Dodaj do ulubionych

Aaaaaa. Oddam dziecko

26.02.08, 09:30
Drogie Panie!
Oddawanie dzieci innym, bezdzietnym kobietom bylo i jest do dzisiaj
praktykowane w wielu spolecznstwach tradycjonalnych. Stosuje sie je
przykladowo u Romow, w spoleczenstwach plemiennych Azji czy tez Afryki. Bylo
tez stosowane na calym swiecie i dopiero zmiany cywilizacyjne, a szczegolnie
chrzescianstwo promujace ideal kobiety-matki poswiecajacej dla dzieci
wszystko, nawet dobro innych, wlasnych dzieci, zmienilo nastawienie do tej
formy adopcji. Dlatego tez nie miejcie wyrzutow sumienia. A co blizni
powiedza? No coz, nie oni zyja waszym zyciem, wiec niech lepiej zajma sie
swoim. Zycze powodzenia!
Obserwuj wątek
    • basia172 Aaaaaa. Oddam dziecko 26.02.08, 10:54
      Mamy Biologiczne! Przecież najważniejsze jest dobro dziecka - więc jeśli oddajecie je innej mamie i innemu tacie, którzy je będą kochali, hołubili i zapewnią mu ciepło rodzinne oraz dostatek, to będzie to dowodem waszej miłości i troski. Nikt nie ma prawa nikogo za to potępiać, krzywo patrzyć lub osądzać: żadni sąsiedzi, teściowe ani księża. Należy wam się szacunek, że dajecie dziecku życie, a innej rodzinie szansę na szczęście.
    • trzydziecha Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 26.02.08, 19:52
      NIE OSADZAM
      Wspolczuje
      Podziwiam
      Placze
      Przytulam
      • anka1 Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 26.02.08, 21:15
        tragiczne decyzje, ale nasz chory kraj je wymusza : 48 zl zasilku rodzinnego na
        dziecko, a i to tylko wtedy jesli masz dochod nie wiekszy niz 504 zl na osobe w
        rodzinie... to nie te Kobiety powinny sie wstydzic tylko zakichani poslowie,
        ktorych polityka prorodzinna konczy sie na gadaniu.
        • elisma Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 27.02.08, 16:09
          Oczywiscie nie chce osadzac, nie znam dokladnie sytuacji tych matek
          biologicznych. Ciesze sie bardzo, ze nie zdecydowaly sie na aborcje.
          Mimo wszystko troche jednak jeza mi sie wlosy na glowie, gdy
          pomysle, ze ktos moze oddac dziecko do adopcji, bo nie stac go
          bedzie na oplate kursu angiskiego, komorke itp. Czy na prawde ludzie
          nie wierza, ze dziecko moze wyjsc na ludzi "jedynie" otoczone
          miloscia rodziny, majace co jesc i w co sie ubrac... . Nie chcialam
          bym wyciagac daleko idacych wnioskow, ale...
          • orlando11 Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 09.03.08, 13:01
            elisma napisała:

            Czy na prawde ludzie
            > nie wierza, ze dziecko moze wyjsc na ludzi "jedynie" otoczone
            > miloscia rodziny, majace co jesc i w co sie ubrac... . Nie chcialam
            > bym wyciagac daleko idacych wnioskow, ale...

            Proponuję zejść na ziemię. Jaką chcesz zapewnić dziecku przyszłość, dając mu w
            "posagu" wyłącznie "miłość rodziny"? Niewolnika w Biedronce? Jak sobie
            wyobrażasz dziś młodego człowieka, który wchodzi w dorosłe życie nie mając
            komórki, komputera czy prawa jazdy? Będzie nie tylko wykluczony z rynku pracy,
            ale nawet wyobcowany ze środowiska rówieśniczego. Komunizm w Polsce już dawno
            się skoczył, ale wielu ludzi wciąż żyje tu w obłokach...
            • hela6 Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 09.03.08, 18:47
              >wyłącznie "miłość rodziny"? Niewolnika w Biedronce? Jak sobie
              > wyobrażasz dziś młodego człowieka, który wchodzi w dorosłe życie nie mając
              > komórki, komputera czy prawa jazdy? Będzie nie tylko wykluczony z rynku pracy,
              > ale nawet wyobcowany ze środowiska rówieśniczego.

              Daleko zaszłaś i nisko upadłaś. Jak wielu.
              • viking2 Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 10.03.08, 03:03
                hela6 napisała:
                > Daleko zaszłaś i nisko upadłaś. Jak wielu.

                Bardzo to ostatnio modne, rzucic jakims "glebokim" stwierdzeniem, najlepiej
                metaforycznie "pochylajacym sie z troska" nad zwyklymi zjadaczami chleba, ktorzy
                nie rozumieja "spraw wyzszych"...
                Ale w tej konkretnej sytuacji, co tez takiego masz wlaciwie na mysli? Orlando11
                "Zaszla daleko"? Dlaczego? Dlatego, ze rozumie wspolczesne uwarunkowania
                spoleczne i realia rynku pracy? Dlatego, ze zdaje sobie sprawe z ogromu
                odpowiedzialnosci za przygotowanie dziecka do przyszlego zycia - nie wystarczy
                sama "milosc rodziny" (przewertowalem cala ksiazke kucharska i nie ma tam ani
                jednego dania, ktore zaczynaloby sie od "ugotuj pol kilo milosci rodziny"...),
                nie wystarczy samo tylko nauczenie "odroznienia dobra od zla" - warto jeszcze,
                by dziecko zdobylo edukacje, konkretny (i poplatny) zawod, znajomosc jezykow
                obcych, jakis poziom oglady i kultury. A to wszystko nagle robi sie cholernie
                trudne na miesiecznym dochodzie 500 PLN na czlonka rodziny.
                I dlaczego "nisko upadla"? Bo wie (i pewnie chce) zyc wygodnie, na jakims
                przyzwoitym poziomie?
                W istocie, w takiej dyskusji lepiej jest operowac konkretnymi kontrargumentami -
                chyba, ze ich akurat brak?
                • elisma Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 10.03.08, 09:10
                  Drodzy realisci, powiedzcie mi zatem prosze, jakim cudem ze mam
                  zarowno wsrod rodziny, jak i znajomych, wiele osob z wielodzietnych
                  rodzin, ktore czesto pokonczyly studia, maja swoja prace, swoje
                  zycie, i nie czuja, zeby cos stracily, wychowujac sie w
                  dziesieciosobowej rodzinie (przyklad mojej ciotki, miala osmioro
                  dzieci)?
                  • kretynofil Wszystko pieknie. 10.03.08, 09:31
                    Ja moze sie nie zgodze z tymi argumentami o telefonie i komputerze,
                    bo za moich czasow (mam prawie 30 lat) to nie mialo zadnego
                    znaczenia. Dzisiaj moze miec - wiadomo ze dzieciak zdolny i ambitny
                    do niczego nie dojdzie jesli nie bedzie mial dostepu do wiedzy - ja
                    sie wychowalem bez wiki, ale mialem odpowiedzialnych nauczycieli i
                    tanie/darmowe kolka zainteresowan. Nie bylo tez powszechnego
                    przekonania, ze bogaci maja w zyciu latwiej, ze bez latwego startu
                    nie moze sie w zyciu udac.

                    TYLKO ZE (i to juz nie jest do Ciebie, tylko ogolnie, wiec nie bierz
                    tego do siebie):

                    Od kiedy w Polsce rzadzi zasrana "nie wazne czy Polska bedzie bogata
                    czy biedna; wazne zeby byla katolicka" katoprawica spod znaku ku*wy
                    i zlodzieja, to tanie/darmowe zajecia pozalekcyjne i pomoc dla
                    ubogich dzieci to jedna wielka fikcja.

                    Fikcja oparta na hipokryzji - w kraju pelnym sfrustrowanych i
                    niedoje*anych prolifersow, ktorzy pobierali sie z przykoscielnymi
                    niewydymkami nie wiedzac co ich czeka (szklanka wody zamiast :]), w
                    ktorym "wszyscy" sa przeciw aborcji - lepiej jest po cichu skrobac
                    niz publicznie oddac. Od tego niedoje*ania to Wam sie tak
                    popie*dolilo w tych durnych, zakutych lbach, ze rece opadaja...

                    Wiec: dopoki nie bedzie w Polsce rozsadnego programu zrownywania
                    szans, to Wasza krytyka aborcji, adopcji, antykoncepcji, pornografii
                    i w ogole wszystkiego co Wam sie kojarzy z tym, czego w zyciu nie
                    macie - to nie macie prawa, powtarzam, NIE MACIE PRAWA, krytykowac
                    decyzji tych kobiet!

                    ----------------------------------------------

                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                    kretynami. Milej lektury :)
                • tomeczeka Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 10.03.08, 09:21
                  Uwarunkowania społeczne i współczesne realia rynku pracy. To ostatnio bardzo
                  modne stwierdzenia. Niektórym się wydaje, ze jak dziecko wychodzi z domu nie nie
                  ma zapewnionej kariery antropolożki, socjolożki, czy krytyczki literackiej, o
                  wysokim poziomie miłości samej siebie, to już jest niewolnikiem. Szczęśliwe może
                  być tylko żyjąc na odpowiednim poziomie. Mama zaś nie ma pieniążków bo chce żyć
                  w luksusach i musi mieć na drogie perfumy, żeby nęcić stada potencjalnych
                  samców. Tak właśnie osiąga się dużo upadając nisko. Konkretnymi argumentami nie
                  można usprawiedliwić człowieka upadłego. Istnieje jeszcze coś takiego jak
                  sumienie, chociaż niektórym warto o tym przypominać.
                  • kretynofil Robiles kiedys w Biedronce, dziecko? 10.03.08, 09:36
                    Je*aj sie ze swoimi "moralnymi" przemysleniami - ja nie twierdze, ze
                    kazdy ma byc specjalista, bo to nie jest mozliwe - ale sprobuj
                    troche spuscic z tonu i wyobrazic sobie, ze ludzie, ktorzy przezyli
                    w gownianych warunkach pol zycia, do ktorych dociera ze lepiej nie
                    bedzie - i cale ich zycie bedzie tak samo przesrane jak bylo do tej
                    pory; ze tacy ludzie sa zwyczajnie zmeczeni i maja prawo powiedziec:
                    nie chce tego samego dla swojego dziecka. Nie chce zeby musialo
                    zapieprzac polowe zycia w jakiejs angielskiej fabryce na wlasny
                    samochod, zeby sie tulalo po pomocy spolecznej, zeby sie meczylo u
                    polskiego "byznesmana"... Troche wrazliwosci, zrozumienia...

                    Problem w tym, ze ktos taki jak Ty tego nigdy nie zrozumie :) Fajnie
                    jest miec odpowiednio antykonsumpcyjne poglady - jesli sie ma pelny
                    brzuch i dach nad glowa :))))

                    ----------------------------------------------

                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                    kretynami. Milej lektury :)
                  • 4g63 Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 10.03.08, 09:46
                    > można usprawiedliwić człowieka upadłego. Istnieje jeszcze coś takiego jak
                    > sumienie, chociaż niektórym warto o tym przypominać.

                    istnieje jeszcze coś takiego jak rozum - też warto niektórym o tym przypominać,
                    w szczególności autorom takich postów
                    • tomeczeka Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 10.03.08, 11:29
                      Dzięki, że przypomniałeś/łaś mi o rozumie. Lubię z niego korzystać stawiając go
                      dopiero na drugim miejscu za sumieniem. Ty natomiast korzystasz zawsze z niego i
                      nie zauważyłeś/łaś, że masz go zaczadzonego tymi perfumami.

                      Oddać dziecko za możliwość bycia kokotą to jest upadek i nie ma co wspominać o
                      dachach nad głową i o pełnym brzuchu. Były tam panie, które oddały dziecko za
                      komfort życia. I proszę tego prymitywnie nie wypaczać. Kretynofil: naprawdę
                      kochasz siebie samego.
                  • viking2 Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 14.03.08, 04:39
                    tomeczeka napisał:

                    > Uwarunkowania społeczne i współczesne realia rynku pracy. To ostatnio bardzo
                    > modne stwierdzenia. Niektórym się wydaje, ze jak dziecko wychodzi z domu nie ni
                    > e
                    > ma zapewnionej kariery antropolożki, socjolożki, czy krytyczki literackiej, o
                    > wysokim poziomie miłości samej siebie, to już jest niewolnikiem. Szczęśliwe moż
                    > e

                    Jak prosze? Jakiej kariery? Antropolozki? Socjolozki? To ma byc kariera? Za ile?
                    Z jakimi perspektywami awansu? Z referenta na starszego referenta? Cos tu jest
                    gruntownie popieprzone - kariere mozna robic w zawodzie, na ktory jest
                    powszechne i stabilne zapotrzebowanie (i wcale nie musi to byc makler gieldowy,
                    bo moze byc np. jubiler), a jednoczesnie posiadanie takiego zawodu wiaze sie z
                    okreslonymi umiejetnosciami i wiedza. Z cala pewnoscia nie ma to nic wspolnego z
                    socjologia, bo to bardziej szarlataneria, niz nauka. Lata badan i studiow
                    (najczesciej za pieniadze podatnika) prowadza do takich epokowych odkryc, jak
                    np. teoria, ze "kobiety maja inne zainteresowania niz mezczyzni".
                    Antropologia jest moze i zawodem wymagajacym rozleglej wiedzy, ale
                    zapotrzebowanie za fachowcow jest znikome: kilkanascie, moze kilkadziesiat
                    liczacych sie swiatowych uniwersytetow, na kazdym z nich moze pol tuzina slaw
                    naukowych z dorobkiem naukowym, publikacjami w prasie zawodowej i platnymi
                    odczytami. Te slawy naukowe maja tez swoich asystentow (i w jakis sposob
                    zaszczyty i slawa rozchodza sie tez i miedzy nimi), ale to w sumi grupa moze 2,
                    moze 5 tysiecy ludzi na calym swiecie - bo na wiecej ZWYCZAJNIE NIE MA
                    ZAPOTRZEBOWANIA. To ma byc kariera? Porownaj to z zapotrzebowaniem na dobrych
                    glazurnikow, slusarzy, inzynierow, informatykow.
                    Jesli tak rozumiesz realia rynku pracy, to moze lepiej nie miec dzieci wogole...
          • 4g63 Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 10.03.08, 09:43
            > Oczywiscie nie chce osadzac, nie znam dokladnie sytuacji tych matek
            > biologicznych. Ciesze sie bardzo, ze nie zdecydowaly sie na aborcje.
            > Mimo wszystko troche jednak jeza mi sie wlosy na glowie, gdy
            > pomysle, ze ktos moze oddac dziecko do adopcji, bo nie stac go
            > bedzie na oplate kursu angiskiego, komorke itp. Czy na prawde ludzie
            > nie wierza, ze dziecko moze wyjsc na ludzi "jedynie" otoczone
            > miloscia rodziny, majace co jesc i w co sie ubrac... . Nie chcialam
            > bym wyciagac daleko idacych wnioskow, ale...


            weź nie kpij sobie, nie chodzi o komórkę imbecylu
    • agra1 Aaaaaa. Oddam dziecko 27.02.08, 16:07
      Jesteście dzielne. Oddając Wasze dzieci wykazałyście sie niezwykłą odwagą.
      Jakbyście po cichu usunęły ciążę, to nikt by nie zauważył, a nawet jeśli, to
      mało kto by sie przejął. Ot, jeszcze jedna skrobanka. A Wy miałyście wolę i
      siłę, żeby tym dzieciom nie tylko dać życie. Miałyście w sobie wystarczająco
      dużo miłości, żeby zapewnić im życie lepsze, niż to, które mogło mieć przy Was.
      I nie uciekłyście od odpowiedzialności metodą porzucenia dziecka w szpitalu. Tak
      jest łatwiej. Znalazłyście im dobrych ludzi, którzy je kochają. To jest
      największy dar miłości, jaki mogłyście dać swoim dzieciom. Podziwiam Was.
    • keyne Dzielne jesteście. 27.02.08, 19:37
      • martynoszka JUNO 09.03.08, 12:29
        proponuje obejrzec film Juno. Nie tylko matkom które oddają swoje dzieci.
        Wszystkim :)
    • heterofob2 nie oddawajcie w ciemno! 28.02.08, 09:45
      dziewczyny!
      nie oddawajcie dziecka w ciemno, nie porzucajcie anonimowo w szpitalu. takie
      dziecko trafi do sierocińca i nie można adoptować.

      jeśli natomiast oddacie do ośrodka adopcyjnego, nigdy się nie dowiecie, co się z
      dzieckiem stało, do kogo trafiło, za ile zostało sprzedane.
      adopcja w ciemno powinna zostać zakazana, dla dobra i dziecka, i matki.
      --
      podziwiam was, które dokonałyście tego, aby poszukać nowych rodziców, aby się
      upewnić, że dziecko będzie szczęśliwe.
      • indywidualismus Re: nie oddawajcie w ciemno! 28.02.08, 12:27
        Absolutnie nie masz racji. Dziecko oddane w szpitalu, po 6 tygodniach jest wolne
        prawnie i oddawane do adopcji. Ponadto, jeśli znajdzie się paru ludzi dobrej
        woli, to stosuje się tzw. preadopcję, czyli dziecko trafia do rodziny adopcyjnej
        jakby warunkowo, mimo nieuprawomocnionego postanowienia sądu.
        Poza tym, mówisz, że adopcji anonimowej powinno się zakazać. Jesteś nieszczery,
        bo wspierasz homoseksualistów i dążysz do tego, aby okrężną drogą (nie poprzez
        ośrodki adopcyjne) mogli oni adoptować dzieci.
        W sumie sprawna psychomanipulacja, ale nie wiem, czy ktoś się nabierze
        • heterofob2 mylisz się 28.02.08, 13:27
          co ja takiego napisałem o tzw. homoseksualistach?
          ani nie wspomniałem!

          jeśli już mi się zdarza wspominać w innych miejscach, to na pewno nie mówię o
          "adopcji okrężną drogą". staram się jedynie uzmysłowić, że obecnie homoadopcja
          ma miejsce w większej skali, niż sobie to możesz wyobrazić. ale, powtarzam,
          tutaj nie o tym mowa. jestem gorącym zwolennikiem adopcji ze wskazaniem (jako
          alternatywy do adopcji w ciemno), ponieważ mam doświadczenie z dziećmi
          niechcianymi, których losu ci nie życzę ani nikomu.

          --
          wiem, że obecnie przepisy (i zwyczaje sądów) się zmieniły, ale te dzieci, które
          trafiły do sierocińca jeszcze parę lat temu, nadal tam tkwią. nie można ich było
          adoptować, ponieważ matka porzuciła i się nie zrzekła, a potem wyrosły na zbyt
          duże i niewychowane, żeby ktoś je chciał.
          • malgoska182 Re: mylisz się 28.02.08, 15:07
            Podziwiam te wszystkie Mamy, ktore zdecydowaly sie urodzic i oddac
            do adopcji . Nie widze nic zlego w adopcji ze wskazaniem. Uwazam
            wrecz ,ze to najlepsza droga zarowno dla Mam biologicznych jak i
            adopcyjnych. Bo czy matka , ktora rodzi dziecko, nastepnie pije na
            umor(moze ze szczescia?) , karmi swoje dzieci mlekiem , ktore juz
            tylko z nazwy jest mlekiem albo rzuca dzieckiem o sciane , bo zbyt
            glosno plakalo jest lepsza? Bo nie oddala. Tak oceniaja tylko
            hipokryci. To dziecko matki alkoholiczki i tak wczesniej czy pozniej
            trafi do domu dziecka . Tylko ,ze wtedy bedzie tam czekalo na swoja
            Mamusie dlugo albo nigdy sie nie doczeka, bo matka ,ktora urodzila
            nie mila czasu aby zrzec sie praw albo jest nieuchwytna. Wiec
            wszystkie prawdziwe Mamy ,ktorym zalezy na dobru dziecka zamiast
            zalowac ,ze sie urodzilo ,zalowac ,ze sie w ciaze zaszlo, ze nie
            czas na dziecko , ze nie ma warunkow i nastepnie jezeli w zyciu
            bedzie pozostalym czlonkom rodziny zle oskarzac to biedne
            malenstwo "to dlatego ,ze Ciebie urodzilam mamy teraz ciezej" dajcie
            radosc Rodzicom, ktorzy pokochaja Wasze malenstwo , zapewnia mu
            milosc i szczescie. A wtedy o was biologicznych Mamach bedzie sie
            mowilo z takim dzieckiem czesto i z miloscia.
            Pozdrawiam
            Malgoska
          • indywidualismus Re: mylisz się 01.03.08, 16:40
            Heterofob2: Udajesz wariata,czy robisz ze mnie głupka? A ten nick, a ten link to
            niby co?
            Mówisz, że istnieje homoadopcja (mówimy, mam nadzieję, o Polsce), podaj konkrety!
            Twierdzisz też, że masz doświadczenie z dziećmi niechcianymi, otóż wiedz, że
            zajmuję się tą działką zawodowo od paru lat i dziwi mnie (chyba, że bujasz)
            twoja ignorancja w tym zakresie. Bowiem, jeśli dziecko odebrane matce znajdzie
            się w placówce (bidulu) to sądy dość szybko odbierają jej prawa rodzicielskie,
            nawet w ciągu kilku miesięcy. Problem jest tylko wtedy, gdy matki konfabulują,
            oszukują dzieci, zapewniają o miłości, tylko nie robią nic, żeby je odzyskać. A
            jeszcze "pomagają" w tym panie z bidula, bo jak im pozabierają dzieci, to one
            stracą pracę. I wtedy sprawy ciągną się latami.
            heterofob2 - uwiarygodnij się, bo ci nie wierzę !!!
            • heterofob2 trochę późno 05.03.08, 10:01
              witaj!
              nie udaję wariata:)

              powiedz, co mam uwiarygodnić, ponieważ odnośnie dzieci poruszyliśmy kilka
              kwestii. no i czy w ogóle warto, skoro i tak dyskwalifikuje mnie nick...
              1.
              dzieci w domach dziecka.
              nie istnieją stytystyki dotyczące sierot i dzieci umieszczanych w domach
              dziecka, rodzinach zastępczych itp. procedury są zazwyczaj utajnione. jedynie
              sędzia i kilka innych osób ma dostęp do informacji.
              wiem jednak z własnego doświadczenia, że mało który wychowanek domu dziecka jest
              sierotą - zazwyczaj rodzic ma zawieszone lub odebrane prawa rodzicielskie, z tym
              że do niedawna działała zasada, że najważniejsza jest matka biologiczna, tak
              więc dziecko trafiało do sierocińca, gdy istniała szansa, że matka przestanie
              pić, zauważy, że ma dziecko, wyzdrowieje itp. takie dziecko mogło i paręnaście
              lat czekać, że je ktoś przygarnie.

              teraz takie przypadki są rzadkie, ale tym dzieciom nikt dzieciństwa nie przywróci.
              --
              tak więc sprawy ciągnące się latami ("gdy matka konfabuluje", znaczyłoby
              praktycznie zawsze) to nadal większość przypadków, ponieważ te sprzed lat (czyli
              z czasów sprzed ucywilizowania wejściem do unii) nie znikły, i będę się na nie
              powoływał, póki tam siedzą.
              2.
              gdy piszę o dzieciach niechcianych, mam na myśli nie te z domu dziecka, lecz te
              z pękniętej gumy. które muszą odpokutować, a nawet odpracować to, że się
              urodziły. nie przesadzam ani trochę, ponieważ widziałem takie dzieci, które
              musiały nosić ciężary itp. (tylko z tego powodu w zakres moich obowiązków
              nauczyciela wchodzi masaż i kręgosłupoterapia).

              dlatego apeluję: jeśli nie masz absolutnej pewności, że chcesz mieć dziecko i że
              dasz je radę wychować, to używaj gumek.
              • joasiama Tak sobie opinia 10.03.08, 11:57
                Jak się czyta Twoje teksty na forum, to ma się wrażenie, że jesteś
                niezwykle inteligentnym gościem... ale :P (zawsze musi być
                jakieś "ale") po obejrzeniu jednego z Twoich filmików ukazujących
                Twoje zachowanie, sposób wypowiadania się, zaczynam się bać o Twoich
                uczniów!!! To, że nikt się Tobą nie chciał zająć wtedy kiedy tego
                potrzebowałeś (mam na myśli Twoją zaniedbującą Cię rodzinę), wcale
                nie znaczy, że 2 gejów lepiej zajmie się adoptowanym dzieckiem, niż
                rodzina złożona z Kobiety i Mężczyzny. Nie każda rodzina jest taka
                jak ta, w której miałeś szczęście, czy też nieszczęście się
                wychować.
                Nie oceniaj, nie uogólniaj na podstawie swoich niezbyt miłych doznań.
                ---
                Jak uraziłam to sorki ale po takiej lekturze nie mogłam się
                powstrzymać.
                • joasiama Re: Tak sobie opinia 10.03.08, 12:28
                  I jeszcze jedno...

                  wyraźnie widać, że bardzo brakowało Ci miłości Ojca. Miłość Matki,
                  jakoś to przebolałeś, choć zachowujesz się nieco jak panienka, ale
                  miłości Ojca brakowało Ci baaaardzo. Teraz... na pewno się do tego
                  nie przyznasz, bo przecież rozwaliłoby to Twoje stereotypy,
                  podwaliny Twojego obecnego życia... teraz... zastąpiłeś ją sobie
                  miłością do Bolarza na szczęście ze wzajemnością.

                  Tylko bardzo Cię proszę nie propaguj swoich obłędnych poglądów w
                  taki namolny sposób, bo zamiast sprzyjać rozprzestrzenianiu się
                  tolarancji wzmagasz odczucia wręcz przeciwne.
                  ---
                  Choć to wszystkich zdziwi, to uważam, że każdy ma prawo być
                  szczęśliwym! Życzę Wam wszystkiego dobrego!
    • pklimas Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 28.02.08, 12:20
      Dlaczego najprostsze rozwiazania sa najtrudniejsze?
      Dlaczego polskie spoleczenstwo popiera model:
      niechciana ciaza - aborcja + trudnosc zajscia w ciaze - in vitro.

      Prostsze, tansze, bezpieczniejsze rwiazanie - adopcja ze wskazaniem
      nie cieszy sie takim poparciem co aborcja + invitro.
      • aurita Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 10.03.08, 11:08
        dlaczego mieszasz aborcje, adopcje i in vitro?
        Aborcja zabija
        In vitro daje zycie
        A adopcja to "zlo konieczne": zamiast pomoc matkom w wychowaniu dzieci nasze
        spoleczenstwo zmusza je do oddania innej parze. Nie rozumiesz dramatu tych
        matek: musza oddac swoje dziecko. Nie rozumiesz dramatu dziecka? zostalo oddane.
        Nie rozumiesz bo dla Ciebie dobro dziecka sie nie liczy, ale napewno co
        niedziela idziesz grzecznie do kosciolka. Szkoda tylo ze czlowiekiem juz nie jestes.


        Strasznie mi zal rodzin/ matek/ ojcow ktorzy musza oddac swoje dzieci. Jestescie
        bardzo dzielni.
        • mkostki Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 10.03.08, 11:53
          Pytasz o związek aborcji z in vitro? Otóż w wyniku powikłań po
          aborcji pojawiają sie trudności z zajściem w ciażę oraz ciąze
          pozamaciczne - stąd konieczność in vitro m. in. Pisała o tym np.
          Michalina Wisłocka w "Sztuce Kochania. Witamina M." Naturalnie nie
          znam skali zjawiska i nie znam badań, jaki odsetek koniet
          niepłodnych dokonało wczesniej aborcji, byc może to absolutny
          margines, ale przypuszczam, że o ten związek chodziło pklimas.
          Pozdrawiam
          • aurita Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 10.03.08, 13:17
            Boze i Ty to czytasz i nie grzmisz?
            Oswiece Cie ze przyczyn ciaz pozamacicznych nikt nie zna. Sztuka kochania nie
            jest dzielem na temat plodnosci (moze sie myle?). Nieplodnosc meska nie wynika z
            aborcji, ani nieplodnosc idiopatyczna, ani ta w wyniku problemow hormonalnych
            ani ta w wyniku zrostow pooperacyjnych (np wyciecie wyrostka mlodej dziewczynie
            moze skutkowac nieplodnoscia)ani ta zwiazana z tarczyca, cukrzyca, PCO...

            Laczenie aborcji i IVF to manipulacja! W Polsce aborcja jest zakazana i quasi
            niedostepna dla ogolu a procent par nieplodnych nie spada ( ba jest nawet
            wiekszy niz na swiecie: u nas co 5 para , na swiecie co 4)
    • malgoska182 Aaaaaa. Oddam dziecko 28.02.08, 15:03
      Podziwiam te wszystkie Mamy, ktore zdecydowaly sie urodzic i oddac
      do adopcji . Nie widze nic zlego w adopcji ze wskazaniem. Uwazam
      wrecz ,ze to najlepsza droga zarowno dla Mam biologicznych jak i
      adopcyjnych. Bo czy matka , ktora rodzi dziecko, nastepnie pije na
      umor(moze ze szczescia?) , karmi swoje dzieci mlekiem , ktore juz
      tylko z nazwy jest mlekiem albo rzuca dzieckiem o sciane , bo zbyt
      glosno plakalo jest lepsza? Bo nie oddala. Tak oceniaja tylko
      hipokryci. To dziecko matki alkoholiczki i tak wczesniej czy pozniej
      trafi do domu dziecka . Tylko ,ze wtedy bedzie tam czekalo na swoja
      Mamusie dlugo albo nigdy sie nie doczeka, bo matka ,ktora urodzila
      nie mila czasu aby zrzec sie praw albo jest nieuchwytna. Wiec
      wszystkie prawdziwe Mamy ,ktorym zalezy na dobru dziecka zamiast
      zalowac ,ze sie urodzilo ,zalowac ,ze sie w ciaze zaszlo, ze nie
      czas na dziecko , ze nie ma warunkow i nastepnie jezeli w zyciu
      bedzie pozostalym czlonkom rodziny zle oskarzac to biedne
      malenstwo "to dlatego ,ze Ciebie urodzilam mamy teraz ciezej" dajcie
      radosc Rodzicom, ktorzy pokochaja Wasze malenstwo , zapewnia mu
      milosc i szczescie. A wtedy o was biologicznych Mamach bedzie sie
      mowilo z takim dzieckiem czesto i z miloscia.
      Pozdrawiam
      Malgoska
    • heterofob2 wskazanie eliminuje handel dziećmi 28.02.08, 17:34
      adopcja ze wskazaniem daje stuprocentową pewność, że dziecko nie zostanie
      sprzedane przez osoby trzecie. matka sama poszuka nowej rodziny, załatwi
      formalności, a potem jeśli chce, to przez kolejne lata będzie informowana, co z
      maleństwem. Matka ma wtedy spokój i świadomość, że postąpiła dobrze.
      --
      coraz więcej krajów (z tego, co wiem, niemcy mają ustawowo od jakiegoś czasu, a
      francja właśnie nad tym dyskutuje)
      gwarantuje dziecku adoptowanemu prawo, aby się dowiedziało, skąd pochodzi, kim
      byli (lub kim są) jego rodzice biologiczni.
      pamiętajcie, że nie tylko matka odchodzi od zmysłów i zagląda o wózków, "czy to
      nie moje", ale także dziecko po latach, gdy się dowie ("wzięli cię z bidula")
      lub zacznie podejrzewać, przeżywa katusze, wręcz kryzys tożsamości. adopcja ze
      wskazaniem zapewnia dziecku to prawo, aby o ile nie poznać osobiście, to
      przynajmniej dowiedzieć się, kim jest matka, i jej PODZIęKOWAć!!!
    • heterofob2 brutalna prawda o dzieciach nieplanowanych 28.02.08, 17:45
      milion razy byłem w sytuacji, że przychodzę do zaniedbanego dziecka zaproponować
      mu darmowe lekcje i słyszę w odpowiedzi lub widzę w oczach rodziców: "rób z nim,
      co chcesz, byle mi się tu nie pętał"
      • kikinki Re: brutalna prawda o dzieciach nieplanowanych 09.03.08, 10:17
        święta racja!
        W zeszłym tygodniu miałam 16 urodziny. Iprzez te 16 lat w każdym
        zdaniu jest wyrzut, że JESTEM. Moja matka urodziła mnie w wieku 35
        lat, kiedyś powiedziała jak to bardzo sie poświeciła dla mnie:
        wszyscy mówili po ci trzeci dzieciak w tym wieku? Jkai wniosek?
        Rodiznak sugerowała skrobankę. Ale jak to wzorowa amtka polka męczy
        sie ze mną 16 lat. Nie ćpam, nie piję, jestem grzeczna, mam dobre
        stopnie, dobrą opinię w szkole, w domu sprzatam, piorę, często
        oprócz moich rzeczy musze prasować rzeczy rodziców. I co z tego mam?
        Wyzwiska, że jestem głupia bo czasem coś zepsuję. Jestem
        niewdzięczna bo wolno sprzatam i chce miec czas an rozrywke (w
        rozumieniu mojej rodziny czas przeznacza sie na pracę i tylko pracę,
        szkoła to odpoczynek, a sprzatanie to nic). Do biedy człowiek się
        przyzwyczaił, do tego że były świeta i urodziny bez prezentów. Nie
        skzodiz, że mam stary telefon. Ja mam rodziców czcić za to, że dają
        mi miskę i legowisko. Troche o mnie dbaja ale raczje z musu. Albo z
        wyrzutów sumienia. Ale bolalo kiedy nikt nie pryzhcodizl an
        przedstawienia (rozumiem, praca, ale chcociaz raz mozna bylo).
        Bolalo kiedy milam mniej niz 10 lat i z trudem wiazalam cukierki do
        patyczka jak w skzole robilismy prezent na dzine matki, a moja matk
        apowiedizala ze nei wezmie bo mam balagan w pokoju. Bolalo kiedy po
        raz 2 przeszlam an drugi etap olimpiady z polskiego i uslyszalam ze
        kazdy debil to może napisać.
        Wileu moich kolegów i koleżanek ma podobnie. Moich rodziców już
        nawet nie łączę ja tylko kredyty (powiedizałam, że mogą sie
        spokojnie rozwieść). Dom w którym nie ma miłości jest najgorszy.
        Nawet jeśli nikt nie pije, bo i tka ktos budzi w nocy, żeby równo
        rzeczy w szafce ułożyć i ktoś drze ksiażki bo normalne dzieici
        telewizje oglądają.
        Wyrazy szacunku dla was drogie Mamy, ja całe życie czekałam na to
        żeby moi rodizce się zmienili, albo mnie komus oddali.
        • starla_pureheart Re: brutalna prawda o dzieciach nieplanowanych 09.03.08, 13:26
          No to ja jestem w sytuacji zupełnie odwrotnej.
          Jestem prawie pewna, że jestem adoptowana. Skąd to wiem? Z moją grupą krwi nie mogę być córką moich rodziców. Ale mówię - prawie - bo nigdy nie odważyłam się spytać o to rodziców wprost, żeby juz zupełnie to zapieczętować. Nawet nie tyle 'nie odważyłam się', co 'nie chcę' tego robić. Kocham moich rodziców i uważam, że prawdziwy rodzic, to nie ten co spłodził, ale ten który wychował. Wiem, że zrobili wszystko, żeby dać mi miłość, wykształcenie i zapewnić mi przyszłość i jestem im za to dozgonnie wdzięczna.
          Pojawiłam się w ich życiu bardzo późno, mama miała 35 lat. Czekali na dziecko bez rezultatów przez wiele, wiele lat i myślę że tym bardziej dzięki temu byli świadomymi, dojrzałymi rodzicami.
          Nie jestem ciekawa, kim są moi biologiczni rodzice, bo ja przecież już mam rodziców. I taka moja postawa bynajmniej nie wynika z tego, że mam do nich żal, że mnie oddali. Wręcz przeciwnie - jestem im za to bardzo wdzięczna, bo dzięki nim jestem dzieckiem chcianym i kochanym. Bo dzięki temu pewnie i im żyło się łatwiej, bo uszczęśliwili i mnie, i moich rodziców.
          Z tego miejsca, w którym teraz jestem mogę z pełną świadomoscią powiedzieć swojej biologicznej matce - dziękuję. Dziękuję, za to, że mnie oddałaś. To była najlepsza rzecz, jaką mogłaś dla mnie zrobić. W taki sposób dałaś mi to, co może dać dobra matka - dom i miłość, mimo że nie swoją.
          • workin.mama Re: brutalna prawda o dzieciach nieplanowanych 10.03.08, 11:48
            Przepraszam, ale zapytam z brutalną szczerością:
            Czy nie wydaje Ci się bardziej prawdopodobne, że może Twoja mama
            miała romans, którego jesteś owocem? Wtedy grupa krwi mogłaby być po
            biologicznym ojcu.
            • starla_pureheart Re: brutalna prawda o dzieciach nieplanowanych 10.03.08, 22:21
              :) Zdaję sobie sprawę że w życiu dzieją się różne rzeczy.. ALe abstrahując już od tego, że nie sądzę żeby moja mama była do tego zdolna, to pechowym zbiegiem okoliczności rodzice mają obydwoje grupy AB, a ja.. 0..
        • hela6 Re: brutalna prawda o dzieciach nieplanowanych 09.03.08, 18:52
          > często
          > oprócz moich rzeczy musze prasować rzeczy rodziców.

          Toż to martyrologia.

          Nie
          > skzodiz, że mam stary telefon. Ja mam rodziców czcić za to, że dają
          > mi miskę i legowisko.

          No tak, bez noje telefonu trudno wykrzesać w sobie uczucia.

          Współczuje, też tak miałam, choć bez telefonu ale głupoty piszesz.
          • kretynofil hela6, splyn. Twoje glosy w tej dyskusji... 10.03.08, 07:34
            ...to czyste trollowanie. Nie masz nic do powiedzenia, jestes
            wsciekla na caly swiat ze mialas w zyciu ciezko?

            To nie miejsce dla Ciebie. Zapisz sie do wszechpolakow czy innych
            oszolomow - oni docenia Twoje zdolnosci retoryczne i wzorowa
            zdolnosc do unikania tematu oraz obrazania rozmowcow. Redakcja
            Naszego Dziennika czeka!

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
            • tomeczeka Re: hela6, splyn. Twoje glosy w tej dyskusji... 10.03.08, 13:52
              Kretynofil jako sympatyk stosowania się do zaleceń rozumu jest bardzo
              niekonsekwentny. Bardzo kocha siebie i w oparach miłości własnej zapomniał, że
              godzinkę wcześniej mnie obraził.;) Pozdrawiam.
          • heterofob2 na temat 11.03.08, 00:57
            hela6!

            kikinki nie pisała ani o prasowaniu, ani o telefonach, lecz o zupełnie czym
            innym, a mianowicie o obowiązkach rodzicielskich.

            uważasz, że przesadza w swoim opisie, a może jest na odwrót: stonowała
            wypowiedź, aby nie brzmiała oskarżycielsko.

            potraktuj zatem to prasowanie i ten telefon jako metaforę, pod którą kryją się
            straszniejsze rzeczy, o których jest zbyt ciężko pisać wprost.
    • fation Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 28.02.08, 17:58
      zabić, to równie duży grzech co oddać.... widać że autor tego pytania nie ma
      uczuć, wystarczy spojrzeć na logo wiosek na górze monitora by się wzruszyć, a co
      mówić o losie narodzonego dziecka...
    • master-of-reality Czy naprawde tak trudno wymagac od ludzi w 21 wiek 01.03.08, 06:13
      zeby przez chwile pomysleli przed a nie po fakcie. O ile moge
      zrozumiec nastolatki to kobiety po 30 ( ktorych wg artykolu jest
      zdecydowana wiekszosc ) powinny sie wstydzic wlasnej glupoty. Tak !
      Jest mi latwo osadzac bo sam jestem grubo po trzydziestce i jakos z
      zona nie mamy tego typu problemow. Przeciez ta banda doskonale wie
      ze jest biedna , ze ma juz wystarczajaca gromade i kazde kolejne
      dziecko tylko pogorszy sytuacje wszystkich.Pytam jakim trzeba byc
      debilem zeby mimo wszystko sie nie zabezpieczyc ? Jesli chodzi o
      nasze panstwo to becikowym i ciaglym nawolywaniem do rozmnazania
      tylko utwierdza w przekonaniu ta cala patologie ze robia cos
      slusznego i nie powinni nic zmieniac.Artykoly takie jak ten rowniez
      gloryfikuja "biedne mamusie " ktore ograniczaja palenie i picie w
      ciazy do kilku razy w tygodniu.Dlaczego nikt nie probuje uswiadomic
      tych ludzi i zatrzymac kiedy jest czas po pierwszych "kilku"
      wpadkach.Sam pomysl adopcji ze wskazaniem jest bardzo dobrym
      rozwiazaniem ,jednak powinnismy poswiecac znacznie wiecej uwagi
      profilaktyce.
      • gondra Re: Czy naprawde tak trudno wymagac od ludzi w 21 09.03.08, 13:01
        Tu masz odpowiedź:

        "Ja niezaradna? To system jest winien. Za granicą jak królowa bym żyła, tam
        wielodzietne rodziny są jak pączki w maśle. A tu jak na mnie patrzą? Jak na
        patologię!"

        "Ja nieodpowiedzialna? A dlaczego? Przecież nie robiliśmy tego jak króliki.
        Musiałam odstawić tabletki antykoncepcyjne, bo kręciło mi się w głowie. Czułam
        się ociężała, do niczego."

        Dla niektórych szkoda czasu na edukacje bo to i tak nic nie da. Chyba tylko
        przymusowa kastracja zostaje. Nic nie irytuje mnie tak jak biedota, która mnoży
        sie na potęgę i ma pretensje do państwa za to, że ich nie utrzymuje.
      • kretynofil O czym Ty w zasadzie piszesz? 10.03.08, 07:46
        Ta kobieta, owszem, podjela racjonalna decyzje - podwiazala
        jajowody. Wiesz dlaczego tak pozno? Nie masz pojecia, bo jestes
        glupim, wyszczekanym, sfrustrowanym gowniarzem. Tak! W wieku 30 lat
        mozna nadal byc gowniarzem.

        Wyjasnienie: podwiazanie jajowodow jest w Przenajswietszej Republice
        Bananowej karalne! Jest to przestepstwo! Lekarz, ktory na oddziale
        nie dokona aborcji ze wzgledow "moralnych" (a w prywatnym gabinecie,
        wiadomo...), bardzo chetnie dokona takiego zabiegu - za odpowiednia
        oplate. Wysoka oplate, rzedu trzech, czterech tysiecy - jakis czas
        temu sprawdzalem...

        Powiesz: gumki, pigulki. Ok, pigulek nie moze brac kazda kobieta -
        zwlaszcza tych tanszych. Bez refundacji jest to powazny dylemat -
        chleb na miesiac czy pigulki?

        Oczywiscie, mozna walczyc o edukacje (oczywiscie nie wiesz, jak ona
        dzisiaj wyglada, prawda?) i dofinansowanie pigulek dla najubozszych,
        tylko ze wtedy zawsze rozlega sie wrzask takich biednych frustratow
        jak Ty, ktorzy wlasnego zycia seksualnego nie maja, ze nie beda
        fundowac komus rozrywek. Sami nie maja, innym odmawiaja... Szukaja
        tylko byle pretekstu zeby komus dowalic, bo ich frustracja zyc im
        nie daje...

        Gumki? W dziecinstwie bylem na obozie dla dzieci z ubogich rodzin
        (finansowanego przez Kurie) - i tam nas klecha przekonywal, ze jesli
        choc raz uzyjemy gumki, bedziemy wiecznie bezplodni, a bezplodny
        mezczyzna nic nie jest wart. Ciekawe ile ciaz ma na sumieniu ten
        pederasta w sukience, dzieki tylko tej jednej wypowiedzi...

        ----------------------------------------------

        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
        kretynami. Milej lektury :)
    • nessie-jp Aaaaaa. Oddam dziecko 09.03.08, 16:31
      Oto właśnie przykład i wskazanie drogi dla wszystkich prolajfersów, grzmiących i
      wyklinających na aborcje, środki antykoncepcyjne, itepe. Widzicie? Tak się
      właśnie robi, żeby aborcji było mniej. Nie krzyczy się. Nie zakazuje. Nie
      lobbuje u polityków, żeby zakazali, nie grozi ogniem piekielnym. Nie. Szuka się
      kogoś, kto dziecka pragnie i pomaga się obu mamom spotkać.

      Gdyby każdy wrzeszczący prolajfers znalazł rodzinę adopcyjną dla choćby jednego
      dziecka zagrożonego aborcją, to zrobiłby 1000% więcej dobrego, niż forsując
      zakazy i pikietując kliniki aborcyjne.
      • kretynofil Widzisz, to co mowisz to prawda, ale... 10.03.08, 10:06
        ...w calym ruchu pro-life nie chodzi wcale o te dzieci, plody, czy
        jak je tam nazwiesz. Gdyby tak bylo, pierwsza fundacje wspierajaca
        adopcje ze wskazaniem zalozyliby czlonkowie ruchu pro-life. Chodzi
        tylko i wylacznie o wykrzyczenie swojej agresji, frustracji, o
        znalezienie kogos, kogo mozna oskarzyc, upokorzyc, rzucic w niego
        kamieniem... i poczuc sie lepszym, zagluszyc frustracje.

        Zrodlo frustracji? Oboje dobrze wiemy :)

        ----------------------------------------------

        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
        kretynami. Milej lektury :)
        • tomeczeka Re: Widzisz, to co mowisz to prawda, ale... 10.03.08, 14:00
          W całym ruchu pro-choice chodzi tylko o taplanie się w samozadowoleniu, co
          ciekawe kretynofil wybrał sobie nawet odpowiednią ksywkę. Frustracja mój
          niedrogi kolego pochodzi z przewin i upadku bliźnich, za których odpowiedzialni
          są ludzie, którzy nie tylko myślą, ale także czują i za których biorą
          odpowiedzialność. Bardzo wstyd będzie jak dorośniesz trochę i zrozumiesz pewne
          sprawy. Zastanów się czy jesteś w stanie wyjść poza swoją ślepą dogmatykę -
          permanentnego i konsekwentnego nienawidzenia ludzi, którzy choć odrobinę
          ostrzegają przed upadkiem ludzkiego sumienia.
          • nessie-jp Re: Widzisz, to co mowisz to prawda, ale... 10.03.08, 17:50
            > permanentnego i konsekwentnego nienawidzenia ludzi, którzy choć odrobinę
            > ostrzegają przed upadkiem ludzkiego sumienia.

            Obawiam się, że niewiele zrozumiałeś z naszych wypowiedzi.

            Istotą ruchu pro-life nie powinno być pranie przemocą cudzych sumień, tylko
            RATOWANIE życia ludzkiego. A co za tym idzie
            • tomeczeka Re: Widzisz, to co mowisz to prawda, ale... 11.03.08, 08:35
              Przykre jest to, że branie przemocą może się wam nie podobać, tylko dlatego, że
              jest jedynym sposobem budzenia sumień z dogmatycznej drzemki, jest jedyną
              możliwością wprowadzania prawdziwej refleksyjności, co za tym idzie - rzutuje na
              ratowanie ludzkiego życia. Nie dziwi mnie dlatego tak bardzo nie lubicie tego
              słowa: sumienie. Ono jest w was martwe i ciało broni się przed jego obudzeniem.
              Jest też prawda, która zaprzecza argumentowi, jakobym tylko i wyłącznie obrzucał
              innych wyzwiskami i czerpał z tego korzyści. Wolałbym przeczytać o tym, że ktoś
              postępuje uczciwie i nie patrzy tylko na siebie, że jest w stanie siebie
              poświecić. Ze patrzy głęboko zamiast użytecznie.
              • nessie-jp Re: Widzisz, to co mowisz to prawda, ale... 11.03.08, 16:16
                tomeczeka napisał:

                > Przykre jest to, że branie przemocą może się wam nie podobać, tylko dlatego, że
                > jest jedynym sposobem budzenia sumień z dogmatycznej drzemki,

                Ach, ogniem i mieczem? Jedyną metodą?

                Nie, drogi/droga tomeczeka, nie jest to jedyna metoda budzenia sumień. Zamiast
                wrzeszczeć i wytrząsać się nad ciężarną kobietą, która decyduje się na aborcję,
                łatwiej obudzisz jej sumienie, angażując ją w wynajdywanie rodziny dla jej
                dziecka. Przekonując, żeby urodziła i oddała to dziecko ludziom, którzy go pragną.

                Uwierz mi
                • tomeczeka Re: Widzisz, to co mowisz to prawda, ale... 12.03.08, 08:34
                  A wolałabyś pewnie akceptacją i pochyloną głową. Naturalną rodziną dla dzieciaka
                  jest mama, która zdecydowała się zajść w ciąże i musi ponieść tego konsekwencje
                  oraz tato - współodpowiedzialny za duży brzuszek mamusi. To jest bardzo proste,
                  jeżeli wyłączyć sytuacje, w których potencjalna mamusia nie pamięta kim jest
                  tatuś; tudzież nie chce brać odpowiedzialność za to co się stało, bo lubi na
                  przykład biegać wolna i znowu młoda wśród lubieżnych mężczyzn...

                  P.S. Moją płeć jest łatwo zidentyfikować - nie musisz pisać w ten sposób ;)
                  • nessie-jp Re: Widzisz, to co mowisz to prawda, ale... 12.03.08, 16:58
                    > A wolałabyś pewnie akceptacją i pochyloną głową. Naturalną rodziną dla dzieciak
                    > a
                    > jest mama, która zdecydowała się zajść w ciąże i musi ponieść tego konsekwencj
                    > e
                    > oraz tato - współodpowiedzialny za duży brzuszek mamusi.

                    Traktujesz ciążę jak przestępstwo i karę za grzech seksu?!!!

                    No to nie mam dalszych pytań. :(

                    Naturalną rodziną dla dziecka jest mama i tata, którzy je kochają i którzy go
                    pragną. Niezależnie od tego, kto komu przyprawił brzuszek. I czy w ogóle.
                    • tomeczeka Re: Widzisz, to co mowisz to prawda, ale... 13.03.08, 09:19
                      Miłość rodzica i pragnienie dziecka jest powinnością obojga rodziców. Jeżeli
                      ciąża pojawiła się, a mama nie ma ochoty na kochanie swojego maluszka, to z mamą
                      jest coś nie tak. Analogicznie jest z ojcem. Widzisz grzech i karę w
                      powinności!? Tak, to ty powiedziałaś i to Twoja interpretacja. To jest BARDZO
                      niepokojące. Pewien Otto uśmiecha się teraz spoglądając.

                      Nie mam tak nowoczesnych tzw. poglądów na życie jak Ty. Nie próbuję również
                      dyskredytować oponentów w rozmowie przez sztuczne erystyczne przypisywanie - ich
                      wypowiedziom - piętna czegoś dramatycznie radykalnego. Zrobiłaś to dwukrotnie. A
                      ja tylko próbowałem zaapelować do sumienia odpowiednich osób. Zrobisz wszystko,
                      żeby tylko podtrzymać wiarę w sobie, że można czuć się swobodnie i zrezygnować z
                      wszelkich "powinno się" dla zwykłej przyjemności.
                      Szkoda...;-(
                      • nessie-jp Re: Widzisz, to co mowisz to prawda, ale... 14.03.08, 14:15
                        tomeczeka napisał:

                        > Miłość rodzica i pragnienie dziecka jest powinnością obojga rodziców. Jeżeli
                        > ciąża pojawiła się, a mama nie ma ochoty na kochanie swojego maluszka, to z mam
                        > ą
                        > jest coś nie tak. Analogicznie jest z ojcem.

                        A cóż to za bzdura?

                        Myślisz w jakichś dziwnych, wyidealizowanych kategoriach. Jeśli matka "nie ma
                        ochoty na kochanie" (absurdalna, karkołomna konstrukcja logiczna) dziecka, to
                        twoim zdaniem lepiej, żeby je przy sobie trzymała z musu, z powinności, bez
                        miłości i bez ciepła
                        • tomeczeka Re: Widzisz, to co mowisz to prawda, ale... 16.03.08, 20:11
                          Obowiązkiem matki jest zapewnić dziecku warunki przetrwania.
                          Nie kochać kogoś to nie jest choroba czy patologia. Zdarza się. W
                          > naturze zdarza się dość często.

                          Możesz czerpać przykłady z przyrody, natury i świata naukowego, ale nigdy za
                          pomocą takich przykładów, nie udowpodnisz, że to jak jest, jest tym, jak być
                          powinno. Doświadczenie jedynie podrażnia rozum. Czy chcesz mi ta drogą
                          rozumowania udowodnić, że jak sie jednocześńie zdarzy pożarcie jednego człowieka
                          przez drugiego, to ostatecznie należy to tylko odnotować jako ciekawostkę i
                          wystarczy, przecież w naturzę zdarza się - że się nawzajem pożerają -
                          niejednokrotnie, możemy nawet takie rzeczy oglądać na Animal Planet?

                          Jeżeli miłości nie nauczysz się z wierszy Mickiewicza, choćiażby od naszego
                          wieszcza, to napewno nie nauczysz się jej z obserwacji świata nautry. Nauczysz
                          się jednak podporządkowywać właśnej fizjonomii, i z niej będziesz czerpała
                          ochotę na miłość, choć miłościa ona nie będzie.

                          Matka powinna wiele, skoro się poświeciła i postanowiła mieć dziecko. To nie
                          jest prymitywny świat natury, gdzie wszelkie odnośniki do ideału należy od razu
                          obsmarować, bo rządzi tylko twarde prawo - cóż to za kobietą jesteś? napewno
                          wyzwoloną, ale chyba jednocześnie skrępowaną i nawet o tym nie zdajesz sobie
                          sprawy. Adopcja jest zrzuceniem z siebie odpowiedzialności i brnięciem w
                          ostateczny upadek; jakkolwiek nie będziesz tego argumentowała - możesz jedynie
                          mniemać, że ktoś inny zapewni dziecku wszystko to czego będzie potrzebowało, ale
                          po pierwsze jest to tylko przykrywą dla Twojego cynizmu i rozpasanej wygody, a
                          po drugie krzywdzi dziecko, które dowiedziawszy się - swojego czasu, będzie
                          przeżywało to przeogromnie. (zakładając, że otrzyma nawet miłość, której nie
                          mogło się spodziewać od Ciebie)

                          Człowiek mógłby naprawdę dużo, gdyby tylko chciał wyzwolić się ze swojego
                          lenistwa moralnego.

                          P.S. Warunki przetrwania może zapewnić *dziecku* - lwica, razem z całym stadem,
                          gepardzica - młodym, a człowiek powinien kochać ponad wszystko, nawet wbrew
                          swoim zachciewajkom, i nawet krępując swoją wolność.
    • vlepek Szukam kobiety, która urodzi dziecko z zarodka 09.03.08, 21:22
      in-vitro. Nie jej dziecko, tylko moje i mojej Żony. Czy to jest w
      ogóle legalne? Jeśli nie to trudno, ale jeśli tak, to jak znaleźć
      taką kobietę? Ile to może kosztować?
    • kretynofil Oooo, "obroncy zycia" sie odezwali... 10.03.08, 07:36
      Jak zwykle, po katolicku milosierni. Poczulas sie juz lepsza? To idz
      sie tym napawaj...

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
      • tomeczeka Re: Oooo, "obroncy zycia" sie odezwali... 10.03.08, 14:04
        Ale jesteś wolnościowy fiuuuu! Znalazł się liberał w stylu lat 50 i 60 tych ! No
        to panie zobaczymy jak będziesz śpiewał, jak się obudzisz z ręka w opowiednim
        naczyniu i zaczniesz doszukiwać się w strzępach sumienia jakichkolwiek podstaw
        do odbudowania własnej osoby. Zresztą...ty będziesz tego szukał. Dla ciebie
        ważne jest tylko ja. I nie rozumiesz tych co potrafią widzieć innych przed sobą.
        Bardzo proszę o refleksję i o odpowiednie przeproszenie obrażanych przez ciebie
        forumowiczów... to takie prymitywne...
    • monika_04 Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 10.03.08, 08:40
      Prawa jazdy nie mam do dziś, komputer kupiłam sobie niedawno. Wielu rzeczy nie
      miałam jako dziecko czy nastolatka, ale to nie było dla mnie problemem.
      Najważniejsza była miłość. Moim posagiem- wykształcenie.
      • paralela1 Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 10.03.08, 08:46
        Jaki grzech? GW używa sformułowań których nie rozumie. Lewak z GW nie zna
        grzechu moze robić co chce, moze zrobić co zechce, to zależy tylko od jego
        widzimisię które sam sobie określa.
        • joankb Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 10.03.08, 09:04
          GW nie rozumie tylko według Ciebie. Według mnie rozumie doskonale. Tak jest.
          Oddanie dziecka jest grzechem gorszym pewnie niż aborcja - tak rozumuje w Polsce
          ciemnogród. No dlaczego większość tych kobiet ukrywała się, nie chcą żeby się
          ktoś dowiedział - w pracy, w rodzinie.
          Pochodzę z niewielkiego miasteczka na południu Polski - taki typowy katoland.
          Moją koleżankę po oddaniu dziecka do adopcji po prostu zaszczuli. Codziennie,
          niezmiennie była potępiana, wytykana palcami, wywoływana z ambony. Wytrzymała 4
          lata. Wsparcie tych paru osób, które cokolwiek rozumiały okazało się zbyt słabe.
          Od tej pory nigdy nie odmówiłam pomocy gdy któraś potrzebowała wsparcia
          finansowego na zabieg - i nigdy nie odmówię.
      • veroy Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 10.03.08, 09:14
        nie wiem w jakim jestes wieku, ale nawet jhesli masz dajmy na to 20
        lat to znaczy ze wychowywalas sie w nieco innym swiecie niz dzis.
        kiedy bylas dzieckiem komorek nikt nie uzywal ,komputer tez mial
        malo kto. Prosze tak jak czesc innych realistow z tego forum - zejdz
        na ziemie i spojrz, jakie jest teraz podejscie wsrod dzieci. bez
        komputera i komorki nie tylko zrobisz na nich wrazenie odwrotne od
        jakies formy zaimponowania, ale takze bedziesz wykluczony z wielu
        jesli nie z wiekszosci dyskusji - bo jak ma brac udzial w dyskusji o
        grach czy komorkach ? wydaje sie takie blache, ale w zupelnosci
        wystarcza, by stal sie kasta nietykalna i jedynym towarzystwem jakie
        by go akceptowalo stala sie patologia wysiadujaca pod pobliskim
        blokiem.
        • paralela1 Re: Aaaaaa. Oddam dziecko 10.03.08, 09:55
          Myślenie lewaka-Grzechu nie ma, byle się nie wydało, hulaj duszo piekła nie ma.
          A jak ustawę lobby przepchnie, to można nawet oficjalnie wszystko robić. Moje
          lewackie ja jest najważniejsze, inni się nie liczą.
          • joankb r_xxx 10.03.08, 10:00
            Innym nikt niczego nie każe. Mogą mieć dzieci ile chcą. Mogą nie używać
            zabezpieczeń, mogą nawet preferować "białe" cnotliwe małżeństwo.
            Czas o sprawach kobiet rozmawiać z kobietami - nie z biskupami.
          • kretynofil A od kiedy to "lewacy" przejmuja sie grzechami? 10.03.08, 10:11
            Bredzisz jak potluczony, dziecko - to wlasnie prawicowej,
            katolickiej "moralnosci" wciskanej ludziom do glow codziennie od
            ponad tysiaca lat zawdzieczamy ta hipokryzje :)

            Co do lewackiego egoizmu, to znowu Ci sie cos pokielbasilo w tej
            tepej lepetynie - popraw mnie jesli sie myle, ale wrazliwosc
            spoleczna to wlasnie domena lewakow; to prawica krzyczy - niech
            kazdy pracuje na siebie, prawda?

            Wroc, dziecko, do lekcji, jak juz skonczysz, poczytaj sobie w
            Internecie co to znaczy "lewica" i "prawica", a potem wroc i
            przepros :)

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
        • kretynofil Wiesz, to nie chodzi nawet o to, zeby... 10.03.08, 09:59
          ...dziecko moglo imponowac, czy integrowac sie z grupa (chociaz to
          drugie jest wazne, zgoda). Najwazniejsze jest to, ze brak dostepu do
          pewnych pomocy naukowych dzisiaj jest znacznie bardziej dotkliwe
          niz "kiedys". Tak jak wyzej pisalem - mi bylo latwiej, bo moi
          nauczyciele przykladali sie do swojej pracy, podreczniki byly
          tansze, a poziom edukacji - wyzszy. Nie bylo problemu z tym, ze
          wydawalo mi sie, ze moi bogatsi koledzy mieli lepszy dostep do
          wiedzy. Dzisiaj tak jest - zreszta slusznie, bo tak jest.

          Dzisiaj ogolnym problemem jest to, ze wszelkiej masci
          zainteresowania kosztuja - i to kosztuja duzo. Jak bylem
          dzieciakiem, to chociaz wychowywalem sie bez ojca, w domu bylo dosc
          pieniedzy, zebym poszedl na kurs komputerowy - wspolfinansowany
          przez miasto (nawet na komputer pieniadze sie w koncu znalazly), a
          wszelkie hobby (ksiazki, modelarstwo, etc.) nie byly tak kosztowne
          jak dzisiaj. Pamietam jak w ogolniaku przypomnialo mi sie jak fajnie
          bylo sklejac modele i wybralem sie do sklepu - okazalo sie, ze mimo
          radykalnej poprawy warunkow finansowych w domu, nie stac mnie na
          zakup nawet jednego modelu!

          Na dzien dzisiejszy jedyny "tani" sposob poszerzania horyzontow
          dzieciaka to komputer + internet + wsparcie rodzicow (bo samo bedzie
          tylko gralo w gry). Skad rodzina o dochodach ponizej 500 PLN/osobe
          mialaby znalezc na to fundusze? W efekcie: brak zainteresowan, brak
          wizji w przyszlosci, powielanie zycia rodzicow, utrwalanie braku
          nadzieji na przyszlosc... Smutne ale prawdziwe...

          ----------------------------------------------

          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
          czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
          kretynami. Milej lektury :)
          • alinaw1 oddać dziecko 10.03.08, 10:20
            nie rozumiem tych napastliwych wypowiedzi dotyczących- jak to ktoś
            ujął- katolandu i ciemnogrodu. O ile się nie myle to chyba
            dominikanie wprowadzili jako pierwsi w Polsce puste kołyski (żeby po
            porodzsie dziecko nie wrzucić do śmietnika tylko właśnie do tejże
            kołyski) czerpiąc z tradycji... średniowiecza (tak, tak- coś takiego
            wówczas funkcjonowało). Jeśli kobieta jest w ciąży- i jest to dla
            niej PROBLEM- to przecież urodzenie dziecka dla kogoś innego- jest
            czymś niesamowitym, pięknym i odważnym! Gorzej gdy rodzenie staje
            się biznesem.
            • kretynofil Dlaczego? Oto dlaczego! 10.03.08, 10:31
              Z wypowiedzi z tego forum:
              "Pochodzę z niewielkiego miasteczka na południu Polski - taki typowy
              katoland. Moją koleżankę po oddaniu dziecka do adopcji po prostu
              zaszczuli. Codziennie, niezmiennie była potępiana, wytykana palcami,
              WYWOLYWANA Z AMBONY. Wytrzymała 4 lata. Wsparcie tych paru osób,
              które cokolwiek rozumiały okazało się zbyt słabe. Od tej pory nigdy
              nie odmówiłam pomocy gdy któraś potrzebowała wsparcia finansowego na
              zabieg - i nigdy nie odmówię." (podkreslenie moje)

              Tak, jak chcesz sie powolywac na takie "gesty" KK, to moze jeszcze
              badz tak mila i sprawdz sobie, zanim sie na to powolasz, jakie zycie
              czekalo takie dziecko :)

              Mala podpowiedz: dom dziecka dzisiaj, ze wszystkimi jego
              patologiami, to raj na ziemi w porownaniu z
              przyzakonnymi "ochronkami" z tamtego okresu...

              ----------------------------------------------

              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
              kretynami. Milej lektury :)
          • ysobeth Re: Wiesz, to nie chodzi nawet o to, zeby... 11.03.08, 00:18
            Masz 100% rację, Kretynofilu :) Dziś komputer i internet w domu to
            nie żaden ekstra luksus, jak tu niektórzy próbują wmawiać - tylko
            absolutna konieczność. Potrzebne toto jest przede wszystkim do
            nauki, ogólnego rozwoju, pozyskiwania informacji... Dla mnie np. to
            również narzędzie, bez którego jako tłumacz bym nie istniała - nikt
            już nie przyjmuje tekstu napisanego na maszynie do pisania: pisze
            się na komputerze i wysyła e-mailem, już nie mówiąc o tym, że w
            życiu nie byłoby mnie stać (i nie miałabym miejsca w mieszkaniu) na
            te wszystkie słowniki, encyklopedie, podręczniki specjalistyczne i
            inne bóg-wi-co...

            Owszem, można urodzić i wychować kilkoro dzieci mając najniższą
            krajową - tylko że nie zapewni się im nic poza w miarę niegłodnym
            brzuchem i dachem nad głową. Przyszłości - żadnej, jeśli same nie
            będą potrafiły odbić się w górę. I nie chodzi o "perfumy dla
            mamuśki", ani inne "niesłychane luksusy", tylko godne, nieżebracze
            życie (przez "żebracze" mam na myśli permanentne żerowanie na opiece
            społecznej i darach dobrych ludzi). Swoją drogą, dlaczego niektórym
            tak łatwo przychodzi obrażać nieznanych im ludzi, dopatrywać się
            najgorszych motywów nie wiedząc o sytuacji NIC? Oczywiście to nie do
            Ciebie, Kretynofilu ;-) - wyrażasz się co prawda dość eee...
            bezpośrednio, ale nie piszesz niczego, co nie byłoby prawdą...
    • kretynofil Przepraszam, pomylka - to nie do Ciebie 10.03.08, 09:45
      Tylko, rzecz jasna, do pani powyzej.

      ----------------------------------------------

      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
      kretynami. Milej lektury :)
    • systa27 Aaaaaa. Oddam dziecko 24.03.09, 14:12
      Witam jestesmy małzenstwem.Nie moge miec dziecka bo jestem chora na
      dosc powazna chorobe.Bardzo pragne miec dziecko. Byłabym
      najszczęśliwszą osobą na ziemi.Mam cudnego meza ale jednak do
      pelnego szczescia brak mi dziecka.Moze sa agencje ktore pomagaja w
      adpocji dziecka od rodzicow ktore oddaje dzidzie bo nie chca lub
      nie moga miec.Lub ktore znaja kogos kto wynajmie brzuch.

      adamski785@wp.pl
    • okmi Aaaaaa. szukam dziecka 09.09.09, 18:04
      Jeśli szukasz domu dla Twojego dziecka - napisz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka