Dodaj do ulubionych

USA. W naszym barze tylko po angielsku!

22.03.08, 07:07
dobrze ze wymaganie znajomosci angielskiego podczas starania sie o o
obywatelstwo jeszcze nie jest rasizmem podkreslam JESZCZE
Obserwuj wątek
    • emeryt21 USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 07:49
      Moja szefowa w Ameryce zachecala mnie do nauki hiszpanskiego.Prawie
      wszyscy moi pracownicy mowili miedzy soba w tym jezyku.Tylko ja i
      jeszcze jeden rodowity Amerykanin nie znalismy tego jezyka.Nie
      czulismy sie jednak dyskryminowani,bo w naszej obecnosci zawsze
      przechodzili na angielski,nawet w swoich prywatnych sprawach.
      Za to nauczyli mnie klac po hiszpansku co czasami bylo przydatne....
      • robertw18 Nur fuer Deutsche. Tzn. dla germanojęzycznych. 22.03.08, 17:09
        Ciekawe, czy można wywieszać zawiadomienia: "Tu mówi się po
        hiszpańsku" i "Tu zbierają się hiszpańskojęzyczni. Proszę mówić po
        hiszpańsku".
        Bo jeśli nie, to trąci prześladowaniami mniejszości...

        Pozdr.
        • okrent9 Re: Nur fuer Deutsche. Tzn. dla germanojęzycznych 22.03.08, 17:59
          W Chicago wiszą (od dawna) naklejki "Se Habla Espańol" i "Mówimy po
          polsku". Ale nigdzie w tych sklepach nie wisi naklejka: "proszę
          mówić tylko po hiszpańsku" ani "proszę mówić tylko po polsku".
          To "se habla espańol" oznacza po prostu, że w sklepie Meksykanin
          dogada się po swojemu, a "mówimy po polsku", że Polak dogada się po
          naszemu. Polska obsługa raczej mówi też po angielsku, jeśli zachodzi
          taka potrzeba. Hiszpańska też, choć z wymową mają troszkę większe
          problemy.

          Jeśli naklejka w barze z artykułu miała sugerować klientom, żeby
          zamówienia składali po angielsku, bo obsługa nie mówi w żadnym innym
          języku, to OK. Natomiast jeśli chodziło o to, że właściciel nie
          chciał w progach swojego przybytku w ogóle słyszeć innego języka
          niż "swój ojczysty", to bardzo mi się to nie podoba. :\
          • rynsztokowy_blazen_niesiol Język_Amerykański_To_Nie_Angielsk i__!!:)))))))))) 22.03.08, 18:27
            Joe Vento, właściciel Geno's...nakleił dwie nalepki:
            "Tu jest Ameryka. Proszę mówić po angielsku", ponad dwa lata temu.
            Jego sprawę szybko zaczęła badać miejska komisja praw człowieka.
            .......................................

            Ten Vento (nazwisko latynoskie ?) to jakiś wariat !:)
            Przecież słowo Ameryka pochodzi od nazwiska
            włocha Amrico Vespucci !!

            Ameryka została została odkryta przez sługę
            Królowej Hiszapanii ....

            a cztery piąte obecnego terytorium usa było
            kolonią hiszpańską :)

            ludność Ameryki to totalna mieszanka narodowości
            europejskich, afrykańkich, azjatyckich i indiańskich :)

            a angielski - język jakichś wyspiarczyków z Europy
            przez przypadek przyjęto jako urzędowy :)))

            równie dobrze mógłby to być język afrykański ibo :))
            • joeshmoe Re: Język_Amerykański_To_Nie_Angielsk i__!!:))))) 24.03.08, 13:55
              Jezyk angielski jest jezykiem urzedowym tylko w 30-tu
              sposrod 50 stanow w USA. Jesli tez dobrze pamietam to
              w Kalifornii hiszpanski jest tez jezykiem urzedowym.
              www.us-english.org/view/13
              > a angielski - język jakichś wyspiarczyków z Europy
              > przez przypadek przyjęto jako urzędowy :)))
          • kretowski Czyżby? 23.03.08, 00:05
            Znowu mi to śmierdzi czymś w rodzaju: "u nas Polaków to nie słychać polskiego
            akcentu" - słychać i jest po prostu kretyński, a najbardziej kretyńskie jest to
            wywyższanie się, że polskiego to nie słychać.
          • burlasino Interes i dobra wola firmy, ale nie obowiązek 25.03.08, 16:21
            okrent9 napisała:
            > Jeśli naklejka w barze z artykułu miała sugerować klientom, żeby
            > zamówienia składali po angielsku, bo obsługa nie mówi w żadnym
            innym
            > języku, to OK. Natomiast jeśli chodziło o to, że właściciel nie
            > chciał w progach swojego przybytku w ogóle słyszeć innego języka
            > niż "swój ojczysty", to bardzo mi się to nie podoba. :\

            Jest to rozsądne postawienie sprawy. Znając troszkę latynosów
            podejrzewam, że domagali się oni od personelu baru aby obsługiwano
            ich, choć mówili tylko po hiszpańsku i dlatego właściciel wywiesił
            tabliczkę, że klienci powinni zwracać się do personelu po
            angielsku. Używanie przez personel obcych języków jest dobrą wolą,
            grzecznością i interesem firmy, ale nie jej obowiązkiem.
    • waldemar591 USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 07:54
      Pare lat temu, bedac w NYC w sklepie (w dodatku chinskim) zaczelem rozmawiac z
      matka po polsku, na co jeden z klientow (Murzyn) rozdarl morde, ze "tu jest
      Ameryka i mowi sie po angielsku".
      Znam angielski bardzo dobrze, ale za cholere nie bylem w stanie goscia dobrze
      zrozumiec - gadal jakims "ghetto-dialect".
      Zapytalem faceta, jaki ma problem i wystartowal do mnie z lapami.
      Skonczylo sie na interwencji policji, ktora Pana Murzyna wytargala skutego do
      radiowozu.

      W zeszlym roku, bedac na warszawskiej Starowce, popijalem sobie piwo w ogrodku
      "Krokodyla" i palilem cygaretke.
      Dwa stoliki obok siedzial grupa Amerykanow, ktorym nie podobalo sie, ze pale,
      pomimo ze w ogrodkach nie ma zakazu palenia.
      Jeden z Amerykanow powiedzial mi, ze mam natychmiast wyrzucic peta albo wynosic
      sie ... Odpowiedzialem mu, ze "Tu jest Polska i mowi sie po polsku, a jak mu sie
      nie podoba, sam moze sie wynosic".
      Facet zawolal kelnerke, ktora ... kazala mi opuscic lokal, bo zawola policje.
      Nie chcialem sie juz klocic i wyszedlem, myslac sobie, ze "lizidupstwo" wobec
      "dewizowych turystow" ma sie w Polsce w dalszym ciagu swietnie.

      Zaloze sie, w Polsce, napis "Tu jest Polska - Mowimy tylko po polsku"
      spowodowalby wrzask politycznie poprawnych mediow i roznych ugrupowan o polskim
      szowinizmie, ksenofobii, faszyzmie, antysemityzmie ... (niepotrzebne skreslic).
      • swiatowidz Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 08:10
        @@##
        w kijowie w metrze przyspieszyłem kroku by zdążyć na wagon
        drogę zastąpili mi mi mundurowi
        dmuchnąłem w alkomat i gdy się okazało że jest ok przyczepili się do mnie że nie
        rozmawiam po ukraińsku
        zapytałem o stosowny paragraf więc poprosili o dokumenty
        gdy pokazałem polski paszport wkurzyli sie jeszcze bardziej
        w ten sposób stałem się ofiarą ukraińskiego szowinizmu
        wydaje mi się że od obywatela kraju można wymagać znajomości urzędowego języka
        od osoby będącej przejazdem nie
        • lilith.b Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 09:41
          swiatowidz napisał:


          > wydaje mi się że od obywatela kraju można wymagać znajomości urzędowego języka
          > od osoby będącej przejazdem nie

          Mnie się też wydaje, że można , ale w USA nie ma określonego narodowego języka.
          Więc jak większość zacznie używać hiszpańskiego to wszystkie urzędy przejdą na
          hiszpański jako język pierwszy a za nim będzie angielski.
          • wujcio-szpikulec Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 13:54
            Narodowego nie ma, ale nie zpominaj gluptasie, ze jezykiem URZEDOWYM
            jest angielski! Jesli to sie kiedys zmieni, w co nie bardzo wierze,
            to bedzie inaczej, ale na razie jest TAK i tyle.Obowiazuje i czesc i
            o czym tu dyskutowac.
            • mephistopheles Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 15:17
              Jezykiem urzedowym jest angielski i hiszpanski. Dlatego formularze i ulotki w
              kazdym federalnym i stanowym urzedzie sa w tych dwoch jezykach.
              • mephistopheles Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 15:20
                zapomnialem dodac ze jedynie prawo stanowe, poszczegolnych stanow moze
                przeglosowac oficjalnosc jezyka. Prawo federalne tego nie wymaga, a jak wiadomo,
                prawo federalne zawsze stoi nad stanowym. De facto, przepis jest nie do
                wyegzekutowania.
                • starybaca "Oficjalność" języka 22.03.08, 15:38
                  "Oficjalność" języka nie ma tu nic do rzeczy. Właściciel baru ma prawo powiesić napis, jaki chce - a przynajmniej powinien mieć takie prawo zgodnie z pierwszą poprawką do Konstytucji.

                  Osobiście uważam napis za raczej niegrzeczny, i sam bym do takiego baru nie chodził, ale nie zmienia to faktu, że w moim przekonaniu zabronienie wywieszenia takiego napisu byłoby naruszeniem FUNDAMENTALNEGO PRAWA gwarantowanego konstytucyjnie.
                  • jkredman prezydent też korzystał z pierwszej poprawki 22.03.08, 18:01
                    czyli zgodnie z pierwszą poprawką prezydent miał prawo powiedzieć GAY-MAN z
                    Nowego Yorku że nie akceptuje jego małżeństwa z Irlandczykiem
                    było to co najwyżej niegrzeczne ale zgodnie z prawem do głoszenia poglądów
                    • burlasino Re: prezydent też korzystał z pierwszej poprawki 25.03.08, 21:21
                      jkredman napisał:
                      > czyli zgodnie z pierwszą poprawką prezydent miał prawo powiedzieć
                      > GAY-MAN z Nowego Yorku że nie akceptuje jego małżeństwa z
                      > Irlandczykiem było to co najwyżej niegrzeczne ale zgodnie z
                      > prawem do głoszenia poglądów

                      Niegrzeczność prezydenta kompromituje państwo, a więc jest czymś
                      gorszym niż niezgodność z prawem.
            • okrent9 Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 18:03
              wujcio-szpikulec napisał:

              > Narodowego nie ma, ale nie zpominaj gluptasie, ze jezykiem
              URZEDOWYM
              > jest angielski!


              Ale nie zapominaj, "wuju", że lokal gastronomiczny to nie urząd
              państwowy. Nawet gdyby urzędowym był wyłącznie angielski.
        • irenka_en Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 14:55
          i znalazles w kijowie kogos kto mowi po ukrainsku... niesamowite...
          naprawde...
          • dyngos Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 17:41
            a czy jak indianie mowia po swojemu to tez precz? w usa cos ok 60
            mln ludnosci jest pchodzenia anglosaskiego, a 45 mln niemieckiego,
            usa odcielo sie od brytyjczykow. ja w usa mowie po polsku, a
            nadrzednosc angielskiego jest dla mnie sprawa dominacji bardziej
            fizycznej niz moralnej, czy rozumowej, chociaz taka fizycznosc
            oczywiscie wplywa na rozum :).
      • diopsyd1 Tu jest Ameryka, mowimy po indiansku! 22.03.08, 11:20
        • dzielanski w I n d i a c h mówmy po indiańsku! 22.03.08, 12:15
          W Ameryce mówmy po amerykańsku, w Iraku po irackiemu, w Szwajcarii
          po szwajcarsku, a na Antarktydzie po antarktydzku.
          • diopsyd1 Re: w I n d i a c h mówmy po indiańsku! 22.03.08, 13:07
            Wybacz, ale nie moglem napisac "w jezyku Apaczow, Irokezow, Algonkinow, Siuksow
            itd" bo by sie w naglowku nie zmiescilo :)
            • dzielanski Nagłówek nie jest tu problemem 22.03.08, 14:06
              Pierwsi z Twojej listy, Apacze, zostali wygnani ze swoich rdzennych
              przez Komanczów - w jakim więc języku należałoby mówić na tych
              ziemiach?
              "rdzenne ziemie" to, niestety znaczy tyle, co ziemie zajmowane przed
              dotarciem na te ziemie osób piśmiennych i nic więcej. Dobry młyn na
              wodę nacjonalistów, faszystów i wszelkich innych nazioli.
      • dzielanski Ale właściewie, w cziem dieło, Waldemarze591 22.03.08, 12:48
        Niespójnośc Twojej wypowiedzi nie musi znaczyć, że nie masz racji,
        Waldemarze591, tylko, właściwie, co to za racjca?
        Wobec dewizowców w warszawskim ogródku zachowałeś się dokładnie tak,
        jak Pan Murzyn w chińskim sklepie w NYC. Jego wyprowadziła policja,
        Ciebie wyprpowadziła policja. Więc o co chodzi? Czy przeszkadza Ci
        nadmierne włazidupstwo amerykańskiej policji wobec dewizowców z
        Polski?
        • waldemar591 Re: Ale właściewie, w cziem dieło, Waldemarze591 22.03.08, 17:44
          Ano "w tom dielo" lub "w etom dielo" ... czy jak tam sie to mowi w Panskim jezyku, Panie dzielanski, ze poniewaz, jak widac, posiadl Pan wylacznosc na jedynie sluszne poglady oraz prawdy objawione, moze zechce mi Pan wylumaczyc jedna sprawe:
          Jak to jest, ze w takim USA mam obowiazek rozmawiania ze swoja polskojezyczna rodzina w jezyku angielskim, poniewaz byle Pan Murzyn moze poczuc sie urazony faktem, ze nie jest w stanie zrozumiec naszej PRYWATNEJ rozmowy?
          Natomiast w moim wlasnym kraju, pierwszy lepszy turysta z USA swoim anglopodobnym belkotem, aroganckim tonem moze mi powiedziec, co mu sie podoba a co nie w moim zachowaniu, z gory zakladajac, ze kazdy Polak ma obowiazek go zrozumiec?
          Gdyby facet normalnym tonem powiedzial, ze przeszkadza mu dym i prosi mnie o niepalenie, zapewne zgasilbym papierosa i cala sprawa by sie na tym skonczyla.
          Jesli natomiast gosc wydziera sie na mnie " throw out the f...n cigarette or get the f..k out of here" dodajac do swoich kolesi komentarz "those f...n Poles" uznalem ,ze mam prawo zachowac sie rownie uprzejmie i odpowiedziec mu, ze tu jest Polska i ma mowic po polsku.
          Capisce? Ponial?

          dzielanski napisał:

          > Niespójnośc Twojej wypowiedzi nie musi znaczyć, że nie masz racji,
          > Waldemarze591, tylko, właściwie, co to za racjca?
          > Wobec dewizowców w warszawskim ogródku zachowałeś się dokładnie tak,
          > jak Pan Murzyn w chińskim sklepie w NYC. Jego wyprowadziła policja,
          > Ciebie wyprpowadziła policja. Więc o co chodzi? Czy przeszkadza Ci
          > nadmierne włazidupstwo amerykańskiej policji wobec dewizowców z
          > Polski?
          • dzielanski Paniałby, gdyby Murzyna nie wyprowadzono w kajdank 22.03.08, 19:08
            Jw. Wg Pana własnego tekstu Murzyn zapłacił za własną nietolerancję
            aresztem; ostatecznie aresztowano go za "wyskoczenie z łapami" - tak
            to chyba Pan ujął, ale wygląda na to, że amerykańśkie służby
            porządkowe stanęły po stronie gościa z zagranicy. W Polsce służby
            porządkowe też stanęły po stronie gości z zagranicy, mamy więc remis
            (1-1).
            Tak jak pisałem wcześniej, nie znaczy to, że nie miał Pan racji w
            każdym z tych przypadków z osobna - z tego co pisze Pan teraz,
            wynikałoby, że Amerykanie w Warszawie byli burakami, a kelnerka
            idiotką - ale po co Pan połączył Pan te zdarzenia w jedną całość
            nadal nie moge pojąć (poniat nie mogu). Przecież sam Pan pisał, że
            Murzyn NIE miał prawa sie tak zachować - zamknęli go. A może
            podejrzewa Pan, że ten murzyński rasista z NYC miał jakiś związek z
            tymi (najprawdopodobniej) białymi wrogami palaczy spotaknymi w
            Warszawie?
            • nessie-jp Re: Paniałby, gdyby Murzyna nie wyprowadzono w ka 23.03.08, 02:03
              Jeszcze warto by zapytać, czy Pan Biały Polak nie siedział przypadkiem w
              kawiarence dla **niepalących** i nie dmuchał swoim rdzennie POLSKIM cuchnącym
              dymem we wredne twarze podłych najeźdźców, którzy ośmielili się wypić POLSKA
              kawę w POLSKIEJ kawiarni...

              Tak czy inaczej, jak widać Pan Murzyn z USA nie ma monopolu na buractwo :)
              • waldemar591 Re: Paniałby, gdyby Murzyna nie wyprowadzono w ka 23.03.08, 08:17
                Wyapadaloby zatem odpowiedziec, ze pan Bialy Polak siedzial w ogrodku kawiarni/restauracji "Krokodyl" na Rynku Starego Miasta w Warszawie, gdzie na kazdym stoliku wystawione sa popielniczki, oznaczajace miejsce dlapalcych, o ile Sz.P.nessie-jp cos to mowi (w co osmielam sie watpic)
                Rdzennie POLSKI, cuchnacy dym byl akurat produkcji holenderskiej :)
                Doskonale zdaje sobie sprawe z faktu, ze lobby niepalcych (szczegolnie w Polsce) w ramach tolerancji i wszechogarniajacej milosci najchetniej wyrzneloby w pien wszystkich niepoprawnych politycznie palaczy ... tylko jak to zrobic, zeby wygladalo to demokratycznie i po europejsku???...
                Jezeli Sz.P.nessie-jp wydaje sie, ze tylko "podli najezdzcy" + Sz.P.nessie-jp maja monopol na higiene jamy ustnej to wykazujen sie w takim razie jeszcze wiekszym buractwem i wszelkie dalsze komentarze sa zbedna.

                nessie-jp napisała:

                > Jeszcze warto by zapytać, czy Pan Biały Polak nie siedział przypadkiem w
                > kawiarence dla **niepalących** i nie dmuchał swoim rdzennie POLSKIM cuchnącym
                > dymem we wredne twarze podłych najeźdźców, którzy ośmielili się wypić POLSKA
                > kawę w POLSKIEJ kawiarni...
                >
                > Tak czy inaczej, jak widać Pan Murzyn z USA nie ma monopolu na buractwo :)
                >
                • hexabc1 Re: Paniałby, gdyby Murzyna nie wyprowadzono w ka 23.03.08, 15:04
                  waldemar591 napisał:

                  > Doskonale zdaje sobie sprawe z faktu, ze lobby niepalcych
                  > (szczegolnie w Polsce) w ramach tolerancji i wszechogarniajacej
                  > milosci najchetniej wyrzneloby w pien wszystkich niepoprawnych
                  > politycznie palaczy ... tylko jak to zrobic, zeby wygladalo to
                  > demokratycznie i po europejsku???...

                  Lobby niepalących? Czy jeszcze do Ciebie nie dotarło, że palenie w
                  miejscach publicznych to gorzej, niż, przepraszam za wyrażenie,
                  puszczanie bąków?

                • nessie-jp Re: Paniałby, gdyby Murzyna nie wyprowadzono w ka 23.03.08, 15:11
                  > Wyapadaloby zatem odpowiedziec, ze pan Bialy Polak siedzial w ogrodku kawiarni/
                  > restauracji "Krokodyl" na Rynku Starego Miasta w Warszawie, gdzie na kazdym sto
                  > liku wystawione sa popielniczki, oznaczajace miejsce dlapalcych,

                  W takim razie jestem podwójnie zdumiona. Może pan Biały Polak wyjaśni w takim
                  razie, **dlaczego** nie odpowiedział po prostu "tu jest miejsce dla palących" i
                  na tym nie zakończył konwersacji?!
      • allexamina Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 24.03.08, 23:07
        Ksenofob w USA zostaje zaaresztowany ale jak ty sie zachowujesz jak ksenofob w
        Polsce to powinni ciebie nagrodzic? Czyli nauka poszla w las...
    • swiatowidz @@## -problem trudny acz do rozwiązania 22.03.08, 07:59
      @@##
      najlepiej rozwiązują go misjonarze
      najpierw uczą się języka tubylców potem przymuszają ich do nauki swojego
      bóg rzeczywiście namieszał nam w głowach podczas budowy wieży babel
      • erombek Vento zesmrodzil Ameryke, decyzja komsiji - skanda 22.03.08, 08:10
        nikt juz tam nie chodzi poza kilkoma ksenofobicznymi Repami. sila Ameryki jest
        roznorodnosc!
        • maruda.r Re: Vento zesmrodzil Ameryke, decyzja komsiji - s 22.03.08, 08:30
          erombek napisał:

          > nikt juz tam nie chodzi poza kilkoma ksenofobicznymi Repami. sila Ameryki jest
          > roznorodnosc!

          *********************************

          Siłą Ameryki jest jej bogactwo. Gdy go nie będzie, to różnorodność będzie
          przekleństwem. Zapewniam Cię, że znajdą się wtedy przywódcy grający na
          szowinistycznej nucie, i znajdą się tłumy gotowe tańczyć do tej melodii.

          • okrent9 Re: Vento zesmrodzil Ameryke, decyzja komsiji - s 22.03.08, 18:11
            "Siłą Ameryki jest jej bogactwo."

            A bogactwem Ameryki są imigranci. Fortuny tam rosną na zasuwających
            po dwanaście godzin na dobę paniach z południowej Ameryki, które
            dostają jałmużnę np. szyjąc modne ciuszki w warunkach, w jakich
            szyli polscy i rosyjscy Żydzi przed z górą stu laty.

            Wydaje mi się, że za tę niesamowitą "życiową szansę", jaką
            przeróżnej maści amerykańscy biznesmeni dają biednym imigrantom, by
            móc się potem taplać w bogactwie, należy się tym imigrantom choćby
            elementarny szacunek dla ich języka i kultury. I kiedy słyszę te
            pioseneczki country w których biali wyją o tym, że to "ich kraj,
            więc mów ich językiem", to mi się niedobrze robi. Biedni,
            pod "okupacją meksykańską"...
        • starybaca Siłą Ameryki jest wolnośc, nie żadna "różnorodność 22.03.08, 15:04
          W prywatnym barze właściciel może sobie powiesić napis jaki mu się podoba, i nie ma znaczenia, czy ten napis ma sens, czy jest głupi, czy kogoś obraża, itd.

          Dla Polaków jest to rzecz zupełnie nie do pojęcia. W Polsce wolnośc słowa zanikła już bardzo dawno, podobnie zresztą jak w innych krajach Europy.
          W Ameryce to podstawowe prawo człowieka też jest ciągle atakowane, więc decyzja komisji "praw człowieka" taka jak opisana w artykule napawa optymizmem.
        • pinokkio Smród pochodzi od autora artykułu 22.03.08, 16:37
          Jak zauważył poniżej jeden z internautów, autor artykułu nierzetelnie przytoczył
          napis widniejący w barze p. Vento. Wg artykułu napis brzmi: "Tu jest Ameryka.
          Proszę mówić po angielsku". A oto zdjęcie inkryminowanej wywieszki, zamieszczone
          w internetowym wydaniu Los Angeles Times:

          opinion.latimes.com/photos/uncategorized/2008/03/20/englishforcheesesteak.jpg
          A więc nie "proszę mówić po angielsku" lecz "proszę składać zamówienia po
          angielsku", "when ordering, speak English". To radykalna różnica. Właściciel nie
          zabrania klientom rozmawiać w innych językach, a jedynie ostrzega, że personel
          może nie władać żadnym językiem prócz angielskiego.

          Całość artykułu w L.A. Times:
          opinion.latimes.com/opinionla/2008/03/speaking-of-imp.html
          • starybaca Re: Smród pochodzi od autora artykułu 22.03.08, 17:28
            No tak, "opiniotwórcza" GW jak zwykle "lekko" przekręciła fakty.

            Widać teraz jeszcze bardziej absurdalność całej sprawy, zwłaszcza tego, że "Commission on Human Relations" zajmowała się taką bzdurą...
    • overshoe USA kraj idiotów !!! 22.03.08, 08:49

      • mreck Re: USA kraj idiotów !!! 22.03.08, 09:25
        a ten napis to był po angielsku?
        • bezportek USA - kraj (znienawidzony przez) idiotów !!! 22.03.08, 17:17
          Olbrzymia wiekszosc niedorozwinietego lewactwa, w tym amerykanski
          marksizm ukrywajacy sie pod liberalnym przebraniem, nie ma, bo nie
          chce miec, najmniejszego pojecia o prawach jednostek, spoleczenstwa,
          czy rodziny. Z zalozenia - podmiotem, przedmiotem i bogiem dla
          lewaka jest jego wlasne ego, a wlasne zabobony jedynym, objawionym,
          swietym i nienaruszalnym dogmatem wiary. Wszystko, co nie jest w
          kazdym drobiazgu scisle zgodne z tym dogmatem - musi budzic
          zoologiczny atak wscieklosci, slinotok i drgawki lewej nogawki.
    • maaac Pomieszanie z poplątaniem 22.03.08, 09:43
      Zupełnie co innego jest prawo do prywatnych rozmów we własnym języku,
      zupełnie co innego urzędowa komunikacja.

      Zmuszanie kogoś by rozmawiał prywatnie z drugą osobą w dodatku w
      czasie wolnym/prywatnym w określonym języku to przejaw rasizmu. W
      dodatku podszyty często państwem policyjnym (bo nie wiadomo o czym oni
      tam mówią). Sprawa jest o tyle absurdalna że z takimi wymaganiami
      występuje najczęściej "ludność napływowa". Dlaczego indianiec na
      swojej ziemi na której mieszkają jego przodkowie od tysięcy lat ma
      mówić po angielsku? Dlaczego na Śląsku, Kaszubach, Podhalu,
      Białostocczyźnie, itd. ma się mówić literackim językiem a nie mową w
      której od dawien dawna w danym regionie się mówiło?

      Zupełnie czymś innym jest urzędowy język w instytucjach państwowych
      czy samorządowych. W Polsce jest nim polski, w Ameryce angielski.
      Chcesz czy nie MUSISZ się nim posługiwać.

      Sklepy czy prywatne firmy to sprawa ciut inna. Bez wątpienia
      podstawowym językiem do komunikowania się w nich powinien być język
      urzędowy. Właściciel może udawać że nie rozumie innego. Ma do tego
      prawo. Za to w drugą stronę nie ma prawa by zmuszać do posługiwania
      się innym językiem niż urzędowy.

      No i czwarta sprawa - zwykła kultura. Ta wymaga by prowadzić rozmowę
      w czyjeś obecności w języku który dana osoba rozumie. Jednak tutaj nie
      należy popadać w paranoję - "komunikatywność" języka jest celem
      nadrzędnym. Nikt nie będzie kaleczył angielskiego by dogadać się z
      drugim kiepsko mówiącym po angielsku Polakiem by zrobić przyjemność
      komuś anglojęzycznemu. Lepiej szybko sprawę obgadać po polsku, a
      obecnej przy tej rozmowie osobie anglojęzycznej w skrócie powiedzieć o
      co chodziło.
      • blue911 Re: Pomieszanie z poplątaniem 22.03.08, 11:39
        maaac napisał:

        > Zupełnie co innego jest prawo do prywatnych rozmów we własnym
        języku,
        > zupełnie co innego urzędowa komunikacja.
        >

        Mala poprawka: w Stanach nie ma czegos takiego jak jezyk urzedowy!
        • maaac Re: Pomieszanie z poplątaniem 22.03.08, 13:49
          To były rozważania ogólne. Nie znam w tym względzie prawodawstwa
          amerykańskiego. Jednak jak reguluje się w tym momencie sprawę języka
          w którym mają obywać się obrady różnych "ciał" decyzyjnych czy też
          język dokumentacji urzędowej?
          Tu nie chodzi o złośliwość ale czysto użytkową funkcję języka. Przy
          braku języka "urzędowego" miałbyś prawo tworzyć dokumenty w
          jakimkolwiek, nawet po kaszubsku. Wyobrażasz sobie ten bałagan? Więc
          raczej bym się spodziewał że istnieją uregulowania prawne w tym
          względzie.
      • nikodem_73 Re: Pomieszanie z poplątaniem 22.03.08, 13:41
        Właściciel lokalu może wymagać strojów wieczorowych, może wymagać aby klienci
        ukończyli np. 21 lat, może wyprosić klientów w sportowym obuwiu, ale NIE WOLNO
        mu wymagać aby porozumiewali się np. w języku angielskim. Ciekawy przykład
        niekonsekwencji.
      • milonguero Re: Pomieszanie z poplątaniem 22.03.08, 15:45
        W rzeczywistości jest trochę inaczej. Pan Redaktor Bosacki, mimo że w Waszyngtonie, zmnienił treść napisu umieszczonego na wywieszce w barze "Gino's Steaks". Oto tekst w oryginale: :"This is America. WHEN ORDERING speak English. Management Reserves the Right to Refuse the Service." Porównaj z LA Times: opinion.latimes.com/opinionla/2008/03/speaking-of-imp.html
        To drugie zdanie jest standartowym ogłoszeniem widniejącym w prawie każdej restauracji, hotelu, itp. Kluczowe jest pierwsze zdanie. Prośba jest o mówienie po angielsku w czasie składania zamówienia. Tylko tyle. Właściciel nie jest poliglotą. Mówi po angielsku bo mieszka w Stanach Zjednoczonych. Język angielski jest jednym z elementów łączących ten wielonarodowy kraj (e pluribus unum). Nikt nie zmuszał nikogo do mówienia po angielsku w tym barze (z wyjątkiem złożenia zamówienia). Oskarżanie o dyskryminację jest kompletnie nie na miejscu (co zostało potwierdzone przez wyrok sądowy). Nam pozostaje się zastanowić dlaczego Pan Bosacki tak nieudolnie przedstawił tę sytuację? Nieznajomość angielskiego, czy świadome zakłamanie aby dać upust swoim lewicowym tendencjom?
        • pinokkio Re: Pomieszanie z poplątaniem 22.03.08, 17:08
          milonguero napisał:

          > ... Pan Redaktor Bosacki, mimo że w Waszyngtonie, zmnienił treść napisu umieszczonego na
          wywieszce w barze "Gino's Steaks". Oto tekst w oryginale: :"This is America. WHEN ORDERING speak English. Management Reserves the
          Right to Refuse the Service." [...] Nam pozostaje się zastanowić dlaczego Pan Bo
          > sacki tak nieudolnie przedstawił tę sytuację? Nieznajomość angielskiego, czy św
          > iadome zakłamanie aby dać upust swoim lewicowym tendencjom?

          Mnie też zastanawiają motywy Bosackiego. Jego nierzetelność w referowaniu sprawy jest uderzająca. Nieznajomość angielskiego nie wchodzi w grę, nie żartujmy - ten gość jest korespondentem GW w USA. Jakoś nie wydaje mi się też, by był on takim twardogłowym lewicowcem. Może chciał wywołać "flame war" na forum? Może ma w tym radochę - napisać jakąś bzdurę, absurdalny tekst, a potem czytać, jak czytelnicy drą koty o tę z palca wyssaną kwestię, wymyslają sobie wzajemnie od "debili", "faszystów", "lewaków" itp. Niektórzy lubią tak małpy drażnić .
    • gieroy_asfalta USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 09:54
      w czym problem? własciciel baru powienien mieć prawo wymagać od
      gości czego tylko zechce np. noszenia krawatów, nie wchodzenia w
      trampkach i szortach, mówinia lub nie mówienia w określony sposób.
      Wywiesza informację na drzwiach jakie to zwyczaje panują w jego
      barze i klient sam decuduje czy mu to odpowiada czy nie, jeżeli nie
      to idzie gdzie indziej. Wolny kraj.
      W Warszawie nie wpuszczają ludzi do niektórych knajp "za wygląd", i
      nawet nie ma określonego wzorca, a jedynie bramkarz decyduje zgodnie
      ze swoim widzimisie. I jakoś nikt wrzasku nie podnosi.
      • maaac Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 10:18
        Popierasz więc knajpy tylko dla homoseksualistów lub takie gdzie
        katolikom wstęp wzbroniony? Uważasz że taka knajpa ma prawo powstać w
        Polsce gdziekolwiek sobie jej właściciel zażyczy (oczywiście w ramach
        obecnego prawa)?
        • real_mr_pope Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 10:41
          > Popierasz więc knajpy tylko dla homoseksualistów lub takie gdzie
          > katolikom wstęp wzbroniony? Uważasz że taka knajpa ma prawo powstać w
          > Polsce gdziekolwiek sobie jej właściciel zażyczy (oczywiście w ramach
          > obecnego prawa)?

          Generalnie ja tak uważam. Pomijam jedynie absurdalność powyższych przykładów.
          Zakaz chodzenia w trampkach czy mówienia w innym języku niż angielski jest do
          wyegzekwowania. A jak sprawdzisz czy ktoś jest katolikiem albo homoseksualistą?
          Tak czy inaczej lokal ma właściciela i to właściciel decyduje o jego
          charakterze. Tak jak Ciebie nikt nie zmusza byś do mieszkania wpuszczał
          wszystkich, tak nikt nie powinien do tego samego zmuszać restauratora.
          • maaac Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 10:47
            Jak sprawdzić? Krzyżyk na szyi, brak czadoru u kobiety, czy
            obejmujący się serdecznie dwaj panowie.
            Jednak chodzi o samą zasadę. Jeśli ktoś czegoś takiego żąda od
            innych, powinien nie protestować na coś identycznego u siebie.
            powinien się zgodzić nawet na lokal z wymienionymi przeze
            mnie "restrykcjami" na alei Najświętszej Maryi Panny pod samym
            Klasztorem w Częstochowie.
            • papyr Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 13:33
              Zona bez czadoru na szyi moze byc nie tylko katoliczka, lecz tez protestantka, buddhistka, zydowka lub tez niewierna. Pan moze byc homoseksualista, choc wchadza sam, nie obejmujac sie serdecznie. Albo tez dwaj serdecznie obejmujacy sie panowie zupelnie nie musza byc homoseksualistami, tylko pijanymi heterykmi.
              • maaac Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 13:51
                :) Czador na szyi i wszystko jasne.

                Obcokrajowiec czy 7 letnie dziecko?
            • nikodem_73 Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 14:11
              Jak dla mnie to mógłby być i w samym klasztorze (o ile właściciel by tak
              zadecydował).
            • real_mr_pope Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 14:33
              > Jak sprawdzić? Krzyżyk na szyi, brak czadoru u kobiety, czy
              > obejmujący się serdecznie dwaj panowie.

              Operujesz stereotypami. Nie każdy katolik nosi krzyżyk, nie każdy kto nosi
              krzyżyk jest katolikiem. Zwłaszcza w krajach w których biżuteria religijna pełni
              przede wszystkim rolę ozdoby. Podobnie z homoseksualistami. Nie wiem skąd
              przekonanie, że każdy gej uwielbia publicznie okazywać uczucia partnerowi.

              > Jednak chodzi o samą zasadę.

              To trzymajmy się zasad. Nie przyzwalajmy katolikom na zakaz picia w kościołach
              czy stosowanie wymogów odpowiednich strojów (zakaz krótkich spodenek,
              odsłoniętych biustów, etc.). Nie zgadzajmy się na kluby biznesowe, w których od
              członków wymaga się odpowiedniej pozycji i dochodów. Istnieje jednak różnica
              jednakże między Twoimi przykładami a przypadkiem faceta z Filadelfii. Ty
              podajesz przykład segregacji ze względu na cechy osobiste gości, a facet
              segreguje wg umiejętności, także nabytych.
              • maaac Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 14:43
                > Operujesz stereotypami. Nie każdy katolik nosi krzyżyk, nie każdy
                > kto nosi krzyżyk jest katolikiem. Zwłaszcza w krajach w których
                > biżuteria religijna pełni przede wszystkim rolę ozdoby. Podobnie z
                > homoseksualistami. Nie wiem skąd przekonanie, że każdy gej
                > uwielbia publicznie okazywać uczucia partnerowi.
                Czepiasz się szczegółów zamiast mówić o istocie sprawy.

                > To trzymajmy się zasad. Nie przyzwalajmy katolikom na zakaz picia
                > w kościołach czy stosowanie wymogów odpowiednich strojów (zakaz
                > krótkich spodenek, odsłoniętych biustów, etc.). Nie zgadzajmy się
                > na kluby biznesowe, w których od członków wymaga się odpowiedniej
                > pozycji i dochodów. Istnieje jednak różnica jednakże między Twoimi
                > przykładami a przypadkiem faceta z Filadelfii. Ty podajesz
                > przykład segregacji ze względu na cechy osobiste gości, a facet
                > segreguje wg umiejętności, także nabytych.
                Wyznanie jest czymś osobistym? Preferencja seksualna też? :) O
                ciekawostka. Ale to też z twojej strony czepialstwo.

                Zadałem pytanie i zamiast odpowiedzi uzyskałem tylko motanie
                sprawy. Z poglądami nikodema_73 nie koniecznie musze się zgadzać ale
                przynajmniej widzę u niego konsekwentność co cenię. Nie lubię osób
                które nie potrafią sobie wyobrazić, że mogą kiedyś być zmuszone stać
                się ofiarą/podmiotem wymyślanych przez siebie praw.
                • real_mr_pope Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 14:54
                  > Czepiasz się szczegółów zamiast mówić o istocie sprawy.

                  Istotą sprawy jest prawo właściciela do stanowienia zasad panujących na terenie
                  jego własności.

                  > Wyznanie jest czymś osobistym? Preferencja seksualna też? :)

                  Wyznanie jest kwestią osobistą. Najwyraźniej traktujesz te kwestie zbyt
                  swobodnie by to pojąć, albo doskonale wpisujesz się w stereotyp Polaka-katolika,
                  wierzącego z wygody i tradycji. Dla wielu osób wyznanie jest sprawą bardzo
                  poważną i prędzej zrezygnują z odwiedzin w lokalu niż ze zdjęcia krzyżyka z
                  piersi. Preferencja seksualna też od wielu osób jest zupełnie niezależna.

                  > Zadałem pytanie i zamiast odpowiedzi uzyskałem tylko motanie
                  > sprawy.

                  Zadałeś pytanie "Popierasz więc knajpy tylko dla homoseksualistów lub takie
                  gdzie katolikom wstęp wzbroniony? Uważasz że taka knajpa ma prawo powstać w
                  Polsce gdziekolwiek sobie jej właściciel zażyczy (oczywiście w ramach obecnego
                  prawa)?". I ja odpowiedziałem "Generalnie ja tak uważam". To jest wg Ciebie
                  motanie sprawy? Wybacz, prościej nie potrafię odpowiedzieć.

                  > Nie lubię osób które nie potrafią sobie wyobrazić, że mogą kiedyś
                  > być zmuszone stać się ofiarą/podmiotem wymyślanych przez siebie
                  > praw.

                  Bardzo siebie nie lubisz?
                  • maaac EOT 22.03.08, 15:27
                    > Istotą sprawy jest prawo właściciela do stanowienia zasad
                    > panujących na terenie jego własności.
                    Pod warunkiem że nie są sprzeczne z prawami wyższego rzędu.

                    > Zadałeś pytanie "Popierasz więc knajpy tylko dla homoseksualistów
                    > lub takie gdzie katolikom wstęp wzbroniony? Uważasz że taka knajpa
                    > ma prawo powstać w Polsce gdziekolwiek sobie jej właściciel
                    > zażyczy (oczywiście w ramach obecnego prawa)?". I ja
                    > odpowiedziałem "Generalnie ja tak uważam". To jest wg Ciebie
                    > motanie sprawy? Wybacz, prościej nie potrafię odpowiedzieć.
                    ?????????????????? Powiedz że żartujesz?

                    > > Nie lubię osób które nie potrafią sobie wyobrazić, że mogą
                    > > kiedyś być zmuszone stać się ofiarą/podmiotem wymyślanych przez
                    > > siebie praw.
                    >
                    > Bardzo siebie nie lubisz?
                    ????????????? Ok dla mnie to EOT. Wpadasz w erystykę zamiast wymiany
                    myśli.
                    • real_mr_pope Re: EOT 22.03.08, 17:48
                      > Pod warunkiem że nie są sprzeczne z prawami wyższego rzędu.

                      Pozytywista się znalazł.

                      > ?????????????????? Powiedz że żartujesz?

                      Znów pytasz?

                      > ????????????? Ok dla mnie to EOT. Wpadasz w erystykę zamiast
                      > wymiany myśli.

                      Ojej, to Tobie wypada używać argumentów typu 'czepiasz się' ew. nawiązywać do
                      mojej 'niekonsekwencji' a ja nie moge zapytać czy się nie lubisz? Sam przecież
                      napisałeś, że nie lubisz osób, które nie potrafią sobie wyobrazić, że mogą
                      kiedyś być zmuszone stać
                      się ofiarą/podmiotem wymyślanych przez siebie praw.
            • sail_ho Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 15:49
              >Jeśli ktoś czegoś takiego żąda od
              >innych, powinien nie protestować na coś identycznego u siebie.
              i w tym właśnie sęk, że ów Amerykanin jesli uważa swój nakaz za słuszny nie powinien protestować jesli w Polsce ktos go wyp.. z lokalu bo ten mówi po angielsku a u nas mówi się po polsku,
              to jest mniej wiecej tak jak z relacjami zachód-świat muzułmański, jak jade do kraju arabskiego to muszę się dostosować nie wolno mi łazić po europejsku (krótka kiecka), siedzieć obok kierowcy jesli nie jest moim mężem etc., ale jak się zakazuje w Europie muzułmankom noszenia chust to zaraz jest wrzask, że dyskryminujemy,

              czas się zdecydować, albo kazdy u każdego może się obnosić ze swoja kultura związaną ze strojem językiem i obyczajami, albo stosujemy zasade, ze dostosowuje się do miejsca w którym jestem, wszelkie nieporozumienia z tym związane wynikają z braku poszanowania zasady WZAJEMNOŚCI!
              • nessie-jp Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 23.03.08, 02:13
                > i w tym właśnie sęk, że ów Amerykanin jesli uważa swój nakaz za słuszny nie pow
                > inien protestować jesli w Polsce ktos go wyp.. z lokalu bo ten mówi po angielsk
                > u a u nas mówi się po polsku,

                A myślisz, że będzie protestować, jak w barze mlecznym Karaluch na Krakowskim
                Przedmieściu nie zechcą przyjąć jego zamówienia po angielsku? Niby w jakim
                języku będzie się kłócił z panią Felą, kucharką, która po angielsku ani w ząb?
                Po rosyjsku?

                Mało kto w polskich barach, restauracjach i kebabiarniach, czy choćby kioskach z
                gazetami potrafi przyjąć zamówienie czy obsłużyć klienta posługującego się innym
                językiem niż polski. Niektórzy znają rosyjski. W Polsce zachodniej powiedzą
                czasem parę słów po niemiecku.

                A przecież każdy gość powinien być obsługiwany w dogodnym dla siebie języku! Nie
                tylko po angielsku, ale też po włosku (tym językiem pewnie mówi pan Vento), po
                hiszpańsku, w urdu i w suahili, po pakistańsku i po mandżursku, we wszystkich
                dialektach Chin...

                Nie popadajmy w absurdy i nie dajmy się podpuszczać głupiemu pismakowi.
        • nikodem_73 Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 14:09
          OCZYWIŚCIE! Właśnie na tym to polega. Masz knajpę i decydujesz. Chcesz - robisz
          dla katolików, albo buddystów, gejów, łysych, owłosionych, piegowatych, albo
          nawet dla tych, którym w pośpiechu zabandażowano kikut szyjny. To jest TWÓJ
          problem jeśli wykreślisz najlepszych gości z listy.
      • maruda.r Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 11:14
        gieroy_asfalta napisał:

        > w czym problem? własciciel baru powienien mieć prawo wymagać od
        > gości czego tylko zechce np. noszenia krawatów, nie wchodzenia w
        > trampkach i szortach, mówinia lub nie mówienia w określony sposób.
        > Wywiesza informację na drzwiach jakie to zwyczaje panują w jego
        > barze i klient sam decuduje czy mu to odpowiada czy nie, jeżeli nie
        > to idzie gdzie indziej. Wolny kraj.

        ***********************************

        A jak jest z paleniem? Sprawę reguluje właściciel czy miejscowe prawo?

        • gieroy_asfalta Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 11:29
          urzedowy zakaz palenia w barach to absurad, tu też własciciel
          powienien miec wolną rękę. Zresztą, omija się to tworząc z
          knajpy "Klub":)
          • maruda.r Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 11:58
            gieroy_asfalta napisał:

            > urzedowy zakaz palenia w barach to absurad, tu też własciciel
            > powienien miec wolną rękę. Zresztą, omija się to tworząc z
            > knajpy "Klub":)

            **********************************

            Już jest wyłom w konsekwentnym realizowaniu hasła: "wolnoć Tomku w swoim domku".

            Zgadzam się, że właściciel klubu "zamawiających ser po angielsku" ma wolną rękę.
            Izoluje się z przestrzeni publicznej i traci część zysków, jaką daje swobodny
            dostęp. Odbija to sobie tworząc stałą klientelę.

            Jednak egzystując w przestrzeni publicznej powinien przestrzegać norm w niej
            obowiązujących - w pewnym przyjętym zakresie. Klienci są w miarę schludni, w
            miarę kulturalni itd. Takie normy współżycia nie obejmują: koloru skóry, języka,
            sposobu ubierania, wiary itd.

            Jeśliś w Rzymie, czyń jak Rzymianie.

            Na marginesie: podejrzewam, że tego rodzaju działania są reakcją na próbę
            zunifikowania oficjalnych poglądów społeczeństwa zwaną poprawnością polityczną.

    • akodo78 kraj debili 22.03.08, 10:02
      może powinni wywiesić karteczkę "jesteśmy w ameryce, rozmawiamy w
      tylko języku indian" ? Co za parszywy naród, stworzyli go imigranci
      z całego świata i teraz są tak bardzo amerykańscy że nie tolerują
      imigrantów...
      • gieroy_asfalta Re: kraj debili 22.03.08, 10:09
        sam jestes debilem. Bo gdybys nie był , zauważyłbys , że to
        suwerenna decyzja właściciela baru. I nic ci do tego, debilu.
        • akodo78 to również suwerenna decyzja sądu? 22.03.08, 13:15
          Sądu, który uznaje takie zachowanie za normalne?
          • nikodem_73 Re: to również suwerenna decyzja sądu? 22.03.08, 13:34
            Bo to JEST normalne. Tak samo jak tabliczki "wejście tylko dla osób, które
            ukończyły 21 lat".
      • dzielanski A może: "rozmawiamy tylko po europejsku? 22.03.08, 10:11
        akodo78, robaczku świętojański, zanim zaczniesz innych wyzywać od
        debili, zastanów się nad debilnością swoich własnych
        wypowiedzi. "Język indian" - a cóż to za cudo?
        • akodo78 naucz się myśleć korzystać z książek internetu 22.03.08, 13:13
          mam za każdym razem odsyłać Cię do encyklopedii? Czego nie
          rozumiesz? Nie masz świadomości istnienia języków rdzennych
          mieszkańców ameryki północnej?
          • dzielanski To może pisać "Nur fur Deutsche" na zachodzie? 22.03.08, 13:48
            Rdzennymi (tzn prehistorycznymi) mieszkańcami miejsca, w którym ja
            teraz mieszkam byli Ślężanie (przed nimi mieszkali tam pewnie jacys
            inni, których Ślężanie wyrżnęli, skolonizowali, wygnali albo
            zasymilowali). Potem (głównie kiedy te tereny znalazły się opd
            panowaniem Czech) zaczęli tu napływać koloniści niemieccy i w końcu
            większość ludności zaczęł mówić po niemiecku. Potem przyszli
            Rosjanie i wygnali niemieckojęzycznych. Czy to oznacza, że mam w
            sklepie pod swoim domem mówić po niemiecku. Albo, że jeśli przyjadą
            tu imigranci ze wschodu, ekspedientki będa musiały na gwałt się
            nauczyć ukraińskiego?
            Anglojęzyczni Amerykanie są W USA u siebie. A imigranci, którzy nie
            chcą się uczyć ich języka pókli co największą krzywdę wyrządzają
            sobie.
      • real_mr_pope Re: kraj debili 22.03.08, 10:46
        > może powinni wywiesić karteczkę "jesteśmy w ameryce, rozmawiamy w
        > tylko języku indian" ?

        Byłby problem. Dziś nawet Indianie mówią w Ameryce po angielsku.

        > Co za parszywy naród, stworzyli go imigranci z całego świata i teraz
        > są tak bardzo amerykańscy że nie tolerują imigrantów...

        Imigrantów tolerują. Ale lubią jak u nich w lokalach rozmawia się w ich języku.
        Co w tym dziwnego?
        • maruda.r Re: kraj debili 22.03.08, 11:30
          real_mr_pope napisał:

          > Imigrantów tolerują. Ale lubią jak u nich w lokalach rozmawia się w ich języku.
          > Co w tym dziwnego?

          **********************************

          Coś dziwnego jednak jest. Ot, choćby brak wywieszek w innych językach - w
          szwedzkim czy słoweńskim, dajmy na to.

          Może też się zdarzyć tak, że pan właściciel trafi do ojczyzny języka, o który
          tak dba, a tam nikt jego gęgania nie uzna za angielski.

          • real_mr_pope Re: kraj debili 22.03.08, 14:39
            > Coś dziwnego jednak jest. Ot, choćby brak wywieszek w innych językach
            > - w szwedzkim czy słoweńskim, dajmy na to.

            Czyżby powinien wywiesić 7 tysięcy tabliczek z informacją w każdym języku
            używanym dziś na świecie? Zawsze może się znaleźć ktoś, kto nie zna ani
            angielskiego, ani szwedzkiego, ani słoweńskiego. Ale zna suahili.

            > Może też się zdarzyć tak, że pan właściciel trafi do ojczyzny
            > języka, o który tak dba, a tam nikt jego gęgania nie uzna za
            > angielski.

            Może. Może być też tak, że wyjedzie do Mongolii i nikt tam go nie zrozumie. Kto
            będzie miał wówczas pretensje do Mongołów, że angielskiego nie znają a powinni?
      • sasl Re: kraj debili 22.03.08, 17:25
        Ty jestes debilem akodo78. Wybraz sobie, ze masz knajpe w Polsce (tylko wyobraz,
        bo jestes za glupi by miec) i Chinczyk zamawia po chinsku. I co bys zrobil?
        Tracisz czas, on sie denerwuje i ogolnie mowiac bajzel na kolkach... A ty
        obrazasz Amerykanow, nazywasz ich debilami, a u tych debili tysiace Polakow
        czysci kible... To kim sa Polacy?
    • ashruc ameryka krajem faszystow 22.03.08, 10:48
      ...
      • jkredman i homoseksualistów 22.03.08, 18:18
        Brendan Fay i Tom Moulton swoją skargę na prezydenta muszą złożyć w języku polskim
        polskiego prezydenta można oskarżać tylko po polsku
    • tenare Tu jest USA: Araby, Żydy, Czarnuchy, Żółtki WON ! 22.03.08, 11:11
      Dla USA Araby, Żydy, Czarnuchy, Żółtki itp itd to terroryści.
      Mordowanie kobiet i dzieci w Iraku to dla USA walka z terroryzmem.
    • sar11 USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 11:23
      Oni chcą nas uczyć demokracji.
    • naprawdetrzezwy Chłop ma rację. 22.03.08, 11:49
      Wszyscy powinni znać angielski.
      BYłoby ciut mniej trupów na tej planecie - gdyby można było się dogadać.


      (jak to było z wieżą Babel? Boga wkurzał niemiłosiernie taki pomysł?)
    • me2free wczoraj bylem w czechach, wyjechalem spod ziemi i 22.03.08, 11:53
      mialem pragnienie jak kamela na pustyni, gdybym mial kupic w czechach dwie
      butelki wody mineralnej dokonujac calej transakcji po czesku, chyba skopalbym
      doope wszystkim pieprzacym o zakupach tylko po czesku, albo u nas po polsku.
      • jkredman ale czesi rozumieją co to spirt i wódka 22.03.08, 17:57
    • cogito89 USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 12:36
      Chamstwo! To tak, jakby zakzać rozmawiania po angielsku w polskich
      barach i restauracjach.
      • nessie-jp Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 23.03.08, 02:20
        cogito89 napisał:

        > Chamstwo! To tak, jakby zakzać rozmawiania po angielsku w polskich

        Hola, kolego
    • wuk4 To tak jak Nur für Deutsche 22.03.08, 13:08
      tylko w wydaniu Jankesów. Znamy to...
      • nikodem_73 Re: To tak jak Nur für Deutsche 22.03.08, 13:36
        Nie to nie to samo. Rozdział na aryjczyków i niearyjczyków wynikał z USTAW. Tu
        mamy do czynienia z decyzją człowieka dotyczącą jego własności. W Polsce takie
        tabliczki głoszą "wstęp od 21 roku życia".
        • maaac Re: To tak jak Nur für Deutsche 22.03.08, 13:57
          Niestety to jest to samo. I czy reguluje to państwo czy pojedyncze
          decyzje prywatnych osób. Różnica jest taka że o ksenofobię/rasizm
          można oskarżać nie państwo ale pojedyncze osoby.
          Rozumiem że napis "Nie obsługujemy Polaków" jest dla Ciebie miły i
          zrozumiały? Osobiście nawet bym nie występował przeciwko takiej osobie
          prawnie. Tyle że wytłumaczyłbym sąsiadom że każdy z nich należy do
          jakiejś mniejszości i kiedyś to on może przestać być obsługiwany. Przy
          dobrych układach plajta by ksenofobowi wytłumaczyła jego głupotę.
          • nikodem_73 Re: To tak jak Nur für Deutsche 22.03.08, 14:01
            O widzisz. Użyłeś magicznego słowa - plajta.

            Jakoś nikogo nie oburza "w dresach nie wpuszczamy", albo "musisz skończyć 21
            lat" - prawda? A to TEŻ są przejawy dyskryminacji. To jest po prostu jakaś
            dramatyczna niekonsekwencja.

            A jakbym zobaczył tabliczkę "nie obsługujemy Polaków" to wzruszyłbym ramionami i
            poszedł kupić gdzie indziej. Jeśli komuś nie podobają się moje pieniądze?
            Przecież nie będę go uszczęśliwiał na siłę.
            • maaac Re: To tak jak Nur für Deutsche 22.03.08, 14:11
              Jest różnica. Polak może założyć lub zdjąć dres. 21 lat prędzej czy
              później każdy nas skończy. Murzynem czy Żydem nigdy nie przestaniesz
              być i nie masz na to najmniejszego wpływu.

              Ja nie poszedłbym dalej. Jeżeli to było by w mojej okolicy
              postarałbym się by o ile właściciel jest np. niskim, grubym
              szatynem, irlandczykiem - wszędzie pojawiły się tabliczki niskich,
              grubych, szatynów irlandczyków nie obsługujemy. Tak by się czegoś
              nauczył.
              • nikodem_73 Re: To tak jak Nur für Deutsche 22.03.08, 14:19
                To chcesz powiedzieć, że nauczenie się angielskiego jest rzeczą niemożliwą do
                uzyskania?

                Tu gościa porównuje się do faszysty, nazisty i twierdzi, że jego wywieszka to
                DOKŁADNIE TO SAMO co "tylko dla niemców". A to jest masakryczna BZDURA.

                To po pierwsze. Po drugie. Powiedz mi - jak byś przekonał WSZYSTKICH aby nie
                obsługiwali "niskich, grubych, szatynów lub irlandczyków"? Przecież z automatu
                wykreśliłbyś kilkadziesiąt procent klientów. Bo jeśli Ci chodziło o "niskich i
                grubych i szatynów i irlandczyków" to wystarczyłoby zmienić kolor włosów :P
                • maaac Re: To tak jak Nur für Deutsche 22.03.08, 14:56
                  > To chcesz powiedzieć, że nauczenie się angielskiego jest rzeczą
                  > niemożliwą do uzyskania?
                  Zależy w jakim czasie, w jakim stopniu i dla kogo. Dla niektórych i
                  całe życie by opanować choć podstawy będzie za mało.

                  > Tu gościa porównuje się do faszysty, nazisty i twierdzi, że jego
                  > wywieszka to DOKŁADNIE TO SAMO co "tylko dla Niemców". A to jest
                  > masakryczna BZDURA.
                  Ale jest to znacznie bliżej hasła "tylko dla Niemców" niż
                  hasła "obsługujemy klientów tylko w strojach wieczorowych".
                  Chociażby z faktu który przytoczyłem powyżej. Na zakup/pożyczenie
                  stroju wieczorowego potrzeba znacznie mniej czasu. No chyba że ktoś
                  ma posturę Giertycha czy Kalisza. :) Choć przyznam że masz częściowo
                  rację to samo to to nie jest.

                  > To po pierwsze. Po drugie. Powiedz mi - jak byś przekonał
                  > WSZYSTKICH aby nie obsługiwali "niskich, grubych, szatynów lub
                  > irlandczyków"? Przecież z automatu wykreśliłbyś kilkadziesiąt
                  > procent klientów. Bo jeśli Ci chodziło o "niskich i grubych i
                  > szatynów i irlandczyków" to wystarczyłoby zmienić kolor włosów :P
                  Nie "lub" oczywiście "i". Nie wszystkich - wystarczy najbliższa
                  okolica by obrzydzić życie. No i jego dostawcy. By zmienić kolor
                  włosów trzeba wpierw znaleźć fryzjera lub kupić farbę - trudno jak
                  cię nie obsługują. :) Ale nawet - koszt skreślenia "szatyna"
                  na "blondyn" czy "łysy" jest minimalny. W końcu by wymiękł. Presja
                  społeczna otoczenia naprawdę potrafi każdego załatwić. Tylko trzeba
                  chcieć. Jeżeli on ma prawo nie obsługiwać kogo chce to i ja chyba
                  takie prawo mam nie?
                  • nikodem_73 Re: To tak jak Nur für Deutsche 22.03.08, 15:58
                    Od 18 do 21 lat to 3 lata. Aby poznać podstawy angielskiego w zupełności
                    wystarczy. No i też zajmuje znacznie więcej czasu niż wypożyczenie stroju
                    wieczorowego.

                    A dyskryminować można kogoś nawet przy obowiązkowym zakazie takiego. Tak samo
                    ten gość w USA - mógł np. poprosić swoich pracowników aby "nie rozumieli"
                    zamówień w innych językach. To dość często praktykowane - np. we Francji. Choć
                    żadnych wywieszek tam nie ma. Nikt Cię "nie rozumie" i już.

                    I oczywiście - ja byłbym za tym, że jeśli masz sklep/knajpę to nie masz NAKAZU
                    obsługi każdego. Łącznie z napisaniem "nikodem_73 ma wstęp wzbroniony". Po
                    prostu NIE WIERZĘ abyś przekonał do takich zapisów WSZYSTKICH. To niepraktyczne.
                    Pecunia non olet. Jak jednym przeszkadzają nieanglojęzyczni to zarobią ci,
                    którym to nie przeszkadza - proste. Nie wydam u Ciebie to wydam gdzie indziej.
                    Nie będzie "gdzie indziej"? Bez żartów. Przecież nawet za "wujka Adolfa" musiała
                    być ustawa ustanawiająca podział, bo inaczej ludzie by dalej "się mieszali".
                  • nessie-jp Re: To tak jak Nur für Deutsche 23.03.08, 02:26
                    maaac napisał:

                    > > To chcesz powiedzieć, że nauczenie się angielskiego jest rzeczą
                    > > niemożliwą do uzyskania?
                    > Zależy w jakim czasie, w jakim stopniu i dla kogo. Dla niektórych i
                    > całe życie by opanować choć podstawy będzie za mało.

                    No dobrze, maac, ale w takim razie wyjaśnij proszę, jak ty chcesz rozwiązać tę
                    sytuację? Owszem, na pewno są na świecie ludzie zbyt głupi/leniwi/upośledzeni
                    żeby nauczyć się angielskiego. Na pewno nie należy dyskryminować z powodu
                    głupoty czy upośledzenia (lenistwo to już inna sprawa).

                    Warto się zastanowić, co w takiej sytuacji byś zrobił, będąc właścicielem knajpy
                    w Polsce, w której co chwila ktoś próbuje złożyć zamówienie w nieznanym ci,
                    obcym języku. Uważasz, że od gości polskiej knajpy nie należy wymagać, aby
                    składali zamówienia po polsku? OK, to znaczy siadasz z książeczką i uczysz się
                    tych dwudziestu kilku języków, żeby obsłużyć każdego, kto zechce złożyć zamówienie?

                    Bo ja bym jednak była skłonna pokusić się o wywieszkę
                • okrent9 Re: To tak jak Nur für Deutsche 22.03.08, 18:34
                  Nikodem, nauczenie się angielskiego nie jest niemożliwe, ale wymaga
                  czasu. Gdyby wszyscy wywiesili tabliczki, że zamówienia należy
                  składać tylko po angielsku, ten i ów pewnie by z głodu umarł, nim by
                  się tego angielskiego nauczył. Wyobraź sobie, że przyjeżdżasz do
                  kraju, którego języka nie znasz, na wakacje, a we wszystkich
                  lokalach tabliczki, że zamówienia można składać tylko w tym właśnie
                  języku.

                  Na szczęście nie wszyscy są jak ten Vento, który chce by jego
                  lokale "miały przerób". Pewnie w ten sposób się dorobił bogactwa, że
                  wszystkich, którzy nie umieli dość szybko wydukać, co zamawiają,
                  wykopywał z knajpy. Mnie akurat nauka języków przychodzi z ogromną
                  łatwością, ale wiem, że większości ludzi sprawia to kłopoty i
                  zajmuje mnóstwo czasu. Są też osoby, np. dyslektycy, dla których
                  nauka języka to prawdziwa męka, i pomimo najszczerszych chęci być
                  może NIE SĄ W STANIE NIGDY nauczyć się porozumiewać w obcym języku.
                  Takie kalectwo. Vento i jemu podobni postukaliby na widok kogoś
                  takiego palcem w tabliczkę i odesłali go od lady głodnego. No
                  owszem, mają prawo. Ale jak to o nich świadczy?..
                  • nikodem_73 Re: To tak jak Nur für Deutsche 22.03.08, 19:37
                    > Nikodem, nauczenie się angielskiego nie jest niemożliwe, ale wymaga
                    > czasu. Gdyby wszyscy wywiesili tabliczki, że zamówienia należy
                    > składać tylko po angielsku, ten i ów pewnie by z głodu umarł, nim by
                    > się tego angielskiego nauczył.

                    Gdyby WSZYSCY wywiesili takie tabliczki to momentalnie otworzyłbym sklep na
                    którym bym TAKIMI literami wywalił "tu nie trzeba mówić po angielsku".

                    > Wyobraź sobie, że przyjeżdżasz do
                    > kraju, którego języka nie znasz, na wakacje, a we wszystkich
                    > lokalach tabliczki, że zamówienia można składać tylko w tym właśnie
                    > języku.

                    Mówisz o Francji? A! Zapomniałem - tam po prostu nie ma tabliczek dzięki czemu
                    są "tolerancyjni".

                    > Takie kalectwo. Vento i jemu podobni postukaliby na widok kogoś
                    > takiego palcem w tabliczkę i odesłali go od lady głodnego. No
                    > owszem, mają prawo. Ale jak to o nich świadczy?..

                    Co to ma do rzeczy jak o nich to świadczy? To jest ICH problem. Póki co jeszcze
                    nie ma prawnego obowiązku być świętym, a za bycie burakiem nie ma kary więzienia!

                    Ale załóżmy, że masz rację. Jest zakaz jakichkolwiek ograniczeń przy sprzedaży.
                    Załóżmy też, że masz elegancką restaurację. Pewnego pięknego dnia wpada do niej
                    grupa 18toletnich skinheadów w dresach i życzą sobie abyś podał litra "dobrej,
                    wódki byle nie gudłajskiej". W sytuacji o której ja mówię mógłbyś im
                    zaproponować udanie się w kierunku najbliższego drzewa celem prostowania
                    bananów. Przy UBEZWŁASNOWOLNIENIU właściciela (to co Ty proponujesz) musiałbyś
                    im tą wódkę podać albo odpowiadać za dyskryminację. Co więcej - musiałbyś
                    ściągnąć tabliczki "nie wpuszczamy w dresach" (dyskryminacja ze względu na
                    wygląd) i "tylko dla osób powyżej 21 roku życia" (dyskryminacja ze względu na wiek).
                    • okrent9 Re: To tak jak Nur für Deutsche 23.03.08, 01:14
                      "Przy UBEZWŁASNOWOLNIENIU właściciela (to co Ty proponujesz)"

                      Ależ nikodem! Ja nic podobnego nie proponowałam :) W ogóle daleeeka
                      jestem od postulowania, by prawnie zakazywać
                      właścicielom "restauracji" (ten cudzysłów to tak trochę dla ironii,
                      ponieważ wiem, co Amerykanie są w stanie nazwać "restauracją"...)
                      odmawiania obsługi klientom, którzy nie mówią w jedynym dla nich
                      zrozumiałym języku, bądź też nakazywać im by się uczyli obcego dla
                      siebie języka, którym włada tak ogromny procent społeczeństwa
                      amerykańskiego.

                      A co do Twojego argumentu "dyskryminacja ze względu na wygląd", to
                      ktoś już wcześniej tłumaczył, dlaczego "dyskryminacja ze względu na
                      wygląd" ma się nijak do dyskryminacji ze względu na takie cechy,
                      których nie da się zmienić w ciągu kilku minut poprzez założenie
                      krawata.

                      Na marginesie: w USA często widywałam na drzwiach sklepów/lokali
                      tabliczki o treści: "No shoes no shirt no service". I nie mam do co
                      nich żadnego "ale".

                      A, i w ogóle nie mówiłam o Francji. To co pisałam, było zupełnie
                      hipotetyczne. A tak nawiasem mówiąc, to mnie we Francji nikt nie
                      traktował gorzej dlatego, że porozumiewałam się tam po angielsku. Ze
                      swojej strony starali się mówić po angielsku najlepiej, jak tylko
                      umieli. Bardzo miło wspominam ich akcent :)

                      I jeszcze jedno - "dyskryminacja", jak to nazywasz, ze względu na
                      wiek ma czasem wiele sensu. Np. zakaz podawania alkoholu nieletnim,
                      zakaz sprzedaży papierosów nieletnim, itd. Nie ma sensu?
          • real_mr_pope Re: To tak jak Nur für Deutsche 22.03.08, 14:48
            > Niestety to jest to samo.

            Nie jest to samo. Segregacja na Aryjczyków i pozostałych to segregacja typowo
            rasowa, oparta na kryterium osobistych cech, nabytych/odziedziczonych a nie
            wyuczonych. Wymóg znajomości języka nie dzieli ludzi na lepszych i gorszych,
            segreguje natomiast tych, z którymi lepiej się człowiek dogaduje. Tak samo jak
            wymóg kulturalnego zachowania, spokojnej i cichej rozmowy, zakazu biegania.

            > Rozumiem że napis "Nie obsługujemy Polaków" jest dla Ciebie miły i
            > zrozumiały?

            Ale to nie jest taka sama sytuacja. Analogicznie byłoby 'Nie obsługujemy w
            języku polskim' albo 'tu jest Polska i rozmawiamy po polsku'. Przywiązujesz
            zbytnią wagę do wywieszki. A idź do sklepu lub
            pubu w 'multikulturowym' Wrocławiu, zagadaj w dowolnym języku obcym. W
            większości przypadków albo Cię nie zrozumieją w ogóle, albo dopiero przy pomocy
            gestykulacji. Kiedyś byłem świadkiem, gdy obca pani w siedmiu językach zagadała
            i nic jej to nie pomogło. Dyskryminacja?
            • indianski Re: To tak jak Nur für Deutsche 22.03.08, 14:52
              "Kiedyś byłem świadkiem, gdy obca pani w siedmiu językach zagadała
              i nic jej to nie pomogło. Dyskryminacja? "
              Po prostu uczyyla sie niewlasciwych jezykow :P
              • real_mr_pope Re: To tak jak Nur für Deutsche 22.03.08, 14:54
                No pewnie. A wystarczyło by oprócz ojczystego znała język polski:)
            • maaac Re: To tak jak Nur für Deutsche 22.03.08, 15:30
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=77315913&a=77318082
              Może najpierw poczytaj, a potem pogadamy. Bo chyba się nie rozumiemy.
              • real_mr_pope Re: To tak jak Nur für Deutsche 22.03.08, 17:44
                EOT - maaac 22.03.08, 15:27

                Ty najwyraźniej nie potrafisz skończyć.
              • real_mr_pope Re: To tak jak Nur für Deutsche 22.03.08, 17:49
                Czytałem. Tworzysz sobie fakty dla usprawiedliwienia własnych tez. Spoważniej,
                to porozmawiamy.
        • arek47 Re: To tak jak Nur für Deutsche przy Sozialamt ! 22.03.08, 14:22
          • indianski Re: To tak jak Nur für Deutsche przy Sozialamt ! 22.03.08, 14:49
            Akurat do Sozialamt wiekszosc przychodzi z tlumaczami
            • arek47 Re: Prowda - Richtig ! Tyz beim Artzta !! 22.03.08, 17:17
      • donar44 Re: Powinno byc " Cyganow obslugujemy poza kolejno 22.03.08, 14:26
    • ezaw USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 13:26
      >Profesor socjologii Camille Charles zeznała, że hasło "Mówić po
      angielsku" to to samo co rasistowskie "Tylko dla białych".<

      Tak jest, oczywiście, tylko, że pani profesor chyba nie zauważyła,
      że języka można się bez problemu nauczyć, a ze zmianą koloru skóry
      to już "trochę" trudniej...
    • antoni99 USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 13:46
      bo tołmany nie znają innych języków to przykre, ale prawdziwe. A analfabetów
      jest u naszych "sojuszników" najwięcej na świecie !!!!! Nie pomaga corocznie
      przyznawany budżet przez Kongres na kształcenie analfabetów dla osób kończących
      szkoły podstawowe! i średnie !
    • docchanka USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 13:47
      jak moze jendoczyc jezyk, ktory nawet nie jest oficjalnym, urzedowym jezykiem
      kraju???!!!
      • honecker32 Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 14:51
        W USA nie ma obowiazujacego jezyka, jednak poszczegolne stany moga
        ustanowic oficjalny . Pensylwania nie skorzystala z tego prawa i w
        tym stanie nie ma oficjalnego jezyka.
        Niemiecki jest tam bardziej popularny niz angielski ciekawe czy
        zakaz dotyczy tez tego jezyka
        • honecker32 Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 14:53
          errata ;
          Niemiecki jest tam bardziej popularny niz hiszpanski ciekawe czy
          zakaz dotyczy tez tego jezyka
          • mephistopheles Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 15:37
            chyba w Lancaster County u Amiszów ;)

            Filadelfia zbyt wileu nimieckojezycznych obywateli nie ma. Za to Amisze mowia
            bardzo ciekawym dialektem niemieckim ktory juz nie isnieje od paru wiekow.
            Naprawde ciekawe. Zresza AMisze nigdy by sie nie wybrali do Filadelfi, nigdy by
            nie zamowili Philly cheese steak sandwich :)
    • nikodem_73 USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 13:48
      Tak sobie czytam i czytam tych wszystkich oburzonych i jednej rzeczy nie
      rozumiem. Skoro pozwala się właścicielowi restauracji na wypraszanie gości
      "niestosownie ubranych" (począwszy od sportowych butów na braku smokingu
      skończywszy). Skoro pozwala się tworzyć restauracje wyłącznie dla niepalących
      (przy obecnym prawie, w przyszłości - kluby wyłącznie dla palących). Skoro
      pozwala się na niewpuszczanie ludzi, którzy skończyli 18 a nie skończyli 21 lat.

      To DLACZEGO nie pozwolić komuś prowadzić knajpy w której wolno rozmawiać
      wyłącznie po angielsku (a choćby i po klingońsku)? To jest sprawa pomiędzy
      właścicielem a jego klientami. Przecież to on traci na tym, że nie obsługuje
      części klientów. Po cholerę się w to wtrącać?
    • mielis Bar był inwigilowany ! 22.03.08, 14:21
      Agenci, którzy podsłuchiwali nie znali innych
      języków a zapisywać wszystkich rozmów nie warto,
      zachowuje się tylko istotne !
      • skrzypce1 Tu jest Ameryka lub ameryka! 22.03.08, 14:35
        Kolejni Kolumbowie odkryli to co juz bylo odkryte. Chcialbym
        przypomniec, ze przed tzw Amerykanami zyli i zyja tutaj Indianie.
        Moze by zaczac w barach mowic ich narzeczem i pic ognista wode?
        Juz nie wiem co mam myslec o kraju w ktorym spedzilem wiekszosc
        mojego zycia. Czasami wydaje mi sie, ze zyje wsrod ludzi
        intelignetnych, tolerancyjanych... A czasami, ze juz nizej spasc nie
        moglem. Damm!
        • midwesterner Re: Tu jest Ameryka lub ameryka! 22.03.08, 14:55
          Roznie bywa. W momi miescie (sredniej wielkosci miasto w srodku
          Ameryki) jest spora grupa emigrantow z Bosni. Siedzialem kiedys w
          kawiarni a przy nastepnym stoliku siedzialy dwie panienki i sobie
          cos opowiadaly. Jedna poslugila sie raczje dossadnym jezykime, tzn.
          co drugie slowo bylo na "j". A ta druga radzila jej, zeby tego
          unikala, bo ostatecznie jest w miejscu publicznym. Ta pierwsza mowi,
          ze nikt tego nie rozumie, a ja na to z sasiedniego stolika,
          wytlumaczylem jej, po serbo-chorwacku, ze my tutaj wszystko
          rozumiemy....
    • nwindisch GAZETO - Porzebny ci lepszy tlumacz do anglika 22.03.08, 15:35
      Ten bar w Filadelfii (Geno's) wcale nie serwuje stekow z serem - co
      za bzdura. Serwowane sa cheesesteak hoagies, czyli kanapki ze
      smazona wolowina z serem. I to zaden bar tylko budka z okienkiem.
      Wiem, ze nie jest to rzecz, na ktorej skupia sie autor artykulu, ale
      odrobina poprawnosci jezykowej nie zaszkodzi nawet w detalach.
      • jkredman do anglik nie tłumacza a Kali 22.03.08, 17:55
        tu jest Polska więc myślimy i tym bardziej mówimy po polsku
        czasami na Agorze można myśleć w jidysz
    • rach_ciach A W żydowskiej gazecie piszecie po polsku, co za.. 22.03.08, 15:45
      tolerancja.
    • piwenko niech amerykańce w Polsce mówią tylko po polsku !! 22.03.08, 16:04
      niech się uczą języków
      i szacunku dla innych ludzi
      • arek47 Re: a k..wa two..ja mac, to po jakiemu ? 22.03.08, 17:19
    • jan3211 W w Polsce tylko po polsku, itd, itd... 22.03.08, 16:09
      Pogonić obcokrajowców ze wszystkich państw swiata i wreszcie będzie
      spokój. To jest mądry wyrok , tworzący precedens .
    • adam81w USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 16:19
      Niektóre osoby w tym wątku pisały w jakim języku powinno się mówić w
      USA, w Polsce itd. Bo przecież kiedyś na terenie dzisiejszego USA
      mieszkali Indianie. A ja pytam a jakie to ma znaczenie w jakim
      jezyku mówiono na danym terenie kiedyś? Co to ma do tego w jakim
      języku mówi się dziś? I co to znaczy rdzenny jezyk, rdzenni
      mieszkańcy? To trzeba by chyba do pierwszych mieszkańców danych
      terenów wrócić. Do pierwszych ludzi jacy tam byli. Później to było
      normalne, że byli jacyś ludzie nazwijmy ich grupą A i sobie żyli i
      używali jakiegoś języka a potem na ich teren przyszli ludzie z grupy
      B, potem za jakies 200 lat przyszli ludzie z grupy C, za następne
      200 lat przyszli tam ludzie - grupa D. Tyle. Tak to sie odbywa.
      Każda z tych grup narzuca i ma do tego prawo swój język i swoją
      kulturę. Która z tych grup miałaby prawo nazywać się rdzenną? Bo
      oczywiście wielu twierdzi, że tzw. Indianie wg mojej terminologii
      nazwałbym ich ludźmi z grupy C, czyli nie byliby rdzenni. Choć wg
      mnie używanie słowa Indianin do określenia np Apaczów jest
      kretynizmem. A jeśli znaleziono by dowody, że grupa A była rdzenna
      to czy mieliby oni prawo narzucić obowiązek używania swej mowy
      ludziom obecnie żyjącym na terenie USA? Wg mnie nie mieliby żadnego
      takiego prawa. A co jeśli znaleziono by dowody, że na danym terenie
      była jednak jakaś grupa -A, czyli wcześniejsza od grupy A?
      I oczywiście jeśli my Polacy nie bedziemy dbać o nasz język to za
      100 lat na terenie dzisiejszej Polski nie będzie się mówić po polsku
      ale np po czesku. Z drugiej strony jeśliby obecni mieszkańcy Niemiec
      zaczęli mówić po polsku i to tak trwało to za 100 lat w Niemczech
      będzie się mówić po polsku i może nasz język zostanie tam nawet
      urzędowym językiem. :)
      To gdzie i w jakim języku się mówi zależy od wielu czyników: kto tam
      mieszka, gdzie się urodził, język rodziców, język kraju w jakim
      mieszka, to w jakim języku mówi się na danym terenie, wpływów
      światowych np anglicyzacja, grupa kulturowa, w której przebywa itd
      itd. I to się miesza wszystko i daje jakiś "produkt końcowy".

      "Wywieszka na barze: "Tu jest Ameryka. Proszę mówić po angielsku."

      Nie tak.
      • kamyk39 Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 17:57
        adam81w napisał:
        "A ja pytam a jakie to ma znaczenie w jakim
        jezyku mówiono na danym terenie kiedyś? Co to ma do tego w jakim
        języku mówi się dziś?"

        Oj ma ogromne, jezyk jest w nazwach miejsc, rzek, duch zimi mowi
        pierwotnym jezykiem. Pojedz na mazury i zobacz jakie tam nazwy stare
        sa.
        • okrent9 Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 22.03.08, 18:46
          kamyk39 napisał:

          > adam81w napisał:
          > "A ja pytam a jakie to ma znaczenie w jakim
          > jezyku mówiono na danym terenie kiedyś? Co to ma do tego w jakim
          > języku mówi się dziś?"
          >
          > Oj ma ogromne, jezyk jest w nazwach miejsc, rzek, duch zimi mowi
          > pierwotnym jezykiem.


          Wiesz, w Chicagolandzie jest trochę nazw miejscowych sprzed czasów
          kolonizacji - pamiętam w tej chwili tylko jedną, ale za to taką,
          której brzmienie mi się zawsze podobało: Kankakee - ale nie ma to
          wpływu na nic, i niestety nikt już nawet się nie domyśla, skąd się
          wzięły ani co oznaczają. Może tylko lingwiści, historycy.
          • kamyk39 Re: USA. W naszym barze tylko po angielsku! 23.03.08, 02:23
            okrent9 napisała:

            > Wiesz, w Chicagolandzie jest trochę nazw miejscowych sprzed czasów
            > kolonizacji - pamiętam w tej chwili tylko jedną, ale za to taką,
            > której brzmienie mi się zawsze podobało: Kankakee -

            Jak widzisz (Kankakee ladna nazwa) nazwa tkwi, troche wplynela na
            Ciebie - cos jak z ksiazka na ktorej widnieje exlibris popr\zedniego
            wlasciciela. Jakos tak..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka