Dodaj do ulubionych

Ciesz się, że nie macie dzieci

26.06.08, 22:23
Nie rozumiem po co napisano ten artykuł. Jednostronny prawie jak pamiętnik.
Mam dzieci i kredyt i żyję.
I znam ludzi, którzy maja mniej pieniędzy i więcej dzieci i też żyją. A jeżeli
ktoś lubi narzekać ... to zawsze będzie to robił.
Obserwuj wątek
    • ada16 Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 27.06.08, 09:01
      kredyt to zawsze pułapka i niewiadoma. Chcesz nie chcesz - musisz
      płacic i to regularnie.
      na oprocentowanie i takie inne nie masz wpływu.
      • mahadeva Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 09:59
        kredyt to nie jest pulapka tylko super wynalazek, nic bym nie miala
        bez kredytu, nie rozumiem ludzi, ktorzy krytykuja kredyt, chyba, ze
        ktso chce cale zycie meiszkac z rodzicami i jezdzic metrem a wakacje
        spedzac na dzialce...
        • 4g63 Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 10:16
          no to płacisz za wszystko nie dość że zawyżoną wartość to jeszcze dwa razy więcej, myślenie nie boli, wysil się trochę to może zrozumiesz w końcu tych ludzi
        • 4g63 Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 10:18
          > bez kredytu, nie rozumiem ludzi, ktorzy krytykuja kredyt, chyba, ze

          nie mówiąc o tym że jak Ci zabraknie na ratę to zabiorą Ci te wszystkie rzeczy łącznie z mieszkaniem i wypier@@@olą na bruk z zimną krwią, mając cię głęboko w @@@@@

    • irima2 Ciesz się, że nie macie dzieci 29.06.08, 12:17
      "Weźmy wydatki miesięczne: najtańsza opiekunka to tysiąc złotych, dwie paczki
      pieluch kosztują 100-150 zł, jeśli nie karmisz piersią, to wydasz na mleko
      modyfikowane - 150 zł, potem kaszki 75 zł, jedzenie w słoiczkach 250 zł. Mam
      wymieniać dalej? Buty dla dziecka kosztują 120 zł, a noga rośnie mu jak na
      drożdżach i w sezonie jesienno-zimowym musisz kupić nawet trzy pary."

      Cały ten artykuł to lekka przesada. Bidulka kupuje makaron za 4 zł...
      A zacytowany przeze mnie fragment to już kompletna bzdura!
      Czy ktoś z was widział kiedyś paczkę pieluch za 75 zł??!!
      Nie każdy wydaje na opiekunkę (są żłobki, ew. babcie), jedzenie można samemu
      gotować a nie słoiczki kupować. Mleko ok - tu się nie da przyoszczędzić
      (oczywiście o ile nie karmisz piersią). Ciekawe ile dziecko by musiało
      miesięcznie kaszek zjeść żeby wyszło 75 zł. Co do butów, to oczywiście są też
      takie które kosztują 200 zł/za parę, ale osobiście wolałabym mieć dziecko,
      które chodzi w tańszych butach, niż nie mieć ze względu na koszty.
      A tak w ogóle to zanim się coś zrobi to trzeba to przemyśleć.
      My z mężem mamy 4 kredyty, dziecko i jakoś żyjemy.
      • romulus_remulus Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 09:36
        artykuł wyssany z palca, z tego samego co artykuł o panu informatyku który
        najpierw jadł pizze za 500 zł a później płakał, że mu kasy brakuje.

        "Tak naprawdę poczuli, że mają kredyt, gdy przyszło im zapłacić pierwszą ratę, a
        nie tylko odsetki. Bank co miesiąc zabierał tysiąc złotych, jedną czwartą ich
        dochodów."

        o, to naprawdę straszne :)))) zarabiają 4000, na kredyt wydają 1000 i im nie
        starcza :)
        • mahadeva Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 10:02
          daj linka do tamtego artykulu :) chyba jestem jak pan informatyk :)
          • romulus_remulus Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 10:16
            trochę dawno to już było i nie pamiętam tytułu :(
            • rita75 Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 23:11
              Pan plakal, ze go jako bialego czlowieka nie stac na korniszony
              francuskie wyborcza.pl/1,76842,4646899.html
      • olias Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 13:01
        bo dziennikarka brała wydatki ze swojej pensji udając mamę z
        normalej grupy dochodów
      • beatawitaszek Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 13:11
        Droga Irimo2 - moje dziecko zjada 3 kaszki tygodniowo. Kazda
        kosztuje w Rossmanie 6 zł. W takim SPOŁEM znacznie więcej. Pytanie:
        ile miesięcznie wydam na kaszki z Rossmana? Odpowiedź: 3*6*4=72 zł.
        Może najpierw trzeba znać fakty, zanim się kogoś skrytykuje
        • marjolka81 Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 23:13
          HALO! Taką kaszkę można przecież samemu ugotować. Paczka kosztuje
          raptem kilka zł, a starczy na ponad miesiąc...
      • polsz Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 14:19
        nie każdy ma szansę na opiekę babci czy cioci bo mieszkają za daleko, na jedno
        miejsce w żłobku jest 20-30 chętnych. A opiekunkę za tysiąc złotych tylko cudem
        można znaleźć. Paczka pieluch kosztuje 50 zł. Czasem słoiczki są jedynym
        wyjściem bo spędza się w pracy tyle czasu, że nie ma kiedy ugotować. Rozbawiła
        mnie jednak oszczędność na oliwie z oliwek. Litr takiej oliwy kosztuje ok 25
        zł(np Monini Extra Virgine), sos z torebki(fuj) kosztuje średnio 4 zł. A jej
        wychodzi oszczędność 35 zł.....Wlewa na raz półtora litra oliwy?? A makaron za 4
        zł? Cóż, tyle kosztują dobre makarony w stylu Lubella, popularne kosztują 2 zł,
        najtańsze marki robione na potrzeby marketów 1 zł. Tak samo z chlebem, Jaki to
        chleb w miejscowej piekarni jest w tej samej cenie co w markecie?? Najtańszy
        chleb w markecie to ok1,2 zł za 600g, w sklepiku osiedlowym taki chlebek
        kosztuje ok 2,9 zł. Tak, ten ze sklepiku na osiedlu jest smaczniejszy i trzyma
        dłużej ale nie sześć dni


        • irima2 Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 05.07.08, 22:15

          > nie każdy ma szansę na opiekę babci czy cioci bo mieszkają za daleko, na jedno
          > miejsce w żłobku jest 20-30 chętnych. A opiekunkę za tysiąc złotych tylko cudem
          > można znaleźć. Paczka pieluch kosztuje 50 zł. Czasem słoiczki są jedynym
          > wyjściem bo spędza się w pracy tyle czasu, że nie ma kiedy ugotować.

          To wszystko się zgadza.
          Mam małe dziecko i wiem ile to kosztuje.
          Mam opiekunkę za 800 zł. Wiem, że nie każdy może to pojąć, ale jednak większość
          polaków nie mieszka w Warszawie. Dodam, że mieszkam w jednym z 5 największych miast.
          Stać mnie na to (mimo, że jak pisałam mamy 4 kredyty), więc kupuję słoiczki, ale
          gdybym musiała to bym gotowała - wystarczy się dobrze zorganizować i raz w
          tygodniu albo i rzadziej poświęcić trochę czasu, nagotować obiadków i zamrozić.
          Mnie po prostu krew zalewa jak ktoś stwierdza, że nie stać go na dziecko bo nie
          ma 2000 tys/m-c na ten "cel". Ale może to i lepiej że tacy ludzie nie mają dzieci.
      • ml130676 Przyznam Ci rację i jeszcze dodam od siebie... 04.07.08, 14:32
        ...że bywają gorsze sytuacje (pomijam te ekstremalne jak śmierć czy
        ciężka choroba), ale są ludzie (i niekoniecznie muszą być patologią
        czy robolami "bez wykształcenia"), którzy i bez kredytów cienko
        przędą. Zaraz pojawią się moje "ulubione" głosy internautów, że
        człowiek biedny, bo głupi itp., ale wierzcie albo i nie, nawet żyjąc
        w mieście aspirującym do miana metropolii (hehe, Warszawa), można
        bez pożyczek i kredytów ledwo "dychać" finansowo. Ja nie mam
        kredytu, ale płacę za wynajem (oczywiście zdolności kredytowej wraz
        z mężem nie posiadam), więc to tak trochę, jak życie na kredycie.
        Makaronu za 10 PLN na oczy nie widziałam, bo kupuję taki za 2,50. Od
        jakiegoś czasu z konieczności tanie zakupy traktuję jak sport (to
        takie pocieszenie, ale też może bawić). "Głęboka analiza budżetu"
        zmusiła mnie do odkrycia takich "magicznych" miejsc
        jak "Lidl", "Biedronka", ekskluzywniej nieco postrzegam "Carrefour"
        czy "REAL". Dzieci i siebie ubieram w zaprzyjaźnionym lumpeksie,
        gdzie można wygrzebać naprawdę piękne rzeczy. Buty przewidująco
        kupuję dzieciom na wyprzedażach o numer za duże, o sezon wcześniej,
        czasem dostanę jakieś ubrania od znajomych, którzy dostali je od
        innych znajomych. Pocieszam się, że skoro jeszcze, jak moja
        koleżanka, nie zeszłam do poziomu kupowania używanej bielizny,
        cienko, ale "jakoś" przędę. Kiedyś miałam świetnie płatną pracę i
        wielu znajomych, którzy opuścili mnie zorientowawszy się w mojej
        sytuacji życiowo-finansowej (urodziłam dziecko, straciłam pracę,
        znalazłam mniej popłatną, nie zakupiłam apartamentu na Ursynowie,
        nie jeżdżę ładnym samochodem). Kopniak od życia dał mi przekonanie,
        że w dupie trzeba schować to, co inni piszą, myślą, mówią, radzą.
        Może jestem życiową fajtłapą, żeńską wersją dupka bez pomysłu na
        sukces, ale to moje życie i nikt, póki co, nie wyciągnął do mnie
        pomocnej dłoni, mało tego, nawet moje byłe koleżanki z pracy
        zarabiające dwa razy więcej ode mnie lub uwieszone na dobrze
        zarabiających partnerach, potrafią przyjść do mnie po pożyczkę, choć
        wiedzą, że jestem niezamożna. Za to na grilla mnie nie zaproszą, bo
        nie mam markowych ciuchów i nie można mnie przedstawić jako kogoś,
        kto robi karierę i ma układy. Z jednej strony jest pogarda - bo
        jestem "biedna", a z drugiej zazdrość, że umiem sobie jakoś z
        tą "biedą" urządzić życie.
        • zuzana3 Re: Przyznam Ci rację i jeszcze dodam od siebie.. 04.07.08, 21:16
          zycze Ci wszystkiego dobrego, twoj post jest jednym z rozsadniejszych i ciekawszych jakie ostatnio czytalam.. pozdrawiam, trzymaj sie cieplo
        • sammler Re: Przyznam Ci rację i jeszcze dodam od siebie.. 04.07.08, 21:29
          ml130676 napisała:

          > Może jestem życiową fajtłapą, żeńską wersją dupka bez pomysłu na
          > sukces [...]

          Nie jesteś... Podziwiam Cię za to, jak dobrze odnalazłaś się w nowej
          rzeczywistości... I jeszcze za parę innych cech, które w swoim poście ujawniłaś :)

          Starymi koleżankami raczej bym się nie przejmował... chyba nie są tego warte...

          Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego!

          Sam.
      • aga125.0 Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 05.07.08, 23:32
        A kto powiedział, że należy używać tylko pamapersów. Drogie
        wygodnickie mamuśki - nadal istnieje coś takiego jak pieluchy
        tetrowe - kupcie sobie odpowiednia ilość i weźcie się do prania
        niebożątka. Oczywiście, jesli wiecie, co to jest...
    • kapitan.kirk Dziwaczny trochę ten artykuł 29.06.08, 12:37
      Niełatwo zmusić sie do współczucia, z powodu że kogoś nie stać na
      kapary, oliwę z pierwszego tłoczenia, hotelowe wypady na weekend i
      codzienną kolację w knajpie. No i jeszcze ten szczyt pauperyzacji i
      upodlenia: "Ostatnio do znajomych do Krakowa pojechali pociągiem"!
      Ceny towarów i usług w artykule też są w wiekszości jakieś z
      kosmosu - wszystko to praktycznie mozna nabywać 3-4 razy taniej.

      Jesli to ma być artykuł z cyklu: "Męczeństwo młodej klasy średniej
      zmuszonej do wegetacji za trzy średnie krajowe na głowę" (celowały w
      tym gatunku "Wysokie Obcasy" kilka lat temu, aż chyba w końcu
      czytelnicy nie zdzierżyli), to w takim razie już rozumiem, czemu do
      mnie nie trafia ;-)

      Pzdr
      • fomica Re: Dziwaczny trochę ten artykuł 04.07.08, 10:03
        Jest dokładnie tak jak zgadłeś - jest to artykuł o klasie średniej. Nie o nędzy,
        patologiach i głodowaniu, tylko o ludziach którzy pracują, zarabiaja, a nie mogą
        sobie pozwolic na przyjemności, takie jak lubią. Ja tez lubię od czasu do czasu
        wyjść do restauracji, do kina, wyjechac na wakacje, kupic cos ekstra i gdyby
        zaczęło mi brakować pieniędzy czułabym sie przygnębiona. Nie zrozpaczona, nie
        załamana, tylko właśnie tak - przygnębiona. Pomijając to, że faktycznie niektóre
        fakty sa wyssane z sufitu, głównego tematu nie uważam wcale za bzdurę.
      • mahadeva Re: Dziwaczny trochę ten artykuł 04.07.08, 10:04
        oj 3 srednie krajowe to rzeczywiscie wegetacja, mi tez jest
        strasznie ciezko, przyznaje :/
        • 4g63 Re: Dziwaczny trochę ten artykuł 04.07.08, 10:19
          2 tys na głowę to 3 średnie krajowe? a liczyć umiesz?
      • 4g63 Re: Dziwaczny trochę ten artykuł 04.07.08, 10:21
        kapitan.kirk napisał:

        > Niełatwo zmusić sie do współczucia, z powodu że kogoś nie stać na

        a dlaczego mają żyć gorzej, nie spać w hotelu, nie zjeść czegoś dobrego, takie rzeczy to standard tylko że katolicy/polacy tego nie pojmują, mają żyć w nędzy i oddawać się bogu i koniec,
        życie w standardach to przecież zło
    • tr_ns Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 08:24
      jeśli Wam tak źle sprzedajcie dom i wróćice do bloku... to Wasz
      wybór więc po co marudzicie >>>>>
    • martka_80 40 metrów kw. za 30 tys.zł...chyba 30 tys zł /m2 ? 04.07.08, 08:28
      Albo pomyłka w tekście - albo baaaaaaaaaardzo stare dane.
      W Krakowie gdzie mieszkam - teraz średnia cena to ok. 7-8 tys.m2 .
      Są też mieszkania w atrakcyjnych lokalizacjach - i te właśnie stoją
      po ok. 20-30 tys m2.
      • pklimas Re: 40 metrów kw. za 30 tys.zł...chyba 30 tys zł 04.07.08, 12:11
        to sa dane z 2006 roku
        wtedy mieszkanie w blokach na Slasku mozna bylo kupic za 800 zl/m2
        Teraz podrozało chwilowo do 2000 zl/m2.
        Taniej niz w Krakowie?
        My sobie hejnał mozęmy posłuchac z radia a nie przez okno.
        • swoboda_t Re: 40 metrów kw. za 30 tys.zł...chyba 30 tys zł 04.07.08, 12:43
          W czasie dołka na rynku nieruchomości, czyli gdzieś tak w 2003 roku,
          38m2 mieszkanie (kawalerka lub dwa pokoje) w mojej dzielnicy (dobra
          lokalizacja) można było kupić poniżej 60 tysięcy. Później zdrożały
          do ok 160, obecnie są po 120-150 i dalej tanieją. Śląsk sięga od
          Ostrawy niemal do Drezna i nie wiemy gdzie to mieszkanie kupili, ale
          nawet dziś w GOP (nie mówiąc o jakichś wioskach) da się kupić
          mieszkanie za ok. 50 tysięcy (oczywiście b. niski standard, ale
          niekoniecznie zła lokalizacja). Ja bym radził bohaterom artykułu
          (zmyślonym??) zmienić miejsce dokonywania zakupów ;) Ja na
          jedzenie, wliczając częste wypady do knajp i pizzeri, piwo, wino
          itp. wydaję kilkaset złotych miesięcznie, a jem cholernie dużo.
    • bird-dogging Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 08:34
      no cóż, makaron kupuję po ok. 4 zł, a nie po 10 - bo nie widzę różnicy; oliwę ,
      owszem, z pierwszego tłoczenia, bo sos do sałatki mimo wszystko wyjdzie taniej,
      niż torebkowy (o smaku nie wspomnę)
      za chwilę urodzi się dziecko - jasne będzie inaczej, ale bez przesady (działa
      kółko pomocy - wymiana ubranek, mebli, innych gadżetów)
      spłacam kredyt za mieszkanie.
      ok. zarabiam więcej niż średnia krajowa, ale bez przesady. do wielokrotności
      dużo mi brakuje.
      zirytował mnie ten artykuł. jakoś trudno jest znaleźć współczucie dla bohaterów.
      raczej wkurza mnie ich podejście.
      • fomica Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 10:46
        Strasznie smutne to co mówicie o bohaterach artykułu. Normą u nas jest
        zaciskanie pasa, makaron za złotówkę, produkty z najniższej półki i najlepiej
        zero przyjemności. A gdy ktos powie, że marzy mu sie retauracja, kino, oliwki i
        hotel to juz jest wkurzającym dziwolągiem, i czego mu sie w ogóle zachciewa?
        Niech sie cieszy że ma suchy chleb do jedzenia! Ludzie, czy naprawde tak
        niewiele wam wystarcza? Mnie wcale nie dziwi ani nie drażni że ludzie chca
        podnieść swój standard życia. A na ten standard składa sie mnóstwo drobiazgów.
        • madami Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 11:13
          Ja pomyślałam podobnie, pomijając nieścisłości i wyolbrzymienia w artykule. Tak
          normą u nas jest zaciskanie pasa i niezwykle drażniące jest gdy ktoś żyje na
          wyższym poziomie lub do niego dąży. Cały czas jesteśmy biednym społeczeńtwem,
          zaspakającym tylko podstawowe potrzeby te gadki o tym, że żyje się lepiej to
          bzdury i propaganda.
          • ml130676 Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 14:47
            Normą to u nas jest co innego: biedny, który podejmuje dobrym
            jedzeniem bogatych znajomych i ani słowa o jego niedostatku oraz
            bogaci znajomi, którzy żyją w luksusach, a ciągle narzekają, jak to
            im ciężko (bo mają kredyty na te luksusy) i nie ma co liczyć na to,
            że nas do siebie zaproszą, bo liczą każdą złotówkę, którą mieliby
            wyrzucić na bliźniego (w ich przekonaniu - w błoto). Jest mnóstwo
            bogatych ludzi, którzy żyją ciągłą kalkulacją i narzekaniem, jak to
            jest ciężko i źle, a na każdej znajomości i każdym rogu chcieliby
            ukręcić kolejny biznes. Ciągle sfrustrowani i zmęczeni ciągłym
            trzymaniem "poziomu". Nigdy nie zapomnę wyrazu twarzy ojca
            chrzestnego mojego męża, jak dawał mu prezent ślubny: " i daję ci te
            50 euro..." (łzy w oczach, ręka się trzęsie). Aż żal dupę ściska,
            jak się patrzy na tego "nędzarza", właściciela pensjonatu w
            Karpaczu, który od ust sobie oderwał te dwie stówki dla chrześniaka.
            Przykłady można mnożyć.
        • titta Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 15:07
          Niestety na standart trzeba zebrac kapital. Jesli kttos cala swoja
          pensje przeznacza na konsumpcje i jeszcze zaciaga dlugi, to po
          prostu zyje ponad stan. Nie dziwi mnie ze ludzie chca podniesc swoj
          standart. Dziwi mnie ze robia to zupelnie bez myslenia: teraz i juz
          chce to i to, a co bedzie pozniej? Niewazne. Ludzie w krajach "o
          wyzszym standarcie" dochodzili do tego dlugoletnia ciezka praca.
          Teraz ich dzieci odcinaja kupony. A u nas jest syndrom zlotej
          kaczki: dostaje pieniadze i natychmiast je przehulam.
    • agatam26 mam 28 lat,3 lata po ślubie - i też cieszymy się 04.07.08, 08:40
      z braku dzieci.
      4 lata po studiach - zarobki po 1200 PLN na rękę. ( mgr inż w firmie
      projektowej oboje). Po opłacie za wynajem skromnej kawalerki -
      zostaje nam ok. 1100 na życie na miesiąc dla 2 osób.
      (jedzenie+dojazdy do pracy - na nic wiecej nie wydajemy).

      Dziecko pogrążyłoby nas. Z jednego 1200 tylko mieskzanie opłacić. a
      za pozostałe 0 zł nie utrzyma się 3 osób.
      • rasklaat Re: mam 28 lat,3 lata po ślubie - i też cieszymy 04.07.08, 08:56
        A ja mam dziecko i się cieszę. Mój synek to najpiękniejsze dziecko świata. Za żadne pieniadze nie kupicie radości życia z małym człowiekiem, momentu kiedy do domu wbiega mały dwulatuś i woła "Tata! Makok! Łakak!" i ciagnie za reke do ogrodu żeby pokazać pająka którego zobaczył na krzaku:)

        A pieluchy kosztują 11 funtów za dwupak 44+44.
        • agatam26 Re: mam 28 lat,3 lata po ślubie - i też cieszymy 04.07.08, 09:32
          rasklaat napisał:

          > Mój synek to najpiękniejsze dziecko świata.<
          Kto to stwierdził obiektywnie? Jest mnóstwo pięknych ( i
          inteligentnych) dzieci na świecie- obawiam że mogłabyś się srodze
          rozczarować...

          >Za żadne pieniadze nie kupicie radości życia z małym człowiekiem<
          A już na pewno nie za 1200 PLN/m-c.
          Inna sprawa - zalezy co komu sprawia radość. Nie dla każdego jest to
          banał typu "życie z małym człowiekiem.
          • delfina77 Re: mam 28 lat,3 lata po ślubie - i też cieszymy 04.07.08, 10:41
            To nie banal... Ale nie zrozumiesz poki nie zaznasz:)
          • almondgirl Re: mam 28 lat,3 lata po ślubie - i też cieszymy 04.07.08, 11:18
            agatam26 napisała:

            > rasklaat napisał:
            >
            > > Mój synek to najpiękniejsze dziecko świata.<
            > Kto to stwierdził obiektywnie? Jest mnóstwo pięknych ( i
            > inteligentnych) dzieci na świecie- obawiam że mogłabyś się srodze
            > rozczarować...
            >
            > >Za żadne pieniadze nie kupicie radości życia z małym człowiekiem<
            > A już na pewno nie za 1200 PLN/m-c.
            > Inna sprawa - zalezy co komu sprawia radość. Nie dla każdego jest
            to
            > banał typu "życie z małym człowiekiem.

            ojej, dziewczyno, z tego, co napisałaś aż zieje zgorzknieniem i
            zlośliwością. Tak trudno zrozumieć, ze dla chyba wszystkich matek
            ich dziecko jest najpiekniejsze i najmadrzejsze na swiecie? ze sa
            dla nich najwieksza radoscia? zastanow sie nastepnym razem, zanim
            napiszesz podobne bzdury
            • aw621979 Re: mam 28 lat,3 lata po ślubie - i też cieszymy 04.07.08, 12:32
              Bzdurą jest to, że wszystkie matki bez przerwy gadają o tych swoich
              trolach i chcą, żeby inni uważali, że ich dziecko jest
              najpięknięjsze i najinteligentniejsze. A te kobiety, które nie chcą
              mieć dzieci z różnych powodów są podsumowywane tekstami typu "nigdy
              tego nie zrozumiesz,bo tego nie przeżyłaś". Ja nikomu nie narzucam
              swojego stylu życia, natomiast matki robią to bez przerwy.
              • ml130676 Re: mam 28 lat,3 lata po ślubie - i też cieszymy 04.07.08, 14:54
                Ja jestem matką i jakoś nie postrzegam moich córek tak różowo i
                cukierkowo. Gdybym dziś miała cofnąć czas, nie zdecydowałabym się
                nawet na 1 dziecko, uważam, że popełniłam wielki błąd. Nie nadaję
                się na taką podręcznikową matkę, która się poświęca i całą uwagę
                skupia na swoich dzieciach. Wiem, inne matki spaliłyby mnie chętnie
                na stosie, a gdybym głośno powiedziała w rodzinie, że dzieci to był
                błąd, najchętniej podstawiliby mi prokuratora. Ale faktem jest, że
                wiele osób żałuje, że tak, a nie inaczej ułożyło sobie życie. Ja
                wiem, że dzieci to przede wszystkim wielki wydatek i o ile teraz,
                kiedy są małe, bije od nich sama słodycz, to za parę lat usłyszę, że
                jestem do niczego, bo nie stać mnie dla nich na modne ciuchy i
                wyjazdy zagraniczne (choć może będzie stać, kto wie). Wielu moich
                znajomych przerabia ten temat aktualnie, szkoda, że nie poznałam ich
                wcześniej, kiedy jeszcze nie planowałam dzieci. Może bym się
                zastanowiła.
                • titta Re: mam 28 lat,3 lata po ślubie - i też cieszymy 04.07.08, 16:00
                  Dziewczyno, ty przezde wszystkim masz problemy z postrzeganiem
                  siebie. Dobra matka to nie taka ktora poswieca sie bezgranicznie, a
                  taka ktora kocha, potrafi zrozumiec i troche zasad zyciowych wpoic.
                  Dlaczego zakladasz, ze dzieci wypomna ci ciuchy i wyjazdy za
                  granice? Czy naprawde uwarzasz, ze to jest najwazniejsze? Jesli sama
                  tak tego nie bedziesz widziala, to twoje dzieci tez. I jakie
                  znaczenie ma to, co mysli twoja rodzina? Masz prawo do popelniania
                  bledow. Inna sprawa, ze trzeba stanac na nogach i radzic sobie z ich
                  konsekwencjami. A na pewno swietnie sobie radzisz.
                • paliwodaj Re: mam 28 lat,3 lata po ślubie - i też cieszymy 05.07.08, 05:27
                  z twoim podejsciem do zycia mamusko-marudo to ja ci gwarantuje ze
                  twoje dzieci powiedza ci tak za kilka lat
                  wspolczuje z calego serca, dzieci i zycia ze swiadomoscia ze "szkoda
                  ze sa"
        • tanczacy.z.myslami Re: mam 28 lat,3 lata po ślubie - i też cieszymy 04.07.08, 09:50
          rasklaat napisał:

          > Mój synek to najpiękniejsze dziecko świata.

          A nieprawda. Być może to najpiękniejszy synek świata, za to moja córka jest
          najpiękniejszą, najmądrzejszą i w ogóle naj... córeczką na świecie :))
      • mahadeva Re: mam 28 lat,3 lata po ślubie - i też cieszymy 04.07.08, 09:58
        ja tez mam 28 lat, ale zaraniam wielokrotnie wiecej niz Ty, jesli
        komus potrzebna jest kasa, to pracuje, jelsi nie - odpuszcza, ale
        narzekanie, jak to nam ciezko nie ma sensu
        dzieci nie mam i nie zamierzam, nie mam nawet chlopa, bo nie chce i
        nikt mnie nie zmusi
        zapytaj siebie, czy chcesz miec dzieci i wtedy warto sie postarac
        zawodowo, czy nie chcesz i jest ok, sprawa jest prosta :)
      • polsz Re: mam 28 lat,3 lata po ślubie - i też cieszymy 04.07.08, 14:26
        4 lata po studiach i 1200 zł na rękę?? Dupa nie inżynier
    • lubie.gazete Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 08:42
      Ja znam rodzinę z siódemką dzieci i jedną pensją i też żyją.
      Tylko jak? O chlebie z masłem.Nie wystarczy napisać "i też żyją".Może lepiej
      opisać jak żyją?
      I czy każdy z tego życia jest zadowolony,a zwłaszcza dzieci,które w szkole mają
      rówieśników.
    • gronostaj8 po co ten artykuł? 04.07.08, 08:46
      co on ma udowodnić? takim ludziom w żadnym kraju nie bedize się żyło dobrze. Na kolacje dla 3-osobowej rodziny 50zł? Bułki + dżem nie są takie drogie. To co oni jedzą? Sushi to ja nawet nei wiem gdzie w Gdańsku można kupić...

      Nie rozumiem - domek na kredyt, samochód na kredyt, zmiana opon co jakiś czas (po co??!), dziecko - a ci by jeszcze chcieli żyć jak na studiach. To se ne da...
      • daria_nowak Bułki + dźem?? 04.07.08, 11:01
        A to koniecznie trzeba jeść to co najtańsze,a nie to co się lubi? Koniecznie
        trzeba sie umartwiać? I jeszcze być z tego dumnym? Musiałabym być wyjątkowo
        głodna, żeby wziąć do ust bułkę z dżemem!

        I tak, ja też na kolacje dla 2ch osób wydaję nie mniej niż 50-60 zł. I nie
        uśmiecha mi sie liczenie każdego grosza. Pracuję, mam dobre stanowisko, ciesze
        się z tego i nie widzę powodów dla których powinnam równać w dół. Ja tych ludzi
        rozumiem. Chcą mieć to, co dla nich jest normą. Nie każdy wychował się na
        chlebie i wodzie. Niektórzy chcą mieć też to, co lubią. A pożegnanie takich
        rzeczy jest bolesne.
        • tanczacy.z.myslami Bułki + dżem?? Jasne! 04.07.08, 11:20
          daria_nowak napisała:

          > A to koniecznie trzeba jeść to co najtańsze,a nie to co się lubi?

          Jeśli ma się pod dostatkiem kasy, to nie.
          Jeśli pieniędzy zaczyna brakować, to raczej tak.
          Jeśli pieniędzy już brakuje, to na pewno tak.
          Z tym, że bohaterom artykułu, jak sami przyznają, bieda jeszcze nie zagląda do
          garnków.

          > Musiałabym być wyjątkowo
          > głodna, żeby wziąć do ust bułkę z dżemem!

          Świeżutka bułka z masełkiem i dżemem truskawkowym lub wiśniowym... mmm... Nie
          wiesz co tracisz :)
          • eeela Re: Bułki + dżem?? Jasne! 04.07.08, 19:45
            > Świeżutka bułka z masełkiem i dżemem truskawkowym lub wiśniowym... mmm... Nie
            > wiesz co tracisz :)


            Ja wolę masło i dżem na gorących tostach :-) I do tego kubek czarnej herbaty,
            mniam :-)
          • daria_nowak Re: Bułki + dżem?? Jasne! 05.07.08, 09:39
            Nie lubię słodkiego. Raz w przedszkolu spotkała mnie tragedia w postaci 'klusek
            posypionych cukrem' i płakałam po tym przez cały powrót do domu:) I tak mi już
            zostało.
            Chodzi mi o to to, li i wyłącznie, ze rozumiem ich ból. Też byłoby mi szkoda
            dobrych minionych czasów. Tyle, ze nie przeliczyłabym się tak w kwestiach
            finansowych, bo jednak do brania kredytu potrzebne jest myślenie przed, a nie po.
        • hela6 Re: Bułki + dźem?? 04.07.08, 12:06
          > Musiałabym być wyjątkowo
          > głodna, żeby wziąć do ust bułkę z dżemem!

          Jem tylko wtedy gdy jestem głodna i wcale mnie to nie umniejsza, mam inne
          przyjemności niż jedzenie :D
        • gronostaj8 Re: Bułki + dźem?? 04.07.08, 14:18
          Wydawać 50-60zł na kolacje niewiele ludzi moze sobie pozwolić. Wychodzi 60*30=1800zł na miesiąc za same kolacje dla dwóch osób. Sporo - dolicz obiady za 100zł + śniadania (najważniejszy posiłek dnia) za 60zł i wychodzi lekko 5000zł na samo żarcie dla dwóch osób. Nawet jakbym zarabiał z moją żonką po 5000zł uważałbym to za bezsensowny wydatek. Ale spoko niektórzy lubią wydać i ich stać na ponad 60000zł na samo jedzenie w roku.

          Co do dżemu to widać że nie wiesz co jesz bo dżem powyżej 10zł jest wyjątkowo smaczny, a bułka to swego rodzaju luksus bo można jeść chleb krojony który wychodzi parę razy taniej.


          > Ja tych ludzi
          > rozumiem. Chcą mieć to, co dla nich jest normą. Nie każdy wychował się na
          > chlebie i wodzie. Niektórzy chcą mieć też to, co lubią. A pożegnanie takich
          > rzeczy jest bolesne.

          Oni chyba nie żyli tak zawsze tylko byli rozpieszczeni przez rodziców, którzy musieli oszczędzać, a dzieciom dawali wszystko. Samo stwierdzenie że "przecież nie będą żyli jak rodzice" pokazuje że mają zero szacunku dla rodziców - liczę się ja i tylko ja.
          • daria_nowak Re: Bułki + dźem?? 05.07.08, 09:43
            > a bułka to swego rodzaju luksus bo można jeść chleb krojony który wycho
            > dzi parę razy taniej
            Nie popadajmy w przesadę. Bułka nie jest luksusem.
            Ja rozumiem, jak można tęsknić za dobrym, a nie cieszyć się z oszczędzenia 50
            groszy na chlebie. Można jeść to czego się nie lubi. Jasne. Tylko, czy trzeba
            się od razu z tego cieszyć??? Ja tam cenię drobne przyjemności.
            • hermina5 Re: Bułki + dźem?? 05.07.08, 10:38
              Nie no, skoro bułka jest swego rodzaju luksusem, to coś w tym kraju
              się po prostu p.o.p.i.er.d.o.l.i..ł.o..., bo nawet w PRL-u bułki i
              mleko nie byly luksusem;/

              A co do zwolenników jedzenia bułek z dzemem - coś wam powiem -
              bułka to zapychacz, dzem - o ile nie własnej roboty ,z owoców-
              taki sam , tylko wysokocukrowy , z galaretą . Te bułki z dzemem to
              nic innego jak dieta przyczyniajaca sie do nadciśnienia i otyłosci,
              a przy tym anemii - zero potrzebnych dla organizmu składników, zero
              bialka, za to multum cukru i węglowodanów prostych;/ Tak karmione
              dzieciaki zawsze mają próchnicę , a dorośli - anemię , ale skoro to
              jest sposób na oszczedzanie... Sednem do oszczedzania w kuchni jest
              gotowanie samemu, ale na to trzeba mieć czas, niestety...

              Pani narzekajacej na niemoznosc kupowania oliwek i kaparów ,
              proponuje coś o niebo lepszego - swojski polski bób za 5-6 zl
              kilogram i do tego sos z oleju, cytryny, lubczyku, czosnkui
              majeranku z solą . Gwarantuję, ze lepsze niz wszystkie kapary i
              oliwki tego świata.
              • daria_nowak Kwestia gustu 05.07.08, 18:33
                Bób lubię, ale oliwki wolę. Ale to rzecz gustu po prostu.
    • xapur Niestety nie da się wszystkiego od razu... 04.07.08, 08:54
      Zdaje się Żydzi mawiali, że dziadek się dorabiał, ojciec pomagał, a
      dopiero syn mógł wydawać.
      Teraz dzięki specom od reklamy każdy chce mieć wszystko i
      natychmiast.
      Mam wrażenie, że bohaterowie artykułu nie dostrzegają tego
      największego luksusu jaki mają - własny dom. Nie muszą się gnieździć
      w jednym pokoju, ani wykłócać o miejsce parkingowe. To może być
      warte tej ceny, którą płacą.
      Z drugiej strony zawsze mają wybór - powrót do małej klitki i przy
      obecnych dochodach stać ich będzie na furę mniejszych luksusów -
      restauracje, auto, sprzęt, meble, ubrania itd itp.

      Oczywiście też wolałbym mieć własny dom gdzieś za miastem (z dala od
      tirów tłukących się co noc pod oknem i walniętych sąsiadów nie
      utrudniających życie na wszelkie sposoby) oraz nie psujący się
      samochód. Najlepiej gdyby jeszcze do pracy był rzut beretem.
      Niestety tylko parę procent społeczeństwa może mieć taki standard w
      młodym wieku jeśli startowało z niskiego pułapu.
      Dla mnie symptomatyczne w tym artykule jest zdanie, że zaczęli
      patrzeć na ceny artykułów w sklepie. Czyli wcześniej mieli ten
      luksus, że nie musieli patrzeć!
      Zarabiam lepiej niż rok temu, ale ZAWSZE najpierw patrzę na cenę. I
      nadal ma dla mnie znaczenie, czy za jogurt zapłacę 50 gr w tę czy w
      tę.
      Stołowanie się w restauracjach z braku czasu też jest wygodne, ale
      jeśli chcę wreszcie zapełnić konto na dłużej niż miesiąc to trzeba
      wybrać - łatwo czy tanio. W kinie bywam może raz w roku i jakoś nie
      tęsknię. Weekend wolę przeleżeć do góry brzuchem z książką w ręku
      skoro wreszcie mam chwilę czasu dla siebie.
      Pewnie, że wolałbym mieć więcej (nawet nie próbuję liczyć ile mi
      pójdzie na dziecko), ale coś za coś. Wszystkiego na razie się nie da.
    • tanczacy.z.myslami Gosiu, Łukaszu, witajcie w realnym świecie! 04.07.08, 08:55
      "kupuję rzeczy na zwykłą kolację, a i tak wydaję 50 zł, a po ostatnich podwyżkach cen - 60 zł."
      Kolacja za 50 złotych, czyli dziennie min. 100 zł na jedzonko? Mój portfel w kieszeni zapłakał cichutko w tym momencie...

      "Gośka mogła już tylko pomarzyć o czasach, gdy zamiast gotować kolację (...)"
      Zamiast 'gotować' kolację, kroi się bułkę na pół, smaruje jedną połówkę dżemem a drugą miodem i już jest kolacja. I to tańsza niż 50 zł. :)

      "Gosia zaczęła kupować zwykłą paczkę za 4 zł."
      'Zwykła' paczka makaronu kosztuje złotówkę. Zapraszamy do supermarketu pani Gosiu, czas się oswoić z kupowaniem produktów 'firmowych' w takich miejscach.

      "Ostatnio do znajomych do Krakowa pojechali pociągiem. "
      Ależ wyrzeczenie, doprawdy... Chociaż, czytając zamieszczane w GW artykuły o PKP i IC, to może rzeczywiście wyrzeczenie...

      Może to brzydko z mojej strony, ale nie współczuję im. I to nie z zazdrości, że mają dom i samochód a ja nie. Przeciwnie, oby jak najwięcej ludzi miało dobre zarobki i wynikający z nich dostatek materialny. Po prostu uważam, że od takich osób, wykształconych i dobrze zarabiających można oczekiwać umiejętności przewidywania, że coś może pójść nie tak, i umiejętności _bezbolesnego_ ograniczenia wydatków a nie rozpaczania, ze trzeba kupować drogi makaron zamiast bardzo drogiego :)

      Gosiu Łukaszu trzymajcie się; i niech wam do głowy nie przyjdzie kłócić się o pieniądze w stylu "bo ty wydałeś tyle na to!" "tak, ale ty wydałaś tyle na tamto!" bo to byłby początek końca szczęśliwego (jeszcze) małżeństwa!
      • swoboda_t Re: Gosiu, Łukaszu, witajcie w realnym świecie! 04.07.08, 12:57
        Bohaterowie artykułu wcale nie mają wysokich zarobków. Jeśli razem
        mają 4 tysiace netto, to jest to ledwie średnia krajowa na głowę.
        Wśród moich znajomych (27 lat, G.Śląsk) większość ma takie (lub
        wyższe) dochody i raczej nikt nie szaleje. Jeśli ktoś przy
        takich "imponujących" dochodach nie patrzy na ceny, buja się co
        chwila na weekendy, zagraniczne wycieczki i wydaje bez opamiętania
        kasę w knajpach, to jest zwyczajnie nierozsądny. A przede wszystkim
        musi liczyć się z tym, że kredyt na dom oznacza wyrzeczenia - przy
        takiej kasie trzeba z czegoś zrezygnować. Przykre to, ale jeszcze
        daleko w Polsce do sytuacji, gdy przecietnie zarabiającą parę
        młodych ludzi stać na dom, samochód, częste wojaże i sushi na
        kolacje.
        • tanczacy.z.myslami 'Wysokie zarobki' to kwestia interpretacji. Ale... 04.07.08, 14:41
          swoboda_t napisał:

          > Bohaterowie artykułu wcale nie mają wysokich zarobków. Jeśli razem
          > mają 4 tysiace netto, to jest to ledwie średnia krajowa na głowę.

          'Wysokie zarobki' to oczywiście kwestia interpretacji. Ale w Polsce tak się już
          porobiło, że jeśli komuś starcza od pierwszego do pierwszego a przy tym nie je
          najtańszego jedzenia i nie kupuje najtańszych ciuchów, to już o nim mówią
          "dobrze zarabia". Czyli to co normalne, u nas jest nienormalne (jak wiele rzeczy
          zresztą - punktualne pociągi, drogi bez dziur itp.)

          Za 2000 na głowę przeżyje się nawet ;) w Warszawie, jeżeli nie ma obciążeń
          kredytowych i ratalnych. A jeżeli są, no to ja nie rozumiem bohaterów artykułu:
          nie wiedzieli, że kiedyś zaczną spłacać nie tylko odsetki ale i właściwe raty?!
          Nie mogli odłożyć trochę na nie?
      • titta Re: Gosiu, Łukaszu, witajcie w realnym świecie! 04.07.08, 15:48
        Nie na temat ale ja mysle, ze ta kolacja to jest glowny posilek
        dnia: "diner". I tak, pewnie na dwie osoby kosztuje 60 zl skora na
        jedna bywa ze wychodzi 40? (poza sezonem na warzywa). Tylko ja nie
        mam domu, samochodu (bo mnie nie stac i uwazam za niepotrzbny),
        kredytu, zarabiam znacznie wiecej niz wydaje (na razie).

        Inna sprawa, ze reklamy robia straszny balagan w mozgach ludzi.
        (musze miec to co widze, juz, i strace cala radosc zycia jak tego
        miec nie bede. Dosc szczegolna forma balwochwalstwa.)
    • milu100 Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 09:06
      "Zamiast paczki makaronu za 10 zł (w pięknym kartoniku) Gosia zaczęła kupować
      zwykłą paczkę za 4 zł. "

      no to fajnie, bo ja od dawna kupuję najtańszy z carefoura, czyli około 0.80gr

      coś bardzo niedobrego się dzieje z cenami, jak może wszystko tak drożeć, gdy
      mamy takie niskie pensje? jak to możliwe przy najniższych pensjach w UE aby
      prawie wszystko było najdroższe, każdy kto jeździ do Francji czy Wielkiej
      Brytanii to potwierdza :(
      • ania.downar Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 09:50
        I wlasnie o tym jest ten artykul.
        Dziwi mnie, ze inni tego nie dostrzegaja.
    • smok_sielski Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 09:11
      "Mamy zejść do poziomu, na jakim żyją rodzice?"

      I tyle na ten temat. Jesli ktos chce miec "wyzszy poziom" to niech pracuje
      cale zycie na konto banku.
      smok
      • tanczacy.z.myslami Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 09:53
        smok_sielski napisał:

        > "Mamy zejść do poziomu, na jakim żyją rodzice?"
        >
        > I tyle na ten temat.

        No właśnie. Czy rodzice nie powinni się obrazić za taki tekst?
      • eeela Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 11:32
        > "Mamy zejść do poziomu, na jakim żyją rodzice?"
        >


        Ci rodzice, ktorzy pozyczyli im pieniadze na dom i na samochod?
        • tanczacy.z.myslami Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 14:35
          eeela napisała:

          > > "Mamy zejść do poziomu, na jakim żyją rodzice?"

          > Ci rodzice, ktorzy pozyczyli im pieniadze na dom i na samochod?

          O właśnie... Ciekawe, czy ich rodzice przeczytali ten artykuł. Sporo by się
          dowiedzieli o sobie i o swych dzieciach.
          • ichi51e Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 22:23
            Tu chyba bardziej chodzi o to ze rodzice sa normalni, oszczedni, do
            kina nie chodza a w knajpach nie jadaja. Maja male potrzeby stac ich
            na wszystko (rowniez na pozyczanie kasy rozpuszczonym bachorom - co za
            pewne miejsce dosc czesto, skoro zaczely sie dzieci krepowac) I
            jeszcze na nich wydziwiaja... bydelko...
    • joannach Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 09:24
      " Oliwę z oliwek (tylko z pierwszego tłoczenia) zastąpiła sosem z
      torebki (oszczędność około 35 zł!), "

      to uzywala cala butelke oliwy na raz??
      • nuk2 Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 09:40
        może im to pomoże:

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20012
    • mahadeva Ciesz się, że nie macie dzieci????? 04.07.08, 09:48
      A coz tu Gazeta propaguje?? Przeciez w zwiazku ze starzeniem sie
      naszego spoleczenstwa nalezlaloby raczej namawiac do
      rozmnazania!!! :) Kazda normalna osoba wie, ze nie ma sensu miec
      dzieci, dlatego nalezy ja omotac, bo nam system emerytalny padnie i
      nacja wymrze. A tu nagle mowi sie, ze dzieci miec nie warto, ale z
      bardzo dziwnego powodu: inflacja...
    • mahadeva Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 09:55
      w sumie fajnie sobie pogadac o wszystkim, tazke o miazdzacych
      kredytach :) no ale jesli bohaterom brak kasy, to niech znajda
      lepsza prace :) prezes banku zarabia chyba wystarczajaco?
      • silic Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 11:22
        A pomyślałaś kiedyś o tym ile jest posad prezesów banku a ilu ludzi? Oraz czy
        możliwe jest by każdy był prezesem banku ? ewentualnie wice.
    • zowik-nieporadek Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 10:27
      Ten artykuł to jakaś masakryczna przesada. Po pierwsze skoro oboje wychowali się
      w domkach jednorodzinnych, w których nadal mieszkają ich rodzice, to ja nie
      widzę problemu przeprowadzenia własnymi siłami niewielkiego remontu któregoś z
      domków, wydzielenie sobie 2 pokoi z kuchnią i łazienką, osobnym wejściem i
      licznikami. Na pewno byłoby to taniej, niż budowanie nowego domu. I kredyty też
      by odpadły.
      Wtedy możnaby się postarać o dziecko, babcia z dziadkiem byliby pod bokiem, nie
      byłaby potrzebna opiekunka.
      Druga sprawa te ceny jedzenia to jakiś kosmos, tych pieluszek i innych cudów też.

      Dla porównania, oboje z Mężem mamy do dyspozycji miesięcznie 2400zł na dwójkę +
      dziecko w drodze, od czasu do czasu Mąż zarobi na zlecenie jakiś ewentulany 1000
      miesięcznie, więc jest czasem i 3400zł. Z tego musimy odlozyć na: opłaty,
      lekarza-gin, na zmianę mebli w związku z przyjściem na świat dziecka, zakupy
      spożywcze, paliwo. Samochód mamy, i koszt kupienia samochodu w dobrym stanie na
      gaz sięga do 10 tys. i nikt nie musi mieć od razu mercedesa klasy C. Od czasu do
      czasu stać nas na knajpkę, czy kino. Do tego trzeba odłozyć na studia zaoczne
      jednego z nas.
      Jakoś musimy żyć i odkładać, za jakiś czas zaczniemy odkładać na wakacje.

      Jeden plus, mieszkamy na jednej posesji z rodzicami, w dwóch osobnych domkach, i
      oni i my mamy do dyspozycji dwa pokoje z kuchnią i łazienką. Wystarczył
      niewielki remont i rozdzielenie się rodzin z chwilą naszego ślubu i już. Nikt
      niekomu w droge nie wchodzi, czynszy nie płacimy, opłatami się dzielimy
      (podliczniki) i oszczędzamy troszkę na zaużyciu energii elektrycznej, i wody.
      Nie włącza się niepotrzebnie światła we wszystkich pomieszczeniach, tylko tu
      gdzie potrzeba, i nie podlewa się nagminnie ogródka, a wanna została zmieniona
      na prysznic. To wystarczy.

      Opłaty jakie ponosimy: co 2 miesiące około 200-250 zł prąd na dwie rodziny,
      ogrzewanie centralne - więc trzeba kupić więgiel, gaz ziemny - 45zł miesięcznie
      + rodzice z butli - 40zł miesięcznie, woda co 3 miesiace około 300-400zł,
      telefon stacjonarny, komórki internet to niewielka cena, spożywcze zakupy- około
      400-450 miesięcznie. Da się jakoś żyć zatem i odłożyć.

      Aha i paliwo do samochodu miesięcznie wynosi... 250zł-LPG, i około 40zł na
      benzynę. Citroen z silnikiem 1,8...

      • lumja do zowik-nieporadek 04.07.08, 12:12
        zowik-nieporadek napisała:

        >, spożywcze zakupy- około 400-450 miesięcznie.

        zakupy spozywcze za 450 zl misiecznie dla 2 osob? Przepraszam, ale
        co wy jecie i gdzie kupujecie? Bo jak dla mnie to kwota
        abstrakcyjnie niska. Nie pisze tego zlosliwie tylko prosze o
        wyjasnienie bo nie to zainteresowalo.
        • iluminacja256 Re: do zowik-nieporadek 04.07.08, 16:33
          Znajoma ma sąsiada :) Wg mnie jest stuknięty, gdyż wydziela na
          wyzywienie 4 osobowej rodziny ni mniej , ni więcj, a 400 zł:)Resztę
          pakuje na konto.
          Mozna sobie w to nie wierzyć, ale naprawde jego zona musi za te 400
          zł miesięcznie wyzywić 4 osoby, a sasiad chodzi dumny z tego , ile
          oszczedza. Rezultat jest taki, ze rodzina wpierdziela najtańszy
          makaron z koncentratem pomidorowym -----------> jak poczytałam
          niektóre komentarze o bułkach z dzemem, to mam wrazenie, ze wielu
          Polaków ma równei ciekawe spojrzenie na tę sprawę jak sąsiad...I
          dziwić się, z edzieciaki mają anemię ...
    • daga_1 Najgorzej jest "jak z dziada zrobi się pan" 04.07.08, 10:32
      przepraszam za to sformułowanie, ale pasuje jak ulał. Jak się ma pieniądze, to
      się używa jak nie, to trzeba trochę przyhamowac. Gosia całe swoje dzieciństo
      napewno jadała zwykłe rzeczy typu: grochowa, fasolowa itp. A teraz musi kapary,
      suhi i inne modne duperele. Na dwie osoby kolacja za 50 zł, to coś jest nie tak.
      Albo idzie się do kina albo przeżera pieniądze.
      • tanczacy.z.myslami Re: Najgorzej jest "jak z dziada zrobi się pan" 04.07.08, 11:04
        daga_1 napisała:

        > przepraszam za to sformułowanie, ale pasuje jak ulał.(...)
        > Gosia całe swoje dzieciństo
        > napewno jadała zwykłe rzeczy typu: grochowa, fasolowa itp. A teraz musi kapary,
        > suhi i inne modne duperele.

        Skoro uczciwie zarabiają na życie to mają prawo wydawać pieniądze jak chcą,
        choćby na kapary z kawiorem (tfuuu!) albo szampana z żabimi udkami :) Kwestia w
        tym, że chyba do tej pory oboje nie dostrzegają jak im jest czy było dobrze.

        A poza tym - wybacz, ale ja jakoś też w dzieciństwie jadałem wspomniane przez
        ciebie zupy (pomidorowa z makaronem rządzi!) + makaron z serem + zsiadłe mleko z
        ziemniakami, i nie uważam, żebyśmy ja i moja rodzina byli "dziadami". Mam się
        obrazić? :)
        • agulha Veto! 08.07.08, 00:10
          >>(pomidorowa z makaronem rządzi!)
          Rządzi pomidorowa z ryżem! Z ryżem!
      • ichi51e Re: Najgorzej jest "jak z dziada zrobi się pan" 04.07.08, 22:28
        Nie histeryzowala bym tak z cenami sushi - nie trzeba od razu chodzic
        do restauracji niech sie burak nauczy robic - w koncu to tylko
        wodorost, ryz, ocet, cukier i co tam masz pod reka - tradycyjne
        jedzenie biedoty, o ile nie uzywasz super ryb :)
        NAPRAWDE SUPER PROSTE
    • kakens Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 11:12
      Tak to jest jak świat wielkich pieniędzy manipuluje cenami wszystkiego
      (żywności, nieruchomości, paliwa, energii), a potem udziela nam wspaniałomyślnie
      kredytów żeby zarobić jeszcze więcej.
      Całe nasze życie w garści banku. Ci młodzi przynajmniej mają dobrze, bo
      mieszkają na wsi, a nie w bloku. Zawsze to udogodnienia, na śmieciach można
      przyoszczędzić, posiać trochę warzyw, posadzić drzewa i zawsze to coś. Nie
      mówiąc już o kolektorach czy innych pomysłach na zmniejszenie wydatków na energię.
      • kkokos Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 11:21
        Ci młodzi przynajmniej mają dobrze, bo
        > mieszkają na wsi, a nie w bloku. Zawsze to udogodnienia, na
        śmieciach można
        > przyoszczędzić, posiać trochę warzyw, posadzić drzewa i zawsze to
        coś.

        he he , już widzę bohaterkę artykułu siejącą marchewkę i okopującą
        grządki z innymi warzywami :)) no co ty, biedaczka ZNIŻYŁA się do
        poziomu, na jakim żyli jej rodzice, to miałaby się upokarzać aż tak
        bardzo?
        • kakens Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 11:40
          Cóż, tu masz rację, jakoś jej nie widzę w tej roli ;)
          Mówię o ludziach, którzy naprawdę chcą się nieco uniezależnić, choćby o sobie,
          bardzo bym chciała mieć trochę ziemi, sad, wierzbę energetyczną, studnię,
          kolektory, wiatrak pompujący wodę ze studni do podlewania ogrodu, kompostownik...
    • joanna_ja Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 11:28
      Czuję to samo, zmieniłam pracę, niby zarabiam więcej, ale dojeżdżam
      dalej. Ceny benzyny wzrosły, więc wychodzę na tym finansowo tak,
      jakbym wogóle nie zmianiała pracy.
      Nigdy, przenigdy nie patrzyłam na ceny produktów, az do chwili, gdy
      po wizycie w warzywniaku zapłaciłam 30zł, załamka, myślałam, że to
      jakaś pomyłka. Wszędzie pisze się o pro-zdrowotności i innych
      bzdetach, a jak tu jeść warzywa i owoce skoro w sezonie kosztuja
      więcej niż makaron z byle jakim sosem czy chleb z żółtym serem.
      Na opłatach nie zaoszczędzę, bo i tak zuzycie mam minimalnie
      wyśrubowane, na jedzeniu też nie zamierzam, bo jak zrobię z siebie
      śmietnik, to kto będzie na mnie pracowal?
      Zostaje jakieś 200zł- na ubrania, wypoczynek, kulturę dla 2
      osób...żenada
    • armand_lacroix Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 11:41
      Nie da się ukryć, że posiadanie dziecka związane jest z dużymi nakładami finansowymi. IMHO, jeśli dzieciak miałby chodzić głodny po śmietnikach w poszukiwaniu jedzenia, to lepiej nie decydować się na jego posiadanie. Kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy żyją z jednej pensji w wysokości 1 200 zł i mają 4 dzieci.
      • titta Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 14:47
        No rzeczywiscie trudno zrozumiec.
        Tylko, ze tacy nie maja kredytu, opiekunki i nie potrzebuja
        parmezanu i kaparow. No pieluchy tesz urzywaja tansze. Wiec czesto
        im na to samo wychodzi.
        • wymiatator1 Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 23:00
          Przeglądarka internetowa mozilla firefox podkreśla błedy ortograficzne. Jeśli
          nie potrafisz jej zainstalować to weź nożyczki o przetnij kabel łączący komputer
          z internetem lub pogódź się z tym, iż większość ludzi nie traktuje poważnie
          wypowiedzi zawierających rażące błędy ortograficzne i stylistyczne.
      • pklimas Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 15:35
        W Polsce niestety jest tak, ze w wielu rodzinach brakuje kasy na
        dzieci. Jednoczesnie w tej samej rodzinie kasy starcza na papierosy,
        alkohol - i nie mowie tu o nałogowym piciu wodki, ale o 1-2 piwach
        dziennie, interenet, kablowke z HBO, 2 nowe komorki w nienajtanszym
        abonamencie. Coniektorym jeszcze starcza na samochod, lustrzanke
        cyfrowa czy zagraniczne wycieczki. Dzieci i ich potrzeby sa na samym
        koncu.
        • kebir Re: Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 16:03
          pklimas napisał:

          > W Polsce niestety jest tak, ze w wielu rodzinach brakuje kasy na
          > dzieci. Jednoczesnie w tej samej rodzinie kasy starcza na
          papierosy,
          > alkohol - i nie mowie tu o nałogowym piciu wodki, ale o 1-2 piwach
          > dziennie, interenet, kablowke z HBO, 2 nowe komorki w
          nienajtanszym
          > abonamencie. Coniektorym jeszcze starcza na samochod, lustrzanke
          > cyfrowa czy zagraniczne wycieczki. Dzieci i ich potrzeby sa na
          samym
          > koncu.

          Jak dobrze policzysz, to zobaczysz, że bieżące utrzymanie dziecka
          kosztuje więcej niż to wszystko, o czym piszesz.

          A jeśli ktoś chce zapewnić dziecku nieco lepszą przyszłość niż
          niewolnika w "Biedronce", to musi wydać znacznie, znacznie więcej.
          Sam brak obycia z komputerem i Internetem, którzy uważasz za
          rozpustę, kieruje dziś człowieka prosto do grona tzw. wykluczonych.
          Nie mówiąc o nauce języków, wycieczkach zagranicznych, kulturze,
          sporcie itp.
    • swojski_fr_1 Ciesz się, że nie macie dzieci 04.07.08, 11:52
      no, wyborcz dziennikarze beda jeszcze reklamowac aborcje na kradyt.

    • mikron Oto 'opiniotworcza gazeta', 04.07.08, 11:57
      poswiecajaca wiekszosc swojej uwagi wielkomiejskiemu zyciu mlodych
      wyksztalconych ludzi, z przerazeniem opisuje historie, ktora jest udzialem
      znakomitej wiekszosci ludzi starszych (no i czesto mniej wyksztalconych i mniej
      zaradnych) od 15 lat.
      Gdzie wtedy byliscie redaktorzy, podobno spadkobiercy "Solidarnosci"? Dobrze, ze
      wam Lechu zabral znaczek.
    • aphoper1 Oszczędzanie - samo zło?;) 04.07.08, 12:15
      Abstrahując od poziomu artykułu, który jest po prostu mizerny...

      Niezależnie od tego, ile zarabiamy z Mężem (kiedyś było znacznie mniej i
      ciągle wpadaliśmy w debet, mimo pomocy Rodziców, teraz znacznie lepiej),
      zawsze patrzę na ceny produktów. Czemu? Bo nie lubię być nabijana w butelkę. W
      dwóch sąsiadujących sklepach da się porównać ceny podstawowych produktów,
      naprawdę. Da się w markecie wybrać tańsze mleko, masło, makaron - i
      niekoniecznie jest to gorszy towar. Po prostu trzeba myśleć:)

      Nie lubię niepotrzebnie palić światła, mieć włączony komputer, którego nie
      używam w danej chwili. Mój Mąż woli jechać autobusem za 2,5zł niż w to samo
      miejsce autem za ok. 10zł plus koszta parkingu. Autem jeździmy na duże zakupy,
      na wakacje, do znajomych za miastem i Mąż do pracy (20 minut zamiast ponad
      godziny w środkach komunikacji miejskiej, akurat między jego pracą a naszym
      domem nie ma dobrej komunikacji)... Nie każdą książkę muszę kupić, wiele mogę
      wypożyczyć z biblioteki albo od znajomych...

      Czy mamy poczucie, że to dziadowanie? Nie. To jest rozsądek. Plus troska o
      środowisko. Plus normalne życie.

      Nie wiem, nad czym tu się roztkliwiać...

      A tytuł teksu absolutnie idiotyczny. Zwłaszcza dla kogoś, kto bardzo chciałby
      mieć dzieci, a jakoś nie wychodzi, tak jak my. Tylko tego akurat nie da się
      kupić za pieniądze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka