anna-76 Wałęsa przejdzie badania w amerykańskiej klinic.. 27.02.08, 07:06 Moje pytanie : dlaczego nie w Polsce ? Tu mamy wielu wspaniałych lekarzy ! Oni też czasem coś potrafią ! Odpowiedz Link Zgłoś
jacek2235 Równi i równiejsi 27.02.08, 07:24 Wałęsa coś nie ma zaufania do polskiej służby zdrowia, skoro sam osobiście woli leczyć się w USA, i to pomomo zapewnień Tuska o cudzie. Stata zasada, są równi i równiejsi. Odpowiedz Link Zgłoś
nobull Bolek przejdzie badania w amerykańskiej klinic.. 27.02.08, 07:26 Wszczepcie Bolkowi serce Jaruzelskiego! Ono jest bardziej patriotyczne, a po za tym lepiej ulokowane! A Bolek nie potrzebuje czasem przeszczepu mózgu? Odpowiedz Link Zgłoś
nobull Wałęsa przejdzie badania w amerykańskiej klinic.. 27.02.08, 07:29 APOKALIPTYCZNY CIEN LECHA WALESY NASZA POLSKA NR 32 (459), 10 VIII 2004 Z Anna Walentynowicz Rozmawia Zbigniew K. Rogowski ZKR - Pani nazwisko pojawialo sie i pojawia czesciej w zachodnich analizach wspólczesnej polityki polskiej niz we wlasnym kraju. Jest Pani bez watpienia jedna z najwazniejszych postaci w naszej nowozytnej historii. Fakt ten sankcjonuje obiegowe stwierdzenie, ze "w stoczni gdanskiej wszystko zaczelo sie od Anny Walentynowicz...". Owszem, utrwalono Pania w dokumentacji filmowej, pojawila sie Pani w sztuce "Relacje", w której na scenie warszawskiego Teatru Malego wcielila sie w Pani postac znana aktora Zofia Kucówna. Bywala Pani przyjmowana przez szefów rzadów, w Holandii ogloszono Pania Kobieta Roku, a w amerykanskim miescie Buffalo osrodkowi dla uchodzców politycznych wladze municypalne nadaly Pani imie. W Polsce Pani solidarnosciowy mit jest mocno tuszowany, w najlepszym razie sytuuje sie Pania na drugim planie. A przeciez byla Pani takze sygnatariuszka sierpniowych porozumien. I czy przestalo miec wieksze znaczenie to, ze swoje zapasy z komunistycznym rezimem okupila Pani 19-miesiecznym wiezieniem? Czym Pani tlumaczy owo wymazywanie Pani z historii wspólczesnej Polski ? AW - Jest to m.in. wynik dzialan sluzb specjalnych, no i samego Lecha Walesy. Wspomnial Pan o uhonorowaniu mnie w Holandii tytulem Kobiety Roku. Niemalo czasu minelo, nim sie o tym dowiedzialam. Ale nawet wiedzac o tym wyróznieniu, nie moglabym wyjechac po odbiór dyplomu, gdyz nie wypuszczono by mnie z kraju, a nawet z Gdanska! Stanowila o tym uchwala nr 33 wladz Regionu, podjeta na prezydium I zjazdu "Solidarnosci", który odbyl sie 1 wrzesnia 1981 roku. ZKR - Wyrugowano Pania z szeregów "Solidarnosci"... AW - Zostalam usunieta karnie [italics ->jako niegodnie reprezentujaca Zwiazek. <- italics] W podtekscie - za przeciwstawianie sie Walesie. Postanowiono sie mnie pozbyc z ruchu solidarnosciowego, gdyz bylam niepokorna, nieprzekupna, bezkompromisowa. I uwazalam, ze z rzadem komunistycznym nalezy rozmawiac z pozycji sily. Taka charakterystyke mej osoby moglam niedawno znalezc w dokumentach, do których dotarl Instytut Pamieci Narodowej. Dlatego podejmowaly przeciw mnie dzialania m.in. sluzby specjalne. Zycie Anny Walentynowicz zagrozone... ZKR - Dzis wiemy, ze zagrozone bylo Pani zycie... AW - Tak. Potwierdzaja to dokumenty IPN. Zaplanowano otrucie mnie srodkiem o nazwe furosemidum, silnie odwadniajacym, który podany samodzielnie wywoluje zawal i jest nie do wykrycia, bo organizm wydala go w ciagu kilku godzin. Miano mi go podsunac z jedzeniem, gdy bede nocowac w jednym z domów w Radomiu, do którego pojechalam na posiedzenie zarzadu tamtejszego Regionu. Opatrznosc nade mna czuwala, gdyz niemal w ostatniej chwili postanowilam nie nocowac, lecz powrócic do Gdanska. Zadanie pozbawienia mnie zycia przygotowywal niejaki Szczepanek z MO w Radomiu, a wykonawca miala byc radomianka, pracownica zarzadu Regionu, sympatyk... KOR-u. ZKR - Owo zagrozenie zostalo wysledzone w dokumentach IPN, ale czy Pani sama miala swiadomosc, ze moze pasc ofiara politycznego zabójstwa ? AW - Owszem. Bylo tak, kiedy przed sierpniem 1980 roku bezpieka zaproponowala mi wspólprace, a ja oczywiscie odmówilam. Wtedy uslyszalam, iz moze sie zdarzyc nieszczesliwy wypadek... Odparlam, iz wiem, ze SB zamordowala krakowskiego studenta Pyjasa, pozorujac to wypadkiem. Lecz [italics -> moja smierc nie przysporzy wam korzysci. Chodzicie za mna, ale za wami chodza inni, wiec moze nie byloby wam latwo mnie zabic. <- italics] I to byl koniec jakichkolwiek tego rodzaju propozycji ze strony ubecji. ZKR - Czy na tych przypadkach zakonczylo sie owo zagrozenie Pani zycia ? AW - Ono mnie wlasciwie nie opuszczalo, gdyz mialam swiadomosc roli tak zwanych "nieznanych sprawców". Ale wspomne jeszcze o jednej sytuacji, w której miano chetke wyprawienia mnie na tamten swiat, i to przez snajpera. Mialo do tego dojsc podczas strajku w Stoczni Gdanskiej w 1970 roku, kiedy to nasz zaklad otoczyly czolgi. Dowództwo garnizonu oglosilo wtedy w koszarach alarm, obwieszczajac zolnierzom, ze maja wyruszyc w kierunku Gdanska, do którego podazaja Niemcy... Gdy uslyszalam te piramidalna bzdure, przemówilam do robotników stoczni. Na moje wystapienie zareagowal przybyly tam wiceminister bezpieki Franciszek Szlachcic. Widzac moje wystapienie, zapytal stojacego obok pulkownika Rypalskiego, czy ma dobrych snajperów. Gdy ten przytaknal, Szlachcic powiedzial: [italics -> - Zdejmijcie ja ! <- italics] Swiadek tej sceny, gen. Antos, stanowczo odmówil. Nawiasem mówiac, sprawa tego alarmu wywolanego rzekomym ruszeniem Niemców na Gdansk znalazla swoje echo w toczacym sie procesie Jaruzelskiego. ZLR - Byla Pani obecna na czerwcowym pogrzebie Ryszarda Kuklinskiego. Kim byl dla Pani Pulkownik ? AW - Tak jak dla milionów Polaków - wielka postacia. Brakuje mi slów, by wyrazic, co czuje, gdy mysle o jego samotnej, heroicznej walce. Postawil na jedna karte zycie swoje i swojej rodziny. Uratowal Polske ! Pokonal sowieckie Imperium Zla. Polska nie stala sie polem atomowego kataklizmu ! ZKR - Lech Walesa jako prezydent uznal Pulkownika za zdrajce, wiec odrzucil wniosek o rehabilitacje i ulaskawienie, co musialo cieszyc Jaruzelskiego. Czy nie sadzi Pani, ze Lech Walesa powinien zlozyc spózniony hold Ryszardowi Kuklinskiemu ? AW - Oczywiscie, ze powinien ! Z drugiej strony uwazam, iz nie nalezy o to zabiegac równiez dlatego, ze on sie na to nie zdobedzie. Znam Walese od podszewki. ZKR - Lech Walesa pokazal sie na uroczystosci pogrzebowej Kuronia przed blokiem na Zoliborzu, gdzie zmarly mieszkal. A dlaczego Pani nie pojawila sie na ceremonii zalobnej ? AW - Byc na pogrzebie pulkownika Kuklinskiego, a niemal zaraz potem na pogrzebie Kuronia ? To biegunowo rózne postacie. O zmarlym Kuroniu zle nie chcialabym mówic, a dobrze mówic bym nie mogla... Wiec raczej zamilkne. ZKR - Jak Pani wytlumaczy obecnosc ksiedza Bonieckiego, redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego", na pogrzebie Kuronia, który byl przeciez stalinowcem i zatwardzialym ateista ? AW - No cóz, przychodza mi na mysl niegdysiejsi "ksieza patrioci"... Krakowski tygodnik podawano sobie z rak do rak jeszcze w 1980 roku, byl zaczytywany. Potem stal sie bliskim kuzynem "Gazety Wyborczej". Nie bylam wiec zdziwiona obecnoscia redaktora "Tygodnika Powszechnego" na Powazkach. Jak zrodzilo sie ziarno konfliktu z Walesa ZKR - 7 sierpnia 1980 roku zwolniono Pania z pracy, co bylo reakcja wladz na aktywnosc w jawnych, ale nielegalnych Wolnych Zwiazkach Zawodowych WZZ, których byla Pani wspólzalozycielka. Tydzien po Pani zwolnieniu wybuchl strajk z zadaniem przywrócenia do pracy Pani oraz wczesniej zwolnionego Walesy. Domagano sie takze podwyzki plac i budowy Pomnika Ofiar Grudnia 1970 roku. Na czele protestu stanal elektryk Lech Walesa i Pani, operator dzwigu. Po spelnieniu postulatów przez dyrekcje stoczni, Lech Walesa przerwal strajk juz trzeciego dnia... AW - Tak. Przekonywal ludzi, ze strajk zakonczony, wiec zeby sie rozeszli do domów. Razem z Alina Pienkowska, wspólzalozycielka WZZ, z zawodu pielegniarka, udalo mi sie podtrzymac strajk, gdyz rysowala sie szansa zalegalizowania WZZ. ZKR - Czy w przypadku zaprzestania strajku przez Pania, Aline Pienkowska i duza liczbe stoczniowców wygaslyby strajki w Trójmiescie ? AW - Gdyby wtedy strajk zostal wygaszony, pewnie niepredko doszloby do sytuacji, w której narodzilaby sie przyszla "Solidarnosc". Jesliby sie w ogóle narodzila. Tu wspomne, ze strajk protestacyjny w mojej i Walesy obronie zainicjowal Piotr Maliszewski, którego nazwiska nigdzie Pan nie zobaczy, mlody robotnik z Lidzbarka Warminskiego, w czym mu dopomógl stoczniowiec Bogdan Felski. To nie byl Walesa! On sie wlaczyl dopiero trzeciego dnia i zaraz strajk zakonczyl. Owego trzeciego dnia, po pokrzykiwaniach Walesy o Odpowiedz Link Zgłoś
nobull Wałęsa przejdzie badania w amerykańskiej klin 27.02.08, 07:33 ZKR - Czy w przypadku zaprzestania strajku przez Pania, Aline Pienkowska i duza liczbe stoczniowców wygaslyby strajki w Trójmiescie ? AW - Gdyby wtedy strajk zostal wygaszony, pewnie niepredko doszloby do sytuacji, w której narodzilaby sie przyszla "Solidarnosc". Jesliby sie w ogóle narodzila. Tu wspomne, ze strajk protestacyjny w mojej i Walesy obronie zainicjowal Piotr Maliszewski, którego nazwiska nigdzie Pan nie zobaczy, mlody robotnik z Lidzbarka Warminskiego, w czym mu dopomógl stoczniowiec Bogdan Felski. To nie byl Walesa! On sie wlaczyl dopiero trzeciego dnia i zaraz strajk zakonczyl. Owego trzeciego dnia, po pokrzykiwaniach Walesy o rozejsciu sie do domów, dostrzeglam go siedzacego na wózku akumulatorowym. Podeszlam do niego i powiedzialam, ze strajk ma trwac dalej. Pachnialo oden alkoholem, którym wczesniej uraczyl go dyrektor stoczni Gniech. Moze nie tyle moje slowa, co widok powracajacych stoczniowców, którzy zareagowali na mój i Aliny Pienkowskiej apel, sprawil, ze Walesa poprosil (tak, poprosil!), by mógl kontynuowac strajkowy protest. Powiedzial:[italics -> - Jak sie nie bede nadawal, to mnie wyrzucicie. <- italics] ZKR - Czy wlasnie wtedy powstalo zarzewie Pani ostrego konfliktu z Lechem Walesa ? AW - Tak, potegujace sie jeszcze tego samego sierpniowego dnia na skutek jego poczynan. Tamtego trzeciego dnia strajku stoczniowcy pokrzykiwali, zeby Walesa nie skladal w dyrekcji ugodowego podpisu, bo otwierala sie szansa zalegalizowania WZZ, ale on ludziom nawymyslal od glupców, argumentujac, iz dyrekcja [italics ->dala wiecej niz zadalismy, <- italics] a wiec przywrócenie do pracy Anny Walentynowicz i Lecha Walesy oraz przyznanie podwyzki (tzw. drozyznianej - przyp. Rog.); w pewnej chwili zanucil [italics ->Jeszcze Polska... <- italics] i ludzie zaczeli spiewac hymn. Tak oto Walesa postaral sie o [italics ->patriotyczna oprawe. <- italaics] Nadmienie, ze poprowadzeniem strajku owego sierpniowego dnia nic nie ryzykowal, bo zwolniony z pracy dostawal od stoczniowców piec tysiecy zlotych miesiecznie tytulem zapomogi i tylez od KOR-u. ZKR - A jednak okazala sie Pani wobec Lecha Walesy lojalna, bo kiedy byla Pani osadzona w obozie dla internowanych w Goldapi w 1982 roku i SB podrzucila Pani dokumenty kompromitujace Walese, Pani je zniszczyla, mimo iz nie przestala Pani go obwiniac o zdrade idealów Sierpnia. Co sie znajdowalo w tych dokumentach ? AW - Byly to 4 strony maszynopisu, w których ujawniono Walese jako wspólpracownika SB o pseudonimie "Bolek", za co otrzymywal pieniadze. Esbecy chcieli, zebym to rozglosila, a - w mysl ich intencji - oni mnie wtedy skompromituja jako wystepujaca przeciw Walesie. Spalilam ten esbecki maszynopis wspólnie z aktorka Halina Mikolajska, a resztki wrzucilysmy do muszli klozetowej. Sprawa "Bolka" i tak wyszla na jaw, co odnotowano takze w archiwach partii, konkretnie jako przedmiot rozmowy niemieckiego towarzysza Ullmana z kierownikiem wydzialu bezpieczenstwa i organów panstwowych KC PZPR towarzyszem Atlasem. Wynikalo z tego dokumentu, ze Lech Walesa zostal zwerbowany przez SB jako tajny wspólpracownik 29 grudnia 1970 roku przez inspektora KWMO w Olsztynie kapitana Graczyka... Nie skok Walesy, lecz desant od morza... ZKR - Wygaszanie strajku w obronie Pani owego sierpniowego dnia wedlug gloszonej przez Pania opinii bylo dla Walesy zadaniem zleconym. Czy tak ? AW - Zgadza sie. Pózniej dowiedzialam sie, ze cala rzecz zaaranzowal kontradmiral Janczyszyn! Walesa zostal przywieziony z cala dyskrecja motorówka Marynarki Wojennej. A wiec nie dostal sie do stoczni przez rzekoma dziure w plocie czy tez przez jego przesadzenie ! ZKR - Tymczasem do dzisiaj funkcjonuje mit o tym plocie miedzy pierwsza a druga brama stoczni. AW - W stosownym czasie sprawdzilam ten teren. Tam nie bylo ani plotu, ani dziury, bowiem na wolnej przestrzeni znajduje sie budynek Ubezpieczalni i baza PKS. ZKR - Skad ta pewnosc, ze to Janczyszyn zaaranzowal przerzucenie Walesy do stoczni ? AW - Tak sie zlozylo, ze w dwudziesta rocznice Sierpnia u ksiedza pralata Henryka Jankowskiego spotkalam bylego pierwszego sekretarza PZPR i przewodniczacego Wojewódzkiej Rady Narodowej Tadeusza Fiszbacha, który w pewnej chwili podszedl i powiedzial:[italics -> - Musze sie przywitac z bohaterka Sierpnia. <- italics] Kiedy wspominalismy w obecnosci ksiedza Jankowskiego tamte wydarzenia, przypomnialam, jak to w 1980 roku przyjechalam do Fiszbacha w nocy z prosba, by cofnal zakaz odprawiania Mszy swietej. Po czym zasugerowalam: [italics -> - Skoro juz jestesmy mysla przy tamtych dniach, to najwyzszy czas na obalenie owej obiegowej historyjki o przeskoczeniu przez Walese plotu, gdyz to klamstwo na zawsze urosnie do legendy. Przeciez Lecha przywieziono motorówka na polecenie admirala Piotra Kolodziejczyka... <- italics] Na to Fiszbach: [italics -> - Nie na polecenie admirala Kolodziejczyka, a na polecenie kontradmirala Janczyszyna ! <- italics] Wtedy zwrócilam sie do ksiedza Jankowskiego: [italics-> - Slyszysz, kaplanie ? To trzeba sprostowac ! <- italics] Do dzisiaj nikt tego nie sprostowal. Mit zyje wiec nadal swoim zyciem... ZKR - ... nawet utrwalony tabliczka w miejscu publicznym. AW - Wlasnie. Przed sala BHP w stoczni ustawiono fragment jakiegos plotu z owaz tabliczka, na której zwiedzajacy moga przeczytac, ze nikomu nieznany elektryk Lech Walesa przeskoczyl przez plot i obalil komunizm... Powiedzialam obecnemu prezydentowi Gdanska Adamowiczowi, ze któregos dnia obale ten "zabytek". ZKR - Prosze powiedziec, kiedy Lech Walesa obrósl w pyche, stal sie zarozumialy, arogancki ? AW - On niemal "od zawsze" byl taki. Teraz rzecz ma sie jeszcze gorzej, bo uwierzyl w swój geniusz. Te jego ciagle "ja", "ja", "ja"... ZKR - Jak Pani odbierala polityke Lecha Walesy, który jak tylko potrafil wspieral "lewa noge" ? AW - Jak najgorzej ! Przeciez to doprowadzilo miedzy innymi do obalenia rzadu Jana Olszewskiego - [italics -> notabene <- italics] z takim wnioskiem wystapil puszacy sie dzis Jan Rokita - a wczesniej umozliwilo desygnowanie na premiera Tadeusza Mazowieckiego, inicjatora nieszczesnej "grubej kreski". W efekcie nie doszlo do lustracji i dekomunizacji. A esbecy, ubecy, kaci Polaków zyja dzis wolni i sa czesto ludzmi zamoznymi, bo swobodnie wlaczyli sie w biznes i koligacje z gangsterami. Odpowiedz Link Zgłoś
nobull Wałęsa przejdzie badania w amerykańskiej kli 27.02.08, 07:35 ZKR - Czy podtrzymuje Pani poglad, ze przy "okraglym stole" zaprzepaszczono szanse na prawdziwa niepodleglosc Polski wskutek konformistycznego stanowiska Lecha Walesy ? AW - On taka postawe przyjal wczesniej. Przez cale szesnascie miesiecy po powolaniu "Solidarnosci" dogadywal sie z komunistycznym establishmentem! Byl taki dluzszy czas, kiedy Walesa raz w tygodniu jezdzil do Warszawy, o czym w zarzadzie Regionu nie wiedzielismy. O tym fakcie dowiedzialam sie jakos dopiero po wydarzeniach w Bydgoszczy, kiedy to pobito dzialacza "Solidarnosci". Przycisnelam go wtedy do muru, wiedzac juz o wypadach do Warszawy. Zapytalam stanowczym glosem: [italics -> - Po co wczoraj byles w Warszawie ? <- italics] ZKR - Prosze wybaczyc te dygresje: byla Pani z Walesa po imieniu ? AW - Mówilam do niego per [italics ->ty, <- italics] on do mnie per pani. Bylam od niego czternascie lat starsza, no i moze ten przywilej kobiety. Wracam do postawionego Walesie pytania - po co byl w Warszawie, i o czym rozmawial z premierem Rakowskim? Odpowiedzial wymijajaco i chcial wyjsc. On stosowal szkole Kuronia: [italics -> Jak ci stawiaja trudne pytania, to wyjdz, trzaskajac drzwiami ! <- italics] Znajac ten obyczaj, zastapilam mu droge i lekko wepchnelam do pomieszczenia. Huknelam: [italics -> - Siadaj ! Oczekuje odpowiedzi. <- italics] Inni mnie poparli. Wtedy usiadl i powiedzial: [italics -> - Tak, bylem wczoraj w Warszawie na rozmowie z Rakowskim. I premier oswiadczyl, ze realizacja porozumien sierpniowych bedzie uzalezniona od tego, kto zasiadzie we wladzach "Solidarnosci". <- italics] No cóz, Walesa kupczyl nami caly czas. Nawiasem: na posiedzeniu "Solidarnosci" z komisja rzadowa Andrzej Gwiazda widzial, jak Walesa przekazywal pod stolem karteczki z uwagami i takie same odbieral. Nigdy sie nie dowiedzielismy, jaka byla ich tresc. Pelna konspiracja ! ZKR - Przy "okraglym stole" zabraklo tych przedstawicieli sierpniowej "Solidarnosci", którzy podobnie jak Pani byli w opozycji do Walesy. Pani tam nie zaproszono, gdyz byla Pani juz pozbawiona mandatu czlonka prezydium, czlonka Zwiazku w ogóle. Czy tak ? AW - Tak. Od lipca 1981 roku uznano mnie za prywatna osobe. Wiec jak moglabym sie znalezc w Magdalence ? Ale i tak nigdy bym tam nie pojechala. Tam doszlo do zdrady ! Zreszta Magdalenka to bylo zwykle haslo wywolawcze.Spotykano sie w lesniczówce w Wilanowie, w Palacu Namiestnikowskim i w innych miejscach. Kiszczak serwowal mnóstwo alkoholi, byly bankiety, rozmiekczal delegatów. Esbecy krecili potajemnie film, by miec na nich haka. Nie dotrzymacie zobowiazan, pokazemy tasme publicznie i ludzie sie do was dobiora. Wariackie papiery dla Anny Walentynowicz ZKR - W PRL-u przypisywano pani chorobe psychiczna, by zmusic pania do wspólpracy... AW - Rzeczywiscie. Chciano mnie w to wrobic, wykorzystujac perfidnie pewne papiery. Otóz, kiedy w 1971 roku, mój maz byl umierajacy, ja bedac w glebokiej depresji, zwrócilam sie do lekarza psychiatry o odpowiednie leki uspokajajace, co zostalo odnotowane w przychodni. Gdy siedzialam w wiezieniu na Rakowieckiej w Warszawie, tamtejsze lekarki, panie Poniatowska i Mazurowa na podstawie notatki z przychodni zazadaly, bym przyjela tak zwane zólte papiery, krótko mówiac: papiery wariackie... Kategorycznie domagalam sie zbadania i te panie okazaly sie na tyle rzetelne, ze potwierdzily, iz jestem w pelni przy zdrowych zmyslach! Ich ubeccy szefowie musieli byc wsciekli. Geremek: "Solidarnosc" bez Matki Boskiej w klapie ZKR - Przy "okraglym stole" pierwsze skrzypce gral Bronislaw Geremek, który w PRL nalezal do betonu partyjnego, byl chwalca sowieckiego ustroju i samego Stalina. Ta jego przeszlosc wplynela na role hamulcowego, gdy szlo o realizacje postulatów zwiazkowych i niepodleglosciowych. AW - Zgadza sie... Jaruzelski z Kiszczakiem naslali na nas Geremka i Mazowieckiego w charakterze doradców samolotem rzadowym. Z miejsca udali sie do wojewody i ustalili taktyke, jaka maja wobec nas stosowac. Obaj, podobnie jak Kuron, nie chcieli sie godzic na zalegalizowanie WZZ, ale wbrew nim Andrzej Gwiazda i Krzysztof Wyszkowski powolali takie zwiazki w kwietniu 1978 roku, ów zaczyn przyszlej "Solidarnosci". Pózniej KOR-owcy obsiedli "Solidarnosc" jak muchy plaster miodu... ZKR - Czy kiedykolwiek dowiedziala sie Pani o tresci poufnego telegramu ambasadora NRD, w którym depeszowal on do Berlina na temat stosunku Geremka do tej pierwszej sierpniowej "Solidarnosci" ? AW - Nie, nie znalam jego tresci. ZKR - Ambasador enerdowski informowal Berlin, cytujac wypowiedz Geremka: "Solidarnosc" w obecnej formie jest nie do pogodzenia z realnym socjalizmem. Po zlikwidowaniu obecnej wersji "Solidarnosci" moglaby ona powstac na nowo, ale jako rzeczywisty zwiazek zawodowy, bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdanskiego, bez siegania po wladze. Byc moze zostana zachowane umiarkowane sily, takie jak Walesa". AW - No cóz, tresc depeszy potwierdza, ze Geremkowie i Kuroniowie nie chcieli sie godzic na niezalezne samorzadne zwiazki zawodowe zgodnie ze stanowiskiem rzadu. ZKR - Jak by Pani okreslila role Geremka w "Solidarnosci" ? AW - Oceniam go w tej roli jako wielce negatywna postac. Dam przyklad jego zachowania: gdy Joanna Gwiazda przedstawiala na prezydium zarzadu Regionu "Solidarnosc" referat na temat taktyki i strategii juz zalegalizowanych WZZ, Geremek wtracil sie, mówiac, jakim prawem porusza ona to zagadnienie, bo to on jest od tego. Odpowiedzielismy, ze o meritum to my bedziemy decydowac, a on moze byc tylko doradca. Byl nachalny, obrzydliwie nachalny, uzbrojony, podobnie jak wszyscy KOR-owcy w koncept, ze oni maja monopol na wladze. Wiec i zwiazki zawodowe chcieli sobie podporzadkowac ! ZKR - Czym róznila sie "Solidarnosc" sprzed i po stanie wojennym ? AW - Po stanie wojennym zarejestrowano Zwiazek pod ukradzionym szyldem! Poza nazwa niewiele mial wspólnego z tym Sierpniowym z roku 1980. ZKR - Plodem nowego ukladu byl Sejm kontraktowy... AW - Nastepstwem tego, co powtarzal Andrzej Gwiazda, mózg i motor tej pierwszej "Solidarnosci" - dlatego Walesa wyeliminowal go z pierwszego planu - byla kapitulacja. Gwiazda stale przypominal, ze kompromis z komunistami zawsze konczy sie kapitulacja. Gdy obserwowalam, co dzieje sie w naszym parlamencie, powiedzialam któregos dnia do Michnika: [italics -> - Dlaczego nie reagujesz w Sejmie na te wszystkie ograniczenia narzucane nam na drodze ku wiekszej wolnosci ? <- italics] On na to: [italics -> - Nie mozemy sie stawiac, bo jestesmy w mniejszosci. <- italics] Wtedy mnie ponioslo: [italics -> - Ty draniu, to w Magdalence nie wiedziales, ze liczba trzydziesci piec jest mniejsza od liczby szescdziesiat piec ?! <- italics] ZKR - Jak Pani ocenia Michnika ? AW - Absolutnie negatywnie ! Zreszta jak prawie caly KOR. W IV Rzeczypospolitej, a ta powinna szybko nastac, KOR-owcy beda zyc w nieslawie. Michnik wiele zlego wyrzadzil równiez swoja "Gazeta Wyborcza". ZKR - Niejednokrotnie bronila Pani ksiedza pralata Jankowskiego przed zarzutem antysemityzmu. Czym w ogól zasluzyl na taki epitet ? AW - Odwaga mówienia prawdy ! ZKR - W swojej ksiazce "Cien przeszlosci" pisze Pani, jak to prezydent Lech Walesa zatelefonowal do Pani - bodaj w 1993 roku - i do innych czlonków pierwszej "Solidarnosci" z oferta wspólpracy. Pani podobno otrzymala propozycje objecia teki ministra spraw zagranicznych, która to propozycje Walesa okreslil pózniej w wywiadzie jako "oczywisty zart"... AW - To byla próba "unieszkodliwienia przeciwnika", bo przeciez nie mialam stosownych kwalifikacji. Powiedzialam Walesie doslownie tak: [italics -> - Niedouczony prezydent próbuje dobrac niedoswiadczonych ministrów, czym wystawi polski rzad na posmiewisko. <- italics] On ta nonsensowna propozycja chcial sie uwiarygodnic: Patrzcie, Walentynowicz, która odnosi Odpowiedz Link Zgłoś
nobull Re: Wałęsa przejdzie badania w amerykańskiej kli 27.02.08, 07:40 ZKR - W swojej ksiazce "Cien przeszlosci" pisze Pani, jak to prezydent Lech Walesa zatelefonowal do Pani - bodaj w 1993 roku - i do innych czlonków pierwszej "Solidarnosci" z oferta wspólpracy. Pani podobno otrzymala propozycje objecia teki ministra spraw zagranicznych, która to propozycje Walesa okreslil pózniej w wywiadzie jako "oczywisty zart"... AW - To byla próba "unieszkodliwienia przeciwnika", bo przeciez nie mialam stosownych kwalifikacji. Powiedz ialam Walesie doslownie tak: [italics -> - Niedouczony prezydent próbuje dobrac niedoswiadczonych ministrów, czym wystawi polski rzad na posmiewisko. <- italics] On ta nonsensowna propozycja chcial sie uwiarygodnic: Patrzcie, Walentynowicz, która odnosi sie do mnie tak krytycznie, teraz dla mnie pracuje. Nie przystalam takze na zaproszenie do Belwederu, wiedzac, ze Walesa bedzie chcial sobie zrobic ze mna zdjecie... ZKR - Skoro juz jestesmy przy MSZ: ostatnio Lech Walesa zostal uhonorowany na Zamku Królewskim w Warszawie, wlasnie przez ten resort, dyplomem za promowanie Polski w swiecie. W uroczystosci uczestniczyl Cimoszewicz i byli ministrowie MSZ - Geremek i Olechowski, a Skubiszewski nadeslal list gratulacyjny... AW - ... osobliwy zbieg okolicznosci. Wszyscy ci czterej politycy znalezli sie na "liscie Macierewicza" - choc w przypadku Geremka Macierewicz uznal, iz nie posiadal na to wystarczajacych dowodów - jako tajni wspólpracownicy SB, wzglednie wywiadu PRL. ZKR - Jak Pani przyjela ów fakt uhonorowania Lecha Walesy przez tych postkomunistycznych dygnitarzy ? AW - Nie byl on dla mnie zaskoczeniem. Walesa dobrze sie przysluzyl takze tym panom, torpedujac lustracje i dekomunizacje. Sa mu wdzieczni. Jak wyglada Polska - spuscizna po Walesie - sami widzimy. Nobla dostal za utracenie radykalnego skrzydla "Solidarnosci", a to skutkowalo zaniechaniem rozprawienia sie z tyranami Polaków. Walesowe u Papieza ZKR - Zdarzylo sie jednak, ze bylo Pani z Lechem Walesa po drodze... Mam na mysli wspólna wizyte z delegacja "Solidarnosci" u Papieza. AW - Bylo to dwukrotne spotkanie w ciagu dwóch lat z Ojcem Swietym w styczniu 1981 roku. Ale i tam zaiskrzylo miedzy Walesa i mna. O tym dalej. Pierwszego dnia audiencji na czele naszej grupy szedl Walesa i on jako pierwszy przekroczyl próg papieskiej biblioteki. Na zapraszajacy znak sekretarza Jana Pawla II ostro oderwal sie od naszej grupy, nie baczac na dosc glosne zawolania: - Leszek, Leszek - zony Danuty, która zapewne chcialaby mu towarzyszyc. Po kwadransie zaproszono do biblioteki reszte naszej grupy. Tak sie zlozylo, ze bylam na jej przodzie i po wejsciu na widok Ojca Swietego z wrazenia ugiely sie pode mna nogi. Wówczas Jan Pawel II wyszedl mi naprzeciw, przytuliwszy, powiedzial: - Papiez takze co nieco czytal i slyszal... ZKR - Czy do tego Walesowego faux pas doszlo wlasnie tego dnia ? AW - Tak. Oto w pewnej chwili podeszlam do Ojca Swietego z ksiazka o tematyce sakralnej, jedna z tych, które dla nas przygotowano i poprosilam o wpisanie blogoslawienstwa dla mojej ciezko chorej przyjaciólki. Wtedy Walesa wyskoczyl z grupki i stanawszy bezceremonialnie miedzy Papiezem a mna, powiedzial: - Pani jest bezczelna, jak Pani smie ?! Ja mam pierwszenstwo do takiego blogoslawienstwa, ja mam dzieci. Lzy naplynely mi do oczu, a Jan Pawel II wyprostowal sie i glosem mocnym jak dzwon rzekl: - Panie Walesa, porozmawiacie o tym pózniej, dobrze ? W czasie drugiego spotkania z Ojcem Swietym ksiadz Dziwisz posadzil mnie podczas sniadania po lewej stronie Jana Pawla II. Wspomnienie na cale zycie ! Po tym incydencie z Walesa powiedzialam sobie, ze nigdy wiecej nie pokaze sie z nim publicznie. W slubie jego córki Magdy uczestniczylam na jej zaproszenie jako matka chrzestna. ZKR - Pani Anno, czy Pani glosowala za akcesja do Unii Europejskiej ? AW - Nie ! To oczywiste ! Unia stanowi zbyt wielkie zagrozenie dla Polski. Kazdy dzien to potwierdza. Wspomnialam o tym ostatnio ambasadorowi USA Christopherowi Hillowi, zaproszona na przyjecie pozegnalne w zwiazku z zakonczeniem jego misji w Polsce. ZKR - Czesto bywala Pani gosciem ambasadora ? AW - Dosc czesto. Szczególnie polubilam jego zone i córke. Z zona Patrycja bylam zaprzyjazniona. Obie mówily, ze beda tesknic za Polska. ZKR - Obecnie coraz wiecej polskich polityków i zwyklych obywateli chcialoby wystapienia z Unii. Wobec tych glosów zdecydowanie protestuje Lech Walesa. Ostatnio oswiadczyl: "Bede sie sprzeciwial wszystkim, którzy nawoluja do wystapienia Polski z Unii. Dostarcze argumentów, by nie podejmowac takich niedobrych decyzji". Co Pani na to ? AW - To caly Walesa. Pewnie mu sie marzy prezydentura Europy. ZKR - Pani Anno, na koniec naszej rozmowy wróce jeszcze do owego sierpniowego dnia 1980 roku, kiedy to Lech Walesa zostal potajemnie dowieziony motorówka Marynarki Wojennej do stoczni w celu wygaszenia strajku. Trzeba przypomniec, ze przeciez na tej jego akcji nie zakonczyly sie strajki w Trójmiescie. AW - Skadze ! Walesa wygasil strajk w stoczni i tylko na jeden dzien, czyli w sobote szesnastego sierpnia. Wspólnie z Alina Pienkowska oglosilysmy bowiem strajk solidarnosciowy z Trójmiastem, które nadal stalo. W niedziele siedemnastego sierpnia zostala odprawiona Msza swieta, po której stoczniowcy, blisko 16-tysieczna zaloga, podjela strajk ! Tym naszym dzialaniem zostalo ostatecznie wymuszone podpisanie porozumien sierpniowych w dniu 31 sierpnia... Alina Pienkowska okreslila nasza akcje jako dzialania solidarnosciowe - w tym przypadku takze z Trójmiastem - i to okreslenie stalo sie inspiracja do przyjecia dla Samorzadnych Niezaleznych Zwiazków Zawodowych szyldu "Solidarnosc". ZKR - Od Pani, od zywiolowego protestu w jej obronie - a szybko potem Pani i Aliny Pienkowskiej akcja solidarnosciowa z Trójmiastem - mialy sie stac zaczynem "Solidarnosci" owego najgoretszego miesiaca w najnowszej historii Polski. Czy wobec znanego stosunku Lecha Walesy do Pani, nigdy nie da on swiadectwa prawdzie, iz to casus Walentynowicz zapoczatkowal wydarzenia na Wybrzezu ? I tym samym nie uzna Pani historycznej roli w najnowszych dziejach Polski ? AW - Bylo tak, jak Pan przypomina. Ale Walesa zaklamuje historie, wiec trudno, by sie zdobyl na uznanie, o którym Pan mówi. papurec.org papurec.org/history/h42.html papurec.org/history/h42a.html Odpowiedz Link Zgłoś
hannasolo Re: Wałęsa przejdzie badania w amerykańskiej kli 28.02.08, 16:30 Bardzo dobrze, że zamieszczasz ten wywiad z moherową wielbicielką Jankowskiego. Więcej prawdy mówi o niej samej, niż o KOR-ze. Odpowiedz Link Zgłoś
kwicolek Wałęsa przejdzie badania w amerykańskiej klinic.. 27.02.08, 08:32 Co tak wszyscy się zacieli? Nie ma pochwał Bolka? Odpowiedz Link Zgłoś
heraldek Moze takze maly rozrusznik dla karolka, bo dzieci 27.02.08, 10:59 ....mu juz jakos nie przybywa....a to bylo jego jedyne udokumentowane osiagniecie zawodowe.....Viagra juz nie dziala...???? Odpowiedz Link Zgłoś