Dodaj do ulubionych

To się stało mojej żonie

13.04.08, 10:18
Panie Tomaszu jest pan wspaniałym człowiekiem i ma pan wspaniałą,
odważną żonę. Teraz już nic nigdy Wam nie zagrozi. życzę dużo
szczęścia i miłości, chociaż największą miłość jaka może być już
macie.
Obserwuj wątek
    • donar44 Obydwoje jestescie wspaniali ! Dowalcie tej swini 13.04.08, 11:06
      • konchi1980 Re: Obydwoje jestescie wspaniali ! Dowalcie tej 15.04.08, 10:50
        Nie dajcie się ! Życzę hartu ducha i wytrwałości w walce o to, aby
        ten s....l zapłacił za to co zrobił. Trzeba dac mu szansę na
        przeżycie podobnych doświadczeń - zafundowanych przez współwięźniów.
        Nie dajcie się zastraszyć. Macie siebie, więc świat zewnętrzny nie
        może Was zniszczyć:)

        • dr_diesel Tylko Małkowski i "zgwałcona" wiedza jak było... 15.04.08, 14:10
          Każda moneta ma dwie strony...
          • guido_contini Re: Tylko Małkowski i "zgwałcona" wiedza jak było 15.04.08, 14:56
            dr_diesel napisał:
            > Każda moneta ma dwie strony...

            Bardzo sluszna replika.
            Jednak pomijajac wszystkie spekulacje, to, ze sa tacy ludzie jak
            Malkowski egzystuje dlatego, ze w zasadzie w spoleczenstwie jest
            brak kregoslupa moralnego i przyzwolenie na roznego rodzaju
            dwuznaczne umizgiwania, ktore rozny maja final.
            Poszkodowana, niestety powinna odrazu zglosic przestepstwo, bo w
            chwili obecnej latwo mozna ja posadzic o mataczenie i chec odegrania
            sie. Malkowski na podstawie przedstawionych dowodow, powinien byc
            natychmiast posadzony tam gdzie nalezy.
            Przyklady ida z gory wiec jak miec praworzadnosc u podstaw
            Pozostala im tylko spowiedz i rozgrzeszenie
            • megucha Re: Tylko Małkowski i "zgwałcona" wiedza jak było 15.04.08, 22:59
              Chciałabym tylko dodać, że przestępstwo zgwałcenia jest ścigane z
              urzędu dopiero po uzyskaniu wniosku pokrzywdzonego. Brak wniosku-->
              umorzenie postępowania.. I nie należy winić prokuratury!
    • kaza40 Re: To się stało mojej żonie 13.04.08, 11:07
      Pani Anno-zet wpełni wyraziła Pani moje odczucia i uczucia, jestem
      tak zdenerwowana, że nic więcej nie dopiszę
      • czerwony_burzuj Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 09:23
        kaza40 napisała:

        > Pani Anno-zet wpełni wyraziła Pani moje odczucia i uczucia, jestem
        > tak zdenerwowana, że nic więcej nie dopiszę

        Nie ma to jak kobiece wyrachowanie...
        • aro7 ile ofiar gwłatu robi foty gwałcielowi i umawia ? 15.04.08, 19:28
          sie przez telefon na wieży..?"...Zrobiła Małkowskiemu wulgarne zdjęcia, pokazywano je w telewizyjnych serwisach. Nagrała rozmowę z szefem, umawiali się na wieży zegarowej. "Tam cię na wieży zerżnę, co?". TVN powtarzał to dziesiątki razy...."
    • jaccaranda To się stało mojej żonie 13.04.08, 13:21
      Trzymam za Państwa kciuki! Życzę Wam, żeby zwyciężyła Wasza Miłość i
      ktoś tak podły jak pan M. nie miał nigdy satysfakcji, że Was
      zniszczył. Panie Tomaszu - jest Pan jak prawdziwy rycerz, wzór dla
      wszystkich męzów. Kochajcie się, bo tylko w ten sposób wygracie!
      • mariuszdd Z obywatelskiego punktu widzenia 15.04.08, 09:31
        To w tym urzędzie był jeden wielki gnój.
        Jeżeli były gwałcone kobiety ,och ach ,takie znakomite specjalistki ,i które
        jednak mimo swej znakomitego wykształcenia bały sie stracić prace , bo nikt by
        inny ich nie zatrudnił ;) To ileż tam cwaniackich spraw ,które trwoniły
        pieniądze podatników można było przepchnąć ?
        Urzędasów zwolnić ,i niech reszta hołoty nie pcha się,tam gdzie nie ich miejsce.
        Można by co poniektórych prewencyjnie wychłostać.
        • jerry21 Re: Z obywatelskiego punktu widzenia 15.04.08, 11:32
          ja jako maz i mezczyzna przezylem wieksze swinstwa i sie
          tym nie egzaltuje. popieram stanowisko przedmowcy w calej
          rozciaglosci ..
          urzedy opanowane po znajomosciach , biurokracja do kwadratu
          odwrotnieproporcjonalnie do kompetencji ..
          i tego sa takie efekty i symptomy i chyba nie tylko w
          tym olsztynie ..!?
          • jerry21 Re: Z obywatelskiego punktu widzenia 15.04.08, 11:35
            raz jeszcze - jedyna istotna wiesc spoleczna z tego rezultatu -

            prokuratura "procedujaca" po uwazaniu - ja to juz wiem ..

            podstawowym zrodlem zgnilizny i degeneracji sprawiedliwosci w
            Polsce jest taka wlasnie prokuratura ...
      • non.umbra Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 11:03
        Kto tu kogo zniszczył? Ile tej kobiecie zapłacono, żeby w końcu romans przestał
        jej się podobać?

        Kiedyś rycerze bronili niewinnych dziewic. A ta rzekomo zgwałcona kobieta
        romansowała z mężczyzną, którego teraz oskarża. Taki z niego rycerz, jaka z niej
        dziewica.
        • wali7 Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 11:47
          Chrzanisz.
          • jerry21 Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 12:02
            a skad takis pewny, ze chrzani.
            wzruszyles sie do lez tekstem ...
        • ela234 Re: To się stało mojej żonie 16.04.08, 09:52
          Oczywiście sporo tu komentarzy osób, które były wielokrotnie w
          podobnej sytuacji, zareagowały natychmiastowo, rzuciły pracę,
          zgłosiły sprawę na policję, a ta z mety, z pełnym wyczuciem sprawy
          podjęła temat i zgłosiła prokuraturze.

          Ludzie, nie bądźcie tacy bezwzględnie okrutni. Kto w tej sprawie
          startował z pozycji władzy. Słyszeliście o osaczaniu ofiary, o
          stwarzaniu w jej odczuciu sytuacji bez wyjścia? To nie jest prosta
          sprawa: propozycja - odrzucenie. To się dzieje stopniowo: zwrócona
          uwaga, nacisk, dopiero wtedy ofiara jest gotowa.

          Dobrze wydawać takie sądy ze swojego bezpiecznego miejsca. Że nie
          zareagowała? - Przecież od razu biła się z myślami, co zrobić, była
          na policji. Że nagrywała? - Próbowała bronić się jak mogła osaczona
          ofiara. Chciała mieć dowody, aby tacy, jak wy nie mogli jej
          powiedzieć, że najpierw chciała, a potem się mści.

          Zgodnie z wymową artykułu, najczęściej ofiarami (wtórnymi) gwałtu
          zostają kobiety, jako główne winne. Tylko swoimi wypowiedziami to
          potwierdzacie. Wstyd mi za was.

          I tym bardziej chylę czoło przed mężem pani Anny.
          • gniewomierz Re: To się stało mojej żonie 16.04.08, 10:18
            ela234 napisała:


            > I tym bardziej chylę czoło przed mężem pani Anny.

            Widzę, że jesteś nieźle "obcykana" z pop-psychologii rodem z
            kolorowych piśmideł dla niezbyt rozgarniętych kobietek.
            Rozczuliło mnie zdanie o "osaczaniu ofiary". :-)
    • slavik222 Krawczyk. to zupełnie inny przypadek 13.04.08, 14:00
      ...
      • rikol Krawczyk i inne molestowane 14.04.08, 11:31
        Pamietam wpisy sprzed kilku dni/tygodni o oskarzeniach olsztynskiego prezydenta
        - pelno bylo atakow na kobiety oskarzajace.
        Teraz ton wpisow na forum sie zmienil - tylko dlatego, ze za pania Anna stanal
        murem maz. Mezczyzni w koncu poczuli, ze gwalt moze tez dotknac ich ukochana
        osobe, zone, siostre czy corke. I nie ma znaczenia, jak 'cnotliwa' by nie byla -
        przeciez sa gwalcone niemowlaki, staruszki i zakonnice; efektem gwaltu sa
        choroby psychiczne (np. depresja, tak powszechna u kobiet) i uraz na cale zycie.
        Anety Krawczyk, ktora jest samotna matka, a w dodatku ojcami jej dzieci sa rozni
        mezczyzni, nie broniono w ten sposob, mimo ze Lyzwinski siedzi od dlugiego czasu
        w wiezieniu.

        Wynika z tego jasno, ze jesli ofiara gwaltu jest kobieta 'cnotliwa', za ktora
        dodatkowo ujmie sie jakis mezczyzna (bo jego 'wlasnosc', tj. lono kobiety
        zostalo naruszone), wtedy moze liczyc na wspolczucie. W innym przypadku trafi do
        worka ze wszystkimi innymi zgwalconymi 'prowokujacymi' lub 'zle prowadzacymi
        sie'. Nastepny list moze napisze ojciec, ktorego corka wyszla w mini i dekolcie
        na dyskoteke i zostala zgwalcona. Wszyscy beda mu wspolczuc, bo jaki to bol dla
        ojca, ze jego corka zostala zbeszczeszczona. Bol corki za to nikogo nie obchodzi
        i nie jest wart wspomnienia, nie mowiac juz o tym, ze 'wyszla sama wieczorem i
        bezczelenie prowokowala' gwalciciela.
        • heartpumper [...] 15.04.08, 09:41
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • realny.esteta Re: Krawczyk i inne molestowane 15.04.08, 11:15
          rikol dobrze gada.
          Polać wódki.
    • walter62 Szok i złość 13.04.08, 14:47
      Przeczytałem artykuł. Brak słów - tylko szok i złość. Takich typów
      trzeba kastrować.
      Pani Aniu, podziwiam Pani odwagę.
      • czerwony_burzuj Re: Szok i złość 15.04.08, 09:25
        walter62 napisał:

        > Przeczytałem artykuł. Brak słów - tylko szok i złość. Takich typów
        > trzeba kastrować.
        > Pani Aniu, podziwiam Pani odwagę.

        Ja bym wykastrował Ciebie za głupotę i naiwność, abyś nie przekazał
        tych cech potomstwu...
        • walter62 Re:Wracaj na wierzę 15.04.08, 18:16
          czerwony_burzuj napisał:
          > Ja bym wykastrował Ciebie za głupotę i naiwność, abyś nie przekazał
          > tych cech potomstwu...

          Jak widać tobie te cech przekazano. Lepiej już wracaj na wierzę ratuszową i się
          nie odzywaj.
          • stary_zwyrodnialec Re:Wracaj na wierzę 15.04.08, 20:11
            walter62 napisał:

            > Jak widać tobie te cech przekazano. Lepiej już wracaj na wierzę ratuszową i
            się nie odzywaj.

            Ty też dałeś się nabrać na ten ckliwy artykuł?

    • herbapol To się stało mojej żonie 13.04.08, 15:48
      Jestem z wami.
      • pantau07 Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 12:34
        Mojej zonie to sie nie stalo,jak palant zaczal sie do niej
        dobierac,dostal w trabe mimo ze mial plecy jak king kong.
        • andrzejto1 Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 14:35
          pantau07 napisał:

          > Mojej zonie to sie nie stalo,jak palant zaczal sie do niej
          > dobierac,dostal w trabe mimo ze mial plecy jak king kong.


          I to jest własnie jedyna skuteczna metoda, koleś który wyjeżdza z
          łapami do kobiety wykorzystując swoją władzę jest dupkiem, który sra
          w pory jak ktoś mu się ostro postawi. Tyle, że trzeba mieć zaufane
          do męża, czy partnera i reagować od razu jak tylko zaczną się takie
          teksty czy zachowania. Jeśli wyraźnie powiedziana informacja, że
          kobieta sobie tego nie życzy nie skutkuje, wtedy prosi się swojego
          faceta o interwnecję!! To jest partnerstwo własnie, jak jedno sobie
          nie radzi to prosi o pomoc. Problem w tym, że bardzo często kobiety
          czekaja z tym, aż jest za późno, jak już jest po sprawie!! Stąd
          biorą się potem stwierdzenia, że jej się podobało, że akceptowała
          itp...
          Tym bardziej, że gwałt sam na sam jeśli kobieta się rzeczywiście
          postawi musi pozostawić slady!! Nie wyobrażam sobie seksu z
          wierzgającą i broniącą się kobietą, chyba, że dostanie konkretnie. A
          to już pozostawia ślady. Koniec kropka!! Odpowiednio szybka reakcja
          i zaufanie do partnera załatwia większość takich spraw.
    • totalna_apokalipsa Re: To się stało mojej żonie 13.04.08, 16:07
      No własnie - to jest ta druga strona...Założe sie, ze ten temat
      nigdy nei osiagnie takiej liczby wpisów, jak wszystkie te tematy, w
      których mozna spokojnie opluć zgwałcona kobietę . A dlaczego? A
      dlatego, ze niestety świat jest pełen frustratów na wolnosci, którzy
      nie zawahaliby sie nigdy, gdyby nie jakas mglista wizja kary...A, ze
      wizja kary za to przestepstwo w Polsce jest mała, a upokorzenie dla
      kobiety ogromne - dlatego tak naprawdę tkwimy wciąż gdzieś w epoce
      kamienia łupanego...Mozna molestowac latami i nic...
      • maruda.r Re: To się stało mojej żonie 13.04.08, 19:36
        totalna_apokalipsa napisała:

        > No własnie - to jest ta druga strona...Założe sie, ze ten temat
        > nigdy nei osiagnie takiej liczby wpisów, jak wszystkie te tematy, w
        > których mozna spokojnie opluć zgwałcona kobietę .

        *********************************

        Trafne, niestety, spostrzeżenie.



    • alienka20 To się stało mojej żonie 13.04.08, 17:20
      Panie Tomaszu i pani Anno, życzę Wam wiele siły i miłości. Niewielu mężczyzn
      staje po stronie swojej żony w tak trudnej sytuacji.Na szczęście należy Pan do
      grupy tych, którzy nie kierują się wyłącznie urażoną męską dumą.Pani Anno -
      gratuluję męża:).
      • maaac Re: To się stało mojej żonie 14.04.08, 06:36
        Mnie to dziwi. Bierze ktoś sobie żonę/męża "póki śmierć ich nie
        rozłączy", a potem brak pomiędzy nimi elementarnego zaufania?
        Dlaczego ma on/ona wierzyć komuś obcemu, a nie osobie, którą wybrał
        na partnera, na dole i niedole, na ojca/matkę swoich dzieci?
        Gdyby było większe zaufanie do swoich bliskich, sprawa by się
        zakończyła znacznie wcześniej. Po pierwszym wypadku molestowania
    • pladrujaca_ryba Re: To się stało mojej żonie 13.04.08, 17:22
      Nie wiem co powiedzieć... Popłakałem się.

      Nie żyjemy na najlepszym ze światów...

      Dziękuję Bogu za Annę i Tomasza.
    • agra1 Re: To się stało mojej żonie 13.04.08, 18:21
      Podziwiam Was oboje. Panią, Pani Anno, za heroiczną walkę by oszczędzić mężowi
      cierpienia, płacąc za to straszną cenę, i za odwagę, by wyznać wszystko. Pana,
      Panie Tomaszu, za to, ze stoi Pan murem przy żonie, mimo stereotypów
      pokutujących w naszym społeczeństwie. Wierzę, że będziecie dalej silni Waszą
      miłością i dacie sobie radę ze wszystkim - bo jesteście razem.

      Pozdrawiam.

      Agra
    • andrzej369 Re: To się stało mojej żonie 13.04.08, 20:15
      Wielkie brawa dla wspanialych malzonkow.

      Dlaczego niektorzy ludzie są tak nieludzcy ?
      Wiecej katolicyzmu, a będziemy mieć jeszcze wiecej nieludzkich zdarzen.
      • kaza40 Re: To się stało mojej żonie 13.04.08, 22:08
        Niestety masz rację.
      • bosman_plama Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 13:01
        andrzej369 napisał:


        > Dlaczego niektorzy ludzie są tak nieludzcy ?
        > Wiecej katolicyzmu, a będziemy mieć jeszcze wiecej nieludzkich zdarzen.

        A mogę spytać o ścieżkę rozumowania? Bo jakoś nie nadążam. Skądeś Ty wyciągnął
        tu ten katolicyzm?
        • fcvg Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 22:09
          Nie nadążasz, to widać. Boć jestesmy krajem z 95% katolików a ten bydlak jest
          jednym z nich!!!!!!!!!!! Chadzał do kosciółka bogobojnie i wyskuba w pierscien
          całował! A o faciach w czarnych sukienkach molestujących dzieci, nie słyszałes.
          Zamiast słuchac tylko kazan, poczytaj troszkę prase, ale nie tylko "nasz
          dz-śmietnik".
      • andrzejto1 Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 14:40
        andrzej369 napisał:

        > Wielkie brawa dla wspanialych malzonkow.
        >
        > Dlaczego niektorzy ludzie są tak nieludzcy ?
        > Wiecej katolicyzmu, a będziemy mieć jeszcze wiecej nieludzkich
        zdarzen.

        A co ma z tym wspólnego katoliczm??? Poczytaj dla równowagi o tym,
        co się działo w lewicowych komunach. Jak 10 letnie dzieci zmuszało
        sie do seksu analnego itp...
      • hermes66 Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 16:34
        Stary!
        Co katolicyzm ma do tego?
        Dekalog znasz?
        A może inaczej - traktujmy nasz katolicyzm serio? Może wtedy nie
        będzie takich mężczyzn (ciężko mi to się pisze w tym przypadku) jak
        prezydent Olsztyna a i pomiędzy małżonkami będzie więcej zaufania.
        Bo jestem pewien, że brak zaufania właśnie sprawił, że sprawy zaszły
        tak daleko. No i tak na marginesie, gdybys przypuszczał, że jestem
        katolikiem, informuję Cię, że nie. Jestem buddystą.
        • mikado111 Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 18:33
          Co ma z tym wspólnego katolicyzm? Na przykład:

          "Każda kobieta powinna być. przepełniona wstydem przez samo tylko myślenie, że jest kobietą".
          (św. Klemens z Aleksandrii)

          "Kobiety przeznaczone są głównie do zaspokajania mężczyzn".
          (św. Jan Chryzostom biskup Konstantynopola)

          "Kobieta jest istota pośrednia, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga. To naturalny porządek rzeczy, ze kobieta ma służyć mężczyźnie".
          (św. Augustyn filozof i teolog)

          "Wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych i możliwości wykorzystania do prac domowych".
          (św. Tomasz z Akwinu)

          "Kobiety są błędem natury. Z tym ich nadmiarem wilgoci, temperatura ciała, świadcząca o cielesnym i duchowym upośledzeniu... są rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny"...
          (św. Tomasz z Akwinu, ojciec kościoła katolickiego)

          "U kobiety sama świadomość jej istnienia powinna wywołać wstyd".
          (Clemens Alexandrinus)

          "Kobietom nie wolno we własnym imieniu pisać ani otrzymywać listów".
          (Synod w Ewirze (IV w.))

          Cala płeć żeńska jest słaba i lekkomyślna. Uświęcona zostaje jedynie przez macierzyństwo.
          (św. Jan Chryzostom )

          Musimy stwierdzić, ze mężczyzna ma panować nad swoja zona, tak jak dusza panuje nad ciałem.
          (św. Augustyn)

          Nie przypominam sobie, aby Kościół uznał nauki w/w panów, czy chociażby zacytowane tu "mądrości", za pomyłkę. Nie przypominam sobie również, aby odciął się od osób instytucji, które tu i teraz głoszą podobne poglądy, takich jak Giertychowie czy Radio Maryja. Wręcz przeciwnie, coraz częściej oficjalnie te środowiska popiera. Proszę mi więc nie mówić, że to tylko przenośnia, że to się odnosiło do tamtych czasów, że to wyrwane z kontekstu itp.

          Przykro mi, ale w tym kontekście "wartości katolickie" mogą prowadzić tylko do jednego - do uprzedmiotowienia kobiety. Czyli do powszechnej akceptacji praktyk opisanych w artykule.



    • danuta49 Takich sytuacji jest masa,ale nawet jak GW ma 13.04.08, 20:55
      informacje to, o ile nie chodzi o ludzi SO, raczej unika wchodzenia
      w nie.Szczególnie jak to dotyczy ludzi chocby ze średniego szczebla
      np.warszawskiego.
      • danuta49 Takie rzeczy miesiącami są np.na forum Woli i nic 13.04.08, 22:23
        Ani tego nie zdejmują ani nie wyjaśniają;-)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=290&w=77548758
    • howdoyou To się stało mojej żonie 14.04.08, 04:28
      Autorce wyrazam szczere gratulacje. Znakomity tekst.
      Obojgu małżonkom chcę natomiast powiedzieć, że po tym, co przeszli, dzisiaj mogą
      się czuć jako para szczęśliwsza od innych, bo to, co przeszli, choć było
      koszmarem, dzisiaj wymaga od nich jedynie większej wzajemnej miłości. Czy to nie
      piękne? Tylko pozazdrość.
    • brzozowska.marta To się stało mojej żonie 14.04.08, 06:56
      potwor i zwyrodnialec, bo swinia go nazwac nie mozna. ochydna, oslizgla szuja,
      obludny dwulicowy gnój!
      Niewiele slyszalam o tej sprawie, a w Olsztynie krazyla na zaszdzie
      zabawnejhistoryjki anegdotki ktora opowiada sie w przerwie na papierosa, pyta
      sie znajomych pracujacych w ratuszu, czy to prawda, chwali sie wizyta TVN w
      biurze...
      Histopia prezydenta Olsztyna pokazuje kondycje moralna samorzadowcow naszych.
      Tych panow, ktorzy czuja sie wladcami swiata, bo sa prezydentami,
      radnymi...itp...Oczy wiscie, nie wszystkich. i te osoby sa naszymi
      reprezentantami???? i jeszcze ludzie mowia, ze taki jeden z drugim jest dobrym
      czlowiekiem wszystko zalatwi, a tym ludziom ambicja zawsze kaze is wyzej i
      zagarniac coraz wiecej stolkow.
      czuje sie jakby mnie ktos oblal gnojowka...
    • maciej508 To się stało mojej żonie 14.04.08, 07:32
      Jestem z wami z całego serca!Idzie to od góry!V-ce
      Premier,Samoobrona,inne małe kacyki z lokalnych
      samorządów!Mężowie nie odwracajcie się w takich
      sytuacjach od swojch żon!!!!!!!!!
    • mars60 To się stało mojej żonie 14.04.08, 08:21
      Nie rozumiem jednego. Gdzie Twój honor kobieto? Czy łatwiej jest
      prać teraz brudy publicznie po sześciu latach wykorzystywania
      zamiast powiedzieć stop za pierwszym razem?Dlaczego nie zgłosiłaś
      tego na policję zaraz na początku? Dlaczego pozwoliłaś się
      wykorzystywać przez tak długi czas? Dlaczego nie powiedziałaś mężowi
      o tym na początku? Coś mi tu nie gra...A nie chodzi czasem o coś
      innego?
      • hermina5 Re: To się stało mojej żonie 14.04.08, 08:57
        Z tego samego powodu, z którego ja po czymś takim na ulicy nie
        poszłam na policję . To tyle.
        • a.sommerfeld Hermino 14.04.08, 16:22
          jeszcze mozesz to zmienic...
          • heartpumper @mars 15.04.08, 09:45
            Czlowieku zeby oceniac, musisz miec podobne przezycia. Proponuje ci
            wiec udac sie do pobliskiego aresztu/wieznia. Poprosic o zrobienie z
            dupy jesieni sredniowiecza. Dopiero wtedy bedziesz mogl mowic co
            jest podejrzane, dlaczego dopiero po 6 latach, itp bullshit. OK?
            A jak nie, to sp^^^^aj na lekcje.
            • kadazan Re: @mars 15.04.08, 10:35
              BRAWO!!!
            • mars60 Re: @mars 15.04.08, 11:55
              Skończyłeś choć przedszkole heartpumper? Czy działasz w radykalnym
              ruchu feministycznym.... Pomyśl i skojarz fakty a potem pisz...
              • rlnd Re: @mars 15.04.08, 12:17
                A ty skonczyles ?
                Byles kiedys zgwalcony ? Poszedles z tym na policje ?
            • dongar Re: @mars 15.04.08, 13:36
              Oj jejku jejku.
              Mamy przegwizdane.Żeby ocenić okradanych i złodziei muszę się dać okraść,żeby ocenić morderców lub ofiary muszę się dać zabić.Czy przy ocenie głupka z głupim postem muszę też zgłupieć?
              Tak samo jak ktoś stwierdza że prezydent to gwałciciel, lub że Ania to wyrachowana dziewczyna wykorzystująca sytuację wzbudza we mnie tylko pusty śmiech.Wszystkie wasze wyroki powstają po przeczytaniu wypowiedzi stron.... a właściwie jednej strony.Teraz jakiś zdolny dziennikarz powinien pójść do więzienia i opublikować wypowiedzi oskarżonego(KTÓREMU DO WINNEGO JESZCZE DALEKO)"jak to mu podstawili dziewczynkę,jak go uwodziła,jak opowiadała o ciężkiej sytuacji,jak go podziwiała,jak to zniszczyło mu życie i rodzinę jak mu teraz w jego dzieci kamieniami rzucają......" itd. Szybko przeczytalibyśmy komentarze typu "panie prezydencie jesteśmy z panem..... przeczytałam i wyje z bólu nad pana krzywdą.." itd.

              Fakt jest taki że na razie prasa przedstawia wersje dwóch stron.
              Fakt jest taki że robi to tendencyjnie.
              Fakt jest taki że większość ludzi ma już wyrobione zdanie na ten temat bez żadnych dowodów.
              Fakt jest taki że prezydent jest jeszcze niewinny.
              Fakt jest taki że ja osobiście poczekam na wyrok sądu(bo nie mam pojęcia kto jest tu winnym a kto gra ofiarę).
              Władza deprawuje i to jest jasne.Jasne jest też że okazja czyni złodzieja.

              Zanim weźmiemy kamienie w ręce i zaczniemy rzucać poczekajmy na wyrok sądu gdyż będzie miał on daleko większy wgląd w materiał dowodowy niż my, opierający nasze wyroki na zasadzie twierdzenia "skoro jest napisane to musi być prawda,skoro napisane w prasie to musi być święta prawda".

              Jeśli jest to prawda bardzo współczuję pani Ani oraz jej mężowi i życzę dużo siły oraz szczęścia.

              Jeśli jest to nieprawda bardzo współczuję panu prezydentowi oraz jego rodzinie i życzę dużo siły oraz szczęścia.
              • rlnd Re: @mars 15.04.08, 17:43
                > Oj jejku jejku.
                > Mamy przegwizdane.Żeby ocenić okradanych i złodziei muszę się dać okraść,żeby
                > ocenić morderców lub ofiary muszę się dać zabić.Czy przy ocenie głupka z głupim
                > postem muszę też zgłupieć?
                > Tak samo jak ktoś stwierdza że prezydent to gwałciciel, lub że Ania to wyrachow
                > ana dziewczyna wykorzystująca sytuację wzbudza we mnie tylko pusty śmiech.Wszys
                > tkie wasze wyroki powstają po przeczytaniu wypowiedzi stron.... a właściwie jed
                > nej strony.

                No wiec troche sie mylisz. Po pierwsze w przypadku mordercy i ofiary, nie za
                bardzo uzyskasz wersje ofiary. Wiec sprawa jest raczej jasna. Podobnie rzecz ma
                sie z kradzieza (zaraz, jak by brzmiala wersja zlodzieja - bylo otwarte to
                wszedlem, lezalo to wzialem ?). Tak samo zgloszenie morderstwa (jako swiadek) i
                kradziezy na policji nie stanowi jakiegos powaznego problemu psychicznego (no
                moze czasem jest, kiedy swiadek jest zastraszany).
                Natomiast gwalt to troche odmienna sprawa. I nie wiesz jakie rzeczy dzieja sie w
                psychice ofiary, dopoki sam tego nie doswiadczysz. Stad kwestia osobistych
                doswiadczen przy ocenie gwalciciela i ofiary (i wypowiedz heartpumper('a)). I
                takze stad rozne wersje stron (bo sprawa jest niejasna).

          • zigzaur Re: Hermino 15.04.08, 10:20
            Nie jest łatwo to zmienić.
            W przypadku gwałtu bardzo ważne znaczenie ma zabezpieczenie dowodów, czyli
            zbadanie ciała kobiety i jej odzieży. Dlatego zgwałcona kobieta nie powinna np.
            się myć zanim nie zostanie urzędowo zbadana przez lekarza.

            Każdy dzień opóźnienia w zgłoszeniu zgwałcenia policji pogarsza sytuację prawną
            pokrzywdzonej. Jest narażona na pytanie adwokata strony przeciwnej "A dlaczego
            dopiero .....?"
        • priller kobieto... 15.04.08, 13:51
          hermina5 napisała:

          > Z tego samego powodu, z którego ja po czymś takim na ulicy nie
          > poszłam na policję . To tyle.

          to bardzo duzo. dziekujemy za precyzyjne przyblizenie nam problemu.

          najchetniej poddawalbym wszystkich gwalcicieli kastracji albo
          dozywotniej izolacji.

          zawsze wyobrazalem sobie, ze gwalt to ciezka zbrodnia, a nie taki
          flirt, ktory wylania sie z nagran kwiatkowskiego.
      • kaza40 Re: To się stało mojej żonie 14.04.08, 10:53
        Chodzi o to, że bała się reakcji ludzi, którzy myślą i oceniają tak
        jak Ty.
      • ediee1 Re: To się stało mojej żonie 14.04.08, 21:04
        Mars60, jeżeli czegoś tutaj nie rozumiesz, przeczytaj to jeszcze raz.
        Po prostu czytaj tyle razy, aż zrozumiesz. Gdyby to nie pomogło,
        to idź do psychologa, on ci pomoże. I nie mów o honorze, ponieważ wobec
        powyższych przeżyć brzmi to jak obelga. Natomiast życie, mój prostaczku, jest o
        wiele bardziej skomplikowane, niż się Tobie wydaje.
        Wielkie brawa dla Ani i Tomasza!!!!
        • mars60 Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 08:17
          ediee1, ja nadal uważam że ta kobieta nie zrobiła nic żeby to
          przerwać! I dzięki takim postawom mamy przyzwolenie na
          molestowanie.I nie rozumiem dlaczego nazywasz mnie PROSTACZKIEM. Bo
          myślę inaczej niż Ty? Powiedz mi czy większym wstydem dla kobiety
          jest opisywanie tego w ogólnopolskim piśmie czy sam fakt
          wykorzystywania?
          • agida7 Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 09:13
            Mars, posłuchaj jednak mądrych rad, jakich udzielono Tobie w
            poprzednich postach, więcej pokory, prostaczku, niestety...
            pozdr.
            • mars60 Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 11:46
              agida7 czy jedynym sposobem na polemikę jest dla Ciebie obrażanie
              innych? Może następnym razem pomyśl zanim wpiszesz cokolwiek...
      • ted12344 Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 08:44
        ręce opadają jak się czyta takie posty- smierdzielu moralny
      • icek20 Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 10:19
        Jestes krewnym prezydenta-zboczencu.
      • non.umbra Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 11:06
        mars60 napisał:

        > Nie rozumiem jednego. Gdzie Twój honor kobieto? Czy łatwiej jest
        > prać teraz brudy publicznie po sześciu latach wykorzystywania
        > zamiast powiedzieć stop za pierwszym razem?Dlaczego nie zgłosiłaś
        > tego na policję zaraz na początku? Dlaczego pozwoliłaś się
        > wykorzystywać przez tak długi czas? Dlaczego nie powiedziałaś mężowi
        > o tym na początku? Coś mi tu nie gra...A nie chodzi czasem o coś
        > innego?

        W ostatnim zdaniu sam sobie odpowiedziałeś. Jak nie wiadomo o co chodzi (...).
      • bosman_plama Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 13:08
        mars60 napisał:

        > Nie rozumiem jednego. Gdzie Twój honor kobieto? Czy łatwiej jest
        > prać teraz brudy publicznie po sześciu latach wykorzystywania
        > zamiast powiedzieć stop za pierwszym razem? Coś mi tu nie gra...A nie chodzi
        czasem o coś
        > innego?

        Tak, chodzi. Chodzi o terror psychiczny, zastraszanie, manipulowanie
        człowiekiem. Nie każdy jest twardzielem, który nie podda się wpływowi
        silniejszej psychicznie osoby. Dlaczego w dużych miastach młode, maltretowane
        dziewczyny nie odchodzą od swoich mężów? Z tych samych powodów.
        "Coś więcej" to ten dziwny stan, w którym znajduje się terroryzowana, poniżana
        osoba. On różni się od zwyczajnego stanu, typowego dla Ciebie, czy mnie tu i teraz.
        Gdzie jej honor? Obrzydliwe - wybacz - pytanie.
    • toja3003 Bez przesady: jeżeli taki facet w biurze „gwałci” 14.04.08, 08:22
      Bez przesady: jeżeli taki facet w biurze „gwałci” to chyba jakaś
      bierna czy czynna zachęta ze strony tej pani jednak była tak?
      • fedorczyk4 Re: Bez przesady: jeżeli taki facet w biurze R 14.04.08, 08:27
        toja3003 napisał:

        > Bez przesady: jeżeli taki facet w biurze „gwałci” to chyba jakaś
        > bierna czy czynna zachęta ze strony tej pani jednak była tak?


        Bingo. Mamy pierwszy wpis pod tytulem: zgwalcil bo prowokowala.
        Mysl czlowieku. I zacznij od przeczytania artykulu.
        • hermina5 Re: Bez przesady: jeżeli taki facet w biurze R 14.04.08, 08:56
          "bierna zachęta" no nie moge ...Co to jest bierna zachęta? Urodzenie
          sie kobietą ? Urodzenie sie kobieta i wyjście z domu?

          Cóz, na tej zasadzie to noworodek twojej córki też "biernie
          zachca " do gwaltu.
          • toja3003 Owszem, są przypadki typu „zgwałcił, bo prowokował 14.04.08, 10:54
            Owszem, są przypadki typu „zgwałcił, bo prowokowała”, czy ten był
            taki nie wiem i to jest kwestia sądu aby rozstrzygnąć. Wiem jednak,
            że rzadko gwałt biurowy obciąża całkowicie tylko gwałciciela.
            Podkreślam: gwałt jest ohydnym czynem i musi być ścigany i osądzony
            ale czy na zasadzie 100% winy gwałciciela?

            Otóż wiktymologia (dosł. ofiarologia) to nauka zajmująca się
            ofiarami przestępstw oraz badaniem roli ofiary w genezie
            przestępstwa, zwłaszcza ustaleniem czynników tworzących podatność na
            stanie się ofiarą przestępstwa oraz metod zapobiegania temu. Są po
            prostu typu ludzi, którzy częściej niż inni padają ofiarami różnych
            przestępstw. Pytanie: dlaczego. Ile jest w tym ich nieświadomej
            postawy a ile sytucaji, którym mogliby próbować zapobiec.

            Oczywiście panienka w biurze ma prawo ubrać się i wymalować jak Doda
            w konkursie mokrego podkoszulka a może nosić się o wiele bardziej
            skromnie. Może flirtować, bo prawo tego nie zabrania, pozwolić
            trzymać się za rączkę i nie chcieć nic więcej, tylko bawić się
            zainteresowaniem faceta. A może też nosić się i zachowywać o wiele
            bardziej zniechęcająco.

            Proszę niech się wypowiedzą fachowcy, seksuolodzy: czy to jest tak,
            że ludzie od razu ze sobą kopulują ni stąd ni zowąd. Otóż z reguły
            musi być pewna gotowość na taką sytuację, najpierw jako idea a potem
            rodzaj zabawy, uśmiechów, spojrzeń, słów i wreszcie czynów.

            Kiedy na tych łamach czytam, że oskarża się 22-letniego faceta o
            pedofilstwo, bo kopulował z 14-letnią dziweczyną to jest na to
            paragraf i jego wina, że nie skontrolował ile ona ma lat. Ale
            przecież ta sama panienka kopulowała z innymi chłopaczkami (też
            niepełnoletnimi) i pozwalała sobie robić filmy porno „żeby
            sprowokować” – tak twierdziła. Więc czy była 100% w porządku?

            Powtarzam więc raz jeszcze: gwałt jest ohydnym czynem i musi być
            ścigany i osądzony ale czy zawsze na zasadzie 100% winy gwałciciela?



            • drmonka Re: Owszem, są przypadki typu „zgwałcił, bo 14.04.08, 11:09
              >Otóż z reguły
              > musi być pewna gotowość na taką sytuację, najpierw jako idea a potem
              > rodzaj zabawy, uśmiechów, spojrzeń, słów i wreszcie czynów.
              >

              Czy słyszałas kiedys o gotowości na gwałt????!!!!!! Bo ja nigdy.
              • jerry21 Re: Owszem, są przypadki typu „zgwałcił, bo 15.04.08, 11:44
                oj czlowieku - czy ty kiedykowiek z kobieta , no wiesz co mam
                na mysli ..
                jezeli tak to uwazaj , lepiej sie pilnuj - bo kiedys
                mozesz sie dowiedziec zes zgwalcicl wtedy .
                jezeli jestes kobieta to tym bardziej wiesz dobrze co mam
                na mysli ...
            • bri Re: Owszem, są przypadki typu „zgwałcił, bo 14.04.08, 11:10
              "Literatura przedmiotu definiuje gwałt jako groźbę, siłę fizyczną
              lub zastraszanie w celu uzyskania seksualnej relacji z drugą osobą
              wbrew jej woli. Intencją gwałtu jest upokorzenie i zdegradowanie
              ofiary przez użycie seksu jako narzędzia dla wyrażenia przemocy,
              siły i agresji. Innymi słowy, gwałt to cios w ciało i duszę."
              www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=czytelnia&op=opis&id=2207
              Gwałcicielowi nie zależy na seksie. Przecież seks można "zdobyć" w
              legalny sposób. Prezydent Małkowski miał zdaje się żonę - czy nie
              mógł jej namówić do seksu? Jeśli nie mógł na pewno stać było go na
              skorzystanie z agencji towarzyskiej (może zresztą korzystał).
              Zależało mu najwyraźniej na upokrzeniu tej kobiety.
              • toja3003 Oczywiście, że zdarzają się przypadki masochistycz 14.04.08, 13:45
                Oczywiście, że zdarzają się przypadki masochistyczne czyli
                także „pewnej gotowości na gwałt”. Jak było w opisywanej sytaucji
                nie wiem – od tego jest sąd.

                Problem w tym, że często to co zakłada teoretycznie przyszła ofiara
                to poziom o wiele mniejszy niż praktyka, tyle, że kto bawi się
                zapałkami może mieć kłopoty z opanowaniem później pożaru.

                Powtarzam: nie bronię nikogo kto dopuszcza się zbrodni gwałtu ale
                jestem przeciwny automatyzmowi typu pani mówi „zgwałcił mnie” i pana
                się pakuje bezwarunkowo do pierdla.
                • totalna_apokalipsa Re: Oczywiście, że zdarzają się przypadki masochi 14.04.08, 14:24
                  Powtarzam: nie bronię nikogo kto dopuszcza się zbrodni gwałtu ale
                  > jestem przeciwny automatyzmowi typu pani mówi „zgwałcił mnie” i pan
                  > a
                  > się pakuje bezwarunkowo do pierdla.


                  Jakoś nie zauwazyłam, zeby pana wpakowano bezwarunkowo, a ponad to
                  pani ma dowody gwaltu w postaci probek spermy ,tego, co widzieli
                  swiadkowie itp...A tobie jak sądzę ideałem wydawałoby sie to, zeby
                  pani przyniosła zaswiadczenie od proboszcza, z e jest porzadna,
                  sfilmowąła gwałt kamera i jeszcze zaszła w ciążę i urodziła dziecko,
                  którego DNA potwierdzi ojcostwo gwałciciela.
                  • maaac Dlaczego trzeba przesadzać? 14.04.08, 15:32
                    Pierwsza rzecz - co innego opisywany tu przypadek co innego ogólne
                    rozważania na temat przyczyn gwałtu. To co tu jest jasne i oczywiste
                    nie zawsze takie jest. Jeżeli mamy rozmawiać o gwałcie jako zjawisku
                    społecznym (wiem brzmi to bezdusznie) to powinniśmy się umieć
                    oderwać od omawiania tego akurat przypadku.

                    Dlaczego do sprawy (tzn ogólnych rozważań przyczyn gwałtu)
                    podchodzi się tylko na zasadzie skrajności? Albo robi się z każdej
                    zgwałconej kobiety "ladacznicę", która wpierw chciała, a potem gdy
                    nie uzyskała satysfakcjonującej gratyfikacji oskarża o gwałt. Albo
                    popada się w drugą skrajność jak totalna_apokalipsa twierdząc, że
                    gwałt to zawsze wina gwałciciela.

                    Dlaczego uczciwie nie przyznać, że różnie to bywa. Czasem jest to
                    ewidentny gwałt z niszczeniem psychicznym ofiary, czasem tylko próba
                    zemsty nieusatysfakcjonowanej kochanki. Czasem zaś sprawa bywa dość
                    rozmyta. Czy on miał prawo uważać, że jej protesty były tylko "grą",
                    czy jednak powinien natychmiast zaprzestać tego co robił.
                    Jednym słowem nie można oceniać ani jego, ani jej dopóki sprawa nie
                    zostanie dokładnie zbadana. A odpowiedź "nie wiadomo" nie traktować
                    jako rozgrzeszenie czy też orzeczenie winy kogokolwiek.
                    • toja3003 uważam, maaac, że to co piszesz 14.04.08, 15:40
                      jest słuszne, bo masz rację.
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dlaczego trzeba przesadzać? 14.04.08, 17:18
                      > Czy on miał prawo uważać, że jej protesty były tylko "grą",
                      > czy jednak powinien natychmiast zaprzestać tego co robił.

                      Sorki, ale dla mnie jest jasne.

                      Jak ktoś mówi, że nie chce czegoś robić w kwestii seksu, to się to powinno
                      przyjąć na poważnie. A nie zastanawiać się, czy to jakaś gra, czy ten ktoś miał
                      naprawdę co innego na myśli.

                      Jak drugi człowiek mówi, że czegoś nie chce, to należy to rozumieć wprost: nie chce.

                      W przypadku, gdy ów człowiek z jakichś sobie tylko znanych powodów tylko udaje,
                      że nie chce - to jest jego problem, nie nasz. Nie wiem skąd pomysł, że mężczyźni
                      mają obowiązek domyślać się, co kobiety naprawdę chcą, gdy im tego wprost nie
                      mówią. Nie ma takiego obowiązku.
                      • drojb Re: "z gwałtem różnie bywa"???? Gwałt, to gwałt! 14.04.08, 20:11
                        to przemoc. Czy przemoc też próbujesz relatywizować? ("no może czasem, jak mnie
                        nie słucha, to dobrze przywalić"?)
                        • maaac Re: "z gwałtem różnie bywa"???? Gwałt, to gwałt! 14.04.08, 21:19
                          > to przemoc. Czy przemoc też próbujesz relatywizować? ("no może
                          czasem, jak mnie
                          > nie słucha, to dobrze przywalić"?)

                          Ależ oczywiście. Czasem wypadki pobicia okazują się ukartowane w
                          celu zniszczenia jakiejś osoby. Niesłyszałeś nigdy, że bandyci się
                          samookaleczają by oskarżyć Policje o brutalnośc?
                          • bri Re: "z gwałtem różnie bywa"???? Gwałt, to gwałt! 15.04.08, 11:15
                            Stary, mylisz pojęcia - samookaleczanie to nie pobicie, gwałt to nie
                            seks za przyzwoleniem obu stron. Pewnie bywa tak, że ktoś bywa
                            skazany za gwałt, którego nie popełnił, albo za pobicie, którego nie
                            był sprawcą, ale to nie zmienia definicji pojęcia gwałtu, którą
                            podałam wyżej.
                            • maaac Re: "z gwałtem różnie bywa"???? Gwałt, to gwałt! 15.04.08, 12:48
                              Nie nie mylę. Samookaleczanie jest "pobiciem" dopóki nie udowodni się
                              że to było samookaleczanie. Seks za przyzwoleniem obydwu stron
                              będzie "gwałtem" dopóki nie udowodni się, że obie strony wiedziały
                              czego chciały.
                              Po prostu pojawia się "sprawa" X "zgwałcił" Y, Z "pobił" W. Toczy się
                              rozprawa sądowa o gwałt czy pobicie w toku, której okazuje się że
                              wszystko było oszustwem. Jednak dopóki nie dojdzie do wyjaśnienia
                              sprawy, będzie to proces o "gwałt" albo "pobicie".
                              I w takim kontekście pisałem że gwałt nie zawsze jest gwałtem, a
                              pobicie może okazać się nie być pobiciem. A nie w kontekście
                              rzeczywistego przebiegu wydarzenia.
                    • moni2000 Re: Dlaczego trzeba przesadzać? 14.04.08, 20:45
                      Mnie się wydaje, że z samo słowo "gwałt" oznacza, że kogoś do seksu
                      zmuszono.Jeśli w jakimś momencie ofiara powiedziała "nie" to nad czym tu snuć
                      rozważania? Niezależnie od tego czy była żoną, kochanką, czy panną w spódnicy
                      ledwo zakrywającej pępek.
                      Jeśli się nie mylę Tobie chodziło o sytuacje, kiedy w świadomy sposób manipuluje
                      się "gwałtem", żeby się na jakimś facecie zemścić. Cóż, myślę że to jednak
                      wielka rzadkość. Ideałem było by gdyby sądy potrafiły takie sprawy rozpoznać.
                      Nie wylewając przy tym dziecka z kąpielą, czyli nie upokarzając dodatkowo
                      skrzywdzonych kobiet.

                      maaac napisał:

                      > Pierwsza rzecz - co innego opisywany tu przypadek co innego ogólne
                      > rozważania na temat przyczyn gwałtu. To co tu jest jasne i oczywiste
                      > nie zawsze takie jest. Jeżeli mamy rozmawiać o gwałcie jako zjawisku
                      > społecznym (wiem brzmi to bezdusznie) to powinniśmy się umieć
                      > oderwać od omawiania tego akurat przypadku.
                      >
                      > Dlaczego do sprawy (tzn ogólnych rozważań przyczyn gwałtu)
                      > podchodzi się tylko na zasadzie skrajności? Albo robi się z każdej
                      > zgwałconej kobiety "ladacznicę", która wpierw chciała, a potem gdy
                      > nie uzyskała satysfakcjonującej gratyfikacji oskarża o gwałt. Albo
                      > popada się w drugą skrajność jak totalna_apokalipsa twierdząc, że
                      > gwałt to zawsze wina gwałciciela.
                      >
                      > Dlaczego uczciwie nie przyznać, że różnie to bywa. Czasem jest to
                      > ewidentny gwałt z niszczeniem psychicznym ofiary, czasem tylko próba
                      > zemsty nieusatysfakcjonowanej kochanki. Czasem zaś sprawa bywa dość
                      > rozmyta. Czy on miał prawo uważać, że jej protesty były tylko "grą",
                      > czy jednak powinien natychmiast zaprzestać tego co robił.
                      > Jednym słowem nie można oceniać ani jego, ani jej dopóki sprawa nie
                      > zostanie dokładnie zbadana. A odpowiedź "nie wiadomo" nie traktować
                      > jako rozgrzeszenie czy też orzeczenie winy kogokolwiek.
                      • maaac Re: Dlaczego trzeba przesadzać? 14.04.08, 21:16
                        Dokładnie o to chodziło. Tyle że nie byłbym taki pewny w odniesieniu
                        do częstości takich wydarzeń. Naprawdę wiele mądrości powinien
                        wykazywać sąd by wyłapywać oszustki jednocześnie nie krzywdzić
                        dodatkowo bezdusznością prawdziwe ofiary.
                    • anovi_2007 Re: Dlaczego trzeba przesadzać? 14.04.08, 21:18
                      >"Czy on miał prawo uważać, że jej protesty były tylko "grą",
                      >czy jednak powinien natychmiast zaprzestać tego co robił.
                      >Jednym słowem nie można oceniać ani jego, ani jej dopóki sprawa nie
                      >zostanie dokładnie zbadana. A odpowiedź "nie wiadomo" nie traktować
                      >jako rozgrzeszenie czy też orzeczenie winy kogokolwiek."

                      Niestety wydaje mi się, że wielu sędziów myśli podobnie co maaac i niestety
                      sprawy gwałtów są zbyt często umarzane z powodu wątpliwości typu- czy ona
                      przypadkiem go nie za bardzo sprowokowała, a on biedaczek nie zrozumiał że ona
                      na serio nie ma ochoty na seks z nim.
                      • maaac Re: Dlaczego trzeba przesadzać? 14.04.08, 21:26
                        Tzn. rozumiem że według Ciebie NIGDY takich wątpliwości nie można
                        mieć? Czy nigdy nie słyszałas o kobietach, które lubią się droczyć?
                        Tzn. on jest zawsze winny? Wystarczy że Pani oskarża Pana o gwałt
                        to należy go skazać?
                        To jest właśnie postawa przegięcia w drugą stronę. Jedno "ona
                        zawsze prowokuje więc jest winna", druga którą Ty prezentujesz "ona
                        zwsze jest niewinna".
                        Ja jednak uważam że należy zawsze dociekać prawdy, tak by nie
                        skrzywdzić naprawdę zgwałconej kobiety, ale i nie skrzywdzić
                        mężczyzny fałszywym oskarżeniem.
                      • tomasso3 Re: Dlaczego trzeba przesadzać? 14.04.08, 23:15
                        Niestety, przypadki wykorzystywania "gwałtu" w celu załatwienia prywatnych
                        porachunków między partnerami nie należą do rzadkości.

                        Szczególnie perspektywa łatwego rozwodu z wyłącznej winy męża, a co za tym idzie
                        alimenty i korzystny podział wspólnego majątku znakomicie działa na wyobraźnię
                        wielu "skrzywdzonych". Na podobnej zasadzie nastąpił "wysyp" oskarżeń o
                        pedofilie "wzmacniających" pozwy o odebranie ojcom praw rodzicielskich.

                        Zarówno kobiety jak i mężczyźni nie mają patentu na uczciwość. Rolą sędziego
                        jest zawsze ustalenie stanu faktycznego i wydanie sprawiedliwego orzeczenia.
                        Przyjmowanie jakichkolwiek założeń bez oparcia w materiale dowodowym oznacza
                        nierówne traktowanie stron - najgorszy z sędziowskich grzechów.

                        Obyśmy nigdy takich sądów nie doczekali.
                        • jerry21 Re: Dlaczego trzeba przesadzać? 15.04.08, 11:49
                          oj doczekalismy , doczekalismy - chyba nie byles w sadzie ...
                      • cornflakegirl2 Re: Dlaczego trzeba przesadzać? 16.04.08, 12:38
                        No tak, bo w polsce do sądów chodzi się dla zabawy. Przeciez sądy to jest dla
                        wiekszosci ludzi ostatecznosc, zwazywszy na to jak działaja. A ci ktorzy
                        uwazaja, że kobiety oskarzaja o gwałt zeby sie na kims zemscic naoglądali sie
                        chyba za duzo amerykanskich seriali. U nas stygma na zgwalconej kobiecie jest
                        tak ogromna ze zadna kobieta o zdrowych zmyslach czegos tego nie zrobila, bo i
                        jak to by sie jej mialo niby oplacic? Sprawe musi udowodnic ona, co nie jest
                        łatwe, tak czy siak wychodzi na szmate, on dostaje niska kare, jesli w ogole, no
                        tak, zemsta warta świeczki. Ten co napisal o oskarzaniu o gwalt z zemsty to idiota.
                    • gosiekkk Czego nie rozumiesz w slowie: NIE? 15.04.08, 08:30
                      >Czy on miał prawo uważać, że jej protesty były tylko "grą",
                      > czy jednak powinien natychmiast zaprzestać tego co robił.

                      Chrzanisz... Czyli mam rozumiec, ze jezeli Tobie ktos wladuje lapy w spodnie,
                      albo wsadzi paluszek w odbyt, twoje "NIE" i proby obrony beda w istocie zacheta
                      do dalszej zabawy?...
                      A kiedy ktos czestuje cie kawa, zas ty odmawiasz, zawsze spodziewasz sie, ze
                      kawa zostanie ci jednak zaserwowana?...

                      Czego nie rozumiesz w slowie "Nie"? Jezeli ktos czegos odmawia, nalezy to
                      uszanowac. Niektorzy toporni faceci wmawiaja sobie i innym, ze kiedy kobieta
                      mowi : 'Nie', to w gruncie rzeczy oznacza : 'Tak'. Malo jest bzdurniejszych i
                      szkodliwszych stereotypow.
                      • maaac Re: Czego nie rozumiesz w slowie: NIE? 15.04.08, 08:54
                        Wiesz uwierzyłbym gdybym się na co dzień nie spotkał sią z dowodami
                        tego, że kobiece "nie" nie zawsze znaczy "nie".
                        Czasem "nie" oznacza np - "proś mnie", "bardziej się postaraj". Pan
                        rezygnuje z tego co zaproponował, a Pani ma później do niego
                        pretensje "bo powinien się domyśleć".
                        Rozumiem jednak że dla wzajemnego bezpieczeństwa w sprawach
                        seksu "nie" powinno zawsze być rozumiane jako "nie". A jeżeli Pani
                        gustuje w brutalności powinna to baaaaaaaaardzo wyraźnie zaznaczyć.
                        Omalże na piśmie.

                        > A kiedy ktos czestuje cie kawa, zas ty odmawiasz, zawsze
                        spodziewasz sie, ze
                        > kawa zostanie ci jednak zaserwowana?...
                        PS. A to akurat często się zdarza. Np poczęstuj koleżankę
                        ciastkiem. Powie "nie" bo dba o linie, ale będzie przełykać ślinę.
                        Jak mimo wszystko postawisz je w zasiegu jej ręki prędzej czy
                        później je spałaszuje z apetytem. Panom takie zachowanie w
                        odniesieniu do jedzenia też się zdarza.
                        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Czego nie rozumiesz w slowie: NIE? 15.04.08, 09:17
                          > Wiesz uwierzyłbym gdybym się na co dzień nie spotkał sią z dowodami
                          > tego, że kobiece "nie" nie zawsze znaczy "nie".
                          > Czasem "nie" oznacza np - "proś mnie", "bardziej się postaraj". Pan
                          > rezygnuje z tego co zaproponował, a Pani ma później do niego
                          > pretensje "bo powinien się domyśleć".

                          A to jest już jej problem.

                          Więc uważasz, że mężczyźni molestują kobiety ze strachu, że jak nie pomolestują,
                          a ona jednak chce, to ona będzie mieć pretensje? Nie rozśmieszaj mnie.
                          Fantastyczna wymówka. Zgwałciłem ją, bo bałem się, że będzie miała do mnie
                          pretensje.

                          > A jeżeli Pani
                          > gustuje w brutalności powinna to baaaaaaaaardzo wyraźnie zaznaczyć.

                          Ależ oczywiście. Nie ma w tym nic dziwnego.
                          • maaac Re: Czego nie rozumiesz w slowie: NIE? 15.04.08, 09:23
                            > Więc uważasz, że mężczyźni molestują kobiety ze strachu, że jak
                            > nie pomolestują, a ona jednak chce, to ona będzie mieć pretensje?
                            > Nie rozśmieszaj mnie.
                            > Fantastyczna wymówka. Zgwałciłem ją, bo bałem się, że będzie miała
                            > do mnie pretensje.

                            Nie przeginaj. Tego nie powiedziałem. To jest własnie przyjmowanie
                            wariantu "że to zawsze jest jego wina". Zgodzisz się jednak z
                            faktem, że kobiece "nie" nie zawsze oznacza "nie"? Mądry mężczyzna
                            powinien je rozróżnić w sprawach błahych. W sprawach istotnych na
                            jej niekorzyść (gdy akurat "nie" oznaczało "postaraj się") powinien
                            przyjmować jako prawdziwe "nie". Niech się nauczy na przyszłośc
                            wyraźnie wyrażac swoje pragnienia.
                            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Czego nie rozumiesz w slowie: NIE? 15.04.08, 09:36
                              > Nie przeginaj. Tego nie powiedziałem. To jest własnie przyjmowanie
                              > wariantu "że to zawsze jest jego wina". Zgodzisz się jednak z
                              > faktem, że kobiece "nie" nie zawsze oznacza "nie"? Mądry mężczyzna
                              > powinien je rozróżnić w sprawach błahych.

                              Uważam, że absolutnie nie powinien. To jest traktowanie kobiet jak dzieci, które
                              same nie umieją wyartykułować, co naprawdę chcą. Ja wiem, że taki mężczyzna, jak
                              się dostatecznie wyćwiczy w odgadywaniu myśli kobiety, to może się
                              dowartościować, poczuć taki mądry, taki domyślny, poważniejszy od kobiety - bo
                              on rozróżnia tak i nie, a ona nie za bardzo - jak dziecko. Wyobrażam sobie, jaką
                              to musi sprawiać mężczyźnie satysfakcję - poczucie, że jest dorosłym mężczyzną
                              przy dziecinnej kobiecie.

                              Ale niestety.

                              Jak kobieta mówi "nie", a myśli "tak" - to jest wyłącznie jej problem i pora dla
                              niej, aby dorosła.
                              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Ekspert objaśnia sprawę prowokowania przez kobiety 15.04.08, 09:42
                                A propos. Na forum Bezpieczeństwo Kobiet jest ekspert, pan Paweł Droździak -
                                wieloletni specjalista od sztuk walki, instruktor w szkole samoobrony dla
                                kobiet. On wyjaśnia, czy jak kobieta mówi "nie", to oznacza naprawdę "nie", oraz
                                od którego momentu mężczyzna może się poczuć sprowokowany:

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=17543860&a=17633222
                                "Przypuscmy, ze mezczyzna i kobieta dopiero co sie poznali i na hucznej imprezie
                                weszli razem do wanny, traktujac to jako element flirtu. Jednak juz w tej wannie
                                ow mezczyzna zorientowal sie, ze kobiecie brzydko pachnie z ust. Ponadto
                                uswiadomil sobie, ze tak naprawde zalezy mu na kims calkiem innym. W dodatku ta
                                kobieta wydala mu sie nagle nieco zbyt infantylna, moze zbyt wiele razy
                                powtorzyla mu "misiu pysiu" czy cokolwiek w tym rodzaju...To nieistotne. W
                                kazdym razie on stracil nagle ochote. Chcial, ale juz nie chce. Czy wolno mu sie
                                wycofac? Czy ma prawo powiedziec "przepraszam, ze ci zepsuje zabawe, ale cos mi
                                nagle siadl nastroj i nie mam ochoty. Sorki, ale juz pojde"? Ja bylbym zdania,
                                ze on ma prawo to zrobic. Malo tego - on ma prawo zrobic to nawet juz w trakcie
                                stosunku. To nie jest elegancko, ale jesli on czuje, ze musi tak wlasnie
                                postapic, to ewidentnie ma do tego prawo. Zmuszenie go w tym momencie byloby
                                pogwalceniem jego wolnosci i integralnosci. Zgodzisz sie z tym?

                                A co z kobieta? Czy ona rowniez ma prawo to zrobic w tej samej sytuacji?

                                ...w praktyce twoje rozumowanie prowadzi do odebrania kobiecie prawa do
                                decydowania o swojej integralnosci w momencie, kiedy przekroczona zostanie
                                arbitralnie ustalona granica. Na przyklad granica mieszkania mezczyzny, granica
                                odsloniecia jakiegos fragmentu ciala, granica dotyku, powiedzenia czegos czy
                                podpisania jakiegos aktu prawnego. Czyli jest taki moment, poza ktorym ona juz
                                nie ma prawa decydowania o swoim losie, tylko jest jakby sprzedana. Wprost tego
                                nie wyrazasz, ale jesli zwalniasz mezczyzne w tym momencie z odpowiedzialnosci,
                                to takie sa tego konsekwencje. No i teraz ta granica jest arbitralnie ustalona
                                przez strone silniejsza. Bo na przyklad w naszym talibanie ta granica to jest
                                wyjscie samej z domu. Jesli wyjdziesz z domu sama mezczyzna ma prawo cie
                                zgwalcic. W Polsce ktora opisujesz ta granica to jest byc moze wejscie do jego
                                mieszkania i wypicie z nim 100 gramow alkoholu.

                                Ja jestem raczej zwolennikiem tezy, ze o swoim losie mamy prawo decydowac
                                zawsze. Niezaleznie, czy stoje, leze, czy siedze, czy jestem pijany czy trzezwy,
                                czy jestem zonaty czy nie itp. to co robie ze swoim cialem to MOJA DECYZJA I
                                MOJE PRAWO Z TEGO ZREZYGNOWAC KIEDYKOLWIEK ZECHCE."
                                • pantau07 Re: Ekspert objaśnia sprawę prowokowania przez ko 15.04.08, 12:54
                                  wygioles sie dokladnie,ordynarnie dupajak trzezwieje to mysli.
                                • maaac Re: Ekspert objaśnia sprawę prowokowania przez ko 15.04.08, 13:06
                                  OK. OK. Pełna zgoda na wszystko co napisałaś.

                                  Pod jednym warunkiem. Przyznasz, że nieświadomie lub świadomie
                                  statystycznie rzecz biorąc znacznie większa grupa kobiet przyjmuje
                                  postawę "dziecka" niż mężczyzn. Nie wynika to bynajmniej z mniejszej
                                  inteligencji kobiet, a wyłącznie z przekazywanych wzorców
                                  kulturowych.

                                  I jeżeli kobiety powinny walczyć to nie negując fakty istnienia
                                  tego typu postaw, a z takimi postawami. No i z wykorzystywaniem
                                  takich postaw przez mężczyzn.
                                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Ekspert objaśnia sprawę prowokowania przez ko 15.04.08, 13:50
                                    Ale ty mówisz o całkiem czymś innym.
                                    Walczyć z tymi postawami i ich wykorzystywaniem - pełna zgoda.
                                    Lecz nawet gdyby kobieta była głupia jak but i naiwna jak dziecko, to nie jest
                                    jej wina, że ktoś wykorzystał jej głupotę i naiwność. Przecież jak ktoś zgwałci
                                    dziecko lub osobę niepełnosprawną umysłowo, to nikt nie mówi, że to wina tego
                                    dziecka lub tej niepełnosprawnej.
                                    • maaac Re: Ekspert objaśnia sprawę prowokowania przez ko 15.04.08, 14:56
                                      Nie nie całkiem. Tego typu podejście u Pań daje w efekcie "nie",
                                      które nie jest "nie". Ona będzie chciała, a powie "nie". Ot
                                      rodzice / nauczyciele powinni uczyć chłopców, że jak kobieta
                                      powie "nie" - nawet jakby mu się wydawało że to droczenie to
                                      powinien zrezygnować. Stracą w oczach tej Pani, ale dzięki temu inne
                                      nie będą gwałcone "bo myślałem że ona chce". Ot sprawa wzorców
                                      kulturowych.
                                      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Ekspert objaśnia sprawę prowokowania przez ko 15.04.08, 15:29
                                        maaac napisał:

                                        > Nie nie całkiem. Tego typu podejście u Pań daje w efekcie "nie",
                                        > które nie jest "nie". Ona będzie chciała, a powie "nie". Ot
                                        > rodzice / nauczyciele powinni uczyć chłopców, że jak kobieta
                                        > powie "nie" - nawet jakby mu się wydawało że to droczenie to
                                        > powinien zrezygnować. Stracą w oczach tej Pani, ale dzięki temu inne
                                        > nie będą gwałcone "bo myślałem że ona chce". Ot sprawa wzorców
                                        > kulturowych.

                                        No słusznie, ale w czym się ze mną w takim razie nie zgadzasz?

                                        Nawet jak jakaś pani mówi "nie", a myśli "tak", to jest wyłącznie jej problem.
                                        Całe otoczenie przecież słyszy "nie" i nie ma powodu, żeby rozumieć to słowo
                                        inaczej.
                                        • hecer Re: Ekspert objaśnia sprawę prowokowania przez ko 15.04.08, 18:00
                                          dobrze, ale jak to ma sie do tego konkretnego przykladu z
                                          Malkowskim...

                                          Kobieta jest wielokrotnie wykorzystywana przez Malkowskiego ale
                                          otwiera drzwi swojego prywatnego mieszkania w ktorym on ja gwalci,
                                          potem w szpitalu mowi ze zostala zgwalcona, powtarza to na policji i
                                          nie wymienia nazwiska sprawcy gwaltu...

                                          Wiec w ktorym momencie ona mowi "nie"? Wowczas gdy on przychodzi do
                                          niej do domu a ona otwiera mu drzwi?

                                          Potem twierdzi ze zostala zgwalcona a nie podaje nazwiska sprawcy co
                                          moze dawac jej przeciez narzedzie do szantazu sprawcy gwaltu. Gwaltu
                                          w jej wlasnym mieszkaniu do ktorego wpuscila osobe ktora ja
                                          wczesniej wykorzystywala seksualnie wbrew jej woli...

                                          Niestety, taka wersja wlasnie sie nasuwa na mysl.

                                          Zdaje sobie sprawe z tego jak ciezko jest kobiecie zglosic gwalt czy
                                          fakt wielokrotnego molestowania, gdy nie ma swiadkow i dowodow.
                                          Tylko ze jesli tego nie zglasza za pierwszym razem gdy dochodzi do
                                          molestowania lub nie zglasza wymienia nazwiska sprawcy gwaltu to
                                          potem jest narazona na takie wlasnie interpretacje: ze nie
                                          powiedziala wyraznie "nie", ze nie zrobila tyle ile mogla zrobic aby
                                          to przerwac...

                                          Ta sprawa jest bardzo skomplikowana wlasnie z tego powodu... I ja
                                          rozumiem dobrze to, ze ofiara gwaltu czy molestowania ma blokade
                                          psychologiczna, ze nie ujawnia sprawcy bo sie go boi i jest
                                          sparalizowana, osamotniona i czuje sie zbrukana. Tylko ze prawo
                                          opiera sie jednak dowodach i przeslankach wiec granica tolerancji
                                          dla tego paraliżu i wstydu związanego z gwaltem jest przesunieta na
                                          korzysc sprawcy i pozwala mu pozostac bezkarnym. Tej granicy nie
                                          mozna zmienic tak aby wszystkie okolicznosci i zeznania przemawialy
                                          za wina domniemanego sprawcy bo to by bylo nieuczciwe. Im dluzej
                                          ofiara zwleka z oskarzeniem sprawcy tym bardziej komplikuje swoja
                                          sytuacje.

                                          ...Nie bronie tego goscia bo mam wewnetrzne przekonanie ze to jest
                                          drań i taki kawał skur..iela, ktorego naprawde dlugo by szukac. O
                                          roznych draniach slyszalem ale o takiej kanali jeszcze nie...

                                          Tylko ze molestowanie podwladnuch to jedno, a gwalt to drugie. Tak
                                          to w prawie karnym chyba wyglada. Tu jest oskarzenie o gwalt ktory
                                          mial miejsce w domu kobiety ktora wczesniej byla przez prezydenta
                                          miasta molestowana. Ktora odbywala z nim stosunki na jakies wiezy
                                          zegarowej, tak? No to niech mi ktos wytlumaczy, jak mozna sie
                                          umawiac na wiezy zegarowej z prezydentem ktory molestuje cie w pracy
                                          i nie obawiac sie gwaltu? Jak mozna takie bydle wpuscic do domu???



                                          • hecer Re: Ekspert objaśnia sprawę prowokowania przez ko 15.04.08, 18:13
                                            nadal sie obawiam, ze ten zarzut gwaltu po prostu podwazy inne
                                            zarzuty ktore dalyby sie w sadzie udowodnic poprzez duza ilosci
                                            zeznan wielu kobiet, podwladnych prezydenta ktore molestowal, i
                                            poprzez inne poszlaki, jak chocby zeznania jakies gumki ktore ktos
                                            widzial w smietniku, jakies zamkniete drzwi ktore ktos widzial i
                                            odglosy, i inne poszlaki....Jesli molestowanie mialo miejsce (a
                                            wszystko, naprawde wszystko, wskazuje ze mialo miejsce) to takie
                                            zeznania i poszlaki sie znajda a wielokrotne molestowanie wielu osob
                                            oznacza wysoki wyrok...

                                            Ale gwalt to inny kaliber, wyzsza kara... I aby go potwierdzic
                                            trzeba miec dodatkowe dowody... A jakie dowody mamy? Zeznania
                                            milczacej choc molestowanej urzedniczki ktora wpuscila Malkowskiego
                                            do swojego mieszkania gdzie ja zgwalcil? A Malkowski powie ze mu sie
                                            oddala i co? Jakie sa dowody gwaltu? Fakt odbycia stosunku nie jest
                                            dowodem gwaltu przeciez i nie moze byc. A jesli miala z nim
                                            wczesniej stosunek, na wiezy zegarowej, gdzie zdaje sie poszla
                                            dobrowolnie, to jak udowodnic ze za pierwszym i drugim razem, czy
                                            choc w jednym przypadku mial miejsce gwalt??

                                            Ja sobie zdaje sprawe ze ta kobieta zostala mocno pokrzywdzona i
                                            byla molestowana wielokrotnie i manipulowana obrzydliwie przez
                                            Malkowskiego... Ale jak ona udowodni gwalt?? Przeciez naraza sie na
                                            zarzut falszywego oskarzenia i tego ze robi to z zemsty za
                                            molestowanie i upokarzanie jej przez Malkowskiego... Taka zemsta
                                            jest usprawiedliwiona przez podlosc tego czlowieka, ale moze ja
                                            narazic nawet na jakies konsekwencje karne... No i moze podwazyc
                                            zarzut o molestowanie...jej i innych kobiet...
                                            • hecer Re: Ekspert objaśnia sprawę prowokowania przez ko 15.04.08, 18:34
                                              ...ale moze sie myle: w koncu z tekstu wynika ze najpierw mial
                                              miejsce gwalt w mieszkaniu a potem dopiero nagrano rozmowe o
                                              spotkaniu na wiezy zegarowej...

                                              Nadal jednak uwazam ze zarzut o molestowanie i zarzut o gwalt to
                                              osobne historie...

                                              Choc faktycznie granice sa plynne... Najpierw jest molestowanie,
                                              potem proba gwaltu, potem gwalt... Byc moze troche tego dotyczyla
                                              wasza dyskusja powyzej...

                                          • maaac Re: Ekspert objaśnia sprawę prowokowania przez ko 18.04.08, 12:14
                                            > dobrze, ale jak to ma sie do tego konkretnego przykladu z
                                            > Malkowskim...

                                            Oczywiście że nic się nie ma. Tylko wskazanie, że sprawy oskarżeń o
                                            gwałt należy traktować jednostkowo. Zawsze należy badać wszelkie
                                            możliwości. Dotyczy zwłaszcza to opinii publicznej, która już na
                                            podstawie samej informacji o oskarżeniu potrafi wydać wyrok albo na
                                            Nią "bo prowokowała", albo na Niego "bo oni wszyscy tylko o gwałcie
                                            myślą".
                                        • maaac Re: Ekspert objaśnia sprawę prowokowania przez ko 18.04.08, 13:06
                                          > No słusznie, ale w czym się ze mną w takim razie nie zgadzasz?
                                          W pewnych szczegółach.

                                          > Nawet jak jakaś pani mówi "nie", a myśli "tak", to jest wyłącznie
                                          > jej problem.
                                          > Całe otoczenie przecież słyszy "nie" i nie ma powodu, żeby
                                          > rozumieć to słowo inaczej.

                                          No i tu jest problem. Jeżeli akurat "ta" Pani często mówi
                                          słowami "nie", a jednocześnie wszelkie inne przekazy niewerbalne
                                          mówią "tak". Pan/Panowie zwracając uwagę bardziej na to jak się
                                          zachowuje, a nie to co mówi, nie zaprzestają swoich hmmm czynności,
                                          a ona po całej sprawie nie ma pretensji. To otoczenie jak ma ocenić
                                          jej "nie"? Jako prawdziwe "nie"? Przecież zarówno doświadczenie z
                                          poprzednich wypadków, jak i inne "wskazówki" temu przeczą. Okazuje
                                          się że jednak takie powody mają by inaczej ją rozumieć.

                                          Teraz weź pod uwagę, że z przyczyn kulturowych takich Pań może być
                                          spory odsetek w społeczeństwie (no bo np. mówiąc "nie" wydaje im się
                                          np że "nie są takie łatwe", albo "z przyczyn religijnych"). Efekt?
                                          Panowie przenoszą doświadczenia z takimi Paniami na resztę Pań,
                                          które działają całkiem racjonalnie. I tu dochodzi do tragedii.

                                          Chodzi o wyplenienie ze społeczeństwa tego typu postaw. Zarówno u
                                          Pań - mają uczciwie mówić tak czy nie. Jak i u Panów - nie to
                                          zawsze nie. Nawet wtedy jakby jednocześnie Pani .... (no tu już była
                                          by pornografia w opisie).
                    • szarles Zgadzam się w 100% BT 15.04.08, 10:48
                • priller Re: Oczywiście, że zdarzają się przypadki masochi 15.04.08, 13:56
                  toja3003 napisał:


                  > Powtarzam: nie bronię nikogo kto dopuszcza się zbrodni gwałtu ale
                  > jestem przeciwny automatyzmowi typu pani mówi „zgwałcił mnie”

                  w tym przypadku, zdaje sie, mowila, ze jej dobrze bylo.
            • anovi_2007 o Boże!!! 14.04.08, 21:08
              Ale ty toja3003 głupoty wypisujesz!!!! I jeszcze z pseudonaukowymi tekstami
              wyjeżdżasz. Wiktymologia mówi owszem o pewnych ludziach, że częściej padają
              ofiarą napadów, czy pobić, ale oni taką postawę przyjmują NIEŚWIADOMIE!!!!! A ty
              od razu wyjeżdżasz o prowokacji ze strony zgwałconej kobiety i jej winie.
              Najpierw uważnie czytaj i słuchaj, a potem się wypowiadaj.
              • toja3003 Ojojoj, argument „Ale ty głupoty wypisujesz” jest 15.04.08, 08:36
                Ojojoj, argument „Ale ty głupoty wypisujesz” jest faktycznie
                bardzo „naukowy”. Też mogę tak napisać i co z tego wyniknie dla
                dyskusji? Nic.

                Pytam jeszcze raz: skąd wiadomo, że w opisywanym przypadku ta pani
                n i e ś w i a d o m i e nie prowokowała pewnych zachowań tego
                pana? Czy to można wykluczyć? Można ale to jest zadanie sądu.

                No ale ty już wyrok zdaje się wydałaś? To ile lat dajesz temu panu?
                5 czy 15? Bo przecież wiesz na pewno jak było. Tobie sąd
                niepotrzebny. Ty uważasz, że jak pani mówi „zgwałcił mnie” to pana
                się pakuje bezwarunowo do pierdla? Bo ja uważam, że trzeba jeszcze
                wysłuchać drugiej strony.

                Podkreślam po raz kolejny: nie wiem czy ta pani prowokowała, nie
                wiem po czyjej stronie jest wina, czy po jednej, czy po obu a jeśli
                po obu to w jakiej części. Nie mam zamiaru relatywizować ohydnej
                zbrodni gwałtu. Zło jest złem a przemoc przemocą ale żaden sąd nie
                jest zwolniony od dokładnego zbadania sprawy, wychodząc od
                domniemania niewinności oskarżonego.
                • wdakra Re: Ojojoj, argument „Ale ty głupoty wypisu 15.04.08, 15:47
                  toja3003 napisał:

                  >
                  > Pytam jeszcze raz: skąd wiadomo, że w opisywanym przypadku ta pani
                  > n i e ś w i a d o m i e nie prowokowała pewnych zachowań tego
                  > pana? Czy to można wykluczyć? Można ale to jest zadanie sądu.
                  >
                  Czy wykluczenie tego jest do czegokolwiek potrzebne?
                  • toja3003 jasne, że nie wsadzić gościa do paki i już tak? 15.04.08, 17:09
                    • wdakra Re: jasne, że nie wsadzić gościa do paki i już ta 15.04.08, 17:19
                      Zadaniem sądu jest ocena, czy p.M. jest winny gwałtu. A te brednie o prowokacji
                      przypominaja mi proces sprzed lat, kiedy to obrońca gwałciciela w wieku ok. 30
                      lat nie mając innych argumentów usiłował złagodzic wyrok twierdzeniem, że jego
                      biedny klient został sprowokowany przez wredną 6-letnią ofiarę.
            • gosiekkk Gwalt jest ohydnym czynem, gwalciciel jest cacy 15.04.08, 08:23
              Twoja wypowiedz to jedna wielka zalomka. Moze zacznijmy scigac prawnie kobiety
              za to, ze sa kobietami, dzieci za to, ze sa dziecmi. Przeciez wedlug ciebie nie
              zawsze gwalt wynika na 100% z winy gwalciciela. Gwalciciel niewinna ofiara?
              Sorry, cos ci sie wybitnie podupcylo. Fajnie jest teoretyzowac. Co innego, gdyby
              chodzilo o ciebie i twoj "osobisty" zad.
              Kobieta prowokuje... Taaa... Oczywiscie. Chyba masz raczki praca niesplamione,
              albo pracujesz w jakims dziwnym miejscu, bo widze, ze nie slyszalas o czyms
              takim jak WYMOG odpowiedniego stroju do pracy. Do pracy NIE przychodzi sie jak
              na wybory miss mokrego podkoszulka, tak samo, jak nie przychodzi sie w szortach,
              podartych portkach itp... - nie wkrecaj wiec sobie takich filmow.
              • toja3003 Pytam jeszcze raz: skąd wiadomo, że w opisywanym p 15.04.08, 09:18
                Pytam jeszcze raz: skąd wiadomo, że w opisywanym przypadku ta pani
                n i e ś w i a d o m i e nie prowokowała pewnych zachowań tego
                pana? Czy to można wykluczyć? Można ale to jest zadanie sądu. No ale
                ty już wyrok zdaje się wydałaś? To ile lat dajesz temu panu? 5 czy
                15? Bo przecież wiesz na pewno jak było. Tobie sąd niepotrzebny. Ty
                uważasz, że jak pani mówi „zgwałcił mnie” to pana się pakuje
                bezwarunowo do pierdla? Bo ja uważam, że trzeba jeszcze wysłuchać
                drugiej strony.

                Podkreślam po raz kolejny: nie wiem czy ta pani prowokowała, nie
                wiem po czyjej stronie jest wina, czy po jednej, czy po obu a jeśli
                po obu to w jakiej części. Nie mam zamiaru relatywizować ohydnej
                zbrodni gwałtu. Zło jest złem a przemoc przemocą ale żaden sąd nie
                jest zwolniony od dokładnego zbadania sprawy, wychodząc od
                domniemania niewinności oskarżonego.
                • kloktat_dehet Re: Pytam jeszcze raz: skąd wiadomo, że w opisywa 15.04.08, 10:01
                  szanowny panie, sad nie jest od tego, zeby orzekac o nieswiadomosci,
                  podswiadomosci ani swiadomosci tej pani. sad ma orzec, czy dany czyn mial
                  miejsce. a na wysokosc wyroku na szczescie nie wplywaja takie ezoteryczne
                  przeslanki jak "nieswiadoma prowokacja". prosze pana, co to jest wlasciwie? to
                  sa jakies fale telepatyczne? aura? przejawia sie to jakims silnym polem
                  magnetycznym?

                  przy skandalicznie niskich wyrokach za gwalty w Polsce i upokarzajacej kobiety
                  procedurze pana posty i koncepcja "nieswiadomej prowokacji" sa doprawdy nie na
                  miejscu
                  • toja3003 Sąd jest od uwzględniania wszelkich okoliczności c 15.04.08, 10:38
                    Sąd jest od uwzględniania wszelkich okoliczności czynu także działań
                    i motywacji świadomych czy podświadomych a na pewno sąd nie jest
                    automatem działającym na zasadzie: pani mówi „zgwałcił mnie” to pana
                    się pakuje bezwarunowo do więzienia.
                    • iluminacja256 Re: Sąd jest od uwzględniania wszelkich okoliczno 15.04.08, 11:33
                      Podświadomością to się prosze pana zajmował Freud i Jung czyli
                      psychoanalitycy, u których mozna było polezeć na kozetce. Sąd jest
                      od stwierdzenia winy lub braku winy i wydania wyroku skazującego lub
                      uniewinniającego, a nie od zastanawiania sie czy ten pan zabił
                      tamtego, ale podswiadomie tego nie chciał, a ta pani została
                      zgwałcona, ale podświadomie tego chciała.

                      Od takich dyrdymałów są róznej masci nawiedzeni guru i ezoterycy,
                      którzy moga panu powiedzieć, z e podswiaadomie wzorek na pana
                      gaciach świadczy o tym, ze chciałby pan jezdzić nocą na zebrze w
                      ZOO, ale na pewno nie sąd.
                      Jedynyny stan swiadomosci jakim sąd się zajmuje to stan upicia
                      alkoholowego za kierownicą. Dziękuję.
                      • jerry21 Re: Sąd jest od uwzględniania wszelkich okoliczno 15.04.08, 12:00
                        nie zupelnie tak jest jak kolega pisze , sad czesto zleca
                        badanie stanu swiadomosci ( poczytalnosci ) oskarzonego a
                        czasami i ofiary ...
                        przypadek opisywany w reportazu dla mnie jest jasny dosyc -
                        na urzedzie dochodzilo do orgi z udzialem wielu osob - do
                        czasu , az z jakis niejasnych wzgledow nastapil koniec zmowy
                        milczenia o sprawach o ktorych wiedzialo wiele osob -
                        gwalcenie wbrew woli przez okres kilku lat w budynku
                        publicznym osob nie uwiezionych , porwanych itd - nie jest
                        mozliwa . byla wola stron
                        • elle444 Re: Sąd jest od uwzględniania wszelkich okoliczno 15.04.08, 12:06
                          No i wszystko jasne. Przedmówca próbuje nam wmówic, że jeżeli był
                          seks to była swiadoma, podświadoma lub domniemana zgoda, wiec nie
                          ma możliwosci żeby doszło do przestepstwa. Dobrze, że niedługo
                          miejsce dla takich facetów będzie już wyłącznie w zoo, bo kazda
                          sprawa taka jak ta to okazja do edukacji opini publicznej.
                          • gniewomierz Re: Sąd jest od uwzględniania wszelkich okoliczno 15.04.08, 12:26
                            elle444 napisała:

                            >Dobrze, że niedługo
                            > miejsce dla takich facetów będzie już wyłącznie w zoo, bo kazda
                            > sprawa taka jak ta to okazja do edukacji opini publicznej.

                            Edukacja opinii publicznej? W ten sposób nazywasz medialną nagonkę
                            na człowieka, któremu nie udowodniono winy przed sądem>
                            A w zoo to będzie miejsce ale dla zakompleksionych feministek...
                            • elle444 Re: Sąd jest od uwzględniania wszelkich okoliczno 15.04.08, 12:40
                              Gdyby nie nagonka, jak mówisz, to by ten człowiek był bezkarny.
                              Prawo w Polsce jest niesprawiedliwe, podobnie jak ludzka
                              mentalności i jest niesprawiedliwie stosowane, bo układ sił jest
                              dla ofiary niekorzystny. Tylko publiczna dyskusja może to zmienić.
                              We Włoszech w latach 60-tych, sprawca gwałtu mógł się wywinać od
                              odpowiedzialności ... żeniąc się z ofiarą. Nietrudno zgadnąć jakie
                              były naciski na ofiary w tej sytuacji. Do czasu , az się pewna
                              Sycylijka zbuntowała ... skazujac się rzecz jasna na dożywotnią
                              stygmantyzacje, ale dzieki niej durne prawo zmieniono. Pewnie wielu
                              facetów pałakało nad losem gwałciciela, tak jak Ty teraz... Aha ,
                              jeszcze jedno, czy tak samo było Ci żal posłanki Sawickiej,
                              czy "Dr. Pawulona". Też zostali skazani przez opinie publiczną
                              przed procesem. A może Ty sie po prostu identyfikujesz z
                              gwałcicielem?... Zastanów się... bo bronisz przegranej sprawy.
                      • bruna6 Re: Sąd jest od uwzględniania wszelkich okoliczno 15.04.08, 12:49
                        Jung to moja druga akurat sie NIESWIADOMOSCIA zajmowal.
                    • gosiekkk Re: Sąd jest od uwzględniania wszelkich okoliczno 15.04.08, 20:23
                      >pani mówi „zgwałcił mnie” to pana
                      > się pakuje bezwarunowo do więzienia.

                      Powtarzasz sie, czlowieku. To juz nudne. Wiec ja tez sie powtorze : ta pani NIE
                      tylko to MOWI, ona przedstawia rowniez DOWODY popierajace jej swiadectwo. Po
                      drugie - NIE TYLKO TA pani to mowi.
                • bruna6 Re: Pytam jeszcze raz: skąd wiadomo, że w opisywa 15.04.08, 12:47
                  > n i e ś w i a d o m i e nie prowokowała pewnych zachowań tego
                  > pana? Czy to można wykluczyć?

                  Zalózmy, ze masz szefa geja, chodzisz w dzinasach, ktore ladnie sie
                  na twojej pupie opinaja, a i ksztal banana z przodu tez sie wymownie
                  odznacza. Na jakiejs imprezie, po paru drinkach poddajesz sie
                  czynnosci plciowej z szefem. Dlaczego by nie, slabo sie czujesz, pan
                  mial odpwiedni zel, zeby ci zrobic z pupy uzytek.
                  Czy ty serio traktujesz przyslowie:
                  Kazda twoja pozycja to juz propozycja?
                  Czy rozumiesz slowo NIESWIADOMOSC?
                • gosiekkk Re: Pytam jeszcze raz: skąd wiadomo, że w opisywa 15.04.08, 20:20

                  > Ty uważasz, że jak pani mówi „zgwałcił mnie” to pana się pakuje
                  > bezwarunowo do pierdla?

                  Sek w tym, ze "pani" nie tylko to mowi. Sperma raczej sama do jej waginy nie
                  przyplynela zlotym deszczem... Sa rowniez "apetyczne" nagrania do
                  odsluchania... Poza tym - nie tylko ta jedna kobieta skarzy sie na molestowanie
                  przez szefuncia. A co do sadu - owszem, jak najbardziej sad powinien wysluchac
                  drugiej strony. Ale i wziac pod uwage dowody w sprawie, a nie z gory
                  usprawiedliwiac faceta tym, ze "to zla kobieta byla".
                  • stary_zwyrodnialec Re: Pytam jeszcze raz: skąd wiadomo, że w opisywa 15.04.08, 20:23
                    gosiekkk napisała:


                    > Sek w tym, ze "pani" nie tylko to mowi. Sperma raczej sama do jej waginy nie
                    przyplynela zlotym deszczem...

                    Z chęcią rozłożyła nogi więc wpłynęła. :-)
                    • gosiekkk Z checia rozlozyla nogi? 15.04.08, 20:44
                      Skad wiesz? Byles tam? Podgladales zza firaneczki?...
                      • stary_zwyrodnialec Re: Z checia rozlozyla nogi? 15.04.08, 20:49
                        gosiekkk napisała:

                        > Skad wiesz? Byles tam? Podgladales zza firaneczki?...
                        Owszem. Byłem tam. Zaproponowała, że w czasie gdy prezydent będzie ją chędożył,
                        może mi zrobić dobrze ustami. :-) Odmówiłem będąc zadeklarowanym homoseksualistą
                        a poza tym jestem przecież żonaty :-)
                        • gosiekkk Stary zwyrodnialec oglada rozkrok 15.04.08, 20:57
                          a chor wujow lezy i kwiczy z uciechy. Zapomniales jeszcze dodac, ze swistak
                          wtedy siedzial i zawijal je w te sreberka. Dobranoc... :-)
                • cornflakegirl2 Re: Pytam jeszcze raz: skąd wiadomo, że w opisywa 16.04.08, 12:55
                  toja3003 napisał:

                  > Pytam jeszcze raz: skąd wiadomo, że w opisywanym przypadku ta pani
                  > n i e ś w i a d o m i e nie prowokowała pewnych zachowań tego
                  > pana? Czy to można wykluczyć? Można ale to jest zadanie sądu. No ale
                  > ty już wyrok zdaje się wydałaś? To ile lat dajesz temu panu? 5 czy
                  > 15? Bo przecież wiesz na pewno jak było. Tobie sąd niepotrzebny. Ty
                  > uważasz, że jak pani mówi „zgwałcił mnie” to pana się pakuje
                  > bezwarunowo do pierdla? Bo ja uważam, że trzeba jeszcze wysłuchać
                  > drugiej strony.
                  >
                  > Podkreślam po raz kolejny: nie wiem czy ta pani prowokowała, nie
                  > wiem po czyjej stronie jest wina, czy po jednej, czy po obu a jeśli
                  > po obu to w jakiej części. Nie mam zamiaru relatywizować ohydnej
                  > zbrodni gwałtu. Zło jest złem a przemoc przemocą ale żaden sąd nie
                  > jest zwolniony od dokładnego zbadania sprawy, wychodząc od
                  > domniemania niewinności oskarżonego.

                  każdy sprawiedliwy i praworządny powołuje się na sądy.byłeś Ty tam w ogóle
                  kiedyś? miales jakaś sprawe w ktorej byles pokrzywdzonym? wiesz jak sądy
                  działają w takich sprawach jak gwalt? wierz mi, zdziwilbyś się a Twoja ślepa
                  wiara w nieskazitelnosc tej instytucji ległaby w gruzach momentalnie.
              • tomasso3 Re: Gwalt jest ohydnym czynem, gwalciciel jest ca 15.04.08, 09:28
                Chyba koledze chodziło o coś innego. Nie o brak winy gwałciciela, bo z samej
                nazwy - gwałt - wynika, że jest to działanie polegające na użyciu przemocy w
                celu przełamaniu czyjegoś oporu.

                Jest jednak oczywiste, że kobieta może swoim zachowaniem, np. wyzywającym,
                zachęcającym (do stosunku, nie do gwałtu) wpłynąć na działanie sprawcy. To nie
                zdejmuje z gwałciciela odpowiedzialności, natomiast wpływa na tzw. stopień winy
                i może stanowić okoliczność istotną przy ustalaniu surowości kary.

                Akapit o braku prowokacji wynikający z konieczności stosowania służbowego stroju
                trudno uznać za poważny. Przecież nie samym strojem kobieta prowokuje.

                Rozumiem, że po lekturze tekstu trudno powściągnąć emocje, ale życie jest
                bogatsze od jakichkolwiek teorii. Zdarzają się zarówno faceci zwyrodnialcy jak i
                sprytne cichodajki potrafiące bez skrupułów oskarżać partnera o najbzdurniejsze
                przewinienia, jeżeli przyniesie im to zakładaną korzyść.
                • hermina5 Re: Gwalt jest ohydnym czynem, gwalciciel jest ca 15.04.08, 09:46
                  > Jest jednak oczywiste, że kobieta może swoim zachowaniem, np.
                  wyzywającym,
                  > zachęcającym (do stosunku, nie do gwałtu) wpłynąć na działanie
                  sprawcy. To nie
                  > zdejmuje z gwałciciela odpowiedzialności, natomiast wpływa na tzw.
                  stopień winy
                  > i może stanowić okoliczność istotną przy ustalaniu surowości kary.
                  >


                  Jasne stopień winy i surowość kary. Nie wiem czy wiesz, ale TYLKO
                  GWAŁT spotyka się z takimi sposobami wartościowania. Nikt nie
                  zastanawia sie, czy jak faceta okradna, pobiją, albo ukradną mu
                  samochód to ten facet swoim zachowaniem i wyglądem spowodował te
                  rzeczy i nalezy sie w zwiazku z tym zastanawiać nad surowoscią kary
                  dla bandyty czy złodzieja.

                  Ba, nawet jelsi tego goscia by zgwałcili i pobili, to też nikt nie
                  zastanawiałby sie czy jego wyglad sprowokował. To ejst własnie
                  przyczyna, dla ktorej kobiety nie idą na policję i nie zgłaszają
                  gwałtów. Syf, który je czeka potem jest jak ponowna penetracja.
                  • zigzaur Re: Gwalt jest ohydnym czynem, gwalciciel jest ca 15.04.08, 10:25
                    Przestępstwem równoważnym gwałtowi (z przemocą fizyczną) jest zmuszanie do seksu
                    szantażem czy z wykorzystaniem pozycji zwierzchnika.

                    Mądry szef nigdy nie zamyka się z podwładną sam na sam, nie umawia się z nią po
                    godzinach i nie flirtuje w pracy.

                    Dla własnego bezpieczeństwa.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Gwalt jest ohydnym czynem, gwalciciel jest ca 15.04.08, 22:07
                  > Jest jednak oczywiste, że kobieta może swoim zachowaniem, np. wyzywającym,
                  > zachęcającym (do stosunku, nie do gwałtu) wpłynąć na działanie sprawcy. To nie
                  > zdejmuje z gwałciciela odpowiedzialności, natomiast wpływa na tzw. stopień winy
                  > i może stanowić okoliczność istotną przy ustalaniu surowości kary.

                  Bzdura.

                  Zapominasz zamknąć auta i ktoś ci je kradnie. Sąd karząc złodzieja nigdy w życiu
                  nie uzna za okoliczność łagodzącą tego, że auto było otwarte!

                  Nie masz bladego pojęcia o polskim prawie.
                  • tomasso3 Re: Gwalt jest ohydnym czynem, gwalciciel jest ca 15.04.08, 22:45
                    Uwielbiam czytać forumowych wyjadaczy. Są ekspertami w każdej dziedzinie, od
                    fizyki jądrowej po literaturę mongolską. A kto się z nimi nie zgadza ten nieuk.

                    Przypadek z kradzieżą auta jest chybiony. Bardziej właściwe byłoby nie samo
                    zapominanie o zamknięciu auta co raczej defilowanie wypasioną furą po zakazanej
                    dzielnicy i demonstracyjne nie zamykanie auta.

                    Zapewniam, że sąd wziąłby te okoliczności pod uwagę. Czymś diametralnie innym
                    jest zaplanowana kradzież długo namierzanego auta, gdy złodziej fatyguje się po
                    łup na drugi koniec Polski, czy wręcz za granicę, a czym innym kradzież
                    "okazyjna", niejako "przypadkowa" gdy właściciel niemal sam się prosi o stratę.

                    Po to są w Kodeksie Karnym widełki żeby sędzia mógł karę dostosować do stopnia
                    zawinienia sprawcy.
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Gwalt jest ohydnym czynem, gwalciciel jest ca 15.04.08, 23:13
                      > Bardziej właściwe byłoby nie samo
                      > zapominanie o zamknięciu auta co raczej defilowanie wypasioną furą po zakazanej
                      > dzielnicy i demonstracyjne nie zamykanie auta.
                      >
                      > Zapewniam, że sąd wziąłby te okoliczności pod uwagę.

                      Zapewniam, że nie. W przypadku kradzieży auta, "nawet" w takich okolicznościach
                      jak napisałeś, sąd w postępowaniu karnym nie bierze tego pod uwagę wymierzając
                      wyrok.

                      Przydałaby się Polakom większa wiedza na temat prawa obowiązującego w ich kraju.
                      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Gwalt jest ohydnym czynem, gwalciciel jest ca 15.04.08, 23:23
                        pl.wikipedia.org/wiki/Zasady_wymiaru_kary#Zasada_winy
                        "Okoliczności wpływające na stopień winy:

                        * możliwość rozpoznania znaczenia czynu warunkowana poziomem rozwoju
                        intelektualnego, emocjonalnego i społecznego sprawcy, jego stanem wiedzy i
                        doświadczeniem życiowym,
                        * możliwość podjęcia decyzji zgodnego z prawem zachowania,
                        * możliwość faktycznego sterowania swoim postępowaniem w wykonaniu podjętej
                        decyzji.


                        (...)

                        Okoliczności zmniejszające stopień winy sprawcy:

                        * ograniczona poczytalność sprawcy[1],
                        * niepatologiczne zakłocenia czynności psychicznych (jak np. stres czy brak
                        snu) wykluczające na możliwość rozpoznania czynu i pokierowania przez sprawcę
                        swoim postępowaniem,
                        * działanie w warunkach zaskoczenia,
                        * stan silnego wzburzenia usprawiedliwiony okolicznościami,
                        * niekiedy niedoświadczenie sprawcy, choroba alkoholowa, uzależnienie się od
                        środków odurzających, negatywny wpływ środowiska."

                        www.kodeks.wirt.pl/index.php?id=152,764,0,0,1,0
                        "§ 2. Wymierzając karę, sąd uwzględnia w szczególności motywację i sposób
                        zachowania się sprawcy, popełnienie przestępstwa wspólnie z nieletnim, rodzaj i
                        stopień naruszenia ciążących na sprawcy obowiązków, rodzaj i rozmiar ujemnych
                        następstw przestępstwa, właściwości i warunki osobiste sprawcy, sposób życia
                        przed popełnieniem przestępstwa i zachowanie się po jego popełnieniu, a
                        zwłaszcza staranie o naprawienie szkody lub zadośćuczynienie w innej formie
                        społecznemu poczuciu sprawiedliwości, a także zachowanie się pokrzywdzonego."

                        Nie ma w kodeksie NIC o zachowaniu się poszkodowanego!!!
                        • tomasso3 Re: Gwalt jest ohydnym czynem, gwalciciel jest ca 19.04.08, 04:27
                          Kobieto, zamiast studiowania zbędnych bzdur czytaj dokładnie kodeks.

                          Stoi jak byk, sama cytujesz (art. 53 kk):
                          > "§ 2. Wymierzając karę, sąd uwzględnia w szczególności motywację i sposób
                          > zachowania się sprawcy, popełnienie przestępstwa wspólnie z nieletnim, rodzaj i
                          > stopień naruszenia ciążących na sprawcy obowiązków, rodzaj i rozmiar ujemnych
                          > następstw przestępstwa, właściwości i warunki osobiste sprawcy, sposób życia
                          > przed popełnieniem przestępstwa i zachowanie się po jego popełnieniu, a
                          > zwłaszcza staranie o naprawienie szkody lub zadośćuczynienie w innej formie
                          > społecznemu poczuciu sprawiedliwości, a także zachowanie się pokrzywdzonego."

                          Powtarzam żeby się utrwaliło - "a także zachowanie się pokrzywdzonego"

                          W każdym komentarzu znajdziesz wyjaśnienie, że chodzi o przyczynienie się tegoż
                          do popełnienia przestępstwa poprzez np. prowokacyjne zachowanie, itp.

                          > Nie ma w kodeksie NIC o zachowaniu się poszkodowanego!!!

                          Niezbyt rozsądna kobieto ! (by nie powiedzieć ostrzej) skąd ma się w
                          postępowaniu karnym wziąć poszkodowany? Takowy występuje w postępowaniu
                          cywilnym, tutaj mamy pokrzywdzonego. Zapraszam do lektury art. 49 kpk.
            • carrramba Re: Owszem, są przypadki typu „zgwałcił, bo 15.04.08, 09:23
              nie pij tyle.......Gwalt to gwalt. Co ma flirtowanie do gwaltu ?
              Facet zgwalcil kobiete w ciazy. Ech, Polacy, Polacy.....
              • mariuszdd Re: Owszem, są przypadki typu „zgwałcił, bo 15.04.08, 09:41
                carrramba napisała:

                > nie pij tyle.......Gwalt to gwalt. Co ma flirtowanie do gwaltu ?
                > Facet zgwalcil kobiete w ciazy. Ech, Polacy, Polacy.....
                Może nie powiedziała ,że jest w ciąży ?
                • elle444 Re: Owszem, są przypadki typu „zgwałcił, bo 15.04.08, 11:13
                  Ponoć była w siódmym miesiącu. Musiała o tym jeszcze mówić?
            • elle444 Re: Owszem, są przypadki typu „zgwałcił, bo 15.04.08, 10:30
              No to jak zapomnisz zamknąć drzwi do domu, to jest to czynnik
              łagodzący dla złodzieja, bo ofiara współpracowała? Otóż nie, bo
              zasady współżycia społecznego mćwią, że do cudzego domu się nie
              wchodzi i rzeczy nie wynosi. Tak samo kobieta powinna być chroniona
              przez prawo niezależnie od tego czy jest typem ofiary czy nie.
              • mariuszdd Re: Owszem, są przypadki typu „zgwałcił, bo 15.04.08, 10:37
                > No to jak zapomnisz zamknąć drzwi do domu, to jest to czynnik
                > łagodzący dla złodzieja, bo ofiara współpracowała? Otóż nie, bo
                > zasady współżycia społecznego mćwią, że do cudzego domu się nie
                > wchodzi i rzeczy nie wynosi. Tak samo kobieta powinna być chroniona
                > przez prawo niezależnie od tego czy jest typem ofiary czy

                Przyozdób dom klamkami ze złota i popryskaj perfumami Chanel nr 5 .
                • elle444 Re: Owszem, są przypadki typu „zgwałcił, bo 15.04.08, 10:50
                  No jezeli dla Ciebie fakt, ze kobieta się ładnie ubierze i spryska
                  perfumami jest zaproszeniem do gwałtu, to sobie to napisz na czole,
                  a będziemy przy Tobie chodzić w łachmanach i śmierdzieć...

                  Poza tym o ile wiem złote klamki, też nie są czynnikiem łagodzącym
                  dla złodzieja.
                  Myśł logicznie ...
                  • mariuszdd Re: Owszem, są przypadki typu „zgwałcił, bo 15.04.08, 14:54
                    > No jezeli dla Ciebie fakt, ze kobieta się ładnie ubierze i spryska
                    > perfumami jest zaproszeniem do gwałtu, to sobie to napisz na czole,
                    > a będziemy przy Tobie chodzić w łachmanach i śmierdzieć...
                    >
                    > Poza tym o ile wiem złote klamki, też nie są czynnikiem łagodzącym
                    > dla złodzieja.
                    > Myśł logicznie .

                    Na wojnie używają broni chemicznej :) I co ? działa !
                    Taka wyperfumowana kobieta i wizualnie oddziaływająca jest gorsza od kuli
                    karabinowej !
            • ciriacz nie ma takich `przypadkow`, mlotku! 15.04.08, 10:46
              Ludzie, myslcie czasami wielowymiarowo! Zyjemy w demokracji. Kobieta
              MUSI miec prawo, zeby sie ubrac jak jej sie podoba, zachowywac jak
              ma ochote, ba- nawet zaprosic faceta do domu majac na mysli seks i
              MUSI tez miec prawo sie na przyklad rozmyslic. Na tej samej
              zasadzie, jak kazdy mezczyzna ma niepisane prawo `rozmyslic sie` ze
              zwiazku, z bycia ojcem i innych powaznych rzeczy i nic mu za to
              traumatycznego nie grozi.
              Naprawde nie trzeba wiele dywagowac: to nie jest kwestia pobocznych
              argumentow `bo prowokowala`, tylko elementarnego prawa do wolnej
              woli oraz obrony przed agresja. NIE MA -powtarzam- zadnego
              argumentu, ktory usprawiedliwia gwalciciela. Wyszlismy z epoki
              kamienia lupanego!
            • konchi1980 Re: Owszem, są przypadki typu „zgwałcił, bo 15.04.08, 10:59
              Debilu, jak panienka się wymaluje i rozkłada nogi to nie ma mowy o
              gwałcie (nawet jak ma 14 lat - wtedy to seks z nieletnim, zupełnie
              inny paragraf). Wina za gwałt zawsze lezy w 100% po stronie
              gwałciciela. Jeżeli przemocą doprowadza kobietę do stosunku, nic nie
              może umniejszyć jego winy. Więc przestań pierd...ć wydumane
              farmazony o prowokacyjnych zachowaniach. O ludziach-ofiarach. Jakim
              trzeba być zwyrodnialcem, żeby gwałcić wyrywającą się i krzyczącą
              kobietę, choćby nie wiem jak była umalowana???????????? Przemyśl
              teamt zanim się wypowiesz na temat pajacu, bo zajmujesz tylko
              przestrzeń.

              Nie pozdrawiam
              • stary_zwyrodnialec Re: Owszem, są przypadki typu „zgwałcił, bo 15.04.08, 11:04
                konchi1980 napisał:

                > Debilu, jak panienka się wymaluje i rozkłada nogi to nie ma mowy o
                > gwałcie (nawet jak ma 14 lat - wtedy to seks z nieletnim, zupełnie
                > inny paragraf). Wina za gwałt zawsze lezy w 100% po stronie
                > gwałciciela. Jeżeli przemocą doprowadza kobietę do stosunku...

                Pajacem to jesteś ty sam. Ochłoń trochę i dopiero zabieraj się do
                pisania, ofiaro losu. Poza tym seks z osobą nieletnią (poniżej 18
                lat) nie jest karalny. Karalne są określone czynności z osobą
                poniżej lat 15-tu. (art. 200 kk).
                Głupi jesteś i tyle więc nie zabieraj głosu w dyskusji...
                • toja3003 Jeżeli dochodzi do przestępstwa to zadaniem sądu j 15.04.08, 13:42
                  Jeżeli dochodzi do przestępstwa to zadaniem sądu jest także zbadanie
                  czynników ryzyka, które do tego doprowadziły. Czy jest zabronione
                  stawianie niezamkniętego samochodu pod ciemną latarnią w nocy? Nie
                  jest ale policja tego nie zaleca.

                  Czy jest zabronione żeby samotna panienka po dyskotece sama późno
                  wracała do domu przez okolicę, w której zdarzały się gwałty? Nie
                  jest. I jeśli będzie zgwałcona to też jest niewinna ale to co robi
                  (świadomie, nieświadomie) jest czynnikiem ryzyka.

                  Ale gwałt w biurze to nie sytuacja zboczeńca wyskakującego znienacka
                  z krzaków. Wróćmy zatem do biura. Czy w biurze facet bez ostrzeżenia
                  rzuca się nagle na kogoś? Być może ale mogło być i tak, że elementy
                  molestowania seksualnego występowały wcześniej. Dlaczego ich nie
                  zgłoszono? Takim sytuacjom trzeba przeciwstawiać się w zarodku a nie
                  czekać aż nastąpi eskalacja.

                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Bzdura 15.04.08, 22:04
                    > Jeżeli dochodzi do przestępstwa to zadaniem sądu jest także zbadanie
                    > czynników ryzyka, które do tego doprowadziły. Czy jest zabronione
                    > stawianie niezamkniętego samochodu pod ciemną latarnią w nocy? Nie
                    > jest ale policja tego nie zaleca.

                    Jest to bzdura. To nie PRL i zgodnie z obecnym kodeksem karnym dochodzenie
                    prawdy materialnej nie jest obowiązkiem sądu. Wyroki sądu są wydawane wyłącznie
                    na podstawie dowodów, czyli prawdy formalnej. Sądu nie interesuje, czy samochód
                    został ukradziony bo zapomniałeś go zamknąć, czy mimo iż był zamknięty na cztery
                    spusty.

                    Byłby to absurd, gdyby sąd obniżał wyrok złodziejowi za to, że ukradł samochód,
                    który był otwarty.

                    Podobnie, w takich układach nie byłby możliwy zakup kontrolowany lub
                    kontrolowane przekupstwo. Przyszedłby np. policjant do urzędnika i oferował mu
                    "łapówkę". To urzędnik, nawet gdyby wziął pieniądze nie mógłby zostać ukarany,
                    ponieważ znalazł się w sytuacji, która przyprawiała go o ryzyko popełnienia
                    przestępstwa.

                    Tak samo zresztą, jeśli ktoś zostanie nakłoniony do popełnienia przestępstwa -
                    to nie jest okolicznością łagodzącą. Osoba nakłaniająca jest również karana, ale
                    osoba nakłoniona jest karana zupełnie tak samo, jak gdyby ona sama jedna
                    postanowiła popełnić przestępstwo.
                    • tomasso3 Re: Bzdura 15.04.08, 23:03
                      Wyroki sądu są wydawane wyłącznie
                      > na podstawie dowodów, czyli prawdy formalnej.

                      Wow, możesz rozwinąć tę myśl. Znaczy się, dowody to prawda formalna, w oparciu o
                      co ustala się więc prawdę materialną? Opinię wróżki, rzut monetą?
                      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Bzdura 15.04.08, 23:09
                        > Wow, możesz rozwinąć tę myśl. Znaczy się, dowody to prawda formalna, w oparciu
                        > o
                        > co ustala się więc prawdę materialną? Opinię wróżki, rzut monetą?

                        Nie znasz terminów prawniczych.
                        Gdyby sąd musiał ustalać prawdę materialną (tak jak było w kodeksie karnym w
                        PRL), to niezależnie od dowodów dodstarczonych przez prokuraturę musiałby
                        ustalić jak było "naprawdę". Czyli sąd musiał się sam starać o znajdywanie
                        dodatkowych dowodów i przesłuchiwanie dodatkowych świadków. Czyli sąd był
                        para-prokuraturą.

                        W obecnym kodeksie karnym sąd orzeka tylko na podstawie tego, co przedstawią
                        strony. Jeśli strony czegoś nie dopatrzą, nie dostarczą wszystkich dowodów, to
                        już ich sprawa i sądu to nie interesuje.
                        • tomasso3 Re: Bzdura 19.04.08, 03:46
                          Obiły Ci się o uszy terminy prawnicze, ale kompletnie nie zrozumiałaś ich sensu.

                          Związek prawdy formalnej i materialnej z dowodami zgłoszonymi przez oskarżyciela
                          i obrońce polega na czymś zupełnie innym.

                          Nie ma żadnego powodu by twierdzić, że na podstawie wskazanych wyżej dowodów nie
                          da się ustalić prawdy materialnej. Co to ma w ogóle ze sobą wspólnego? Skąd taka
                          teza?

                          > W obecnym kodeksie karnym sąd orzeka tylko na podstawie tego, co przedstawią
                          > strony. Jeśli strony czegoś nie dopatrzą, nie dostarczą wszystkich dowodów, to
                          > już ich sprawa i sądu to nie interesuje.

                          To już bzdura kompletna. Zajrzyj do art. 2 par 2 kpk.

                          I nie czytaj tyle wikipedii...
                    • toja3003 oczywiście, że sąd bierze pod uwagę czy mamy 16.04.08, 09:20
                      do czynienia z włamaniem (gdy drzwi są zamknięte) czy też z
                      wtargnięciem gdy nie są, co więcej, przy zostawieniu np. uchylonych
                      drzwi może nawet nie być mowy o udowodnieniu wtargnięcia a jedynie
                      o "mimowolnej możliwości zakłócenia miru domowego" - to są różne
                      kwalifikacje czynu i różne wyroki. Podobne analogie można znaleźć
                      przy przestępstwach seksualnych o czym wcześniej pisałem.
      • gosiekkk Bezsensowne stereotypy i brak wyobrazni 15.04.08, 08:15
        > Bez przesady: jeżeli taki facet w biurze „gwałci” to chyba jakaś
        > bierna czy czynna zachęta ze strony tej pani jednak była tak?

        No, to moze tak - jedziesz sobie autobusem, masz ladna kiecke, w ktorej bardzo
        fajnie wygladasz (prawo tego nie zabrania, czyz nie?...) - nagle okazuje sie, ze
        korzystajac z tloku jakis gosc laduje ci lapsko w ci..ko, ociera sie o ciebie.
        Wysiadasz. On rowniez, bo mu z toba jakos dziwnie po drodze. Powiedzmy rowniez,
        ze nie udaje ci sie zwiac, a poza tym - stereotypowo - robisz wszystko, zeby
        nikt z przechodniow nie zauwazyl, ze cos jest nie tak. I powiedzmy, ze facet w
        koncu cie dorywa i pomimo twoich protestow oraz prob obrony spedza z toba
        upragniony kwadransik. I teraz pytanie - czym go zachecilas, ze sie tak rozpalil
        i rozbuchal?... Bo przeciez, jak sama piszesz, "bierna czy czynna zacheta ze
        strony "tej pani" jednak byla, tak?" Zreszta, niewazne, "bez przesady", w
        gruncie rzeczy nic takiego sie nie stalo, nieprawdaz?...
        • mariuszdd Re: Bezsensowne stereotypy i brak wyobrazni 15.04.08, 09:44
          owiedzmy, ze facet w
          > koncu cie dorywa i pomimo twoich protestow oraz prob obrony spedza z toba
          > upragniony kwadransik. I teraz pytanie - czym go zachecilas, ze sie tak rozpali
          > l
          > i rozbuchal?... Bo przeciez, jak sama piszesz, "bierna czy czynna zacheta ze
          > strony "tej pani" jednak byla, tak?" Zreszta, niewazne, "bez przesady", w
          > gruncie rzeczy nic takiego sie nie stalo, nieprawdaz?...

          W Borach Tucholskich to codzienne zdarzenia ,i jakoś ludzie żyją

          • foruman Re: Bezsensowne stereotypy i brak wyobrazni 15.04.08, 11:58
            a to "jakoś" to ma byc jakiś wyznacznik? Uważasz że "jakoś" powinno
            byc celem człowieka? Właśnie Ci co nie chcieli "jakoś" tylko LEPIEJ
            stworzyli to wszystko co dobre w swiecie, to że nie zyjesz jak
            zwierzę w ciągłym zagrożeniu, że masz te wszystkie cywilizacyjne
            gadżety, że głodny nie chodzisz.. szkoda tylko, że widzisz że to
            jest proces - doskonalenie trwa! I każde takie "jakoś" brzmi
            ohydnie..
          • gosiekkk Wory Tu Cholskie 15.04.08, 20:24
            A niech sobie ludzie "jakos" zyja. Pewnie ci, ktorym sie to "jakos" nie podoba,
            dawno wyniesli sie stamtad.
        • elle444 Re: Bezsensowne stereotypy i brak wyobrazni 15.04.08, 11:16
          Z tego już prosty wniosek, że zgwałcenie ładnej kobiety powinno być
          czynnikiem zmniejszającym stopień winy i surowość kary, no bo ładna
          kobiety jakby bardziej "biernie prowokuje".
          • gosiekkk Re: Bezsensowne stereotypy i brak wyobrazni 15.04.08, 20:27
            Tak! Zaiste - TAK! Burki, hidzaby i inne przescieradla zakrywajace kobiety od
            stop po czubek glowy powinny zostac natychmiast wprowadzone jako obowiazkowy
            stroj wyjsciowy!
          • cornflakegirl2 Re: Bezsensowne stereotypy i brak wyobrazni 16.04.08, 13:00
            elle444 napisała:

            > Z tego już prosty wniosek, że zgwałcenie ładnej kobiety powinno być
            > czynnikiem zmniejszającym stopień winy i surowość kary, no bo ładna
            > kobiety jakby bardziej "biernie prowokuje".

            A jak brzydka to sie jeszcze powinna cieszyc że ktoś ja zechciał.
            • czerwony_burzuj Re: Bezsensowne stereotypy i brak wyobrazni 16.04.08, 14:54
              cornflakegirl2 napisała:


              > A jak brzydka to sie jeszcze powinna cieszyc że ktoś ja zechciał.

              Z drugiej strony jest to jakaś forma dowartościowania ;-)
      • konchi1980 Re: Bez przesady: jeżeli taki facet w biurze R 15.04.08, 10:44
        Co to qrwa jest bierna zachęta???????????? Jebnij się w łeb
        zboczku!!!!!!
      • remik.bz Co to takiego "bierna zacheta" ? 15.04.08, 14:28
        toja3003 napisał:

        > Bez przesady: jeżeli taki facet w biurze „gwałci” to chyba jakaś
        > bierna czy czynna zachęta ze strony tej pani jednak była tak?

        Przypomniała mi się słynna krakowska sprawa z czasów stanu wojennego.
        Była manifestacja na Rynku Głównym a przed "Piwnicą pod Baranami"
        stał Piotr Skrzynecki i przyglądał sie demonstracji.
        Został za to oskarżony (chyba kolegium) i ukarany.
        W uzasadnieniu podano,że "swoja bierną postawą i samą obecnością
        jakby zachecał demonstrantów do łamania prawa"
        Piwnica przerobiła potem treść wyroku na piosenkę, chyba do dzisiaj
        ją wykonują.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Co to takiego "bierna zacheta" ? 15.04.08, 22:10
          Przednia anegdota. Strzał w dziesiątkę. :-)
    • puuchatek To się stało mojej żonie 14.04.08, 08:49
      Panie Tomaszu, kłaniam się Panu w pas. Jest Pan prawdziwym mężczyzną.

      Palanty, które zamierzają tu pisać, że "pewnie prowokowała" zapraszam na to forum zaraz po tym, jak Was jakiś typ napadnie i pobije w ciemnej uliczce. Wtedy Was zapytam czym go sprowokowaliście i dlaczego nie poszliście inną drogą.

      A swoję drogą - jakby ktoś coś takiego zrobił mojej żonie, to bym chyba zabił.
    • nina.st2 Re: To się stało mojej żonie 14.04.08, 09:05
      Panie Tomaszu
      Współczuję pana żonie. I zazdroszczę, ze ma u swojego boku
      takiego mężczyznę. Życzę Państwu wiele wytrwałości i
      szczęścia. Podziwiam pani odwage pani Aniu. Pozdrawiam
    • hazudo Re: To się stało mojej żonie 14.04.08, 09:35
      Tekst niezły, tylko mam wrażenie, że zawierający pewne nieścisłości.

      Na Warmii i Mazurach rzeczywiście jest duże bezrobocie, natomiast w samym
      Olsztynie pracę można znaleźć szybko. Wiem, bo tu mieszkam. Oczywiście, może nie
      tak intratną i lekką jak stanowisko w ratuszu.

      Chciałbym się też dowiedzieć, kiedy Małkowski się zmienił, bo z tego, co wiem,
      to jego ofiara pracowała z nim jeszcze w strukturach SLD i do ratusza trafiła
      jako jego protegowana. Zakładam więc, że w tym czasie nie dopuszczał się takich
      czynów.
      • jerry21 Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 12:17
        oj , jest jakis trop ... tym razem partyjny..
        lekki zywot , karierka polityczno - urzednicza , lekko , latwo i
        przyjemnie ...
        ciekawe ze naogol do seksu urzedniczo biurowego dochodzi w
        kregach o prowieniencji lewicowej ..
        Clinton niejaki ten to dopiero sobie dokazywal , ze tez ta
        glupia lewicka nie wpadla na to by oskarzyc go o gwalt w
        gabinecie oralnym ..!
      • mars60 Re: To się stało mojej żonie 15.04.08, 16:02
        Brawo! Nareszcie ktoś rozsądny! Rzeczywiście autorce tekstu należą
        się ukłony bo jest napisany znakomicie! Wywołał burzę na forum i o
        to chodziło. Natomiast jak to się ma do rzeczywistości to inna
        sprawa i to tyle...
    • prawdziwy.antonina To się stało mojej żonie 14.04.08, 14:44

      człowiek to nie brzmi dumnie.
    • tsuranni [...] 14.04.08, 14:58
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • chilly Intencje mszalne 14.04.08, 17:25
      I w jakiej intencji mieszkańcy Olsztyna wykupią teraz mszę? Może dla odwołania
      intencji mszy poprzedniej?
    • sabtom2 I tyle czasu nic nie mówila... 15.04.08, 08:28
      Wspólczuje tej pani i jej mezowi,ale nie jest do konca bez
      winy...Oklamywala meza,tlumaczy-kredyt itp.Mysle,ze gdyby byla
      szczera i tak naprawde kochala meza,powiedziala by wczesniej.Byly
      jednak rzeczy wazniejsze od meza...
      • porucznik_theo_kojak dokładnie 15.04.08, 08:34
        sabtom2 napisał:

        > Wspólczuje tej pani i jej mezowi,ale nie jest do konca bez
        > winy... Oklamywala meza,tlumaczy-kredyt itp. Mysle,ze gdyby byla
        > szczera i tak naprawde kochala meza,powiedziala by wczesniej. Byly
        > jednak rzeczy wazniejsze od meza...
      • flamengista to są bzdury 15.04.08, 08:41
        Nie możemy się postawić na miejscu tej kobiety, nie wiemy co czuła.

        Nie każda kobieta musi być odważna. Jej odwagi brakło, ale to nie jej wina. Wina
        leży tylko i wyłącznie po stronie gwałciciela.
        • gosiekkk Re: to są bzdury 15.04.08, 20:39
          Braklo jej odwagi, bo bala sie, ze jej zycie sie calkiem sypnie. Bala sie, ze
          maz postapi jak typowy wioskowy popapraniec i prymityw i z "nieczysta" baba nie
          bedzie chcial miec wiecej do czynienia. Plus jeszcze reakcja srodowiska :
          bezlitosne ploty, drwiny... Poza tym - strach o prace itp. W sumie zadzialal
          chyba podobny mechanizm, co w przypadku bitych i maltretowanych zon, dla ktorych
          codzienne pieklo, poniewierka i zagrozenie zycia bylo znosniejsze, niz ryzyko
          zwiazane z rozpoczeciem nowego etapu w zyciu i uwolnieniem sie od przeszlosci.
          • czerwony_burzuj Re: to są bzdury 15.04.08, 20:42
            gosiekkk napisała:

            > Braklo jej odwagi, bo bala sie, ze jej zycie sie calkiem sypnie.

            Głupia jesteś i tyle... Nie pierwszy i nie ostatni raz tzw. kobieca solidarność
            bierze górę na zdrowym rozsądkiem.
            • gosiekkk Argumenty ad personam 15.04.08, 20:46
              sa dla idiotow. Przepraszam, bo myslalam, ze nim NIE jestes. Pomylilam sie...
      • janma46 Re: I tyle czasu nic nie mówila...do sabtom2 15.04.08, 10:35
        Chyba nieuważnie przeczytałeś co ta kobieta mówi.W pierwszej
        kolejności był właśnie strach przed utratą miłości męża i rozpadem
        małżeństwa.Nie można mówić jakby człowiek postąpił znajdując się w
        takiej sytuacji jak ta pani nie przeżywając tego na własnej
        skórze.Podejmując taką dyskusję wyrażamy tylko przypuszczalną czy
        domniemaną reakcję na takie zdarzenie.
        Śmieszą i denerwują mnie te wszystkie wypowiedzi o seksualnych
        prowokacjach kobiet.Czy normalny człowiek będąc prowokowanym musi
        zaraz przechodzić do czynów,czy musi będąc prowokowanym przez
        prostytutkę odbyć z nią stosunek.Podobno człowiek jest istotą
        rozumną i myślącą a nie zwierzęciem kierującym się tylko instynktem
        a takim okazał się prezydent Olsztyna.Gdzie ten człowiek miał
        szacunek do samego siebie nie mówiąc o szacunku dla innych ludzi(a
        przede wszystkim do własne żony).Czy nawet będąc prowokowanym
        musiał reagować tak jak to robił.
        Jestem pełen podziwu i szacunku dla męża tej pani za tak wyrozumiałe
        podejście do całej tej sprawy a do tej pani za to że przezwyciężyła
        strach i zdecydowała się powiedzieć o tym na cały głos.Życzę im
        wszystkiego nalepszego i dużo samozaparcia w dalszej walce o godność
        osobistą.
      • gosiekkk Bo gwalt jest w Polsce TABU 15.04.08, 20:42
        mimo tego, ze zyjemy w 21 wieku. Ofiary nie zglaszaja sie na policje, wstydza
        sie przyznac, ze zostaly zgwalcone, boja sie reakcji srodowiska, ktore zamiast
        wspierac, bedzie wytykac palcami.
        • stary_zwyrodnialec Re: Bo gwalt jest w Polsce TABU 15.04.08, 20:51
          gosiekkk napisała:

          > mimo tego, ze zyjemy w 21 wieku. Ofiary nie zglaszaja sie na policje, wstydza
          > sie przyznac, ze zostaly zgwalcone, boja sie reakcji srodowiska, ktore zamiast
          > wspierac, bedzie wytykac palcami.

          Widzisz w jakim zaścianku żyjesz... A w takiej Szwecji jedno wskazanie palcem
          przez kobietę lub dziecko i delikwent ląduje za kratkami. Tam czułabyś się jak
          ryba w wodzie :-)
          • gosiekkk Cos ci sie rozprulo na zakrecie 15.04.08, 21:02
            pewnie wtedy, kiedy usilowales z zascianka nieporadnie uciec, nie wiedzac, zes
            do niego sznurkiem przywiazany... Na pamiatke tego tragikomicznego wydarzenia
            ostal ci sie ino sznur, a na czapke z pior ciagle jeszcze sobie nie
            zapracowales. BTW : do "zascianka" to ja tylko czasami zagladam.
            • stary_zwyrodnialec Re: Cos ci sie rozprulo na zakrecie 15.04.08, 21:05
              gosiekkk napisała:

              > pewnie wtedy, kiedy usilowales z zascianka nieporadnie uciec, nie wiedzac, zes
              > do niego sznurkiem przywiazany... Na pamiatke tego tragikomicznego wydarzenia
              > ostal ci sie ino sznur, a na czapke z pior ciagle jeszcze sobie nie
              > zapracowales. BTW : do "zascianka" to ja tylko czasami zagladam.

              Cieszę się, że poprawiłem Ci humor :-)
              • gosiekkk Re: Cos ci sie rozprulo na zakrecie 16.04.08, 10:35
                Cieszysz sie? LOL! A fasole tez chcesz, czy moze wolisz lego? :-P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka