pimpus18
25.02.08, 15:03
Tobi na prowincji – oczywiście znowu mu się nic nie podoba. Q.E.D. Pięknie jak znowu widać to jest jednak gdzie indziej.
Pojechałby na ukraińską prowincję czy do innej Gruzji, tudzież do „wolnego” od już prawie 9 lat
Kosowa krytyka pana dziennikarza z „opiniotwórczej” gazety nie byłaby tak miażdżąca.
W służbie swojego pracodawcy pan red. już dawno osiągnął poziom opiniotwórców z „Trybuny Ludu” sprzed 30 laty. Kto nie wierzy, może sprawdzić. Może gdzieniegdzie uchowało się co nieco
z dorobku słowa pisanego z tamtych czasów „Burzy i naporu” z ich charakterystycznym
propagandowym staccato.
Pewnie przy innej okazji pan red. znowu będzie rzucał pytania do luftu i drwiąco kpił: dlaczego
tam niektórzy (ci na Kremlu – bo już nie Kowaliow) uważają upadek ZSRR za narodową tragedię.
Tobi po prostu ma taką pracę. I już.