Dodaj do ulubionych

Złe towarzystwo

22.04.08, 10:56
uważam że sąd słusznie pozbawił praw rodzicielskich matce dziecka
która okazała się być lesbijką. Dobrze ze dziecko trafiło do
babci.Babcia ochroni dziecko przed zgubnym wpływem
nieodpowiedzialnej matki tegoż dziecka i zapobiegnie jego
demoralizacji ji deprawacji co jak widzę bardzo się GW nie podoba.
Widzi że może stracić rząd dusz i kontrole nad dziećmi które chce GW
ogłupiac wg standartów politycznej poprawności.. Wielkie brawa dla
babci! Nie daj się i wychowaj te dziecko po swojemu a napewno
wyrosnie na ludzi. To coi nie udało się z córką babcia ma szanse
naprawić to z wnuczką
Obserwuj wątek
    • the.skin.pl Złe towarzystwo 22.04.08, 10:57
      a poza tym GW powinna mieć proces wytoczona za permanetnte łamanie p
      1 art 18 konstytucji RP
      • stadowilqw Re: Złe towarzystwo 22.04.08, 11:31
        zacytuj tekst, którym jest łamany ten artykuł
        • lth Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 08:11
          Art 18
          Małżeństwo jako zwiazek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzynstwo i
          rodzicielstwo znajdują sie pod ochroną i opieka RP.

          (moją wersję konstytucji dostalem od Kwacha w 97 roku :p0

          niewiem gdzie tu GW lamie ten punkt ale napewno zgadzam się z decyzją sądu
          Małżeństwo jako zsiazek kobiety i mężczyzny !
          • kklamerka Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 08:13
            1. nie o małżeństwo jest tu sprawa. zresztą to babcia nie ma z nikim żadnego związku i jestem samotną, zgorzkniałą osobą.
            2. dziecku jest dobrze z matką. czy to nie najlepszy argument.
            • lth Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 08:16
              no jak by została z matka..
              ciekawe co powiedzialy by dzieci wpodstawówce :]
              prawde...
              • kklamerka Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 08:17
                o co Ci chodzi z tymi dziećmi w podstawówce?
                • lth Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 08:42
                  kklamerka napisała:

                  > o co Ci chodzi z tymi dziećmi w podstawówce?
                  >
                  >
                  >
                  rotfl
                  jak masz 7 lat i idzezs do podstawowki i powiesz ze masz 2 mamy ! nie masz zycia juz tam tylko stek wyzwisk na akzdym kroku...
                  ale jak mozna wiedziec jak sie do podstawowki nie chodzilo.. :p
                  • kklamerka Lth, masz takie doświadczenia? 28.04.08, 08:56

                    • koles751 Każdy ojciec o tym wie ... 28.04.08, 12:54
                      ... że 4-ro, 5-cio letnie dziecko (nawet dziewczynka tak bystra, że
                      w wieku dojrzałym zostanie feministką) nie narysuje takiego obrazka
                      jak ten będący ilustracją artykułu.
                      To płytka manipulacja obliczona na to, że u czytelnika powstanie
                      skojarzenie tematu i obrazka, na którym są dwie mamusie narysowane
                      ręką dziecka.
                      Tymczasem dziecko potrzebuje tylko jednej mamusi, a dowodów na to w
                      przyrodzie jest wystarczająco wiele. Dlatego, aby bronić poglądu
                      prawa lesbijek do wychowania potomstawa trzeba odwoływać się do
                      manipulacji.
                      • pawel949 Re: Każdy ojciec o tym wie ... 28.04.08, 14:22
                        poza tym każde dziecko potrzebuje ojca. wychowywanie przez dwie "mamusie" to
                        tragedia.
                        nie można mieszać tego co potrzebuje dziecko z pociągiem seksualnym mamusi. to
                        jest szkodliwe.

                        a jak już nie ma faceta w okolicy to lepiej będzie małej u zrównoważonej babci
                        niż mamusi, która robi sobie dzieciaka żeby się lepiej poczuć po odwyku.
                        • lth Re: Każdy ojciec o tym wie ... 28.04.08, 15:02
                          wlasnie ustawiłem sobie podpisik ladny i psotanowilem przestac wypowiadać sie na
                          tematy dewiacji seksualnych..
                          • n0e2008 Re: Każdy ojciec o tym wie ... 28.04.08, 15:05
                            Należy zaznaczyć, że homoseksualizm zaobserwować można nie tylko u ludzi lecz
                            także wśród zwierząt (!). Jest on więc po prostu smutną pomyłką Natury, przy
                            czym Natura sama narzuca ograniczenie w mnożeniu tej pomyłki, ponieważ osobniki
                            o skłonnościach homoseksualnych mają w sposób istotny utrudniony proces
                            rozmnażania. Nauka stoi obecnie na stanowisku, że homoseksualizm jest produktem
                            ubocznym działających praw Natury. Występowanie homoseksualizmu wśród zwierząt
                            sugeruje wyraźnie uwarunkowanie genetyczne, trudno się bowiem dopatrywać w tym
                            wypadku jakichkolwiek ingerencji zewnętrznych. Jak na razie wszystko na to
                            wskazuje, że homoseksualizm jest następstwem „błędu" w kodzie genetycznym, który
                            rzutuje na nieprawidłowy przebieg formowania ośrodka preferencji seksualnych w
                            mózgu. Geny odpowiedzialne za homoseksualizm nie zostały jeszcze jednoznacznie
                            wyodrębnione, choć wiadomo już gdzie należy ich szukać. Na taki mechanizm
                            powstawania tego zjawiska wskazuje także ścisła współzależność między gospodarką
                            hormonalną organizmu matki i rozbudową mózgu płodu w okresie prenatalnym. W
                            chromosomach przekazywane są kody genetyczne, ale nośnikami informacji są
                            hormony. Zarówno zakłócenia natury chemicznej w organizmie matki jak i leki
                            przyjmowane w okresie ciąży doprowadzają do powstania anomalii w trakcie
                            tworzenia struktury mózgu, w tym także ośrodka preferencji seksualnych. Decyduje
                            sprzężenie dwóch czynników: zakłócenia w przepływie informacji oraz czasu, w
                            którym tworzone jest dane „centrum dowodzenia". Fakt pozostaje faktem,
                            niezależnie od tego jaki będziemy mieć do niego stosunek (podoba nam się to czy
                            nie). Nie można nakłonić do homoseksualizmu nikogo, kto nie ma odpowiednio
                            zakodowanego ośrodka preferencji seksualnych, a preferencje te ustalone zostają
                            już najprawdopodobniej w okresie życia płodowego. Jak już wspomniałam, nie
                            oznacza to, że przebiega tu jakaś wyraźna granica między obu preferencjami.
                            Zdarzają się również przypadki biseksualności, które także odbieramy
                            instynktownie jako odbiegające od normy. Osobniki o skłonnościach biseksualnych
                            będą podatne zarówno na „deprawację" jaki i na „leczenie", co dodatkowo
                            zaciemnia obraz sytuacji. Preferencje seksualne we właściwym czasie same się
                            ujawnią, niezależnie od presji wywieranej przez otoczenie.
                            • skrzydlate Re: Każdy ojciec o tym wie ... 28.04.08, 15:40
                              "także wśród zwierząt (!). Jest on więc po prostu smutną pomyłką Natury, przy
                              czym Natura sama narzuca ograniczenie w mnożeniu tej pomyłki, ponieważ osobniki
                              o skłonnościach homoseksualnych mają w sposób istotny utrudniony proces
                              rozmnażania."

                              natura się nie myli, wie co robi, jeżeli już musisz to oceniać, pomysł, że to
                              naturalne urozmaicenie :)))
                              • gem58 Re: Każdy ojciec o tym wie ... 28.04.08, 15:55
                                Urozmaicenie, ale bezpotomne. I niechaj tak zostanie.
                                • indeed4 Hmmm ........... 28.04.08, 21:44
                                  gem58 napisał:

                                  > Urozmaicenie, ale bezpotomne. I niechaj tak zostanie.



                                  " Polska tęczowa rodzina żyje w ukryciu. Ale syn Joanny dobrze się
                                  czuje pod jednym dachem z ciocią Basią. Dla Natalki normalne jest
                                  to, że ma dwóch tatusiów. Nie wiadomo, co będzie, gdy dzieci
                                  podrosną i skonfrontują swój wzorzec rodziny z polską normą.
                                  Według ostrożnych szacunków Ygi Kostrzewy, szefowej Stowarzyszenia
                                  Lambda, w Polsce jest ok. 15 tys. homorodzin. Wiele z nich wychowuje
                                  więcej niż jedno dziecko."



                                  www.newsweek.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=24647
                                • okrent9 Re: Każdy ojciec o tym wie ... 30.05.08, 21:30
                                  gem58 napisał:

                                  "Urozmaicenie, ale bezpotomne. I niechaj tak zostanie."

                                  Jakie bezpotomne? Masz klapki na oczach.
                            • moherfucker1 Re: Każdy ojciec o tym wie ... 28.04.08, 16:11
                              > wskazuje, że homoseksualizm jest następstwem „błędu" w kodzie genetycznym
                              > , który


                              Blad w kodzie genetycznym?? To znaczy, ze maja zmieniony system kodowania z
                              tripletow na dubletowe? A moze kod przestal byc zdegenerowany i jednej
                              trojce/dwojce odpowiada jeden i tylko jeden aminokwas?


                              Jak ja nie lubie, kiedy durnie przeklejaja jakies pierdoly pisane przez innych
                              durniow!
                            • mark.parker Re: Każdy ojciec o tym wie ... 29.04.08, 01:20
                              Dlaczego "smutna pomyłka" Natury? Ponoć samoregulacja Natury jest czymś - jak by
                              to rzec... naturalnym. Może to jest właśnie ta norma, o której człowiek
                              zapomina, obarczony ciężarem tysięcy nakazów i zakazów głównie wypływających z
                              religii. Mnie wcale nie jest smutno ze swoim gejostwem - przeciwnie - jestem zeń
                              bardzo zadowolony. Wraz z wrodzoną wrażliwością pozwala mi często dostrzec to,
                              co dla heteryka pozostaje niewidzialną tajemnicą. :) Przesoliłeś też z tym
                              ograniczeniem rozmnażania. Czy bezpłodne pary heteroseksualne też są "smutną
                              pomyłką" Natury i zasługują na potępienie? Ludzie chorzy na raka? Nie chciałbym
                              podejrzewać Cię o taki sposób myślenia, bo to rzeczywiście zahaczałoby o
                              faszyzm, a wręcz nazizm.

                              n0e2008 napisał:

                              > Należy zaznaczyć, że homoseksualizm zaobserwować można nie tylko u ludzi lecz
                              > także wśród zwierząt (!). Jest on więc po prostu smutną pomyłką Natury, przy
                              > czym Natura sama narzuca ograniczenie w mnożeniu tej pomyłki, ponieważ osobniki
                              > o skłonnościach homoseksualnych mają w sposób istotny utrudniony proces
                              > rozmnażania. Nauka stoi obecnie na stanowisku, że homoseksualizm jest produktem
                              > ubocznym działających praw Natury. Występowanie homoseksualizmu wśród zwierząt
                              > sugeruje wyraźnie uwarunkowanie genetyczne, trudno się bowiem dopatrywać w tym
                              > wypadku jakichkolwiek ingerencji zewnętrznych. Jak na razie wszystko na to
                              > wskazuje, że homoseksualizm jest następstwem „błędu" w kodzie genetycznym
                              > , który
                              > rzutuje na nieprawidłowy przebieg formowania ośrodka preferencji seksualnych w
                              > mózgu. Geny odpowiedzialne za homoseksualizm nie zostały jeszcze jednoznacznie
                              > wyodrębnione, choć wiadomo już gdzie należy ich szukać. Na taki mechanizm
                              > powstawania tego zjawiska wskazuje także ścisła współzależność między gospodark
                              > ą
                              > hormonalną organizmu matki i rozbudową mózgu płodu w okresie prenatalnym. W
                              > chromosomach przekazywane są kody genetyczne, ale nośnikami informacji są
                              > hormony. Zarówno zakłócenia natury chemicznej w organizmie matki jak i leki
                              > przyjmowane w okresie ciąży doprowadzają do powstania anomalii w trakcie
                              > tworzenia struktury mózgu, w tym także ośrodka preferencji seksualnych. Decyduj
                              > e
                              > sprzężenie dwóch czynników: zakłócenia w przepływie informacji oraz czasu, w
                              > którym tworzone jest dane „centrum dowodzenia". Fakt pozostaje faktem,
                              > niezależnie od tego jaki będziemy mieć do niego stosunek (podoba nam się to czy
                              > nie). Nie można nakłonić do homoseksualizmu nikogo, kto nie ma odpowiednio
                              > zakodowanego ośrodka preferencji seksualnych, a preferencje te ustalone zostają
                              > już najprawdopodobniej w okresie życia płodowego. Jak już wspomniałam, nie
                              > oznacza to, że przebiega tu jakaś wyraźna granica między obu preferencjami.
                              > Zdarzają się również przypadki biseksualności, które także odbieramy
                              > instynktownie jako odbiegające od normy. Osobniki o skłonnościach biseksualnych
                              > będą podatne zarówno na „deprawację" jaki i na „leczenie", co dodat
                              > kowo
                              > zaciemnia obraz sytuacji. Preferencje seksualne we właściwym czasie same się
                              > ujawnią, niezależnie od presji wywieranej przez otoczenie.
                          • mark.parker Re: Każdy ojciec o tym wie ... 29.04.08, 01:08
                            Jak jeszcze dodasz w tym podpisiku, że jest to Twoja osobista opinia, której
                            nikomu nie narzucasz, to będzie OK, bo teraz można odnieść wrażenie, że jest to
                            opinia "jedynie słuszna" :))))))))))))))

                            lth napisał:

                            > wlasnie ustawiłem sobie podpisik ladny i psotanowilem przestac wypowiadać sie n
                            > a
                            > tematy dewiacji seksualnych..
                        • kraxa ojciec "wczesnodziecieca potrzeba konformizmu" ;-P 28.04.08, 16:28
                          Doskonale, naprawde...Dla mnie argumentem na to, ze Gabrysi jednak
                          lepiej bedzie zyc z babcia jest postawa zarowno jej mamy, jak i
                          partnerki. Pierwsza "zrobila sobie" dziecko mimo odczuwania silnyc
                          lesbijskich sklonnosci, "zeby miec dla kogo zyc"- potraktowala mala
                          jak rzecz, a w najlepszym wypadku przymusowego terapeute. Druga zas
                          mowiac :( Magda: - Ja o Gabrysię też. Dla mnie najtrudniejsze było
                          pogodzić się z tym, że nigdy nie będę na pierwszym miejscu dla
                          osoby, którą kocham.) daje wyraz swojej kompletnej niedojrzalosci i
                          niezrozumieniu czym jest rodzina i jakie relacje pomiedzy jej
                          czlonkami powinny panowac. Otoz dla kazdej pary powinno byc jasne ze
                          z chwila, gdy w ich zyciu pojawia sie dziecko, to ono, jego potrzeby
                          emocjonalne i materialne maja pierwszenstwo nad cala reszta. Ktos,
                          kto tego nie pojmuje po prostu nie dorosl do wychowywania dzieci.
                          • ned_pap Re: ojciec "wczesnodziecieca potrzeba konformizmu 28.04.08, 16:42
                            Identyczne obawy, troski i problemy emocjonalne mają biologiczni rodzice w związkach heteroseksualnych. Każdy musi dojrzeć do rodzicielstwa lub opieki nad dzieckiem, i moim zdaniem zawsze owo dojrzewanie odbywa się już wtedy, kiedy dziecko jest obecne. Tylko mało kto o tym mówi.
                            • krecik78 Re: ojciec "wczesnodziecieca potrzeba konformizmu 28.04.08, 22:08
                              Przepraszam,
                              Mój post był odpowiedzią na post kraxa...
                          • krecik78 Re: ojciec "wczesnodziecieca potrzeba konformizmu 28.04.08, 21:58
                            Sorry, ale pleciesz głupoty!
                            Jak można dziecku wszystko poświęcić - przecież ono jest w domu rodzinnym góra 20 lat! Później (o ile dobrze je wychowaliśmy) zechce podążać swoją droga i wyprowadzi się z domu. Z czym zostają później rodzice? Oprócz tego że z pustką?
                            Nie można dziecku podporządkować całego swojego życia! Najpierw jest się kobietą, później żoną, a na końcu matką. I tutaj para jest najważniejsza. Niestety bardzo często ludzie zapominają o tej prawdzie i tatusiowie odchodzą od mamuś, które z obłędem w oczkach widzą tylko "swoje" pociechy...
                            Może oburzy niektórych to co napiszę, ale np. w pełni zgadzam się z decyzjami facetów, którzy w obliczu zagrożenia życia kobiety i dziecka podejmują decyzję o poświęceniu dziecka... Lekarze najpierw ratują kobietę. Dlaczego? Bo z tą samą kobietą można później mieć kolejne dzieci...
                          • okrent9 Re: ojciec "wczesnodziecieca potrzeba konformizmu 30.05.08, 21:35
                            kraxa napisała:

                            "Magda: - Ja o Gabrysię też. Dla mnie najtrudniejsze było
                            > pogodzić się z tym, że nigdy nie będę na pierwszym miejscu dla
                            > osoby, którą kocham.) daje wyraz swojej kompletnej niedojrzalosci
                            i
                            > niezrozumieniu czym jest rodzina i jakie relacje pomiedzy jej
                            > czlonkami powinny panowac. Otoz dla kazdej pary powinno byc jasne
                            ze
                            > z chwila, gdy w ich zyciu pojawia sie dziecko, to ono, jego
                            potrzeby
                            > emocjonalne i materialne maja pierwszenstwo nad cala reszta. Ktos,
                            > kto tego nie pojmuje po prostu nie dorosl do wychowywania dzieci."

                            Demonizujesz. Fakt, że odczuwa(-ła) zazdrość nie znaczy, że tę
                            zazdrość jakoś wyraża (poza może rozmowami z partnerką albo
                            przyjaciółką) ani że ta zazdrość musi się jakoś odbijać na tym
                            dziecku. Mnie akurat wypowiedzi partnerki wydały się względnie
                            rozsądne.

                            Poza tym "fenomen" zazdrości partnera (mężczyzny) o uczucie jego
                            partnerki do ich WSPÓLNEGO dziecka jest dobrze opisane w
                            literaturze. To coś BARDZO częstego, powszechnego. I co, to znaczy,
                            że wszystkim ojcom należy odebrać prawo do opieki nad ich dziećmi?
                        • blood_mary.blog Re: Każdy ojciec o tym wie ... 28.04.08, 22:16
                          Dziecko nie potrzebuje ojca dziecko potrzebuje meskiego autorytetu, ktory moze w
                          tym ojcu odnalesc lub dziadku czy wujku. Ja mialam ojca, jak chcialam tak nadal
                          marze zeby go na tym swiecie nie bylo.
                      • kretynofil Dowodow w naturze :) 28.04.08, 14:23
                        pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm#Homoseksualizm_u_zwierz.C4.85t

                        Milej lektury, betonie :)

                        ----------------------------------------------

                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                        kretynami. Milej lektury :)
                        • koles751 Re: Dowodow w naturze :) 28.04.08, 16:14
                          Wprawdzie nie czytałem linka, który załączyłeś w swojej wypowiedzi,
                          ale i tak idę o zakład, że żadnemu z tych kopulujących na różne
                          sposoby zwierzątek nie udało się spłodzić potomstwa.
                          Idąc tym tropem wycinanie lasów Amazonii jest zjawiskiem naturalnym,
                          albowiem człowiek należy do natury.

                          Osoby, które nie posiadają w dyskusji argumentów, poza manipulacją
                          rozpoznać można także po tym, że chętnie obrzucaja oponentów różnego
                          rodzaju inwektywami.

                          W ich przekonaniu ma to dowieść własnej wyższości nad oponentem. Jak
                          dobrze poszukasz, to pewnie znajdziesz coś na ten temat w Wikipedii.
                  • witoldyna znawca się znalazł 28.04.08, 09:08
                    Wiesz co dzieci mówią jak się dowiedzą, że mieszka się z babcią a nie z mamą?
                    Wiesz jak dziecko cierpi gdy jest wychowywane przez zaborczą babcię, która
                    nastawia je przeciw własnej matce?
                    Wcale się nie dziwię, że ta dziewczynka nie chce jechać na dłużej do mamy, a
                    jednocześnie nie chce wracać do babci. Też przeszłam ten etap w swoim życiu.
                    Gdyby babcia naprawdę kochała swoją wnuczkę zrozumiałaby, że nigdy nie zapewni
                    Gabrysi tego, co może dać jej matka. Babcia jest od rozpieszczania, jej czas na
                    wychowywanie dawno minął. A jeśli uważa, że jej córka jest zła to jak może
                    wychować Gabrysię? Jasne, że synów ma wspaniałych, tylko to się nazywa
                    idealizowanie jednych i potępianie drugich. Nie każdy musi wyznawać taki system
                    wartości jak ona. Dziwię się, że sąd baczniej nie przyjrzał się babci.
                    • nick3 "Synów ma wspaniałych." Nazywają siostrę 'szmatą'. 28.04.08, 20:54

                      witoldyna napisała:
                      >Jasne, że synów ma wspaniałych
                      • witoldyna To było pisane z ironią ;) 28.04.08, 22:42
                        j.w.
                    • okrent9 Re: znawca się znalazł 30.05.08, 21:40
                      witoldyna napisała:

                      "Babcia jest od rozpieszczania, jej czas na
                      > wychowywanie dawno minął."

                      Moim zdaniem babcie mogą świetnie wspierać proces wychowawczy, ale
                      jednak matka jest osobą bliższą dziecku pokoleniowo, a w
                      dzisiejszych czasach ma to ogromne znaczenie. Niestety większość
                      seniorów/seniorek ma problemy ze znalezieniem się w naszej
                      rzeczywistości (całe życie przeżyli w innych realiach).
                  • jazzmatazz2000 Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 09:23
                    stek wyzwisk od dzieci, bo mowisz ze masz 2 mamy?? to chyba twoje
                    dzieci rzucaja wyzwiskami, moje by tak nie postapily - moze zmien
                    siebie i je?
                    • lth Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 13:29
                      hehehe skad wiesz jak twoje dzieci by psotąpiły..
                      ja bym swoim dzieciom zabronił sie bawic z dziecmi które mają homoseksualnych
                      rodziców..
                      (wogole jesli tu mzona mówic o rodzicach.. rodzicami są mezczyzna i kobieta a
                      sytuacja o ktorej mowimy to patologia)
                      to po 1
                      po 2 jezeli damy dzisaj przyzqwolenie na rodziny homoseksualne
                      za kilka lat ktoś pokocha swoją krowe i bedzie chciał z nią dzieci wychowywac...

                      będąc teraz konserwatywnymi ratujemy swoją przyslosc...
                      • nillpol Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 14:02
                        A kto kogo o przyzwolenie pyta?
                      • ned_pap Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 16:45
                        Nie żołądkuj się tak - podrośniesz trochę, wyjdą ci pryszcze, a potem znikną, to zrozumiesz bardzo dużo spraw. Bądź cierpliwy, a póki co przenieś się na forum fanclubu Tokio Hotel.
                      • ysobeth Re: Złe towarzystwo 29.04.08, 22:12
                        No i wyszło szydło z worka, lth - te prześladujące potomstwo
                        homoseksualistów dzieci - to są twoje (aktualne lub przyszłe)
                        dzieci, które zamierzasz wychować w głębokiej homofobii. Przy okazji
                        nie zaprzątając sobie głowy głębszym kontaktem z nimi, skoro
                        uważasz, że przedmówczyni nie może wiedzieć, jak by jej dzieci
                        postąpiły (najwyraźniej sądzisz po sobie). Patologia zaś wśród
                        rodziców będących mężczyzną i kobietą zdarza się wcale nierzadko.
                        Poza tym nie wiem, kto mówi o "dwóch mamusiach" - mamusia jest
                        jedna, ta która urodziła, jej partnerka na ogół jest nazywana ciocią
                        (pojęcie bardzo obszerne).
                        To po 1,
                        po 2 - nie wiem czemu osobnicy tacy jak ty zawsze muszą wywlekać ten
                        kretyński "argument" o rzekomo grożących w przyszłosci związkach
                        małżeńskich lub partnerskich z krową, kozą czy innym
                        bydlątkiem. "Argument" ten jest nic nie wart (poza siłą powtarzanej
                        po wielekroć bzdury - a nuż ktoś słaby na umyśle uwierzy) - bo
                        mówimy o związkach między istotami ludzkimi, zdolnymi do wyrażenia
                        chęci i zgody na rzeczony związek i wyrażającymi ową chęć i zgodę z
                        własnej, nieprzymuszonej woli. Czego z natury rzeczy krowa, koza czy
                        owieczka nie jest w stanie dokonać - nie będąc obdarzoną ani ludzkim
                        rozumowaniem, ani mową, no i na ogół jest jednak ofiarą zoofila, niż
                        stroną w związku.
                  • kadanka Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 14:01
                    przeciez dziecku mozna wytlumaczyc ze partnerka mamy to "ciocia". w
                    szkole bedzie wersja mieszkam z mamą i ciocią - jest u nas tyle
                    rozwalonych zwiazkow, rodzin bez ojca, ze nikogo to nie zdziwi:/

                    troche dziwnie napisany jest ten reportaz, wypoiwiedzi babki sa
                    maksymalnie sztuczne. tak jakby wziete z podrecznika "typowa
                    homofobka" no ale... jesli wypowiedzi sa autentyczne, to
                    przerazajace. ta stara baba jest szurnieta, zabrala corce dziecko. i
                    sąd dal na to przyzwolenie.. przerazajace, ubezwlasnowolniono
                    normalną kobiete, zabrano jej dziecko
                    • qtt3 Re: Złe towarzystwo 29.04.08, 12:56
                      Na miejscu matki w momencie, w którym babka odmówiła oddania dziecka zgłosiłbym
                      PORWANIE, wtedy to matka miała by coś do powiedzenia.

                      1. Wychodzi na to, że babka ma układy i układziki w sądzie.
                      2. Jest próchnem z nastawieniem, że tylko ona wie co jest dobre. Tymczasem świat
                      ewoluuje.
                      3. Skoro twierdzi, że jej córka jest szmata to czy wychowa tak samo wnuczkę?
                      4. Jakie prawo pozwala porywać dzieci zdrowym fizycznie i psychicznie osobom
                      posiadającym stałe źródło dochodu? (abstrahuje od związków bo dla mnie mogła by
                      być samotną matką, to kto z nią mieszka to już jej sprawa a nie babki)

                      Moim zdaniem większa krzywda temu dziecku stanie się u tego niezrównoważonego
                      próchna, nadużywającego radia maryja a przynajmniej będąca fanatycznym obrońca
                      wartości chrześcijańskich, która nazywa swoje własne dziecko szmatą.
                  • wild.romance Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 23:37
                    lth napisał:

                    > kklamerka napisała:
                    >
                    > > o co Ci chodzi z tymi dziećmi w podstawówce?
                    > >
                    > >
                    > >
                    > rotfl
                    > jak masz 7 lat i idzezs do podstawowki i powiesz ze masz 2 mamy !
                    nie masz zyci
                    > a juz tam tylko stek wyzwisk na akzdym kroku...
                    > ale jak mozna wiedziec jak sie do podstawowki nie chodzilo.. :p

                    Ten stek wyzwisk na każdym kroku w podstawówce jak i na dalszych
                    ścieżkach życia to efekt nauczania tolerancji w tzw. "porządnych"
                    rodzinach z mamą i z tatą....:))))
                    w.r
                    • okrent9 Re: Złe towarzystwo 30.05.08, 21:44
                      wild.romance napisał:


                      "Ten stek wyzwisk na każdym kroku w podstawówce jak i na dalszych
                      > ścieżkach życia to efekt nauczania tolerancji w tzw. "porządnych"
                      > rodzinach z mamą i z tatą....:))))"

                      No właśnie, wild.romance, tyle, że to nie jest śmieszne :(
                  • okrent9 Re: Złe towarzystwo 30.05.08, 21:22
                    lth napisał:

                    jak masz 7 lat i idzezs do podstawowki i powiesz ze masz 2 mamy !
                    nie masz zyci
                    > a juz tam tylko stek wyzwisk na akzdym kroku...

                    To może zaczniesz uczyć swoje dzieci tolerancji i szacunku dla
                    inności?
                • lth Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 08:43
                  heh zawsze chialem to komus napisac :P co nie znaczy ze tak mysle :] bez urazy !
      • wolf69 prawda o dewiacji homoseksualnej 28.04.08, 11:58
        Alfred Adler i Wilhelm Stekel powiązali homoseksualizm z zaburzeniami
        neurotycznymi. Pierwszy zdefiniował go jako kompleks niższości, a
        drugijako psychiczny infantylizm.

        Doktor Bieber, który opiekował się wieloma gejami, stwierdził, że nie
        spotkał wśród nich ani jednego przypadku normalnej relacji miedzy
        synem a ojcem.

        Homoseksualiści zwykle mają poczucie wrażliwości typowe dla
        neurotyków i są bardziej rozchwiani emocjonalnie. Narzekają na
        samotność, depresję i brak stabilności w kontaktach międzyludzkich.
        Aż 60 proc. "dobrze przystosowanych społecznie" gejów korzystało z
        pomocy psychiatrycznej lub psychologicznej - wykazały badania
        naukowców z Uniwersytetu Stanowego Indiana (USA).

        Zdaniem wielu holenderskich psychologów, to znak, że źródło
        niepokojów tkwi nie w otoczeniu, ale we wnętrzu osoby. Pim Fortuyn,
        zamordowany w ubiegłym roku lider partii populistycznej w jednym ze
        ostatnich wywiadów powiedział, że homoseksualizm jest dla niego jak
        zniewolenie, a cena za ten wybór to straszliwa samotność.


        1973 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne usunęło
        hasło "homoseksualizm" z "Podręcznika zaburzeń psychicznych", za
        decyzją tą opowiedziało się 58 proc. członków tej instytucji. Jednym
        z największych zwolenników wykreślenia homoseksualizmu z rejestru
        zaburzeń był wówczas doktor, dziś zaś profesor psychiatrii Robert
        Spitzer z Uniwersytetu Columbia. W roku 2000 publicznie odżegnał się
        on od swego stanowiska z roku 1973 i stwierdził, że oświadczenie ATP
        było zbyt pochopne i nie poprzedzone należytymi badaniami.


        • zuq1 Re: prawda o dewiacji homoseksualnej 28.04.08, 16:41
          "Doktor Bieber, który opiekował się wieloma gejami, stwierdził, że
          nie spotkał wśród nich ani jednego przypadku normalnej relacji miedzy
          synem a ojcem." - myślę, że tutaj leży klucz do sedna sprawy.
          Ponieważ zaś normalne, klasyczne ojcostwo jest coraz bardziej
          zanikającym fenomenem, problem będzie narastał - ot, sprzężenie
          zwrotne. Tak samo jak pośród np. skinheadów powszechny jest w ogóle
          brak ojca.
          • okrent9 Re: prawda o dewiacji homoseksualnej 30.05.08, 21:49
            zuq1 napisał:

            "Ponieważ zaś normalne, klasyczne ojcostwo jest coraz bardziej
            > zanikającym fenomenem"

            A co to jest normalne, klasyczne ojcostwo? Karanie przy użyciu
            pasa? "uświadamianie" poprzez zabieranie syna do domu publicznego?
            uczenie jak pluć na chodnik?

            Pewnie masz na myśli jakiś ideał związku ojciec-syn, który moim
            zdaniem jest rzadki prawie jak kwiat paproci...
        • nick3 "Prawda" 28.04.08, 22:05

          wolf69 napisał:

          > Alfred Adler i Wilhelm Stekel powiązali homoseksualizm z
          zaburzeniami
          > neurotycznymi.

          Tylko że było to w czasach, kiedy schizofrenię "leczono"
          elektrowstrząsami (a po prawdzie na wszystkie zaburzenia psychiczne
          próbowano wówczas zbawiennego wpływu kopania prądem)

          Warto też, żebyś zauważył, że próby wyjaśnienia pochodzenia
          homoseksualizmu przez obu tych panów wzajemnie się wykluczają:-)


          Po prostu były to czasy kiedy psychoanaliza była w powijakach. Od
          tamtego czasu minęło 90 lat i wiedza psychoanalityczna bardzo
          posunęła się naprzód (a i tak ciągle jeszcze nie wygasły
          rozbieżności zdań w niektórych podstawowych kwestiach!).

          Ale co ciebie to obchodzi.

          Cieszysz się, że ktoś z nazwiskiem napisał 100 lat temu, że
          homoseksualizm to patologia.

          A Freud (profesor obu wymienionych panów) pisał w tamtym czasie, że
          kokaina to wyśmienity środek leczący wszystkie smutki.

          Uznałbyś przytoczenie tego dzisiaj za poważny argument ze strony
          miłośnika kokainy?:)

          > Zdaniem wielu holenderskich psychologów, to znak, że źródło
          > niepokojów tkwi nie w otoczeniu, ale we wnętrzu osoby.

          "Wielu holenderskich psychologów" to Van Aardweg, fundamentalista
          chrześcijański, wydany przez "Frondę".


          Taka jest rzetelność zideologizowanych argumentów konserwy.
          • ysobeth Re: "Prawda" 29.04.08, 22:48
            O, to, to. Od siebie dodam tylko, że owi uczeni doktorzy (plus
            Aardweg) mylą (nie sądzę, żeby nieumyślnie) przyczynę ze skutkiem -
            owszem, osoby homoseksualne są często ofiarami "zaburzeń
            neurotycznych", ale nie dlatego są homoseksualistami że je mają,
            tylko dlatego je mają, ŻE SĄ homoseksualistami i homofobiczne
            otoczenie bardzo się stara wytworzyć i pogłębiać te stany.
    • stadowilqw Re: Złe towarzystwo 22.04.08, 11:34
      czy też byłeś poddany indoktrynacji przez babcie ??

      łysa, pusta bania a na niej moher.
    • mikewodzowski Re: Złe towarzystwo 22.04.08, 11:54
      Jeśli dziecko zostanie przy babci będzie głęboko nieszczęśliwe, każde dziecko
      powinno pozostać z matką jaka by nie była. Jest mądrą odpowiedzialną kobietą
      która ma swój pogląd na życie, jest szczęśliwa i kochana, dziecko też jest
      kochane. Dostanie dużo miłości którą potem wniesie w swoje życie, natomiast
      babcia zabije w niej dziecko i wychowa na emocjonalnego kalekę.
      Kogo obchodzi czy matka jest lesbijką, to jej prywatna sprawa.

      Pozdrawiam Wszystkich :)
      • adam_mich Re: Złe towarzystwo 22.04.08, 12:27
        Jest ciągle zbuntowaną nastolatką, studentką bez pracy i w dodatku
        nieźle kopniętą - narkotyki, ciąża w wieku 15 lat, a homoseksualizm
        jest tu chyba najmniejszym problemem - odpowiedzialna to ostatnie
        słowo, które mi się nasuwa. Niech się jeszcze przez parę lat
        wyszaleje, pochodzi na manify, potamieszka z przyjaciółkami, a
        później niech się bierze za wychowanie dziecka.
        Babcia to też niezła sztuka, wychowała tak wspaniale jedno dziecko
        no to teraz bierze się za drugie :(
        • mikewodzowski Re: Złe towarzystwo 22.04.08, 15:34
          Po takiej mamie ciężko jest być w 100% odpowiedzialnym tak jak my to rozumiemy.
          Może sprostuję, stara się być odpowiedzialna. Niestety ma cały czas okres buntu
          wobec swojej matki, przez którą jest nierozumiana. Te wszystkie wyskoki, manify
          to pokazywanie własnego ja, ale to nie jest zarzut, ona po prostu szarpie się z
          życiem.
          A odebranie dziecka przez matkę, dało tylko do pieca, czyli okres buntu zamiast
          się łagodzić narasta.
          Sąd musi oddać jej dziecko, bo błędne koło będzie trwało w nieskończoność, jak
          parę lat poczeka to straci swoje dziecko na zawsze.
          Trzeba dać Jej szanse na ustatkowanie się i zostanie w pełni dojrzałą i
          odpowiedzialną matką.
        • bardu Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 08:37
          adam_mich napisał:
          > ciąża w wieku 15 lat,
          Czy naprawdę trudno zrozumieć, co jest napisane w artykule? Przekracza to Twoje
          możliwości percepcji?
          "...Zaszłam w ciążę w moje 18. urodziny..."
        • giulianov Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 09:59
          > Jest ciągle zbuntowaną nastolatką, studentką bez pracy i w dodatku
          > nieźle kopniętą - narkotyki, ciąża w wieku 15 lat,

          no tak ale jakby mimo tego wszystkiego miała przy sobie nie kochającą ją kobietę
          a katolickiego męża to nikogo by nie obchodziło co tam się dzieje czy by ją bił,
          kochał szlajał się z dziwkami..
        • krecik78 Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 22:06
          adam_mich napisał:

          > ciąża w wieku 15 lat,

          W artykule jest wyraźnie napisane "Zaszłam w ciążę w moje 18. urodziny".

          Jak to mówiła moje matematyczka z podstawówki "więcej ryb, mniej masła" ;)

          pozdrawiam ;)
        • ysobeth Re: Złe towarzystwo 29.04.08, 22:55
          Jednego, kurde, nie rozumiem - DLACZEGO akurat chodzenie na manify
          ma być przejawem nieodpowiedzialności? O.O Wręcz przeciwnie -
          powiedziałabym, że jest przejawem poczucia odpowiedzialności za coś
          więcej, niż tylko swój domowy kurnik... inną rzeczą jest skuteczność
          tego typu imprez i wszelkich demonstracji w ogóle.
      • lo.haze Re: Złe towarzystwo 22.04.08, 23:40
        każde dziecko
        > powinno pozostać z matką jaka by nie była.

        Jaka by nie była? To chyba lekka przesada.
      • lth Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 08:12
        niechcial bym zeby moja matka byla lesbijką..
        a skoro jest lesbijka to skąd dziecko ?
        ja jakoś niewyobrazam sobie (jestem hetero) zebym mógl tak ot dla spróbowania
        zostacgejem.. rotfl.. ale wsród mniejszosci homoseksualnej takie patologie jak
        zostawanie na chwile Hetero są normalne... sic
        • antybyt Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 09:03
          lth napisał:

          > niechcial bym zeby moja matka byla lesbijką..
          > a skoro jest lesbijka to skąd dziecko ?
          > ja jakoś niewyobrazam sobie (jestem hetero) zebym mógl tak ot dla spróbowania
          > zostacgejem.. rotfl.. ale wsród mniejszosci homoseksualnej takie patologie jak
          > zostawanie na chwile Hetero są normalne... sic

          A tak na marginesie dlaczego nikt nie widzi tego, że ta Babcia już jedną
          lesbijkę wychowała w dodatku była taką dobrą matką że jej własna córka była
          narkomanką, stworzyła taki udany związek że jest rozwódką..paranoja ludzie
          zastanówcie się trochę, jak sąd może oddać temu czerepowi małe dziecko pod
          opiekę, przecież to wychowawcza katastrofa..oczernia swoją córkę nie widząc,że
          jeśli faktycznie Joanna jest zła to właśnie Ona Katarzyna jako matka ponosi za
          to dużą odpowiedzialność...i co kolejnej dziewczynce chce zmarnować życie?? !!!!!
        • majakaliszewska Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 10:34
          poczytaj sobie na temat orientacji seksualnych... poczytaj dopiero poźniej coś napisz... jesśli w ogóle coś zrozumiesz ... polecam zapoznianie sie ze skala kinseya :]...
          • lth Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 13:33
            ja wiem wszytko co msuze wiedzieć
            mezczyzna i kobieta to jest rodzina..
            inne konfiguracje
            mezczyzna mezczyzna
            kobieta - kobieta
            mezczyzna - zwierze
            kobieta - zwierze
            mezczyzna roślina
            mezczyzna dziecko
            kobieta - dziecko

            to są PATOLOGIE !
            • mark.parker Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 20:44
              Jedyne, co wiesz, to jak straszyć, doprowadzając swoje argumenty do absurdu,
              który może przełknąć jedynie ktoś w rodzaju tej starej wiedźmy. To, co tu
              prezentujesz, nazywa się sylogizmem prostackim. Wierz mi, to że kocham chłopców
              wcale nie oznacza, że kocham krowy w ten sam sposób, co chłopców. I co? Twoja
              logika wali się już na początku. A rozdzielanie przez was kobiet i mężczyzn na
              "wzorce" kobiece i męskie to jeszcze większy prymitywizm. Porównaj sobie
              chociażby M. Thatcher i G. W. Busha-juniora. Oboje konserwatyści, ale różnej
              płci i temperamentu. Z jednej strony masz babę z jajami, z drugiej - mydłka na
              pasku Cheny'ego i innych hochsztaplerów.

              lth napisał:

              > ja wiem wszytko co msuze wiedzieć
              > mezczyzna i kobieta to jest rodzina..
              > inne konfiguracje
              > mezczyzna mezczyzna
              > kobieta - kobieta
              > mezczyzna - zwierze
              > kobieta - zwierze
              > mezczyzna roślina
              > mezczyzna dziecko
              > kobieta - dziecko
              >
              > to są PATOLOGIE !
            • ysobeth Re: Złe towarzystwo 29.04.08, 23:07
              Chciałeś powiedzieć - że wiesz wszystko, co CHCESZ wiedzieć ;-)
              Tylko że aby móc rozumnie argumentować, trzeba mieć podstawowe
              inofrmacje na temat, w którym się człowiek wypowiada. Inaczej wali
              się takie babole, jak ty co chwila.

              NIE JEST perwersją żadna "konfiguracja", w której skład wchodzą
              pełnoletnie, zdrowe na umyśle istoty ludzkie, biorące udział w
              rzeczonej "konfiguracji" z własnej, nieprzymuszonej woli i chęci.
        • okrent9 Re: Złe towarzystwo 30.05.08, 21:56
          lth napisał:

          "a skoro jest lesbijka to skąd dziecko ?"

          Za moich czasów w podstawówce na biologii uczono o rozmnażaniu się
          człowieka w szóstej klasie.
    • osmokach a moze czytajmy ze zrozumieniem??? 22.04.08, 12:31
      joanna nie zaszla w ciaze w wieku 15 lat a sad nie pozbawil jej praw
      rodzicielskich!!!

      a co do sedna sprawy: oto polska wlasnie, koltuny do potegi!
    • tatiana99 Toksyczna matka Joanny 22.04.08, 14:25
      Matka Joanny sama nie była dobrą matką dla swojej córki, nigdy pewnie jej nie
      lubiła, nie akceptowała, nie wspierała emocjonalnie w okresie dojrzewania (przez
      4 lata nie zauważyła , że Joanna bierze narkotyki). Traktuje ją lekceważąco.
      Teraz chce dziecka dla siebie, chce udowodnić, że jest lepsza od córki, a córka
      do niczego się nie nadaje. Typowa toksyczna matka.
      Z drugiej strony Joanna też nie jest ideałem - ale widać, że się stara być w
      porządku. To absurdalne, żeby jej odbierać dziecko.
      • gazaj nietoksyczna matka Joanny 22.04.08, 19:48
        Najlepszy dowód nietoksyczności matki, to zaufanie do córki
        graniczące z głupotą. Jak twoje dziecko zacznie brać narkotyki, to
        też nie będziesz miała o tym pojęcia.
        • sir.vimes toksyczna matka Joanny i jej ślepota 23.04.08, 10:25
          Można nie zauważyć , ze dziecko kilka razy zapaliło trawę.

          Żeby nie zauważyć ćpania przez 4 lata trzeba zupełnie nie interesować się dzieckiem.
          • chicarica Re: toksyczna matka Joanny i jej ślepota 24.04.08, 10:27
            Czy też raczej: trzeba bardziej interesować się tym czy dziecko było w kościółku
            ze święconką, niż tym co faktycznie dzieje się w życiu dziecka, czy dziecko ma
            jakieś kłopoty itp.
            Kościółek odpękany, mamusia już uważa że spełniła swój rodzicielski obowiązek. A
            że po kościółku dziecko idzie sobie z kumplami dać w żyłę albo w nos, to już
            mamusi nie obchodzi. Ważne że w kościółku było, sąsiadki widziały że rodzina
            porządna, jest git.
            Toksyczny moher i tyle.
          • jazg1 nietoksyczna matka Joanny i jej ślepota 28.04.08, 16:33
            Jak wychowasz swoje dziecko, to będziesz się mógł wymądrzać. Kiedy
            człowiek musi pracować, to trudno jest pilnować kilkunastoletnią
            dziewczynę, skoro nie ma ewidentnych objawów.

            Córka kłamie od dziecka, okłamywała matkę wiele razy i kłamie w tym
            artykule. Jest zboczona, nie chce się z tego leczyć i chce swoją
            córkę doprowadzić do zboczenia. Babcia dziecka słusznie nie zgadza
            się na to, żeby jej córka zmarnowała swoją córkę.
            • kiddo5 Re: nietoksyczna matka Joanny i jej ślepota 28.04.08, 18:19
              co to znaczy: doprowadzic do zboczenia????
            • ysobeth Re: nietoksyczna matka Joanny i jej ślepota 29.04.08, 23:23
              jazg1 napisał:

              > Jak wychowasz swoje dziecko, to będziesz się mógł wymądrzać. Kiedy
              > człowiek musi pracować, to trudno jest pilnować kilkunastoletnią
              > dziewczynę, skoro nie ma ewidentnych objawów.
              >
              > Córka kłamie od dziecka, okłamywała matkę wiele razy i kłamie w
              tym
              > artykule. Jest zboczona, nie chce się z tego leczyć i chce swoją
              > córkę doprowadzić do zboczenia. Babcia dziecka słusznie nie zgadza
              > się na to, żeby jej córka zmarnowała swoją córkę.

              Z łaski swojej wykonaj może chociaż podstawową jakąś czynność
              umysłową, bo na razie tylko obnażasz swoją absolutną bezmyślność.

              Przez 4 lata nie ma siły, żeby jakieś mniej lub bardziej ewidentne
              objawy nie dały o sobie znać. Nawet jeśli się pracuje od rana do
              nocy. Chyba że się w ogóle nie zwraca uwagi na własne dziecko i
              przez to nie rozpoznaje zmian w zachowaniu.

              O tym, kto kłamie, nie możesz mieć żadnego pojęcia - no chyba, że
              przeczytasz artykuł i zastanowisz się chwilę, jak to się stało, że
              kuratorka potwierdza wszystko, co mówi Joanna, a nie ma żadnych
              dowodów na poparcie twierdzeń jej matki.

              Córka jest zboczona... czy ty w ogóle wiesz, co wypisujesz? Tym
              bardziej to o "leczeniu"! Homoseksualizm nie jest zboczeniem, jest
              też wrodzony i w związku z tym nie można go "wyleczyć". Jeśli ci
              jakieś "autorytety" twierdzą, że jest inaczej, to raczej nie wynika
              to ze znajomości biologii człowieka (i nie tylko), ale ze świadomego
              lobotomizowania się narzędziem religijno-ideologicznym.

              Babcia wedle twoich pojęć "zmarnowała" już jedną córkę i teraz
              domaga się prawa do zmarnowania wnuczki. Bądź konsekwentny/a.
    • kokainistka Złe towarzystwo 22.04.08, 14:30
      biedna gabrysia. biedna joanna, dobrze, ze ma kogos, kto jest dla niej
      wsparciem.
      dziewczyny, trzymajcie sie, zyjemy w popier... kraju, ale nawet w
      polsce nie wolno lamac waszych podstawowych praw.
      • eischted Trochę oleju 28.04.08, 09:14
        Jakby miała trochę oleju w głowie, toby uważała, żeby nie zajść w ciąże, a jak
        zaszła to mogła iść od razu do pracy i z całych sił uniezależnić się od matki.
        Prawdopodobnie maja identyczne charaktery.

        A babcia jeszcze swoje dostanie od wnuczki, bo gdy tylko podrośnie, dziecko
        będzie się odgrywać na babce oraz idealizować mamusię, niczym raj utracony.

        Nie ma co poj...na rodzinka! Dobrze, że nie muszę mieć z nimi nic wspólnego.
    • wet3 Re: the.skin.pl 22.04.08, 15:39
      the.skin.pl napisał:

      > uważam że sąd słusznie pozbawił praw rodzicielskich matce dziecka
      > która okazała się być lesbijką. Dobrze ze dziecko trafiło do
      > babci.Babcia ochroni dziecko przed zgubnym wpływem
      > nieodpowiedzialnej matki tegoż dziecka i zapobiegnie jego
      > demoralizacji ji deprawacji co jak widzę bardzo się GW nie podoba.
      > Widzi że może stracić rząd dusz i kontrole nad dziećmi które chce
      GW
      > ogłupiac wg standartów politycznej poprawności.. Wielkie brawa dla
      > babci! Nie daj się i wychowaj te dziecko po swojemu a napewno
      > wyrosnie na ludzi. To coi nie udało się z córką babcia ma szanse
      > naprawić to z wnuczką

      Nonsens!!! Pamietaj, ze homoseksualisci sie takimi RODZA! Orientacji
      seksualnej nikt ci nie narzuci ani nie mauczy. Z nia przychodzisz na
      swiat. Dziecko powinno byc z matka pod warunkiem, ze matka prowadzi
      sie moralnie i nie odstawia lesbijskich amorow w obecnosci dziecka.
      • lindown1 Re: the.skin.pl 22.04.08, 17:06
        wet3 napisał:
        > Nonsens!!! Pamietaj, ze homoseksualisci sie takimi RODZA!
        > Orientacji seksualnej nikt ci nie narzuci ani nie mauczy. Z nia
        > przychodzisz na swiat.

        W wiekszosci przypadkow tak wlasnie jest co wcale nie znaczy, ze we
        wszystkich przypadkach.

        > Dziecko powinno byc z matka pod warunkiem, ze matka prowadzi
        > sie moralnie i nie odstawia lesbijskich amorow w obecnosci dziecka.

        To znaczy, ze nie moze pocalowac swojej partnerki przy dziecku, tak
        jak dobry maz caluje swoja zone?
        • wet3 Re: lindown1 23.04.08, 02:31
          Oczywiscie, ze moze sie pocalowac. Nie moze sie "kotlowac"! Cz ty w
          ogole cos z tego rozumiesz. Nie znamy genezy homoseksualizmu. Kropka.
          Wiadomo tylko, ze ludzie takimi sie rodza. I wiemy tez, ze
          przebywanie w homoseksualnymi rodzicami NIE CZYNI dziecka
          homoseksualista. Dopiero jak dokladnie poznamy geneze
          homoseksualizmu to bedziemy mogli mowic o jakiejs rozsadnej terapii.
          • lindown1 Re: wet3 23.04.08, 16:42
            wet3 napisał:
            > Nie znamy genezy homoseksualizmu. Kropka.
            > Wiadomo tylko, ze ludzie takimi sie rodza. I wiemy tez, ze
            > przebywanie w homoseksualnymi rodzicami NIE CZYNI dziecka
            > homoseksualista.

            Zabawny jestes i przeczysz sam sobie. Zastanow sie najpierw. Jesli
            nie znamy genezy to nie mozemy jednoznacznie klasyfikowac wszystkich
            przypadkow. Skoro tak to po co ta gazeciarska gadka. Typowo
            bezargumentowe gledzenie. Najpierw "nie znamy" ale zaraz
            potem "wiadomo tylko" i "wiemy tez"

            Za siebie mow dyletancie.
            • n0e2008 Re: wet3 28.04.08, 14:37
              "Należy zaznaczyć, że homoseksualizm zaobserwować można nie tylko u ludzi lecz także wśród zwierząt (!). Jest on więc po prostu smutną pomyłką Natury, przy czym Natura sama narzuca ograniczenie w mnożeniu tej pomyłki, ponieważ osobniki o skłonnościach homoseksualnych mają w sposób istotny utrudniony proces rozmnażania. Nauka stoi obecnie na stanowisku, że homoseksualizm jest produktem ubocznym działających praw Natury. Występowanie homoseksualizmu wśród zwierząt sugeruje wyraźnie uwarunkowanie genetyczne, trudno się bowiem dopatrywać w tym wypadku jakichkolwiek ingerencji zewnętrznych. Jak na razie wszystko na to wskazuje, że homoseksualizm jest następstwem „błędu" w kodzie genetycznym, który rzutuje na nieprawidłowy przebieg formowania ośrodka preferencji seksualnych w mózgu. Geny odpowiedzialne za homoseksualizm nie zostały jeszcze jednoznacznie wyodrębnione, choć wiadomo już gdzie należy ich szukać. Na taki mechanizm powstawania tego zjawiska wskazuje także ścisła współzależność między gospodarką hormonalną organizmu matki i rozbudową mózgu płodu w okresie prenatalnym. W chromosomach przekazywane są kody genetyczne, ale nośnikami informacji są hormony. Zarówno zakłócenia natury chemicznej w organizmie matki jak i leki przyjmowane w okresie ciąży doprowadzają do powstania anomalii w trakcie tworzenia struktury mózgu, w tym także ośrodka preferencji seksualnych. Decyduje sprzężenie dwóch czynników: zakłócenia w przepływie informacji oraz czasu, w którym tworzone jest dane „centrum dowodzenia". Fakt pozostaje faktem, niezależnie od tego jaki będziemy mieć do niego stosunek (podoba nam się to czy nie). Nie można nakłonić do homoseksualizmu nikogo, kto nie ma odpowiednio zakodowanego ośrodka preferencji seksualnych, a preferencje te ustalone zostają już najprawdopodobniej w okresie życia płodowego. Jak już wspomniałam, nie oznacza to, że przebiega tu jakaś wyraźna granica między obu preferencjami. Zdarzają się również przypadki biseksualności, które także odbieramy instynktownie jako odbiegające od normy. Osobniki o skłonnościach biseksualnych będą podatne zarówno na „deprawację" jaki i na „leczenie", co dodatkowo zaciemnia obraz sytuacji. Preferencje seksualne we właściwym czasie same się ujawnią, niezależnie od presji wywieranej przez otoczenie."
          • moherfucker1 Re: lindown1 28.04.08, 16:24
            > Oczywiscie, ze moze sie pocalowac. Nie moze sie "kotlowac"! Cz ty w
            > ogole cos z tego rozumiesz



            To znaczy, ze Ty przy dziecku posuwasz zone?? A moze zona ujezdza Cie w salonie
            "na widoku"...

            Smiesze te mohery sa.
          • okrent9 Re: lindown1 30.05.08, 22:06
            wet3 napisał:

            "Oczywiscie, ze moze sie pocalowac. Nie moze sie "kotlowac"!"

            Hmm, nie wiem czemu zakładasz, że skoro lesbijka, to od razu nie ma
            żadnych zasad moralnych ani hamulców i będzie uprawiać seks w
            obecności dziecka?
      • gazaj Nikt nie rodzi się homoseksualistą 22.04.08, 19:50
        To nie jest cecha wrodzona, lecz nabyta i zostało to ostatecznie
        naukowo ustalone.

        Jest to zjawisko całkowicie uleczalne, ponieważ przyczynami jego są
        zaburzenia psychiczne, czasami połączone z zaburzeniami hormonalnymi.
        • neorattus Re: Nikt nie rodzi się homoseksualistą 22.04.08, 21:20
          Ach tak? No to sie zdziwilem. A kto to niby naukowo ustalil???
          • gazaj Re: Nikt nie rodzi się homoseksualistą 23.04.08, 09:22
            Nie moja wina, że jesteś zacofany i posługujesz się wiedzą sprzed
            ponad 10 lat.
            • jaden.korr Re: Nikt nie rodzi się homoseksualistą 06.05.08, 22:15
              gazaj napisała:

              > Nie moja wina, że jesteś zacofany i posługujesz się wiedzą sprzed
              > ponad 10 lat.

              Właśnie sam/a sobie odpowiadasz. Słoma i buractwo wyłazi z Ciebie.
              Nawet nie jesteś w stanie podac źródła tej "wiedzy".
              Gazaj musi odejsc :D
          • komorka25 Re: Nikt nie rodzi się homoseksualistą 28.04.08, 09:17
            neorattus napisał:

            > Ach tak? No to sie zdziwilem. A kto to niby naukowo ustalil???

            No jak to kto? Rodzina radyja co ma ryja, młodzież weszpolska,
            pokolenie Karola W, jego uszość Głomb, jego opitość
            Flaszka_na_głodzie, jego złotośc Henryk Bursztynowy i ich instytuty.
          • eischted Re: Nikt nie rodzi się homoseksualistą 28.04.08, 09:17
            Mój tata!
        • bene_gesserit Gazaj, 24.04.08, 03:04
          Mozesz podac namiary na te badania? Tzn gdzie i kiedy i jak - albo
          chociaz nazwiska badaczy, to sama znajde. I metody leczenia.

        • n0e2008 Re: Nikt nie rodzi się homoseksualistą 28.04.08, 14:32
          to ciekawe co mówisz - a słyszałeś o wpływie testosteronu na formowanie mózgu w
          drugim miesiącu ciąży? rozumiem, że w takim wypadku "leczenie" przebiega
          operacyjnie?
          • jazg1 Wy naprawdę jesteście zacofani 28.04.08, 17:02
            Wy tkwicie w jakimś swoistym średniowieczu! Od dawna wiadomo, że w
            życiu płodowym nie dochodzi do zmian w mózgu, które miałyby
            skutkować homoseksualizmem. Była to hipoteza, której nikt nigdy nie
            dowiódł, natomiast obserwacja ciąż mnogich, gdzie płody były obojga
            płci, a zatem pewnych hormonów był nadmiar, a innych niedomiar,
            dowiodła, że poziom hormonów w ciąży nie skutkuje inklinacjami
            seksualnymi dojrzewającego człowieka.

            Homoseksualizm jest skutkiem zaburzeń osobowoście oraz zaburzeń
            hormonalnych, ale często bywa skutkiem homoseksualnego uwiedzenia
            lub gwałtu młodocianego człowieka. Leczy się banlanie, terapią
            hormonalną oraz psychologiczną. Wyleczono mnóstwo homoseksualistów.
            Gdyby była to cecha wrodzona, lub nabyta w życiu płodowym, to nie
            można by tego wyleczyć.
            • nue5151 Re: Wy naprawdę jesteście zacofani 28.04.08, 17:24
              jazg1 napisał:

              > Wy tkwicie w jakimś swoistym średniowieczu! Od dawna wiadomo, że w
              > życiu płodowym nie dochodzi do zmian w mózgu, które miałyby
              > skutkować homoseksualizmem. Była to hipoteza, której nikt nigdy
              nie
              > dowiódł, natomiast obserwacja ciąż mnogich, gdzie płody były
              obojga
              > płci, a zatem pewnych hormonów był nadmiar, a innych niedomiar,
              > dowiodła, że poziom hormonów w ciąży nie skutkuje inklinacjami
              > seksualnymi dojrzewającego człowieka.
              >
              > Homoseksualizm jest skutkiem zaburzeń osobowoście oraz zaburzeń
              > hormonalnych, ale często bywa skutkiem homoseksualnego uwiedzenia
              > lub gwałtu młodocianego człowieka. Leczy się banlanie, terapią
              > hormonalną oraz psychologiczną. Wyleczono mnóstwo
              homoseksualistów.
              > Gdyby była to cecha wrodzona, lub nabyta w życiu płodowym, to nie
              > można by tego wyleczyć.


              lecz sie sam....

              mnie tam dobrze z moim pedelstwem....
            • mark.parker Re: Wy naprawdę jesteście zacofani 29.04.08, 01:38
              jazg1 napisał:


              > Homoseksualizm jest skutkiem zaburzeń osobowoście oraz zaburzeń
              > hormonalnych, ale często bywa skutkiem homoseksualnego uwiedzenia
              > lub gwałtu młodocianego człowieka. Leczy się banlanie, terapią
              > hormonalną oraz psychologiczną. Wyleczono mnóstwo homoseksualistów.
              > Gdyby była to cecha wrodzona, lub nabyta w życiu płodowym, to nie
              > można by tego wyleczyć.

              I o to chodzi, że homoseksualizmu nie da się wyleczyć, tak jak z heteryka nie
              zrobi się geja, bo homoseksualizm to nie choroba. Podaj źródłowe dowody na
              wyleczenie z gejostwa - tylko nie jakichś katolickich lub innych
              chrześcijańskich instytutów, bo one kłamią. W przeciwnym razie mam prawo uznać,
              że prezentujesz tu homofobiczne brednie; no cóż - wy lubicie kłapać mordą po
              próżnicy, "inteligentni inaczej".
            • jaden.korr Re: Wy naprawdę jesteście zacofani 06.05.08, 22:18
              jazg1 napisał:

              > Homoseksualizm jest skutkiem zaburzeń osobowoście oraz zaburzeń
              > hormonalnych, ale często bywa skutkiem homoseksualnego uwiedzenia
              > lub gwałtu młodocianego człowieka. Leczy się banlanie, terapią
              > hormonalną oraz psychologiczną. Wyleczono mnóstwo homoseksualistów.
              > Gdyby była to cecha wrodzona, lub nabyta w życiu płodowym, to nie
              > można by tego wyleczyć.

              Możesz podac źródło? Możesz podac gdzie geje byli leczeni i z jakim skutkiem?
              Bo jak na razie to wyłazi z Ciebie tylko troll :D
        • moherfucker1 Re: Nikt nie rodzi się homoseksualistą 28.04.08, 16:25
          jakies linki do publikacji naukowych???
          • jazg1 Re: Nikt nie rodzi się homoseksualistą 28.04.08, 17:13
            Poguglujcie sobie, to znajdziecie. Na hasło leczenie homoseksualizmu
            mamy: www.mateusz.pl/okarol/ok_hin.htm,
            www.homoseksualizm.friko.pl/index.php,
            homoseks.blox.pl/2008/01/LECZENIE-HOMOSEKSUALIZMU.html,
            www.szukalemwas.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=343&Itemid=54
            • kretynofil Pacanie skonczony! 28.04.08, 17:45
              To sa wszystko kosciolkowe strony. Jak to jest ze powazni naukowcy,
              niezalezni od kosciola, o tym nie pisza?

              BO TO BREDNIE DLA ZIDIOCIALYCH MOHEROW!!!

              ----------------------------------------------

              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
              kretynami. Milej lektury :)
              • waldemar591 Re: Pacanie skonczony! 28.04.08, 21:07
                kretynofil napisał:

                > To sa wszystko kosciolkowe strony. Jak to jest ze powazni naukowcy,
                > niezalezni od kosciola, o tym nie pisza?
                >
                > BO TO BREDNIE DLA ZIDIOCIALYCH MOHEROW!!!

                No tak ... Opinia kogos "zaleznego od kosciola" nadaje sie dla "zidiocialych moherow".
                Zapewne opinia naukowca z Rosji (anty-mohera) bedzie dobra tylko dla kacapow lub komuchow.
                Opinia naukowca z USA bedzie opinia glupka (bo przeciez wszyscy Amerykanie to przyglupy).
                JEDYNIE SLUSZNA opinie moze miec wiec TYLKO naukowiec autoryzowany przez Bruksele lub Berlin???

                A co powiesz na opinie Roberta Spitzera, profesora Columbia University w Nowym Yorku? ...(zapewne amerykanski przyglup?).
                To ten sam gosc, ktory w 1973 byl najwiekszym zwolennikiem usuniecia homoseksualizmu z listy chorob psychicznych:
                www.worldnetdaily.com/news/article.asp?ARTICLE_ID=34943
                • jaden.korr Re: Pacanie skonczony! 06.05.08, 22:26
                  waldemar591 napisał:

                  > No tak ... Opinia kogos "zaleznego od kosciola" nadaje sie dla "zidiocialych
                  moherow".
                  > Zapewne opinia naukowca z Rosji (anty-mohera) bedzie dobra tylko dla kacapow
                  lub komuchow.
                  > Opinia naukowca z USA bedzie opinia glupka (bo przeciez wszyscy Amerykanie to
                  przyglupy).
                  > JEDYNIE SLUSZNA opinie moze miec wiec TYLKO naukowiec autoryzowany przez
                  Bruksele lub Berlin???
                  >

                  Masz rację. A jak nam KK wciskał kiedyś, że Ziemia jest w centrum kosmosu, albo,
                  że nie wolno używac gumek, bo to grzech?
                  Dalej wierzyłbyś w "źródła katolickie"?
                  Powodzenia i żyj dalej w swojej naiwności...
            • moherfucker1 Re: Nikt nie rodzi się homoseksualistą 28.04.08, 17:49
              jazg1 napisał:

              > Poguglujcie sobie, to znajdziecie. Na hasło leczenie homoseksualizmu
              > mamy: www.mateusz.pl/okarol/ok_hin.htm,
              > www.homoseksualizm.friko.pl/index.php,
              > homoseks.blox.pl/2008/01/LECZENIE-HOMOSEKSUALIZMU.html,

              > www.szukalemwas.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=343&Itemid=54


              POgoooglowalem.. Straszna lipa prosto z Torunia
            • mark.parker Re: Nikt nie rodzi się homoseksualistą 29.04.08, 01:45
              Jeśli dla Ciebie autorytetem są kościelne źródła, "Nasz Dziennik" toruńskiego
              złodzieja i nazistowska "Fronda", to Ci mocno współczuję. Jesteś przykładem
              koszmarnej pomyłki Natury - prawdopodobnie z dziada, pradziada. Oni znali tylko
              jedną orientację - faszystowską. Widać jest to dziedziczne. :-P

              jazg1 napisał:

              > Poguglujcie sobie, to znajdziecie. Na hasło leczenie homoseksualizmu
              > mamy: www.mateusz.pl/okarol/ok_hin.htm,
              > www.homoseksualizm.friko.pl/index.php,
              > homoseks.blox.pl/2008/01/LECZENIE-HOMOSEKSUALIZMU.html,
              > www.szukalemwas.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=343&Itemid=54
            • jaden.korr Re: Nikt nie rodzi się homoseksualistą 06.05.08, 22:22
              Fajne źródła :)
              2 z nich są katolickie :D
              Ale mi źródło...
              Za czasów Kopernika wciskali nam kit, że Ziemia jest w centrum wszechświata,
              więc te swoje teorie nt. homoseksualizmu mogą wsadzic sobie między bajki.
      • 444a Re: the.skin.pl 23.04.08, 02:01
        > Nonsens!!! Pamietaj, ze homoseksualisci sie takimi RODZA!

        Nie radzę gejom używać tego argumentu przy dyskusji nt. badań genetycznych i
        kontroli urodzin.

        Nikt nie udowodnił, że się rodzą homo, tyko chyba jeden naukowiec badając kilka
        osób zauważył obecność jakiegoś genu, który "może" wskazywać na genetyczne
        podłoże homoseksualizmu.

        Niemniej skoro taka orientacja istnieje, to należy ją zaakceptować a nie
        straszyć grzechem. "Leczenie" z homoseksualizmu też bywa wątpliwe tzn. są na
        pewno szczęśliwe osoby, które zmieniły orientację, ale "w masie" takie leczenie
        powoduje raczej tylko frustrację.
        No i kto jest homo? Ten co miewa stosunki ze swoją płcią? Na pewno nie.

        A odnośnie bohaterów artykułu, ani matka, ani córka nie świecą przykładem w
        pełni dojrzałej osobowości. Mało też było o ojcu dziewczyny.
        Skoro dziecko generalnie jest pozytywnie nastawione do matki to zbrodnią jest
        odbieranie go. A dodam tylko, że dziewczyna jakoś tak nawet nie wspomniała (może
        to dziennikarz) o daniu małej męskiego wzorca osobowości, uważa, że to jest
        potrzebne tylko chłopcom?
        • sir.vimes Ojciec się wypisał 23.04.08, 10:28
          więc co niby miałoby o nim być?

          Nie ma go, jest nieobecny w życiu dziecka na własne życzenie.

          Co do wzorca - bez przesady, jasne, ze idealnie byłoby gdyby Joanna zapewniła
          córce też jakiegoś wujka , który zastapiłby ojca w roli wzorca mężczyzny ale
          przecież to nie jej wina , ze bracia, którzy mogliby taką rolę pełnić odwrócili
          się od niej....



          > A odnośnie bohaterów artykułu, ani matka, ani córka nie świecą przykładem w
          > pełni dojrzałej osobowości. Mało też było o ojcu dziewczyny.
          > Skoro dziecko generalnie jest pozytywnie nastawione do matki to zbrodnią jest
          > odbieranie go. A dodam tylko, że dziewczyna jakoś tak nawet nie wspomniała (moż
          > e
          > to dziennikarz) o daniu małej męskiego wzorca osobowości, uważa, że to jest
          > potrzebne tylko chłopcom?
          • 444a Re: Ojciec się wypisał 23.04.08, 14:56
            > Co do wzorca - bez przesady

            To jest właśnie nieodpowiedzialne podejście do wychowania dziecka. OK. nie jest
            to łatwe, ale zadbanie o wikt i opierunek też nie są proste, nikt nie mówi "bez
            przesady".
            • bene_gesserit Re: Ojciec się wypisał 24.04.08, 03:06
              Czy nie wydaje ci sie, ze najbardziej nieodpowiedzialny jest tu
              tatus, ktorego udzial jest jedynie genetyczny?
              • 444a Re: Ojciec się wypisał 25.04.08, 18:38
                > Czy nie wydaje ci sie, ze najbardziej nieodpowiedzialny jest tu
                > tatus, ktorego udzial jest jedynie genetyczny?

                Dorzuć jeszcze sędzia, opieka społeczna, kurator, babcia i ciotki.
                Rozumiem feministyczną niechęć do facetów, ale w tej sytuacji jedynymi osobami
                mającymi wpływ na zmianę sytuacji są obie dziewczyny i babcia.

                A jeśli szukasz winnych to odrzuć feministyczne zacięcie i zauważ, że to
                bohaterka artykułu "nie chciała być z mężczyzną" - temu też jest winien?
                • nick3 Po co jest dziecku ten słynny "męski wzór"? 26.04.08, 21:41

                  Nigdy tego nie potrafiłem uchwycić (a jest to podstawowy argument
                  zwolenników "taty i mamy").

                  Czy dziecko wychowujące się bez ojca nie będzie potrafiło wbić
                  gwoździa? Nie będą go fascynowały jak należy szybkie samochody?
                  Czołgi? A może nie będzie umiało bez mazgajenia się zabić karpia na
                  Wigilię? ;-)


                  Osobiście podejrzewam, że z tą potrzebą "taty i mamy" to jest ściema!


                  Dzieci wychowywane w innych konfiguracjach będą zapewne inne.

                  Ale kto powiedział, że gorsze?


                  Ważne, żeby nie wychowywały się w braku poczucia bezpieczeństwa. To
                  pewne.

                  Ale "ojciec jest nieodzowny do zapewnienia rodzinie bezpieczeństwa" -
                  to chyba XIX wiek:)

                  • nillpol Re: Po co jest dziecku ten słynny "męski wzór"? 27.04.08, 00:30
                    Większość lesbijek jakie znam miały ojców do niczego. Który je bił, molestował
                    albo go w ogóle nie było. W swoich mężczyznach szuka się cech taty. Jeśli tata
                    nie nadawał się do pełnienia funkcji ojca lub w ogóle wzorca takiego nie było,
                    to szuka się u kobiet. To wnioski wysnute na podst. własnych obserwacji. My nie
                    chcemy żeby Gabrysia była lesbijką. Po to nam akurat ten wzorzec. Nie wiem jak u
                    innych.
                    • okrent9 Re: Po co jest dziecku ten słynny "męski wzór"? 30.05.08, 23:26
                      nillpol napisała:

                      "My nie chcemy żeby Gabrysia była lesbijką."

                      Nie rozumiesz, że czyjekolwiek chcenie nie ma i nie będzie miało
                      żadnego wpływu na to, czy ona będzie (jest) lesbijką?
                  • 444a Odrzućmy ideologizację 27.04.08, 01:19
                    > Osobiście podejrzewam, że z tą potrzebą "taty i mamy" to jest ściema!

                    Podejrzewasz...

                    Otóż ludzie dzielą się na kobiety i mężczyzn oraz ew. w promilach na
                    transseksualistów. Jest to podział właściwie podstawowy.

                    Dziecko by mieć możliwość rozwoju jako OSOBA musi mieć możliwość kontaktu z
                    obiema płciami. Także XXY nawet jeśli chce zostać XXY musi mieć kontakt z 2
                    częściami swojego ja.

                    Odrzucenie kobiecości lub męskości to krzywda dla dziecka.
                    Równie dobrze można powiedzieć, że są dobrzy ludzie, którzy nie zaznali ciepła w
                    rodzinie "i jakoś żyją."
                    • nick3 Odrzućmy też konserwatywną ideologizację. 27.04.08, 16:39

                      444a napisał:

                      > Podejrzewasz...

                      Ty też "podejrzewasz". I tak sobie możemy pogadać.


                      "Zdrowy rosądek" zarzuca ideologiczność wszystkiemu, co mu chodzi w
                      paradę, ale czy sam nie jest po prostu ideologią, tylko że dobrze
                      wkorzenioną?

                      Takie wrażenie odnoszę, gdy patrzę jak słabe okazują się argumenty,
                      którymi potrząsa jako "nieodpartymi".


                      > Dziecko by mieć możliwość rozwoju jako OSOBA musi mieć możliwość
                      > kontaktu z obiema płciami.


                      "Kontaktu" - może i tak. (Ale nawet i tu wątpliwość: czy niemowlę
                      wychowane przez mnichów musi być kaleką emocjonalną?)

                      Tyle że z tego, że dziecku jest potrzebny kontakt z obiema płciami,
                      nie wynika od razu, że musi je napotkać w postaci dwojga rodziców.

                      To że spotka mężczyznę w relacji starszego brata albo dziadka, a nie
                      taty, nie oznacza wcale "odrzucenia męskości albo kobiecości".

                      Ludzie w przeciągu historii byli wychowywani przez najrozmaitsze
                      konfiguracje opiekunów (ojciec w tej roli w wielu epokach
                      praktycznie się w domu nie zjawiał!)

                      Istnieją nawet społeczności pierwotne, w których w ogóle nie ma
                      pojęcia "ojca" (choć pozycja brata matki jest w nich chyba trochę
                      analogiczna do naszego "ojca").

                      Wszędzie tam wychowują się zdrowe emocjonalnie dzieci (może nawet
                      zdrowsze niż współczesna przeciętna europejska:)


                      Nillpol postawiła sprawę fair i bez konserwatywnej ideologizacji:
                      dziecko będzie chciało taty, bo dzieci w przedszkolu zapytają gdzie
                      jest jego tata, a ono będzie chciało być takie jak one.


                      Tak.


                      Tylko zastanawiam się, na ile powinniśmy pozwolić tej
                      wczesnodziecięcej "potrzebie konformizmu" kształtować późniejsze
                      życie dziecka.


                      Bo okazuje się, że jeśli jej w ogóle nie frustrować, to wpływ, który
                      za jej pośrednictwem wywrze społeczeństwo na osobowość dziecka,
                      będzie dotyczył spraw daleko wykraczających poza dzieciństwo.


                      A te - zdaniem niektórych:) - powinny być przedmiotem wyboru...


                      • 444a Gdzie tu konserwatyzm? 27.04.08, 22:28
                        Ciekawe gdzie są tu te moje konserwatywne poglądy?

                        > Ty też "podejrzewasz". I tak sobie możemy pogadać.

                        Nie, tylko ty niestety podejrzewasz... Idź do biblioteki po kilka książek
                        psychologiczno-pedagogicznych. Robiono na ten temat wiele badań, wielu
                        terapeutów badało sprawę, to nie są przypuszczenia ale WIEDZA.

                        >"Kontaktu" - może i tak. (Ale nawet i tu wątpliwość: czy niemowlę
                        >wychowane przez mnichów musi być kaleką emocjonalną?)

                        Widzisz, ideologizacja polega m.in. na odrzucaniu tego co pokazują doświadczenia
                        ludzi i nauki.
                        Wielu, naprawdę wielu psychologów i terapeutów powie ci na podstawie swojej
                        wiedzy, że dziecko potrzebuje obojga rodziców.

                        Pewnie, że nie każdy będzie miał emocjonalne problemy, ale większość tak - i
                        pokazują to wiele razy powtarzane badania, wiedza psychologiczna.


                        > To że spotka mężczyznę w relacji starszego brata albo dziadka, a nie
                        > taty, nie oznacza wcale "odrzucenia męskości albo kobiecości".

                        Tak, ale z życia wiadomo, że wujek jest z reguły tylko wujkiem, a nie
                        autentyczną postacią zastępującą ojca.

                        > Ludzie w przeciągu historii byli wychowywani przez najrozmaitsze
                        > konfiguracje opiekunów

                        A niektórzy to nawet w obozach koncetracyjnych, i co z tego?

                        (ojciec w tej roli w wielu epokach
                        > praktycznie się w domu nie zjawiał!)

                        Taaa, niestety mylisz się, to rozwój przemysłu spowodował oderwanie od rodziny.
                        Kiedy jeszcze panowało głównie rolnictwo rodziny spędzały ze sobą mase czasu,
                        m.in. pracując razem.

                        > Istnieją nawet społeczności pierwotne, w których w ogóle nie ma
                        > pojęcia "ojca" (choć pozycja brata matki jest w nich chyba trochę
                        > analogiczna do naszego "ojca").

                        Dlatego są społecznościami pierwotnymi.

                        > Wszędzie tam wychowują się zdrowe emocjonalnie dzieci (może nawet
                        > zdrowsze niż współczesna przeciętna europejska:)

                        Opowiedz jeszcze jedną bajeczkę. Pewnie dlatego, że są tacy emocjonalnie silni i
                        zdrowi niemal momentalnie popadają w alkoholizm żyjąc w rozwiniętych
                        społeczeństwach.

                        > A te - zdaniem niektórych:) - powinny być przedmiotem wyboru...

                        Tak już jest, że nie można pewnych spraw zostawić na za 20 lat. Dziecko musi
                        dostać "do ręki" wzorzec osobowości inaczej nie będzie wiedziało jak sie
                        zachować, żyć.
                        Ale jest tak wielu, którzy dobro dziecka mają w dupie, liczy się "antykonformizm"...
                        • nick3 W używaniu przesądów do lekceważenia pytań. 28.04.08, 03:42
                          > Tak już jest, że nie można pewnych spraw zostawić na za 20 lat.

                          Już teraz można (i trzeba!) uświadomić dziecku, że ma prawo być
                          dumne z tego, że ma Mamę i Magdę, zamiast wstydzić się, że nie
                          ma "mamy i taty".

                          > Ale jest tak wielu, którzy dobro dziecka mają w dupie, liczy
                          się "antykonformiz
                          > m"...

                          No i coś ty mądrego powiedział!

                          Jakiego ty "dobra dziecka" bronisz przed jego rodzicami!?

                          (Nie jesteś aby babcią Katarzyną?:)


                          > Dziecko musi
                          > dostać "do ręki" wzorzec osobowości inaczej nie będzie wiedziało
                          > jak sie
                          > zachować, żyć.


                          To też ci powiedziało "wielu, naprawdę wielu terapeutów i
                          psychologów"?

                          Gdzie taki "wzorzec" dają? Może w Sevres?


                          Ja wychowuję dziecko (córkę) i żadnego "wzorca do ręki" jako żywo
                          jej nie daję.

                          Pewnie jest "głęboko nieszczęśliwa", "zagubiona" i "to jeszcze
                          wyjdzie"... (Proponuję oskarżyć mnie przed sądem o "zły dotyk".)


                          Dobrem dziecka jest właśnie "antykonformizm", a nie wprawianie
                          maleńkiego człowieka od dzieciństwa do hipokryzji.


                          Konformizm zachodzi zawsze wobec presji.

                          Dobrem dziecka jest natomiast zachowanie żywego, niezakłamanego
                          spontanicznego poczucia sprawiedliwości.

                          Dziecko, kiedy z braku wsparcia ze strony ważnych dla niego osób
                          ulega konformizującej presji dziecięcej grupy (czy różnych "mądrych"
                          dorosłych), ulega czemuś, czemu powinno się sprzeciwić jako
                          krzywdzie.

                          Powinno przecież być zaakceptowane nie pod warunkiem, że ma "mamę i
                          tatę" (i lalkę Barbie i pójdzie do komunii) "jak wszyscy".

                          Kiedy ktoś się konformizuje (nawet jeśli ma tylko 5 lat), to zgadza
                          się uznać, że krzywda (przymus) nie jest krzywdą, o ile tylko jest
                          odpowiednio powszechna (tzw. "normalność").

                          Traci wtedy bezcenną żywą dziecięcą szczerość i ostrość widzenia
                          spraw, tą którą dzieci tak często zaskakują dorosłych.

                          A warto coś z tego przechować do życia dorosłego.

                          To jest dobro dziecka, drogi 444a.



                          O domniemanej konieczności taty i mamy dla prawidłowego rozwoju
                          emocjonalnego



                          Całkiem serio i poważnie twierdzę, że badań, o których mówisz, nie
                          ma!

                          > To jest WIEDZA.

                          He, he, he...

                          Choćbyś napisał jeszcze większymi wołami - i pogrubił - nie stanie
                          się to prawdą. To jest przesąd, a nie "WIEDZA".


                          > Widzisz, ideologizacja polega m.in. na odrzucaniu tego co pokazują
                          doświadczeni
                          > a
                          > ludzi i nauki.


                          Wiesz, są doświadczenia, które pokazują, że Czarni są mniej
                          inteligentni od Białych, że kobiety podczas jazdy samochodem używają
                          trzykrotnie mniej szarych komórek od mężczyzn, albo że
                          homoseksualiści kilkakrotnie częsciej padają ofiarami depresji i
                          popełniają samobójstwa (pewnie w Arabii Saudyjskiej wyniki są tu
                          szczególnie spektakularne;-)

                          Tylko może warto wpaść na wywrotowe przypuszczenie, że to może nie
                          świadczy o szkodliwości homoseksualizmu, lecz kultury państwa
                          szariatu.

                          Podobnie jest z badaniami, na które się powołujesz. Z pewnością jest
                          wiele świadectw na szkodliwość rozwodu dla psychiki dziecka. Badano
                          z pewnością rozmaite rodziny patologiczne, rozbite, pozbawione
                          środków bezpieczeństwa, etc.

                          Tylko czy nie jest tu tak, jak z opinią Gowina, że pary nieformalne
                          zagrażają dzieciom pedofilią?

                          Zapewne chodzi tu o to, że większość przypadków molestowania dzieci
                          jest zgłaszana ze środowisk patologicznych, gdzie kobieta często
                          żyje z mężczyzną o statusie "konkubenta".

                          I tak właśnie wygląda ta twoja "WIEDZA".

                          Że "wielu, naprawdę wielu psychologów i terapeutów powie ci na
                          podstawie swojej wiedzy, że dziecko potrzebuje obojga rodziców".

                          Primo: ich cel jest praktyczny. A wiedza jaka mają jest następująca:
                          W takim społeczeństwie, jakie jest, takie rodziny dysfunkcyjne,
                          jakie są - szkodzą.

                          Secundo: w większości psychologowie też są członkami naszego
                          społeczeństwa i podzielają jego przesądy.

                          (Podobnie: powiedz lekarzowi, że jesteś wegetarianinem. Co drugi
                          zacznie niemal wrzeszczeć, że popełniasz samobójstwo:)


                          Dla mnie liczą się więc wyniki badań.

                          I to nie takich, na jakie powołuje się Gowin.

                          Aby wykazać, że dziecku jest do prawidłowego rozwoju emocjonalnego
                          niezbędna para rodzicielska w postaci taty i mamy - trzeba by
                          porównać z obu stron (rodziny konwencjonalnej i niekonwencjonalnej)
                          domostwa harmonijne, dostatnie i otoczone choć trochę tolerancyjnym
                          społeczeństwem (statystyki samobójstw wśród homoseksualistów w
                          Arabii Saudyjskiej nie wystarczą, by wykazać "szkody psychiczne"
                          wywoływane przez homoseksualizm:)


                          Odpowiem ci na podstawie mojej wiedzy (bo też takową posiadam): nie
                          istnieją takie badania, które pokazywałyby niezbędność "taty i mamy".



                          > Tak, ale z życia wiadomo, że wujek jest z reguły tylko wujkiem, a
                          nie
                          > autentyczną postacią zastępującą ojca.


                          No rozmowa jak z księdzem lub z jehowym:) (udajesz, że nie widzisz,
                          że z góry zakładasz u dziecka potrzebę "autentycznej postaci ojca")

                          Tak, jeśli dziecko już "dowie się", że powinno mieć "prawdziwego
                          tatę", no to brat mamy będzie "tylko wujkiem".

                          To "z życia wiadomo". Zgoda.

                          Ale nie bierzesz pod uwagę, że można wychowywać dziecko nie
                          dopuszczając do takich wartościowań.


                          No, a twoje (rasistowskie w istocie) deprecjonowanie kulturowe ludów
                          plemiennych stanowi wzorcową próbkę tego charakterystycznego dla
                          konserwy odmowy problematyzacji tematu poprzez rozstrzygnięcie
                          kwestii "zdroworosądkową" pogardą:

                          nick3 napisał:
                          > > Istnieją nawet społeczności pierwotne, w których w ogóle nie ma
                          > > pojęcia "ojca" (choć pozycja brata matki jest w nich chyba trochę
                          > > analogiczna do naszego "ojca").

                          444a napisał:
                          > Dlatego są społecznościami pierwotnymi.

                          nick3 napisał:
                          > > Wszędzie tam wychowują się zdrowe emocjonalnie dzieci (może nawet
                          > > zdrowsze niż współczesna przeciętna europejska:)

                          444a napisał:
                          > Opowiedz jeszcze jedną bajeczkę. Pewnie dlatego, że są tacy
                          emocjonalnie silni
                          > i
                          > zdrowi niemal momentalnie popadają w alkoholizm żyjąc w
                          rozwiniętych
                          > społeczeństwach.

                          No, pięknie...

                          (ależ nas ta komuna zindoktrynowała w dzieciństwie tymi
                          czerwonoskórymi leniami, alkoholikami i brudasami, no nie? Zamiast,
                          jak należy, nauczyć dzieci podziwiać przedsiębiorczość Białego
                          Człowieka, który to całe niechlujne barachło wystrzelał i własną
                          pracą zbudował na jego miejscu wspaniały kapitalistyczny dobrobyt:)





                          444a napisał:

                          > Ciekawe gdzie są tu te moje konserwatywne poglądy?


                          :)))


                          Konserwa polega zgrubsza na podtrzymywaniu wizerunku krzywdzących
                          rysów życia społecznego jako "normalności" i upartym udawaniu, że
                          nie widzi się problemu.


                          Do zagłuszania pytań używa się istniejących w potocznej świadomości
                          rozsądkowych nawyków umożliwiających zdyskredytowanie tematu.
                          • kretynofil Kretynofila trzy grosze na temat. 28.04.08, 08:38
                            Po pierwsze, dyskusja z "wyksztalcona" i "myslaca" prawicowa
                            konserwa to strata czasu, bo zawsze sa "badania" "naukowe"
                            i "metody" "leczenia". O ile dobrze pamietam, te "metody" "leczenia"
                            to elektrowstrzasy. Chetnie dowiem sie, ze zle pamietam - ze
                            wskazaniem na zrodla na jakims niekosciolkowym portalu.

                            Po drugie, bardzo duzo piszecie, "myslacy" konserwatysci, o
                            koniecznosci przekazania dziecka babci z racji brakujacego wzorca
                            ojca w rodzinie lesbijek - i to najlepiej swiadczy o Waszych
                            mozliwosciach intelektualnych. Pytanie za sto punktow: ilu ojcow
                            jest w rodzinie babci? Pytanie za dwiescie punktow: ile wzorcow
                            kochajacych sie ludzi jest w rodzinie babci? Dziekuje, nie mam
                            wiecej pytan.

                            Po trzecie, argumenty babci sa czysto ideologiczne i jako takie nie
                            podlegaja ocenie sadu do czasu (koniecznej, na marginesie) zmiany
                            Konstytucji. Jestesmy panstwem wyznaniowym, to fakt, ale dla sadu
                            najwazniejsza jest litera prawa - a ta mowi, ze obywatele
                            Przenajswietszej Republiki Bananowej maja wolnosc wyboru wyznania,
                            wiec nieuczeszczanie dziecka do Instytutu Przesladowan Pedofilskich
                            nie moze byc podstawa wyroku o odebranie dziecka. Chcialbym zwrocic
                            uwage, ze gdyby Joasia mieszkala z facetem, ktory katuje dziecko,
                            aby wyplenic z niego grzech, policja ani prokuratura nie bylyby
                            zainteresowane jego losem - w imie Chrzescijanskich Wartosci.

                            Po czwarte, wracajac do roli ojca, to z wlasnego doswiadczenia wiem,
                            ze taki wzorzec nie jest do niczego potrzebny. Do dwunastego roku
                            zycia wychowywalem sie bez ojca, co wtedy mi nawet przeszkadzalo -
                            bo chcialem miec tate jak inni rowiesnicy. Tyle tylko, ze kiedy sie
                            juz "tatus" pojawil, okazal sie byc fanatykiem religijnym i sadysta
                            (w gruncie rzeczy jedno wynika z drugiego) - i jedyne czego mnie
                            nauczyl, to tego jakim facetem NIE NALEZY byc. Doskonale na tym
                            wyszedlem, bo jestem odpowiedzialny, pracowity, otwarty i
                            najbardziej na swiecie szanuje czlowieka, a nie Latajacego Potwora
                            Spaghetti. Dokladne przeciwienstwo mojego ojczyma.

                            Po piate, musze isc do pracy. Dziekuje za artykul i pozdrawiam
                            myslacych. "Myslacych" tez pozdrawiam, pochylajac sie z ubolewaniem
                            nad ich niedoskonalosciami i uposledzeniem.

                            Na marginesie: kretynofil jest heteroseksualista bez powaznych
                            zaburzen emocjonalnych, szczesliwym w swoim zwiazku i wku*wionym na
                            caly swiat - bo drazni go marnowanie tego, co w ludziach najlepsze:
                            rozumu i emocji.

                            ----------------------------------------------

                            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                            kretynami. Milej lektury :)
                            • mukroko inteligentne lewactwo... 28.04.08, 10:50
                              na przyszłość polecam przeczytanie artykułu przed jego komentowanie. Dziewczyna
                              była narkomanką, bez źródła dochodu. Sprawa jest prosta jak drut, gdyby miała
                              pieniądze i nie miałaby problemów z narkotykami, nikt by jej córki nie odebrał.


                              > Po czwarte, wracajac do roli ojca, to z wlasnego doswiadczenia wiem,
                              > ze taki wzorzec nie jest do niczego potrzebny.

                              bardzo Ci współczuję że miałeś takie dzieciństwo, nie dziwią mnie więc twoje
                              skrajne lewicowe poglądy. Jednakże nie mierz wszystkich swoją miarą, a zwłaszcza
                              miarą twojego tatusia. Twierdzenie, że wszyscy ojcowie są niepotrzebni ponieważ
                              twój był zły, jest tak prymitywne i głupie, że brak mi w ogóle słów... Ty
                              uważasz się za inteligentnego? Człowieku, głupcem jesteś!
                              • kretynofil Drogi kolego, naucz sie czytac... 28.04.08, 11:06
                                Dziewczyna brala dragi mieszkajac w domu. Teraz jest czysta - czego
                                dowodem jest ksiazeczka dawcy krwi i fakt, ze babcia nie
                                wykorzystala tego jako dowodu w sadzie. Rozumiem ze doczytac to w
                                artykule bylo za trudno? I Ty pozwalasz sobie kogos nazywac glupcem?

                                > Sprawa jest prosta jak drut, gdyby miała pieniądze i nie miałaby
                                problemów z narkotykami, nikt by jej córki nie odebrał.

                                Co do pieniedzy, to moja matka (kurator zawodowy) ma sporo
                                podopiecznych, ktore nie maja pracy ani dochodu, pija, a jednak to
                                one dostaja dzieci (w odroznieniu od pracujacych bylych mezow).

                                > bardzo Ci współczuję że miałeś takie dzieciństwo, nie dziwią mnie
                                więc twoje skrajne lewicowe poglądy. Jednakże nie mierz wszystkich
                                swoją miarą, a zwłaszcza miarą twojego tatusia.

                                Ale ja tego wcale nie robie. Uwazam tylko, ze gloryfikowanie wplywu
                                plci jednego z rodzicow na dziecko jest nieuzasadnione. Swoj
                                przyklad podaje jako zaprzeczenie teorii, ze nie mozna wyrosnac na
                                normalnego faceta nie majac ojca - a taka teoria jest na tym forum
                                obowiazujaca.

                                > Twierdzenie, że wszyscy ojcowie są niepotrzebni ponieważ twój był
                                zły, jest tak prymitywne i głupie, że brak mi w ogóle słów...

                                Glupie, drogie dziecko, to jest znajdowanie w moim poscie czegos,
                                czego tam nie napisalem i odpowiadanie tylko na glosy w swojej
                                glowie - bo to dokladnie zrobiles.

                                Nie odpisales dlaczego, Twoim zdaniem, dziecko ktore potrzebuje
                                ojca, ma mieszkac ze starym, zgorzknialym i zdewocialym moherem
                                zamiast z kochajaca matka i jej partnerka; odpisales tylko ze
                                dziecko zostalo zabrane przez narkotyki (to Ci wyraznie glosy
                                podpowiedzialy, artykul na to nie wskazuje), a moja negacja roli
                                wszystkich ojcow (znowu, glosy, ja tego nie napisalem) to wynik
                                mojego skrajnego lewactwa (glosy, znowu glosy, bycie anty-
                                prawicowcem nie ma nic wspolnego ze skrajnym lewactwem).

                                Proponuje zaczac myslec samemu, glosy przycichna :)))

                                ----------------------------------------------

                                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                kretynami. Milej lektury :)
                                • mukroko Re: Drogi kolego, naucz sie czytac... 28.04.08, 11:28
                                  Wiesz, to że ktoś ma książeczkę dawców krwi, jeszcze nie oznacza że nie zażywa
                                  narkotyków ;)

                                  > Co do pieniedzy, to moja matka (kurator zawodowy) ma sporo
                                  > podopiecznych, ktore nie maja pracy ani dochodu, pija, a jednak to
                                  > one dostaja dzieci

                                  no to chyba nie najlepiej świadczy o twojej matce, nie jestem specjalistą, ale
                                  pijąca bezrobotna matka raczej dobrze o swoje dziecko się nie troszczy, może
                                  podejście twojej mamy wynika z jej złego doświadczenia z mężczyznami...

                                  > Ale ja tego wcale nie robie. Uwazam tylko, ze gloryfikowanie wplywu
                                  > plci jednego z rodzicow na dziecko jest nieuzasadnione. Swoj
                                  > przyklad podaje jako zaprzeczenie teorii, ze nie mozna wyrosnac na
                                  > normalnego faceta nie majac ojca - a taka teoria jest na tym forum
                                  > obowiazujaca.

                                  Nie sądzę aby większość ludzi na tym forum tak uważała, jednakże twój przypadek
                                  również nie jest regułą, a raczej wyjątkiem. Faktem jednak jest że dwóch
                                  rodziców z reguły lepiej wychowa swoje dziecko niż tylko jedno z nich, co nie
                                  oznacza że ktoś wychowywany tylko przez tatę bądź mamę okaże się sadystą, bądź
                                  też emocjonalnym zerem.

                                  > glosy w swojej
                                  > glowie - bo to dokladnie zrobiles.

                                  głosy? Jakie głosy?? ;) Skąd to wysnułeś? Jeszcze mnie od dzieci wyzywasz ;)
                                  Uważasz że jak nazwiesz mnie niezrównoważonym dzieckiem to twoje racje się
                                  potwierdzą? Tak nie prowadzi się dyskusji...

                                  > Nie odpisales dlaczego, Twoim zdaniem, dziecko ktore potrzebuje
                                  > ojca, ma mieszkac ze starym, zgorzknialym i zdewocialym moherem
                                  > zamiast z kochajaca matka i jej partnerka;

                                  A ty nie napisałeś dlaczego dziecko które potrzebuje matki, ma mieszkać ze starą
                                  zgorzkniałą i wredną moherą zamiast z kochającym ojcem i jego partnerką?

                                  Do czego w ogóle odnosi się twój przykład? Do twojej historii czy historii z
                                  artykułu? Czy po prostu tak było ci najwygodniej, żeby pokazać że jedynie twoje
                                  racje są słuszne?

                                  > Proponuje zaczac myslec samemu, glosy przycichna :)))

                                  Znasz to z autopsji?
                                  • kretynofil Glosy, glosy, glosy :) 28.04.08, 11:47
                                    > Wiesz, to że ktoś ma książeczkę dawców krwi, jeszcze nie oznacza
                                    że nie zażywa narkotyków ;)

                                    Nie, to oznacza tyle, ze wynik badania krwi tej osoby pod katem
                                    narkotykow byl negatywny - co jest rownoznaczne z niebraniem
                                    narkotykow.

                                    > no to chyba nie najlepiej świadczy o twojej matce, nie jestem
                                    specjalistą, ale pijąca bezrobotna matka raczej dobrze o swoje
                                    dziecko się nie troszczy, może podejście twojej mamy wynika z jej
                                    złego doświadczenia z mężczyznami...

                                    Po pierwsze, jestes idiota, jesli wydaje Ci sie ze kurator zawodowy
                                    wydaje wyrok w sprawie o przyznanie praw do opieki nad dzieckiem.
                                    Jego opinia jest z reguly ignorowana przez sad w takich sprawach.

                                    Po drugie, jestes idiota, jesli wydaje Ci sie, ze udowodnisz swoje
                                    racje urzadzajac sobie chybione wycieczki osobiste.

                                    Po trzecie, znowu slyszysz glosy, bo ja nic o podejsciu mojej matki
                                    do jej podopiecznych nic nie napisalem

                                    Po czwarte, to glosy podpowiedzialy Ci jak wygladaja doswiadczenia
                                    mojej matki z mezczyznami.

                                    > Nie sądzę aby większość ludzi na tym forum tak uważała, jednakże
                                    twój przypadek również nie jest regułą, a raczej wyjątkiem. Faktem
                                    jednak jest że dwóch rodziców z reguły lepiej wychowa swoje dziecko
                                    niż tylko jedno z nich, co nie oznacza że ktoś wychowywany tylko
                                    przez tatę bądź mamę okaże się sadystą, bądź też emocjonalnym zerem.

                                    Nie wiem, kpisz, czy o droge pytasz? Wlasnie o to chodzi, ze ta
                                    dziewczyna powinna dostac dziecko, bo:
                                    - jest jego biologiczna matka,
                                    - nie wyrzadza mu krzywdy,
                                    - kocha je,
                                    - ma partnera (jak sam piszesz, lepiej zeby on byl, niz zeby go nie
                                    bylo, jak w wypadku babci).

                                    No to o co Ci chodzi?

                                    > głosy? Jakie głosy?? ;) Skąd to wysnułeś?

                                    Odnosisz sie do wypowiedzi, ktorych nie jestem autorem i
                                    przypisujesz mi je. Z tego wnioskuje, ze masz jakiegos
                                    wyimaginowanego przyjaciela, ktory pomaga Ci czytac i znajduje w
                                    czytanych przez Ciebie wypowiedziach zdania, ktorych tam nigdy nie
                                    bylo, ale sa mu bardzo potrzebne do przeforsowania swoich racji.

                                    > A ty nie napisałeś dlaczego dziecko które potrzebuje matki, ma
                                    mieszkać ze starą zgorzkniałą i wredną moherą zamiast z kochającym
                                    ojcem i jego partnerką?

                                    No wlasnie ze napisalem - dziecko powinno mieszkac z kochajaca matka
                                    i jej partnerka, a nie ze zdewociala moherowa babcia.

                                    > Do czego w ogóle odnosi się twój przykład?

                                    Do powtarzanej tu czesto teorii, ze dziecko wychowane bez ojca (ale
                                    tylko w sytuacji kiedy powodem braku ojca jest orientacja seksualna
                                    matki, w kazdej innej brak ojca jest ok, wedle prawicowych idiotow)
                                    nie da sobie rady w zyciu, nie bedzie mialo meskiego pierwiastka.

                                    > Znasz to z autopsji?

                                    Nie, z obserwacji. Myslenie ludzi na ogol boli, ale prowadzi do
                                    ciekawych wnioskow, ktore pozwalaja odrzucic uprzedzenia (ktore w
                                    swojej istocie nie roznia sie od glosow).

                                    ----------------------------------------------

                                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                    kretynami. Milej lektury :)
                                    • mukroko Re: Glosy, glosy, glosy :) 28.04.08, 12:52
                                      Nie sposób dyskutować z człowiekiem, który bez przerwy wyzywa Cię od idiotów.
                                      Widać, że kultury nie masz za grosz, o ubytkach w intelekcie już nie
                                      wspominając. Upajaj się dalej swoim pseudointelektualizmem, zapewne to twój
                                      jedyny sposób na dowartościowanie swojej nędznej osoby. A tak w ogóle to polecam
                                      melisę, z rozmowy z Tobą jasno wynika że nie panujesz nad swoimi emocjami nawet
                                      rozmawiając na forum :| może to akurat dobry dowód na kiepski rozwój psychiki u
                                      ludzi z dysfunkcyjnych rodzin?
                                      • kretynofil Hihihi, jak zwykle :)))) 28.04.08, 13:40
                                        Argumenty sie skonczyly, nie mozna dyskutowac z trescia, trzeba
                                        przyznac komus racje. Jedyne wyjscie z sytuacji, z
                                        typowo "meskim" "honorem" - dac dyla pod byle pretekstem.

                                        Ciekawe, ze to Ty pierwszy nazwales mnie glupcem, probowales obrazic
                                        moja matke, a teraz, kiedy nie masz argumentow, wycofujesz sie pod
                                        pretekstem obrazliwego tonu wypowiedzi :)

                                        Potraktuje to jako przyznanie mi racji :)

                                        ----------------------------------------------

                                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                        kretynami. Milej lektury :)
                                        • jaden.korr Re: Hihihi, jak zwykle :)))) 06.05.08, 23:44
                                          To dlatego, że masz rację.
                                          Jestem także za tym, aby Gabrysia trafiła z powrotem do mamy.
                                  • anvill Re: Drogi kolego, naucz sie czytac... 28.04.08, 12:16
                                    Śmieje sie kiedy znów słysze o czymś takim "wzór męski" - cóz to
                                    jest? czy wy w dalszym ciągu żyjecie w jaskiniach gdzie facet chodzi
                                    na polowania a kobieta podtrzymuje ognisko żeby nie zgasło????
                                    Kochani mamy XXI wiek i naprawde trudno wyodrębnić role męskie i
                                    kobiece! Ja wiem że teraz wielu z was rzuci sie by podawać za
                                    przykład prace górnika itp. - uprzedzając pytam czy jeśli wychowuje
                                    moje dziecko z moją żoną, która sprawniej operuje młotkiem i
                                    wiertarką - jeślich chodzi o wykonywany zawód nie ma żadnej róznicy
                                    codziennie rano wychodzimy do biura, raz gotuje moja żona raz ja
                                    nasza córeczka woli kiedy ja gotuje bo robie to lepiej niż żona - to
                                    powiedzcie czy ja mam szanse na zdrowe emocjonalnie dziecko??? Co
                                    zrobić kiedy nie widzę różnicy pomiędzy pierwiaskiem męskim a
                                    kobiecym w moim małżeństwie??? Pomóżcie! Zrozpaczony :DDDD
                                    • mukroko Re: Drogi kolego, naucz sie czytac... 28.04.08, 12:54
                                      Wzór męski to nie gotowanie i pranie, to kwestie charakteru, podejścia do życia,
                                      rodzaj kindersztuby który zapewnić może tylko rodzina składająca się z obojga
                                      rodziców. Naprawdę nie chodzi mi o to kto dzisiaj posprząta w łazience ;)
                                      • anvill Re: Drogi kolego, naucz sie czytac... 28.04.08, 13:03
                                        A co co chodzi w takim razie? Tylko poproszę konkretnie a nie jakieś
                                        ogólniki typu podejście do życia czy kwestie charakteru. Jesli
                                        obstajesz przy swoim to powiedz jakie cechy charakteru i jakiego
                                        podejscia do życia. A na marginesie to z kindersztubą nieżle
                                        wywaliłeś :))) zastanawiam sie czy ktokolwiek z forumowiczów
                                        zrozumiał :)))
                                        • mukroko Re: Drogi kolego, naucz sie czytac... 28.04.08, 13:25
                                          Kindersztuba to takie wychowanie dziecka w dyscyplinie, kulturze i z szacunkiem
                                          do rodziny (tak mniej więcej to rozumiem, myślałem, że to słowo jest szerzej
                                          znane ;) jednakże może być częścią gwary/języka śląskiego, z którym mam
                                          styczność) takie stare, dobre konserwatywne wychowanie bez mtv, fotka.pl itp. ;]

                                          A co do tych wzorców. Strasznie trudno mi to wytłumaczyć to trochę tak jak z
                                          klikaniem, jak wytłumaczyć komuś kiedy klikać dwu a kiedy jednokrotnie ;) sam
                                          wiesz kiedy i jak to robić, ale wytłumacz to komuś kto nie miał styczności z
                                          komputerem ;) Ale wracając do meritum, kobieta z reguły przejawia inne cechy
                                          charakteru i podejścia do życia niż mężczyzna, bardzo często zdarza się tak że
                                          relacje z matką są bliższe niż te z ojcem, kobieta jest często bardziej
                                          troskliwa i przejawia większe zdolności do poświęceń niż mężczyzna ( => poród),
                                          mężczyzna częściej przejawia skłonności do praktycznego podejścia do życia,
                                          stara się być rodzajem parasola dla rodziny (ochrona) bardzo często to on staje
                                          na wysokości zadania w sytuacjach krytycznych, kobieta wprowadza w życie rodziny
                                          ład, a mężczyzna porządek. Mężczyźni częściej od kobiet charakteryzują się
                                          silnym charakterem, posiadają większą charyzmę, kobiety natomiast często
                                          potrafią nauczyć dziecko delikatności i poczucia piękna.

                                          Oczywiście wszystko o czym tu pisze nie potwierdza się w 100% ani nawet w 70%
                                          jednakże jest to jakaś ogólna charakterystyka którą można zastosować w
                                          większości przypadków, oczywiście na dłuższą metę można to charakterystykę
                                          zmieniać, zwłaszcza przy pomocy mediów, czy szeroko rozumianej propagandy,
                                          jednak pytanie brzmi: czy warto? Czy taka rewolucja kulturalna ma sens i czy
                                          jest bezpieczna dla całego społeczeństwa?
                                          • anvill Re: Drogi kolego, naucz sie czytac... 28.04.08, 13:47
                                            Wiesz nie chodzi o brak zrozumienia dla kindersztuby bo jest to
                                            pojęcie ogólnie znane - jednak uzycie tego pojecia tutaj jest
                                            niezrozumiałe.
                                            Twoje wyjaśnienie dot. cech charakteru wydaje mi sie do bani - moja
                                            żona jako dyrektor finansowy i baba przed która ze strachu facetom
                                            portki z d. lecą raczej nie nauczy mojej córki delikatności :))) czy
                                            poczucia piękna bo to ja mam raczej zawód i zdolności artystyczne.
                                            Ale co chciałem powiedzieć to jest to że nie ma czegoś takiego jak
                                            wzorce męskie i kobiece.
                                            "oczywiście na dłuższą metę można to charakterystykę
                                            > zmieniać, zwłaszcza przy pomocy mediów, czy szeroko rozumianej
                                            propagandy,
                                            > jednak pytanie brzmi: czy warto? Czy taka rewolucja kulturalna ma
                                            sens i czy
                                            > jest bezpieczna dla całego społeczeństwa? " - widzisz ty mówisz o
                                            rewolucji a ona się juz zdarzyła i to nie dziś ani wczoraj lecz
                                            przyszła do nas kilkaset lat temu wraz z tzw. "rewolucja
                                            przemysłową" bo różnice o których piszesz miedzy kobietami a
                                            mezczyznami biorą się z różnic w rozwoju fizycznym - faceci są po
                                            prostu silniejsi fizycznie - a te wszystkie cechy o których mówisz
                                            są albo były jedynie następstwem siły fizycznej - dzis takie
                                            podejście nie ma najmniejszego sensu bo jest jedynie plastrem na
                                            męskie kompleksy lub umiłowaniem tradycji lecz nie ma wiele
                                            wspólnego z rzeczywistościa. Oczywiście jest wiele tradycyjnych
                                            rodzin o których piszesz i zdarza sie to pewnie częściej na śląsku
                                            którego jesteś mieszkańcem lecz w mojej opinie wynika to częstu z
                                            faktu że spotyka sie zakompleksiony facet i wygodnicka laska -
                                            trzymają sie modelu tradycyjnego bo łatwiej jednemu i drugiemy sie z
                                            tym zyje. Wiesz najlepsze w tym co mówie jest to że w gronie naszych
                                            przyjaciół jest tylko jedna para która mogłaby właściwie przystawać
                                            do Twojego modelu. Więc z mojego punktu widzenia to o czym piszesz
                                            sprawdza sie zaledwie w kilku procentach :))). Pozdrawiam
                                            • mukroko Re: Drogi kolego, naucz sie czytac... 28.04.08, 13:53
                                              Być może masz rację, nie robiłem statystyk ;) zwłaszcza z tym przykładem o
                                              wygodnickiej lasce (nie wiem tylko czy trzeba być zakompleksionym facetem aby
                                              tworzyć taki obraz. No ale może jestem zakompleksiony :) jednakże co do różnic
                                              pomiędzy płciami, polecam zasięgnąć wiedzy na temat działania testosteronu, od
                                              razu podpowiadam, z reguły mężczyźni mają go znacznie więcej.
                                              • okrent9 Re: Drogi kolego, naucz sie czytac... 31.05.08, 00:18
                                                mukroko napisał:

                                                "polecam zasięgnąć wiedzy na temat działania testosteronu, od
                                                > razu podpowiadam, z reguły mężczyźni mają go znacznie więcej."

                                                Hę? no i czego chciałeś tym dowieść? gol do twojej własnej bramki...
                                                Jeśli wszystkie różnice charakterologiczne między płciami mają za
                                                podłoże poziom hormonów, to po co dziewczynce wzorzec mężczyzny?
                                                żeby od małego przywykła, że mężczyźni mają więcej testosteronu, a
                                                co za tym idzie są "zwykle silniejszego charakteru i zwykle mają
                                                więcej charyzmy", jak to raczyłeś ująć? I żeby wcześnie zrozumiała,
                                                kto powinien "rządzić światem"?

                                                Co do twojej tęsknoty za kindersztubą... Po pierwsze raczej nie
                                                oznaczała ona "poszanowania dla rodziny", a raczej umiejętność
                                                kulturalnego zachowania się w towarzystwie, wg pewnych zasad savoire-
                                                vivre'u. Po drugie, zarówno mój pasierb jak i moja pasierbica,
                                                którzy spędzili prawie osiem lat jako podopieczni kobiecej pary
                                                potrafią się w towarzystwie zachować jak należy. Pewnie testosteron
                                                dwóch kobiet się zsumował i ta ilość wystarczyła... ;P
                                  • okrent9 Re: Drogi kolego, naucz sie czytac... 31.05.08, 00:01
                                    mukroko napisał:

                                    "Faktem jednak jest że dwóch
                                    > rodziców z reguły lepiej wychowa swoje dziecko niż tylko jedno z
                                    nich"

                                    I tu akurat mukroko ma rację: badania dowiodły, że dzieci
                                    wychowywane przez pary lesbijek miały lepsze dzieciństwo niż dzieci
                                    wychowywane przez samotne matki. DWIE osoby w roli rodziców zawsze
                                    mogą się podzielić obowiązkami, w związku z czym łatwiej im
                                    dopilnować wszystkiego, czego trzeba dopilnować, i to bez wypruwania
                                    sobie żył. Samotne matki są zwykle przytłoczone nadmiarem
                                    obowiązków, zestresowane, i mają mniej czasu i energii na to, żeby
                                    rozsądnie dziecko wychować. Dziecko mające dwie dorosłe osoby, na
                                    które może liczyć, jest zawsze w o wiele lepszej sytuacji od tego,
                                    które ma tylko jednego rodzica.

                                    "A ty nie napisałeś dlaczego dziecko które potrzebuje matki, ma
                                    mieszkać ze star
                                    > ą
                                    > zgorzkniałą i wredną moherą zamiast z kochającym ojcem i jego
                                    partnerką?"

                                    Ahem, akurat ojciec tego konkretnego dziecka, o którym mowa w
                                    artykule, wcale kochającym ojcem nie był. Przeczytaj jeszcze raz.
                                    Gdyby był kochającym ojcem, to na pewno matka nie zabraniałaby mu
                                    kontaktów z dzieckiem. Nawet jeśli uprzesz się patrzeć na matkę
                                    lesbijkę przez pryzmat negatywnych uprzedzeń, i widzieć w niej
                                    kobietę nieodpowiedzialną i leniwą, to idąc tym tokiem rozumowania
                                    musiałbyś dojść do wniosku, że byłoby jej bardzo na rękę, gdyby
                                    ojciec odciążył ją w trudzie wychowania dziecka.
                              • moherfucker1 Re: inteligentne lewactwo... 28.04.08, 16:40
                                Moj pil i byl niebecny.. Ale rodzina byla "katolicka"...

                                Smieszne jest to co piszesz. Rodziny w wielu przypadkach to czytsa patologia...
                                Ojciec pijak, matka toksyczna.

                                Takich ludzi znajdziesz wielu..
                            • 444a Re: Kretynofila trzy grosze na temat. 28.04.08, 11:28
                              > Po pierwsze, dyskusja z "wyksztalcona" i "myslaca" prawicowa

                              Po pierwsze, wskaż który z przedstawionych przeze mnie poglądów jest tą
                              "prawicową konserwą"? To że uważam, że dziecku potrzebny jest ojciec i matka?????

                              O ile dobrze pamietam, te "metody" "leczenia"
                              > to elektrowstrzasy. Chetnie

                              Nie zmyślaj. Masa ludzi z niepełnych rodzin MUSI korzystać z pomocy
                              PSYCHOTERAPEUTY - to są te metody, nie wyciągaj bomby atomowej.

                              Dziecko potrzebuje obojga wzorców płci, bo społeczeństwo dzieli się na pół, na
                              dwie płcie. Odbieranie jednego wzorca płci to nie tylko ODEBRANIE dziecku
                              MOŻLIWOŚCI WYBORU, ale i POZBAWIENIE możliwości zdobycia społecznego
                              "wykształcenia".

                              Rozmówca obok używa argumenu
                              > Gdzie taki "wzorzec" dają? Może w Sevres?

                              I niestety świadczy to tylko o jego niedojrzałości oraz żałosnym poziomie wiedzy
                              psychologicznej.
                              Osobowość tez nie ma "wzorca w Sevres" a wiadomo co nią nie jest.

                              Czym innym jest akceptacja dla zaistnienia rodziny homo, a czym innym dobro
                              dziecka m.in. WOLNY WYBÓR wzorca płci.
                              Nie chodzi o to, że dziecko z homo-rodziny będzie homoseksualistą, tylko, że nie
                              będzie miało "kręgosłupa" psychicznego.

                              Niestety niektórzy homo-aktywiśći wolą zamknąć oczy na dobro dziecka, gdy chodzi
                              o ideologię.
                              • kretynofil Juz odpowiadam... 28.04.08, 11:56
                                > Po pierwsze, wskaż który z przedstawionych przeze mnie poglądów
                                jest tą "prawicową konserwą"? To że uważam, że dziecku potrzebny
                                jest ojciec i matka??? ??

                                Nick3 to przedstawil dosadnie. Nie mam ochoty pisac tego samego po
                                piec razy.

                                > Nie zmyślaj. Masa ludzi z niepełnych rodzin MUSI korzystać z
                                pomocy PSYCHOTERAPEUTY - to są te metody, nie wyciągaj bomby
                                atomowej.

                                Pisze o "metodach" "leczenia" zboczencow i pederastow w milosiernych
                                osrodkach pomocy kosciolkowej.

                                > Dziecko potrzebuje obojga wzorców płci, bo społeczeństwo dzieli
                                się na pół, na dwie płcie. Odbieranie jednego wzorca płci to nie
                                tylko ODEBRANIE dziecku MOŻLIWOŚCI WYBORU, ale i POZBAWIENIE
                                możliwości zdobycia społecznego "wykształcenia".

                                Zgodzilbym sie, gdyby chodzilo o zamkniecie tego dziecka na wyspie,
                                na ktorej beda mieszkaly same kobiety. Dla wielu ludzi ktorych znam
                                wzorem mezczyzny nie byl ojciec, tylko tata kolegi, wujek, dziadek.
                                Dostepu do takich wzorcow te kobiety nie ograniczaja.

                                > Nie chodzi o to, że dziecko z homo-rodziny będzie homoseksualistą,
                                tylko, że nie będzie miało "kręgosłupa" psychicznego.

                                O kregoslupie psychicznym slysze pierwszy raz. Mozesz to rozwinac?

                                > Niestety niektórzy homo-aktywiśći wolą zamknąć oczy na dobro
                                dziecka, gdy chodzi o ideologię.

                                To samo, w duzo wiekszym stopniu, dotyczy takiej zidiocialej
                                prawicowej konserwy jak Ty - bo nadal nie mozesz (nie chcesz?)
                                zauwazyc tego, ze jesli dziecko zostanie z babcia, to tez nie bedzie
                                mialo wzorca mezczyzny w domu. Jakos tutaj brak tego wzorca Ci nie
                                przeszkadza - i wlasnie tu widac Twoje zaklamanie, poswiecanie
                                dziecka dla ideologii - bo wolisz zeby dziecko bylo u moherowej
                                babci, ktora jest sama, niz u pary lesbijek. Z jakiego powodu? Bo
                                jakby babcia nie byla sama, to by bylo lepiej...

                                ----------------------------------------------

                                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                kretynami. Milej lektury :)
                                • 444a Re: Juz odpowiadam... 28.04.08, 13:28
                                  > > Po pierwsze, wskaż który z przedstawionych przeze mnie poglądów
                                  > jest tą "prawicową konserwą"? To że uważam, że dziecku potrzebny
                                  > jest ojciec i matka??? ??
                                  >
                                  > Nick3 to przedstawil dosadnie. Nie mam ochoty pisac tego samego po
                                  > piec razy.

                                  Nie przedstawił. Nie potrafisz też przedstawić ty, bo nie da się udowodnić
                                  czegoś czego nie ma...
                                  Chyba, że konserwą jest się wtedy, gdy ma się poglądy inne niż homo-aktywiśći.

                                  O jakości wypowiedzi, poziomie wiedzy etc. Nick3 najwięcej mówią jego słowa:
                                  "Odpowiem ci na podstawie mojej wiedzy (bo też takową posiadam): nie
                                  istnieją takie badania, które pokazywałyby niezbędność "taty i mamy"."
                                  Bez komentarza.

                                  > Pisze o "metodach" "leczenia" zboczencow i pederastow w milosiernych
                                  > osrodkach pomocy kosciolkowej.

                                  A mieliśmy rozmawiać o umożliwieniu dziecku pełni rozwoju osobowości w
                                  dwupłciowym społeczeństwie (innego nie ma a "trzecia płeć" nie jest wcale
                                  trzecią tylko połączeniem obu).
                                  Jeśli chcesz w ten sposób dyskutować to dorzuć jeszcze Hitlera.

                                  Dla wielu ludzi ktorych znam
                                  > wzorem mezczyzny nie byl ojciec, tylko tata kolegi, wujek, dziadek.
                                  > Dostepu do takich wzorcow te kobiety nie ograniczaja.

                                  Widzisz, może zastąpić jeśli REALNIE zastępuje a nie pojawia się raz na jakiś
                                  czas przy okazji imprezy spotkaniowej dorosłych. To nie może być postać z TV,
                                  ale realnie dostępna, bliska.

                                  Z artykułu nie widać, że jest jakikolwiek mężczyzna obok dziecka (i co logiczne
                                  obok kobiet). Oczywiście babcia też nie zapewni wzorca męskości. Pewnie też, że
                                  lepsza prawdziwa, jako-tako kochająca matka niż dominująca babcia i bliżej
                                  nieokreślony wujek.

                                  > O kregoslupie psychicznym slysze pierwszy raz. Mozesz to rozwinac?

                                  Możesz to porównać, porównać! do kręgosłupa moralnego (domyślam się, że już
                                  widzisz we mnie ultrakonserwę, bo piszę "moralność").
                                  Chodzi o strukturę psychiczną, która pomaga niejako automatycznie (co nie znaczy
                                  bezmyślnie) radzić sobie w życiu, odgrywać pewne role, rozumieć zachowanie innych!

                                  Jeśli - jak piszesz ... - posiadasz odrobinę wiedzy psychologicznej, to wiesz o
                                  czym mówię.

                                  > To samo, w duzo wiekszym stopniu, dotyczy takiej zidiocialej
                                  > prawicowej konserwy jak Ty - bo nadal nie mozesz (nie chcesz?)

                                  Przeczytaj jeszcze raz co napisałem, szczególnie mój pogląd nt. z kim ma zostać
                                  dziecko.
                                  A zidiociałym ćwokom różnej maści nie chce mi się dziś już odpisywać. Ktoś chyba
                                  kiedyś dowodził, że homoseksualiści mają mózgi mniej zdolne do myślenia
                                  abstrakcyjnego i logicznego, Ty dowodzisz prawdziwości tych badań...
                                  • kretynofil Ale jestes zabawny :) 28.04.08, 14:01
                                    > Nie przedstawił. Nie potrafisz też przedstawić ty, bo nie da się
                                    udowodnić czegoś czego nie ma...

                                    Nie, po prostu nie ma takiej opcji, zebys przyznal nam racje - bo
                                    przeciez zawsze jest spisek homoaktywistow, ktorzy Bardzo
                                    Tolerancyjnych I Otwartych, Bo Przeciez Jeszcze Zadnego Geja Nie
                                    Zatlukli nazwa konserwa :)

                                    > "Odpowiem ci na podstawie mojej wiedzy (bo też takową posiadam):
                                    nie istnieją takie badania, które pokazywałyby niezbędność "taty i
                                    mamy"."

                                    Rozumiem, ze brak komentarza oznacza: wiem, ze sa takie badania, ale
                                    nie powiem gdzie? Prosze, pochwal sie swoja wiedza, nakieruj mnie na
                                    wyniki badan wskazujacych na to, ze para M-F wychowuje lepiej dzieci
                                    niz M-M lub F-F. Bardzo chetnie je przeczytam :)

                                    > A mieliśmy rozmawiać o umożliwieniu dziecku pełni rozwoju
                                    osobowości w dwupłciowym społeczeństwie (innego nie ma a "trzecia
                                    płeć" nie jest wcale trzecią tylko połączeniem obu).

                                    Zle zrozumiales sens mojej wypowiedzi na temat "prac" "naukowych"
                                    i "metod" "leczenia". Chodzilo mi tylko i wylacznie o to, ze ciezko
                                    jest dyskutowac z kims, kto powoluje sie na "badania"
                                    przykoscielnych "naukowcow", ktorzy na zlecenie "udowodnia"
                                    wszystko. Miedzy innymi to, ze homoseksualizm jest uleczalny (metoda
                                    elektrowstrzasow istotnie jest uleczalny - tak jak zaciecie
                                    kontrrewolucyjne).

                                    > Widzisz, może zastąpić jeśli REALNIE zastępuje a nie pojawia się
                                    raz na jakiś czas przy okazji imprezy spotkaniowej dorosłych. To nie
                                    może być postać z TV, ale realnie dostępna, bliska.

                                    Wybacz, ale jedziesz jakimis abstrakcjami. Dla wielu moich
                                    znajomych, jak napisalem juz wczesniej, osoba "z boku" byla duzo
                                    blizsza i dostepna niz wlasny ojciec. Co z tego, ze spotykasz wujka
                                    tylko co dwa tygodnie ale mozesz sie wygadac, jesli ojciec, ktory
                                    jest codzien w domu, po powrocie z pracy zaklada kapcie, wlacza
                                    telewizor i otwiera browca? Bliskosc ojca jest iluzoryczna w takim
                                    momencie - i wlasnie dlatego nazywam Cie zakuta konserwa, bo na sile
                                    starasz sie przeoczyc pozornosc takich relacji. Masz po prostu
                                    klapki na oczach, bo wydaje Ci sie ze jak jakis facet sra do tego
                                    samego kibla co dzieciak, to od razu sa wielkimi kumplami, swietnie
                                    sie znaja i w ogole...

                                    > Z artykułu nie widać, że jest jakikolwiek mężczyzna obok dziecka
                                    (i co logiczne obok kobiet).

                                    Bo co? Bo jak facet nie moze sobie powsadzac, to juz go tam nie ma?
                                    Nie wiem z czego wywnioskowales cos takiego? Moze sam nie
                                    potrafilbys zaprzyjaznic sie z kobietami, ktore nawet kompletnie
                                    pijane nie poszlyby z Toba do lozka?

                                    To, ze artykul o tym nie wspomina, nie znaczy ze to nie ma miejsca.
                                    Jest informacja dotyczaca tego, ze te kobiety maja czesto gosci -
                                    ale ten temat nie jest rozwiniety.

                                    > Możesz to porównać, porównać! do kręgosłupa moralnego (domyślam
                                    się, że już widzisz we mnie ultrakonserwę, bo piszę "moralność").

                                    Wiesz, nie od razu widze w tym konserwe. Dla mnie moralnosc jest
                                    bardzo wazna, ale nie potrafie wskazac palcem tej czesci faceta,
                                    ktora sprawia ze moralnosc w jego obecnosci robi sie bardziejsza.

                                    > Chodzi o strukturę psychiczną, która pomaga niejako automatycznie
                                    (co nie znaczy bezmyślnie) radzić sobie w życiu, odgrywać pewne
                                    role, rozumieć zachowanie innych!

                                    Co ma do tego penis? Co ma do tego facet? Nie ma faceta, nie ma
                                    radzenia sobie? Same kobiety to niezrozumienie, brak umiejetnosci
                                    odgrywania "pewnych" rol?!

                                    Bredzisz i kluczysz rzucajac nic nieznaczacymi ogolnikami, przykro
                                    mi. To po prostu belkot, ktory bierze sie wlasnie z bezmyslnosci -
                                    wmowili Ci pewne rzeczy, wmowili Ci, ze jak nie bedzie faceta to
                                    bedzie zle, ale nie wytlumaczyli dlaczego. Teraz powtarzasz to,
                                    przekonany ze wiesz o czym mowisz, ale nie potrafisz tego uzasadnic -
                                    to jest, drogi bracie, bezmyslnosc.

                                    > Jeśli - jak piszesz ... - posiadasz odrobinę wiedzy
                                    psychologicznej, to wiesz o czym mówię.

                                    Nie posiadam zadnej wiedzy psychologicznej, oprocz tej, ktora opiera
                                    sie na moich doswiadczeniach i przemysleniach. Moze Nick3 to napisal?

                                    > A zidiociałym ćwokom różnej maści nie chce mi się dziś już
                                    odpisywać. Ktoś chyba kiedyś dowodził, że homoseksualiści mają mózgi
                                    mniej zdolne do myślenia abstrakcyjnego i logicznego, Ty dowodzisz
                                    prawdziwości tych badań...

                                    I tu wlasnie wylazi z Ciebie zdurniala prawicowa konserwa. Te
                                    badania to idiotyzm, zreszta nawet gdyby tak bylo, to problem masz
                                    taki, ze ja NIE JESTEM homoseksualista. Oczywiscie, kazdy kto nie
                                    podziela przekonan ultraliberalnej i hipertolerancyjnej Mlodziezy
                                    Wszechpolskiej to gej i homoaktywista...

                                    ----------------------------------------------

                                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                    kretynami. Milej lektury :)
                                    • 444a Re: Ale jestes zabawny :) 28.04.08, 16:02
                                      Taaa pisz tak dalej, nie podajesz źródła, argumentów "bo i tak nie zrozumiesz
                                      konserwo"....
                                      A w dodatku chcę wsadzać homoseksualistów do obozów....

                                      post obok, sam też poszperaj w google (tylko nie wyłącznie na gejowo.pl)

                                      Chodzilo mi tylko i wylacznie o to, ze ciezko
                                      > jest dyskutowac z kims, kto powoluje sie na "badania"
                                      > przykoscielnych "naukowcow",

                                      Pospiszyl, Galińska, Zimbardo to "przykościelni naukowcy", taaa.
                                      Żenada, nie masz żadnej wiedzy o temacie.

                                      Cytat z ciebie:
                                      > Bredzisz i kluczysz rzucajac nic nieznaczacymi ogolnikami, przykro
                                      > mi. To po prostu belkot,

                                      I weź to do siebie.

                                      > Jest informacja dotyczaca tego, ze te kobiety maja czesto gosci -

                                      To najlepiej wychowywac się w restauracji...
                                      Nie ma w artykule nic o ew. wzorcu męskości. Dziecko w artykul enie jest ważne...

                                      > ----------------------------------------------
                                      >
                                      > Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                      > internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                      > czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                      > kretynami. Milej lektury :)

                                      To osoba, która z powodu znikomego poziomu intelektu nie potrafi znaleźć sobie
                                      innego towarzystwa jak tylko kretyni. Czuje się wtedy dowartościowana. Ponieważ
                                      większość ludzi przerasta ją intelektualnie musi lubić kretynów.

                                      • kretynofil Hihihi, bardzo wyrywkowo odpowiadasz... 28.04.08, 16:48
                                        Ktos, nie ja, powiedzial ze nie ma takich zrodel, ktore by
                                        udowadnialy wyzszosc heteroseksualnych rodzin nad homoseksualnymi.
                                        Ty albo ten drugi beton piszecie ze nie bedziecie tego komentowac.
                                        Ja prosze o zrodla, ktore rzekomo, wedlug Was, istnieja.

                                        Ty piszesz:

                                        > Taaa pisz tak dalej, nie podajesz źródła, argumentów "bo i tak nie
                                        zrozumiesz konserwo"....

                                        JAKIE, MAM, KU*WA, ZRODLA PRZYTACZAC? Takie, ktore udowadniaja, ze
                                        nie istnieja zrodla o ktore pytam?!

                                        Moje argumenty sa proste - pytam sie o zrodla niekatolickie, ktore
                                        dowodza tego ze zwiazek homoseksualny jest dysfunkcyjny, a
                                        heteroseksualny jest zdrowy.

                                        I co dostaje?

                                        Miesiecznik Nauczycieli i Wychowawcow Katolickich!

                                        No, do ku*wy nedzy!!!

                                        > To najlepiej wychowywac się w restauracji...
                                        > Nie ma w artykule nic o ew. wzorcu męskości. Dziecko w artykul
                                        enie jest ważne...

                                        ALE TYLKO WY, BETONY SKONCZONE, UPIERACIE SIE ZE ON JEST
                                        POTRZEBNY!!! JA SIE PYTAM O ZRODLO TAKICH PRZEMYSLEN!!! Najwyrazniej
                                        autor artykulu doszedl do wniosku, ze dla niego to niewazne i nie
                                        skupil sie na tym - a Ty dochodzisz do wniosku, ze to dowodzi BRAKU
                                        tego meskiego wzorca, bo przeciez wszyscy, tak jak Ty, maja obsesje
                                        Wielkiego Czarnego Ku*asa i jesli jest jakis w okolicy, to trzeba
                                        jemu poswiecic artykul.

                                        Wybacz, ale szlag mnie trafil.

                                        Teraz bedzie trudne slowo: metafora Waszej argumentacji. Czytaj
                                        uwaznie:

                                        Ja uwazam, ze nie mozna wychowywac dziecka, jesli w domu nie ma Mewy
                                        z Sopotu. Poniewaz Mewa z Sopotu jest kluczowa dla rozwoju
                                        emocjonalnego dziecka (jak wszyscy wiemy, tak jest, a jak ktos sie
                                        nie zgadza, to niech poda zrodla naukowe, dowodzace ze jest
                                        inaczej), to skoro autorka nie pisze nic o Mewach z Sopotu, to wiemy
                                        (bo Mewa z Sopotu jest najwazniejsza, jakby byla w ktoryms z domow,
                                        to autorka na pewno by to podkreslila) ze w zadnym z domow nie ma
                                        Mewy z Sopotu.

                                        Wniosek: lepiej zeby dziecko wychowywal pan Zenek z monopolowego, bo
                                        on ma nawet dwie Mewy z Sopotu.

                                        I teraz do Ciebie: jesli chcesz sie ze mna sprzeczac, to podaj mi
                                        zrodla naukowe, dowodzace tego, ze Mewa z Sopotu nie jest konieczna
                                        do poprawnego wychowania dziecka.

                                        Wycieczki osobiste przemilcze, bo potem mi napiszesz, ze ze mna nie
                                        gadasz, bo jestem chamski i robie sobie wycieczki osobiste.

                                        ----------------------------------------------

                                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                        kretynami. Milej lektury :)
                                        • 444a Re: Hihihi, bardzo wyrywkowo odpowiadasz... 28.04.08, 17:52
                                          > I co dostaje?

                                          Pospiszyl, Zimbardo to ultrakatoliccy konserwatyści?????
                                          • kretynofil Pokaz mi palcem gdzie Pospiszyl pisze o... 28.04.08, 18:13
                                            ...wyzszosci rodziny heteroseksualnej nad homoseksualna.

                                            Nazwiskiem to mozesz rzucac, ja prosze o zrodlo - o przytoczenie
                                            konkretnego artykulu/pracy/ksiazki.

                                            Z gory dziekuje.

                                            ----------------------------------------------

                                            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                            kretynami. Milej lektury :)
                                          • 444a Aha 28.04.08, 19:18
                                            Wystarczy nie akceptować homo-adopcji żeby być katolicką konserwą... Idź się leczyć.
                                            • jaden.korr Re: Aha 06.05.08, 23:35
                                              Nie odpowiedziałeś na pytanie kretynofila, tylko plunąłeś jadem.
                                              Ale mi riposta.
                                              A kysz z netu, trollu nieczysty :)
                                        • okrent9 Re: Hihihi, bardzo wyrywkowo odpowiadasz... 31.05.08, 00:49
                                          kretynofil napisał:

                                          "Ja uwazam, ze nie mozna wychowywac dziecka, jesli w domu nie ma
                                          Mewy
                                          z Sopotu. Poniewaz Mewa z Sopotu jest kluczowa dla rozwoju
                                          emocjonalnego dziecka (jak wszyscy wiemy, tak jest, a jak ktos sie
                                          nie zgadza, to niech poda zrodla naukowe, dowodzace ze jest
                                          inaczej), to skoro autorka nie pisze nic o Mewach z Sopotu, to wiemy
                                          (bo Mewa z Sopotu jest najwazniejsza, jakby byla w ktoryms z domow,
                                          to autorka na pewno by to podkreslila) ze w zadnym z domow nie ma
                                          Mewy z Sopotu.

                                          Wniosek: lepiej zeby dziecko wychowywal pan Zenek z monopolowego, bo
                                          on ma nawet dwie Mewy z Sopotu."

                                          Kretynofil - boskie :D
                                    • okrent9 Re: Ale jestes zabawny :) 31.05.08, 00:45
                                      kretynofil napisał:

                                      "Masz po prostu klapki na oczach, bo wydaje Ci sie ze jak jakis
                                      facet sra do tego samego kibla co dzieciak, to od razu sa wielkimi
                                      kumplami, swietnie sie znaja i w ogole..."

                                      "<<Z artykułu nie widać, że jest jakikolwiek mężczyzna obok dziecka
                                      (i co logiczne obok kobiet).>>
                                      Bo co? Bo jak facet nie moze sobie powsadzac, to juz go tam nie
                                      ma?"

                                      "Dla mnie moralnosc jest bardzo wazna, ale nie potrafie wskazac
                                      palcem tej czesci faceta, ktora sprawia ze moralnosc w jego
                                      obecnosci robi sie bardziejsza."

                                      kretynofil - chapeaux bas! :D
                                  • n0e2008 Re: Juz odpowiadam... 28.04.08, 14:16
                                    Niektóre pary osób tej samej płci wychowują dzieci. Jak podają wyniki amerykańskiego spisu powszechnego z 2000 r. ok. 33% par lesbijskich i ok. 22% par gejowskich wychowuje co najmniej jedną osobę poniżej 18 roku życia[107].

                                    Część organizacji religijnych i politycznych dopatruje się w tym zjawisku poważnych zagrożeń dla psychospołecznego funkcjonowania adoptowanych dzieci[108]. Środowisko naukowe zaprzecza takim przekonaniom, tłumacząc, że powstały one na gruncie antyspołecznych uprzedzeń względem mniejszości seksualnych[109]. Adopcję dzieci przez pary osób tej samej płci popierają takie organizacje jak: Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne, Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, Amerykańskie Towarzystwo Psychoanalityczne, Amerykańska Rada Adopcji Dzieci czy Amerykańska Akademia Pediatryczna[110].

                                    „Nie ma żadnych dowodów naukowych stwierdzających, że zdolność do prawidłowego wychowywania dzieci ma związek z orientacją seksualną: zarówno homo- jak i heteroseksualiści są w stanie stworzyć odpowiednie środowisko dla wychowywanych przez siebie dzieci. Badania wykazały, że rozwój psychospołeczny dzieci nie jest zależny od orientacji seksualnej rodziców – może odbywać się tak samo dobrze zarówno wtedy, gdy rodzice są tej samej jak i różnej płci.”

                                    — Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne[107].
                                    • 444a Re: Juz odpowiadam... 28.04.08, 15:52
                                      Podać argument od kolegi z boku?
                                      Lewicowa ekstrema... Sorry, ale odrzucanie większości badań wskazujących na
                                      kłopoty spowodowane brakiem dobrego kontaktu z obojgiem rodziców i nazywanie
                                      tego do razu "konserwą" jest tylko głupotą, bo zakłada chyba tylko złą wolę
                                      większości badaczy.

                                      Aha, podaj źródło swojego tekstu, bo nie podałeś. Kogo zacytowałeś?

                                      Google:
                                      www.wychowawca.pl/miesiecznik/11-131/01.htm
                                      www.wstroneojca.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=213&Itemid=59
                                      (polecam bibliografię i nie mów, że to też konserwa)

                                      www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=310
                                      (to na pewno ultrakonserwa...)

                                      Szukaj dalej w google sam.

                                      Co to znaczy, że homo-adopcję popiera kilka amerykańskich organizacji? Nie, że
                                      popierają tylko, że uważają, że CZASEM nie jest gorsza od sierocińca.

                                      • kretynofil Twoje linki :) 28.04.08, 16:09
                                        Wybacz, ale jakos nie potrafie przyjac argumentow ze stron
                                        katolickich. Ich "osiagniecia naukowe" sa powszechnie znane, tak
                                        jak "sklonnosc" do propagowania wiedzy.

                                        Zabawne, kilkaset lat temu mialbys sie za inteligentnego,
                                        tolerancyjnego, otwartego i rozsadnego czlowieka, podkladajac ogien
                                        pod stosem kolejnego heretyka ktory smial stwierdzic ze ziemia jest
                                        okragla i krazy wokol slonca :) Przeciez mialbys powody, zeby to
                                        zrobic, w koncu koscielni naukowcy juz udowodnili ze ziemia jest
                                        plaska, wyprowadzili rownania, ktore dowiodly geocentrycznej natury
                                        wszechswiata i polatali je sto razy, kiedy przewrotne planety nie
                                        znalazly sie tam gdzie trzeba, a autorytety naukowe mowily, ze tylko
                                        wypalanie ogniem herezji zapewnia lad spoleczny, ktory legnie w
                                        gruzach, jesli pozwoli sie ludziom czytac Biblie.

                                        Ku refleksji, betonie...

                                        ----------------------------------------------

                                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                        kretynami. Milej lektury :)
                                        • gandal12345 Głąbie... 29.04.08, 08:45
                                          Głąbie doucz się trochę...Galileusz nie spłonął na stosie. Inkwizycja skazała go
                                          na areszt domowy oraz cotygodniowe odmawianie siedmiu psalmów pokutnych przez
                                          trzy lata za to, że złamał zakaz z 1616 roku i głosił tezy Kopernika nie
                                          potrafiąc ich udowodnic.
                                          • gandal12345 I jeszcze jedno nieuku... 29.04.08, 08:50
                                            Kopernik swoje dzieło "O obrotach sfer niebieskich" zadedykował Papieżowi
                                            Pawłowi III. Otrzymał na to dzieło IMPRIMATUR w roku 1534, czyli pozwolenie
                                            władzy kościelnej na druk i rozpowszechnianie. Kopernik został również w tym
                                            roku mianowany członkiem Akademii Papieskiej w Rzymie.
                                          • kretynofil Sam jestes glabem, glabie... 29.04.08, 12:41
                                            Jesli uwazasz ze nie ma nic zlego w dozywotnim wiezieniu dla
                                            naukowca, ktory mial racje.

                                            To, ze nie zostal poddany torturom i spalony na stosie zawdziecza
                                            wylacznie temu, ze wyparl sie swoich odkryc.

                                            Sam sie doucz, debilu skonczony...

                                            ----------------------------------------------

                                            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                            kretynami. Milej lektury :)
                                            • gandal12345 Re: Sam jestes glabem, glabie... 29.04.08, 12:49
                                              Nieuku, nigdzie nie napisałem że nie ma w tym nic złego. Sprostowałem tylko
                                              twoje wypociny - o heretyku spalonym na stosie. Buahaahah, głąb mający
                                              powierzchowną wiedzę - to ty. Zanim zaczniesz się wypowiadac na jakikolwiek
                                              temat to doczytaj to i owo.
                                              • kretynofil Ciekawe co mowisz :) 29.04.08, 13:23
                                                Ja nigdzie nie napisalem o tym, ze mam na mysli Galileusza, wiec
                                                Twoje pokrzykiwanie, idioto, nie jest niczym uzasadnione.

                                                No, ale czego sie spodziewac po katodebilach...

                                                ----------------------------------------------

                                                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                                kretynami. Milej lektury :)
                                                • gandal12345 Nieuku... 29.04.08, 13:29
                                                  Nie odwracaj kota ogonem, bo to i tak ci nie pomoże. Niewiedzą się wykazałeś,
                                                  niewiedzą na poziomie podstawówki.
                                                  W takim razie wskaż mi osobę, która została uznana za heretyka i spalona na
                                                  stosie, za głoszenie poglądów iż ziemia jest okrągła.
                                                  • kretynofil A o tym, idioto skonczony, slyszales? 29.04.08, 17:00
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Giordano_Bruno
                                                    Pewnie tez nie, co?

                                                    ----------------------------------------------

                                                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                                                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                                                    kretynami. Milej lektury :)
                                                  • gandal12345 Ośle dardanelski.... 29.04.08, 19:52
                                                    Twój przykład jest zupełnie nie na temat. Czytac ze zrozumieniem potrafisz???
                                                    Oto cytat z twojej wypowiedzi

                                                    Zabawne, kilkaset lat temu mialbys sie za inteligentnego,
                                                    tolerancyjnego, otwartego i rozsadnego czlowieka, podkladajac ogien
                                                    pod stosem kolejnego heretyka ktory smial stwierdzic ze ziemia jest
                                                    okragla i krazy wokol slonca :)
                                                    Uprzejmie proszę wskaż mi osobę, która została uznana za heretyka i spalona na
                                                    stosie, za w/w poglądy. Bajdurzysz, masz znikomą wiedzę historyczną, mielesz
                                                    jęzorem i nic z tego ciekawego nie wynika.
                                                    A odnośnie tego fragmentu.

                                                    Wybacz, ale jakos nie potrafie przyjac argumentow ze stron
                                                    katolickich. Ich "osiagniecia naukowe" sa powszechnie znane, tak
                                                    jak "sklonnosc" do propagowania wiedzy.

                                                    Baranie jeden Kopernik był duchownym i Pan Giordano Bruno też. Ty myślisz, że
                                                    gdzie się kształcili? Na świeckich uczelniach? Buachacha. Głąbie nie zabieraj
                                                    głosu w sprawach o których nie masz bladego pojęcia. Doucz się najpierw dziecko.


                                                  • jaden.korr Re: Ośle dardanelski.... 06.05.08, 23:53
                                                    Skoro odpowiadasz sam sobie, to sam musisz byc osioł.
                                                    No chyba, że masz rozdwojenie jaźni. W takim wypadku, szczerze Ci współczuję :)
                              • okrent9 Re: Kretynofila trzy grosze na temat. 31.05.08, 00:24
                                444a napisał:

                                "Masa ludzi z niepełnych rodzin MUSI korzystać z pomocy
                                > PSYCHOTERAPEUTY - to są te metody, nie wyciągaj bomby atomowej."

                                No właśnie, dlatego lepiej, żęby dziecko miało rodzinę pełną - np.
                                dwie matki, czy, jak wolisz, matkę i jej partnerkę.

                                "Dziecko potrzebuje obojga wzorców płci, bo społeczeństwo dzieli się
                                na pół, na
                                > dwie płcie."

                                I tobie ten "podział" oczywiście odpowiada. Niech zgadnę, jesteś
                                mężczyzną...

                                "Odbieranie jednego wzorca płci to nie tylko ODEBRANIE dziecku
                                > MOŻLIWOŚCI WYBORU, ale i POZBAWIENIE możliwości zdobycia
                                społecznego
                                > "wykształcenia"."

                                Pomijając już sprawę tego, że osławione "wzorce" odchodzą w
                                przeszłość, chcesz tego czy nie... Czy dwie lesbijki zamkną dziecko
                                w mieszkaniu i zabronią kontaktów z całym światem?
                              • okrent9 Re: Kretynofila trzy grosze na temat. 31.05.08, 00:35
                                444a napisał:

                                "> Osobowość tez nie ma "wzorca w Sevres" a wiadomo co nią nie jest."

                                "Czym innym jest akceptacja dla zaistnienia rodziny homo, a czym
                                innym dobro
                                > dziecka m.in. WOLNY WYBÓR wzorca płci."

                                To przykre patrzeć, jak ktoś nie dostrzega, ile błędów w rozumowaniu
                                i argumentacji popełnia, a mimo to chce brać udział w dyskusji i ma
                                nadzieję na przekonanie oponentów. 444a, proszę wyjaśnij, co "nie
                                jest osobowością" i czemuż to dziecko wychowywane przez dwie kobiety
                                jest pozbawione "wolnego wyboru" "wzorca płci".

                                Dalej piszesz: "Nie chodzi o to, że dziecko z homo-rodziny będzie
                                homoseksualistą, tylko, że nie będzie miało "kręgosłupa"
                                psychicznego." - i tu już muszę powiedzieć: WYPRASZAM SOBIE. Dzieci
                                mojej partnerki jak najbardziej mają "kręgosłup psychiczny". Są
                                wrażliwe, odpowiedzialne, przyjaźnie nastawione do świata.
                            • hoyacarnosa Re: Kretynofila trzy grosze na temat. 29.04.08, 01:01
                              lubię Ciebie. bardzo fajnie piszesz. pozdrawiam
                    • okrent9 Re: Odrzućmy ideologizację 30.05.08, 23:34
                      444a napisał:

                      "Odrzucenie kobiecości lub męskości to krzywda dla dziecka."

                      Patrzysz na sprawę jakoś... wąskotorowo. Twoim zdaniem
                      lesbijki "odrzucają męskość"? W jakim sensie? Bo nie pociągają ich
                      seksualnie mężczyźni? Przecież ich pociąg do własnej płci nie
                      oznacza, że nienawidzą mężczyzn. A wiele z tego, co dawniej było
                      domeną mężczyzn, już nią nie jest, i ten proces postępuje w postępie
                      geometrycznym. Także mężczyźni są w stanie przejąć - i przejmują -
                      wiele z tradycyjnie kobiecych ról. Argument "wzorca jednej i drugiej
                      płci" stoi na glinianych nogach. Dziecko równie dobrze może się
                      nauczyć życia od rodziców, którzy, tak się złożyło, są jednej płci,
                      jak od takich, którzy są dwu płci. Nie zapominajmy przy tym, że to
                      nie tylko najbliższa rodzina wychowuje. Pan wychowuje. Pani
                      wychowuje. Społeczeństwo wychowuje.
                  • lth Re: Po co jest dziecku ten słynny "męski wzór"? 28.04.08, 08:48
                    zamilcz synu 2 ojców
                    • moherfucker1 Re: Po co jest dziecku ten słynny "męski wzór"? 28.04.08, 17:09
                      Glupek genetyczny. Ojca mozna miec tylko jednego.
              • lth Re: Ojciec się wypisał 28.04.08, 08:46
                najbardziej nieodpowiedzialja jest kobieta która niewie cy jest homo czy
                hetero.. robi bachory a pzoniej jej sie odwiduje.. !
                • kretynofil Wiesz, moj drogi, w mojej lewackiej cywilizacji... 28.04.08, 09:33
                  ...smierci to sie "robi dzieci" a nie "robi bachory", ale gdzie mi
                  do Was, skoro nie mam Chrzescijanskich Wartosci...

                  Myslalem o takich ja Ty, piszac swoja sygnaturke :)

                  ----------------------------------------------

                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                  czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                  kretynami. Milej lektury :)
                  • lth Re: Wiesz, moj drogi, w mojej lewackiej cywilizac 28.04.08, 13:36
                    ja kościół szanuje (jako instytucje) tylko i wyłącznie za to ze jest
                    konserwatywny !
                    i gdyby nie on już dawno byśmy wszyscy spedaleli..
                    • kretynofil Heh, podobno najwieksze homofoby to kryptogeje :) 28.04.08, 14:20
                      Nie wiem jak Ty, ale ja, nawet zamkniety na malutkiej wysepce z
                      setka gejow nie zmienilbym swojej orientacji.

                      Twoj pociag do kobiet musi byc bardzo slaby (lub zaden) jesli
                      obawiasz sie ze Twoja orientacja moglaby sie zmienic. Ciekawe czy
                      kiedys okaze sie ze ta teoria (jak w temacie) rzeczywiscie jest
                      prawdziwa...

                      ----------------------------------------------

                      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                      kretynami. Milej lektury :)
                      • n0e2008 Re: Heh, podobno najwieksze homofoby to kryptogej 28.04.08, 14:39
                        "Według wielu psychologów, głównie przedstawicieli podejścia psychodynamicznego homofobia jest jednym ze składników homoseksualizmu odrzucanego przez ego (ang. ego-dystonic homosexuality, kod ICD-10: F66.1; zob.: egodystoniczność). Termin ten odnosi się do osób homoseksualnych, które z powodu presji społecznej nie akceptują swojej orientacji psychoseksualnej i silnie pragną ją zmienić. Jest to jedyny stan związany z homoseksualizmem sklasyfikowany jako psychologiczny problem zdrowotny – nie wynika to jednak z samego homoseksualizmu, który nie jest zaburzeniem, lecz irracjonalnej i bezcelowej chęci zmiany swojej orientacji, co nie pozwala jednostce na samorealizację w sferze seksualnej. Powstałe napięcie może prowadzić do zaburzeń afektywnych (depresja), co zaś bezpośrednio przekłada się na wysoki odsetek samobójstw wśród nastolatków będących przedstawicielami mniejszości seksualnych[11].

                        Psychika takich homofobów jest silnie skonfliktowana[12]. Potrzeby związane z właściwą dla nich, homoseksualną aktywnością, nie mogą zostać zrealizowane ze względu na presję społeczną. Rozwija się tzw. orientacja egodystoniczna, czyli homoseksualna na poziomie id (właściwa dla danej jednostki) oraz heteroseksualna na poziomie ego (jako jedyna akceptowana świadomościowo). Zgodnie z teorią psychodynamiczną, za pomocą różnych mechanizmów obronnych głębsza, homoseksualna orientacja jest konwertowana na akceptowaną przez ego heteroseksualną. Jednym z tych mechanizmów jest dehumanizacja mniejszości seksualnych (gł. cecha homofobii). Jej bezpośrednim celem jest udowodnienie sobie oraz otoczeniu, że nie jest się homoseksualistą. W zależności od indywidualnych warunków egzystencjalnych, wszystkie te procesy psychiczne mogą być całkowicie nieświadome (w takim przypadku jednostka prawdopodobnie do końca życia będzie uważać, że jej homofobiczne inklinacje wynikają np. z wyznawanej religii), częściowo świadome (potrzeby homoseksualne mogą być uświadamiane, lecz natychmiast wypierane i negowane poprzez mechanizm obronny zaprzeczenia), lub też całkowicie świadome[potrzebne źródło]. Przykładem homofoba-homoseksualisty był sąsiad głównego bohatera filmu American Beauty, którego życie było podporządkowane wypieraniu myśli o swojej faktycznej orientacji seksualnej - kariera wojskowa, werbalna agresja względem mniejszości, wyrzucenie z domu syna, którego oskarżył o homoseksualizm, w końcu zabicie głównego bohatera filmu.

                        Istnieje szereg badań próbujących zweryfikować tezę czy homofobia może wynikać z wypieranego homoseksualizmu. Eksperyment[13] przeprowadzony w 1996, wykazał, że treści homoerotyczne są stymulujące seksualnie dla homofobów (wywołują u nich podniecenie seksualne), natomiast dla osób niehomofobicznych są obojętne seksualnie. Wynik tego badania zakwestionował inny eksperyment tych samych autorów [14] który wykazał, że przedstawione materiały homoerotyczne wywołały stany awersyjne lub lękowe i są sprzężone ze stymulacją seksualną."
                        • nick3 Konserw- etykietuje refleksję jako "niedojrzałość" 28.04.08, 16:14

                          (lub jako grzech:)


                          Podstawowym chytem mentalnym Konserwy jest wykorzystywanie
                          obiegowych wartościowań "życiowych" do stygmatyzowania prób
                          problematyzacji zastanych warości jako wyrazu "niedojrzałości" osób
                          dokonujących tych prób.

                          Stado daje się na to nabrać, bo zawsze staje po stronie
                          silniejszego. Taki ma już zwyczaj;-)


                          (Oprócz "niedojrzałości" w grę wchodzi także "brak
                          charakteru", "nieodpowiedzialność", "kurestwo" i kilka innych miłych
                          kategorii, którymi społeczeństwo raczy jednostkę:)))




                          444a napisał:

                          >O jakości wypowiedzi, poziomie wiedzy etc. Nick3 najwięcej mówią
                          >jego słowa:
                          >"Odpowiem ci na podstawie mojej wiedzy (bo też takową posiadam): nie
                          >istnieją takie badania, które pokazywałyby niezbędność "taty i
                          >mamy"."
                          >Bez komentarza.


                          A teraz jeszcze raz przeczytaj, drogi 444a, post powyżej (autorstwa
                          n0e2008) i zobacz jak na dłoni, jakimi metodami ze mną rozmawiałeś.


                          Konserwa to przemoc wobec refleksji.


          • 444a Re: Ojciec się wypisał 27.04.08, 13:20
            > Nie ma go, jest nieobecny w życiu dziecka na własne życzenie.

            A czytałeś uważnie artykuł?
          • okrent9 Re: Ojciec się wypisał 30.05.08, 22:31
            sir.vimes napisała:

            "Co do wzorca - bez przesady, jasne, ze idealnie byłoby gdyby Joanna
            zapewniła
            > córce też jakiegoś wujka , który zastapiłby ojca w roli wzorca
            mężczyzny ale
            > przecież to nie jej wina , ze bracia, którzy mogliby taką rolę
            pełnić odwrócili
            > się od niej...."

            Ja przepraszam, ale po co córeczce bohaterki "wzorzec mężczyzny"?
            żeby wiedziała, z kim ma się w przyszłości związać? Wujkowie
            wyzywający jej matkę od szmat moim zdaniem nie nadają się na mężów.

            Dziecko potrzebuje wzoru prawidłowej komunikacji w związku, wzorca
            tego, jak się troszczyć o drugą osobę - i jak się NIE troszczyć
            czasami. Babcia jej tego nie zapewni, bo ona "troszczy się" nie tak,
            jak się powinno, i nie wtedy, kiedy się powinno - nie wie, kiedy
            pozwolić własnej córce zająć się jej własnym dzieckiem. Nie znam
            żadnej z bohaterek artykułu osobiście, ale partnerka matki
            dziewczynki wydaje mi się osobą, która jednak poczuwa się do
            odpowiedzialności za ich rodzinę. Jeśli preferujemy układy, w
            których w związku to jedna strona troszczy się głównie o drugą, a
            druga jest słabsza i pozwala się sobą opiekować, to dokładnie tak
            moim zdaniem wygląda związek tych dwóch pań. A więc dziecko
            wychowywane w ich domu przyswoi sobie właśnie takie dwa modele i w
            przyszłości jeden z nich wybierze. Może wyrosnąć na "słabą
            kobietkę", która zakocha się w silnym mężczyźnie albo na silną
            kobietę, która z przyjemnością będzie się troszczyć o fajtłapowatego
            męża. Może też (choć prawdopodobieństwo tego jest bardzo małe)
            znaleźć sobie kobietę, o którą będzie się mogła troszczyć, albo
            taką, która się zatroszczy o nią. No i?
        • ewa1125 Re: the.skin.pl 28.04.08, 07:51
          Lekkie przegiecie z tym "wzorcem meskosci".Ja sie wychowalam bez
          ojca i jakos jestem normalna,niczego w mojej psychice nie brakuje w
          zwiazku z tym.Znam tez wielu facetow wychowanych przez samotne matki
          i zapewniam cie ,ze sa to prawdziwi mezczyzni.I mam pytanie,co jest
          lepsze dla dziecka:samotna matka i spokoj?czy pijany i awanturujacy
          sie "wzorzec meskosci"?
          • kraxa no tk Ewa, koronny argument 28.04.08, 17:14
            Co lepsze- matka lesbijka i kompletny brak ojc, czy ojciec pijak,
            dziwkarz i brutal... Az naprawde szkoda se do takich 'argumentow"
            odnosic- ale zrobie to ;-P CZemu nigdy nie slychac takich opinii jak
            Twoja, ze "wychowywanie sie bez ojca nie jest w stanie pozbawic
            niczego" od osob, ktore jednak wzrastaly w pelnych rodzinach? Nie
            wiesz o czym mowisz po prostu- wiec istotnie nie dostrzegasz tego
            braku moze albo nie chcesz dostrzegac- kazdy jakos tam broni swojego
            gniazda z jakiego by sie nie wywodzil. Inna sprawa to taka, ze
            przedstawiona przez Ciebie lternatywa pt albo brak ojca w ogole,
            albo zycie z meska gnida budzi we mnie wylacznie politowanie dla
            Twoich ciasnych horyzontow. Na koniec pozostaje zyczyc, zebys moze
            jednak w zyciu spotkala normalne pelne rodziny odpowiedzialnych
            mezczyzn i miala spsobnosc im sie przyjrzec
        • moherfucker1 Re: the.skin.pl 28.04.08, 16:28
          > Nikt nie udowodnił, że się rodzą homo, tyko chyba jeden naukowiec badając kilka
          > osób zauważył obecność jakiegoś genu, który "może" wskazywać na genetyczne
          > podłoże homoseksualizmu.
          Nikt tez nie rodzi sie z rakiem, ale genetyczne podstawy do wiekszej
          predyspozycji jakos nie budza watpliwosci. Na dodatek jednogenowa determinacja
          zlozonego zachowania to razej S-F. Wiec nie wprowadzaj ludzi w blad.
      • ewa1125 Re: the.skin.pl 28.04.08, 07:40
        Jasne,lepiej zeby dziecko widzialo heteroseksualne napierdzielanie
        zony przez meza,bo to po katolicku,niz przytulanie sie dwoch
        kochajacych sie kobiet.Chyba nie ma znaczenia jaki,homo,czy
        hetero,sex dziecko zobaczy,wazne zeby w domu widzialo milosc i
        szacunek,nie wazne czy w wykonaniu pary homo,czy hetero.
      • polsz rodzą się? 28.04.08, 11:10
        a za chwile piszesz, że nie znamy genezy homoseksualizmu, ma dziecko być z matką
        a ona nie ma okazywać przy nim swojej wg ciebie zboczonej orientacji. Wiesz,
        odnoszę wrażenie, że jednak wizyta u psychologa Ci się przyda bo majaczysz

        Testy IQ: www.iq-test.pl/?d=5087
        Nagrody za darmo: www.look4win.pl/rejestracja.php?polec=fredator
        • n0e2008 Re: rodzą się? 28.04.08, 14:47
          "Należy zaznaczyć, że homoseksualizm zaobserwować można nie tylko u ludzi lecz także wśród zwierząt (!). Jest on więc po prostu smutną pomyłką Natury, przy czym Natura sama narzuca ograniczenie w mnożeniu tej pomyłki, ponieważ osobniki o skłonnościach homoseksualnych mają w sposób istotny utrudniony proces rozmnażania. Nauka stoi obecnie na stanowisku, że homoseksualizm jest produktem ubocznym działających praw Natury. Występowanie homoseksualizmu wśród zwierząt sugeruje wyraźnie uwarunkowanie genetyczne, trudno się bowiem dopatrywać w tym wypadku jakichkolwiek ingerencji zewnętrznych. Jak na razie wszystko na to wskazuje, że homoseksualizm jest następstwem „błędu" w kodzie genetycznym, który rzutuje na nieprawidłowy przebieg formowania ośrodka preferencji seksualnych w mózgu. Geny odpowiedzialne za homoseksualizm nie zostały jeszcze jednoznacznie wyodrębnione, choć wiadomo już gdzie należy ich szukać. Na taki mechanizm powstawania tego zjawiska wskazuje także ścisła współzależność między gospodarką hormonalną organizmu matki i rozbudową mózgu płodu w okresie prenatalnym. W chromosomach przekazywane są kody genetyczne, ale nośnikami informacji są hormony. Zarówno zakłócenia natury chemicznej w organizmie matki jak i leki przyjmowane w okresie ciąży doprowadzają do powstania anomalii w trakcie tworzenia struktury mózgu, w tym także ośrodka preferencji seksualnych. Decyduje sprzężenie dwóch czynników: zakłócenia w przepływie informacji oraz czasu, w którym tworzone jest dane „centrum dowodzenia". Fakt pozostaje faktem, niezależnie od tego jaki będziemy mieć do niego stosunek (podoba nam się to czy nie). Nie można nakłonić do homoseksualizmu nikogo, kto nie ma odpowiednio zakodowanego ośrodka preferencji seksualnych, a preferencje te ustalone zostają już najprawdopodobniej w okresie życia płodowego. Jak już wspomniałam, nie oznacza to, że przebiega tu jakaś wyraźna granica między obu preferencjami. Zdarzają się również przypadki biseksualności, które także odbieramy instynktownie jako odbiegające od normy. Osobniki o skłonnościach biseksualnych będą podatne zarówno na „deprawację" jaki i na „leczenie", co dodatkowo zaciemnia obraz sytuacji. Preferencje seksualne we właściwym czasie same się ujawnią, niezależnie od presji wywieranej przez otoczenie."
      • ysobeth Re: the.skin.pl 29.04.08, 23:28
        Zdefiniuj "lesbijskie amory" oraz czym się różnią od
        heteroseksualnych "amorów".
    • lobotomia_story nie kradnij! 22.04.08, 16:02
      przyjdzie jeszcze taki czas, że babcia zczełźnie w samotności...

      i hak jej w smak!
      • wolf69 prawda o dewiacji homoseksualnej 28.04.08, 11:59
        Alfred Adler i Wilhelm Stekel powiązali homoseksualizm z zaburzeniami
        neurotycznymi. Pierwszy zdefiniował go jako kompleks niższości, a
        drugijako psychiczny infantylizm.

        Doktor Bieber,który opiekował się wieloma gejami, stwierdził, że nie
        spotkał wśród nich ani jednego przypadku normalnej relacji miedzy
        synem a ojcem.

        Homoseksualiści zwykle mają poczucie wrażliwości typowe dla
        neurotyków i są bardziej rozchwiani emocjonalnie. Narzekają na
        samotność, depresję i brak stabilności w kontaktach międzyludzkich.
        Aż 60 proc. "dobrze przystosowanych społecznie" gejów korzystało z
        pomocy psychiatrycznej lub psychologicznej - wykazały badania
        naukowców z Uniwersytetu Stanowego Indiana (USA).

        Zdaniem wielu holenderskich psychologów, to znak, że źródło
        niepokojów tkwi nie w otoczeniu, ale we wnętrzu osoby. Pim Fortuyn,
        zamordowany w ubiegłym roku lider partii populistycznej w jednym ze
        ostatnich wywiadów powiedział, że homoseksualizm jest dla niego jak
        zniewolenie, a cena za ten wybór to straszliwa samotność.


        1973 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne usunęło
        hasło "homoseksualizm" z "Podręcznika zaburzeń psychicznych", za
        decyzją tą opowiedziało się 58 proc. członków tej instytucji. Jednym
        z największych zwolenników wykreślenia homoseksualizmu z rejestru
        zaburzeń był wówczas doktor, dziś zaś profesor psychiatrii Robert
        Spitzer z Uniwersytetu Columbia. W roku 2000 publicznie odżegnał się
        on od swego stanowiska z roku 1973 i stwierdził, że oświadczenie ATP
        było zbyt pochopne i nie poprzedzone należytymi badaniami.


        • jaden.korr Re: prawda o dewiacji homoseksualnej 06.05.08, 23:55
          Wypad na Księżyc, trollu.
          Wkleja po 60 razy ten sam tekst, jakby miało to jakiś sens.
    • gazaj Lesbijki to złe towarzystwo 22.04.08, 19:46
      Babcia ma rację, że chroni wnuczkę przed zboczeniem.
      • wet3 Re: gazaj 23.04.08, 02:37
        gazaj napisała:

        > Babcia ma rację, że chroni wnuczkę przed zboczeniem.

        Glupoty wygadujesz! Jesli matka ze swoja przyjaciolka zachowywac sie
        bedzie w obecnosci dziecka tak samo jak heteroseksualni rodzice
        pozostawiajac intymne sprawy tylko i wylacznie w sypialni, to
        dziecko z pewnoscia nie dozna zadnego uszczerbku psychicznego i
        wyrosnie na porzadna dzieczyne i kobiete.
        • gazaj Ty wygadujesz bzdury 23.04.08, 09:24
          Czy twoim zdaniem kobieta zachowuje się jak mężczyzna? Czy jest dla
          dorastającej dziewczyny wzrotem męskości? Taka para zrobi z tej
          dziewczyny kolejną lesbę.
          • stadowilqw Re: Ty wygadujesz bzdury 23.04.08, 14:18
            > Taka para zrobi z tej dziewczyny kolejną lesbę.

            uprzedzona jesteś i bzdury gadasz,
            myślisz, że u babci dostanie wzorzec męskości ??
            wychowywana na jakimś wygwizdowie będzie wytykana palcami przez mohery:
            - patrz to ta mała, co ma mamę pedała -

            myślisz że babcia jej mądrze wytłumaczy czemu dzieci w szkole się z niej śmieją
            i przezywają ?? zindoktrynuję ją i zafunduje jej nieszczęśliwe dzieciństwo !!
          • komorka25 Re: Ty wygadujesz bzdury 28.04.08, 09:40
            gazaj napisała:

            > Czy twoim zdaniem kobieta zachowuje się jak mężczyzna? Czy jest
            > dla dorastającej dziewczyny wzrotem męskości? Taka para zrobi z
            > tej dziewczyny kolejną lesbę.

            Pomojając twoje chamstwo, zapytam - jaki wzór męskości i
            człowieczeństwa przekaże jej rozwiedziona babcia, która w dodatku ma
            na sumieniu swoją córkę, a przy tym prezentuje katolickie zacofanie
            i dezawuuje matkę w oczach dziecka? Dlaczego uważasz, że kobieta nie
            może naprawiać ciągników albo jeździć cięzarówką, albo być
            inżynierem budowy dróg, albo... - to nie są, naprawdę, wyłacznie
            męskie zachowania.
            • viornisko Zacofanie?! 28.04.08, 15:14
              a na czym ma polegac to zacofanie katolickie?
              • moherfucker1 Re: Zacofanie?! 28.04.08, 17:17
                Poszly na impreze zamiast swiecic jadlo? Odrazajace!!!!!!!
          • chicarica Re: Ty wygadujesz bzdury 28.04.08, 10:01
            Na razie to nie wiemy czy ta para z kogokolwiek zrobi kolejną "lesbę". Wiemy
            natomiast, że ta babcia jedną "lesbę" już zrobiła - ze swojej córki.
            • skrzydlate Re: Ty wygadujesz bzdury 28.04.08, 15:41
              rewela :)
          • giulianov Re: Ty wygadujesz bzdury 28.04.08, 10:20
            > Taka para zrobi z tej
            > dziewczyny kolejną lesbę.

            być może tak być może nie. podobne prawdopodobieństwo jest że para żarliwych
            katolików zrobi z dziecka kolejnego katola.
          • okrent9 Re: Ty wygadujesz bzdury 31.05.08, 01:03
            gazaj napisała:

            " Czy jest dla dorastającej dziewczyny wzrotem męskości? Taka para
            zrobi z tej dziewczyny kolejną lesbę."

            Raczysz może nie używać języka nienawiści? I słowami uznanymi za
            przywoite wyjaśnić, co to jest "wzrot męskości"?
      • komorka25 Re: Lesbijki to złe towarzystwo 28.04.08, 09:27
        gazaj napisała:

        > Babcia ma rację, że chroni wnuczkę przed zboczeniem.

        Przed którym? Bo baba, która nie potrafiła zainteresować się własną
        córką, teraz dopieprza jej za swoją niekompetencje rodzicielską. To
        dopiero patologia. A przedkładanie "kościółka" na wyjście do
        Bajkolandii to nie jest aby zboczenie? Dziecko na pewno woli
        zjeżdzalnie i piłeczki niz smród kadzidła i zawodzenie.

        • homard Re: Lesbijki to złe towarzystwo 28.04.08, 13:40
          A przedkładanie "kościółka" na wyjście do
          > Bajkolandii to nie jest aby zboczenie? Dziecko na pewno woli
          > zjeżdzalnie i piłeczki niz smród kadzidła i zawodzenie.


          heh dobre

          Wracajac do watku głownego...Mimo pewneych watpliwosci co do tych
          dziewczyny ( naprawde jej orientacja jest tu najmniejszym problemem)
          to miejsce dziecka jest przy matce aczkolwiek chodzenie z dzieckiem
          na manify czy strzyzenie na irokeza to przesada...
          Mimo wszytsko zycze matce odzyskania dziecka i wierze ze po takich
          doswiadczeniach nie zabierze córki za zadna manife ani nie zrobi jej
          irokeza...
    • j76 Złe towarzystwo 22.04.08, 22:37
      Dziewczyny trzymam za was kciuki i za dziecko!!! Bedziecie wspaniala rodzina!
      pozdrawiam!
    • ogia Złe towarzystwo 22.04.08, 23:24
      Życzę Gabrysi, żeby była wychowywana przez mamę i miała kochający
      ciepły dom!
      mam nadzieję, że prawo stanie po Waszej stronie dziewczyny :)
    • kopalniaropy Przerazajaca historia 23.04.08, 00:30
      To niewyobrazalne, ze takie rzeczy moga sie dziac w Unii Europejskiej, przeciez
      to lamanie podstawowych praw czlowieka! Odbierac komus dziecko, bo komus sie
      czyjas orientacja seksualna nie podoba? Pogielo ich??? Od kiedy w Polsce
      homoseksualizm jest zakazany??? Skandal! Natychmiast oddac dziecko matce, a
      urzednikow wylac z pracy i do prokuratury za dyskryminacje obywatelki. Jaki
      idiota podjal decyzje o tymczasowym odebraniu matce dziecka????

      Poza tym - to przerazajace jak latwo w Polsce zabrac komus dziecko... Przyjdzie
      jakas wariatka, przyniesie wydruk z bloga z przeklenstwem i juz Twoje dziecko
      znika z domu...
    • scibor3 Złe towarzystwo 23.04.08, 02:02
      Nie ma to jak artykuł niby do dyskusji z góry założoną tezą.
      • taela Cała prawda 28.04.08, 10:09
        Cała prawda jest taka, że babcia sfiksowała, bo dawno chłopa nie
        miała. I to jest główny powód wszystkiego, co w zyciu spieprzyła, z
        opieką nad WŁASNYM dzieckiem na czele. A teraz, frustratka, niszczy
        zycie nie tylko córki, ale i wnuczki.
    • chicarica Złe towarzystwo 23.04.08, 08:27
      Toksyczny moher - córki nie umiała wychować, teraz skrzywdzi wnuczkę, w imię
      realizacji jakichś swoich chorych celów. A najbardziej na tym wszystkim ucierpi,
      jak zwykle, dziecko. Uważam, że należy dziecko oddać matce, dać jej szansę się
      wykazać - babcia już swoją szansę na macierzyństwo miała i jak widać,
      sp...doliła wszystko co mogła sp...dolić. Nie dawać takiej kobiecie już żadnego
      dziecka, bo z wnuczki na 100% wyrośnie narkomanka.
    • occllo Złe towarzystwo 23.04.08, 12:09
      Co za straszna matka - hipokrytka! Co za podla uprzedzona baba! Z
      daleka od takich! Najlepszy dowód to to, jakie problemy miala jej
      córka żyjąc z nią w okresie nastoletniości pod wspólnym dachem. Wiem,
      co piszę - sama jestem dyplomowanym psychologiem. Dobrze, że sprawa
      trafiła do Wrocławia. Martwi mnie jednak opieszałość polskich sądów i
      histeryczna polska homofobia. Dziecko powinno natychmiast wrócić do
      matki.
      • wet3 Re: Złe towarzystwo 23.04.08, 20:17
        Alez beznadziejne glypoty wypisujecie! Nikt nie jest w stanie
        wychowac kogos na osobe z popedem heteroseksualnym lub
        homoseksualnym. Z tym przychodzimy na swiat i nikt do tej pory nie
        odkryl co powoduje, ze jestesmy tacy, a nie inni. O tym bedziemy
        mogli dopiero mowic gdy dowiemy sie co powoduje homoseksualizm. Zanim
        tego sie nie dowiemy, miejsce dziecka jest tylko i wylacznie z
        matka - oczywiscie pod warunkiem, ze matka zachowuje sie
        pprzyzwoicie i nie deprawuje dziecka.
    • melankolija Złe towarzystwo 24.04.08, 01:30
      Oczy otwieram szeroko ze zdziwienia i zastanawiam się ile osób z tych, które się
      tu wypowiadają w ogóle przeczytało powyższy tekst.
      Dochodzę do wniosku, że niewiele.
      To nie jest dyskusja o tym, czy lesbijki są "fajne" czy nie, ale o tym, czy
      matka ma prawo odebrać córce dziecko na podstawie nieuzasadnionych
      (niepotwierdzonych - wszak na wszelkie tezy babci brak dowodów!) domysłów oraz
      uprzedzeń, a także czy sąd zadziałał w owej sytuacji prawidłowo.

      I w tym miejscu chciałam przypomnieć o meritum sprawy - dobrze dziecka - nie
      tylko tym, którym homofobia wylewa się ze wszelkich otworów ciała wraz z żółcią,
      ale i tym, którzy gorliwie krzyczą w obronie nie zastanawiając się nas tym
      konkretnym przypadkiem, lecz rzucając frazesy o tolerancji i genezie
      homoseksualizmu.
      Może to trudne, ale obiektywizm nie zaszkodzi.
      • rijselman12.0 Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 14:19
        Fakt godny zastanowienia sie...Pragne, jeszcze raz, powtorzyc
        pytanie;- lepsza atmosfere wychowawcza zapewniaja kochajace sie
        lesbijki czy sklocone malzenstwo hetero ?
    • skakanka11 Złe towarzystwo 24.04.08, 10:14
      Zły wpływ ma babcia, która znalazła sobie na stare lata "zabaweczkę". Taka osoba powinna się leczyć ze swojej zachłanności.
      • pawel949 Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 14:25
        babcia znalazła sobie zabawkę? to szanowna mamusia postanowiła zrobić sobie
        dziecko po odwyku żeby się lepiej poczuć. nie praca czy studia ale dzidziuś!
        Babcia tylko ratuje sytuację.
        • okrent9 Re: Złe towarzystwo 31.05.08, 01:31
          pawel949 napisał:

          "babcia znalazła sobie zabawkę? to szanowna mamusia postanowiła
          zrobić sobie
          > dziecko po odwyku żeby się lepiej poczuć. nie praca czy studia ale
          dzidziuś!
          > Babcia tylko ratuje sytuację."

          Narkomania to tragedia. Osobiście nigdy niczego nie brałam i nie
          spróbuję; niepotrzebne mi takie eksperymenty i doświadczenia. Ludzi
          którzy w dorosłym wieku wpadają w ten nałóg uważam za co najmniej
          niedojrzałych (działanie narkotyków i sposób w jaki uzależniają nie
          jest w dzisiejszych czasach wiedzą tajemną - jeśli ktoś ją IGNORUJE,
          to postępuje głupio). Ale bohaterka artykułu narkotyzowała się JAKO
          NASTOLATKA. A więc osoba o jeszcze nieukształtowanej osobowości,
          mająca "prawo" pewnych rzeczy nie wiedzieć, nie przewidywać. Na
          dodatek nie mieszkała wtedy na ulicy, ale z MATKĄ, której
          wychowawczo najwyraźniej powinęła się wtedy noga... Dziewczyna
          PRZESTAŁA jednak brać - udało jej się to! - jako nastolatka - a to
          świadczy o tym, że jednak była w stanie zweryfikować swoje
          postępowanie i je zmienić. Zachodząc w ciążę NADAL była jeszcze
          nastolatką (18. urodziny, magiczna granica, po przekroczeniu której
          prawo uważa nagle człowieka za dorosłego i odpowiedzialnego za
          własne czyny... czy to zajście w ciążę to nie miał przypadkiem być
          ze strony bohaterki artykułu swoisty symboliczny akt wyzwolenia się
          spod władzy matki?) Zwróćmy uwagę, że motywacją było pragnienie
          posiadania "kogoś do kochania". Może popełniła błąd decydując się na
          sprowadzenie (wtedy) na ten świat dziecka, ale ona przynajmniej
          chciała to dziecko kochać - i kocha. Ile dziewczyn w jej wieku
          imprezuje, upija się i kończy w łóżku z nieznanym sobie facetem,
          żeby potem odkryć, że są w niechcianej ciąży?

          "żeby się lepiej poczuć. nie praca czy studia ale dzidziuś!"

          Widać nie wyniosła z domu rodzinnego (prowadzonego przez ładnych
          parę lat przez samotną matkę, ową babcię dziewczynki, o którą toczy
          się walka) przekonania, że spełnienie w życiu można uzyskać poprzez
          poświęcenie się studiom czy też pracy. Jeśli jej życie uczuciowe
          było do tej pory torturą (wmawianie jej, że powinna wyjść za mąż, "a
          koleżanki to może mieć na boku"... przecież to po prostu ohydne!),
          może czuła wtedy, że żaden związek partnerski z osobą dorosłą nie
          przyniesie jej spokoju ducha (w końcu matce nie przyniósł), a
          skupienie się na dziecku nada jej życiu sens. Teraz, jako osoba
          dorosła, pewnie by tak nie postąpiła. Ale ona miała wtedy zaledwie
          osiemnaście lat.

          "Babcia tylko ratuje sytuację."

          Babcia ma klapki na oczach i nie stać jej na przyznanie się do
          błędu. Takie osoby nie są dobrymi opiekunami dla dzieci.
    • lila1974 Re: Złe towarzystwo 24.04.08, 13:01
      Ta BABA już raz udowodniła, że nie umie wyjść na przeciw
      oczekiwaniom własnego dziecka - przez 4 lata nie dostrzegła, że
      córka bierze narkotyki. Zastanawiający jest również fakt, że jej
      córka wogóle po nie sięgnęła - czy to aby nie stawia pod znakiem
      zapytania kompetencji MATKI (obecnej babki).

      Teraz chce ochronić wychować wnuczkę? Już raz pokaała, że nie umie.
      Jestem przeciwna dawaniu jej drugiej szansy, bo zmarnuje i tę
      dziewczynkę!

      Jestem hetero, jakby kogoś interesowało, więc mój pogląd nie ma nic
      współnego z lojalnością wobec orientacji seksualnej.

      Jak na dłoni widać, że MATKA dziewczynki zdałą sobie sprawę z
      własych błędów i dziś konsekwentnie się od nich odcina.

      ODDAĆ MATCE DZIECKO - babcia kręci aferę a zarzuty szyje grubymi
      nićmi!
    • paulipek Złe towarzystwo 25.04.08, 10:00
      Mysle ze to prawdziwa tragedia, kiedy dwoje bliskich sobie ludzi
      walczy ze soba. Oczywiscie dziecko ucierpi najbardziej. Niestety
      ograniczone poglady babci nie potrafia dostrzec jej jak wiele
      krzywdy wyrzadza dziecku. Trzymam kciuki za dziewczyny: Magde i
      joasie no i Gabrysie przede wszystkim, aco do babci to chyba czas
      otrzasnac sie i spojrzec prawdzie w oczy! niestety nie da sie ulozyc
      komus zycia po swojemu i trzeba to zaakceptowac zamiast walczyc z
      tymi ktorych sie kocha. Kazdy ma prawo do wlasnego szczescia tak jak
      chce!
    • anso82 Złe towarzystwo 25.04.08, 14:06
      Nie bardzo rozumiem jak można tak krzywdzić swoje dziecko.
      W imię głęboko zakorzenionego samouwielbienia i przekonania o
      własnej nieomylności i wszechwiedzy kobieta złożyła w ofierze swoją
      własną córkę.
      Jak może dobrze wychować wnuczkę skoro liczy się tylko z samą sobą?
      Wierzę w jej „wiarę” w to, że działa dla dobra dziewczynki, zapewne
      jest o tym święcie przekonana. Osobiście uważam, że ta Pani ma mocno
      zaburzoną osobowość. (Jeżeli tak traktuje wszystkie bliskie sobie
      osoby, to nie dziwi mnie fakt, że mąż od niej odszedł).
      A sytuacja w naszym kraju jest i będzie tragiczna. Dziecko jest
      bite, zaniedbane, starzy chleją całymi dniami to się go nie zabiera –
      dla jego dobra…dopiero jak wydarzy się nieszczęście każdy rozkłada
      rączki i nikt nie wie jak do tego doszło…..
      Ktoś powinien odpowiedzieć przed sądem za tak „szybkie” i
      bezpodstawne odebranie dziecka matce.
      • wet3 Re: Złe towarzystwo 25.04.08, 15:48
        Do pewnego czasu babcia miala racje, bo jej corka cpala. Teraz
        jednak gdy prowadzi zycie wolne od narkotykow i studiuje powinna
        miec dziecko z soba. Troche mi nie podoba sie fakt, ze matka tak
        malo pieniedzy daje babci na dziecko.
        • nillpol Re: Złe towarzystwo 26.04.08, 12:49
          Jak córka ćpała, to Gabrysi jeszcze na świecie nie było. Mało
          pieniędzy daje na dziecko? Po 1. Jak oddała małą mamie na kilka
          miesięcy to dawała na dziecko, przestała jak chciała ją zabrać i
          sama utrzymywać, ale babcia pomachała wyrokiem. Poza tym Joasia jest
          studentką, ma tylko alimenty od ojca, a jej matka jest szychą i
          zarabia prawie 4 tyś zł, poza tym z racji tego, że jest rodziną
          zastępczą dostaje od państwa 900zł miesięcznie. I Ty uważasz, że
          Joasia ma jeszcze coś łożyć? I to babie, która ją z domu wymeldowała?

          Dziękuję wszystkim za wsparcie. Macie rację z męskim wzorcem, od
          samego początku jej dajemy taki. Pomagają nam psychologowie,
          doradzają. Mamy "wujka", który staje na wysokości zadania i spędza z
          małą dużo czasu. Z resztą zamierzam skontaktować się z ojcem małej.
          Czy chce czy nie - Gabrysia musi znać ojca, umiejscowić w konkrenej
          osobie "tatę", bo na razie gada, że jej prawdziwym ojcem jest wujek
          Olek - brat Asi. Nawet na babkę czasem mówi "mamo". Więc zrobiono
          jej wodę z mózgu, jest zdezorientowana.
          • wet3 Re: nillpol 26.04.08, 20:07
            Malo mnie obchodza zarobki babci. Jest cos takiego jak alimenty i
            prawo nie uznaje zadnych wymowek. Poza tym czytaj moje poprzednie
            wypowiedzi i pisz do rzeczy!
            • nillpol Re: nillpol 27.04.08, 00:20
              Chyba trochę mylisz sytuację. Joasia nie spłodziła mamie córkę i nie zostawiła
              jej z dzieckiem. Dlaczego w ogóle babcia miała by żądać alimentów? To babcia ma
              zasądzone alimenty i łoży na Joasię.P.S. Po co mam czytać Twoje inne wypowiedzi?
              Odpowiadam na konkretnego posta.
          • nick3 Nillpol, jak to jest z tym "umiejscawianiem taty"? 26.04.08, 22:07

            Moje pytania może będą trochę abstrakcyjne w stosunku do waszego
            przypadku. Ale może nie.


            Czy rzeczywiście nie można wychować emocjonalnie zdrowego dziecka
            bez tworzenia pojęcia "taty"?

            Mówisz językiem psychologów o potrzebie "umiejscowienia w konkretnej
            osobie taty".

            Ale czy oni mają rację, że dziecko już z natury nosi w sobie
            jakiegoś "nieumiejscowionego tatę psychicznego", którego później
            chce "umiejscowić"?

            Dziecko jest oczywiście ogromnie chłonne na sugestię "pewników
            niewypowiedzianych".

            Doskonale przejmuje względem siebie wszystkie oczekiwania, jakie
            wobec niego ma otoczenie.

            Czy to nie jest tak, że wszyscy wokół są pewni, że ono pragnie mieć
            tatę, więc ono "go" pragnie?


            Co do psychologów, mam wrażenie, że często ubierają oni swoje
            przednaukowe przekonania (nierzadko wynikające z przekonań
            społeczeństwa) w język naukowego szablonu ("nieumiejscowiony tata":)


            Oczywiście, dziecko nietypowe (np. wychowywane przez dwie kobiety)
            ma wśród rówieśników trudniej.

            Ja sam jednak np. uważam, że wcale nie należy za wszelką cenę dążyć
            do tego, żeby dziecku było łatwiej!

            Swojego np. nie chrzciłem.
            • nillpol Re: Nillpol, jak to jest z tym "umiejscawianiem t 27.04.08, 00:25
              Ona widzi w przedszkolu, że inne dzieci mają tatę. Ona chce się utożsamiać z
              innymi. I dlatego na siłę próbuje kogoś nazwać z otoczenia tatą. I dlatego chcę,
              żeby poznała biologicznego.

              "czy oni mają rację, że dziecko już z natury nosi w sobie
              jakiegoś "nieumiejscowionego tatę psychicznego", którego później
              chce "umiejscowić"?"
              Z natury nie. Z kultury. Żyjemy w społeczeństwie, gdzie jest kulturowo narzucony
              wzorzec rodziny. Każdy ma potrzebę poznawania siebie i ona też będzie chciała
              wszystko o sobie wiedzieć.
              • nick3 Re: Nillpol, jak to jest z tym "umiejscawianiem t 27.04.08, 18:21

                OK.


                Wprawdzie nie wiem, jak to jest u dzieci z tą potrzebą "utożsamiania
                się z innymi dziećmi".

                Czy rzeczywiście jest tak kluczowa, by pod nią układać tożsamości
                rodzinne?

                Psychologowie pewnie widzą tu "must". (Ale czy oni aby nie doszli do
                swoich teorii przez badania na szczurach?:)))

                Koniec końców nikt nie zna dziecka lepiej, niż najbliżsi, którzy się
                nim opiekują i kochają.

                Jestem pewien, że zrobicie to dobrze.
            • lacitadelle Re: Nillpol, jak to jest z tym "umiejscawianiem t 28.04.08, 10:32
              Hmm, jak łatwo zapomnieć, że "tata" to nie jest pojęcie, to jest fakt. Że nie
              trzeba mieć żadnej potrzeby czy konieczności jego posiadania, bo się go po
              prostu ma.

              Każdy człowiek ma matkę i ojca - zdaje się, że minimum wiedzy o biologii
              wystarczy, żeby to sobie uświadomić i nie muszę przedstawiać żadnych badań.

              Jaki ten ojciec jest, czy żyje, czy opiekuje się dzieckiem - to już są zupełnie
              inne kwestie, co do których nie mam kompetencji się spierać.

              Natomiast każdy z nas ma prawo i potrzebę takiej wiedzy: kim jest jego ojciec. I
              to nie chodzi o żaden wzorzec kulturowy, tylko o to, że ja, jako człowiek, z
              tego ojca powstałem, jestem jego częścią, mam połowę jego genów, temu nie da się
              zaprzeczyć.

              Śmieszą mnie trochę takie wypowiedzi, z których wynika, że ojciec to jakieś
              abstrakcyjne pojęcie - ciekawa jestem, ile potrzeba różnych zewnętrznych
              uwarunkowań, żeby się w takie absurdalne rozmyślania zapętlić.
              • nick3 Re: Nillpol, jak to jest z tym "umiejscawianiem t 28.04.08, 18:34

                A mnie ciekawi (a nawet to trochę wiem:), ile potrzeba różnych
                zewnętrznych uwarunkowań, by tak bezproblematycznie wierzyć w
                kategorię ojcostwa.

                I tak gwałtownie potrzebować wierzyć w jej naturalność, by
                przekonywać samego siebie takimi naciąganymi
                argumentami "biologicznymi":

                > to nie chodzi o żaden wzorzec kulturowy, tylko o to, że ja, jako
                człowiek, z
                > tego ojca powstałem, jestem jego częścią, mam połowę jego genów,
                temu nie da si
                > ę
                > zaprzeczyć.


                Drodzy "zdroworozsądkowcy", kiedyż wy wreszcie zrozumiecie,
                że "połowa genów" (ani nawet całość, jak w przypadku dyskusji o
                człowieczeństwie embriona) o niczym nie przesądza w kwestiach
                humanistycznych!


                "Ojciec" jest w dziejach ludzkości pojęciem bardzo nowym!


                Odkrycie, że dziecko bierze się z seksu stało się udziałem ludzkości
                ok. 5000 lat temu.

                Wyprowadzenie stąd wniosku, że mężczyzna ma z tego tytułu jakieś
                szczególne prawa do dziecka (i także jakieś bliskie powinowactwo
                osobiste) zajęło kolejnych 1000 lat.


                Na początku XX wieku wciąż istniało wiele ludów, które dobrze sobie
                radziły nie wiedząc, że dzieci są z seksu i przypisujące ich
                pojawienie się duchom lub boginiom

                (Klasycznego opisu takiego stanu świadomości dokonał nasz rodak,
                twórca antropologii kulturowej, Bronisław Malinowski, który spędził
                kilkanaście lat wśród Triobrandczyków na Pacyfiku.

                Dziś istnieją dowody na to, że podobne rozumienie rodziny i
                pokrewieństwa było powszechne wśród ludzkości przez kilkadziesiąt
                tysięcy lat.

                "Ojciec" to zupełna nowinka!

                ;-)


                • okrent9 Re: Nillpol, jak to jest z tym "umiejscawianiem t 31.05.08, 01:41
                  nick3 napisał:

                  "wciąż istniało wiele ludów, które dobrze sobie
                  > radziły nie wiedząc, że dzieci są z seksu i przypisujące ich
                  > pojawienie się duchom lub boginiom"

                  Nie pamiętam już teraz, gdzie, ale zdaje się w Nowej Zelandii? chyba
                  Aborygeni do stosunkowo niedawna wierzyli, że dzieci są potomstwem
                  zdaje się Księżyca... Nie łączyli w ogóle aktu seksualnego z
                  rodzicielstwem dzieci. Matka, jako że rodzi, była
                  niejako "oczywistym" rodzicem, ale poza tym dzieci "należały" do
                  całej społeczności. Pojęcie ojcostwa było w ogóle nieznane.
    • feurig59 Re: Złe towarzystwo 26.04.08, 22:14
      pani babcia nie nadaje się do niczego. najpierw zniszczyła życie
      córce, której problemy ze sobą ewidentnie są pochodnymi tegoż
      wychowania, a teraz odbiera własnej córce dziecko, twierdząc, że
      tylko ona jest w stanie zapewnić mu "warunki". tym sposobem sąd
      umożliwia psychiczne pastwienie się dominującej "nadmatki" myślącej
      tylko i wyłącznie o własnym interesie nad kolejną generacją. co za
      koszmar!
    • runfor Sama doświadczyłam życia w "takiej" rodzinie. 27.04.08, 02:41
      Moja Matka wychowywała mnie ze swoją partnerką.
      Mojego Ojca nigdy nie poznałam. Jako małe dziecko przyjmowałam bezkrytycznie wszystko co Mama mówiła o świecie, o mężczyznach, o dyskryminacji. Dopiero kiedy dorastałam zrozumiałam, że to co mówiła wynikało jej frustracji, niespełnienia, wpływu jej otoczenia i nie miało dużo wspólnego z rzeczywistością.
      Nie chce się rozpisywać, powiem tylko, że jestem hetero, mam wspaniałego narzeczonego i chcemy założyć prawdziwą rodznę.

      Zdecydowana większość feministek to lesbijki i na odwrót. Wierzcie mi, poznałam ich wiele. Są to kobiety sfrustrowane i niestety bardzo fanatyczne w swoich poglądach. Nie chce ich potępiać, rozumiem, że może im być ciężko w naszym społeczeństwie i przykro mi to napisać, ale uważam, że mniejszym złem byłoby gdyby Gabrysia została z Babcią.
      • nick3 Dziecko nie ma taty, więc zabrać mu mamę!? 27.04.08, 18:12

        Konserwatyzm wyraźnie zdradza w naszym kraju swoje totalitarne
        inklinacje.

        I nie ma rady: musi tak być, skoro jest to sposób myślenia, który
        dopuszcza, by jedni ludzie byli specami od życia innych (a nie by
        tylko - jak w liberalizmie - negocjowano wspólnie granice pomiędzy
        swobodami jednostek).

        Runfor (czy na pewno jesteś kobietą?:), pomyśl czego bronisz.

        Kobiecie odbierają jej własne dziecko, któremu nie zrobiła żadnej
        krzywdy (a nawet wydaje się, że jest dobrą matką! Ale nawet choćby
        była złą - państwo nie jest od tego, by optymalnie dysponować
        dziećmi! Podobnie jak np. nie jest od tego, by optymalnie dysponować
        organami żyjących obywateli! (Może ktoś bardziej od ciebie zasługuje
        na twoją nerkę? :O)


        Myślę skądinąd, że twój post (o ile ma coś wspólnego z
        rzeczywistością:) jest wyśmienitym dowodem na to, że dziecko
        wychowane przez lesbijki może wyrosnąć nienaganną heteroseksualistkę:

        > Nie chce się rozpisywać, powiem tylko, że jestem hetero, mam
        wspaniałego narzec
        > zonego i chcemy założyć prawdziwą rodznę.


        (Innych aspektów twojej osobowości nie oceniam. Sądzę jednak, że
        podobna homofobka może się wychować i w rodzinie "jak Pan Bóg
        przykazał", więc twój fanatyzm nie obciąża twoich rodzicielek.)


        A tak w ogóle, pozdrawiam Młodzież Wszechpolską. Lubię was;-)

        • runfor Re: Dziecko nie ma taty, więc zabrać mu mamę!? 27.04.08, 19:17
          Nie jestem homofobką, nie jestem w żaden sposób konserwatywna a już na pewno nie
          jestem fanką MW i podobnych faszyzujących organizacji.
          Jeżeli mój post mógłby tak sugerować - mój błąd - powinnam to jasno podkreślić.

          > Myślę skądinąd, że twój post (o ile ma coś wspólnego z
          > rzeczywistością:) jest wyśmienitym dowodem na to, że dziecko
          > wychowane przez lesbijki może wyrosnąć nienaganną heteroseksualistkę:

          Rozumiem, że można mi niedowierzać i nie mam o to pretensji.

          Nie wiem skąd się biorą preferencje seksualne, myślę, że wpływa na to wiele
          czynników. Moja Mama nienawidziła swojego ojca... miała powody.
          Jestem natomiast pewna, że dzieciństwo i wychowanie ma ogromny wpływ na nasze
          późniejsze życie. Mama chciała mnie wychować w duchu tolerancji i wolności, ale
          jej frustracje i problemy bardzo mocno odbiły się na mnie. Do dzisiaj czuje tego
          konsekwencje.

          > Kobiecie odbierają jej własne dziecko, któremu nie zrobiła żadnej
          > krzywdy

          Nie przeczę, że ma dobre intencje i nie bronie Babci, która wg mnie spowodowała
          większość problemów swojej córki. Myślę jednak, jakkolwiek by to nie zabrzmiało,
          że dziewczynka będzie miała więcej wolności intelektualnej przy Babci. Babcia
          będzie usiłowała narzucić wnuczce swoje konserwatywne poglądy, ale nie będzie
          potrafiła tego zrobić skutecznie. Mama zrobi to skutecznie i bardzo obciąży
          dziewczynkę emocjonalnie.
          • nick3 Re: Dziecko nie ma taty, więc zabrać mu mamę!? 27.04.08, 20:05
            Przepraszam za ostry ton (choć i twój pierwszy post nie był
            tolerancyjny wobec lesbijek).

            Rzeczywiście nie wyglądasz na wszechpolaka:)

            (Ale dlaczego wyświetla się "runfor napisał"? Czy to aby nie zależy
            od tego, czy kliknęliśmy "M" czy "F" przy zakładaniu konta?)


            Byłaś bardzo niesprawiedliwa wobec lesbijek (a także - feministek.
            wbrew twoim sugestiom to nie to samo:), którym (jak sama piszesz)
            już i bez tego w kraju nie jest lekko (np. jak widać sąd może
            lesbijce odebrać dziecko...)

            Nie wiem, czy główną motywacją feminizmu jest frustracja (choć jedną
            z motywacji - zapewne jest, ale czy to źle?)

            Nie wiem, czy feministki są osobami bardziej sfrustrowanymi od
            innych (moja dziewczyna, z którą wychowuję córkę, jest feministką.
            Ja też poczuwam się do feminizmu.)

            Nie wiem, czy to źle być "sfrustrowanym" (może po prostu człowiek
            myślący frustruje się, kiedy widzi jak jest!)

            Mama chciała mnie wychować w duchu tolerancji i wolności, ale
            > jej frustracje i problemy bardzo mocno odbiły się na mnie.
            No cóż, każdy chciałby mieć nieobciążonych emocjonalnie rodziców:)
            (Śmiem sądzić, że jeśli jest to do osiągnięcia w skali społecznej -
            to niemała wdzięczność za doprowadzenie do tego będzie się należała
            krytyce feministycznej!)

            Do dzisiaj czuje teg
            > o
            > konsekwencje.

            Nie ty jedna... I nie dotyczy to bynajmniej przede wszystkim dzieci
            lesbijek!

            W społeczeństwie świetnie się mają matryce emocjonalne, które o
            wiele bardziej kaleczą dzieci, niż frustracja matki lesbijki.


            Śmiem sądzić, że "babcia konserwatystka" (+katechetaka
            konserwatyska, plus piętnujące społeczeństwo) potrafią się
            przysłużyć emocjonalności dziecka znacznie lepiej niż najbardziej
            zawichrowana matka lesbijka!

            Babcia
            > będzie usiłowała narzucić wnuczce swoje konserwatywne poglądy, ale
            nie będzie
            > potrafiła tego zrobić skutecznie.

            Pewnie masz rację (choć współpraca Rodziny, Szkoły & Kościoła wiele
            może w czasach Nowej Ewangelizacji).

            Tyle że rany emocjonalne są dość niezależne od sfery intelektualnej.

            Przecież psychopatyczna rodzina w ogóle nie musi cię do niczego
            indoktrynować ideologicznie, żeby cię skrzywdzić emocjonalnie.


            > Mama zrobi to skutecznie


            Badania wykazują jednak, że dzieci liberałów (po
            polskiemu: "lewaków":) i wykształciuchów humanistycznych odznaczają
            się (w porównaniu z innymi dziećmi) wyraźnie większą
            refleksyjnością, niezależnością myślenia i zdolnością do stawiania
            pytań.


            Myślę, że jesteś niesprawiedliwa wobec feministek, robiąc z nich
            wszystkich "sfrustrowane lesby". Niektóre są lesbijkami inne wcale
            nie mają skłonności w tym kierunku (a tak się składa, że wiele z
            nich też znam).

            A nawet jak są lesbijkami, nie muszą zaraz być z tego powodu
            bardziej sfrustrowane, niż regularna chrześcijańska pani domu
            dźwigająca swój krzyż robót domowych.


            (Po prawdzie, to raczej twoje intensywne zapewnienia o "szczęściu"
            związanym z "narzeczonym" i z zakładaniem "prawdziwej rodziny" -
            brzmią jak ideologiczna fasada, za którą skrywa się coś innego.)


            Pozwólmy ludziom być tym, kim są.

            Nie przykrawajmy ich do wyobrażeń Prokrusta
            patriarchalnej "normalności" i oczywiście
            rozmaitych "prawdziwości": "prawdziwej" miłości, "prawdziwego"
            narzeczonego, "prawdziwej" rodziny i oczywiście - "prawdziwej
            wolności".
            ("Moją wolnością jest móc nosić hidżab!":)




            Ludzie mają prawo być tym, kim są.

            Nie szukajmy na każdą inność od razu haka pt. "komu to na pewno
            wyrządza wielką krzywdę".

            I'm OK, you're OK.


            Tak będzie nam lepiej:)

            • runfor Re: Dziecko nie ma taty, więc zabrać mu mamę!? 28.04.08, 01:16
              > Nie wiem, czy feministki są osobami bardziej sfrustrowanymi od
              > innych (moja dziewczyna, z którą wychowuję córkę, jest feministką.
              > Ja też poczuwam się do feminizmu.)

              Chciałabym rozróżnić pewne rzeczy: Domaganie się takich samych szans i równych
              zarobków na tych samych stanowiskach dla kobiet i mężczyzn, prawo do aborcji czy
              wsparcie dla samotnych matek nie jest w moim rozumieniu feminizmem a po prostu
              zdrowym rozsądkiem.

              Na spotkaniu pewnej znanej organizacji feministycznej mówi się o filmie
              "Seksmija", cytując, soją drogą zabawne dialogi, że jest to niebezpieczna
              propaganda mężczyzn mająca na celu wyłącznie ośmieszenie mądrych kobiet.
              Następnie płynnie przechodzi się na temat patologicznych rodzin i mężów
              alkoholików znęcających się nad swoją rodziną (temat prawie każdego spotkania).
              Język - przychodzą mi na myśl komunistyczne wiece i owacje tłumu. Dla Ciebie
              może byłoby to zabawne, ale dla młodej osoby może to znacznie skrzywić obraz świata.

              Kiedy oglądam reportaże o "moich przyjacielach" Wszechpolakach mam wrażenie, że
              coś jednak sprawia, że skrajności potrafią być do siebie zaskakująco podobne.

              > Myślę, że jesteś niesprawiedliwa wobec feministek, robiąc z nich
              > wszystkich "sfrustrowane lesby". Niektóre są lesbijkami inne wcale
              > nie mają skłonności w tym kierunku (a tak się składa, że wiele z
              > nich też znam).

              Wszystkie - na pewno nie. Zdecydowana większość - tak.

              > Nie wiem, czy główną motywacją feminizmu jest frustracja (choć jedną
              > z motywacji - zapewne jest, ale czy to źle?)

              Ta frustracja jest dla mnie zrozumiała a czasami nawet usprawiedliwiona, ale
              mówimy o dobru dziecka i dlatego nie ma znaczenia skąd się ona bierze, ani czy
              można ją usprawiedliwić tylko to, że jest toksyczna.

              > (Po prawdzie, to raczej twoje intensywne zapewnienia o "szczęściu"
              > związanym z "narzeczonym" i z zakładaniem "prawdziwej rodziny" -
              > brzmią jak ideologiczna fasada, za którą skrywa się coś innego.)

              Może tak brzmi. Dla mnie jest to ważne. Wiem, że jest ryzyko, że część moich
              problemów przeniosę na swoje dzieci, ale będę próbowała wychować je bez
              uprzedzeń i kompleksów. Wierzę, że to się może udać.

              > Badania wykazują jednak, że dzieci liberałów (po
              > polskiemu: "lewaków":) i wykształciuchów humanistycznych odznaczają
              > się (w porównaniu z innymi dziećmi) wyraźnie większą
              > refleksyjnością, niezależnością myślenia i zdolnością do stawiania
              > pytań.

              Śmiem wątpić w trafność tegu typu badań. Czyżby były jakieś testy na
              "refleksyjność i niezależność myślenia"?

              Dla twojej wiadomości: mam za mało wykształcenia i wiedzy, żeby czuć się
              "wykształciuchem", ale "lewakiem" czuje się na pewno. Jestem też niewierząca
              (trudno, właśnie straciłam sympatie moich Wszechkumpli :).

              Jako liberała z niezależnością myślenia i refleksyjnością proszę Cię, żebyś
              wyszedł poza pewien kanon bezkrytycznej tolerancyjności i jeszcze raz spojżał na
              kilka moich argumentów.

              "Burzliwa" młodość, bunt przeciw rodzicom. Skrajne i nieprzemyślane decyzje jako
              ratunek na samopoczucie (ciąża, która ma pomóc ułożyć sobie życie?). Znam kilka
              podobnych scenariuszy i wiem, że zostawiają one spory ślad na psychice ich
              bohaterów.

              "Normalna" rodzina też może skrzywdzić? Jasne, że może. Wierzę jednak, że
              posiadanie obojga rodziców (Mama+Tata)
              znacznie ułatwia młodej osobie start.

              Babcia Katarzyna jest konserwatywna, religijna i "kołtuniasta"? Owszem, ale
              jestem pewna, że nie będzie ona takim autorytem dla dorastającej dziewczynki jak
              "zbuntowana" Matka i Gabrysia będzie miała więcej "luzu" na własne dochodzenie
              do odpowiedzi na ważne pytania.

              Ile jest takich przypadków jak ja? Pewnie nie wiele, ale jednak może warto
              zapytać i sprawdzić jaki wpływ mają homoseksualne związki na swoich wychowanków?
              Dlaczego nikt tego nie robi?


              > Ludzie mają prawo być tym, kim są.
              Zgadzam się, ale wydaje mi się, że nie o tym mówimy.



              • pollyannadorosla Re: Dziecko nie ma taty, więc zabrać mu mamę!? 28.04.08, 21:17
                babcia może zafundować małej inne rany i też będzie to garb z którym wnuczka
                będzie musiała sobie poradzić
                czy nie jest tak, że ważysz wpływ jednej i drugiej na swojej osobistej szali?
                albo inaczej: czy możesz być pewna, że odważniki, które na tej szali kładziesz
                będą dokładnie takie same jak w Twoim przypadku?
                osobiste historie mimo ze z pozoru podobne mogą sie poważnie różnić

              • okrent9 Re: Dziecko nie ma taty, więc zabrać mu mamę!? 31.05.08, 02:10
                runfor napisała:

                "Następnie płynnie przechodzi się na temat patologicznych rodzin i
                mężów alkoholików znęcających się nad swoją rodziną "

                Runfor, rozumiem, że miałaś to szczęście, że ani twoja matka, ani
                jej partnerka nie były alkoholiczkami. Nie znasz więc tego problemu,
                i dlatego nie znasz jego wagi. Ja z kolei nie wiem, jakim językiem
                mówi się o ojcach/mężach alkoholikach na mityngach feministek. Ale
                przyjmij to od kogoś, kto zna problem alkoholizmu z najbliższej
                rodziny - to zawsze jest okropny dramat. Zwłaszcza dla dzieci.
                Alkoholizm rodzica/opiekuna zaburza w nich elementarne poczucie
                bezpieczeństwa. Istnieją nawet kluby "DDA" - "dorosłe dzieci
                alkoholików". Nie słyszałam nigdy o klubie "DDF" ("dorosłe dzieci
                feministek") ani "DDL" ("dorosłe dzieci lesbijek")...

                "Ile jest takich przypadków jak ja? Pewnie nie wiele, ale jednak
                może warto
                > zapytać i sprawdzić jaki wpływ mają homoseksualne związki na
                swoich wychowanków
                > ?
                > Dlaczego nikt tego nie robi?"

                Ależ "takich przypadków jak ty" jest bardzo wiele i takie badania
                się robi. Fakt, że tak rzekomo "skrzywdzona" przez swoją matkę nie
                poszukałaś dotąd w Internecie wiadomości na ten temat trochę podważa
                twoją wiarygodność... Pomijając już owo "runfor napisał" które po
                kilku postach zmieniło się w "runfor napisała"...
          • okrent9 Re: Dziecko nie ma taty, więc zabrać mu mamę!? 31.05.08, 01:55
            runfor napisał:

            "Babcia
            > będzie usiłowała narzucić wnuczce swoje konserwatywne poglądy, ale
            nie będzie
            > potrafiła tego zrobić skutecznie. Mama zrobi to skutecznie i
            bardzo obciąży
            > dziewczynkę emocjonalnie."

            A dlaczego tak uważasz? Ty piszesz, że dorastając "przejrzałaś na
            oczy" i zrozumiałaś, że wizja świata twojej sfrustrowanej matki nie
            pokrywa się z rzeczywistością. Czemu Twoim zdaniem byłoby inaczej z
            matką Gabrysi i jej córką, jeśli by nawet wystąpił w ich rodzinie
            podobny problem?

            Poza tym babcia Gabrysi na pewno nie zapewni dziewczynce "wolności
            intelektualnej". Ta kobieta zwyzywała swoją córkę od "szmat" tylko
            dlatego, że ta zdecydowała się żyć z kimś kogo kocha i być
            szczęśliwa. Może tego babcia nie mogła znieść, bo sama nie ma
            kochającego partnera? W każdym razie jeśli kobieta potrafi WŁASNĄ
            CÓRKĘ tak potraktować, a potem usiłuje na dodatek oczerniać ją (te
            wszystkie obrzydliwe pomówienia o "zły dotyk"!!!), to jaką "wolność"
            intelektualną może ona zapewnić dziecku pod swoim dachem?

        • jaden.korr Re: Dziecko nie ma taty, więc zabrać mu mamę!? 06.05.08, 23:57
          nick3 napisał:

          >
          > A tak w ogóle, pozdrawiam Młodzież Wszechpolską. Lubię was;-)
          >

          Ja też ich lubię ;)
          Jak wrzody na d... :D
      • wet3 Re: runfor 27.04.08, 19:06
        Twoj wpis potwierdza tylko to, co zawsze mowie - ludzie rodza sie
        heteroseksualistami lub homoseksualistami i nikt przy dzisiejszym
        stanie wiedzy na temat genezy homoseksualizmu nie jest w stanie
        wychowac dziecka na jednostke heteroseksualna lub homoseksualna.
        PS - nie zapominajmy tez, ze rodza sie biseksualisci z popedem do
        obu plci.
        • runfor Re: runfor 28.04.08, 01:19
          Jeden przypadek nic nie potwierdza.
          Rodzimy się tacy i kropka? Obawiam się, że nie jest to takie proste.
          • wet3 Re: runfor 28.04.08, 01:29
            runfor napisała:

            > Jeden przypadek nic nie potwierdza.
            > Rodzimy się tacy i kropka? Obawiam się, że nie jest to takie
            proste.

            Wiem, ze nie jest to takie proste. Zdecydowana wiekszosc naukowcow
            mowi to, co za nimi powtarzam. Z reguly nie wierza tez w skutecznosc
            terapii i zalecaja aby byc tym, jakim sie urodzilo. Zastrzegaja
            jednak iz taka jest ich postawa do czasu odkrycia genezy
            homoseksualizmu.
            PS - mowie tu o naukowcach Zachodu a nie Polski. Pozdrawiam.
            • wet3 Re: runfor 28.04.08, 01:30
              Takich przypadkow ja twoj znam bardzo wiele!
        • wolf69 prawda o dewiacji homoseksualnej 28.04.08, 12:03
          Homoseksualista to człowiek nieszczęśliwy i samotny. Prekursor
          leczenia gejów w Holandii, zmarły w 1965 r. prof. Johan Leonard
          Arndt po wieloletniej praktyce powiedział: „Nigdy nie widziałem
          zdrowego i szczęśliwego homoseksualisty".

          Jak pisze w swojej książce dr Aardweg, homoseksualizm „ nie jest
          odosobnioną preferencją, ale wyrazem specyficznej neurotycznej
          osobowości". A dogmat o jego nieodwracalności to mit, który służy
          interesom wyemancypowanych homoseksualistów. Homoseksualizm nie jest
          więc ani zaprogramowany, ani uwarunkowany genetycznie (co wykazały
          badania na bliźniętach jednojajowych), ani wreszcie nieodwracalny.
          Wprost przeciwnie, należy go leczyć podobnie, jak inne neurozy:
          depresję, fobie, obsesję czy inne anomalie seksualne - pisze
          Aardweg.
          • n0e2008 Re: prawda o dewiacji homoseksualnej 28.04.08, 14:26
            ...dr Aardweg, ten który jest blisko związany z Opus Dei?
      • monika_04 Re: Sama doświadczyłam życia w "takiej" rodzinie. 28.04.08, 08:02
        Co za bzdury wygadujesz, co ma feminizm wspólnego z orientacją seksualną?

        Ręce opadają słowo daję.
        • runfor Re: Sama doświadczyłam życia w "takiej" rodzinie. 29.04.08, 14:08
          No właśnie, nie powinien mieć dużo wspólnego. W przypadkach, które ja znam - ma
          sporo.
      • nillpol Re: Sama doświadczyłam życia w "takiej" rodzinie. 28.04.08, 14:12
        Nie możesz generalizować. Wiem o jakich lesbijkach mówisz. My
        trzymamy się od tych fanatyków z daleka. Żądają tolerancji, a jak w
        towarzystwie pojawi się ktoś hetero, to wszyscy na siebie dziwnie
        spoglądają, najchętniej niech taki spada. Byłam w szoku kiedy jeden
        facet zapytał mnie poddenerwowany "Ale naprawdę nie przeszkadza wam,
        że jestem hetero?" Paranoja jakaś... Chcą być tacy sami jak reszta
        społeczeństwa, ale sami się izolują i sami pokazują, że są INNI.
        Choćby przypisując sobie tęczową flagę. Lata temu zerwałam z tym
        środowiskiem.
        • runfor Re: Sama doświadczyłam życia w "takiej" rodzinie. 29.04.08, 14:20
          Każdy ma prawo do inności, ale tworzenie wrażenia oblężonej twierdzy i agresja
          wobec wszystkich z zewnątrz to zupełnie inna sprawa.

          Trudno jest mi to zjawisko opisać, obawiam się, że większość Formowiczów
          musiałaby sama to zobaczyć, żeby zrozumieć.
      • joanelle Re: Sama doświadczyłam życia w "takiej" rodzinie. 01.05.08, 16:35
        No przykro, rzeczywiście. Ale czy opowieści Twojej mamy naprawdę wynikały z
        faktu, że była lesbijką, czy też raczej z jej przeżyć? Wydaje mi się, że jest
        pełno sfrustrowanych heteroseksualnych kobiet, które opowiadają córkom że świat
        jest wredny i mężczyźni są podli.
    • suburban.housewife Złe towarzystwo 28.04.08, 07:33
      "wytykać paluszkami"?

      ta babcia jest niedorozwinięta i tyle, powinni ją zamknąć w szpitalu i leczyć
      bo to co ona prezentuje, akurat, to w przeciwieństwie do homoseksualizmu jest choroba i to się leczy
    • sylwiq Złe towarzystwo 28.04.08, 07:58
      Słów mi brak...rok temu odeszłam od męża. Mamy trzy letnią córeczkę.
      Gdy oznajmiłam mu, że odchodzę pobił mnie, zabrał Wikusię i wywiózł
      ją do swojej mamy. Przez kilka tygodni nie miałam mozliwości, żeby
      się z nią zobaczyć. Do tamtego momentu opiekowalam się nią 24 h 7
      dni w tygodniu, a tu nagle zabrał mi ją i miał głęboko w dupie, że
      Wika tęksni, że dla niej to szok, bo od zawsze była z mamusią...

      Poszłam do Sądu. Ufałam, że oni pomogą mi odzyskać córeczkę, że
      powiedzą temu draniowi, że ma mi ja oddać...i wtedy wszystko się
      zaczęło. Sąd przyznał opiekę tymczasową jemu. Dlaczego? Bo sobie ją
      zabrał. Gdybym wtedy kiedy mnie pobił, resztkami sił wydarła mu
      jeszcze Wikę i udałoby mi się uciec - być może teraz byłaby ze
      mną...dowiedziałam się, że to takie niepisane prawo, i większość
      spraw w Sądzie rodzinnym to potwierdza, że ten kto sobie weźmie na
      początku dziecko, ten je będzie miał...

      Sąd nic mi nie zarzucił...Nie piję alkoholu, nie palę, nigdy nie
      brałam narkotyków. Pracuję, i podobnie jak Joanna mam pozytywną
      opinię kuratora...jedyny grzech jakiego się dopuściłam - wychodzi na
      to- to to, że...odeszłam. Tak. Śmiałam się odejść od męża...

      Sąd stwierdził, że dziecko powinno pozostać w środowisku w którym do
      tej pory się wychowywało, czyli tam gdzie został ojciec, bo ja
      stamtąd odeszłam...I teraz widuję się z Wikusią w okreslone dni i
      godziny...wyznaczone przez Sąd...choć nic złego nie zrobiłam...NIE
      MA SPRAWIEDLIWOŚCI!!!
      • n0e2008 Re: Złe towarzystwo 28.04.08, 14:52
        niestety.... smutna prawda... mentalność polskich sądów jest zaiste upośledzona.
      • joanna_27krak Re: Złe towarzystwo 04.08.08, 12:54
        odpowiadając na to co pisze Sylwiq moge powiedzieć tylko tyle brak
        slów, znam tą kobietę i uważałam ja za swoją przyjaciółkę, ale to co
        zrobiła swojemu dziecku meżowi i całej swojej rodzinie przechodzi
        ludzkie pojęcie, to ze w ogóle ma kontakt z dzieckiem to cud, chyba
        tylko dzieki dobrej woli jej męza, ta osoba to kompletne zero, a
        jesli ktos chce sie dowiedziec wiecej o tej pani chetnie opowiem,
        moze w końcu przestanie wypisywać takie brednie na forum!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka