak brudne, to pod ścianę i do opieki po nowe. Rok temu najlepsi uczniowie dostali od sponsora odtwarzacze mp3- następnego dnia już nikt ich nie mał-wszystkie sprzedali po 10, 20 zł. Takie przykłady można mnożyć. Nagrody książkowe lądują w koszu na śmieci obok szkoły...Najwięcej prezentów dostają dzieci z domów dziecka, które uczą się w naszej szkole. Jednej dziewczynce rozdarła się lekko przy kieszeni markowa kurtka. "To nic, nie będę tego naprawiać, wyrzucę, jutro dadzą mi nową". Chłopiec z pierwszej klasy dostał zimowe buty. Następnego dnia idzie do szkoły w tenisówkach, bo "tatuś sprzedał, bo robił imieniny". Ludzie- zastanówcie się 2 razy zanim ofiarujecie coś tzw. "biednym dzieciom". Większość z tych rzeczy zostanie sprzedana i przeznaczona na alkohol dla rodziców, albo dla samych dzieci. Niestety taka jest prawda, codziennie jestem tego świadkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
drhc i taki bełkot sączy ta sama ekipa która pluła na 26.12.07, 19:41 mundurki w szkołach, które chociaż część tego problemu likwidują, że jedno ma w szkole te super "markowe" ciuchy a drugie nie ma. To był doskonały pomysł bo gó..arze są straszni i potrafią wykończyć psychicznie takiego co go nie stać. Gardze giertychem ale mundurki popieram. Za edukacje powinni się wziąć. Może no logo jako lektóra szkolna, żeby szczeniactwo zobaczyło co im z mózgów robią. W liceum jużchyba jest lepiej, bynajmniej bylo w moich czasach (98-02), byl klimat, cwieki i bylo si. Sralo sie na adidasa Odpowiedz Link Zgłoś
esk16 Wstyd biednych ludzi 26.12.07, 20:37 Z zainteresowaniem przeczytałam artykuł i nasuwaja mis ię dziwnie sprzeczne mysli. No bo z jednej strony poczułam się zszokowana odkryciem" autora, a z drugiej- to o czym pisze sama dobrze znam... Moi rodzice nigdy do bogatych nie należeli, toteż do dziś pamiętam lalkę Barbie, którą dostałam od cioci i nową sukienkę komunijną od przyszywanej cioci. To było coś! Pamiętam też, jak w zerówce chodziłam w takich jakby rajstopo- leginsach zakładanych na normalne rajstopy (zamiast normalnych spodni, bo tańsze, a rodzice mieli kłopoty finansowe...). Nie raz przyszło mi przekonać się, że Mikołaj niekoniecznie przynosi worek prezentów. A kolezanki z klasy wolą dziewczynki, które od Mikołaja dostały tonę zabawek... Teraz, kończę studia i pracuję. Nie jest bajkowo, ale w tym roku spełniłam jedno ze swoich wielkich marzeń i wyjechałam do UK na kurs językowy. Wszystko za własną, nielekko zarobioną kasę! I jakoś dziwnie mi się robi, kiedy popatrzę na moich siostrzeńców (wiek ok 18 lat)- bo w ich życiu liczy się szybko i w miarę łatwo zarobiona kasa. Jeśli komórka, to nie byle jaka. Jak bluza- to koniecznie Adidas, Nike. Można nie iść do dentysty, nie kupić książki, ale trzeba mieć na sprzęt, dziarę, itp. itd. Nie jestem tylko pewna, czy to tylko o gromadzenie dóbr w życiu chodzi... Myślę, że nie. Niestety, nie da się ukryć, żyjemy w społeczeństwie konsumpcyjnym. Liczy się stan posiadania. Przykre. Nie chcę, żeby moje dzieci żyły w takim świecie! Odpowiedz Link Zgłoś
glosybaltyku czy rodzice teraz sa w stanie wychowac.... 26.12.07, 21:48 ... swoje dzieci w ich systemie wartosci? Pewnie niedlugo zdecydujemy sie z moja Pania na potomka. Czytajac, co sie teraz dzieje wsrod dzieci, ogarnia mnie przerazenie. Ja (rocznik z konca lat 70-tych) wczesne dziecinstwo spedzilem jeszcze w PRL (w dodatku w kryzysowych latach 80-tych). O jakiejkolwiek komercji i gadzeciarstwie nie bylo mowy. Nie przypominam sobie, zeby ktorekolwiek dziecko bylo wysmiewane z powodu biedy. Nie myslelismy w ogole kategoriami posiadania. Okres nastoletniego buntu przypadl na lata 90-te. Nieliczne osoby probowaly sie snobowac, ale wiekszosc to byly klimaty grunge, punk, metal... zero komercji (przynajmniej tak nam sie wydawalo). Moze to kwestia srodowiska, ale... mowimy teraz o dzieciach mlodszych. Sam nigdy nie przywiazywalem wagi do przedmiotow. Kupuje to, co jest mi potrzebne. Do niedawna mialem niewielkie stypendium doktoranckie - nie zylo mi sie jednak zle. Teraz zarabiam wielokrotnie wiecej... i dalej zyje tak samo. Chcialbym moje dzieci wychowac na ludzi prawych, honorowych, uczciwych, myslacych racjonalnie, ktorzy radosc czerpia nie z tandetnych gadzetow, ale po prostu z piekna otaczajacego nas swiata. Czy jako rodzice o takich pogladach nie bedziemy uznani za zwyklych zgredow i dziwakow? Bo stan nas na gadzety, ale po prostu ich nie kupujemy, bo nie sa nam potrzebne? Czy rodzice maja teraz wystarczajacy wplyw na wychowanie dzieci, wystarczajace mozliwosci by wychowac je "na przekor" "jedynie slusznej konsumcji"? Mam nadzieje, ze tak. Odpowiedz Link Zgłoś
pam_pa_ram_pam Re: czy rodzice teraz sa w stanie wychowac.... 27.12.07, 00:56 Witaj! Moi rodzice mieszkają w dużym zamkniętym osiedlu pod Warszawą. Domy w cenie 600-3000 tys zł. Może więcej, bo ceny rosną. Jak się przejść po uliczkach, to oczywiście zdarza się, że stoi przed domem Mercedes S-klasse albo Jaguar (z reguły służbowy), ale uśredniając - podstawowy środek lokomocji to Ford Focus, Corolla, Octavia, trafi się i Fabia i Matiz jako "drugi samochód". Ci ludzie nie potrzebują manifestować swojej pozycji samochodami. Tymczasem odwiedzając znajomego w blokowisku (mieszkania po nie więcej niż 200 tys zł) na warszawskich Szmulkach stwierdziłem, że na parkingu stoją niemal same BMW, Mercedesy i Golfy. I tak jest ze wszystkim w tym kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
cloclo80 Życzę wszystkim świąt bez żebraniny. 26.12.07, 21:54 Bez względu na to przez kogo organizowanej. Odpowiedz Link Zgłoś
darkraj Podstawowe pytanie, bo noz sie otwiera: 26.12.07, 22:45 DLACZEGO az tylu ludzi w Polsce cierpi biede??? Tego nie bylo za najsrozszej komuny! Nie mam na mysli tylko MP3 czy markowych ciuchow, bo GW idiotycznie splyca temat. Chodzi mi o codzienne problemy z wyzywieniem milionowej pozostalosci Narodu po solidarnosciowym oswobodzeniu. To nie jest kontynuacja linii kwaczystow, bo to zlodzieje, jakich malo. Pytam rownie naiwnie, co retorycznie: jak powstala klasa oligarchow w Polsce? Znam kilka zachodnich rodzin miliarderow (tak sie akurat zlozylo), ale oni dorabiali sie pokoleniami, poczatkowo zawsze harowka wlasnych rak. U Nas stawalo sie to nieomal z dnia na dzien! Obiecanych przez Walese rozdzialu akcji (udzialow) majatku Narodowego nie udalo Mu sie zrealizowac (slawetne "100 milionow dla kazdego"). A on sam i reszta steropianowego etosu milczy jak skala, gdzie podzialy sie krajowe i zagraniczne aktywa po PRL. To mial byc poczatek wielkiego boomu prywatnej inicjatywy. Skonczylo sie na klasie najbogatszych i laskawie zatrudnianej sluzby ekonomow i politykow oraz razaco ubogiej klasie bez szans na godna prace i place. Obludna GW przypomina sobie o ubogich z okazji Swiat. No, ale czego sie spodziewac od udzialowcow w podziale postkomuszego tortu? Wstyd i hanba! Odpowiedz Link Zgłoś
glosybaltyku Re: Podstawowe pytanie, bo noz sie otwiera: 26.12.07, 23:07 Bez przesady - glodu w Polsce nie ma. Wiekszosc nedzarzy jest nimi niejako z wyboru. Nie wszyscy, oczywiscie zdarzaja sie - jak wszedzie - ludzkie tragedie, los bywa czasem okrutny. Ale statystycznie wszystkim zyje sie lepiej niz PRL i mozliwosci wybicia sie z biedy jest nieporownywanie wiecej niz kiedys. Nie mozna sie dziwic, ze sa nierownosci. Musza byc i to jest stan zdrowy dla spoleczenstwa. Wazne, zeby nie bylo glodu, zeby kazdy czlowiek mial zapewniona opieke zdrowotna, dostep do edukacji. A to jest (gorzej lub lepiej) w Polsce zrealizowane. Co do zrodel majatku wielu polskich bogaczy to - niestety - wiemy jak bylo. W krajach od 100 przeszlo lat kapitalistycznych faktycznie dorabialo sie pokoleniami. PRL natomiast zostawil ogromny majatek "niczyj" jak na tacy. Bylo oczywiste, ze pewni ludzie sie nim "podziela", a reszta spoleczenstwa dostanie g... Obawiam sie, ze tak juz musialo byc, po prostu "komuchy" oddaly wladze w zamian za mozliwosc robienia takich biznesow ("za darmo" wladzy by nie oddali). Patologie III RP byly nasza cena za wolnosc. Patologie te nie mogly trwac tez wiecznie. Skutecznie udzielo je nasze przystopienia do UE. Cale szczescie teraz juz powoli wkraczamy w realia w miare normalnej gospodarki. Teraz coraz czesciej biznes robi po prostu tem kto ma do tego zdolnosci, wiedze i odwage, a nie ten, ktory mial wujka w SB. Wiec teraz wezmy sie po prostu do roboty i tworzmy te nowa Polske, bo nienawiscia do esbeckiej holoty nic dobrego jednak nie zbudujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
pam_pa_ram_pam Re: Wstyd biednych ludzi 27.12.07, 00:47 Wszystko to jest "zasłona dymna" mająca ukryć zupełnie inne atrybuty rozwarstwienia społeczeństwa. MP3 kosztuje dziś coś koło 100 zł. Ten pęd "nakręcają" producenci. No i oczywiście kierują ostrze swojej "reklamy" w stronę najbardziej podatnych, czyli dzieciaków w biednych rodzin. Rodzice zapożyczą się i kupią MP3, markowy dres, "Adidasy" i co tam jeszcze. Ale już nie opłacą lekcji angielskiego, niemieckiego, wakacyjnego wyjazdu za granicę, kursu żeglarskiego, klubu karate i paru innych rzeczy, które są o rząd wielkości droższe. I o rząd wielkości przydatniejsze. Bo dziś młody człowiek bez dobrej znajomości języków obcych jest uwiązany do Polski nie gorzej, niż jego ojciec i matka byli w czasie stanu wojennego, jeśli sam nie był za granicą, to nawet nie wie, jak ważna jest znajomość angielskiego, o pożytkach ze sztuki koncentracji przekazywanej młodym adeptom karate nie wspomnę... Za 10 lat okaże się, że dzieciaki - tzn. wtedy nastolatki "z lepszych" (mądrzejszych) domów będą miały lepszą pracę (niekoniecznie w Polsce) i wcale nie będą sfrustrowane brakiem MP6 (cokolwiek to nie będzie), bo będą zainteresowane czymś innym... A lumpenprolertariat będzie mordował na dworcach dla zdobycia rzeczonej MP6... tak, jak to się zdarzyło w Belgii. Odpowiedz Link Zgłoś
seminanec Wstyd biednych ludzi 27.12.07, 11:53 Ile dzieci w Polsce wymaga dożywiania? Dokładnie nie wiadomo. Jeśli za kryterium przyjąć zasady racjonalnego żywienia, to większość dzieci w Polsce nie spożywa regularnie posiłków o właściwej wartości odżywczej. Zgodnie z zasadami żywienia, posiłek w szkole powinni jeść wszyscy uczniowie (zważywszy łączny czas docierania do szkoły i pobytu w niej). W roku 2006 firma Synovate zrealizowała dla PAH badania nad niedożywieniem dzieci w wieku szkolnym w Polsce. W Polsce posiłki w szkołach powinno otrzymać 147 798 – 272 082 głodnych dzieci. W przeciętnej polskiej szkole jedna piąta dzieci potrzebuje pomocy w formie nieodpłatnego dożywiania . Raport na ... www.pah.org.pl/73795.htmlwww.pajacyk.pl Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9000 Wstyd biednych ludzi 27.12.07, 15:28 Tak na prawdę bogate dzieci mają głęboko gdzieś oznaki luksusu typu bluza adidasa i mp3 playery. Moje dzieci są raczej zamożne i chodza do prywatnej szkoły ( nie w PL ) z innymi zamożnymi dziećmi. Dzieciaki przychodza w podartych spodniach , bo grają w piłkę na przerwie. Komórki ma może 2 dzieci reszta gadżetów nie robi na nikim wrażenia, więc nikt nie przynosi. Płaci sie raczej za dodatkowy sport, lekcje muzyki, ciekawe wycieczki. Jak zwykle rodzice chcą sie pokazać . Odpowiedz Link Zgłoś
ratzfatz Wstyd biednych ludzi 27.12.07, 19:12 jeden ze smutniejszych artykułów, jakie tu czytałam. zawsze będzie tak, że jedni mają więcej inni mniej. poczuciu deprywacji winna jest kultura, dla której wyznacznikiem wartości człowieka jest fakt posiadania "marki". to nad tym powinno się ubolewać i próbować to zmienić. mp3 i oryginalne adidasy dla dziecka nic nie zmienią. wprost przeciwnie, potwierdzają ten model: pokazują mu, że naprawdę z gadżetami jest "lepsze". dofinansowanie darmowych świetlic komputerowych i kółek zainteresowań miałoby bez porównania więcej sensu niż podarowanie tym dzieciakom adidasów, które poprawią im samopoczucie na chwilę. Odpowiedz Link Zgłoś