Dodaj do ulubionych

Kłopoty z pokalanym poczęciem

26.12.07, 12:35

Wszystkim starajacym sie o dziecko metoda in vitro zycze z calego
serca powodzenia!:)Najwyzszy czas zeby obalic mity i mowic prawde o
tej metodzie, zeby polglowki przestaly stawiac ja na rowni z
aborcja. Duchowni zajmicie sie duszami i przestancie zagladac pod
spodnice kobietom!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • barbara444 [...] 26.12.07, 13:24
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • kileryk Nie możesz, bo tak chce twój bóg - papież! 29.12.07, 13:29
        i tyle na ten temat. In Vitro jest najlepszym przykładem jak głęboko religia
        katolicka weszła w przysłowiową państwową laickość i jak bardzo odbiera wolność
        decydowania o sobie nawet tym, którzy katolikami nie są.
        • suniemie.lk Koścół uznaje niepokalane poczęcie Jezusa 29.12.07, 13:57
          bez woli kobiety

          Czy to pochwała gwałtu?
    • et21 Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 26.12.07, 13:25
      Mam 3 dzieci i place co miesiac 0,4kzl skladek zdrowotnych. Wszystkie co
      istotniejsze procedury lekarskie place z wlasnej kieszeni, po prostu dlatego ze
      przy finansowaniu z NFZ terminy i realizacja sa absolutnie nieosiagalne.
      Oficjalnie dlatego, ze nie ma pieniedzy. I teraz moja skladka ma isc na
      finansowanie takich beztroskich, co dzieci robia od niechcenia? Jestem przeciwny
      finansowaniu in vitro przez panstwo. Nadmienie, ze mi sie bynajmniej nie
      przelewa, natomiast na jakiekolwiek zasilki mam za wysoki dochod.
      • jarek.p Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 26.12.07, 22:51
        > I teraz moja skladka ma isc na
        > finansowanie takich beztroskich, co dzieci robia od niechcenia?

        To, że z tej składki są leczeni narkomani, pijacy i tym podobni Ci nie przeszkadza? Jedynie ci, którzy chcą mieć własne dziecko bolą? Dlaczego? Skąd ta niekonsekwencja?

        I bardzo proszę, wytłumacz, co znaczy to "od niechcenia" i których to uważasz za beztroskich?

        J.



        • et21 Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 27.12.07, 00:05
          > To, że z tej składki są leczeni narkomani, pijacy i tym podobni Ci nie przeszka
          > dza? Jedynie ci, którzy chcą mieć własne dziecko bolą? Dlaczego? Skąd ta niekon
          > sekwencja?

          Nadinterpretacja. Przypisujesz mi tezy ktorych nie przedstawilem. Odroznij
          implikacje od rownowaznosci. Jezeli naprawde chcesz mi zadac te pytania, oderwij
          je od tez ktore probujesz mi wmowic.

          > I bardzo proszę, wytłumacz, co znaczy to "od niechcenia" i których to uważasz z
          > a beztroskich?

          Uwazam (na podstawie relacji dziennikarza), ze od niechcenia zrobil dziecko
          jeden z bohaterow artykulu. Za beztroskich uwazam tych, ktorzy uciekaja i
          chronia sie przed posiadaniem dzieci, a do dzialania zmusza ich zegar
          biologiczny ktorego istnienie wczesniej negowali.

          Ponizej jest wypowiedz osoby, ktora twierdzi ze swoja niemoc maskuje niechecia
          do posiadania dzieci. Co jest prawda obiektywna? Czy nie chce, czy nie moze, czy
          niechciala, czy nie mogla? Czy brak reki tez bedziemy tlumaczyc niechecia jej
          posiadania?

          Niechec do placenia jest spowodowana pewna refleksja. Otoz zarowno plodnosc, jak
          i nieplodnosc jest uwazana za chorobe. Srednio z jednej strony promujemy aborcje
          i antykoncepcje, a z drugiej leczymy nieplodnosc. Jedno i drugie chcemy
          finansowac z pieniedzy, ktore rowniez ja wydaje w duzej czesci na darmo, a
          poniewaz zyjemy w demokratycznym kraju, pozwalam sobie wyrazic moj osobisty
          sprzeciw. To jest tak (nawiazujac do powyzszej wypowiedzi), jakbysmy z jednej
          strony leczyli uzaleznienia, HIVa i zoltaczke, a z drugiej za poldarmo
          sprzedawali heroine i skazone strzykawki i igly. Postawiony przed wyborem
          finansowania zarowno faktu, jak i jego negacji, pozwalam sobie wyrazic zyczenie
          finansowania raczej osrodkow psychiatrycznych.

          Pozwole sobie dodac jeszcze jedno. Otoz odczuwam delikatna negacje faktu
          posiadania dzieci, negacje faktu plodnosci (np. poprzez promowanie podtruwania
          sie chemikaliami w mlodym wieku), przedstawiana zarowno przez najblizsze
          otoczenie, jak i przez kulture masowa (takze na lamach gazety.pl, jej forum i na
          papierze GW). Z drugiej strony, widzimy rzewne reportaze jak i lzy wylewane
          przez ludzi ktorzy ,,nie moga''. Taka hipokryzja - w sensie emocjonalnym, nie
          logicznym - napelnia mnie obrzydzeniem do granic mozliwosci mojego zoladka, co
          pozwalam sobie niniejszym wyrazic.

          /pepe
          • jarek.p Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 27.12.07, 00:27
            et21 napisał:

            > Nadinterpretacja. Przypisujesz mi tezy ktorych nie przedstawilem.

            To było pytanie, nie przypisanie tezy. Pytanie, które podtrzymuję: czy nie przeszkadza Ci leczenie z Twoich składek narkomanów? Pijaków? Dlaczego nie albo dlaczego tak?

            > Uwazam (na podstawie relacji dziennikarza), ze od niechcenia zrobil dziecko
            > jeden z bohaterow artykulu.

            I na podstawie tego jednego przypadku, w dodatku przedstawionego dość pobieżnie oceniasz wszystkich, jak leci?

            > promujemy aborcje

            Kto promuje aborcje?

            J.
            • et21 Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 27.12.07, 00:58
              > et21 napisał:
              >
              > > Nadinterpretacja. Przypisujesz mi tezy ktorych nie przedstawilem.
              >
              > To było pytanie, nie przypisanie tezy. Pytanie, które podtrzymuję: czy nie prze

              To _bylo_ przypisanie tezy. Dlaczego? Hint: ,,niekonsekwencja'' (moze
              zapomniales dodac ,,ewentualna''?).

              > szkadza Ci leczenie z Twoich składek narkomanów? Pijaków? Dlaczego nie albo dla
              > czego tak?

              Nie przeszkadza. Akurat jako inzynier uwazam ze lepiej naprawiac niz budowac od
              nowa. Gdybym powiedzial ze przeszkadza, uwazam ze musialbym byc rowniez za
              likwidacja takich jednostek. A nie jestem.

              >
              > > Uwazam (na podstawie relacji dziennikarza), ze od niechcenia zrobil dziec
              > ko
              > > jeden z bohaterow artykulu.
              >
              > I na podstawie tego jednego przypadku, w dodatku przedstawionego dość pobieżnie
              > oceniasz wszystkich, jak leci?

              W tym szczegolnym przypadku, przyjalem ten przyklad jako reprezentatywny
              (uwierzylem w rzetelnosc dziennikarska). Ogolnie uwazam, ze leczenia
              nieplodnosci podejmuja sie pary ktore szukaja nowych zabawek po tym jak znudzil
              im sie nowy samochod i/lub kolejny piesek lub kotek.

              > > promujemy aborcje
              >
              > Kto promuje aborcje?
              >

              Just to make it clear: slowo kluczowe pro-choice. Ja nie. Ty nie wiem. Moja
              ciotka tak. Moja zona tak. Pominales ,,srednio''.

              > J.

              Jeszcze jedno, od siebie: uwazam ze z IV wychodza egoistyczne, zapatrzone w
              siebie jedynaki (rodzice nie podejma nastepnej proby), wychowywane przez
              podstarzalych ludzi. W tym miejscu jednak nie wywodze z tego zadnych ocean ani
              wnioskow (poniewaz sie ich boje).

              /pepe
              • jarek.p Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 27.12.07, 11:47
                et21 napisał:

                > Nie przeszkadza. Akurat jako inzynier uwazam ze lepiej naprawiac niz budowac od nowa.

                A więc jednak niekonsekwencja? Uważasz, że lepiej "naprawiać" pijaków itp. a mającym problemy z płodnością pomocy odmawiasz - dlaczego?

                > Ogolnie uwazam, ze leczenia nieplodnosci podejmuja sie pary ktore szukaja nowych zabawek po tym jak znudzil
                > im sie nowy samochod i/lub kolejny piesek lub kotek.

                Nie, nie napiszę tego, co mi się ciśnie na usta, bo musiałbym bardzo brzydko. Nie wiem, czy faktycznie jesteś tak kompletnie nieczuły cham, czy zgrywasz się na "zimnego drania" dla podniesienia temperatury dyskusji, ale mam prośbę: wejdź na któreś z for dyskusyjnych poświęconych tej problematyce (choćby na stronie www.nasz-bocian.pl jak już zacznie funkcjonować) i napisz to, co napisałeś tutaj tamtym forumowiczkom. Że ich cheć posiadania dziecka to tylko taka fanaberia, bo samochód im się znudził. Albo może wybierz się na któreś z ich spotkań i powiedz im to w oczy.

                > Moja ciotka tak. Moja zona tak.

                Znaczy w jaki sposób konkretnie ją promują? Twierdzą, że aborcja to zabieg jak każdy inny? Że to dobra metoda antykoncepcji? Możesz zacytować co konkretnie mówią? Czy nie zadałeś sobie trudu ich wysłuchania, po prostu przypiąłeś im łatkę tak samo jak tym parom leczącym bezpłodność i tyle?

                > Jeszcze jedno, od siebie: uwazam ze z IV wychodza egoistyczne, zapatrzone w siebie jedynaki

                Miałem nie pisać brzydko, miałem nie pisać brzydko, miałem nie obrzucać dyskutanta inwektywami, miałem nie pisać, co o nim myślę...

                J.
                • et21 Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 08:48
                  Taki ton odpowiedzi sprowadza mnie do poziomu trolla, nie odezwę się już bo na pewno zostanę zwyzywany. Także nie czuję się przekonany kto ma za to płacić, a wręcz przeciwnie - wciąż nie chcę to być ja.
                  • placebo99 et21 to wszawe ścierwo! 29.12.07, 10:01
                    • et21 Nie rozumiem... 29.12.07, 10:21
                      ... dlaczego zostalem tak okreslony. Nie mialem zamiaru ani trolowac, ani
                      rozpetac flamewara, po prostu przedstawilem swoje racje. Tlumaczenia prawie
                      zero, za to prowadzicie na mnie atak, jakiego nie powstydzilby sie beton spod
                      znaku RM, a to poniekad kulturalne forum GW. Wielu z Was ponoc uwaza sie za
                      kochajacych chrzescijan, albo szanujacych wolnosc ateistow. IMO zblizacie sie
                      poziomem do onetu.

                      EOT

                      /pepe
                      • et21 Re: Nie rozumiem... 29.12.07, 11:16
                        Mialem juz nie odpowiadac...

                        -1. NIE DYSKUTUJEMY TUTAJ CZY IV JEST DOBRE CZY ZLE I CZY NALEZY W OGOLE
                        PROWADZIC TAKIE BADANIA I LECZENIE. W TYM WATKU DYSKUTUJEMY TYLKO KTO MA ZA TO
                        PLACIC, CZY MA TO BYC FINANSOWANE PRZEZ NFZ, CZY PRZEZ OSOBY LECZONE. PROSZE TEZ
                        WZIAC POPRAWKE NA NIECO TECHNICZNY JEZYK I NIE UZYWAC TEGO JAKO ARGUMENTU DO
                        PODGRZANIA EMOCJI.

                        0. Przyjmuje pewne zalozenia, mianowicie ze przewaznie nieplodnosc lecza osoby
                        powyzej lub duzo powyzej 25. roku zycia. Jezeli to zalozenie jest falszywe, moje
                        wywody moga byc krzywdzace, za co z gory przepraszam. Argumenty (jezeli
                        ktokolwiek bedzie chcial dyskutowac :) za lub przeciw temu zalozeniu prosze o
                        poparcie konkretnymi danymi i opublikowanymi wynikami badan. Prosze tez wziac
                        pod uwage, ze stwierdzic nieplodnosc mozna w tylko jeden sposob, godzac sie ze
                        wszystkimi tego konsekwencjami, a poniewaz na dzieci decydujemy sie coraz
                        pozniej, to i nieplodnosc jest stwierdzana coraz pozniej.

                        1. Dalem sie wciagnac w porownanie co leczyc - narkomana, czy bezplodna pare.
                        Pozwole sobie polozyc na szali inne argumenty - na co powinny byc dane pieniadze
                        - na rehabilitacje dzieci z wadami, na badania przesiewowe dla unikania
                        nowotworow u dzieci, czy np na mukowiscydoze, czy na leczenie bezplodnosci? Dla
                        mnie odp jest jednoznaczna - nalezy leczyc to co jest, a nie finansowac
                        produkcje nowych.

                        2. W jakim wieku sa pary leczace nieplodnosc? Powszechnie wiadomo, ze czas na
                        rodzenie dzieci jest do 25 roku zycia kobiety. Oczywiscie, wiem ze praca,
                        kariera, mieszkanie, samochod etc, i w zwiazku z tym kultura masowa neguje
                        istnienie tej granicy, a nawet jawnie temu zaprzecza. Jednak trzeba umiec
                        ustawic swoje priorytety, majac swoj wiek na wzgledzie. Na pewno nie zgodze sie
                        aby z moich pieniedzy byly finansowane 40-latki, ktorym do dobrobytu brakuje juz
                        tylko potomstwa. W swietle w/w argumentow, moge zgodzic sie na leczenie
                        nieplodnosci do 25. roku zycia (moze nawet u osob nie stosujacych nigdy
                        chemicznej antykoncepcji). Natomiast jest tak, ze dziewczyny ktore decyduja sie
                        na dzieci ponizej krytycznego wieku sa uwazane za nienormalne, z praca tez nie
                        maja lekko albo wrecz wcale.

                        3. Przyklad: moje dziecko ma powiekszone wezly chlonne. Lekarz rodzinny nie
                        chcial dac skierowania na USG, zbagatelizowal sprawe, informujac mnie wrecz ze
                        nie ma na to kasy. USG zrobilem sam za oplata, a onkolog dzieciecy (tez
                        prywatnie) o dziwo sam sie wystraszyl i powiedzial ze dobrze zrobilem. To na co
                        maja isc moje pieniadze? Odp jest dla mnie jednoznaczna. To samo dziecko ma dosc
                        wyrafinowana alergie, ktora wymaga specyficznych, niestandardowych badan (testy
                        z krwi). Oczywiscie NFZ tego normalnie nie finansuje, a lekarze kierujacy
                        (rodzinny i specjalista) zlewaja sprawe.

                        4. Po temperaturze niektorych odpowiedzi oceniam, ze wiele z osob (zwlaszcza
                        kobiet) leczacych nieplodnosc uwaza swoja przypadlosc za gorsza od smierci czy
                        nowotworu. Wynika to z osobowosci (samica genetycznie musi miec dziecko), jak i
                        z poglebianego z czasem kompleksu. Uwazam, ze poza leczeniem nieplodnosci
                        powinny tez bywac u psychologa/psychiatry, zreszta ten poglad podzielaja tez inni.

                        /pepe
                        • katriel Re: Nie rozumiem... 29.12.07, 11:53
                          et21 napisał:
                          > 0. Przyjmuje pewne zalozenia, mianowicie ze przewaznie nieplodnosc
                          > lecza osoby powyzej lub duzo powyzej 25. roku zycia.
                          Prawdopodobnie prawda, ale argument:
                          > stwierdzic nieplodnosc mozna w tylko jeden sposob,
                          fałszywy.
                          Niepłodność często (nie zawsze!) bierze się po prostu z braku owulacji, a ten
                          łatwo wykryć elementarną samoobserwacją.

                          > Powszechnie wiadomo, ze czas na
                          > rodzenie dzieci jest do 25 roku zycia kobiety. Oczywiscie, wiem ze
                          > [...] kultura masowa neguje
                          > istnienie tej granicy, a nawet jawnie temu zaprzecza.
                          Sprecyzuj, co masz na myśli, bo nie rozumiem.
                          Czy opisujesz jakiś fakt (biologiczny lub inny), a jeśli tak to jaki? Czy może
                          po prostu formułujesz postulat pod adresem kobiet?
                          Czy masz na myśli rodzenie w ogóle, czy rodzenie pierwszego dziecka?
                          Sformułowałeś dwie tezy ("powszechnie wiadomo", "kultura masowa zaprzecza"),
                          które odnoszą się nie tylko do tego "jak jest", ale "co o tym myślą ludzie". Czy
                          nie są one przypadkiem wzajemnie sprzeczne?
                        • k_ania11 Re: Nie rozumiem... 29.12.07, 13:40
                          Całkowicie zgadzam się z ET21. Moja mama mająca problemy z
                          kręgosłupem nie może doprosić się skierowania na masaże. Wiele osób
                          stosującyh in vitro, to osoby które wcześniej nie dbały o swoją
                          przyszłą płodność, często zmieniały partnerów, stosowały tabletki
                          antykoncepcyjne i spirale. Również odkładanie macierzyństwa do wieku
                          powyżej 30 -35 lat wiąże się z trudnościami zajścia w ciążę. Nie
                          jest to bezpłodność, ale proces naturalny. Rozumiem, że takie
                          kobiety bardzo chcą mieć dziecko i życzę im tego, natomiast nie mogą
                          oczekiwać od państwa płacenia za ich wcześniejszą lekkomyślność.
                          Oczywiście jeżeli kobieta mająca stałego partnera, nie stosująca
                          wcześniej chemicznych środków antykoncepcyjnych i spirali, nie
                          odkładająca decyzji na później, czyli do około 30 roku życia nie
                          może zajść w ciążę wtedy jak najbardziej należy jej pomóc, nawet z
                          publicznych pieniędzy.
                          • reti Re: Nie rozumiem... 29.12.07, 15:51
                            Wiele chorób kręgosłupa tezjest na zyczenie chorych. Np przez wiele
                            lat ktoś się objada, je tłuszcze i słodycze w nadmiarze, święta
                            spdza przy stole nie rusza się, siedzi na kanapie przed telewizorem
                            a potem chce ze składem innych leczyć nadciśnienie, cukrzyce,
                            kredosłup. Przy pewnym trybie życia niektóre choroby też
                            są 'naturalnym" procesem. Tak samo jak "naturalny" jest nowotwór u
                            palaczy tych bernych i czynnych. I co mamy im odmówić leczenia, bo
                            dbanie o zdrowie odłożyli na później?
                            • staefun Przecież bóle kręgosłupa nie biorą się znikąd! 29.12.07, 16:55
                              Całowicie się zgadzam z reti.

                              k_ania11 napisał/a:
                              >Moja mama mająca problemy z
                              >kręgosłupem nie może doprosić się skierowania na masaże.

                              No właśnie
                              Wiele osób stosujących masaże rehabilitacyjne, to osoby, które
                              wcześniej nie dbały o swój kręgosłup. Pana/Pani mama zapewne do nich
                              należy: nosiła za duże ciężary, podnosząc coś schylała sie zamiast
                              kucać (wtedy pracują mięśnie ud, a nie kręgosłup), prowadziła
                              styczny tryb życia, nie uprawiał sportów albo uprawiała zbyt
                              forsownie, w pracy nie robiła sobie krótkich przerw na prostą
                              gimnastykę, obciążała swój kręgosłup nie dbając o zachowanie
                              prawidłówej wagi, nie kontrolowała wystarczająco na co dzień swojej
                              postawy. Innymi słowy: zapracowała sobie sama na swoją chorobę
                              kręgosłupa.

                              Rozumiem, że takie osoby bardzo chcą ustąpienia bolesnych
                              dolegliwości i życzę im tego, natomiast nie mogą
                              oczekiwać od państwa płacenia za ich wcześniejszą lekkomyślność.
                              Oczywiście jeżeli osoba nie przeciążająca kręgosłupa, od wczesnej
                              młodości kontrolująca prawidłową masę ciała, stosująca odpowiednie
                              ćwiczenia profilaktyczne i dbająca o zdrowe nawyki w zakresie
                              zachowania prawidłowej postawy ma problemy z kręgosłupem wtedy jak
                              najbardziej należy jej pomóc, nawet z publicznych pieniędzy.

                              W przeciwnym wypadku: NIE WIDZĘ ŻADNYCH POWODÓW, ŻEBY DOPŁACAĆ
                              PANA/PANI MAMIE ZE SWOICH SKŁADEK ZDROWOTNYCH NA MASAŻE!
                              • k_ania11 Re: Przecież bóle kręgosłupa nie biorą się znikąd 29.12.07, 23:29
                                Moja mama ma prawidłową masę ciała, jest aktywna fizycznie a bóle
                                pleców to wynik często stojącej pozycji w czasie pracy. Tylko, że
                                właśniej dzięki tej pracy opłaca wysokie składki i nędzny masaż raz
                                na rok przydałby jej się, bo kosztuje on nieporównywalnie mniej niż
                                to ile płaci na służbę zdrowia miesięcznie. Z upływem lat wiele osób
                                narzeka na bóle pleców, co można jedynie załagodzić, ale nie
                                wykluczyć w 100-procentach. Podobnie jest w płodnością, im później
                                tym gorzej. Oczywiście wiele osób faktycznie nie może zajść w ciążę
                                nie ze swojej winy i jest to wielka tragedia. Natomiast ogólnie
                                jestem za prywatyzacją służby zdrowia i zakupie pakietów na usługi
                                medyczne.
                          • hohoho7 Re: Nie rozumiem... 29.12.07, 16:43
                            k_ania11 napisała:

                            Wiele osób
                            > stosującyh in vitro, to osoby które wcześniej nie dbały o swoją
                            > przyszłą płodność, często zmieniały partnerów, stosowały tabletki
                            > antykoncepcyjne i spirale. Również odkładanie macierzyństwa do wieku
                            > powyżej 30 -35 lat wiąże się z trudnościami zajścia w ciążę. Nie
                            > jest to bezpłodność, ale proces naturalny. Rozumiem, że takie
                            > kobiety bardzo chcą mieć dziecko i życzę im tego, natomiast nie mogą
                            > oczekiwać od państwa płacenia za ich wcześniejszą lekkomyślność.
                            > Oczywiście jeżeli kobieta mająca stałego partnera, nie stosująca
                            > wcześniej chemicznych środków antykoncepcyjnych i spirali, nie
                            > odkładająca decyzji na później, czyli do około 30 roku życia nie
                            > może zajść w ciążę wtedy jak najbardziej należy jej pomóc, nawet z
                            > publicznych pieniędzy.

                            Rozumiem, że przed udaniem się do nfz w celu sfinansowania mojego ewentualnego
                            leczenia, będę musiała iść do spowiedzi w celu wyznania księdzu ilu miałam
                            partnerów, jak często ich zmieniałam, jaką antykoncepcję stosowałam (i w ogóle
                            dlaczego- patrz "lekkomyślność")i pobrać od niego stosowne zaświadczenie
                            kwalifikujące mnie. W przeciwnym razie jako "taka" kobieta nie mogę liczyć na pomoc.

                            A ile ty masz lat?
                            Ile dzieci urodziłaś?
                            • k_ania11 Re: Nie rozumiem... 29.12.07, 23:08
                              Chyba ktoś mnie źle zrozumiał. Co ma finansowanie in vitro do
                              spowiedzi. Zupełnie nic. Jestem za in vitro. Jestem również za
                              sprywatyzowaniem służby zdrowia tak, aby każdy płacił za własne
                              zabiegi. Włosy jeżą mi się na głowie jak widzę ile miesięcznie idzie
                              z mojej pensji na służbę zdrowia a żeby iść do dobrego specjalisty
                              muszę i tak iść prywatnie.
                          • dzyndzolka Re: Nie rozumiem... 29.12.07, 16:44
                            A jak Twoja mama dbała o swój kręgosłup? Ćwiczyła? Biegała? Jadła
                            dużo produktów bogatych w wapń? Może po prostu nie zasługuje na te
                            masarze?
                            • wesoly_emigrant Proste rozwiazanie 29.12.07, 17:33
                              Niech kazdy placi za siebie, niech beda tylko ubezpieczenia
                              indywidualne. Dla srednio kumatych, jezeli pracujesz (jezeli nie to
                              ten obowiazek dotyczy rodzicow) ubezpieczasz sie, placisz miesieczne
                              skladki zalezne od pakiety, oplacisz sobie leczenie bezplodnosci to
                              bedzie leczona i oplacana z ubezpieczenia, jezeli nie to pozostaje
                              kredyt i tyle, nie kazdy zacznie dbac o siebie a nie oczekiwac od
                              innych i ich terroryzowac...
                              problem na tym ze nikt sie na to nie zgodzi, ani politycy ani
                              obywatele, wszyscy beda jeczec ale nikt nie bedzie chcial
                              radykalnych zmian
                              dlaczego ludzie nie biora odpowiedzialnosci za swoje zycie, jestes
                              pijakiem masz problem, jestes narkomanem masz problem ty i twoja
                              rodzina bo nie potrafila cie wychowac, dlaczego ja mam za to placic?
                              ograniczyc skladki i fundusze socjalne do minimum, moze wtedy ludzie
                              zaczna myslec i dbac o siebie i rodziny, ale coz zakorzeniony
                              socjalizm nie pozwala ludziom myslec racjonalnie!
                              czekam na wyzwiska...
                              • k_ania11 Re: Proste rozwiazanie 29.12.07, 23:12
                                Zgadzam się z wesołym emigrantem, ale na tym forum nie można mieć
                                swojego zdania, bo od razy jest się atakowanym.
                              • onioni rozwiazanie - każdy za siebie, ALE wszystko!!!! 30.12.07, 10:43
                                > Niech kazdy placi za siebie, niech beda tylko ubezpieczenia

                                - tez jestem liberałem i tez jestem za.
                                Ale to raczej mało realne.

                                W tej chwili bardziej bym się skłaniał ku częsciowej odpłatności.

                                Więc jesli już państwo ma płacić (nawet część) to jestem ZAAAAA tym
                                by pomagać w leczeniu niepłodności.
                                Zwłaszcza teraz, gdy ludności ubywa!
                                Jak tak dalej pójdzie, to czeka nas napływ imigrantów bądź zawalenie
                                systemu emerytalnego.

                                Więc lepiej niech pładzą ci którzy chcą. Bo ci co mogą, to jakoś się
                                ociągają :)))

                            • k_ania11 Re: Nie rozumiem... 29.12.07, 23:11
                              Robiła i robi wszystko o czym mówisz. A tak apropos również miała
                              problemy z ciążami.
                        • aurita Re: Nie rozumiem... 30.12.07, 00:27
                          Przyznaje bez bicia ze Twojego dlugiego wywodu nie czytalam, ale
                          moze Cie oswiece w jednym punkcie:
                          Ja nie chce placic na Twoje dzieci , ktorych to podobno masz trojke
                          a malo zarabiasz. Nie chce placic za porody Twojej zony, nie chce
                          placic za zlobek, przedzkole, szkole. Nie chce placic za lekarza dla
                          Twoich dzieci...

                          Mam nadzieje ze troche pomyslisz zanim cos napiszez (i strzelisz
                          sobie nastepne dziecko...), to ze sam jestes nieudacznikiem nie
                          oznacza ze osoby nieplodne musza Twoje fochy znosic...
              • maruda.r Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 28.12.07, 06:01
                et21 napisał:

                > Nie przeszkadza. Akurat jako inzynier uwazam ze lepiej naprawiac niz budowac
                od nowa.

                (...)

                Ogolnie uwazam, ze leczenia
                > nieplodnosci podejmuja sie pary ktore szukaja nowych zabawek po tym jak znudzil
                > im sie nowy samochod i/lub kolejny piesek lub kotek.

                **********************************

                Też jestem inżynierem i uważam, że wyższość naprawy od budowy nie jest żadną
                regułą, a wynikiem oceny konkretnej sytuacji. Analogia jest bez sensu.

                Może jednak poświęcisz trochę czasu na zgłębienie więcej, niż jednego przypadku,
                przed uogólnianiem?

              • lafor Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 04:04
                et21 napisał:

                > Ogolnie uwazam, ze leczenia
                > nieplodnosci podejmuja sie pary ktore szukaja nowych zabawek po tym jak znudzil
                > im sie nowy samochod i/lub kolejny piesek lub kotek.

                > Jeszcze jedno, od siebie: uwazam ze z IV wychodza egoistyczne, zapatrzone w
                > siebie jedynaki (rodzice nie podejma nastepnej proby), wychowywane przez
                > podstarzalych ludzi.

                A wózki inwalidzkie kupują se leniwe gnoje, którym nie chce se chodzić. Albo to
                grubymi nićmi szyty trolling, albo jesteś naprawdę skończonym idiotą.

                > > Kto promuje aborcje?
                > >
                > Just to make it clear: slowo kluczowe pro-choice.

                Jeśli nie odróżniasz promowania _prawa_ do aborcji w przypadku jakiejś (różnie
                definiowanej) konieczności od promowania samej aborcji, to równie dobrze mógłbyś
                pisać o "promowaniu" amputacji kończyn. Bo przecież oba zabiegi wykonuje się dla
                przyjemności, nie?
              • boulihacker Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 22:55
                > Jeszcze jedno, od siebie: uwazam ze z IV wychodza egoistyczne, zapatrzone w
                > siebie jedynaki (rodzice nie podejma nastepnej proby), wychowywane przez
                > podstarzalych ludzi. W tym miejscu jednak nie wywodze z tego zadnych ocean ani
                > wnioskow (poniewaz sie ich boje).

                Myślę facet, że już nic więcej pisać nie musisz, potęga Twego argumentu jest
                nazbyt oczywista.
          • kazimierz151 Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 07:19
            to sa sprawy proste,więc na cóż te słowa.
          • staefun KK też neguje "fakt płodności kobiety"! 29.12.07, 14:48
            et21 napisał:

            >Otoz odczuwam delikatna negacje faktu
            >posiadania dzieci, negacje faktu plodnosci (np. poprzez promowanie
            >podtruwania
            >sie chemikaliami w mlodym wieku), przedstawiana zarowno przez
            >najblizsze
            >otoczenie, jak i przez kulture masowa (takze na lamach gazety.pl,
            >jej forum i na
            >papierze GW).

            Jeśli chodzi o tę negację faktu płodności kobiety to zapomniałeś
            dopisać: "jak i przez Kościół Katolicki".

            Bo przecież czym innym jak nie negowaniem faktu płodności kobiety
            jest promowanie przez Kościół Katolicki odwlekania momentu poczęcia
            przez nią potomstwa do czasu zawarcia sakramentalnego związku
            małżeńskiego, które przecież następuje zazwyczaj długo po tym jak
            kobieta staje się zdolna do posiadania potomstwa.

            Jest to ewidentna negacja "faktu płodności kobiety"!
        • bszalacha Ja w sprawie pomocy psychologicznej 27.12.07, 02:27
          Bardzo przygnębiajacy tekst.Jestem psychologiem oraz psychoterapeutą
          po Coll.Medicum U.J w Krakowie.Mam również doswiadczenie,że lekarz
          ginekolog nie chce kierować pacjentek do mojego gabinetu i
          podtrzymuje w nich przekonanie,że jest to dla "nienormalnych".Robi
          tak zresztą wielu lekarzy.Wydaje mi się,że jeszcze trochę trzeba
          poczekać na wyedukowanie ludzi w tym zakresie.Miejmy tylko
          nadzieję,że tzw.natura/czyli ciało/nadal pozostanie własnością
          konkretnej kobiety a nie techniki.Moim zdaniem zanim nastąpi
          zapłodnienie in vitro bardzo wazne jest przyjrzenie się motywacjom
          dotyczącym pragnienia dziecka i przepracowanie ich w kontekscie
          osobistych przekonań i doswiadczeń.Od tego zależy jakośc
          rodzicielstwa i rozwoju dzieci.
        • kazimierz151 Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 07:13
          wolę dać moje składki na narkomanów,pijaków i tych co chca mięć dzieci,niż na
          tych baranów co się im wydaje że są od nauczania i pouczania,niestety niemoge
          ich nazwać inaczej,bo akurat do prawdzwych baranów nic nie mam.
        • euro67 bzdurny egoizm 29.12.07, 10:09
          1. NFZ powinno najpierw leczyc choroby, a nie jakies "dyskonforty
          psychiczne" wynikajace z nieposiadania GENETYCZNIE WLASNYCH
          potomkow! Dyskonfortem tez jest np. bezrobocie i coNFZ ma zatrudnic
          wszystkich? Jak widac nawet na leczenie nas jeszcze nie stac! A
          problemey dyskonfortu niech kazdy leczy sam!
          2. Tak dlugo jak w sierocincach bedzie choc jedno niechciane
          dziecko "in vitro" po ludzku jest niemoralne jako przejaw cynicznego
          egoizmu doroslych (i zadna religia nie ma tu nic do rzeczy!!)
          • ewa1125 Re: bzdurny egoizm 29.12.07, 10:20
            Po pierwsze,nie kazdy jest zdolny kochac cudze dziecko i nie pomoga
            w tym hasla "wszystkie dzieci nasze sa".Po drugie,polskie sieroty,to
            sieroty spoleczne,ktore maja rodzicow,a w domach dziecka sa,bo
            rodzice nie radza sobie z zyciem,t.zw. patologia.Jest wiecej rodzin
            chetnych do adopcji,niz dzieci do niej przeznaczonych,a procedury
            adopcyjne sa dlugie i nie mniej wyczerpujace psychicznie;bo zeby
            zostac rodzicem biologicznym wystarczy stosunek seksualny,a zeby
            zostac rodzicem adopcyjnym nalezy sie poddac wielu niezbyt milym
            procedurom np dac sie sprawdzic psychologom,czy sie na rodzica
            nadaja,czy ma sie odpowiednie zaplecze finansowe.
            A chec posiadania dziecka to nie dyskomfort,tylko jeden z
            silniejszych instynktow,ot i tyle.
            • bramaso1e Re: bzdurny egoizm 29.12.07, 11:04
              jezeli nie jest zdolny kochac cudze dziecko, to moze w ogole nie jest zdolny
              kochac? To raz.
              Zeby zostac rodziciem biologicznym NIESTETY wystarcza stosunek seksualny, a
              naprawde przydaloby sie przynajmniej badanie u psychologa czy sie na rodzica
              nadaja.
              A co do instynktow, to wylacznie nimi kieruja sie tylko zwierzeta. Piszac takie
              rzecz zrownujesz sie ze zwierzetami. Co w takim razie robisz na forum dla ludzi?
          • hohoho7 Re: bzdurny egoizm 29.12.07, 17:22
            euro67 napisał:

            > 1. NFZ powinno najpierw leczyc choroby, a nie jakies "dyskonforty
            > psychiczne" wynikajace z nieposiadania GENETYCZNIE WLASNYCH
            > potomkow! Dyskonfortem tez jest np. bezrobocie i coNFZ ma zatrudnic
            > wszystkich? Jak widac nawet na leczenie nas jeszcze nie stac! A
            > problemey dyskonfortu niech kazdy leczy sam!
            > 2. Tak dlugo jak w sierocincach bedzie choc jedno niechciane
            > dziecko "in vitro" po ludzku jest niemoralne jako przejaw cynicznego
            > egoizmu doroslych (i zadna religia nie ma tu nic do rzeczy!!)


            Masz rację adoptuj je wszystkie, a ich rodzicom dalej niech się wmawia, że
            antykoncepcja jest "be", wtedy będziesz miał ich jeszcze więcej do adoptowania.
            A ci "cyniczni egoistyczni" będą odkładać dalej w nieskończoność decyzję o
            posiadaniu własnego potomstwa, bo muszą przecież zarobić na te dzieci, które już
            się urodziły abyś je adoptował. I tak spirala się nakręca. Ciekawe jakie
            będziemy mieć społeczeństwo za kilkadziesiąt lat, no ale ciemnotą łatwiej rządzić...
      • arius5 Dlaczego Polacy to takie samolubne sukinsyny ? 27.12.07, 02:54
      • lafor Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 03:52
        et21 napisał:

        > I teraz moja skladka ma isc na
        > finansowanie takich beztroskich, co dzieci robia od niechcenia?

        Pytanie durne po dwakroć, bo twoje pieniądze _już_ idą na setki beztroskich, w
        tym robiących dzieci od niechcenia, ale tak się składa, że pary starające się o
        in vitro nie należą ani do jednych, ani do drugich.

        Zanim zapadnie decyzja o in vitro, para najpierw miesiącami próbuje począć w
        sposób naturalny, potem miesiącami biega po lekarzach w celu określenia poziomu
        płodności i - w razie stwierdzenia jej braku bądź obniżenia - miesiącami robi
        badania dodatkowe w poszukiwaniu przyczyn, następnie miesiącami trwa leczenie
        farmakologiczne i/lub operacyjnie; gdy nic z tego nie wychodzi, próbuje się
        zapłodnienia wspomaganego, a gdy dalej nic, wtedy ostatnią nadzieją jest in vitro.

        Trzeba być ciężkim głąbem, żeby uważać, że czas, pieniądze, nerwy i determinacja
        poświęcone na to wszystko są wyrazem beztroski, a nie "chcenia".

        Beztrosko, od niechcenia i na dodatek hurtowo, to rzezają dzieci menele z
        marginesu. Nie wiem czy wiesz, ale płacisz na zasiłki i cały socjal dla nich.
        Podobnie jak na utrzymanie ich progenitury w domach dziecka i poprawczakach.

        Płacisz też składkę na beztrosko skaczących do wody na główkę, beztrosko
        popieprzających na motocyklach, beztrosko siadających za kierownicę po pijaku,
        beztrosko nadużywających narkotyków oraz setki innych.
      • placebo99 Tak bardzo nienawidzisz swoje dzici? 29.12.07, 09:58
        et21 napisał:

        > Jestem przeciwny finansowaniu in vitro przez panstwo.

        To sobie teraz wyobraź, że nie masz tej trójki dzieci i nie będziesz
        jej miał nigdy z powodów niepłodności, bo nie stać cię na in-vitro.

        Proponuję powiedz to swoim dzieciom, że jakbyś miał problem z
        płodnością to byś wolał ich nie mieć. Dziwię się, że tak
        nienawidzisz własne dzieci.
        • et21 Re: Tak bardzo nienawidzisz swoje dzici? 29.12.07, 11:39
          > > Jestem przeciwny finansowaniu in vitro przez panstwo.
          >
          > To sobie teraz wyobraź, że nie masz tej trójki dzieci i nie będziesz
          > jej miał nigdy z powodów niepłodności, bo nie stać cię na in-vitro.

          1. Moja zona 2 razy ronila zanim cos zywego sie urodzilo, i lekarz powiedzial
          jej ze jezeli nie bedzie miala dzieci do 24. rz to nie bedzie ich miala wcale.
          Zdecydowala sie na dzieci, a nie na kariere. Kazde z moich dzieci jest
          przemyslane, zaplanowane i kochane.

          2. Gdybym do dzisiaj nie mial dzieci, to dzisiaj mialbym odlozone co najmniej
          100kzl. Na IV, nawet trzykrotne, by starczylo.

          > Proponuję powiedz to swoim dzieciom, że jakbyś miał problem z
          > płodnością to byś wolał ich nie mieć. Dziwię się, że tak
          > nienawidzisz własne dzieci.

          To co mowisz, to naduzycie, i to dosc niegrzeczne. Nie wiesz, co by bylo gdybym
          mial problem z nieplodnoscia i na podstawie takiego zalozenia (ktorego wartosci
          nie znasz) twierdzisz ze nienawidze swoje dzieci. Radze ci, nie przypisuj mi
          swoich emocji ktore odczuwasz do mnie.
      • frania_bania Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 11:44
        skad toto sie wzielo???? sam ma dzieci, a innym chce odebrac taka
        radosc. no nie moge...eh, brak slow na taki czrnogrod.
    • an1005 Do znudzenia 26.12.07, 15:20
      Bede do znudzenia powtarzac. Przestancie robic afere wokol samje
      metody. Jest potrzebna. Ale jestem przeciw jej finansowaniu przez
      panstwo przy obecnych mozliwosciach finansowych. Jest tylu
      cierpiacych, potrzebujacych pomocy w zyciu (czy mam wypisac dluga
      liste roznego rodzaju inwalidow, przewlekle chorych, wymagajacych
      dlugoletnich leczen) ze dopoki nie stanie sluzba zdrowia na nogi to
      domaganie sie sponsorowania in vitro przez panstwo jest niestosowne.
      Dlaczego mam wspolczuc ludziom nie majacym miec dzieci a nie tym
      ktorzy np nie moga sie poruszac na wlasnych nogach??
      SPRYWATYZUJMY USLUGI MEDYCZNE, Policzcie sami na jakie sumy kumuluja
      sie nasze skladki.
      • aurita Co za tendencyjny i nierzetelny artykul!!!!! 26.12.07, 16:13
        Co za "piiiiiiiiiip" pisal ten artykul??? co za glupia lekarke znalazl???
        Nie przyszlo glupiej babie do pustego lba ze do IVF podchodzi sie po 30 bo
        najpierw trzeba te pieniadze zarobic??? zaoszczedzic , pozyczyc. A wczesniej
        kazdy probuje sie leczyc mniej inwazyjnymi metodami. A lekarze wyludzaja latami
        od nas kase i marnuja nasz czas zanim trafimy do porzadnej kliniki. Nie przyszlo
        lapiduchowi do lba ze mlodzi nie maja czego szukac po klinikach gdzie
        najprostsze badanie kosztuje 30 zl? ze nikt od razu nie rzuca sie na ivf, to
        jest ostatecznosc!

        A autor nie mogl biedaczek rzetelnie poszukac informacji na temat staran? na
        temat psychiki ludzi starajacych sie latami o dziecko? to zapraszam, prosze
        napisac na skrzynke to sie dowie co to jest nieplodnosc i jak beztrosko
        podchodzi sie do ivf lub inseminacji!!!

        Nic dziwnego ze komentarze sa jakie sa: co to znaczy ze wymaganie leczenia
        metoda ivf jest niestosowne? Jak smiesz smieszny czlowieku wartosciowac choroby?
        ten bardziej chory, ten mniej chory?
        Co za demagogiczne pienia ze nie mozesz odczuwac empatii do wszystkich chorych
        tylko sobie niektorych wybierzesz? Wiesz co to jest nieplodnosc? nie zycze Ci
        abys tego doswiadczyl, ani nikt z Twoich bliskich. Rozejrzyj sie dookola,popatrz
        na ludzi po 30 ktorzy nie maja dzieci. Przyjzyj sie uwaznie tym ktorzy niby to
        dobrze zarabiaja a nie maja apartamentow, samochodow, dzialek i nie wiem
        czego...Ja tez mowilam ze nie chce miec dzieci bo co mialam takim glabom jak Ty
        powiedziec? ze stracilam pierwsza ciaze? ze nie moge zajsc w druga? ze jak brali
        mnie na stol bo pekl mi jajowod na schodach stala pijaczka z wielkim brzuchem?ze
        Jej zazdroscilam?
        Nie musisz mi wspolczuc ale rusz lbem i staraj sie wczuc w sytuacje! Choroba to
        choroba, nikt nie karze zabierac jednym i dawac innym. Ocknij sie !

        chyba sie wkur... bardziej niz na tych niedouczonych biskupow...
        • euro67 Co za tendencyjny komentarz 29.12.07, 10:15
          Biedny zapieniony egoisto... zacznijmy od zajecia sie wszystkimi
          urodzonymi acz niechcianymi dziecmi, a dopiero, potem kombinujmy jak
          urodzic nowe. Tak dlugo jak jest jeszcze choc jedno dzicko bez domu
          i kochajacych go "rodzicow" (genetycznych lub nie) "in vitro" po
          ludzku rzecz biorac jest wielki skandalem ludzkiego egoizmu (musze
          miec MOJE!!!! dziecko)!!!!!
          I nic tu niema do rzeczy zadna religia.
          Pozalowania godzni slepi egoisci ktorzy krzycza jacy to sa biedni...
          • et21 Re: Co za tendencyjny komentarz 29.12.07, 11:46
            > urodzic nowe. Tak dlugo jak jest jeszcze choc jedno dzicko bez domu
            > i kochajacych go "rodzicow" (genetycznych lub nie) "in vitro" po
            > ludzku rzecz biorac jest wielki skandalem ludzkiego egoizmu (musze
            > miec MOJE!!!! dziecko)!!!!!

            To jest ten sam egoizm co przy aborcji. Nie urodze, nie oddam, bo to jest MOJE.
            Zabije, a nie oddam.

            /pepe
            • dzyndzolka Re: Co za tendencyjny komentarz 29.12.07, 13:40
              Udajesz takiego mądralińskiego, a nie masz tak naprawdę o niczym
              pojęcia.
              Otóż w Polsce jest więcej par czekających na adopcję niż dzieci do
              niej wyznaczonych. Wejdź gdziekolwiek, choćby na już
              polecanego "naszego-bociana" i poczytaj, a nie wypisujesz głupoty.
              A co do aborcji, to najpierw kobieta przez 9 miesięcy musi dziecko
              nosić, zanim może je oddać. Czasem jest to możliwe, a czasem, ze
              względów zdrowotnych nie.
              Taki jesteś pseudointelektualista, wiesz? Ę,
              ą, "teza", "zaprzeczenie", "interlokutor", a pomiędzy, w treści same
              głupoty.
          • aurita Re: Co za tendencyjny komentarz 30.12.07, 00:36
            > Biedny zapieniony egoisto... zacznijmy od zajecia sie wszystkimi
            > urodzonymi acz niechcianymi dziecmi,

            Ty wielki kochajacy blizniego samarytaninie: sam sie nimi zajmij.
            Ile dzieci juz adoptowales. Bedziesz mial SWOJE czy adoptujesz?
            dlaczego musisz miec swoje?

            I oswiece Cie : mnie bylo stac na IVF i mam dziecko. Staram sie juz
            o drugie. Nie walcze o refundacje dla siebie ale dla tysiaca
            nieplodnych malzenstw. I tu wiele ma do rzeczy moja religia: uczono
            mnie kochaj blizniego swego jak siebie samego.
      • et21 Re: Do znudzenia 27.12.07, 00:11
        Ale to nie jest afera wokol metody, tylko wokol tego kto ma za to placic. Czy
        beda to robic firmy panstwowe czy prywatne jest w tej chwili nieistotne.
      • maggm Re: Do znudzenia 30.12.07, 10:28
        to może przestańmy refundować protezy? Po co komu ręka, noga, staw
        biodrowy, szczęka?? Przecież można obyć się bez tego?? Po co leczyć
        tych, którzy sami doprowadzili się do choroby? paląc, pijąc, nie
        uprawiając sportu, niezdrowo się odżywiając?
      • maggm Re: Do znudzenia 30.12.07, 10:28
        Do niedawna Kościół burzył się przeciwko przeszczepom serca!! To
        jest chore! Niepłodność jest chorobą, którą można leczyć. In vitro
        jest w niektórych przypadkach jedyną możliwą metodą. Kiedy słyszę
        posłankę PO - p. Radziszewska, która twierdzi, ze NFZ nie może
        refundować tej metody, bo nie jest to leczenie, to co powie o
        protezach? Pytacie się, skąd brać pieniądze na in vitro?? To proste -
        zamiast dawać "becikowe", dać na leczenie tych, którzy nie mogą
        mieć dzieci innymi metodami. Z pewnością lepiej to wpłynie na
        wskaźniki urodzeń, a Państwo będzie miało pewność, ze będą to dzieci
        upragnione, oczekiwane, wytęsknione, a nie zrobione po pijaku dla
        becikowego (czyli "po chrześcijańsku").
    • gregory502 Biskup Nycz lubi wiele żeczy niż modlitwa 26.12.07, 17:28
      Biskup Nycz lubi lustrację a ponad wszystko młodych przystojnych
      chłopców z wielkimi penisami i wie że z tego dzieci nie będzie.
      Zapłodnienie in vitro mu zwisa jak jego penis bez młodego chłopca W
      JEGO ŁOŻU.
      SZCZĘŚĆ BOŻE
      • euro67 pomowienie 29.12.07, 10:17
        Masz dowody? Bo jesli nie to skoczy sie to dla Cienie wyrokiem za
        publiczne pomowienie!
        Czy leci z nami ADMIN?
    • an_sk A może 26.12.07, 17:47
      Ktoś MNIE dofinansuje?

      Od 2.5 roku mam dziecko, którego nie chciałam! Mam długi i pustą lodówkę. Płacę
      ZUS i z zarobków firmy zostaje mi ok 800 zł. Mam poczucie niespełnienia,
      niedowartościowania i oszukania przez życie. I kliniczną depresję.

      A wszystkie sk...syny tylko mówią "ciesz się, masz wspaniałą córeczkę". Marzę
      czasem, żeby jej istnienie okazało się snem, z którego się obudzę jako wolna
      kobieta.

      Chcą mieć dziecko - proszę bardzo, ale nie za MOJE pieniądze.

      • marbor1 Re: A może 26.12.07, 19:45
        Myślę an_sk, że nikt Cię nie zmuszał do bzykania się z facetem bez
        zabezpieczenia. Cierp ciało kiejś chciało. Dlatego uważam, że kobietom
        niepłodnym, które naprawdę pragną dziecka [gdyż to dziecko będzie kochane]
        należy się dofinansowanie z NFZ.
        • ifo-nek Re: A może 29.12.07, 12:55
          miłość za pieniądze?? z NFZ??

          Nie jest sztuką urodzić (i nie wchodzę tu w zagadnienie czy poczęcie było
          naturalne, czy też iv), schody zaczynają sie potem. A umówienie "państwowej",
          kontrolnej wizyty u najzwyklejszego ortopedy jest problemem, nie mówiąc już tym,
          że czasem trzeba wykonać czasem bardziej skomplikowane badania.
          Dziecko poczęte ma prawa, nad brzuchem toczą się mądre i przemądrzałe dysputy za
          i przeciw, wzdłuż i w poprzek, a gdy małe jest już na świecie.... Trzymajmy
          kciuki za rodziców, żeby potem dali radę, bo nawet durny urząd ewidencji
          ludności potrafi stwarzać problemy....
      • camparis Re: A może 29.12.07, 13:13
        Mogę Twoją córeczkę adoptować. Czekam w ośrodku adopcyjnym już od
        dwóch lat na takiego berbecia. Jeśli aż tak Ci ciężko i tak
        obwiniasz swoje dziecko o własną bezmyślność - idź do sądu, zrzeknij
        się jej blankietowo i już nie będziesz miała ze sobą "garba".
      • q_vw an_sk 29.12.07, 21:00
        Trzeba było być mądrą przed dawaniem i zainwestować 5 PLN w gumkę. Jesteś
        przeraźliwie pusta i autentycznie współczuję Twojemu dziecku.
      • buhaj_z_rogiem Re: A może 06.01.08, 12:14
        Jeśli jesteś w miarę ładna i zgrabna, to możemy się w kwestii dofinansowania jakoś dogadać...
    • asiura2 I co to wielkie zamieszanie 26.12.07, 19:57
      Malo nieszczesliwych dzieci czeka na adopcje???
      A te kobiety, ktore nie chcialy a maja dzieci- tych jest o wiele
      wiecej...
      • jarek.p Re: I co to wielkie zamieszanie 26.12.07, 22:47
        > Malo nieszczesliwych dzieci czeka na adopcje???

        Nie wiesz, o czym piszesz, prawda? Powtarzasz jedynie farmazony o tym, "że przecież można adoptować", ale tak naprawdę wiesz o tym tylko tyle, "że przecież można"?
        Więc może zainteresuj się, ile naprawdę dzieci czeka na adopcję, ile z tych dzieci których pełno w domach dziecka jest faktycznie adoptowalnych i dopiero wypowiadaj. Zacznij od prostej rzeczy, nietrudno znaleźć: jaki jest przeciętny czas oczekiwania na dziecko z uregulowanym statusem prawnym, które można adoptować. I dopiero dyskutuj.

        J.
        • maruda.r Re: I co to wielkie zamieszanie 28.12.07, 05:50
          jarek.p napisał:

          Zacznij od prostej rzeczy, nietrudno znaleźć: jaki jest przeciętny czas
          > oczekiwania na dziecko z uregulowanym statusem prawnym, które można adoptować.
          > I dopiero dyskutuj.

          ************************************

          Nie tylko. Do adopcji trzeba mieć naprawdę duże przekonanie, by się na nią
          zdecydować. Rozwiązanie problemu posiadania dziecka przez adopcję (w sposób
          przedstawiony przez asiura2) wydaje się nieludzkie - dziecko to nie psiak
          zabierany ze schroniska.

      • monula glupia babo!! 29.12.07, 08:50
        nie rozumiesz, ze nikt tu nie neguje adopcji.!!! mam nadzieje i
        licze na to że sama bedziesz w takiej samej sytuacji jak większość
        rodzin- bedziesz po poronieniach lub dlugotrwałym leczeniu lub po
        ktorymś z rzedu invitro- wtedy mi sie tu bedziesz wymądrzac o
        slusznosci lub nieslusznosci posiadania dziecka własnego. NIC W
        PRZYRODZIE NIE GINIE!!!! glupie komentarze- glupie życie
    • witch4c Kłopoty z pokalanym poczęciem 26.12.07, 23:11
      Autor artykułu faktycznie mało kompetentny skoro nie dowiedział się,
      że są kliniki leczenia NIEPŁODNOŚCI, a nie bezpłodności, bo tej
      ostatniej nie da sie leczyć... Leczą się pary niepłodne a nie
      bezpłodne. Leczyłam sie na niepłodność i miałam 2 ivf, nieskuteczne,
      za własne pieniądze, a teraz mam adoptowanego syna na którego
      czekałam 2 lata! Tyle się czeka na adopcję zdrowego niemowlaka i nie
      jest prawdą, że jest kupa nieszczęśliwych dzieci czekających na
      adopcję, a ludzie fundują sobie in vitro. Dzieci do adopcji jest
      bardzo mało, a te nieszczęśliwe, które pokazuje TV i które siedzą w
      domach dziecka nie mogą iść do adopcji, bo ich biologiczni rodzice
      nie zrzekli sie do nich praw i skazali je na życie w DD. Pełne domy
      dziecka nie są winą tych od in vitro, tylko kretyńskich procedur w
      Polsce, wg których matka utrzymuje kontakt z dzieckiem w domu
      dziecka, jesli je raz do roku odwiedzi!
      • protoplex Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 03:07
        Ja nie jestem przeciwko in vitro a nawet jestem za, drażni mnie tylko jedna kwestia formalna. Uważam, że nazwanie tego "leczeniem niepłodności" jest nieporozumieniem. To z leczeniem ma tyle wspólnego co noszenie okularów z leczeniem wady wzroku. To raczej jest obejściem pewnej niesprawności, a nie rozwiązaniem samego problemu.
        • staefun Płodność i krótkowzroczność: 2 różne sprawy 29.12.07, 17:51
          protoplex napisał:

          > Ja nie jestem przeciwko in vitro a nawet jestem za, drażni mnie
          tylko jedna kwe
          > stia formalna. Uważam, że nazwanie tego "leczeniem niepłodności"
          jest nieporozu
          > mieniem. To z leczeniem ma tyle wspólnego co noszenie okularów z
          leczeniem wady
          > wzroku. To raczej jest obejściem pewnej niesprawności, a nie
          rozwiązaniem same
          > go problemu.

          Twoja analogia z okularami jako protezami prawidłowego wzroku nie
          jest trafiona.
          Moja bez mała 80-letnia babcia i 58-letnia matka są już bezpłodne.
          Czy to oznacza, że obie z tego powodu można nazwać inwalidkami?
          Nie możesz zestawiać ze sobą takich funkcji organizmu jak płodność i
          zdolność do prawidłowego widzenia. Ta pierwsza jest tylko potrzebna
          okresowo, wykorzystywana przez organizm okazjonalnie - jednorazowo
          lub kilkurazowo. Ta druga jest potrzebna permanentnie, niezbędna
          człowiekowi przez całe życie.
          Jeżeli więc jakaś funkcja organizmu potrzebna tylko "na trochę" -
          "obchodzenie" jej braku jest jak najbardziej uzasadnione.
          Natomiast "obchodzenie" niezdolności do prawidłowego widzenia rzecz
          jasna nie rozwiązuje problemu - normalne jest, że człowiek powinien
          dobrze widzieć przez całe życie.
    • mg2005 Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 26.12.07, 23:20
      ada996 napisała:
      Najwyzszy czas zeby obalic mity i mowic prawde o
      > tej metodzie, zeby polglowki przestaly stawiac ja na rowni z
      > aborcja.

      "Polscy lekarze w znowelizowanym kodeksie etyki lekarskiej używają
      określenia - ludzie w stadium embrionalnym, a Amerykańska Akademia
      Nauki w oświadczeniu z 2002 r. w odniesieniu do tych embrionów używa
      określenia - rozwijające się istoty ludzkie."
      Pod rozwagę...


      • jarek.p Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 26.12.07, 23:31
        OK, polscy lekarze używają, Amerykańska Akademia używa - co z tego wynika w odniesieniu do tematu? Konkretnie proszę...
        • aurita Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 27.12.07, 00:33
          polecam : wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4791476.html

        • jan_dreptak Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 27.12.07, 00:34
          jak ludzie, dla ktorych, niedrogi w sumie zabieg zaplodnienia
          pozaustrojowego stanowi finansowa bariere nie do przejscia
          wyobrazaja sobie dalsze wychowanie dzieci ???

          opiekunka to ca 18.000 rocznie, a jedzenie ubranie, szkola etc ???

          jak cie nie stac nawet na poczecie to z czego masz zamiar utrzymac
          dzieci pozniej ????

          oczywiscie mozna sie poruszac w swiecie gornolotnych hasel ale
          przyziemny fakt jest taki, ze dzieci kosztuja
          • jarek.p Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 27.12.07, 11:34
            > jak cie nie stac nawet na poczecie to z czego masz zamiar utrzymac
            > dzieci pozniej ????

            czy to jest odpowiedź na moje pytanie zadane mg2005 (w takim razie nie rozumiem związku), czy tak sobie tylko chciałeś coś napisać w przypadkowym miejscu wątku?

            J.
      • maruda.r Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 28.12.07, 06:04
        mg2005 napisał:

        > "Polscy lekarze w znowelizowanym kodeksie etyki lekarskiej używają
        > określenia - ludzie w stadium embrionalnym, a Amerykańska Akademia
        > Nauki w oświadczeniu z 2002 r. w odniesieniu do tych embrionów używa
        > określenia - rozwijające się istoty ludzkie."
        > Pod rozwagę...

        ************************************

        Co wcale nie przeszkadza amerykańskim lekarzom osadzać kilku zarodków, by po
        zagnieżdżeniu nadmiarowe usunąć. Jak widać, między oświadczeniem, a praktyką,
        jest dość spora różnica.
        Pod rozwagę...

    • co.ty.powiesz Ale o co w gruncie rzeczy chodzi??? 27.12.07, 00:46
      Ostatnio podniósł się taki krzyk, jakby miano zakazać w ogóle
      rodzenia dzieci, czy to z probówki, czy to z macicy.

      Tymczasem chodzi o to, że rząd nie chce oferować za darmo
      eksperymentów z "in vitro". Osobiście nie mam nic przeciwko takim
      czy innym sposobom zapładniania i zawsze uważałam, że sztuczne
      zapłodnienie jest wielkim błogosławieństwem dla pewnej grupy osób. I
      sama obiema rękami podpisałabym się pod apelem o objęcie tej metody
      refundacją, gdyby nie jedno "ale".

      Otóż w świątecznej GW przeczytałam, że w Łodzi zamyka się szpital
      dziecięcy, bo z powodu braku pieniędzy dyrekcja nie może opłacić
      anestezjologów. W związku z czym operacje, nawet te drobne, będą w
      przyszłym roku jeszcze bardziej niedostępne dla małych pacjentów.
      Mam więc pytanie: co powiedziałaby szczęśliwa mama, która zaszła w
      ciążę dzięki refundacji zapłodnienia in vitro, gdyby miała to
      nieszczęście mieszkać właśnie w Łodzi i gdyby jej małe dziecko
      potrzebowało pomocy chirurga? Czy byłaby równie szczęśliwa, gdyby
      dowiedziała się, że na operację musi poczekać na przykład roczek, bo
      pieniądze, dzięki którym szpital mógłby zatrudnić anestezjologów,
      poszły na refundację sztucznych zapłodnień?

      Rozumiem indywidualne, jednostkowe pragnienia i to, że osoby
      zdesperowane, które nie mogą doczekać się własnego dziecka, mają
      głęboko gdzieś potrzeby innych ludzi. To w gruncie rzeczy jest
      zrozumiałe. Wydaje mi się jednak, że rząd powinien patrzeć szerzej i
      zadbać także o tych, którzy na tym świecie już są i którym również
      zdarza się zachorować. Jeśli będzie w Polsce kiedyś tak, że każdy
      otrzymywać będzie pomoc bezpłatnie i od ręki, a do tego na
      najwyższym poziomie, to czemu nie, możemy sobie zafundować nawet
      wygładzanie zmarszczek za darmo. Póki zaś nie ma pieniędzy nawet na
      ratowanie życia, to chyba powinniśmy się wstrzymać z szastaniem
      pieniędzmi na prawo i lewo.

      W to wszystko ostro weszło lobby medyczne, bo wiadomo, że sztuczne
      zapłodnienie to doskonały byznes i działający w nim lekarze nie
      jeżdzą bynajmniej fiatem czy dacią. Może więc stąd powstał taki
      hałas?
      • opt Wypracować standady 27.12.07, 01:33
        Przy okazji ludzkiego nieszczęścia jakim jest bezpłodność różne
        środowiska chcą upiec własną pieczeń,i księża,i lekarze,i politycy,i
        dziennikarze,i ....A może należałoby pomyśleć o pewnych standadach
        dostosowanych do możliwości finansowych państwa.Ktoś napisał,że nie
        godzi się na opłacanie in vitro ze swoich pieniędzy,to samo może
        powiedzieć każdy,że nie godzi się na leczenie alkoholików,na
        wspomaganie rodzin wielodzietnych,gdzie hormony zapanowały nad
        rozumem i co rok rodzi się prorok.Standardem powinno być np.,że ze
        środków państwowych wspomaga się w określony sposób rodziny do
        dwóch,trzech potomków,a jak ktoś chce więcej to na własny
        rachunek,na własną odpowiedzialność.
        • weronika_fi Re: Wypracować standady 27.12.07, 02:54
          Do dziennikarza piszącego ten artykuł - koleś następnym razem jak będziesz
          chciał napisać na ten temat to naprawdę się do tego przyłóż, zbierz rzetelne
          materiały i informacje, spotkaj się z ludźmi których ten problem dotknął i naucz
          się NAZEWNICTWA rzeczy bo nie ma w Polsce kliniki leczenia BEZPłODNOśCI. Tego
          się nie da wyleczyć. Artykuł pokazuje cukierkowo i nierzetelnie, po łebkach
          przeleciany jakiś temat. Autor tekstu nie ma najbledszego pojęcia o czym tak
          naprawdę pisze, z jakim problemem się zetknął bo tak naprawdę wogóle go to nie
          obchodzi. Temat zrobił się "modny' w mediach i kto mu kazał o tym napisać. No to
          odwalił fuszerkę na maxa. Przeżyłam 5 lat leczenia i starań o dziecko, więc zbyt
          dobrze wiem o czym piszę i co to jest niepłodność. Nikomu jej nie życzę, ale
          ludzi którzy sami mają dziecko i uważają,że pragnienie posiadania dziecka i
          pełnej rodziny jest fanaberią...Czy uważasz jeden z drugim,że jak ktoś nie ma
          nogi albo ręki to jest fanaberią pragnienie aby ją mieć? A nie wiesz mądralo,że
          pragnienie własnego potomstwa to jeden z najbardziej podstawowych instynktów
          jakie człowiek (i nie tylko człowiek) posiada? Czy instynkt przetrwania w
          sytuacji zagrożenia życia jest fanaberią? to dlaczego uważasz,że pragnienie
          własnego dziecka jest fanaberią i od niechcenia? Ty masz dziecko od niechcenia?
          Wogóle je masz -czyli spełniłeś swoją fanaberię-wstyd! A co do finansowania
          zabiegów in vitro przez NFZ - czy wiesz,że z twoich jak również i moich podatków
          i pieniędzy przez nas ciężko zarobionych nasze państwo finansuje "leczenie"
          rzekomej choroby jaką jest pedofilia? I uważasz,że to jest w porządku tak?To cię
          nie boli i nikt wokół tego nie robi rabanu. A wiesz dlaczego? Bo to nie jest
          takie medialne jak finansowanie IVF przez nasze państwo. Za nasze pieniądze
          "leczy się" ludzi, których powinno się ostro karać. Ale oni są "chorzy". I
          pedofilia to choroba. Ale niepłodność uznana przez Światową Organizację Zdrowia
          za chorobę społeczną -to nie jest w naszym prorodzinnym kraju choroba i tego nie
          trzeba leczyć bo to jest fanaberia.
          Wszystkie pożal się Boże dziennikarzyny, które wypisują takie artykuły -wołam do
          was - WSTYDŹCIE SIĘ! Waszego kompletnego olewczego podejścia do tematu i olewczo
          opisanego problemu bez zadania sobie trudu aby naprawdę się zapoznać z tym o
          czym chce się pisać. Dziennikarzyno jeden z drugim -oby was nie dopadł ten
          problem bo wtedy poczujecie na własnej skórze jak bardzo to boli i co to
          naprawdę jest niepłodność, dlaczego tak bardzo pragnie się dziecka i jak
          świetnie się z tym żyje. A do tych którzy tak bardzo lekseważąco piszą o nas
          -niepłodnych -uważaj jeden z drugim bo jak cię dopadnie ten problem to wtedy
          przekonasz się osobiście czy to naprawdę jest spełnianie "swojej kolejnej
          zachcianki".
          A tym, którzy piszą "ze przecież można adoptować" proponuję przejść się do
          najbliższego swojemu miejscu zamieszkania ośrodka adopcyjnego i dowiedzenie się
          ile czasu czeka się na dziecko, jak wygląda proces adopcyjny, ile jest dzieci,
          które mogą zostać adoptowane. Sam mądralo spórbuj zaadoptować, a dopiero potem
          możesz się wymądrzać. Idź do domu dziecka -najbliższego jaki masz pod nosem albo
          po prostu zadzwoń i zapytaj się o to ile dzieci, które tam są można zaadoptować!
          I dowiesz się,że żadnego bo jego rodzice alkoholicy i narkomani, którzy od
          wielkiego dzwonu do dziecka przyjadą są jego prawnymi opiekunami i nie zrzekli
          się lub też nie zostali pozbawieni praw rodzicielskich.Zaadoptuj chociaż jedno
          dziecko mądralo to pogadamy.
          Rzygać mi się chce jak czytam kolejne pobieżnie napisane artykuły na temat IVF,
          oraz komentarze ludzi takich jak et21 -koleś bez pojęcia o temacie wypowiada
          się, ocenia nieszczęśliwych chorych ludzi, wylicza pieniądze. Za kogo się
          uważasz koleś,że uzurpujesz sobie prawo do oceny, która choroba jest gorsza,
          która bardziej zasługuje na finansowanie z NFZ i co wogóle jest chorobą?! A jak
          polski rząd dał 40 mln na świątynię Opatrzności Bożej to to jest w porządku? To
          te pieniądze nie były potrzebne na leczenie chorych dzieci w szpitalach i inne
          problemy z jakimi boryka się nasza kulejąca opieka zdrowotna?
          • annnnia Re: Wypracować standady 29.12.07, 02:08
            biedna frustratko, do psychiatry chyba sie powinnas wybrac, bo na psychologa juz
            u ciebie za pozno.
            • zielona.gumka Re: Wypracować standady 29.12.07, 12:19
              Co do tej biednej kobiety(autorki długiego posta) - moja składka
              może iśc na finansowanie jej psychiatry.
              Jak mozna porównywać brak dziecka do braku ręki, czy jakiejkolwiek
              choroby? to zupełnie bez sensu. Dziecko to inna osoba.

              Fakt, ze komuś bardziej brakuje dziecka, niz ręki i ma już na tym
              punkcie obsesję, nie oznacza, ze należy mu to zafundować!
              Że to naturalne pragnienie człowieka? A taki na przyklad popęd
              seksualny? Jak ktoś nie może/ nie ma zkim i ma taką obsesję na tym
              punkcie jak ta pani, to trzeba mu sfinansować? Bo to naturalna
              potrzeba?

              In vitro to nie LECZENIE niepłodności. Po in vitro para nie będzie
              płodna przecież. Jak juz ktoś wczesniej napisał to tak jakby
              powiedzieć, ze wadę wzroku leczy się noszeniem okularów.

              Ze finansują światynie opatrzności? A kto powiedział, ze ten, ktory
              sprzeciwia się finansowaniu in vitro , nie sprzeciwia się
              finansowaniu swiątyni? Moze sprzeciwia się bardziej, tylko to nie
              należy do tematu?

              Mam dziecko i potrafie sobie wyobrazić jak bardzo można je chcieć
              mieć i jak mozna cierpieć patrząc na inne mamy z dziećmi, jednak to
              też nie należy do tematu! To nie jest żaden argument.

              Dodam, że moje dziecko jest niepełnosprawne i ze jego terapię
              finansuję w 90% ja i moja rodzina...

              • aurita Re: Wypracować standady 30.12.07, 00:38
                > Mam dziecko i potrafie sobie wyobrazić jak bardzo można je chcieć
                > mieć i jak mozna cierpieć patrząc na inne mamy z dziećmi, jednak
                to
                > też nie należy do tematu! To nie jest żaden argument.

                nie potrafisz sobie wyobrazic dlatego takie bzdury piszesz. Zamiast
                psychiatry sfinansuj weronice IVF (ups zapomnialam ze ona wlasnie w
                ciazy .... :))
            • ally Re: Wypracować standady 29.12.07, 12:24
              i co,lepiej ci, że kogoś obraziłaś? jeśli weronika jest frustratką, to ma do
              tego powody, ale co z tobą?
      • maruda.r Re: Ale o co w gruncie rzeczy chodzi??? 28.12.07, 06:09
        co.ty.powiesz napisała:

        > Ostatnio podniósł się taki krzyk, jakby miano zakazać w ogóle
        > rodzenia dzieci, czy to z probówki, czy to z macicy.
        >
        > Tymczasem chodzi o to, że rząd nie chce oferować za darmo
        > eksperymentów z "in vitro".

        **************************************

        Tymczasem dla sporej części społeczeństwa jest za jedno, czy rząd zakaże
        zabiegów in vitro ustawą, czy też nie będzie ich współfinansował.

        Biskupia nagonka na in vitro każe przypuszczać, że aspekt ekonomiczny
        zagadnienia nie ma tu żadnego znaczenia.

    • feldkurat_katz Wiecie jak się tresuje sokoły do polowania? 27.12.07, 11:07
      Łapie się je (jeszcze lepiej jak się urodzą w niewoli) i głodzi. A gdy są głodne
      dostają pokarm od jednego i tego samego człowieka tak długo aż nabiorą
      przekonania że nie są w stanie same zaspokoić głodu. Wtedy można je wypuścić na
      polowanie, ale nie wolno pozwolić aby się najadły upolowaną zdobyczą (zdobycz
      się zabiera a sokoła karmi z ręki). Jeśli pozwolimy sokołowi najeść się do syta
      upolowaną zdobyczą odleci i nie będzie już dla nas polował.
      Tak samo tresuje się ludzi. Ogranicza im się prawo do czegoś dla nich istotnego
      (np. seksu czy swobodnego poruszania się) a potem wydziela" się te zagrabione
      "dobra" na swoich warunkach w zamian za posłuszeństwo. Stopniowo przekonuje się
      ich że bez swego "dobroczyńcy" nie są w stanie zaspokoić swoich potrzeb lub
      zrealizować marzeń (np. osiągnąć życia pozagrobowego w raju). Przekonuje się ich
      np. że bez pośrednika (hurtownika łaski bożej) nazywanego kapłanem bóg nie
      wysłucha ich modlitwy i nie ześle swej łaski (a przecież wystarczyłoby
      przeczytać ewangelię św. Mateusza rozdział 6 werset 5 i 6 żeby przekonać się że
      bóg słucha detalicznie i bez pośredników).
      Żal mi takich ludzi - pojedynczo. Ale w masie stanowią tak dużą siłę polityczną
      (kierowaną przez rumianą czarną sotnię) że nie pozostaje nic innego jak tylko
      tępić ich bez litości jak robactwo. Bo wszędzie włażą i wszystko "zarażają"
      toczącym ich rakiem zniewolenia. A wszystko dla umocnienia władzy i dostatniego
      życia doczesnego garstki ludzi w czarnych uniformach.
      • buhaj_z_rogiem Feldkuraty to naród wesoły i poczciwy. 06.01.08, 12:26
        I feldkurat Katz słusznie nam tutaj prawi.
    • soffia2 Kłopoty z pokalanym poczęciem 27.12.07, 14:09
      Moje dziecko przyszlo na swiat dzieki metodzie in vitro. Nie dlatego, ze tak mi
      sie z mezem uwidzialo, ale dlatego ze byla to jedyna metoda rokujaca
      jakiekolwiek szanse. I nie bylo tak ze poszlismy do kliniki i sobie tego
      zazyczylismy, bo mamy pieniadze i nas stac.
      Wczesniej przeszlismy wiele badan, zabiegow, a co za tym idzie rozczarowan i
      kryzysow. Leczylismy sie tak jak inni chorzy ludzie.
      Dla mnie adopcja nigdy nie wchodzila w gre, po prostu nie wiem czy moglabym
      kochac cudze dziecko. Walczylam wiec o wlasne.

      Denerwuje mnie po pierwsze glupio napisany artykul, po drugie komentarze
      swiadczace o tym, ze wiekszosc komentujacych nie ma pojecia o czym pisze.
      Bezplodnosc jest choroba jak kazda inna,tylko niestety ze wzgledu na koszty nie
      kazdy moze sobie pozwolic na jej leczenie.
      Wedlug statystyk co piata para ma problem z poczeciem.Podejrzewam wiec, ze jak
      dobrze poszukac to kazdy znajdzie w swoim gronie znajomych kogos kto milknie gdy
      rozpoczyna sie rozmowa o dzieciach.

      Nie kazdy kierujac sie do kliniki wyjdzie z wlasnym dzieckiem, tak jak nie kazdy
      zostanie wyleczony z raka, ale prawo do leczenia powinni miec wszyscy.




    • onufry.zagloba Przepraszam mile panie, ze zapytam obok tematu: 28.12.07, 06:11
      A ILU jest wsrod polskich biskupow GINEKOLOGOW???
    • krakus24a kościół dąży do ideału moralnego 29.12.07, 01:41
      Chodzi o to że przy in-vitro zabija się zarodki czyli poczetych juz
      ludzi.
      • maura4 Re: kościół dąży do ideału moralnego 29.12.07, 09:05
        Dobrze by było,aby ten ład moralny,do którego dązy najpierw
        zaprowadził we własnych szeregach.
    • nessie-jp Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 01:55
      Po wielekroć powtarzam (i zawsze mi się za to obrywa), że sztuczne wspomaganie
      płodności typu IVF to wielka krzywda dla przyszłych pokoleń. Dzieci tych
      'szczęśliwych par' po in vitro też prawdopodobnie nie będą mogły mieć własnych
      dzieci zwykłą metodą. To jest po prostu umożliwianie dziedziczenia niepłodności
      • morte_macabre Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 02:40
        Jakieś naukowe dane potwierdzające, że "dzieci tych 'szczęśliwych par' po in vitro też prawdopodobnie nie będą mogły mieć własnych dzieci zwykłą metodą"?
        • nessie-jp Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 03:18
          morte_macabre napisał:

          > Jakieś naukowe dane potwierdzające, że "dzieci tych 'szczęśliwych par' po in vi
          > tro też prawdopodobnie nie będą mogły mieć własnych dzieci zwykłą metodą"?

          Wytłumaczenie jest bardzo proste i wymaga wiedzy o biologii z zakresu gimnazjum.
          Rozważ rozkład genów w populacji. Osobniki o cechach sprzyjających przeżyciu i
          prokreacji
          • maura4 Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 08:58
            Czy leczenie i utrzymywanie przy życiu wczesniaków nie jest psuciem
            puli genów ? Jeszcze niedawno większośc przedwcześnie urodzonych
            umierała.
            • gonzo44 Gadanie z głupim i tyle 29.12.07, 09:18
              Poproszono nessiego o jakieś źródła jego "rewelacji" naukawych.
              Źródeł - poza intelektualnymi a napuszonymi wywodami małego jasia -
              nie doczekaliśmy się. Wygląda że żródła wyłącznie w jego główce...
              • nessie-jp Re: Gadanie z głupim i tyle 29.12.07, 17:35
                Kolego, ale jakich ty chcesz źródeł?? Jakie badania są ci potrzebne? Przeczytaj
                kilka pozycji z dziedziny biologii i genetyki, mogą być popularno-naukowe, to
                zrozumiesz. Na razie oczekujesz wyników badań tego, że niebo jest niebieskie, a
                sól słona.
                • gonzo44 Re: Gadanie z bardzo głupim i tyle 29.12.07, 20:32
                  nessie-jp napisała:

                  > Kolego, ale jakich ty chcesz źródeł?? Jakie badania są ci
                  >potrzebne?

                  Jakiekolwiek wiarygodne - czyżbyś sądził że ty jesteś
                  wiarygodny ??? ...bo twoje wypociny takimi nie są. Prezentujesz
                  uproszczone mądrości ze szkoły średniej - kiedy trochę dorośniesz to
                  zrozumiesz że w twoim prostym rozumowaniu nie uwzględniłeś
                  czynników, które w zbyt dużej liczbie wchodzą tu w grę.

                  Dowodem na to co twierdzisz byłyby OCZYWIŚCIE badania STATYSTYCZNE
                  (aż dzie że takiemu jak ty co wszystko wie trzeba jak dziecku na
                  tacy podstawy metodologii nauli tłumaczyć...) dzieci poczętych in
                  vitro (konkretnie płodności ich potomstwa). Przedstawisz je -
                  pogadamy. Bez tego twoje "mądrości" nie są nawet akademickimi a
                  wynurzeniami NIEjakiego nessi forumowego który myśli że wszystkie
                  rozumy zjadł.

                  >Na razie oczekujesz wyników badań tego, że niebo jest niebieskie, a
                  > sól słona.
                  płasko myślisz - bardzo płasko. kiedyś podobnie jak ty oczekiwali ci
                  co widzieli że Ziemia jest płaska...
                  • boulihacker Re: Gadanie z bardzo głupim i tyle 29.12.07, 22:53
                    Myslę kolego, że za dużo się ciskasz. Jeśli wiesz jak działa ewolucja drogą
                    doboru naturalnego i zauważysz, że niepłodność może też być wynikiem obciążenia
                    genetycznego, to sprawa o której pisze Nessie jest oczywista jak 2+2=4. Do tego
                    też będziesz się badań statystycznych domagał?

                    I żeby była jasność - popieram dofinansowanie in vitro.
                    • gonzo44 Re: Gadanie z bardzo głupim i tyle 30.12.07, 10:29
                      boulihacker napisał:

                      > Jeśli wiesz jak działa ewolucja drogą
                      > doboru naturalnego i zauważysz, że niepłodność może też być
                      >wynikiem obciążenia genetycznego, to sprawa o której pisze Nessie
                      >jest oczywista jak 2+2=4.

                      Może - ale dotyczy to raczej ewidentnych wad genetycznych (zespół
                      Turnera np. - a i tu niepłodność jest raczej skutkiem). Niedrożność
                      jajowodów, endometrioza, PCO - nie są warunkowane genetycznie (o ile
                      wiem). Podobnie obniżenie jakości męskiego nasienia, obserwowane od
                      lat też nie - jest raczej efektem ubocznym cywilizacji (samochody,
                      zanieczyszczenie powietrza itd.). Dobór naturalny w cywilizacji
                      oczywiście działa nadal - choć pojawiają się pewne nowe - kulturowo-
                      cywilizacyjne a nie tylko polegające na "biologicznej brutal force" -
                      wymiary tego odziaływania, nieobecne u zwierząt. Są to np. wpływy
                      (kulturowe, cywilizacyjne właśnie) umożliwiające większości ludzi
                      posiadanie dzieci - u zwierząt mogą to czynić tylko osobniki alfa, a
                      reszta skazana jest na przypusowy celibat. Podobnie można sobie
                      wyobrazić, że np. intelekt, wpływający na wysokość zarobków
                      umożliwiających sfinansowanie procedury in vitro będzie ewolucyjnie
                      promowany, podczas gdy kiedyś przegrałby z mięśniami - kumasz ?

                      >Do tego też będziesz się badań statystycznych domagał?
                      oczywiście że tak - stytystycznych czy jakichkolwiek wiarygodnych
                      innych, uwzględniających wszystkie czynnniki - nie są takimi
                      jednostkowe wynurzenia forumowego mądrali.

                      Odwrócę też pytanie: jeżeli - hipotetycznie - ktoś zbada to o czym
                      pisałem tzn. płodność osób poczętych in vitro i nie znajdzie różnic
                      w porównainu z poczętymi "standardowo" - to nadal będziesz twerdził
                      że badania statystyczne nie są potrzebne ???

                      Przedstaw badania, potem pogadamy.
                      • boulihacker Re: Gadanie z bardzo głupim i tyle 30.12.07, 20:12
                        Tak jak już Ci napisałem, nikt nie robi badań statystycznych, żeby upewnić się,
                        że 2+2=4, a podobnie jest w tym przypadku. Jeśli jakiś odsetek osób niepłodnych
                        cierpi na tą przypadłość z powodów genetycznych, to pozwolenie im na replikację
                        ich genów poprzez in vitro podnosi prawdopodobieństwo pojawienia się tejże samej
                        przypadłości u pokoleń następnych. Jak bardzo się ono zwiększy zależy w istocie
                        od wielu czynników, ale sam fakt jest niezaprzeczalny.

                        Jeśli zaś zastanowić się nad tym głębiej i zauważyć, że całość tego jacy
                        fizycznie jesteśmy determinują geny, okazuje się że również niepłodność z powodu
                        czynników środowiskowych (np. zanieczyszczenia) mogłaby z czasem być powiązana z
                        genotypem, a to na skutek pojawienia się mutacji, która zmniejszałaby (lub
                        całkowicie eliminowała) wpływ owych czynników. Mutacja taka rozpowszechniała by
                        się w populacji w zależności od wielu czynników, można jednak powiedzieć, że
                        tempo to zostałoby zmniejszone w razie powszechnej dostępności in vitro.

                        > Podobnie można sobie
                        > wyobrazić, że np. intelekt, wpływający na wysokość zarobków
                        > umożliwiających sfinansowanie procedury in vitro będzie ewolucyjnie
                        > promowany, podczas gdy kiedyś przegrałby z mięśniami - kumasz ?

                        Pewnie, że "kumam". Od momentu, kiedy zeszliśmy z drzew i zaczęliśmy życ w
                        grupach społecznych, nieuchronnie kształtujemy swoją własną ewolucję. Między
                        innymi poprzez tworzenie i używanie narzędzi podnieśliśmy sprawność rąk i
                        inteligencję, dzięki osiadłemu trybowi życia w dużych społecznościach
                        zwiększyliśmy odporność na choroby zakaźne. Działa to też w drugą stronę -
                        dzięki budowaniu ciepłych siedzib i noszeniu ubrań byliśmy w stanie skolonizować
                        chłodne rejeny bez pokrywania się futrem, czy też dzięki chirurgii nie musimy
                        cierpliwie czekać kolejnych kilkuset tysięcy lat aż wyrostek robaczkowy
                        całkowicie zaniknie i przestanie nas nękać ostrym zapaleniem. Ja to wszystko
                        wiem, jeno tłumaczę, że _nie inaczej_ sprawa ma się z in vitro - objęcie tego
                        aspektu naszego istnienia procedurą zmniejszającą wpływ doboru naturalnego
                        automatycznie powoduje zmiany rozkładu stosownych genów w kolejnych pokoleniach.

                        Finalnie, po raz kolejny podkreślam, że to tylko techniczny wywód i broń boże
                        nie stanowi wskazówek do tego jak należy postępować czy też jest głosem
                        przeciwko dofinansowaniu in vitro przez państwo.
                        • gonzo44 chłop swoje, baba swoje... 30.12.07, 21:50
                          ... a wywód uparcie nie na temat.

                          boulihacker napisał:

                          > Tak jak już Ci napisałem, nikt nie robi badań statystycznych, żeby
                          >upewnić się, że 2+2=4, a podobnie jest w tym przypadku.
                          Owe "2+2=4" to wyłącznie twoje zdanie, niczym nie uzasadnione.
                          Przedstaw wreszcie coś więcej na potwierdzenie twoich maniackich
                          wywodów i nie ośmieszaj się dalej. Argumenty w rodzaju "nie trzeba
                          udowadniać", "każdy widzi" itp. są zwykłą kpiną. Po raz trzeci
                          powtarzam: zadanie masz proste - chodzi o proste statystyki
                          płodnosci osób poczętych in vitro. Próbkę wystarczającą masz - ok.
                          miliona takich osób. Jak przedstawisz to pogadamy. Myślisz że nikt
                          takich nie robił ??? Myślisz że nikt nie robił naprawdę wnikliwych
                          badań osób poczętych in vitro - właśnie w celu weryfikacji ew.
                          skutków ubocznych procedury ??? Żartujesz ???

                          >Jeśli jakiś odsetek osób niepłodnych cierpi na tą przypadłość z
                          >powodów genetycznych, to pozwolenie im na replikację ich genów
                          >poprzez in vitro podnosi prawdopodobieństwo pojawienia się tejże
                          >samej przypadłości u pokoleń następnych.
                          Co do samej idei powyższego oczywiście nikt się nie spiera - ale
                          udowodnij np. słówko "jeśli".
                          Udowodnij że niepłodność ma generalnie przyczyny genetyczne.
                          Przykłady nie-genetycznych przyczyn przytoczyłem - raczyłeś
                          zignorować. Zapomniałem też do nich dodać kolejne 2 1) płodność
                          kobiet spada w naturalny sposób z wiekiem. Tak więc po in-vitro co
                          przekażą dzieciom (dziewczynkom). Ano to samo !!! I co z tego ??? 2)
                          ok. 30% par (jak możesz przeczytać z artykułu) jest niepłodna
                          idiopatycznie - tzn. bez wyraźnych przyczyn. I myślisz że "brak
                          wyraźnych przyczyn" jest również warunkowany genetycznie ???
                          Świetnie, może tak, może nie - ale udowodnij. Przedstaw proste
                          statystyki.

                          Moje odwrócone pytanie również raczyłeś zignorować...
                          • boulihacker Re: chłop swoje, baba swoje... 30.12.07, 22:13
                            gonzo44 napisał:

                            > ... a wywód uparcie nie na temat.

                            No właśnie widzę. :)

                            > boulihacker napisał:
                            >
                            > > Tak jak już Ci napisałem, nikt nie robi badań statystycznych, żeby
                            > >upewnić się, że 2+2=4, a podobnie jest w tym przypadku.
                            > Owe "2+2=4" to wyłącznie twoje zdanie, niczym nie uzasadnione.

                            Chłopie, jeśli dla Ciebie 150 lat badań nad ewolucją i genetyką jest "niczym nie
                            uzasadnione", to o czym tu rozmawiać.

                            > Przedstaw wreszcie coś więcej na potwierdzenie twoich maniackich
                            > wywodów i nie ośmieszaj się dalej. Argumenty w rodzaju "nie trzeba
                            > udowadniać", "każdy widzi" itp. są zwykłą kpiną. Po raz trzeci

                            Nie udowadnia się statystycznie twierdzeń, które są oczywiste z logicznego
                            punktu widzenia. Jakbym powiedział, że każdy trójkąt ma trzy boki, to też byś mi
                            kazał sprawdzić milion trójkątów dla pewności?

                            > powtarzam: zadanie masz proste - chodzi o proste statystyki
                            > płodnosci osób poczętych in vitro. Próbkę wystarczającą masz - ok.
                            > miliona takich osób. Jak przedstawisz to pogadamy. Myślisz że nikt
                            > takich nie robił ??? Myślisz że nikt nie robił naprawdę wnikliwych
                            > badań osób poczętych in vitro - właśnie w celu weryfikacji ew.
                            > skutków ubocznych procedury ??? Żartujesz ???

                            Biorąc pod uwagę, że najstarsza osoba spłodzona tą techniką ma 25 lat, byłbym
                            raczej ostrożny w temacie rozpoznania odległych jej skutków za pomocą badań.

                            > >Jeśli jakiś odsetek osób niepłodnych cierpi na tą przypadłość z
                            > >powodów genetycznych, to pozwolenie im na replikację ich genów
                            > >poprzez in vitro podnosi prawdopodobieństwo pojawienia się tejże
                            > >samej przypadłości u pokoleń następnych.
                            > Co do samej idei powyższego oczywiście nikt się nie spiera - ale
                            > udowodnij np. słówko "jeśli".
                            > Udowodnij że niepłodność ma generalnie przyczyny genetyczne.

                            Ale ja wcale nie twierdzę, że niepłodność ma _zawsze_ przyczyny genetyczne. Aby
                            teza Nessie była prawdziwa, wystarczy że jest tak w _niektórych_ przypadkach (a
                            jak sam napisałeś - jest). Reszta to tylko _logiczne_ następstwo sposobu w jaki
                            działa ewolucja.

                            > Przykłady nie-genetycznych przyczyn przytoczyłem - raczyłeś
                            > zignorować.

                            Dlatego, że w żaden sposób nie zmieniają prawdziwości dyskutowanej tezy.

                            > Zapomniałem też do nich dodać kolejne 2 1) płodność
                            > kobiet spada w naturalny sposób z wiekiem. Tak więc po in-vitro co
                            > przekażą dzieciom (dziewczynkom). Ano to samo !!! I co z tego ???

                            Nic. Zgadzam się oczywiście, bo nic innego nie twierdzę.

                            > 2)
                            > ok. 30% par (jak możesz przeczytać z artykułu) jest niepłodna
                            > idiopatycznie - tzn. bez wyraźnych przyczyn. I myślisz że "brak
                            > wyraźnych przyczyn" jest również warunkowany genetycznie ???

                            Nie musi, ale może. Wszystko ma swoją przyczynę, "brak wyraźnych przyczyn"
                            oznacza to samo co "przyczyna nieznana".

                            > Świetnie, może tak, może nie - ale udowodnij. Przedstaw proste
                            > statystyki.

                            Niestety, to jeszcze nie jest możliwe. Patrz niżej.

                            >
                            > Moje odwrócone pytanie również raczyłeś zignorować...

                            Dla kompletności odpowiadam zatem: gdyby badania na dostatecznie dużej populacji
                            osób spłodzonych in vitro wykazywały, że ich przeciętna płodność nie uległa
                            zmianie, trzeba by się zastanowić nad mechanizmem, który by to umożliwiał. Póki
                            jednak takich badań nie można zrobić (muszą minąć przynajmniej dwa pokolenia),
                            pozostają nam jeno rozważania teoretyczne. Oczywiście, jeśli chcesz możesz sam
                            zaproponować mechanizm, który podnosiłby płodność w obliczu propagowania genów
                            ją obniżających, a ja chętnie go z Tobą przedyskutuję.

                            Ps. Nie wiem czemu tak się unosisz, przecież to nie ja wymyśliłem ewolucję. ;)
              • boulihacker Re: Gadanie z głupim i tyle 29.12.07, 19:17
                Niestety technicznie Nessie ma rację. Sprawa nie jest jednak aż tak oczywista
                ze względów etycznych, bo prostym jej przedłużeniem jest eugenika, z jej
                eliminacją chorych i nieprzystosowanych w imię czystości rasy. Klimat znany, nie
                muszę rozwijać. Faktem jest jednak, że proces ewolucji, który nas wytworzył ma
                swoje prawa, co dosyć zgrabnie Nessie objaśnił. Można oczywiscie dyskutowac czy
                osłabienie puli genowej przez działania medycyny (wszystkie te, które
                przedłużają żywotność ludzi w wieku rozdrodczym) będzie dla nas problemem w
                obliczu nieustającego tej medycyny postępu, ale to już zbytnie filozofowanie jak
                na to forum.
                • aurita Re: Gadanie z głupim i tyle 30.12.07, 00:44
                  Hmmm kiedys dzieci umieraly nagminnie. Kobiety umieraly przy
                  porodzie a dzis?
                  Moze w ramach ewolucji nalezaloby co drugie dziecko i co trzecia
                  ciezarna roztrzelac?
                  tak technicznie nessie gada farmazony, dlatego zadnych zrodel nie
                  podala bo zrodla mowia CO INNEGO!!!
                  • boulihacker Re: Gadanie z głupim i tyle 30.12.07, 13:51
                    Czy Ty na pewno umiesz czytać? Gdzie ja napisałem, że jeśli ewolucja coś robi,
                    to my też powinniśmy? Wręcz przeciwnie, wyraźnie stwierdziłem że takie podejście
                    prowadzi do eugeniki. Przestudiuj mojego posta z większym skupieniem zanim znowu
                    coś palniesz. A co do źródeł Nessie, to książka z biologii do liceum powinna Ci
                    na początek wystarczyć.
                    • aurita Re: Gadanie z głupim i tyle 30.12.07, 16:05
                      To przeczytaj te ksiazke do biologii, bo oczy wiedna jak sie Twoje
                      wypociny czyta
                      • boulihacker Re: Gadanie z głupim i tyle 30.12.07, 19:43
                        Oho, czyli argumenty się skończyły. A przecież wystarczyło uważnie przeczytać
                        mój post, zamiast się naindyczać.
            • nessie-jp Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 17:37
              maura4 napisała:

              > Czy leczenie i utrzymywanie przy życiu wczesniaków nie jest psuciem
              > puli genów ? Jeszcze niedawno większośc przedwcześnie urodzonych
              > umierała.

              Jest - oczywiście, że jest. Jednak psujemy tę pulę genów z przyczyn moralnych,
              bo odmowa ratowania życia ludzkiego w imię jakichkolwiek przyszłych zysków
              byłaby sprzeczna z naszą wrażliwością.

              W przypadku IVF nie chodzi o ratowanie nikomu życia.
              • ewa-krystyna Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 17:40
                nessie-jp napisała:


                > W przypadku IVF nie chodzi o ratowanie nikomu życia.
                >
                >


                tu bym polemizowala....
      • koladam epidemia bezpłodności 29.12.07, 08:48

        Kiedyś w jednym podpartym wielorakimi badaniami naukowymi artykule
        przeczytałem jak z pokolenia na pokolenia zmniejsza się liczba
        plemników w tzw. "męskim ejakulacie" - pod wpływem cywilizacja, np.
        chemicznych składników żywności.
        A skąd taka teza że metoda invitro i insze wspomagania rozrodu
        powoduje dziedziczenie niepłodnośći?
        Równie dobrze mozna powiedzieć, że masowe użycie antybiotyków i
        innych leków, bądź ratowanie wcześniaków i szczepienie dzieci
        prowadzi do reprodukcji materiału genetycznego o mniejszej wartości
        i degeneruje ludzkość.
      • 1qw2 Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 10:41
        Dziedziczenie nieplodnosci w rezultacie in vitro??? Pochrzanilo Cie?
        Czy dzieci gluchych sa gluche, slepych rodza sie slepe, zmarlych na
        raka umra na raka?
        Slusznie ci sie obrywa, bo nie myslisz.
        "Tylko nam Aryjcom rodza sie zdrowe dzieci i dlatego niearyjcy nie
        maja prawa rodzic dzieci" - to Twoje haslo przewodnie. Uwielbiasz
        nazizm czy hitleryzm albo moze apartheid?
        • boulihacker Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 19:21
          Stary, zrób powtórke z genetyki, bo się publicznie ośmieszasz.
        • mabmab Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 20:09
          > Dziedziczenie nieplodnosci w rezultacie in vitro??? Pochrzanilo Cie?
          > Czy dzieci gluchych sa gluche, slepych rodza sie slepe, zmarlych na
          > raka umra na raka?
          Niestety ale ludziom niesłyszącym b. często rodzą się dzieci niesłyszące (jeśli przyczyna głuchoty jest genetyczna). Co do ludzi niewidomych, to dużo częściej przyczyną utraty wzroku nie jest genetyka (tylko np. przebyta choroba, problemy przy porodzie jak np. odklejenie sie siatkówki itp.). I niestety ale ludzie mający raka b. często przekazują genetycznie pewne skłonności do zachorowania na raka - stąd przy jakichkolwiek problemach zdrowotnych (albo wręcz rutynowo, przez lekarza pierwszego kontaktu) robi się zawsze wywiad środowiskowy m.in. na temat przypadków raka w rodzinie.

          To tylko takie małe wyjaśnienie - abstrahujące od meritum dyskusji.
      • aurita Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 30.12.07, 00:41
        I zawsze Ci sie za to obrywa bo piszesz BZDURY.
        Mam niedrozne jajowody w wyniku pekniecia jajowodu w wyniku ciazy
        pozamacicznej (gdybym wczesniej dostala metotrexate to by zapewne
        nie pekl... ale to inna bajka). Co moja corka odziedziczy???
        Liuse Brown i Jej siostra, obie poczete dzieki IVF maja urodzily juz
        dzieci (dzieci poczete w wyniku tych smiesznych ruchow frykcyjnych).
        Jestes taka tepa nessie czy lubisz obrywac?

        nessie-jp napisała:

        > Po wielekroć powtarzam (i zawsze mi się za to obrywa), że sztuczne
        wspomaganie
        > płodności typu IVF to wielka krzywda dla przyszłych pokoleń.
        Dzieci tych
        > 'szczęśliwych par' po in vitro też prawdopodobnie nie będą mogły
        mieć własnych
        > dzieci zwykłą metodą. To jest po prostu umożliwianie dziedziczenia
        niepłodności
        • nessie-jp Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 30.12.07, 16:38
          Twoja córka odziedziczy skłonność do pękania jajowodów.

          Piszę przecież, że nie sposób odmówić prawa do IVF jednym, a pozwolić drugim
          (niepłodnym 'środowiskowo'). Piszę też, że mało kto zdaje sobie sprawę, że
          niepłodność można dziedziczyć. A ty na mnie wsiadasz o swoją córkę. Jesteś
          niepłodna genetycznie? Nie? No to o co ci chodzi?

          Niestety, mało która niepłodna kobieta, pchana popędem do posiadania potomstwa,
          pozwoli sobie na chwilę refleksji nad tym, co przekazuje w spadku swojemu
          dziecku. Potomstwo chce się mieć za wszelką cenę. Nawet, jeśli tę cenę ma
          zapłacić dziecko.
    • szellheliks Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 07:41
      współczuję tym ludziom ale to nie znaczy, że uważam że to co robią jest dobre.
      Wręcz przeciwnie. Powiększają tylko skalę zła.
    • paseo Religia...najwieksze nieszczescie swiata.teraz 29.12.07, 08:08
      widac,jak wiele zla wnosi w ludzkie zycie.jak bardzo komplikuje
      zwyczajne sprawy.jak bardzo utrudnia zycie zwyklym,porzadnym ludziom.
      Kto dal wam prawo,czarne pasozyty,bronic i zakazywac.Obnosic sie z
      obluda i cynizmem.Glosic,ze to czy tamto jest wbrew woli Boga.
      Jesli wola Boga jest wszystko,to nie ratujmy ofiar wypadkow.Nie
      robmy operacji,nie podawajmy lekow.Skasujmy apteki,uczelnie i
      szpitale.Bo przeciez BOG tak chce.
      Dzis,gdy mozna stworzyc zycie z dowolnej komrki ciala,niszczenie tej
      dowolnej komorki to grzech.Prawda????
      Zaklamany,zalgany Episkopat.
      Niedobre byly przeszczepy serca,dzis sa popierane.AIDS mial byc
      kara za grzechy ale dzis juz nie.I tak caly czas.Wiec zajmijcie sie
      swoimi sprawami i odczepcie od ludzkich spraw o ktorych nie macie
      pojecia.
      • maura4 Re: Religia...najwieksze nieszczescie swiata.tera 29.12.07, 09:03
        Im wiecej nieszczęsliwych,w beznadziejnej sytuacji,tym większe
        prawdopodobieństwo,ze kiedy niemozliwa jest pomoc innych ludzi,będa
        szukac pomocy u sił nadprzyrodzonych.Beda się modlic,chodzić na
        pielgrzymki,składac ofiary licząc na cud,na łaskę boga.
      • aron2004 Re: Religia...najwieksze nieszczescie swiata.tera 29.12.07, 09:06
        jeżeli uważasz że religia to największe nieszczeście świata to przecież w każdej chwili możesz wyprowadzić się tam, gdzie religia jest zakazana - np. do KRLD. Tylko czy tam państwo finansuje in vitro?
        • maura4 Re: Religia...najwieksze nieszczescie swiata.tera 29.12.07, 09:15
          Oj ty aronku,mały móżdżku.Są kraje ,bardzo blisko,gdzie religia nie
          jest zakazana i finansują in vitro.Dlaczego nie proponujesz,aby tam
          ludzie jechali,pracowali,płacili podatki i korzystali z
          dobrodziejstw demokracji ?
          • kropkacom Re: Religia...najwieksze nieszczescie swiata.tera 29.12.07, 09:46
            Czytając "pewne" komentarze ciesze się że wyjechałam z kraju na stałe. Za kilka
            lat to Wasze dzieci mogą nie móc mieć dzieci. Wytłumaczcie wtedy to im tak samo
            jak na tym forum. A gwarantuje że ten problem będzie dotykał coraz więcej osób.
            Może jak wyginą Polacy to świat się nie zawali? Jak myślicie?
          • ally Re: Religia...najwieksze nieszczescie swiata.tera 29.12.07, 12:27
            > Oj ty aronku,mały móżdżku.Są kraje ,bardzo blisko,gdzie religia nie
            > jest zakazana i finansują in vitro.Dlaczego nie proponujesz,aby tam
            > ludzie jechali,pracowali,płacili podatki i korzystali z
            > dobrodziejstw demokracji ?

            no wiesz, on nie musi tego proponować, bo ponad milion już wyjechał :-)
    • mieszko27 Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 09:40
      Kościół rzymsko-kat. jest bezradny i nieskuteczny w procesach
      wychowawczych mimo posiadanych ogromnych możliwości i środków. Toteż
      swoje wizje odnośnie do wychowania, moralności, porządku usiłuje
      wprowadzać poprzez administracyjne nakazy – np. w postaci preambuły
      lub innech zapisów w konstytucji.
      Coś za coś!
      Jak tylko dr Ewa Kopacz (minister zdrowia) oznajmiła, że bierze pod
      uwagę refundowanie leczenia za pomocą in vitro dla najuboższych(!)
      rodzin, natychmiast podniósł się z biskupiej kruchty rwetes.
      Nagłaśniając tę sprawę w kościołach na kazaniach
      bożonarodzeniowych oraz kierując list do posłów chcą odwrócić uwagę
      i ukryć poważniejsze problemy własne: rewizję konkordatu,
      opodatkowanie i cofnięcie przywilejów kleru. Biskupi promują w ten
      sposób swoistą filozofię porównując zapłodnienie in vitro
      do „wyrafinowanej aborcji”. Twierdzą, że nadliczbowe embriony są
      zabijane, a rodzi się tylko jedno dziecko, podczas gdy inne muszą
      umrzeć! Jest to biologicznym kłamstwem bo jest udowodnione, iż w
      naturalnym rozrodzie tylko ok. 30 % zarodków rozwija się w macicy
      dalej, reszta obumiera. Uciekając się do takich podstępnych metod
      biskupi dają do zrozumienia, że społeczeństwo jest głupie i
      że „ciemny lud to kupi”! A chodzi tu przecież nie o byle co: -
      jest o co walczyć, bo jeśli się sprawę da przeprowadzić (zablokować)
      w parlamencie, wówczas istnieje szansa na zgarnięcie kasy, która
      mogłaby być przeznaczona dla biednych na „in vitro”. Jest to zatem
      kolejny skok hierarchów na „wdowi grosz” czyli na kasę biednych a
      więc tych, których nie stać na leczenie bezpłodności za własne
      pieniądze! Skoro biskupi w swoich kazaniach straszą, że „in vitro
      to cień Heroda oraz że to szatańska zagrywka” to nam też wolno mieć
      swoje zdanie i głośno zadawać pytania pod adresem rządzących: kiedy
      wreszcie wezma się za uregulowanie i uporząkowanie takich bolesnych
      dla narodu kwestii jak: rewizja konkordatu, natychmiastowe
      opodatkowania kleru i niezwłoczne cofnięcie wszystkich przywilejów
      kleru przywracając w ten sposób równe traktowanie wobec prawa
      każdego obywatela bez wyjątku, jak również zniesienie w ten sposób
      dyskryminacji społecznej, a więc jawnej niesprawiedliwości!!! IM
      BARDZIEJ BĘDĄ BISKUPI SPRZECIWIAĆ SIĘ METODZIE IN VITRO, TYM
      GŁOŚNIEJ I BARDZIEJ STANOWCZO SPOŁECZEŃSTWO MUSI DOMAGAĆ SIĘ
      POZBAWIENIA ICH TEGO, DO CZEGO TAK BARDZO JUŻ PRZYWYKLI.
      Idąc za tokiem rozumowania biskupów, należałoby też żądać od posłów
      i senatorów wprowadzenia aktu zabraniającego masturbację, również i
      zwłaszcza wśród przedstawicieli kleru, bo wtedy 100% materiału
      zapładniającego ginie!

      Biskupi namawiają w swych apelach do adopcji jako alternatywy dla in
      vitro. Niech więc zrobią pierwszy krok, dadzą dobry przykład. Nie
      ma żadnych przeciwwskazań, jako że: serca mają przepełnione
      miłością bliźniego, głoszą ochronę życia ludzkiego, mają środki,
      które otrzymują nie tylko od wiernych i z budżetu państwa, dysponują
      potężnymi i pojemnymi nieruchomościami wielokrotnie przewyższającymi
      ich potrzeby. Mają liczną służbę zakonną gotową w każdej chwili do
      czynu! Łatwiej będzie zrozumieć drugiego człowieka zajmując się nim,
      pomagając mu, poznając jego problemy, przynosząc mu ulgę w
      cierpieniu. A WIĘC PORA PRZEJŚĆ OD SŁÓW DO CZYNÓW!

      Wykaże się w ten sposób lojalność i nawet wdzięczność państwu za
      jego hojność oraz zyska uznanie i sympatię wiernych.
    • mieszko27 Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 09:52
      ada996 napisała:

      >
      > Wszystkim starajacym sie o dziecko metoda in vitro zycze z calego
      > serca powodzenia!:)Najwyzszy czas zeby obalic mity i mowic prawde
      o
      > tej metodzie, zeby polglowki przestaly stawiac ja na rowni z
      > aborcja. Duchowni zajmicie sie duszami i przestancie zagladac pod
      > spodnice kobietom!!!!!!!!!!!!!!!!!!


      Ada nie bądź naiwana lub nie udawaj, że jesteś. Przecież te facety w
      kieckach są "ulepione" z tehj samej gliny! Dobry Bóg "wyposażył" ich
      na wszelki wypadek w te samą "aparaturę" co zwykłych zjadaczy
      chleba. Uważasz,że oni "tego" nie potrzebują? Czy jest w ogóle
      mozliwe wyplenienie, wykorzenienie "zewu krwi", zwalczeniwe
      wewnętrznego głosu natury, naturalnej potrzeby k a ż d e g o
      człowieka? Przeciez ten wewnętrzny "głos natury" jest zazwyczaj
      wyrazem miłości między ludźmi. czy to jest nieboskie uczucie, coś
      nagannego, co należy zwalczać? jak to zwalczyć??? To niemozliwe!!!!
    • placebo99 Pozdrowienia dla wszystkich walczących par 29.12.07, 09:53
      Nie przejmujcie się biskupami. Na szczęście Bóg chce żeby życie
      powstawało i o to właśnie walczycie, a klechy tego nie mogą pojąć.
      Żeby każda próba się wam powiodła.

    • euro67 In vitro jest po ludzku niemoralne 29.12.07, 10:04
      Pomijajac tu kwestie religii bo moze ktosmiec inne wartosci, ale "in
      vitro" jest niemoralne tak dlugo jak dlugo w domach dziecka na calym
      swiecie jest jeszcze choc jedna dziecko ktorego nickt nie chce. Tak
      dlugo jak trak bedzie "in vitro" bedzie tylko przejawem cynicznego
      egoizmu ze strony "rodzicow" a sposobem na wieka kase ze
      strony "lekarzy".
      • kropkacom Re: In vitro jest po ludzku niemoralne 29.12.07, 10:10
        Adopcja to nie jest rozwiązanie na niepłodność.
      • frania_bania Re: In vitro jest po ludzku niemoralne 29.12.07, 11:53
        nie wiem, czy jestes mezczyzna czy kobieta (facet tego pewnie nie
        zrozumie), ale ciaza, okres oczekiwania na dziecko, porod-to cos
        czego nie zastapi adopcja.
      • ally Re: In vitro jest po ludzku niemoralne 29.12.07, 12:30

        > Pomijajac tu kwestie religii bo moze ktosmiec inne wartosci, ale "in
        > vitro" jest niemoralne tak dlugo jak dlugo w domach dziecka na calym
        > swiecie jest jeszcze choc jedna dziecko ktorego nickt nie chce. Tak
        > dlugo jak trak bedzie "in vitro" bedzie tylko przejawem cynicznego
        > egoizmu ze strony "rodzicow" a sposobem na wieka kase ze
        > strony "lekarzy".

        doucz się. jest więcej par czekających na adopcję niż dzieci z uregulowaną
        sytuacją prawną. są to m.in. dzieci z osławionych okien życia, ofiary becikowego
        i innych zasiłków dla meneli itp.
      • aurita Logiczne! 30.12.07, 00:54
        OK ale pod warunkiem ze uznasz ze tak samo niemoralne jest plodzenie
        dzieci przez osoby plodne. Zarzadmy moze ogolne podwiazywanie
        nasieniowodow i jajowodow i adoptujmy wszyscy!!!! Ile dzieci
        adoptowales?

        euro67 napisał:

        > Pomijajac tu kwestie religii bo moze ktosmiec inne wartosci,
        ale "in
        > vitro" jest niemoralne tak dlugo jak dlugo w domach dziecka na
        calym
        > swiecie jest jeszcze choc jedna dziecko ktorego nickt nie chce.
        Tak
        > dlugo jak trak bedzie "in vitro" bedzie tylko przejawem cynicznego
        > egoizmu ze strony "rodzicow" a sposobem na wieka kase ze
        > strony "lekarzy".
    • d_nutka.bis Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 10:19
      ada996 napisała:

      >
      > Wszystkim starajacym sie o dziecko metoda in vitro zycze z calego
      > serca powodzenia!:)Najwyzszy czas zeby obalic mity i mowic prawde
      o
      > tej metodzie, zeby polglowki przestaly stawiac ja na rowni z
      > aborcja. Duchowni zajmicie sie duszami i przestancie zagladac pod
      > spodnice kobietom!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      moze,wedlug ciebie,zaliczysz mnie do polglowkow,choc ja tez
      uwazam,ze najwyzszy czas obalic mity i mowic prawde-prawde etyczna,o
      ile taka wogole istnieje.KK mowi co mowi,ale dlaczego tak malo,lub
      wcale,nie ma w prasie glosow etykow?czy jeszcze zaden etyk sie nie
      wyspecjalizowal w bioetyce?trudniejsze to niz biotechnologia i tym
      pokrewne nauki inzynierii genetycznej?
      jestem za tym,zeby teraz powiedziec STOP.zastanowmy sie o granice
      ingerencji w naturalny lancuch biologiczny,ktorego jestesmy jednym z
      ogniw.tym rozumnym najbardziej,ale jednak tkwiacym od zarodka w
      lancuchu zycia na ziemi.znam i inne formy "pokalanego
      poczecia",chocby przemoc seksualna, i nie nalezy ,moim
      zdaniem,oddzielac-jak w probowce-zagadnien etycznych zwiazanych z in
      vitro.to nie o "zamrazane"zarodki przede wszystkim rzecz sie
      rozchodzi.z etycznego punktu widzenia nie jest to jedyny problem
      inzynierii genetycznej.mozna pewne rzeczy tolerowac
      (np.homoseksualizm),ale nie nazywajmy pewnych zjawisk jako
      koltunerii opartej na mitach,przesadach i uprzedzeniach.
      • nilgau Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 11:11
        przecież to z naszych wypracowanych składek państwo opłaca leczenie
        tych pasożytów kościelnych, także Nycza.odebrać ten niesłuszny
        przywilej kościołowi, a znajdą się pieniądze na in vitro dla
        najuboższych.
        Po 100kroć wolę ze składki opłacać in vitro jakiejś bezdzietnej
        rodzinie, niż fundować lewatywy na zaparcia Nycza czy Paetza albo
        operację kości ogonowej Jankowskiego;)
        niech księża i zakonnice sami odprowadzają składki do zus i płacą
        podatki do us!
    • amberka3 P.Kopacz niech sie zajmię tymi co żyją 29.12.07, 11:38
      nie mam nic przeciwko refundacji ale tylko i wyłącznie wówczas jak każdy
      człowiek będzie miał zapewniony równy dostęp do uług medycznych.

      Teraz jest tak że nie dostanie się zwykłego skierowania na USG, na zabiegi
      rehabilitacyjne (ach te limity..), tomografię komputerową ba nawet na zwykłe
      badania krwi.

      Jakby była wprowadzona refundacja na in vitro - to gdzie tu sprawiedliwość??

      Niech sie pani Minister zajmie w pierwszej kolejności tymi którzy jeszcze żyją.

      Po za tym pokażcie mi człowieka który ma wszystko.
      • aurita Re: P.Kopacz niech sie zajmię tymi co żyją 30.12.07, 00:52
        > Teraz jest tak że nie dostanie się zwykłego skierowania na USG, na
        zabiegi
        > rehabilitacyjne (ach te limity..), tomografię komputerową ba nawet
        na zwykłe
        > badania krwi.

        Brawo!!!!!! poprostu BRAWO!!!! Jestes prawdziwa Polka, tobie jest
        zle to juz zadbasz zeby i innym tez bylo zle. Trzeba rownac w dol!!
        tak trzymaj, daleko zajdziesz...(moze jednak napisze ze to ironia???
        zanim mi glupie babsko uwierzy?)
    • capri6 Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 11:45
      Witam wszystkich serdecznie.Jestem po udanym zabiegu in vitro,i wszystkim
      starającym sie o dziecko zycze tego samego,bez oglądania sie na opinie księzy.W
      1994 roku urodzilam dziecko w 27 tygodniu ciąży.Wpisano mi wagę dziecka
      599gram.Po trzech dniach dziecko zmarło.I wtedy zaczęły sie schody.Zaden ksiądz
      nie chciał pochować mojego dziecka,bo nie było aktu urodzenia i aktu
      zgonu.Wydawane wtedy były od 600g.A dzis chcą mi mówic co jest moralne .Banda
      zakłamanców.Dzis jestem szczesliwą mamą,mimo,ze cztery próby in vitro
      doprowadzily mnie do życiowego bankructwa.Walczymy od nowa ,ale teraz juz całą
      ,pełną rodziną i jestesmy szczesliwi.
      • gomoku.gomoku Re: Kłopoty z pokalanym poczęciem 29.12.07, 13:30
        Masz racje.Jestem w podobnej sytuacji ale jesteśmy teraz tacy szczęśliwi z nasza
        dzidzią.Pieniędzy nie ma co żałować.Kiedy ktoś mi powiedział : ,,kupujesz drogi
        samochód zżera go rdza i nie żałujesz pieniędzy więc nie żałuj na dzieci....."
        Księża - uff już dawno nie chodzę do kościoła, ksiądz nie jest mi potrzebny do
        wiary.
    • amberka3 a niepłodność to wogóle jest choroba?? n/t 29.12.07, 11:51
      • atio owszem 29.12.07, 12:18
        "Zgodnie z definicją Światowej Organizacji Zdrowia, jednostkę tę rozpoznaje się
        przy braku ciąży, po okresie roku regularnego współżycia, bez stosowania żadnych
        metod zapobiegania ciąży. Ze względu na to, że niemożność posiadania potomstwa
        narusza zasadę zdrowia fizycznego i psychicznego (definicja zdrowia WHO)
        niepłodność małżeńską należy traktować jako chorobę, a ze względu na skalę
        problemu, również jako chorobę społeczną. Z tego też względu zasadne jest
        prowadzenie wszelkich działań zgodnych z wiedzą medyczną i zasadami deontologii
        lekarskiej, mających na celu wyleczenie choroby, jaką jest niemożność uzyskania
        potomstwa."

        stąd: www.libramed.com.pl/wpg/NumeryArchiwalne/05/03.html
        • d_nutka.bis Re: owszem 29.12.07, 12:47
          atio napisała:

          > "Zgodnie z definicją Światowej Organizacji Zdrowia, jednostkę tę
          rozpoznaje się
          > przy braku ciąży, po okresie roku regularnego współżycia, bez
          stosowania żadnyc
          > h
          > metod zapobiegania ciąży. Ze względu na to, że niemożność
          posiadania potomstwa
          > narusza zasadę zdrowia fizycznego i psychicznego (definicja
          zdrowia WHO)
          > niepłodność małżeńską należy traktować jako chorobę, a ze względu
          na skalę
          > problemu, również jako chorobę społeczną. Z tego też względu
          zasadne jest
          > prowadzenie wszelkich działań zgodnych z wiedzą medyczną i
          zasadami deontologii
          > lekarskiej, mających na celu wyleczenie choroby, jaką jest
          niemożność uzyskania
          > potomstwa."
          >

          a wiec zgodnie z definicja ŚOZ mamy na swiecie tysiace,a moze
          miliony nawet,cudownych poczec po przekroczeniu roku wspolzycia
          malzenskiego bez stosowania srodkow antykoncepcyjnych.ja sama znam
          jeden taki "cud poczecia" i nie w rozumieniu "maryjnego cudu
          niepokalanego poczecia" po ponad 20 latach bezskutecznych prob.
          brak "malzenskiego dziecka" to nie tragedia,chyba ze jako tragedie
          traktuje sie niemoznosc spelnienia niezaspokojonego instynktu
          posiadania,w tym wypadku posiadania czegos swojego z krwi i
          kosci"swojej".amputacja bozego przywileju z Ksiegi Stworzenia.nie
          jestem religijna,ale przeciez te dzieci "in vitro" jak najbardziej
          religijne maja byc.ciekawe beda lekcje religii z udzialem tych
          dzieci.
          a moze tajemnica?jesli tajemnica to i obawa,ze cos jest nie tak.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka