Dodaj do ulubionych

Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł k...

12.02.08, 22:59
polska złodziejka i już!
Obserwuj wątek
    • raffenator Zawiść ludzka nie zna granic 12.02.08, 23:01
      To nawet nie tyle zlosci, co po prostu smuci... Tylko westchnac i przerzucic
      strone na inna.
      • krasnov Baba ma prawa autorskie, to może zabronić i tyle 12.02.08, 23:08
        Z czym tu dyskutować? (Notabene, jak rozumiem, książkę wydano bez jej zgody, no i bez kaski do kieszonki dla niej?)
        To "świetny" argument dla zwolenników obrony i zwiększenia "praw autorskich", które mają nie-autorzy. (Polska nazwa jest myląca, bo "copyright" to prawo do kopiowania/dysponowania.)
        • teraz.k.wy Re: Baba ma prawa autorskie, to może zabronić i t 13.02.08, 00:04
          Takie sa prawa spadkobierców autorów! I wara od bezczelności.Kto wie
          z Was co i jak działo sie za jego życia?Proszę dyletantów o nie
          zabieranie głosu nt temat.
      • katrin76 Jaki "zakaz publikowania" ??? 13.02.08, 04:00
        Tania sensacja - jak zwykle w wykonaniu g***.pl. Z daleka brzmi nieomal jak indeks ksiąg zakazanych, inkwizycja i cenzura, a chodzi o banalne domaganie się respektowania prawa i brak zgody na piractwo...

        Mali manipulatorzy, kiedy będzie potrzeba, "nakaz jazdy prosto" nazwą "zakazem skrętu w lewo i prawo" albo wręcz zamachem na wolność i prawa człowieka i obywatela.

    • r1234_76 Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł k... 12.02.08, 23:02
      to jest argument za tym, żeby prawa materialne przysługiwały przez jakieś 10
      lat od pierwszej publikacji utworu. dla dobra kultury...
    • katrin76 Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł k... 12.02.08, 23:05
      Prawo chroni spadkobierców 75 od śmierci autora. Chwila przerwy w publikowaniu
      tej grafomanii wszystkim dobrze zrobi. Bo czymże jest 75 lat wobec wieczności?
      Skoro Twardowski jest taki ponadczasowy, jak usiłują nam wmówić "poloniści",
      to może sobie spokojnie poczekać :)
      • wirusx Wreszcie ktoś to powiedział 12.02.08, 23:36
        katrin76 napisał:
        Chwila przerwy w publikowaniu
        > tej grafomanii wszystkim dobrze zrobi.

        Może Pani Profesor ma rację, że chce nas chronić ?
        Ciekawe, kiedy ktoś się odważy tę samą prawdę powiedzieć
        o "dziełach ponadczasowych" innego sutannowego nieboszczyka...
      • arius5 Prawo uderza w kosciol i juz jest zle ? 13.02.08, 02:13
        Typowe dla kosciola, kazdy zly, kto nie pada na kolana przed biskupem.
      • rychusa Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 04:29
        Prawo...prawem zwyczaje zwyczajami...ale ten odruch smierdzi mi komercja...i
        teraz sie zastanawiam.Chcial komus przekazac prawdy zyciowe?czy komus dac zarobic?
    • fnoll diabeł wstąpił w tę Iwanowską? 12.02.08, 23:15
      ani chybi...
    • co.ty.powiesz Jestem chyba zupełnie tępa... 12.02.08, 23:20
      Nie podoba mi się decyzja spadkobierczyni, ale prawo jest prawem, i księża czy
      poeci nie są spod niego wyjęci. Tym bardziej nieznajomością prawa nie może się
      tłumaczyć Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego. To że jakiś pan czy biskup
      (nawet Życiński) wyraził jakąś opinię nie ma tutaj najmniejszego znaczenia.
      Wydawnictwo chciało zarobić publikując za darmo wiersze, zamiast wcześniej
      wystąpić o zgodę i uiścić odpowiednią opłatę.

      Nie rozumiem też zaniepokojenia losami spuścizny Twardowskiego. Owszem,
      Iwanowska może zniszczyć to, co jest w jej posiadaniu, ale na to nie pomoże
      żadna zmiana ustawy o prawach autorskich. No, chyba że po śmierci osoby uznanej
      przez kogoś za wybitną, funkcjonariusze będą wchodzili do prywatnych mieszkań i
      konfiskować papiery... Zasadnicza przecież część twórczości została już
      opublikowana i nawet jeśli spadkobierczyni nie będzie udzielała zgody na
      przedruki, to jest ona i nadal będzie dostępna.

      Nie rozumiem więc zupełnie gwałtu podnoszonego przez ludzi - wydawałoby się
      przecież - wykształconych i inteligentnych. Zwłaszcza że spadkobierczyni ma
      swoje lata, jak to elegancko zaznaczyła GW, i za niedługi czas problem z panią
      Iwanowską sam się rozwiąże (chyba tylko taką intencją można tłumaczyć podanie
      wieku tej kobiety; bardzo to zastanawiające w wypadku gazety, która tak chętnie
      walczy o przestrzeganie prawa człowieka do prywatności).
      • johannes.vermeer chore prawo 12.02.08, 23:43
        Tłumaczenie że takie jest prawo mnie nie przekonuje, bo wiele razy prawo było
        skierowane przeciwko człowiekowi. Prawo nie określa zasad moralnych, jest tylko
        zbiorem przepisów, dobrych bądż złych. Zresztą w konstytucji jest mowa o tym,
        że państwo zapewnia dostęp do dóbr kultury. Ten przypadek pokazuje bardzo
        jaskrawo, że należy odebrać możliwość blokowania dostępu do dóbr kultury pewnym
        osobom. Można mieć prawo do czerpania zysku z dzieła, ale nie można zabraniać
        innym osobom korzystać ze wspólnego dobra jakim są utowry literackie.


        • dalatata Re: chore prawo 12.02.08, 23:45
          a przeciw komu jest prawo wlasnosci? to jest jej wlasnosc? moze
          zaczniemy chodzic po ludziach i zabierac im antyczne meble bo to
          dobra kultury co?

          johannes.vermeer napisał:

          > Tłumaczenie że takie jest prawo mnie nie przekonuje, bo wiele razy
          prawo było
          > skierowane przeciwko człowiekowi. Prawo nie określa zasad
          moralnych, jest tylko
          > zbiorem przepisów, dobrych bądż złych. Zresztą w konstytucji jest
          mowa o tym,
          > że państwo zapewnia dostęp do dóbr kultury. Ten przypadek pokazuje
          bardzo
          > jaskrawo, że należy odebrać możliwość blokowania dostępu do dóbr
          kultury pewnym
          > osobom. Można mieć prawo do czerpania zysku z dzieła, ale nie
          można zabraniać
          > innym osobom korzystać ze wspólnego dobra jakim są utowry
          literackie.
          >
          • johannes.vermeer Re: chore prawo 13.02.08, 00:04
            > a przeciw komu jest prawo wlasnosci? to jest jej wlasnosc?

            Moim zdaniem, w momencie kiedy artysta upublicznia swoje dzielo, prawo powinno
            zagwarantowac, ze nikt - wlacznie z autorem - nie ma prawa go wycofac z
            publicznego obiegu.

            Autor powinien miec pewne prawa co do wynagrodzenia i sposobu wydawania dziela w
            oficalnym (komercyjnym) obiegu. Powtarzam - pewne prawa.

            > moze
            > zaczniemy chodzic po ludziach i zabierac im antyczne meble bo to
            > dobra kultury co?

            Nic takiego nie napisalem. Natomiast to, ze ktos ma antyczny mebel, nie znaczy,
            ze moze mi on zabronic zrobic sobie taki sam jak ma on.
            • dalatata Re: chore prawo 13.02.08, 00:31
              a ja powtorze to co napislem: pisarz publikuje po to, zeby zarobic,
              a nie dla potomnsoci. i to co pisze jest jego wlasnoscia.

              jestem autorem kilku ksiazek, niesttey naukowych i nie ma z ich
              wiekszych pieniedzy. jednak w spadku moge zostaic prawa do ytch
              ksiazek dzieciom. i gdyby sie tak niezwyke (prawdowpdobienstwo rowne
              zeru, ale hipotetycznie) stalo ze ktos bedzie chical je opublikowac
              za iles lat, to mam nadzieje ze one na tym zarobia. bo to ja
              napisale. i to jest moje.
              • rs_gazeta_forum Re: chore prawo 13.02.08, 00:56
                dalatata napisał:
                > ... bo to ja napisale. i to jest moje.

                To nie pisz nic, co w jakikolwiek sposób zostaje upublicznione. Bo wtedy
                przestaje być tylko twoje.
                A tak w ogóle, to możesz spać ze świadomością, że ktoś czyta to, co napisałeś i
                Ci nie płaci?
                • dalatata Re: chore prawo 13.02.08, 01:11
                  bo to niepotrzebny atak. moze jak napiszesz kiedys cos, to
                  zrozumiesz tych, to napisali.ja mam prawo do tego zeby upubliczniac
                  tak jak mi sie podoba. bo to jest moja wlasnosc. ja wiem ze to
                  trudno zrozumiec - jednak wlasnosc intelektualna jest taka sama
                  wlascnoscia jak kazda inna.

                  a te insynuacje finansowe bardziej mowia o tobie nie o mnie.

                  rs_gazeta_forum napisał:

                  > dalatata napisał:
                  > > ... bo to ja napisale. i to jest moje.
                  >
                  > To nie pisz nic, co w jakikolwiek sposób zostaje upublicznione. Bo
                  wtedy
                  > przestaje być tylko twoje.
                  > A tak w ogóle, to możesz spać ze świadomością, że ktoś czyta to,
                  co napisałeś i
                  > Ci nie płaci?
                  • critto Re: chore prawo 13.02.08, 01:18
                    jednak wlasnosc intelektualna jest taka sama
                    > wlascnoscia jak kazda inna.

                    nie jest; bo jeśli ktoś sporządzi jej kopię, to Ty nadal masz swoją i możesz
                    spać spokojnie. Prawo autorskie powstało aby chronić Twoje prawo do otrzymywania
                    wynagrodzenia za kopiowanie, a NIE po to, abyś mógł na zasadzie "psa ogrodnika"
                    zabronić dalszego publikowania Twoich dzieł. Niestety, idiotyczne rozwiązania
                    prawne sprawiły, że "pies ogrodnika" zawitał i tutaj. Dlatego trzeba je ZMIENIĆ
                    i wprowadzić LICENCJĘ PRZYMUSOWĄ - musisz się zgodzić na wydawanie za tantiemy,
                    jak nie, to państwo samo wyda zgodę, a wydawca zapłaci Ci wynagrodzenie.
                    • dalatata Re: chore prawo 13.02.08, 01:26
                      no to sie nie zgadzamy. w kazdej ksiazce jest notka, ze autor
                      zastrzega sobie wszelkie prawa do swej pracy.

                      dlaczego zatem placic w ogole tantiemy? preciez nie zabieramy
                      autorowi jego kopii. my sobie wydamy inna. wydajmy sobie nowe plyty,
                      ksiazki ,skopiujmy filmy. preciez wlasnosc intelektualna jest inna.
                      to tak tylko na niby jest moje.


                      nawiasem mowiac tylko Zwazaek Radziecki (dzisiaj Rosja) i Chiny tak
                      waslnei podchodza do praw autorskich.
                      • critto Re: chore prawo 13.02.08, 01:29
                        dalatata napisał:

                        > no to sie nie zgadzamy. w kazdej ksiazce jest notka, ze autor
                        > zastrzega sobie wszelkie prawa do swej pracy.
                        >
                        > dlaczego zatem placic w ogole tantiemy?
                        bo po to powstało prawo autorskie. Ty widać szukasz 'generaliów' czyli
                        'najogólniejszych we wszechświecie zasad sprawiedliwości'; ja mówię o
                        rozwiązaniach PRAKTYCZNYCH - takie właśnie powinno być prawo: PRAKTYCZNE.
                        Wtedy nie będzie absurdów, ani sprowadzania do nich. Jest regulacja, jest
                        przymus, jest wypłata tantiem, wszyscy są zadowoleni, a jak ktoś nie jest, to
                        jego problem. Wolność zawsze jest i będzie W RAMACH - nigdy nieograniczona...
                        • dalatata Re: chore prawo 13.02.08, 01:38
                          prawo wlasnosci, w tym prawo autorskie jest absolutne. nikt nie ma
                          prawa wejsc do mojego domu teraz i zabrac mi ksiazki, komputera,
                          stolu czegokowliek. i zadne praktycznosci (poza wojna czy innym
                          stanem najwyzszej potrzeby) tego nie moga naruszyc.

                          jednak ja miekszam w UK, moze dlatego moge spac spokojnie. tu prawo
                          wlasnosci traktuje sie bardzo powaznie. i takie dyskusje nie maja
                          miejsca.
                          • critto Re: chore prawo 13.02.08, 01:45
                            dalatata napisał:

                            > prawo wlasnosci, w tym prawo autorskie jest absolutne.

                            prawo autorskie zostało przyznane przez państwo w celu zachęcenia do pisania i
                            wydawania. Więc normalne jest, że państwo ma prawo nakładać ograniczenia i robi
                            to od samego początku - poczytaj o dozwolonym użytku, bo wyglądasz na
                            niedoinformowanego.

                            > nikt nie ma
                            > prawa wejsc do mojego domu teraz i zabrac mi ksiazki, komputera,
                            > stolu czegokowliek. i zadne praktycznosci (poza wojna czy innym
                            > stanem najwyzszej potrzeby) tego nie moga naruszyc.

                            Ty znowu o wchodzeniu (naruszenie miru domowego) i zabieraniu - czyli o realnej
                            STRACIE. A ja mówię o KOPIOWANIU i to ZA WYNAGRODZENIEM - CZYSTYM ZYSKU dla
                            autora. Więc zdaje się że mówimy o dwóch różnych sprawach...

                            Zresztą co to za "absolutna" własność, która trwa przez 70 lat?? Jeśli miałaby
                            być absolutna, to kopyrajt powinien być WIECZNY, nieprawdaż??

                            > jednak ja miekszam w UK, moze dlatego moge spac spokojnie. tu prawo
                            > wlasnosci traktuje sie bardzo powaznie. i takie dyskusje nie maja
                            > miejsca.

                            oj mylisz się, mają miejsce i to nie tylko w dziedzinie praw autorskich; vide
                            Countryside Access (prawo wstępu turystów pieszych na grunty prywatne -
                            właściciel nie może zabronić) w Szkocji i - w ograniczonej wersji - w Anglii...
                            • fanfan07 Prawo autorskie wywalczyli sami twócy 13.02.08, 12:49
                              critto napisał:
                              > prawo autorskie zostało przyznane przez państwo w celu zachęcenia do pisania i
                              > wydawania. Więc normalne jest, że państwo ma prawo nakładać ograniczenia i robi
                              > to od samego początku - poczytaj o dozwolonym użytku, bo wyglądasz na
                              > niedoinformowanego.

                              Sam jesteś niedoinformowany, kolego. Prawo autorskie wywalczyli sobie sami twórcy jeszcze w XIX wieku w celu czerpania korzyści z publikacji swoich dzieł i nikt poza autorem nie ma prawa decydować o losie jego dzieł. Autor ma prawo swoje dzieło nawet zniszczyć (pamiętniki, powieści) a państwu nic do tego.
                              • dalatata dziekuje fanfan 13.02.08, 14:09
                                dziekuje fanfan, myslalem ze jestem jedynym czlowiekiem, ktory mysli
                                ze to co pisze to moje i wara komus do tego.
                  • rs_gazeta_forum Re: chore prawo 13.02.08, 02:33
                    dalatata napisał:
                    > ja mam prawo do tego zeby upubliczniac
                    > tak jak mi sie podoba. bo to jest moja wlasnosc. ja wiem ze to
                    > trudno zrozumiec - jednak wlasnosc intelektualna jest taka sama
                    > wlascnoscia jak kazda inna.

                    Masz prawo upubliczniać to co chcesz z własnej twórczości, to oczywiste. Jednak
                    upublicznione przestaje być tylko twoją własnością, to również oczywiste, choć
                    nie dla wszystkich.
                    Własność intelektualna nie jest taką własnością jak inne, to też dość oczywiste,
                    również niestety nie dla wszystkich.

                    > a te insynuacje finansowe bardziej mowia o tobie nie o mnie.

                    Masz pełne prawa autorskie do do określenia "insynuacje" dla tego, co napisałem
                    widząc takie kwiatki jak stwierdzenie "pisarz publikuje po to, zeby zarobic, a
                    nie dla potomnsoci". Ale sądząc po wyrażanych tu opiniach, powinienem założyć
                    nieczytelność tej ironii, przepraszam.
              • jaceq Re: chore prawo 13.02.08, 01:08
                dalatata napisał:

                > pisarz publikuje po to, zeby zarobic,
                > a nie dla potomnsoci.

                A już z pewnością nie dla własnej "potomności". Prawo "autorskie" de facto jest
                prawem "spadkobierskim". Pora by skończyć z tym syfem. Autor zmarł - i koniec!
                żadnych "praw" dla jakichś "spadkobierców". Chcą "spadkobiercy" coś zarobić, to
                niech się wezmą za robotę i sami niech coś napiszą (namalują, zagrają,
                przetłumaczą, wyrzeźbią). Egzekwowanie praw "autorskich" przez "spadkobierców"
                to dokładnie jest postępowanie hien cmentarnych.

                Prawa autorskie to nie jakiś worek kartofli.
                Dlatego prawa autorskie nie powinny podlegać:
                - dziedziczeniu;
                - obrotowi.
                • dalatata Re: chore prawo 13.02.08, 01:15
                  jaceq: ocena moralna postepowania spakoiercow moze byc dowolna. i
                  mnie to rybka, choc nie zgadzam sie z tym co mowisz. oni jednak maja
                  prawo do tego co robia.
                  • jaceq Re: chore prawo 13.02.08, 01:48
                    dalatata napisał:

                    > jaceq: ocena moralna postepowania spakoiercow moze byc dowolna.

                    Ocena moralna postępowania morderców także może by dowolna. To tylko ocena.

                    > mnie to rybka, choc nie zgadzam sie z tym co mowisz. oni jednak maja
                    > prawo do tego co robia.

                    Prawo. Nie o tym tu rozmowa, CZY należy przestrzega prawa, ale o tym, JAKIE to
                    prawo powinno być. Broniłbyś "prawa" np. - bo ja wiem? - "prawa" komuchów do
                    tzw. nacjonalizacji? Wątpię. A to przecież też było "prawo".
            • viking2 Re: chore prawo 13.02.08, 04:36
              johannes.vermeer napisał:
              > Nic takiego nie napisalem. Natomiast to, ze ktos ma antyczny mebel, nie znaczy,
              > ze moze mi on zabronic zrobic sobie taki sam jak ma on.

              Jakas pokretna ta logika. W takim razie, zamiast domagac sie zakazu wycofania
              raz opublikowanego dziela z obiegu nawet przez jego autora, zrob cos adekwatnego
              do "zrobienia sobie takiego samego mebla" - napisz wlasne wiersze, albo namaluj
              wlasny obraz (skomponuj wlasna symfonie, wyrzezbij posag, napisz wlasna powiesc
              itd.)
            • fg2002 Re: chore prawo 13.02.08, 08:22
              johannes.vermeer - możesz nie tylko sobie takie meble robić jakie
              mają inni, ale i takie wiersze pisać.
          • teraz.k.wy Re: chore prawo 13.02.08, 00:10
            Własnośc ,to własnośc! czym sie podniecacie idioci?Trzeba płacic za
            prawa autorskie,z tego zyja autorzy i ich spadkobiercy...a także ich
            utalentowane wnuki.
            • johannes.vermeer Re: chore prawo 13.02.08, 00:31
              Nie przeczę temu że artysta powinien otrzymywać wynagrodzenie za swój utwór.
              Obecne rozwiązania prawne dają jednak zbyt wiele władzy właścicielowi praw
              autorskich. Powinien on mieć pewne prawa, ale nie wszystkie.
              • dalatata Re: chore prawo 13.02.08, 00:36
                a jaki jest powod, zeby ograniczyc prawo wlasnosci? prawo wlasnosci
                jest swiete. cos co jest moje, jest moje. i koniec.



                johannes.vermeer napisał:

                > Nie przeczę temu że artysta powinien otrzymywać wynagrodzenie za
                swój utwór.
                > Obecne rozwiązania prawne dają jednak zbyt wiele władzy
                właścicielowi praw
                > autorskich. Powinien on mieć pewne prawa, ale nie wszystkie.
                • jaceq Re: chore prawo 13.02.08, 01:12
                  dalatata napisał:

                  > a jaki jest powod, zeby ograniczyc prawo wlasnosci? prawo wlasnosci
                  > jest swiete.

                  Jakie "prawo" masz na myśli? Własności, autorskie, czy "spadkobierskie"?

                  > cos co jest moje, jest moje. i koniec.

                  Zdechniesz, i w tym momencie przestaje by "Twoje". Jest jakikolwiek powód, by
                  odtąd było "czyjeś inne"? Nie ma.
                  • dalatata Re: chore prawo 13.02.08, 01:18
                    jaceq, chce myslec ze umre, nie zdechne. ale widoczenie nie
                    zasluguje na tyle szacunku od ciebie. pewnie dlatego ze mam inne
                    zdanie.

                    prawo autorskie jest prawem wlasnosci. to znaczy ja mam prawo
                    zarzadzac swoim pisaniem. a jak umre (dla ciebie: zdechne), to ci,
                    ktorym to prawo przekaze w spadku. i oni decyduja.

                    zupelnie nie rozyumiem, dlaczego tak latwo jest ludziom zarzadzac
                    cudza wlasnoscia, tylko dlatego, ze to nie jest auto czy lokomotoywa.
                    • jaceq Re: chore prawo 13.02.08, 01:29
                      dalatata napisał:

                      > prawo autorskie jest prawem wlasnosci.

                      Ależ nie jest. Jest prawem zwanym "autorskim", a w rzeczywistości -
                      autorsko-spadkobierskim. Możesz sobie odziedziczyć np. hektary, nic mi do tego i
                      będę bronił Twojego prawa do Twoich hektarów. Ale tzw. "własność intelektualna"
                      zdecydowanie się różni od "hektarów". Pod każdym względem.
              • critto dobre wyjście - licencja przymusowa 13.02.08, 01:05
                uważam, że powinna tu obowiązywać licencja przymusowa - spadkobierczyni powinna
                otrzymać stawkę, jaka jest normalnioe wypłacana przy tego rodzaju umowach z
                wydawnictwem, ale nie powinna mieć NIC do gadania co do tego, CZY dzieło ma być
                wydane, czy nie. Poprostu, kto chce wydać i ma z czego zapłacić, powinien mieć
                do tego prawo; spadkobierczyni powinna natomiast otrzymać wynagrodzenie na konto
                (jeśli poda) albo pocztą (jeśli nie zechce podać); może z nim potem zrobić, co
                zechce...
                • dalatata Re: dobre wyjście - licencja przymusowa 13.02.08, 01:13
                  critto: tym razem sie nie zgadzamy. przymus byl za komuny. my teraz
                  szanujemy prawa ludzi, nie? gdzie sie konczy ta licencja przymusowa?
                  za chwile beda lokatrzoy przymusowo dodawani. bo dobro narodu wymaga.
                  • critto Re: dobre wyjście - licencja przymusowa 13.02.08, 01:22
                    dalatata napisał:

                    > critto: tym razem sie nie zgadzamy. przymus byl za komuny. my teraz
                    > szanujemy prawa ludzi, nie? gdzie sie konczy ta licencja przymusowa?
                    > za chwile beda lokatrzoy przymusowo dodawani. bo dobro narodu wymaga.

                    nie można sprowadzac do absurdu, to donikąd nie prowadzi!! Rozmaite przymusy
                    istnieją w każdym kraju na świecie, wolność ZAWSZE jest w jakichś RAMACH,
                    inaczej się nie da. Zresztą licencje przymusowe istnieją w wielu krajach, np. w
                    USA każdy ma prawo nagrać i wydać na swojej płycie 'covera' innego artysty czy
                    grupy płacąc za niego ustawową stawkę (bodajże 90 centów). Na tej zasadzie różne
                    grupy typu "Tytus Satanus & his Metal Friends" wydają np. płyty zawierające po
                    jednym utworze Metalliki czy Iron Maiden.

                    Zresztą same prawa autorskie naruszają wolność innych osób, bo własność
                    intelektualna to NIE JEST 'własność jak każda inna'. Istnieje cała masa
                    argumentów, ciężko je tutaj wszystkie przytoczyć... Wymazywanie ich jednym
                    wrzaskiem "MOOOOJEEEE!!" to skrajny bezsens - kojarzy mi się Gollum z jego "my
                    precioussssssssss"...
                    • dalatata Re: dobre wyjście - licencja przymusowa 13.02.08, 01:29
                      nie rozuimem na czym polega naruszanie wolnosci innych oosb. ze
                      musza isc do biblioteki? czy tez moze wproawadzimy obowiazek
                      publikowania wszystkiego co autor napisze? autor ma swiete i
                      niezywalne prawo do decydowania co sie stanie z jego dzielem.

                      ale pewnie sie nie zgodzimy.
                      • critto Re: dobre wyjście - licencja przymusowa 13.02.08, 01:55
                        dalatata napisał:

                        > nie rozuimem na czym polega naruszanie wolnosci innych oosb. ze
                        > musza isc do biblioteki? czy tez moze wproawadzimy obowiazek
                        > publikowania wszystkiego co autor napisze?

                        jeżeli nie opublikował, to nikt nie ma prawa tego wydawać - musiałby w końcu
                        wykraść i ujawnić, a to już jest nielegalne.
                        jeżeli natomiast opublikował, to nie powinien mieć prawa do dalszego
                        ograniczania publikacji, o ile dostanie za nią pieniądze.
                    • johannes.vermeer Re: dobre wyjście - licencja przymusowa 13.02.08, 01:30
                      >Wymazywanie ich jednym
                      > wrzaskiem "MOOOOJEEEE!!" to skrajny bezsens - kojarzy mi się Gollum z jego "my
                      > precioussssssssss"...

                      A propos :)

                      www.popcorner.pl/popcorner/1,81588,4919869.html
                    • fanfan07 Re: dobre wyjście - licencja przymusowa 13.02.08, 12:54
                      A co ty wiesz o własności intelektualnej, bo wydaje się, że niewiele...
                • johannes.vermeer Re: dobre wyjście - licencja przymusowa 13.02.08, 01:23
                  To jest jakiś ciekawy kierunek. Poza tym powinna być swoboda wydawania dzieła w
                  celach niekomercyjnych.
                  • banc Re: dobre wyjście - licencja przymusowa 13.02.08, 04:02
                    Niekomercyjnych? Czyli jakich?
                    Czyli ktoś wydaje książke i rozdaje ją za darmo? Znasz jakieś takie przypadki?

                    Każde wydawnictwo, które się sprzedaje jest komercyjne. Nawet jak wydaje się
                    płytę czy książkę, z których zysk jest na cele charytatywne to jest to
                    wydawnictwo komercyjne.
                    Najwyżej autorzy dzieł mogą się zrzec w takim wypadku tantiem autorskich. I tyle.
                    • fg2002 Re: dobre wyjście - licencja przymusowa 13.02.08, 10:08
                      Pytanie do banc:
                      - Kto kupi wydanie komercyjne, z którego autor żyje (lub jego
                      spadkobiercy), gdy ukażą sie wydania niekomercyjne, czyli pirackie?
                      • banc Re: dobre wyjście - licencja przymusowa 13.02.08, 17:46
                        Po pierwsze to nie ja zacząłem tutaj używać określenia "wydanie niekomercyjne" (post wyżej).
                        Po drugie nigdy nie widziałem jeszcze masowego nakłądu czegokolwiek za darmo (no chyba, że mówimy o gazetkach Jehowy albo Bibli w wersji niektórych kościołów).

                        Jeste jeszcze jeden ciekawy wątek aktualnie działającego prawa autorskiego.
                        Karane jest tzw. piractwo przynoszące korzyści majątkowe (czyli np. sprzedaż). W jednej z interpretacji korzyść z "darmowego" skopiowania utworu można udowodnić temu kto nabył,skopiował. Nie widzę jednak szans na udowodnienie korzyści majątkowych filantropowi, który coś takiego wyda.

                        Tak więc w hipotetycznej sytuacji kiedy mamy do wyboru kupić książkę wydaną za zgodą autora lub wziąć darmową kopie (wydaną bez zgody autora) i zrobimy to drugie to popełniamy przestępstwo. Za to księgarz, który nam to umożliwia już nie.
            • nessie-jp Re: chore prawo 13.02.08, 00:33
              teraz.k.wy napisała:

              > Własnośc ,to własnośc! czym sie podniecacie idioci?Trzeba płacic za
              > prawa autorskie,z tego zyja autorzy i ich spadkobiercy...

              Ależ nikt nie neguje, że trzeba płacić tantiemy!

              Tyle że należałoby sobie zadać pytanie, czy ktoś ma prawo pozbawić innych ludzi
              jakiej wartości dla własnego widzimisię (nie mówimy tu o aspekcie finansowym)?
              Wyobraź sobie właściciela ziemi, który zabrania innym przechodzenia przez swoją
              działkę, gdy innej drogi nie ma. W takiej sytuacji egzekwowane jest prawo drogi
              koniecznej i nikt jakoś nie bierze w obronę właściciela owej działki.

              Prawa autorskie rozrosły się karykaturalnie i dziwacznie, a z punktu widzenia
              kultury są po prostu szkodliwe. Dobrze chronią interesy 'właścicieli', a
              działają na szkodę czytelników.

              Teatrzyki szkolne, w których dzieci chcą przedstawić przygody Kubusia Puchatka,
              muszą płacić tantiemy od praw autorskich Disneyowi. Gdyby tylko było to możliwe,
              takie tantiemy ściągano by zapewne nawet od dzieci bawiących się w Kubusia i
              Prosiaczka we własnym domu. Oczywiście Disneyowi, jako właścicielowi, należy się
              zysk za każde wykorzystanie postaci chronionej prawem autorskim. Tyle, że to
              prowadzi do absurdu...
              • johannes.vermeer Re: chore prawo 13.02.08, 00:36
                Właśnie tak myślę :))

                Albo wyobraź sobie żeby harcerze nie mogli śpiewać obozowych piosenek ze względu
                na prawa autorskie. Był jakiś taki przypadek w Stanach...
              • dalatata Re: chore prawo 13.02.08, 00:38
                nessie: a gdyby ktos mial ostatniego konia rasy X, samochod jakis
                fantatyczny, tez pani by uznala, ze pwienien sie dac innym
                przejechac. mnostwo sztuki jest w pyrwatnych rekach i jkaos nie
                zadamy zeby wystawiali ja na publiczny uzytek.
                • johannes.vermeer Re: chore prawo 13.02.08, 00:51
                  Gdyby ktoś miał powiedzmy ten samochód, to wypożyczenie go komuś oznaczyłoby
                  pozbawienie właściciela samochodu na jakiś czas. Tymczasem jeśli dzieci śpiewają
                  przy ognisku piosenkę Twardowskiego, to jaką szkodę ponosi pani z artykułu ?
                  • dalatata Re: chore prawo 13.02.08, 01:09
                    nie nam to oceniac. moze ks T w testamencie sobie tego zazyczyl.
                    cholera wie. dla mnei to to jest kluczowe to to, ze ona ma prawo do
                    takiej decyzji. mnie, jako poloniscie ze studiow, to sie nie poodba
                    specjalnie, jednak wazniejsze jest uszanowanie jej decyzji. zle
                    byloby, gdybysmy zaczeli naruszac prawa jednostki, bo akurat nam sie
                    to podoba. czlowiek: to brzmi dumnie. i w tym kontekscie nawet Gorki
                    niezle pasuje.
                    • johannes.vermeer Re: chore prawo 13.02.08, 01:21
                      Jeśli nie nam to komu? Musi ktoś to zrobić, na tym polega stanowienie prawa.

                      Prawa jednostki - niewątpliwie istnieją, jednak jeśli naruszają prawa innych
                      jednostek, należy się zastanowić co dokładnie jest prawem tworcy. Przecież to
                      jest jakiś abstrakcyjny postulat, że należy robić to, co autor każe nie patrząc
                      czy to przynosi korzyść czy nie. Jest to wartość względna.

                      Moim zdaniem jest jakieś dobre rozwiązanie godzące interesy autora i odbiorców.
                      Jakieś próby robi np. prof. Lessig (Wolna kultura).

                      Na dziś mam już trochę dość dyskusji. Natomiast jak jesteśmy przy literaturze,
                      to przypomniało mi się, że to, że czytamy dzisiaj książki Kafki, jest wbrew jego
                      ostatniej woli.
                • critto ja mówię - licencja przymusowa!! 13.02.08, 01:13
                  dalatata napisał:

                  > nessie: a gdyby ktos mial ostatniego konia rasy X, samochod jakis
                  > fantatyczny, tez pani by uznala, ze pwienien sie dac innym
                  > przejechac. mnostwo sztuki jest w pyrwatnych rekach i jkaos nie
                  > zadamy zeby wystawiali ja na publiczny uzytek.

                  ale nikt nie mówi o używaniu EGZEMPLARZA posiadanego przez autora, tylko o
                  prawie do jego KOPIOWANIA - autor nadal ma, co miał, a poza nim 300 tysięcy
                  czytelników, którzy mu w dodatku ZAPŁACĄ w tantiemach. To źle? Czy prawo powinno
                  pozwalać na bycie 'psem ogrodnika' - sam nie skorzystam i innym nie dam?? Nawet
                  gdyby zobowiązywało do udostępnienia za darmo, nie byłoby mowy o stracie, bo
                  skoro autor i tak nie chce publikować, to i tak nie chce zarobić i gdzie tu
                  strata? Natomiast nie ma mowy o kopiowaniu za darmo, tylko o LICENCJI
                  PRZYMUSOWEJ - spadkobierczyni MUSIAŁABY się zgodzić na udostępnienie i na
                  przyjęcie pieniędzy z tego tytułu. Gdyby się nie zgodziła, państwo miałoby prawo
                  działać BEZ jej zgody, ale za wynagrodzeniem i przeprowadzić resztę niezbędnych
                  czynności prawnych.
                • nessie-jp Re: chore prawo 13.02.08, 01:55
                  dalatata napisał:

                  > nessie: a gdyby ktos mial ostatniego konia rasy X, samochod jakis
                  > fantatyczny, tez pani by uznala, ze pwienien sie dac innym
                  > przejechac. mnostwo sztuki jest w pyrwatnych rekach i jkaos nie
                  > zadamy zeby wystawiali ja na publiczny uzytek.

                  Ale ty (jeśli wolno mi się tak osobiście zwrócić) mylisz dwie kwestie: prawo do
                  dysponowania rzeczą i prawo majątkowe. To są naprawdę zupełnie odmienne sprawy.

                  Nikt przecież nie "wyciąga ręki" po manuskrypty, oryginały, fizyczne elementy
                  spadku po ks. Twardowskim. Chodzi tylko o przedłużenie umowy wydawniczej za
                  wynagrodzeniem. W tym przypadku, "spadkiem" po ks. Twardowskim są przychody
                  należne za publikację jego dzieł.

                  Moim zdaniem, problemy praw autorskich są niesłychanie pogmatwane i wymagają
                  sprecyzowania i wyprostowania. Bo inaczej będzie dochodzić do absurdów, np.
                  takich, że nie będziemy mogli czytać Becketta czy Conrada albo oglądać filmów
                  Felliniego, bo się tak spodoba spadkobiercom spadkobiercy...
                  • jaceq Re: chore prawo 13.02.08, 02:05
                    nessie-jp napisała:

                    > będzie dochodzić do absurdów, np.
                    > takich, że nie będziemy mogli czytać Becketta czy Conrada albo oglądać filmów
                    > Felliniego, bo się tak spodoba spadkobiercom spadkobiercy...


                    I to niekoniecznie spadkobiercy. Ja nawet wiem dlaczego:


                    "Wyobraźcie sobie więc, że Fundusz Roberta Frosta zarabia 100 tysięcy dolarów
                    rocznie za 3 wiersze Frosta. Wyobraźcie też sobie, że prawa autorskie na te
                    wiersze mają wygasnąć. Zasiadacie w zarządzie Funduszu Roberta Frosta. Wasz
                    doradca finansowy przychodzi na spotkanie zarządu z bardzo ponurym sprawozdaniem:

                    „W przyszłym roku” – mówi dobitnie – „wygasną nasze prawa autorskie na utwory A,
                    B i C. Oznacza to, że nie będziemy już dostawać od ich wydawców wpłat na sumę
                    100 tysięcy dolarów za opłaty licencyjne”.

                    „W Kongresie leży jednak projekt”, – mówi dalej – „który mógłby to zmienić.
                    Kilku członków Kongresu opracowuje projekt ustawy o przedłużeniu okresów
                    obowiązywania prawa autorskiego o 20 lat. Ta ustawa byłaby dla nas niezwykle
                    cenna, powinniśmy mieć więc nadzieję, że przejdzie”.

                    „Nadzieję?” – pyta inny członek zarządu – „Czy nie możemy zrobić czegoś w tej
                    sprawie?”

                    „Cóż, oczywiście, że tak” – odpowiada doradca – „Możemy wesprzeć kampanie
                    wyborcze pewnej liczby członków Kongresu, żeby spróbować się upewnić, że poprą
                    ustawę”.

                    Nienawidzicie polityki. Nienawidzicie wspierać kampanii. Chcecie zatem wiedzieć,
                    czy ten obrzydliwy zwyczaj na to zasłużył. „Ile byśmy dostali, gdyby
                    przedłużenie przeszło?” – pytacie doradcę. – „Ile to jest warte?”

                    Doradca powiada – „Jeśli jesteście pewni, że wciąż będziecie dostawać
                    przynajmniej 100 tysięcy dolarów rocznie z tytułu tych praw autorskich i jeśli
                    zastosujecie »stopę dyskontową« stosowaną przez nas do oceny czynionych przez
                    fundusz inwestycji (6 procent), wówczas ta ustawa będzie warta dla funduszu 1146
                    tysięcy dolarów”.

                    Suma trochę was poraża, ale szybko dochodzicie do właściwego wniosku:

                    „Mówisz więc, że opłaciłoby nam się zapłacić ponad milion dolarów na wsparcie
                    kampanii, jeśli bylibyśmy pewni, że te wpłaty zapewnią uchwalenie ustawy?”

                    „Jak najbardziej”. – odpowiada doradca. – „Opłaca się wam wesprzeć kampanię aż
                    do sumy »dzisiejszej wartości« oczekiwanego przychodu z tytułu praw autorskich.
                    Co oznacza dla nas ponad milion dolarów”.

                    Rozumiecie, o co chodzi – wy jako członkowie zarządu oraz (ufam) także jako
                    czytelnicy. Za każdym razem, gdy mają wygasnąć okresy obowiązywania praw
                    autorskich, każdy ich beneficjent w sytuacji Funduszu Roberta Frosta jest
                    postawiony przed takim samym wyborem: jeśli może wesprzeć przejście ustawy
                    przedłużającej okresy obowiązywania praw autorskich, skorzysta na tym
                    przedłużeniu ogromnie. Za każdym więc razem, gdy prawa autorskie mają wygasnąć,
                    pojawia się masowy lobbing, by przedłużyć okres ich obowiązywania.

                    Stąd właśnie kongresowe perpetuum mobile: dopóki ustawy będą mogły być kupowane
                    (choćby nie wprost), będą się pojawiać wszelkie możliwe na świecie bodźce
                    zachęcające, by kupować przedłużenia okresów obowiązywania prawa autorskiego."
          • critto Re: chore prawo 13.02.08, 01:07
            dalatata napisał:

            > a przeciw komu jest prawo wlasnosci? to jest jej wlasnosc? moze
            > zaczniemy chodzic po ludziach i zabierac im antyczne meble bo to
            > dobra kultury co?

            jak zabiorą Ci antyczny mebel, to nie będziesz go miał i doznasz straty. A jak
            wydadzą Twoje dzieła bez Twojej zgody, ale Ci za to zapłacą, to na czym miałaby
            polegać strata? W końcu nie chciałeś wydać, nie chciałeś więc zarobić; a tu
            państwo dało Ci zarobić, bo wydało Twoje dzieła (bez Twojej zgody) i Ci
            zapłaciło. Sama korzyść, nieprawdaż??
          • fg2002 Re: chore prawo 13.02.08, 08:18
            johannes.vermeer niczego nie napisał - on zableblał
      • estestest no fakt , 53 lata to 13.02.08, 01:08
        juz kobieta nad grobem stoi.pewnie juz slepa, głucha i stąd te
        sklerotyczne pomysly.
        • kotaro Re: no fakt , 53 lata to 13.02.08, 02:51
          Muszę Cię zmartwić: to babsko z każdym dniem ma się lepiej. Kwitnie i odżywa, a
          ok. trzy lata temu wyszła po raz pierwszy za mąż.
          Można najwyżej liczyć np. na wypadek komunikacyjny.
          Myślę, że wszystkie pijawki żerujące na ks. Twardowskim będą kiedyś cierpieć
          należycie (Iwanowska, Glempiszcze oraz siostry wyrzucające koty zmarłego na
          poniewierkę).
    • dalatata Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 12.02.08, 23:26
      kto to zlodziejka?

      ksaizki sie wydaje nie po to, zeby bylo fajnie, tylko po to, zeby
      zarobic. bo auotrzy, czy tez ich spadkobiercy musza z czego zyc.
      prawa autorkie sa swiete. Ta pani ma absolutna racje. i polonisci
      moga sobie nadmuchac.
      • jaceq Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 01:14
        dalatata napisał:

        > ich spadkobiercy musza z czego zyc.

        Ach taak? No to niech się wezmą za robotę.
        • dalatata Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 01:20
          a dlaczego? bo jaceqowi sie tak podoba? to moze nacjonalizujmy
          wszelka wlasnosc gdy wlasciciel umrze. pardon: wedlug ciebie:
          zdechnie.

          jaceq napisał:

          > dalatata napisał:
          >
          > > ich spadkobiercy musza z czego zyc.
          >
          > Ach taak? No to niech się wezmą za robotę.
          >
          • jaceq Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 01:36
            dalatata napisał:

            > wszelka wlasnosc

            Własność autorska, to nie jest jakaś tam "wszelka własność". To własność
            szczególna. Przepisuj sobie spadkobiercom np. pustaki, które trzymasz w piwnicy.
            Albo opyl je Zaiksowi. Ale - wybacz, boś drażliwy - jak umrzesz, to już nie
            jesteś autorem. Byłeś nim. Twoi spadkobiercy ani na jotę nie staną się autorami
            w Twoim imieniu.
            A ex-Twoje pustaki dalej pozostaną pustakami.
    • jorge.martinez Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł k... 12.02.08, 23:27
      "Ta pani" miesza... Tak na marginesie, to owa Pani to nie jedyny sęp żerujący
      na ks. Twardowskim. Drugim sępem było oczywiście Glemp, który wymógł pochówek
      poety w swoim mauzoleum.
      • dalatata Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 12.02.08, 23:43
        jaki sep? ta pani jest wlascicielka praw autorskich. koniec kropka.
        na czy m polega sepowatosc, przepraszam? jak bedzie madra to sobie
        bedzei zyc wygonie do konca zycia. a jak nie chce, to jest jej
        sprawa. jak mi sie spodoba, moge zepsuc moje auto, bo jest moje.
        moge nim nie jezdzic. i wara komukowliek od tego. ona ma prawo do
        zarzadzania weirszami ks T. i to jest jej swiete i niezbywalne
        prawo. wszycy sie powinni od niej odczepic.
        • jaceq Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 01:22
          dalatata napisał:

          > jaki sep? ta pani jest wlascicielka praw autorskich.

          Jakich tam autorskich. "Spadkobierskich".

          > jak bedzie madra to sobie
          > bedzei zyc wygonie do konca zycia...

          ...podczas, gdy nieboszczyk się będzie w grobie przewracał. I pluł sobie w
          brodę, jaki był głupi i komu zostawił "prawa" i przeklinał ustawodawcę, który
          dopuścił jego prawa autorskie do obrotu jakby to były jakieś zаsrаne snopki siana.

          > wszycy sie powinni od niej odczepic.

          Gdzieś wyżej przeczytałem, że popełniłeś jakieś książki "naukowe". Pomijając
          Twoją wysoce oryginalną ortografię, widzę potrzebę, byś się jednak, głąbie,
          trochę "dokształcił":

          www.futrega.org/wk/

          Na tym właśnie polega "sępowatośc" tej Pani.
          • dalatata Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 01:33
            drogi jacequ - nie wiem czym zasluzylem sobie na to, zebys mnie
            obrazal. ja ciebie nie obrazam. nie powiezdialem nic co tobie
            mogloby uwlaczac. nie rozmawiam z ludzmi, ktorzy mnie obrazaja.
            szczegolnie gdy robia to zza ekranu komputera. z odwaga ktora daje
            im pelna anonimowosc. z takimi wlasnie bohaterami nie rozmawiam. ty
            wygrales. jestes odwazny, madry i wielki. ustepuje ci miejsca.
            • jaceq Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 01:49
              dalatata napisał:

              > drogi jacequ - nie wiem czym zasluzylem sobie na to, zebys mnie
              > obrazal.

              Oczywiście Cię przepraszam.
              • critto Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 02:21
                i mam nadzieję że NIE będziesz go więcej obrażał, co? Też się nie zgadzam z
                dalatatą ale to nie powód, aby go obrażać...
                • jaceq Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 02:23
                  critto napisał:

                  > co?

                  Nic. Nie Twoja broszka.
                  • critto Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 02:37
                    jaceq napisał:

                    > critto napisał:
                    >
                    > > co?
                    >
                    > Nic. Nie Twoja broszka.

                    moja skoro muszę czytać czyjeś obraźliwe wypociny. Żałuję w takich momentach że
                    nie jestem moderatorem... W sumie mogę poprosić, może mi dadzą taką funkcję -
                    prawda, Gazeto??
    • o90 swiete prawo wlasnosci !!!!!!!!!!!!!!!!! 12.02.08, 23:29
      bedziecie sobie publikowac jak prawo pani I. wygasnie

      komunisci wara od cudzego !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Twardowski postanowil i jego wola jest swieta !

      teraz beda radzic jak tu ukrasc bo to 'nasze'. 'kultura'.

      swiete prawo wlasnosci


      • critto licencja przymusowa - mądry wynalazek 13.02.08, 01:16
        gdyby każdy tak myślał, nigdy nie powstałaby żadna kultura.
        Dzięki Bogom, Starożytni Grecy czy Rzymianie nie znali praw autorskich; podobnie
        średniowieczna Europa.
        Dziś są prawa autorskie - OK, ale powinna być też LICENCJA PRZYMUSOWA.
        Wydałeś dzieło - nie możesz zabronić jego dalszego wydawania, ale od każdej
        kopii będziesz dostawał tantiemy. Nawet, jak się nie zgodzisz, państwo pozwoli
        na wydawanie Twojego dzieła i zobowiąże wydawcę do wypłacania Ci pieniędzy.
        • dalatata Re: licencja przymusowa - mądry wynalazek 13.02.08, 01:21
          wlasnie dlatego za 50 lat bedziemy mogli wydawac twardowskiego ku
          uciesze wszelkiej. bo prawo autorskie wygasnie. prawodawca o tym juz
          pomyslal.

          i przez te 50 lat trzeba poczekac. kultura nie ucierpi.
          • critto Re: licencja przymusowa - mądry wynalazek 13.02.08, 01:26
            dalatata napisał:

            > wlasnie dlatego za 50 lat bedziemy mogli wydawac twardowskiego ku
            > uciesze wszelkiej. bo prawo autorskie wygasnie. prawodawca o tym juz
            > pomyslal.
            >
            > i przez te 50 lat trzeba poczekac. kultura nie ucierpi

            ucierpi, ucierpi. Co będzie jeśli za 50 lat w Polsce będzie 50% katolików
            zamiast 95?? Zainteresowanie na pewno będzie mniejsze, choć jakieś się utrzyma
            nawet wśród bezwyznaniowców czy ludzi innych wyznań... W niektórych krajach
            prawa autorskie obowiązują przez 90 lat i mówi się tam o 'dziurze kulturowej' -
            praktycznie cała kultura XX wieku jest objęta 'prawami autorskimi' włącznie z
            PRZYWILEJEM do zakazu publikacji...
            A jeśli chodzi o inne rodzaje własności... W Szkocji wprowadzono prawo lokalne
            (obowiązujące tylko Szkocję), na podstawie którego właściciele gruntów MUSZĄ się
            zgodzić na wpuszczenie turystów pieszych, o ile ci ostatni przestrzegają ogólnie
            przyjętych zasad (istnieje bardzo dokładna lista "does" i "donts" oraz ogólne
            zasady kultury trekowej). I NIKT NIE PROTESTUJE!! Co więcej, władze lokalne,
            właściciele i towarzystwa turystyczne (odpowiedniki polskiego PTTK) WSPÓŁPRACUJĄ
            nad ułatwieniem wędrówek i uniknięciem konfliktów np. przez informowanie
            turystów o pracach rolnych (wtedy nie wolno wchodzić np. na pole). Jak widać
            można inaczej niż tylko "MOOOOJEEEE!!"...
            • dalatata Re: licencja przymusowa - mądry wynalazek 13.02.08, 01:35
              critto. prawa autorskie sa objete prawem miedzynarodowym
              nieprzestrzeganym tylko przez Chiny i Rosje. dopoty nie zmieni sie
              ono, prawa autorskie sa swiete. i nie ma o czym gadac, tak naprawde.
              • critto Re: licencja przymusowa - mądry wynalazek 13.02.08, 01:49
                nawet w ramach tych konwencji państwa członkowskie mają sporą swobodę, m.in. w
                sprawie okresu obowiązywania, udzielania licencji przymusowych, itd. Poczytaj
                akty prawne albo chociaż ich przybliżenia dla zwykłych ludzi (ja też nie jestem
                prawnikiem, jeśli chcesz wiedzieć), jeśli chcesz się wypowiadać. Szanuję Cię i
                Twoje poglądy, ale w tej sprawie poprostu niezbyt dużo wiesz...
    • teraz.k.wy Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 00:02
      Ma prawo zakazać,chyba,że ktos z wydawców chce z Nia pertraktować.A
      o tym cicho sza!
    • isa.stern Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł k.. 13.02.08, 00:16
      czemu nie ma ani słowa, dlaczego ta szalona kobieta odmawia prawa publikacji
      wierszy księdza..?!
      • loppe Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 00:19
        no właśnie,

        mało tego - niektórzy co debilniejsi uczestnicy dyskusji oskarżają
        ja o chciwość bo nie chce zarabiać na swoich prawach:)
        • isa.stern Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 00:23
          nie interesuje mnie zdanie internautów, interesuje mnie, czemu w tym tekście nie
          ma wypowiedzi pani I., trudno wyrobić sobie zdanie, skoro prezentowana jest
          tylko jedna strona "sporu"...
          • indeed4 Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 01:03
            A o co chodzi, jeśli nie wiadomo o co chodzi ;-)
      • dalatata Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 00:32
        ona nie musi sie nikomu opowiadac. to jest jej wlasnosc obecnie. i
        ona nie jest szalona.

        isa.stern napisała:

        > czemu nie ma ani słowa, dlaczego ta szalona kobieta odmawia prawa
        publikacji
        > wierszy księdza..?!
        • jaceq Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 01:24
          dalatata napisał:

          > ona nie jest szalona.

          Akurat jakoś nie mam zaufania do Twojej opinii w tej kwestii.
    • nessie-jp Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł k.. 13.02.08, 00:24
      To może być sprawa o precedensowym znaczeniu dla całego zagadnienia praw
      autorskich.

      Jakim prawem prywatna osoba, nie autor(!) ma decydować o tym, co będzie, a co
      nie będzie publikowane? Czy aby "prawo autorskie" w takim przypadku nie powinno
      ograniczać się do pobierania jakiegoś procentu tantiem? Czy w ogóle można mówić
      o prawie "autorskim" w odniesieniu do kogoś, kto autorem dzieła nie jest?

      A może potrzebne są w polskim prawodawstwie przepisy zbliżone do przepisów o
      zarządzaniu gruntami
      • dalatata Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 00:34
        nessie: po prawo autorskie podlega spadkowi. i z calym
        dobrodziejstwem inwentarza. i ja nie widze zadnych powodow, zeby to
        zmieniac. to jest jej wlasnosc teraz. tak jak moje ksiazki beda
        wlascowac moich dzieci po mojej smierci. choc bardzo watpie zeby sie
        kots o nie upomnial :-)
        • jaceq Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 01:25
          dalatata napisał:

          > nessie: po prawo autorskie podlega spadkowi.

          I to trzeba właśnie zmienić.
          • fanfan07 Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 13:39
            jaceq napisał:

            > dalatata napisał:
            >
            > > nessie: po prawo autorskie podlega spadkowi.
            >
            > I to trzeba właśnie zmienić.
            >


            Ale po co? Twórca to nie robotnik, tworzy raz na jakiś czas i albo jego dzieło się spodoba albo nie, jeśli jest popularne, powinien mieć prawo do korzyści z eksploatacji swojego dzieła. Jednorazowa zapłata jest niczym w porównaniu z korzyściami, jakie czerpią wydawnictwa, dystrybutorzy, nadawcy, etc.
            O to m.in. chodziło scenarzystom w USA - jeśli utwór się dobrze sprzedaje i ktoś (wydawca, telewizja) czerpie z tego tytułu ogromne korzyści, to ułamek tych korzyści (finansowych) powinien też otrzymywać autor dzieła.
        • nessie-jp Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 01:48
          > nessie: po prawo autorskie podlega spadkowi.

          Ale cóż to zmienia w kwestii tzw. pożytku publicznego? Grunt też podlega
          spadkowi! A jeśli twoja działka leży w miejscu, gdzie ma powstać droga, to
          spadek czy nie spadek
      • dr_pitcher Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 07:50
        Pomijajac fakt iz wiekszosc moich przedmowcow myli prawa autorskie i wlasnoscia
        intelektualna (dwie rozne rzeczy), to na dodatek mylnie uwaza, ze to co
        ogloszone publicznie jest wlasnoscia publiczna.
        Faktem jest, iz WIEDZA opublikowana staje sie WLASNOSCIA ogolu, ale w sensie z
        tej WIEDZY KORZYSTANIA.
        Kopiowanie dziel czy ksiazek wymaga zgody autora. Autor po 10 latach moze sie na
        przyklad wstydzic swej tworczosci i ma pelne prawo nie zgadzac sie na dalsze jej
        rozpowszechnianie.
        Ks Twardowski zapisal swe prawa autorskie swojej spadkobierczyni. Mial do tego
        prawo. Ona z kolei ma prawo do rozporzadzania tym dobrem wedlug swojej woli.

        • nessie-jp Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 13:43
          > Faktem jest, iz WIEDZA opublikowana staje sie WLASNOSCIA ogolu, ale w sensie z
          > tej WIEDZY KORZYSTANIA.
          > Kopiowanie dziel czy ksiazek wymaga zgody autora.

          Nikt tego nie kwestionuje.

          Nikt nie kwestionuje też, że nie wolno kopiować książek bez wypłacenia
          właścicielowi stosownego wynagrodzenia.

          Ale jednak większość osób intuicyjnie wycczuwa (nazwij to "normą współżycia
          społecznego" jeśli wolisz), że 'odpublicznienie' dzieł raz wprowadzonych do
          publicznego obiegu ma niewielki sens. Szczególnie, że te prawa zostały już
          NABYTE przez odbiorców końcowych.

          Nie mówię tu o interesach wydawnictw, bo akurat to mnie najmniej interesuje.
          Mówię o przypadku, że ktoś 10 lat temu kupił sobie książkę z wierszami ks.
          Twardowskiego, nauczył się ich na pamięć, a teraz nie wolno mu tych wierszy
          recytować czy śpiewać w postaci piosenek.

          Prawa autorskie wymagają zmiany. Spadkobierca praw to NIE JEST autor. Być może
          należałoby rozważyć zmianę okresu ochrony p.a.
          • dalatata Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 14:07
            nessie: ja zupelnie nie widze problemu. ksiazki Twardowskiego sa
            opublikowane, wiec mamy do nich dostep.

            intuicyjnie to wiele osob jest za kara smierci i za tym ze wieloryb
            jest ryba. nie wiem czy nie wolno recyowac wierszy, natomiast nie
            wolno na tym zarabiac, jesli sie mu za to nie zaplaci. na tym polega
            zycie z pisania.

            i prawa autorskie nie wymagaja zmiany. nie rozumiem dlaczego
            mielibysmy mowic komus jak ma czerpac korzysci ze swojej wlasnosci.
            moje ksiazki sa moje i tyle (ja juz tu uslyszalem ze wrzeszcze o
            tym). i moge sobie z nimi robic co mi sie podoba. a potem ci,
            ktorych wyznacze. zupenie nie rozumiem dlaczego ktos ma mi sie
            wchrzaniac w to.
          • dr_pitcher Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 15.02.08, 04:23
            tu sie z Toba zgadzam.
            Moze po prostu zrownac dzielo do wyrobu (np. lekarstwa)
            po 25 latach patent wygasa.

            Ale wydaje mi sie, ze pewien okres musi byc. Moze nie 100 (spadkobiercy Tolkiena
            vs Jackson to przyklad)

            Co do wlasciciela praw autorskich a autora. Tu jedyny punkt, z ktorym sie nie
            zgadzam. Jesli wola autora jest oddanie swoich praw komu innemu to jest to tylko
            i wylacznie jego sprawa. Faktem jest, ze wydawnictwa bardzo czesto autorow
            wykorzystuja. Zobacz ilu artystow, naukowcow etc jest wlascicielami swojej pracy
            - niewielu
    • obcy444 Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł k.. 13.02.08, 00:27
      Pobozny grafoman zesklerocial - i pieknie.
      Pobozni profesorowie udajacy z poboznosci, ze te wierszyki maja
      wielka wartosc martwia sie.
      Niech sfinansuja żądania tej harpii.
    • moped26 Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł k.. 13.02.08, 01:11
      Jest mi bardzo przykro, że większość inteligencji nawet nie wie o czym my rozmawiamy.
    • safed Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł k.. 13.02.08, 01:28
      No o co chodzi?
      Pani Iwanowska zabrania wydawania Twardowskiego, pani Karsow-Szechter -
      Mackiewicza - ludu polski, ucz się potęgi testamentów i praw autorskich!
    • condor Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł k.. 13.02.08, 01:36
      Może pan Michnik napisze o problemach z prawami autorskimi do rękopisów Józefa
      Mackiewicza ? Najwspanialsze książki historyczne jakie kiedykolwiek czytałem - a
      czytałem trochę.
    • lukas1492 polskie prawo :-( 13.02.08, 02:12
      nie rozumiem osób broniących tej facetki i powołujących się na prawo. Są w
      prawie jak dla mnie jedynie wyznawcami topornego pozytywizmu prawniczego,
      niestety obowiązującego w Polsce. Ale prawo to nie tylko przepisy, to także
      zasady prawne, to także(przede wszystkim)- normy konstytucyjne. Pewne działania
      tej pani można obalić, a ustawa nadaje się do kosza na śmieci, trzeba na nowo
      uchwalić. Mądrzej! I nie tak topornie.
    • legato11 Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł k.. 13.02.08, 02:43
      A Twardowski to nie na księżycu powinien być? Spadkobierczyni ma
      takie prawo i trzeba je uszanować.
    • oj_ciec_dyrektor a co to mnie obchodz....to nie lekarstwo na raka 13.02.08, 03:48
      tylko tworczosc literacka, nie ma sie czym podniecac
      Spadkobierczyni ma takie prawo, nie jest to strata dla cywilizacji.
    • rychusa Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł k.. 13.02.08, 04:09
      kto to jest ks Twardowski...to wiem....a kim jest ta Pani..nie mam najmniejszego
      pojecia...chodzi o kase?dla kogo ta kasa?I nagle przestaje byc dla mnie
      istotne,ze trzeba ludzi kochac szybko bo nagle odchodza...
    • piotrgm Re: Poloniści przeciw zakazowi publikowania dzieł 13.02.08, 06:00
      Na jakiej podstawie opublikowano listy Ojca Twardowskiego BEZ porozumienia się
      wprzódy ze spadkobierczynią? Co prawda obrzydzeniem może napawać jej polityka
      wobec spuścizny Autora, a szczególnie groźby pod adresem zespołów dziecięcych,
      ale jednak w świetle prawa jest ona spadkobierczynią, no i tych swoich praw
      dochodzić może. Moim zdaniem to jest bardzo dziwna pani, jedna z osób, których
      poznanie nie byłoby moim priorytetem, nie ulega wszak wątpliwości, że posiada
      ona prawa spadkobiercze, więc - być może na nieszczęście polskiej literatury -
      nie ma powodu aby ją od czci i wiary odsądzać. Wielka szkoda, iź jest tak
      małostkową.
    • gdkj Politycy też żerują na cudzej pracy. 13.02.08, 07:21
      i nie tylko oni.
    • bereciara Ci prof.polonisci najwiekszych uczelni 13.02.08, 07:35
      Gdzie byliscie po smierci ks.Twardowskiego jak najwiekszy oszolom kosciola lamal
      jego testament rzecz swieta dla zwyklych ludzi grzebiac jego doczesne szczatki
      na placu budowy wydumanej swiatyni przez tego swietnego
      organizatora.Wykorzystujac ten fakt aby miec argumenty na dofinansowanie z kasy
      panstwowej.Tez bym nie chciala aby ojczulek lezal na placu budowy tak chcial byc
      pochowany na Powazkach jak czlowiek.Czlowiek moze stanowic o sobie i dorobku
      jest to jego wolna wola i prawo nawet to ci popaprancy potrafia kwestionowac.Co
      napisales Glempie,Gludziu pijaku i przekrecie,Rydzyku zlodzieju,Peltzu pedale
      wchodzacego w laski Benia 16,kto was zrobil biskupami czy taki ma byc kosciol
      dalej.Wstyd.
    • rase2999 Zwykła chciwa zdzira... 13.02.08, 09:49
      Właściwie niewiele mam do dodania... Chciwość, próżność,
      ograniczenie ummysłowe...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka