zwingli
11.04.08, 16:45
Wioska Deir Yassin, położona w pobliżu Jerozolimy, miała reputację bardzo
pokojowej miejscowości. Jej mieszkańcy arabscy, żyjący z pracy w
kamieniołomach, chcieli uniknąć udziału w starciach arabsko-żydowskich i
zawarli pakt o wzajemnych pokojowych stosunkach z pobliskim żydowskim
przedmieściem Jerozolimy - Givat Shaul. Komendant izraelskich oddziałów
Hagdany w Givat Shaul, Yona Ben-Sasson, wspominał później, że "nie było nigdy
ani jednego wrogiego incydentu pomiędzy Deir Yassin a Żydami" (za: U. Nilstein
"War of Independence", t. IV, Tel Awiw 1991, s. 257).
W nocy z 8 na 9 kwietnia 1948 roku 132 mężczyzn (72 z Irgunu i 60 ze Sterna)
zebrało się do planowanego ataku na wioskę arabską. W świetle tego, co później
nastąpiło, możemy więc mówić o wcale niemałej grupie 132 bezlitosnych
morderców. Ofiarą dokonanej przez nich rzezi padły głównie kobiety, dzieci i
starcy, ponieważ przeważająca część młodych mężczyzn zdołała uciec w panice od
razu, na początku ataku.
Według oficjalnego raportu głównego przedstawiciela Międzynarodowego
Czerwonego Krzyża w Jerozolimie dr. Jacquesa de Reyniera, zamordowano 52
dzieci i rozcięto brzuchy 25 ciężarnych kobiet. Sam de Reynier znalazł m.in.
ciało jeszcze żywej, potwornie okaleczonej dziewczynki. Licznym Arabom,
masakrując ich, obcięto genitalia.
Zastępca inspektora generalnego brytyjskiej policji w Jerozolimie Richard C.
Catling stwierdził: "Nie ma wątpliwości, że wiele okrucieństw seksualnych
zostało popełnionych przez żydowskich napastników. Zgwałcono wiele młodych
dziewcząt, a później zarżnięto (...). Był przypadek, że młodą dziewczynę
dosłownie rozczłonkowano na dwie części, zarżnięto wiele dzieci (...).
Kobietom ściągano bransolety z rąk i pierścienie z ich palców. Odcinano nawet
części uszu kobiecych, aby zyskać kolczyki".