nick3
21.06.08, 13:16
W związku ze sprawą Agaty i dyskusjami wokół niej chcę przedstawić
propozycję takiej liberalizacji prawa, która chce opierać się na
argumentacji uniwersalnie zasadnej (moim zdanie tylko takie projekty
praw są dopuszczalne w demokracji).
1.Uważam, że dla każdej kobiety aborcja powinna być dostępna na
życzenie w tej fazie życia płodu, w której nie ma on mózgu. W tej
fazie nie ma podstaw podejrzewać, by embrion mógł mieć jakiekolwiek
doznania lub emocje. Nie istnieje jako byt psychiczny.
Jest to gdzieś do 8-10 tygodnia.
2.Później następuje okres, w którym istnienie psychizmu płodu jest
możliwe (pojawia się mózg), ale ciągle dyskusyjne (ten mózg jest
jeszcze w nikłym stopniu ukształtowany).
W tym okresie, moim zdaniem, aborcja powinna być jeszcze
dopuszczalna z powodów poważnych (oprócz ochrony życia kobiety,
także ciąża z gwałtu lub sądownie stwierdzone fatalne warunki życia).
Powinno tak być, ponieważ jednak wiele kobiet (zwłaszcza z niższych
klas społecznych) z różnych powodów może mieć kłopot ze zdążeniem z
aborcją na życzenie do 8-ego tygodnia.
3. W okresie życia płodu, w którym już praktycznie na pewno
doświadcza on cierpienia, aborcja powinna być dopuszczalna tylko ze
względu na ochronę życia lub poważnie zagrożonego zdrowia kobiety.
Wzgląd na zagrożenia zdrowia (poważne) jest konieczny, ponieważ
odróżnienie zagrożenia życia od zagrożenia zdrowia często jest
trudno uchwytne. A lekarze pod presją rygorystycznego prawa
zwyczajnie narażaliby życie kobiet ze względu na własny interes (za
nielegalną aborcję szłoby się wszak do więzienia, a za śmierć
zagrożonej pacjentki w wyniku niedokonania aborcji - nie).
Uważam że tak zaprojektowane prawo jest racjonalnie zasadne.
Obywatelom w kraju oczywiście wolno żywić rozmaite pozaracjonalne
przeświadczenia, z których może wynikać ich niezgoda na to prawo.
Ale aby domagać się, by takie prawo nie weszło w życie, powinni oni
moim zdaniem przedstawić RACJONALNE racje, które mogłyby przekonać
innych.
Przeświadczenie, że "zygota jest człowiekiem" uzasadniające się tym,
że "tak po prostu jest i już", albo że "tak powiedział Jan Paweł II
i tego się trzymajmy" czy że "tak uważa w Polsce wielu ludzi" - nie
ma charakteru ARGUMENTU RACJONALNEGO, nie może więc stanowić postawy
do stanowienia prawa.
Prawa w demokracji powinny być UZASADNIANE (oczywiście uzasadnienie
nie musi wszystkich przekonać), a nie tylko przegłosowywane.
Uważam, że takiego projektu prawa, jaki przedstawiłem, można całkiem
solidnie bronić racjonalnie.
I myślę, że chyba większość z was widzi, że tak jest i domyśla się,
w jaki sposób można by tę obronę prowadzić.
Myślę, że takie właśnie prawo dla obrony praw kobiety oraz dla
obrony praw stopniowo nabywanych przez płód - należałoby wprowadzić.
O ile nie pojawią się racjonalnie uargumentowane kontrpropozycje.