Dodaj do ulubionych

samotność w małżeństwie

15.02.11, 12:22
Jak w temacie. Jak wyzwolić się z tego dojmującego i przytłaczającego uczucia bycia samotna w małżeństwie , mając to o czym sie wcześniej marzyło: dziecko, rodzinę i psa jak z obrazka w tv;( Dlaczego miłość tak szybko umiera, dlaczego tak trudno sie porozumieć , co zrobić aby ocalic ten kiczowaty "obrazek z tv"? Nie wiem i juz nie mam siły żeby o to wszystko walczyć....;(
Obserwuj wątek
    • pearl3434 Re: samotność w małżeństwie 15.02.11, 12:36
      Bo zycie to nie reklama telewizyjna ....napisz cos wiecej o Twojej sytuacji.
    • baszi Re: samotność w małżeństwie 15.02.11, 13:43
      skoro obrazek taki kiczowaty .....
      • ledzeppelin3 Re: samotność w małżeństwie 15.02.11, 14:07
        A po cholere pies? :P Śmierdzi toto i trzeba wyprowadzać
    • royal_pl Re: samotność w małżeństwie 15.02.11, 14:26
      To nie miłość umiera, tylko pryska zauroczenie, często mylone z miłością... Zresztą życie to nie bajka i tym podobne banały...
      • stokrotka29 Re: samotność w małżeństwie 15.02.11, 20:29
        Wiesz, trudno mówić o zauroczeniu w przypadku 30-latków po przejściach, którzy pobrali się po 3 latach związku i są w małżeństwie od 1,5 roku. Rozumiem czym jest a raczej czym powinna być miłość. Jestem gdy mnie potrzeba i znikam gdy trzeba odrobiny samotności. Daję i biorę. Nie mam problemu z komunikowaniem swoich potrzeb a jednak to przestało działać. Oboje z mężem pragnęliśmy dziecka. Synek urodził się w lipcu ale rodzina zaczęła rozpadać się na atomy. Mi nie przedłużono umowy, przeszłam przez baby blues, mąż miewa spadki nastroju ,w czasie których nasze życie przypomina piekło a ja jestem wtedy ta najgorsza i niepotrzebna ,a na dodatek jest przewlekle chory i nie chce się leczyć, kosztami psychicznymi swojej decyzji obarczając mnie. Mogę liczyć właściwie sama na siebie. Do tej pory to ja się starałam dbać o nasze rytuały, ważne daty, spotkania, czas dla nas, o niego, ostatnio opiekowałam się nim w szpitalu gdy było bardzo kiepsko ale dzisiaj zrozumiałam ,że to działa tylko w jedną stronę, że brakuje wzajemności. Cały poprzedni miesiąc to bezradne proszenie i obserwowanie jak mąż pogrąża się w schyłkowym stadium swojej choroby(nie rak} i nie przyjmuje jej do wiadomości aż do ostatniej chwili. Na szczęście zdążyliśmy, opiekowałam się , dbałam , jeździłam, wspierałam a dzisiaj usłyszałam ,że przecież to jego zdrowie i jego sprawa, jak wróci to znowu będzie musiał pracować bo ja nie mam pracy, że zaostrzenie choroby to moja wina i on potrzebuje spokoju więc nie będzie ze mną rozmawiał. Jednym słowem jestem sama chociaż z mężem, na mojej głowie jest wszystko a jestem traktowana w kategoriach użytkowych. Sama nie wiem czy bardziej mi smutno czy bardziej jestem wkurzona, ale to jakieś oszukaństwo losu bo jak mówił niezapomniany Jan Machulski "lepiej jest kraść jako złodziej bo tak jest uczciwiej" a więc uczciwiej jest być dotkniętym samotnością jako singiel niż czuć się samotnym i niekochanym w małżeństwie. Samotny singiel ma przed sobą nadzieję a samotny małżonek co? Chyba tylko gorycz albo rozwód. Przepraszam za ten bełkot ale jeszcze jestem wzburzona;(
        • nat.wroclaw Re: samotność w małżeństwie 15.02.11, 20:56
          Nie przepraszaj ...

          Nie napiszę dziś nic mniej banalnego, niż to, że jestem w tym samym punkcie co Ty. Czy dziś wieczorem, chociaż troszeczkę pocieszy Cię informacja, że są inne małżeństwa, inne kobiety w małżeństwach - z podobnym poczuciem samotności?


        • cherry-cherry Re: samotność w małżeństwie 15.02.11, 22:44
          stokrotka29 napisała:

          > samotny singiel ma przed sobą nadzieję a samotny małżonek co? Chyba tylko gorycz albo rozwód.

          No wlasnie, rozwod, czyli powrot do stanu wolnego i nadzieje na jakas lepsza zyciowa konfiguracje. Na jedno przeciez wychodzi, tylko ze ma sie o jeden wiecej etap do pokonania (=rozwod).
          No i ma sie jeszcze dziecko, wiec nie grozi Ci samotnosc czyli glowna bolaczka singielstwa.

          Mam jednak wrazenie, ze w Twoim konkretnie zwiazku to choroba meza jest glownym zrodlem problemow i braku rownowagi, a nie banalne wypalenie uczuc, o ktorym piszesz.
          • royal_pl Re: samotność w małżeństwie 17.02.11, 14:47
            > stokrotka29 napisała:

            > No i ma sie jeszcze dziecko, wiec nie grozi Ci samotnosc czyli glowna bolaczka
            > singielstwa.

            Traktowanie dziecka jako lekarstwa na samotnosc, bedzie skutkowalo tym, ze za 20 lat owo dziecko bedzie pisalo na to forum tekst pt. "ratunku, moja matka jest toksyczna i nie pozwala mi zyc wlasnym zycie".
    • zdunia1979 Re: samotność w małżeństwie 16.02.11, 00:05
      Stokrotka a gdzie jest twoja rodzina?. Jesteś sama z problemem? Być może teraz obydwoje jesteście w miejscu bardzo trudnym. Każdy z Was ma swoje poważne problemy i nie starcza już siły aby widzieć siebie jako MY. Jesteś Ty i jest On. Próbowaliście to przegadać, ale tak bez emocji, szczerze. Choroba męża na pewno obciąż go psychicznie mocno jak faceta i on sobie ewidentnie z tym nie radzi. Może czuje się, niemęski, bezużyteczny. Faceci z problemami radzą sobie znacznie gorzej niż my bo w przeważającej części są egoistami. Tylko nie są tego świadomi.
      I wiesz wydaje mi się, że miłość między wami nie wygasła. Wkradła się codzienność, zmęczenie i wiele innych negatywów, które skutecznie ją osłabia i tylko od was zależy jak będzie dalej.

      Pozdrawiam serdecznie!
      Uszy do góry :) Masz dla kogo żyć a praca na pewno się znajdzie. Ona ma to do siebie, że jak jej wyczekujemy to guzik a jak na chwilkę zapomnimy to ona się pojawia! Z tego co czytam to widać, że jesteś fajną dziewczyną, nie daj się :) :) :)
      • soni74 Re: samotność w małżeństwie 16.02.11, 01:29
        niewiem co ci napisac ja jestem mezatka od 20lat i ja z mezem nawet gdy ze soba nie rozmawiamy on siedzi w pokoju ja w kuchni to i tak cieszymy sie soba ze jest ten ktos obok.wspieramy sie wzajemnie.ale powiem ci ze tez maz mial takie odczucia ze jest niepotrzebny.ale z facetem to jak z dzieckiem..on chce byc najwazniejszy i trzeba mu to czasem powiedziec.a urosnie odrazu meska duma i honor to ich domena
        • stokrotka29 Re: samotność w małżeństwie 16.02.11, 07:44
          soni74 napisała:

          > niewiem co ci napisac ja jestem mezatka od 20lat i ja z mezem nawet gdy ze soba
          > nie rozmawiamy on siedzi w pokoju ja w kuchni to i tak cieszymy sie soba ze je
          > st ten ktos obok.wspieramy sie wzajemnie.ale powiem ci ze tez maz mial takie od
          > czucia ze jest niepotrzebny.ale z facetem to jak z dzieckiem..on chce byc najwa
          > zniejszy i trzeba mu to czasem powiedziec.a urosnie odrazu meska duma i honor t
          > o ich domena

          Chodzi o to ,że on ma nieustanne poczucie tego ,że jest potrzebny. Dbam żeby zwłaszcza w chorobie nie odczuł ,że w jakiś sposób stał się gorszy czy bezużyteczny. Z mojej strony staram się ,żeby wiedział ,że ma moje uczucie ale jeśli po raz kolejny, po wielkim stresie i strachu o całkiem realne zagrożenie życia męża wszystko wraca do ponurej normy i dowiaduję się ,że jestem niepotrzebna to wszystko z człowieka opada...
      • stokrotka29 Re: samotność w małżeństwie 16.02.11, 07:40
        Moi rodzice i teściowa od paru lat nie żyją. Mieszkam ponad 400 km od siostry i brata czyli mojej jedynej rodziny. Najbliższe przyjaciółki też mieszkają poza moja miejscowością . Jedna nad morzem w moich rodzinnych stronach a druga 20-parę kilometrów ode mnie ale też zakopana w pieluchach. Jednym słowem mogę liczyć w zasadzie tylko na siebie i nawet nie o to chodzi bo jakoś muszę sobie dawać radę a pracy szukam. Chodzi o tą obojętność męża, o ciągłe huśtawki nastrojów, o to że mu na mnie w żaden sposób nie zależy. Jak jestem do czegoś potrzebna to wtedy rzuca jakieś ochłapy uczucia. Trudno sie z tym pogodzic i myślę ,że choroba nie ma tu nic do rzeczy bo tak jest już od dawna. Teraz nawet odejść nie mogę bo przysięga to nie kwit na węgiel tylko zobowiązanie, że przecież " w zdrowiu i w chorobie" a że bez wzajemności....
        • nick_ze_hej Re: samotność w małżeństwie 16.02.11, 08:14
          Teraz nawet odejść nie mogę bo przysięga to nie kwit na węgiel tylko zobowiązanie, że przecież " w zdrowiu i w chorobie" a że bez wzajemności....

          MIŁOŚĆ to pierwsze co się ślubuje..., więc dla niego to jednak chyba kwit na węgiel. A Ty masz skrupuły...
    • eastern-strix Re: samotność w małżeństwie 16.02.11, 09:16
      Może przestań walczyć a zacznij rozmawiać?

      Marzenia, aby w życiu było jak w tv są dość infantylne. Proponuje zacząć dostrzegać rzeczywistość, a co za tym idzie, potrzeby innych ludzi, nie tylko swoje.
      • stokrotka29 Re: samotność w małżeństwie 16.02.11, 09:26
        Czytaj ze zrozumieniem. Nigdzie nie napisałam ,że chcę żeby było jak w tv, to była metafora, a co do rozmów i walki to rozmowa o najprostszych sprawach z moim mężem to właśnie ciężka i emocjonalna walka. Do tej pory w naszym małżeństwie liczyły się właśnie potrzeby męża a nie moje, stąd moje poczucie zniechęcenia i samotności...Mam ponad 30 lat, bardzo wiele już w życiu przeszłam i o infantylne oczekiwania od tegoż raczej trudno mnie posadzić, a cóż jest złego w tym, że chciałabym odrobiny szczęścia jak każdy człowiek....
        • eastern-strix Re: samotność w małżeństwie 16.02.11, 11:19
          Można mieć lat 65 i mieć infantylne oczekiwania.

          Oczekiwanie,że będzie jak w reklamie jest infantylne.

          Pojechałam po tobie za bardzo, bo wtedy nie wiedziałm o chorobie męża. No ale skoro jest samolubny, to dlaczego tyle lat jesteś ta 'poświętliwą'? Czy jego choroba nieleczona doprowadzi do śmierci albo kalectwa?

          Jeśli tak, to czas porzucić marzenia o reklamie tv z tym panem (albo z każdym innym) i szukać szczęścia gdzie indziej. ;)
        • ledzeppelin3 Re: samotność w małżeństwie 16.02.11, 14:11
          Do tej pory w naszym małżeństwie
          > liczyły się właśnie potrzeby męża a nie moje, stąd moje poczucie zniechęcenia i
          > samotności...


          ja myślę, że tu tkwi clou problemu. Za mało od męża wymagałas. Żeby nie powiedzeć, niczego nie wymagałaś. A może było tak, że on był biedny i chory, a Ty ta dzielna, co pamięta o rocznicach, rachunkach i wyjęciu prania z pralki? A jak przyszło dziecko, straciłaś pracę, okazało się, że "pierwsze dziecko", czyli chory mąż, nie jest w stanie sprostać sytuacji?
          Czym sa dla męża Twoje potrzeby? Masz je przecież, czy je artykułujesz, wymagasz od rodziny ich zaspokajania? Przecież związek to naczynia połączone, jak nie weźmiesz, nie będziesz miała za chwilę co dac, bo się wypalisz, skończysz, przestanie Ci się chcieć. Czy nie jest tak, że Ty jestes ta silna, stachanowiec, opoka, a on- słaba, chora ofiara, która teraz Cię szantażuje i skupia siły na wpędzeniu Cię w poczucie winy swoją chorobą?
          • eastern-strix Re: samotność w małżeństwie 16.02.11, 14:16
            Myślę niestety, że Autorka szuka trzeciej drogi, której nie ma.

            Zakładając, że pisze prawdę i że mąż jest samolubnym draniem, to niestety ale układanie sobie życia w pojedynkę byłoby wyjściem... Ale tego Autorka robić nie chce, bo przysięga małżeńska itp... Czyli nie ma wyjścia z roli ofiary...

            Ciekawe, czy gdyby przysięga małżeńska była inaczej sformuowana leksykalnie to Autorka też uznałaby to za powód do tkwienia w tym związku.
            • bet.a35 Re: samotność w małżeństwie 16.02.11, 22:20
              Wiem co czujesz. Też jestem samotną żoną, samotną matką. Pisałam o tym na tym forum. Dowiedziałam się co o moim położeniu myślą inni ludzie. Co myślą o ty co wiedzą, bo tyle chciałam im powiedzieć. Łatwo jest oceniać innych i podsuwać im "proste" rozwiązania. Dziwi mnie trochę lekkie traktowanie przysięgi małżeńskiej i kpienie z ludzi, którzy mają opory przed jej łamaniem a raczej zrywaniem. Słowa, które są w niej zawarte znacznie ograniczają nas kiedy czujemy się źle, kiedy druga strona wie że dzięki temu ma mas w garści. Ja tak czuję. Powinnam, zdaniem wielu osób, zakończyć małżeństwo dla dobra swojego i dziecka, a ja mam opory. No mam, bo tak we mnie wpojono: "do końca życia, na dobre i na złe... i tak dalej" a co zrobić jak jest tylko źle, a ja czuję jakby życie już się skończyło ? Czy jak mąż przestał cię traktować jak żonę to zwalnia cię to z przysięgi ? Może tak ?
              Trochę się rozpędziłam w filozofowaniu. Nie daj się. Jeśli jeszcze możesz i zależy Ci to walcz. Ja już nie mam siły, a jemu nie zależy. Na szczęście, może na pociechę mamy dzieci. Dla nich warto żyć. Kochać i starać się o uśmiech każdego dnia. Pozdrawiam.
    • tully.makker Re: samotność w małżeństwie 17.02.11, 09:47
      Moze za duzo dajesz w tym zwiazku? Moze po prostu przestan? Nie dawac w ogole, tylko dawac za duzo. maz chce, zeby jego choroba byla jego sprawa - na poczatek uszanuj to zyczenie. najwyzej bedziesz wdowa, dziecko dostanie rente, nie najgorsza opcja.
      • megi110174 Re: samotność w małżeństwie 17.02.11, 10:44
        tully.makker napisała:

        > Moze za duzo dajesz w tym zwiazku? Moze po prostu przestan? Nie dawac w ogole,
        > tylko dawac za duzo.

        Twoje wypowiedzi sa coraz bardziej błyskotliwe! Nie dawac "za duzo" to znaczy ile? Jaką miara to mierzysz?

        maz chce, zeby jego choroba byla jego sprawa - na poczatek
        > uszanuj to zyczenie. najwyzej bedziesz wdowa, dziecko dostanie rente, nie naj
        > gorsza opcja.

        Oczywiście to super rozwiazanie "zostac wdową" . Ty potrafiłabyś się odwrócic od czlowieka, a niech zdycha wazne że renta bedzie!
    • stokrotka29 Re: samotność w małżeństwie 17.02.11, 13:17
      Dziękuję za zainteresowanie moją historią. Znacznie łatwiej znieść różne zakręty życiowe jak można na nie spojrzeć z boku i to cudzymi oczami. Już rozwiązaliśmy z mężem swoją sytuację dlatego nie będę się więcej wypowiadać w tym poście. Serdecznie dziękuję za pomoc. Okazała się potrzebna i skuteczna.
    • kingusi Re: samotność w małżeństwie 19.02.11, 11:59
      małżeństwo i walka?-to sie wyklucza!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka