hapita 20.02.08, 07:35 Oj będzie się działo.Europa otworzyła sobie szerokie pole konfliktów,gdy postanowiła zniszczyć Jugosławię w latach 90-ch.A teraz będzie "kazus Kosowa",swobodnie wykorzystywany przez tego komu będzie w danej chwili potrzebny. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
seboc a Polska czeka na wiadomość z centrali? 20.02.08, 08:25 wydaje mi się, że nie ma powodu, by Polska niepodległości Kosowa nie uznała Odpowiedz Link Zgłoś
astr72 Re: 20.02.08, 09:55 Jeśli polskie władze optują za złamaniem międzynarodowego prawa to pewnie uznają tą aneksję. Odpowiedz Link Zgłoś
nibywroclawianin Re: a Polska czeka na wiadomość z centrali? 20.02.08, 19:12 seboc napisał: > wydaje mi się, że nie ma powodu, by Polska niepodległości Kosowa nie uznała A mnie się wydaje, że nie ma powodu, ani potrzeby, aby Polska taki kraik uznała. Odpowiedz Link Zgłoś
pendrek_wyrzutek Re: a Polska czeka na wiadomość z centrali? 21.02.08, 13:40 seboc napisał: > wydaje mi się, że nie ma powodu, by Polska > niepodległości Kosowa nie uznała I zapewne niepodleglosc Krymu i wschodniej Estonii? Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Raczej otrzeźwienie 20.02.08, 09:03 Należy zdać sobie sprawę, że niektóre granice w Europie to skutek ekspansji i aneksji, np. przynależność Karelii i Ingrii do Rosji, przynależność Alzacji i Lotaryngii do Francji. Odpowiedz Link Zgłoś
greegy Re: Raczej otrzeźwienie 20.02.08, 09:50 i trzy polskie powstania na Gornym Slasku. Niby dawno to bylo, ale...i zajecie tzw. Zaolzia i wojna z Sowiecka Rosja... Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Raczej otrzeźwienie 20.02.08, 10:42 Wojna Polski z sowiecją raSSiją była wojną obronną, toczoną w interesie całej ludzkości, także w obronie praw Ukrainy, Litwy i Białorusi do samostanowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Raczej otrzeźwienie 20.02.08, 22:20 zigzaur napisał: > Wojna Polski z sowiecją raSSiją była wojną obronną, toczoną w interesie całej > ludzkości, także w obronie praw Ukrainy, Litwy i Białorusi do samostanowienia. Nie moge sie nadziwic jak ludzie potrafia bzdury wypisywac. Ta wojna nie byla obronna. Jesli by sie wtedy dalo, to Polacy nawet Moskwe by zabrali, a nie czesc Ukrainy, Litwy czy Bialorusi. Tak mocno walczyli o prawa do samostanowienia sie tych narodow, ze zrobili tam Polsche. Dlaczego nie Bialorus, Ukraine czy Litwe? Tak, pewnie mi powiesz ze te narody nie chialy byc niepodlegle, a ja ci uwierze. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Raczej otrzeźwienie 21.02.08, 07:03 Każda wojna przeciwko Rosji jest wojną sprawiedliwą. Odpowiedz Link Zgłoś
mekagojira Re: Raczej otrzeźwienie 20.02.08, 10:41 A takze Szlezwiku-Holsztynu i terenow na wsch od Laby do Niemiec, Skanii i Gotlandii do Szwecji, Andaluzji do Hiszpanii, Konstantynopola do Turcji, Siedmiogrodu do Rumunii, Ulsteru do GB etc. zigzaur napisał: > Należy zdać sobie sprawę, że niektóre granice w Europie to skutek ekspansji i > aneksji, np. przynależność Karelii i Ingrii do Rosji, przynależność Alzacji i > Lotaryngii do Francji. Odpowiedz Link Zgłoś
aquarius43 Kosowski precedens 20.02.08, 10:54 Czy ludność napływowa musi zawsze odrywać część terytorium państwa,w którym się osiedliła?Powinni respektować prawa kraju ,w którym żyją.Kosovo zawsze będzię serbskie!Nie pozwólmy łamać prawa międzynarodowego!Rząd polski nie powinien uznać Kosova jako państwa! Odpowiedz Link Zgłoś
mekagojira Gdzie tu sprzecznosc? 20.02.08, 11:26 Przynajmniej w tym konkretnym przypadku nie ma. Jest powiedziane ze kazdy narod ma prawo do swojego panstwa, nie ze do 2ch. Albanczycy maja swoje i chwatit. Czekam na zachwyty Dawida Warszawskiego nad jednostronnym ogloszeniem niepodleglosci przez Palestyne. A co bedzie jak Kosowo stanie baza dla terrorystow atakujacych m. in. Izrael? Wysmazy Pan felieton ze niepodleglosc dla Kosowa byla bledem? Odpowiedz Link Zgłoś
herr7 Warszawski pokazuje prawdę "wybiórczo" 20.02.08, 12:18 Byłbym skłonny się zgodzić z Dawidem Warszawskim, gdyby nie pominął jednej istotnej okoliczności - powstanie na terytorium Kosowa amerykańskiej bazy, zresztą bez zgody władz serbskich czy ONZ (Unia Europejska w tej sprawie milczy). To każe przypuszczać, że interwencja NATO w Kosowie, jak też bombardowanie Jugosławii, miały inne powody od oficjalnych, czyli od obrony ludności albańskiej przed serbskimi "siepaczami". Tak się jakoś złożyło, że zainstalowanie tej nielegalnej bazy, jak też obecność wojsk NATO (gdyż innych wojsk tam nie było) na nie uchroniło tamtejszej ludności, w tym wypadku Serbów, przed czystkami etnicznymi czy niszczeniem prawosławnych cerkwi. Kosowscy Albańczycy są więc "wolni" od Serbów, ale to nie znaczy że Kosowo jest krajem suwerennym, czy że też ma szansę żeby się takowym stać. Jest to przede wszystkim protektorat NATO i Unii Europejskiej, i tak jak Bośnia kraj ten będzie całkowicie zależny od urzędników przysłanych przez Brukselę czy Waszyngton. Kosowo jest po prostu protektoratem Zachodu, który zdecydował się na przebudowę ładu, jaki został ustanowiony po drugiej wojnie światowej. Jugosławia, a szczególnie Serbia stały się tego ofiarą. Karta ONZ ma na celu ograniczenie konfliktów będących np. skutkiem walk pomiędzy różnymi narodami. Karta ta też nie stwierdza, że każdy naród ma prawo do własnej państwowości. Chodzi jedynie o to, żeby gwarantować trwałość granic, co bynajmniej nie oznacza że są one wieczne. W przypadku Kosowa akuszerem jego niepodległości od Serbii były Stany Zjednoczone, które wspierały albańskich separatystów z UCK, a potem zdecydowały się na otwartą wojnę z Serbią (pod sztandarem NATO), powołując się na sfabrykowane dane o serbskich masakrach. Jak już o tym wspomniałem, obecność amerykańskiej bazy w Kosowie każe sądzić, że nie chodziło tu o miłość do Albańczyków, a cele tych wojen są zupełnie inne. Na zakończenie, Zachód uparcie twierdzi, że casus Kosowa jest unikalny, i że separatyści w innych regionach świata nie mają prawa się na niego powoływać. Prawdą jest, że o ile Zachód był w stanie zniszczyć Jugosławię i zaprowadzić własne porządki na Bałkanach, to nie jest w stanie zapobiec efektom jakie w świecie oddzielenie się Kosowa może spowodować. Ma to już zresztą historyczną analogię, kiedy Austro Węgry zdecydowały się w 1908 r. na aneksję Bośni i Hercegowiny, nikt w Wiedniu nie przejmował się protestami Serbii i Rosji. Złamano wówczas porozumienia pokoju berlińskiego, który przez poprzednie trzydzieści lat gwarantował pokój na Bałkanach. Mniemam, że zwolennicy aneksji Bośni i Hercegowiny w ciągu dziesięciu lat gorzko żałowali swoich decyzji... Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Warszawski pokazuje prawdę "wybiórczo" 20.02.08, 12:52 A od kiedy to USA muszą prosić ONZ czy Serbię o zgodę na działania wojskowe? Żaden układ pokojowy niczego nie "gwarantuje" natomiast prędzej czy później staje się przestarzały. Odpowiedz Link Zgłoś
astr72 Re: 20.02.08, 13:03 Nagminnie łamiąc prawo międzynarodowe są zwykłym okupantem więc niech przestaną nazywać aneksję części niepodległego państwa "odzyskaniem niepodległości" przez niewiadomo kogo.. Odpowiedz Link Zgłoś
j23plpol Re: Warszawski pokazuje prawdę "wybiórczo" 21.02.08, 14:06 Doprawdy niesamowity sposób rozumienia prawa. Jeśli coś jest przestarzałe, przestaje obowiązywać. Rewelacja. To może niech żadne prawo uchwalone przed 1989 r. w Polsce nie obowiązuje. Znieść art. 148 kk, wiwat mordercy! Odpowiedz Link Zgłoś
greegy Re: Warszawski pokazuje prawdę "wybiórczo" 20.02.08, 12:54 Dziekuje; a jednak czasem warto zagladnac na forum. VIVAT SILESIA SUPERIOR ! Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Warszawski pokazuje prawdę "wybiórczo" 20.02.08, 18:23 kosova.org/kfor/bondsteel/index.asp forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=75806628&a=75809570 Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Konferencja w Monachium w 1938 to kolejna analogia 20.02.08, 18:28 Kolejna i chyba lepsza, zważywszy, że Francja i GB kiwały wtedy ochoczo Hitlerowi na zgodę, gdy ten rozszarpywał na ich oczach Czechosłowację uzasadniając to dokładnie tak samo jak dziś, czyli kwestią etniczną. Skoro wtedy Francuzi i Anglicy mieli zrozumienie, że na tereny zamieszkałe w większości przez Niemców (Sudetenland) należy oderwać od Chechosłowacji, to czemu teraz nie miałyby pokazać tego samego zrozumienia dla Albańczyków? Najważniejsze, że można przyłożyć Rosji. Odpowiedz Link Zgłoś
pendrek_wyrzutek Sudetarzy, nie Niemcy 21.02.08, 13:44 eva15 napisała: > że na tereny zamieszkałe w większości przez Niemców (Sudetenland) > należy oderwać od Chechosłowacji, SudetA byly zamieszkiwane przez Sudetarow tak jak KosovA jest zamieszkane przez Kosowarow. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej369 Re: Konferencja w Monachium w 1938 to kolejna ana 25.02.08, 12:57 Pelna zgoda, ze tu chodzi o przylozenie Rosji. USA, GB, Francja i Niemcy, doskonale wiedza, ze Rosjanie popieraja Serbow nie od dzis, a od wielu lat. Niektorzy zapomnieli, jak było przed wybuchem I WS. Pretekstem wybuchu tej wojny, również były Balkany. I niech sobie niektóre Panstwa przypomna, kogo Rosja popierala i kogo bronila. Historia lubi sie kolem zataczac. Wielkim bledem było, uznanie nowego Panstwa na Balkanach. Amerykanie doskonale o tym wiedza. Mysle, ze USA chodzi o rozpetanie konfliktu europejskiego, gdyz czuja sie zagrozeni gospodarczo. Europa zjednoczona, zaczyna być lepsza. Kazda wojna, ma zwiazek i przyczyne, a to są wplywy na rozwoj gospodarki Panstwa. Ameryka zmierza do stworzenia konfliktow w Europie, ma w tym interes rozwoju gospodarczego, ale dla siebie. Przerazaja mnie, decydenci USA ! Odpowiedz Link Zgłoś
obserwatore77 Teraz Serbowie w Kosowie ogłoszą niepodległość i 20.02.08, 14:51 tak to będzie dalej postępować Odpowiedz Link Zgłoś
yurek11111 Gdzie w Karcie ONZ Warszawski znalazl sprzecznosc? 20.02.08, 15:50 "Wewnętrzna sprzeczność w Karcie ONZ, która w pierwszym artykule mówi o samostanowieniu, a w drugim o nienaruszalności granic, została brutalnie obnażona " <>Brutalnie obnazona prawda, w sprawie ogloszenia niepodleglosci Kosowa przez NAPLYWOWA LUDNOSC ALBANSKA jest stanowisko panstw sygnatariuszy Karty ONZ,ktorzy uznali niepodleglosc Kosowa,a tym samym zlamali punkt 7,artykulu 2 Karty ONZ, ktory mowi: <>"Żadne postanowienie niniejszej Karty nie upoważnia Narodów Zjednoczonych do ingerencji w sprawy, które z istoty swej należą do kompetencji wewnętrznej któregokolwiek państwa i nie zobowiązuje członków, aby przekazywali takie sprawy do załatwienia w trybie przewidzianym niniejszą Kartą. Jednakże zasada ta nie będzie stała na przeszkodzie zastosowaniu środków przymusu przewidzianych w rozdziale VII." <>Kosowo lezy w granicach Serbii,i tylko Serbia ma prawo, do decydowania o przyszlosci Kosowa... Tresc Karty ONZ: www.unic.un.org.pl/dokumenty/karta_onz.php Odpowiedz Link Zgłoś
sigurimix W obronie Serbii 20.02.08, 18:39 NIE POZWOLIMY ODERWAĆ KOSOWA OD SERBII Władze USA, Unii Europejskiej i NATO po zbrodniczym rozbiciu Jugosławii chcą popełnić kolejną zbrodnię – oderwać Kosowo od Serbii. Trzeba wiedzieć, że Kosowo jest prastarą, Świętą Ziemią Serbską – kolebką Narodu Serbskiego, a zarazem bogatym zagłębiem surowcowym i przemysłowym Serbii. Oderwanie Kosowa od Serbii byłoby taką samą zbrodnią, jak oderwanie od Polski Krakowa i Górnego Śląska. Kosowo od Serbii odrywali kilkaset lat temu tureccy najeźdźcy, masowo mordując Serbów i zasiedlając tę ziemię Turkami i ich albańskimi sojusznikami. Kosowo od Serbii odrywały w II wojnie światowej hitlerowskie Niemcy, organizując w tym celu swych albańskich sojuszników w formacje SS. Wymordowały one w bestialski i nawet dla Niemców odrażający sposób pół miliona Serbów wraz z niemowlętami i kobietami w ciąży, zasiedlając Kosowo proniemieckimi Albańczykami. W ten ludobójczy sposób Albańczycy stali się w Kosowie większością, spychając Serbów do roli prześladowanej mniejszości narodowej na ich własnej serbskiej ziemi. Był to wstęp do planowanego osiedlania Niemców w Kosowie, które z woli Hitlera miało być Krajem niemieckim i bazą wojskową zapewniającą niemieckie panowanie na Bałkanach. Po zwycięstwie w 1945 roku nad Niemcami i ich albańskimi i innymi sojusznikami, Jugosławia nie skorzystała z ustanowionego przez zwycięskie mocarstwa prawa przesiedlenia z serbskiego Kosowa do Albanii Albańczyków wysługujących się niemieckiemu faszyzmowi. Ta zgubna decyzja Jugosławii dała Zachodowi, a zwłaszcza USA i Niemcom możliwość odbudowania wśród Albańczyków w Kosowie agentury antyserbskiej. Właśnie ta faszyzująca albańska agentura proniemiecka i proamerykańska ułatwiła wojenne rozbicie Jugosławii i okupację Kosowa przez NATO. W jej wyniku, w 1999 i 2000 roku popierani przez NATO faszystowscy terroryści albańscy zabili ponad 2 tysiące Serbów, zburzyli 50 tysięcy serbskich domów, setki serbskich ośrodków kultury i nauki oraz 80 zabytkowych cerkwi, wypędzili z Kosowa 250 tysięcy Serbów i 100 tysięcy osób innych narodowości. Na miejsce zabitych i wypędzonych Serbów, w Kosowie osiedlali się Albańczycy z Albanii, dla których zbudowano tysiące domów z bezzwrotnych funduszy Unii Europejskiej. Siłowe zaludnienie Kosowa tylko przez Albańczyków ma ułatwić oderwanie go od Serbii i uczynienie odrębnym Państwem albańskim, czyli drugą Albanią. Cała prawda jest jednak inna. Kosowo ma być Państwem całkowicie uzależnionym od USA i stanowić jego największą bazę wojskową w Europie, wymierzoną przeciwko Serbii i całej Słowiańszczyźnie, zapewniającą amerykańskie panowanie na Bałkanach. Jest to realizowanie przez USA, UE i NATO imperialnego planu Hitlera. Planowanie oderwania Kosowa od Serbii stwarza jeszcze jedno wielkie zagrożenie. Ma to być pierwsza zmiana granicy po powojennym ustaleniu granic w Europie. Gdyby to się udało, pójdzie za tym próba zmiany zachodniej granicy Czech i Polski, czyli oderwania Sudetów od Czech a Śląska i Pomorza od Polski. Ale sprawiedliwość dziejowa i bezpieczeństwo Narodów Europy wymagają zachowania obecnych granic. Tak jak Sudety były i są czeskie, a Śląsk i Pomorze były i są polskie, tak Kosowo było, jest i musi być serbskie. Nie pozwólmy oderwać Kosowa od Serbii. Okażmy swoim słowiańskim Braciom Serbom nasze polskie, słowiańskie poparcie. Potępiajmy na każdym kroku globalistyczny imperializm zachodni. Obrona Serbii to obrona Polski i Czech, to obrona całej zagrożonej bratniej Słowiańszczyzny. POLSKA WSPÓLNOTA NARODOWA POLSKI KOMITET SŁOWIAŃSKI PRZEWODNICZĄCY BOLESŁAW TEJKOWSKI Warszawa – Kraków, luty 2008 rok www.obronserbie.lpr.pl Odpowiedz Link Zgłoś
aquarius43 Re: W obronie Serbii 20.02.08, 18:57 Czy nasi "politycy " nie znają tej prawdy?Gdzie ich uczono historii?!Popieram apel o poparciu Serbii! Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: W obronie Serbii 20.02.08, 22:31 aquarius43 napisał: > Czy nasi "politycy " nie znają tej prawdy?Gdzie ich uczono > historii?!Popieram apel o poparciu Serbii! Oni nie sa waszymi politykami. Oni sa pacholkami wielkiej kasy, dbajacymi tylko i wylacznie o swoj interes. Oni zrobia wszystko tak, co im podytkuja. Odpowiedz Link Zgłoś
greegy Re: W obronie Serbii 20.02.08, 23:13 a propos WIYRCHNYGO SLUNSKA: SKĄD SIĘ WZIĘŁA NARODOWOŚĆ ŚLĄSKA – KRÓTKA RETROSPEKCJA HISTORII ŚLĄSKA. Pierwszą przynależnością państwową Śląska była Rzesza Wielkomorawska, w granicach której Śląsk przyjął chrześcijaństwo w II połowie IX wieku. Po upadku Wielkich Moraw większość ich spuścizny terytorialnej, w tym również Śląsk przejęły Czechy, których władca Vratislav, założył najbardziej znaczący gród na Śląsku, nazwany od jego imienia po łacinie Vratislavia, znany dziś powszechnie jako Wrocław. POLANIE KONTRA CZESI W II połowie X wieku na północ od Czech urosło w siłę państwo Polan. Jego władca Mieszko I w sojuszu z cesarzem niemieckim dokonał w latach 985-990 inwazji na państwo czeskie, wcielając do swoich włości większość ziem śląskich z Wrocławiem i Opolem. Syn Mieszka I – Bolesław w Chrobry w latach 999-1003, budując potęgę swego państwa, dokonał kolejnego najazdu na Czechy, wcielając do Polski nie tylko pozostałą część ziem śląskich: Bytom, Toszek, Racibórz, Pszczynę, Cieszyn i Opawę, lecz także Morawy oraz same Czechy. Antypolskie powstanie w roku 1003 uwolniło Czechy, które z kolei odzyskały Morawy (1031), rok później Ziemię Gołęszycką (Racibórz, Pszczyna, Cieszyn, Opawa), a wkrótce również cały Śląsk (1037-1038), następnie idąc za ciosem podbiły Polskę. Interwencja zbrojna sojusznika Polski - cesarza niemieckiego w roku 1040 zmusiła Czechów do rezygnacji z okupacji ziem polskich, natomiast cały Śląsk pozostał w granicach państwa czeskiego. II połowa XI wieku upłynęła pod znakiem polsko-czeskich wojen o Śląsk (1050, 1060, 1085, 1093), wskutek których jego różne części przechodziły raz w ręce polskie innym razem czeskie. Najczęściej zwyciężali ci którzy aktualnie byli w sojuszu z cesarzem niemieckim. Ostatecznie w roku 1108 Polska zajęła Racibórz, pieczętując tym samym przynależność niemal całego, z wyjątkiem Ziemi Opawskiej, Śląska do Królestwa Polskiego. Jednak już zaledwie 30 lat później samo państwo polskie zaczęło się powoli rozpadać. Wykorzystali to protoplasci śląskiej linii dynastii Piastów: Bolesław Wysoki i Mieszko Plątonogi – wychowani na niemieckim dworze w Erfurcie synowie Władysława Wygnańca i Agnes von Babenberg. Ci śląscy książęta w roku 1166 przepędzili polskie załogi ze strategicznych nadodrzańskich grodów i zastąpili je śląskimi. Rok później Ślązacy odparli interwencję wojsk polskich księcia-seniora Bolesława Kędzierzawego. Najistotniejszy jest tutaj fakt, że ludność Śląska, przyjmując chrześcijaństwo pod zwierzchnictwem Moraw, przechodziła później na przemian z rąk czeskich w polskie i na odwrót, nie zdążyła więc utożsamić się z żadnym z dwu rywalizujących ze sobą państw. WŁASNE PAŃSTWO Przełomowy był tu rok 1202. Odtąd Ślązacy mogli utożsamiać się z własnymi, oficjalnie uznanymi państwami: Księstwem Opolsko-Raciborskim – Mieszka Plątonogiego, którego godłem został złoty orzeł na błękitnym polu oraz Księstwem Śląskim – Henryka I Brodatego (syna Bolesława I Wysokiego i Adelheid von Sulzbach), z czarnym orłem na złotym polu w roli godła państwowego. Sam Henryk I Brodaty oraz jego syn z małżeństwa z Hedwig von Andechs – Henryk II Pobożny władali jednolitym Państwem Śląskim, które w okresie swej największej potęgi wcieliło również część ziem polskich i niemieckich rozciągając się od dzisiejszego Berlina po Lublin. W historii Polski bezpodstawnie przypisuje się im przez to zamiar zjednoczenia i reaktywacji państwa polskiego. Przeczą temu jednak fakty. Pomimo posiadania w swych granicach Krakowa, Gniezna i Poznania – Państwo Śląskie posiadało nadal stolicę we Wrocławiu, a jego władcy nie tytułowali się książętami Królestwa Polskiego, nie kultywowali również polskich tradycji językowych, kulturowych i obyczajowych. Wręcz przeciwnie śląscy Piastowie sprowadzali na Śląsk niemieckich osadników, rycerzy i duchownych, wprowadzili na śląskie dwory kulturę i obyczaje niemieckie, a przede wszystkim język niemiecki jako oficjalny język dworski, później także kancelaryjny (czyli urzędowy). Konkurencyjnym państwem piastowskim, kontynuującym wszystkie tradycje Królestwa Polskiego, było wówczas Państwo Mazowieckie. Półtora stulecia niepodległości Śląska, połączone z wymieszaniem ludności słowiańskiej i niemieckich osadników, utrwaliło i pogłębiło odrębną tożsamość etniczną Ślązaków. Również śląscy Piastowie, gdy potomek mazowieckiej linii Piastów – Władysław Łokietek w roku 1320 zjednoczył Królestwo Polskie, woleli wybrać zwierzchność władcy jednego z państw rozdrobnionej Rzeszy Niemieckiej – Królestwa Czech, niż wejść w skład centralistycznego Królestwa Polskiego, kultywującego wschodnie wzorce państwowości. Wybór ten był o tyle słuszny, że wszyscy śląscy książęta zachowali niezależność od instytucji państwa czeskiego, w którego skład Śląsk wszedł jedynie formalnie. Ślązacy prowadzili wówczas np. samodzielne wojny z Królestwem Polskim. Niemal wszystkie niestety przegrane, zakończone utratą Wielunia (1393), Siewierza (1443-1452) i Oświęcimia (1454) na rzecz państwa polskiego. Po wygaśnięciu mazowieckiej linii Piastów władającej Królestwem Polskim, przedstawiciele śląskiej linii Piastów nigdy nie byli brani pod uwagę jako pretendenci do polskiej korony. W roku 1410 mimo poparcia swego zwierzchnika króla Czech i byłego króla niemieckiego w jednej osobie Wacława IV (Wenzel IV von Luxemburg) dla Polaków, część śląskiego rycerstwa, w tym książęta piastowscy, w bitwie pod Grunwaldem walczyło po stronie krzyżackiej. W roku 1422 wszyscy Piastowie śląscy zawarli sojusz z Zygmuntem Luksemburczykiem i Zakonem krzyżackim, którego celem był rozbiór Polski, do którego ostatecznie nie doszło, wskutek ugody Luksemburczyka z wielkim księciem litewskim Witoldem. W latach 1440-1442 Śląsk toczył wojnę z Królestwem Polskim, gdy wszyscy Piastowe śląscy odmówili Jagiellonom uznania polskiej zwierzchności nad Śląskiem. Konflikt ten zakończył się patem, gdy część śląskich Piastów zgodziła się uznać zwierzchność Jagiellończyka, lecz wyłączne jako króla Czech, zaś Polacy wyczerpani wojną na Śląsku, nie byli w stanie zmierzyć się z Habsburgami, którzy opanowali Czechy. Właśnie z XV wieku pochodzą słowa słynnego polskiego kronikarza Jana Długosza: „Spośród narodów graniczących z Królestwem Polskim nie ma bardziej zawistnego i wrogiego Polakom, niż Ślązacy”. Oprócz widocznego faktu niechęci tego sławnego Polaka dla Ślązaków, najistotniejsze jest tutaj postrzeganie przez niego odrębnego narodu śląskiego. BYĆ ŚLĄZAKIEM NIE POLAKIEM W XVI wieku Śląsk znalazł się w granicach scentralizowanej monarchii Habsburgów, którym Czesi oddali tron w Pradze, obawiając się nawałnicy tureckiej. Pomimo zupełnej centralizacji Rzeszy Niemieckiej przez Ferdynanda von Habsburga, księciu opolskiemu Janowi II Dobremu udało się wydać Przywilej Ziemski Księstwa Opolsko-Raciborskiego, który bez przesady można by nazwać górnośląską konstytucją, gwarantującą Górnemu Śląskowi pewną autonomię. Z tego okresu pochodzi również list adepta Akademii Krakowskiej, wybitnego śląskiego humanisty do Erazma z Rotterdamu podpisany: „Anzelm Eforyn. Ślązak nie Polak”, co wyrażało wyłącznie śląską identyfikację narodowościową słynnego Ślązaka, bezpodstawnie zaliczanego dziś w poczet narodu polskiego. W kolejnym stuleciu wybitny śląski poeta, filozof i mistyk Johannes Scheffler z Wrocławia, bezpodstawnie uznawany za Niemca, by podkreślić swą wyłącznie śląską tożsamość narodową przyjął łaciński pseudonim literacki Angelus Silesius (Anioł Ślązak). Początek XVII wieku był czasem powstań protestanckich Czechów i Ślązaków przeciwko władzy katolickiego cesarza Niemiec od których datuje się początek ogólnoeuropejskiej wojny trzydziestoletniej. Powstanie czeskie pod przywództwem Wacława Wilhelma z Roupova – przewodniczącego rządu i hrabiego von Thurna – dowódcy armii, rozpoczęło się w roku 1618, a wspomagali je ochotnicy Odpowiedz Link Zgłoś
greegy Re: W obronie Serbii 20.02.08, 23:15 apropos Slunska: Na czele powstańczego rządu śląskiego stanął piastowski książę brzeski Jan Krystian, zaś dowódcą powstańczej Armii Śląskiej został książę karniowski Jan Jerzy von Hohenzollern. Powstańcy śląscy i czescy odnosili sukcesy w walce z cesarską armią niemiecką, gdy sojusznik cesarza niemieckiego, król Polski – Zygmunt III Waza, mimo sprzeciwu niechętnej Habsburgom znacznej części polskiej szlachty, wysłał przeciwko Ślązakom 10-tysięczną armię najemną tzw. lisowczyków, którzy najechali Księstwa Oleśnickie, Opolsko-Raciborskie i Cieszyńskie, pustosząc wówczas niczym Hunowie, Strumień i Skoczów. Do generalnego starcia doszło wówczas pod Białą Górą koło Pragi, gdzie połączone 25-tysięczne siły polsko-niemieckie rozgromiły 21-tysięczne śląsko-czeskie armie powstańcze. Białogórska klęska rozwiała wówczas marzenia Ślązaków i Czechów o odzyskaniu niepodległości. O tym, że gdyby nie cios w plecy ze strony króla Polski, niepodległość była osiągalna świadczy fakt, że podczas tej samej wojny oderwały się od tej samej scentralizowanej Rzeszy Niemieckiej i osiągnęły niepodległość Niderlandy, podzielone później na katolicką Belgię i protestancką Holandię. Innym skutkiem upadku powstania była rekatolicyzacja Górnego Śląska przez niemieckich jezuitów i zakonników z sąsiedniej Polski oraz rugowanie języka czeskiego ze śląskich instytucji, który obowiązywał tu na równi z niemieckim. Wskutek tych działań dwa stulecia później na Dolnym Śląsku obowiązywał wyłącznie niemiecki, zaś na Górnym Śląsku język czeski zastąpiła polszczyzna, obowiązująca odtąd na równi z niemieckim. Te dwie decyzje cesarza Niemiec oraz późniejsze rozbiory Polski przez Prusy i Austrię, paradoksalnie spowodowały zakiełkowanie polskości na części Górnego Śląska. W państwie pruskim niektórzy Ślązacy (Korfanty, Rymer, Rostek) związali się bowiem z obozem wielkopolskim, zaś w monarchii austriackiej (Stalmach, Londzin) z obozem galicyjskim. W 1892 roku na łamach „Kuriera Poznańskiego” tamtejszy biskup Ledóchowski nazwał agitację Wielkopolan na rzecz polskości na Górnym Śląsku „aktem imperializmu”. W tym czasie bowiem rodziło się w całej Europie, współczesne pojęcie świadomości narodowej. Pod koniec XIX wieku na Śląsku Pruskim niejaki Gajda ogłosił „potrzebę stworzenia politycznej reprezentacji narodu śląskiego”. Na Śląsku Austriackim ludność niemieckojęzyczna określała swą tożsamość mianem Ślązacy austriaccy, a nie Niemcy. Na Śląsku Cieszyńskim Józef Kożdoń założył w roku 1909 Śląską Partię Ludową, która głosiła odrębność narodowościową Ślązaków od Polaków i Czechów, przez co przez jednych i drugich był określany jako renegat i zdrajca, chociaż nigdy nie poczuwał się do narodowości polskiej, ani czeskiej, więc ani jednych, ani drugich nie zdradził. POWIEW NIEPODLEGŁOŚCI Po upadku potężnych monarchii Habsburgów i Hohenzollernów w roku 1918 odradzały się państwa narodowe: Polska, Węgry, Czechosłowacja. Do tradycji niepodległościowych z XIII wieku chcieli powrócić również Ślązacy. Na Śląsku Austriackim ideę niepodległej Republiki Śląskiej ogłosiła 70-tysięczna Śląska Partia Ludowa, rekrutująca się głównie z tutejszych ewangelików, poparta przez 50-tysięczny Związek Ślązaków, reprezentujący ludność niemieckojęzyczną, który w roku 1849 na fali Wiosny Ludów, wymusił na cesarzu autonomię Śląska Austriackiego. Dążeniom do niepodległości Śląska sprzeciwił się finansowany z Krakowa - Związek Katolików Śląskich, który widział swą przyszłość w państwie polskim nazwanym w programie tej organizacji nie Rzeczpospolita Polska, lecz Rzeczpospolita Ludowa Federacyjna, która miała nawiązywać do szlacheckiej Rzeczpospolitej Trojga Narodów – Polski, Litwy i Rusi, tym razem poszerzonej o Śląsk. Innym konkurentem opcji niezależności Śląska był Krajowy Komitet Narodowy dla Śląska, powołany w Opawie przez zwolenników powrotu ziem śląskich w granice Czech. Równolegle na terenie Śląska Pruskiego powstał Komitet Górnośląski w Rybniku, który w roku 1919 przerodził się w 400-tysięczny Związek Górnoślązaków, głoszący istnienie mulltijęzycznego narodu śląskiego, analogicznego jak naród szwajcarski oraz dążący do proklamacji niepodległego, neutralnego Państwa Górnośląskiego na wzór Szwajcarii i Belgii. Czołowi działacze tej organizacji Ewald Latacz oraz Tomasz i Jan Reginkowie utrzymywali ścisłe kontakty z Józefem Kożdoniem, chcąc by niepodległe Państwo Górnośląskie, objęło również Śląsk Austriacki. Działacze polscy oskarżali Związek Górnoślązaków o sprzyjanie Niemcom, a Niemcy, którzy zawiesili jego działalność i aresztowali przywódców, o działanie na korzyść Polski. Amnestia po I powstaniu śląskim, nazwanym przez Korfantego „bolszewicką prowokacją”, objęła również działaczy na rzecz niepodległości Górnego Śląska. Do tego grona wpisali się wkrótce niektórzy działacze polscy: uczestnik I powstania Alojzy Pronobis, lider Polskiego Związku Górnoślązaków - Autonomistów oraz były członek Polskiego Komisariatu Plebiscytowego - Teofil Kupka – założyciel Górnośląskiego Komitetu Plebiscytowego, zamordowany później przez Bojówkę Polską. Do zwolenników niepodległości dołączyli również niektórzy działacze niemieccy jak Carl Ulitzka – lider Katolickiej Partii Ludowej, czy Anzelm Stroka były członek Zjednoczonych Związków Górnoślązaków Wiernych Ojczyźnie, który stworzył organizację Jedność Górnośląska, której głównymi celami były niepodległość Górnego Śląska, „rozbudzenie górnośląskiej świadomości narodowej” i pozbawienie stanowisk „elementu napływowego”. Mimo republikańskiego charakteru mającego powstać niezależnego państwa, działania te zdecydowanie popierała również tutejsza arystokracja z księciem pszczyńskim Janem Henrykiem XV i księciem bytomskim Henckel von Donnersmarckiem na czele oraz większość rodzimego kleru katolickiego. Proklamacji suwerennej Republiki Górnośląskiej domagali się od Korfantego rodzimi oficerowie podczas III powstania, a nawet on sam zasugerował taką możliwość przedstawicielom polskiego rządu. W nurt niepodległościowy wpisała się nawet Komunistyczna Partia Górnego Śląska, która chciała stworzyć suwerenną Górnośląską Republikę Rad na wzór Rosji Sowieckiej – Lenina i Niemieckiej Republiki Socjalistycznej – Liebknechta. Ideę powstania państwa narodowego Ślązaków przekreśliło veto Francji i argumentacja, że należy wzmocnić Polskę i Czechosłowację jako bufor przed zalewem komunizmu. Nie przekreśliło to jednak istnienia narodu śląskiego. Po podziale Górnego Śląska (w tym byłego Śląska Austriackiego) przez Polskę, Niemcy i Czechosłowację, ta ostatnia w spisie powszechnym z roku 1921 uznała istnienie narodowości śląskiej. Nie przeszkadzało to jednak lokalnym władzom w polityce czechizacji, której sprzeciwiał się lider cieszyńskich Ślązaków - Józef Kożdoń, współpracując solidarnie z działaczami mniejszości polskiej i niemieckiej. W międzywojennym województwie śląskim odrębność narodową i kulturową Ślązaków od Polaków głosił Związek Obrony Górnoślązaków założony przez Jana Kustosa, porównując ją z odrębnością Słowaków od Czechów. O odrębnym języku śląskim i narodzie śląskim mówił wówczas również wybitny polski filolog Jan Ignacy Baudouin de Courtenay, który jako kandydat na prezydenta II Rzeczpospolitej ostro krytykował politykę wynaradawiania Białorusinów, Ukraińców, Ślązaków i Kaszubów. Swą językową i narodową odrębność od Polaków i Czechów głosił słynny wieszcz z Zaolzia - Erwin Goj, tworzący w ustandaryzowanym przez niego na podstawie sześciu dialektów śląskich – języku laskim, pod pseudonimem Ondra Łysohorsky. Istnienie narodowości śląskiej wykorzystali później naziści, uwzględniając ją w policyjnym spisie ludności z roku 1940, uznali bowiem Ślązaków za łatwiejszych do zgermanizowania niż Polacy. Posłużyli się wówczas manipulacją idei Józefa Kożdonia, którego zwyczajnie oszukali, by Ślązaków wcielać Odpowiedz Link Zgłoś
greegy Re: W obronie Serbii 20.02.08, 23:17 apropos SLUNSKA: Istnienie narodowości śląskiej wykorzystali później naziści, uwzględniając ją w policyjnym spisie ludności z roku 1940, uznali bowiem Ślązaków za łatwiejszych do zgermanizowania niż Polacy. Posłużyli się wówczas manipulacją idei Józefa Kożdonia, którego zwyczajnie oszukali, by Ślązaków wcielać do Wehrmachtu jako Niemców III kategorii. Nie oferowali więc w ogóle poszanowania śląskiej tożsamości narodowej, które wcześniej deklarowali. Jeszcze tuż po wojnie dostrzegano odrębność narodową Ślązaków, obrazuje to cytat z wydanych przez komunistów „Dziejów Śląska” (Warszawa 1955): „Za podszeptami watykańskimi poszła reakcyjna część kleru polskiego szerząc wysuwaną przez Stany Zjednoczone koncepcję narodowości śląskiej”. Później idea ta zamarła wskutek polityki władz PRL, które brutalnie dążyły do powstania społeczeństwa jednolitego etnicznie. Ci Ślązacy, którzy nie poddali się ennacjonalizacji do polskości, sami najczęściej uznawali się za grupę etniczną narodu niemieckiego. Sytuacja zmieniła się po roku 1989 wraz z nastaniem rządów demokratycznych w Polsce oraz nie uznawaniem przez władze RFN, niemieckiego pochodzenia większości Ślązaków, których dotychczas bezwarunkowo postrzegały jako Niemców. Ukierunkowanie silnego poczucia odrębności Ślązaków na terenie Polski, ugruntowało uznanie narodowości śląskiej przez Czechosłowację w roku 1991, deklarowaną tam głównie przez mieszkańców Śląska Opawskiego, gdzie polska opcja narodowościowa nigdy nie występowała. Jednak dopiero w 1996 roku Ślązacy na terenie RP, zastraszani ponad 70 lat przez rządy sanacyjne, nazistowskie i komunistyczne odważyli się wreszcie powołać do życia Związek Ludności Narodowości Śląskiej, nie zarejestrowany następnie przez polskie sądy. Moim zdaniem skarga jego założycieli na władze Polski ma bardzo solidne podstawy nie tylko prawne i merytoryczne, lecz przede wszystkim historyczne. Bardziej szczegółowe informacje dotyczące politycznych problemów w historii Śląska zawarłem w książce „Historia Narodu Śląskiego” (Oficyna Narodowa Śląska 2003). Dariusz Jerczyński ( autor książki „Historia Narodu Śląskiego” ) VIVAT SILESIA SUPERIOR! Odpowiedz Link Zgłoś
inter65 Zbrodnia na Serbii 21.02.08, 00:09 Rozbior to rozbior!!!! Nie zadna polityka, panie Warszawski!!! Albanczycy w Kosovie to imigranci a nie ludnosc pierwotna, poddana opresji. Serbow mozna nie lubic, ich bandytyzm wobec Chorwacji jakos USA nie draznil!!!! Ale w takim razie - do cholery, czemu np. Baskow ma trzymac Hiszpania a Quebec Kanada? O Palestynie nie wspomne, bo to antysemityzm!!!! Ale moze o to chodzi, aby rozwalic Europejskie kraje chrzescijanskie, popierac islamistow, zeby wszystkich przestraszyc i cudzymi rekami zalatwic potem islam (oczywiscie ten w Iranie!) bo inny nie przeszkadza. Nowe Monachium! I teraz przyznaje racje Rosji!!! Putin nie dal sie zalatwic demokratom w stylu Chodorkowskiego!!!! Niech rozwala Gruzje i Naddniestrowie przylacza, i niech na Lotwie powstanie mniejszosc zadajaca prawa do panstwowosci, a w Marsylii niech powstanie republika islamska. Tylko tak na marginesie, czy Polacy nie pamietaja rozbiorow, dokonywanych w imie pokoju???!!! Ja wiem, ze u was juz nikt historii uczyc nie chce, bo to nawet wasza minister proponuje, po cholere wam historia, podstawowy angielski, aby bilet na zmywak do Londynu albo Dubina kupic to wam wystarczy!!!! No to czekam na ogloszenie niepodleglosci Gornego Slaska i tego Polsce zycze z glebi duszy!!!! Wasz Tusk i Kaczor, obaj jednacy!!!! Zapamietajcie te szmatlawe poparcie dla rozbioru narodu, ktory bronil Europy!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
j23plpol Demonstracja! 21.02.08, 00:19 UWAGA! W sobotę (23.02.08r.) o godzinie 12:00 odbędzie się w Warszawie wiec poparcia dla zachowania integralności Serbii. Obecność zapowiedział ambasador Serbii oraz Serbowie mieszkający w Polsce. Jeśli uważasz, że decyzja o oderwaniu Kosowa od Serbii to gwałt na demokrację i stabilizację w Europie to przyjdź pod ambasadę Republiki Serbii i weź udział w naszym wiecu (ul. Rolna 175 a/b blisko stacji metra Służew). Kosowo to Serbia! Sprzeciw wobec decyzji polskich władz o uznaniu oderwania Kosowa od Serbii. Odpowiedz Link Zgłoś
j23plpol Demonstracja! Przyjaciele! 21.02.08, 00:30 UWAGA! Uwaga! W sobotę (23.02.08r.) o godzinie 12:00 odbędzie się w Warszawie wiec poparcia dla zachowania integralności Serbii. Obecność zapowiedział ambasador Serbii oraz Serbowie mieszkający w Polsce. Jeśli uważasz, że decyzja o oderwaniu Kosowa od Serbii to gwałt na demokrację i stabilizację w Europie to przyjdź pod ambasadę Republiki Serbii i weź udział w naszym wiecu (ul. Rolna 175 a/b blisko stacji metra Służew). Kosowo to Serbia! Sprzeciw wobec decyzji polskich władz o uznaniu oderwania Kosowa od Serbii. Odpowiedz Link Zgłoś
aquarius43 Kosowski precedens 21.02.08, 08:51 Po pewnym okresie czasu ,przy obecnym tempie zasiedlania terenów wschodnich byłej NRD przez ludność polską te tereny ogłoszą niepodległośc na wzór kosovski! Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej369 Kosowski precedens 21.02.08, 14:03 Najwiekszym bledem czlowieka, jest tworzenie sie w grupy narodowe i otaczanie sie granicami. Te owe granice swiadcza i są dowodem, ze czlowiek jest tylko zwierzeciem o dosc dobrej inteligencji, natomiast SWIADOMOSCI ZEROWEJ. Ogloszenie niepodleglosci Kosowa może być przyczyna do nowej tragedii dla calej Europy. Może USA, o to wlasnie chodzi ? Jak najbardziej zamieszac, wymieszac i rozbic JEDNOSC ! Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej369 Re: Kosowski precedens 21.02.08, 14:25 Ludzka odmienna KULTURA powinna być otwarta i nie może otaczac sie GRANICAMI. Granicami otaczaja sie tylko PROSTACY, dla pokazania swojej wyzszosci. Ta owa wyzszosc, dla mnie jest tylko PROSTACTWEM. Wyobrazmy sobie, gdyby Stany Zjednoczone podzielono na odmiennosci narodowe i utworzono granice pomiedzy tymi narodami. To mieli by Amerykanie wojne za wojna. Czy tego chcecie ? Przyszlosc czlowieka, powinna isc w kierunku likwidacji granic, a nie tworzenia NOWYCH. Odpowiedz Link Zgłoś
rizan37 Kosowski precedens 23.02.08, 16:11 Ktoś tu czegoś nie rozumie. Nienaruszalność granic dotyczy inwazji z zewnątrz a nie rozpadu ciała sztucznego na fragmenty. Gdy z Czechosłowacji tworzyła sie Słowacja i Czechy nikt nikogo nie najechał. Za to jakos nikt nie płakał nad Hongongiem oddając nowoczesne i znakomicie prosperujące państwo w ręce totalitarnej władzy, wkrótce po zaprowadzeniu przez nią "niebińskiego spokoju" na głównym placu Pekinu. Gdy Szkoci ogłoszą separacje (chyba jednak nie, bo już się ropa pod morzem północnym kończy) też nikt nikogo nie najedzie....A Rosja ma większy problem z Czeczenią niż z Abhazją... Podstawą powinny być referenda pod ścisłą kontrola międzynarodową. Tu jest ważniejsze pytanie - co z Kurdami, z narodem o rzeczywiście kilku tysiąc letniej historii, który jak Polska podzielony pomiędzy trzy-cztery państwa ma małe szanse na samostanowienie. A należy mu sie. I wszystko zależy od polityki wewnętrznej. Twór wieloplemienny (narodowy) nie musi wojować ze sobą ale musi być otwarty na siebie. Nie mogą to być sąsiedzi geograficzni a muszą emocjonalni. Wówczas nie będzie podstaw do separacji... itd Odpowiedz Link Zgłoś
mj63 Re: Kosowski precedens 24.02.08, 00:57 rizan37 napisał: > Ktoś tu czegoś nie rozumie. Nienaruszalność granic dotyczy inwazji z zewnątrz a > nie rozpadu ciała sztucznego na fragmenty. Gdy z Czechosłowacji tworzyła sie > Słowacja i Czechy nikt nikogo nie najechał. > Za to jakos nikt nie płakał nad Hongongiem oddając nowoczesne i znakomicie > prosperujące państwo w ręce totalitarnej władzy, wkrótce po zaprowadzeniu przez > nią "niebińskiego spokoju" na głównym placu Pekinu. > Gdy Szkoci ogłoszą separacje (chyba jednak nie, bo już się ropa pod morzem > północnym kończy) też nikt nikogo nie najedzie....A Rosja ma większy problem z > Czeczenią niż z Abhazją... Podstawą powinny być referenda pod ścisłą kontrola > międzynarodową. Tu jest ważniejsze pytanie - co z Kurdami, z narodem o > rzeczywiście kilku tysiąc letniej historii, który jak Polska podzielony pomiędz > y > trzy-cztery państwa ma małe szanse na samostanowienie. A należy mu sie. I > wszystko zależy od polityki wewnętrznej. Twór wieloplemienny (narodowy) nie mus > i > wojować ze sobą ale musi być otwarty na siebie. Nie mogą to być sąsiedzi > geograficzni a muszą emocjonalni. Wówczas nie będzie podstaw do separacji... > itd hey rizan37 calkowicie sie z toba zgadzam. Jesli jest narod z tradycjami, wlasna kultura, jezykiem etc to jesli chce bys niepodleglym krajem to przez referendum takie cos im sie nalezy. Slowacja i Czechy sa tego pieknym przykladem. Kurdowie jak najbardziej powinni miec wlasny kraj. Quebec mial referendum i 51% glosowalo ze chca byc w Kanadzie. Odpowiedz Link Zgłoś
hummer Re: A co z Czechami? 24.02.08, 01:45 hummer napisał: > Nie bo co, Niemcy czy Polacy? :) Przeniesiono ów wątek bez mojej zgody z innego forum - był odpowiedzią na to, że Czechy również nie uznały Kosowa, pomimo tego, że mniejszości polska czy niemiecka nie stanowią w Czechach zagrażającej integralności państwa większości. Odpowiedz Link Zgłoś
frusto Klamstwo!!! 26.02.08, 18:29 Jak to "Serbia odrzucala" i "nie bylo inego wyjscia"? Przeciez inne wyjscie bylo: autonomia bardzo szeroka Kosowa przy formalnej przynaleznosci do Serbii. To, co proponowali Serbowie, a co odrzucali Albanczycy, czujacy za soba poparcie USA i UE Odpowiedz Link Zgłoś
herr7 za Kosowski precedens zapłaci Europa.. 26.02.08, 19:16 a konkretnie Unia Europejska. Powód jest oczywisty: po raz pierwszy pojawia się brak zaufania ze strony państw małych co do intencji wielkich państw, np. Niemiec. To jest ta nowa "jakość". Unia nie ma żadnego pomysłu na wybrnięcie z tej sytuacji. "Zaproszenie" Serbii do wejścia do UE jest pomysłem groteskowym i co najwyżej świadczy o cynizmie Zachodu. Ale jest to cynizm impotenta - takiego robaka Solany. Odpowiedz Link Zgłoś
lisga Kosowski precedens 28.02.08, 19:40 Kurdowie - Uważani są za największy naród bez własnej państwowości, bo az 40 mln - jak Polska, a w Kosowie sa Albańczycy, komu sie nalezy wolnosc ? Po prostu chodzi o cos innego anizeli uznanie Odpowiedz Link Zgłoś