postkom
26.06.08, 07:36
Formalnie Maleszka odszedł z GW, to znaczy, że została rozwiązana umowa o
pracę, jednak prawo pozwala na kontynuację współpracy dwóch podmiotów
oczywiście bez takiej umowy. Ten wybieg prawny ma podwójne dno i każdy, kto
choć przez krótką chwilę zainteresował się prawem pracy wie na czym to polega.
Tylko nasuwa się jeszcze jedno pytanie: czy w GW sądzicie, że ludzie są aż
tak naiwni, żeby uwierzyć w tego typu tłumaczenie? Co zaś się tyczy celów
jakie przyświecały kierownictwu, gdy pozostawiono Maleszkę w GW, to z całą
pewnością nie było w tym ani krzty miłosierdzia. Mowa o etyce, dawaniu
kolejnych szans itp., pozwala przedstawić siebie jako ludzi o wielkim sercu.
Przecież jednak, nie znamy się od dzisiaj i wiemy na co kogo stać w GW.
Ponadto Maleszka był i jest cennym źródłem informacji i każdy wie, że napisze
wszystko, o co się go poprosi lub mu się to zleci. Hipokryzja GW jest tak
ogromna, że trudno wyrazić to w słowach, nie używając wulgaryzmów.