sylwia33
17.07.04, 18:48
Andrzej Lepper i jego kierowca jeździli przez wiele dni po
Polsce. Pewnej nocy przed limuzynę wyskoczyła im świnia. Nie
przeżyła tego spotkania. Lepper, widząc co się stało, kazał
kierowcy iść wytłumaczyć wszystko właścicielowi.
> Kierowca wrócił dopiero po godzinie z cygarem w zębach,
butelką wina w ręce i w poszarpanym ubraniu.
> - Mój Boże, co ci się stało? - pyta Lepper.
> - No cóż, rolnik dał mi wino, jego żona obiad, a ich 19-
letnia córka chwile szalonej, niezapomnianej rozkoszy.
> - Cóżeś ty im powiedział?
> - Że jestem kierowcą Andrzeja Leppera i właśnie zabiłem
świnię