goskarz
07.01.08, 03:08
Pani Halino, dziękuję za ten tekst. Jest Pani dla mnie autorytetem wśród ludzi
Kościoła i jak dotąd jedyną osobą, która wypowiada się o in vitro ze
zrozumieniem, bez piętnowania.
Jestem mamą dzięki in vitro i nie żałuję tego, że zdecydowaliśmy się na ten krok.
Jeżeli czegoś mogę żałować, to tylko tego, że nie mogłam inaczej zostac matką.
Zgadzam się, że mówienie o in vitro jako o aborcji, to nadużycie, przecież
liczą sie intencje, Mi wszczepiono 3 zarodki i gdybym mogła, gdyby się
przyjęły - to cieszyłabym się, że mam trojaczki. Wiem to na pewno, bo na
początku ciąży wyniki poziomu gonadotropiny źle zinterpretowałam i wydawało mi
się, że wyoki poziom świadczy o ciąży mnogiej - bardzo się cieszyłam.
Nie wiem jak jest z wszczepianiem wielu zarodków, czy faktycznie chodzi oto,
by ten jeden najsilniejszy rozwinął się kosztem innych, pytałam lekarza, też
nie potrafił odpowiedzieć, mówił, że chodzi raczej o większe szanse na ciążę
przy mniejszym obciążeniu zabiegiem - czyli prawdopodobieństwo ciąży byłoby
takie same w przypadku wszczepienia kolejno 3 pojedynczych zarodków.
Nikt w Polsce nie dokonuje embrioredukcji, czyli nie usuwa zagnieżdżonych
embrionów - to faktycznie byłaby aborcja, tylko, że nikt jej nie wykonuje .
Właśsnie dlatego nie wszczepia się więcej niż 3 zarodki, by w razie
zagnieżdżenia wszystkich było możliwe donoszenie ciąży.
Nie rozumiem też obaw o losy mrożonych zarodków. Ja już niedługo zamierzam się
udać do kliniki i mam nadzieję, że znów uda się mi zajść w ciążę tym razem z
kriotransferu. Znam sporo ludzi takich jak my, dotkniętych niepłodnością i
wiem, że jeżeli komuś udaje się raz zostac mama, tatą, to nie rezygnuje z
kolejnej możliwości rodzicielstwa jaka daje kriotransfer. Zatem raczej rzadko
zdarzają się sytuacje, ze nadprogramowe zarodki są mrożone w nieskończoność.
Jeżeli jednak ktoś nie zamierza mieć więcej dzieci, to jego zarodki nie są
niszczone, ani nie eksperymentuje się na nich. W mojej klinice jest tak, że
jeżeli nie chcielibyśmy podchodzić do kriotransferu, to możemy oddać zarodki
do tzw. adopcji prenatalnej - jest wiele par, które nie mogą doczekać się
własnych zarodków i wtedy jest to jedyna szansa na ciążę
Na marginesie można zauważyć, ze kriotransfer nie powinien już budzić
sprzeciwu moralnego, może więc chociaż dofinansowywac te zabiegi i koszt
mrożenia zarodków?
Nie mrozi się zarodków, które przestały się dzielić, ale to można porównać do
sytuacji śmierci człowieka i zaprzestania procedur medycznych.
Bardzo podoba mi się pomysł fundacji, od dziś zacznę sie modlić za poczęte
dzieci z In vitro - mają taką sama godność jak wszystkie dzieci, wierzę, że
kiedy moja córka będzie starsza, to nikt nie skrszywdzi jej powtarzając słowa
biskupów na temat poczęcia in vitro.
Przykro mi, ze pasterze mojego Kościoła nie potrafią zrozumieć, co może czuć
człowiek, kiedy przeczyta ich list... Mój mąż mówi ostro, ze nie każdy
mężczyzna dojrzewa do bycia ojcem, a jeżeli nie jest dojrzały to nie zrozumie
innych - ale on niestety przestał uważać się za katolika, ja wciąz trzymam się
Kościoła, m.in dzięki takim ludziom jak Pani i jak spowiednik, który nie
potępił, nie wyklął, choć mówiłam o braku żalu z powodu zabiegu. Dał mi
rozgrzeszenie i kazał kochać moje dziecko.
Pozdrawiam serdecznie