eva15
30.01.08, 17:00
Bardzo rozsądny artykuł, podobnie jak słuszne są też uwagi prof.
Kuźniara w dzisiejszym TOK FM.
Pytanie jest tylko: jak przekonać do tego większość społeczeństwa i
klasy politycznej zapatrzoną (by nie rzec zagapioną) w Hamerykę - tą
wymarzoną, wyśnioną w czasach komuny (a po części nawet już przed
wojną) nierealną krainę dobra, sprawiedliwości i obfitości?
No i jak przekonać realną Amerykę, że Polska to coś więcej niż
mityczny wyobrażenia, wierzenia i lęki na których można świetnie
(jak dotąd) grać. Jak udowodnić, że to także rozum, chłodna
kalkulacja i dbałość o dobrze zdefiniowany interes własny. Czyli, że
przynajmniej mentalnie Polska jest równorzędnym partnerem USA,
myślącym podobnymi kategoriami. Jest trochę osób, które rozumują jak
prof. Kuźniar, ale jak wiadomo wyjątki potwierdzają regułę. I
Amerykanie też o tym,niestety, wiedzą....
"Podjęta przez (...) Tuska racjonalizacja naszego podejścia do
tarczy antyrakietowej była konieczna, bowiem do tej pory było ono
całkowicie emocjonalne, to znaczy oparte na tradycyjnym polskim
uczuciu do tego kraju. Uczuciu, które w przypadku USA ma dobre
podstawy, ale jak sugerował Oscar Wilde: "kochając, nie należy
zamykać oczu".
Myślę, że w tym konkretnym przypadku po to by móc, MIMO trzeźwego
oglądu rzeczywistości, dalej kochać, trzeba mocno zamknąć oczy i
zatkać uszy.