Dodaj do ulubionych

Albo urlop, albo pensja - wybór należy do ciebi...

19.01.08, 08:03
Bełkot.Widzę nauczyciela po 42 godzinach w tygodniu .Ani fizycznie
ani psychucznie.Proponuję by każdy krytykujący ilość godzin pracy
nauczyciela mógł popracować sobie w szkole i to podstawowej tylko 5
godzin w jeden dzień.Zobaczymy jego formę.Uczyłemtylko 4 lata i
zwiałem do pracy w administracji a potem do prywatnej firmy.
Obserwuj wątek
    • emie Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 09:03
      Zgadzam sie. Jesli ktos uwaza, ze mozna prowadzic lekcje przez 42 godziny
      tygodniowo, to jest po prostu glupi. Glupi jak prywaciarz z jakiejs konfederacji
      pracownikow prywatnych. Przypuszczam, ze jego dzieci (jesli posiada - co nie
      jest takie pewne) chodza do szkoly prywatnej, a spasiony tatus przychodzi do
      nauczycieli i wymaga, bo placi. Rzad powinien zastanowic sie, jakie korzysci
      przynioslo PIS-owi atakowanie inteligencji. I jaki urlop? Nauczyciele w ciagu
      roku nie chodza na urlop bo nie maja do tego prawa. Czego uczyl ten czlowiek? I
      dlaczego przestal? Moze zostal zwolniony, bo sie nie nadawal?
      • ar.co Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 16:27
        Szkoda, że nie przeczytałeś tekstu, który usiłujesz komentować. Nie
        chodzi o prowadzenie zajęć przez 42 godziny tygodniowo - tylko o
        pracę przez 42 tygodniowo. Trochę jakby coś innego, nieprawdaż?
        • wikal Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 19:52
          To ty dokładnie nie przeczytałeś! Jaką pracę? Czy w tym bełkocie (z
          którego zresztą ten pan słynie w różnych tematach, a chodzi zawsze o
          to samo - zaprzężenie do niewolniczej roboty maluczkich i bogacenie
          sie pracodawców, którym się wszystko należy)jest mowa o pracy
          nauczyciela? A praca nauczyciela - to uczniowie i nauczanie. Pomoc w
          lekcjach, bezpłatna praca na świetlicy, darmowe treningi... To jest
          taka sama robota. Prowadzenie lekcji, często w trudniejszym gronie
          niż klasowe. No i do tego urlop tez kazałby pan Morda.... jakis tam
          (nie chcę pomylić nazwiska)spędzać nauczycielom z uczniami na
          obozach. Szanowny panie Bełkocie! Po 10 miesiącach z uczniami
          wiekszośc nauczycieli ma ich dość. Chce popracować albo odpocząć bez
          nich i bez hałasu, jaki czynią. Bez bezustannej odpowiedzialności za
          ich zdrowie i życie. I na odwrót - uczniowie potrzebują odpoczynku
          od nauczycieli. To się nazywa higiena pracy. Rozumiem, że u pana
          Bełkota ona nie obowiązuje. Długi urlop - to jedyny przywilej
          nauczycieli. Część z nich mogłaby bez szemrania podjąć sie pracy
          podczas jednego miesiąca wakacji czy jednego tygodnia ferii. Ale nie
          w szkole! Ma pan może jakieś propozycje? Proszę również o propozycje
          dla wyrzuconych na bruk nauczycieli między 40 a 50 rokiem życia. Jak
          sie mają niby przekwalifikować i na co? Rozumiem, że pan kapitalista
          Bełkot ma głęboko w d... to, że tysiące ludzi, głównie kobiet, po
          przepracowaniu 30 lat może sobie iść na garnuszek do opieki
          społecznej. A nalepiej niech wyzdychają, to nie będą przez 20
          pobierać emerytury. Myślę, że nalezy tego pana przestać pokazywać w
          mediach, bo jest przedstawicielem najgorszego typu kapitalisty XIX
          wieku, człowiekiem tepym, antypatycznycm i w ogóle nie zorientowanym
          w faktach, o którch mówi (nie dotyczy to tylko sprawy nauczycieli).
          Osobiście pracuję te 40 godzin, czasem nawet więcej. Naprawę czas
          nawyższy skończyć nagonkę na nauczycieli, którzy nic nie robią,
          tylko jeżdżą na urlopy, rozbijają się mercami i od 20 roku zycia
          myślą o emeryturze. Zapraszamy panie Bełkot - niech pan przyjdzie i
          popracuje chociaż z rok. Osobiście do tego zadbam, żeby miał pan
          dyżury na korytarzu na każdej przerwie. Tam to dopiero jest fajnie!
          Higiena pracy aż miło! A ty moja droga GW - nie cytuj kompletnych
          głupków, którym kasa przesłoniła cały świat, imbecylów z dolarami w
          miejsce źrenic. Pan Bełkot to matołek wyjątkowo nieuleczalny.
          • tetlian Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 21:43
            Jakby zlikwidować liczbę nauczycieli o połowę, to ich pensje wzrosłyby
            dwukrotnie. Proste i logiczne.
            • mrm67 Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 22:35
              Według tej samej logiki skoro jeden robotnik kopie studnię w 100 godzin to 100
              robotników wykopie studnię w godzinę. Chłopie, pomyśl choć trochę. :(

              Pan Morda-ty-moja-sewicz naprawdę nie ma pojęcia o czym w tym przypadku mówi.
              • annvandoren Rety....biedni nauczyciele narzekaja na warunki... 20.01.08, 01:44
                Sa ludzie ktorzy pracuja w warunkach trudnych i
                szkodliwych...Wybierajac sobie prace nauczyciela, chyba KAZDY
                zaklada, ze bedzie pracowal z dziecmi...Czy tez brak takiej logiki
                podczas podejmowania decyzji o wyborze zawodu, czy tez "powolania"?
                Nie oszukujmy sie...Tu wszyscy "swiecie sie oburzaja" ile to Oni
                pracuja dodatkowo...jakie to ciezkie przerwy itp. Malo ktory zawod
                ma przerwe co 45 minut...nawet jesli jakiemus nauczycielowi co jakis
                czas wypada dyzur..to jednak nie ma go caly czas...Jesli chodzi o
                prace dodatkowa rzeczywiscie sa nauczyciele, ktorzy sie przykladaja
                i staraja, by ich zajecia byly ciekawe itp ale sa tacy ktorzy
                odwalaja swoja robote. Tu "solidarnie" walczy sie o
                wszystkich...Mierny nauczyciel ma zarabiac tyle samo co dobry
                fachowiec. Nie oszukujmy sie-awans zawodowy to tylko kwestia
                ustalonych terminow i zebrania odpowiedniej ilosci "papierkow"-mam
                wiele znajomych osob wsrod nauczycieli i nie slyszalam, by ktos
                nie "awansowal".
                Jesli chodzi o czas pracy to policzmy. Wielu nauczycieli "ustawia
                sobie" zajecia tak, by moc je miec w ciagu 3 dni...ZAWSZE wolne
                weekendy, wszystkie Swieta i ich
                okolice...ferie...wakacje..Policzmy...wakacje (liczmy nauczycieli
                szkolnych, nie zas akademickich)-caly lipiec, caly sierpien do tego
                kawalek czerwca - liczmy 70 dni + ferie zimowe (zaokraglam) 85 dni +
                przerwy Swiateczne na pewno daje nam to 100 dni wolnego!!!!!!
                Oczywiscie PELNOPLATNEGO!
                O rety...niezly wynik!
                Mozliwosc wziecia rocznego urlopu ZDROWOTNEGO...
                Do tego wszystkiego dochodza dodatki za prace na terenie gminy
                wiejskiej...oczywiscie w wypadku, gdy taka prace sie wykonuje na
                ternie gminy wiejskiej :) Jest dodatek ustawowy oraz czasem w
                wypadku bogatszej gminy wojt moze dorzucic cos od siebie (i zgodnie
                z moja wiedza-dorzucaja).
                Czy w innych grupach zawodowych jest tak, ze jesli Cie zwalniaja
                maja obowiazek zorganizowac Ci prace (oczywiscie w tym wypadku
                nauczyciela) badz placa Ci odszkodowanie w wysokosci kilku (nie
                pamietam ilu, wiec nie chce klamac) pensji?
                A wypowiedz na ktora sie natknelam na tym forum, ze nauczyciele sa
                ELITA...jak i lekarze...
                Od kiedy to nauczyciele sa elita? Dla mnie Elita jest szanowany
                naukowiec akademicki, nie zas nauczyciel..przykro mi...
                Wszystkie kobiety-nauczycielki, ktore znam uwazaja, ze dla kobiety
                nie ma lepszej pracy niz praca nauczyciela...mnostwo czasu dla domu,
                nawet jesli jakos sie przygotowuje, to z reguly w domu...
                Czy w innych zawodach ludzie nie przygotowuja sie do pracy?
                Czy w innych zawodach nie pracuja po godzinach bez otrzymania za to
                dodatkowego wynagrodzenia?
                Bez urazy, ale skoro to praca, nie zas POWOLANIE, to trzeba bylo
                lepiej wybrac kierunek studiow...Byc moze keidy przestana sie tak
                masowo garnac ludzie, ktorzy po prostu chca "zaliczyc jakies studia"
                badz miec "pewna posadke" nauczyciele zaczna byc szanowani...i moze
                zaczna lepiej zarabiac...ale przestana tez odbebniac swoja prace...
                Sa tacy...wiem...szkoda tylko, ze sa wyjatkami...
                • gugaguga.pl Re: Rety....biedni nauczyciele narzekaja na warun 20.01.08, 10:10

                  > Sa ludzie ktorzy pracuja w warunkach trudnych i
                  > szkodliwych...Wybierajac sobie prace nauczyciela, chyba KAZDY
                  > zaklada, ze bedzie pracowal z dziecmi...Czy tez brak takiej logiki
                  > podczas podejmowania decyzji o wyborze zawodu, czy tez "powolania"?
                  > Nie oszukujmy sie...Tu wszyscy "swiecie sie oburzaja" ile to Oni
                  > pracuja dodatkowo...jakie to ciezkie przerwy itp

                  czytaj ze zrozumieniem, nikt się nie oburza że praca jest ciężka,
                  tylko, ze nie dostaje za swoja pracę odpowiedniego wynagrodzenia.

                  Malo ktory zawod
                  > ma przerwe co 45 minut...nawet jesli jakiemus nauczycielowi co
                  jakis
                  > czas wypada dyzur..to jednak nie ma go caly czas...J

                  Chyba wogóle nic nie przeczytałeś. Masz dyżur na prawie każdej
                  przerwie, a jak nie masz to i tak nie zdążysz pozałatwiać połowy
                  ważnych spraw.Kiedy mam sie kontaktować z innymi nauczycielami? Na
                  lekcji?? Poza tym nawet gdyby przerwy były wolne, to co z tego?
                  Przerwa jest dla uczniów!! Mają siedzieć non stop i się uczyć?

                  Jesli chodzi o
                  > prace dodatkowa rzeczywiscie sa nauczyciele, ktorzy sie
                  przykladaja
                  > i staraja, by ich zajecia byly ciekawe itp ale sa tacy ktorzy
                  > odwalaja swoja robote. Tu "solidarnie" walczy sie o
                  > wszystkich...Mierny nauczyciel ma zarabiac tyle samo co dobry
                  > fachowiec. Nie oszukujmy sie-awans zawodowy to tylko kwestia
                  > ustalonych terminow i zebrania odpowiedniej ilosci "papierkow"-mam
                  > wiele znajomych osob wsrod nauczycieli i nie slyszalam, by ktos
                  > nie "awansowal".

                  Kwestia ilu i jakich jest nauczycieli jest nie do dyskusji, bo każdy
                  z rozmuwców ma jakieś swoje widzi mi się, akurat wg mnie wiecej jest
                  takich którzy się przykładają, w sensie pracują normalnie. Kilku
                  jest wybitnych i kilku baranów. Jak wszędzie. Ale jeśli chcesz
                  zrobić awans- to choćbyś się skichał musisz zrobić masę rzeczy, bo
                  same się nie zrobią. Ale sprawdźmy jak jesteś zorientowany w
                  dyskusji w której zabierasz głos: Powiedz mi co musi zrobić i czym
                  się wykazać nauczyciel, który chce awansować, np na nauczyciela
                  mianowanego.Czekam na odpowiedź.


                  Jesli chodzi o czas pracy to policzmy. Wielu nauczycieli "ustawia
                  > sobie" zajecia tak, by moc je miec w ciagu 3 dni...ZAWSZE wolne
                  > weekendy, wszystkie Swieta i ich
                  > okolice...ferie...wakacje..Policzmy...wakacje (liczmy nauczycieli
                  > szkolnych, nie zas akademickich)-caly lipiec, caly sierpien do
                  tego
                  > kawalek czerwca - liczmy 70 dni + ferie zimowe (zaokraglam) 85 dni
                  +
                  > przerwy Swiateczne na pewno daje nam to 100 dni wolnego!!!!!!

                  czas pracy w tygodniu policzyłam w jednym z innych wątków.
                  Tygodniowo, po ZANIŻENIU godzin wychodzi ich ok 47.ułóż sobie
                  odpowiednie równania i zobaczysz ile pracuje nauczyciel. Zobacz ile
                  więcej godzin "wyrabia" i bądź uczciwy- jak założysz wycieczkę
                  szkolną tygodniową to ilość godzin wynosi 24*7= 168 :). Manipulujesz
                  licbzami- niestety nie wszyscy się na to nabiorą.


                  Mozliwosc wziecia rocznego urlopu ZDROWOTNEGO...

                  Zgoda, ze czasem/często urlop zdrowotny nie jest brany dla
                  podreperowania zdrowia. Ale nie zawsze. Jeśli o mnie chodzi można go
                  zlikwidować. Stracę głos i bedę prowadzić wspaniałe lekcje :)
                  Poczytaj o warunkach BHP i przepisach dotyczących temperatury i
                  wilgotności powietrza w klasie, później przejrzyj książkę od biologi
                  lub porozmawiaj z laryngologiem. Zapewnij mi normalne warunki pracy
                  i zlikwiduj urlop zdrowotny. Prosze bardzo.Nawet jako uczennieca
                  miałam niekiedy problem z gardłem od tego syfu który latał w klasie.
                  Po kilku miesiącach praktyk leczyłam gardło kolejne 2 miesiące- na
                  swój koszt ok 150-200 zł. teraz już bym była mądrzejsza i nie
                  starałabym się nikogo przekrzykiwać, i pamiętałabym o położeniu
                  mokrej szmaty na kaloryferze(bo nawet zwykłego nawilżacza, takiego
                  wieszanego na kaloryferze nie ma i nie ma co o nim pomarzyć.
                  gdybyś się wczytała w postulaty nauczycieli to wiedziałabys, że nie
                  walczą tylko o podwyżki
                  .

                  > Do tego wszystkiego dochodza dodatki za prace na terenie gminy
                  > wiejskiej...oczywiscie w wypadku, gdy taka prace sie wykonuje na
                  > ternie gminy wiejskiej :) Jest dodatek ustawowy oraz czasem w
                  > wypadku bogatszej gminy wojt moze dorzucic cos od siebie (i
                  zgodnie
                  > z moja wiedza-dorzucaja).

                  Bo gdyby nie te dodatki nie byłoby chętnych do pracy. ale po co
                  rozważać przyczyny i skutki?


                  > Czy w innych grupach zawodowych jest tak, ze jesli Cie zwalniaja
                  > maja obowiazek zorganizowac Ci prace (oczywiscie w tym wypadku
                  > nauczyciela) badz placa Ci odszkodowanie w wysokosci kilku (nie
                  > pamietam ilu, wiec nie chce klamac) pensji?


                  ??????????????????????????????????????????????????
                  Pierwsze słyszę. Ktoś już pisał jaką to ma gwarancję zatrudnienia.
                  Ale zgoda, ze chore jest iż nauczyciela mianowanego i wyżej nie
                  można zwolnić jak jest kiepski. Ale jak nie ma klas np, to co? nie
                  zwalniają???

                  > A wypowiedz na ktora sie natknelam na tym forum, ze nauczyciele sa
                  > ELITA...jak i lekarze...
                  > Od kiedy to nauczyciele sa elita? Dla mnie Elita jest szanowany
                  > naukowiec akademicki, nie zas nauczyciel..przykro mi...

                  nam cyba też przykro. Pojęcie elity w Polsce jest dość dziwne, może
                  dlatego, że kilkadziesiąt lat komunizmu doskonale nam wyprało mózgi.
                  Jednak twój tok rozumowania jest dość wybiórczy.Wszyscy profesorowie
                  to elita... Nie spotkałaś zwykłego chama i prostaka z tytułem
                  profesorskim?Ja poznałam kilku, na politechnice, na uniwersytecie i
                  w gronie znajomych i rodziny.Dlaczego nie wyciągasz z tego ciekawych
                  wniosków i nie uogólniasz?

                  > Wszystkie kobiety-nauczycielki, ktore znam uwazaja, ze dla kobiety
                  > nie ma lepszej pracy niz praca nauczyciela...mnostwo czasu dla
                  domu,
                  > nawet jesli jakos sie przygotowuje, to z reguly w domu...


                  Wcześniej jest wpis dziecka nauczycielki i kobiety
                  z "nauczycielskiego małżństwa" , plus kilka innych wpisów. Szkoda,
                  że nawet ich nie przeczytalaś. Chyba, że wniosków nie wyciągnęłaś.

                  > Czy w innych zawodach ludzie nie przygotowuja sie do pracy?

                  Nikt temu nie zaprzecza.Podaj jednak te dodatkowe zawody i zarobki.


                  > Czy w innych zawodach nie pracuja po godzinach bez otrzymania za
                  to
                  > dodatkowego wynagrodzenia?


                  Jasne, że tak. To jestjednak łamanie prawa. Więc zgódźmy się, co tam
                  prawo!!

                  > Bez urazy, ale skoro to praca, nie zas POWOLANIE, to trzeba bylo
                  > lepiej wybrac kierunek studiow...Byc moze keidy przestana sie tak
                  > masowo garnac ludzie, ktorzy po prostu chca "zaliczyc jakies
                  studia"
                  > badz miec "pewna posadke" nauczyciele zaczna byc szanowani...i
                  moze
                  > zaczna lepiej zarabiac...ale przestana tez odbebniac swoja prace...

                  Już odpisywałam na takie argumenty na tym forum. Jednak nie lubisz
                  czytać?

                  > Sa tacy...wiem...szkoda tylko, ze sa wyjatkami...

                  Jak już pisałam- jest to kwestia widzi mi się.Bzdura wg mnie. Zwykła
                  statystyka się kłania, taka na prawdę podstawowa.






                  • gugaguga.pl Re: Rety....biedni nauczyciele narzekaja na warun 20.01.08, 10:15
                    uprzedzając inne merytoryczne wpisy. oczywiście rozmówców nie
                    rozmuwców:)
                  • kot_pocztowy Re: Rety....biedni nauczyciele narzekaja na warun 20.01.08, 11:55
                    Skopiuję ostatnie zdanie z poprzedniego postu:
                    "(...) > Jak już pisałam- jest to kwestia widzi mi się.Bzdura wg
                    mnie. Zwykła
                    > statystyka się kłania, taka na prawdę podstawowa.".
                    Właśnie i o to chodzi! Pani Nauczycielko! Zgrzytam zębami i wznoszę
                    wzrok ku niebu, bo naprawdę mnie boli, kiedy ktoś, kto uczy moje
                    dzieci, nie zna zasad polskiej ortografii! Otóż "naprawdę" pisze się
                    naprawdę łącznie, nie zaś rozdzielnie, jak to Pani napisała i...
                    pozwoliliła opublikować wciskając enter.
                    "Obyś cudze dzieci uczył". Tylko dlaczego moje?
                    • gugaguga.pl Re: Rety....biedni nauczyciele narzekaja na warun 20.01.08, 12:04
                      cieszę się, ze merytorycznie podszedłeś do problemu, kotku :)
                      ciekawe, że innych braków i nadmiarów spacji nie zauważyłeś. Jak się
                      troszkę wysilisz to znajdziesz całą masę takich "błędów" w moich
                      wypowiedziach. Prawda jest taka: zdarza mi się popełnić błąd
                      ortograficzny. Rzadko, jednak się zdarza. Nauczycielką jestem z
                      zawodu, ale nie uczę. Podjęłam inną pracę z pewnych bardzo
                      konkretnych powodów. I nie żałuję- bo dobry nauczyciel znajdzie
                      pracę bez większych problemów, lepiej płatną, mniej stresującą choć
                      może i dającą mniejszą satysfakcję. I nie znam zbyt wielu
                      ludzi,którzy błędów ortograficznych nie popełniają - może napiszesz
                      jakieś dyktando? Zobaczymy, czy się do nich zaliczasz. Czy masz
                      jeszcze coś ciekawego do powiedzenia w temacie nauczania?
                      • kot_pocztowy Re: Rety....biedni nauczyciele narzekaja na warun 20.01.08, 13:43

                        Nie podeszłam do "problemu" merytorycznie (jako, nawet byla,
                        nauczycielka, powinna Pani wiedzieć, co oznacza to pojęcie).
                        Inne błędy też zauważam (nie czyniąc przy tym, jak mi Pani radzi,
                        zbytniego wysiłku), ale ten błąd akurat zakłuł mnie najboleśniej.
                        Nawet jeśli Pani teraz nie uczy, to uczyła; uważam, że pracując jako
                        nauczyciel popełniała Pani podobne błędy i wiadomość, że już Pani
                        nie uczy, świadczy tylko na korzyść Pani i uczniów.
                        Innych Pani wypowiedzi nie czytałam, bo i ta, do której obecnie
                        nawiązuję, nie zachęciła mnie do lektury tekstów Pani autorstwa; w
                        związku z tym nie będę się wypowiadała na ten temat.
                        Poza tym, nie jestem sfrustrowaną dziunią, nie zależy mi na tym, by
                        dokopać innym (z innego też powodu zwróciłam uwagę na pani
                        niepoprawną ortografię). A z tego co i jak Pani pisze, nie miałabym
                        problemu. Tylko po co?
                        Proponuje mi Pani napisanie dyktanda? Za bardzo nie rozumiem, jaki
                        ma to związek z komentowanym przeze mnie Pani postem; ale nie tylko
                        to napisała Pani bez sensu i logicznego powiązania z tematem. Dla
                        Pani wiadomości dodam, że choć ostatnie swoje dyktando pisałam wiele
                        lat temu na kulturze języka (studiując polonistykę), nie miałabym
                        dziś problemów takich, jakie ma Pani. Mam nadzieję, jako osoba
                        życzliwa i lubiąca ludzi (nawet sfrustrowanych i zgryźliwych), że to
                        jedyne Pani problemy.
                        Pyta Pani, czy mam jeszcze coś ciekawego do powiedzenia na temat
                        nauczania? Jak Pani zapewne zauważyła, w swoim komentarzu wyraziłam
                        tylko ból spowodowany niedouczeniem nauczycieli (nawet jeśli Pani
                        nie uczy, ma Pani dyplom umożliwiający Pani pracę w zawodzie).
                        Może Pani teraz skomentować moją wypowiedź. Bo podejrzewam, że zrobi
                        to Pani. Z tego, co zauważyłam, nie jest Pani rozmówcą, z którym
                        chciałabym w jakikolwiek sposób polemizować i na jakikolwiek temat.
                        Chodzi mi nie o to, co Pani mówi (każdy ma prawo do wyrażania
                        własnych sądów), ale o kulturę wypowiedzi.
                        Zamiast odpowiadać na Pani kolejny ewentualny kometarz, ugotuję
                        pyszny obiad i pójdę na spacer:) Z pozdrowieniam, Gabi
                        P. S. Więcej uśmiechu wszystkim życzę!
                  • annvandoren Wow....nie zagladalam tu na forum, ale widze ... 22.01.08, 19:14
                    ze powinnam sie ustosunkowac do Pani odpowiedzi.
                    Po pierwsze - moj nick raczej chyba swiadczy o byciu kobieta, ale
                    mniejsza z tym.
                    Po drugie - jest Pani strasznie chetna do odpytywania, sprawdzania -
                    mnie odpytywanie z awansu na nauczyciela mianowanego, kolejna osobe
                    odsyla Pani do pisania dyktanda...Wracajac do postawionego przez
                    Pania pytania-nie, nie znam wszystkich wymagan czynionych do awansu
                    zawodowego, natomiast wystarczajaco dobrze sie orientuje, ze
                    ustalone sa zasady takiego awansu tzn po jakim czasie mozna
                    rozpoczac od poprzedniego, ile czasu "trwa" praca nad takim awansem,
                    czym musi sie wykazac nauczyciel itp. po czym rozpoczyna
                    sie "tworzenie teczki". Wiec skoro ja mam cos wskazywac, to prosze w
                    takim razie w ramach rewanzu wskazac mi zawod w ktorym to jest
                    niemal pewny awans a wraz z tym idacy wzrost wynagrodzenia.
                    Prosilabym takze o mniej moralizatorski ton...czytam ze
                    zrozumieniem, przynajmniej w wypadkach, w ktorych da sie zrozumiec
                    sens wypowiedzi :)
                    Oburza mnie fakt wykorzystywania liczebnosci nauczycieli do
                    wywalczenia "czegos"...Nie jestem zwolenniczka "urawnilowki", nie
                    uwazam, ze wszyscy maja takie same zoladki wiec maja dostawac tyle
                    samo, raczej uwazam, ze "kazdemu podlug zaslug"....
                    Niestety nie umiem zrozumiec fragmentu :
                    "> Chyba wogóle nic nie przeczytałeś. Masz dyżur na prawie każdej
                    > przerwie, a jak nie masz to i tak nie zdążysz pozałatwiać połowy
                    > ważnych spraw.Kiedy mam sie kontaktować z innymi nauczycielami? Na
                    > lekcji?? Poza tym nawet gdyby przerwy były wolne, to co z tego?
                    > Przerwa jest dla uczniów!! Mają siedzieć non stop i się uczyć?"

                    Dlaczego niby uczniowie maja non stop siedziec? Napisalam, ze nie ma
                    w innych zawodach przerw co 45 minut...Fragment o "pozalatwianiu
                    spraw" jest lekko...dyskredytujacy...
                    A kontaktowac sie z innymi nauczycielami w celu? Mowimy
                    o "wychowawstwie"? Czy o innych "konsultacjach"? Generalnie mnie
                    nikt nie placi za konsultowanie sie z innymi osobami wykonujacymi
                    ten sam zawod, ktory wykonuje ja...Jesli chce sie konsultowac, to
                    mam to robic po pracy...w pracy wykonuje obowiazki wynikajace z
                    mojej umowy o prace...
                    Tak juz nawiazujac do tego czasu pracy, to czy aby nauczycielom za
                    GODZINE pracy nie liczy sie godzina lekcyjna?
                    Teraz moze wspomnijmy o wycieczce...TYGODNIOWA? Ok...Wszyscy
                    nauczyciele jezdza na wycieczki? Ja mam wrazenie, ze raczej znikoma
                    ilosc nauczycieli...Gdzie niby manipuluje liczbami??? Jako wolne 100
                    dni policzylam TYLKO ferie, wakacje i przerwy Swiateczne...Nie
                    zaliczylam do tego weekendow, ani tych dni w tygodniu ktore czesto
                    sa wolne, bo rzeczywiscie, sa sytuacje kiedy nauczyciele maja
                    zajecia kazdego dnia. Dodajmy do tego dosyc przyjazne godziny pracy,
                    mozliwosc "zastepstwa kolezenskiego" itd...ciezko podac przyklad
                    zawodu, w ktorym sa takie mozliwosci...
                    Kolejny fragment dotyczy warunkow BHP...przepraszam, ale sa
                    smieszne, to, ze nauczyciel pracuje glosem-wiadomo, chyba nie bylo
                    to dla nikogo zaskoczeniem, a juz wlaszcza dla Pani, skoro juz jako
                    uczennica miala Pani problemy z gardlem (przy tego rodzaju klopotach
                    pomysl na bycie naucyzcielem chyba nie byl najlepszy). Oczywiscie,
                    zgodnie z Pani wyobrazeniem we wszystkich biurach sa nawilzacze,
                    temp powietrza jest idealna itp...Oczywiscie moj przyklad nie ma
                    wielkiego sensu, bo nie chodiz o to by rownac do zlego, ale by bylo
                    lepiej...ale te argumenty...jesli na terenie szkoly nie sa
                    przestrzegane zasady BHP-prosze to zglosic do Inspekcji Pracy...
                    Rozne zawody, jak juz wspominalam, niosa za soba rozne
                    ryzyko...Pracownik pracujacy mlotem pneumatycznym mimo posiadanych
                    sluchawek i tak ma pewne uposledzenie sluchu..
                    Nie chodzi o licytowanie sie zawodami...kto ma gorzej itp...
                    Chyba ostatnia rzecza do jakiej sie ustosunkuje jest kwestia ELIT-
                    napisalam, ze dla mnie ELITA jest szanowany naukowiec
                    akademicki...Pani zas pisze, ze ja uogolniam, napisalam SZANOWANY
                    NAUKOWIEC...to nie znaczy ten z tytulem. Akurat nie jestem chora
                    na "tytulomanie" - uczyl mnie znakomity magister i mierny
                    profesor...i jakos tak bylo, ze pierwszy cieszyl sie szacunkiem,
                    drugi zas nie.Dla mnie ELITA to cos wyjatkowego, a nie pospolitego,
                    a niestety nauczyciel jest pospolitym zawodem...dlaczego mialabym
                    uwazac ten zawod za elitarny?? Mnogosc nauczycieli i ich mialka
                    jakosc nie wplywa na "elitaryzowanie sie" tej grupy spolecznej. Tak.
                    W tej chwili generalizuje. Znam wspanialych nauczycieli i takich
                    powinno sie doceniac, ale nie ma szans przy wlasnie takim a nie
                    innym systemie wynagradzania nauczycieli..."czy sie stoi, czy sie
                    lezy"... W ramach szkoly wszyscy wszystkich dokladnie pilnuja, zeby
                    nikt sie nie wychylil...nie dostal wiecej
                    itp...Niestety...generalnie strasznie "duszno" jest w takim
                    srodowisku (oczywiscie ponownie generalizujac)....
                    Oj przepraszam...jeszcze wypowiedz o dzieciach nauczycieli itp...
                    Przeczytalam wypowiedzi, wyrobilam sobie takze zdanie nie tylko na
                    podstawie nie tego co czytam, ale tego co widze. Jak pisalam w
                    poprzednim poscie mam wiele znajomych osob w srodowisku
                    nauczycielskim, jakos dziwnym zbiegiem okolicznosci chwala sobie
                    bardzo wiele rzeczy...
                    Nauczyciele czesto pracuja w wakacje jako wychowawcy kolonijni -
                    tak...wiem pracuja...ale....dostaja za to dodatkowe wynagrodzenie
                    (pensyjka nauczycielska i tak wplywa na konto), czesto jest to
                    bardzo przyjemny wyjazd, na ktory zabieraja gratis dziecko...
                    Wiec prosze mi nie pisac sloganow...i nie zarzucac manipulowania
                    danymi...
                    Nie jestem zaangazowana po zadnej ze stron...mam nadzieje, ze jestem
                    po stronie zdrowego rozsadku...
                    Reasumujac-cenic dobrych pracownikow....nie zas KAZDEMU SIE
                    NALEZY....
                    Zdrowka w nowym roku....wszystkim :)

        • malgorzata-4 Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 18.02.08, 09:26
          tamten kolega dobrze przeczytał tekst - proponowanie dodatkowych
          zajęć np. jak podano obozu , treningów to proponowanie dodatkowej
          pracy.Jest to brak profesjonalizmu ze strony osoby proponujacej -
          niestety całkowity brak.
    • gugaguga.pl Pan w szkole chyba nie był dawno... 19.01.08, 09:10
      4 klasy*30 osób*1 kartkówka*3 zadania*1minuta na sprawdzenie ZADANIA(Tzn każdego
      znaczka na kartce nabazgranego- czas zaniżony)= 6godzin
      UWAGA: nierobienie kartkówek oznacza albo zaprzestanie nauki przez uczniów albo
      tracenie połowy lekcje na odpytywanie. Efektywniej jest je zrobić w.
      18 godzin pensum
      1 sprawdzian tygodniowo ( 30osób * 5 zadań*3 minuty na sprawdzenie-zadania
      bardziej złożone.Ponadto matematyka niby jedna ale skróty myślowe i toki
      myślenia uczniów potrafią powalić na kolana. Zadania źle rozwiązanego nie możesz
      przekreślić i napisać "źle'. Musisz pokazać gdzie jest błąd. Zdarzało mi się
      spędzić i 10 minut nad domyśleniem się co uczeń miał na myśli, ale średnio to są
      3 minuty)=
      7,5 godziny
      konsultacje dla uczniów (oczywiście nieodpłatnie)
      1-1,5 godziny.Zależy ilu uczniów przyjdzie i czy szykuje się sprawdzian oraz
      oczywiście od tematu zajęć.
      1 godzina minimum.
      Do każdej lekcji musisz się przygotować. Owszem, są nauczyciele którzy raz
      przygotują notatki i korzystają z nich przez cały czas ale: programy się
      zmieniają, KAŻDA KLASA JEST INNA-w jednej wszystko pojmą i wystarczą im 2
      przykłady, w innej tłumaczysz to samo 5 razy i poświęcasz na to 2 lekcje.
      Konspekt choćby schematyczny musi być.Mnie przygotowanie lekcji zajmowało ok 1,5
      godziny ale załóżmy, że doświadczonemu nauczycielowi zejdzie ok 20 minut.18*20
      minut=
      6 godzin.
      przygotowanie pomocy dydaktycznych nie do każdej lekcji oczywiście, do
      niektórych już są w szkołach ale załóżmy, że minimum do jednej (czas zaniżony)
      30 minut- 3 godzin. Średnio niech będzie
      1 godzina.
      Zebranie papierów na wszystko ( jak robisz awans to WSZYSTKO musi być na
      papierze- nie ma papieru znaczy nic nie zrobiłeś)
      1 godzina minimum
      Zeszyt ćwiczeń- chcesz porządnie sprawdzić, musisz zabrać do domu. Wyliczenie
      analogiczne jak dla sprawdzianu tylko czas mniejszy(ok1,5 minuty na stronę a
      stron ok 5 ( po tygodniu) więc: 4klasa*30 uczniów*5 stron * 1 minuta= 10 godzin.
      Niewykonalne więc sprawdzasz w 2 klasach czyli
      5 godzin
      konsultacje dla rodziców, co 2 tygodnie 2 godziny, średnio
      1 godzina
      przygotowanie sprawdzianu( zgodnie ze wszelkimi zasadami) minimum
      1 godzina
      Rady pedagogiczne- tu jest różnie, każda szkoła inaczej rozwiązuje problem więc
      nie liczę bo jednej miary nie ma.
      Zebrania - podobnie, nie odbywają się co tydzień, ilość w roku też jest
      różna.Nie liczę.
      Konsultacje w ramach przedmiotu z innymi nauczycielami- jest to w niewielu
      szkołach, tam gdzie ja byłam raz na dwa tygodnie po 2 godziny. Ale nie liczę.
      Nie pamiętam jak się nazywał twór następujący: wszyscy nauczyciele jednej klasy
      raz w miesiącu lub częściej jak zajdzie potrzeba konsultują się i rozwiązują
      problemy danej klasy. Nie liczę.
      Nauczyciel MUS się dokształcać, nawet jeśli jest to zupełnie bez sensu bo np.
      jest już dwukierunkowy, ma spore doświadczenie itp. Niestety do awansu musisz
      mieć papier. Czasu nie liczę bo każdy inaczej to rozwiązuje. Niektórzy kończą
      coś weekendowo, inni w wakacje- nie do określenia w sposób jednoznaczny.
      Wychowawstwo. Nie wiem ile czasu poświęca wychowawca na uzupełnienie dziennika,
      wypełnienie papierów, kontakt z rodzicami itp. Na pewno nie mało. Nie liczę.
      Reasumujac: jesteś dobrym nauczycielem, wywiązujesz się ze swoich obowiązków,
      starasz sie i nie oszukujesz:
      pracujesz co najmniej 46,5 godziny tygodniowo, zazwyczaj więcej.
      Zapomniałam jeszcze dodać, że w każdej szkole w której byłam nauczycielki
      matematyki zostawały nieodpłatnie z uczniami klas 6 (w podstawówkach) lub 3 ( w
      gimnazjach i liceach) w ramach NIEODPŁATNEGO przygotowania uczniów do egzaminów
      czy matury- 2 godziny. Teoretycznie powinien być na to czas na lekcji- wiem. Ale
      to teoria tylko.
      Po praktykach zrezygnowałam z nauczania. Szk0da, bo kocham to robić.Nie dam się
      jednak zarżnąć za 900 zł MAKSIMUM
      • raveness1 Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 19.01.08, 10:11
        > Po praktykach zrezygnowałam z nauczania. Szk0da, bo kocham to
        robić.Nie dam się jednak zarżnąć za 900 zł

        Oto zrodlo frustracji wielu (nie wszystkich) z was, nauczyciele.
        Chcecie uczyc bo to kochacie i jeszcze sie z tego utrzymac. To
        bardziej przypomina aktywny wypoczynek niz harowke...bo jesli nie,
        to skad ta milosc? Do harowki? To bylby raczej masochizm.
        Zrozumiale, kazdy chce godziwie zarabiac, ale w pracy sie PRACUJE, a
        nie realizuje swoje PASJE.
        Zamiast chciwie smazyc dwa kurczaki na jednym roznie, moze lepiej
        upiec jednego tak jak nalezy? Czy wolisz zapchac sie dwoma pol-
        surowymi?
        W momencie, w ktorym zaczynasz eksploatowac milosc (pasje) i
        wyciskac z niej materialne profity, zabijasz ja. Zredukowlas swoja
        pasje do dojnej krowy. A moze zawsze nia byla...?
        • gugaguga.pl Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 19.01.08, 10:29
          ???????
          Nadajemy chyba na innych falach. Kocham uczyć, uwielbiam pracę z młodzieżą i-
          choć doświadczenie mam w sumie zerowe, bo tylko kilka miesięcy praktyk- to
          dawało mi to niesamowitą satysfakcję.Pracowałam dobrze i nawet w gimazjum nie
          zostałam zdyskredytowana przez uczniów, co nieiwelu praktykantom się udaje. Ba!
          Przychodzili, pytali, rozmawiali ze mna nie jak z kumplem ale jak z
          nauczycielem. I chyba o to w życiu chodzi, żeby robić co się lubi i potrafi w
          miarę możliwości?? Zrezygnowałam, bo za 900 zł ,a po kilku/kilkunastu latach
          kwotę ok 1300 netto, będę sfrustrowaną, wykończoną psychicznie i głodującą babą
          bez cienia zrozumienia dla czegokolwiek i kogokolwiek!!! Pasja pasją ale jeść
          muszę, opłacić mieszkanie muszę, ubrać się muszę. Dzieci jeszcze nie mam. Wiem
          jaka to ciężka praca, i z chęcią się jej podejmę ale za pieniądze pozwalające mi
          przeżyć. Rozgraniczasz pasję i pracę. Dlaczego?! Ja dokonałam wyboru i swoja
          pasję nauczania będę realizować później w innej formie. I jest to mój świadomy
          wybór i do nikogo nie mam o to pretensji. Poza tym są pasje i pasje. Nauczanie
          to nie jedyna rzecz która mi sprawia satysgakcję. Ale czemu ty chcesz, żeby
          nauczyciele nie lubili uczyć i podchodzili do pracy jak do jakiegoś wyroku to ja
          nie jestem w stanie zrozumieć.
        • agaw Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 19.01.08, 12:05
          Wyjazd w ferie z dziećmi to praca 24 h na dobę bez przerwy. Pobyt
          poza domem, tak jak to jest na zielonej szkole. Wtedy nikt nie widzi
          że trzeba zostawić rodzinę i swoje życie prywatne bo trzeba
          integrować klasę...
          Proponuję Mordasewiczowi wyjazd raz do roku zamiast krótkiego
          urlopu, no i w pracy radio na caly regulator co 45 min na 10 minut
          przynajmniej.
          Może wtedy zrozumie po co te wolne dni, inaczej po 10 latach pracy w
          szkole choroby nerwowe byłyby nie do uniknięcia.
          Aga
          • wikal Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 19.01.08, 19:59
            "no i w pracy radio na cały regulator co 45 min na 10 minut
            przynajmniej". Dodaj - podłączone do 5 kolumn. To da właściwy obraz
            sytuacji. A.... do tego duża przerwa 20-25 minut (zależy od szkoły)
            radia na cały regulator.
        • fryderyk2007 Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 19.01.08, 15:44
          To chyba najglupszy post jaki czytalam. Co za logika! Pewnie, naczyciele ktorzy lubia swoja prace w ogole nie powinni dostawac wynagrodzenia, bo od kiedy placi sie za hobby?
          • raveness1 Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 19.01.08, 18:14
            > Pewnie, naczyciele ktorzy
            > lubia swoja prace w ogole nie powinni dostawac wynagrodzenia, bo
            od kiedy placi sie za hobby?

            Skoro tak lubia swoja prace, to czemu robia z siebie meczennikow?
            Skad te ciagle narzekania, jak to ciezko, jaki halas, jakie nerwy
            zszarpane, stres..itp. ?
            Wiec albo lubisz swoja prace, albo jej nie lubisz. Zdecydujcie sie
            wreszcie po ktorej stronie plotu stoicie.

            Bo jesli chodzi o place, to z posrod moich znajomych i sasiadow,
            przecietnych zjadaczy chleba, malo kto wyciaga powyzej 10 zl. netto
            za 45 min. To sa naprawde wyjatki (nie liczac tzw. prywaciarzy i
            innych kombinatorow-groszorobow).
            • kowja Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 19.01.08, 20:02
              > Skoro tak lubia swoja prace, to czemu robia z siebie meczennikow?
              >
              Po pierwsze - pretensja jest do was, krytykantów nauczycieli i
              ignorantów w temacie edukacji - nie żalimy się na pracę (choć bardzo
              męcząca), ale na UPADLAJĄCE zarobki za ciężki kawałek chleba.
              Po drugie, z całym szacunkiem dla Ciebie, ale nauczyciel, jak lekarz
              to ponoć ELITA społeczeństwa (tak pod względem wykształcenia, jak
              ponoć i prestiżu zawodowego). Jak więc można porównywać ze
              sprzątaczem np. w markecie (6,50 za godzinę na rączkę).
              Po trzecie: płacą nam stawkę godzinową tylko za godziny DYDAKTYCZNE -
              pozostałe są bezpłatne (przeczytaj dokładnie Kartę Nauczyciela)
              Poniżej cytuję zdanie sądu na ten temat. Jeśli to nie wystarczy, to
              trudno o dalszą dyskusję...
              "Stosownie do obowiązującego przepisu art. 42 ust. 2 Karty
              Nauczyciela w ramach 40-godzinnego tygodniowego czasu pracy i
              pobieranego za ten czas wynagrodzenia, nauczyciel obowiązany jest
              realizować enumeratywnie wymienione zadania, tj.:
              1) zajęcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze, prowadzone
              bezpośrednio z uczniami lub wychowankami albo na ich rzecz w
              wymiarze wynikającym z art. 42 ust. 3 Karty Nauczyciela lub
              ustalonym na podstawie art. 42 ust. 4a albo ust. 7 Karty Nauczyciela
              (pensum zajęć),
              2) inne czynności wynikające z zadań statutowych szkoły, ze
              szczególnym uwzględnieniem zajęć edukacyjnych, opiekuńczych i
              wychowawczych uwzględniających potrzeby i zainteresowania uczniów,
              3) zajęcia i czynności związane z przygotowaniem się do zajęć,
              samokształceniem i doskonaleniem zawodowym.
              Wprawdzie, poza tygodniowym obowiązkowym wymiarem godzin zajęć
              dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych, prowadzonych
              bezpośrednio z uczniami, o którym jest mowa w art. 42 ust. 3 ustawy
              Karta Nauczyciela, ustawodawca nie przewidział szczegółowego
              rozliczenia pozostałych realizowanych zadań przez nauczyciela,
              bezspornie jednak kwestia łącznego wymiaru czasu pracy nauczyciela
              nie może w tym względzie rodzić wątpliwości. A zatem do wymiaru
              urlopu należy zaliczyć wszystkie zajęcia i czynności wynikające z 40-
              godzinnego tygodniowego czasu pracy.
              • raveness1 Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 19.01.08, 20:26
                > Poniżej cytuję zdanie sądu na ten temat. Jeśli to nie wystarczy,
                to trudno o dalszą dyskusję...

                Faktycznie trudno o dalsza dyskusje po tym jak przeczytalem urywek
                Twojego posta:

                > Po drugie, z całym szacunkiem dla Ciebie, ale nauczyciel, jak
                lekarz to ponoć ELITA społeczeństwa ...

                Zatem powiem krotko, ze ja nie uznaje ani elit ani autorytetow.
                Zadnych, bez wyjatku.
                A tak, a propós tych ELYT to chyba mamy ich juz w naszym
                nieszczesnym kraju po dziurki w nosie. Spoleczenstwo, by sie
                rozwijac potrzebuje normalnych, uczciwych i madrych* obywateli , a
                nie wiecznie roszczeniowych "elit" z komplexem wyzszosci.


                p.s. Definicja madrosci* - ponizej w mojej sygnaturce. (Aby nie
                mylic madrosci z bezuzyteczna, martwa baza danych zalegajaca w
                glowkach kujonow)
                • kowja Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 19.01.08, 21:29
                  Jak widać wyrywasz zdania z kontekstu i nie odnosisz do meritum
                  sprawy. No cóż - dyskutowaliśmy na temat godziwej zapłaty za uczciwą
                  pracę. Ty nas wszystkich sprowadziłeś do jednego mianownika -
                  nieudaczników. Ja osobiście jestem i belfrem, i wychowawcą. I w
                  dyskusji staram się odnosić do meritum, a Ty czepiasz się słówek.
                  Właśnie dałeś przykład, że inteligencja dla Ciebie nic nie znaczy.
                  Ale dla strajków pracowników ochrony jesteś bardzo pozytywnie
                  nastawiony (to z lektury Twoich postów). Widzę więc, że mięśnie
                  więcej znaczą niż intelekt. Ja osobiście zastosuję tu
                  ewangeliczne "neque mittatis margaritas vestras ante porcos" (widzę,
                  że lubisz popisywać się znajomością języków - pomyśl, że nie każdy
                  musi znać hiszpański - może znasz też łacinę) i kończę ten trochę
                  męczący dialog...
            • gugaguga.pl Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 19.01.08, 20:08
              Z jednym się zgadzam. Narzekasz, że jest tak strasznie źle, to
              zrezygnuj. Tylko zastanówmy się dokąd to prowadzi. Na moim kierunku
              zostało niewiele osób. Jedna już jest nauczycielem i robi drugi
              kierunek (bo musi). Ja zrezygnowałam z nauczania. Reszta jeszcze się
              wacha, ale już zwątpili (po praktykach). Jesli się nie zdecyduja to
              powiedz mi kto będzie uczył dzieci?? Za takie pieniądze chętni będa
              tylko niezdolni do niczego innego debile, o takim podejściu do pracy
              jaki wszyscy przecież krytykujemy. Chcesz takiej szkoły dla swoich
              dzieci czy wnuków? Nieskromnie powiem, że mnie problem nie dotyczy -
              będę mieć dzieci to sama im będę w stanie pomóc, nie tylko w
              początkowym etapie ale do końca szkoły średniej a i na studiach
              pewnie też (zależy od kierunku). Ilu rodziców jest w stanie zapewnić
              dzieciom taką pomoc? Ilu stać na korepetycje? Co z tymi którzy nie
              dostaną pomocy ani w szkole ani w domu? Szkoła uczy nie tylko wiedzy
              przedmiotowej. Uczy pracy w grupie, samodzielności w myśleniu,
              współpracy w grupie itd. Pani z warzywniaka czy z kasy ( z całym
              szacunkiem)też ma dzieci. Co z nimi? Problem jest bardzo złożony i
              nawet podwyżki go nie rozwiążą w całości. Potrzebna jest zmiana
              systemu. I o to walczą nauczyciele.Nie o same podwyżki, ale o zmianę
              przepisów i dofinansowanie całości oświaty(wyposarzenia pracowni,
              pieniędzy na zajęcia pozalekcyjne, mniejsze grupy itp). Walczą, bo
              wiedzą czego szkole potrzeba. Za kilka lat uczyć będą ludzie z
              łapanki bez pojęcia o czymkolwiek. i nic nie wywalcż, bo jako
              bezmyślny motłoch dadzą się zmanipulować bredniami. Wiesz gdzie się
              nauczyłam myśleia? W SZKOLE. W domu sobie przećwiczyłam.
              • annvandoren Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 20.01.08, 01:20
                Szkoda, ze nie nauczylas sie ortografii...
                Ja wolalabym zeby moje dzieci uczyli dobrze oplacani nauczyciele, z
                ktorych dzieci sie nie smieja...
                Tzn tacy nauczyciele wiedza co mowia, nie robia bledow itp...
                • gugaguga.pl Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 20.01.08, 10:21
                  Tak,POPEŁNIŁAM BŁĄD ORTOGRAFICZNY. Ale nie martw się, ja w szkole
                  nie ucze i jeszcze długo nie będę, może wcale. jednak czy błąd
                  ortograficzny jest wszystkim co zauważyłaś? tylko tyle masz do
                  powiedzenia?
              • zetkar Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 20.01.08, 10:21
                Patrząc na Twoja ortografię i interpunkcję cieszę się, że decyzja
                odejścia od zawodu zapadła tak szybko. Powinnaś oddać pieniądze za
                studia i zakoduj sobie------Nigdy nie wrócę do nauczania!!!!!!!!!!
            • mamut.stonoga Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 20.01.08, 13:53
              raveness1 napisał:

              > Bo jesli chodzi o place, to z posrod moich znajomych i sasiadow,
              > przecietnych zjadaczy chleba, malo kto wyciaga powyzej 10 zl.
              netto
              > za 45 min.

              przykro mi, że mieszkasz wśród samych fizyczych robotników
              niewykwalifikowanych pracujących w mało potrzebnych branżach, ale
              masz słabe obserwacje, bo w tej chwili to nawet sprzątaczki
              zarabiają lepiej od nauczyciela.
        • co.ty.powiesz Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 19.01.08, 18:48
          raveness1 napisał:

          > Zrozumiale, kazdy chce godziwie zarabiac, ale w pracy sie PRACUJE,
          > a nie realizuje swoje PASJE.

          Biedny jesteś, jeśli Twoja praca nie jest zgodna z Twoimi
          zdolnościami i marzeniami. Jest to prosta droga do zawału,
          zgryźliwości i w ogóle nieudanego życia. Jeżeli ktoś wykonuje pracę,
          której nie znosi, nie jest pracownikiem, ale niewolnikiem. A z
          niewolnika nie ma pożytku, niestety...
          • raveness1 Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 19.01.08, 19:49
            Zatem pytam sie po raz trzeci: Skoro tak lubicie swoja prace
            nauczyciela, to czemu ciagle na nia narzekacie - jaka trudna,
            wyczerpujaca, stresowa itd...?
            • kowja Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 19.01.08, 20:05
              A ja Ci po raz trzeci odpowiem - bo jest niedoceniana przez takich,
              jak Ty (i finansowo, i prestiżowo)...
        • tom.kew Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 19.01.08, 20:55
          raveness1 - wyrazy współczucia,że Twoja praca jest harówką. To tłumaczy Twoją
          zgorzkniałość i niechęć do ludzi, emanującą z Twojego komentarza. Ja swoją pracę
          lubię, jest moją pasją i cieszę się tym.I nie zawijam sreberek, tylko naprawdę
          pracuję, a podobno pracownik, który lubi swoją pracę jest wydajniejszy od tego,
          który traktuje ją jako zło konieczne.
        • mamut.stonoga Praca realizowana wbrew sobie.... 20.01.08, 13:48
          raveness1 napisał:

          > Zrozumiale, kazdy chce godziwie zarabiac, ale w
          pracy sie PRACUJE, a
          > nie realizuje swoje PASJE.

          Praca realizowana wbrew sobie jest gó.. warta.
          Wbrew sobie można ew. worki przekładać, bo szef
          przyjdzie i policzy ile ich jest. Aczkolwiek też
          nie wiem jak długo psychicznie taki przekładacz
          wytrzyma. Co innego taki, co lubi pracę fizyczną,
          ruch, pot... Zamiast na siłownię iść, przekłada
          worki....

          Pracy poświęcamy połowę swego życia, nie może ona
          zniechęcać.
      • monaiwona Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 19.01.08, 12:12
        Czego ten czlowiek uczył???? 18 godzinne pensum maja nauczyciele przedmiotów , wychowawcy placówek wychowawczych 24lub 26 godzin , pedagodzy szkolni - tak jak im rada miasta ustali - od 20 do 30 godzin , wychowawcy półinternatów chyba ponad 30 godzin.Wprowadzenie elektronicznej rekrutacji do szkół spowodowało ,że do 15 lipca musimy być w szkołach ,w sierpniu zaczynają się egzaminy poprawkowe.
        W roku szkolnym prowadzimy cotygodniowe bezpłatne konsultacje dla uczniów/1 godz/ , prawie co tydzień popołudniowe rady pedagogiczne,wywiadówki , obowiązkowe kursy dokształcające sobotnio-niedzielne, brak tzw urlopu na żądanie i wiele wiele innych.Jestem pedagogiem , więc nie udzielam korepetycji, nie mam zastepstw a jako n-l dyplomowany z 23 letnim stażem dostaję na rękę /bez odliczeń/ 1500 zł.
        • gugaguga.pl Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 19.01.08, 12:28
          Jeśli pytasz czego ja uczyłam: matematyki i informatyki. Zaznaczam jednak, ze
          byłam tylko na praktykach. A jeśli pytasz o człowieka z artykułu to.. on nie
          uczył :)I to jest najzabawniejsze:)
          • monaiwona Re: Pan w szkole chyba nie był dawno... 19.01.08, 16:00
            chodziło mi oczywiście o p.Mordasiewicza , czy jak mu tam
    • raveness1 Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 09:14
      Zgoda co do likwidacji przywilejow. Nie do pomyslenia jest, ze w tak
      ciagle biednym kraju jak Polska, jest tyle uprzywilejowanych grup
      zawodowych.
      Zlikwidowac przywileje, a zaoszczedzone w ten sposob pieniadze
      przeznaczyc na zrownanie tego absurdalnego rozwarstwienia zarobkow w
      Polsce. Nie moze byc tak, ze jeden zarabia 1000 zl, a drugi 3000 zl
      i jeszcze korzysta z przywileji.
    • gugaguga.pl Pytanie do nauczycieli 19.01.08, 09:27
      Jak to jest z tymi wakacjami? Ciężko mi uwierzyć, że się ma 2 tygodnie wolnego.
      Tylko konkretnie proszę, co się wtedy robi? Wiem, że na pewno nauczyciel ma
      określony czas urlopu ale nie jestem zorientowana jak się rozwiązuje kwestie
      wakacji.
      • gugaguga.pl Re: Pytanie do nauczycieli 19.01.08, 09:28
        dwa miesiące miało być a nie dwa tygodnie
        • radekzbroda Re: Pytanie do nauczycieli 19.01.08, 09:47
          Te dwa miesiące to mit :) niby ma się całe wakacje wolne, ale
          ostatnie 2 tygodnie to okres rozruchowy kiedy trzeba brać się za
          plany nauczania i takie tam. Z koleji począte wakacji to z reguły
          rady plenarne i zdawanie papierków :)

          A teks tego pana o zwiększeniu czasu pracy to ja nie bardzo
          rozumiem :) Przypomina mi to dowcip o Jasiu:
          Pani na lekcji matematyki podaje przykład zadania:
          - 1 murarz muruje mur w ciągu 10 godzin. To ile godzin będzie
          murowało ten sam mur 10 murarzy? Oczywiście jedna godzinę! Czy ktoś
          poda mi podobny przykład?
          Zgłasza się Jasiu i z miejsca zaczyna:
          - Jesli 1 samolot przeleci trasę w 10 godzin, to 10 samolotów ...

          I ten pan ma podobne myslenie a w wyniku takich głupot dzieci
          musiałyby siedzieć w szkole do 19 :)
          Jedyne z czym się moge częściowo zgodzić to uprawnienia emerytalne,
          ale... nie bardzo wyobrażam sobie prace w gimnazjum w wieku 60 lat :D
          • pklimas Re: Pytanie do nauczycieli 19.01.08, 22:15
            A w jakim zawodzie wyobrazasz sobie prace w wieku 60 lat?
            Apteka? - szczegolnie jak komus zaczyna pamiec szwankowac.
            Kierowca autobusu? - gdy refleks siada.
            Operator koparki? - gdy wzrok siada.
            Baletnica? - kto by ja chcial ogladac.
            Listonosz? - da rade niesc 2 torby po 10 kg pełne poczty?
            2/3 zawodow nie nadaje sie do wykonywania po 55 roku zycia i ludzie
            aby dociagnac do emerytury musza łapac sie prac ponizej swojego
            wyksztalcenia, a nauczyciel nie musi dorabiac na starosc na kasie w
            markecie.
      • monaiwona Re: Pytanie do nauczycieli 19.01.08, 12:17
        mamy prawo do 6 tygodni urlopu ,a w placówkach nieferyjnych -czyli opieka
        całkowita - 42 dni robocze. W praktyce to jest krócej , bo w szkołach, gdzie
        jest elektroniczna rekrutacja -np.Wrocław - do 15 lipca jestesmy uziemieni.A w
        sierpniu poprawki.
    • graz.ka Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 10:02
      Tu jest dobre podsumowanie owych mitycznych 18 godzin.
      Dodam też, że nie wszyscy nauczyciele maja pensum 18 godzin - w
      przedszkolu jest to 25 i 22(zerówka), inaczej także np. świetlica i
      bibliotekarze.
      O możliwościach korepetycji w tych specjalnościch chętna byłabym się
      dowiedzieć wiecej :)
    • gieroy_asfalta Albo urlop, albo pensja - wybór należy do ciebi.. 19.01.08, 10:02
      nauczyciele to rozpieszczona socjalistyczna tłuszcza. Leniwa i
      roszczeniowa. Te panie piłujące pazury na lekcjach to nie jest mit,
      wiec nie wciskajcie mi to bredni o ciężkiej pracy.
      • gugaguga.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 10:08
        Mam 25 lat , do szkoły poszłam w 89 roku jak komunizm sie kończył. Możesz mi
        wytłumaczyć gdzie ta socjalistyczna tłuszcza???Dodam, że nauczyciele, którzy
        mnie uczyli, w większości przeszli już na emeryturę.Proszę, powiedz mi dlaczego
        jestem socjalistką???
        • gieroy_asfalta Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 11:08
          zapoznaj się z doktrynami społeczno-politycznymi, porównaj je ze
          swoimi poglądami, a przekonasz się, ze jestes socjalistką.
          Przy okazji: edukację miałas marną- nawet mieszasz komunizm z
          socjalizmem.
          • gugaguga.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 11:16
            bełkoczesz:) "socjalistyczna tłuszcza" - to twoje określenie nie moje. Ja się do
            niego ustosunkowałam. O których moich poglądach mówisz??
            • gieroy_asfalta Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 11:42
              o tych kwestionujących socjalizm w polskim szkolnictwie.
              • gugaguga.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 11:48
                A konkretnie?
                • gieroy_asfalta Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 12:37
                  konkretnie to nic nie powiedziałeś. Zaprzeczasz jedynie opinii o
                  nauczycielach-socjalistach. A oni sami sie z tym zupełnie nie kryją.
                  • gugaguga.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 12:42
                    konkretnie to już ci pisałam o twoich umiejętnościach interpretacji tekstu.
                    Cieszę się, że przyznajesz mi rację."konkretnie to nic nie napisałeś' Hehehehe,
                    dziękuję. Wiedziałam, że w końcu się zaplączesz i pogubisz. Podnieca cię
                    strasznie pisanie na forum? Internet jest przeogromny, na pewno znajdziesz
                    jakieś miejsce gdzie będziesz autorytetem. Może Giertych ci jakieś forum założy,
                    albo Rydzyk. Powodzenia
      • balbina.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 10:10
        Nie życze sobie takiego obrażania mnie i innych nauczycieli.To że u
        Ciebie taki był to nie znaczy ,że są wszedzie!
        Spójrz na siebie.Zapewne ledwo skończona szkoła średnia-przepychany
        z klasy do klasy i nie ma miejsca dla ciebie w społeczeństwie.
        • gieroy_asfalta Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 11:11
          a ja nie zycze sobie finansowania z moich podatków płatnych
          wakacaji, ferii i wczesniejszych emerytur dla was. Nie podoba ci sie
          pensja, zmień pracę. Lecz zapewnie nie znajdziesz roboty gdzie
          indziej, nie masz żadnych umiejętności. Pozostało jedynie wyrywac
          kase z kieszeni podatnika, jak rabuś...
          • gugaguga.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 11:23
            Nie ma problemu, nie finansuj z podatków. Niech szkoła będzie płatna i niech
            zadziała rynek. Zobaczymy jak szybko zmienisz poglądy. Pensja mi się nie podoba,
            więc zmieniłam pracę. Za 2 godziny dziennie(3,5 w porywach) mam więcej niż jako
            początkująca nauczycielka po ok 50 godzinach pracy. Poczytaj o wolnym rynku i
            pomyśl, bo to nie boli. I nie zapomnij porównać swoich poglądów z odpowiednimi
            doktrynami.Do wcześniejszych emerytur sie nie odniosę , bo jedyny fakt jaki znam
            to ten, że przywilej ten kończy się w 2008 roku. możesz podać więcej szczegółów?
            • gieroy_asfalta Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 11:41
              szkoła "bezpłatna" jest płatna, tylko podwójnie, albo i potrójnie.
              Trzeba płacić darmozjadom w kuratorium, na karty nauczyciela, itd.
              Kto na to płaci? ja płacę, pan pałci itd.
              • gugaguga.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 11:47
                Toteż napisałam, że jak dla mnie szkoła może nie być finansowana z budżetu. To
                świetny pomysł, żeby była płatna. Może wtedy starczyłoby na ksero, komputery,
                drukarki, pomoce naukowe, ADEKWATNE/RYNKOWE pensje. Jestem przekonana, że
                wszyscy rodzice się na to zgodzą i z chęcią zapłacą. Ci z dochodem 900 netto
                też. Powiem więcej, szkoła byłaby wtedy nieobowiązkowa, uczyliby się tylko ci co
                chcą.. Raj :) Godzinę prywatnych zajęć wyceniam na 30 zł netto, z grupą
                kilkunastu (nie kilkudziesięciu) osób 60 zł netto. Proszę, zrób coś, żeby tak było!!
                • gieroy_asfalta Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 12:10
                  80% dochodów zabiera obywatelowi państwo na swoje "bezpłatne"
                  usługi.
                  • gugaguga.pl Aż się poplułam ze śmiechu:)) 19.01.08, 12:22
                    Świetny choć kłamliwy argument. Ale niech ci będzie . Powiedz mi jaka jest
                    pensja brutto nauczyciela z dowolnym stopniem awansu zawodowego i ile taki
                    nauczyciel dostanie na rękę pieniędzy jeśli zabierze mu się 80% kwoty brutto?
                    Ile godzin zgodzisz sie pracować za taką kwotę? Ile godzin pracuje realnie
                    nauczyciel?(mała podpowiedź, wyliczyłam to w jednym z poprzednich
                    postów)?Poradzisz sobie z rachunkami? Jak nie to ja Ci z chęcią pomogę. Zapłać
                    mi tylko 30 zł. Netto.
                    • gugaguga.pl Re: Aż się poplułam ze śmiechu:)) 19.01.08, 13:22
                      ciągle liczysz ???
                    • reti Re: Aż się poplułam ze śmiechu:)) 19.01.08, 17:05
                      Z kwoty brutto nie zabiera się 80%.
                      • gugaguga.pl Re: Aż się poplułam ze śmiechu:)) 19.01.08, 20:12
                        dlatego napisałam, ze kłamliwy:)
    • aimm Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 10:08

      Dobrze, ale może ja czegoś nie rozumiem,więc proszę oświeć mnie.
      Dlaczego w takim razie uczniowie, którzy chcą przyzwoicie zdać
      maturę, dostać się na studia, muszą (i niech nikt nie protestuje,bo
      tak właśnie jest)chodzić na korepetycje? Udzielają ich przecież ci
      sami nauczyciele, którzy według Ciebie nie mogą absolutnie pracować
      dłużej, więc jak znajdują na to siły ? wygląda na to,że pieniadz
      i to taki nie opodatkowany czyni cuda!
      Ciekawa jestem czy po uzyskanych podwyżkach, problem korepetycji
      samoistnie zniknie , bo dowartościowani tym nauczyciele
      wystarczająco przekażą uczniom swoja wiedzę w szkole ,
      a nie u siebie w domu.
      • gugaguga.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 10:18
        Nigdy nie udzieliłabym korepetycji swojemu uczniowi.Tym niemniej na pewno takie
        przypadki się zdarzają, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Powiem Ci jak to
        wygląda: lekcja ma 45 minut. Co najmniej 5 minut odchodzi na listę obecności,
        temat itp. Zazwyczaj kolejne 5 na uspokajanie. Ale niech będzie, że efektywnie
        mam 40 minut do dyspozycji. 10 to wprowadzenie tematu,5 podsumowanie lekcji,5-10
        na rozwiązywanie zadań przy tablicy. Reszta to praca samodzielna.Policz ile
        czasu zostaje mi na podejście i pomoc jednemu uczniowi? W niektórych szkołach
        uczniowie mogą przyjść na konsultacje.Słabsi z tego korzystali. Te zajęcia są
        nieodpłatne, więc tylko gdzieniegdzie się spotkasz z taka formą. Poza tym
        pozostaje kwestia podejścia uczniów do szkoły, nauczycieli i nauki. To jest
        horror. W 30- osobowej klasie jest średnio 5 którym zależy i którzy pracują
        sami( w sensie: starają się i wykazują jakąś aktywnością w procesie
        nauczania)Reszta oczekuje chyba, ze nauczyciel się za nich nauczy (?!) Jak idą
        na korepetycje to zmienia się podejście- po pierwsze uwaga nauczyciela jest
        skierowana tylko na nich. Po drugie płacą, po trzecie-to taka moja psychologia-
        jak zrozumieją na korepetycjach a w szkole nie to znaczy, ze jest to wina
        nauczyciela. Czy to nie wygodne, szczególnie jak sie ma naście lat i jest się
        zbuntowanym małolatem? A jako korepetytor dodam jeszcze, że i na korepetycjach
        zdarzają się takie prostaki że odmawiam dalszej współpracy. Rzadko się to
        zdarza, bo mając ucznia tylko dla siebie mam możliwość indywidualnego podejścia
        i dostosowania formy pracy do niego. Problem jest systemowy- to nie nauczyciele
        są winni. I mówię tu o NAUCZYCIELACH którzy chcą, a nie pojedynczych przypadkach
        czarnych owiec.
        • aimm Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 18:40
          Oczywiście masz sporo racji. Ale ja spotkałam się z wymuszaniem
          (dosłownie)przez nauczyciela korepetycji ze wskazaniem konkretnego innego
          nauczyciela,który by tych koreopetycji udzielił. I nie dotyczyło to ucznia-
          miernoty , nieuka i lenia.
          Przez kilka lat byłam nauczycielką zawodu (takiego dość poważnego)w szkole
          pomaturalnej i wiem jak może wyglądać prawdziwa lekcja.
        • pacal2 Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 20.01.08, 00:15
          > Nigdy nie udzieliłabym korepetycji swojemu uczniowi.Tym niemniej na pewno
          takie przypadki się zdarzają, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.

          A jakie to ma znaczenie swój/nie swój?
          Tak czy owak oznacza to, że szkoła jest niewydolna, pytanie czy z powodu samego
          sposobu funkcjonowania, czy z powodu podejścia nauczycieli? Z własnego
          doświadczenia powiem, że mniej więcej równie dużej części się chce, jak nie
          chce. Wiek ma tu pewne znaczenie, ale nie do końca jest tak, że im nauczyciel
          starszy tym mniej zaangażowany w kształcenie.

          > Powiem Ci jak to wygląda: lekcja ma 45 minut. Co najmniej 5 minut odchodzi na
          listę obecności, temat itp. Zazwyczaj kolejne 5 na uspokajanie. Ale niech
          będzie, że efektywnie mam 40 minut do dyspozycji. 10 to wprowadzenie tematu,5
          podsumowanie lekcji,5-10 na rozwiązywanie zadań przy tablicy. Reszta to praca
          samodzielna.
          [...]
          Problem jest systemowy- to nie nauczyciele są winni. I mówię tu o NAUCZYCIELACH
          którzy chcą, a nie pojedynczych przypadkach czarnych owiec.

          Super. Ciekawe, że jakoś mnie długość lekcji u jednych nauczycieli nie
          przeszkadzała w sensownej nauce, u innych jeśli chciałem się czegoś dowiedzieć
          to musiałem zwiększać swoje "pensum szkolne" w domu.
          I nie zależało to od "typu" przedmiotu (oczywiste że biologii czy chemii uczy
          się w inny sposób niż języka czy historii) czy moich zainteresowań w danym
          kierunku. To pewnie też był problem systemowy?

          Zamiast bezproduktywnej krytyki proponowałbym rzucić jakiś pomysł na zmianę tego
          systemu?
          Lekcje za krótkie? Klasy za duże? Dużo wyższe pensje ale za to korepetycje
          darmowe dla potrzebujących pomocy? Lepszy system motywacyjny?

          PS. "pojedyncze przypadki czarnych owiec"... Niejaki Michał Listkiewicz mówił
          identycznie na początku afery korupcyjnej w polskiej piłce nożnej. Nauczycieli
          po prostu słabych redukujesz do nic nie znaczącej grupki, wiedząc że to
          nieprawda. Po co?

          Istnienie tej licznej grupy nie zmienia faktu że są oni skutkiem a nie przyczyną
          tego złego systemu, a Twoje argumenty słuszne.

          Niestety w wielu punktach p. Mordasewicz ma, wbrew temu co piszesz, rację. M.in.
          w tym że do tego zawodu panuje od wielu lat selekcja negatywna (bez uogólnień
          oczywiście, miałem wielu świetnych nauczycieli, ale też wielu nie radzących
          sobie w zawodzie). Nie ma co zaklinać z rzeczywistości.

          Jak również w tym, że często nauczyciele chcieliby dostać zalety wynikające z
          przynależności do innych grup zawodowych, odrzucając jednocześnie wypływające z
          tego wady.

          Tak to tylko w Erze... a tu mamy real life.

          Ja owszem za godzinę zarabiam duużo więcej niż nauczyciel, ale wiem że jeśli
          swoją pracę będę wykonywał źle, to po prostu zacznę zarabiać duużo mniej niż
          nauczyciel. A co traci/zyskuje nauczyciel który gorzej/lepiej pracuje? Prawie
          nic. Jak dla mnie niezbyt przekonująca motywacja.
          • gugaguga.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 20.01.08, 10:50
            > A jakie to ma znaczenie swój/nie swój?
            > Tak czy owak oznacza to, że szkoła jest niewydolna, pytanie czy z
            powodu samego
            > sposobu funkcjonowania, czy z powodu podejścia nauczycieli? Z
            własnego
            > doświadczenia powiem, że mniej więcej równie dużej części się
            chce, jak nie
            > chce. Wiek ma tu pewne znaczenie, ale nie do końca jest tak, że im
            nauczyciel
            > starszy tym mniej zaangażowany w kształcenie.
            >

            Mój uczeń ma się nauczyć u mnie na zajęciach i zrobię wszystko, zeby
            się tak stalo. To kwestia ETYKI. jeśli nie zdążył czy nie dał rady
            to zawsze może przyjść na konsultacje.I tak, to jest kwestia
            niewydolnego systemu, przeciwko któremu protestują
            nauczyciele.Konkretnie może. Klasa ma 30 uczniów. Jedna dziewczynka
            z "ostryn" ADHD - nigdy nie wiesz co zrobi. Potrafi wstać, podejść
            do ściany i walnąć w nią głową. Jest jednak ponadprzeciętnie zdolna i
            po prostu się nudzi i chce zwrócic na siebie uwagę, rozładować
            energię itp. Możesz dać jej zadania ekstra, może trudniejsza. Ale
            jak to zrobić, żeby reszta klasy nie poczuła się gorsza a jej nie
            udeżyła woda sodowa do głowy? Z takimi dzieciakami powinno się
            pracować bardziej indywidualnie, tzn poświęcać im więcej uwagi. Ta
            sama klasa i inne dziecko - niedorozwinięte. Wymaga ogromnego
            nakładu pracy nauczycieli, pedagoga, rodziców, psychologa i
            INDYWIDUALNEGO TOKU NAUKI. Nie jest w stanie przyswoić nawet
            podstawowych wiadomości, nauka np. posługiwania sie kątomierzem
            zajmuje jej co najmniej tydzień, a po miesiącu i tak nie będzie
            umiała. Nie powinna chodzić do zwykłej szkoły. Jednak wg prawa jak
            rodzice sie nie godzą to nic nie możesz zrobić. Ani jej przenieść,
            ani zostawić na 2 rok. Rodzice się nie godzą a dziecko cierpi i
            widzisz to co lekcję. Bo poza nauka dziewczynka jest zupełnie
            normalna.Klasa się z niej śmieje, nie ma koleżanek. Szuka akceptacji
            u nauczyciela aty nie masz na lekcji czasu, zeby się nią zająć.
            Teoretycznie ona ma inny program ale nie ma możliwości w ciagu tych
            samych 45 minut zrealizowania materiału dla niej i reszty klasy. Ta
            sama klasa i jeden osobnik patologiczny. Też wymaga indywidualneo
            podejścia i zupełnie innych metod. Potrafi wstać i powiedziec ci na
            lekcji "pie.. to". I lekcja ci leży jak nie zareagujesz. A czas
            leci. Jego też nie powinno być w tej klasie. Reszta jest zupełnie
            przeciętna-kilku łobuziaków, kilka cichych myszek itp. Ale to
            matematyka- każdy może mieć problem w innym miejscu. Nie masz
            możliwości podejścia do każdego i pochylenia się nad nim. To jest
            horror. Więc lecisz z materiałem, starasz się złapać złoty środek i
            wiesz, że twoje wysiłki są bez sensu. robisz klasówke czy kartkówkę
            i widzisz, ze jak poświęciłaś się dziewczynce z problemami to kalsa
            nie zrozumiała, jak zajęłaś się ponadprzeciętną dziewczynką z ADHD
            to klasa nie nadąża, jak zaczniesz nawracać kryminalistę to
            rozwalasz całą klasę i jeszcze tracisz w ich oczach. Klasy powinny
            być mniej liczne, nauczyciele powinni mieć więcej do powiedzenia i
            ZROBIENIA w kwestiach problemowych i klasy powinny być bardziej
            wyrównane.Dla zdolniejszych powinny byc dodatkowe zajęcia i dla
            słabszych też. I wiesz co? one są. Ale nikt nauczycielom za to nie
            płaci.

            Jest różnica między "chce mi się" a " mam możliwość" Po jakim czasie
            walenia głową w mur się poddasz? O wieku nauczyciela już pisałam.

            > Super. Ciekawe, że jakoś mnie długość lekcji u jednych nauczycieli
            nie
            > przeszkadzała w sensownej nauce, u innych jeśli chciałem się
            czegoś dowiedzieć
            > to musiałem zwiększać swoje "pensum szkolne" w domu.
            > I nie zależało to od "typu" przedmiotu (oczywiste że biologii czy
            chemii uczy
            > się w inny sposób niż języka czy historii) czy moich zainteresowań
            w danym
            > kierunku. To pewnie też był problem systemowy?

            Nie wiem jaki to był problem bo nic konkretnego nie napisałaś.
            Ogólnie mogę powiedzieć tyle: Każdy ma przedmioty których musi się
            douczyć w domu i już. Z jednegoo jesteś lepsza z innego słabsza, co
            w tym dziwnego?Chyba, ze jesteś boska we wszystkim czego się
            dotkniesz. Długośćlekcji ma znaczenie. Inaczej uczy się matematyki
            inaczej historii. Jak można tego nie wiedzieć??



            > Lekcje za krótkie? Klasy za duże? Dużo wyższe pensje ale za to
            korepetycje
            > darmowe dla potrzebujących pomocy? Lepszy system motywacyjny?
            Dlugość lekcji jest optymalna i wynika z odpowiednich badań. Reszta
            argumentów-BINGO. Tylko to kosztuje.I modyfikacja programów
            nauczania. Z matematyki nie jest może tak tragicznie, dużo rzeczy
            wypadło, inne przedmioty zaś chyba jednak są z księżyca.Ale to moje
            podejrzenie tylko- niech się wypowiedzą inni przedmiotowcy.


            "pojedyncze przypadki czarnych owiec"... Niejaki Michał Listkiewicz
            mówił
            > identycznie na początku afery korupcyjnej w polskiej piłce nożnej.
            Nauczycieli
            > po prostu słabych redukujesz do nic nie znaczącej grupki, wiedząc
            że to
            > nieprawda. Po co?

            Dziękuję za porónanie do Listkiewicza. faktycnzie, niezbity
            argument. Porozmawiajmy konkretnie: podaj mi liczbe czarnych owiec w
            zawodzie nauczyciela w Polsce. czekam. Jak ci się chce to podaj
            procentowo. I powołaj się na źródła.Ciekawe skąd je weźmiesz?
            Pisząc "niewielka grupa" opierałam się na swoim doświadczeniu jak i
            na zwykłej, podstawowej statystyce. WSZĘDZIE jest kilku ludzi
            wybitnych, kilku baranów i cała reszta zupełnie zwyczajna. Opieranie
            wniosków na skrajnych przypadkach to DEMAGOGIA.I zeby nie było: we
            wszystkich szkołach z jakimi miałam bliższy kontakt statystyka ta
            się potwierdza. Oszukali cię kiedyś w sklepie? I co? Wszyscy
            sklepikarze to oszuści??

            do tego zawodu panuje od wielu lat selekcja negatywna

            racja. Zostawmy więc wszystko tak jak jest i na pewno sie to zmieni:)

            > Jak również w tym, że często nauczyciele chcieliby dostać zalety
            wynikające z
            > przynależności do innych grup zawodowych, odrzucając jednocześnie
            wypływające z
            > tego wady.

            Konkretnie czego by chcieli??









      • ned_pap Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 10:21
        > Dlaczego w takim razie uczniowie, którzy chcą przyzwoicie zdać
        > maturę, dostać się na studia, muszą (i niech nikt nie protestuje,bo
        > tak właśnie jest)chodzić na korepetycje?

        Czy udzielają ich ci sami nauczyciele - nie zawsze, ale bywa i tak. A korepetycje są równie powszechne, jak i dostępność do studiów wyższych. Dzisiaj każda miernota idzie na studia, więc trzeba taką za rączkę prowadzić, i pokazywać - to jest plus a to minus, i tłumaczyć do czego to służy. Jeżeli ktoś jest na prawdę zainteresowany, to wszystkiego, co musi wiedzieć, może douczyć się sam. Bardzo wiele osób bierze również korepetycje, "bo inni biorą, i mówią, że bez tego matury się nie zda".

        > Ciekawa jestem czy po uzyskanych podwyżkach, problem korepetycji
        > samoistnie zniknie , bo dowartościowani tym nauczyciele

        Myślę, że raczej wzrosną stawki za korki.
        • aimm Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 18:28
          Nie pisałam o miernocie dostającej się na równie mierne studia ,jak
          oni sami,tylko o zdolnych uczniach ,którym w szkole nauczyciele nie
          przekazuja wiedzy tak jak powinni.
          Moje dzieci dostały się na studia bez korepetycji(poza językowymi)
          ale to ja mogłam im pomóc w przedmiotach ,które ich interesowały.
          gdyby oparli sie tylko na szkolnych lekcjach nieiweli by osiągnęli.
          A zetknęłam się z wymuszaniem korepetycji przez nauczycieli .
          • gugaguga.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 19:56
            Nikt nie zaprzecza, że są takie przypadki. Ale to patologia i tyle.
            trzeba z nią walczyć. To musi jednak zrobić
            rodzic/dyrektor/kuratorium. Jak ktos próbowałby wymusić coś na moim
            dziecku to bym nie odpuściła. Nie sądzę, żeby rodzic przegrał taką
            walkę, chyba, że całe środowisko jest patologiczne.
          • pklimas Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 22:27
            A ile czasu poswieciłas swojemu dziecku?
            Przypuszczam, ze wiecej niz 5 minut na tydzien.
            Ile czasu moze poswiecic nauczyciel 1 osobie w 30 osobowej klasie w
            przypadku przedmiotu ktorego sa 2 godziny tygodniowo?
      • angrusz1 Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 11:43
        Do Aimm :
        Problem korepetycji nie zniknie . Bo on lezy po stronie ucznia .
        Jak sądzisz czy Otylia Jędrzejczak to cwiczy tyle co na lekcji WF .
        Czy ona jak poczuje zmeczenie albo znudzenie to zajmuje się tlf
        komórkowym albo zabawia się na lekcji .

        O niechęć do pracy uczniów , to urojone pomysły , że tak wysoki
        poziom jak przy przyjęciach na np farmację ( chemia biologia ,
        fizyka ) albo na anglistykę ( tyle godzin co w szkole - czyli 3 , 4
        tygodniowo ) można osiągnąć w całej klasie i przy tylu godzinach w
        klasie do której chodzi połowa leni albo zdolnych inaczej .
        Skoro naiwny nie jesteś to posyłaj na korepetycje . Oczywiście
        patologie się zdarzają - wymuszanie korepetycji .
        • aimm Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 17:48

          Pisałam o nagminnym wymuszaniu korepetycji i wręcz wskazywaniu nauczyciela
          ,który ich udzieli .
      • anka5515 Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 12:30
        Moje dzieci dostały się na studia bez problemu i bez żadnych korepetycji. Jakoś
        jest to możliwe jeśli dziecku zależy.
        • aimm Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 18:20
          Wiesz, moje też , ale to ja w interesujacych ich przedmiotach
          (na szczęscie zgodnymi z moimi zawodowymi)pomagałam im w tym , a nie
          nauczyciele w szkole. A jeśli chodzi o języki, bez korepetycji
          niestety się nie obeszło i chodziło tu własnie o to ,że im zależało.
          • gugaguga.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 20:19
            I to jest własnie celna uwaga. nie znam nikogo kto się w szkole
            nauczył języka. Znam za to masę przypadków, kiedy w szkole jedną
            klasę uczy co roku ktoś inny. Bo językowcy uciekają. Za moment pójdą
            za nimi inni. Matematyk/fizyk nawet polonista znajdzie prace (teraz)
            bez większych problemów. Nie odejdą ci starsi, jeszcze z
            poprzedniego systemu bo w większości sie boją- co chyba nikogo nie
            dziwi. Ale niedługo odejdą na emerytury. I kto zostanie?? A o
            wymuszanych korkach napisałam wyżej.
      • pklimas Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 22:22
        Moze dlatego ze przez cała szkole srednia woleli palic fajki, pic
        browarki i ogladac MTV. Z mojej klasy tylko 1 osoba nie zdała matury
        a wiekszosc dostała sie na studia. I odbyło sie to bez korepetycji.
        Zawsze najtrudniej jest znalezc wine w samym sobie, szczegolnie
        jesli powodem tego bylo lenistwo.
    • masuma Zgadzam się z każdą tezą i propozycją artykułu n/t 19.01.08, 10:17
      • incognitto Każdy logicznie myślacy sie zgodzi 19.01.08, 10:34

        bo efekty 'PRACY' tych wrzeszczących bab widac chocby po ilości udzielanych korepetycji - polska szkoła NIE UCZY - słusznie podkreślono w artykule.

        trzeba dobrze placic dobrym nauczycielom, a kobitkom ktore to tylko
        przeczekują do emeryturki - PODZIEKOWAĆ.
        • incognitto No, ale skoro pan Broniarz zarabia 9.000 19.01.08, 10:36

          nic dziwnego, ze podburza towarzystwo, za taką kasę warto poszumiec i trzymac strone... biednych, uciemiężonych nauczycieli.
          • 2107x Re: No, ale skoro pan Broniarz zarabia 9.000 19.01.08, 10:48
            a kto ci zabrania zarabiać więcej?
    • belfer61 Znów następny odreagowuje swą pracę w branży i ... 19.01.08, 10:55
      ...plecie androny. Wielki analityk się znalazł.
      .
      Po 1. Marny to n-l, który pracuje tylko 18 godzin;
      po 2. Marny dyrektor, co nie umie zagospodarować tę
      resztę godzin ponad pensum u swych n-li;
      .
      To mit z tym "...nauczyciele źle uczą".
      Resort dowala następne przedmioty i PRZEŁADOWUJE
      programy i przedmiotów, i tygodnia.
      .
      Gdybym miał znów uczyć się w szkole, jak za młodu -
      nie chciałbym w dzisiejszej szkole, właśnie z
      przyczyny przeładowania.
      .
      Sam u siebie zauważałem ten syndrom maksymalizacji
      wymagań wobec uczniów. Robię to nadal - acz wobec
      CHĘTNYCH do nauki dzieci.
      .
      Niestety - coraz jej mniej.
      .
      Ciekawe - czy z przeładowania programów dzieci NIE
      CHCĄ SIĘ UCZYĆ, czy już taką dzieciarnię dziś mamy.
      • lucynare Re: Znów następny odreagowuje swą pracę w branży 21.05.08, 18:17
        To fakt, że młodzież nie chce się uczyć. W klasach, w których uczę
        znaleźć można zaledwie po jednej-dwie osoby, którym zależy na
        wynikach.
        A mam też klasę, w której na półrocze nie postawiłam żadnej czwórki
        z języka polskiego. Nie mówiąc o piątkach.
    • ilonsa Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 11:23
      Szkoda, że na temat pracy nauczycieli wypowiadją się Ci, którzy nie
      mają o tym pojęcia. Jestem córką nauczycielki, nie pamiętam z
      dzieciństwa takich dni kiedy moja mama nie przynosiła pracy do domu.
      Zawsze miała coś do zrobienia, przygotowania a w weekendy musiała
      jeździć na różnego typu kursy, szkolenia.
      Dwa miesiące urlopu to też mit- mimo tego, że dzieci nie ma w szkole
      na początku wakcji są jakieś zebranie, podsumowanie osiągnięć itp-
      przeciąga się to zawsze przynajmniej do pierwszego tygodnia lipca.
      Do pracy wraca zawsze ok. 20 sierpnia. Do tego w trakcie wakacji ma
      ok. tygodnia dyżuru (w szkole, w której pracuje są przez całe
      wakacje prowadzone zajęcia rekreacyjne dla dzieci). W ferie dostaje
      3 dni wolnego- resztę musi byc do dyspozycji dyrektora- zebrania,
      rady, plany na kolejny semestr. Więc jak podliczysz dokładnie ten
      urlop to wcale nie wychodzi tak kolorowo i dużo więcej niż w innych
      grupach zawodowych- i w dodatku musisz go wykorzystać w określonym
      czasie a nie jak kazdy kiedy ci odpowiada.
      A co się tyczy wcześniejszych emerytur to nie wyobrażam sobie
      nauczycielki po 60 zapewniającej opiekę dzieciom.
      Dużo złego wszyscy mówią na nauczycieli- fakt coraz trudniej znaleźć
      takich z powołania ale to się nie zmieni jeśli pensje będą na takim
      poziomie. Wystarczy wejść na stronę kuratorium i widać jakie są
      braki np. w Warszawie.... a będzie jeszcze gorzej bo kolejni odejdą
      na emeryturę a nowych wcale nie przybywa...
    • angrusz1 Albo urlop, albo pensja - wybór należy do ciebi.. 19.01.08, 11:30

      Zgodze się z uprawnieniami emerytalnymi . Obecnie człowiek jest w o
      wiele lepszym stanie fizycznym niż wiele lat temu .
      Ale jesli chodzi o czas pracy to różnie bywa , bardzo różnie . Jesli
      ma sprawdzac klasówki kartkówki i je robic w opdowiedniej ilości to
      zajmuje to sporo czasu ale przeciez są i tacy którzy stopnie z
      powietrza wpisują i unich nigdy nie ma problemów a jakże zdają
      wszyscy . Czy tacy mają być nagradzani ? Oni nawet dość wysokie
      stopnie stawiają , ba rodzice są zadowoleni .

      Z drugim twierdzeniem z którym się nie zgadzam to ogólne a więc w
      zasadzie wszystkich nauczycieli obejmujące
      stwierdzenie : "nauczyciele źle uczą w szkole by potem douczać na
      korepetycjach " . Tacy też są ale poziom nauczania , wiedzy u
      uczniów zależy przede wszystkich od uczniów . To uczniowie nie chcą
      się uczyć , to uczniowie utrudniają nauczanie : hałasują , zadają
      niestosowne pytania , całkiem nie związane z lekcją itp itd .
      Ponieważ jest to część uczniów to reszta a w zasadzie ich rodzice
      widząc co się dzieje i niemożność zaradzenia temu przez szkołę albo
      niechęć dyrekcji , posyła swoje dzieci na korepetycje .
      Czasami ci sami uczniowie w szkole zachowują się jak chuligani a na
      korepetycjach inaczej .
      Najbardziej wg mnie na podniesienie poziomu nauczania ma wpływ
      wzrost elementarnej dyscyplicy i porządku . No ale trzeba zapomnieć
      o bezstresowym nauczaniu i ciągłych prawach ucznia ( kary , kary
      dolegliwe dla ucznia )
      Ponieważ dotąd wielu " nauczycieli " , dyrektorów , ba " pedagogów
      szkolnych " ma inne zdanie to chuligaństwo kwitnie .

      Nastepne błędne twierdzenie to pewność pracy : ha, ha ,ha ja pracuję
      w zawodzie od 12 lat i nigdy nie miałem umowy dłuższej niż rok .
      Nawet gdy pracowałem w szkole 6 , 2 czy trzy lata to ciągle umowy
      były na rok . A najkrócej na 3 miesiące , co trzy miesiące
      przedłużana .
      Owszem to starsi nauczyciele mają umowy na stałe ale już bez
      gwarancji stałości . Bo np w technikum : nie ma pewności ilu uczniów
      zechce uczyć się w nim , i nie ma pewności czy nauczyciel będzie
      miał pensum czyli etat . Jesli nie do do widzenia - prędzej czy
      później . Mnie to już wielokrotnie spotkało .
      Ogólnie człowiek ten dość daleko jest od problemu
    • gieroy_asfalta kto uczy dzieci! 19.01.08, 11:37
      nczas.com/polska/nauczyciele-domagaja-sie-podwyzek-spiewajac-miedzynarodowke/
      • gugaguga.pl Re: kto uczy dzieci! 19.01.08, 11:41
        no kto? wnioski !!!
        • gieroy_asfalta Re: kto uczy dzieci! 19.01.08, 11:43
          już pisałem: socjalistyczna tłuszcza.
          • gugaguga.pl Re: kto uczy dzieci! 19.01.08, 11:58
            Możesz napisać konkretną ścieżkę twojego dedukcyjnego rozumowania?
            Pozwól, że posłużę się artykułem do którego dałeś link:
            Ogólnopolska => socjalistyczna
            nauczyciele odśpiewali “Międzynarodówkę”=> nauczyciele są socjalistami

            Związkowcy chcą rozmawiać m.in. o

            zwiększeniu nakładów na oświatę, naukę i szkolnictwo wyższe => brakuje im na kawę

            podniesieniu prestiżu => chcą korony i składania hołdów.Nic nie umieją i nie
            wiedzą więc potrzebny im prestiż. Inteligencję trzeba lać

            uwierzyliśmy, że ktoś rzeczywiście chce zatroszczyć się o nauczycieli, że
            deklaracje, które padły o poprawie sytuacji finansowej nauczycieli w spotach
            reklamowych Platformy Obywatelskiej nie były gołosłowne => socjaliści!!!
            Dalej mi się nie chce już. Mowa jest o emeryturach i płaceniu z budżetu. Bo
            przecież obowiązek powszechnej nauki powinien być wg. ciebie płatny?
            • gieroy_asfalta Re: kto uczy dzieci! 19.01.08, 12:02
              deklaracje PO to nie moja sprawa. Ja jedynie oceniam fakty:
              nauczyciele to roszczeniowa, socjalistyczna tłuszcza
              śpiewjąca "Miedzynarodówę".
              • gieroy_asfalta Re: kto uczy dzieci! 19.01.08, 12:06
                obowiązek nauki jest płatny, tylko za posrednictwem podaków. Czyli
                płacimy więcej, bo łozymy też na obsługujacą to biurokrację.
                • mrm67 Re: kto uczy dzieci! 19.01.08, 12:36
                  Posłuchaj, gieroj, to jest w twoim własnym interesie, żeby ta nauka była
                  powszechnie dostępna także dla dzieci z ubogich rodzin. Dopóki tego nie
                  zrozumiesz dalsza dyskusja jest bezcelowa. A jak już zrozumiesz to napisz, jak
                  chcesz to osiągnąć bez zaangażowania budżetu państwa (czyli pieniędzy z podatków).
                  • gieroy_asfalta Re: kto uczy dzieci! 19.01.08, 12:42
                    co jest w moim interesie to sam wiem najlepiej, OK?
                    dzieci z ubogich rodzin sa teraz łupione przez te bandę darmozjadów
                    co to by chciała i dobrze zarbiać, i nie pracowac za wiele, i mieć
                    wczesniejszą emeryturę. A wszystko to z kieszeni biednych rodziców.
                    • mrm67 Re: kto uczy dzieci! 19.01.08, 12:52
                      gieroy_asfalta napisał:

                      > co jest w moim interesie to sam wiem najlepiej, OK?
                      > dzieci z ubogich rodzin sa teraz łupione przez te bandę darmozjadów
                      > co to by chciała i dobrze zarbiać, i nie pracowac za wiele, i mieć
                      > wczesniejszą emeryturę. A wszystko to z kieszeni biednych rodziców.

                      Ależ synku, oczywiście, masz rację. A teraz powolutku ćwicz: wdech... wydech..
                      wdech... wydech...

                      Najfajniejsza jest twoja lewacka stopka, opisujesz w niej siebie wielce
                      precyzyjnie :)
                    • balbina.pl Re: kto uczy dzieci! 19.01.08, 15:49
                      Łoj dzieciaku w głowie ci pokręciło..Te biedne dzieci ze wsia są
                      ciagle dotowane z moich podatkow(twoich tez).dzieci miejskie nie
                      maja takich stypendiow jak wiejskie-ciagle wycieczki,dofinansowania
                      do mundurków,jedzenie za darmo.I to wszystko z kieszeni m.innymi tej
                      socjalistycznej tłuszczy .......(tu padło pewne słowo)
              • gugaguga.pl Re: kto uczy dzieci! 19.01.08, 12:16
                Ja jedynie oceniam fakty:
                > nauczyciele to roszczeniowa, socjalistyczna tłuszcza
                > śpiewjąca "Miedzynarodówę".

                problem polega na tym , że nie rozumiesz pojęcia faktu i nie wiesz/nie stosujesz
                rozumowania dedukcyjnego i redukcyjnego. Mówiąc prościej nie zdajesz sobie
                sprawy z istnienia skutku i przyczyny a "słowa aksjomat" w życiu nie słyszałeś
                chyba. Posługujesz się frazesami z których nic nie wynika, nie interpretujesz
                tekstów, nie myślisz samodzielnie i jesteś tak ograniczony w poglądach, że nie
                przyjmujesz do wiadomości istnienia innych. Z faktu, że nauczyciele śpiewają
                międzynarodówkę nie można wyciągać wniosku, że są socjalistyczną tłuszczą!!!
                Nawet nie umiesz podać definicji socjalistycznej tłuszczy. Znałam takiego
                jednego skrajnego prawicowca i demagoga. Konstruktywna i merytoryczna rozmowa z
                Tobą jest niemożliwa. Z definicji:)
                • gieroy_asfalta Re: kto uczy dzieci! 19.01.08, 12:34
                  Z faktu, że nauczyciele śpiewają
                  > międzynarodówkę nie można wyciągać wniosku, że są socjalistyczną
                  tłuszczą!!!"
                  hehehe, oprócz postulowanego przez nich socjalizmu "Międzynarodówka"
                  stanowi wyjatkowo czytelny manifest ich pogladów.
                • mrm67 Re: kto uczy dzieci! 19.01.08, 12:42
                  > Konstruktywna i merytoryczna rozmowa z tobą jest niemożliwa.

                  Późno się zorientowałaś. Osobnik spełnia stuprocentowo definicję trolla forumowego.

                  PS: 'Tobą, Tobie, Jego' itp. piszemy dużą literą jedynie wobec osób, którym należy się _szczególny_ szacunek. W normalnej dyskusji wystarczy forma tradycyjna. Pisząc dużą literą wyglądasz strasznie pretensjonalnie, mniej więcej jak marketingowa ulotka banku skierowana do Wielce Szanownego Klienta (który, trzeba trafu, akurat jest menelem) :-)
                  • gugaguga.pl Re: kto uczy dzieci! 19.01.08, 12:56
                    Zorientowałam się od razu. Chciałam tylko, żeby sam się odsłonił. Nie znoszę
                    głupoty :/ A co to zaimków, masz rację ;)
                    • gieroy_asfalta Re: kto uczy dzieci! 19.01.08, 13:15
                      hehe:) koniec dyskusji. Argumentów zabrakło, zostały inwektywy.
                      • stryj.pepin Re: kto uczy dzieci! 19.01.08, 16:05
                        Zaimki to nie inwektywy!
                  • pacal2 Mylisz się 20.01.08, 00:31
                    > PS: 'Tobą, Tobie, Jego' itp. piszemy dużą literą jedynie wobec osób, którym
                    należy się _szczególny_ szacunek.

                    W drugiej osobie piszemy z wielkiej litery zawsze, jeśli mamy choć _odrobinę_
                    szacunku do swojego/ich rozmówcy/ów. Z innymi na ogół nie podejmuję rozmowy,
                    więc właściwie czynię to prawie zawsze, chyba że z pośpiechu mi się mała literka
                    wciśnie.

                    Co do pisania o kimś trzecim z wielkiej litery masz rację.

                    I nie, Twoja poprzedniczka wcale nie wygląda z tym sztucznie - dopóki forma
                    współgra z tonem wypowiedzi.
                • balbina.pl Re: kto uczy dzieci! 19.01.08, 15:51
                  Kochana nie tłumacz tłumokowi bo nie zrozumie:)miał problemy w
                  szkole a teraz przyszedł czas sie powyżywać.Bidulek moze go na
                  posła:)wybierzemy
              • fryderyk2007 Re: kto uczy dzieci! 19.01.08, 15:54
                Rany, a ty w kolko to samo... Uniejetnosc argumentowania swojego punktu widzenia
                jak Pani Patent z Monty Pythona pl.youtube.com/watch?v=QdN_QSyDUXs
          • mamut.stonoga Re: kto uczy dzieci! 20.01.08, 14:13
            gieroy_asfalta napisał:

            > już pisałem: socjalistyczna tłuszcza.

            Uff... Ulżyło mi... antysocjalistyczny czyli antyspołeczny,
            samolubny (łac.societas - wspólnota) nauczyciel to patologia.
    • drugi.ajka49 Albo urlop, albo pensja? - nie ma wyboru 19.01.08, 11:44
      Polska oświata jest beznadziejna, wcale nie jest prawdą, że lepsza niż gdzie
      indziej, albo, że ta dziedzina została zreformowana i nic nie trzeba robić
      (takie było stwierdzenie Premiera Kaczyńskiego).
      Resort nie ma wizji polskiej szkoły, ustawy się zienia na potrzeby chwili danego
      polityka a nauczyciele są potężnym elektoratem.
      Istnienie rozbuchanej ustawy o systemie oświaty i Karty nauczyciela, często
      sprzecznych w zapisach niczego nie normują tylko gmatwają i rozmywają
      odpowiedzialność. W związku z tym niektórzy nauczyciele tyrają za te same
      pieniądze które dostają ci, którzy odbębniają robotę i pędzą tam, gdzie
      zarabiają (sklepy, firmy,korepetycje).
      Zmiany prawne ostatnich lat zscedowały awans nauczyciela na samorządy, które nie
      mają obowiązku prawnego do zatrudniania specjalistów edukacyjnych. Dlatego
      analfabeta (nie ma prawnego wymogu wykształcenia dla wójta) może awanasować
      doktora. Może i nie musi bo awanas to sterta papierów, a nie wysokie
      kwalifikacje, efekty kształcenia i wychowania. Nauczyciel w wieku 30 lat może
      uzyskać najwyższy stopień awansu zawodowego i nigdy już nie podwyższać
      kwalifikacji, nie widzieć uczelni, co akurat w tym zawodzie jest dziwne.
      Roszczenia nauczycieli są uzasadnione a p. Mordasewicz ma 100% racji, to jak to
      jest? Ano jest okrutny bałagan prawny, rozrzutność nie z tej ziemi, mnóstwo
      administracji i dziwnych instytucji za pieniądze z budżetu jak niewydolne
      kuratoria czy ośrodki doskonalenia, które niczego nie uczą.Okazjonalnie robi się
      akcję, by łapać "złodzieja","bandytę",wymysla mundurki, bunkry dla niezfornych i
      z wielką odprawą odchodzi ze stanowiska, dając szansę błyśnięcia kolejnemu
      ministrowi, który wniesie kilka poprawek do ustawy, wymysli jakieś tam novum i
      odejdzie. Słowa typu :badania, eksperymenty, konferencje naukowe, poszukiwanie
      nowoczesnych rozwiązań edukacyjnych adekwatnych do poziomu XXI wieku nie maja
      szans zaistnieć nawet w wyobraźni decydentów, nie mówiąc o praktyce. Jedynie
      fora internetowe pełne są dyskusji, czasem na bardzo wysokim poziomie, tylko to
      zaledwie fora. Reasumując, nauczyciele nie mają tak źle jak to przedstawiają,
      ale nie mogą zmieić nic, bo są uzależnieni od decyzji innych, w tym wójta,
      plebana i pana (ministra).
    • uburama Irlandia albo cuda 19.01.08, 12:09
    • thomas_x Facet ma sporo racji. 19.01.08, 12:29
      Nauczycielom dalbym i 150% podwyżki. Ale na pewnych warunkach. Zwiekszenie godz.
      lekcyjnych do 24. nastepnie 8 godzin tygodniowo nieodplatnych i obowiazkowych
      dyzurów lub zajec wyrównawczych dla uczniow. nastepne 8 zostaje na sprawdzanie
      klasowek, kartkowek i innych takich, ale z jednym warunkiem, ze musi to byc
      wykonywane w szkole. dyzury i zajecia dodatkowe bylyby redukowane do 2-4 godzin
      tyg w miesiacach wrzesien, styczen i luty ze wzgledu na natezenie innych prac
      spoczywajacych na nauczycielach w tym czasie. wakacje, ferie - nauczyciele
      mieliby obowiazek wzorem np usa prowadzic tak zwane letnie szkoly wyrownawcze
      dla slabeuszy. urlop np 30 dni w tym 10 w czasie roku szkolnego. ciekawy jaki
      nauczyciel na to pojdzie. pisze ta znajac nieco realia nauczycielskie, gdyz
      kilka osob w mojej rodzinie to nauczyciele. pozdrawiam.
      • gugaguga.pl Re: Facet ma sporo racji. 19.01.08, 12:35
        Ja z chęcią pójdę:) 40 godzinny tydzień pracy, kontrolowany i rozliczany.
        Zmieniłabym tylko te godziny bo nie zawsze są realne. Ale co do meritum się
        zgadzam. I jestem przekonana, że nauczyciele, którzy uczą na prawdę. też się
        zgodzą, bo mało kto zdaje sobie sprawę, że wtedy mniej czasu poświęcą szkole.
        Mówię o większości(matematykach/polonistach/biologach itp)bo realia pracy są
        podobne.Geograf może nie sprawdza wypracowań, ale za to ma masę rzeczy do
        zrobienia w ramach pomocy i ciekawych, twórczych lekcji. Nie umiem sie
        ustosunkować do nauczycieli plastyki czy muzyki i w-f,myślę jednak, ze oni
        poświęcają sporo czasu na przygotowanie wszystkich szkolnych imprez, będących
        utrapieniem swoja droga. Jak ma pomóc plastyk w wakacje nie wiem, o nie
        słyszałam o przypadku nie zdania z plastyki. Tym niemniej problem jest
        rozwiązywalny i ja z chęcią się wtedy pracy w szkole podejmę. Pozdrawiam
        • thomas_x Re: Facet ma sporo racji. 19.01.08, 12:48
          ciesze sie, ze sie ze mna zgadzasz. wlasnie o to mi chodzi. mam niestety w
          swojej wlasnie rodzinie takich pozal sie Boze nauczycieli co na takie warunki
          przenigdy by nie poszli. a wiesz czemu? daja korki, ucza w prywatnych szkolach.
          etat w szkole panstwowej traktuja tylko jako zabezpieeczenie i platnik zusu (w
          prywatnej im nie placa). ja naprawde uwazam, ze nauczyciele powinni zarabiac
          duzo wiecej, ale tez musza miec swiadomosc, ze z ich czasu pracy musza byc
          rozliczani. bardzo dokladnie rozliczani. tak jak jest na etatach w firmach
          prywatnych.
      • aga2105 Re: Facet ma sporo racji. 19.01.08, 12:50
        thomas_x napisał:
        "nastepne 8 zostaje na sprawdzanie klasowek, kartkowek i innych
        takich, ale z jednym warunkiem, ze musi to byc wykonywane w szkole."

        Ok. Jestem nauczycielem i jestem skłonna to zaakceptować pod
        warunkiem, że szkoła zapewni mi (i innym nauczycielom):
        - odpowiednie - spokojne - miejsce na sprawdzanie i przygotowanie
        się do zajęć
        - dostęp do internetu i innych pomocy (książki, czasopisma naukowe
        oraz skaner, drukarkę i ksero) - bezpłatnie!

        Niestety uważam, że jest to niemożliwe...
        • thomas_x Re: Facet ma sporo racji. 19.01.08, 12:56
          mysle, ze w wiekszosci szkol jest mozliwe. skoro zakladam 150% podwyzki to i na
          takie rzeczy musialby sie znalezc pieniazki.
          • pjanu Re: Facet ma sporo racji. 19.01.08, 16:21
            Tym bardziej jest to niemożliwe;)
      • maledetta Re: Facet ma sporo racji. 19.01.08, 19:36
        kto na to pójdzie?? większość, słowo!!!

        moja mama (polonistka) uczy w technikum elektronicznym... tam na klasę
        przypadają 2h polskiego tygodniowo!!! a maturę muszą zdać... aby wyrobić chociaż
        etat musi mieć 9 klas!!!!!! tempo zabójcze; w każdej klasówki, wypracowania,
        zeszyty do sprawdzania... nawet nie wiem, o której się kładzie, bo ja idę spać o
        2, a u niej się świeci!!

        tato fizyk/informatyk nie spędza popołudnia poza szkołą... w wakacje może nie
        codziennie, ale też co chwilę biegnie na każdy telefon, bo się komputer w
        sekretariacie zawiesił :/ a że sam stworzył pracownię komputerową, to mu na niej
        zależy (w tym celu raz w życiu udzielał jednej dziewczynie korepetycji, bo jej
        ojciec oddał szkole stare komputery ze swojej firmy)

        oboje od zawsze siedzą przy egzaminach wstępnych i poprawkowych... więc jak już
        na forum było kilkakrotnie wspomniane - połowa wakacji w plecy

        możesz mi wierzyć, oboje oddali by wiele za nienormowany czas pracy... i
        możliwość wzięcia urlopu "kiedy chcą", a nie w najdroższym i najbardziej
        zatłoczonym terminie

        nie przypuszczam, że ze swoim podejściem są wyjątkami na skalę krajową :>


        a najzabawniejsze jest to, że pracując od 3 m-cy, i to jeszcze bez mgr przed
        nazwiskiem, zarabiam 2x tyle co moja mama, poświęcając na to 2x mniej czasu i
        20x mniej nerwów... albo i 200x
    • lukapaliuka Albo urlop, albo pensja - wybór należy do ciebi.. 19.01.08, 12:40
      Nie zgadzam się z żądaniami nauczycieli. Mam w rodzinie nauczyciela 1-3 , tak
      jak mówi Mordasiewicz nauczyciele w tygodniu pracują niewiele, wiem bo moja
      ciocia dodatkowo bez większego problemu prowadzi działalność gospodarczą. Poza
      tym tajemnica poliszynela jest że np nauczyciele języków dorabiają spore
      nieopodatkowane pieniądze z korepetycji albo pracują w szkołach językowych. Nie
      rozumiem, dlaczego niektórzy nie wyobrażają sobie 65 letniego nauczyciela? Ja
      sobie wyobrażam, nauczyciel to praca jak każda inna. Nauczyciele chyba nie
      widzieli innej, jeśli mówią że jest tak strasznie ciężko. Podwyżka ale brak
      przywilei emerytalnych i tyle samo godzin w tyg w skali roku.
      • gieroy_asfalta Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 12:49
        miałem 66.letnią polonistkę, jeszcze przedwojennego chowu. Klasa
        kobieta- kompetentna, pracowita, wyrozumiała i prawdziwy pedagog.
        Nie to co ci dzisiejsi, leniwe niedouki wałęsajace się po
        demonstracjach z komuną na pyskach.
        • sokrates22 Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 14:21
          > Nie to co ci dzisiejsi, leniwe niedouki wałęsajace się po
          > demonstracjach z komuną na pyskach.

          Nie każdy jest tak idealny jak ty:)))
          Niektórzy z założenia chcą mieć rację.
        • balbina.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 16:33
          A ja chciłabym zobczyc 60-letniego policjanta lub górnika
          ewentualnie pielegniarke
          • wielki_czarownik 60 letni górnik? Jedź do Czech 20.01.08, 22:55
            Tam są górnicy w wieku 60 lat. Co ciekawe wielu z nich to Polacy, którzy tutaj biorą wysokie gónicze emerytury i krzyczą, że nie mogą pracować, a tam przewalają węgiel aż miło.
      • gugaguga.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 12:53
        Twoja Ciocia się nie przykłada najprawdopodobniej, albo potrafi sie zorganizować
        ponadprzeciętnie, tudzież mało śpi. Korepetycje to problem do oddzielnej
        dyskusji. Natomiast wiek nauczyciela jest problemem o tyle, że 65 letni człowiek
        będzie mieć problem w pracy, nie będzie efektywny jako wychowawca.Pomijam
        wypalenie zawodowe. Żeby to zrouzmieć, musiałabyś porównać rok pracy i
        wypowiedzi nauczyciela i stosunek uczniów do niego gdy ma lat 65 i np. 45.
        Oczywiście problem jest bo faktycznie to nieuczciwe, żeby wcześniej iść na
        emeryturę, ale nikt jeszcze nie wpadł na pomysł jak to rozwiązać. W mojej szkole
        podstawowej nauczycielki, które były przed emeryturą, odchodziły z nauczania
        przedmiotu na świetlice czy do biblioteki. Ale nie zawsze da się tak zrobić, bo
        możliwa jest sytuacja, że w szkole jest np. 20 nauczycieli i 7-9 w wieku
        przedemerytalnym. Oczywiście nauczyciele których problem dotyka bezpośrednio
        będą mówić,że dłużej się nie da. To nie prawda. Po prostu jakość ich pracy jest
        beznadziejna wtedy i już.Oczywiście znają przedmiot ale cierpliwości już nie
        starcza, asertywności brak itp. To dość sfeminizowany zawód. Na pewno masz w
        rodzinie kobiety w różnym wieku, zobacz jak sie zachowują. To moja prywatna
        ocena sytuacji i z chęcią podyskutuję.Pozdrawiam
      • ggm Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 19:39
        Jak sobie wyobrażasz 65-letniego nauczyciela wych.fiz.? Masz widać bujną
        wyobraźnię...
    • barazak Albo urlop, albo pensja - wybór należy do ciebi.. 19.01.08, 13:11
      Mój mąż jest nauczycielem. Jego staż pracy w szkole wynosi ok 15 lat. Jeśli ktoś
      uważa, że jego wakacje czy ferie trwają 2 miesiące to jest w błędzie. Faktycznie
      to wakacje trwają jeden miesiąc. Wiem, że w swoją pracę wkłada dużo serca i
      energii. Zawsze ma czas dla swoich uczniów. Uważam, że każdy z nas niezależnie
      od tego gdzie pracuje, jaką pracę wykonuje powinien zarabiać tyle, żeby żyć
      godnie a nie jak z jałmużny.
    • krakh Albo urlop, albo pensja - wybór należy do ciebi.. 19.01.08, 13:24
      Pensum nauczyciela to 18 godzin, za które otrzymuje wynagrodzenie(Karta
      Nauczyciela). Spotkania z rodzicami, rady pedagogiczne, konsultacje dla uczniów
      itp.- są nieodpłatne ( 40 godz. dzień pracy wg. Kodeksu Pracy, który również
      obowiązuje nauczycieli. Kto ma wątpliwości niech sprawdzi w aktach prawnych na
      stronach MEN - u).Wycieczki, Zielone Szkoły itp. gdzie pracuje się 24 godz. na
      dobę(zapytajcie dzieci, co robią nocą w czasie szkolnych wyjazdów)są opłacane za
      4 godz. dziennie :)
      W kwestii poziomu nauczania w szkole - 30 osobowa klasa, w której znajdują się
      uczniowie o różnym stopniu zdolności nigdy nie będzie gwarancją sukcesu.
      Naturalną rzeczą staje się obniżenie poziomu do średniego, na którym tracą
      uczniowie zdolni i najsłabsi, dla których i tak będzie on nieosiągalny.
      Rozwiązaniem (częściowym)jest zmniejszenie ilości uczniów w klasach ale opór w
      tej materii jest ogromny po stronie MEN - u, samorządów - bo wymaga dodatkowych
      pieniędzy.
      Jeśli ktoś ma wątpliwości co do wcześniejszej emerytury nauczycieli niech zrobi
      eksperyment - przez tydzień co 45 min. włącza TV, radio itp. na 10 - 15 min na
      pełną głośność, a przy tym niech zprosi dzieci znajomych (lub swoje) niech
      pokażą co w czsie przerwy robią w szkole. Życzę miłych doznań, podobnych do
      tych, których doświadczają nauczyciele w szkole.
      • snooch Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 13:33
        I dwa miesiące wakacji ci nie rekompensują tych wszystkich nauczycielskich cierpień?
        Jest wiele grup zawodowych, które ciężko pracują, a nie mają tyle wolnego. Jakoś
        wam nie współczuję.
        • gugaguga.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 13:49
          już ktoś wcześniej pisał jak jest z wakacjami.nie ma 2 miesięcy, więc niczego
          nie rekompensują. Za to nie można go wybrać w dowolnym czasie tylko w dość
          ograniczonym.Cudnie, prawda? Ferie i swieta: to nie my wymyśliliśmy święta
          religijne i wolne dni od szkoły w tym okresie. Poza tym szkoły nie są zamkniete
          wtedy na 4 spusty, ktoś zapewne pełni dyżur(mówię o feriach - w mojej szkole
          można było przyjść i pograć na sali, były organizowane warsztaty). Po trzecie
          nauczyciele pracują w domu i jestem pewna, że efektywnie wykorzystują ten czas
          na sprawdzanie czy przygotowywanie zajęć, bo normalnie w tygodniu nie ma na to
          czasu. A już jak jesteś wychowawcą to masz przechlapane. W Wakacje podobnie. W
          innym poście wyliczyłam czas pracy nauczyciela.Jak to się ma do 18 godzinnego
          pensum?
          • zaaado6 Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 21:29
            Na naukę nigdy nie jest za póżno więc nauczyciele mogą zrobić
            doktorat z medycyny i żyć z łapówek tak jak oni.Wiadomo tylko że
            lekarz musi mieć wiedzę aby leczyć ludzi lecz niedouczony nauczyciel
            nie zrobi ,,żadnej " krzywdy uczniom tylko zwyczajnie ich ,,oleje" a
            pieniążki lecą , lecą , lecą za przysłowiowe friko.Kto rozlicza ich
            z wyników pracy .Niedouczeni uczniowie muszą brać u tych samych
            korepetycje za ciężkie pieniądze ,które potem latem w czasie 2
            miesięcy urlopu wydają na turnusach zagranicznych.Też kiedyś byłam
            niedouczoną uczennicą lecz nie było mnie stać na korepetycje.JOASIA!!
            • gugaguga.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 22:08
              Na naukę nigdy nie jest za póżno więc nauczyciele mogą zrobić
              > doktorat z medycyny i żyć z łapówek tak jak oni.

              To zabawne, bo lekarze tez narzekaja. Może się przekwalifikują na
              nauczycieli?Oni będą świetnymi dydaktykami a ja na pewno świetnym
              neurochirurgiem.Ja zawsze moge zostac kasjerką ale czy kasjerka
              nauczy dzieci matematyki? Będzie wiedziała jak zareagować w
              kryzysowych sytuacjach, kiedy uczeń wstaje i mówi:Spier..alaj?
              pewnie jej reakcja będzie odpowiednia, i przyniesie odpowiedni
              skutek wychowawczy. Poza tym nauczyciele większości przedmiotów nie
              maja problemu ze zmiana pracy(mówię o młodych, mobilnych,
              odwaznych). tego problemu sie jeszcze nie dostrzega ale daj nam
              jeszcze trochę czasu. Nauczycieli też zabraknie.Na bank.

              nie zrobi ,,żadnej " krzywdy uczniom tylko zwyczajnie ich ,,oleje"

              zrobi krzywde ogromna jak będzie niedouczonym debilem. A za moment w
              szkole zostana sami emeryci i debile, bo reszta ucieknie.

              pieniążki lecą , lecą , lecą za przysłowiowe friko

              sęk w tym, ze nie lecą. Po drugie nie za friko a za ciężką praacę.
              Spróbuj przez miesiąc i porozmawiamy.


              Niedouczeni uczniowie muszą brać u tych samych
              > korepetycje za ciężkie pieniądze

              nie muszą, po pierwsze.Nie musza u tych samych. O wymuszeniach
              pisałam już wcześniej. Przeciętnemu uczniowi który CHCE się uczyc
              wystarzcy lekcja i samodzielna nauka/próba w domu. korepetycje biora
              albo ci którzy nie nadążają albo się na lekcji nudzą i chcą więcej.
              Ale to jest problem systemowy. W klasie masz ok 30 uczniów. 2-3
              ponadprzecietnych, 2-3 poniżej wszelkiego poziomu, wymagających
              najczęśćiej indywidualnej nauki, na którą nie ma pieniędzy, i całą
              przeciętna resztę. Tylko 90% tej reszty nie chce. A ja mam niecałą
              minutę na lekcji dla pojedyńczego ucznia. SYSTEM JEST CHORY.

              które potem latem w czasie 2
              > miesięcy urlopu wydają na turnusach zagranicznych

              juz mi się nie chce ale co tam. 2 miesiące to mit- pisali o tym w
              poprzednich wątkach. ja bym bardzo chciała zobaczyć nauczyciela na
              zagranicznych, corocznych wojażach:)) Nawet nie wiem czy mam się
              śmiać czy płakać. Chyba, że ma się bogatego mężą i pracuje się dla
              samehj pasji.


              Też kiedyś byłam
              > niedouczoną uczennicą

              komentarz nasuwa się sam, ale grzeczna dzisiaj jestem i milusia,
              więc nie napiszę.



        • krakh Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 13:57
          Nie jestem nauczycielem ale mam dziecko w wieku szkolnym. Bywam więc w szkole,
          czasami również w czasie przerw a wtedy staram się uciec ze szkoły jak
          najszybciej - hałas jest porażający. Znam nie tylko swoje dziecko ale również
          jego kolegów i wiem jaki wysiłek musi włożyć nauczyciel aby okiełznać gromadę
          rozbrykanych uczniów. Dlatego sądzę, że mają prawo do wolnego w takim wymiarze
          jaki istniej dzisiaj. Zwłaszcza, że praca nauczyciela nie kończy się na
          spotkaniach z uczniami ale również z ich sfrustrowanymi, często nastawionymi
          roszczeniowo i nieprzychylnie rodzicami
      • pjanu Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 16:24
        krakh napisała:

        > Wycieczki, Zielone Szkoły itp. gdzie pracuje się 24 godz. na
        > dobę(zapytajcie dzieci, co robią nocą w czasie szkolnych wyjazdów)są opłacane z
        > a
        > 4 godz. dziennie :)
        Są opłacane albo i nie.
        • balbina.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 16:37
          pjanu napisał:

          > krakh napisała:
          >
          > > Wycieczki, Zielone Szkoły itp. gdzie pracuje się 24 godz. na
          > > dobę(zapytajcie dzieci, co robią nocą w czasie szkolnych
          wyjazdów)są opła
          > cane z
          > > a
          > > 4 godz. dziennie :)
          > Są opłacane albo i nie.
          Raczej nie i tu tzreba zaczac mówic o mobbingu!
    • snooch Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 13:31
      Nauczyciel powinien dostawać wynagrodzenie za przepracowaną godzinę! Sprawdzacie klasówki w domu? Sprawdzajcie w pracy, kiedy skończycie lekcje. Każde święta wolne, dwa tygodnie ferii zimowych, dwa miesiące wakacji i ludzie jeszcze narzekają. Zapraszam do prywatnej firmy. Wyższe zarobki, ale w pracy trzeba czasem siedzieć całe święta. Nauczyciele powinni w wakacje pracować, choćby z dziećmi, które na wakacje nie wyjeżdżają. Dosyć mam już tych "pokrzywdzonych" grup społecznych, którym się należy bez względu na ilość i jakość pracy. Nie wybierajcie takiego zawodu, przekwalifikujcie się, wyjedźcie za granicę, tylko przestańcie wymagać więcej za nic.
      • balbina.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 16:40
        A w tym sęk ,ze pracujemy-pzredszkola maja tzw.dyzury,w szkołach sa
        półkolonie.Jak tym pierwszym to płaca to nam za półzimowiska i
        półkolnie nie płaca!!!!!!!!!! TO SIE NAZYWA MOBBING .szkoda,ze nikt
        tego nir chce powiedziec na głos.
    • krakh Albo urlop, albo pensja - wybór należy do ciebi.. 19.01.08, 13:34
      Jestem zwolennikiem 40 godz. tygodnia pracy dla nauczycieli, gdy opłacane będzie
      pełne 40 godz. a wszystkie obowiązki nauczyciel będzie wykonywał w godzinach
      pracy np. 8- 16, w tym również spotkania z rodzicami (już słyszę głosy
      oburzonych rodziców, że w tym czasie pracują)
      • ama_ama Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 13:50
        No niestety, ale właśnie pracują. Nawet jak jest zebranie na 17, to nie każdy
        może przyjsc.
        W szkole sprawdzać klasówki? A czy szkoła zapewni każdemu nauczycielowi laptopa
        np. słowniki multimedialne , w tych godzinach pracy stały dostęp do internetu,
        aby móc ściągać np. z nety różne teksty, pomoce dydaktyczne, aby móc w tym
        czasie szukać kontaktów przez internet z innymi szkołami w celu zorganizowania
        np. wymiany szkolenj z innym krajem itd. Nie!
        W mojej szkole są dostępne zarówno dla nauczycieli jak i uczniów 3 komputery z
        dostępem do internetu i na tym się kończy.Często się jeszcze psują. Nawet nie
        mamy jeszcze dziennika elektronicznego, bo nie ma kasy na stworzenie miejsca z
        komputerami aby nauczycieli mogli te oceny na bieżąco wprowadzać na stronę
        internetową na ternie szkoły.
        Więc jak nauczycieli ma pracować nawet na ternie szkoły, choćby szukać na ternie
        szkoły materiałów w necie czy sprawdzać klasówki na ternie szkoły, jeśli szkoła
        nie zapewnia mu podstawowych narzędzi do pracy? Nie mówiąc o tym, że jeśli chcę
        zakupić na lekcje np. klej, czy papier, bo chcę z dziećmi zrobić ciekawszą
        lekcje, to muszę po to jechać sama. Czym? i za czyje pieniądze? Za własne, w
        swoim prywatnym czasie.
        W firmach macie często do dyspozycji samochody służbowe, komórki służbowe, każdy
        ma swojego laptopa, jeśli jest mu do pracy potrzebny, a my jak mamy pracować? Na
        czym? Możemy pracować tylko wyłącznie w domu, bo w domu za własne pieniądze mam
        komputer, za swoje pieniądze opłacam dostęp do internetu, za swoje pieniądze
        jeżdżę po mieście i szukam materiałów dydakatycznych, nie mam telefonu
        służbowego, aby zadzwonić do rodziców w sprawie np., studniówki czy złego
        zachowania ucznia. Wszystko ze swoich pieniędzy, z tych 1000 zł netto, które
        zarabiam.
        • idzia99 Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 17:37
          Z tego wynika,że wydaje Pani więcej niż zarabia.Tylko w Polsce jest to możliwe.
          Np 80% rolników nie osiąga żadnych dochodów,ale duzo więcej niż pozostałe 20%
          wybudowało lub buduje domy.Jak oni to robią?
          • gugaguga.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 20:28
            konkretnie z których fragmentów to wynika??
          • mamut.stonoga Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 20.01.08, 14:28
            idzia99 napisała:

            > Z tego wynika,że wydaje Pani więcej niż zarabia.Tylko w Polsce
            jest to możliwe.

            Ano. Ja zarabiam 1200 na konto, a stałych opłat na liście zleceń
            stałych mam około 1600. Resztę dokłada żona, która również zarabia
            około 1100zł w szkole. Mieszkanie kupiła nam mamusia, auto kupiła
            nam mamusia, jak jest większy wydatek, dokłada mamusia. Pracuję w
            szkole 10 lat. Za 2 lata dostanę podwyżkę, jak zrobię mianowanie. Za
            kolejne 5 może kolejną za dyplomowanie, a może obniżkę, bo
            dyplomowanym niechętnie się daje godziny nadliczbowe, a 1200zł to ja
            teraz mam za 25h dydaktycznych.
    • danuta113a Albo urlop, albo pensja - wybór należy do ciebi.. 19.01.08, 13:41
      z przywilejow nauczycieli korzysta tez administracja szkolna
      Dlaczego pracownicy administracji pracuja w szkole 6-
      godz.dziennie.Tak jest w mojej szkole!!A panie bibliotekarki? a
      pedagog szkolny i psycholog a panie wozne itd Czy ktos to reguluje?
      • pjanu Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 16:29
        danuta113a napisała:

        > z przywilejow nauczycieli korzysta tez administracja szkolna
        > Dlaczego pracownicy administracji pracuja w szkole 6-
        > godz.dziennie.Tak jest w mojej szkole!!A panie bibliotekarki? a
        > pedagog szkolny i psycholog a panie wozne itd Czy ktos to reguluje?
        Najpierw się dowiedz jak jest naprawdę, a potem pisz posty.
      • karex5 Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 18:59
        To tylko i wyłącznie wina dyrekcji szkoły!!!
    • aron2004 Albo urlop, albo pensja - wybór należy do ciebi.. 19.01.08, 14:04
      i tak powinno być - urlopy tylko bezpłatne. Podobnie zwolnienia
      lekarskie powyżej 7 dni
      • balbina.pl Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 16:42
        A czy ty jak idziesz na urlop to ci nie placa?
    • maledetta 65-letnia pani prof. 19.01.08, 15:37
      ciekawe, kto chciałby mieć z taką zajęcia i jak wyobraża sobie, że ledwo zipiąca
      za swoje 1100zł pensji staruszka da radę opanować 30 rozwydrzonych bachorów,
      których rodzice też na każdym kroku podważają jej autorytet...

      to nie jest zawód jak każdy inny, nie wyobrażam sobie pracować w takim stresie -
      i mówię to jako księgowa...
      • janu5 Mordasiewicz jest madry 19.01.08, 22:10
        Powinien zostać premierem.
    • lebor1 Albo urlop, albo pensja - wybór należy do ciebi.. 19.01.08, 16:13
      Ludzie!Czy znacie realia polskiej szkoły? Każecie przygotowywać się
      do lekcji w szkole,sprawdzać kartkówki,sprawdziany,prowadzić
      wszystkim dodatkowe zajęcia.Tylko gdzie? W ciasnym pokoju
      najczycielskim,na korytarzach? W większości szkół nie ma
      miejsca.Chociaż niż w szkołach,ale nie wszędzie.To tylko malutki
      wycinek problemów.
      • ama_ama Re: Albo urlop, albo pensja - wybór należy do cie 19.01.08, 16:38
        Właśnie, masa problemów. O czym tutaj mówić, jak nie ma kasy na stworzenie
        miejsca przy komputerze dla nauczycieli aby prowadzili dziennik elektroniczny,
        więc skąd kasę wziąć na jakieś inne narzędzia pracy?
        W szkole jest nawet problem, żebym cos wydrukowała na zajęcia, a co tutaj mówić
        o tym, żeby szkoła zapewniła mi np. laptopa do pracy czy stale łącze
        internetowe. Akurat jestem nauczycielem języka obcego, prowadzę dodatkowo koło
        związane z tematyką europejską, muszę mieć stałe łącze internetowe i kompueter
        do pracy, drukarkę, na czymś muszę wiadomości i materiały drukować. Kto za to
        płaci? Ja, z własnej kieszeni i nie ma co marzyc o tym aby nauczyciel miał
        pracować od 8 do 16 i np. od tej 14 zajmował sie klasówkami czy przygotowywaniem
        materiałów na kolejne lekcje, bo nie ma to tego zwyczajnie w szkole warunków.
        Brakuje podstawowych narzędzi pracy, które każdy nauczyciel łatwi sobie w sumie
        prywatnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka