Dodaj do ulubionych

Zniesienie habilitacji to zły pomysł

04.04.08, 08:54
Nowa Pani Minister Kurdycka - ma pomysły godne weny cudo-twórczej
Tuska.
Osobiście - Kurdycka zaskoczyła mnie teraz najbardziej. Bo jeśli
można było jej wybaczyć ataki na Ojca Tadeusza Rydzyka, to tu
pokazuje zupełnie wyraźnie, że ta Pani wznosi się na wyżyny
absurdów - to jakieś science fiction. Również w międzyczasie - jej
pomysły o reformie szkolnictwa wyższego (licencjat-magister), czy
brak zgody na utworzenie Uniwersytetu w Lublinie dla studentów ze
wschodu (zwłaszcza ukraińców, białorusinów) - to całe pasmo
absurdalnych - nowych porządków.
Zniesienie habilitacji - to jej pomysł niejako z autopsji. Ona
sukcesy naukowe ma za "całokształt" - rzeczywiście ogrom publikacji.
Ale jaka była ich wartość - to to już inna sprawa.
Obserwuj wątek
    • pjpb Zniesienie habilitacji to zły pomysł 04.04.08, 08:55
      trzeci artykul pod rzad potepiajacy pomysl zniesienia habilitacji...
      zwolennikow pomyslow jakby nikt o zdanie ni pytal.
      autor pisze o nieprzygotowaniu polskiej nauki na zmiany w kierunku anglosaskim
      - nie do konca precyzujac, dlaczego polska nauka jest na to nieprzygotowana i
      jakich konsekwencji moznaby oczekiwac. niestety, glowna konsekwencja
      jakichkolwiek zmian wprowadzajacych jawnosc, ciaglosc ocen i konkurencje
      oparta glownie na publikacjach bylaby informacja, ze krol jest nagi - ze
      ogromne rzesze utytulowanych profesorow i dr habow trzesacych polska nauka
      nigdy nie opublikowali niczego w liczacym sie czasopismie ani nic nie
      powiedzieli na miedzynarodowej konferencji. niewiele by to mizenilo na duzych
      uczelniach - ale na prowincji i w licznych instytutach szybko by sie okazalo,
      ze niejeden mlody doktor nikomu do niczego w intytucie niepotrzebny ma wiekszy
      dorobek od calej wierchuszki instytutu.
      autor pisze o pieniadzach... zawsze ich moze byc wiecej - ale te, ktore sa, sa
      czesto marnotrawione - na bezsensowne granty czy utrzymywanie towarzystw
      wzajemnej adoracji; mlodzi aktywni naukowcy jezdza po swiecie probujac cos
      zarobic ponad minimum adiunkckie, lokalne sitwy zas maja sie zupelnie dobrze
      nauka sie praktycznie nie zajmujac
      • hummer Sprawdźmy zatem dokonania "profesora" prawa 04.04.08, 14:53
        Kaczyński Lech
        http://www.scopus.com/scopus/results/authorNamesList.url?sort=first-t&src=al&sid=xM6mX5iWzTBs2-yxAHIM6tj%3a80&sot=al&sdt=al&sl=46&s=AUTH--LAST--NAME%28Kaczy%c5%84ski%29+AND+AUTH--FIRST%28L%29&st1=Kaczy%c5%84ski&st2=L&selectionPageSearch=anl&reselectAuthor=false&resultsPerPage=20&offset=1&jtp=false¤tPage=1&previousSelectionCount=0&tooManySelections=false&previousResultCount=0&authSubject=LFSC&authSubject=HLSC&authSubject=PHSC&authSubject=SOSC&exactAuthorSearch=false&showFullList=false&authorPreferredName=&origin=AuthorNamesList&txGid=xM6mX5iWzTBs2-yxAHIM6tj%3a7
        0 prac recenzowanych

        Kaczyński Jarosław
        http://www.scopus.com/scopus/results/authorNamesList.url?sort=first-t&src=al&sid=xM6mX5iWzTBs2-yxAHIM6tj%3a110&sot=al&sdt=al&sl=46&s=AUTH--LAST--NAME%28Kaczy%c5%84ski%29+AND+AUTH--FIRST%28J%29&st1=Kaczy%c5%84ski&st2=J&selectionPageSearch=anl&reselectAuthor=false&resultsPerPage=20&offset=1&jtp=false¤tPage=1&previousSelectionCount=0&tooManySelections=false&previousResultCount=0&authSubject=LFSC&authSubject=HLSC&authSubject=PHSC&authSubject=SOSC&exactAuthorSearch=false&showFullList=false&authorPreferredName=&origin=AuthorNamesList&txGid=xM6mX5iWzTBs2-yxAHIM6tj%3a10

        0 prac recenzowanych.

        Dorobek znaczący. Jeden z nich jest dr drugi dr. hab. :)
        • nfao5 Re: Sprawdźmy zatem dokonania "profesora" prawa 21.04.08, 18:28
          Publish or Perish
          L. Kaczynski - jeden artykul z Wyborczej
          J. Kaczynski - ZERO
      • rheo Zniesienie habilitacji to DOBRY pomysł 16.04.08, 04:23
        Do wszystkich zwolennikow zniesienia habilitacji
        Ja w kwestii formalno-marketingowej. Piszcie w temacie wiadomosci ze
        zniesienie habilitacji to DOBRY pomysł. Inaczej to forum wyglada
        jakby sami zwolennicy jej zachowania tu byli. A wiadomu klamstwo
        1000 razy powtorzone ...
    • 1minutka1 Zniesienie habilitacji to zły pomysł 04.04.08, 09:02
      Bardzo zły to pomysł. To kolejny zły pomysł. To całą passa złych
      pomysłów.
      W rządzie liberałów - niestety nie ma autorytetów intelektualistów.
      Profesor - jest wyrocznią, niekwestionowany przez kolegów - bo nie
      warto się "wychylać". Profesor Kurdycka jest wyrocznią - w
      dziedzinie nauki i szkolnictwa wyższego - nomen omen - wystarczająco
      przekonującym do tezy, że brakuje w rządzie liberałow "zdrowego
      chłopskiego rozumu" i dodajmy polskiego chłopa.
    • miecz10 Zniesienie habilitacji to zły pomysł 04.04.08, 09:17
      System awansu akademickiego powinien być zróżnicowany. W szczególności dotyczy to uczelni technicznych/technologicznych (Politechnik - kształcących inżynierów). Podstawą awansu powinien być dorobek wdrożony (zrealizowany w praktyce), a nie "papierowy". Analogicznie, jak to jest dla uczelni o profilu artystycznym. Weryfikować skutecznie może tylko ten, kto daje pieniądze na badania naukowe z własnej (prywatnej) kieszeni. Nie zrobi tego skutecznie ktoś (urzędnik), kto daje pieniądze z kieszeni podatnika.
      Polska nauka i jej środowisko (poza bardzo nielicznymi wyjątkami) to skansen socjalizmu. Aby to zmienić potrzeba drugiego Balcerowicza. Czy będzie nim Pani minister Kudrycka? Obawiam się, że nie.
      Miecz
    • ford.ka Zniesienie habilitacji to zły pomysł 04.04.08, 09:28
      Wielki Boże!
      W końcu wypowiedział się ktoś, kto ma pojęcie o temacie... A ja tak
      się bałem, że po dziennikarzach i poetach przyjdzie pora na szwaczki
      z Łodzi i górników ze Śląska...
      Nie żebym się zaraz zgadzał - obecny system ma jeden zasadniczy
      feler: ewidentnie nie przystaje do rzeczywistości i potrzeb polskich
      uczelni i dlatego będę jednak bronić wprowadzenia systemu
      anglosaskiego, którego planowana reforma nie wprowadza, żeby było to
      od razu jasne i która nie budzi mojego entuzjazmu.
      Wydział Prawa Uniwersytetu Warszawskiego czy Wydział Fizyki tegoż UW
      mają więcej kandydatów na doktorów niż ich mogą pomieścić. Mogą
      sobie zatem pozwolić na luksus śrubowania wymagań w nieskończoność.
      Profesorów też im nie zabraknie przez najbliższe pół wieku. Na
      anglistyce jest jedna (1) doktor habilitowana od literatury
      amerykańskiej, która mnóstwo czasu spędza na dyplomatycznym
      odsyłaniu do domu kandydatów do doktoratu.
      Tam gdzie pracowników samodzielnych jest niewielu, zadania
      teoretycznie dla nich zastrzeżone spadają na barki adiunktów decyzją
      Rady Wydziału. W tej chwili sam jestem takim pol-profesorem za
      pensje adiunkta tzn. prowadze wszelkie mozliwe wyklady i egzaminy ze
      swojej dziedziny, promuje magistrów i licencjatow, i nie jestem
      jakims wyjatkiem. A w czasie wolnym od trzydziestu magistrantów
      próbuję budować swój "znaczący" dorobek.
      Zupełnie inaczej widzę ową anglosaskość od mojego czcigodnego
      kolegi. Widzę w niej bowiem nie cudowne i imponujące oczekiwania,
      wymogi i osiągnięcia Oxbridge czy Ivy League. Trzeba sobie
      powiedzieć jasno: nie mamy i długo nie będziemy tego mieć u siebie -
      ale nie ma tu co się zastanawiać nad przyczynami, bo ta jest jedna:
      w kapitalizmie klient dostaje to, za co płaci. Przy naszych
      nakładach na naukę i naszych pensjach w nauce robimy ogromnie wiele.
      Więcej już się nie da. Zawsze znajdzie się jakiś Pstrowski, który
      wykona 500% normy, ale ani przemysł ani nauka nie mogą stać
      wyłącznie na Pstrowskich, więc lepiej porzucić złudzenia.
      Dla mnie system anglosaski daje dwie ważne możliwości.
      Po pierwsze to uniwersytet decyduje, kto się nadaje na jego
      profesora. Ministerstwo może tu wskazać bardzo ogólnikowe wymogi
      (przede wszystkim doktorat, może przeprowadzone promocje licencjatów
      i magistrów, zauważalny dorobek - wszystko to musi być jawne!) a
      autonomiczna Uczelnia ocenia, w jakim stopniu chce te wymogi
      podnosic. Gra jest uczciwa dla obu stron - kto chce być
      profesorem "Sorbony Podlaskiej" czy "Harvardu Mazowsza", nie musi
      sie wysilać. W koncu i tak nie są to uczelnie nastawione
      na "robienie nauki" tylko wyższe szkoły zawodowe. Wydział Prawa UW
      może sobie jednak ustalic, że kandydat na profesora musi mieć
      minimum dziesięć książek (w tym co najmniej dwie powieści-rzeki) i
      nagrodę Nobla. Tak długo jak nie pojawi się sytuacja, kiedy wydział
      trzeba będzie zamknąć z braku kadry (ale wtedy interweniowac
      powinien rektor, nie minister) nikt nie ma prawa sie ich czepiac.
      Czy tak bedzie dobrze? Bedzie, bo uczelnie zweryfikuje rynek - mamy
      wlasnie demograficzny dolek, wiec uczelnie, ktore nie maja
      atrakcyjnej oferty znikna z rynku.
      Czy ludzie się zmienią? Powoli, ale pomoże im w tym regularna i
      bezwzględna ocena - jeśli UW domaga się dwóch publikacji rocznie, po
      maksimum czterech latach niepublikujacy żegna się z UW.
      Jeśli "Sorbona Podlasia" oczekuje publikacji raz na dziesięć lat,
      będzie tam można spokojnie doczekać emerytury jak to jest dzisiaj.
      Nie od razu wszystko się zmieni, bo ludzie sa jacy sa. Ale ja wciaz
      odmawiam pogodzenia sie z powracajacymi tu stwierdzeniami, ze polska
      kadra naukowa jest zdemoralizowana i zla. Odmawiam z tego prostego
      powodu, ze uwazam sie za jej czlonka, a sam sie do niczego takiego
      nie poczuwam.
      Druga dobra czesc systemu anglosaskiego to mozliwosc promowania
      nowych doktorow przez doktorow. Kto chce, niech promuje. Jeśli młody
      doktor jest w stanie przekonać swoja uczelnie, ze nadaje sie na
      stanowisko profesora, a nastepnie absolwenta, że potrafi mu pomóc,
      że posiada odpowiedni dorobek (a lepiej wiedzę) i kompetencje, niech
      promuje. Niech obydwaj mają prawo do podjęcia ryzyka – promotor, że
      po iluś latach pracy, zostanie ośmieszony i nie dostanie pieniędzy
      za swoją pracę, a doktorant, że po tyluż latach pracy nie uzyska
      upragnionego dyplomu, poniewaz prawa do nadawania stopni wolalbym
      nie puszczac na zywiol i utrzymal sito zewnetrznych recenzji i
      promocji poza macierzysta jednostka.
      Promotor i doktorant nie są zrośnięci biodrem, w każdej chwili mogą
      się rozstać. Kiedy doktorant przekona się, że promotor nie jest w
      stanie mu pomóc, natychmiast znajdzie sobie innego, wyjedzie, a
      nawet zniknie bez pożegnania, choc to ostatnie będzie dowodem że
      słabo się nadawał na naukowca. Przynajmniej w naukach
      humanistycznych czy prawie koszty takiego eksperymentu liczone w
      gotowce będą zerowe lub prawie zerowe (stypendium doktoranckie). W
      naukach eksperymentalnych sugerowałbym obowiązkową ocenę postępów co
      roku, bo tutaj pojawiają się koszty bardzo realne. Dodatkowym sitem
      mogą stać się granty promotorskie – wspólny pomysł doktoranta i
      promotora może być ich zdaniem super, ale muszą jeszcze przekonać
      kolegów promotora, że warto na niego wydawać pieniądze.
      Nie zgadzamy się zatem w istotnych szczegółach, ale dziękuję za
      sensowną wypowiedź!
      • poetria Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 04.04.08, 09:37
        Zgadzam sie Panem ;)

        Autor troche demonizuje problem, przez te surowe sita anglosaskie mozna przejsc tylko trwa troche mam na mysli peer reviews
        • ford.ka Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 04.04.08, 10:06
          Czcigodny Autor demonizuje, bo sam (jesli wierzyc jego bibliografii
          dostepnej ze strony UW) nigdy tego sita nie przeszedl, albo po
          prostu nigdy nie probowal.
          • hummer Co Scopus mówi o autorze dr hab.? 04.04.08, 15:01
            ford.ka napisał:

            > Czcigodny Autor demonizuje, bo sam (jesli wierzyc jego bibliografii
            > dostepnej ze strony UW) nigdy tego sita nie przeszedl, albo po
            > prostu nigdy nie probowal.

            www.scopus.com/
            No authors were found for:

            Your search was:

            Author: Kocot, W

            Subjects: Life Sciences, Health Sciences, Physical Sciences, Social Sciences

            Znaczący dorobek :)
            • ford.ka Re: Co Scopus mówi o autorze dr hab.? 04.04.08, 17:26
              Już o tym gdzieś pisałem, więc zupa się wylała, a ponoc dorobek ma
              byc teraz jawny. Cały wydział Prawa i Administracji UW miał w latach
              2001-2008 6 (szesc) publikacji w czasopismach z listy
              filadelfijskiej.
              Trzeba jednak mieć świadomość tego, że taka ocena jest nieuczciwa i
              niesprawiedliwa. Większość polskich prawoznawców nie ma czego szukać
              zagranicą, bo systemy prawne są zawsze lokalne. Yale Law Review nie
              wydrukuje artykulu o zmianie sposoby wyboru soltysa, nawet jesli
              zmiane wprowadzono ustawa. Publikować mogą specjaliści od prawa
              międzynarodowego (czego nie robią, gdyby ktoś się pytał). A po
              drugie lista filadelfijska jest dla nauk scislych i wiele pism
              prawniczych tam nie ma.
              • hummer Tu nie ma dorobku!! 04.04.08, 23:51
                A hab. jest. I to jest najgorsze. A pisanie o wyborze Sołtysa we wsi xxx może
                zaciekawi - i wójta, ale co ma wspólnego z tym rektor czy dziekan? I pomyśleć,
                że ludzie z takim dorobkiem chcą warunkować drogę do często słusznie wywalczonej
                pozycji ludziom spoza UKŁADU.
              • ksmx Lokalne prawo ale jakie... 20.04.08, 10:58
                Nowelizacje, poprawki, uchwały...ciągle coś. Polska jest jedną wielką regulacją
                i zbiorem wykluczających się zasad! O to co nam zgotowały nauki prawnicze. Tak
                służą społeczeństwu. Ja dziękuję ale wolę dżunglę.

                Prawo budowlane ma parę tysięcy stron, aż strach wspomnieć o innych
                przepisach. Nikt się w tym już nie łapie. Zamiast to wszystko napisać od nowa to
                ciągle poprawiamy koc uszyty z milionów małych łatek.
          • poetria Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 04.04.08, 21:09
            He he

            Osobiscie wole to sito, bo nie dowiaduje sie ze jestem genialna ale ze czegos nie uwzglednilam lub cos mozna by napisac lepiej

            U nas zwykle wszyscy sa genialni i perfekcyjni ;) hm podejrzane to wydawalo mi sie ;)
    • kot.behemot Pogląd Autora na naukę... 04.04.08, 09:35
      1. >>"Poważny dorobek naukowy" nie jest nowością. Istnieje w obecnych przepisach
      i nazywa się "przewodem habilitacyjnym".<<

      Według mnie poważny dorobek naukowy to publikacja w JACS, patent, napisanie
      rozdziału do podręcznika itp. Dla Autora dorobkiem naukowym jest biurokratyczna
      procedura przewodu. Na zdróweńko Autorze, niechta i będzie przewód, ale nie
      dziwujta się, że amerykańska nauka produkuje Noble, a polska syf habilitowany.

      2. >> Recenzje habilitacyjne muszą zawierać ocenę, czy dorobek habilitanta
      spełnia wymagania ustawowe. A na zgromadzenie "poważnego" czy "znacznego"
      dorobku trzeba wielu lat żmudnej pracy, wyjazdów na stypendia, starań o granty.<<

      Wystarczy być "swoim" dla recenzentów i opublikować pro forma parę wtórnych
      wynurzeń w Polish Journal of..., żeby lista publikacji zajmowała trochę druku.
      Co, moze formułą ustalania znaczności jest
      Znaczność=suma[od 1 do liczy publikacji] impact factor/ilość autorów
      ??? Guzik prawda.

      3. >>>W tym sensie niepokojące są zachwyty np. nad anglosaskim systemem
      kształcenia i próby bezkrytycznego jego naśladowania.

      Nie ma tam wprawdzie odpowiednika habilitacji, ale jest w zamian ogromnie surowa
      selekcja kandydatów na profesorów przez cały okres kariery naukowej. Wymaga się
      znacznego dorobku naukowego, publikacji w cenionych periodykach naukowych,
      niejednokrotnie o światowej renomie.<<<

      Tu Autora boli. Że w systemie anglosaskim pracować trzeba i robić coś
      wartościowego. Jej, jej, jak wprowadzą system anglosaski, to nie będzie się
      można opie..ć! Zgroza!

      4. >>> Wydaje mi się, że do takich rewolucyjnych zmian jesteśmy kompletnie
      nieprzygotowani. <<<

      Ano jesteście. Krzyż na drogę, idę spać.
      • jakub11a Re: Pogląd Autora na naukę... 04.04.08, 10:35
        ale o co kocie.behemocie chodzi? w tej wypowiedz nie ma ani jednego sensownego
        zdania "na temat". może by Pan coś konstruktywnego napisał a nie same złosliwości?
        • kot.behemot Re: Pogląd Autora na naukę... 04.04.08, 10:52
          Złośliwości są destruktywne wobec artykułu, którego Autor broni istniejącego
          systemu używając argumentów, którymi się podkłada. Miałem akurat ochotę na
          destrukcję, no to sobie uzyłem. A konstruktywnie? Wprowadzić system anglosaski.
          • jakub11a Re: Pogląd Autora na naukę... 04.04.08, 11:13
            tyle, że Kolega też wiele spraw bardzo upraszcza ;)
            i likwidacja habilitacji wcale nie sprawi, że polska nauka eksploduje wynikami,
            publikacjami itd.

            "Na zdróweńko Autorze, niechta i będzie przewód, ale nie
            dziwujta się, że amerykańska nauka produkuje Noble, a polska syf habilitowany."

            nauka amerykańska produkuje Noble bo jeden amerykański Uniwersytet wydaje na
            badania tyle ile cała polska nauka ...
            a tylko za pomocą ołówka i kartki papieru trudno jest prowadzić badania
            • hummer Oceniasz po sobie? 05.04.08, 00:42
              jakub11a napisał:

              > tyle, że Kolega też wiele spraw bardzo upraszcza ;)
              > i likwidacja habilitacji wcale nie sprawi, że polska nauka eksploduje wynikami,
              > publikacjami itd.

              Czego oczekujesz od polskich naukowców skoro dobra ochrona patentowa (na
              świecie) to koszt około 50-100 tys Euro czyli całkiem dobrego grantu w chemii
              czy fizyki. Jeśliby owe granty zaczynały się od 100 tys. Euro można wymagać.
              Część na ochronę patentową, reszta na badania, ale tak :)
              • jakub11a Re: Oceniasz po sobie? 05.04.08, 11:36
                hummer napisał:

                > Czego oczekujesz od polskich naukowców skoro dobra ochrona patentowa (na
                > świecie) to koszt około 50-100 tys Euro czyli całkiem dobrego grantu w chemii
                > czy fizyki. Jeśliby owe granty zaczynały się od 100 tys. Euro można wymagać.
                > Część na ochronę patentową, reszta na badania, ale tak :)

                nic z tego nie rozumiem :) to jest zdanie za czy przeciw czy wręcz odwrotnie?
            • rheo Re: Pogląd Autora na naukę... 16.04.08, 04:15
              "nauka amerykańska produkuje Noble bo jeden amerykański Uniwersytet
              wydaje na badania tyle ile cała polska nauka ..."
              Niestety nie masz racji, gdyby to byla prawda to na swiecie
              przodowala by nauka tworzona w Arabii Saudyjskiej czy Kuwejcie
              (czasami mozna sobie poczytac ile oni kasy topia w budowe uniwerkow).
              Przoduje jednak nauka amerykanska. Powodem jest nie tyle ilosc
              dostepnych srodkow, co sposob ich inwestowania i zarzadzanie tymi
              inwestycjami.
              Zeby nie bylo, ze gadam glupoty - ilosc srodkow jest istotna, ale
              jak pokazuje doswiadczenie kazde pieniadze mozna roztrwonic bez
              efektow. Zatem zwiekszenie srodkow - tak, zmiany w nauce polskiej (w
              tym likwidacja habilitacji) - tez tak.
      • kmxyz Re: Pogląd Autora na naukę... 28.04.08, 14:54
        kot.behemot pisze:
        "Tu Autora boli. Że w systemie anglosaskim pracować trzeba i robić
        coś
        wartościowego. Jej, jej, jak wprowadzą system anglosaski, to nie
        będzie się
        można opie..ć! Zgroza!"

        Mam nadzieję, że systemu anglosaskiego u nas nie będzie.
        Znam wybitnego matematyka angielskiego pracującego na jednym z
        tamtejszych uniwersytetów. Jest najlepszym na świecie specjalistą w
        swojej dość obszernej dziedzinie i osobą bardzo dobrze zorientowaną
        w tym co dzieje się w wielu innych działach matematyki. Jest
        intensywnie zapraszany na specjalisyczne konferencje. Napisał trzy
        potężne monografie cytowane nagminnie. Ma mnóstwo wartościowych
        publikacji w najlepszych czasopismach, a jego wykłady to po prostu
        poezja. I co ? Przeszedł na emeryture jako reader. Tam po prostu
        potrzebni są ludzie, którzy potrafią organizować pieniądze dla
        uczelni, a on niestety chciał się zajmować nauką i pewnie nie
        potrafił organizować funduszy. Tak więc pojęcie wartościowych prac
        ma chyba w UK jakieś inne znaczenie.
        • nfao5 My little victory! 28.04.08, 17:27
          forum.gazeta.pl/forum/0,62489,1540823.html?f=33&w=78923617&a=78923617&rep=1
          Otrzymalem własnie pismo z Departamentu Współpracy Międzynarodowej
          Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego informujące mnie, iż w
          moim przypadku (to jest posiadania zagranicznego "stopnia czy tytułu
          naukowego) istnieje możliwość odstąpienia od wymogów habilitacji i
          innych wymogów art. 114 Ustawy "Prawo o Szkolnictwie Wyższym" z dnia
          27 lipca 2005 roku (na podstawie art. 144 w.w. ustawy). Przekładając
          to na język ludzki oznacza to, że mogę być zatrudniony na polskiej
          wyższej uczelni (także państwowej) nawet jako profesor, bez
          nostryfikacji, habilitacji i nobilitacji...
    • wykladowca3 coż za bufon 04.04.08, 11:21
      Typowy tekst bufona, który lamentuje pewnie, dlatego, bo utraci przewidywane apanaże z tego tytułu, że właśnie niedawno dochrapał się habilitacji (2005). Coś tam napisał, ale głownie to, że wszyscy dookoła to właściwie sami idioci a ja się obawiam, iż to autor ma problemy z postrzeganiem rzeczywistości. Jeśli tak - jak pisze jest tak dobrze - to, dlaczego prawie wszyscy mówią, że jest źle. Widać sami idioci.
      Nie mówię, że pomysł zamienienia habilitacji na tzw. uprawnienia jest świetny, ale to nie powód by zaklinać rzeczywistość i zostawiać coś, czego nikt na świcie nie rozumie poza autorem.

      Reasumując zmiany są konieczne nawet częściowe, jeżeli zniknie fasada (habilitacja) to i z czasem właściwa treść będzie łatwiejsza do zmiany (np. uprawnienia CK). Poza tym nie łudźmy się stara kadra za darmo nie odda stołków trzeba im coś rzucić na żer by pozwoliła na zmiany np. stany spoczynku, pozostawienie belwederskiego oraz przewodnią rolę CK (dawniej KC :)) wówczas jakoś przełkną nawet niewielkie zmiany. Czyli będziemy krok dalej.
      Zresztą, jeżeli określili już warunki brzegowe to znaczy, że na to się godzą a trakcie prac w Sejmie ponegocjujemy a kompromis polega na ustępstwach, zatem z czegoś jeszcze będą musieli ustąpić! My nie mamy z czego. Najprawdopodobniej właśnie z CK, czyli uprawnienia będą nadawały RW.
      Jest jeszcze inny problem rzekłbym dydaktyczny prawo do recenzowania nie może być tylko uzależnione od dorobku naukowego i co z tego, że ktoś napisze ileś tekstów skoro nie ma pojecia jak się pisze prace mgr recenzja to w istocie dydaktyka, zatem będzie musiał i ten element zostać uwzględniony w ocenie czy ktoś ma uprawnienia czy nie np. iluś wypromowanych mgr i ileś recenzji mgr.

      No ostatnie. Tak, pisze ten tekst wypalony wykładowca. Nie uzurpuję sobie prawa do tytułu profesora i do tego za darmo, ale wiem ze Kudrycka ma rację pisząc, że miejsce w systemie edukacji znajdzie się i dla adiunktów tylko na innym szczeblu szkolnictwa – ktoś musi uczyć na poziomie licencjatu a ktoś w szkole średniej i w przedszkolu, dlatego protekcjonalne traktowanie "wypalonych naukowo" adiunktów jest dowodem, ale te tylko na to, że autor tych słów, to zwykły bufon. Ciekawe jak by nazwał zwykłych nauczycieli. W szkołach poza nauka jest jeszcze dydaktyka


      • wyjasniacz Re: coż za bufon 04.04.08, 13:50
        Nie ujmowałbym tego tak ostro, ale wykładowca ma sporo racji.
        Wypowiedzialem sie juz na ten temat na forum "Edukacja" bo nie
        umialem znaleźś tego artykułu w wersji internetowej, ale teraz
        powtórzę tamten wpis, bo tu jest na pewno w temacie.

        Autor powtarza w zasdzie wiekszośc argumentów piszących obrońców
        habilitacji. Bardzo ładnie uzasadnia, ze nie trzeba nic robić, bo
        własciwie, to wszystkie proponowane mechanizmy juz są. Jakby jednak
        tego artykułu nie czytac to oczywiste jest, że:

        1. jesli nawet przywoływane przez Autora mozliwości istnieja, to
        nie sa wykorzystywane. Kto wie jaki procent polskich profesorów nie
        ma habilitacji? A doktorów z dorobkiem wiekszym niz profesorowie
        mozna wskazać wielu. Już samo istnienie takich ludzi jest patologią.
        2. jesli nie nastąpi jakies zrównanie praw profesorów
        niehabilitowanych z tymi po habilitacji, to dalej rzadzić bedą ci
        drudzy. Ze znanymi skutkami dla rozwoju nauki w Polsce.
        3. niejawność dorobku naukowego (to nieprawda, że jest
        obligatoryjnie jawny) pozwala róznym cwaniakom na poziomie uczelni
        kierować nauka i edukacją, tak, by chronione były głownie ich
        interesy, w tym bezpieczne nicnierobienie. Gdyby dorobek był
        całkowicie jawny i rozumiany jakompodstawowe kryterium oceny,
        sytuacja taka nie byłaby mozliwa. Byłoby za to mozliwe, ze kiepski
        profesor belwederski nieliczyłby sie do minimum kadrowego, a dobry
        doktor musiałby byc w tych rachunkach uwzgledniany. I to jest
        najczarniejszy scenariusz dla wiekszości obronców habilitacji. Z
        obrona poziomu nauki olskiej czy edukacji nie ma to jednak wiele
        wspólnego.
        4. proponowana reforma, mimo, że rewolucyjna, i tak zmian
        zasadniczych pewnie nie wniesie, bo domontuje sie do niej rozmaite
        mechanizmy chroniace obecnych obiboków z habiltacją. Nie twierdzę,
        że wszyscy habilitowani to lenie,ani, ze jest takich wiekszość.
        rzecz w tym, ze grupa ta, jakkolwiek by nie była liczna ma znaczacy
        wkład w hamowanie normalnego rozwoju nauki. Boję sie jednak, że
        dzis jest juz naprawdę ostatni moment na sensowne zmiany;
        proponowana przez Autora petryfikacja tego co jest to samobójstwo.
        Liczenie na to, że stara gwardia rządzących nauka w uczelniach,
        szczególnie tych prowincjonalnych, wymrze (bo na emeryture
        dobrowolnie nie pójdzie) skonczy sie tym, że najlepsi wyjadą, a w
        Polsce nie bedzie juz czego reformować.
        5. nie wiem czy reforma to przewiduje, ale ustalenie konkretnego
        poziomu - wyrazonego np. punktami za publikacje - po osiągnieciu
        którego człowiek automatycznie stawałby sie certyfikowanym doktorem
        na pewno uzdrowiłoby sytuację i uczyniło takie jak mój komentarze
        bezzasadnymi.

        I jeszcze jedno;takie arykuły to najlepszy argument na rzecz
        lustracji nauki i szkolnictwa wyższego. Lustracji obejmującej
        wszystkich pracownikówi uwzgledniającej dorobek naukowy i wyniki
        dydaktyczne. O uwzględnianiu równiez postaw etycznych mówic chyba
        za wczesnie, ale może warto o tym cicho pomarzyć.
    • miecz10 Zniesienie habilitacji to zły pomysł 04.04.08, 14:43
      To oczywisty zabobon, że habilitacja jest warunkiem wysokiego poziomu polskiej
      nauki. Stan polskiej nauki i stan służby zdrowia czym one się różnią? Wysoki
      poziom zapewni mechanizm wolnego rynku. Konia z rzędem temu, któremu uda się
      wprowadzić zasady rynkowe.
      Miecz
    • khmara Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 04.04.08, 20:12
      Widac, ze autor nigdy nic za granica nie opublikowal.
      • ford.ka Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 04.04.08, 21:49
        Naukowcy powinni chyba korzystac z internetu...
        bibliografia.icm.edu.pl/g2/main.pl?lang=pl&imie=&nazwisko=Kocot&id_rodzaju_roli=&a=1&rok=0&rokdo=0&id_ty
        pu_dokonania=&id_jezyka=&lim=50&ord=1&search=Szukaj&mod=q
        Jeden artykul w Australii w ksiazce ma na stanie.
        • poetria Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 04.04.08, 22:13
          eeeeeee tam pudlo ;) Łódź , zasięg krajowy, tom pokonferencyjny

          Regulating Electronic Commerce
          Rapports Polonais Presentes Au Seizieme Congres International De Droit Comparea Brisbane, 14-20 juillet 2002
          Miejsce wydania Łódź
          Nazwa wydawcy Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego
          Rok wydania 2002
          Język publikacji Angielski
          Zasięg krajowy
          • poetria Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 04.04.08, 22:14
            oo przepraszam nastepna strona faktycznie ;)
            • ford.ka Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 04.04.08, 22:19
              Tak naprawdę to wydał ten sam artykuł dwa razy w różnych językach...
              Tak przynajmniej wynika z zapisu... Najwyrazniej byl na tyle cenny,
              ze mialo to sens.
              • kot.behemot Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 04.04.08, 23:25
                Nie wiem, jak w prawie, ale w naukach ścisłych cos takiego nie uchodzi.
                Szanujące się czasopismo oczekuje oryginalnych artykułów, nigdzie wcześniej nie
                publikowanych.


                ford.ka napisał:

                > Tak naprawdę to wydał ten sam artykuł dwa razy w różnych językach...
                > Tak przynajmniej wynika z zapisu... Najwyrazniej byl na tyle cenny,
                > ze mialo to sens.
                • ford.ka Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 05.04.08, 00:13
                  Obejrzalem to raz jeszcze i nic juz nie rozumiem - ma artykul w
                  dwoch roznych proceedings z tej samej konferencji w Brisbane. Jeden
                  tom wydano w Australii, drugi w Lodzi z "polskimi referatami
                  przedstawionymi na konferencji w Brisbane" (wlasciwie dlaczego tytul
                  tomu jest po francusku a nie w swahili, oba te jezyki nie sa zbyt
                  dobrze znane ani w Lodzi ani w Australii...). Oba artykuly maja
                  jednak rozne tytuly... Mial dwa referaty na jednej konferencji?
                  Czary, czary!
                  Z dawnych dobrych czasow pamietam, ze artykuly publikowane w roznych
                  jezykach liczyly sie oddzielnie. Ale te sa oba po angielsku...
                  Fajniejsze sa jednak trzy ksiazki pod tytulem "Prawo o kontraktach w
                  obrocie gospodarczym" ;)
                  Zaczyna mi sie robic zal kolegi prawnika. Mial pewnie nadzieje, ze
                  jak sie wypowie, to zamknie dyskusje swoja madra, prawnicza
                  wypowiedzia, a tu nie tylko wszyscy go postponuja, to jeszcze
                  sprawdzili we wszystkich mozliwych bazach, kto to taki sie tak
                  madrze wypowiada i wyszlo im, co wyszlo... Wrocmy jednak moze do
                  meritum?
                  • hummer Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 05.04.08, 00:26
                    Ale żadna z tych prac nie była recenzowana. Na ty wygląda, skoro nie ma go w
                    Bazie Scopus
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=77851388&a=77871140
                    A kogo nie ma w tej bazie normalnie nie istnieje dla świata.
                    Amen.
                  • khmara Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 05.04.08, 00:33
                    Meritum jest takie, ze gosc nie ma zadnych recenzowanych publikacji i plecie
                    androny o radach wydawniczych, ktore deliberuja nad kazdym artykulem i o
                    czasopismach naukowych wydawanych przez samorzady studenckie.
                  • poetria Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 05.04.08, 09:10
                    Raz u pani Tabakowskiej - to Pana pewnie zainteresuje, mial wyjść wybór po angielsku i wszyskie referatu po polsku _ konferencja: iconicity. Prof. Fischer zawsze wydaje tylko wybór.

                    Ale w końcu po polsku nie wyszly :(

                    ale żeby dwa razy po angielsku ?????
                    • ford.ka Litosci dla Autora! 05.04.08, 09:36
                      Zawsze powinien byc wybor, zwlaszcza tam gdzie sie wybiera referaty
                      na podstawie abstraktu. Po to chociazby zeby podniesc ogolny poziom
                      i range proceedings czyli n.p. zeby nie udawaly monografii, ale zeby
                      po monotematycznej konferencji rzeczywiscie dawalo sie zrobic
                      monografie. Wiemy, ze sie da, ale trzeba chciec.
                      Proponuje zostawic dziela PT Autora w spokoju. Nie zauwazylem, by
                      chcial sie wytlumaczyc z podwojnosci, ktorej chyba nie byl winny.
                      Wlasciwie bylby nienormalny, gdyby nie skorzystal z tego, ze z
                      jednej konferencji sa dwa oddzielne tomy pokonf.
                      Sugeruje jednak skorzystanie z www.ocen.pl gdzie o Autorze pisza
                      studenci. To zawsze jest pouczajaca lektura.
                      • khmara Re: Litosci dla Autora! 05.04.08, 11:18
                        Fordzie Ka! Nie oceniam dorobku PT Autora na podstawie baz cytowan, ani na
                        podstawie bazy UW. PT Autor kompromituje sie sam, piszac o publikowaniu za
                        granica rzeczy, ktore naprawde brzmia humorystycznie:

                        "O publikacji decydują powoływane przez wydawcę rady programowe, oceniające
                        teksty w oparciu o bardzo wyśrubowane kryteria. Wreszcie o tym, czy artykuł
                        zostanie opublikowany w czasopiśmie znanej uczelni, niejednokrotnie decydują
                        organizacje studenckie, będące ich wydawcami."

                        1. W czasopismach uczelnianych publikuje sie prace magistrantow i kandydatow na
                        doktorow. To nie sa powazne czasopisma naukowe.

                        2. Jezeli redakcja odrzucila artykul nie kierujac go nawet do recenzji, to
                        znaczy, ze nie nadawal sie do publikacji.

                        Jezeli ktos takie rzeczy wypisuje jako argument za utrzymaniem habilitacji, to
                        znaczy, ze:

                        a) nie ma zadnego liczacego sie dorobku naukowego, mimo posiadanej habilitacji,

                        b) broni habilitacji, poniewaz nobilituje ona osoby bez dorobku.

                        Faktycznie, nie warto dalej tej dyskusji ciagnac. Wydaje mi sie, ze warto jednak
                        zwrocic uwage kto i dlaczego habilitacji broni i jaka wartosc maja przytaczane w
                        jej obronie argumenty.
                        • ford.ka Re: Litosci dla Autora! 05.04.08, 11:33
                          Trochę się ten wątek zaplątał.
                          Zakładam, że dorobkowi Autora dajemy spokój.
                          To nie jest pewnie najlepsze źródło, ale oto co Wikipedia pisze o
                          Harvard Law Review: The Harvard Law Review is a journal of legal
                          scholarship published by an independent student group. The Review is
                          one of the most cited law reviews in the United States and
                          considered by many to be the most prestigious. Pierwszym czarnym
                          redaktorem byl (jako student) niejaki Barack Obama.
                          Khmaro, czy posypales wlasnie glowe popiolem?
                          • ford.ka PS 05.04.08, 11:42
                            Tak samo dzialaja Yale Law Journal, Columbia Law Review, i
                            University of Pennsylvania Law Review.
                            O tym Harvardzie powinien wiedziec kazdy, kto czytal (lub ogladal)
                            Love Story ;)
                            • ford.ka PPS 05.04.08, 11:44
                              Ale z drugiej strony prawnik powinien sie dowiedziec, ze tak
                              dzialaja w zasadzie wylacznie pisma prawnicze. Naukowe
                              maja "doroslych" recenzentow ;)
                          • khmara Re: Litosci dla Autora! 05.04.08, 11:54
                            Niniejszym posypuje. Stopnie i tytuly o wartosci naukowej nie swiadcza, a pismo
                            wydawane przez studentow moze stac sie powaznym pismem naukowym.
                            • khmara Re: Litosci dla Autora! 05.04.08, 12:06
                              Jak dziala HLR:

                              www.harvardlawreview.org/about.shtml
                              Ma to sens, a obrazanie sie, ze artykulu nie przyjeli, bo to studenci i sie nie
                              znaja, do dobrego tonu nie nalezy.
                              • ford.ka Re: Litosci dla Autora! 05.04.08, 19:14
                                Mysle, ze on sie dowiedzial, jak to dziala i nigdy nic nie wyslal,
                                bo mu sie slabo robi na mysl, ze studenci mogliby go oceniac. I jak
                                tak sobie mysle o moich studentach, to potrafie go zrozumiec ;)
    • nfa05 Zniesienie habilitacji to zły pomysł 04.04.08, 20:33
      Zdumiewajaca argumentacja "W tym sensie niepokojące są zachwyty np.
      nad anglosaskim systemem kształcenia i próby bezkrytycznego jego
      naśladowania.

      Nie ma tam wprawdzie odpowiednika habilitacji, ale jest w zamian
      ogromnie surowa selekcja kandydatów na profesorów przez cały okres
      kariery naukowej. Wymaga się znacznego dorobku naukowego, publikacji
      w cenionych periodykach naukowych, niejednokrotnie o światowej
      renomie. Im bardziej prestiżowy wydawca, im więcej odesłań w
      przypisach do publikacji danego autora, tym więcej zdobywa się
      punktów potrzebnych do uzyskania albo utrzymania stanowiska
      profesora."
      Jasne jaki strach ogrania polskie srodowisko akademickie przed
      podwyższeniem obecnych wymagań i bezkrytcznym równaniem do
      standardow światowych.
      Mogłoby się skoćczyć dolce vita.
      • kot.behemot Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 04.04.08, 23:29
        Zwłaszcza, że się wymaga publikacji w czasopismach "niejednokrotnie o światowej
        renomie". No, kurka, jak tak można, żeby w lokalnej gazetce nie wystarczało.
        Obraza Boska!

        A już poważnie, to ten tekst jest kuriozalny. Albo może raczej symptomatyczny i
        powinien byc preambułą do każdego omawiania reformy nauki w Sejmie. Nie żebym
        wierzył, że to coś da...
    • nfa05 pisanie takich tekstów to zły pomysł 04.04.08, 21:07
      pisanie takich tekstów to zły pomysł, ale nie ma tego złego co by na
      dobre nie wyszło. Może przekona niezdecydowanych, że tak dalej być
      nie może, bo jak w nauce w Polsce będa dalej dominować
      tacy 'naukowcy' to czas umierac.
      • pisubek Doktorze Wieczorek! Napiszcie habilitacje! 05.04.08, 01:29

        • nfa05 Towarzyszu Ubeku idźcie do czyśca 05.04.08, 12:33

    • jakub11a Zniesienie habilitacji to zły pomysł 05.04.08, 12:02
      bardzo wygodnie jest pisać o kimś występującym z imienia i nazwiska, że nie ma
      dorobku. że cała Polska nauka to patologia. a na jakiej podstawie Szanowni
      Krytycy tak uważają? na podstawie wyłącznie własnego doświadczenia? czy to jest
      miarodajne źródło? kto z Was jest w stanie obalić następujące stwierdzenia:
      - większość polskich habilitacji jest bardzo dobra,
      - większość polskich naukowców z osiągnięciami jest przeciwna jej znoszeniu.
      macie dowody (badania), że jest inaczej? nie obrażajcie może tak lekko wielu
      osób, które przy swoich habilitacjach naprawdę się napracowały i które
      rzeczywiście osiągnięcia mają.

      bo w ten sposób można by też napisać, krytycy habilitacji to sfrustrowani dr i
      mgr, którym wydaje się, że zjedli wszystkie rozumy. i tylko wredna kadra
      profesorka blokuje im awans na szczyt naukowej drabiny. udowodnijcie, że nie
      jesteście wielbłądami.

      polska nauka przez wiele lat miała delikatnie mówiąc słaby kontakt ze światem,
      co między innymi skutkuje brakiem dobrych kontaktów z zespołami badawczymi o
      światowej renomie (choć oczywiście są wyjątki), a obecnie jest chronicznie
      niedoinwestowana, a naukowcy zarabiają tak jak zarabiają.
      nie da się w ciągu kilku-kilkunastu lat nadrobić dystansu jaki dzieli nas od
      zachodnioeuropejskiej i światowej nauki. bo na to potrzebne są realne środki.

      jasne, że mogło by być lepiej - jeśli chodzi o dorobek, cytowania itd. ale
      działamy w określonej rzeczywistości. rewolucje nie kończą się zazwyczaj dobrze ;)

      • nfa05 Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 05.04.08, 12:17
        "kto z Was jest w stanie obalić następujące stwierdzenia:
        - większość polskich habilitacji jest bardzo dobra,"
        wobec braku dowodów stwierdzenie to nie jest uprawnione. Proszę udokumentować,
        ze tak jest naprawdę.
        Ponieważ mamy Jawną niejawność dorobku naukowego
        www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=59
        twierdzenie, ze większość jest b. dobra czy b. zła moim zdaniem nie jest
        możliwe do udowodnienia.

        "większość polskich naukowców z osiągnięciami jest przeciwna jej znoszeniu." j.w.
        "krytycy habilitacji to sfrustrowani dr i mgr" może i tacy są ale największymi
        krytykami sa prof dr hab którym ta prof czy hab do niczego nie jest potrzebna i
        doskonale wiedza, ze na świecie to nie ma znaczenia.
        przykłady ? np. Z górnej półki -prof. Zylicz, Jajszczyk, Kisielow. Kalisz
        sfrustrwoamni poziomem nauki w Polsce w tym profesury i habilitacji

        Reform i ujawniania dorobku boja się przede wszystkim mierni prof i ci którzy
        moze i nie sa mierni ale lubia się miernymi otaczać aby korzystnie w
        porownaniach wypadac.
        • dalatata Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 06.04.08, 17:27
          dorobek naukowy jest jawny, Panie Doktorze. prosze sobie zrobic
          przeszukanie na przyklad w Google Scholar, a jak pan ma dostep w
          calej masie medlineow, pubmedow, ingent i sciencedirectow. ktos kogo
          tam nie ma, nie ma dorobku. czego pan wiecej oczekuje, ze ci co nie
          maja dorobku, na swooch stronach internetowych beda pisac - nie mamy
          dorobku!?

          • nfa05 Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 06.04.08, 17:49
            To sa bazy bardzo niekompletne. Praca jest i to w dobrym pismie a
            tam nie ma. lub nie wiadomo o kogo chodzi. Chodzi o dostep do
            płatnych, b. kompletnych baz danych no i porządna bazę o ludziach
            nauki. Prosze sobie sprawdzić na OPI jaką wartośc ma ta obecna.
            • dalatata Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 06.04.08, 18:30
              Mysle ze Pan Doktor nie wie o czym mowi. moze czasem warto sie nie
              wypowiadac. Medline prosze pana to jest standard swiatowy - nie ma
              lepszej bazy danych w literaturze medycznej (choc jest jeszcze kilka
              innych). Ingenta czy Swetswise z kolei, to standrad w naukach
              humanistycznych (choc zawieraja rowniez inne czasopisma). No i jest
              jeszcze WoS, powszechnie krytykowany. Jest jeszcze na przyklad
              ScienceDirect - swietna baza z tekstami medycznymi, jest Ovid, jest
              EBSCO. moja uczelnia mysle ze ma dostep do ponad setki tego typu baz
              danych.

              zapewniam Pana ze jesli kogos nie ma tam, to znaczy ze nie publikuje
              nigdzie, gdzie warto zagladnac (moze poza paroma czasopismami typu
              open access, ale je tez latwo znalezc). a zatem nie ma dorobku. a
              ten caly rzadowy 'system punbktacji' ustalajacy punkty ktore akurat
              pasuja temu czy innemu jest co najwyzej zabawny.

              a zatem, Panie Doktorze, niech Pan przestanie meczyc o tym jawnym
              dorobku. bo meczy Pan. naprawde.

              nfa05 napisała:

              > To sa bazy bardzo niekompletne. Praca jest i to w dobrym pismie a
              > tam nie ma. lub nie wiadomo o kogo chodzi. Chodzi o dostep do
              > płatnych, b. kompletnych baz danych no i porządna bazę o ludziach
              > nauki. Prosze sobie sprawdzić na OPI jaką wartośc ma ta obecna.
              • nfa05 Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 06.04.08, 19:04
                No to proszę poczytać:
                Jawność i ocena dorobku naukowego
                www.kali.enter.net.pl/Nauka_3.html
                lub www.nfa.pl/skany/drogi.pdf
                • dalatata Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 06.04.08, 21:01
                  no i? to po co laskawy pan sie czepia i meczy na temat jawnosci
                  dorobku? dorobek jest jawny, tylko ze trzeba chciec zrobic jedno czy
                  drugie przeszukanie. i nie co o tym gadac i robic tego straw man w
                  postaci niejawnej jawonsoci czy czegos tam.
                  • ford.ka Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 06.04.08, 21:44
                    Melduje poslusznie, ze moj dorobek jest jawny w trzech miejscach -
                    na stronie jednostki, uniwersytetu i jednej irlandzkiej, ktora sie
                    interesuje takimi przypadkami jak ja. Jestem prawie tak jawny jak
                    ABW po rzadach Macierewicza ;)
                    Gdzie mam sie zglosic po swoj certyfikat?
                    • dalatata Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 06.04.08, 22:15
                      do niezaleznej komisji centralnej. pardon, niezaleznego panelu
                      ewaluacyjnego.
              • wyjasniacz Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 07.04.08, 12:25
                Obawiam się, że dalatata nie orientuje się w sytuacji tzw nauk
                społecznych, ekonomicznych i humanistycznych. Wielu znaczących
                profesorów (naukowców?) z tych dziedzin jest w ScholarGoogle w
                ogóle nieobecnych. Habilitacje owszemm mają, ale ich dorobku próżno
                szukać w Internecie. Bardzo czesto nie ma tych nazwisk także w
                bazie danych opi.org.pl. O jakiej wiec jawnosci mówimy? Pan
                wieczorek ma rację żadajac dobrych baz takiego dorobku. Mozna
                dyskutowac, czy ich odpłatnośc jest pomysłem dobrym (moze powinny
                byc utrzymywane przez Min. Nauki?), ale powinny być dostepne.
                • dalatata Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 07.04.08, 12:46
                  Obawiam sie ze wyjasniacz nie ma zielonego pojecia w czym ja sie
                  orientuje. bo ja trabie od dlugiego czasu ze polska humanistyka
                  (polonistyka w szczegolnosci!) nie istnieje na swiecie. w ogole, tak
                  jakby nie istniala.

                  i jak to sie ma do jawnosci? no tak, ze dorobek tych ludzi jest
                  lokalny jedynie. i tak naprawde ja nie chce specjalnie o nim
                  wiedziec, poza szczegolnymi wyjatkami. jako ze uwazam ze naukowiec
                  nie publikujacy poza Polska nie powinien byc profesorem, owa
                  postulowana jawnosc nie zachodzi.

                  a zatem to czy iksinski opublikowal w akta neofilologica pcimniensis
                  czy nie, mnie tak dalece nie interesuje, ze ja po prsotu nie chce
                  sobie psuc humoru ta informacja. a do habilitacji czy profesury to
                  wedle mnie i tak sie nie powinno liczyc i tak.

                  czy teraz juz wyjasnilem wystarczajaco dobitnie, dlaczego postulat
                  p. Wieczorka nie ma sensu? to jest postulat wbrew pozorom
                  akceptujacy status quo, a nie usilujacy przeciwstawic sie mu.
      • khmara Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 05.04.08, 12:38
        jakub11a napisał:

        > polska nauka przez wiele lat miała delikatnie mówiąc słaby kontakt ze światem,

        Prawda, a w naukach humanistycznych i spolecznych ten kontakt byl szczegolnie
        slaby. Efekty tego widac szczegolnie dobrze dzisiaj - na lamach GW habilitacji
        bronia prawie sami humanisci. Tym od nauk scislych i przyrodniczych jest w
        zasadzie wszystko jedno, bo zmiana wymogow formalnych nie zmieni w sposob
        istotny zasad awansu. Teraz tez musza miec dorobek w miedzynarodowych czasopismach.

        > nie da się w ciągu kilku-kilkunastu lat nadrobić dystansu jaki dzieli nas od
        > zachodnioeuropejskiej i światowej nauki. bo na to potrzebne są realne środki.

        Bolesna prawda. Mnie jednak w calej tej gazetowej polemice wkurza takie
        podejscie, zakladajace - no to nie nadrabiajmy, bo sie przeciez nie da, bo na
        tym zgnilym zachodzie to studenci oceniaja powaznych naukowcow itp.

        Abstrahujac od poziomu polskich habilitacji, uwazam, ze wymogi habilitacyjne w
        obecnej formie utrudniaja gonienie uciekajacego swiata.

        > działamy w określonej rzeczywistości. rewolucje nie kończą się zazwyczaj dobrze
        > ;)

        Nie strasz rewolucja, bo sie nie boje ;). Filozoficznie: lepiej dopasowac
        rzeczywistosc do swoich potrzeb, niz dopasowywac potrzeby do rzeczywistosci.
        • poetria Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 05.04.08, 12:43
          Nie calkiem sie zgadzam, my z panem Ford ka jestesmy humanistami ale nie bronimy habilitacji ;)
          • khmara Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 05.04.08, 12:45
            poetria napisała:

            > Nie calkiem sie zgadzam, my z panem Ford ka jestesmy humanistami ale nie bronim
            > y habilitacji ;)

            Pisze "na lamach GW" a nie "na forum GW" !!!
            Przynajmniej taka byla intencja.
            • poetria Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 05.04.08, 12:48
              oo to przepraszam :)
              • khmara Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 05.04.08, 13:17
                www.gazetawyborcza.pl/8,75402,5074487.html
                Habilitacji broni trzech humanistow o watpliwym dorobku. Przeciw jest profesor i
                nie-humanista.

                Cokolwiek to oznacza, to wyglada na jakies signum temporis. Smutne to.
        • dalatata Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 06.04.08, 17:33
          ja jestem zwolennikiem habilitacji, choc pozmeinialbyum to. jednak
          khmara jest jedynym przeciwnikiem habilitacji, z ktorym potrafie
          zgodzic (szacunek). wiekszosc bowiem przeciwnikow mowi o hailitacji
          ze jest zla, bo jest habilitacja, bo jest ksiazka, bo jest CK.
          khmara mowi ze ona blokuje nawiazywania do nauki swiatowej. i to
          jest sesnowny arugment (choc jezcze dobrze by bylo go uzasadnic).
          ale ja to widze, szczegolnie w kategoriach koniecznosci pisania
          rozprawy habilitacyjnej (choc w humanistyce pisanie ksiazek to
          norma, ale sie zaraz ktos zglosi i powe a u mnie nie). kolokwium
          habilitacyjne nie sluzy niczemu poza stroszeniem piorek.

          no ale jest pytanie co w zamian. mowienie o miedzynarodowej ocenie
          dorobku spotyka sie glwonie z oporem.
          • kot.behemot Co w zamian? 07.04.08, 04:40
            > no ale jest pytanie co w zamian

            jakość dorobku = suma[po wszystkich publikacjach] impact factor / ilosć autorów.

            I jak jest konkurs, to czytelne kryteria punktowe, z powyższym mającym
            największy wpływ (jakieś 80%) na wynik.

            Cóż może być prostszego i sprawiedliwszego, a zarazem tak nie do zaakceptowania
            dla trepów z habilitacjami, tudzież dla młodzieży, która się tego uszlachcenia
            dochrapała, służąc wiernie profesorowi i publikując w Polish Journal of..., albo
            w Wydawnictwie Politechniki Takiejiowakiej.

            I jeszcze inny argument przedstawię przeciwko habilitacji: jestem akurat w wieku
            habilitacyjnym, ale że mieszkam i pracuję w USA, habilitacji nie mam i pewnie
            nie będę miał. Nie żebym zamierzał wracać do Polski, bo dobrze mi tu, ale są
            przecież tacy, co by chcieli. I taki ktoś, kto nie ma "hab.", ale ma dorobku
            tyle, że obdzieliłoby się ze trzy miernoty habilitowane, ma w Polsce zamkniętą
            drogę do profesury. Czy to jest w porządku? Z punktu widzenia miernot
            habilitowanych na pewno, bo konkurencja mniejsza. Ale z punktu widzenia jakości
            uprawianej nauki?
            • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 11:41
              dlatego bo w naukach humanistycznych ta piekna regula nie dziala.
              tylko dlatego, a moze i az dlatego.

              i wypraszam sobie 'trepa z habilitacja' i miernote. od 2000 r.
              opublikowalem poza calkiem niezla ilscoa artykulow w calkiem
              niezylych czasopismach miedzynarodowych, 5 monografii badawczych w
              najlepszych wydawnictwach miedzynarodowych. a w grantach przy
              obecnym przeliczniku funta zdobylem ok 2 mln USD. jesli pan ma
              wiecej, to gratuluje, jesli nie, to moze odrobine umiaru co?

              • khmara Re: Co w zamian? 07.04.08, 12:44
                Nozyce sie odezwaly...

                dalatata napisał:

                > dlatego bo w naukach humanistycznych ta piekna regula nie dziala.
                > tylko dlatego, a moze i az dlatego.

                Dziala, dziala, co ma nie dzialac. Proponuje wpisac do googla "Harzing's Publish
                or Perish", sciagnac na dysk i sprawdzic swoje h. A potem zrobic to samo z
                polskimi jezykoznawcami habilitowanymi i tytulowanymi.

                > i wypraszam sobie 'trepa z habilitacja' i miernote.

                Sobie jak sobie. Jak rozwiazano rozne partyjne szkoly nauk politycznych i
                spolecznych, to przeciez nie zwolniono tych wszystkich ludzi na bruk. Do dzisiaj
                daja prawo prowadzenia studiow magisterskich na najrozniejszych wydzialach
                humanistycznych. "Trep z habilitacja" wystepuje do dzisiaj i ma sie dobrze.

                od 2000 r.
                > opublikowalem poza calkiem niezla ilscoa artykulow w calkiem
                > niezylych czasopismach miedzynarodowych, 5 monografii badawczych w
                > najlepszych wydawnictwach miedzynarodowych. a w grantach przy
                > obecnym przeliczniku funta zdobylem ok 2 mln USD. jesli pan ma
                > wiecej, to gratuluje, jesli nie, to moze odrobine umiaru co?
                >
                • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 12:56
                  moze i ja te nozyce. mam wrazenie ze cos sie odzywam to mi sie gebe
                  obroncy docentow marcowych przyprawia. i szlag mnie trafia - bo ja
                  sobie calkiem niezle na swiecie radze i tak w ogole to mnie te
                  wszystkie habilitacje nie beda dotycznyc

                  co w zamian? miedzynarodowa ocena dorobku. nie akontektowo
                  metryczna.bo to nie dziala - wszelkie publikacje na temat metrics
                  mowia o tym, ze wszelkie impact factory dzialaja swietnie w naukach
                  scislych, gdzie publikuje sie inaczej.

                  co wiecej, nawet napalony na metrics rzad UK uwaza ze w naukach
                  spolecznych nie da sie ich wprowadzic bez 'oceny konktekstowej'. ale
                  pewnie oni nie wiedza i polscy naukowcy wiedza lepiej. caly swiat
                  nie wie, Polacy wiedza kurde mol no.

                  i moze i trep z habilitacja ma sie dobrze, jednak szlag mnie trafia
                  jak nagle wszyscy habilitowani sa do tego samego worka wkladani.
                  szczegolnie przez tych, ktorzy sa w Hameryce (na kolana padam) i
                  habiltacji nie maja, bo ona ponizej ich godnosci.
                  • khmara Re: Co w zamian? 07.04.08, 13:22
                    dalatata napisał:

                    > co wiecej, nawet napalony na metrics rzad UK uwaza ze w naukach
                    > spolecznych nie da sie ich wprowadzic bez 'oceny konktekstowej'.

                    h to nie jest IF. Sciagnij sobie Publish or Perish i zobacz, ze nie taki diabel
                    rogaty, jak go maluja. Polska humanistyka w takiej ocenie faktycznie uzyskuje
                    note pt. "katastrofa", ale poza Polska dziala juz calkiem niezle.

                    Ocena kontekstowa + metrics - czemu nie?
                    • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 15:21
                      ja wiem ze h i IF to nie to samo, ale pewnie tak glupio gadam, ze
                      nie widac.

                      metrics i ocena kontekstowa zaczyna byc duzo ciekawsza. choc wedle
                      mnie nalezy bardziej sie skupic na tym drugim. w systemie w kotrym
                      ludzie nie publikuja, nie ma sensu wedle mnie opierac sie na
                      systemie slepo liczacym publikacje.

                      sciagne PoP i zobacze. natomiast pewnie wszycy w UK sie mylimy i
                      dlaczego uwazamy ze nie dziala w humanistyce. ja tak naprawde nie
                      mam zdania, opieram sie glownie na zalozeniach nowej (i
                      drakonskiej ) Research Evaluation Framework w UK.
                      • khmara Re: Co w zamian? 07.04.08, 15:24
                        dalatata napisał:

                        > w systemie w kotrym
                        > ludzie nie publikuja, nie ma sensu wedle mnie opierac sie na
                        > systemie slepo liczacym publikacje.

                        Ale po co i jak dlugo utrzymywac system, w ktorym ludzie nie publikuja?
                        • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 15:30
                          nie warto, nie mam watpliwosci, ale to nie znaczy ze mamy zamknac
                          uczelnie nie? i wyslac na zielona laczke 80 proc polskich
                          humanistow. mnie to rybka tak naprawde, ale cholera glupie mi sie to
                          wydaje.

                          wydaje mi sie tez ze nie ma wiekszego sensu po prostu kopiowac to co
                          robia np. brytyjczycy czy Amerykanie od dzieseicioleci juz i
                          poweidziec: to teraz zadziala w Polsce. wylejecie dziecko z kapiela.
                          chyba ze rzeczywiscei chodzi o to zeby zlikwidowac poslka
                          humanistyke bo nie publikuje miedzynarodowo. nikt tego nie wymagal
                          od tego, ale ukramy ja za to.

                          dla mnie to jest tak jakby zanalizowac mecze pilkarskie z ostatnich
                          lat i stwierdzic ze przy bramce o szerokosci 12 metrow wynik bylby
                          inny

                          khmara napisał:

                          > dalatata napisał:
                          >
                          > > w systemie w kotrym
                          > > ludzie nie publikuja, nie ma sensu wedle mnie opierac sie na
                          > > systemie slepo liczacym publikacje.
                          >
                          > Ale po co i jak dlugo utrzymywac system, w ktorym ludzie nie
                          publikuja?
                          • ford.ka Re: Co w zamian? 07.04.08, 16:00
                            Absolutnie! Zamykac i wywalac! A studentow na Zulawy!
                            Zeby jeszcze z tych badan na ziemniaki wyszlo, ze one komunikuja, ze
                            chca byc przerobione na frytki... Ale pewnie cytowaly Goethego w
                            oryginale... Odrazajace!
                            Przeciez jak sie zlikwiduje cala humanistyke, to bedzie na trzy
                            calkiem powazne granty dla biochemikow. Do konca stulecia, jak
                            bedziemy ladnie odkladac, bedziemy sobie mogli zbudowac wlasny
                            akcelerator! Nad czym tu sie zastanawiac???
                            • khmara Re: Co w zamian? 07.04.08, 17:07
                              Fajnego argumentu uzyles: Dajcie spokoj nam-humanistom, bo my malo kosztujemy i
                              nikomu nie przeszkadzamy, to bedziemy sobie produkowac ten dorobek naukowy na
                              wlasne potrzeby i niech sie caly swiat od nas odczepi.

                              A powaznie, to pisales w ktoryms watku, ze nie macie pieniedzy na ksiazki. Moje
                              zdanie jest takie, ze nalezy dofinansowac wedle przejrzystych kryteriow i
                              wymagac od was-humanistow tez.

                              Wybrana bibliografia przywolanego przez Ciebie prof. Gruczy:
                              ects.uw.edu.pl/przedmioty.php?op=przedmiot&kod=3223-TKJW-OG&SID=mahcif2022ifbk
                              Pomine litosciwie fakt, ze po raz pierwszy w zyciu widze program kursy, do
                              ktorego wszystkie materialy nosza to samo nazwisko autora. Patrzac na tematyke
                              tych prac, nie widze najmniejszego powodu, dlaczego nie mogly one zostac
                              opublikowane w miedzynarodowych wydawnictwach. Wiekszosc tych prac zreszta
                              wyglada na typowo polska produkcje pokonferencyjna.
                              • ford.ka Re: Co w zamian? 07.04.08, 18:10
                                A jak warszawska anglistyka wyprodukuje drugiego Wojciecha Manna to
                                mozna go sobie wliczyc do dorobku? Na ile punktow? Dla promotora czy
                                Mann ma wydac oswiadczenie, kto sie do tego przylozyl bardziej, ze
                                jest kim jest? Za Galczynskiego sie im jeszcze nalezy czy jednak
                                nie, skoro do dyplomu nie wytrwal? Czy za kazdego sensownego
                                nauczyciela tez mozemy sobie doliczac? Slowo harcerza: za
                                bezsensownych bedziemy sobie potracac!
                                Jak ktos przeczyta studium z queer studies i zrozumie, ze nie
                                powinien sie godzic na zle traktowanie, bo jest
                                kobieta/gejem/lesbijka/innym (w znaczeniu nadanym temu slowu przez
                                Foucaulat, oczywiscie) to punkty ida od razu, czy dopiero jak
                                podzieli sie tym faktem na lamach "Nature". Czy Journal of
                                Homosexuality wystarczy? Jest na liscie filadelfijskiej!
                                Tak sobie czytam, ze jak publikujemy w "swoim swiecie" i swoich
                                pismach i ksiazkach, to jestemy be i to jest produkcja makulatury. A
                                jak bedziemy publikowac w "powaznych" pismach (ksiazek sie zakaze)
                                to nagle bedziemy cacy. Przeciez scislacy tez publikuja w "swoim
                                swiecie" (jest to swiat nieco wiekszy, ale dalej swoj i podzielony
                                na mikroswiatki, ktore sie ze soba komunikuja rownie slabo jak
                                humanisci i scjentysci) i nikt "normalny" tego nie czyta. Czesci w
                                ogole nikt nie czyta.
                                Koledzy poczytaja, podlubia, pomecza, wysla jakas czastke w kosmos
                                za pare miliardow. Moze cos z tego wyniknie, moze nie, ale to jest
                                nauka, bo opis takiego wyslania mozna opublikowac w "Nature"
                                czy "Science".
                                Profesora Grucze rzucilem, jako szefa IVG - jego dorobek uznali jego
                                peers, wybierajac go na swojego prezesa. Ach, zapomnialem!
                                Germanistyke likwidujemy na calym swiecie! W kursy mu nie
                                zagladalem. Zwracam uwage, ze ma wlasnego dorobku tyle, ze mu na
                                caly kurs starcza ;)
                                Ferdinand de Saussure napisal swoja jedyna ksiazke w wieku lat 21.
                                Przez cale zycie wykladal, a jego najwazniejsza ksiazke "Lingwistyke
                                powszechna" (czy jak sie to po polsku nazywa) opracowali na
                                podstawie notatek z wykladow jego studenci. Czyli nie zaden "ojciec
                                nowozytnej lingwistyki" tylko baran, bo mogl z Genewy skoczyc do
                                Berna i dowiedziec sie od docenta Einsteina, ze trzeba publikowac w
                                journalach, co ow Einstein od dawna juz robil... Publish or Perish
                                ma 3000 cytowac z "Kursu", pewnie przez pomylke, bo to ksiazka...
                                • khmara Re: Co w zamian? 07.04.08, 18:46
                                  ford.ka napisał:

                                  > Ferdinand de Saussure napisal swoja jedyna ksiazke w wieku lat 21.
                                  > Przez cale zycie wykladal, a jego najwazniejsza ksiazke "Lingwistyke
                                  > powszechna" (czy jak sie to po polsku nazywa) opracowali na
                                  > podstawie notatek z wykladow jego studenci. Czyli nie zaden "ojciec
                                  > nowozytnej lingwistyki"

                                  Litoosci! Zauwazyles, ze cos sie zmienilo przez ostatnie 100 lat, prawda?
                                  • ford.ka Re: Co w zamian? 07.04.08, 18:53
                                    Niewiele sie zmienilo. Albo sie potrafi odkryc cos naprawde nowego
                                    albo sie nie potrafi. Jak sie odkryje cos nowego, nie trzeba tego
                                    nawet publikowac ;)
                                    • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 18:56
                                      Panie Doktorze, szanowny, czcigodny i w ogole, teraz to juz Pan
                                      pieprzy na calego , z calym szacunkiem i za przerpszeniem wielkim.
                                      jelsi od saussure'a sie nic nie zmienilo w nauce czy lingwistyce, to
                                      ja mam wrazenie ze ktorys z nas mieszka w swiecie rownoleglym.

                                      ford.ka napisał:

                                      > Niewiele sie zmienilo. Albo sie potrafi odkryc cos naprawde nowego
                                      > albo sie nie potrafi. Jak sie odkryje cos nowego, nie trzeba tego
                                      > nawet publikowac ;)
                                    • khmara Re: Co w zamian? 07.04.08, 18:56
                                      Wracamy do czasow Homera?

                                      Nb. Kopernik jednak opublikowal, choc na lozu smierci.
                                      • ford.ka Re: Co w zamian? 07.04.08, 19:35
                                        Kopernik publikował przez całe życie i to dziedzinach tak różnych
                                        jak astronomia, ekonomia, poezje i przekłady z greki. Z tą ostatnią
                                        książką czekał, bo (i pewnie słusznie) obawiał się, że może na niego
                                        ściągnąć kłopoty, chociaż swoje poglądy na astronomię ogłosił
                                        wcześniej w co najmniej dwóch innych.
                                        • khmara Re: Co w zamian? 07.04.08, 19:37
                                          Ale opublikowal, bo wiedzial, ze jedynie papier zapewni jego De revolutionibus
                                          orbium coelestium niesmiertelnosc, a swieta inkwizycja go w pamieci dla
                                          potomnych nie przechowa.
                                          • ford.ka Re: Co w zamian? 07.04.08, 19:46
                                            A jaki to ma związek z de Saussurem, który nie opublikował?
                                            Czy jest to może jedynie dowód na to, że różnie się dzieje i niczego
                                            nie da się przewidzieć, a także na to rzadko da się w krótkim czasie
                                            ocenić efekty pracy?
                                            • khmara Re: Co w zamian? 07.04.08, 20:10
                                              "In 1996, a manuscript of Saussure's was discovered in his house in Geneva. This
                                              text was published as Writings in General Linguistics, and offers significant
                                              clarifications of the Course."
                                              en.wikipedia.org/wiki/Ferdinand_de_Saussure
                                              I kogo to po 100 latach obchodzi?

                                              Jeszcze 50 lat temu uczony publikowal dzielo zycia i niewiele poza tym. Teraz
                                              reguly sa inne.
                                              • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 20:15
                                                tak, tez tak mysle - reguly sa inne i nie ma co sie na to obrazac.

                                                a swoja droga zabawa w PoP jest niezwykle interesujaca. wlasnie
                                                sprawdzilem jednego z luminarzy polskiej psychologii - nie istnieje,
                                                sprawdzam innych. katastrofa.....nawet jesli ich polskie publikacje
                                                sa brane pod uwage.
                                              • ford.ka Re: Co w zamian? 07.04.08, 20:32
                                                A teraz albo będzie siedział całe życie nad dziełem życia (i może
                                                nie zdążyć) ale jak się uda, pozostanie w historii nauki
                                                (przynajmniej swojej) na zawsze, albo będzie publikował artykuły,
                                                licząc, że się złożą na dzieło życia. Czyli bez zmian.
                                                Nie przypadkiem wybrałem jako przykłady De Saussure'a i Einsteina.
                                                Ten pierwszy nigdy swego dzieła nie skończył i musieli je za niego
                                                wymyśleć studenci. Ten drugi w zasadzie publikował tylko artykuły, a
                                                jednak jakoś udało się go zapamiętać. Czyli liczy się klasa, wiedza,
                                                mądrość, inteligencja, odwaga i coś tam jeszcze. Reszta to tylko
                                                otoczka.
                                • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 18:47
                                  fordko, ale myli Pan dwie rzeczy - dydaktyke i ocene badawcza. i
                                  mozna sobie mowic o tych gejach na wykladach ile sie chce, jednak
                                  dobrze by to jeszce znac z wlasnych badan, najlepiej opublikowanych
                                  nie przez kolegow, ale dlatego bo inni naukowcy stweirzdili ze to
                                  niezle.

                                  a porownywanie z sassurem itp nie ma sensu, bo swiat sie zmienia. i
                                  dzisiaj oceny naukowcow sa inne niz 100 lat temu. i nie ma co tego
                                  debatowac. co wiecej, jakos nie widze tego saussura wsrod poslkich
                                  lingwistow, ale moze mi sie wydaje.

                                  problem nie polega na tym czy wprowadzac radykalniejsze oceny - co
                                  do tego ja nie mam wielu watpliwosci. jednak mysle ze tego nie
                                  nalezy zrobic z dnia na dzien
                                  • ford.ka Re: Co w zamian? 07.04.08, 19:02
                                    Myle sie? A przyszlo Panu do glowy, ze stosuje Pan wizje Humboldta,
                                    zdaniem ktorego nauczyciel powinien byc jednoczesnie naukowcem,
                                    ktora miala zastosowanie do nauk przyrodniczych, do sztuk
                                    wyzwolonych?
                                    Humanistyka nie rozwija sie linearnie. Nigdy sie nie rozwijala i
                                    nigdy nie bedzie. Dlatego, ze nie jest nauka w rozumieniu scientia
                                    tylko sztuka.
                                    Nie ma czegos takiego jak badania w humanistyce. Nie istnieje cos
                                    takiego jak humanistyczny eksperyment. W warunkach laboratoryjnych
                                    nie da sie stworzyc sonetu takiego samego jak sonet Szekspira.
                                    Publikowanie wynikow naszych badan w journalach nie ma wiekszego
                                    sensu, bo nikt naszych "eksperymentow" nie powtorzy. Publikowanie
                                    naszych wynikow w journalach nie ma sensu, bo nie ma pospiechu. Inni
                                    stwierdza, ze jest niezle za kilka lub kilkadziesiat lat.
                                    Jak to oceniac?
                                    • khmara Re: Co w zamian? 07.04.08, 19:27
                                      ford.ka napisał:

                                      > Nie ma czegos takiego jak badania w humanistyce.

                                      HUmanistyka to nie tylko literaturoznawstwo.
                                    • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 19:34
                                      Kurde no. mialem profesroa ktory mowil ze wszystko juz zostalo
                                      powiedziane w starozytnosci. w ten sposob mowiac, to rzeczywiscie
                                      nie warto juz nic mowic.

                                      tak, wiem o Humboldtcie. ale wiem tez o poznym Wittgensteinie,
                                      Austinie, Grice'ie, Searle'u i itd itd. mozna by isc blizej nas.

                                      nic sie nie zmienilo? plis?
                                      • ford.ka Re: Co w zamian? 07.04.08, 19:42
                                        Zmieniło się - pracujemy na molochach, wśród setek studentów (moja
                                        koleżanka biochemik, która ma na raz dwoje magistrantów, decyzja
                                        rady wydziału, nie dlatego ze jej az tak nie lubia, miała oczy jak
                                        spodeczki, jak jej powiedziałem, że ja mam co roku trzydzieścioro
                                        dwoje) i są nas miliony, a próbujemy sobie wmawiać, że jesteśmy
                                        wąską elitarną grupką i stosować reguły, które miały sens, kiedy
                                        rzeczywiście nią byliśmy ;)
                                        • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 20:04
                                          jak kto to tak pracuje. jest cala masa uniwersytetow na ktorych tak
                                          nie jest. a poza tym, jak to sie ma do oceny badaczy?

                                          ford.ka napisał:

                                          > Zmieniło się - pracujemy na molochach, wśród setek studentów (moja
                                          > koleżanka biochemik, która ma na raz dwoje magistrantów, decyzja
                                          > rady wydziału, nie dlatego ze jej az tak nie lubia, miała oczy jak
                                          > spodeczki, jak jej powiedziałem, że ja mam co roku trzydzieścioro
                                          > dwoje) i są nas miliony, a próbujemy sobie wmawiać, że jesteśmy
                                          > wąską elitarną grupką i stosować reguły, które miały sens, kiedy
                                          > rzeczywiście nią byliśmy ;)
                                          • ford.ka Re: Co w zamian? 07.04.08, 20:11
                                            Jakich badaczy?
                                            Pracownikow naukowo-dydaktycznych. W życiu się na żadnego badacza
                                            nie godziłem.
                                            • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 20:43
                                              a ten naukowo od naukowo dydaktyczny to jaki? nawet kurcze
                                              literaturoznawcy prowadza badania nie?

                                              ford.ka napisał:

                                              > Jakich badaczy?
                                              > Pracownikow naukowo-dydaktycznych. W życiu się na żadnego badacza
                                              > nie godziłem.
                                              • ford.ka Re: Co w zamian? 07.04.08, 20:58
                                                Ja na przykład przez ostatnie dwa lata odkrywałem tłumaczy jednego
                                                nowołacińskiego poety. Dwóch wygrzebałem z manuskryptów, kilku ze
                                                starych gazet, jeszcze paru z książek. Teraz mam taki plan, ze
                                                opisze i sprobuje wytlumaczyc, dlaczego czterdziestu ludzi na
                                                przestrzeni 200 lat sie owym poetom zainteresowalo i co z tego
                                                wyniknelo. Aha! Zaplaci za to fundacja Mellona, gdyby ktos sie
                                                wzburzyl, ze to za pieniadze polskiego podatnika ;)
                                                Czy to sa "badania" dla scislaka?
                                                • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 21:01
                                                  mam calkowicie w nosie czy to badania dla scislaka. dla mnie to sa
                                                  badania, w sensie etapu zbierania danych. potem, mam nadzieje,
                                                  laskawy pan cos zechcial napisac o tym.
                          • khmara Re: Co w zamian? 07.04.08, 17:17
                            dalatata napisał:

                            > nie warto, nie mam watpliwosci, ale to nie znaczy ze mamy zamknac
                            > uczelnie nie? i wyslac na zielona laczke 80 proc polskich
                            > humanistow. mnie to rybka tak naprawde, ale cholera glupie mi sie to
                            > wydaje.

                            Mnie sie wydaje cholernie glupie finansowanie ze srodkow budzetowych na nauke
                            publikacji, ktore absolutnie nic nie wnosza. Mam wrazenie, ze zamiast wydawac
                            pieniadze na kupno biezacej literatury, finansuje sie mnostwo makulaturowych
                            wydawnictw, po to tylko, by nasi "uczeni" mogli gromadzic potrzebny do awansu
                            dorobek. Ciekawe by bylo podsumowac wszystkie wydatki na ksiazki habilitacyjne i
                            profesorskie, ktorych nikt nie czyta, na niezliczone tomy pokonferencyjne, na
                            zeszyty naukowe najrozniejszych uczelni. Tworzy sie w ten sposob samonapedzajacy
                            sie mechanizm, ktory calej reszcie swiata mowi - pa, pa!
                            • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 18:15
                              kurde, mam wrazenie khmaro ze nie czytasz tego co mowie. ja sie
                              zgadzam z tym co mowisz. tyle ze odrzucam rozwiazanie typu: to
                              zamknijmy wszystko to co jest slabe na swiecie (zamkniemy wiekszosc
                              polskich instytutow). taki radykalizm niczego nie osiaga poza
                              destrukcja. nie mowiac o tym, ze zeby oceniac ludzi w jakis sposob,
                              najpierw trzeba poinformowac ich o tym. mlody asystent na
                              polonistyce ktory 'wie' ze ma publikowac u siebie, bo wszsscy mu to
                              poweidzieli, nie jest specjalnie winny temu ze ma kretynow
                              profesorow, nie?

                              sciagnalem sobie PoP. ciekawe. czy ktos mi moze powiedziec, jaki
                              jest przecietny i/lub respectable wynik wspolczynnikow h i g w tej
                              analizie. bo mi cos tam wyszlo, ale nie mam pojecia co to znaczy.
                              • khmara Re: Co w zamian? 07.04.08, 18:54
                                dalatata napisał:

                                > kurde, mam wrazenie khmaro ze nie czytasz tego co mowie. ja sie
                                > zgadzam z tym co mowisz.

                                Alez czytam;) Mam sie ustosunkowac do tego, w czym sie zgadzamy?

                                > tyle ze odrzucam rozwiazanie typu: to
                                > zamknijmy wszystko to co jest slabe na swiecie (zamkniemy wiekszosc
                                > polskich instytutow). taki radykalizm niczego nie osiaga poza
                                > destrukcja. nie mowiac o tym, ze zeby oceniac ludzi w jakis sposob,
                                > najpierw trzeba poinformowac ich o tym. mlody asystent na
                                > polonistyce ktory 'wie' ze ma publikowac u siebie, bo wszsscy mu to
                                > poweidzieli, nie jest specjalnie winny temu ze ma kretynow
                                > profesorow, nie?

                                Tez sie z tym zgadzam, ale wreszcie trzeba zaczac od poinformowania.

                                Zamykac nie potrzeba. Wystarczy chyba finansowac w stosunku do biezacych i
                                rzeczywistych osiagniec, a nie w zaleznosci od liczby posiadanych uprawnien
                                habilitacyjnych. Brrr!

                                > sciagnalem sobie PoP. ciekawe. czy ktos mi moze powiedziec, jaki
                                > jest przecietny i/lub respectable wynik wspolczynnikow h i g w tej
                                > analizie. bo mi cos tam wyszlo, ale nie mam pojecia co to znaczy.

                                Ech, no chyba przez porownanie z innymi - np. w zaleznosci od wieku i stanowiska:)
                                • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 19:03
                                  z finansowaniem nie wedle habilitacji nie mam wiekszych problemow.

                                  a co do tego h, to na stronie podaja ze w social/behavioural
                                  sciences srednia jest 13. ale w tym bezdie cala masa ilsociwoych
                                  psychologii i biznesow. tak czy owak ciekaw jestem teraz tego :-)
                          • kot.behemot Re: Co w zamian? 07.04.08, 19:39
                            > nie warto, nie mam watpliwosci, ale to nie znaczy ze mamy zamknac
                            > uczelnie nie? i wyslac na zielona laczke 80 proc polskich
                            > humanistow. mnie to rybka tak naprawde, ale cholera glupie mi sie to
                            > wydaje.

                            Ale kto postuluje wysyłanie ich na zieloną łączkę?! Zniesienie habilitacji to
                            propozycja ze skutkami w przyszłości. To, że w NOWYM konkursie na stanowisko
                            profesora może brać udział ktoś bez "hab.", za to z dorobkiem, nie oznacza, że
                            wywali się ludzi z już istniejących etatów.


                            • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 19:58
                              ja nie mam z tym wikeszego problemu - z tym dorobkiem. tylko ze ja
                              chce poprosic o pomysl na to, jak to wprowadzic w zycie w nauce
                              przezartej przez akademicka korupcje i dlaczego ta ocena dorobku nie
                              moze sie nazywac habilitacja?
                              • kot.behemot Re: Co w zamian? 07.04.08, 20:16
                                dalatata napisał:

                                > ja nie mam z tym wikeszego problemu - z tym dorobkiem. tylko ze ja
                                > chce poprosic o pomysl na to, jak to wprowadzic w zycie w nauce
                                > przezartej przez akademicka korupcje i dlaczego ta ocena dorobku nie
                                > moze sie nazywac habilitacja?

                                Jak to wprowadzić? Albo po dobroci, albo brutalnie, albo nie wprowadzać wcale i
                                kontynuować stan istniejący.

                                Jeśli stan istniejący jest zadowalający, no to nie ma się czym przejmować. Jeśli
                                nie jest, a środowisko naukowe jest tego świadome, to obiektywne kryteria oparte
                                o dorobek da się wprowadzić po dobroci, przynajmniej w naukach ścisłych. Jeśli
                                zaś środowisko jest strepiałe, to społeczeństwo ma dwie możliwości: pogodzić się
                                z tym, albo zmiany wymusić - co może zrobić, bo trzyma kasę.

                                Dlaczego ocena dorobku nie może się nazywać habilitacją?
                                Po pierwsze, dlaczego musi? Z powodu przywiązania do literek?
                                Po drugie, może, nie mam nic przeciwko. Tylko w swojej istocie ma to być ocena,
                                a nie wessanie na lata przez system feudalny, jak obecnie.

                                Czyli: nie ruszając się z domu posyłam jakiejś Szacownej Komisji kopie
                                publikacji do oceny. Ta oblicza kryterium, żeby sprawdzić, czy nie oszukałem,
                                głosuje nad pomniejszymi kryteriami subiektywnymi i decyduje o ewentualnym
                                przyznaniu tytułu. Następnie, żeby nadać sprawie jakąś oprawę, zaprasza na
                                wygłoszenie wykładu, jako to ma miejsce w przypadku doktoratu honoris causa. I
                                finito.
                                • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 20:48
                                  nie musi, ale moze, bo tak jest od w cholere dlugo. i czemu nie? ale
                                  to nie jest jakos strasznie wazne.otoz z przyczyn dyskutowanych
                                  ponizej kryteriow jasnych i obiektywnych i wlasnie dlatego nie moze
                                  to byc ot taka komisja....

                                  teoretycznie mozna by to dac na poziom uniwerwytetow jednak
                                  podejrzewam ze to bedzie jeden wielki przekret. niestety podejrzewam
                                  ze bedzie tez przy 'obiektywnych' kryteriach. ja chyba jednak nie
                                  wierze zupelnie w poslkich naukowcow....
                                  • khmara Re: Co w zamian? 07.04.08, 20:52
                                    dalatata napisał:

                                    > teoretycznie mozna by to dac na poziom uniwerwytetow jednak
                                    > podejrzewam ze to bedzie jeden wielki przekret. niestety podejrzewam
                                    > ze bedzie tez przy 'obiektywnych' kryteriach. ja chyba jednak nie
                                    > wierze zupelnie w poslkich naukowcow....

                                    A na poziomie CK jest inaczej? Tam inni naukowcy siedza?
                                    • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 20:53
                                      nie. i wlasnie dlatego powinno sie wporwadzic miedzynarodowe
                                      recenzje.i scislejsza kontrole CK.

                                      khmara napisał:

                                      > dalatata napisał:
                                      >
                                      > > teoretycznie mozna by to dac na poziom uniwerwytetow jednak
                                      > > podejrzewam ze to bedzie jeden wielki przekret. niestety
                                      podejrzewam
                                      > > ze bedzie tez przy 'obiektywnych' kryteriach. ja chyba jednak nie
                                      > > wierze zupelnie w poslkich naukowcow....
                                      >
                                      > A na poziomie CK jest inaczej? Tam inni naukowcy siedza?
                                      • khmara Re: Co w zamian? 07.04.08, 21:01
                                        dalatata napisał:

                                        > nie. i wlasnie dlatego powinno sie wporwadzic miedzynarodowe
                                        > recenzje.i scislejsza kontrole CK.

                                        Alez CK nikt nie kontroluje. CK jest poza wszelka kontrola. Jedynie NIK ma prawo
                                        kontrolowac CK jako instytucje panstwowa, ale w recenzje i tak nie zaglada.

                                        Wicie-rozumicie, warunki sa trudne i wiatr w oczy, wiec h=1 wystarczy i az za
                                        nadto, by dorobek byl wybitny i prezydent nadal tytul profesora w naukach
                                        humanistycznych, w psychologii, w naukach scislych i technicznych.
                                        • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 21:08
                                          wlasnie dlatego trzeba zmienic ten braku kontroli. mysle tez ze
                                          wrpowadzenie recenzji miedzynarodowych mialo pozytywny efekt (mniej
                                          by bylo tego wicie rozumicie)
                                          • khmara Re: Co w zamian? 07.04.08, 21:17
                                            Miedzynarodowe recenzje to koniecznosc, zwlaszcza przy zatrudnianiu na
                                            stanowisku profesora. Uwazam, ze CK nalezy po prostu rozwiazac, jako instytucje
                                            calkowicie niewydolna. Zamiast tego wprowadzic np. moca rozporzadzenia ministra
                                            szczegolowe przepisy dotyczace wymagan na poszczegolne stopnie i/lub stanowiska
                                            i powolac instytucje, ktora zajmie sie kontrola przestrzegania tych przepisow
                                            przez uczelnie. Moglaby to robic PKA, ale PKA nie chce (!). Przy takim dictum
                                            najsensowniej by bylo rozwiazac obie i powolac nowa instytucje kontrolna w
                                            szkolnictwie wyzszym.
                                            • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 21:29
                                              no to znow sie zgadzamy.

                                              jak zwal tak zwal, khmaro. roza nazywajaca sie inaczej pachnie tak
                                              samo. ta nowa instytucja bedzie sie skladalo z bylych czlonkow
                                              CK....a dzialania PAKI wizdialem na wlasne oczy i mi szczeka spadla
                                              na podloge i musialem ja dlugo zbierac. dziekuje, postoje.

                                              naotmiast nie mam waptliwosci ze silna instytucja kontrolna (z moca
                                              wgladu we kazdy element procesu akademickiego na kazdym poziomie i z
                                              silna moca dyscyplinujaca), sama poddana kontroli, jest niezbedna.
                                              • khmara Re: Co w zamian? 07.04.08, 21:35
                                                Czyli podpisujemy protokol zbieznosci:)

                                                > a dzialania PAKI wizdialem na wlasne oczy i mi szczeka spadla
                                                > na podloge i musialem ja dlugo zbierac. dziekuje, postoje.

                                                To znaczy, ze dzialania CK nie widziales na wlasne oczy nawet z daleka;)

                                                > naotmiast nie mam waptliwosci ze silna instytucja kontrolna (z moca
                                                > wgladu we kazdy element procesu akademickiego na kazdym poziomie i z
                                                > silna moca dyscyplinujaca), sama poddana kontroli, jest niezbedna.

                                                Wlasnie - procesu akademickiego, a u nas sie rozgranicza sztucznie miedzy nauka
                                                a dydaktyka.
                                                • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 21:43
                                                  podpisujemy!

                                                  nie widzialem z bliska, choc jestem CK wdzieczny za to i owo :-).
                                                  nie jestem jednak do niej przywiazany. zalezy mi na tym, zebym mogl
                                                  za jakis czas wrocic do Polski do pracy i nie zbierac co chwile
                                                  szczeki z podlogi. :-)

                                                  co do nauki i dydaktyki, to przy pewnych zastrzezeniach sie zgadzam.
                                                  choc nie chcialbym zeby o moim dokotracie decydowaly wyniki ankiet
                                                  studentow.

                                                  • khmara Re: Co w zamian? 07.04.08, 21:58
                                                    Ale doktoranci to swietny przyklad, ze nie da sie calkowicie rozgraniczyc miedzy
                                                    nauka (w gestii CK) a dydaktyka (w gestii PKA). Bo doktorant z jednej strony
                                                    jest studentem, z drugiej - ma pracowac naukowo, a z trzeciej - sam uczy. Nie
                                                    jest dla mnie do konca jasne, kto ma sie zajmowac studiami doktoranckimi - PKA,
                                                    CK, czy obydwie po troche? Nie powinno byc dwoch odrebnych instytucji, bo to
                                                    rodzi wlasnie takie przedziwne problemy.
                                                  • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 22:44
                                                    absolutnie sie z tym zgadzam. ja mowilem jednak o wplywie ewaluacji
                                                    studentow na uzyskanie doktoratu. a co do problemu doktorantow i
                                                    studiow doktoranckich to jest zupelnie inna kwestia i wielka
                                                    dyskusja.

                                                  • khmara Re: Co w zamian? 07.04.08, 22:52
                                                    To jest tez odrebna wielka kwestia - czy doktorant powinien uczyc de facto na
                                                    pol etatu za darmo, dorabiac do stypendium, bo sie nie utrzyma i jeszcze sie
                                                    spieszyc z doktoratem, zeby sie w 4 lata wyrobic?
                                                  • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 23:02
                                                    absolutnie. brytyjski ESRC - okret flagowy brytyjskich KBNow w
                                                    naukach spolecznych, uwaza nie tylko ze ma uczyc, to na dodatek
                                                    doktorat ma byc zrobiony w 3 lata.
                                                  • khmara Re: Co w zamian? 07.04.08, 23:06
                                                    dalatata napisał:

                                                    > absolutnie. brytyjski ESRC - okret flagowy brytyjskich KBNow w
                                                    > naukach spolecznych, uwaza nie tylko ze ma uczyc, to na dodatek
                                                    > doktorat ma byc zrobiony w 3 lata.

                                                    Dobra, niech uczy, ale w jakim wymiarze godzinowym, bo to jest w tym wszystkim
                                                    najwazniejsze?

                                                    A tak zupelnie z ciekawosci, co w przypadku brytyjskich odpowiednikow studiow
                                                    doktoranckich zaocznych? Ci zaoczni, z reguly zagraniczni, tez maja uczyc?
                                                  • chilly Re: Co w zamian? 07.04.08, 23:19
                                                    Taa.. Bardzo to wygodne. Doktorant (prawdziwy) jest pracownikiem. Pracuje, jak
                                                    pewno już nigdy potem w życiu nie będzie musiał. Pracuje naukowo (najbardziej
                                                    twórczy okres życia), prowadzi zajęcia (czesto za szefa - ja zamiast swoich
                                                    ustawowych wówczas 60 godzin/rok zwykle miewałem po 220-240 godzin). Ale
                                                    przynajmniej mogłem wyżyć (stypendium + zlecone za naszą normalną robotę
                                                    naukową). A po przyjęciu do pracy i stoczeniu kilku potyczek zaliczono mi te 4
                                                    lata do okresu pracy. A dziś - wszystko to za 300 jeuro miesięcznie, a coraz
                                                    częściej - za darmo. Zdziwi się też doktorant idąc kiedyś na emeryturę (okres
                                                    nieskładkowy). Jeśli znajdzie pracę, bo na uczelni może jej nie być, a gdzie
                                                    indziej szef boi sie ew. konkurenta.
                                                    Stanowczo odradzam. No, chyba, że już pracujesz, świetnie zarabiasz, a na
                                                    wizytówce przed nazwiskiem przydałyby ci się te literki: PhD.
                                                  • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 23:24
                                                    ale perspektywa....doktoranci nie czytajcie :-)

                                                    a PhD wystepuje po nazwisku :-)
                                                  • ford.ka Re: Co w zamian? 07.04.08, 23:34
                                                    Witamy w realnym swiecie...
                                                    Ale oczywiscie doktoranci z Anglii maja cale mnostwo publikacji...
                                                    Same wysokopunktowe...
                                                    Publikacje to maja miec kandydaci na doktorantow:
                                                    www.wlsifw.uw.edu.pl/doktorat/rekrutacja/rekrutacja.html
                                                    to dla odmiany z lingwistyki, zeby tak blizej serca kolegi
                                                    Profesora ;)
                                                    Sam zostalem wrobiony w konferencje studencka - cel: proceedings,
                                                    zeby dzieciaki mialy wymagane publikacje, aby moc sie starac o
                                                    studia doktoranckie. Europa, panie, Europa... Jak tak jeszcze
                                                    pogadacie, to pewnie jakis geniusz dopisze, ze kandydat na
                                                    doktoranta musi miec publikacje z listy filadelfijskiej, zeby
                                                    wydzialowi sie punktacja podniosla.
                                                    Bo te cudowne zasady oceny, ktore tak dzielnie wymyslacie nie dotkna
                                                    w najmniejszym stopniu naszego wspanialego betonu, to obecni
                                                    studenci beda sie z nimi zmagac.
                                                  • dalatata Re: Co w zamian? 08.04.08, 00:05
                                                    a ktos tak mowil o doktorantach? ja tam nie mowilem (chyba). tak sie
                                                    sklada jednak ze moi doktoranci maja publikacje.

                                                    a jakby kolega doktor przeczytal dokladnie, to by zobaczyl, ze jak
                                                    nie ma publikacji, to mozna miec ich plan.

                                                    te cudowne oceny akurat moga dotknac tego betonu. a jakby tak pensum
                                                    kadrowe zniesc...to by sie beton pokruszyl...
                                                  • ford.ka Re: Co w zamian? 08.04.08, 00:27
                                                    Ad. 1 - cos mi sie moglo skontaminowac. Przy krytyce mgr Zorby padlo
                                                    sformulowanie o tym, ze taki dorobek jak on maja doktoranci
                                                    skadstam...
                                                    Ad. 2 - ja (wbrew pozorom) umiem czytac, ale (i tu moja drobna
                                                    przewaga) umiem tez sluchac... Mozna miec plan, ale wtedy raczej nie
                                                    mozna sie zalapac...
                                                    Ad. 3 - warunkiem wprowadzenia jakiejkolwiek reformy bedzie
                                                    zapewnienie utrzymania interesow betonu. Zalozymy sie?
                                                    Dobranoc!
                                                  • khmara Re: Co w zamian? 08.04.08, 00:31
                                                    dalatata napisał:

                                                    > te cudowne oceny akurat moga dotknac tego betonu. a jakby tak pensum
                                                    > kadrowe zniesc...to by sie beton pokruszyl...

                                                    Oj, prawda. Sprawdzam sobie akurat roznych wielkich z UW w www.ocen.pl
                                                    Oceny profesury przez studentow sa zazwyczaj jasne i klarowne: albo cudowny,
                                                    wspanialy (np. jezykoznawca, h=13), albo dno, porazka (np. biolog, h=2, drugi
                                                    jezykoznawca, h=1). Oczywiscie zaleznosc miedzy tymi ocenami jest calkowicie
                                                    przypadkowa.
                                                  • dalatata Re: Co w zamian? 08.04.08, 12:46
                                                    mnie tam nie ma..... uffff. :-)

                                                    ciekawy jestem co to za jezykowznawca z h-13....szukam i szukam
                                                    znanych mi wielkich lingwistow na UW i nie moge na takiego
                                                    trafic...dwie luminarki (?) po 3,4 maksymalnie..

                                                    ja musze poweidziec ze jestem ostrozny z ocenami. zawsze bylo tak ze
                                                    dla czesci bylem cudem boskim, a dla czesci szatanem. go figure.
                                                  • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 23:20
                                                    to nie jest duzy wymiar. o ile wiem (bo to sie zmienia) nie moze byc
                                                    wiecej niz 6 godzin tygodniowo (i to jest uwazane za duzo) i to jest
                                                    wytyczna ESRC.

                                                    a pytanie wymaga rozebrania na czynniki pierwsze. choc tu mozna
                                                    robic doktorat zaocznie (czyli part time), nie mozna miec studiow
                                                    dokt zaoczynych (w sensie tego ze sie ma bursary). ja sie z tym nie
                                                    spotkalem przynajmniej. jesli student placi za dokotrat, to
                                                    oczywisice nikt go nie zmusi do zajec. jesli dostaje stypendium lub
                                                    ma za darmo studia, to mozna od niego tego wymagac. ale na przyklad
                                                    moja doktorantka obecna nie musiala uczyc.

                                                    wielu doktorantow jednak niestety chce uczyc bo stypendia sa male i
                                                    mozna sobie dorobic.

                  • kot.behemot Re: Co w zamian? 07.04.08, 19:33
                    > i moze i trep z habilitacja ma sie dobrze, jednak szlag mnie trafia
                    > jak nagle wszyscy habilitowani sa do tego samego worka wkladani.
                    > szczegolnie przez tych, ktorzy sa w Hameryce (na kolana padam) i
                    > habiltacji nie maja, bo ona ponizej ich godnosci.

                    1.
                    Nie poniżej godności, tylko możliwości, i to nie intelektualnej, a "socjalnej"
                    powiedziałbym. Bo się nie snuję po polskiej uczelni i nie obdarzam trepactwa
                    habilitowanego cielęcym wzrokiem, żeby po odsłużeniu odpowiedniego czasu
                    dostąpic zaszczytu nobilitacji. A to jest warunkiem.

                    Co do trepactwa: oczywiście, nie ma jednego worka. Na jako tako samodzielnego
                    naukowca wychowała mnie grupa, w której się publikowało za granicą, w której
                    były granty i wynikają z tego dla mnie dwa wnioski. Pierwszy taki, że nie każdy
                    habilitowany jest trepem, bo czasem jest habilitowanym ze smutnej konieczności,
                    żeby w polskiej rzeczywistości móc działać. A drugi, że na tle swojego dawnego
                    Szefa widziałem ten cały skansen, z którego nieczęsto wybijał się jakiś
                    habilitowany jako naukowiec, albo nie habilitowany, stary adiunkt, jako
                    pierwszorzędny nauczyciel. Jeśli Szanowny Pan należy do tych wybijających, to
                    czapka z głowy i pod stołem pokornie odszczekuję.

                    3. Skoro reguła nie działa dla nauk społecznych, to te nauki powinny mieć własne
                    tytuły, wyraźnie odróżnialne od nauk, w których dorobek da się ocenić według
                    przejrzystych i obiektywnych kryteriów.
                    • ford.ka Re: Co w zamian? 07.04.08, 19:50
                      Ad 3
                      Kolega się myli. To nauki ścisłe powinny zrezygnować z używania
                      tytulatury, do której się wprosiły, a teraz się panoszą.
                      Proponuję zatem reformę.
                      humanista - licencjat # science - eksperymentator
                      h - magister # s - probówkowiec
                      h - doktor # s - badacz
                      h - profesor # s - poszukiwacz
                      • kot.behemot Re: Co w zamian? 07.04.08, 20:53
                        Co do wpraszania, to mam zdanie nieco odmienne, które rozwinę może przy
                        następnej okazji. Mam kontrpropozycję odnośnie tytułów humanistycznych:

                        licencjat - kopista
                        magister - archiwista
                        doktor - nauczyciel (niezgodnie z etymologią, zgodnie za to ze stanem faktycznym)
                        profesor - mędrzec, ewentualnie mysliciel, ewentualnie autorytet moralny
                        :)
                        • ford.ka Re: Co w zamian? 07.04.08, 21:01
                          Drogi Kocie,

                          Byc moze nie wierzysz, ze oficjalnie uznana historia szkolnictwa
                          wyzszego to sama prawda i tylko prawda (nie da sie ukryc, pisali ja
                          humanisci ;) ale miejsce nauk scislych w szlachetnym gronie nauk w
                          ogole jest bardzo swiezej daty. Mysmy sobie te tytuly powymyslali,
                          wiec udowodnij, jakie te "prawdziwe nauki" sa tworcze i wymysl sobie
                          lepsze ;)
                    • dalatata Re: Co w zamian? 07.04.08, 19:56
                      ja sie z tym zgadzam (troche, bo mysle ze to bardziej skompikowane),
                      tak ogolnie, poza jednym. to oczywisice nie jest obiektywna ocena.
                      glownie dlatego ze nie ma obiektywnych ocen tego typu. z tego nie
                      wynika jednak ze doktorat z nauk spolecznych jest doktoratem lepszym
                      czy gorszym niz z fizyki, jest z pewnoscia jednak inny.
            • kmxyz Re: Co w zamian? 08.04.08, 11:51
              Polak pracujący za granicą, który "ma dorobku
              tyle, że obdzieliłoby się ze trzy miernoty habilitowane" może bez
              problemów otworzyć przewód habilitacyjny na polskiej uczelni i
              uzyskać stopień doktora habilitowanego. Później może wracać do kraju
              i na obowiązujących wszystkich warunkach starać się o zatrudnienie.
              Problem jest wydumany.
              • dalatata Re: Co w zamian? 08.04.08, 12:51
                mnie sie tez tak niesttey wydaje. ja dokladnie tak zrobilem (choc
                nie iwem czy mam dorobek na trzy miernoty czy nie).

                i nie nalezy tego laczyc wydolnoscia zcy niewydolnoscia systemu
                habilitacyjnego.

                kmxyz napisał:

                > Polak pracujący za granicą, który "ma dorobku
                > tyle, że obdzieliłoby się ze trzy miernoty habilitowane" może bez
                > problemów otworzyć przewód habilitacyjny na polskiej uczelni i
                > uzyskać stopień doktora habilitowanego. Później może wracać do
                kraju
                > i na obowiązujących wszystkich warunkach starać się o
                zatrudnienie.
                > Problem jest wydumany.
                • kot.behemot Re: Co w zamian? 08.04.08, 20:58
                  System habilitacji byłby wydolny, gdyby był równoważny amerykańskiej aplikacji
                  na assistant professor, która, choć sito gęste, sprowadza się do wysłania
                  emailem CV wraz z listą publikacji, opisu propozycji badawczych, adresami kilku
                  osób, które kandydata rekomendują i opisem doświadczenia dydaktycznego. Potem,
                  jak się kandydatura podoba, to najpierw jest rozmowa przez telefon, potem
                  pierwsze zaproszenie na uczelnię, żeby sie poznać, a następnie drugie, żeby
                  dograć szczegóły i wynegocjować wynagrodzenie. I TO WSZYSTKO.

                  Procedura habilitacyjna w Polsce jest więc nadmiernie uciążliwa, a na CZEGO
                  mianowicie stoi straży, to chyba się zgadzamy. Cieć, pies strażniczy, firma
                  ochroniarska i drut kolczasty strzegą dziennego urobku złomiarza przed
                  "nieuczciwą konkurencją", hehehe.
                  • dalatata Re: Co w zamian? 08.04.08, 21:34
                    no niezupelnie tak wyglada procedura aplikacji na associate
                    professor - bez jaj (za przeproszeniem). wyglada roznie, ale zawsze
                    bedzie miala przynajmniej interview (choc on bedzie mial zupelnie
                    inny ksztalt niz kretynskie kolkwium), czasem beda wyklady,
                    prezentacje. zaleznie od uniwersytetu procedura moze byc dluzsza i
                    krotsza. kolega ktory kiedys startowal na stanowisko profesora w
                    Boston COllege, bodajze, pojechal na dwa dni przeroznych wydarzen,
                    dzian sie, akytwnosci, wywiadow, prezentacji itd. (nawiasem mowiac
                    kolega mieszkal w australii i bez problemu go sciagneli). takie
                    rzeczy nie sa az taka wielka rzadkoscia.

                    ja sam z koeli aplikowalem kiedys o profesure w danii (nie
                    dostalem). po poltora roku (sic!) napisano mi ze nie zostalem
                    zaproszony na wywiad (ja juz o tym zdazylem dawno zapomniec uznajac
                    ze nie mialem szczescia). i te polotra roku oni cos tam z tymi
                    podaniami robili.

                    procedura habilitacyjna przy takich dzialaniach wyglada wrecz jak
                    blahostka.... habilitacja ma wiele wad, ale nie jestem przekonany
                    czy procedura jest jedna z nich.
                    • kot.behemot Re: Co w zamian? 08.04.08, 23:43
                      Assistant, nie associate. Aplikacje na associate to pewne rzadkość, bo z reguły
                      jeśli assistant awansuje na associate to nie szuka nowego miejsca, tylko
                      koncentruje się na tenure. Co do interview, to napisałem, że się jedzie na
                      uniwersytet z wizytą. To, że się spodziewają wykładu, to się rozumie samo przez
                      się; wcześniej proszą o przysłanie tematu, żeby to włączyć w program
                      wydziałowych seminariów. I ja wcale nie twierdziłem, że taka procedura jest
                      skomplikowana bądź kłopotliwa. Najwyżej te dwa dni są nieco męczące.

                      Czy habilitacja prostsza... Być może, jeśli się siedzi w Polsce na uczelni, to
                      jest wystarczająco prosta. Jeśli w Anglii, to gorzej, ale też pewnie
                      akceptowalnie. Dla mnie prosta nie jest, wolę sobie aplikować na assistant
                      professor, bo na tym jestem etapie (po dwóch takich interwiew).
      • nfa05 Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 05.04.08, 13:33
        " polska nauka przez wiele lat miała delikatnie mówiąc słaby kontakt ze światem,"
        Kontakt z rzeczywistością to wielu ma i do dziś słaby a nawet wykazuje jego brak.

        "co między innymi skutkuje brakiem dobrych kontaktów z zespołami badawczymi o
        światowej renomie (choć oczywiście są wyjątki), a obecnie jest chronicznie
        niedoinwestowana"
        tak nawet w latach 90-tych musiałem kontaktować się ze światem w konspiracji i
        nie było to bezkarne !

        " a naukowcy zarabiają tak jak zarabiają."
        Wielu bardzo dobrze i niekoniecznie za naukę. Nad tymi co nie zarabiają a naukę
        robią nikt sie nie zlituje. Tylko nad pozorantami
        wylewa sie mozre lez.

        " nie da się w ciągu kilku-kilkunastu lat nadrobić dystansu jaki dzieli nas od
        zachodnioeuropejskiej i światowej nauki. bo na to potrzebne są realne środki."

        ta potrzebne są zmiany systemowe aby środki były przeznaczane na zmniejszanie
        dystansu a nie na karanie tych co dystans skrócili
        -
        >
        " jasne, że mogło by być lepiej - jeśli chodzi o dorobek, cytowania itd. ale
        działamy w określonej rzeczywistości"

        tak tłumaczono i przed latami pokazując na wschód aby siedzieć cicho

        "rewolucje nie kończą się zazwyczaj dobrze"
        Tak jak te które doprowadziły do określonej rzeczywistości,
        ale nazywanie rewolucją np. organizowanie rzeczywistych a nie ustawianych
        konkursów to wygląda na heroiczną obronę raz zdobytych pozycji i czerpania z
        nich dożywotnich korzyści
        • akademik1 Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 05.04.08, 16:20
          Zgadzam sie z wypowiedziami kilku moich poprzedników, że artykuł dr hab. Kocota
          można ocenic wyłacznie jako wypowiedź Bufona, który nie jest dobrze zorientowany
          w problemach i poziomie nauki w Polsce. Brak powazniejszej refleksji autora
          wynika prawdopodobnie z braku wiedzy o tym co sie na innych uczelniach dzieje.
          Autor nie wie np., że w większości macierzystych uczelni nie da się robić
          habilitacji.

          Szkoda, ze Gazeta drukuje uczonych tak niskiej rangi, ktorzy nie maja nic do
          zaoferowania. Z tego, co widzimy w jego dorobku nie ma poważnych/znaczacych
          pozycji naukowych (wiec za co dostał habilitację??), ogranicza sie do publikacji
          o zasięgu krajowym, co oznacza, że nie reprezentuje nawet średniego poziomu
          europejskiego.

          Ciesze sie, ze wreszcie jest ktos,tj. prof. Kudrycka, kto miał odwage
          przeciwstawic sie tym, którzy rozdzielają habilitacje. Pani Minister, proszę sie
          nie ugiąc!!!! Doktorzy starzy i młodzi czekają na poważne zmiany w szkolnictwie
          wyższym, wiem także, ze co bardziej światli profesorowie tez na to liczą i
          popieraja pomysly daleko idących zmian, przede wszystkim większej etyki w
          srodowisku naukowym, a proponowane zniesienie habilitacji ma temu służyc.


          • ford.ka Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 05.04.08, 18:15
            Uczeni wyzszej rangi albo co pare lat pakuja swoj aktualny dorobek w
            zgrabna teczke i wysylaja do odpowiedniej instancji celem uzyskania
            kolejnego stopnia, albo dawno juz wyjechali.
            Absolutnie odmawiam doktorowi praw szlachetnego miana humanisty. Ale
            w rzeczy samej trojka obroncow jest swoistym curiosum - dziennikarz,
            poeta i prawnik. Sol ziemi, grassroots nauki polskiej ;)
          • ford.ka Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 05.04.08, 19:04
            Dr hab. K. ogląda świat z punktu widzenia najlepszego w kraju
            wydziału prawa (a co za tym idzie ma na ile to możliwe najlepszych
            studentów, dobry wydział może przebierać w kandydatach), który ma
            wszelkie możliwe uprawnienia (jeszcze nie dają Nobla, ale pewnie już
            nad tym pracują) i ktory zyje sobie z platnych studiow doktoranckich
            (obecnie 7500 PLN za 2 semestry, studia trwaja cztery lata -
            informacja ze strony wydzialu www2.wpia.uw.edu.pl/text.php?
            cat=323) na ktorych pieknie dorabiaja wszyscy zasluzeni prawnicy-
            naukowcy. No to co on sie bedzie przejmowal jakimis szaraczkami z
            uczelni bez uprawnien?
            Niestety, w paru punktach ma racje. Zaprezentowane projekty nic nie
            zmieniaja, co najwyzej etykietki, a przy okazji odbieraja uczelniom
            autonomie w dosc podstawowych kwestiach, przenoszac decyzje na
            szczebel centralny. Habilitacje beda rozdzielac dokladnie ci sami,
            bo skąd pani minister znajdzie innych lepszych profesorow do
            Centralnej Komisji? Z lapanki czy sie dorzuci paru doktorow? Zadnych
            innych powaznych zmian wsrod propozycji nie widze. I jest mi z tego
            powodu naprawde przykro, bo uwazam, ze stan obecny mozna juz tylko
            zaorac.
          • dalatata Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 06.04.08, 17:36
            moze i Kocot to bufon, jednak wprowadzenie systemu anglosaskiego i
            zasady publish or perish w Polsce dopwrowadziloby do natychmiastowej
            zapasci nauki polskiej.
            • kot.behemot Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 07.04.08, 04:46
              Jakiej zapaści?! Ujawniłoby się tylko to, co i tak się już dzieje, tylko jest
              upchnięte pod dywanem i zamaskowane pozorami ożywionej działalności naukowej.
              • dalatata Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 07.04.08, 11:43
                nie mam watpliwosci ze by sie ujawnilo. i co? i zamkniemy wiekszsoc
                instytutow polonistyki, bo nie pasuja do pana modelu?
                • khmara Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 07.04.08, 12:50
                  Alez na litosc, zapasc to juz jest od dawna. Lepiej udawac, ze wszystko jest
                  cacy? Habilitowany od niehabilitowanego rozni sie iloscia wyprodukowanej
                  makulatury, bo biezacej produkcji naukowej, ktora jest przestarzala o 30 lat w
                  momencie powstania nie mozna inaczej nazwac. Lepiej brac to na serio? Powaznie
                  nazywac to "dorobkiem naukowym"?
                  • dalatata Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 07.04.08, 13:02
                    jasne ze jest i nie ma co sie o to klocic. tyle ze ja nie chce
                    zamykac instytutow filologii polskiej tylko starac sie znalezc
                    system ktory nie tylko wszystkim poklaze ze sie nie licza w nauce
                    (wiekszsoc z nich to wie), ale jakos pomoze im z tego wyjsc.

                    wprowadzenie metrics w humnaistyce spowoduje ze wszyscy dostana
                    ocene najnizsza, pt. katastrofa. i co? i bedziemy szukac nowej
                    metody ktora bedzie usilowala w tym co do dupy znalezc cos co jest
                    tylko katastrofka i tego co jest wielka katastrofa.

                    radykalizm jest swietny, ale nie w kontekscie,w ktorym wiekszosc
                    polonistow nigdy nie zlozyla artykulu do czasopisma w ktorym slepo
                    zrecenzowano go.
                    • khmara Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 07.04.08, 13:12
                      Zacznijmy od tego, ze polonisci praktycznie nie korzystaja z neta. PoP wypluwa
                      czasami koszmarne smiecie, jezeli tylko indeksuje je google scholar. Rozumiem,
                      ze szok polonistyczny polegalby w pierwszej kolejnosci na tym, ze trzeba by bylo
                      nauczyc sie funkcjonowac we wspolczesnym swiecie. A jak trzeba zauwazyc cos, co
                      sie przez dziesieciolecia ignorowalo w poczuciu wlasnej wyzszosci, to boooli!

                      Nauka, niestety wymaga skromnosci, a sprowadzenie na ziemie wielu polskim
                      "uczonym" przydaloby sie bardzo.
                      • ford.ka Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 07.04.08, 13:32
                        "Rodzina Bogiem silna" a "scientists silni Lista Filadelfijska".
                        Teraz techniczni beda rzadzic!
                        Po co tych glupich polonistow uczyc korzystania z netu? "Prawdziwy
                        naukowiec potrafi sam docierac do wiedzy". Wprowadzic metrics
                        wstecznie na dziesiec lat, kto nie ma publikacji, na bezrobocie, a
                        szkoly sie pozamyka i wynajmie na biura.
                        Wyp***lic cale to towarzystwo na bruk! Pogonic filologow rosyjskich,
                        niemieckich czy wegierskich. Trzeba sie bylo angielskiego uczyc, a
                        nie publikowac po jakichs Berlinach czy Budapesztach!
                        Nawet jak ktory przypadkiem zalapuje sie na metrics (Kwartalnik
                        Neofilologiczny tez sie czasem miesci, ale publikacje z lat 70-tych)
                        tez wypieprzyc.
                        Taki Franciszek Grucza - jacys smieszni germanisci wybrali go na
                        prezesa Internationale Vereinigung für Germanistik a on w Publish or
                        Perish ma 2 publikacje przez 33 lata. Na makulature dziada!
                        • khmara Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 07.04.08, 13:42
                          ford.ka napisał:

                          > Po co tych glupich polonistow uczyc korzystania z netu? "Prawdziwy
                          > naukowiec potrafi sam docierac do wiedzy".

                          I czekac na swoim ciemnym strychu, az ktos go znajdzie i odkryje dla swiata.

                          > Taki Franciszek Grucza -

                          To jest ten gosc, co twierdzil, ze nawet ziemniak sie komunikuje?

                          > a on w Publish or
                          > Perish ma 2 publikacje przez 33 lata. Na makulature dziada!

                          To sprawdz jeszcze Kopernika i Galileusza.

                          Przeczytaj "About Publish or Perish". Jest w helpie.
                      • dalatata Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 07.04.08, 15:15
                        oj jak ja sie z tym zgadzam!!! niech pan bedzie przygotowany ze jest
                        cala masa sutdenotw kotrzy wezma pana za mnie :-)

                        ale czy my teraz rozmawiamy o tym, zeby utrzec nosa czy o tym, zeby
                        miec sensowny system oceny. bo to nie jest dokladnie to samo.

                        khmara napisał:

                        > Zacznijmy od tego, ze polonisci praktycznie nie korzystaja z neta.
                        PoP wypluwa
                        > czasami koszmarne smiecie, jezeli tylko indeksuje je google
                        scholar. Rozumiem,
                        > ze szok polonistyczny polegalby w pierwszej kolejnosci na tym, ze
                        trzeba by byl
                        > o
                        > nauczyc sie funkcjonowac we wspolczesnym swiecie. A jak trzeba
                        zauwazyc cos, co
                        > sie przez dziesieciolecia ignorowalo w poczuciu wlasnej wyzszosci,
                        to boooli!
                        >
                        > Nauka, niestety wymaga skromnosci, a sprowadzenie na ziemie wielu
                        polskim
                        > "uczonym" przydaloby sie bardzo.
                        • khmara Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 07.04.08, 15:27
                          dalatata napisał:

                          > ale czy my teraz rozmawiamy o tym, zeby utrzec nosa czy o tym, zeby
                          > miec sensowny system oceny. bo to nie jest dokladnie to samo.

                          Ale bez ucierania nosa nie da sie zrobic sensownego systemu oceny!
                          • dalatata Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 07.04.08, 16:41
                            absolutnie nie! utarcie nosa jest nieuniknione przy takich
                            ocenach,ale system nie moze do tego dazyc. a scisle metrics wlasnie
                            do tego dazy i jest nieuzyteczne.

                            khmara napisał:

                            > dalatata napisał:
                            >
                            > > ale czy my teraz rozmawiamy o tym, zeby utrzec nosa czy o tym,
                            zeby
                            > > miec sensowny system oceny. bo to nie jest dokladnie to samo.
                            >
                            > Ale bez ucierania nosa nie da sie zrobic sensownego systemu oceny!
                            • khmara Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 07.04.08, 17:25
                              Rany boskie, wskazniki bibliometryczne daja bardzo zgrubna orientacje, ale nie
                              usprawiedliwia to tego, ze wiekszosc polskich humanistow, ma w PoP h rowne 0-1.
                              Takie osiagi to ma doktorant z Aachen czy Sevilli!
                              • dalatata Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 07.04.08, 18:26
                                no przeciez przed chwila bylo ze mamy oceniac ludzi na podstawie h
                                wszystkiego innego
                                • khmara Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 07.04.08, 19:03
                                  dalatata napisał:

                                  > no przeciez przed chwila bylo ze mamy oceniac ludzi na podstawie h
                                  > wszystkiego innego

                                  ?

                                  Ech, no chyba nie do konca rozumiem.

                                  W kazdej dziedzinie bibliometria moze wyprowadzic na manowce, dlatego nie moze
                                  byc slepo, mechanicznie i bez kontekstu stosowana. To nie znaczy jednak, ze jak
                                  ktos ma h=0 to wielkim uczonym jest. Chyba w naszym alternatywnym swiecie.
                                  • dalatata Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 07.04.08, 19:40
                                    no ale ja sie z tym zgadzam, nie mam z tym problemu. wlasnie
                                    sprawdzilem sobie kolege, ktorego h jest wyzsze od mojego ( he he).
                                    ale okazuje sie ze dwie glwone publikacje cytowane to sa readery. no
                                    publikacje, ale takie, ze tam oryginalnego nic nie ma. no to mu
                                    zawyzylo (ale co ma to ma).

                                    dlatego mowie ze biliometria powinna byc stosowana w kontekscie i
                                    wyniki powinny byc interpretowane, a nie nanoszone na Excela ktory
                                    bedzie generowal ocene. co wiecej, w UK nowa REF, o ile ie nie myle,
                                    ze bedziemy porownywani nie ze srednia swiatowoa w danej dyscyplinie
                                    (nie wiem jak definiowanej - social sciences, lingusitics, corpus
                                    linguistics, na przyklad - podejrzewam ze dane sa inne), ale ze
                                    srednia narodowa. w humanistyce te dane beda interpretowane przez
                                    panele.
                          • kot.behemot Tak się reformy nie zrobi 08.04.08, 01:02
                            > Ale bez ucierania nosa nie da sie zrobic sensownego systemu oceny!

                            Utarcie nosa byłoby naruszeniem bardzo żywotnych interesów zasiedziałej kadry.
                            Albo należy z tego zrezygnować, dać im "grace period" na spokojne przejście na
                            emeryturę i stosować NOWE zasady oceny wyłącznie wobec NOWYCH pracowników, albo
                            też pójść na wojnę totalną, ale to oznacza nie załatwienie sprawy przez
                            środowisko naukowe, tylko na poziomie politycznym, przez odebranie funduszy na
                            fikcję akademicką i praktycznie zaoranie szkolnictwa wyższego.

                            Ja jestem zwolennikiem radykalnej, ale jednak ewolucji. Niech sobie dziadki
                            doczekają emerytury. Zresztą, Panowie i Panie: te dziadki to, również w naukach
                            ścisłych, zupełnie dobrzy nauczyciele, którzy mogą przecież z powodzeniem
                            prowadzić wykłady. Żeby ze studentami wyższych lat robić sensowne badania i je
                            publikować, ktoś tych studentów musi najpierw nauczyć rzemiosła tudzież podstaw
                            teoretycznych, które aż tak bardzo się nie zmieniają.

                            System anglosaski też zna funkcję "professor emeritus". Takiego nikt się nie
                            czepia, że już mu się nie chce użerać o granty, nadzorować stada studentów i
                            postdoców. Ma sobie gabinecik, idzie na wykład, poopowiada studentom
                            ciekawostki, wszyscy go lubią...

                            No, ale żeby nie było tak ładnie i ugodowo: wszyscy NOWO zatrudniani powinni być
                            oceniani pod względem dorobku (według obiektywnych kryteriów), od momentu
                            wprowadzenia reformy. Zabezpieczenia przed "rzutem na taśmę" też byłyby wskazane
                            (typu zmiana umowy na "czas określony" dla mianowanych w ciągu ostatniego roku,
                            a potem stanięcie do konkursu na ogólnych zasadach).
                            • dalatata Re: Tak się reformy nie zrobi 08.04.08, 13:08
                              mysle podobnie jak kot.behemot. radykalna ewolucja jest znacznie
                              uzyteczniejesza niz rewolucja. rewolucja doprowadzi do sabotazu. do
                              udowodonienia wszystkim naokolo ze jednak 'my mozemy nabruzdzic'.
                              cala masa szarakow, ktorzy sa 'wybitmnymi uczonymi' nagle poczuje
                              sie gleboko zagorzona nie tylko w pracy ale rowniez w ego. i beda
                              podkopywac system.
    • akademik1 Zniesienie habilitacji to zły pomysł 05.04.08, 19:56
      A propos CK - Kudrycka mówi, że:

      "Będzie go nadawała Centralna Komisja do spraw Stopni i Tytułów Naukowych,
      chociaż na trochę innych zasadach niż dziś. Całe postępowanie - recenzje,
      dorobek kandydata, zobiektywizowane kryteria - będzie jawne".

      Nie wiemy co sie za tym kryje, co to sa zobiektywizowane kryteria - punkty jakieś?
      Poczekajmy na szczegóły nowelizacji ustawy. Czy będa glosowania? Kto bedzie
      wyznaczał recenzentów?? Może jednak będzie bardziej uczciwie i sprawiedliwiej
      niż teraz, przecież po to ta zmiana ma być wprowadzona zeby skonczyc z tym
      reliktem przeszłości i feudalizmem na uczelniach.
      • wyjasniacz Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 06.04.08, 08:18
        Wydaje mi się, że kluczowym w całym tym bałaganie punktem jest ustalenie
        jakiegoś konkretnego "poziomu" (np. ilości punktów) od którego certyfikacja
        byłaby z automatu. Coś takiego zaproponował ktoś w dyskusji na forum NFA
        (www.nfa.pl potem trzeba poszukać, chyba jakaś "małgorzata"). Koniec ze
        stopniami z tytułu czyjegokolwiek widzimisię.
      • dalatata Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 06.04.08, 17:41
        a dlaczego recenzje dorobku mialyby byc jawne? moje recenzje
        profesorskie (tu, w UK) byly oczywiscie (!) niejawne i takie wlasnie
        powinny byc. miedzy innymi dlatego, ze moga byc niesprawiedliwe
        (rzadko ale sie zdarzaja), moga byc negatywne. dlaczego cala polska
        mialaby czytac rzeczy negatywne o moim dorobku? takie rzeczy sa i
        powinny byc niedostepne publicznie.

        natomiast powinny byc audytowane, a to jest zupenie inne sprawa.

    • bydlo_prof_wb Wybaczyć ataki na ojca Tadeusza Rydzyka? 06.04.08, 14:06
      Wybaczyć to można komuś kto zrozumiał swój błąd i przeprosił. W tym przypadku
      nie przypominam sobie takiego aktu skruchy. Głośno tylko tyka jakaś dziwna cisza
      po tych szumnych zapowiedziach kontroli przez panią minister. Chętnie posłuchamy
      o jej wynikach, odważnie pani minister, łba nie urwiemy...
      __________

      Michnik jest manipulatorem. To człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny
      (Zbigniew Herbert)
    • kmxyz Habilitacja to świetny sprawdzian naukowej 06.04.08, 20:55
      samodzielności pracownika wyższej uczelni. Niektórzy jej przeciwnicy
      zdają sobie nawet sprawę z tego, że "na zachodzie" też są jakieś
      wymagania przy awansach, chociaż maja inne nazwy. W tym sporze
      chodzi tylko i wyłącznie o usunięcie z traktu tej "zawalidrogi",
      przez którą większość genialnych miernot nie może przejść. Niektórym
      się udaje, dzięki różnym układom, ale tak jest wszędzie, nawet na
      zachodzie. Jeśli wejdzie w życie nowa ustawa, trzeba będzie zwalczać
      te same układy. Czy ktoś sądzi, że wyposzczeni starsi wykładowcy i
      adiunkci zaczną nagle promować młodszych od siebie ? Będzie jeszcze
      gorzej. A przecież jest niezbyt skomplikowany sposób na
      przyspieszenie awansów na dużą skalę. Po prostu wystarczy zapisać w
      ustawie, że profesorem zwyczajnym można zostać dopiero wtedy, gdy
      jeden z doktorantów kandydata zrobi habilitację. Co zrobić z tymi
      prof. zwyczajnymi, którzy obecnie tego warunku nie spełniają ?
      Ustanowić okres przejściowy, np. 2 lata, a później przesunąć na
      stanowisko prof. nadzwyczajnego. Wprawdzie prof. zwyczajny jest
      mianowany na stałe, ale przecież można dostosować sie do
      terminologii PAN i zastąpić dotychczasowe stanowiska stanowiskami
      docenta i profesora z odpowiednio zmodyfikowanymi kryteriami awansu.
      Taka metoda była już stosowana w przeszłości.


      • khmara Re: Habilitacja to świetny sprawdzian naukowej 06.04.08, 20:57
        kmxyz napisał:

        > przyspieszenie awansów na dużą skalę. Po prostu wystarczy zapisać w
        > ustawie, że profesorem zwyczajnym można zostać dopiero wtedy, gdy
        > jeden z doktorantów kandydata zrobi habilitację.

        Genialny pomysl. W krotkim czasie liczba habilitacji podwoi sie, bo w trosce o
        wlasny awans starsi koledzy masowo zaczna pomagac mlodszym w pisaniu habilitacji.
        • dalatata Re: Habilitacja to świetny sprawdzian naukowej 06.04.08, 21:11
          a za to teraz koledzy beda ulatwiac certyfikacje.

          prof.dr.cert. Dalatata
          • khmara Re: Habilitacja to świetny sprawdzian naukowej 06.04.08, 21:28

            > prof.dr.cert. Dalatata

            Zawszec to jedna literka wiecej przed nazwiskiem. Tosmy sie zreformowali!
            • dalatata Re: Habilitacja to świetny sprawdzian naukowej 06.04.08, 22:13
              a co kurde mol!
    • emeryt21 Zniesienie habilitacji to zły pomysł 07.04.08, 10:14
      dla przyspawanych do stolkow "naukowcow".
    • ksmx Żenujący artykuł, totalna ignorancja 07.04.08, 13:03
      Do pana dr hab. nie dociera o co w tym wszystkim chodzi.

      Krótko mówiąc, gdzie można się zapoznać z dorobkiem naukowym autora artykułu???

      Co dorobek autora artykuły wniósł do NAUKI?

      Czy dr hab. wie czym jest NAUKA?
      • ford.ka Re: Żenujący artykuł, totalna ignorancja 07.04.08, 13:20
        bibliografia.icm.edu.pl/g2/main.pl?lang=pl&imie=&nazwisko=Kocot&id_rodzaju_roli=&a=1&rok=0&rokdo=0&id_ty
        pu_dokonania=&id_jezyka=&lim=50&ord=1&search=Szukaj&mod=q

        Jesli link sie "zlamal" skopiowac i wkleic do przegladarki ;)
        Dwie uwagi:
        1. Jak sie bierze udzial w forum, nalezy je wczesniej przeczytac.
        Ten link juz byl. Dyskusja o dorobku tez.
        2. Jak ktos zna nazwisko autora oraz jego afiliacje, a nie potrafi
        znalezc jego dorobku w necie, powinien sie zastanowic nad wlasnymi
        kwalifikacjami.
        3. No zenujacy, zenujacy... ;)
        • ksmx Re: Żenujący artykuł, totalna ignorancja 07.04.08, 13:42
          Sądząc po tytułach większość to są jakieś blogi, skrypty, prace odtwórcze.
          Sorki, ten Pan powinien zostać magistrem, a ma aż dwa tytuły naukowe....Nauka
          jest międzynarodowa i uniwersalna. Z prawa też można coś ciekawego stworzyć w
          oparciu o psychologię czy socjologię, coś co się przyda każdemu na Ziemi. Wtedy
          to jest nauka i za to daje się tytuły naukowe.
          Porażka.
    • tychik1 Re:W kancelarii premiera nie ma miejsca na bibliot 16.04.08, 05:54
      bibliotekę:
      www.pis.org.pl/article.php?id=12292
      Mnie się wydaje że młodzi,zdolni,wykształceni i z większych miast
      to będą zadowoleni! : ) Natomiast to tylko ta radiomaryjna ciemnota
      od Rydzka oprotestuje ; )
      Ohh!I Znowu ten Ojciec Dyrektor ! No przecież to już nad nim nyrwowo
      nie idzie wytrzymać !
    • opiniapollpressagency Upadla Kobieta K. ma manie wyzszosci 16.04.08, 15:32
      Ksztalcenie klasyczne jest dla elit. Tradycyjny system stopni
      naukowych z doktoratem i doktorem habilitowanych a wiec francusko-
      niemiecki wzorzec jest nieporownywalnie lepszy od systemu
      angielskiego z wizytujacym profesorem i jednym stopniem doktora.
      Indyczenie sie tej Pani K. i gdukanie o fenomenie swoich mysli jest
      zalosnym popiskiwaniem dobiegajacym z okolicy Tworek lub Choroszczy.
      Obecnie wszystko sie robi aby ugruntowac dziwna pozycje absolwentow
      Instytutu Marksizmu-Leninizmu i Debilizmu z takimi talentami
      roztropkami jak Monsio Wiatr, Tekla Szwejga-Sroda, Szyszkowna,
      Janiszczyn Rojza i paru innych z glowa pelna radykalnych pomyslow i
      wodoglowia. Moze warto tez wprowadzic dla tej grupki specjalizacje
      Publiczne Imprezy Seksualne. Warto byloby sie natomiast
      skoncentrowac na wypracowaniu uczciwych srodkow materialnych dla
      bractwa naukowego profesorskiego i studentow niz zawracac patykiem
      Wisle pod Warszawka. Trzeba prawdopodobnie podniesc tej K. pensje z
      piec razy i niech dalej dlubie sobie w nosie i nic innego nie
      probuje robic bo to bedzie z pozytkiem dla nauki i naszych
      niedozywionej braci studenckiej.
    • marlew14 Zniesienie habilitacji to zły pomysł 17.04.08, 09:41
      Przy inflacji doktoratow habilitację nalezy utrzymac ale zmienic jej kryteria:
      habilitacja z dorobku (a nie cegla po polsku), dorobek skladajacy sie
      przynajmniej z czterech publikacji w liczacych sie recenzowanych czasopismach
      zachodnich z dziedziny habilitanta + przynajmniej jedna zagraniczna recenzja
      calosci tego dorobku od uznanego w dziedzinie specjalisty. Nie ma tez zadnych
      przeciwskazan, zeby osobom takim jak Norman Davis wlasnie na podstawie dorobku
      przyznawano tytul doktora habilitowanego. Do tego aby on mogl promowac naszych
      doktorow nie trzeba zmieniac struktury calego systemu nauki w Polsce. To samo
      moze dotyczyc wszystkich innych osob z zagranicy, ktore chcialyby pracowac w
      Polsce - ocena dorobku to naprawde prosta rzecz.

      Pomysl "doktora licencjonowanego" nie bardzo wiadomo czym jest i jakie bylyby
      kryteria jego uzyskiwania.

      Problemem nauki polskiej nie jest fakt istnienia habilitacji tylko brak
      publikacji zachodnich i tym samym brak obecnosci przedstawicieli nauki polskiej
      (dotyczy zwlaszcza nauk humanistycznych i społecznych) w nauce swiatowej. Trzeba
      zatem wymagac wlasnie tego, a jak ktos nie spelnia kryteriow, odpowiednio
      wczesniej relegowac z uczelni, zastepujac mlodymi, ktorzy w obiektywnych
      konkursach takim dorobkiem sie wlasnie wykaza.



    • naukowiec1955 Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł 19.04.08, 13:02
      Wręcz przeciwnie to dobry pomysł!
      Macierzysta Rada nigy nie powinna głosować awansu własnego kolegi.
      Przecież to konkurent. Wygrywa dobrze ułożony średniak. Odpytywanie
      40-latka na stopień przez starszych kolegów to żart nie znany
      nigdzie w rozwiniętym świecie. Podobnie pisanie na siłe monografii
      którą przeczyta 4-5 osób i odłozenie jej na półkę. Tak jest gdy ktoś
      pisze w języku polskim tzw. monografię (realnie jest rozszerzona
      rozprawa doktorska) w naukach o zasięgu światowym.
    • dominique853 Zniesienie habilitacji to BARDZO DOBRY pomysł!!! 21.04.08, 14:38
      W wiekszości krajów UE nie ma habilitacji a dorobek naukowy, jakość
      publikacji oraz oryginalnosc tych prac jest imponująca - tę
      oryginalność i innowacyjność zabijają właśnie istniejące zasady
      funkcjonowania nauki polskiej!
      • nfao5 Zniesienie habilitacji to B A R D Z O DOBRY pomysł 21.04.08, 18:25
        Ja tez tak uwazam!
        • nfao5 Czmu trzeba zniesc habilitacje... 21.04.08, 18:35
          ... i dozywotnie profesury:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=72016465
          W skrócie: Podanie o nostryfikację mego australijskiego dyplomu
          doktorskiego wysłałem do prof. dr hab. Tadeusza Mołdawy, Dziekana
          Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu
          Warszawskiego, ul. Krakowskie Przedmieście 3, pokój nr 20, tel./fax
          (0-22) 55 20 218 tel./fax (0-22) 826 57 91 email: wdinp@uw.edu.pl
          dnia 22 sierpnia 2007, i do dziś nie otrzymałem na nie odpowiedzi.
          Dziekan nie chce się ze mną spotkać, a jego sekretarka jest wobec
          mnie wręcz agresywna i insynuuje mi, że mój dyplom jest wręcz
          fałszywy albo otrzymany na podrzędnym uniwersytecie, a więc nie
          powinienem jej zawracać głowy oraz iż najprawdopodobniej nie mam
          nawet matury.
          Na dodatek na UW zaginęły dokumenty, które wysłałem tamże w listach
          poleconych.
          Dzisiaj, to jest w środę, 14 listopada 2007, udało mi się wreszcie
          spotkać z Dziekanem Mołdawą, ale dopiero po poinformowaniu jego
          sekretarki, że zgłosiłem mą sprawę do Pana Rzecznika. Dziekan był w
          stsounku do mnie wręcz agresywny, i powiedział mi, iż
          1. Będzie stawiać na moje drodze wszystkie możliwe przeszkody
          prawne, to jest:
          - Powoła specjalną komisję zajmującą się weryfikacją mego doktoratu
          i uczelni, która go nadała (jej wyniki można sobie łatwo wyobrazić,
          mimo iż Monash University w Melbourne, Australia, gdzie uzyskałem
          mój dyplom, jest o wiele wyżej notowany niż Uniwersytet Warszawski),
          - Zarząda, abym przetlumaczył mą rozprawę na język polski (aby
          utrudnić mi maksymalnie życie i przedłużyć okres mego oczekiwania na
          nostryfikację) oraz
          - Będzie ode mnie wymagac maksymalnych opłat, jakie są dozwolone
          przez przepisy regulujące nostryfikację.
          2. Jego zadaniem mója doktorat, choć wyraźnie jest z nauk
          politycznych, nie nadaje się do nostryfikacji na Wydziale Nauk
          Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, jako iż formalnie mam tytuł
          doktora filozofii. Zanaczam tu, iż w krajach angielskojęzycznych
          stopień doktora filozofii (Philosophiae Doctor czyli PhD) jest
          najwyższym z możliwych stopniem naukowym, i upoważnia, jak polska
          habilitacja, do objęcia stanowiska pełnego profesora, a więc jest to
          stopień równorzędny z polską habilitacją. Tak też jest np. w
          Niemczech, gdzie na stanowisko profesora wymaga się „Habilitation
          oder PhD”.
          Przypominam też, iż w rankingu “The Times Educational Supplement”,
          Monash University zajmuje 33-43 miejsce, zaś Uniwersytet Warszawski
          nie wchodzi nawet do pierwszej setki – zajmował on w roku 2006
          miejsce 326, a Monash wówczas miejsce 38
          (www.ui.ac.id/indonesia/extra/tabelqs.pdf).
    • kubasrom58 Zniesienie habilitacji to zły pomysł 21.04.08, 19:29
      Czemu profesorski kwiat polskiej nauki broniacy czystosci zawodu
      naukowca jest tak slabo oceniany na Zachodzie. Polskie uczelnie
      zawsze zajmuja mmiejsca okolo konca 400 setki innych uczelni w
      swiecie. Dlaczego polscy naukpowcy,a zwykle statuja "otrzaskani"
      profesorowie, tak rzadko otrzymuja eurpejskie granty. Na pewno to
      wina tych niedorobionych doktorow, ktorzy ciiagle musza sie uczyc,
      bo ktos musi wypelniac wnioski. Franics Fukuyama nie obronilby
      habiliatacji w Polsce, bo wczesniej pracowal jako jakis doktorzyna w
      korporacji,a potem napisal "watpilwa" z metodologicznego punktu
      widzenia kiazke. A poza tym nie mial wystarczajacego dorobku
      naukowego. Zanim by sie go dorobil w Polsce to wszystko by mu
      zbrzydlo.
      Zreszta spytajcie jakiegokolwiek monarche czy jest za zmiana
      ustroju. Jasne, ze nie bo przeciez w tym mu dobrze...
      • nfao5 Re: Zniesienie habilitacji to zły pomysł... 21.04.08, 20:23
        "Kwiat" polskiej nuaki w ogole nie istnieje na Zachodzie.
        Pan Dziekan Tadeusz Moldawa z UW jest w ogole nieznany Publish or
        Perish... Ale doktorow z Zachodu to on utraci, bo ma "waadze"...
        wicie, prawda... :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka