ellubis
07.04.08, 08:03
Absolutnie zgadzam się z Panią Makowską, pominięcie w badaniach Internetu daje
niepełną a zatem nieprawdziwą ocenę sytuacji. Internet zdecydowanie poprawia
poziom kultury. Dawniej ludzie uczyli się czytania i pisania, teraz uczą się
wyrażania, siebie, swoich myśli (i to nie tylko w swoich ojczystych językach),
rosnąca ilość blogów, fora dyskusyjne, portale, gdzie samemu można pisać prozę
i wiersze (wysyłać przez siebie zrobione zdjęcia, grafiki, filmy...), mają
coraz więcej powodzenia. Ludzie nie tylko biernie korzystają z kultury, teraz
robią to czynnie. Twierdzenie, że chamiejemy, jest malowaniem diabła na
ścianie. To tylko przeistoczenie, trochę na gorsze (bo zawsze znajdzie się
jakiś procent nadużywających, wypaczających), ale dużo na lepsze - bo zrobiło
się globalnie, wielojęzycznie, skala porównawcza ma 360 stopni, wybór wymaga
samodzielnych decyzji. A teatry, koncerty, wystawy? Nadal lubimy kontakt ze
sztuką na żywo, to że najpierw dokonamy wyboru korzystając z Internetu, to
przywilej, skok jakościowy, choćby dla ludzi spoza wielkich metropolii, to oni
nagle mają ochotę gdzieś na jakiś koncert na żywo dojechać, jakąś książkę
zamówić, ba, samemu grać, tańczyć (widać to np. w "You Can Dance", dużo ludzi
przybywa z tzw. prowincji), śpiewać, tworzyć swój własny teatr. Galaktyka
Gutenberga zamieniła się w Galaktykę Globalnego Generowania Geniuszu.